Profil użytkownika

Zwariowany informatyk, absolwent historii (sic!), najemnik (na bitubi) i amator (nie)autor.

 

Uwielbiam zdania wielokrotnie złożone, nieoczywistość i zostawiać cliffhangery.

 

Zainteresownia: Nowe technologie, Fantasy, Gaming, RPG(to prawdziwe, kostkowe).

 


komentarze: 81, w dziale opowiadań: 78, opowiadania: 31

Ostatnie sto komentarzy

Rozumiem, że to kolejna osoba, którą udało Ci się ściągnąć na nasz portal melendur88? Jeśli tak, to szacunek, im większa społeczność tym lepiej!

No, chyba trzecia , po pisze.po.swojemu, czarnej2 a teraz zmijateutonska ;) 

 

 

Melendur88

Tarnino:) Cieszę się że zawitałaś :) Czekałem na twój komentarz :)

 

Lepiej: krwi i popiele. Ale jeśli Twój narrator opowiada o tym w trakcie potopu, słuchaczom, którzy o nim wiedzą… hmmm?

Gdyby mój narrator był dokładny, nie byłby wiarygodny. Zakładam jednak, że czytający – szczególnie ci czujni – wiedzą, kiedy ów Potop się wydarzył ;) Trwał pięć lat i wciąż jeszcze trwał. A skoro zaraz ruszają pod szwedzki biwak, to chyba zdradza, gdzie dokładnie stoimy na osi czasu.

 

Zaraz, to był pojedynek, czy nie? Jaki sygnał?

Nie, to nie był pojedynek. Po prostu wypalił do niego z pistoletu – krócicą, jak ją wówczas nazywano. Niespecjalnie honorowe, zgoda, ale też nie sądzę, by ktokolwiek, zważywszy na późniejsze czyny Kozubowskiego i wyrok, jaki na niego spadł, miał ochotę robić bratu Kasieńki z tego tytułu zarzuty. Poprawiłem, bo rzeczywiście to zaszłość ze starego tekstu, gdzie zamysł był troszkę inny.

Skroń jest z boku głowy (obrócił się?) i nie bardzo jest tam co miękkiego, żeby w to strzała weszła… troszkę dalej jest podobno słabe miejsce. Ale powiedzmy, że szlachcic – gawędziarz nie takie rzeczy zmyśliłby ;)

 

A ze skronią to się jeszcze chwilę pokłóciłem sam ze sobą. Wyszło mi, że z kilku metrów, przy kimś, kto może próbować się uchylić, to jednak miejsce kapryśne. Oko jest prostsze, uczciwsze i mniej zależne od szczęścia – a Kozubowskiemu celności wcale nie odbiera. Raczej odbiera komfort czytającemu, ale to już inna sprawa ;)

A, grzeczna to gawęda, lubo ściśnięta nieco nad miarę. Azaliż rozwinąć ją byłoby waści hadko? Ku, być może, dłuższemu jakiemu opowiadaniu?

 

Aza­liż by się dało, lecz czasem – z czystej przekory – w półsłowie coś zostawiam, bo tam, gdzie autor milknie, czytelnik zaczyna myśleć; a jeśli dama sobie życzy… ciągu dalszego nie wykluczam – zwłaszcza gdy betem zostaniesz :)

Melendur88

Brawo ;) Już ci nie będę słodził, bo świetnie potrafisz malowniczymi i krótkimi zdaniami wydobyć przesłanie całych scen. Jedyne co brakuje trochę fantasy ale jest mrok i ogółem beznadzieja którą świetnie z tego krótkiego tekstu wydobyłaś. Ukłony ;) 

Melendur88

Co tu dużo mówić. Cieszę się, że dołączyłeś w końcu :) Bardzo mi się podobało. Daje ocenę i niestety nie dam klika, bo nie mogę. Ale jakbym mógł, dałbym :)

 

 

Melendur88

Dziękuję wam wszystkim za miłe słowa :)Ciesze się, że się w końcu udało dostać do Biblioteki:). No nie powiem, trochę czasu spędziłem nad stylizacją ale chyba nie zdecydowałbym się na pełnej krasie robić taki tekst, bo trochę męczące było. Tyle dobrze, że to szort. Ale w moich opowiadaniach, podobna stylizacje zamierzam w pojedynczych przypadków zrobić :)

 

 

Melendur88

Przeczytałem. Nie czyta się źle – pomysł z nieuchronnością decyzji i surrealistycznym scenariuszem jest ciekawy.

Dla mnie jednak forma jest dość ciężka: krótkie zdania i częste entery budują rytm bardziej „proceduralny” niż literacki, co tworzy dystans.

Mam też wrażenie, że podobne, mocno skupione formy były już wcześniej wykorzystywane w prozie psychologicznej i thrillerowej, więc bardziej odbieram to jako świadomy rygor stylistyczny niż zupełnie nowy gatunek.

Ja prywatnie lepiej odnajduję się w prozie z dłuższymi zdaniami, większą muzyką języka i twistami wynikającymi z fabuły, nie tylko z idei.

Gratulacje za próbę nieszablonowego podejścia do tematu – pomysł jest wyraźny i konsekwentnie poprowadzony.

 

Melendur88

Zdecydowałem się przeczytać ten tekst mimo że przekracza umowny limit 80 tysięcy znaków, bo mam wrażenie, że dłuższe formy – jeśli są prowadzone świadomie – pozwalają historii po prostu płynąć, a postaciom oddychać. Nie wszystko da się opowiedzieć w krótkim strzale; niektóre konflikty, relacje i światy potrzebują przestrzeni, by wybrzmieć bez pośpiechu. Tutaj ta objętość ma sens, bo stoi za nią wyraźny zamysł, a nie przypadkowe rozlewanie treści.

Tekst ma bardzo wyraźnie zarysowany świat i konflikt, co od razu działa na plus. Relacje między postaciami są czytelne, a dialogi brzmią naturalnie i niosą emocje, szczególnie tam, gdzie napięcie wynika z niedopowiedzeń i różnicy perspektyw. Miejscami świat bywa tłumaczony zbyt wprost – zwłaszcza w dialogach – i tempo w środku mogłoby zyskać na kilku skrótach, ale to raczej uwagi do szlifu niż zarzuty. Fundament jest solidny, a całość sprawia wrażenie historii, która wie, dokąd zmierza i zasługuje na dalsze rozwijanie.

 

 

Gratulacje ogólem opowiadania :) kliknąłbym, gdybym mógł. 

Melendur88

Gratuluję ci pierwszego tekstu tutaj NF :) 

Dodam, że koleżankę znam i ją tutaj zaciągnąłem :)

 

Tekst co prawda – ma trochę błędów, ortografii. Nie będę tego oceniał błędu, bo sama wiesz :) Wymaga to pracy i w końcu porządnego sprzętu ktróry się nie zawiesza ;)

 

Lecz skupię się nad tym co, dobre. 

 

Po za wskazanymi błędami stylistycznymi, trafie czujesz i widzisz sceny. Np opis:

Zamarł na widok zszarzałej twarzy kostucha. Blizny jarzyły się na złoto, rozstępując lekko na obrzeżach i ukazując barwę soczystej czerwieni. Gorąc bijący od postaci przywodził na myśl wulkan z kotłującą się wewnątrz lawą. Cała twarz wyglądała jak poskładana z kawałków ciemnej porcelany i za chwilę miała się rozlecieć, a same oczy błyszczały złotem.

bardzo mi się podoba. i chociaż znajdą się tacy którzy doszukają się w nich jakiś błędów naprawdę umiałaś dobrać tak słowa, że ja sobie to wyobraziłem :) 

 

Choć nie mam możliwości głosu, to mogę tylko powiedzieć, że naprawdę samo opowiadanie i koncept super zarysowany i fajnie by było zobaczyć kontynuację :)

 

Zacytuję kogoś z innej platformy :)

Podobało mi się, że informacje wplatasz w opowieść, starasz się nie podawać łopatologicznie. Nie piszesz „był to mężczyzna wysoki, nie rozróżniał smaków”. Piszesz „wzrost mógł sugerować, że był to mężczyzna” oraz (o wyborze dania i trunku) „było mu wszystko jedno, skoro i tak nie rozróżniał smaków”. Jest tego więcej i jest to dobre.

