Profil użytkownika

Mama. :)


komentarze: 13317, w dziale opowiadań: 10436, opowiadania: 2714

Ostatnie sto komentarzy

Witaj. :)

Wulgaryzmów tyle, że… niczego prócz nich nie widzę. :))

 

żałosny ignorant i totalnych dupek – a tu nie ma literówek? 

 

Zakończenie podsuwa mi z miejsca, zapamiętany dawno temu aforyzm Sztaudyngera:

”Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija”… :))

 

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Witaj. :)

Sprawy językowe i sugestie, a także wątpliwości (zawsze – tylko do przemyślenia):

Tytułu już nie trzeba powtarzać.

Teraz – czy celowo ten pierwszy wyraz po prawo?

– Nie ma – Paproch otarł chustką spocone czoło. – Ani śladu. – błędny zapis dialogu?

Także tutaj, w Grunberdze, książę pan zdaje się niemiłym już gościem. Widać to w spojrzeniach, w zawartych na głucho chatach. Zagrody i przedmieścia puste, co bardziej przytomni widać uciekli już i skryli się w lasach. – powtórzenie – celowe?

Odo zamyka oczy, cóż (przecinek albo myślnik?) widać tak być musiało

Książę Jan II Żagański, którego za plecami niektórzy nazywają zupełnie inaczej, unosi dłoń. – czy celowo taka konstrukcja stylistyczna?

– W tej chwili ciężkiej, jak brat mi jesteś.

Śmiechy milkną (przecinek?) jak ucięte nożem, sukiennik blednie, sztywnieje, szarpie się chwilę, gdy strażnicy odciągają go na bok. – powtórzenie?

– Może (przecinek?) jakby podwyższyć wał i napełnić fosę… – mówi Odo bez przekonania.

Książę macha ręką, jakby opędzał się od muchy. – i tu?

– Zaiste – Henryk V, zwany Żelaznym, podnosi dokument, przebiega wzrokiem litery traktatu, choć zna je doskonale, nie może się oprzeć. – błędny zapis dialogu?

– Połowa Ścinawy, Chobienia, Neustadt, Maseritz… – nie umiem znaleźć w necie, czy tu nie miało być: „Meseritz”?

– Przecież darowałeś mi ten zamek – Jan (niegdyś) Ścinawski podrywa głowę. – Jako książęcą rezydencję… – ponownie błędny zapis dialogu?; dialogi zatem trzeba jeszcze starannie przejrzeć, ja już reszty usterek nie wypisuję

Nie ty jeden, prawda, nawet ojciec mój giął kolano przed czeskim lwem, ale dość już, koniec, ja odzyskam (przecinek?) co nasze.

Czy aliteracje (np.: Wieczorem orszak księcia zbiera się już do dalszej drogi) są celowe?

Wiedzieć, gdzie prowadzi twoja droga? – dokąd?

 

Szybkie przeskoki w czasie nie ułatwiają śledzenia fabuły. :) Pięknie stylizowany język pozwala poczuć klimat tamtych wieków. :) Soczyście zaprezentowałeś sylwetki bohaterów, szczególnie Jana Okrutnego. :) Bardzo gorzko pokazujesz realia oraz zasady, rządzące od zawsze światem i ludźmi.

Gratuluję stworzenia zbioru, o którym wspominasz w Przedmowie. :)

Pozdrawiam serdecznie, klik. :)

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Witaj, Misiu. :)

W ten oto ładny sposób można wytłumaczyć każdy nieład. :) I dobrze. Nadmiernie uporządkowane życie jest nudne. 

Wymowę Twojego wiersza jakoś tak od razu skojarzyłam z komedią “Małolaty u taty” i ich “Tatusiowym przedszkolem” (kadr poniżej) – tytułowa placówka, założona przez zwolnionych nagle z pracy ojców, jest przeciwstawiona idealnemu przedszkolu, prowadzonemu nieopodal przez apodyktyczną dyrektorkę. ;) Nietrudno sobie wyobrazić, które miejsce szybko zyska rozgłos i będzie cieszyć się większą sympatią oraz poparciem. :) 

 

 

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

O, widzę nawiązanie mojego cytatu do słynnego skeczu:

bruce,

a to tam było 

– przecież ja nie jestem idiota.

– to się tylko pana zdaje” ? laugh

 

Bo to sobie zapamiętałem. Bodaj “Inkasent”, czyż nie? 

Nie inaczej, Beeeecki. :) “Dudek” i genialni: Dziewoński oraz Michnikowski. :)

Pozdrawiam ciepło. :)

Pecunia non olet

Jeszcze wtrącę, jeśli można, bo zauważyłam dopiero teraz, że we wcześniejszej dyskusji były przytoczone moje słowa o znakomitym humorze. Podkreślę zatem wyraźnie, że humor jest tu doskonały i absolutnie nie traktuję go jako wady, a nawet wręcz przeciwnie. :) Jestem od niepamiętnych czasów wielbicielką horrorów i zamieszczone w nich żarty odbieram zdecydowanie jako przysłowiową “wyższą półkę”. :) Umieć tak skonstruować opowieść grozy, aby wybrzmiał też wpleciony weń dowcip – to dopiero sztuka! yessmiley 

W moim odczuciu humor w horrorze to wisienka na torcie. Rzecz jasna – nie do każdej fabuły on pasuje, lecz do tej – a jakże! :) 

 

Pozdrawiam serdecznie Autora oraz Komentatorów. heart

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Wzajemnie, i ja dziękuje, pozdrawiam, Heskecie. :) 

Pecunia non olet

Witam pobetowo. :)

Nietuzinkowa postać tytułowego bohatera na tle bardzo poważnego problemu i całkiem trudnych relacji… Nie każdy potrafiłby na to wpaść, opisać, uczynić z pomysłu tak ciekawą opowieść. Brawa! :)

Kliczek, dzięki za betę, pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

 

Szanowny Autorze, brak obrazu i podpisu pod nim!

