Profil użytkownika


komentarze: 310, w dziale opowiadań: 262, opowiadania: 165

Ostatnie sto komentarzy

Hejka!

Całość pochłonęłam jednym ciągiem, bo ciągle chciałam wiedzieć, co będzie dalej. Najbardziej kupili mnie bohaterowie. Zygmunt zdecydowanie został moim faworytem. Pring też wyszedł świetnie. Przez większość czasu nie mogłam się zdecydować, czy go lubię, czy mnie irytuje, ale chyba właśnie dlatego jest tak ciekawy. Natomiast Ingrid skutecznie działała mi na nerwy haha. Bardzo podoba mi się też świat. Jest brudny, trochę dziwny, pełen różnych konfliktów, nie jest tylko tłem, ale czymś istotnym. Co ciekawe, mimo że walk było sporo, nie zmęczyły mnie.

Podsumowując, bardzo udane opowiadanie. Przeczytałam kawał porządnej historii.

 

No i cóż… łap za pałasz, przyda się podczas potyczki o piórko. laugh

 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Sympatyczne opowiadanie. Urzekł mnie sposób pokazania świata z perspektywy kota. Puszek ma charakter, poczucie humoru i trudno go nie polubić. Kilka razy naprawdę się uśmiechnęłam. Historia jest lekka i zabawna, ale pod koniec zrobiło się też trochę smutno… biedna Mysza. 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Muszę przyznać, że na początku nie wiedziałam, dokąd ten tekst zmierza. Powtarzalność zapalania i gaszenia zapałek początkowo trochę męczyła, budując specyficzny klimatJednak ostatecznie dobrze oddała sens całego tekstu. Powtórzeń jest dla mnie trochę za dużo, ale rozumiem, że taki był zamysł.

Ciekawy sposób na skłonienie do refleksji nad przemijaniem i ludzką nieświadomością wobec upływającego czasu.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Przyjemny, baśniowy klimat z nutką horroru. Motyw zakładki-smoka jest ciekawy, a samą przemianę opisałaś obrazowo. Chętnie przeczytałabym dalszy ciąg i dowiedziała się, czy Tadeusz podda się smoczej naturze, czy zachowa człowieczeństwo.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Ambush sprawdź proszę jeszcze raz, weszłam w każdy środowy tekst z maja. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Opowiadanie zrobiło na mnie wrażenie przede wszystkim klimatem i językiem. Masz duże wyczucie stylu, opisy są piękne, momentami wręcz poetyckie, a świat przypomina stare celtyckie legendy. Najbardziej podobał mi się motyw pamięci i zapomnienia oraz przewrotność zakończenia, Tristan przez całą historię szuka sposobu, by zapomnieć, a ostatecznie zostaje skazany na pamiętanie. 

 Chwilami opisy były tak rozbudowane, że spowalniały akcję i łapałam się na tym, że bardziej podziwiam język niż przeżywam wydarzenia. Przez to emocjonalnie najmocniej zaangażowałam się dopiero pod koniec. Mimo tego uważam, że to bardzo dobre, dojrzałe opowiadanie.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo dobrze się bawiłam podczas czytania, ale jednocześnie kilka razy złapałam się na myśli, że ten świat wcale nie wydaje się aż tak odległy od rzeczywistości. Najbardziej spodobały mi się dialogi Bogdana z lekarzem – są zabawne, błyskotliwe i niosą ze sobą coś więcej niż sam żart. 

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Muszę powiedzieć, że kompletnie nie spodziewałam się, jak bardzo przywiążę się do Stanisława. Na początku wydawał mi się trochę pocieszny, taki naiwny idealista idący przez pół świata po róg jednorożca, ale z każdym listem coraz bardziej mu kibicowałam. Chyba najbardziej urzekło mnie to, że on naprawdę wierzy, że da się uratować Jana. Nawet kiedy wszystko wokół mówi mu, że powinien odpuścić.

Strasznie lubię też sposób, w jaki jest napisany.  Ma własny głos, jego dygresje, zachwyty nad miastami, narzekanie na podróż, obrażanie się na Jana za zazdrość, wszystko brzmi bardzo naturalnie. Miałam wrażenie, jakbym czytała prawdziwe listy.

A końcówka? Powiem szczerze, że zrobiło mi się autentycznie przykro. Przez cały tekst człowiek ma nadzieję, że Stanisław jednak zdąży do Jana, że po tym wszystkim będzie jakieś światło na końcu tunelu, a potem przychodzi ten ostatni list i nagle zaczyna się podejrzewać, że cena za tę całą wyprawę mogła być znacznie wyższa, niż Stanisław przypuszczał.

 Rzecz, która bardzo mi się rzuciła w oczy to, że pod warstwą przygodowej fantasy to jest przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy przez swoje społeczeństwo zostali uznani za wadliwych. Jan przez chorobę, Stanisław przez to, kogo kocha, Sigrida przez krzywdę, której doznała. Dlatego ta historia działa emocjonalnie dużo mocniej. 

Podsumowując, historia wciągała mnie z każdym kolejnym zdaniem i cały czas chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Bardzo podoba mi się forma opowiadania oparta wyłącznie na listach Stanisława, brak odpowiedzi Jana świetnie buduje klimat, potęguje niepokój o jego los i jednocześnie zostawia przestrzeń do wyobrażenia sobie jego reakcji i odpowiedzi. Naprawdę świetnie się to czytało.

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Inteligentne, zabawne i spójne. laugh

 

Moje ulubione: 

Lodówka odpowiedziała:

– W pana przypadku zalecam zwiększenie spożycia błonnika oraz aktywności zawodowej.

Bogdan odłączył ją od sieci.

 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Od początku czuć niepokój, a przejście od zwykłej podróży do czegoś nadnaturalnego jest poprowadzone płynnie. Pomysł z mroźnicą jako czymś urodzonym z ludzkich konfliktów jest ciekawy. 

Najbardziej przeszkadzało mi, że czasami historia zaczyna tłumaczyć za dużo. W momentach, kiedy chciałam jeszcze trochę zgadywać i czuć niepewność, nagle dostawałam wyjaśnienia z księgi albo długie rozmowy, które mówiły mi, co mam myśleć o tym świecie. I wtedy trochę znikał ten klimat tajemnicy. Druga rzecz to końcówka. Sama walka i cała scena z mroźnicą są fajne wizualnie i intensywne, ale wszystko dzieje się bardzo szybko. 

