Na wstępie chcę ci podziękować za tak dobitną analizę tekstu. Przyznaję, że zabierałem się dzisiaj za odpisanie, na te bardzo konstruktywną, ale jednak, krytykę, lecz ciągle ktoś mi przerywał i ostatecznie gdy miałem opisany cały już wywód, to komputer się wziął i rozładował. Niestety poszedł ACPI-shutdown, czyli wyłączenie komputera bez hibernacji systemu, zatem RAM został wyczyszczony. A tym samym też draft odpowiedzi w przeglądarce.
Czytaj – wszystko poszło w piach.
Postaram się jednak mniej więcej odtworzyć to co pisałem. Jeżeli coś ominę a byś chciała, żebym pociągnął – to zwróć uwagę.
Jeszcze raz ci dziękuje za analizę tekstu, bo jest dla mnie bardzo cenna.
Miał chudą żonę, znaczy XD Zdaje mi się, że budujesz zdania za długie na swoje możliwości – przez to wychodzą mętne i nie do końca poprawne interpunkcyjnie (tu przecinek powinien być także po "który", bo zaczyna się wtrącenie). I ta "marka"… Oj, sapkowszczyznyim się zachciewa, daję słowo :D
czyli – “to styl trudny, a to inna liga, a ty jesteś niżej”
Ale ja sobie zdaje sprawę z tego :)
Po pierwsze nie jestem pisarzem :) A kimś kto wrócił po latach do napisania czegoś z potrzeby ducha i tego, że w końcu nie boję się jak kiedyś ukazywać czegoś światu.
Tylko ja naprawdę lubię ten styl.
Masz rację co do jednego – inspiruję się Sapkowskim, nie ma sensu temu zaprzeczać. Ale nie tylko nim. Trochę też jest Pilipiuka. Bardzo lubię ironię, lekkie przerysowanie i zdania wielokrotnie złożone, nawet jeśli czasem oznacza to balansowanie na granicy przesytu.
Mam też pełną świadomość, że to styl ryzykowny i że – jak słusznie zauważył beeecki – sam sobie podnoszę poprzeczkę, wystawiając się na ostrzejszą krytykę warsztatową. Nie zamierzam jednak kapitulować, bo narazie – najwięcej mi sprawia radości pisanie w tym właśnie stylu. Przynajmniej narazie.
A w sumie o to mi chodzi, żeby się z tego cieszyć :)
Zdaję sobie sprawę, że długie zdania potrafią się czasem wymknąć spod kontroli – dlatego takie konkretne uwagi, jak Twoje, są dla mnie naprawdę cenne. Pomagają wyłapywać miejsca, gdzie forma zaczyna szkodzić klarowności.
Będę próbował dalej, testował, Sapkowski też w porównaniu do “Wiedźmina” z lat 80, do “Rodroża Kruków”, styl rozwinął, zmienił.
Anglicyzmy– być może dlatego, że na co dzień odpisuje, pisze i rozmawiam w angielskim ze względu na pracę w korpo i nie ukrywam, że w głowie czasem zdarza mi się nawet myśleć po angielsku i być może dlatego ich dużo. Szczerze, nie zwracałem na to uwagi. Ale patrząc na twoje uwagi rzeczywiście tak jest. Postaram się zwrócić na to uwagę w następnych tekstach.
Jeszcze pamiętam że było słowo skrobit.
Chodziło mi o skrobot, literówka do powyższego słowa. Wiem, że jest takowe nazwisko i słowa jako tako takiego nie ma, ale przynajmniej u mnie się tak mówiło :) Ale fakt, trzeba dbać o język, zmienię na chrobot, bo to słowotwórstwo, w które nie chce iść.
Literówki, szyk zdań masz w stu procentach rację i nawet nie dyskutuję. Dziękuje ci jeszcze raz bo taka analiza kosztuje dużo czasu.
Uwagi dotyczące świata:
Imię Koenrada – Dutch: Coen, Coenraad, Koen(raad), Koendert, Koene.
Wziąłem to imię jako odpowiednik duński imienia Konrad, ale usunąłem a. Wymawiać można Konrad, Koenrad. Whaterver ;) (Wiem, wystawiam ci się po raz kolejny :))
Kościół – W Novigradzie istniał Kult Wiecznego Ognia, czasem zamiennie używanym w uniwersum Kościołem Wiecznego Ognia.
Bogowie – Sapkowski z powszechnie znanym sobie luźnym podejściem do świata, a raczej – jego konstrukcji, często mówił a a nie mówił be. Nie mniej Bogów było kilka. Melitele, Kreve, był Dagon, Epona, wspomniany Wieczny Ogień. Jednak próżno tu szukać głębszej metafizyki do której na końcu swojej analizy nawiązujesz.
Materia Prima. Ja mam świadomość tego, że to idea. Jednak jak wspomniałaś, po prostu tworzę w małym zakresie swój własny świat, tylko na mniejszą skalę. Uznałem że połączę koncept Materia Prima, połączę z ciemną energią i zobaczę co się stanie.
Nie wspomnę też, że jedna czarodziejka również… uczestniczyła w mojej przemianie.
Jak to u wiedźmina, nie? – nie stwierdzono nigdy w sadze Sapkowskiego czarodziejki, żeby uczestniczyły w Próbach Traw. Zawsze byli mężczyzni.
Ja zamierzam to zmienić.
Eeee… nie. Atomy tak nie działają. Nawet atomy Demokryta. Nic ich nie skleja.
Niechce ciągnąć tego tematu. Uczono mnie, że atom składa si
Why haven't they kissed yet? XD
Bo to nie jest Geralt, przysiągł sobie zaliczanie każdej czarodziejki którą napotka na drodze ;)
(chociaż też z czarodziejki będzie miał na swojej drodze)
Niezła przygodówka, chociaż miejscami trochę przegadana. Językowo mogłoby być lepiej, jak widać na załączonym obrazku, filozofii przyrody w zasadzie nie było, może na szczęście, więc nie mam czego rozjeżdżać :D
Dziękuję. Mam świadomość, że było trochę przegadania. Ide była taka – zbiera się chwacka drużyna która chce coś ukraść. Trochę zwariowana. Napewno gdybym miał więcej czasu, siły i dobrego betę, to bym to zrobił lepiej. Ale nie miałem już sił, a tym osobom którym to pokazałem a nie nie są “betami” stwierdzili, że jest naprawdę fajne, więc wrzuciłem.
Jeszcze raz – dziekuje ci za ten noworoczny fajny komentarz. Wszystkiego Najlepszego w Nowym roku :)
EDIT:
Zapomniałbym.
Co do atomów – tu akurat pozwolę sobie lekko doprecyzować :)
Nie chodziło mi o „klej” w sensie dosłownym, tylko o skrót myślowy / metaforę. Atomy i jądra nie istnieją „same z siebie”, tylko dzięki oddziaływaniom (silnym, elektromagnetycznym itd.), które utrzymują strukturę. W tym sensie Koenrad mówi o „czymś, co spaja”, coś co łączy. Jak używałem w komentarzach o kleju itp, to wynikało, że szukałem jakiejś metafory w quasi-średniowiecznym fantasy wiedźmina które może pasować do próby wytłumaczenia tego.
Jeśli to brzmi zbyt dosłownie – fair, przyjmuję uwagę warsztatowo. Sens był jednak intuicyjny i narracyjny, nie popularnonaukowy.
Melendur88