- Opowiadanie: Storm - Dwa odcienie śmierci

Dwa odcienie śmierci

Niedobitki z mojego zeszłorocznego „sezonu na poezję”. 

„Zemsta zza grobu” została uznana przez mnie za nijaką oraz nudną i skazana na zapomnienie. 

„Pieśń larw” jest jej nową wersją/mutacją, dokończoną dopiero kilka dni temu.

Mimo wszystko, chciałbym podzielić się z Wami jednym i drugim, może komuś się spodoba.

Zapraszam do lektury i komentarzy!

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

Użytkownicy II

Oceny

Dwa odcienie śmierci

Pieśń larw

 

Chwała, chwała Śmierci potężnej,

która ucztę nam funduje.

Z trupa, trupa tak słodkiego,

tyle mięsa dla nas wszystkich.

 

Nie żreć, nie żreć jeszcze, pokraki!

Najpierw dzięki się należą:

Dziękujemy, och, dziękujemy,

Człowieku nasz ukochany!

 

Pysznym, pysznym twoim ciałem

do sytości się pożywią

głodne, głodne czerwi legiony

od zarania już gotowe.

 

O, Larwo, Larwo Zdobywczyni!

Rozkładu zgniła królowo!

Chwała, chwała również i tobie.

Dziećmi wciąż nas obdarowuj.

 

Wam, wam, Trójco umiłowana

hymn ten piękny zanosimy!

 

Zemsta zza grobu

 

Jakie to szczęście!

Zabili go wreszcie!

Tego szarlatana,

tego heretyka,

zwyrodniałego nikczemnika.

 

Za wioską zdybali,

i zatłukli pałkami.

Wzięli, co złote,

trupa porzucili

na żer Larwie Zdobywczyni.

 

Bogowie, litości!

Wrócił podlec!

Przeklęta dusza,

zemstą trawiony

nawiedza ciemne za wsią bory.

 

Szuka swych katów,

by krwi im utoczyć.

Życie wychłeptać

i w piekle samym

dręczyć wciąż po wieczności kres.

 

Odwet dokonany!

Znaleziono ich rano.

Trzy trupy zimne

pod borem starym,

w miejscu, gdzie Go wtedy zdybano.

Koniec

Komentarze

Cześć,

 

dlatego po śmierci chcę być skremowana ¯\_(ツ)_/¯ 

 

Nie jestem bardzo wierszowa i nie znam się na niuansach poezji. Mogę powiedzieć, czy mi się podobało, czy nie, a że przeczytałam bez zgrzytów, to raczej się podobało (mimo tematyki :))))

Hej OldGuard,

czyli jeszcze bardziej utwierdziłem Cię w przekonaniu o kremacji? cheeky

Tematyka ciężka, fakt. Trochę inspirowałem się Baudelaire’em, a nikt tak pięknie nie pisał o obrzydliwościach i brzydocie jak on.

Jeśli się podobało, to pozostaje mi tylko się cieszyć. W poezji liczy się dobre pierwsze wrażenie!

Dziękuję za przeczytanie.

 

Witaj. :)

Mocno zaskoczyłeś, szczególnie larwami. :) Z pewnością widać oryginalne podejście do tematyki śmierci i tego, co potem. :) Powtórzenia z mowy larw odebrałam wręcz jako tekst pieśni. :) 

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Hej, bruce!

Dzięki za lekturę, miło mi, że się podobało.

Zaskoczenie pozytywne czy negatywne, bo nie wiem czy nie umieścić jakiegoś ostrzeżenia w przedmowie dla wrażliwszych czytelników. 

Tak, dobrze zinterpretowałaś te powtórzenia :)

Pozdrawiam również!

Zaskoczenie pozytywne czy negatywne, bo nie wiem czy nie umieścić jakiegoś ostrzeżenia w przedmowie dla wrażliwszych czytelników. 

Oj, nie, nie, zaskoczenie w sensie: oryginalne i nietuzinkowe, czyli – na plus. ;) Przynajmniej dla mnie. ;)

A zatem to pieśń larw, dziękuję za to wyjaśnienie, teraz wiersz odczytuję wyraźniej i mogę kliknąć. :) 

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Dziękuję za kliczka, bruce! Jest tu trochę o rozkładających się ciałach, a nie każdy lubi czytać o czymś takim bez ostrzeżenia, dlatego tak zareagowałem, ale skoro tak może być, nic nie zmieniam. No, chyba że ktoś inny zwróci na to uwagę.