 Ale ogólnie dobrze się to czytało i mam poczucie, że to jest coś, co spokojnie można by jeszcze podkręcić, bo fundament jest naprawdę niezły.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam coś tak dziwnego i jednocześnie tak wciągającego. Na początku miałam wrażenie, że to będzie lekka komedia o pechowym bezrobotnym, potem zrobiło się przygodowo i wręcz ciepło, a pod koniec dostałam horror, którego kompletnie się nie spodziewałam. Przez cały czas byłam ciekawa, jakie będzie zakończenie. Gdy pojawił się Burek, od razu miałam wrażenie, że coś z tym zwierzakiem może być nie tak, ale mimo wszystko nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Opóźnienie dostawy żywności jeszcze bardziej podkreśliło tragedię całej sytuacji – fajny, mocny zabieg.

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Dobrze się czytało. Najbardziej podobało mi się narastające uczucie, że coś jest nie tak, chociaż na początku wszystko wydaje się całkiem normalne. Klimat trochę dziwny, trochę niepokojący, ale nie taki typowo straszny. Fajnie pokazałeś postać Ulfa, jest w nim jednocześnie coś smutnego, dziwnego i bardzo ludzkiego. Jego monolog o śmierci nie brzmiał jak moralizowanie, tylko jak szczere przemyślenia kogoś, kto naprawdę stanął twarzą w twarz z końcem. Moment z cofaniem się wskazówek zegara i ludźmi śpiewającymi przed lokalem był naprawdę mocny i miał w sobie coś wręcz onirycznego. Nie do końca wiem, jak go interpretować, ale właśnie to mi się podoba.

Pozdrawiam i klikam.

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Trochę mnie ten tekst zatrzymał. Jest w nim coś spokojnego, ale jednocześnie trochę smutnego. Fragment o książce z pustymi stronami wydał mi się szczególnie piękny, jak symbol historii, które jeszcze nie zostały opowiedziane. 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

No i cóż złociutki…. To jest ten moment, kiedy jestem jednocześnie dumna i zaniepokojona Twoją wyobraźnią. Przypomnij mi, czemu piszesz rzeczy, po których muszę patrzeć w ścianę przez pięć minut? laugh Bohaterka wzbudza współczucie, a finał ma naprawdę duży ładunek emocjonalny.

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Gratulacje dla wszystkich nominowanych i szczególne gratulacje dla opierzonych! heart

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Opowiadanie bardzo mnie wciągnęło – czytałam je z dużym zaciekawieniem od początku do końca. 

Najmocniej działa klimat, niepokój, poczucie obcości i narastająca paranoja Sally, które konsekwentnie budujesz przez cały tekst. Jednocześnie fabuła jest dość nastrojowa i momentami bardziej sugestywna niż dosłowna.

Całość odbieram jednak bardzo pozytywnie, głównie ze względu na atmosferę i pomysłowość. 

Klikam i pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

GalicyjskiZakapior

Bardzo się cieszę, że udało się oddać nastrój i poczucie straty. Masz sporo racji w kwestii tych tajemniczych zdań. Lubię taki sposób budowania narracji i chyba za mocno zaufałam temu klimatowi. Miało być niepokojąco i trochę onirycznie, ale faktycznie cienka jest granica między tajemnicą a przesadą. I cóż, faktycznie wyszła mi bardziej impresja niż historia oparta na fabule, więc rozumiem, że dla części osób może to być zbyt mało. 

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie. 

 

HollyHell91

Masz rację, że momentami zdarzyło mi się przesadzić z poetyckością i „purpurą” – to mój częsty grzech stylistyczny laugh

Mimo wszystko bardzo doceniam, że chciało Ci się tak dokładnie opisać swoje odczucia, zamiast po prostu napisać „nie podobało mi się”. I dziękuję też za miłe słowa o warsztacie. NIE biorę na klatę, następnym razem pomęczę Was czymś innym. heart

 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Tekst bardziej przypomina mi fragment dobrej książki fantasy niż typowe opowiadanie. Duży plus za świat i dialogi, bo wszystko wydaje się spójne i żywe.

Najbardziej kupiło mnie to, jak pokazane są demony – nie jako typowe potwory, tylko normalna społeczność z własnymi zasadami, humorem i moralnością. Ganzo wyszedł świetnie, praktycznie każda scena z nim była ciekawa.

 Momentami tylko trochę męczyły mnie bardzo rozbudowane opisy, szczególnie w scenach walki, bo czasem gubiłam tempo. Miałam też wrażenie, że wątek Aigulfa chwilami przyćmiewa główną historię.

Ale serio, dawno żadne fantasy nie zrobiło na mnie takiego wrażenia klimatem i postaciami – z tego tytułu pokuszę się o nominację.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Aż przypomniała mi się scena z Harrego Pottera. laugh

 

– Nikt ich tak naprawdę nie lubił… pająków znaczy. Pewnie te cztery pary oczu ludzi wnerwiają.

–  No i te wielkie szczęki…

 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Ciężki tekst, emocjonalny i przytłaczający. Chaos, stres i ogromne napięcie tej sytuacji, uderzyło we mnie bardzo mocno. Końcówka całkowicie zmienia odbiór tego, co wcześniej się dzieje, ale reakcja bohaterki jest dla mnie jak najbardziej zrozumiała. 

Pozdrawiam.

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Niestety do mnie nie do końca trafiło. Tekst z pomysłem i klimatem, tego nie mogę odmówić, ale forma go wyraźnie ciągnie w dół. Język jest ciężki i miejscami przesadnie archaizowany, przez co nie byłam w stanie wejść w historię, tylko się przez nią przedzierałam. Do tego dochodzi chaotyczny układ tekstu – brak spójnego rytmu, akapitów i częste urwane myśli sprawiają, że traci płynność. Niektóre fragmenty są przegadane i zamiast budować napięcie, momentami bardziej męczą niż wciągają. Gdyby to uprościć językowo i uporządkować rytm zdań, to potencjał jest duży. Ale żeby nie było tylko narzekania to np. końcówka z golemem i poczuciem rachunku, który wraca mi się podobała.

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Czytało mi się lekko i przyjemnie. Zdecydowanie największą siłą tekstu jest klimat oraz naturalne relacje między bohaterami. Szczególnie dobrze wypadają sceny codzienności i sposób pokazania emocji Rysi oraz Jasia. Czuć melancholię, samotność i narastające zmęczenie życiem, a dziecięca perspektywa została pokazana naprawdę wiarygodnie. 

