- Opowiadanie: OldGuard - Ostatni oddech

Ostatni oddech

Wracam na forum po 2 latach nieobecności i chciałam się przywitać jakimś krótkim tekstem.

 

Być może nie jest to powrót w wielkim stylu, ale nie ukrywam, że sprawia mi to niemałą przyjemność :) Z radością i wdzięcznością przygarnę więc każdy komentarz :)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Ostatni oddech

Słońce wisiało już nisko, malując korony drzew na intensywny pomarańcz, gdy stanęłam na skraju Jeziora Szmaragdowego – tam, gdzie ścieżka nagle ustępowała miejsca turkusowej tafli. Wieczorne powietrze zgęstniało, ciężkie od zapachu wilgotnej ziemi i butwiejących liści, a cienie wydłużały się nienaturalnie, zakrzywione tak, jakby chciały dotknąć wody. Powierzchnia jeziora drżała leniwie, a tuż pod nią coś się poruszało, niewidoczne z brzegu. Czułam jednak, że to coś obserwuje mnie uważnie.

Zrobiłam krok, a ziemia pod butem ugięła się z cichym mlaskiem. Przez głowę przemknęła mi myśl, że mogłam założyć stare adidasy, bo na nowych zostanie brzydka plama. Mimo wszystko podeszłam odrobinę bliżej i właśnie wtedy usłyszałam śpiew – albo raczej smutne zawodzenie. Dźwięk sączył się spod wody, cichy i hipnotyzujący. Z każdym uderzeniem serca nabierałam pewności, że jeśli zrobię jeszcze jeden krok, zrozumiem wszystko, co chciałby mi przekazać.

Spojrzałam w głąb jeziora i zobaczyłam cień – zbyt ludzki, aby być rybą, ale zbyt złowrogi, aby należał do świata żywych. Na sekundę zatrzymał się dokładnie pod moim odbiciem, jakby mierzył mnie wzrokiem i zastanawiał się, czy jestem w ogóle warta wysiłku wynurzenia się.

W końcu przebił taflę szponiastą dłonią, w której migotały drobne szafiry, rubiny, szmaragdy i diamenty. W tej chwili nie myślałam już samodzielnie, tylko chłonęłam ten obezwładniający widok i coraz bardziej otwierałam się na szept w mojej głowie: 

 

sięgnij po nie, sięgnij głębiej, połącz się ze mną.

 

Podążałam za głosem i stopniowo zanurzałam się w turkusowej wodzie. Była lodowata, lecz jej zimno nie zatrzymywało się na skórze, ale wpełzało dużo głębiej. Miałam wrażenie, że obmywa mnie z ciężaru ostatnich miesięcy. Nieudane małżeństwo przestało mieć znaczenie, tak samo, jak i niepowodzenia w pracy. Liczyło się tylko tu i teraz, które niosło za sobą dziwną ulgę.

Głos w głowie stawał się coraz bardziej natarczywy, podszyty niecierpliwością i obezwładniającą samotnością. Nie używał już słów i wrócił do smętnego zawodzenia. Było w nim coś pierwotnego, głodnego i spragnionego. Wciągał mnie głębiej, krok po kroku, aż zimna woda zaczęła oplatać uda i brzuch niczym kajdany.

Traciłam powoli władzę nad ciałem, mięśnie odmawiały posłuszeństwa i stawałam się bezwolną marionetką w czyichś dłoniach. Woda wokół zdawała się pulsować własnym rytmem, jak gdyby czekając na moje całkowite poddanie. Poza nią zostały już tylko chłodne powietrze, rdzawy posmak wilgoci w ustach i te oczy – lodowate, turkusowe i nieludzkie. Nie było w nich gniewu ani litości, wyłącznie pradawna obojętność czegoś, co widziało setki takich nieszczęśników jak ja. I wtedy zrozumiałam, że już od miesięcy zbyt długo wpatrywałam się w otchłań beznadziei, więc ta musiała w końcu odwzajemnić spojrzenie.

Sylwetka z głębin zarysowała się dokładniej – była człekopodobna, ale zniekształcona przez wodę i czas. Kontury ciała rozmywały się jak dym w powietrzu, lecz obecność nieznanej siły stała się teraz bardziej namacalna i wypełniała mój umysł obrazami, których nie chciałam widzieć. Oglądałam twarze bez oczu, ręce wyrastające z rozmiękłej ziemi i bezkresne korytarze zalane wodą.

Stwór podniósł dłoń w moją stronę – nienaturalnie długą, z wykrzywionymi palcami i ostrymi pazurami. Skóra miała zielonkawy odcień, półprzezroczysty, poprzetykany drobnymi żyłkami. W mgnieniu oka jezioro wokół mnie zabulgotało i zajaśniało upiornym światłem, a ja poczułam, jak obca siła przenika moje ciało. Jeden gwałtowny ruch i znalazłam się pod wodą. Próbowałam krzyknąć, lecz z ust wydobył się tylko pęcherzyk powietrza, który uciekł ku górze.

– Na zawsze – wyszeptał głos wprost do mojego ucha, zanim stwór pociągnął mnie jeszcze głębiej.

Nacisk na klatkę piersiową stawał się coraz większy, odbierając mi ostatnie resztki powietrza i nadziei. Wiedziałam, że już nigdy nie wrócę na powierzchnię. Światło z góry rozpłynęło się w ciemnoniebieskiej toni, jakby ktoś powoli zamykał nade mną wieko trumny.

Koniec

Komentarze

Za dużo do komentowania tu nie ma, ot, scenka z wodnikiem(?) na łowach. Przypomina sekwencję z początku filmu, przed napisami, która ma wprowadzić w klimat zanim na scenę wkroczy główny bohater.

Miło cię znów widzieć. :)

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

Strażniczko, możesz tego nie wiedzieć, ale horrory omijam dużym łukiem, nie czytam i nie komentuję. Sorry. :) 

Hej OldGuard, 

my się nie znamy, ale witaj ponownie na portalu! :) 

Naprawdę ładna scenka, choć mroczna i przygnębiająca. Podoba mi się, że jest raczej nastawiona na klimat i nastrój, niż wartką akcję. Nigdy wcześniej nie miałam okazji czytać nic Twojego, ale ta krótka „wizytówka”, w zupełności wystarczyła, by mnie zachęcić do zaglądania do Twoich kolejnych opowiadań. 

 

Szczególnie spodobało mi się to zdanie: 

I wtedy zrozumiałam, że już od miesięcy zbyt długo wpatrywałam się w otchłań beznadziei, więc ta musiała w końcu odwzajemnić spojrzenie.

Życzę dużo weny i pozdrawiam! :D 

Podążaj za białym królikiem.

Cześć, OlgGuard. Bardzo fajny, wręcz melancholijny, klimat. Sekwencja podwodna daje pole do popisu wyobraźni. Jezioro Szmaragdowe – czyżbym wyczuwał lekką inspirację Szczecinem? ;)

Cześć, OldGuard

Gdy widzę oznaczenie: horror, to muszę zajrzeć, no jakoś tak wychodzi :-)

Wątpliwość i pytanie: bohaterka usłyszała dźwięk, znajdując się poza wodą, a jak dobrze rozumiem, wydawała go istota znajdująca się pod wodą. Czy to jest możliwe? Obawiam się, że nie :-) Ale na potrzeby tekstu jestem w stanie przyjąć założenie, że tak. Lubię oniryczne klimaty, w których występują stworki potworki. Widzę tutaj również melancholię, bezradność bohaterki, bezbrzeżny smutek i rozpacz. Jednocześnie jej współczuję, choć to szort, stała się dla mnie na moment bliska. Koniec nie musi być wiekiem trumny, a czymś nowym, bo nadzieja jest dla mnie jak płomień i żaden wodnik jej nie zgasi.

Klik

Pozdrawiam

Cześć, OldGuard

 

Nie znamy się, ale widzę, że też jesteś z Bielska. Sam tam mieszkam od 7 lat i choć nie pochodzę z tego miasta, witam krajankę :)

 

Wodnik bardzo fajnie przedstawiony, widać fajnie budujesz klimat tajemnicy i niepokoju.

Scenka bardzo fajna .

 

Kliczek. Za klimat i Bielsko :P 

Melendur88

SNDWLKR.

 

Ciebie również!

 

Misiu,

 

pamiętam, że to nie Twój typ, ale mimo wszystko dziękuję, że zajrzałeś i zostawiłeś tutaj ślad smiley

 

Marszawa,

 

faktycznie, chyba jesteś tym nickiem, które nie kojarzę, ale chętnie to zmienięwink cieszę się, że nasza pierwsza styczność nie odrzuciła i w takim razie do zobaczenia w komentarzach – u mnie bądź u Ciebie smiley

 

bobi_katarn,

 

Zgadłeś (Twoje okolice?). Opko początkowo powstało jako jedno z dwóch na konkurs z Szczecinem w tle. Jak kiedyś tam zawitam, będę musiała koniecznie zajrzeć nad to jeziorko.