I podpisuję pod tym wszystkimi możliwymi kończynami. 

 

 

Zastanawiające dla mnie jest kim jest ten naprawdę ten pomornik, co to za świat który jest stworzony. Wygląda naprawdę mrocznie i interesująco. 

 

Melendur88

Masz tu bardzo sprawny, „baśniowo-śledczy” opener i równie sprawny finał: od pierwszego akapitu czuję, że to nie będzie klasyczne high-fantasy o bohaterach, tylko przypowieść o instytucjach, reputacji i o tym, jak łatwo „harmonia” staje się parawanem dla czegoś żerującego. Najlepiej działa Fryss – jej wada wymowy i autoironia są nie tylko ozdobą, ale mechanizmem obronnym postaci; do tego te przerywniki „chóru” (upiory) dobrze podkręcają paranoję i sugerują, że ktoś tu od początku gra detektywką jak pionkiem. I świat jest konsekwentny: mirtisi jako „negocjatorzy natury”, elfy jako „probówka i wykres”, a między nimi śledztwo, które rozpada się logicznie, zanim zacznie się rozpadać psychicznie.

 

Tam, gdzie tekst traci trochę ostrość, to środkowa partia: długo kręcisz w miejscu w ramach „nie ma poszlak”, przez co czytelnik dostaje więcej atmosfery niż postępu i zaczyna ufać, że rozwiązanie będzie z zewnątrz – i faktycznie wchodzi Urti z ekspozycją. To nie zabija opowiadania (bo finał z podpaleniem jest pięknie bezlitosny i bardzo „czytelniczo satysfakcjonujący”), ale robi z detektywki bardziej tragedię o kozłach ofiarnych niż śledztwo, które wykluwa się z obserwacji. Gdybyś chciał zachować wszystko jak jest, to i tak działa, tylko pamiętaj: najmocniejsze w tym tekście nie jest „kto zabił”, tylko co Fryss robi, kiedy już rozumie, że prawda jej nic nie da :)

 

Ale mimo to bardzo mi się podoba:) I dałbym punkcik, ale niestety nie dostąpiłem jeszcze tego zaszczytu. 

Melendur88

Hej. Bardzo udany szorcik. Znacznie lepszy niż poprzedni :) Tym razem mięso jest tam gdzie powinno a szkielet trzyma się twardo :)

 

W tym sensie, że przekleństwa moim zdaniem są nieoddzownym elementem twórczości i funkcjonują w języku nie bez przyczyny. Typowo – jak jesteś wkurwiony, to nie bez powodu. Mam teorie, że zwyczajnie wyrażają emocje – w większości przypadków przynajmniej.

 

Z tymże kiedy za dużo emocji, to wtedy ciężko. A tutaj naprawdę bardzo dosadny, fajny tekst. Gratulacje.

 

Gdybym mógł dałbym głos. Takto, daje ocenę ;)

 

Melendur88

Lekki shorcik. Dobrze wykonany technicznie tekst. Fajne opisy i detale – brawo za udaną pracę. Zostawiłbym klika, ale tekst jest już w bibliotece. Czekam na coś dłuższego w Twoim wykonaniu. Pozdrawiam.

 

Ostatni Gryf | Materia Prima

 

:) Dodałem przed świętami, ale też klimat tam inny, bo to spóźniona praca konkursowa :) przygodówka wiedźmińska typu heist. 

 

No i bardzo dziękuję za komentarz!

Melendur88

Dziękuję za tak obszerny komentarz. Spokojnie – już niedługo będziesz mógł klikać. Pięćdziesiąt komentarzy to niewiele, zleci szybko. To był drobny eksperyment; w przyszłości zamierzam tworzyć gry paragrafowe do opowiadań z mojego uniwersum – a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Pozdrawiam.

 

Mam podobny pomysł :) Pewnie ci szybciej to wyjdzie stąd napewno będę obserwował dalsze próby :) Powodzenia ;) 

Melendur88

Największa siła tej gry leży w konsekwencji motywu. Oko, dziury, spojrzenie, bycie obserwowanym – to nie są losowe straszaki. One wracają, narastają, zmieniają kontekst. Najpierw są drobną anomalią, potem stają się systemem. I to czuć. Tekst nie próbuje co chwilę wymyślać nowego potwora, tylko wierci jedną dziurę coraz głębiej.

Bardzo dobrze działa też Poczytalność – słynne punkty szaleństwa obecne w kilku settingach. Młotek, Zew Kattulusa ;) Ale działa. Bardzo fajnie, że go zawarłeś, bo to co prawda “tani” chwyt, ale bardzo istotny i dodający realizmu w strasznych grach/pargarfach.

 

Ktoś by szedł w tę argumentację, że brakuje zamknięcia. Ale ja mówię, że nie. Najlepsze są zakonczenia takie, które nie dają wszystkich odpowiedzi, a zostawiają człowieka z pytajnikiem w głowie.

 

 

Jakbym mógł to bym ci dał klika. Niestety nie mam jeszcze takich prerogatyw, gdyż nie mam tylu komentarzy :)

 

Melendur88

W tym zdaniu brakuje że, przed to, ale kłopotek polega na tym, że masz tych że w akapicie od cholery. Warto by cały przeredagować, żeby go odżeżować.

Ta, brak bety niestety. Tą wypowiedź i fragment kilka razy zmieniałem i poprawiałem bo tak naprawdę od tego zaczyna się przygoda a pomysł na to jak ma ów mapa wyglądać miałem z kilka konceptów ;) Już poprawiłem :)

 

Powiem Ci Melendurze88 rzecz, która Cię pewnie zasmuci. Powinieneś zarzucić, na razie, pisanie powieści. Opowiadanie wyszło fajnie. Spełnia wymogi konkursu, jest fabuła, żeby nie powiedzieć: “dzieje się!”, jest dowcipnie i momentami (nieco) strasznie. 

W odróżnieniu od powieści nie ma przegadanych infodumpów, nie ma tysiąca pojęć i odniesień do świata, dzięki czemu czytelnik wciąga się i nie czuje się zagubiony. 

I nawiązania do świata Wiedźmina też mi się podobało.

Po pierwsze bardzo dziękuję za miłe słowa(szczególnie od tak znanej członikini loży) i za to, że mimo iż pisanie opowiadań w świecie wiedźmina (wiem, powinienem pisać swoje) nie zostało uznane tutaj za afront ;) Mam swoją wizję i po prostu chce się z nia podzielić światem. Co z tego wyjdzie – zobaczymy. Uznałem, że zbyt długo moje pomysly zostawały w głowie.

 

A co do powieści, raczej nie, ale seria opowiadań tak :) A i pokazuje, że może szortów. Zobaczymy. Napewno wena obecnie jest a jak to ADHDowca, takiego jak ja – świeca duża, ale lont krótki. Więc trza korzystać, póki wena się płonie :)

 

@Tarnina jeszcze raz ci dziekuje też za fachową analizę. Dała mi bardzo dużo do myślenia.

Melendur88

@Eldil

 

Rzekłbym, że nawet styl pisania komentarzy mamy podobny, bo ironia i wielokrotnie zdarzania złożone również bardzo cenisz ;) 

Co do historii, tak. Przyznaję, szorty nie są moją ulubioną formą pisania, bo lubie tworzyć zaawansowane historie , ze skomplikowana fabuła, która choć rozwija sie powoli; to jednak ma sens :) I Zwroty akcji też bardzo lubię :) 

 

@Ramshiri, dzięki. 