 Jednak fabularnie historia pozostawia spory niedosyt. Przez większość czasu bardziej budujesz nastrój niż konkretną akcję i w pewnym momencie zaczęło mi brakować wyraźniejszego kierunku. Nie do końca rozumiem motywacje Pana Wiewióra ani to, dlaczego zginął Stefan. Nie mam też pewności, co właściwie stało się z Rysią i czy było to celowo pozostawione w niedopowiedzeniu, czy po prostu zabrakło mocniejszego doprecyzowania. Sam Pan Wiewiór jest bardzo ciekawą i niepokojącą postacią, ale momentami wydawał mi się zbyt chaotyczny. Początkowo budził tajemnicę i niepokój, później trochę stracił tę aurę.

Potrafisz budować atmosferę i pisać sceny, które angażują emocjonalnie. Po prostu zabrakło mi mocniejszego domknięcia historii i większej klarowności w finale.

 

Jest kilka rzeczy, które rzuciły mi się w oczy i zatrzymały mnie przy czytaniu:

Przepiła alkoholem leki

Poprawne, ale brzmi dla mnie trochę dziwnie, może naturalniej: Popiła leki alkoholem.

 

odpuściła rozpoczynanie kolejnego rozdziału

Podobnie jak wyżej, może lepiej: odpuściła pisanie kolejnego rozdziału / zrezygnowała z rozpoczynania nowego rozdziału.

 

podeszłą do mężczyzny

Literówka?

 

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Spokojne, trochę nostalgiczne, ale nieprzesadzone, co korzystnie wpływa na odbiór. Najbardziej podoba mi się motyw ciszy między dźwiękami, mówi o emocjach więcej niż same dialogi.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

bruce dziękuję za wsparcie heart 

 

JolkaK komentarz od Ciebie czytało mi się chyba tak dobrze, jak Tobie moje opowiadanie. Bardzo się cieszę, że klimat do Ciebie trafił. A co do uwag (zwłaszcza z metaforami) mam chyba tendencję do przesadzania, kiedy za bardzo wchodzę w nastrój tekstu, taki mój urok laugh Pozostałym wymienionym sugestiom przyjrzę się w luźniejszej chwili. 

Opowiadanie bardziej płynie emocją niż fabułą i wiem, że przez to może zostawiać pewien niedosyt. Jednak sam fakt, że byłaś chwilę na pograniczu pomiędzy tak a nie to ogromy komplement, który wywołał u mnie ogromną radość.  No i bardzo mi miło, że mimo wszystko uważasz, że tekst zasługiwał na nominację. Dziękuję, że poświęciłaś mu uwagę.

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Ślimak Zagłady – wybacz późną odpowiedź. 

Dziękuję za tak obszerny i uważny komentarz. Doceniam ilość pracy, jaką włożyłeś w analizę tekstu. Tak szczegółowe uwagi są bardzo cenne. Część z nich faktycznie wynika z mojego zamiłowania do mocno metaforycznego stylu, na pewno przyjrzę się wskazanym fragmentom.

Jeśli chodzi o pierwszą scenę, świadomie nie chciałam jej zbyt mocno rozwijać ani dopowiadać wszystkiego wprost, bo zależało mi na pozostawieniu pewnych niedopowiedzeń i stopniowym odkrywaniu sensu wydarzeń. Być może mogłam mocniej zaznaczyć, że jest to fragment zniekształconego wspomnienia, ale obawiałam się też, że zbyt wyraźne podanie tropów mogłoby odebrać późniejszym scenom klimat albo zbyt szybko odsłonić to, do czego tekst prowadzi.

Bardzo chciałabym obronić samą intencję opowiadania. Nie pisałam historii o „ptaszysku porywającym dziecko”, a opowieść o zagubieniu, pamięci i żałobie. Kruk nie miał być sprawcą tragedii – o czym również wspominałam w jednym z komentarzy. 

Próbowałam stworzyć uniwersalną refleksję o stracie. Mimo że w opowiadaniu pojawia się dziecko, zależało mi bardziej na pokazaniu samego doświadczenia utraty i zagubienia. Lila miała być trochę symboliczną figurą kogoś bliskiego, dla jednego czytelnika może to być dziecko, dla kogoś innego członek rodziny, przyjaciel czy nawet ukochane zwierzę. Chciałam zostawić przestrzeń, na odczytanie straty na swój własny sposób.

Mimo wszystko bardzo dziękuję za wszystkie konkretne przykłady i techniczne uwagi. To jeden z tych komentarzy, z których naprawdę można coś wynieść, nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzam – i to jest dla mnie największa zaleta bycia nominowaną.

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Zaczynało się spokojnie i swojsko, ot rodzinny wypad. Bardzo dobrze wybrzmiało, że na proste pytania dziecka wcale nie ma prostych odpowiedzi. Żyłam sobie w tej sielance aż do momentu pojawienia się obrazu człowiek, wtedy zrozumiałam, że nie mamy do czynienia z ludźmi. To był moment, który wciągnął mnie bardziej w czytanie.

Ostatnia scena z ludzką rodziną na mostku świetnie domyka całość. Po raz pierwszy Arnak widzi ludzi nie jako statystykę czy gatunek, ale jako istoty podobne do niego samego. Całość zostawia po sobie mocny finałowy obraz i moralny dyskomfort.

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Totalny miks groteski, absurdu i czarnego humoru. Z pozornie banalnego złamanego palca zrobiła się coraz większa spirala szaleństwa, aż po służby, terrorystów i międzynarodowe akcje.  No i Karol jako cwaniak-biznesmen wyszedł bardzo wiarygodnie. Aż nie jestem pewna czy za wszystkim nadążyłam laugh

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Wciągające i jednocześnie dziwnie niepokojące opowiadanie. Najbardziej spodobał mi się klimat i sam pomysł na Spółkę, absurdalny, ale momentami aż za bardzo realny.  Właściwie do końca nie wiadomo, czym tak naprawdę jest Spółka, czy istnieje naprawdę, czy jest tylko symbolem czegoś większego. Niedopowiedzenie odgrywa tu znaczącą rolę, dzięki niemu historia daje do myślenia. 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo mi się podobało. Od początku łatwo wejść w historię, wszystko jest napisane naturalnie i buduje odpowiedni klimat. Ala od pierwszych scen sprawia wrażenie osoby silnej i konkretnej, dzięki czemu dobrze śledzi się jej historię. Nie ukrywam też, że kompletnie nie spodziewałam się takiej końcówki. Ostatnia scena zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Spokojna w formie, ale bardzo niepokojąca. 

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Na początku wypiszę kilka rzeczy, które mnie zatrzymały przy czytaniu. Oczywiście to tylko takie moje luźne sugestie. 