 

Hesket,

 

w tym przypadku horror może być wyrażeniem trochę naciąganym, ale skoro marketing zadziałał, to tylko się cieszyć laugh co do tej wody, to pewnie masz rację (z fizyki miałam 2 albo 3), ale cieszę się, że ta drobna nieścisłość jednak nie przekreśliła odbioru wink

 

melendur88,

 

bardziej z okolic Wadowic, ale do BB też zaglądam i w sumie założyłam, że prędzej trafię tutaj na jakiegoś bielszczanina wink Może do naszego bielsko-okolicznego grona ktoś jeszcze kiedyś dołączy i uda się zorganizować bielskie piwo laugh

smiley

Witaj ponownie.

Klimatyczny szorcik, choć aż prosi się by być fragmentem czegoś większego.

Chciałbym mieć taki styl…

Czy to jest możliwe? Obawiam się, że nie :-)

Możliwe.

Podsumowanie: Granica woda/powietrze działa jak bariera, która głównie odbija dźwięk, przez co nurkowie słyszą to, co dzieje się na powierzchni, słabo, a osoby na brzegu słyszą tylko głośne dźwięki z wody.

Podobno ok. 2% dźwięku przenika barierę – ale jednak…

Pozdrawiam.

 

EDIT

Koniecznie zajrzyj do Szczecina! Ale latem… smiley

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...

Dziń dybry,

 

Mimo wszystko podeszłam odrobinę bliżej i właśnie wtedy usłyszałam śpiew – albo raczej smutne zawodzenie. Dźwięk sączył się spod wody, cichy i hipnotyzujący. Z każdym uderzeniem serca nabierałam pewności, że jeśli zrobię jeszcze jeden krok, zrozumiem wszystko, co chciałby mi przekazać.

Nie jestem pewna, co tu jest podmiotem. Chodzi o dźwięk, tak?

 

czy jestem w ogóle warta wysiłku wynurzenia.

Brzmi dziwnie. Mamy tu też aliterację i brak podmiotu (wynurzenia: czego? się czy czegoś innego?). Może: fatygi, trudu?

 

szept w mojej głowie, który zawodziłsięgnij po nie, sięgnij głębiej, połącz się ze mną.

zawodził jest tu użyte niefortunne, bo może mieć dwa znaczenia. Poza tym można to po prostu skrócić:

→ szept w mojej głowie: sięgnij po nie, sięgnij głębiej, połącz się ze mną.

 

jak obca siła przenika całe moje ciało.

 

Bardzo udany powrót na Portal! Urocza (na swój sposób, bo na pewno nie fabularnie) miniaturka. Podoba mi się, że można ją zrozumieć zarówno wprost (spotkanie z wodnikiem), jak i odlecieć z interpretacją (przepadanie w otchłań rozpaczy, depresji, smutku) i w obu wersjach szorcik się broni. Leci klik!

 

Pozdrawiam serdecznie! heart

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Fakt, jest to jedynie krótka scenka, lecz ładnie napisana i klimatyczna. No i rzeczywiście można ją interpretować na dwa sposoby – dosłowne spotkanie z wodnikiem lub metaforyczny upadek w emocjonalną otchłań.

Jako rozgrzewka przed większymi tekstami w sam raz ;)

Fascynator,

 

tak, przyjaciółka, która jest moim beta-reader też mi mówiła, że to się prosi o rozwinięcie. Może kiedyś…

Chciałbym mieć taki styl…

Dziękuję bardzo blush ale to chyba bolączka każdego, bo ja czytając cudze teksty, też chciałabym je móc skopiować, więc chyba zazwyczaj nie doceniamy swoich umiejętności :)

 

Szczecin mam ochotę odwiedzić od dawna i to nie tylko z powodu paprykarza. Mam nadzieję, że gdy już plan zrealizuję, będę mieć tam dobrego przewodnika ;)

 

HollyHell91,

 

Melduję, że naniosłam poprawki, przynajmniej te, które można było zrobić od ręki smiley cieszę się, że nie spaliłam swojego powrotu, bo na dobre imię znów trzeba zapracować. I tak, jest tam drugie dno, ale nie chcę też dorabiać jakiejś wielkiej filozofii do tego prostego tworu. Dzięki za odwiedziny i komentarz heart

 

Storm,

 

ja nawet po rozgrzewce miewam zakwasy, ale póki co motywacja się utrzymuje laugh dziękuję za wizytę i komentarz! 

