Kolejna część historii Belzebuba, Balbiny i Haliny.
Kolejna część historii Belzebuba, Balbiny i Haliny.
Balbina szczekała tak donośnie, że nie dało się wytrzymać.
Belzebub uniósł głowę z posłania i przyglądał się zbyt długiej sylwetce. Oczy kota świeciły diabelsko w ciemności.
Pies przebiegł przez przedpokój zawodząc. Wpadł do sypialni, gdzie twardo spała Halina.
Kocur podążył za suczką, co chwilę przeciągając się. Zerknął na łóżko i stwierdził, że stan człowieka jest nienaturalny.
– Halyna! – krzyknął wskakując na wersalkę. – Halyna! – wrzasnął do ucha, a nie widząc reakcji zaczął ugniatać łapkami jej twarz.
Balbina stała z wywieszonym jęzorem i cała się trzęsła.
– Magiczny sen – zawyrokował kocur, siadając kobiecie na głowie. – Co dokładnie, zwróciło twoją uwagę, Balbina? – zapytał, oglądając pazurki.
– Ja. – Od strony drzwi dobiegł zimny głos.
Pies wcisnął się pod niski stolik.
Belzebub leniwie uniósł wzrok. W przejściu stała wychudła szkarada o rzadkich, opadających do ramion, tłustych włosach. Wielgachne oczy świeciły blado, a usta były nieproporcjonalnie szerokie.
Belzebub przeniósł się nieco do przodu i teraz siedział na brzuchu Haliny.
– Straszydło – mruknął. – W gości przyszłaś taka nieumalowana? W łachmanach. I psa mi straszysz. Może chociaż pazurki sobie zrobiłaś?
W półmroku błysnęły długie szpony Straszydła.
Kocur jęknął. Niepotrzebnie o tym wspominał.
– Mamy rachunki do wyrównania, a słyszałam, że jesteś bezbronny, Bezi – wycharczał przybysz.
– Naprawdę? A kto ci takich bzdur naopowiadał?
Potwór był coraz bliżej. Nocny stolik, pod którym ukrywała się Balbina, kołysał się niebezpiecznie. Halina zachrapała.
– Wszyscy, tak mówią.
– Wszyscy, czyli nikt. Jak zwykle wierzysz w głupoty i powtarzasz bzdury.
Potwór otworzył paszczę, prezentując trzy rzędy kłów.
– Pożrę cię teraz – wycharczał. Balbina zaczęła szczekać, wystawiając łeb z kryjówki. – Co to jest?
– Stolik nocny… – Nie skończył mówić bo nagle rozległ się straszliwy pisk.
Halina poderwała się. Belzebub wystrzelony jak z procy poleciał w paszczę potwora. Udało mu się wbić pazury w głowę. Próbował się podciągnąć, wierzgając tylnymi łapami. Straszydło zatoczyło się, chcąc ściągnąć z siebie kocura. Zostało odepchnięte na szafkę, kiedy Halina wypadła z pokoju klnąc przeraźliwie.
– Kurwa! Czajnik się pali! – Próbowała ugasić pożar na kuchence gazowej i jednocześnie otworzyć okna.
Czujka dymu wyła. Balbina wyła. Wyło i Straszydło. I tylko Belzebub dobrze się bawił.
Hej,
Bardzo ciekawe jest to życie Bezi, Belzi, Buba, można by jeszcze coś wymyślić z imieniem bohatera :). Szkoda tylko, że nie wiemy jak się potyczka zakończyła ale przynajmniej wiemy kto był zadowolony :). Klik i
Pozdrawiam :)
P.s Belzebub uniósł głowę ze swojego posłania i przyglądał się długiej sylwetce. – Nie musimy wiedzieć z czyjego, a nawet więcej, raczej śpimy we własnym posłaniu, jeśli jesteśmy u siebie ;)
"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."
głowę z
e swojegoposłania i
– Halyna!- wrzasnął
Pauza zamiast myślnika i zabrakło spacji.
zaczął ugniatać łapkami jej twarz.
Kocham jak kotki bawią się w pizzermanów i ugniatają wszystko co popadnie XD
Nie potrzebnie o tym wspominał.
Niepotrzebnie razem.
Potwór powoli zbliżył się.
Potwór powoli się zbliżył, albo jeszcze lepiej: Potwór zbliżył się powoli.
Nocny stolik, pod którym ukrywała się Balbina kołysał się niebezpiecznie.
Przecinek po “Balbina” wydaje mi się konieczny.
Potwór otworzył paszczę, prezentując trzy rzędy kłów.
– Pożrę cię teraz – wycharczała.
Jak potwór, to wycharczał, nie wycharczała.
– Kurwa! Czajnik się pali.
Odbieram przekleństwo za niepasujące do klimatu i zupełnie niepotrzebne. Ale jeśli już je chcesz zostawić, to oznacz wulgaryzmy. Szczególnie zanim pojawi się tu bruce.
Ogólnie zabawne, ciekawe, fajne. O ile jedna z wcześniejszych części mnie nie kupiła, tak ta mi się bardzo podobała. Mam skojarzenia z Eksplodującymi kotkami, inspirowały Cię jakoś?
Chętnie polecę do biblioteki. Pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Odbieram przekleństwo za niepasujące do klimatu i zupełnie niepotrzebne. Ale jeśli już je chcesz zostawić, to oznacz wulgaryzmy. Szczególnie zanim pojawi się tu bruce.
Odpalę offtopa.tak BTW :)
Ja takiego nigdy nie zrozumiem, wybacz mi :) Czy w mowie powszechnie uznanej jako potoczną wypowiadamy się w stylu Gustawa Holobuka?
“Wysokie góry i odziane lasy?” ?:)
Ale
Szczególnie zanim pojawi się tu bruce.
Pełna zgoda. Chociaż, czarna przynamniej nie pisze w stylu fasolletiego który “damami o powszechnie znanej reputacji i trudniących się najstarszym zawodem świata” rzuca na lewo i prawo.
Dorzucając przy niewyuzdane procesy bologicznie w dolnym odcinku ludzkiego narządu pokarmowego:)
@Czarna2, oznaczaj bo będzie nimiło :) Też jestem za tagowaniem.
Kliknę, jak poprawisz błędy wskazane przez @Michaela który ci fajną łapankę zrobił i resztę. Chociaż futrzaków nie lubię, bo najczęsciej swoją aktywność przejawiały mi ostatnio znacząc teren na ogrodzie, a w szczegolności mój taras i moje polowe buty.
Ale dialogi fajne :) Jak zwykle zresztą.
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Ja takiego nigdy nie zrozumiem, wybacz mi :) Czy w mowie powszechnie uznanej jako potoczną wypowiadamy się w stylu Gustawa Holobuka?
Ale ja nie mam nic przeciwko używaniu przekleństw w tekstach, też mi się zdarzyło w którymś. Najzwyczajniej w świecie na pasuje mi w tym konkretnym tekście (albo raczej w tym konkretnym dialogu), czysto subiektywna opinia, którą zostawiam Autorce do przemyślenia.
You cannot petition the Lord with prayer!
Ale ja nie mam nic przeciwko używaniu przekleństw w tekstach, też mi się zdarzyło w którymś. Najzwyczajniej w świecie na pasuje mi w tym konkretnym tekście (albo raczej w tym konkretnym dialogu), czysto subiektywna opinia, którą zostawiam Autorce do przemyślenia.
No własnie też pamietałem, że nie raz używałeś. Teraz rozumiem :) ![]()
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Popoprawiam, otaguję, nawet to przekleństwo usunę, bo faktycznie tak słabo tu brzmi. Komentarz porządny napiszę, tylko dojadę do domu. Żeby nie było też w realu rzucam czym popadnie.
Cześć, jak nie czytałem poprzednich, to musiałem przeczytać jeszcze raz żeby się połapać, bo na początku wyszło mi że belzebub zobaczył kota, a psy były dwa. Pies i suka. Jak już wiedziałem, że to fragment to fajny, tylko koniec też chyba jakby urwany?
Hej,
Belzebub uniósł głowę ze swojego posłania i przyglądał się długiej sylwetce
Zabawniej: stanowczo zbyt długiej sylwetce
Wpadł do sypialni (,) gdzie twardo spała Halina.
Kocur udał się za suką, co chwilę przeciągając
Głodny był, bo zjadł jedno “się”. Może: Kocur podążył za suczką, co chwila się przeciągając
Potwór powoli zbliżył się
Potwór był coraz bliżej – usunie siękozę
Potwór otworzył paszczę, prezentując trzy rzędy kłów.
– Pożrę cię teraz – wycharczała.
Rozumiem walkę z powtórzeniami, ale rodzajnik się nie zgadza.
Zamiast potwór można użyć czegoś bardziej… żeńskiego ;)
Miałem też problem z “wytoczyła”, ale nie wiem, co dokładnie miałaś na myśli, więc nie podpowiem, jak to lepiej napisać
A całość zgrabna, dużo się dzieje, jest budowanie napięcia, dobrze się czyta!
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i kliczki.
Błędy poprawione.
MichaelBullfinch Przekleństwo po namyśle, zostaje. Jak człowiek sobie smacznie śpi i nagle wyrywają go z bajkowej krainy, to nie tylko skrzywiony leci ale i wszystkie uje. A słownik przekleństw jest różnorodny. Ostatnio spaliłam czajnik, do tego stopnia, że plastikowa rączka zaczęła płonąć. Wszystkie okna otwarte w środku nocy.
Melendur Powinieneś docenić ich aktywność, bo po prostu oznaczały cię jako swojego ziomka i teraz żaden obcy nie podejdzie.
marzan Naprawdę bardzo się cieszę, że zajrzałeś i skomentowałeś. Faktycznie miało być: zatoczyła się. Już poprawiłam.
Rozumiem, czyli ten króciak jest oparty na doświadczeniach Autorki. Ha, zawsze to wiedziałem, z czajnikami nie ma żartów. No dobrze, nie zawsze, ale od czasu, kiedy jako dziecko spaliłem firankę, bawiąc się grzałką. A grzałka to właściwie taki czajnik elektryczny, tylko nieobudowany. W każdym razie niezły zwrot akcji.
Sympatyczny szort, nawet jeśli trochę straszny.
Total recognition is cliché; total surprise is alienating.
Cześć, CZARNA2
Przyjemny szort, a kot przezabawny :-) Widziałem go, gdy siedział na głowie Haliny, jak żywy :-) Lubię koty, to magiczne istoty. Pod koniec gubiłem się w dialogach, kto do kogo się zwracał:
– Co to jest?
– Stolik nocny
Pozdrawiam
Klik!
Hej, Czarna, fajne! :D Ale mi się dobrze czytało! Tak, są liczne niedociągnięcia interpunkcyjne, inni już to słusznie wypisali, więc czuję się zwolniona z obowiązku. Kocur cudny, a: Co to jest? Stolik nocny. – wspaniałe! Mój rodzaj humoru, więc klikam! :)
Pozdrowionka! :)
Kliknąłem ;)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Witam
Życie z kotem to nie przelewki… ładny, zabawny szorciak.
Klikam :)
Pies przebiegł przez przedpokój[,] zawodząc.
Przecinek, albo nawet “Pies, zawodząc, przebiegł[..]” – skoro imiesłów przysłówkowy, to może lepiej wygląda bliżej czasownika…? W każdym razie przecinek chyba na pewno.
krzyknął[,] wskakując
Tu też.
Dlaczemu nasz język jest taki ciężki
To jest jednocześnie straszne i zabawne
Kot kradnie całe show, a jego teksty są genialne (oczywiście, jako niepoprawna kociara, nie będę nigdy obiektywna w tej sprawie :P) Końcówka – totalny chaos, ale bardzo satysfakcjonujący.
Hesket – Nie wiem czy kiedyś to mówiłam, ale uwielbiam koty. Są strasznie wdzięczne.
JolaK - Bardzo dziękuję za komentarz.
GalicyjskiZakapior – Cieszę się zajrzałeś, a przede wszystkim, że spodobał ci się Bub.
OldGuard -Dzięki za komentarz. Zastanawiałam się czy na końcu czegoś jeszcze nie dopisać, ale stwierdziłam, że rozróba Buba powinna wystarczyć.
Koty działają na mnie leczniczo, uspokajają i bardzo dobrze czuję się w ich towarzystwie.
Pozdrawiam