- Opowiadanie: UnaBomba - Brokat

Brokat

Dziękuję za uwagę.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Użytkownicy III

Oceny

Brokat

Szary motłoch przeciskał się wąskim korytarzem prowadzącym na główny dworzec szarego miasta. Co żywsi wyciągali szyję w górę, by móc cokolwiek zobaczyć. Reszta poruszała się popychana przez tłum. Ciasno, ciaśniej, szaro, szarzej. W końcu pierwsi dotarli do mety. Ustawili się wzdłuż szarej barierki, za którą otwierał się inny świat. Z głośników rozległ się głos:

– Pociąg do stacji Raj odjedzie o nieważne której godzinie, z nieważne którego peronu, bo i tak, szarzy ludzie, nigdy do niego nie wsiądziecie.

Tuż za szarą barierką posadzka wyłożona jest białym marmurem. Wypolerowana, lśni. Co odważniejsi mogliby wystawić głowę ciut dalej, by się w niej przejrzeć. Ale takich tu brakuje. Podjeżdża pociąg. Lśniący, nowiutki, można rzec, pachnący luksusem. Zza szklanych, ogromnych, sięgających nieba drzwi wychodzą Ludzie. Ubrani w futra i jedwabie, panterki i koronki, obwieszeni złotem i platyną. Kobiety w szafirowych koliach, mężczyźni w złotych zegarkach. Gustowne, skórzane walizki i mikroskopijne torebki. Czółenka i mokasyny, botki i oksfordy. Patrzą wysoko, ponad szarą masę. Ich wzrok sięga nieba, myśl wyłącznie chwili naprzód. Ludzie wchodzą powoli, dostojnie do wagonu. Znikają. Za nimi kolejni. To już wszyscy. Konduktor podchodzi do szarej barierki, patrzy ponad tłum. Z kieszeni wyjmuje tęczowy brokat. Dmucha w niego i po chwili chmura tęczowego, lśniącego brokatu roznosi się nad szarym motłochem.

Czy można złapać choć jedną drobinkę? Czy można zabrać ją do domu? Przedstawienie skończone. Motłoch zobaczył to, po co nie dane mu będzie sięgnąć, i wraca do swoich szarych, ciasnych domów. Chów klatkowy. Ściana przy ścianie, klatka przy klatce. W jednym molochu czterysta pięćdziesiąt pięć okien, a za każdym z tych okien inne marzenia. Wszystkie dawno zapomniane, zakopane, przykryte szarym pyłem. Za jednym z tych okien coś się jednak rodzi. Jedna drobinka brokatu wczepiła się w długie włosy koloru wypolerowanej miedzi. Zielona, kontrastująca. Widać ją w odbiciu w lustrze. Szara istota patrzy. Drobinka wędruje. Zbliża się do rzęs, przykleja do tęczówki. Istota nie przestaje jej widzieć. Zdejmuje z wieszaka szary płaszcz i wychodzi na ulicę. Oka kątem, którego podobno nie ma, zaczyna dostrzegać zmiany. Kosz na śmieci nie był nigdy tak wyrazisty, a latarnie nie dawały nigdy tak ostrego światła.

Istota dociera do pustego teraz dworca. Schodzi na tory tam, gdzie stał pociąg do Raju. Jakby wiedziona węchem, idzie w ślad pociągu, który już dawno odjechał. Zanurza się we mgle. Jest cicho, zimno i mokro. Słychać jedynie rytmiczne kroki. Mgła kończy się niespodziewanie. Tak jak tory, które nagle urywają się nad przepaścią. Na samym dole przepaści coś z daleka migocze. Czy to złoto? Platyna? Czy tam rodzi się tęczowy brokat? W Istocie rodzi się myśl. Czy było warto?

Koniec

Komentarze

Witaj. :)

Gratuluję debiutu i to już w dniu rejestracji. :)

Zapraszam do działu Publicystyka, który zawiera m. in. bardzo pomocne nam wszystkim Poradniki, w tym: Drakainy dla Nowicjuszy, a także: dialogowe, myślowe, ortograficzne, interpunkcyjne, językowe itd. ;)

 

W Twoim szorcie pojawia się pewna niejasność, związana z zastosowanymi czasami: najpierw piszesz w przeszłym, pojawia się komunikat w przyszłym, a potem nagle dalej opowiadasz o kolejnych wydarzeniach w czasie teraźniejszym:

Szary motłoch przeciskał się wąskim korytarzem prowadzącym na główny dworzec szarego miasta. Co żywsi wyciągali szyję w górę, by móc cokolwiek zobaczyć. Reszta poruszała się popychana przez tłum. Ciasno, ciaśniej, szaro, szarzej. W końcu pierwsi dotarli do mety. Ustawili się wzdłuż szarej barierki, za którą otwierał się inny świat. Z głośników rozległ się głos:

– Pociąg do stacji Raj odjedzie o nieważne której godzinie, z nieważne którego peronu, bo i tak, szarzy ludzie, nigdy do niego nie wsiądziecie.

Tuż za szarą barierką posadzka wyłożona jest białym marmurem. Wypolerowana, lśni. Co odważniejsi mogliby wystawić głowę ciut dalej, by się w niej przejrzeć. Ale takich tu brakuje. Podjeżdża pociąg. Lśniący, nowiutki, można rzec, pachnący luksusem. Zza szklanych, ogromnych, sięgających nieba drzwi wychodzą Ludzie.

 

Kolejnym dylematem są dla mnie użyte w tekście nazwy, dotyczące bohaterów: “ludzie” czy “istota”. Podajesz je zarówno małą, jak i wielką literą, co niepotrzebnie stwarza błędy ortograficzne; tu przykłady:

– Pociąg do stacji Raj odjedzie o nieważne której godzinie, z nieważne którego peronu, bo i tak, szarzy ludzie, nigdy do niego nie wsiądziecie. (…)

Zza szklanych, ogromnych, sięgających nieba drzwi wychodzą Ludzie. (…)

Szara istota patrzy. (…)

W Istocie rodzi się myśl.

 

Być może oba wspomniane zabiegi językowe są przemyślane oraz celowe, lecz nie wychwyciłam tego, niestety. :) Czemu tak napisałaś? Czy rolę (jeśli tak – jaką?) odgrywa tu tytuł? 

 

Całość przepełniona jest wyjątkowo ciężkim klimatem, dużo tu ponurych określeń, smutnych i dołujących nazw oraz opisów. Jest także sporo tajemniczości – skąd i dlaczego konduktor miał tytułowy brokat? Czemu tylko jedna istota dostąpiła zaszczytu? Co oznacza pytanie, kończące całość?

Szort wyjątkowo krótki, a nakazuje zastanawiać się nad niemal każdym zdaniem – jego dosłownością oraz nietypowymi metaforami. :)

Odniesień do przerażającej rzeczywistości oraz do przyszłości postapo wyczuwam to mnóstwo i z tego powodu klikam do Biblioteki. :)

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w dalszym pisaniu. :)

Pecunia non olet

Dziękuję, bruce, za komentarz i celne uwagi. Technicznie widzę te niedociągnięcia związane z użyciem czasów. Natomiast małe i wielkie litery były celowe. To byli CI Ludzie, a dla głosu z głośnika to byli tylko szarzy ludzie, zwykła masa. Szara istota natomiast stała się Istotą. Wcześniej należała też do szarej masy.

W każdym razie przesłaniem szorta miał być bunt wobec elitaryzmu, próżności i krótkowzroczności. 

Stresuje mnie poddawanie się ocenie, ale mam jeszcze w zanadrzu parę mrocznych tekstów :)

 

Dziękuję, bruce, za komentarz i celne uwagi.

I ja bardzo dziękuję. ;) To arcyciekawy szort. :)

 

Technicznie widzę te niedociągnięcia związane z użyciem czasów. Natomiast małe i wielkie litery były celowe. To byli CI Ludzie, a dla głosu z głośnika to byli tylko szarzy ludzie, zwykła masa. Szara istota natomiast stała się Istotą. Wcześniej należała też do szarej masy.

Ok, jasne, wolę zawsze dopytać; każda uwaga czy sugestia to tylko wątpliwość do przemyślenia – jako Autorka to Ty decydujesz ostatecznie o całości. :)

 

 

W każdym razie przesłaniem szorta miał być bunt wobec elitaryzmu, próżności i krótkowzroczności. 

No i to należycie wybrzmiało. yes :)

 

Stresuje mnie poddawanie się ocenie, ale mam jeszcze w zanadrzu parę mrocznych tekstów :)

Na spokojnie. Publikujesz – liczysz się z opiniami Czytelników. :) Tu każdy z nas tak ma, norma. :) Jeśli krytyka – trzeba rozmawiać. Nie należy się nigdy obrażać (to tak na przyszłość) – dyskusja zawsze jest twórcza. :) 

Zajrzyj do HP – jest tam wątek powitalny. ;) Oblukaj ciekawe wątki. :) 

I – sama poczytaj inne teksty, zopiniuj, wyraź swoje zdanie, podyskutuj. :) Zobaczysz, jak szybko “wsiąkniesz” w Portal. ;) 

Powodzenia, pozdrawiam serdecznie. heartsmiley

Pecunia non olet

Zgadzam się z Bruce, że szort jest napisany osobliwie i, jak dla mnie mało czytelny. Nie zdołałam się zorientować, UnaBombo, co miałaś nadzieję opowiedzieć.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka