Rymowanka, nie wiersz.
Rymowanka, nie wiersz.
Nie jestem artystą
ani humanistą.
Jestem bardzo rad,
gdy przywracam ład
we wszystkich papierach.
Mam go nie na długo
i to mnie uwiera.
To się kartka zemnie
albo się zgubi…
Źle to świadczy o mnie.
Ciągle robię próby,
żeby się poprawić.
Wtedy się pojawia
coraz większa,
radośniejsza.
– Głupcze – mówi
– nie walcz ze mną.
Ja, entropia, jestem piękną.
I kogo mam słuchać?
Jej? Czy mego ducha?
Entropia ma rację –
porządek to złudzenie.
Każdy ład jest chwilą,
chaos przeznaczeniem.
Ale właśnie w tej walce,
w wiecznym próbowaniu,
jest coś piękniejszego
niż w spokojnym trwaniu.

Entropio, ty kolebko moja…
Za te rymowanki wlałbym po pół szklanki…

Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Witaj, Misiu. :)
W ten oto ładny sposób można wytłumaczyć każdy nieład. :) I dobrze. Nadmiernie uporządkowane życie jest nudne.
Wymowę Twojego wiersza jakoś tak od razu skojarzyłam z komedią “Małolaty u taty” i ich “Tatusiowym przedszkolem” (kadr poniżej) – tytułowa placówka, założona przez zwolnionych nagle z pracy ojców, jest przeciwstawiona idealnemu przedszkolu, prowadzonemu nieopodal przez apodyktyczną dyrektorkę. ;) Nietrudno sobie wyobrazić, które miejsce szybko zyska rozgłos i będzie cieszyć się większą sympatią oraz poparciem. :)
Pozdrawiam serdecznie. :)
Pecunia non olet
Zastanawiające – czytając, rapowałem to w myślach, chociaż ja nie słucham raczej hip-hopu :D
Pozdrawiam :P
Kto z entropią walczy,
ten od czasu ginie,
jego jest władczynią,
starczy, że nań skinie.
Lecz w walce z entką
jest pociecha tycia,
bo bez tych starań
nie byłoby życia!
Dziękuję wszystkim Wam! :)
Widzę, że mam
Wasze poparcie
W moim rozdarciu.
Nie jestem poetą
Ani wierszokletą.
Moje rymowanie
to reakcja na sprzątanie.
Entropię lubię,
Chętnie chołubię,
Lecz sprzątnąć muszę,
Bo się uduszę,
Gdy w brudne okna
Zapuka wiosna.
Ja tam wolę ład. Nawet w wyrazie “ładny” można go odnaleźć.
Misiu, jak dla mnie, to jesteś prawdziwym artystą-humanistą. :)