 

Witaj OldGuard!

Nieudane małżeństwo i niepowodzenia w pracy wskazują, że bohaterka jest w rozpaczy i rozważa zakończenie żywota. Potwór z otchłani pojawia się jak na zamówienie. Jest przysłowiowym języczkiem u wagi, który hipnotyzuje turkusowym okiem i kusi zrozpaczonych do podjęcia tego jednego kroku więcej.

Pięknie i sugestywnie opisana scena.

O i kronos wrócił! To jakiś sen! surprise

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

kronos.maximus,

 

cóż tutaj donoszą, czyżbyś też miał dłuższą przerwę od forum? Jeśli tak, to cieszę się, że w ramach powrotu zajrzałeś do mnie – jeśli nie, to też się cieszę, że zajrzałeś do mnie wink

HollyHell91, Mi również miło Cię widzieć. :)

 

OldGuard, Raczej mam przerwę, choć czasem zajrzę. Spojrzałem dziś na listę ostatnich opowiadań i Twój nick przyciągnął moją uwagę. No i postanowiłem skomentować, bo tekst mi się spodobał. W sumie to mam coraz większą ochotę posiedzieć dłużej i poczytać więcej. :)

Witaj. My się jeszcze nie znamy. Fajnie, że trafiłam na ciebie. 

Miniak, który napisałaś jest dość mroczny i … wciągający. Stworzyłaś w nim bardzo fajny klimacik, który aż prosi o dalszy ciąg.

Bardzo sugestywnie budujesz klimat – jezioro niemal oddycha, a napięcie narasta w naturalnym rytmie.

Podoba mi się psychologiczny podtekst i to, jak groza wynika nie tylko z potwora, ale też ze stanu bohaterki.

https://www.wattpad.com/story/406947996-kroniki-eidonu-korekta

kronos,

 

mam nadzieję, że po chęci na czytanie, pojawi się też chęć ponownego opublikowania czegoś tutaj :)

 

Czarna,

 

cześć! Faktycznie, nie miałyśmy jeszcze przyjemności, ale w międzyczasie udało mi się zajrzeć pod jedno z Twoich opowiadań i na pewno zajrzę jeszcze pod inne, więc pewnie będziemy mijać się na forum częściej. 

 

d.pankovski,

 

dziękuję, cieszę się, że tekst przypadł do gustu. Mam tendencję do zanurzania się w psychikę swoich bohaterów (czasami kosztem fabuły) i próbuję znaleźć złoty środek. Liczę, że w tekstach, nad którymi obecnie pracuję, te starania będą zauważalne :)

Hej :) 

 

fajny klimatyczny szort. Wrzucam motywy do przemyślenia i klikam :) 

 

“Słońce wisiało już nisko, malując korony drzew na intensywny pomarańcz, gdy stanęłam na skraju Jeziora Szmaragdowego – tam, gdzie ścieżka nagle ustępowała miejsca turkusowej tafli.

 

Słońce wisiało już nisko. Malowało korony drzew na intensywny pomarańcz. Stanąłem na skraju Jeziora Szmaragdowego, w miejscu, gdzie ścieżka przechodziła w turkusową falę.

 

Nagle ustępuje – raczej jest tak od zawsze chyba że jezioro wylało i zmieniło krajobraz

Czy nazwa jeziora ma tu znaczenie?

 

„Wieczorne powietrze zgęstniało, ciężkie od zapachu wilgotnej ziemi i butwiejących liści, a cienie wydłużały się nienaturalnie, zakrzywione tak, jakby chciały dotknąć wody.

 

Wieczorne powietrze zgęstniało. Było ciężkie od zapachu wilgotnej ziemi i butwiejących liści.

Cienie gałęzi wydłużały się w stronę wody, jakby chciały jej dotknąć.

 

Nienaturalnie – jest tu wstawione tak jakbyś chciał podkreślić dziwność ale ona wynika z opisu

 

„Powierzchnia jeziora drżała leniwie, a tuż pod nią coś się poruszało, niewidoczne z brzegu. Czułam jednak, że to coś obserwuje mnie uważnie.

 

Nie wiem czy leniwie to dobre określenie dla wody. Że niewidoczne to wynika z dalszej części. “Jednak” – zbędne. Może coś takiego:

Woda zadrżała, gdy coś się w niej poruszyło. Czułam, że ktoś mnie obserwuje spod powierzchni.

 

„Zrobiłam krok, a ziemia pod butem ugięła się z cichym mlaskiem. Przez głowę przemknęła mi myśl, że mogłam założyć stare adidasy, bo na nowych zostanie brzydka plama.

 

Zrobiłam krok, a ziemia zapadła się pod butem z cichym mlaśnięciem. Przez głowę przemknęła mi myśl, że na adidasach zostanie brzydka plama

 

.Skąd on mógł wiedzieć, że będzie właził w błoto – chyba tego nie planował Edit: chociaż przychodził tam od jakiegoś czasu… Sam nie wiem i tak bym wyciął :)

 

„Mimo wszystko podeszłam odrobinę bliżej i właśnie wtedy usłyszałam śpiew – albo raczej smutne zawodzenie.

 

Chyba wie co usłyszał ????

 

„Spojrzałam w głąb jeziora i zobaczyłam cień – zbyt ludzki, aby być rybą, ale zbyt złowrogi, aby należał do świata żywych.

 

Spojrzałam w głąb jeziora i zobaczyłam cień – zbyt ludzki, aby być rybą, ale też zbyt zwierzęcy by to był człowiek

 

Złowrogi – nic nie mówi. Dla mojej żony złowroga jest nie puszczona zmywarka ???? Ale jak już opisać te brudne naczynia to można poczuć grozę ????

 

„Na sekundę zatrzymał się dokładnie pod moim odbiciem, jakby mierzył mnie wzrokiem i zastanawiał się, czy jestem w ogóle warta wysiłku wynurzenia się.

 

Na sekundę zamarł, dokładnie pod moim odbiciem, jakby chciał mi się przyjrzeć.

“…czy jestem w ogóle warta wysiłku wynurzenia się – tego bohater chyba nie może wiedzieć ????

 

„W końcu przebił taflę szponiastą dłonią, w której migotały drobne szafiry, rubiny, szmaragdy i diamenty. W tej chwili nie myślałam już samodzielnie, tylko chłonęłam ten obezwładniający widok i coraz bardziej otwierałam się na szept w mojej głowie: 

 

sięgnij po nie, sięgnij głębiej, połącz się ze mną.

 

Szponiasta dłoń przebiła taflę wody, w której migotały drobne szmaragdy. Myślałem już tylko o nich, chłonęłam obezwładniający widok. A w mojej głowie rozbrzmiewał głos:

 

sięgnij po nie, sięgnij głębiej, połącz się ze mną.

 

Dużo tych błyskotek ja bym się skusił na jeden z tych kamieni ???? Zostawiłem szmaragdy bo pasują do nazwy jeziora.  

A czemu „sięgnij” z małej?

 

„Podążałam za głosem i stopniowo zanurzałam się w turkusowej wodzie.

 

Może pomału?

 

„Była lodowata, lecz jej zimno nie zatrzymywało się na skórze, ale wpełzało dużo głębiej.

 

Była lodowata. Zimno przenikało mnie na wskroś

 

„Nieudane małżeństwo przestało mieć znaczenie, tak samo, jak i niepowodzenia w pracy.

 

„Głos w głowie stawał się coraz bardziej natarczywy, podszyty niecierpliwością i obezwładniającą samotnością.

 

Głos w głowie był przepełniony melancholijny, jednocześnie stawał się coraz bardziej natarczywy.

 

Nie wiem czy można wyczuć samotność z tonu głosu ????

 

„Nie używał już słów i wrócił do smętnego zawodzenia. Było w nim coś pierwotnego, głodnego i spragnionego. Wciągał mnie głębiej, krok po kroku, aż zimna woda zaczęła oplatać uda i brzuch niczym kajdany.

 

Przeszedł w śpiewne zawodzenie. Było w nim coś pierwotnego, głodnego i spragnionego. Wciągał mnie głębiej, krok po kroku. Woda zaczęła sięgać uda, następnie objęła brzuch niczym kajdany.

I uda i brzuch jakoś dziwnie wygląda ????

