Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 03/26

Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Nexto  |   Legimi

 

REPTILIAŃSKIE KOMPLOTY ILUMINATÓW

rozmowa z Piotrem Tarczyńskim

 

Piotr Tarczyński ‒ amerykanista, pisarz i publicysta, współtwórca „Podkastu amerykańskiego” oraz autor książki „Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych”.

 

Hubert Sosnowski

POCZTÓWKI Z WODOGRZMOTÓW MAŁYCH

 

Lato w „Gravity Falls” Alexa Hirscha skończyło się w 2016 roku. Po finale przygód Dippera i Mabel pojawili się naśladowcy, ale, choć bywali znakomici, do poziomu „Wodogrzmotów Małych” nie sięgali. Bo to był serial wyjątkowy.

 

Łukasz M. Wiśniewski i Joanna Kułakowska

POSŁUCHAJMY SOBIE FANTASTYKI

 

Ten materiał powstał trochę po kumotersku, bo niecały rok temu Kamil Śmiałkowski, który przecież swego czasu pełnił obowiązki rednacza „Nowej Fantastyki”, objął funkcję producenta kreatywnego w Audiotece. Postanowiliśmy sprawdzić, jak sobie tam radzi…

 

Łukasz M. Wiśniewski

JEDEN, BY WSZYSTKIE SPISKI ZGROMADZIĆ I W FOLII ZWIĄZAĆ

 

James T. Tynion IV to scenarzysta nierówny. „Departament Prawdy” udowadnia, że pozostawiony sam sobie, bez ram franczyz, potrafi zaskakująco dużo. Działając w zespole z rysownikiem Martinem Simmondsem jest zdolny do rzeczy wielkich. Ich wspólne dzieło, „Departament Prawdy”, to totalne kompendium teorii spiskowych, z naciskiem na te, które kształtują dzisiejsze Stany Zjednoczone.

 

Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

NIESAMOWITE OPOWIEŚCI Z LAMUSA

czyli fantastyka czasopismowa

 

Gdybyśmy mieli stworzyć listę różnych fantastycznych lamusowych dzieł, z pewnością pierwsze miejsca zajęłyby książki. Właśnie: książki, a przecież fantastyka opierała się w przeszłości – i do dziś – na krótszych formach, opowiadaniach, nowelach. Nawet powieści były drukowane w odcinkach. Znaleźć je można nie tylko w zbiorowych tomach, ale przede wszystkim w gazetach i magazynach, co jest oczywistością dla kogoś, kto właśnie czyta „Nową Fantastykę”. Nie inaczej było dwieście lat temu, kiedy czasopisma zaczęły drukować pierwsze fantastyczne opowiadania.

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. Maksyma Gacha i autorów wyróżnionych w konkursie „Nowej Fantastyki” – Magdaleny Sakowskiej i Michała Puchalskiego;

– kolejne spotkanie z Ćmą;

– nowa promocja prenumeraty;

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

 

Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Nexto  |   Legimi

Komentarze

obserwuj

   W okresie licealnym po raz pierwszy obejrzałem ze swoją nauczycielką j. Polskiego i swoją klasą na odtwarzaczu kaset wideo film z nieżyjącym już Robinem Williamsem pt. “Stowarzyszenie umarłych poetów”. Film zrobił na mnie duże wrażenie i zapadł mi w pamięć. Chętnie do niego wracam. 

   Jego bohaterami są nauczyciel literatury i jego uczniowie. Fabuła rozgrywa się w surowej szkole dla chłopców. 

   Jednak wychowawca nie znosi rygorów. Każe uczniom wyrywać kartki z nudnego podręcznika literatury, wchodzi na swoje biurko itd. 

   Ten sam reżyser, Peter Weir nakręcił świetny film, luźno związany z fantastyką naukową: “Piknik pod Wiszącą Skałą”. O uczennicach pensji dla dziewcząt w Australii, które w Walentynki (14 lutego) wybrały się na wycieczkę do okolicznych, starych skał słynących z niewyjaśnionych zjawisk. 

   Pamiętam też pokazywany w telewizji film pt. “Młodzi gniewni” z Michelle Pfeiffer w roli nauczycielki uczniów z biednych, przestępczych dzielnic amerykańskiej metropolii. 

   W naszym kraju mamy film pt. “Piep***ć Mickiewicza”, którego trzecia część pojawiła się niedawno w kinach i Internecie. 

   Opowiadanie Michała Puchalskiego “Stowarzyszenie nieumarłych poetów”, które zostało nagrodzone w konkursie NF najwyraźniej należy do gatunku fantasy, choć sądziłem, że będzie opowieścią grozy w rodzaju brutalnego filmu “Noc żywych trupów” i jego kontynuacji. 

   Bohaterami opowiadania jest grupa młodych autorów różnych ras i profesji. 

   Moim zdaniem zasługuje na wyróżnienie w waszym konkursie. 

   Uważam, że wydawanie dopiero pośmiertnie dzieł przedwcześnie zmarłych pisarzy to niewłaściwy sposób ich reklamy. 

   W opowiadaniu zwróciło moją uwagę użycie słowa “nieergonomiczny” w opowiadaniu fantasy. 

   W ostatnim numerze przypadło mi do gustu też dawne opowiadanie o wodnej zjawie Johna Kendricka Bangsa, choć raczej nie zapamiętam tego autora. 

   Nie wierzę w “Zespół Alicji w krainie Czarów” z przypisu do innego opowiadania numeru. 

   Spodobała mi się wiejska kura na okładce marcowej NF. 

  Przeczytałem już “Podniebną krucjatę” Poula Andersona – pożyczył mi ją kolega. 

   Co do mikrofonów z artykułu pana Kosika, używam ich np. recytując wiersze, ale za nimi nie przepadam. Czytam powieść na podstawie komputerowej gry Cyberpunk jego autorstwa. Jest ładnie wydana. Oddaje nastrój świata tej gry, którą znam też w wersji książkowej, z ilustracjami. Mam do dziś ten podręcznik, choć już się rozpada na oddzielne kartki. Myślę, że to jedna z najlepiej wymyślonych gier RPG. 

   Jeśli chodzi o teorie kosmiczne interesowałem się hipotezami niedawno zmarłego Ericha von Dänikena. Myślę, że powinniście poświęcić mu jakiś artykuł.  

   W młodości czytałem z upodobaniem książkę polskiego autora Arnolda Mostowicza “My z kosmosu”. Jest tam między innymi opisana “syriuszowa” mitologia afrykańskiego plemienia Dogonów. 

   Teorie kosmicznego pochodzenia ludzi i UFO fascynują wielu ludzi. Obecnie popularny jest serial telewizyjny “Starożytni kosmici’. Powstało wiele odcinków. 

   Wygląda na to, że w pogodzie zaczyna się wiosna. 

 

Świat staje się coraz bardziej fantastyczny, zdaje się, że nawet literaci za nim nie nadążają. Stąd pewnie ten regres SF – skoro rzeczywistość jest fantastyczna, to literatura już nie musi.

Tu gładko nawiążę do tematu wiodącego numeru: teorii spiskowych. Kiedyś miałem takie podejście jak JeRzy czy pan Piotr Tarczyński. Bzdury i tyle!

Ale jak sobie przypomnę sprawę „talibów w Klewkach”, kiedy to GW wyśmiewała taką teorię bez umiaru, a potem okazało się, że CIA miało więzienie dla Afgańczyków w Szymanach? Czy najnowsza sprawa Epsteina? Albo wypowiedź Obamy o Obcych?

Teorie spiskowe w 99% to bzdury. Ale właśnie – zostaje ten 1%!

 

Wróćmy więc do literatury.

Na początku polskiej.

„Likwidatorzy” Macieja Szmajdzińskiego – fajny świat, z tak prostolinijnym i łopatologicznym zakończeniem, że aż oczy bolą. Nadzieja jest, że jako odprysk większej całości ten tekst się gdzieś tam tłumaczy. Bo jako osobny twór jest po prostu naiwny i nijaki.

„O czym szepczą fale w Nolsoy” Magdaleny Anny Sakowskiej – ojjj, „literatura”. Znaczy – strasznie ciężko mi się czytało. Bardzo ozdobny język, akcji mało. Natomiast, co podkreślę, to moja subiektywna ocena. Bo rozumie decyzję Jury. To po prostu obiektywnie dobry tekst! Ale z rodzaju tych, których ja osobiście czytać nie lubię.

„Stowarzyszenie nieumarłych poetów” Michała Puchalskiego – a jeśliby pytali Państwo, jaką literaturę czytać lubię, to właśnie taką! Lekką, dowcipną i pędzącą do przodu. Ależ mi się ten tekst spodobał. Budzi we mnie od razu wspomnienia moich dawnych lektur, jak „Jednym zaklęciem” L. Watts-Evansa czy cyklu o magu Kedrigernie J. Morressy’ego. Są tacy, którzy zapominają, że literatura to rozrywka (twórcy weird SF, na was patrzę). Puchalski na szczęście nie zapomina! Może jakiś zbiorek opowiadań? Czy są minusy? A są. Wyjątkowo powiem, że tekst wydał mi się za krótki. „Mięsa” mi w środku trochę zabrakło. Może we wspomnianym zbiorze?

I podsumowując – wyjątkowo zgadzam się decyzjami Jury NFowego konkursu – nagrodzone teksty to teksty świetne, acz skierowane do całkiem różnych czytelników!

 

To teraz zagraniczna część nowego numeru.

„Wodny duch z Harrowby Hall” Johna Kendricka Bangsa – staroć! Lubię, więc mi się spodobało. Ale wkrótce zapomnę.

„Transmutacja Giovanniego Livigna” Davide Bosello – mówiłem coś wyżej o weird? Nie moja bajka (no chyba że pisze Wybranietz).

„Różowa gorycz samotności” Saszy Kozłowa – nie jest to moje ulubione opowiadanie numeru. Za to ma niezwykle zajmującą koncepcję, i za to brawa. Do tego służy SF. Do otwierania horyzontów! Proszę o więcej takich tekstów.

„Przez ciernie” Maksyma Gacha – czy to jest w ogóle SF? Czy reportaż z wprowadzania „nowego świetlanego ustroju” między niczego nie rozumiejących chłopów? Wiemy, czym się to skończyło. I dalej dajemy wiarę tym, którzy wiedzą lepiej. Czy można byłoby ten tekst wskazać jako lekturę szkolną?

 

Publicystyka to wywiad z Autorem wspomnianej książki o teoriach spiskowych. Odnotowałem!

Oraz o tematach mnie mało interesujących, czyli nieznanych mi Wodogrzmotach Małych (no nie trafiłem niestety) oraz o słuchowiskach. No cóż… Jak to mówił Frank Zappa – „pisanie o muzyce to jak tańczenie o literaturze”. Dla mnie książki to litery, a opowiadać to można bajki dzieciom na dobranoc (znowu przypomnę, to moje osobiste zdanie). I może obszedłbym ten artykuł szerokim łukiem, gdyby nie wiążąca się z nim paskudna okładka. Najpierw koty, teraz to? Można zamówić okładki jednobarwne?

Ze smutkiem stwierdzam znikomą liczbę recenzji książek, które bardzo sobie cienię i które czasem biorę za przewodnik, co warto nabyć.

 

Literówki – hm, właściwie tylko 4, ale czy jest literówką językowa niezręczność „[Rządowy wóz] zatrzymuje się na tyle naszej ciężarówki”? Albo cumowanie „do portu”? Należy port opasać liną czy jak? Cumować to można do nabrzeża albo w porcie. Ponadto uczyli mnie kiedyś, że okręt to pojazd wojenny, cywilne jednostki pływające to statki. Są „Katastrofy Morskie” (a może tak miało być?). Itd. itp.

Odnoszę wrażenie, że pierwsze dwa teksty są lekko niedoredagowane.

 

@Nazgul – ilustracje całe dwie. Czy one muszą być takie łopatologiczne? Polecam grafikę z lat 70-tych. Niech będzie – strona 57, Grzegorz Pawlak.

Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.

Likwidatorzy: Prościutka, może wręcz prostacka, fabułka, ale na tyle dobrze napisana, że całkiem przyjemnie się to czytało.

O czym szepczą fale w Nolsoy: Tu z kolei odwrotna sytuacja – fabuła też prościutka, ale tak przegadana, że ciężko się to czytało. W dodatku w samej esencji jest to po prostu obyczajówka o kłócącej się parze, a takich tekstów nie lubię. 

Stowarzyszenie Nieumarłych Poetów: Pomysł nieumarłego wydawcy, który przez wieczność wydaje tych samych autorów – przedni. I w dodatku celny komentarz do rzeczywistości. Podobało mi się również lekko przewrotne zakończenie. Mimo że z początku raziło mnie kilka niezręcznych fragmentów tekstu, to zdecydowanie jest to najlepsze opowiadanie numeru. To również kolejny tekst, który jest ewidentnie lepszy od “Wojny nr 785”, która zajęła 2 miejsce.

Wodny duch z Harrowby Hall: Bardzo przyjemna opowiastka. Klimatyczna, ale opowiedziana z przymrużeniem oka.

Transmutacja Giovanniego Livigna: A co do tego tekstu, to mam ambiwalentne uczucia. Sam pomysł ciekawy, ale wykonanie zawodzi początkowe nadzieje. W dodatku sam Livigno jest tak irytującą postacią, że ciężko było go ścierpieć (choć wiem, że właśnie taki powinien być).

Różowa gorycz samotności: Pomysł niezły, wykonanie też spoko. Dobrze się czytało, choć szybko wypada z pamięci.

Przez ciernie: W tym opowiadaniu były elementy, które mi się podobały i takie, które mnie zawiodły. Na plus na pewno sam pomysł oraz bohater dobrze dopasowany do opisywanej historii. Niestety o ile wejście w opowieść mnie zaciekawiło, to końcówka była już mętna i zupełnie rozczarowała. Technicznie też przydało by się popracować nad tym tekstem – część fragmentów byłaby, moim zdaniem, do usunięcia, bo nic nie wnosi lub jest trochę niedopracowana.

 

W tym numerze niestety po raz kolejny zawodzi komiks – od początku roku pojawiają się komiksy z tą białą pściopą, które są słabe na każdym poziomie. Na poziomie pomysłu i fabuły dramat, rysunki to nic specjalnego, a całość sprawia wrażenie po prostu mocno wysilonej. Czy jest szansa na powrót “Lil i Puta”? Albo chociaż znalezienia jakiejś ciekawszej serii?

A mnie się „Transmutacja Giovanniego Livigna” bardzo podobała – i jak dla mnie to tekst numeru, a nawet kilku ostatnich numerów. Choć muszę przyznać, ze to opowiadanie nie dla wszystkich. Nie dlatego, ze weird, bardziej ze względu na to, ze to coś dla miłośników klimatów von trierowskich. I Właściwie to chyba najlepsze podsumowanie tego tekstu. Lars von Trier miał pomysły, które jednym spasują, dla innych będą niejasne, ale gdyby dostał zadanie, żeby po swojemu, we własnym stylu, zrobił “bardziej tajemniczą wersję K-Paxa”, to by wyszło pewnie właśnie coś w tym stylu :)

 

 

Z poślizgiem, ale odmeldowuję się i ja.

 

 

LIKWIDATORZY Maciej Szmajdziński:

 

Przeczytałem bez bólu. Nawet przyjemna, lekka lektura. Finał trochę łopatologiczny, taki na chybcika, z, niepotrzebnym tak wprost, wyrzuceniem kart na stół. Można by się przyczepić, czy Młody ma jakiekolwiek predyspozycje do szykowania gruntu pod rewolucję, bo postać jest tak przedstawiona, że ja bałbym się mu powierzyć pilnowania jego własnego ubrania… ;)

Ale uniwersum zaciekawiło. Jest w tym potencjał. Lektura na pewno umili popołudniowa kawkę.

 

O CZYM SZEPCZĄ FALE W NÓLSOY Magdalena Anna Sakowska:

 

Lubię takie teksty! Ale co poradzić, gdy cenię sobie właśnie taką obyczajową fantastykę. Teksty, które tylko posiłkują się fantastyką, by poruszyć tematy jak najbardziej prawdziwe i rzeczywiste. Dlatego też tak ukochałem sobie właśnie te późniejsze tomy Ziemiomorza. Mnie poruszały bardziej niż wydarzenia z Czarnoksiężnika z Archipelagu. Ale dość tej dygresji.

Tekst solidny, intrygujący, konsekwentny. Ma sporo mądrych życiowych refleksji (może i nie jakiś zmieniających światopogląd, ale trafnych).

Jest jedna rzecz, która mi psuła lekturę: stylizacja dialogów. Według mnie niepotrzebna. Osobiście uważam ją za wymuszoną i przeszkadzającą w czytaniu. Ale to pierdułka i subiektywne odczucie.

Złote wyróżnienie w konkursie jak najbardziej zasłużone!

Opowiadanie numeru!

 

STOWARZYSZENIE NIEUMARŁYCH POETÓW Michał Puchalski:

 

Ciekawy tekst, który jednak poległ w finale. Los bohatera jest zbyt przewidywalny. Opowiadanie zasługiwało na coś ambitniejszego, jakiś twist, po którym zbierałbym szczękę z podłogi.

Ale lektura lekka i przyjemna. Wyróżnienie zasłużone!

 

WODNY DUCH Z HARROWBY HALL John Kendrick Bangs:

 

Czytadło. Mnie nie rozbawiło, ale ja nie lubię humoresek. Na szczęście krótkie :)

 

TRANSMUTACJA GIOVANNIEGO LIVIGNA Davide Bosello:

 

Dobry tekst. Intrygujący, dobrze napisany. Przeczytałem z niesłabnącym zainteresowaniem. Może nie wybitne, ale lektury nie żałuję.

 

RÓŻOWA GORYCZ SAMOTNOŚCI Sasza Kozłow:

 

Jest w tym solidny, intrygujący pomysł. Gdyby to tylko ciekawiej przedstawić. Niewykorzystany potencjał.

 

PRZEZ CIERNIE Maksym Gach:

 

Tekst nierówny. Ale bardzo mi się podobał. Przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Szkoda tylko, że miejscami Autorowi brakuje warsztatu. Są fragmenty toporne, bez polotu, ale są i takie co wręcz zachwycają.

Nieoszlifowany diament!

 

Ilustracja numeru (faktycznie ZNÓW tylko DWIE!!!): Marcin Kułakowski strona 21.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Nowa Fantastyka