Platforma w miejscu poza czasem reagowała na naszą obecność – pulsowała, oddychała, jakby słuchała. Jednak tym razem sprawiała wrażenie martwej.
Ania stała obok, ale nie patrzyła na mnie. Jej wzrok był skierowany w miejsce, z którego został zabrany Paweł. Widziałem jak drżała.
Kontinuum zabrało go nagle. Bez dźwięku i bez śladu.
Miałem wrażenie, że jednak coś zostało, ale nie potrafiłem tego zrozumieć.
Ania drgnęła, jakby ktoś dotknął jej ramienia. Odwróciła gwałtownie głowę w prawo, ale nikogo tam nie było.
– Usłyszałaś coś? – zapytałem.
Pokręciła głową, ale jej oczy mówiły coś innego. Były rozszerzone, jakby widziała coś, czego ja nie mogłem zobaczyć.
– Nie – wyszeptała.
Marcin popatrzył na Anię łagodnym wzrokiem.
– Jeszcze chwilę i zapomnisz o tych wydarzeniach – cicho wyszeptał.
Ania z wyraźnym zaskoczeniem, a nawet pretensją spojrzała na Marcina.
– Nie chcę zapomnieć Pawła. Nie chcę zapomnieć was.
Po chwili dodała stanowczym głosem:
– Zrobię wszystko, by zachować wspomnienia.
Marcin pokręcił głową i powiedział smutno.
– To nie moja decyzja. Kontinuum pozwoliło ci zostać, ale musisz zapomnieć. Dzisiejsze wezwanie było twoim ostatnim na platformę.
Zastanowił się przez chwilę i dodał:
– Utrata pamięci jest dla ciebie nagrodą, a nie karą.
Wiedziałem, że to co powiedział jest prawdą.
Marcin popatrzył na nas jeszcze raz, jakby chciał sam zapamiętać tę chwilę. Mgła wokoło zgęstniała. Ania wyraźnie próbowała jeszcze coś powiedzieć, jednak wykonała tylko gest ręką zanim zniknęła.
Szczerze zazdrościłem Ani. Ona miała swój wariant, do którego mogła wrócić. A ja? Ja dalej musiałem czekać na moment, kiedy będę mógł wszystko zapomnieć.
Ania wróciła do swojego wariantu. Wiedziała, że Święty Krzyż jest kolejnym etapem wycieczki, którą sobie dzisiaj zaplanowała, ale miała wrażenie, że wszystko jest jakieś inne. Może nie zmienione, czy zniszczone. Po prostu miała wrażenie, że jest obce.
W domu czekała na nią cisza. Nie ta zwykła, ale ta która oczekiwała by ją zakłócić.
Na kuchennym stole stał kubek. Zwykły, czerwony, ceramiczny, z odpryskiem na uchu. Ania wzięła go do ręki i nagle poczuła, że ten kubek należał do kogoś. Do kogoś, kogo nie potrafiła nazwać.
Zamknęła oczy.
I wtedy zobaczyła:
mężczyznę siedzącego przy tym stole, usłyszała śmiech dwóch bawiących się obok chłopców, poczuła czyjąś dłoń na jej dłoni, czyjeś słowa: „Nie martw się, jestem.”
Otworzyła gwałtownie oczy. Kubek upadł jej z rąk rozbijając się na podłodze.
– Kim ty byłeś? – wyszeptała.
Nie usłyszała nic poza własnym oddechem.
Czuła, że musi sobie coś przypomnieć. Miała wrażenie jakby widziała siebie jednocześnie w dwóch wariantach. Dotyk tego mężczyzny… śmiech dzieci… czuła, że to należy też do niej. Nie potrafiła tego zrozumieć, ale jednocześnie czuła, że prawda kryje się na Świętym Krzyżu.

Następnego dnia mgła na Świętym Krzyżu czekała na nią. Nie było to związane z kolejnym wezwaniem poza czas. Po prostu była.
Marcin stał przy hubie, jakby wiedział, że Ania przyjdzie.
Nie mylił się. Szybko rozpoznał ją. Szła zdecydowanym krokiem w jego stronę.
– Kontinuum zabrało Pawła – powiedział bez wstępu. – Ale coś pozostało w tobie.
Ania zacisnęła nerwowo dłonie.
– Dlaczego ja go pamiętam?
Marcin spojrzał na nią i długo milczał, jakby sam starał się to zrozumieć.