“Jeden hak mam na potwory, drugi…” – A co jeśli oba są na potwory i potworów było dwóch? Już się raczej nie dowiemy, ale za to możemy podywagować :)

 

@Ambush również bardzo dziękuje :)

 

And finally

 

@Robert, dziekuje ci bardzo. Odpisuje dopiero teraz, bo nadal poprawiam beta Koenrada :) Ale w sumie ja w tej historii widziałem sporo…podobnego motywu nie tylko u Sapka, ale w wielu twórczościach. Ale jedyne co mogłem zrobić, co lubie, to cliffhangery i zostawianie czytelnika z pytaniem, co się tu.. :)

Melendur88

Mocne, duszne i bardzo skuteczne: otwarcie na skałach świetnie „czuć” w ciele, Dax jest konsekwentnie odrażający (bez usprawiedliwiania), a Sergio buduje niepokój detalem i spokojem aż do naprawdę dobrego, nie-taniego twistu z „ucztą”. Gdybym mógł kliknąć kilka razy, kliknąłbym za klimat, konstrukcję napięcia i finał, który zostaje pod skórą.

Melendur88

no, widzę że błędy szybciutko poprawione :) I czyta się o wiele lepiej. też bym dał klika, gdybym mógł :)

 

Melendur88

Aaaaa…, czyli jednak tam były błędy rzeczowe? To nie za dobrze… Potop to znana wojna, skoro opowiada o nim tak krótki szort, daty powinny zostać podane poprawnie. :)

Był, ale drobny. jeden rok przed i wynikający trochę z braku mojego zdecydowania :)

 

Nadal są wtrącenia po łacinie. :) Wielu Czytelników to zniechęca. :) Można nie tłumaczyć od razu/zastępować polskimi odpowiednikami, tylko dać odnośniki, ważne jednak, aby wyjaśnić, co znaczy dane stwierdzenie. ;) 

Mam tego świadomość, ale było ich nie wiele. Po za tym można było moim zdaniem wywnioskować z tekstu. Nie mniej zgodnie z poradą doświadczonej użytkowniczki sypię głowę popiołem i dodaję odnośniki :) Również pozdrawiam bruce ;)

 

Gdybym mógł dać klika to bym dał;)

Dziękuję, jak pisała Ambush dać już mozesz ;) 

 

I dziękuję, że przypadło do gustu. To był krótki tekst i przyznaję, że trochę spędzić trzeba czasu nad tym. Natomiast coś tam pamięam, bo sporo czytałem Jacka Komudy, grałem w Dzikie Pola no i tym okresem kiedyś się interesowałem. Po za tym piszę tą serię wiedźmińską w której co jakiś czas takie teksty mogą występować. Ale nie w takim nagromadzeniu jak tu, bo zwyczajnie to spędza sen z powiek taka stylizacja. Szczęściem było, że to znalazłem w moich starych opowiadaniach i zapiskach z sesji Dzikich Pól jak pisałem wejścia. Więc robotę miałem zrobioną, tylko musiałem poprawić, przejrzeć :)

 

 

Melendur88

No taki był plan żeby tak naprawdę nie do końca wiadomo było kto był winny. Zwłaszcza, ze jak zauważyłeś sam Jasio święty nie był ;) Czytelnik musi rozsadzić ;) Dzięki @Bardjaskier za pierwszy punkcik ;) 

Melendur88

Kasię-potwora? 

 

Kto tutaj jest potworem to jest pojęcie względne, tak btw ;) 

Melendur88

Dopytam tylko, bo nieco się pogubiłam, czemu piszesz ciągle o Szwedach i o ich potopie sprzed dwóch lat (”Potop szwedzki, ta nawała z północy, co to ją dwa lata temu diabli nadali, utopiła Rzeczpospolitą we krwi i popiołach”), skoro zaczynasz relację wydarzeń od zdania: “Jesień Roku Pańskiego tysiąc szećset sześdziesiątego szóstego do szczęśliwych nie należała, oj nie” (przy okazji są tu literówki)? 

Dzięki za wychwycenie. Fixed :) Tak, Potop szwedzki rozpoczął się w 1655. Opowieść Jana trwa w 1667 i historia stała się tego samego roku, co wyrok Trybunału w Piotrkowie – 1658. Doprecyzowałem tam, żeby nie było wątpliwości. 

Myślę, że określenia łacińskie warto przetłumaczyć, bo nie każdy zna łacinę. :) 

Myślę, że masz rację. Zrobione ;) 

 

Opowieść dość ciekawie utrzymana w klimacie Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Dziękuję ;) 

 

 

Melendur88

Fajny Szort ;) Chociaż osobiście spodziewałem się, że historia dla dentysty nie skończy się dobrze. Osobiście jednak liczyłem za troszeczkę inną puentę. NIe mniej bardzo sprawnie napisane i fajny pomysł na całe opowiadanie :) 

Melendur88

Ja też ostatecznie przeczytałem i bardzo fajny klimat. Kingowski, jest szarość i brud ;) Jednocześnie klimat nadprzyrodzony. Świetnie ci się udało pomieszać jedno z drugim, jeszcze podalną sosem polskiej rzeczywistości.

Melendur88

Obraziła się, był tego pewien. To urocza funkcja, ale też nieco męcząca. W końcu agent ma ułatwiać życie, a nie strofować właściciela. Postanowił, że czas na zmiany. Ale załatwi to sam, najwyżej poprosi o pomoc Filipa.

 

Oj te ej aj agenty. Pracuje nad takimi w pracy. AI tak głupi jest, jak jego twórcy :) Fajny pomysł :)

 

Son Gokū.

easter egg ;) plusik :)

 

 

– Dawid, ustała ci akcja serca, wzywam pomoc – powiedziała Claudia, a po chwili przyprowadziła nagą lalkę erotyczną Merlin, by pocieszyła Dawida.

Rzekłbym – proza życia. Jednak odpowiem po swojemu : xD 

 

 

Ogółem bardzo fajne opowiadanie. Nie zauważyłem żadnych stylistycznych błędów ani innych uchybień, ale nawet śmiałbym nawet tobie takich rzeczy zwracać :) 

 

Jedyna rzecz to konkluzja taka, że pod wpływem AI Slopu to strasznie duże nagromadzenie takiej tematyki ostatnio. I zastanawia mnie czy to reakcja na AI Slop czy też część tego zjawiska. To zapewne Tarnina mogłaby na ten temat wykład zrobić.

 

Jako człowiek który pracuje nad takimi rozwiązaniami w pracy (AI/IT) jedynie stwierdzam, że fajnie by było gdzieś napisać coś o tym, że AI to zagrożenia przede wszystkim związane z błędem ludzkim, cudzysłowiego niedopałka peta który może wywołać pożar. Ale czy to oznacza, że nie wolno próbować? :) 

 

Pisząc ten komentarz nie jestem świadom czy mam 49 czy 50 już komentarz. NIe mniej zagłosuję napewno jeżeli taką już możliwość będę zaraz posiadał :) 

 

 

 

 

Melendur88

 

Cześć, potrzebuję pomocy z opowiadaniem.

Ogólne wrażenia + przecinkologia, powtórzenia, miejsca bez oddechu i fragmenty, które warto bez żalu wyciąć. Tekst jest po dużym przebudowaniu. Potrzebuję kogoś kto przeczyta to opowiadanie i powie gdzie warto uciąć, a co warto zostawić.

Wrzucałem już tu wcześniej „Upiora z Velen” – to był pierwszy tekst z tego cyklu i od początku było jasne, że jest za długi i wymaga cięć. W międzyczasie opublikowałem „Ostatni Gryf | Materia Prima”, a niedługo wrzucę kolejne opowiadanie z tego samego świata („Koenrad z Mirtu”). Teraz chcę wrócić do reprintu „Ostatniego Gryfa | Upiór z Velen” i zrobić to porządnie. Do tej pory pomagał mi przy becie Robert Raks, ale obecnie patrzy mi już na inne teksty, więc chciałbym go trochę odciążyć.

 

 

Tytuł: Ostatni Gryf | Upiór z Velen

Znaki: ~108 000 (docelowo ok. 80k)

Gatunek: dark fantasy / wiedźmin

To pierwsza część historii o nowym wiedźminie w świecie Sapkowskiego. Klimat raczej „Jądro ciemności” niż klasyczna przygodówka: brud, beznadzieja, polityczne i moralne bagno, wybory bez czystych rąk.