Pecunia non olet

Dziękuję, bruce, za komentarz i celne uwagi.

I ja bardzo dziękuję. ;) To arcyciekawy szort. :)

 

Technicznie widzę te niedociągnięcia związane z użyciem czasów. Natomiast małe i wielkie litery były celowe. To byli CI Ludzie, a dla głosu z głośnika to byli tylko szarzy ludzie, zwykła masa. Szara istota natomiast stała się Istotą. Wcześniej należała też do szarej masy.

Ok, jasne, wolę zawsze dopytać; każda uwaga czy sugestia to tylko wątpliwość do przemyślenia – jako Autorka to Ty decydujesz ostatecznie o całości. :)

 

 

W każdym razie przesłaniem szorta miał być bunt wobec elitaryzmu, próżności i krótkowzroczności. 

No i to należycie wybrzmiało. yes :)

 

Stresuje mnie poddawanie się ocenie, ale mam jeszcze w zanadrzu parę mrocznych tekstów :)

Na spokojnie. Publikujesz – liczysz się z opiniami Czytelników. :) Tu każdy z nas tak ma, norma. :) Jeśli krytyka – trzeba rozmawiać. Nie należy się nigdy obrażać (to tak na przyszłość) – dyskusja zawsze jest twórcza. :) 

Zajrzyj do HP – jest tam wątek powitalny. ;) Oblukaj ciekawe wątki. :) 

I – sama poczytaj inne teksty, zopiniuj, wyraź swoje zdanie, podyskutuj. :) Zobaczysz, jak szybko “wsiąkniesz” w Portal. ;) 

Powodzenia, pozdrawiam serdecznie. heartsmiley

Pecunia non olet

Witaj. :)

Gratuluję debiutu i to już w dniu rejestracji. :)

Zapraszam do działu Publicystyka, który zawiera m. in. bardzo pomocne nam wszystkim Poradniki, w tym: Drakainy dla Nowicjuszy, a także: dialogowe, myślowe, ortograficzne, interpunkcyjne, językowe itd. ;)

 

W Twoim szorcie pojawia się pewna niejasność, związana z zastosowanymi czasami: najpierw piszesz w przeszłym, pojawia się komunikat w przyszłym, a potem nagle dalej opowiadasz o kolejnych wydarzeniach w czasie teraźniejszym:

Szary motłoch przeciskał się wąskim korytarzem prowadzącym na główny dworzec szarego miasta. Co żywsi wyciągali szyję w górę, by móc cokolwiek zobaczyć. Reszta poruszała się popychana przez tłum. Ciasno, ciaśniej, szaro, szarzej. W końcu pierwsi dotarli do mety. Ustawili się wzdłuż szarej barierki, za którą otwierał się inny świat. Z głośników rozległ się głos:

– Pociąg do stacji Raj odjedzie o nieważne której godzinie, z nieważne którego peronu, bo i tak, szarzy ludzie, nigdy do niego nie wsiądziecie.

Tuż za szarą barierką posadzka wyłożona jest białym marmurem. Wypolerowana, lśni. Co odważniejsi mogliby wystawić głowę ciut dalej, by się w niej przejrzeć. Ale takich tu brakuje. Podjeżdża pociąg. Lśniący, nowiutki, można rzec, pachnący luksusem. Zza szklanych, ogromnych, sięgających nieba drzwi wychodzą Ludzie.

 

Kolejnym dylematem są dla mnie użyte w tekście nazwy, dotyczące bohaterów: “ludzie” czy “istota”. Podajesz je zarówno małą, jak i wielką literą, co niepotrzebnie stwarza błędy ortograficzne; tu przykłady:

– Pociąg do stacji Raj odjedzie o nieważne której godzinie, z nieważne którego peronu, bo i tak, szarzy ludzie, nigdy do niego nie wsiądziecie. (…)

Zza szklanych, ogromnych, sięgających nieba drzwi wychodzą Ludzie. (…)

Szara istota patrzy. (…)

W Istocie rodzi się myśl.

 

Być może oba wspomniane zabiegi językowe są przemyślane oraz celowe, lecz nie wychwyciłam tego, niestety. :) Czemu tak napisałaś? Czy rolę (jeśli tak – jaką?) odgrywa tu tytuł? 

 

Całość przepełniona jest wyjątkowo ciężkim klimatem, dużo tu ponurych określeń, smutnych i dołujących nazw oraz opisów. Jest także sporo tajemniczości – skąd i dlaczego konduktor miał tytułowy brokat? Czemu tylko jedna istota dostąpiła zaszczytu? Co oznacza pytanie, kończące całość?

Szort wyjątkowo krótki, a nakazuje zastanawiać się nad niemal każdym zdaniem – jego dosłownością oraz nietypowymi metaforami. :)

Odniesień do przerażającej rzeczywistości oraz do przyszłości postapo wyczuwam to mnóstwo i z tego powodu klikam do Biblioteki. :)

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w dalszym pisaniu. :)

Pecunia non olet

Hm…

Sjp PWN w necie podaje sporo znaczeń tego słowa (https://sjp.pwn.pl/slowniki/omini%C4%99cie.html):

ominąć – omijać:

1. okrążając, minąć coś, przejść, przejechać obok czegoś nie zatrzymując się

2. nie stać się czyimś udziałem, nie dotknąć, nie dosięgnąć kogoś»

3. nie uwzględnić kogoś lub czegoś

4. opuścić coś, nie biorąc w tym udziału, nie wykorzystać czegoś

5. unikać kogoś lub czegoś, nie utrzymywać z kimś stosunków towarzyskich”.

