- Opowiadanie: lugosi - Budyneczek

Budyneczek

Cześć, poniżej wrzucam opowiadanie z perspektywy budynku nawiedzonego przez duchy. Z góry będę wdzięczny na konstruktywną krytykę :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

Użytkownicy IV, Użytkownicy V

Oceny

Budyneczek

Budynek nawiedziła migrena. Otworzył wewnętrzne Oko, wyciągnął fundamenty przypominające ludzkie odnóża i w wisielczym humorze poczłapał do góry. Schody trzeszczały, belki poręczy niebezpiecznie odginały się, a ściany szpeciły malunki artysty bez wyobraźni. Wypuścił przeciąg. Podsłuchał na zebraniu wspólnoty, że dwunogi mają w planie jego remont, ale nie otrzymali jeszcze środków. Jak zwykle – pomyślał – niepotrzebne nikomu przedszkola były ważniejsze.

Z cienia klatki dobiegło warknięcie. Skupił na nim uwagę i zadrżał w posadach. W ciemności zaświeciły żółte ślepia, głośno mlaszczące. Mlaszczące?

Czarna smuga, śmierdząca kiełbasą, wypadła z kąta. Bestia zaszczekała i kłapnęła blisko fundamentów. Podskoczył i z paniką pobiegł po rozlatujących się stopniach.

– Dobre te ciastka. Skąd są? – zapytała Maria Kowalikowa, gdy stanął w wejściu na strych. Jej mały palec wygiął się niebezpiecznie, a filiżanka zagroziła upadkiem na haftowany obrus.

– Ze Stonki – burknęła Helenka, wiercąc się na krześle.

Jej powłóczyste spojrzenie omiotło Budynek. Usta kobiety wykrzywił miły uśmiech i poczuł, jak cegły zrzucają kurz, prezentując jaskrawą czerwień. Demon znowu szczeknął, tym razem już znacznie bliżej.

– O, Budynek przyszedł!

– Siła nieczysta! – sarknęła Kowalikowa, wykonując płynnie znak krzyża.

Siła przybrudzona i spanikowana, a nie nieczysta, wyminęła staruszki jednym zrywem i schowała się w najdalszym kącie strychu. Kryjąc się pod przeciekającym dachem, zobaczył, jak do pomieszczenia wpada również demoniątko. Zjeżyło sierść i ruszyło na Budynek.

– Belzebub, spokój!

Dłoń Kowalikowej huknęła w stół. Warkot przerodził się w nieśmiały pisk i demon, kuląc pod sobą ogon, podbiegł do moherowego berecika.

– Maria, a skąd ty wiesz, jak on się nazywa? I czemu cię słucha? – zapytała Janka, podchodząc do drżącego Oka. – No już, Budyneczku, nie skrzywdzi cię.

Budynek nie wiedział, czy mówi o demonie, czy też Marii wiecznie odgrażającej się ogniem piekielnym na jego widok. Z wdzięcznością wtulił się w wyciągniętą dłoń. Lubił ją – zawsze emanowała ciepłem, które coś mu przypominało. Dawno już zapomniał, co to było.

– Nie wiem.

– Ja też go znam – zamruczała Helenka, stukając czerwonym paznokciem w zamyśleniu.

– Dziwne, ja też mam jakieś przebłyski – dobiegło z boku. – No nic, chodźmy już. Budyneczek potrzebuje odpocząć. Prawda, Budyneczku?

Zaskrzypiał oknem potwierdzająco.

Staruszki jak na komendę zamknęły oczy. Ich poświata zamigotała i z frustracją otworzyły powieki.

– Wam też nie działa dematerializacja?

– Nie.

– No to trzeba iść. Włosy same się nie zrobią, a za dwie godziny mam randkę.

– Ja pierogi muszę zrobić. – Janka ostatni raz poklepała Oko i dołączyła do przyjaciółek.

– A ja przeczytać List do Koryntian.

Gdy staruszki wyszły, planując nadchodzący dzień, Budynek poczuł, jak dach przeszywa mu myśl. Dlaczego jego duchy nie wiedziały, kim jest demon terroryzujący go już od dobrych kilku dni?

Koniec

Komentarze

Witaj. :)

Dość specyficzny tekst. Zastanawia mnie, czemu Oko jest pisane wielką literą, a wszystkie inne części Budyn(ecz)ku już nie. I – jak chory Budynek może iść na górę – po czym, dokąd i którędy? 

Pewne fragmenty (części wewnętrzne czującego domu, Belzebub) kojarzą mi się z ostatnio tu zamieszczanymi opowiadaniami – czy to przypadek? 

Z pewnością jest tu masa absurdu oraz fantastyki, więc za nie klikam. :)

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Kolejny udany szort w twoim stylu, widać że w klimacie absurdalnego fantasy, coś al’a prachettowego masz dryg ;) 

 

Zaraz będę mógł kliknąć, to kliknę :)

Melendur88

Hmm, no tym razem nie udało Ci się do mnie trafić. Niby ciekawy pomysł, ale nie porwało, w zasadzie moim zdaniem nic ciekawego się nie dzieje. Ale może kwestia gustu, bo poprzedni tekst mi się podobał, a widzę, że tutaj komentujący są zadowoleni. W każdym razie trzymam kciuki za kolejne szorty i opowiadania! 

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Cóż, również mam mieszane uczucia. Sympatyczny szorcik ze szczyptą humoru, ale nic poza tym.

Też trochę nie rozumiem jak Budyneczek wbiegł po własnych schodach na górę, a może wbiegła jego energia duchowa czy coś podobnego a nie on sam fizycznie?

Nie wiem, w każdym razie nie do końca zrozumiałem ten fragment. 

Bardzo sympatyczny kawałek, ale dla mnie trochę niezrozumiały. 

I Belzebub, mam wrażenie, że ostatnio bardzo transformuje, to w kota to w psa. i dobrze, niech straszy.

Dziękuję bardzo za komentarze :) 

bruce Oko jest wewnętrznym awatarem Budynku, taką jego emanacją, która dostaje ręce i nogi ( w jego przypadku fundamenty i ściany nośne). Belzebub żyje we mnie już od ponad pół roku, tylko w przeciwieństwie do CZARNA2 jest władcą kiełbasy i suchej krakowskiej, a nie piekieł :D Dziękuję bardzo za klik.

melendur88 dziękuję bardzo za klik i ten cudowny komentarz :D Pratchett jest jednym z moich największych idoli i to porównanie jest miodem na moje uszy, czy tam też poszarpane pióro. Gratuluję i bardzo się cieszę, że w końcu możesz klikać :)

MichaelBullfinch masz w 100% rację i dziękuję za celną uwagę. Wrzucałem pod wpływem chwili, bez żadnego pomyślunku i efekt jest jaki jest.

Storm tak jak wyżej i dziękuje za informację zwrotną. We mnie historia żyje, jest częścią czegoś większego nad czym obecnie pracuję i ja ją widzę przed oczami, ale zapominam to “widzenie” przelać na papier. Dziękuję za info zwrotne. 

CZARNA2 najważniejsze, że priorytety ma zachowane, jeszcze biedak by nam zdechł :D

bruce Oko jest wewnętrznym awatarem Budynku, taką jego emanacją, która dostaje ręce i nogi ( w jego przypadku fundamenty i ściany nośne).

 

Ahaaa… :)))

 

Belzebub żyje we mnie już od ponad pół roku, tylko w przeciwieństwie do CZARNA2 jest władcą kiełbasy i suchej krakowskiej, a nie piekieł :D

laugh

 

 

 

Dziękuję bardzo za klik.

Kłaniam, Zdrów! :)

Pecunia non olet

„Budyneczek” jest dość rozklekotany i nie dziwota, że czeka go remont, a przy tym od fundamentu aż po dach wypełniony stosownym absurdem. :)

 

Jak zwy­kle – po­my­ślałnie­po­trzeb­ne ni­ko­mu przed­szko­la były waż­niej­sze. → Druga półpauza jest zbędna. Przed myśleniem nie stawiamy półpauzy.

Proponuję: Jak zwy­kle – po­my­ślał, nie­po­trzeb­ne ni­ko­mu przed­szko­la były waż­niej­sze.

Tu znajdziesz wskazówki, jak można zapisywać myśli bohaterów.

 

Pod­sko­czył i z pa­ni­ką po­biegł po roz­la­tu­ją­cych się stop­niach. → Raczej: Pod­sko­czył i w panice po­biegł po roz­la­tu­ją­cych się stop­niach.

 

za­mru­cza­ła He­len­ka, stu­ka­jąc czer­wo­nym pa­znok­ciem w za­my­śle­niu. → …za­mru­cza­ła He­len­ka, w zamyśleniu stu­ka­jąc czer­wo­nym pa­znok­ciem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zaczęło się fajnie, ale później nie do końca łapałem, o co chodzi.

Niemniej doceniam pomysł – jest naprawdę fajny.

Pozdrawiam

Nowa Fantastyka