I ja dziękuję. :)

Rozumiem, niemniej – śmierć i śpiewające larwy powinny kojarzyć się jednoznacznie. ;) 

Pozdro! :)

Pecunia non olet

czyli jeszcze bardziej utwierdziłem Cię w przekonaniu o kremacji? cheeky

To temat, którego mam nadzieję nie podejmować jeszcze przez przynajmniej kilkadziesiąt lat :P

Hejka!

Widziałam kiedyś filmik o tym, że niby robactwo wcale nie zjada ciała ludzkiego, które spoczywa zamknięte w trumnie. Zastanowiłam się wówczas: ile w tym prawdy? Po przeczytaniu Twoich utworów, utwierdzam się w przekonaniu, że owi degustatorzy się pojawiają, jednak bez jakiegokolwiek savoir vivre laugh

Pozdrawiam! 

 

Nie ma ucieczki od mroku, jeśli to on sam prowadzi twoje kroki.

Hej, betweenthelines!

Fakt, podobno ciało rozkłada się i powoli „rozpuszcza” przy minimalnym udziale robaczków, ale w fantastyce czasem można nagiąć fakty. 

Larwy nie zaczęły jeść, nim nie wyśpiewały pieśni dziękczynnej, więc jakieś ubogie resztki savoir vivre’u posiadają cheeky

Dziękuję za przeczytanie i również pozdrawiam!

Napisane całkiem ładnie, acz z przykrością stwierdzić muszę, że nierealistycznie. Niekoniecznie źle, mam na myśli. Może ewentualnie nazbyt romantycznie? Bo larwy takie szczęśliwe, pełne wdzięczności i ekstazy, śmierć celebrują, niczym Jankesi swoje ukochane Święto Dziękczynienia. Tymczasem w śmierci, z moich doświadczeń przynajmniej, po prawdzie zbyt wiele patosu nie ma. Jest smutek i mrok, czasem brud i smród, ale niewiele poza tym. Może dlatego jako główny temat przewodni literackiego utworu mnie osobiście szczególnie nie rusza, aczkolwiek wiem, że jestem w mniejszości. Larwy bowiem to nic innego jak agenci entropii, zaś bogini Entropia ma to do siebie, że jest z natury zimna i obojętna, a nasze gorące zabiegi mające na celu uatrakcyjnić opis jej działań (sam opis, warto tu zaznaczyć, bo proces właściwy do przyjemnych co do zasady nie należy i przez to większość z nas stara się go unikać tak długo, jak może) do rzeczywistości właściwej oraz jej osobistego stosunku do naszych mięsnych powłok, generalnie raczej nie przystają.

Dziękuję za lekturę, Burzo z Gdyni. Czytało się… Interesująco.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Interesujące podejście do tematu. Spodobały mi się larwy, które wyznają jakąś religię.

Taaak, kremacja wydaje się fajnym rozwiązaniem.

Babska logika rządzi!

gnoom

Cóż, miało być groteskowo i turpistycznie, a te pojęcia od realizmu stoją dalej niż bliżej. Swoją drogą myślę, że nierealistyczność i romantyzm do poezji bardzo pasują. 

Sama śmierć często przedstawiana jest w zupełnie innym świetle niż w realu, bo poeci to nałogowi fantaści bujający w obłokach. Lubimy po prostu dodawać do otaczającej rzeczywistości trochę innych przypraw.

Dzięki również za lekturę.

 

Finkla

Fajnie, tym razem udało mi się zainteresować! No i utwierdziłem kolejną osobę w przekonaniu o fajności kremacji ;>

Ja i wcześniej się w tę stronę skłaniałam, więc nie wiem, czy można Ci mnie zaliczyć do nawróconych. :-)

Babska logika rządzi!

Jeśli nie do „nawróconych” to może do „jeszcze bardziej niż zwykle przekonanych”? cheeky

OK, tak może być. :-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka