Do mojej historii “Ostatniego Gryfa” w ramach konkursu w ramach XX-lecia wiedzmin.fandom.com do którego mam zaszczyt należeć od jakiegoś czasu, napisałem taką małą fraszkę. Form takich nigdy nie stosowałem. Kto zna me twórczość albo trochę wiedźmina chyba odgadnie zagadkę ;) Lecz bardziej o formę mam pytanie czy się udała.
Poetą też nie jestem, ale w technikaliach się orientuję i powiem Ci, że to wymaga jeszcze mnóstwa pracy.
Niektóre rymy są wadliwe – nie poleca się stosowania rymów gramatycznych (snuje – kieruje, w mniejszym stopniu wytworny – niesforny) ani opartych na wspólnym rdzeniu wyrazowym (powagę – uwagę). Rytm niestabilny, przeważa dwunastozgłoskowiec 6+6, ale zdarzają się na przykład wersy 6+7 (W komnacie, gdzie zapach cynamonu się snuje), 7+6 (Ona uczonym tonem wygłasza wzniośle) czy 5+6 (Z miejsca przykuwa tej sowy uwagę). Jeżeli wiersz nie ma być w pełni nieregularny, to należy trzymać się jednego metrum, takie rozchwianie daje w odbiorze wrażenie niedbałości.
Brakuje sięgnięcia po właściwe poezji środki stylistyczne, jak chociażby metafory, porównania czy wyliczenia. Gdybym bardzo chciał się czegoś doszukać, to pewnie “zgubił się w uczuć rzemiośle” można uznać za metaforę, ale fatalnie splątaną, rzemiosło nie labirynt. Styl moim zdaniem jest sztucznie wzniosły, zwłaszcza razi nadużywanie zaimków (swym słowie, swym kącie, swej dłoni). Niektóre zwroty są po prostu błędne językowo: wygłaszać trzeba coś, ten czasownik nie obejdzie się bez dopełnienia; knur może chrumkać, ale nie można chrumkać knurem, a tym mniej gryfem lub sową.
Sowa to Filippa Eilhart, knur chyba Dijkstra, gryf jakiś wiedźmin, skoro z medalionem, ale nie przypominam sobie takiego wątku w sadze, choć może wziąłeś to z którejś gry.
Pozdrawiam, życzę wiele weny i zapału do pracy –
Ślimak Zagłady
Witaj. :)
Widzę tu odniesienie do Twoich opowiadań (nie znam ich jednak na tyle, aby podejmować się zgadywania), natomiast co do samego wiersza, mam pewne wątpliwości, czemu nazwałeś go fraszką – czy jest tu zaskakujące, dowcipne zakończenie?
Wydaje mi się, że – jako wstęp do cyklu opowieści Twojego autorstwa, gdzie trzeba śledzić całą fabułę i poznawać bohaterów – pasuje znakomicie. ;)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Ja się na poezji nie znam, a wiedźminowskie fraszki niestety mają bardzo wysoko zawieszoną poprzeczkę i moją ulubioną nadal pozostaje fraszka o Lambercie
@Ślimak Zagłady
Hej!
Nie potrafię w rymy, ale chciałem spróbować. Zobaczyć czy warto się męczyć:). Przeglądnąłem sobie znane rymowanki, Krasickiego i innych z okresu Oświecenia i Romantyzmu. Te zwierzęce wierszyki pamietam mi się podobały – Mickiewicz, Krasicki. Z głębszą analizą jakoś się nie zagłębiałem. Technicznie rzecz biorąc chciałem się skupić na rymach a i tak wskazuje. że i tego nie umiem:). Jak wspomniałem wziąłem to “zlecenie” dla sportu :) Zobaczyć, czy frajdę z tego będę miał. Raczej to nie bajka :) Dziękuje ci bardzo tę opinię i poświęcony czas ;)
W sumie to chyba mój drugi wiersz w życiu:)
Sowa to Filippa Eilhart, knur chyba Dijkstra, gryf jakiś wiedźmin, skoro z medalionem, ale nie przypominam sobie takiego wątku w sadze, choć może wziąłeś to z którejś gry.