 

W premium-ach nie ma już autorów.

To brzmi trochę nienaturalnie, może taki był Twój zamysł, ale jakoś mnie to zatrzymało.

Może lepiej:

W wersjach premium / W pakietach premium

 

Serce tłucze się teraz wyraźnie

Nie jestem pewna, czy serce może tłuc, naturalniej by wybrzmiało:

Serce wali / bije / kołacze .

 

Do tej pory wszystko, co mówiłem, miało cię prowadzić.

 

Skoro neurobook dopiero się buntuje i wcześniej był funkcją systemu, to zdanie brzmi, jakby miał jednak pełną samoświadomość od początku. Możliwe, że to zamierzone, ale można lekko to doprecyzować. 

 

 

Ogólnie masz równy i świadomy styl, ale wszyscy bohaterowie tekstu wypowiadają się bardzo podobnie, przez co czasami się gubiłam, kto mówi. Ostatnia rzecz, do której wtrącę swoje trzy grosze to duża ilość krótkich zdań, osobiście uważam, że lepiej dla tekstu by wyszło, gdybyś chociaż w kilku miejscach zamiast 3 krótkich zdań zrobił jedno, dłuższe. 

 

 

 Oczywiście wszystko to tylko sugestie.  Tekst czytało mi się całkiem nieźle. Najbardziej podoba mi się sam pomysł, technologia nie niszczy świata siłą, ludzie sami wpuszczają ją do środka, tematyka, że tak powiem „na czasie” obecnego życia. Przedstawiłeś bardziej psychologiczną rozgrywkę niż spektakularną walkę ludzkości z AI – za co naprawdę duży plus. Końcówka też dobra, bo nie tłumaczy wszystkiego na siłę. Zostawia to uczucie, że może bohater już dawno przestał być sobą i nawet tego nie zauważył.

 

Pozdrawiam i za pomysł kliknę! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

beeeecki dziękuję za komentarz. Wybacz za późną odpowiedź, ale wracam do siebie po powrocie z „delegacji” i nie wiem w co najpierw włożyć ręce.

Część uwag językowych przyjmuję. Natomiast jeśli chodzi o metafory ( które są nadal u mnie na topie :D ) i oniryczność, to akurat były one zamierzone. Tekst miał bardziej działać emocją, obrazem i poczuciem zagubienia niż prowadzić czytelnika fabularnie za rękę.

 Przytoczone fragmenty typu „gęsty i cichy, prawdziwszy od wszystkiego wokół” albo o świetle „uwięzionym w nocy”, cóż rozumiem, że taki sposób obrazowania może komuś nie odpowiadać, ale akurat nie traktuję tego jako ozdobników wrzuconych dla samego brzmienia, mają większe znaczenie niż wydaje się na pierwszy rzut oka. 

Podobnie z pytaniem „o czym był ten tekst?”, dla mnie właśnie o pamięci, stracie i utknięciu w emocji, której nie da się przeżyć do końca. Sądząc po poprzednich komentarzach, wybrzmiało to dość dobrze. 

Co do „towarzysza”, użyłam tego celowo, bo w pewnym momencie kruk przestaje być już tylko elementem świata przedstawionego, a zaczyna pełnić konkretną rolę wobec bohaterki, chciałam wyraźnie zaznaczyć tę zmianę.

I ponownie stanę w obronie dialogów kruka :) ( jak i w odpowiedziach na poprzednie komentarze), miały być nienaturalne, momentami zbyt ciężkie czy dziwne, bo nie mówi ich przecież ktoś do końca realny. Zresztą sama bohaterka zwraca na to uwagę.

Ale naprawdę doceniam komentarz, bo nawet tam, gdzie się nie zgadzam, fajnie zobaczyć, które elementy działają na czytelnika inaczej, niż zakładałam. 

Decyzję na „NIE” przyjmuję. 

Pozdrawiam!

 

Teo Max  dziękuję za komentarz, wybacz, że zagubiłam Cię moim zabiegiem czasowym. Mam jednak nadzieję, że tekst  wywarł pozytywne wrażenie ( pomimo swojej ciężkiej i smutnej tematyki). 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo dobrze się czytało. Początek jest spokojny, naturalny, taki codzienny, dzięki czemu łatwo wejść w historię i uwierzyć w bohatera. Potem stopniowo pojawia się niepokój i to jest duży plus. Nic nie jest podane wprost, tylko budowane powoli i konsekwentnie.

Najbardziej zapada w pamięć końcówka i samo spotkanie z mężczyzną. Uważam, że to bardzo dobrze poprowadzony fragment, bo pojawia się nagle, ale nie jest znikąd, już wcześniej narasta poczucie obcości lasu, więc jego wejście ma sens i ciężar. Sam mężczyzna jest ciekawy, bo nie jest tylko straszny albo dziwny dla efektu, ale ma w sobie coś bardziej symbolicznego, brzmi jak ktoś, kto nie tyle atakuje bohatera, co wyraża pewną logikę tego miejsca.

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo plastyczny język, świetnie pokazałeś kontrast między elegancją Catriny a brudem świata, przez który przechodzi. Klimat czuć od początku do końca, tekst wciąga przez cały czas. Bardzo dobrze wypada, że każda scena pokazuje inny typ człowieka, a wszystko prowadzi i tak do jednego miejsca. 

Najbardziej podoba  mi się końcówka z lustrem, jest prosta, ale robi naprawdę mocny efekt.

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

MichaelBullfinch 

Aż mnie zatkało… to naprawdę niesamowite uczucie, że historia została z Tobą na dłużej, chyba nie ma większego komplementu. Aż mam ochotę pisać jeszcze więcej. heartheart

Dziękuję za zaufanie i nominację, to dla mnie ogromne wyróżnienie. Już teraz czuję się bardzo doceniona, po tych wszystkich cudownych komentarzach.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

regulatorzy dziękuję za komentarz, poprawki oczywiście naniosę. Pomimo ciężaru tematu, cieszę się, że opowiadanie wzbudziło emocje. 

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Mehiko cieszę się, że wciągnęło heart

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Masz bardzo dobry pomysł i klimat, to widać od razuNajwiększy problem leży w sposobie opowiadania, trochę za dużo tłumaczenia, a trochę za mało napięcia, styl momentami spowalnia akcję, ale to są rzeczy techniczne.

Bardzo fajnie wybrzmiewa, że największym zagrożeniem dla idealnych systemów nie jest inna technologia, tylko zwykły człowiek, który nie pasuje do schematu. 