Wyobraźcie sobie wiedźmina, który wie, że czyni źle, ale mimo to to wybiera. A potem, nawet jeśli nie ucieka od odpowiedzialności, konsekwencje tego wyboru ciągną się za nim długo. To nie jest zmęczony życiem starzec unikający decyzji. On decyduje pierwszy. Ale potem żałuje.

W tekście nacisk jest na postacie, relacje i następstwa wyborów, mniej na „questowość”. Wulgaryzmy nieliczne, aczkolwiek świat zaprezentowany jest ponury i brutalny. 

Jeśli ktoś ma ochotę zerknąć i pomóc przy cięciach – odezwijcie się na PW.

Melendur88

Mieszkaniec osady Bereck, ojciec dwunastoletniej córki, szedł w kierunku małego skupiska betonowych pawilonów. Był średniego wzrostu, krępy i dość muskularny. “Może spotkam Celin”. – Pomyślał “Często przesiaduje w barze z tą swoją Jeny”. 

błędny zapiś myśli.

 

– Kevin? Myślałem, że opuściłeś miesiąc temu Bereck. Cały czas gadałeś o wyjeździe. Kto cię tak urządził? – Greg schował pieniądze i dokument do kieszeni. Odwrócił się i ostrożnie, rozejrzał się po ścianach. W jego mięśniach pojawiła się sztywność. Zawahał się, aż wreszcie nasłuchując ruszył w drogę powrotną. 

zlepka dialogów.

 

 

– Kim ty jesteś? Kolegą Kameleona ze studiów? – szepnął Greg i wycelował. Zwierz stanął na tylnych łapach. Mężczyzna nie czekał na atak, tylko nacisnął spust. Kula przebiła oko i zwierzę natychmiast padło.

Zlepka dialogów.

 

Trzeba uwazać jak sie przekleja z innych platform/edytorów bo czasem formatowanie tutaj potrafi spłatać figla. Ale u ciebie kilkanaście takich jest rzeczy. Sam ostatnio się nadziałem na to przeklejając z Google Docsa.

 

Plus:

Tom obudził się drugi raz pod wpływem pukania do drzwi.

To brzmi nienaturalnie. Pod wpływem się jest środków odurząjacych, podniecenia, ale nie pod wpływem jakiejś czynności, zwłaszcza nie związanej z osobą której ten wpływ dotyczy. Winno być np.  “Tom obudził się na skutek pukania do drzwi”

 

https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/ – tam jest bardzo dobrze to pokazane jak zapisywać prawidłowo dialogi. Sam znalazłem to całkiem niedawno. Są tam fajnie opisane zależności na różnych przypadkach. A polska język to bardzo trudna język.

 

 

Dodam jeszcze, że w kilkunastu miejscach też brakuje interpunkcji. 

 

Co do samego opowiadania:

 

Masz tu bardzo fajny „postapo-klimat dnia codziennego” – ten upał, wentylator, piach wlatujący do środka, betonowe pawilony. Czuć miejsce, a nie tylko „dekorację”. Działa też relacja Greg–Hana: ona nie jest słodką maskotką, tylko realnym dzieckiem, które potrafi przycisnąć, i przez to jego apatia ma ciężar.

Kopalnia to z kolei dobry skręt w grozę: zejście w dół, chłodniej, echo, zapach zgnilizny – czytelnik od razu wie, że wchodzimy w inną strefę. Motyw „toksycznej mazi” przy beczce i mutacji zwierząt jest czytelny i buduje tło bez wykładów. No i Tom jako lombardzista-filozof to fajny detal świata – postać ma własny rys, nie jest tylko „NPC od broni”.

Ogólnie: opowiadanie ma prosty napęd (kot → kopalnia → zagrożenie), ale pod spodem jest temat (facet wraca do sprawczości), i to jest największa wartość.

 

 

 

 

 

 

 

Melendur88

Pomysł, muszę przyznać, masz intrygujący. Zestawienie Syzyfa – tego antycznego kombinatora – z Medeą, która emocje ma na wierzchu, to materiał na niezły mitologiczny thriller. I ten moment, gdy wymyślają sposób na oszukanie kary z głazem? Sprytne. Naprawdę, ten fragment ma w sobie to "coś".

 

Tylko że wykonanie nie do końca idealne :)

 

Eh, nie lubię tego, ale końcu trzeba bo wreszcie poczuje się jak regulatorzy się czuła czytając moje pierwsze opowiadanie :) (czyli napewno nie przyjemnie i żal mi było, że chciała być miła i czytać to co napisałem :P)

 

(widzę, że wrzuciłaś podręcznik do dialogów który sam ostatnio przeglądnąłem, więc znaczy że dobrze guglowałem :)) 

 

Zacznę od tego co mnie kuło w oczy:

 

Stylistycznie postawiłeś na minimalizm, ale chyba ciut za mocny. Zdania są krótkie. Rąbane, to ok, jak są co jakiś czas. Jakbyś pisał telegram, a nie opowieść. „Poszła. Zrobiła. Wróciła”. – dialogi krótkie, zdecydowanie ich za dużo.

 

Druga rzecz – słownictwo. Hades to miejsce mroczne i pełne grozy, a u Ciebie momentami brzmi jak korporacja na wyjeździe integracyjnym. „Instruktorzy”, „realizowanie zamierzeń”, „proceder”? Trochę to wybija z klimatu. 

 

No i logistyka. Ten labirynt na końcu… Pięć kilometrów boku w trzy dni? Nawet z magią to tempo, którego pozazdrościłby niejeden współczesny deweloper. A te świecące strzałki wyprowadzające z Tartaru? Trochę zbyt wygodne, jakby Zeus zamontował tam neony ewakuacyjne.

 

Ale nie zrażaj się, bo fundamenty są. Masz wyobraźnię do tworzenia ciekawych scenariuszy, teraz tylko trzeba wziąć dłuto i trochę tę bryłę wygładzić, żeby tak urzędowo nie kłuła w oczy.

Powodzenia w dalszym pisaniu! 

Melendur88

 

Kiedyś już tu byłam (dawno temu i nieprawda), potem porzuciłam pisanie na 10 lat (czy to nie klasyka?), w 2025 powróciłam do niego

W sumie to… koleżankę wyżej poznałem na wattpad i mogę zaręczyć że na rzeczy się zna na rzeczy i przeszedłem przez to samo. Porzuciłem pisanie na podobny okres.

 

A ja w sumie to się  nie witałem i w sumie wstyd mi przyznać, ze ten wspaniały temat nie zauważyłem :)

 

Cóż mogę powiedzieć, od niedawna tu jestem bo po wielu latach wróciłem do pisania. Więcej się ma na metryce i trochę więcej pewności siebie by pokazać co się pisze. Z mniejszym strachem przed krytyką którą nauczyłem się traktować jako szanse by być lepszym :)

 

Pół roku temu postanowiłem sobie, że napiszę serię opowiadań o wiedźminie który nie jest Geraltem. Tak, zamierzam dokonać zamachu stanu i napisać o wiedźminie i nie mam wąsów i siwych włosów :) Więc głównie będę widoczny z opowiadaniami ze światami wiedźmina. Wcześniej przez lata mistrzowałem jako mistrz gry, grałem, jestem członkiem fandomu wiedźmina. 

 

A nie ma lepszego miejsca, żeby być lepszym niż legendarne NF :)

 

Przywitałem się tutaj tekstem 128k znakowym i dostałem otrzeźwiony przez użytkowników, że trzeba pisać krócej :)  ale nie zniechęciłem się i zamierzam nadal wrzucać z tego uniwersum opowieści (ale postaram się krócej:P) ;) chociaż wiem, że łatwo nie będzie. 