 

Oczywiście decyzja należy do Autorki, lecz – moim skromnym zdaniem – chyba nie ma tu błędu (?). ;) 

Pecunia non olet

Miło mi, Zygrfydzie89; bardzo dziękuję za Twój czas. heart

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Przepraszam, już jedenasty marca i chciałabym nieśmiało wspomnieć o nominowaniach, z przyczyn regulaminowych na razie utajnionych. :) 

Pecunia non olet

bruce 

Tak, tak, celowo…:P nie mniej – zmieniłem, aby podobne pytania więcej się nie pojawiały”)

 

Tak myślałam. :) Dziękuję, pozdrawiam, Rafaelu. :) 

Pecunia non olet

Szanowna Autorko, może warto wspomnieć, że zamieszczona pieśń jest wzorowana na fragmencie “Pieśni świętojańskiej o sobótce” Jana Kochanowskiego? 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

 

 

Edit:

Szanowny Autorze, czy celowo (z uwagi na fabułę) pod obrazem widnieje inny tytuł? 

Pecunia non olet

Niezły pomysł; dziękuję za Twój czas i pozdrawiam, Berigu. :) 

Pecunia non olet

Wygląda na to, że szort nadaje się na test psychologiczny – każdy widzi co innego i na pewno to coś o nas mówi…

 

Finklo, masz rację. Nie zdziwi mnie, jeśli jakiś psychoterapeuta wykorzysta szorcik Maćka do zaawansowanych badań nad pacjentami. :))

Pecunia non olet

Witaj. :)

Mam tu skojarzenia z komedią sf pt. “Ewolucja”. :) Ukłony i wielki szacun za tak wiele fachowych określeń. :) Już wiadomo, co będzie dalej. ;) Biada wszystkim! :) Świetny horror. :)

 

Tu nie mam pewności, czy nie powinien być przecinek:

Zanim drzwi laboratorium się zatrzasnęły (tu?) udało mu się wykrzyczeć:

 

Pozdrawiam serdecznie, klik. :) 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Wielkie podziękowania i serdeczności, Krzysztofie Kapibaro. :)

Pecunia non olet

Bruce, na privie zdradzisz mi, mam nadzieję, kiedy masz imieniny, bo jest kilka dni do wyboru. :)

O, pardon, się nie spodziewałam, Koalo75, dziękuję; ja z początku lipca. :) Wtedy, gdy się urodziłam, chyba tylko ten jeden dzień był do wyboru i widniał w kalendarzu. :) 

Pecunia non olet

Zgadzam się, GalicyjskiZakapiorze, i bardzo dziękuję Ci za taki wniosek; historia potrafi pisać zdumiewające scenariusze. :)

Pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Witaj. :)

Od początku miałam skojarzenie z makabrycznym horrorem sf “Znaki”, gdzie Mel Gibson (pastor) żegnał umierającą żonę, przybitą wskutek takiego wypadku do drzewa. To jeden z takich filmów, które raz się widzi i nigdy więcej nie wraca, bo zapadają na zawsze w pamięć. sad

A lipy uwielbiam – ich zapach, kiedy kwitną, jest niepowtarzalny. heart

Niezły pomysł. Myślę, że każdego z nas tak czasem coś ochroni, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy. :)

Klik, pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

A ja bym chciała jeszcze zwrócić uwagę na tytuł i jeden z fragmentów, mówiących o nim:

Plaża z kamienia ciągnęła się bez końca. Szara, nierówna, wyzbyta piasku.

Tytuł jest wieloaspektowy, wielowymiarowy, metaforyczny, baaardzo treściwy w swej formie oraz znaczeniu. :) Nie pokazuje bohatera, nic o nim nie mówi wprost. Za to – jak wiele – świetnie w zakamuflowanej symbolice. :)

 

Pozdrawiam Was. heart

Pecunia non olet

O, tak, święta racja, Koalo75. :)

Dziękuję, wzajemnie. :) 

Pecunia non olet

Witaj. :)

Pomysłowe, śmieszne i zabawne, lecz – pojawiają się fragmenty dużo poważniejsze oraz dające do myślenia, jak choćby zakończenie.

Oby nie zwiedził typowego i – oby wszystkie typowe stały się idealne. ;)

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

To jest tak brutalnie dosłowne, tak mocno zakotwiczone (nomen omen) w fizyczności i realizmie, że zabija całą wypracowaną wcześniej magię. Dla niektórych. Bo dla mnie osobiście nie.

Popieram wniosek końcowy – dla mnie: także nie. :) 

Pecunia non olet

Bruce, dzień dobry, kłaniam się nisko :)

heart

Pecunia non olet

Znalazłaś i rozpowszechniasz kolejny kawałek historii.

Dziękuję, Finklo. :)

 

Cóż, dulszczyzna rządzi, przynajmniej w niektórych kręgach.

Ten wniosek chciałam przeczytać, taki efekt uzyskać. :)

 

Pozdrawiam i serdeczne dzięki za Twój czas. heart

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Tylko, do licha, pozwólcie chociaż trochę dłużej nacieszyć się opowiadaniem, zanim go porąbiecie!