 

„Traciłam powoli władzę nad ciałem, mięśnie odmawiały posłuszeństwa i stawałam się bezwolną marionetką w czyichś dłoniach.

 

To już wiemy i te zdanie wydaje się zbędnym tłumaczeniem sytuacji. Można przenieść te mięśnie do kolejnego zdania.

 

„Woda wokół zdawała się pulsować własnym rytmem, jak gdyby czekając na moje całkowite poddanie.

 

Mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Woda pulsować rytmicznie, zdawała się czekać na moje całkowite poddanie.

Chociaż jeśli pulsowała to raczej niecierpliwe.

 

Mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Woda pulsować rytmicznie, zdawała się niecierpliwić – kiedy się poddam.

 

„Poza nią zostały już tylko chłodne powietrze, rdzawy posmak wilgoci w ustach i te oczy – lodowate, turkusowe i nieludzkie.

 

Czułem jeszcze chłodne powietrze, wilgoć na ustach i spojrzenie tych turkusowych oczu – lodowatych, nieludzkich

 

„Nie było w nich gniewu ani litości, wyłącznie pradawna obojętność czegoś, co widziało setki takich nieszczęśników jak ja. I wtedy zrozumiałam, że już od miesięcy zbyt długo wpatrywałam się w otchłań beznadziei, więc ta musiała w końcu odwzajemnić spojrzenie.

 

Nie było w nich gniewu ani litości, wyłącznie obojętność. I wtedy zrozumiałam, że gdy ja od miesięcy przychodziłem by patrzeć w otchłań, to w końcu ona postanowiła odwzajemnić spojrzenie.

 

, wyłącznie pradawna obojętność czegoś, co widziało setki takich nieszczęśników jak ja. – Tu znowu niepotrzebnie  tłumaczysz – to nie film Netflxa ????

 

A tak swoją drogą to bardzo mi się podoba ta scena :)

 

„Sylwetka z głębin zarysowała się dokładniej – była człekopodobna, ale zniekształcona przez wodę i czas.

 

Może – wodę, czas i łuski?

 

„Kontury ciała rozmywały się jak dym w powietrzu, lecz obecność nieznanej siły stała się teraz bardziej namacalna i wypełniała mój umysł obrazami, których nie chciałam widzieć.

 

Po “obrazami” bym dał kropkę i już wyrzucił resztę

 

„Oglądałam twarze bez oczu, ręce wyrastające z rozmiękłej ziemi i bezkresne korytarze zalane wodą.

 

Kurczę tu czegoś zabrakło – może…

Może razem z poprzednim zdaniem:

Kontury ciała rozmywały się jak dym w powietrzu, lecz obecność nieznanej siły stała się teraz bardziej namacalna i wypełniała umysł obrazami, których nie chciałam widzieć – twarze bez oczu, ręce wyrastające z rozmiękłej ziemi zatopione w bezkresnych korytarzach.

 

„Stwór podniósł dłoń w moją stronę – nienaturalnie długą, z wykrzywionymi palcami i ostrymi pazurami. Skóra miała zielonkawy odcień, półprzezroczysty, poprzetykany drobnymi żyłkami.

 

Stwór wyciągnął dłoń. Nienaturalnie długą o zielonkawym odcieniu skóry, półprzezroczystą, poprzetykany drobnymi żyłkami – wykrzywionych palcach i ostrych pazurach.

 

„W mgnieniu oka jezioro wokół mnie zabulgotało i rozświetliło się upiornym światłem, a ja poczułam, jak obca siła przenika moje ciało.

 

W jednej chwili  jezioro wokół mnie zabulgotało. Rozświetliło się szmaragdowym światłem. Poczułam, jak obca siła przenika ciało.

 

„Jeden gwałtowny ruch i znalazłam się pod wodą. Próbowałam krzyknąć, lecz z ust wydobył się tylko pęcherzyk powietrza, który uciekł ku górze.

 

Znalazłam się pod wodą. Próbowałam krzyknąć, zobaczyłem pęcherzyk powietrza, który uciekł ku górze.

 

„– Na zawsze – wyszeptał głos wprost do mojego ucha, zanim stwór pociągnął mnie jeszcze głębiej.

 

Nim stwór pociągnął mnie w głębiny usłyszałem:

Na zawsze

 

„Nacisk na moją klatkę piersiową stawał się coraz większy, odbierając mi ostatnie resztki powietrza i nadziei. Wiedziałam, że już nigdy nie wrócę na powierzchnię. Światło z góry rozpłynęło się w ciemnoniebieskiej toni, jakby ktoś powoli zamykał nade mną wieko trumny.