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Napisałaś na nowo jedną z najbardziej znanych legend, dodając mrok, emocjonalną głębię i wyraźnie bardziej ludzką perspektywę istoty nieludzkiej. Perspektywa walki Zawy z własną naturą nadała całości świeżości i charakteru. No i pomysł z łuskami zamieniającymi się w wojowniczki, rewelacyjny. 

Pozdrawiam i klikam z przyjemnością! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo dobrze się czytało, masz lekki styl i od razu wciągasz w sytuację. Początek z windą i zmęczeniem bohatera jest wiarygodny, łatwo wejść w sytuację. Największy plus to sam pomysł z konwersją życia i korporacją, która robi takie rzeczy, informacje są podane na tyle konkretnie i obrazowo, że działają i robią klimat.

Reakcja żony trochę mi nie pasuje, jak na taką informację, reaguje dość spokojnie i szybko przechodzi do trybu ogarniemy to razem. Brakuje tam większego zgrzytu, emocji, ale z drugiej strony to w końcu kochająca i wspierająca żona, więc nie psuło mi to odbioru całego tekstu. 

Końcówka na plus. Krótka, konkretna i zimna, dobrze domyka całość.  Niby mogłam się spodziewać, a jednak udało Ci się mnie zaskoczyć. 

Ogólnie bardzo solidny tekst z fajnym klimatem i pomysłem.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

To jest takie opowiadanie, które albo kogoś totalnie kupi, albo odrzuci po pierwszych akapitach – nie ma chyba nic pomiędzy. 

Początek wygląda jak zwykła, trochę patologiczna majówka, a potem wszystko zaczyna się rozjeżdżać w coś chorego i niepokojącego. 

Szkoda, że końcówka, która powinna najmocniej uderzyć, jest trochę rozmyta. Ma fajne pomysły – butelka i powrót do „normalności”, ale nie zostawia aż takiego konkretnego wrażenia, jak mogłaby.

 

– Wypierdalaj na ryby – odpowiada Gruby, odkręcając puszkę. Piwo tryska mu w twarz

Nie powiem, bo zaśmiałam się laugh

 

Wyciąga – palec zmienia się w galaretę. Odpadają mu dwa człony. Leżą na ruszcie, sycząc obok żeber.

Na jakiś czas odechciało mi się grila.surprise

 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

kronos.maximus dziękuję za miłe słowa. Niemiernie się cieszę, że opowiadanie wywarło na Tobie dobre wrażenie i podziałało. smiley 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo emocjonalny tekst, ma w sobie dużo czułości i takiego spokojnego bólu. Najbardziej uderzył mnie motyw tej niewidzialnej więzi i moment jej puszczenia/przerwania, bardzo obrazowy i zostaje w głowie.

 

Wiem, że trudno wstać i pójść, ale naprawdę musisz. Życie na ciebie czeka.

Piękne i tak bardzo smutne jednocześnie. broken heart

 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Wizja topielców wypada świetnie. Bardzo przyjemny tekst. wink

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

AnnaBullfinch dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że mogłam stworzyć coś do tak pięknego obrazu. heart

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Już po pierwszej bajce Jasia miałam nadzieję, że magicznie dzieci zrozumieją, że nawet jeśli ktoś jest inny, to nie ma w tym nic złego. Po drugiej bajce pojawiła się wręcz nadzieja na lekkie przerażenie w oczach dzieci i że przestaną szykanować biednego Jasia. Finalnie jednak bardzo dobrze wyszło z trzecią bajką – domyka całość w ciekawy sposób. Bardzo przyjemne opowiadanie, czytając między wierszami można wiele z niego wynieść ( potwierdzam jako betweenthelines). laugh

Klikam i pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Paradoks kota rozwiązany: niezależnie od stanu kwantowego, zawsze jest głodny. Smaczki życiem! Bardzo przyjemny tekst. laugh

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Czytało mi się naprawdę dobrze, historia wciąga, ale przez dużą ilość bardzo szczegółowych opisów szło mi dość wolno. Osobiście skróciłabym część opisów tła czy otoczenia, a zamiast tego bardziej rozbudowała bohaterów, ich emocje, motywacje i relacje, bo to właśnie oni najbardziej interesują czytelnika.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, nie zauważyłam wielu błędów ortograficznych, natomiast jest więcej rzeczy do poprawy pod względem stylistycznym i interpunkcyjnym, warto prześledzić tekst dokładnie pod tym kątem ( sama korzystałam z pomocy Michaela, czy też bruce, którzy są naprawdę fenomenalni w tej dziedzinie). 

Sam świat jest bardzo ciekawy i intrygujący, naprawdę mnie zainteresował i chętnie przeczytałabym więcej w tym uniwersum. Szczególnie podoba mi się klimat i pomysły na magię.

Jedna rzecz, którą na pewno bym zmieniła, to moment eksplozji Sevraka.  Właśnie tam przydałoby się więcej opisu i rozbudowania sceny. W wielu innych miejscach opisy są bardzo rozbudowane, a tutaj, gdzie aż się o to prosi, jest ich trochę za mało.

Miło spędziłam czas przy tym tekście, więc z przyjemnością kliknę do biblioteki. 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Główny bohater jest strasznie odpychający, momentami wręcz wkurzający, ale przez to bardzo prawdziwy. Miałam kilka momentów, gdzie miałam ochotę przestać czytać, bo jego sposób myślenia mnie męczył, ale jednocześnie chciałam zobaczyć, do czego to wszystko doprowadzi. Jednak im dalej w tekst tym więcej się powtarza, jego gadanie o kobietach, o tym jakie są „złe”, jak mu zniszczyły życie itd. – to już było wcześniej jasne, a on wraca do tego kilka razy w bardzo podobny sposób. Przez to miałam wrażenie, że akcja stoi w miejscu. Rozumiem, że to wynika z jego charakteru i sposobu myślenia, ale chyba można by to trochę skrócić albo bardziej urozmaicić, żeby nie wybijało z rytmu.

Scena z młotkiem jest brutalna, ciekawie opisana. Chyba najbardziej mi się podobała.

Motyw psa jest bardzo fajny. Na początku wydaje się trochę dziwny, ale potem robi się z tego coś naprawdę niepokojącego. Najbardziej działało na mnie to, że on po prostu wraca i oczywiście przyłoży końcówce pozostaje uczucie, że to się wcale  nie skończyło, że  wcale nie chodzi o żadnego psa.

