Profil użytkownika


komentarze: 178, w dziale opowiadań: 176, opowiadania: 97

Ostatnie sto komentarzy

Motywy pirackie wyszły ok. Rzeczywiście jest tu klimat “morskich opowieści” gdzieś w tawernie ;).

A w jakich motywach czujesz się dobrze? Może wrzuć tu coś takiego, z czego sam jesteś zadowolony? Pozdrawiam!

Cześć! Niby zgrany motyw styku cywilizacji rozwiniętej z prymitywną, ale dobrze się to czyta. Ciekawy tekst. Też nominuję do Biblioteki: za ciekawie poprowadzoną narrację, dobrą kreację postaci (nie są tekturowe) i ciekawie wymyślony świat. Pozdrawiam! 

Byłby to dobry temat na konkurs, np. “Z innej perspektywy”. Zasady takie, że prowadzimy narrację pierwszoosobową, lub bliskiego naratora, ale bohater/ka jest innej płci niż autor/ka.

Byłoby to bardzo ciekawe, a może i śmieszne :)

 

Jestem już “pełnoletni” na portalu, więc zrobię z tego użytek i nomiuję ten tekst do Biblioteki. Uzasadnienie: przystępna forma dla młodych odbiorców, w strawny sposób podanie faktów naukowych, które łatwo zapamiętać, oswajanie z obrzydzanymi w mainstreamie naukami ścisłymi. A podejście do tematu jest atrakcyjne i wg mnie warsztatowo tez OK. Pozdrawiam!

Cześć!

No i dobrze to wyszło. Obracam się w takich klimatach, są mi bliskie.

Wcześniej czy później ludzie będą mieli pokusę naprawiania naturalnych predyspozycji. Dziś jest to nieetyczne, bo źle się kojarzy. 

Bardzo ciekawy świat i chyba dość prawdopodobny.

Pozdrawiam!

Cześć!

Dotychczas syrenki kojarzyły mi się z nieszkodliwymi stworzeniami jak z bajek Disneya.

Początek opowiadania tak sugestywny, że obudził we mnie wspomnienia z poprzedniego miejsca pracy :). Podobało mi się ogólnie.

Pozdrawiam!

Cześć! Najpierw mi się kojarzyło to z zatrzymaniem czasu (trochę jak u Wellsa i Kinga), ale potem to całkowite zaskoczenie z manekinami. Fajny pomysł. Pozdrawiam!

@Anet Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. Pozdrawiam!

@Anet Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. Pozdrawiam!

Słowo “pobetowo”: Tekst chyba spełnił swoje zadanie: narracja w dłuższe formie, kreacja bohaterów, dialogi OK. Klikać do Biblioteki jeszcze nie mogę, ale mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy to zrobią (widzę, że paru już jest). Pozdrawiam!

Cześć!

Myślałaś, żeby pisać coś dłuższego? Tak napisana bohaterka mogłaby “nakręcać się” w kolejnych scenach. Chętnie bym przeczytał coś takiego. A pewnie nie tylko ja. Do Biblioteki jeszcze nie mogę nominować, ale mam nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy to zrobią. Pozdrawiam! 

Cześć!

Ważny temat, mało o tym myślimy jako Europejczycy i za to, że go podjąłeś duży plus.

Ale… w tekście można robić akapity – jest to nawet wręcz pożądane :) . Czytam z reguły syntezatorem więc dla mnie to nie problem, ale dla osób czytających wzrokiem może to być nie do przebrnięcia. Porób akapity i wydziel dialogi.

Zwróciłem uwagę na cos takiego: Chłopiec pochodzi z terenów gdzie są lasy iglaste i niedźwiedzie a więc dzisiejszej Kanady lub północy USA. A potem okazuje się że rozumie język Navajo. To dzisiejsza pustynna Arizona oddalona od kilka tys km. Jest to język trudny i niepodobny do innych (zapewne znasz historie o tym, że wykorzystano to nawet do szyfrowania łączności), a nie widzę w tekście wyjaśnienia jak to się stało, że on go rozumie.

Pozdrawiam!

@TheGuru

Podobne mam odczucia po tym tekście. Komercyjnie jest to słuszny kierunek, bo prawda jest brutalna – mężczyźni kupują tylko 20% książek. Grupa starszych nastolatek jest za to potężnym segmentem rynku, dzięki BookTokowi. A one w większości lubią czytać o tym, że mężczyźni są źli albo fajtłapowaci.

Dla nieco starszych czytelniczek jest Joanna Kuciel-Frydryszak, która po napisaniu 2 biografii (Słonimskiego i Iłłakowiczówny sprzedaż ok. 5 tys egz.) sięgnęła po motyw gnębienia kobiet przez mężczyzn. “Służące” i “Chłopki” zostały mega-hitami ze sprzedażą ok. 500 tys. egz.