– Nie powinnaś – powiedział niepewnie.
– To nie jest odpowiedź! Nie rozumiem tego?
– Ja też tego nie rozumiem – odparł szczerze zwieszając głowę.
Otaczająca ich mgła poruszyła się, jakby chciała ich rozdzielić.
– Wymazanie zawsze usuwa trajektorię – kontynuował. – Ale nie usuwa emocji. A ty jesteś wrażliwa.
– Co masz dokładnie na myśli?
– To znaczy, że widzisz i czujesz więcej niż powinnaś. To, co w innych jest filtrowane, w tobie zostaje.
– To źle?
– To jest niebezpieczne – zamyślił się wypowiadając te słowa.
Ania odwróciła wzrok próbując ukryć łzy.
– Ja nie chcę zapominać.
– Wiem – szepnął. – I właśnie dlatego pamiętasz.
Kolejnej nocy Ania miała sen. Stała w kuchni, której nie znała, ale była pewna, że jest jej. Za oknem padał deszcz. W tle cicho rozbrzmiewała muzyka, której nigdy wcześniej nie słyszała, a jednak znała każde słowo tej piosenki.
Ktoś objął ją delikatnie od tyłu. Ciepło dłoni… czuła się taka bezpieczna.
– Aniu – powiedział głos. – Nie bój się.
Odwróciła się.
Zobaczyła Pawła, ale nie tego, którego znała jako Strażnika. Ten był trochę starszy. Wiedziała, że to jej mąż.
– To jest prawdziwe – wyszeptała.
Świat wokół niej nagle stracił barwy i zrobił się niewyraźny. Czuła, że Kontinuum próbowało wyrwać jej to wspomnienie.
– Nie pozwól im – powiedział Paweł. – Proszę pamiętaj mnie.
I wtedy sen się rozpadł.
Obudziła się z krzykiem.
Rozejrzała się uważnie. Przy łóżku stała dziewczynka. Ta sama, którą widziała na platformie poza czasem.
– Pamiętasz go – powiedziała dziewczynka. – Dlatego on istnieje.
Ania usiadła powoli.
– Mogę go odzyskać? – zapytała cicho nie wiedząc, czy naprawdę już się obudziła.
Dziewczynka pokręciła głową.
– Nie. Ale możesz go nie stracić.
– Jak?
– Pamiętając.
Dziewczynka zaczęła rozpływać się w ciemności pokoju.
– Oni chcą, żebyś zapomniała – dodała. – Bo pamięć zmienia światy.
– A jeśli nie zapomnę?
Dziewczynka przyłożyła palec do ust.
– Wtedy możesz je zmieniać sama – powiedział szeptem i zniknęła.
Następnego dnia Ania wróciła na Święty Krzyż.
Marcin czekał. Jak zwykle w tym samym miejscu na parkingu pomiędzy wieżą, a zabudowaniami klasztoru.
– Jeśli będziesz pamiętać – powiedział. – Będziesz cierpieć.
– Nie mów mi, że to dla mojego dobra.
– Jeśli zapomnisz, Kontinuum będzie stabilne. A ty nic nie stracisz.
– Co ty w ogóle wiesz o stracie?!
Marcin chwilę się zawahał, ale nie odpowiedział na pytanie.
– Więc co wybierasz?
Ania spojrzała w mgłę, która ponownie pojawiła się znikąd.
– Nie jestem tutaj dla stabilności. Jestem tutaj dla prawdy.
Marcin zamknął oczy.
– W takim razie… pamiętaj.
Kilka dni później Ania pojechała na wycieczkę do Sandomierza. Po prostu czuła, że musi tam być.
Przewodnik szczegółowo przedstawiał historię miasta. Mówił spokojnie, jakby znał każde słowo, zanim je wypowiedział.
Ania słuchała go dokładnie i miała wrażeniem, że rozpoznaje.
To był Marcin, ale nie ten, którego znała. Ten był z innego wariantu.
A jednak coś w jego głosie brzmiało znajomo.
– Czy powiedziałem coś niejasnego? – zapytał z uśmiechem.
Ania pokręciła głową.
– Nie. Wszystko jest dla mnie jasne.
Kiedy grupa już się rozeszła, Marcin spojrzał w miejsce, gdzie stała Ania.
– Ona pamięta – powiedział cicho. – Pamięć jest silniejsza od wymazania.