- Opowiadanie: CZARNA2 - 364 dni Belzebuba - Dzień 48

364 dni Belzebuba - Dzień 48

Ko­lej­na część hi­sto­rii Bel­ze­bu­ba, Bal­bi­ny i Ha­li­ny. 

 

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

364 dni Belzebuba - Dzień 48

 

 

Bal­bi­na szcze­ka­ła tak do­no­śnie, że nie dało się wy­trzy­mać.

Bel­ze­bub uniósł głowę z po­sła­nia i przy­glą­dał się zbyt dłu­giej syl­wet­ce. Oczy kota świe­ci­ły dia­bel­sko w ciem­no­ści.

Pies prze­biegł przez przed­po­kój za­wo­dząc. Wpadł do sy­pial­ni, gdzie twar­do spała Ha­li­na.

Kocur podążył za suczką, co chwi­lę prze­cią­ga­jąc się. Zer­k­nął na łóżko i stwier­dził, że stan czło­wie­ka jest nie­na­tu­ral­ny.

– Ha­ly­na! – krzyk­nął wska­ku­jąc na wer­sal­kę. – Ha­ly­na! – wrza­snął do ucha, a nie wi­dząc re­ak­cji za­czął ugnia­tać łap­ka­mi jej twarz.

Bal­bi­na stała z wy­wie­szo­nym ję­zo­rem i cała się trzę­sła.

– Ma­gicz­ny sen – za­wy­ro­ko­wał kocur, sia­da­jąc ko­bie­cie na gło­wie. – Co do­kład­nie, zwró­ci­ło twoją uwagę, Bal­bi­na? – za­py­tał, oglą­da­jąc pa­zur­ki.

– Ja. – Od stro­ny drzwi do­biegł zimny głos.

Pies wci­snął się pod niski sto­lik.

Bel­ze­bub le­ni­wie uniósł wzrok. W przej­ściu stała wy­chu­dła szka­ra­da o rzad­kich, opa­da­ją­cych do ra­mion, tłu­stych wło­sach. Wiel­gach­ne oczy świe­ci­ły blado, a usta były nie­pro­por­cjo­nal­nie sze­ro­kie.

Bel­ze­bub prze­niósł się nieco do przo­du i teraz sie­dział na brzu­chu Ha­li­ny.

– Stra­szy­dło – mruk­nął. – W gości przy­szłaś taka nie­uma­lo­wa­na? W łach­ma­nach. I psa mi straszysz. Może cho­ciaż pa­zur­ki sobie zro­bi­łaś?

W pół­mro­ku bły­snę­ły dłu­gie szpo­ny Stra­szy­dła.

Kocur jęk­nął. Niepo­trzeb­nie o tym wspo­mi­nał.

– Mamy ra­chun­ki do wy­rów­na­nia, a sły­sza­łam, że je­steś bez­bron­ny, Bezi – wy­char­czał przy­bysz.

– Na­praw­dę? A kto ci ta­kich bzdur na­opo­wia­dał?

Po­twór był coraz bliżej. Nocny sto­lik, pod któ­rym ukry­wa­ła się Bal­bi­na, ko­ły­sał się nie­bez­piecz­nie. Ha­li­na za­chra­pa­ła.

– Wszy­scy, tak mówią.

– Wszy­scy, czyli nikt. Jak zwy­kle wie­rzysz w głu­po­ty i po­wta­rzasz bzdu­ry.

Po­twór otwo­rzył pasz­czę, pre­zen­tu­jąc trzy rzędy kłów.

– Pożrę cię teraz – wy­char­cza­ł. Bal­bi­na za­czę­ła szcze­kać, wy­sta­wia­jąc łeb z kry­jów­ki. – Co to jest?

– Sto­lik nocny… – Nie skoń­czył mówić bo nagle roz­legł się strasz­li­wy pisk.

Ha­li­na po­de­rwa­ła się. Bel­ze­bub wy­strze­lo­ny jak z procy po­le­ciał w pasz­czę po­two­ra. Udało mu się wbić pa­zu­ry w głowę. Pró­bował się pod­cią­gnąć, wierz­gając tyl­ny­mi ła­pa­mi. Stra­szy­dło za­to­czy­ło się, chcąc ścią­gnąć z sie­bie ko­cu­ra. Zo­sta­ło ode­pchnię­te na szaf­kę, kiedy Ha­li­na wy­pa­dła z po­ko­ju klnąc prze­raź­li­wie.

– Kurwa! Czaj­nik się pali! – Pró­bo­wa­ła uga­sić pożar na ku­chen­ce ga­zo­wej i jed­no­cze­śnie otwo­rzyć okna.

Czuj­ka dymu wyła. Bal­bi­na wyła. Wyło i Stra­szy­dło. I tylko Bel­ze­bub do­brze się bawił.

Koniec

Komentarze

Hej, 

 

Bardzo ciekawe jest to życie Bezi, Belzi, Buba, można by jeszcze coś wymyślić z imieniem bohatera :). Szkoda tylko, że nie wiemy jak się potyczka zakończyła ale przynajmniej wiemy kto był zadowolony :). Klik i 

 

Pozdrawiam :)

 

P.s Belzebub uniósł głowę ze swojego posłania i przyglądał się długiej sylwetce. – Nie musimy wiedzieć z czyjego, a nawet więcej, raczej śpimy we własnym posłaniu, jeśli jesteśmy u siebie ;) 

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

głowę ze swojego posłania i

– Halyna!- wrzasnął

Pauza zamiast myślnika i zabrakło spacji.

zaczął ugniatać łapkami jej twarz.

Kocham jak kotki bawią się w pizzermanów i ugniatają wszystko co popadnie XD

Nie potrzebnie o tym wspominał.

Niepotrzebnie razem.

Potwór powoli zbliżył się.

Potwór powoli się zbliżył, albo jeszcze lepiej: Potwór zbliżył się powoli.

Nocny stolik, pod którym ukrywała się Balbina kołysał się niebezpiecznie.

Przecinek po “Balbina” wydaje mi się konieczny.

Potwór otworzył paszczę, prezentując trzy rzędy kłów.

– Pożrę cię teraz – wycharczała.

Jak potwór, to wycharczał, nie wycharczała.

– Kurwa! Czajnik się pali.

Odbieram przekleństwo za niepasujące do klimatu i zupełnie niepotrzebne. Ale jeśli już je chcesz zostawić, to oznacz wulgaryzmy. Szczególnie zanim pojawi się tu bruce.

 

Ogólnie zabawne, ciekawe, fajne. O ile jedna z wcześniejszych części mnie nie kupiła, tak ta mi się bardzo podobała. Mam skojarzenia z Eksplodującymi kotkami, inspirowały Cię jakoś?

Chętnie polecę do biblioteki. Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

Odbieram przekleństwo za niepasujące do klimatu i zupełnie niepotrzebne. Ale jeśli już je chcesz zostawić, to oznacz wulgaryzmy. Szczególnie zanim pojawi się tu bruce.

Odpalę offtopa.tak BTW :)

Ja takiego nigdy nie zrozumiem, wybacz mi :) Czy w mowie powszechnie uznanej jako potoczną wypowiadamy się w stylu Gustawa Holobuka?

“Wysokie góry i odziane lasy?” ?:)

Ale

 Szczególnie zanim pojawi się tu bruce.

Pełna zgoda. Chociaż, czarna przynamniej nie pisze w stylu fasolletiego który “damami o powszechnie znanej reputacji i trudniących się najstarszym zawodem świata” rzuca na lewo i prawo.

Dorzucając przy niewyuzdane procesy bologicznie w dolnym odcinku ludzkiego narządu pokarmowego:)

 

@Czarna2, oznaczaj bo będzie nimiło :) Też jestem za tagowaniem.

 

Kliknę, jak poprawisz błędy wskazane przez @Michaela który ci fajną łapankę zrobił i resztę. Chociaż futrzaków nie lubię, bo najczęsciej swoją aktywność przejawiały mi ostatnio znacząc teren na ogrodzie, a w szczegolności mój taras i moje polowe buty.

 

Ale dialogi fajne :) Jak zwykle zresztą.

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Ja takiego nigdy nie zrozumiem, wybacz mi :) Czy w mowie powszechnie uznanej jako potoczną wypowiadamy się w stylu Gustawa Holobuka?

Ale ja nie mam nic przeciwko używaniu przekleństw w tekstach, też mi się zdarzyło w którymś. Najzwyczajniej w świecie na pasuje mi w tym konkretnym tekście (albo raczej w tym konkretnym dialogu), czysto subiektywna opinia, którą zostawiam Autorce do przemyślenia.

You cannot petition the Lord with prayer!

Ale ja nie mam nic przeciwko używaniu przekleństw w tekstach, też mi się zdarzyło w którymś. Najzwyczajniej w świecie na pasuje mi w tym konkretnym tekście (albo raczej w tym konkretnym dialogu), czysto subiektywna opinia, którą zostawiam Autorce do przemyślenia.

No własnie też pamietałem, że nie raz używałeś. Teraz rozumiem :) yes

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Popoprawiam, otaguję, nawet to przekleństwo usunę, bo faktycznie tak słabo tu brzmi. Komentarz porządny napiszę, tylko dojadę do domu. Żeby nie było też w realu rzucam czym popadnie.

Cześć, jak nie czytałem poprzednich, to musiałem przeczytać jeszcze raz żeby się połapać, bo na początku wyszło mi że belzebub zobaczył kota, a psy były dwa. Pies i suka. Jak już wiedziałem, że to fragment to fajny, tylko koniec też chyba jakby urwany?

Hej,

 

Belzebub uniósł głowę ze swojego posłania i przyglądał się długiej sylwetce

Zabawniej: stanowczo zbyt długiej sylwetce

 

Wpadł do sypialni (,) gdzie twardo spała Halina.

Kocur udał się za suką, co chwilę przeciągając

Głodny był, bo zjadł jedno “się”. Może: Kocur podążył za suczką, co chwila się przeciągając

 

Potwór powoli zbliżył się

Potwór był coraz bliżej – usunie siękozę

 

Potwór otworzył paszczę, prezentując trzy rzędy kłów.

– Pożrę cię teraz – wycharczała.

Rozumiem walkę z powtórzeniami, ale rodzajnik się nie zgadza. 

Zamiast potwór można użyć czegoś bardziej… żeńskiego ;) 

 

Miałem też problem z “wytoczyła”, ale nie wiem, co dokładnie miałaś na myśli, więc nie podpowiem, jak to lepiej napisać

 

A całość zgrabna, dużo się dzieje, jest budowanie napięcia, dobrze się czyta!

 

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i kliczki.

Błędy poprawione.

MichaelBullfinch Przekleństwo po namyśle, zostaje. Jak człowiek sobie smacznie śpi i nagle wyrywają go z bajkowej krainy, to nie tylko skrzywiony leci ale i wszystkie uje. A słownik przekleństw jest różnorodny. Ostatnio spaliłam czajnik, do tego stopnia, że plastikowa rączka zaczęła płonąć. Wszystkie okna otwarte w środku nocy.

Melendur  Powinieneś docenić ich aktywność, bo po prostu oznaczały cię jako swojego ziomka i teraz żaden obcy nie podejdzie. 

marzan Naprawdę bardzo się cieszę, że zajrzałeś i skomentowałeś. Faktycznie miało być: zatoczyła się. Już poprawiłam. 

 

Rozumiem, czyli ten króciak jest oparty na doświadczeniach Autorki. Ha, zawsze to wiedziałem, z czajnikami nie ma żartów. No dobrze, nie zawsze, ale od czasu, kiedy jako dziecko spaliłem firankę, bawiąc się grzałką. A grzałka to właściwie taki czajnik elektryczny, tylko nieobudowany. W każdym razie niezły zwrot akcji.

Sympatyczny szort, nawet jeśli trochę straszny.  

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Cześć, CZARNA2

Przyjemny szort, a kot przezabawny :-) Widziałem go, gdy siedział na głowie Haliny, jak żywy :-) Lubię koty, to magiczne istoty. Pod koniec gubiłem się w dialogach, kto do kogo się zwracał:

– Co to jest?

– Stolik nocny

Pozdrawiam

Klik!

Hej, Czarna, fajne! :D Ale mi się dobrze czytało! Tak, są liczne niedociągnięcia interpunkcyjne, inni już to słusznie wypisali, więc czuję się zwolniona z obowiązku. Kocur cudny, a: Co to jest? Stolik nocny. –  wspaniałe! Mój rodzaj humoru, więc klikam! :)

Pozdrowionka! :)

Kliknąłem ;)

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)

Witam

 

Życie z kotem to nie przelewki… ładny, zabawny szorciak.

 

Klikam :)

 


Pies przebiegł przez przedpokój[,] zawodząc.

Przecinek, albo nawet “Pies, zawodząc, przebiegł[..]” – skoro imiesłów przysłówkowy, to może lepiej wygląda bliżej czasownika…? W każdym razie przecinek chyba na pewno.

 

krzyknął[,] wskakując

Tu też.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

To jest jednocześnie straszne i zabawne laugh Kot kradnie całe show, a jego teksty są genialne (oczywiście, jako niepoprawna kociara, nie będę nigdy obiektywna w tej sprawie :P) Końcówka – totalny chaos, ale bardzo satysfakcjonujący.

Hesket – Nie wiem czy kiedyś to mówiłam, ale uwielbiam koty. Są strasznie wdzięczne.

JolaK - Bardzo dziękuję za komentarz.

GalicyjskiZakapior – Cieszę się zajrzałeś, a przede wszystkim, że spodobał ci się Bub.

OldGuard -Dzięki za komentarz. Zastanawiałam się czy na końcu czegoś jeszcze nie dopisać, ale stwierdziłam, że rozróba Buba powinna wystarczyć.

Koty działają na mnie leczniczo, uspokajają i bardzo dobrze czuję się w ich towarzystwie.

Pozdrawiam

Nowa Fantastyka