 

Ale jeżeli znajdzie się choć jedna duszczyka do której trafi moje opowiadanie, to dla mnie ogromny sukces i nawet dla tej duszyczki będę miał moc żeby pisać dalej :)

 

 

 

Melendur88

Cóż, przeklinać i rzucić kurwą, też trzeba umieć w taki sposób, żeby księżniczka nie czuła się obrażona, a cham zaśmiał.

 

(wymyślone na poczekaniu).

 

Well; dla mnie człowieka bardzo toleracyjnego i oczytanego w brudnych światach fantasy gdzie krew wylewa się z kartek, seks momentami jest hardokorowy i brutalny jak u Martina lub słynny pierwszy rozdział Narrenturm,  to jednak tutaj mam również, mieszany jak przedómówcy stosunek.

 

Z jednej strony – wesoło. Rozumiem potrzebę gadania o problemach gastrycznych i robieniu z tego humoru. Z drugiej – miksowanie to z różnej maści mięsistymi słowami ktore broń boże – sam lubię wykorzystywać to jednak tutaj nagromadzenie, które @bruce wspomina jest problematyczne, zwłaszcza w części alvi deiectio , że tak to ujmę co by dam nie wprowadzać w zarumienienie :) 

 

Sama konwencja, pozostałe słownictwo jest naprawdę ok, lecz jednak problem stanowi to zgromadzenie tych słów :) Ale nie zniechęcaj się i pisz dalej :) Tylko potraktuj tę uwagę jako delikatną uwagę, żeby trochę to stonować. 

Melendur88

Rzadko czytam i lubuję się w mowie wiązanej , ale jakoś mnie dotknęło :) jakbym miał uprawnienia to bym zagłosował :) 

Melendur88

Na wstępie chcę ci podziękować za tak dobitną analizę tekstu. Przyznaję, że zabierałem się dzisiaj za odpisanie, na te bardzo konstruktywną, ale jednak, krytykę, lecz ciągle ktoś mi przerywał i ostatecznie gdy miałem opisany cały już wywód, to komputer się wziął i rozładował. Niestety poszedł ACPI-shutdown, czyli wyłączenie komputera bez hibernacji systemu, zatem RAM został wyczyszczony. A tym samym też draft odpowiedzi w przeglądarce.

 

Czytaj – wszystko poszło w piach.

 

Postaram się jednak mniej więcej odtworzyć to co pisałem. Jeżeli coś ominę a byś chciała, żebym pociągnął – to zwróć uwagę. 

 

Jeszcze raz ci dziękuje za analizę tekstu, bo jest dla mnie bardzo cenna.

 

Miał chudą żonę, znaczy XD Zdaje mi się, że budujesz zdania za długie na swoje możliwości – przez to wychodzą mętne i nie do końca poprawne interpunkcyjnie (tu przecinek powinien być także po "który", bo zaczyna się wtrącenie). I ta "marka"… Oj, sapkowszczyznyim się zachciewa, daję słowo :D

 

czyli – “to styl trudny, a to inna liga, a ty jesteś niżej”

Ale ja sobie zdaje sprawę z tego :)

Po pierwsze nie jestem pisarzem :) A kimś kto wrócił po latach do napisania czegoś z potrzeby ducha i tego, że w końcu nie boję się jak kiedyś ukazywać czegoś światu.

Tylko ja naprawdę lubię ten styl. 

Masz rację co do jednego – inspiruję się Sapkowskim, nie ma sensu temu zaprzeczać. Ale nie tylko nim. Trochę też jest Pilipiuka. Bardzo lubię ironię, lekkie przerysowanie i zdania wielokrotnie złożone, nawet jeśli czasem oznacza to balansowanie na granicy przesytu.

Mam też pełną świadomość, że to styl ryzykowny i że – jak słusznie zauważył beeecki – sam sobie podnoszę poprzeczkę, wystawiając się na ostrzejszą krytykę warsztatową. Nie zamierzam jednak kapitulować, bo narazie – najwięcej mi sprawia radości pisanie w tym właśnie stylu. Przynajmniej narazie.

A w sumie o to mi chodzi, żeby się z tego cieszyć :)

Zdaję sobie sprawę, że długie zdania potrafią się czasem wymknąć spod kontroli – dlatego takie konkretne uwagi, jak Twoje, są dla mnie naprawdę cenne. Pomagają wyłapywać miejsca, gdzie forma zaczyna szkodzić klarowności. 

Będę próbował dalej, testował, Sapkowski też w porównaniu do “Wiedźmina” z lat 80, do “Rodroża Kruków”, styl rozwinął, zmienił. 

 

Anglicyzmy– być może dlatego, że na co dzień odpisuje, pisze i rozmawiam w angielskim ze względu na pracę w korpo i nie ukrywam, że w głowie czasem zdarza mi się nawet myśleć po angielsku i być może dlatego ich dużo. Szczerze, nie zwracałem na to uwagi. Ale patrząc na twoje uwagi rzeczywiście tak jest. Postaram się zwrócić na to uwagę w następnych tekstach.

Jeszcze pamiętam że było słowo skrobit.

Chodziło mi o skrobot, literówka do powyższego słowa. Wiem, że jest takowe nazwisko i słowa jako tako takiego nie ma, ale przynajmniej u mnie się tak mówiło :) Ale fakt, trzeba dbać o język, zmienię na chrobot, bo to słowotwórstwo, w które nie chce iść.

 

Literówki, szyk zdań masz w stu procentach rację i nawet nie dyskutuję. Dziękuje ci jeszcze raz bo taka analiza kosztuje dużo czasu.

 

Uwagi dotyczące świata:

 

Imię Koenrada – Dutch: Coen, Coenraad, Koen(raad), Koendert, Koene.

Wziąłem to imię jako odpowiednik duński imienia Konrad, ale usunąłem a. Wymawiać można Konrad, Koenrad. Whaterver ;) (Wiem, wystawiam ci się po raz kolejny :))

 

Kościół – W Novigradzie istniał Kult Wiecznego Ognia, czasem zamiennie używanym w uniwersum Kościołem Wiecznego Ognia.

Bogowie – Sapkowski z powszechnie znanym sobie luźnym podejściem do świata, a raczej – jego konstrukcji, często mówił a a nie mówił be. Nie mniej Bogów było kilka. Melitele, Kreve, był Dagon, Epona, wspomniany Wieczny Ogień. Jednak próżno tu szukać głębszej metafizyki do której na końcu swojej analizy nawiązujesz. 

Materia Prima. Ja mam świadomość tego, że to idea. Jednak jak wspomniałaś, po prostu tworzę w małym zakresie swój własny świat, tylko na mniejszą skalę. Uznałem że połączę koncept Materia Prima, połączę z ciemną energią i zobaczę co się stanie. 

 

Nie wspomnę też, że jedna czarodziejka również… uczestniczyła w mojej przemianie.

Jak to u wiedźmina, nie? – nie stwierdzono nigdy w sadze Sapkowskiego czarodziejki, żeby uczestniczyły w Próbach Traw. Zawsze byli mężczyzni.

Ja zamierzam to zmienić.

Eeee… nie. Atomy tak nie działają. Nawet atomy Demokryta. Nic ich nie skleja.

Niechce ciągnąć tego tematu. Uczono mnie, że atom składa si

Why haven't they kissed yet? XD

Bo to nie jest Geralt, przysiągł sobie zaliczanie każdej czarodziejki którą napotka na drodze ;)

(chociaż też z czarodziejki będzie miał na swojej drodze)

 

Niezła przygodówka, chociaż miejscami trochę przegadana. Językowo mogłoby być lepiej, jak widać na załączonym obrazku, filozofii przyrody w zasadzie nie było, może na szczęście, więc nie mam czego rozjeżdżać :D

 

Dziękuję. Mam świadomość, że było trochę przegadania. Ide była taka – zbiera się chwacka drużyna która chce coś ukraść. Trochę zwariowana. Napewno gdybym miał więcej czasu, siły i dobrego betę, to bym to zrobił lepiej. Ale nie miałem już sił, a tym osobom którym to pokazałem a nie nie są “betami” stwierdzili, że jest naprawdę fajne, więc wrzuciłem.