 

Poczułem ucisk w klatce piersiowej – odbierał mi ostatnie resztki powietrza i nadziei. Wiedziałam, że już nigdy nie wrócę. Światło przy powierzchni rozpłynęło się w ciemnoniebieskiej toni, jakby ktoś powoli zamykał nade mną wieko trumny.

 

Pozdrawiam :) 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Malowniczy opis desperackiego kroku, a w tle wodnik kusiciel. ;)

 

je­zio­ro wokół mnie za­bul­go­ta­ło i roz­świe­tli­ło się upior­nym świa­tłem… → Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: …je­zio­ro wokół mnie za­bul­go­ta­ło i zajaśniało upior­nym świa­tłem

 

a ja po­czu­łam, jak obca siła prze­ni­ka moje ciało. → Czy zaimek jest konieczny? Czy poczułaby coś w cudzym ciele?

 

Na­cisk na moją klat­kę pier­sio­wą sta­wał się coraz więk­szy, od­bie­ra­jąc mi ostat­nie reszt­ki po­wie­trza i nadziei. → Czy oba zaimki są konieczne?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witam, o ile o czymś nie zapominam – my się jeszcze nie znamy. Dlatego tym bardziej się cieszę, że przeczytałam “Ostatni oddech”.

Pięknie napisane i bardzo klimatyczne. 

Pozdrawiam.

Przybyłam Was nawiedzać

Bardjaskier,

 

wow, co tu się podziało, postaram się jakoś odnieść, chociaż z większością się nie zgadzam i uzasadnię dlaczego :)

 

Spora część uwag to trochę zmiana dla zmiany, bo nie widzę żadnego uzasadnienia poza osobistymi preferencjami. Jasne, mogłabym je wprowadzać, ale wtedy ten tekst przestaje być mój, a staje się Twój (vide ostatnie cytat w tej odpowiedzi :)). Myślę, że nie do końca o to chodzi, abyśmy wszyscy pisali podobnie. 

 

W każdym razie komentarz osiągnął cel (”Wrzucam motywy do przemyślenia”), bo trochę się nad nim pozastanawiałam.

 

Czy nazwa jeziora ma tu znaczenie?

Tak. Początkowo było to opowiadanie konkursowe ze Szczecinem w tle. Później, edytując pod forum, nie wyrzucałam nazwy.

 

Skąd on mógł wiedzieć, że będzie właził w błoto – chyba tego nie planował Edit: chociaż przychodził tam od jakiegoś czasu… Sam nie wiem i tak bym wyciął :)

No, ale z opisu właśnie wynika, że tego nie wiedziała ;)

 

Złowrogi – nic nie mówi. Dla mojej żony złowroga jest nie puszczona zmywarka ???? Ale jak już opisać te brudne naczynia to można poczuć grozę ????

I tak, i nie. Zostawiam mimo wszystko. I zgadzam się z żoną ;)

 

A czemu „sięgnij” z małej?

Bo jest po dwukropku, ale to może błąd, nie wiem w sumie.

 

I uda i brzuch jakoś dziwnie wygląda ????

Dlaczego?

 

Chociaż jeśli pulsowała to raczej niecierpliwe.

Ale czy to się wyklucza? 

 

„Kontury ciała rozmywały się jak dym w powietrzu, lecz obecność nieznanej siły stała się teraz bardziej namacalna i wypełniała mój umysł obrazami, których nie chciałam widzieć.

 

Po “obrazami” bym dał kropkę i już wyrzucił resztę

Tak, wiem, że byś dał, bo z ciekawości rzuciłam okiem na Twoje opowiadania. Lubisz krótkie zdania, nawet jeśli ta kropka jest tam niepotrzebna, dla przykładu: 

 

Nauczyciel lotnictwa wraz z wykładowcą nawigacji międzygwiezdnej. Uśmiechnęli się do niedoszłego pilota i odpowiedzieli:

;)

 

Reg,

 

dzięki za wizytę i uwagi. Pierwszą wprowadziłam, drugą połowicznie, wyrzucając jeden z nich, bo – co może jest błędem – nie jestem całkowitą przeciwniczką zaimków, mimo że wiem, iż większość osób tutaj ma na nie alergię. Obiecuję pracować nad tym, ale pewnie nie raz jeszcze pojawi się ta uwaga, czego jestem świadoma. 

 

L.Keller,

 

jeszcze nie, więc cieszę się, że się to zmieniło i do zobaczenia pod innymi tekstami. Dzięki za wizytę!

Bardzo proszę, OldGuard. Miło mi, że choć trochę mogłam się przydać. :)

 

Pierwszą wprowadziłam, drugą połowicznie, wyrzucając jeden z nich…

I o to chodziło – wszak nie napisałam, że oba zaimki są zbędne, tylko spytałam, czy konieczne są oba.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, 

 

o widzisz – czytanie ze zrozumieniem się kłania ;) więc teraz chyba wszystko gra :D

OldGuard – jasne :). To nie są propozycje do wprowadzenia jeden do jednego i faktycznie pokazuję jak ja bym to widział :). Ale też by zdanie były bardziej czytelne ;) 

 

I uda i brzuch jakoś dziwnie wygląda ????

Dlaczego?

 

Bo najpierw uda a potem brzuch :)

 

Chociaż jeśli pulsowała to raczej niecierpliwe.

Ale czy to się wyklucza? 

 

Chyba miałaś cierpliwie, a więc się wyklucza :)

 

Tak, wiem, że byś dał, bo z ciekawości rzuciłam okiem na Twoje opowiadania. Lubisz krótkie zdania, nawet jeśli ta kropka jest tam niepotrzebna, dla przykładu: 

Krótkie zdania są super :) 

 

Miło mi, że komentarz na coś się przydał :) 

 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bardjaskier,

 

I uda i brzuch jakoś dziwnie wygląda ????

Dlaczego?

 

Bo najpierw uda a potem brzuch :)

Hmm, w moim tekście jest tak → Wciągał mnie głębiej, krok po kroku, aż zimna woda zaczęła oplatać uda i brzuch niczym kajdany.

 

Gdybym napisałam, że woda zaczęła oplatać brzuch i uda, to bym się zgodziła, ale kolejność sugeruje, że jest to stopniowe.

 

 

Chociaż jeśli pulsowała to raczej niecierpliwe.

Ale czy to się wyklucza? 

 

Chyba miałaś cierpliwie, a więc się wyklucza :)

Nie ;), było tak → Woda wokół zdawała się pulsować własnym rytmem, jak gdyby czekając na moje całkowite poddanie. 

 

Krótkie zdania są super :) 

To akurat osobiste preferencje ;). Jasne, w opowiadaniach nastawionych na akcje są świetne, bo budują odpowiedni rytm, ale to opowiadanie akcji nie ma. 

 

Ok :) Jak słusznie zauważyłaś to Twój tekst, ja tylko wrzucam sugestie :)  

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bardjaskier,

 

i bardzo je sobie cenię, tak jak i tę dyskusję, bo to zawsze trochę inny punkt widzenia, a przecież czytelnicy są różni. Ostatnio trafiłam na ciekawą książkę, ale nie przebrnęłam przez pierwszy rozdział, bo tam zdania były wielokrotnie złożone. Każde jedno. Na dłuższą metę okropnie męczące doświadczenie, więc wtedy też doceniłabym krótkie zdania. 

…więc teraz chyba wszystko gra :D

Gra, grało i będzie grać!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No właśnie :). Chyba złoty środek to balans między dłuższymi i krótszymi zdaniami. Lub dostosowanie od sceny. Ja zwracałem uwagę na zadania, które mnie zatrzymały (nie na zasadzie, że są błędne) bo zauważyłem, że można w nich coś zmienić – czy na lepsze? Nie wiem :D. Tak jak napisałaś to już zależy od czytelnika. Ale właśnie spojrzenie na tekst z innej strony jest okazją do choćby drobnych korekt :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

To już drugi tekst Twego autorstwa, z którym się dzisiaj zapoznałem. Gdybyś zamieściła trzeci, to pewno bym przeczytał i ten trzeci. Umiesz pisać, umiesz budować klimat. Filmowe to Twoje opowiadanie. Pozdrawiam serdecznie! :) M

Cześć,

Bardzo klimatyczna scenka. Krótko, ale treściwie – podoba mi się.

Czytając, miałem wrażenie, jakbym oglądał scenę z „Widma nad Innsmouth” Lovecrafta.

Nowa Fantastyka