Gryf=wiedźmin z moich opek, który nie jest Geraltem.
Dziękuje ci bardzo za techniczne uwagi! Właśnie takiego surowego recenzenta potrzebowałem :) Przynajmniej wiem, że to jednak nie jest na moje nerwy :)
Ale, że Dijsktrę wyczaiłeś to gratki bo nie wszyscy potrafili :) Brawo.
czemu nazwałeś go fraszką – czy jest tu zaskakujące, dowcipne zakończenie?
W sumie to nie wiem czemu. Pewnie dlatego, że skojarzyło mi się z tym co napisała @OldGuard – z fraszką o Lambercie :)
@OldGuard
Zdecydowanie! Ale Fraszka o Lambercie była najkrótszą fraszką(być może) w historii, ale na tyle śmieszna, że pamięta jak każdy!
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
W sumie to nie wiem czemu. Pewnie dlatego, że skojarzyło mi się z tym co napisała @OldGuard – z fraszką o Lambercie :)
Rozumiem. :)
Pecunia non olet
A ja stoję sobie z boku,
Szukam w wierszu trochę kroku.
Raz czy dwa się załamałem,
Coś tam trochę zazgrzytałem,
Albo głowa moja mała,
Albo pamięć ciasna cała,
Nie wiem dobrze czy rozumiem,
Całą puentę przyjąć umiem.
Wiersz wymaga może pracy
Działaj Gryfie nasz Horacy,
Próbuj dalej, nie poddawaj
Rymy równe nam dodawaj
Nie potrafię w rymy, ale chciałem spróbować. Zobaczyć czy warto się męczyć:). (…) Raczej to nie bajka :) Dziękuje ci bardzo tę opinię i poświęcony czas ;)
Na pewno nie chciałbym Cię zrażać. Myślę, że nie napisałem nic takiego, czego nie dałoby się przyswoić i spróbować wcielić w życie.
Ale, że Dijkstrę wyczaiłeś to gratki bo nie wszyscy potrafili :) Brawo.
A wiesz, jakoś się go domyśliłem, ale opisywanie go jako “knura” też wydaje mi się takim trochę… myleniem nieba z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu.
Serwus, melendur88
Gratuluję utworu – wiersza, bajki, rymowanki, czy jakkolwiek to nazwać. Widzę, że wypływasz na nowe wody i próbujesz sił w liryce, choć wciąż konsekwentnie pozostajesz w uniwersum Wiedźmina.
Zdaje się, że Bruce ma rację i w sensie ścisłym i gatunkowym nie jest to fraszka.
Odnosząc się do uwag Skrzydlatego Ślimaka Zagłady – naszego nadwornego wierszologa – rymy gramatyczne nie są dla mnie szczególnie rażące, choć trudno nie zgodzić się z tym, że w utworze brakuje stałej liczby sylab w wersach oraz konsekwentnej średniówki. Zapewne jednak był to zabieg celowy.
Co do zagadki – Koenrada i Filippę Eilhart łatwo rozpoznać. Dijkstry za pierwszym podejściem nie odgadłem, bo instynktownie szukałem postaci, które pojawiały się już wcześniej w Twoich tekstach. Gdy jednak spojrzeć szerzej, Dijkstra rzeczywiście pasuje.
„Nie potrafię w rymy, ale chciałem spróbować. Zobaczyć, czy warto się męczyć :)” – oczywiście, że warto. Nie zrażaj się. Sam pomysł na zabawną, rymowaną zagadkę w świecie Wiedźmina jest bardzo dobry. Odsuwając na bok sprawy techniczne, to wierszyk mi się podobał.
Mnie troszeczkę kłuje nieregularność sylabowa i rymy z tym samym rdzeniem, tak jak to napisał Ślimak. Ale cóż, ma być to pewnie krótka fraszeczka, być może skomponowana w uniwersum przez kogoś nieumiejętnego. I w sumie dobrze odgrywa tę rolę :)
I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...
Hej!
Wiedźmin + fraszka = ,,Lambert, Lambert, ty…” ;) (Wciąż jestem bardzo dumny z każdego nawiązania, jakie uda mi się wyłapać. :P)
Dobra, a tak na serio – nie komentowałem jeszcze żadnego twojego tekstu, bo szczerze mówiąc nie lubię fanfików i nie przepadam za Wiedźminem, ale ten jest króciutki, więc dałem szansę. Zagadka akurat była łatwa (o Dijkstrze z książki zapamiętałem tyle, że wygląda jak prosiak, Filippy główną cechą było to, że zamienia się w sowę, a gryfa można się domyślić z tytułów pozostałych tekstów). O formalnościach Ślimak napisał już bardzo mądry komentarz, więc nie będę nic dopowiadać. Mogę tylko życzyć powodzenia w dalszym rozwoju twórczym. :)
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...
Dziękuję wszystkim za celne uwagi :) Jak wspomniałem, wrzuciłem je celowo tutaj bo zawsze potrzebuje szczerze mówiąc właśnie obiektywnego i krytycznego spojrzenia, bo dzięki temu jest rozwój :) To była zabawa a nie pisanie czegoś większego, ale byłem mimo wszystko arcyciekawy waszych opinii.
@SlimakZaglady
A wiesz, jakoś się go domyśliłem, ale opisywanie go jako “knura” też wydaje mi się takim trochę… myleniem nieba z gwiazdami odbitymi na powierzchni stawu.
Zgadza się, ale tak przynajmniej jest kojarzy, to też najłatwiej byłoby mi go skojarzyć właśnie z tym określeniem :)
Plus nie, nie znięchcasz, bo nie ma do czego. Wiersze to nie moja bajka, ale moja natura wiecznego testowania nie pozwoliła mi nie spróbować, skoro wróciłem do pisania po wielu latach. A że był mini konkurs w fandomie, to żem skorzystał :)
@SNDWLKR – no worries. Nie każdy do to lubi i nikt nie musi czytać tego :) Dziękuje ci mimo wszystko za pochylenie się nad tą niezgrabną próbą. Jak wspominam w każdej pracy/komentarzach do niej, ja zatraciłem wiele lat temu chęć tworzenia własnych uniwersum to też swoje mikrouniwersum stworzyłem w ramach czyjegoś. Odkryłem, że moge tworzyć własne historie nie w swoim świecie. (być może to wina mistrzowania RPG), ale już tak mam. Może kiedyś wrócę do czego swojego, ale nie prędko. Muszę na nowo do tego dojrzeć.
przez kogoś nieumiejętnego
Celowo wycinam z kontekstu, ale tak, to właśnie ja w, tejże materii jaką jest poezja ;) Mimo to chciałem spróbować i wrzucić tutaj, bo tu jest normalna krytyka :)
Wiedźmin + fraszka = ,,Lambert, Lambert, ty…” ;) (Wciąż jestem bardzo dumny z każdego nawiązania, jakie uda mi się wyłapać. :P)
No właśnie temu tak no nazwałem, bo najsłynniejszy wierszyk wiedźmiński był słynną fraszką o Lambercie :)
, choć wciąż konsekwentnie pozostajesz w uniwersum Wiedźmina.
Obrałem sobie ścieżkę jak wiesz i z niej schodzić nie zamierzam. Ale coś skrobię ciekawszego na konkurs :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :)
Nie znam się za bardzo na wierszach ale już kiedyś czytałam ten tekst i bardzo mi się podobał. Mam nadzieję, że się nie poddasz i jeszcze przeczytamy kilka twoich dzieł.