 

Jeszcze raz – dziekuje ci za ten noworoczny fajny komentarz. Wszystkiego Najlepszego w Nowym roku :)

 

 

EDIT:

Zapomniałbym.

 

Co do atomów – tu akurat pozwolę sobie lekko doprecyzować :)

Nie chodziło mi o „klej” w sensie dosłownym, tylko o skrót myślowy / metaforę. Atomy i jądra nie istnieją „same z siebie”, tylko dzięki oddziaływaniom (silnym, elektromagnetycznym itd.), które utrzymują strukturę. W tym sensie Koenrad mówi o „czymś, co spaja”, coś co łączy. Jak używałem w komentarzach o kleju itp, to wynikało, że szukałem jakiejś metafory w quasi-średniowiecznym fantasy wiedźmina które może pasować do próby wytłumaczenia tego. 

Jeśli to brzmi zbyt dosłownie – fair, przyjmuję uwagę warsztatowo. Sens był jednak intuicyjny i narracyjny, nie popularnonaukowy.

 

Melendur88

Materia prima to konkretny koncept filozoficzny, który zamierzam tutaj rozjechać walcem, jak tylko TARDIS wróci z warsztatu XD (Serio, przystojny gallifreyanin z własną TARDIS poszukiwany na wczoraj XD)

 

Generalnie wpadłem na pomysł od tego mojego naukowca. Wrzuciłem Sławosza Habichta, genialnego maga/wynalzcę, chcącego poznać zasady rządzące światem. No i czarna dziura którą Robert trafnie wyczytał, była punktem wejścia do moich rozważań no i czytając o kamieniu filozoficznym o którym wiedziałem od dawna (znanym koncepcie alchemii sredniowiecznej) dotarłem, do materii prima. Bez bicia się przyznam, że chociaż ukończone mam studia historyczne (ale pracuje w informatyce) to nie wiedziałem o tym koncepcie ;) doczytałem i uznałem, że to ciekawy pomysł wrzucić to do świata wiedźmińskiego :) zwłaszcza że temat nie był eksplorowany, a świat czarodziejek /czarodziejów w uniwersum AS i CDP (traktuje to osobno) jest nadal nie do końca uzupełniony. 

 

Co od krytyki, jestem w pełni otwarty na nią. Bo tylko ona czyni nas lepszym :) 

 

 

@RR 

 

Dzięki za wszystko :) Być może jakbyśmy się “Zbecili” z tym, to by powstał jeszcze lepszy twór. 

 

Co do wymyślania koło na nowo – ja jestem zwolennikiem tego, że nie trzeba wymyślać koła na nowo, żeby przedstawić coś w odświeżony sposób ;) a sam przez lata pisząc na siebie widzę tyle tworów fantasy, czasem wiernych klonów, czasem rzeczywiście coś nowego, odkryłem że naprawdę nie trzeba wymyślać nowych światów, tylko po prostu zrobić coś w odwrócony sposób, by było fajne. Czasem połączyć jedno z drugim, pomieszać konwencje i zobaczyć co się stanie ;) oczywiście z głową.

 

A konstrukcja nowych high fantasy nie mam już sił na to;)  szanuję wszystkich którzy je tworzą, ale konstrukcja całego świata, mitologii jak robił to tolkien i martin jest trudne. a sami oboje czerpali również z historii i mitów ;)

 

 

Wszystkim wam życzę Dosiego roku. I szczęśliwego.

 

A przede wszystkiego twórczego i lepszego :)

 

A wiedźmin Koenrad will back. Bo mam z nim większe plany. 

 

 

Melendur88

Hej @beeecki

Dziękuje ci. Tekst owszem był robiony pod konkurs a jak wspomniałem – niestety byłem ograniczony pewnymi ramami. Złośliwi by powiedzieli, że tedy, nie powinienem do niego podchodzić wcale, ale uznałem, że mimo wszystko spróbuję. Jak napisałem, tekst miał ok 40 tysiecy znaków. Wyciąłem sporo scen, głownie opisy przez co tekst stracił na worldbuildingu i pewnych niuansach. Na dobrą sprawę na tę historię mógłbym przeznaczyć trzy dodatkowe rozdziały. W tym rozszerzony wątek “budowy” chwackiej drużyny, bo “Mielony” został w niej brutalnie wycięty, zaś historie Koenrada całkowicie usunąłem. Stąd nie do końca lubie uczestnictwo w zawodach :) Ale mimo to sam fakt że pomysl konkursu, był bardzo fajny, bo jak to przeczytałem, od razu miałem głowę pełnych pomysłów :)

 

Tak czy siak – dziekuje ci za pozytywną mimo wszystko, nomen omen, opinię. Bardzo wiele to dla mnie znaczy, z ust członków Loży, czasopisma/redakcji marki, na której sie wychowałem, a lata wstydziłem coś w ogóle udostępnić tutaj.

MIłego wieczoru!

 

Melendur88

Będę brutalna – to trzeba umieć. To jest trudne i wymaga przygotowania. A poza tym nie jesteś Sapkowskim. Jesteś sobą. Nie jesteśmy i nie powinniśmy być kopiami innych ludzi.

Gdzie ta brutalność :)? W pełni zgoda, ale trzeba próbować :) Dziękuje za komentarz, bardzo cenny. Co do stylu, narazie go szukam, ciężko mówić o takowym jak się narazie pisze hobbystycznie i nadal się nie ma swojego stylu. Szukam narazie w czym mi najlepiej sie pisze. Albo raczej – w czym mi przynosi najwięcej przyjemności, bo do bycia Sapkowskim nie aspiruje, bo nazwisko mam własne a i ambicji w byciu pisarzem nie mam. Mam po prostu zajawkę, którą pożytkuje, chcąc podzielić się nią z innymi :) Po za tym mimo wszystko uważam, że czytając jakieś książki mimowolnie powiela się jakiś schemat przeczytanych autorów, pisząc coś swojego. 

chyba wybrałem zły tytuł,

Chodziło o “słowo”, a o uwagę twą o tytule, chciałem zapytać czemu tak zaintrygował :)

 

Melendur88

@Tarnina tak. To wynika, tylko że przeszarżowałem. Ale wynika to z tego, że podoba mi się Sapkowskiego manier w ostatnich latach jak wrzuca archaizmy i miesza z współczesną polszczyzną. Jednak jak widać, nie ma co czasem kombinować.

Tak, mam świadomość, ale jakoś to spoiwo też mi nie pasowało. Tutaj nie ukrywam, że się zamieszałem i chyba wybrałem zły tytuł, natomiast zamiar był taki, żeby wiedźmin którego eksponuje zaskoczył wiedzą i eryducją dla czytelnika ;)

 

 

@bog Jeleń09 – witaj :)

Dziekuje ci po pierwsze za ciepłe słowa, bardzo dużo dla mnie znaczą.

Jeśli chodzi o czarodziejkę, jak zwał tak zwał :) Ja tak to zaprojektowałem, natomiast doceń fakt, że w przeciwieństwie do najsłynniejszego wiedźmina to nie wskoczyła mu do łóżka (i nie wskoczy, bo planuje dalsze tego typu przedsięwzięcia, jak Robert mi sprawdzi tekst to wrzucę to co nad czym pracowałem)

Co do Koenrada – to niestety dostał tutaj rykoszetem, bo jak napisałem to, a raczej – pozlepiałem z z kilku pomysłów to opowiadanie to wyszło na 45 tysiecy znaków. No więc zacząłem ciąć. Trochę oberwał Koenrad któremu usunąłem jedną mocną scenę związaną z jego unikalną mutacją (świecące żyły), gdzie wyjasnie swoje backstory, ale dodam, ze w Upiorze z Velen (podrzędnym opowiadaniu które wrzuciłem tutaj, ale jeszczcze nie wrzuciłem reprintu) , zapewniam wyraz ma i nie jest Geraltem. Ale mimo to dzięki za uwagę, bo znaczy, że tutaj wyciąłem za bardzo. Takie uwagi są dla mnie ogromnie ważne i celne. Dziękuje ci :)

 

Aha a co do quest – przygoda oryginalna była w Cyberpunk 2020 – heist. Część dialogów też, które zapisałem kilka lat temu. Za to wieża była z kolei z D&D :) Po prostu pozlepiałem jedno z drugim, pozamieniałem bohaterów i ot tyle. Jak wspomniałem kompletnie nie planowałem tego opowiadania i wyszło przypadkiem. MImo to, dziekuje jeszcze raz za słowa, że czyta się nieźle.