A ja czytam sobie książki Mroza o Chyłce i z zachwytem podziwiam jak obecny sprawdzony rynkowo model (narcystyczna adwokatka, alkoholiczka, wykorzystująca zależność służbową do znęcania się psychicznego nad młodym aplikantem i dodatkowo wikłająca go w toksyczny związek erotyczny) gwarantuje każdej powieści z serii sprzedaż >100 tys. egzemplarzy.

Nawet nie trzeba wyobrażać sobie zamiany dwójki głównych bohaterów rolami w fabule. Ogromnym problemem fabularnym byłoby nawet uwzględnienie realnego faktu, że 70% sędziów w wydziałach karnych to kobiety. W 17 tomach Chyłka trafia na kobietę-sędziego 4 razy i są to sprawy skomplikowane, medialne i bardzo trudne dla Chyłki. W większości wypadków to ona z reguły daje sędziemu popalić, a sędzia okazuje się gamoniem, którego da się traktować “z buta”. To MUSI być więc mężczyzna.

 

@pisze.po.swojemu

Bardzo się cieszę, kiedy ktoś z użytkowników Portalu staje się prawdziwym pisarzem/pisarką, którem/ej ktoś zapłacił za napisany tekst. To gigantyczna sztuka, więc serdecznie gratuluję i “zazdraszczam” :).

 

Pozdrawiam!

 

Cześć! Ciekawy odcinek.

Mam wątpliwości w tym dialogu:

– Jakiej kubatury potrzebujemy? – Robert omiótł wzrokiem rzędy wysychających cegieł. – Zakładając podział na dwie partie… wystarczy nam komora o objętości około trzech metrów sześciennych? 

Mściwój drgnął i mocno zmarszczył brwi.

– Czyli jaka? – wyrzucił z siebie.

– Mniej więcej tyle, co mała izba – wyjaśniła.

Mściwój rozumie bez problemu bardziej zaawansowane technicznie słowa jak: kubatura, objętość, a pyta dopiero o metry. A potem dostaje wytłumaczenie “o mniej więcej izbach”, może jakaś konkretna? Np. jak ta mała izba u [imię] . A może przeliczyć to na jednostki miar Słowian (jakieś łokcie?). 

Może po prostu Robert powinien zacząć prostszymi słowami “Jak dużego pieca potrzebujemy?”

Pozdrawiam!

Cześć!

Pomysł na historię masz – ta klątwa… Wieczna przerażająca tortura dla zakochanego Krimsona. To duży plus za kreatywność.

 

Przy pierwszym – przyznaję, że pobieżnym czytaniu pogubiłem się w chronologii wydarzeń.

Czasami trochę podkręcasz za mocno stylizację języka:

Smutna zbrukała dłonie krwią opiekuna

a czasem zdarza się Ci napisać coś całkiem z XXI wieku:

zbliżyć do komfortu jaki zapewniała mu obecność drugiej osoby.

wypowiadać kolejne zdania, by walczyć z ciszą, podtrzymać konwersację.

Czy to celowe?

 

Masz bardzo “kwiecisty” język, wręcz jak z romansów. Spowalnia narrację i wydaje się, że masz zamiar przez to zbliżyć czytelnika do bohatera, co byłoby ok, ale potem jest coś, co zwiększa dystans. Zobacz na to:

Rumieniec rozgrzał mu twarz, lecz wstyd kazał pochylić głowę. [w tym miejscu oddalasz perspektywę Krimsona i piszesz dalej “z boku”, a nawet z dalekiej w tym momencie perspektywy Ewangeliny] Gdy Ewangelina zbudzi się o świcie, jego nie będzie obok. Pozostawało mieć tylko nadzieję, że kochanek, który do niej wróci nie będzie już tchórzem, ale bohaterem godnym Wybawicielki.

 

Masz tu też niezamierzoną “rymowankę”:

Nie miał prawa się targować, ale musiał spróbować.

Pomysł na tekst jest bardzo dobry w mrocznym klimacie i da się też emocjonować losami bohaterów – tragicznymi zresztą. Sugestywne opisy przyrody, tej zimowej scenerii. Widać, że lubisz pisać i używać bogatego, nawet ozdobnego języka. To rzadka umiejętność. Rób dalej to, co Ci daje frajdę.

Pozdrawiam!

Cześć! Zajrzałem, bo masz mało komentarzy i tak trochę dla zasięgu ;). Cyberpunk to mój klimat. To jest fragment czegoś większego? Opowiadania czy celujesz np. kiedyś w powieść, a teraz sobie piszesz takie kawałki dla wprawy? 

Tu ci się udała może nie akcję, bo tu nie aż tak wiele się dzieje (może takie wrażenie przez “wyrwanie z kontekstu”) ale widać, że masz wyobraźnię do postaci. Hmmm… spróbuj może z nią wymyśleć zamkniętą historię, która od czegoś się zaczyna i na czymś kończy, czymś zaskoczy czytelnika na koniec. Wtedy więcej ludzi to przeczyta i dostaniesz szerszy feedback. Pozdrawiam!