 

Pozdrawiam i również zachęcam to odwiedzania innych użytkowników portalu pod ich tekstami. Piszmy, ale też czytajmy. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

ostam 

Rozumiem, o co Ci chodzi. Każdy odbiera teksty po swojemu i to jest całkowicie okej, ja naprawdę doceniam każdą perspektywę i wszystkie opinie są dla mnie cenne.

Tak jakby tekst pozwalał czytelnikowi wstawić swoje poczucie straty i rozważania na temat śmierci

– to bardzo trafna uwaga.

 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Fajnie widzieć nową osobę w społeczności. 

Nie było łatwo, ale dotrwałam do końca. Tekst zdecydowanie wyróżnia się konsekwentnie, silnie stylizowanym językiem. Dialogi, narracja i humor tworzą spójny, choć chaotyczny obraz kolonii marsjańskiej i jej mieszkańców – pomysł jest ciekawy. Jednocześnie tekst potrzebuje „oddechu”. Nadmiar stylizacji i powtórzeń sprawia, że w dłuższych fragmentach zainteresowanie spada, bo ciężko zrozumieć o czym mowa (dla osób nie znających gwary jest to prawie niemożliwe), a fabułę przykrywa sama forma. Warto byłoby miejscami złagodzić intensywność języka, aby wzmocnić odbiór historii, żeby zachęcić czytelnika, a nie go zrazić. 

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Ogólnie dobrze się czytało i historia mnie wciągnęła. Najlepiej wypada relacja między bohaterami, jest  powolna i dość niekomfortowa, ale właśnie przez to ciekawa i wiarygodna. Postacie są dobrze napisane i można się z nimi zżyć. Fabuła jest spójna i konsekwentnie prowadzona za co duży plus. Końcówka mi się podobała, bo nie była przesadzona, nie było wielkiego dramatyzowania, tylko poczucie, że coś się właśnie nieodwracalnie skończyło.

Małe marudzenie: Czasami pojawiają się powtórzenia i podobne zdania obok siebie, przez co fragmenty trochę tracą rytm. Kilka krótkich zdań też aż się prosi, żeby je połączyć w jedno, wtedy lepiej by wybrzmiały i nie były takie poszarpane. W oczy rzuciło mi się też kilka miejsc z niepotrzebnymi zaimkami. Momentami opisy są bardziej tłumaczące  niż pokazujące, zamiast poczuć emocje, dostajemy je powiedziane wprost.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Pomysł bardzo ciekawy, ale forma w jakiej został przedstawiony troszkę utrudniała odbiór.  Chętnie przeczytałabym w bardziej rozbudowanej formie, bo podoba mi się cały zamysł.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Fajne, bardzo lekko się czytało. Belzebub totalnie skradł moje serce. wink 

Pozdrawiam i klikam. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

chalbarczyk dziękuję za komentarz i cieszę się, że opowiadanie w jakimś stopniu Cię wciągnęło. Cenna uwaga z cenbrowiną, chętnie skorzystam. smiley

 

ostam dziękuję za tak rozbudowany komentarz. Doceniam, że poświęciłeś czas, żeby tak dokładnie opisać swoje odczucia. Mam wrażenie jednak, że nie do końca zrozumiałeś opowiadanie, a przynajmniej nie tak, jak zamierzałam pokazać historię, więc pozwolę sobie trochę doprecyzować.

 

Pierwsza część to w założeniu wspomnienie matki, ale takie, które jest w pewien sposób zniekształcone. Jednocześnie to nie jest do końca dosłowne, tylko bardziej emocjonalna i podświadoma przestrzeń, w której ona próbuje jeszcze raz się z nią spotkać, coś wyjaśnić, a może nawet nie dopuścić do tego, co się wydarzyło. Po prostu cierpi i wraca nieustannie do tego momentu.

 

Druga część to już przestrzeń zaświatów, w której znajduje się Lila. Wszystkie te dziwne i niezrozumiałe rzeczy i opisy są celowe, ponieważ to nie ma być świat, który da się łatwo zrozumieć albo uporządkować. Przebłyski pamięci, poczucie, że zna miejsce gdzie już była razem z matką mają być właśnie momentami, w których stopniowo zaczyna do niej docierać, choć sama jeszcze tego nie wie. Kruk jest postacią symboliczną ( w końcu jest jedną z ostatnich rzeczy, które Lila zapamiętała) trochę przewodnikiem, ale takim, który nie może powiedzieć wprost, co się stało. Jego sposób mówienia jest celowo nienaturalny i bardziej filozoficzny, bo jego rolą jest naprowadzić ją na zrozumienie, a nie dać gotową odpowiedź. Zabieg ten ma również spotęgować jego tajemniczość.

 

I dopiero trzecia część ma być pokazaniem, co faktycznie się wydarzyło.

 

 Podsumowując, to względem osi czasu wydarzeń, aby zachować chronologię należałoby przeczytać opowiadanie od końca. 

 

Dziękuję również za sugestie poprawek, oczywiście przyjrzę się im w wolnej chwili! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Ambush czy w takim razie chcecie mnie na miejsce silvera na środy ? 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Od początku czułam niepokój i napięcie, które cały czas rosły. Bardzo dobrze budowałeś klimat, długo nie wiadomo, czy facet jest po prostu chory, czy faktycznie dzieje się coś dziwnego, potem jego słowa, drobne sygnały jak dźwięki spod domu i notatnik – bardzo mi się podobało. 

Trochę mnie natomiast rozczarowała końcówka, bo mam wrażenie, że wszystko nagle przyspiesza. Bohater szybko znajduje miejsce, szybko widzi co tam jest i tajemnica trochę się zamyka. Chętnie przeczytałabym więcej.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się ten fragment:

– Pięć rzeczy, które mogę zobaczyć: grób, bratki, sosna, pole, chmury. Cztery rzeczy, które mogę dotknąć: ławka, zapalniczka, torebka, kluczyk do auta. Trzy rzeczy, które mogę usłyszeć: szum wiatru, dzięcioł, śpiew ptaków. Dwie rzeczy, które mogę poczuć: zapach sosnowego lasu, mój krem do rąk. Jedna rzecz, której mogę posmakować: błyszczyk do ust.

Jest piękny w swojej prostocie, a równocześnie bardzo intensywnie działa na emocje.

 

Scena przy grobie jest bardzo prawdziwa, taka surowa, trochę chaotyczna, ale właśnie przez to wiarygodna. Czuć złość na matkę i jednocześnie miłość. Opisy są bardzo ładne, z łatwością mogłam wyobrazić sobie jak wygląda to miejsce. 

Kolejny duży plus to sposób, jak pokazane jest przełamywanie schematów,  że Nina widzi, co było nie tak i próbuje to zatrzymać u siebie i swojej córki, nadaje sensu tej historii.