 

Wesołych Świąt :) 

 

 

Melendur88

@bruce 

Wreszcie dostąpiłem zaszczytu sprawdzenia mojej pracy przez ciebie :) Obserwuje prace twoje jak i wielu innych, chciałbym wyrazić również podziw dla twojej (i wszystkich zresztą z redakcji) pracę. NF czytam i obserwuje od wielu lat, ale dopiero teraz zdecydowałem się pisać, kiedy metryka już na tyle odpowiednia, że strach nowicjusza jest jedynie wspomnieniem, a i jestem na tyle “znudzony” życiem, że nic nie pozostało jak tylko publikować, by nie zwariować od tego harmidru :)

 

Technikalia, potwórzenia – tyle ile mogłem – poprawiłem przed chwilą. Nie ma co tutaj dodawać, dziękuje za oko, bo nie mialem nikogo po za AI, który niestety w swojej wspaniałości nadal ma problemy z językiem polskim. Chociaż podobno jest bardzo wydajny w naszej rodzimej mowie.

 

Dialogi – tak, własnie widzisz, tego mi brakowało, żeby spojrzał ktoś kto sie zna na tekście. Teraz widzę – na tyle ile mogłem i wychwyciłem – poprawiłem zapisy dialogów. Mam nadzieje, że trafnie zinterpretowałem poradnik i zasady.

 

Taki… amglamant do wszystkiego. – czy tu na pewno taki wyraz? – tu się zatrzymam. przyznam, że zwróciłaś uwagę na bardzo ważną rzecz, bo tutaj z jakiegoś mojego dziwnego widzimisię chciałem zabłysnąć jakimś archaizmem, ale nie potrafiłem znaleść nic co by mi pasowało. Z kontekstu jak się można wyczytać, oczywiście Koenradowi chodzi o mniej wiecej odpowiednik czarnej materii/atomów, i chodziło mu o coś co spaja/skleja materię. Nie potrafiłem niczego odpowiedniego znaleść, bo lepidło, klej nijak mi nie pasował. Zastanawiałem się nad spoiwem i własnie amglamatem który jest pewnego rodzaju stopem. No ale skoro o to zapytałaś – to znaczy, że to rzeczywiście wydaje sie za trudne a nawet bym powiedział – głupie. Zmieniam na spoiwo.

 

Co do pozostałych – tak, podjąłem decyzję jakiś czas temu, że nie będę pisał swoich światów, opowiadań. Jest wiele teraz światów które są obecnie wszystkie dla mnie absolutnie generyczne i nie widzę i nie mam siły tworzyć czegoś od zera. A niestety fantasy kocham i nie potrafię bez nich żyć :) I Uznałem, że warto napisać coś w czymś, co sie zna i lubi. A że Wiedźmin to najlepszy świat w którym po prostu mi się dobrze zawsze pisało, należę do jednego fandomu, to warto. Ale nie wykluczam, że wrócę do swoich opowieści. Zdążyłem zrobić kopię WayBackMachine z mojego bloga, więc backup jest :) I może poprawię/przerobię i wrzucę bardziej … przyziemnego, niż high-fantasy/dark fantasy.

 

Natomiast z Wiedźmina – postaciami wymyślonymi jest – czas w którym sie dzieje , Wieża, von Hess, Sławosz Habicht (konia z rzędem temu do kogo tutaj nawiązuje :)) , Koenrad, Pankratz, cała przygoda. Reszta miejsc, postacie jak Margarita, czy Hugo Hoff – należą do uniwersum A.Sapkowskiego lub CD Projekt RED.

 

 

Reasumując, wychwyciłem tyle i jestem w stanie, a mózg obecnie mój już spowalnia od nadmiaru literek i nie tylko języka polskiego ale także i binarnego :)

 

Wesołych świąt i jeszcze raz dziękuję za wszystko.

 

 

 

Melendur88

To, co tu naprawdę działa, to rytm i pewność narracji. Autor nie boi się zdań wielokrotnie złożonych i dobrze – one tu nie są ozdobą, tylko narzędziem duszenia czytelnika razem z bohaterem. Opisy zapachu, metalu, kadzidła i skojarzenia z dziadkiem w jednym ciągu to bardzo czyste zagranie: emocja, pamięć i zapowiedź konfliktu spotykają się w jednym zdaniu, bez łopatologii.

Mocna jest też ironia Bruna – chłodna, władcza, pozbawiona efektów. „Proszę”, „jeszcze jedna szansa”, mówione spokojnie, brzmią groźniej niż krzyk i przemoc. Motyw krwi nie idzie w tanią „moc”, tylko w dziedzictwo i szantaż, a scena z sygnetem domyka wstęp bardzo czytelnie. Jeśli gdzieś autor bywa ostrożny, to w końcówce – mógłby jeszcze bardziej zaufać ciszy. Ale całość jest spójna, świadoma i zwyczajnie dobrze napisana.

 

A wogóle. 

Jeden z paladynów szybko uderzył go w twarz. Paweł ponownie poczuł smak krwi na języku. Bruno przystanął tuż przed nim.

– jakoś średnio miły ten Paladyn :)

Melendur88

Ogółem spoko, chociaż za szortami nie przebadam. Ale przeczytałem na szybko teraz, idąc spać i :

Rozejrzał się z poczuciem beznadziei w systemie wydalniczym, gdzie rodziły się i umierały najgłębsze emocje, których doświadczał. Spustoszenia były znaczne. By przetrwać do następnego możliwego zbliżenia, potrzebował uzupełnień. 

To zdanie w moje klimaty. Kocham zdania wielokrotnie złożone, i chociaż nie jest jest to szczyt szczytów, to jednak zadziałało. 

 

Melendur88

Technicznie bardzo solidne. Naprzemienna narracja „On / Ona” nie jest ozdobnikiem, tylko realnie pracuje na fabułę – każdy głos wnosi nową informację i przesuwa historię dalej. Metafora oka–ptaka–drapieżnika jest prowadzona konsekwentnie, bez skrótów i bez łopatologii.

Fabuła trzyma wewnętrzną logikę świata, nawet tam, gdzie zasady przemiany nie są nazwane wprost. Autor ufa czytelnikowi i to działa na korzyść tekstu – tempo nie siada, napięcie się kumuluje.

Momentami dosadne, ale świadomie. To nie jest chaos ani szok dla efektu, tylko spójny wybór narracyjny. Całość czyta się jak tekst, który dokładnie wie, co chce zrobić i dokąd zmierza.

 

Bardzo fajne :)

 

Co do zaimkow, dopełniaczy, wołaczy – są inni mądrzejsi w tej kwestii :)

Melendur88

Cześć Robert ;)

 

Widzę, że klimaty bliskiej przyszłości bardzo ci służą. Podejrzewałem, że szort się skończy na jakiejś bardzo mocnej/humorystycznej albo ironicznej puencie i sie nie zaskoczyłem :)

 

Choćo osobiśćie za szortami nie przepadam, bo lubię tonąć i penetrować historię , zagłębić się w czytanym tworze, a nie tylko liznąć go to jednak nie sposób odmowić takiej formie zwracania uwagi na pewne zjawiska. Co ciekawe ten wątek jest wielokrotnie rzucany w eter internetu, więc brawo za wybranie tematyki. 

 

Jak widać, tematyka Black-Mirrowa ci służy, bo sam pomysł był w pytę.