Popieram! yes

Dajcie się najeść swoimi Dziełami! :)

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Michaelu, ja mam problem, przyznaję bez bicia, z należytym zopiniowaniem danego tekstu i mojego wrażenia po nim. To ogromnie wielki problem, wielka wada, zdaję sobie sprawę, bo np. przy lożowaniu nie da się go przeskoczyć; nawet przy klikach czy nominacjach jest mega ciężkim utrudnieniem. Po prostu czytam, czuję wrażenie, dech mi zapiera, jestem oczarowana i autentycznie zauroczona (obojętne – to może być melodramat, ale i komedia czy horror, byle “dał się poczuć”), czasem myślę nad treścią nieco dłużej i zapomnieć nie umiem, ale – ubrać w słowa wszystkiego tego, co pojawiło się wówczas we mnie: odczuć, wrażeń, wspomnień, symboliki, skojarzeń z filmami czy literaturą, osobistych odniesień itp., itd. – tego wszystkiego wyrazić nie potrafię. :) Po prostu w moim odczuciu dany tekst zasługuje na klik lub dwa, bo wywołał we mnie piorunujące – niezwykle trudne do opisania oraz sformułowania w kilku celnych i idealnie stworzonych zdaniach – wrażenie i… tak po prostu jest. :) Skoro pamiętam go długo (a czytam przecież sporo), mam pewność, że klikałam nie bez powodu. :) 

 

Pozdrawiam Was przy okazji tej dyskusji. heart

Pecunia non olet

Witaj, Drake6. :)

 

Krzysztof Kapibara, witaj. :) Pół życia spędzone przy granicznej Brynicy, tuż koło Osiedla Wieczorka, zatem – prawie po sąsiedzku. ;) 

Pecunia non olet

Wtrącę się do dyskusji, jeśli pozwolicie. :)

Ja to widzę metaforycznie. :)

Ten fragment w moim odczuciu pokazuje, że nie chodzi o samobójstwo. Bo – skoro bohater wraca? Przecież dotąd żył, jak zatem może wracać do zabicia się i ostatecznego odejścia? 

Nie czuł lęku. Wreszcie wracał.

A jeśli po tej stronie mgły nie czekało zupełnie nic – przynajmniej przestał błądzić.

Moim zdaniem szuka odpowiedzi na swoje pytania – na wybory dróg życiowych, na podejmowane wcześniej decyzje. Pytań jest mnóstwo, stąd wspomniane błądzenie. Natomiast teraz ma poczucie, że nareszcie błądzić przestanie. :) To przejście do innego wymiaru. Pozbawionego tak trudnych wymogów w podejmowaniu decyzji. Mgła jest swego rodzaju portalem. :) Tak to odczytałam. :) I m. in. dlatego nominowałam opko. Dla mnie to głębia i kwintesencja poszukiwania kolejnego etapu w innym (może nawet równoległym?) życiu. :) 

Odczytuję utwór – jak wspomniałam – niczym poezję, gdzie “metafora goni metaforę” i tak naprawdę nic nie jest jednoznaczne. :) 

 

Pozdrawiam Was. heart

Pecunia non olet

Moja pamięć nie potrafi zapomnieć klimatu Twojego opowiadania, który uparcie daje znać o sobie, a zatem – nie mam wyjścia – także drugi kliczek. :)

Powodzenia. :) 

Pecunia non olet

No dobra :). Ciąża dziewczynki wynika z tego jak Celeb traktowała poligamie. Uważał się za Mormona ale wykorzystał ich stosunek do małżeństwa w cyniczny sposób. To spowodowało, że Mormoni dokonali zbrodni ( bo sami traktowali to bardzo poważnie). To też sprawiło, że szeryf nie zawiadomił fortu o popełnieniu przestępstwa:).

 

Ahaaa… :)

Dzięki. :) 

Pecunia non olet

Opowiadanie było po prostu bardzo słabe i źle napisane, ot cała historia.

 

surprise No to mnie zdumiałeś, Ave Cezarze! 

Pozwolę sobie tylko nadmienić, że – jako czytelniczka i skromna wielbicielka horrorów – byłam zgoła odmiennego zdania. :) 

Wielka szkoda… sad

Pecunia non olet

A widzisz, to że jest w tekście to jeszcze nie znaczy, że jest czytelne ;). Nieuważne czytanie może nie pomagać ale raczej Cię o to nie podejrzewam:)

Bardjaskierze, dziękuję, ale – przyznam szczerze – śledziłam pilnie wątek masakry i pojawiających się, wciąż nowych bohaterów oraz ich dalsze losy. Dziewczynka uratowana i zabezpieczona – ok, poszła w niepamięć. Tymczasem są nowe odsłony fabuły, nowe postacie fantastyczne, mowa o nieżyjącym synu, o cierpieniu ojca, cmentarzyskach, duchach i zjawach, atmosfera się zagęszcza… A tu nagle na końcu – jej ciąża. Potrafisz zaskoczyć, nie ma co! :))

Pecunia non olet

Witam Cię i przy Twoim drugim tekście, opublikowanym w tym samym czasie, gratulując podwójnego debiutu. :)

Generalna sprawa – tekst raczej nie powinien być jednym akapitem. Trzeba go podzielić na mniejsze, logiczniejsze. :)

Inne kwestie techniczne i sugestie oraz wątpliwości (tylko do przemyślenia):

Jestem tak zadżumiony przez leki i moje schorzenie, iż dociera do mnie 50 % tego, co powinienem zarejestrować moimi zmysłami w stu procentach. – liczebniki słownie

Bałem się pominąć czegoś z listy. Ale udało się. – pierwsze zdanie ma błędną składnię, a drugie brzmi niepoprawnie i lepiej je połączyć ze sobą

Stojąc w kolejce, ciężko przypomniałem sobie, że muszę wpaść do sklepu fotograficznego. – styl – co to znaczy „ciężko sobie coś przypomnieć”?

 

Interpunkcja i tutaj do poprawy, np.:

Nie mogłem zdecydować się czy mam wejść do środka.

Określiłbym je jako, silne wspomnienia, opowieści opowiedzianej w przeszłości, a dotyczącej mającej wydarzyć się w przyszłości, czyli teraźniejszości, która rozgrywała się właśnie w tej chwili. – tu dodatkowo zdanie jest niejasne i ma błędy stylistyczne

Bodźce, których doznawałem upodabniały się do wydrukowanych zdjęć.

Miałem kupić dwa dodatkowe akumulatory do mojego Canona bym nie musiał się martwić podczas dłuższych wypadów, że zabraknie mi energii.

Takim moim niegroźnym żarcikiem okazała się przeogromna potrzeba by moje kadry zdominowały zielenie.

Powracając do mojej psychiki, uważam, że największym żartem, jakim poczęstowało mnie życie to te materializujące się w mojej głowie uderzenia czasu.

 

Do tego, jak i przy poprzednim Twoim tekście – mnóstwo zaimków, zwłaszcza osobowych. Trzeba je usunąć/pozastępować/zredukować – jak? – tu: wedle Twojego uznania. ;)

Jak rozumiem ilość przekleństw oraz dziwacznych zdań ma pokazać stan umysłu bohatera/narratora. Szkoda, że w Przedmowie lub tagach nie zaznaczyłeś tego. No i generalne pytanie – gdzie tu fantastyka? Czemu akurat na tym Portalu publikujesz taki szort o chorym psychicznie człowieku? Co on ma oznaczać?

 

Pozdrawiam serdecznie. Powodzenia w dalszej twórczości. :) 

Pecunia non olet

Witaj. :)

Gratuluję debiutu i to już dzień po rejestracji. :)

Zapraszam do działu Publicystyka – Poradniki są znakomitym źródłem wiedzy o Portalu (ten autorstwa Drakainy), a także o zasadach poprawnej pisowni czy regułach zapisu dialogów bądź myśli. :) 

Tekst o tej ilości znaków (6348) to tutaj SZORT, a nie OPOWIADANIE, zatem zmień kategorię. :) 

Większe akapity lepiej rozdzielić na mniejsze. :)

Przebiegłam szybko oczami i widzę sporo powtórzeń rozmaitych form czasownika “być” oraz zaimków, nieraz blisko siebie – warto je wyeliminować, bo niepotrzebnie dodają usterek stylistycznych. :) 

Trzeba też przejrzeć interpunkcję, bo wymaga starannej korekty, np.:

– Witajcie przyjaciele.

Kończą nam się zapasy, jesteśmy bardzo głodni gdyż w tych stronach, jest prawie niemożliwe by cokolwiek upolować.

Ukarała mnie tą potwornością gdyż odrzuciłem jej propozycję i wyróżnienie.

W mych żyłach płynęła czarna szlamiasta krew.

 

Widzę, że od razu opublikowałeś i drugie opko – we wskazanym już Poradniku Drakainy znajdziesz poradę, czemu lepiej tak nie robić. ;)

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia z pisaniem. :) 

Pecunia non olet

Wiesz Bruce, to też jest w tekście;)

Najwidoczniej nieuważnie czytałam. ;) Dzięki. :) 

Pecunia non olet

Nie, nie, Bardjaskierze, dzięki, ale jeszcze poczekam na komentarze innych Czytelników. :) 

Też jestem ciekawa, kto zgadnie. ;) 

Pecunia non olet

Marszawo, cieszę się bardzo, ten efekt – choć trudny tematycznie, wiem… – chciałam osiągnąć. :)

Całusy. kiss

 

Lugosi, gadulstwo ciężko stłamsić (coś o tym wiem…), ale celem był króciak, skracany niemożebnie, zatem cel osiągnięty. :)

 

Dziękuję Wam i pozdrawiam serdecznie. heart

Pecunia non olet

I tylko nadal nie wiadomo, kim była owa nieszczęsna dziewczynka… crying

A może – miała ona związek z nieżyjącym synem Wyjącego Wilka? 

Pecunia non olet

Fajna dyskusja. :)

Co do urodzenia iskry, moim zdaniem boli, bo to specyficzna cząstka matki; urodzenie jej zawsze boli, obojętne, jakich rozmiarów jest “dziecko”. :) Przy czytaniu traktowałam takie zdarzenie jako “oderwanie kawałka”. :)

Natomiast co do odegnania demona, w moim odczuciu kołysanka miała już tylko przypieczętować cały – że tak powiem – proces walki ze “złym”; przepraszam, jeśli kogoś tym urażę, ale przy czytaniu ciągle kojarzyłam atakujące Strażniczkę demony z kuszeniem Chrystusa przez Diabła. :) Jezus nie walczył orężem, lecz – postawą, rozumem, nieustępliwością i słowem. ;) 

A – cytując Lombard – “ckliwe melodramaty” zawsze mnie poruszały. :) 

 

Pozdrawiam Was. heartkiss

 

Pecunia non olet

Bardzo dziękuję, Betweenthelines; niestety – tak bywa często u tych “najbardziej przykładnych i wzorcowych”. :)

Pozdrawiam ciepło. heart

Pecunia non olet

To nie tylko Twoje dzieciństwo, to również moje. I myślę, że tu na “Nowej” wielu z nas. A jakby się ktoś pytał, to ja jestem rocznik 1977. :)

 

Szłam w tym roku do SP. :) Zaczynała się szkolna gehenna. :))

Pecunia non olet

Witaj. :)

A to przedtem było zaznaczone jako fragment? 