To jest ekstra. Przejmująco i niepokojąco. Nie powiem, że miło się czyta, ale… nie można przestać przed doczytaniem do końca. Do Biblioteki nominować jeszcze nie mogę, ale mam nadzieję że i tak znajdzie się w Bibliotece. Pozdrawiam!

Cześć!

Dlaczego 12+? Jest to tak przejrzyście, prosto i ciekawie wyjaśnione, że podejrzewam, że nawet dla kilka lat młodszych, a ciekawskich dzieci byłoby to całkiem strawne:). Świetnie napisane i byłoby dobrze jakby to się ukazało jako część książki. Pozdrawiam!

Cześć!

Świetny tekst. Bardzo mi się podobało. Dopadła mnie refleksja, że bardzo by się przydały wybory negatywne – czyli głosowanie na najbardziej znienawidzonego polityka/czkę, żeby go/ją nieodwracalnie wykasować.

Pozdrawiam! 

Miałem tylko problem z rozszyfrowaniem Benka. Ale reszta łatwa, nawet dla kompletnego maksymalnego historycznego ignoranta takiego jak ja.

Bardzo miło się czytało. Pozdrawiam!

Cześć!

miarowy łomot młota umilkł w połowie uderzenia

Nie za bardzo sobie ten dźwięk wyobrażam. Urwanie w pół słowa – tak, ale pół uderzenia?

 

Ten dialog o religii – widać, że chciałeś przekazać dużo informacji i wyszło trochę jakby Agnieszka była jakimś ankieterem. No, ale to subiektywne. Jasne, że to ważne dla fabuły, dla rozumienia bohaterów. Miałeś taki zamysł, żeby ten element budowania świata był w jednym miejscu?

 

Ogólnie ciekawy odcinek.

Pozdrawiam!

Na początku trochę jak eksperymenty Pawłowa… Wydaje się być bardzo prawdziwe. Trudno znaleźć element fantastyki… ;). Może powinna być możliwość zaznaczenia “literatura faktu”? ;)

Bardzo fajny tekst i przerażająco prawdopodobny.

Pozdrawiam!

 

Przeczytałem to głośno w piwnicy. Pajęcza społeczność była zachwycona pomysłem. 6*. Pozdrawiam!

Lubię historie o UFO. Odludna okolica, długa nocna podróż samochodem, światło w lesie, luka czasowa i implant. Elementy obowiązkowe odhaczone :).

Umiesz pisać o emocjach – to się dobrze czyta.

Rzeczywiście, przeszkadza brak akapitów, nie widać dialogów. Jasne, że nie ma to znaczenia jeśli ktoś czyta syntezatorem mowy, ale taki zwarty blok tekstu jest niewygodny do czytania oczami.

Często ci się zdarzają powtórzenia. np.

Ból rozrywa mój brzuch i moje ciało. Marzę o śmierci. Nie! Nie! Nie! To ciało już nie należy do mnie. Coś rozrywa je na pół.

Hmmm… czy brzuch to też ciało?

Takie potknięcia stylistyczne są normalne w “transie pisania”, ale pewnie dostaniesz tu wyliczankę usterek. Warto je poprawić, bo tekst jest całkiem przyzwoity jako osadzony mocno w najbardziej klasycznym gatunku “UFO”.

Oznacz tekst jako szort, bo szorty czyta z reguły więcej osób. Limit szorta to max. 10 tys znaków więc się mieścisz spokojnie. 

Pozdrawiam!

Choć ufo na jakiejś wiosce to nie jest oryginalny motyw, ale bardzo miło się czyta taką językową stylizację. Pozdrawiam!

Bardzo ambitnie podszedłeś do tematu wizji “nowego świata”. Używasz słownictwa, które kojarzy się z “Perfekcyjną Niedoskonałością” i przyznam, że zaczynając czytać obawiałem się takiego uniwersum. Ale na szczęście mówisz (piszesz) zupełnie własnym głosem o swoim świecie i zupełnie innej oryginalnej historii. Wciąga i skłania do przemyśleń o tym czy w przyszłości naprawdę nie będziemy w stanie ulepszyć algorytmów naszych maszyn, a może naszych umysłów, żeby wyeliminować to, co w cywilizacji jest barierą. Pozdrawiam!

Rewelacyjny, rozbudowany diss na nasz system dwupartyjny i te wszystkie “fikołki logiczne”, które funduje nam “prawdziwa” polityka. Chociaż być może “prawdziwi politycy” też starają się robić sobie żarty z wyborców i wkrótce realne “fikołki” polityków będą jeszcze bardziej finezyjne niż ten tekst;). Będziesz musiał wtedy napisać nową ulepszoną wersję ;).

Scena, w której polityczni wrogowie w sekundę dogadują się przy rumuńskiej śliwowicy, żeby chronić własną pozycję – klasyka gatunku. Po tym pomyślałem, że jesteś zawodowym politykiem znającym to od podszewki ;). Bardzo dobra trafna satyra. Pozdrawiam!

Nie ma się do czego przyczepić. Dobry tekst. Podobało mi się, choć fantasy to nie do końca mój klimat. Ale sugestywny styl i w ogóle sposób opowiadania tej historii robi robotę. Trochę się zgubiłem przy tej retrospekcji o matce – gdzie się ona kończy, ale drugie spojrzenie na ten fragment i wszystko ok.

Pozdrawiam!

Czyli nawet w piekle są świętości :). Bardzo miło się czytało, choć od Wigilii (i do Wigilii) całe pół roku :). Pozdrawiam!

Nawet jakbyś nie napisał w swoim bio to by się łatwo można było domyśleć po tym opowiadaniu, że jesteś lekarzem. Medyczny research to każdy z Google może i zrobi, ale ten spokój, oswojenie ze śmiercią to już zupełnie inna sprawa. Jak dla mnie przejmujący do szpiku kości tekst. Masz unikalną umiejętność przekuwania pewnie trudnych doświadczeń zawodowych w poruszającą literaturę. Pozdrawiam i “gwiazdkuję”.

@Jerzy Trzciński Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że generalnie Ci się podobało. Pozdrawiam!

Dobre do poczytania dla odpoczynku po jakimś poważnym hard SF :). Lekko i zabawnie napisane.

Pozdrawiam! 

Cześć!

Bardzo realistyczny scenariusz próby kolonizacji tego księżyca. Szacunek za tak wnikliwy “risercz”.

Pomysł na obcy organizm też ciekawy. W stylu “Solaris”, ale oryginalny.

 

Mankament to jak dla mnie bardzo “encyklopedyczna” narracja. Ok – fakty naukowe i wynalazki są kluczowe w porządnym sf, ale może jakoś dałoby się tę potrzebną wiedzę przemycić w innej formie? Dialog? Scenka jakaś?

Andy może mógłby nieco bardziej być żywym człowiekiem, a nie “protokolantem”. Przykładowo zamiast:

Andy był w nienajlepszej kondycji psychicznej. Armagedon, który miał miejsce na Marsie pozbawił go prawie wszystkich przyjaciół. A miało być zupełnie inaczej, Na Marsie powstawało coś wielkiego. (…) Niestety na Marsie w wielu przypadkach to nie zadziałało. Zbyt gwałtowna kompresja płaszcza planety, podczas kilku sekund zniszczyła wszystko. Przetrwanie tej katastrofy, było cudem. Im się udało.

np. coś takiego:

Obrazy z Marsa wracały, kiedy zamykał oczy przed zaśnięciem: on z Bilem w łaziku na rutynowym rekonesansie i potężny słup pyłu górujący nad bliższym niż ziemski horyzontem, gdy kompresja płaszcza planety zgniotła bazę na Arcadia Planitia w kilka sekund.

 

Pozdrawiam!

Cześć!

Dokładnie tu widać zderzenie poglądów na medycynę.:)

Jednak z tekstu wynika, że to uzdrowienie działo się z dnia na dzień. Trochę nierealistyczne jest takie szybkie uzdrowienie anemii. Jak rozumiem wszelką magię tu wyłączamy :)

Nawet dziś, kiedy są preparaty żelaza w kroplówce wprost do krwi trzeba kilka dni, żeby aż tak osłabiona pacjentka znacznie lepiej się poczuła. Hemoglobina w morfologii wzrośnie dopiero po 7-10 dniach. Organizm potrzebuje czasu, żeby wyprodukować nowe krwinki. Bez magii tego się nie ominie.

Wersja bliższa temu, co robi Agnieszka, czyli doustne suplementy z apteki potrzebują ok. miesiąca, żeby poprawić wyniki morfologii i potem dopiero mógłby być ten delikatny rumieniec.

Żeby mogła z pomocą matki przejść kilka kroków i siedzieć na progu musi mieć pewien poziom napięcia mięśni, organizm musi przyswoić tę krew, “poczuć” żelazo i wyłączyć “tryb awaryjny” – ok. 4-5 dni.

Rozumiem, że w fabule potrzebujesz jednak, żeby “coś” się zdarzyło w ciągu doby. Bardziej realistyczne byłoby coś takiego: “Podniosła głowę powoli, wciąż słaba, ale w oczach nie miała już tamtego pustego spojrzenia bliskiej śmierci”.

Nie jestem lekarzem – to research z internetu robiony przy innej okazji, więc nie jest poradą lekarską ;)

Pozdrawiam!

Cześć!

Tak może zdawkowo napomknąłem o tym jakimś wątku do samodzielnego, zamkniętego opowiadania. Wyjaśnię Ci temat dokładniej: 

Tu jest parę osób, które są dyżurnymi. Oni MUSZĄ przeczytać nowe teksty, które pojawiają się na ich dyżurze. To osoby bardzo doświadczone, a to co wpisują w komentarzach wygląda właściwie na profesjonalną robotę. Ale nie czytają tekstów:

  1. oznaczonych jako FRAGMENT
  2. bardzo długich (zdaje się że >80 tys. znaków)
  3. Jeśli coś jest fragmentem a nie oznaczysz tego jako fragment to dyżurny to przeczyta, ale uzna że to fragment i wymusi właściwe oznaczenie.