 

Osobiście, wybacz, nie wypada mi zwracać uwagi na dopełniacze, wołacze, przecinki i zaimki osobie która mi dała nadzieje, że jednak pisać jakoś potrafię. Lecz jedna rzecz żeby jeszcze mocniej zadzialało, przy wyborze cech, np:

 

zamiast „agresywny” → „wysoka asertywność”, „profil dominujący”

zamiast „żądny przygód” → „podwyższona potrzeba stymulacji”

 

pojęcia fachowe fajniej brzmią czasem :)

 

Ale to tylko mała dygersja.

 

Chapeau bas, Robert.

Melendur88

Robert,

bardzo mi siadło to opowiadanie – miałem momentami wrażenie, jakbym czytał coś w klimacie Black Mirror, tylko bardziej „przyziemne” i emocjonalne niż „gadżeciarskie”. Wiem, że to trochę obok Twoich typowych klimatów, ale wyszło to naprawdę dobrze.

Bardzo podobał mi się start: zwykły poranek, jedno niepasujące „coś” (drzwi, których nigdy nie było) i stopniowe odklejanie się rzeczywistości. Fajnie prowadzisz narastający niepokój – bez fajerwerków, tylko lekkie przesunięcia w szczegółach, które robią robotę. Językowo jest płynnie i „przezroczysto” – to się czyta samo, bez potykania się o zdania. Dialogi są naturalne, szczególnie w scenach z Mają; te momenty bardzo dobrze kotwiczą emocje i ratują tekst przed czystą technologiczną dystopią.

Duży plus za to, że sedno nie leży w techu, tylko w relacjach: małżeństwo, poczucie winy, wina przerzucona na konstrukt, uwięzienie w roli żony/matki/pracownika. Motyw świadomości bez wolności jako tortury – świetny, mocny, zostaje w głowie na długo.

Jeśli miałbym coś podrzucić do ewentualnego podkręcenia, to może dwie rzeczy:

Adam – momentami jest bardzo „wprost” negatywny. On ma przebłyski żalu, ale ogólnie wypada dość jednowymiarowo: coraz zimniejszy typ, wręcz zakapior(ale byc moze to kwestia “gustu”) który traktuje Annę jak SaaS-a(service aas a service). Gdyby w jednej scenie naprawdę pękł (nie przed technikiem, tylko np. gdy myśli, że ona „nie patrzy”) – zrobiłby się mniej wygodnie klasyfikowalny, a przez to ciekawszy i bardziej niepokojący.

Technik i ekspozycja o Life Back / LLM-ach – to, co mówi, jest interesujące, ale trochę mocno „wyłożone”. Jak pitch dla inwestora. Myślę, że część informacji spokojnie mogłaby być rozsmarowana wcześniej drobnymi sugestiami, a finałowy dialog zostawić bardziej oszczędny, chłodny, z większym polem na dopowiedzenie sobie reszty.

Klamra z „Anna obudziła się z uczuciem, że coś jest nie tak…” działa fajnie, zamyka całość w zapętleniu, ale aż się prosi o minimalny przesunięty detal, który by sugerował, że coś jednak w niej „zostaje” po tym wszystkim – jakaś drobna różnica, która nie pasuje do czystego resetu.

Generalnie: bardzo dobre, wciągające, z fajnym ciężarem emocjonalnym. Jakby to trafiło do jakiejś antologii „polskie Black Mirror”, to bym się w ogóle nie zdziwił.

Melendur88

Zarąbiste ;) Mi sie podobało. Fajnie operowałaś kursywą. Mega ciekawe. 

Melendur88

Kurczę, nie spodziewałem się że z raptem parudziesięciu linijek tekstu można zrobić coś … tak zgrabnego :) Szacun za umiejętności i pomysł.

 

 

Melendur88

Przeczytałem opowiadanie bardzo szybko bo wciągnęło momentalnie :) i jako że jestem…nowy to nie będę się czepiał słownictwa bo nie wypada swierzynce komentować opowiadania innych :)

 

Bardzo klimatyczne opowiadanie – czuć tu ducha Sapkowskiego i wiedźmińską atmosferę. Szczególnie podobały mi się opisy Agrostarisa, przypominały fragment bestiariusza i fajnie budowały napięcie. Sama walka z potworem świetnie rozegrana, dynamiczna i brutalna, jak na wiedźmina przystało.

Trochę liczyłem na większy dynamiczny opis walki Dalegorem i będzie epicki pojedynek wiedźmina z wiedźminem. Ale dzięki tej idei zainspirowałeś mnie do czegoś podobnego :)

 

 

Co do maniery A.S – akurat uważam, że jest fajna, t.j mieszanie nowoczesności z archaizmami, nawet językowych. A.S dużo ich stosuje, nawet postać “przedstawiciela handlowego” w Rozdrożach jest tego fajnych przykładem. Tutaj u ciebie nie doszukałem się żadnych większych uchybień.

 

B.T.W , mam nadzieje że jeszcze dalsze losy Nadmira poznamy :)

Wklej

 

Melendur88

Dzięki wielkie za pełną lekturę i tak konkretny, życzliwy feedback! Super, że zadziałała scena z Althin. Koenradowi zaserwuje mysle wiecej takich scen, ale napewno nie mam zamiaru robić z niego drugiego romansowego Geralta. Masz rację co do środkowej partii – rozdz. 3–7 skrócę i zagęszczę (zostawię set-piece’y, resztę zmontuję). Poprawię też powtórzenia, duble akapitów i kilka współczesnych słów, które wyłapałeś.

Motto podpiszę, Koenrad ujednolicony, „kołek/gałązka/tropy” – przyjęte. Dzięki za oko do detali i energię – kolejne opka o Gryfie będą krótsze i ciaśniej zredagowane. Jak wrzucę poprawioną wersję, dam znać! Dzisiaj myślę, że zajmę się techniką “zaimki “ a co do skrócenia – rzeczywiście, może sie wydawać na siłę. Ale był to też “offspring” powstawania historii, którą zmieniałem z 5-6 razy :) 

Własnie zaczynam brać do roboty :)

 

Nie mniej cieszy mnie że samo opowiadanie jednak mimo błędów, tego że to dość spory “kloc”, ma jednak dobre momenty. Wiec mam przynajmniej motywator, do dalszej pracy. Nawet nie wiesz, jakiego mi dałeś “pałera” :) 

Melendur88

Dziękuję Ci serdecznie za włożony czas i tę lekturę. Naprawdę wiele mi to znaczy – nawet nie wiesz, jak się cieszę, że ktoś z tak profesjonalnym okiem na to zerknął.

Doceniam wszystkie uwagi – są konkretne i bardzo pomocne. Postaram się je wdrożyć i wezmę je sobie do serca. Wiem, że wiedźminowa tematyka nie jest Twoją bajką, więc tym bardziej dziękuję za próbę przeczytania i za dobre rady.

Jeszcze raz wielkie dzięki – posypuję głowę popiołem i wezmę się do pracy, pewnie w weekend :). Jeśli będziesz kiedyś miała ochotę i czas po poprawkach rzucić okiem ponownie, będę przeszczęśliwy.

Melendur88

Pomysł na opowiadanie bardzo mnie zaskoczył – miks szkolnej codzienności (chemiczka, oceny, szatnia) z legendą Krwawego Barona i wątkiem historyczno-fantastycznym to naprawdę oryginalne zestawienie. Duży plus za naturalne, lekkie dialogi – młodzież mówi tu wiarygodnie, a tempo rozmów jest dobre, czyta się to jak scenariusz.

 

Melendur88

Ok, zostawię narazie jak jest(jedno całe). Nie chcę zmieniać tego opowiadania, bo tworzyłem je poniekąd rok, kiedy miałem czas. A dopiero ostatnio miałem czas by skończyć :) za niedługo wrzucę inne opowiadania, które są kontynuacją i bedą krótsze. Dziękuje jeszcze raz za pomoc!

Melendur88

Dziękuje za szybką odpowiedź :) Słuszna uwaga. Po prostu podzielę to opowiadanie na dwie części. Już zmieniłem, drugą część wrzucę w osobnym opowiadaniu.

Melendur88

Nowa Fantastyka