Klimat – jak przy każdej Twojej opowieści o wędrówkach górskich. ;) 

 

Wzgórza Szklarskie, czerwiec 2020

Pandemia, rok drugi albo trzeci – już nikt nie liczył

To był z całą pewnością pierwszy rok. Dla mojej Rodziny, jak dotąd, najtragiczniejszy…

 

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Witaj. :)

Rzeczywiście, jak piszesz w Przedmowie – ta historia jest bardziej smutna niż straszna. I rzeczywiście, wydaje mi się, że to chyba najgorsze, co może spotkać człowieka – śmierć własnego dziecka. Byłam na kilku pogrzebach, jeszcze chodząc do SP czy LO. Wyrazy twarzy tych biednych rodziców – nie do zapomnienia… :( 

Wspomnianego przez Ciebie Edwarda musiałam sobie odszukać, bo nazwisko niestety nic mi nie mówiło, choć wychowałam się na jego filmach. Przykre, że tak odszedł… crying

Fantastyki tu nie znalazłam, owe “duchy” to chyba bardziej wyobrażenia. :) 

Klikam jednak za refleksje, bo warto czasem tak podumać. ;) 

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

I ja bardzo dziękuję. ;)

 

“Poluja” i “kryja” to próba stylizacji językowej, więc na razie zostało.

Wiem, wiem, jasne, pytałam tylko, czy ta forma nie dotyczy wyłącznie 1 osoby (”ja/jo”) – “jo poluja”, “jo się kryja”. Tu chodziło o 3 osobę, stąd moja wątpliwość. :) 

 

Pozdrawiam, nieustannie gratuluję pomysłu i poczucia humoru. :) 

Pecunia non olet

Witaj, Anonimie. :)

Kwestie techniczne, które zatrzymały mnie w czasie czytania i nasuwające się w związku z nimi wątpliwości oraz sugestie (zawsze – tylko do przeanalizowania):

– Bywało i tak – odparł skromie. – literówka?

Troje dzieci wyszło zza pagórka z powolnością charakterystyczną dla tych, którzy nie są pewni, czy aby na pewno chcą wychodzić zza pagórka. – powtórzenie/styl?

– Stąd. – Gabuar pokiwał głową z powagą. – Giermkowie stela, z tutyjszych ziem. No, dobrze. Dobrze – brak kropki na końcu lub brak części zdania?

Na potwierdzenie wagi swoich słów, wbił miecz w ziemię i oparł się na nim z miną człowieka, który podjął decyzję nieodwołalną jak zmiana pory roku. – pierwszy przecinek chyba zbędny?

– Dobrze – mruknął w końcu do siebie – Jak wilk jes som, to skutycznij poluja. – błędny zapis dialogu?; czy na pewno ma być „poluja”, a nie – „poluje”?

– Ach tak – zakrzyknął mężczyzna. – wykrzyknik przy krzyku?

– Jesteśmy kupcami – odezwał się ten przy kotle. Powiedział to spokojnie, tonem człowieka, który nie widzi powodu, żeby się denerwować. Był gruby i łysy, z obfitym wąsem w całości przykrywającym mu usta – Handlujemy płótnem. Wracamy z targu w Byszowinach. – błędny zapis dialogu?

Na miejscu rozprawiacie się ze Skrzypkiem i (przecinek?) jeśli uda się odzyskać od niego pieniądze, klacz jest wasza.

Wszebor przywiązał postronki – brak kropki?

Kupcy rozstawiali już wóz i prezentowali płótno, a Diuk Gabuar rozglądał się w około. – ort. – razem?

Tymczasem na rynku pojawił się mężczyzna niewiele wyższy od beczki, zza której wyszedł, z twarzą koloru gotowanej rzepy i głosem tak cienkim i wysokim, że pierwsze zdanie, które wypowiedział (przecinek?) brzmiało jak skrzypienie nienaoliwionej bramy.

– A to co za procesja – pisnął Skrzypek, stając szeroko na krótkich nogach. – czy on nie zadał pytania?

 

Mocie przy sobie cosik ostrygo – wycedził. – Czy tylko w gymbie jesteśta mocni?

Skrzypek zacisnął usta.

– Mam – pisnął w końcu. – tu podobnie – czy wytłuszczone to nie pytanie?

Oddajcie kijek i idźcie z powrotem (przecinek?) skąd przyszliście.

Gabuar nabrał powietrza, ale żadna riposta nie przyszła mu do głowy. I wtedy pomoc przyszła z najmniej spodziewanej strony. – powtórzenie?

Badyl świsnął i trafił w nadgarstek z taką precyzją, że miecz wypadł zanim jego właściciel zdążył zrozumieć (przecinek?) co się stało.

Diuk Gabuar nie patrzył na przeciwnika, zamiast tego wpatrywał się z rozanielonym wyrazem twarzy w stronę karczmarzowej. – mocno mi zgrzyta stwierdzenie: „wpatrywał się w stronę kogoś/czegoś” (?)

Kupcy zgodzili bez ceregieli, bo mieli jeszcze płótno do sprzedania i nowego konia do kupienia. – składniowy – brak „się”?

Gruby skinął głową na odchodne, ten najbardziej milczący, (zbędny przecinek?) milczał nadal, a Wszebor machnął ręką od niechcenia i rzekł:

To powiedziawszy, ruszył przed siebie, a w ślad za nim ruszyła i uratowana karczmarzowa. – celowe to powtórzenie?

Taka, co ni wiadomo, co za zakrytem się kryja. – tu znowu mam wątpliwość, czy „kryja” nie odnosi się do zaimka „ja”?; może: „co się skrywo”?

Aby umilić im ostatnie godziny marszu, zaczął nucić swoją ulubioną piosenkę, szybko jednak pojął, że w towarzystwie damy, trzeba zadbać o maniery. – zbędny ostatni przecinek?

 

Rewelacja. :)

Trochę Don Kichot, trochę Król Julian z „cyrkowej” części „Madagaskaru”, jednym słowem: ubaw! :)

Gratuluję pomysłu, klikam, pozdrawiam. ;)

Pecunia non olet

GalicyjskiZakapiorze,

taka opinia, to miodzio na moje serce, dziękuję. :)

 

Michaelu, serdeczne dzięki za Twój komentarz. :)

 

Pozdrawiam Was! heart

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

Bruce, akurat w dialogach moim zdaniem to dopuszczalne, bo ludzie nie mówią idealną polszczyzną ;)

Decyzja należy zawsze do Autora. :) Ja podkreśliłam, że to tylko wątpliwości. ;) 

Pecunia non olet

Ja w pierwszym momencie (tzn. kiedy się okazało, że jest w ciąży) pomyślałem, że to jedna z ,,żon” Celeba, który ,,był złym człowiekiem”…

Ja myślałam, że to córka Celeba. Okaże się, że babka. laugh

Pecunia non olet

Zobaczę, jak dalej pójdzie interpretacja :). Ale narazie nikt nie trafił :P

Serio? surprise

Pecunia non olet

Witaj. :)

W szorcie dojrzałam powtórzenie, być może celowe:

Albo spadnie z Góry, a jego ciało, obmywane odwiecznym Deszczem, leżeć tam będzie w nieskończonej samotności, w towarzystwie wody, mchów, nielicznych krzewów oraz pisków mew – jedynych gości, niekiedy rozbijających się o strome brzegi, których ciała dawały mu pożywienie.

 

Mnóstwo tu metafor, tajemniczości, poezji i opisów zjawisk oraz pojawiających się symboli. Nie do końca czuję natomiast fantastykę. Muszę jeszcze nad tym tekstem podumać. :)

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

O ile dobrze zrozumiałam, dziewczynka jest jedyną córką, ocalałą z rzezi, a nosi dziecko chyba upiora, wymierzającego sprawiedliwość (?).

Pecunia non olet

Wobec SZTUKI – powaga i milczenie.

Ona daje prawdziwe ukojenie.

Dziękując, przed Twórcami chylę czoła,

Więcej zachwytów wyrazić nie zdołam…

 

Pecunia non olet

bruce – ja się ucieszyłam, że mam czterech czytelników a tu trzy komentarze od bruce :( i teraz jest mi smutno ;)

Wybacz, ale czytałam tak długi tekst na raty. :) Niedziela… :)

Klasyk ale nie oglądałem :)

Bo Ty młody jesteś. :) To klasyk dla takich dinozaurów, jak ja. :) W TVP wtedy były tylko dwa kanały i nagle pojawił się trzeci (nasz, regionalny) z tym właśnie tasiemcem. :)

 

No właśnie dlatego nie ma bydła, a zdecydowałem się na jagnięcinę – by unikać typowych skojarzeń z dzikim zachodem :) Chociaż fajkę u Indian dałem ;P

Ok, rozumiem. :) Skojarzeń z Dzikim Zachodem jest duuużo więcej. ;) I mi to pasuje. :)

 

To, że byli pod bronią to nie znaczy, że byli uzbrojeni po zęby ;). Bardziej mi chodziło o to, że jak przynieśli strzelby to nawet nie będą musieli podchodzić :) 

Aha, rozumiem, dzięki za wyjaśnienie. ;)

 

A tu szeryf sugeruje, że zgłosi zdarzenie. Byłbyś gdybyś nie musiał zwisnąć ;). 

Aaa… Ok. :)

 

Bardzo mi miło, że opowiadanie się podobało i dziękuję za podwójny klik :) 

I ja dziękuję. :) Owszem, bardzo mi się spodobało. :) Wiem, że lubisz nagromadzenie bohaterów i częste zmiany scenografii, dlatego zazwyczaj podchodzę do Twoich opowiadań, jak do zarysów tworzonych scenariuszy filmowych. :) Film, zrealizowany na podstawie tego opka, byłby mrocznym, tajemniczym i bardzo klimatycznym horrorem. :) 

 

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. :) 

Pecunia non olet

Dalszy ciąg i nasuwające się wątpliwości (zawsze – tylko do przeanalizowania):

Nieco na południe stąd dokonano zbrodni na kobietach i dzieciach. Zastrzelono ich i oskalpowano. – tu mam wątpliwość, czy nie „je”, skoro mowa tylko o kobietach i dzieciach (?)

Obrazy wrócił – zobaczył kobiet tulące dzieci, dziewczęta zasłaniające oczy córek. – literówki?

Wyjący Wilk na krótką chwilę zapomniał o zmarłym synu – jakby nigdy się nie narodził. W jednej chwili spiął konia piętami. – powtórzenie?

– Tak (przecinek przy Wołaczu?) ojcze, jak kazałeś.

Tak (przecinek?) jak zabrano mi żal, który wypełnia serce.

Wtedy kruk, pchany do lotu nagłym niepokojem, wybił się w powietrze. (wolny wers) Sznur przeciął powietrze, gdy Hyrum zawinął dyscypliną.– powtórzenie?