Jeśli napiszesz coś, co jest jakimś wątkiem Twojej powieści, ale ma jakieś zakończenie i zmieścisz się w tych 80K znaków to masz GWARANTOWANE, że Twój tekst będzie przeczytany przez kogoś, kto na analizie tekstów “zjadł zęby”. Dostaniesz mnóstwo cennych wskazówek i jeśli weźmiesz je pod uwagę to wiedział jak dalej pracować nad powieścią. Oczywiście nie jest to coś, czego musisz słuchać w 100%, ale naprawdę dużo daje.

W ostateczności napisz jakąś króciótką historyjkę w swoim uniwersum, swoim stylem na powiedzmy 9 tys znaków, ale żeby miała zakończenie i oznacz jako szort. Sporo ludzi przeczyta nawet niezależnie od dyżurnych i skomentują.

 

Pozdrawiam!

Cześć!

Na wstępie pytanie do Ciebie jako autora: czy da się wy­od­ręb­nić jakąś hi­sto­rię, wątek z tej po­wie­ści, żeby zro­bić za­mknię­te opo­wia­da­nie na max. 30-40 tys.? Wtedy by to było opo­wia­da­nie sa­mo­dziel­ne z za­koń­cze­niem, pu­en­tą. Do­stał­byś fe­ed­back, lu­dzie by ci na­pi­sa­li co ro­bisz do­brze, a co źle. To dużo daje i bar­dzo się przy­da w pracy na po­wie­ścią. 

Cho­dzi o to, że je­że­li coś jest “frag­men­tem” to wielu użyt­kow­ni­ków go omija… Je­stem też krót­ko na por­ta­lu, ale za­uwa­ży­łem, że naj­więk­szą kli­kal­ność mają szor­ty (<10K zna­ków). Pu­en­ta na końcu jest bar­dzo ce­nio­na.

Tekst prze­czy­ta­łem – Lem to jeden z moich ulu­bio­nych au­to­rów z dzie­ciń­stwa. A po­mysł, żeby roz­po­cząć od niego cy­ber­pun­ko­wą po­wieść jest bar­dzo dobry. Czuje się też most po­mię­dzy tym, co w pro­lo­gu a w dal­szych roz­dzia­łach.

 

Tekst ma też nie­ste­ty mi­nu­sy. Masz nieco za­gma­twa­ny styl, dłu­gie zda­nia (od razu na po­cząt­ku zda­nie z 35 wy­ra­zów!) i cza­sem można się zgu­bić. Ale to su­biek­tyw­na spra­wa. Styl to styl – tro­chę jak pod­pis.

Wiem, że w swoim tek­ście trud­no jest szu­kać błę­dów, bo się ich nie widzi. Wy­obraź­nia cza­sem roz­cho­dzi się z tek­stem na­pi­sa­nym;) Tu przy­kła­do­wo:

blon­dyn­kę o ma­śla­nych oczach sto­ją­cą za drew­nia­ną ladą

a potem:

ze­sko­czy­ła ze stoł­ka ba­ro­we­go na któ­rym sie­dzia­ła z łok­cia­mi opar­ty­mi o ladę

 

Dużo li­te­ró­wek (np. so­ftwe­re → so­ftwa­re) – przej­rzyj to w wor­dzie, co on na czer­wo­no pod­kre­śla, choć są rze­czy, któ­rych nie­ste­ty nie pod­kre­śla (nie mało → nie­ma­ło)

 

Dość trud­no jest od­róż­nić co myślą, a co mówią bo­ha­te­ro­wie. Np. jakaś kur­sy­wa?

 

Po­zdra­wiam!

Kobieta wyglądająca jak Nadia nie jest jednak Nadią… Dla mnie to mimo wszystko pozytywne przesłanie.

Zaraz wyobrażam sobie świat, w którym na takim OnlyYou w przyszłości ludzie będą sobie mogli zaprojektować “swoją Nadię”. Czy użytkownicy będą staroświecko romantyczni i będą projektować np. swoją żonę tylko młodszą i mniej zrzędliwą? Taką jaką PAMIĘTAJĄ, a nie wymyślą? Czy użytkowniczki będą kastomizować gotowe modele tak, żeby miały dokładnie głos ich chłopaka z liceum i to będzie warunkiem satysfakcjonującej interakcji? Czy tego rodzaju soft będzie “żywił się” bardziej fantazjami czy wspomnieniami? My tu na tym portalu raczej mamy ponadprzecietną wyobraźnię, ale większość ludzi ma jej mniej. Będą używać do kastomizacji własnej ludzkiej pamięci (doprawianej fantazjami) czy jednak wzorców “technicznych” typu plik z filmem ze studniówki?

Tekst jest jednym z najlepszych jakie czytałem na portalu. Gratulacje. Do klikarni wstępu nie mam (nawet pośredniego), ale 6* daję. Pozdrawiam!

@Mehiko Dziękuję za komentarz i cieszę się, że udało mi się aż dwa razy zaskoczyć rozwojem akcji w tak krótkim tekście :). Pozdrawiam!

Taka refleksja: Czy leczenie naukową medycyną w świecie, który wierzy w demony, nie sprawi, że za chwilę zniszczą całą budowaną wiekami “bazę wiedzy” tej społeczności? Zakładam ze ta krew dodawana do polewki pomoże. Co na to lokalna szeptucha? Nie będzie zwalczać konkurencji? Pozdrawiam!

Ten tekst podobnie jak poprzednie z tego uniwersum mi się bardzo podoba.

 

Tak na marginesie: sąd elektroniczny, w którym sprawa jest rozstrzygana z czysto formalnym udziałem człowieka istnieje w Polsce od 16 lat. Wydaje rocznie ok. 2,5 mln wyroków, a jest w nim tylko kilku sędziów i ok. 60 referendarzy. Jedna osoba wydaje więc średnio wyrok co 2 minuty .

Pozdrawiam!

Cześć. To jest coś, czego ja tak pry­wat­nie szu­kam w li­te­ra­tu­rze SF. Zgoda, że sta­tek arka jest kon­cep­cją ogra­ną, ale taka per­spek­ty­wa opo­wia­da­nia tej hi­sto­rii jest ory­gi­nal­na, mrocz­na i nawet prze­ra­ża­ją­ca. Do­brze i su­ge­styw­nie ry­su­jesz głów­ne­go bo­ha­te­ra. Bar­dzo cie­ka­wy ka­wa­łek prozy. Po­zdra­wiam!

Kiedy Jack Reusch znalazł się w tym rejonie ze swoją grupą badawczą

Peter Reusch z pewnością jest w posiadaniu klucza!

To ten sam człowiek?

 

Kiedy Jack Reusch znalazł się w tym rejonie ze swoją grupą badawczą, w pewnym momencie jego uwagę przykuł lekko zapadnięty w piasek szary, podłużny kamień. Reusch rozejrzał się, upewnił, że nie ma nikogo w pobliżu, po czym schylił się, podniósł kamień i schował do plecaka.

Skąd major wie to aż tak szczegółowo?

 

A z pozytywów to fajny pomysł na ciekawą historię, bardzo dużo tajemnic może wypłynąć w dalszej akcji. Widzę że też research chemiczny zrobiłeś, bo ten astat to mocno radioaktywny. To mi się podoba, bo lubię hard SF. Jak Reusch ma go plecaku do długo nie pożyje.

Pozdrawiam!

Jak takie przedstawienie tłumaczenia by wyglądało? Na pewno nie trzeba wtedy scrollować na sam dół i z powrotem.

Jak dla mnie zapis w nawiasach jest lepszy niż scrollowanie.

Ale teraz zobaczyłem jak wybrnęli z tego Sapkowski i Tolkien, kiedy były im potrzebne np. zaklęcia. Kursywa dla oryginału i tłumaczenie po myślniku, czyli byłoby tak:

Mbali założyła maskę i wykrzyczała przygotowane według księgi słowa:

Damballah! Vini geri nonm sa a! – Damballah! Przyjdź uzdrowić tego mężczyznę!

Papa Legba! Louvri baryè ant mond yo! Jou a rive. Mond lespri yo dwe resevwa yon nouvo manbo! – Papa Legba! Otwórz bramę między światami! Nadszedł dzień. Świat duchów musi przyjąć nową szamankę.

Naraz obezwładniający trzask rozerwał niebo, a pośród mgieł rytualnego kręgu, zjawił się Legba. U jego boku stanął Loko, cichy i dostojny. W głębi, pośród mroku, majaczyła zaś sylwetka Damballaha, strażnika porządku i tajemnic świata.

Se pou Loko beni chemen li! Se pou Damballah temwaye nan non li! – Niech Loko pobłogosławi jej drogę! Niech Damballah zaświadczy o jej imieniu! – dodał po chwili szaman.

Ciekawy tekst, akurat taki opis świata mi się spodobał, ale jakoś zabrakło mi wyjaśnienia jak działa ten podział klasowy. Co znaczy że ona jest “pomarańczowa”? Kojarzy się z drelichem niebezpiecznych osadzonych… ale to chyba nie o to chodzi. Pozdrawiam!

Potwierdzam, kot domowy jest pewien, że udomowił człowieka :). Śmieszne i z humorem pisane. Pozdrawiam! 

Chętnie wysłucham sugestii jak to wygodniej zawrzeć w tekście opowiadania.

Ok, to tylko sugestia. Starałem się dopasować do Twojego stylu – jak najbliżej tłumaczenia z przypisów, ale zwykle używasz mniej spójników, więc [2] i [3] mogą wywoływać wrażenie “spowolnienia” akcji. Ale wydaje mi się, że chwila jest tu podniosła i raczej dłuższe zdania podkreślają “celebrację” tego momentu, więc “tempo” jest drugorzędne.

 

[1]

Mbali założyła maskę i wykrzyczała przygotowane według księgi słowa:

– Damballah! Vini geri nonm sa a!

