Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 07/26

Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Nexto  |   Legimi

 

Jacek Inglot

EKOKALIPSA I CO DALEJ?

Przyszłość jako permanentna katastrofa

 

Wiemy, że jest źle i nie chcemy o tym rozmawiać. Rozmawiamy o czymkolwiek, tylko nie o tym, tak jakbyśmy przebywali w domu szacownego nieboszczyka, o którym się mówi – zwykle nieszczerze – dobrze albo wcale. Tak samo zgrabnie milczymy o już zapowiedzianej śmierci naszej cywilizacji.

 

Łukasz Czarnecki

MANGOWE REWOLUCJE

 

W XXI wieku manga jest jednym z najważniejszych towarów eksportowych Japonii. Komiksy z Kraju Kwitnącej Wiśni są czytane na całym świecie, a związana z nimi subkultura otaku wyszła poza granice macierzystych wysp, stając się fenomenem globalnym. Jakie jest pochodzenie tego gatunku opowieści obrazkowych? Czy, jak chcą ich najwięksi entuzjaści, sięgają korzeniami zamierzchłej przeszłości, czy raczej są w japońskiej kulturze zjawiskiem stosunkowo młodym, zrodzonym wskutek spotkania z Zachodem?

 

Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

NOCNE WYCIE

czyli wilkołak z lamusa

 

Baczność! Osoby o słabych sercach zechcą nie czytać i patrzeć… Oto nasza rewja okropności! Tak zachwalano w magazynie „Kino” z 1935 (nr 46) fotomontaż prezentujący stronach wizerunki bohaterów kultowych dziś horrorów studia Universal, znanych jako Universal Monsters. Kogo tu nie ma: potwór Frankensteina, Doktor X, Niewidzialny człowiek, Upiór z opery, a nawet w ogóle do nich niepasujący i będącej wytworem innej wytwórni (RKO) King Kong. Największa jest jednak głowa dziwnego stwora: ostre zębiska, szpiczaste uszy, krzaczaste brwi i gęsta czupryna z dziwnym zaczesem – czy te włosy wyrastają z czoła, czy to jakaś hybryda Klingona z Wolkaninem?

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. Laviego Tidhara, Clarka Ashtona Smitha i Algernona Blackwooda;

Nagrody Nowej Fantastyki 2026;

– zagadka Pani i Pana Twardofskich;

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

 

Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Nexto  |   Legimi

Komentarze

obserwuj

   W lipcowym, wakacyjnym już, numerze NF z zainteresowaniem przeczytałem przerażający artykuł Jacka Inglota o ekoapokalipsie, który przedstawia ponure wizje przyszłości znane mi np. z wielu utworów cyberpunkowych. 

   Wielkim problemem ludzi na Ziemi są sterty śmieci, które płoną lub pływają po morzach i oceanach. 

   Przypomniał mi się młodzieńczy film Jima Morrisona sprzed kariery muzycznej – o martwych rybach z oceanu. To też już zdarzyło się w naszym kraju (zatruta Odra). 

   Może energia odnawialna coś jeszcze uratuje na naszej planecie? 

   Pod koniec czerwca wyjechałem do Parku Dzikich Zwierząt na Mazurach i pierwszy raz zobaczyłem wilki leśne. Było to niezwykłe przeżycie. Niestety były uwięzione za ogrodzeniem elektrycznym. Gorzej mi tam działał telefon. 

   Tymczasem emocjonujemy się obecnie Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej (bez Polaków) w Kanadzie, USA i Meksyku. Te trzy kraje nie żyją raczej w zgodzie. W meczach przeszkadzają: upał i gwałtowne burze.  Faworytom wygranej nie odbierze nawet trzęsienie ziemi? 

 Nie zgadzam się z p. Kosikiem, że podtekst umiera. Wracam często do podtestowych utworów Janusza Zajdla, Adama Wiśniewskiego – Snerga czy Edmunda Wnuka – Lipińskiego i innych autorów. Nie da się już pisać w ten sposób? 

   Ostatnio czytam “Robota” A. Snerga z posłowiem Jacka Dukaja, który, moim zdaniem niesłusznie, uważa, że ta powieść się zestarzała i staje się nieaktualna w erze cyfrowej, zbyt niezrozumiała. Uważam, że jest wręcz przeciwnie. To problem koncentracji uwagi, skupienia na tym, co czytamy. “Robot” nie jest łatwą lekturą. Nie wszystkie książki i filmy muszą być lekkie i przyjemne. Czym jest okrutny mechanizm, który zniewala swoich poddanych? 

   Zainteresował mnie też artykuł p. Jemielniaka o robotach. Roboty mają wkrótce zastąpić człowieka przy ciężkiej pracy w b. trudnych warunkach np. w kopalniach na Tytanie. 

    Czy w ich programach komputerowych będą uwzględniane prawa robotyki Isaaca Asimova? Te programy będą musiały zawierać jakieś sensowne algorytmy. Chyba raczej będziemy wytwarzać maszyny wojenne, bez zmysłu moralnego, który przeszkadzałby im tylko w walce. 

 

   Udało mi się obejrzeć w Internecie czarno – biały film “Maski szatana” recenzowany przez Łukasza Orbitowskiego w jego dziale horroru. Szkoda, że była to wersja nie tłumaczona na j. polski, ale wizualnie się nie zawiodłem. Obejrzałem też przy okazji odcinek “Kronik wampira Lestata”. Poza tym znalazłem na targu staroci działającą płytę z filmem “Nosferatu wampir” Wernera Herzoga, z 1979 roku. Duże wrażenie zrobiły na mnie chmary zgłodniałych szczurów w mieście, gdzie panuje epidemia dżumy, wśród których boso przechadza się dziewczyna, Lucy (Isabelle Adjani).  

   Spodobał mi się zwięzły i nieźle narysowany w brązowym kolorze komiks “Pan i pani Twardowska”. Żart w stylu powieści detektywistycznej. 

   “Właściwy człowiek” Marka Kolendy to opowiadanie dziejące się na Marsie. Zasługuje na wyróżnienie. Po słynnym “Marsjaninie” Andy`ego Weira i filmie na podstawie tej książki stać autora na ciekawą opowieść o trudnych wyborach w ciężkiej sytuacji. Olympus Mons to marsjański szczyt, do tej pory, oczywiście, nie zdobyty przez żadnego człowieka. 

   Jestem przyzwyczajony do tego typu fantastyki, korzystającej z wiedzy naukowej i technicznej, dlatego chętnie czytam takie utwory. 

   Spodobało mi się opowiadanie indyjskiej autorki Vandany Singh. Nie słyszałem o niej wcześniej. Opowiadanie dzieje się w indyjskim mieście Delhi. Mam gdzieś stary zbiór niefantastycznych indyjskich opowiadań różnych autorów. Warto je kiedyś przeczytać. 

   Swoją drogą, gdy otwieram w swoim telefonie niepozorną aplikację Legimi od razu przytłacza mnie ogrom: mnóstwo słów, zdań i książek na ekranie, których w żaden sposób nie przeczytam, nawet gdybym żył sto lat albo więcej. Nie wiadomo do czego się zabrać. Dostęp do Legimi posiadam dzięki uprzejmości pań bibliotekarek. Nadal wolę przeglądać półki z papierowymi książkami. Nie znaczy to jednak, że nie przeczytałem w Legimi kilku ciekawych opowiadań i powieści, do których nie miałem wcześniej dostępu. 

   Opowiadanie o robotach pt. “Złącznik i Rdza” autorstwa egzotycznego w świecie fantastyki Lavie Tidhara też z przyjemnością przeczytałem. 

   “Jeśli kapelusz pasuje” Algernona Blackwooda to kolejne opowiadanie z lamusa. Psychometria jest nauką o pomiarach ludzkiej duszy. W dzisiejszych, racjonalnych czasach wielu ludzi (naukowców) zaprzecza w istnienie jakiejkolwiek duszy czy Boga. Być może duszą ludzką są alegorycznie nasze wspomnienia, czyli to co przeżyliśmy w przeszłości, nasze uczucia i emocje? 

   Inne słowo to: ezoteryka, popularna na początku XX-tego wieku, interesująca się starożytnymi religiami i zjawiskami z dziedziny parapsychologii np. ciałem astralnym lub duchami. 

   W opowiadaniu pada też słowo “okultyzm”. 

  Czy ktoś pamięta jeszcze późną powieść Krzysztofa Borunia “Jasnowidzenia inżyniera Szarka” na temat zjawisk paranormalnych? Nie była taka tragicznie zła! Inna, niesłusznie zapomniana, powieść tego autora z czasu PRL to “Ósmy krąg piekieł” o średniowiecznym mnichu przeniesionym przez kosmitów do XXI wieku. Te książki zrobiły na mnie w młodości duże wrażenie. Nie tylko Lem pisał w tym okresie ciekawą SF w naszym kraju! 

Zimny kraj, zimny ma… znaczy lipiec.

Akurat świetny czas na lekturę nowego numeru „Nowej Fantastyki”.

 

A w nim – po polsku.

„Właściwy człowiek” Marka Kolendy – no i to jest SF, na jakie zawsze czekam w NF! Zmuszające do zadawania pytań. A właściwie, do zadania jednego, najważniejszego – czy jest coś ważniejszego niż ludzkość? Świetny tekst! Z przeczytanych przeze mnie tekstów konkursowych ex aequo z opowiadaniem Rafała Łobody pierwsze miejsce.

I niespodziewanie świetnie koresponduje z tekstem Jacka Inglota, ale o tym przy omawianiu publicystyki.

„Chwila prawdy” Wojciecha Zembatego – wrzucenie po tekście Kolendy sztampowej fantasy to nie był dobry pomysł. Z klocków wytartych do cna od ciągłego używania (zwycięskie imperium, pokonani jako gladiatorzy, magia wyciągana z kapelusza) można zbudować dobry tekst, ale to jednak wymaga znacznie lepszego pióra niż ma Zembaty. Tekst do zapomnienia.

 

Zza granicy.

„Ogród Adomfy” Clarka Ashtona Smitha – klimatem to opowiadanie stoi. I być może było nowatorskie w czasach powstawania, ale dziś wielkich emocji nie budzi, Można, nie trzeba.

„Złącznik i Rdza” Lavie Tidhara – niby też już było, ale jednak czyta się z wielką sympatią. Trochę skojarzyło mi się ze wspaniałym tekstem Mike’a Resnicka „Roboty nie płaczą”. A w moich ustach to wielki komplement!

„Delhi” Vandany Singh – i czas na drugi wspaniały, niesamowity tekst w lipcowej NF. Bardzo nastrojowy, w egzotycznej scenografii. Po prostu piękny, którego lektura była wielką przyjemnością. Przy okazji – wielkie brawa dla Tłumaczki, bo to chyba nie był łatwy do translacji tekst.

„Jeśli kapelusz pasuje” Algernona Blackwooda – sympatyczna miniaturka. Szybko się czyta i jeszcze szybciej zapomina. W sam raz na lato!

 

Publicystyka.

Kolejny artykuł o mandze, która pozostawia mnie absolutnie obojętnym. Przeskanowałem dla porządku.

No i tekst Inglota. O globalnym ociepleniu, a raczej „ekokalipsie”, jak to Autor nazywa. Pewnie mógłbym dyskutować i dyskutować, ale to jak dyskutowanie z Apokalipsą św. Jana czy raportem Klubu Rzymskiego. Do jednego się tylko odniosę – większość „Strategii przetrwania” jest nie do zrealizowania. To jakby grubi namawiali chudych, żeby przejść na dietę. „Są rzeczy ważniejsze niż ludzkość” – vide opowiadanie Kolendy. Lepiej mieć brzuch ledwie pełny dziś, niż zapełniony w całości za rok. Tak to, niestety, wygląda. Powinniśmy się skupić na tym, co jesteśmy w stanie osiągnąć: retencja, zalesianie, zielone miasta itp. Reszta jest, w dzisiejszym świecie, awykonalna.

 

Literówek – 13. Większość przypada na tekst Zembatego, ale z reguły są to zagubione ogonki. Natomiast w stopce tego tekstu stoi „Dżichad”. I o ile nie jest to jakaś nowa wersja tłumaczenia Herberta, to jest to paskudny babol!

 

PS. @Nazgul – wybieram ilustrację Joanny Strelnik ze strony 62.

Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.

Marks mial tak samo. A z nowszych ten globalistyczny służka Harari.

Już tylko spokój może nas uratować

Sorki, wkleiło się w złym miejscu :D

Już tylko spokój może nas uratować

 

 

WŁAŚCIWY CZŁOWIEK Marek Kolenda:

 

Ciekawy tekst. Przeczytałem z zainteresowaniem. Jest jednak kilka spraw, które psuły mi lekturę.

Cieszę się, że w końcu doczekaliśmy się jakiegoś ambitniejszego podejścia do fantastyki, bo tekst ma być moralnym wyzwaniem dla czytelnika, ale ja tego nie czułem. Myślę, że wina leży w samym bohaterze, w pomyśle na niego. On się tym dylematem zbytnio nie przejmuje (bo decyzję już podjął), to i dlaczego czytelnik miałby? Chyba wydźwięk opowiadania byłby lepszy, gdybyśmy mieli jednak do czynienia, klasycznie, z poczciwcem, a nie cynikiem.

Podobnie wątek z Gutą Pashką. Z jednej strony wspaniały – dodający do tekstu tę nieokreśloną iskrę, która go ożywia, z drugiej strony cholernie źle zamknięty. Wręcz wydaje się on niepotrzebny… Myślałem, że ten wątek będzie miał kluczowe znaczenie dla fabuły. Że Guta zdobędzie szczyt na zakończenie, a puenta wybrzmi, że nawet z najbardziej beznadziejnych sytuacji, gdy już wszyscy postawili na nas krzyżyk, można wyjść zwycięsko. Naprawdę myślałem, że ocaleni zostaną wszyscy…

Co do twistu z synem głównego bohatera to mnie rozczarował. Motywacja Morgana wydała mi się banalna i, po wątku z Marią, monotematyczna. Odebrałem to trochę jakby zabrakło Autorowi pomysłu i poszedł na łatwiznę.

Pomimo paru bolączek tekst uważam za udany, a wyróżnienie za zasłużone. Dobra fantastyka powinna się mierzyć właśnie z takimi tematami!

 

CHWILA PRAWDY Wojciech Zembaty:

 

Nierówny tekst. Początek mnie nudził, środek zaintrygował, a finał był wielce rozczarowujący. Jest w tym pomysł, znajdzie się i coś oryginalnego, ale całość prezentuje się dość przeciętnie. Środek historii jest całkiem w porządku, zaczęło mnie wciągać. Jest sporo świetnych dialogów, choć można psioczyć, że trochę zbyt patetyczne, no ale przecież to fantastyka! To jest jak najbardziej na miejscu.

Największy żal mam do finału. Zbyt zachowawczy. Rozumiem, że Autor chciał zasygnalizować czytelnikowi, że to dopiero początek, że chce rozwijać to uniwersum, ale dla dobra opowiadania byłoby lepiej gdyby zakończenie nie było otwarte. Tego bohatera trzeba było tu spalić, poświęcić go. Stworzyć męczennika. To miałoby siłę i zjednało wyznawców.

Do poczytania, ale niewykorzystany potencjał.

 

OGRÓD ADOMFY Clark Ashton Smith:

 

Osobliwe, groteskowe, ale, o dziwo, podobało mi się. Przeczytałem z zainteresowaniem. Może nie zachwyca, ale lektury nie żałuję.

 

ZŁĄCZNIK I RDZA Lavie Tidhar:

 

Kolejny Tidhar. I kolejny dobry, choć nieporywający tekst. Trochę w konwencji baśni, z, unoszącą się nad całością, refleksją o życiu.

Do poczytania.

 

DELHI Vandana Singh:

 

Ciekawy, mądry tekst, zmuszający do refleksji. Fantastyka w najlepszym wydaniu!

Polecam. Opowiadanie numeru!

 

JEŚLI KAPELUSZ PASUJE Algernon Blackwood:

 

Jest w tym pomysł, choć do mnie kompletnie nie trafia. Dla mnie absurd.

Czytadło.

 

Ilustracja numeru:

Joanna Strelnik strona 62.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Nowa Fantastyka