Sznur świstała w ciemności. – literówka?

Mormoni śpiewali się przy ognisku. – czy tu brak części zdania?

Ale to, że swe plugawe postępki postanowiłeś ubrać w szaty mormońskie, zasłaniałeś się naukami Josepha Smitha(13), tego nie mogłem ci wybaczyć. – tu mam wątpliwość, czy „to” nie warto pominąć (?)

– Zrobiliście to? – powtórzył.

– Celeb to był zły człowiek. Mimo to ojciec poniósł karę za grzechy. – powtórzenia?

 

Co do tego fragmentu mam wątpliwość:

Bill obserwował Mormonów.

Było ich ponad dwudziestu. Każdy pod bronią. Jeśli zechcą, Bill już nigdy nie zobaczy Laramie. Szeryf zdecydował, że postawi wszystko na niepewną kartę – miał już dość siodła, rwącej nogi, migreny i równiny. Miał sześćdziesiątkę na karku, był już zwyczajnie za stary na to, co dzieje się na prerii.

– Zrobiliście to? – powtórzył.

– Celeb to był zły człowiek. Mimo to ojciec poniósł karę za grzechy.

Mormoni czekali w ciszy na efekt rozmowy. Kilku przyniosło strzelby. – jak rozumiem – oni mieli już broń; czy nie chciałeś na końcu napisać, że oni „podnieśli/unieśli strzelby”?

 

Pewnie nawet (przecinek?) gdybym rozkazał braciom, by pojechali do Laramie, część nie znalazłaby w sobie na tyle siły, by z własnej woli stanąć przed sądem.

 

Byłbyś dobrym Starszym, Ezechielu. – tu też mam wątpliwość, przecież on już przewodzi Mormonom, zastąpił ojca, czy nie miało tu być: „będziesz/ jesteś”? – chyba, że masz na myśli, że Rudy byłby lepszym od ojca wcześniej – wtedy, kiedy dokonano mordu?

 

Przy takim dialogu wydaje mi się, że albo zbędne jest „nie”, albo trzeba dać znak zapytania przy ostatniej wypowiedzi szeryfa:

Doktor złapał kurtkę Billa.

– To ważne.

– O co chodzi?

– Dziwki Howka wczoraj ściągnęły mnie do tej małej.

– To naprawdę nie może zaczekać. – Bill wyrwał rękaw z palców doktora.

 

– Co mi do tego. – czy to też nie jest pytanie?

 

 

Bardzo fajny horror, mroczny, pełen tajemnic i świetnej atmosfery Dzikiego Zachodu. Dziwaczne zasady, karzące mordować w imię rzekomych praw surowej religii, dodają tu specyfiki oraz klimatu. :) Długo narastała niepewność, długo jako czytelnik szukałam odpowiedzi: „kto stoi za potworną masakrą?”, bo podejrzanych było naprawdę wielu… :) Doskonale dozujesz napięcie. :) Twoje opowiadania czyta się z prawdziwą przyjemnością. :) Brawa!

Osobne podziękowanie za cylinder. :) Mam/żywię do niego wieczny sentyment. ;)

 

Klikam podwójnie, nie mam innego wyjścia. :)

Powodzenia, pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Kolejna część sugestii do przemyślenia:

A kto ma się zająć małą?! – Burmistrz wrzeszczał już od jakiegoś czasu.

A Bill był niewyspany. Ledwie zasnął, a Conor obudził pół miasta. – czy celowo te powtórzenia?

Czy dziecko coś powiedziało?

– Nie – odpowiedział medyk. – Możliwe, że już nie powie. – powtórzenia?, może: „odparł/odrzekł” (itp.)?

– Ale jeśli, to załatw to na równinie. – powtórzenie? – pierwsze usunąć?

Jeśli dowiedzą się, że mamy tu problem z prawem, albo gorzej, z Indianami, to przeniosą trasę. To będzie koniec Laramie. – tu podobnie?

Na migrenę podziałała od razu, ale noga ciągle dawała o sobie znać. Przy wozie z ciałami za długo klęczał i bał się, że stara rama nie pozwoli mu wstać. – dopytam: skoro mowa ciągle o nodze, nie chodziło tu o „ranę”?

Na wozie były trzy kobiet, dwie dziewczyny i trzy dziewczynki. I Celeb – mężczyzny o siwej brodzie i skroniach, który często wznosił ręce ku niebu. – literówki?

Wstał, ale białego nigdzie nie było. Wyjący Wilk nie mógł uwierzyć, by był w stanie iść całą noc. – powtórzenia?; może pierwsze zastąpić innym, np.: „dostrzegł/zobaczył”?

Nie umknęło uwadze Bill, że składały się z kilku żon. – literówka

Ja jednak nie mam czasu na rozstrzyganie sporów natury duchowej – wyjaśnił Bill i zagryzł jagnięcinę chlebem kukurydzianym. – trochę mnie zdumiała jagnięcina, bo kojarzę Dziki Zachód główni ze stadami bydła, ale czytam w necie, że owce też tam mieli i Mormoni – choć w umiarze – mogli spożywać mięso. :)

– Szanuję to, ale jestem zobowiązany, by każdy w moim okręgu respektowali również prawo terytorium Wyoming. – literówki?

– Kodeks prawa wywodzi się wprost z przykazań Bożych, a te, zapewniam, respektujemy – ospowaty rozłożył ręce, skrzypek zaczął grać spokojną melodię. – popraw tu sobie zapis dialogu

 

Wrócę, pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka