Profil użytkownika


komentarze: 37, w dziale opowiadań: 35, opowiadania: 26

Ostatnie sto komentarzy

Piekielne te małe fasolki! Super opowiadanie – pełne ciepła i humoru. Czytając je, aż miałem ochotę znaleźć wehikuł czasu, wrócić się dziesięć lat wstecz i znowu usłyszeć to słodkie, a po którymś razie irytujące: „A co to?”.

W jaki sposób przychodzą na świat dzieci? Na pewno to dla was jasne, tego nie wiedzą tylko przedszkolaki i prawicowcy.  → kocham

 

Wiecie, w jaki sposób ludzie się w sobie zakochują? Na pewno to dla was jasne, tego nie wiedzą tylko przedszkolaki i zacietrzewione feministki.​ → kocham jeszcze bardziej

 

MichaelBullfinch Dzień dobry :)

melendur88 dzięki za budujący komentarz i cieszę się, że siadło :D Również życzę powodzenia!

Cześć,

na plus pomysł i dialogi :)

Też dam rady od siebie: czytaj tekst na głos, poprawia on rytmikę. Tam gdzie się zacinasz, to znaczy, że coś nie gra. Czytaj dużo, pisz jeszcze więcej. Analizuj teksty swoich ulubionych autorów, zastanawiaj się co Ci się spodobało w danym zdaniu. Patrz na szyk i jak płynie melodia zdania.

Z książek, które mogę Ci polecić na start:

“O pisaniu. Na chłodno” Mroza. Język ma bardzo przystępny i opowiada o tych samych bolączkach, co myślę, że spotykają każdego.

“Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy” Joanny Wrycza-Bekier. Dowiesz się czego unikać w konstrukcji zdań oraz jak je budować, żeby nie nudziły czytelnika.

I najważniejsze: nie poddawaj się!

Siema :D

Stary, powiem ci, że czarujesz mnie tym stylizowaniem języka. Płynie, leci, miło się słucha. Opowiadanie bardzo ciekawe. Czytałem w pracy i wręcz się irytowałem, gdy ktoś wyrywał mnie z immersji. Pierwsza połowa opowiadana przez Nawojkę podobał mi się o wiele bardziej, było tam coś magicznego – czułem się jakbym siedział w kuchni u babci i słuchał jej historii. Oczywiście w nowocześniejszym języku. Z resztą Twoja poprzednia stylizacja budziła we mnie podobne uczucia :D

Czytanie tego było dla mnie czystą rozkoszą.

Pozdrawiam!

Berig, dzięki za odwiedziny :D Przyznam szczerze, że przed publikacją powyższego opowiadania nie czytałem twojego. Nie chciałem zakłócać swojej wizji :D Jeżeli chodzi o motyw opowiadań, to myślę, że sam obraz nas naprowadził. Im dłużej go analizowałem, tym bardziej ciągnęło mnie w tym kierunku. „Senne przestworza” mają w sobie coś takiego, co skłania do rozważania nad śmiercią. Jest bardzo melancholijny, ale też daje pewne ukojenie. Dlatego też w obu opowiadaniach śmierć nie jest końcem, a początkiem nowej drogi :) Dzięki bardzo za wyłapanie literówek. Poprawię je, jak w końcu wrócę do domu :D

Bruce, dzień dobry, kłaniam się nisko :)

CZARNA2, cieszę się, że się pojawiła :D Długo zastanawiałem się, czy historia wybrzmi tak, jak powinna, i czy rubaszność nie przyćmi wrażliwości Damy.

Chalbarczyk, dziękuję za odwiedziny, klik oraz wyłapanie „krzywienia się”. Przejrzę i poprawię, jak tylko będę miał czas. Cieszę się, że historia Ciebie zainteresowała :)

Witam konkursowego brata! :)

Opowiadanie spodobało mi się, nawet bardzo. Pierwsza część, dotycząca umierania, jest napisana bardzo obrazowo – czuje się pogodzenie bohaterki ze śmiercią. Mały zgrzyt: nie rozumiem, dlaczego ksiądz był ważniejszy od „Kubełka” (swoją drogą, bardzo podoba mi się to zdrobnienie).

Bardzo ładnie opisałeś omamy i wolność od bólu. Mniej więcej właśnie tak sam bym to sobie wyobraził.

Przeskok, choć zapowiedziany, jest bardzo nagły. Na chwilę wybiło mnie to z rytmu, ale zaraz znowu zagłębiłem się w historię. Pokazałeś „życie” po śmierci w wyjątkowy sposób, dający do myślenia. Termin „Pervity” nieco mnie wyrzucał, ale tak już jest ze słowotwórstwem. Nawet teraz wyszukałem to słowo w przeglądarce i pojawiła mi się strona z filmami 18+! :D

Spodobał mi się również koncept tego, że dusza nie ma płci. Nie widzę w tym żadnego narzucania ideologii. :)

Opowiadanie zdecydowanie zasługuje na trafienie do biblioteki i kliknąłbym, gdybym mógł.

 

– Ale co ci szkodzi? Przecież jeżeli Bóg nie istnieje, to nie poniesiesz żadnej konsekwencji z powodu przyjęcia sakramentu, a jeżeli istnieje, to dajesz nam szansę spotkać się po tamtej stronie… – Kuba gestykuluje z przekonaniem. Jest pełen uniesienia. → jest to trafne podkreślenie hipokryzji kleru i wiary :)

Cześć, mega przyjemnie się to czytało. Humor pasuje, tempo pasuje, wszystko pasuje :D Również bardzo podobała mi się stylizacja nieszczęsnego Diuka.

Pytanie tylko, co biedna kobyłka zrobi, jak na romanse najdzie go ochota?

Sedno problemu :D Ale… wprowadzasz słowiański klimat, który teraz leci na dużej fali. Rynek polski jest zalewany chłamem zza granicy – wszędzie silne, niepokorne kobiety szukające miłości życia. Najlepiej przystojnej, bogatej i z dzyndzlem, który biologicznie jest niemożliwy. Osobiście się tym przejadłem.

Potrafisz pisać teksty humorystyczne – Belzebub – więc może warto gdzieś to tam połączyć. Nie musi być takie samo jak powyżej, ale trochę szkoda marnować świat :)

 

Siemka,

na wstępie nie zgodzę się z tym, że samotne matki nie są poruszane w opinii publicznej. Żyjemy w coraz bardziej wyizolowanym społeczeństwie, gdzie relacje umierają, zastępowane dopaminą z SM. Zgodzę się jednak, że motyw samotnej matki jest rzadko poruszany w literaturze :)

Co do tekstu jest on bardzo ładny, wzruszający. Melancholia wyziera z każdego zdania. Bardzo spodobała mi się antropomorfizacja lęku samotnej matki – coś z czego niby człowiek zdaje sobie sprawę, ale nie do końca. Twój tekst pozwolił mi na głębsze spojrzenie.

Jeżeli chodzi o zdania i rytm, to chylę czoła :) Bynajmniej nie jest to tekst, który wygląda jak “AI”.

Pozdrawiam

Dzień dobry, pani Bukietowa!

Opowiadanie mnie nie porwało; pod koniec wręcz musiałem czytać kilka razy, żeby zrozumieć, o co chodzi. Tomek przywozi Gośkę, jest kąpiel, ta wskakuje do dołu – dalej nie wiem po co. Fajerwerki, dym, kobiety cofają się przerażone, podczas gdy jedna nadal jest w dole z kompostownika. Myślę, że zdecydowanie lepiej by mi się to czytało, gdybym znał poprzednią część.

Jeżeli chodzi o język, jest on przystępny i zrozumiały. Sceny są spójne i wynikają jedna z drugiej, więc nie miałem problemu z odnalezieniem się w historii, za wyjątkiem końcówki. Zdania piszesz bardzo ładnie, ale pojawiają się literówki, powtórzenia oraz – moim zdaniem – niezgrabne sformułowania. Choćby poniższe:

Kobieta gryzła wnętrze policzka i stukała palcami wskazującymi o siebie. → Skojarzyło mi się to z nastolatką, która robi „UwU”, a nie z dojrzałą, zamyśloną kobietą.

Mam nadzieję, że uwagi będą pomocne, a nie „łamiące pióro”. Widzę talent i bardzo ładny warsztat, ale dzielę się spostrzeżeniami, które przeszkadzały mi w odbiorze tekstu.

Pozdrawiam!

betweenthelines, bardzo dziękuję za odwiedziny :). Niezmiernie cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu i dostrzegłaś różnorodność Damy. Co do akcji, to masz rację – za dużo obrazów pojawiało mi się w głowie i wszystkie chciałem upchnąć w jednym opowiadaniu. Wyszło, jak wyszło – pokazuje mi to, jak wiele się jeszcze muszę nauczyć :D

ostam, dziękuję za komentarz i celne uwagi :). Jeżeli chodzi o moce Damy, starałem się zasygnalizować je wcześniej. Lustro jest portalem, przez który może przechodzić w dowolne miejsce świata. Możliwość zmiany ubioru została zasygnalizowana w momencie poprawy po pierwszym powrocie do muzeum, a jeżeli chodzi o taniec Japonki, to na wstępie było zaznaczone, że Muzeum Narodowe jest jedną wielką imprezą po zmroku. Rozumiem jednak, że nie wybrzmiało to w taki sposób, jaki bym chciał. Jeżeli chodzi o Damiana, to jest to wnuk Łukasza – chłopaka, którego życzenia spełniała Dama. Literówkę już poprawiam.

Hej, super opowiadanie. Humor bardzo mi podszedł, a rozmowa handlowa jest baaaaaardzo naturalna :D Co prawda przez pierwsze akapity myślałem, że użył zestawu do powiększenia czego innego, później, że glonojad miał służyć jako kurtyzana w wersji akwarystycznej, a na końcu taka niespodzianka. Biedna Pusia. 

CZARNA2 zachęcam cieplutko :) Mogłaby nawiązać relację z basiorem – uwięzionym księciem piekieł? – i ratować świat.

Tak już abstrahując od treści opowiadania, to mam wrażenie, że twój warsztat się poprawił :) Jest bardziej zwięzły, angażujący.

bruce, a ja się zgadzam z CZARNA2 – piszesz pięknie, klimatycznie. Jak taka gaduła z Ciebie, to poproszę o to gadulstwo w opowiadaniu devil

Tekst, choć krótki, jest naprawdę inspirujący. 

Hej! W Bieszczadach, wstyd przyznać, nigdy nie byłem. Po Twoim tekście będzie to chyba kolejny kierunek na zbliżające się wakacje.

 

Dzięki za przywołanie lata – tego ciepłego, leniwego, sielankowego i polskiego.

Cześć, kolejny bardzo fajny tekst z potencjałem na dłuższą formę (przy zmianie zakończenia oczywiście). Powiem ci, że z chęcią przeczytałbym książkę w tym uniwersum :) 

Hej, tak jak wyżej, jest za duża liczba bohaterów i człowiek się gubi w tej historii. Brak didaskaliów też robi swoją robotę.

Siemka, bardzo ładne opowiadanie. Miejscami troszeczkę przydługie, ale koncept super. W jednym momencie nawet się troszeczkę wzruszyłem.

To, do czego mogę się przyczepić, to nadmiarowość słowa „jakby”, choćby w zdaniu: „rodzina jakby o niej zapomniała” – to „jakby” jest niepotrzebne. Rodzina o niej zapomniała.

 

Cześć Jolu, piękny, melancholijny tekst:) Najbardziej spodobały mi się te dwa zdania:

Zapomniał, że ludzie słyszą, ale nie słuchają. Rozumieją, ale nie akceptują. 

Takie proste, a zarazem takie głębokie.

Gratuluję.

Cześć, historia ciekawa, chętnie poczytałbym więcej. Jedynie do czego mogę się przyczepić to wielkie bloki tekstu. Rozumiem zamysł, ale osobiście gubiłem się i musiałem wracać. Jak najbardziej jest to tylko moje odczucie, ale pomyślałem, że napiszę :).

Bardzo fajny pomysł. Końcówka niespodziewana, przewrotna i pozostawiająca uśmiech na twarzy. 

Dziękuję bardzo za komentarze :) 

bruce Oko jest wewnętrznym awatarem Budynku, taką jego emanacją, która dostaje ręce i nogi ( w jego przypadku fundamenty i ściany nośne). Belzebub żyje we mnie już od ponad pół roku, tylko w przeciwieństwie do CZARNA2 jest władcą kiełbasy i suchej krakowskiej, a nie piekieł :D Dziękuję bardzo za klik.

melendur88 dziękuję bardzo za klik i ten cudowny komentarz :D Pratchett jest jednym z moich największych idoli i to porównanie jest miodem na moje uszy, czy tam też poszarpane pióro. Gratuluję i bardzo się cieszę, że w końcu możesz klikać :)

MichaelBullfinch masz w 100% rację i dziękuję za celną uwagę. Wrzucałem pod wpływem chwili, bez żadnego pomyślunku i efekt jest jaki jest.

Storm tak jak wyżej i dziękuje za informację zwrotną. We mnie historia żyje, jest częścią czegoś większego nad czym obecnie pracuję i ja ją widzę przed oczami, ale zapominam to “widzenie” przelać na papier. Dziękuję za info zwrotne. 

CZARNA2 najważniejsze, że priorytety ma zachowane, jeszcze biedak by nam zdechł :D

Pierwszy akapit nawiązanie do Mroza? :) Duże nagromadzenie wulgaryzmów. Jak rozumiem, taki był zamysł, niestety mnie wyrzucał z immersji. Tak jak napisałeś – tekst dosyć ciężki, ale ciekawy. Nie rozumiem jednak, dlaczego bohater “miał nadzieję” znaleźć lusterko we własnym plecaku. Co prawda jest przepastny, ale nie dorównuje rangą kobiecej torebce :)

Hej, przyjemnie i szybko się czytało . Zderzenie sacrum z profanum zawsze działa. Taka mała ciekawostka: w jednym z uniwersów, które piszę, również występuje Belzebub, aczkolwiek u mnie jest on słodkim, zmutowanym psiakiem.

Ślepota mnie dopadła i nie wyłapałem. W przypadku Leszka było to celowe, jako kreacja postaci. Co do Sosnowca, to dziękuję za zwrócenie uwagi i jak najbardziej masz rację, co do możliwości wymyślenia innej nazwy. Co do aliteracji, to czysty przypadek. I odpowiadając na pytanie: jestem z Wrocławia :)

Czytając pierwszą część miałem wrażenie, jakbym siedział przy ognisku i słuchał opowieści toczonej przez dziadka ( oczywiście w języku znacznie lżejszym :D ). Cudowny, gawędziarski styl. 

Bardzo dziękuję za merytoryczny i budujący komentarz! Ten pomysł jest i pewnie kiedyś się wyklaruje na “papierze”, ale narazie jest to forma ćwiczenia i chciałem sprawdzić czy humor chwyta oraz nie jest zbyt groteskowy.

Bardzo przyjemny tekst, nie mogłem się oderwać. Chociaż krótki, to bardzo głęboki. Personifikacja chomika jako metafora błędnego cyklu daje naprawdę do myślenia. 

Tak, wiem, że poleciałem tanim romansem :D Dziękuję bardzo za konstruktywną krytykę !

Hej, miło się to czytało. Bardzo fajnie zbudowałaś duszną atmosferę tekstu oraz niechęć “plebsu” do głównego bohatera. Jedyne, czego mi zabrakło, to rozwinięcia sceny wygnania ciemności. Jest ona bardzo skrótowa. Przez większość tekstu dążysz do epickiej walki, a dostajemy kilka zdań.

No i oczywiście wszystkiego jest za mało – poproszę więcej! laugh

Już zmieniam, dziękuję bardzo laugh Jak najbardziej postaram się w odwrotnej kolejności wink

Nowa Fantastyka