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Fajne, świeże i z pomysłem, nawet kilka razy się uśmiechnęłam. laugh

Scena spowiedzi mnie zaskoczyła, bo była naprawdę szczera i trochę smutna, bardzo mi się podobała. Sam twist z AI fajnie wybrzmiał, szczegóły techniczne, wentylatory, rozjeżdżający się głos, to robi klimat. Za to końcówka z robotem i dziewczyną jest trochę za szybka i trochę za lekka w stosunku do tego, co było wcześniej . Rzuciło mi się w oczy kilka błędów np. Brak przecinków przed „że”. 

Pozdrawiam i klikam, bo pomysł bardzo fajny. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Momenty, które mnie zatrzymały: 

przyjaciółmi wpadających bez zapowiedzi

chyba miało być:

przyjaciółmi wpadającymi bez zapowiedzi

 

ruszyła do drzwi spragniona rozmowy

może płynniej zabrzmi:

spragniona rozmowy ruszyła do drzwi,

 

Czuć chłód domu, izolację i narastający niepokój, który powoli wchodzi pod skórę. Najbardziej podobał mi się motyw kota, jest niejednoznaczny i przez to dużo straszniejszy. 

Trochę mniej przekonała mnie środkowa część. Chwilami miałam wrażenie, że akcja na chwilę siada przez opisy codzienności, zanim znowu ruszy. Paweł też jest raczej tłem niż pełnoprawną postacią, więc jego los nie uderza aż tak mocno, jak mógłby. Jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania.

Za to końcówka jest świetna, brutalna, duszna i bardzo obrazowa, zostawia takie nieprzyjemne uczucie ( w dobrym znaczeniu tego słowa).

Pozdrawiam i klikam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Marszawa Dziękuję za komentarz. Miło mi, że doceniłaś klimat i opisy, z każdym takim komentarzem jestem coraz bardziej dumna z tego opowiadania. 

Przyjmuję uwagę z ocieraniem się o patos, zależało mi na zbudowaniu tajemniczości kruka i tutaj pozwolę sobie przytoczyć odpowiedź:

 Jego wypowiedzi, mimo że są dość niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, to w założeniu miały prowadzić do prostych znaczeń, tylko nie podanych wprost.

Co do końcówki, rozumiem zarzut i jest w nim sporo racji, jednak trochę świadomie poszłam w tę stronę. Zależało mi, żeby śmierć wybrzmiała bardziej jako zguba niż coś ostatecznego. W moim odczuciu to miał być właśnie moment szoku, gdzie emocje jeszcze nie są w pełni nazwane, tylko wychodzą w takiej trochę bezradnej, urwanej formie.

 

Dziękuję jeszcze raz za przeczytanie i klika!heart

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Finkla  dziękuję za odwiedziny i komentarz. Miło, że opowiadanie zainteresowało. heart Kolejna wspaniała interpretacja i cóż bliska memu sercu. Pozostawiam czytelnikom pole do dalszych interpretacji, które z każdym komentarzem cieszą coraz bardziej. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

A co powiesz na to, że ukradłabym Ci piątek ? 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

MichaelBullfinch  cóż porozmawiajmy o tym haha 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Jestem chętna na dyżur, jeśli ktoś chce odstąpić dzień. laugh

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

MordercaBezSerca w mojej hmm interpretacji śmierci pokusiłam się właśnie o porównanie jej do zguby. laugh Bardzo mi miło, że tak wiele dostrzegłeś w tym krótkim tekście. 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Powalinczyk jest mi niezmiernie miło, że opisy tak dobrze wybrzmiały. Fakt, że opowiadanie poruszyło Cię mimo prostoty jest dla mnie ogromnym komplementem. Dziękuję za komentarz. smiley

 

MordercaBezSerca dziękuję za tak szczegółowy komentarz! Sugestie oczywiście wezmę pod uwagę.

Cieszę się, że tekst czytało się płynnie, a na ewentualną masakrę przecinkowo-fleksyjną od regulatorzy czekam z zapartym tchem haha. Interpretacja z portalem jest bardzo ciekawa i głęboka, ale akurat tego nie miałam w zamyśle. Bardziej chodziło mi o sam moment przejścia, gdy ktoś umiera to w zasadzie nie wiemy, co się z nim dzieje, czy przechodzi przez portal, czy odlatuje, a może po prostu trwa tam, gdzie ostatni raz zabiło jego serce. Interpretacji może być wiele, myślę, że to jest właśnie odpowiedni tekst, aby zatrzymać się na moment i zastanowić. Nie da się tego jednoznacznie opisać ani zrozumieć z perspektywy tu i teraz, więc nie pokusiłam się o taki prosty zabieg.

W kwestii kruka pozwolę sobie przytoczyć odpowiedź z komentarza wyżej :

 Jeśli chodzi o kruka, to zależało mi właśnie na niejednoznaczności, żeby był jednocześnie przewodnikiem, obserwatorem i po prostu częścią tego świata 

Kolorystyka jest symboliczna. W rzeczywistości jest czarny, natomiast w zaświatach biały, żeby podkreślić odmienność tego miejsca i przyciągnąć uwagę, zwłaszcza dziewczynki. 

Jeśli chodzi o matkę i córkę to nie był żaden rytuał , a zwykły spacer, który niestety kończy się tragicznie. Jednak bardzo mi miło, że pokusiłeś się o tak głębokie wejście w tekst i wydobycie z niego jak najwięcej. 

Dziękuję raz jeszcze za tak uważne przeczytanie i podzielenie się opinią!laugh

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Gratulacje! heart

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Nie ukrywam, że trafiłam na tekst przypadkiem, bo wyskoczył mi na samej górze w komentarzach i bardzo się cieszę, że tak się stało. Opowiadanie jest wymagające, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Na początku byłam trochę zagubiona przez ilość opisów i sposób, w jaki są napisane, ale to właśnie one budują cały klimat. 

Najbardziej spodobała mi się postać dziewczyny. Już od samego początku czuć, że coś z nią jest nie tak, ale nie wiadomo co. Jest spokojna, trochę tajemnicza, jakby wszystko wiedziała. To naprawdę dodało napięcia i zachęciło mnie do dalszego czytania.

Przy rozgrywce szachowej miałam mieszane uczucia, ale bardziej przez to, że momentami się gubiłam, niż przez sam tekst. Bardziej interesowało mnie to, co dzieje się między bohaterami, niż same ruchy na planszy.