Jej krzyk poniósł się pośród polany, odbijając się echem od ściany drzew. Jednak duch nie przyszedł uzdrowić mężczyzny.

 

[2]

Talizmany zawieszone na lasce szamana zadrżały, a wir powietrza przybrał na sile. Bębny zadudniły głośno. Ich puls zlewał się z rytmem pieśni. Gęsta mgła wypełniała otaczającą ich przestrzeń. Ogień buchnął wysoko. Iskry uleciały do nieba, porwane z pędem wiatru. Nekharon stanął twardo, ujmując laskę w dłoń.

– Papa Legba! Louvri baryè ant mond yo! Jou a rive. Mond lespri yo dwe resevwa yon nouvo manbo! – krzyknął stanowczo, wzywając Papa Legba do otwarcia bramy między światami, bo nadszedł dzień, w którym świat duchów musi przyjąć nową szamankę.

 

[3]

– Se pou Loko beni chemen li! Se pou Damballah temwaye nan non li! – dodał po chwili szaman, aby Loko pobłogosławił jej drogę, a Damballah zaświadczył w jej imieniu.

 

 

Klimatyczny horror. Od momentu ze zmarłym i „zresetowanym” pijakiem czuć, że Lasek Mały to pułapka.

Postać Flory wyszła fajnie – gra pozorów, urok nastolatki, a później ta mroczna siła. Niby klasyka horroru, ale dobrze tu prowadzona.

W IV rozdziale jest taki skok od perspektywy Marysi do Michała. To jego sen, że w pewnym momencie wyskakuje z łóżka?

Pozdrawiam!

Dobrze napisane, czyta się ten tekst płynnie. Trochę miałem problem z tym ojcem. On w końcu żyje czy jest duchem? Ale klimat jak najbardziej może się podobać. Wciąga.

Minusem jak dla mnie jest pomysł, żeby przypisy/tłumaczenia były na końcu. Zaglądanie na koniec do przypisów wybija z rytmu.

Pozdrawiam!

Te następstwa masturbacji to chyba jednak są elementem fantastyki? Czy nie? ;) Co na to nowy program szkolny wychowania zdrowotnego?

Uśmiałem się czytając i czekam na dalszą część. Pozdrawiam!

Tekst może i stary, ale zajrzałem jako nowy użytkownik. 

Smutny, ale i klimatyczny tekst. Psychologicznie wiarygodny opis tego, co przeżywa bohaterka. Widać wrażliwość. Szintoistyczne motywy też w tym wyglądają naturalnie, choć przecież tak odległe od naszego kręgu kulturowego. Ten igielnik i szpilki… W jakimś innym opowiadaniu to byłoby zbyt “poetyckim” porównaniem, ale do tego tekstu nie tylko pasuje, ale też obrazuje. Pozdrawiam!

Bardzo plastycznie narysowany obcy świat. Ciekawie się czyta. Masz ją całą gotową? Narracja jest niebyt szybka, dużo wewnętrznego monologu bohatera, więc pewne całość ma dużą objętość. Pozdrawiam!

@Vilge z Rivii Szlifuj i wrzucaj! A oczywiście w międzyczasie czytaj to, co już jest na portalu. Niektórzy piszą jak zawodowcy i wiele się można tu nauczyć. Aha – obczaj też betalistę. To też może się przydać.

@Grzesiek12 Kiedy się o tym na spokojnie myśli to wydaje się to straszne, jakaś przerażająca samotność, że ktoś korzysta z bota w tym celu, ale te portale istnieją i zarabiają, więc ludzie szukają takich usług.

Pozdrawiam!

@Vilge z Rivii Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. Tym bardziej, że akurat mój tekst skomentowałeś na sam początek aktywności na portalu.

A wiesz, że to chyba pierwszy komentarz o tym, ze brakuje tu krwi… Powstaje mi coś w głowie co ten brak nadrabia z nawiązką… ;)

Zaskoczenie na końcu opowiadania to największy komplement dla mnie jako autora :)

A masz jakiś swój tekst “w szufladzie” do wrzucenia tu na portal?

Pozdrawiam!

@Grzesiek12 Dzięki za przeczytanie obu opowiadań i komentarz. Fakt, trochę komentarzy się uzbierało, ale duża część jest moja, bo jednak staram się na każdy odpowiedzieć i stąd aż taka ilość. Można ją podzielić mniej więcej na pół i wtedy będzie bardziej miarodajna.

Hmmm… Kafkę kojarzę oczywiście, ale że miał przyjaciółkę Milenę to nie wiedziałem. To imię jest zupełnie przypadkowe. Nie ma ukrytego znaczenia, choć chciałem, żeby było “miękkie”. Eryk ma “twarde” imię i chodziło o kontrast.

“Syndrom fantomowy” – tak jak najbardziej kojarzysz to prawidłowo. Ból związany z czymś utraconym.

Co do zakochania w maszynie… Przestało być to już sf. Są komercyjne serwisy do “randkowania” z botami więc to dość powszechna potrzeba. Ale to po prostu trochę lepsze “romasidła”, które się cieszyły się powodzeniem u czytelników (może bardziej czytelniczek) od wieków, aby zbudować sobie “bogatszy uczuciowo” świat.

Rzutnik… Nauczyłem się czytać dość późno, ale te obrazki z bajek na ścianie powodowały, że podstawiałem pod nimi własną treść zamiast tych napisów, których nie umiałem przeczytać. Czy to w ogóle wyobrażalne po epoce VHS?

Pozdrawiam!

Cześć! Parę usterek tu zauważyłem.

 

Jego milczenie szybko przyciągnęło ich uwagę. – A ty, co tak milczysz? – zapytał Dobrogost.

Trochę tak jakoś za dużo tego “milczenia” Nie lepiej bez pierwszego zdania w ogóle? Też wiadomo, że się zainteresowali milczeniem.

A jak ma być wyraźna reakcja grupy to może jakoś tak:

“Wszyscy jednocześnie spojrzeli na Roberta.

– A ty, co tak milczysz? – zapytał Dobrogost”?

 

Jego dłonie spoczęły na jej piersiach. Jej pieszczoty nabrały tempa. Jego odpowiedź również

Za dużo tych zaimków “jego” “jej”…

“Poczuła na piersiach niecierpliwe/drżące/ciepłe/znajome dłonie, jej pieszczoty nabrały tempa, a budzące się ze snu ciało odpowiadało coraz intensywniej” – może coś takiego?

 

– Nie wcale jesteśmy tacy nowocześni, jak nam się wydawało?

Tu coś nie tak z szykiem – pewnie miało być:

“– Wcale nie jesteśmy tacy nowocześni…”

 

Ale ode mnie to by było na tyle “wytyków” ;). Przeczytałem i czekam na dalszy ciąg. Pozdrawiam!

@melendur88 Dzięki za komentarz i cieszę się, że Ci się generalnie podobało.

Jasne, że zawsze da się się coś przeformułować – I tak nie da chyba rady napisać szorta choćbym się starał pisać jak najkrócej, bo raczej skracam napisany tekst niż wydłużam ;).

“Namacalność idealnego dotyku” – rozbierając to na logikę to rzeczywiście masz rację. Ale w tym opowiadaniu, w którym chodzi o absolutnie nielogiczne, emocjonalne zachowania pojawił się ten przymiotnik. To jest “namacalne” dla Stasia i Mileny czy…no cóż awatarów. Chciałem ich “uczłowieczyć” z premedytacją rezygnując z “żelaznej” logiki.

Technobełkot… w tym opowiadaniu jest to “dekoracja”. Myślę, że osoba, która nie wie i nie sprawdzi co to są rekurencyjne pętle zwrotne i macierz zmiennych też zrozumie tak samo główną treść. Nie będę się też upierać czy akurat te elementy służyłyby do emulowania wzajemności uczuć ;). Celowym zabiegiem było przeplatanie pojęć technicznych z tymi emocjonalnymi.

Pozdrawiam, a do Twojego opowiadania o AI koniecznie zajrzę.

To się może zdarzyć przy okazji kolejnej reformy opieki zdrowotnej. To co piszesz na początku mógłby bez problemu powiedzieć polityk w TV.

Świetny tekst. Pozdrawiam!

Czyli Agile jest lepsze;). Bardzo przyjemnie się czytało. Pozdrawiam!

@marzan Dzięki za komentarz. Fantasy to raczej obcy dla mnie świat, a blok z wielkiej płyty to naturalne środowisko, więc w ramach wyzwania spróbowałem to połączyć ;). Cieszę się, że Ci się podobało. 

Ciekawy pomysł, wciągająco zbudowany świat. Cyniczna, pasująca tutaj narracja.

Fajny tekst, choć jak dla mnie dziennik w formie książki pisany przez tak technicznie zaawansowanego kosmitę wydaje się dość dziwny. Pozdrawiam!

Bar­dja­skier Dziękuję za komentarz. I cieszę się, że ogólnie Ci się podobało. Zajrzałem do tych wyzwań pierwszy raz wczoraj i trochę miałem obawę, czy spełniam warunki regulaminowe. To było ciekawe dla mnie, bo takie szybkie ćwiczenie i chciałem, żeby było w całkiem innym klimacie niż zwykle się obracam. Jasne, że w tych paru miejscach można było skrócić, ale tekst ma niecałe 4K znaków więc jeszcze do tych 6K daleko. A krótsze pismo z ZUS może nie wywołałoby takich dreszczy ;)

Pierwsze zdania – to też miał być zwrot klimatu w nieoczekiwaną stronę w nieoczekiwanym miejscu. Zwykle takie coś jest na końcu.

No i sam jestem ciekawy odbioru tych VHS na półce ;) Zobaczymy czy ktoś zapyta ;)

Pozdrawiam! 

 Jeden z identycznych bloków na osiedlu z wielkiej płyty. W sam raz na początek. