- Opowiadanie: maciekzolnowski - Złote przesunięcie

Złote przesunięcie

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

Użytkownicy II, Użytkownicy III, Użytkownicy IV

Oceny

Złote przesunięcie

Idę z Glinki do Soblówki późnym popołudniem, w pełni lata, gdy światło staje się miękkie i złote, jakby ktoś rozlał po niebie rozgrzany miód. Dni mijają tak samo: bujam się ścieżkami jak ważka albo leniwy trzmiel, patrzę, wdycham, idę dalej.

Nagle z oddali dociera muzyka. Przenośne radyjko, gdzieś za płotem, za krzakiem bzu, wyśpiewuje stary przebój – taki, który pamiętam z dzieciństwa, z kaset magnetofonowych i wakacji u babci. Dźwięk faluje, przejrzysty, a jednak trochę nierealny, jakby eter sam siebie wspominał.

I wtedy mnie wciąga.

Najpierw szum – cichy, strumieniowy, jakby Chopinowski mazurek rozmywał się w wodzie. Potem radyjko charczy krótko, jakby ktoś przekręcił gałkę za mocno. W tej jednej sekundzie wszystko się przesuwa.

Stary dom, który mijałem przed chwilą – szary, zbutwiały, z zapadniętym dachem i pokrzywami pod oknami – nagle nabiera barw. Deski ciemnieją do ciepłego brązu, szyby lśnią, dachówki czerwienieją jak świeżo wypalone. W sadzie, gdzie przed chwilą stały trzy zmurszałe jabłonie, pojawia się kilkanaście młodych drzew, obsypanych kwiatami i drobnymi, zielonymi zawiązkami owoców. Powietrze gęstnieje zapachem żywicy, mokrej ziemi i kwitnącej lipy – zapachem rzeczy, które dopiero zaczynają być.

Czas na moment pęka i składa się inaczej. Czuję to w klatce piersiowej: lekkie ukłucie, nie strach, tylko nagłe rozpoznanie. Jakby świat na ułamek sekundy pokazał mi swoją drugą, młodszą twarz.

Potem znów charczenie. Krótki zgrzyt i wraca ten sam przebój – refren, którego słowa znam na pamięć, choć nigdy ich nie śpiewałem na głos. Dom znowu jest stary. Sad znowu jest rzadki i zmęczony. Płot porosły chmielem wraca do swojej powolnej ruiny. Wszystko na miejscu. A jednak nie do końca.

Idę dalej, z Glinki do Soblówki, niosąc w sobie to złote przesunięcie. Wiem już, że Beskidy nie są tylko krajobrazem. Są miejscem, w którym czas czasem mruga okiem. Gdzie stary dom może na moment przypomnieć sobie, że kiedyś był nowy. Gdzie muzyka z radia potrafi na sekundę cofnąć rzekę.

I ja – mały, uważny świadek – idę dalej, patrzę uważniej niż wczoraj. Bo cuda nie zawsze krzyczą. Czasem wystarczy miękkie światło, stary szlagier i charczenie gałki, żeby na chwilę zobaczyć, co naprawdę jest pod spodem.

Koniec

Komentarze

Witaj. :)

Beskidy są miejscem, w którym czas czasem mruga okiem.

Bo cuda nie zawsze krzyczą. Czasem wystarczy miękkie światło, stary szlagier i charczenie gałki, żeby na chwilę zobaczyć, co naprawdę jest pod spodem.

GENIALNE!!! heart

Piękne, nostalgiczne, wzruszające… :)

Klik do Biblioteki, pozdrawiam serdecznie, Maćku. :) 

Pecunia non olet

Cześć, Maciej!

Bardzo nastrojowy szort, leniwy, powolny i przesycony emocjami. To magiczne coś czuję w Bieszczadach i za każdym razem, gdy wracam, pozostaje ze mną przez kilka kolejnych dni, nie potrafię tego nazwać. 

Klik

Pozdrawiam

 Maćku, ależ to prześliczna, złocista impresja! 

Oczarowałeś mnie, więc pędzę do klikarni. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hej! W Bieszczadach, wstyd przyznać, nigdy nie byłem. Po Twoim tekście będzie to chyba kolejny kierunek na zbliżające się wakacje.

 

Dzięki za przywołanie lata – tego ciepłego, leniwego, sielankowego i polskiego.

Bruce, bardzo mi miło. Dzięki, że jesteś. :)

Hesket, dzięki. To jest fenomen, że to uczucie trzyma nas przez kilka dni. Mnie trzyma nieraz dłużej. Uczucie podobne do zauroczenia. :)

Lugosi, nie ma za co, do usług. 

Reg, lejesz mi miód na serce. Pięknie dziękuję. :)

Ładny, nostalgiczny obrazek.

 

Są miejscem, w którym czas czasem mruga okiem.

To mi się nie podoba.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Reg, lejesz mi miód na serce. Pięknie dziękuję. :)

Bardzo proszę, Maćku. I chciałabym, abyś pisał więcej podobnych tekstów, bo mam jeszcze spory zapas miodu. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bruce, bardzo mi miło. Dzięki, że jesteś. :)

To ja dziękuję. :) 

Pecunia non olet

Dzięki, Bolly. Nostalgiczny (kawałek) – to właściwe słowo. 

Nowa Fantastyka