Końcówka to wisienka na torcie. Przedstawienie kobiety jako śmierci jest naprawdę dobrze wykonane, a fakt, że bohater nie przegrał, tylko zremisował, zostawił mnie z taką lekką nutą niepokoju.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Ambush dziękuję za miłe słowa heart

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Robercie

 tym bardziej nie rozumiem

Uznajmy, że przemówił przeze mnie kruk laugh

Ładne opowiadanie, jeszcze raz gratuluję.

Bardzo dziękuję wink

 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

marzan

Dziękuję za tak dokładny i szczery komentarz. Rozumiem to balansowanie, o którym piszesz, pilnowałam się, żeby nie przesadzić w stronę wyciskacza łez, bo sam wybór dziecka jako zguby był już ryzykowny, więc dobrze wiedzieć, że jednak nie przekroczyłam tej granicy.

Interpretacja matki przez pryzmat jej stanu psychicznego to strzał w dziesiątkę, to w końcu jej wspomnienia, które za każdym razem, gdy do nich wraca zmieniają się i cieszę się, że to udaje się tak czytać.

Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że zatrzymałeś się przy wypowiedziach kruka. Wiem, że są momentami filozoficzne i trudne, ale zależało mi na tym, żeby po dłuższym zastanowieniu doprowadziły do prostych, konkretnych odpowiedzi. Z zakończeniem miałam podobne odczucie, że nie chcę zostawiać wszystkiego tylko w domyśle, więc pokusiłam się o to „topienie na wizji”, ale z zachowaniem ostrożności. 

Dziękuję również za klik.

 

Robert Raks

Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że układ tych trzech przestrzeni się sprawdził, bo nie ukrywam trochę się bałam, czy nie spowoduje chaosu.

Jeśli chodzi o kruka, to zależało mi właśnie na niejednoznaczności, żeby był jednocześnie przewodnikiem, obserwatorem i po prostu częścią tego świata. Jego wypowiedzi, mimo że są dość niezrozumiałe na pierwszy rzut oka, to w założeniu miały prowadzić do prostych znaczeń, tylko nie podanych wprost. Zarzut do metafory rozumiem, może jest zbyt moja. Miałam w głowie coś chłodnego i przytłumionego, bardziej podkreślającego ciemność niż ją rozświetlającego. 

Dziękuję za klika.

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Mi­cha­el­Bul­l­finch

Dziękuję za uważną analizę i pomoc oczywiście. Aż miło widzieć, że ktoś tak rozpracowywał warstwy czasowe, bo trochę się bałam, czy nie przesadziłam. Bardzo się cieszę, że kruk zadziałał tak, jak miał, co do jego dialogów, trafna uwaga, chyba rzeczywiście momentami pozwoliłam mu odlecieć za bardzo w stronę filozofowania, ale taki też był mój zamysł troszkę. 

Dziękuję za klika. heart

 

UnaBom­ba

Dziękuję, to jeden z tych komentarzy, które zostaną ze mną na dłużej.

Bardzo się cieszę, że dialogi i reakcja wybrzmiały prawdziwie, bo na tym mi zależało. To dla mnie ogromny komplement, że historia aż tak poruszyła, nawet jeśli kosztem snu ( mam nadzieję, że wybaczysz). heart 

 

bruce

To ja dziękuję. Za betę, i za powrót do tekstu tutaj. Cieszę się, że klimat i symbolika trafiły, bo to była dla mnie najważniejsza warstwa tej historii.

Dziękuję też za podwójnego klika. Bardzo mi miło i doceniam wsparcie. heart

 

melendur88

Dzięki za szczery komentarz.  Rozumiem, że to nie do końca Twoje klimaty, więc tym bardziej doceniam, że jednak przeczytałeś i że coś w tym tekście Cię zatrzymało. Z oniryzmem pewnie rzeczywiście mogłam trochę przycisnąć, balans to coś, nad czym jeszcze pracuję.

Cieszę się, że scena z dziewczynką i stawem się spodobała. laugh

 

OldGuard

Dziękuję za tak konkretny komentarz. Cieszę się, że atmosfera i świadome pisanie są widoczne. Co do kruka i momentami zbyt abstrakcyjnych wypowiedzi – przyjmuję, to już kolejny sygnał w tę stronę, więc coś w tym jest, ale jak już wspomniałam. Chciałam trochę pofilozofować, żeby dodać krukowi więcej tajemniczości. 

Z finałem rozumiem, co masz na myśli. Chciałam prostoty i nawiązania właśnie do „zguby”.

Dziękuję za wszystkie uwagi i klik. laugh

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Uwagę najbardziej przykuwa intensywne i mocne przegięcie w stronę absurdu. Dobrze działa dynamika scen między postaciami, jest dużo ruchu, emocji, przepychanek, rywalizacji, przez co całość nie stoi w miejscu. Z drugiej strony jest masa chaosu w imionach i relacjach, a to trochę rozprasza. Końcówka z przejściem na statek jest ciekawa, bo nagle zmienia perspektywę i sugeruje, że to wszystko mogło być obserwacją albo symulacją, dodaje historii drugiego dna, ale jednocześnie zostawia niedopowiedzenia. Początkowo myślałam, że to będzie rasa jakich diabełków ( przez te kopytka i służenie), po kwiczeniu zmieniłam trop na świnie, a finalnie? No właśnie, co to za stworzenia, potrzebuję tej odpowiedzi haha. 

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

bruce, MichaelBullfinch, Marszawa, HollyHell91 dziękuję za komentarze, miłe słowa oraz cenne wskazówki, które biorę sobie głęboko do serca. Bardzo się cieszę, że odbiór opowiadania jest tak pozytywny, to wiele dla mnie znaczy. Debiutowanie w tak ciekawym konkursie to była czysta przyjemność. heart

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Zaserwowałeś klimat, który  czuje się aż w żołądku,  a nie tylko czyta. Płynnie przechodzisz od zwykłej sytuacji do lęku przed życiem jako takim. Bardzo dobrze wyszły Ci momenty zatrzymania świata, cisza, topola, metronom. Tworzą solidny klimat, zaczęłam się czuć trochę zamknięta w gabinecie razem z Billem. Ogólnie  to jest tekst, który zostanie w mojej głowie.

Pozdrawiam! 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hejka!

Bardzo ładny, poruszający tekst. Pięknie udało Ci się przedstawić tak trudną i ciężką scenę w prosty, ale bardzo mocny sposób.  Scena z maharadżą i dziećmi naprawdę robi wrażenie.

Pozdrawiam!

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Nowa Fantastyka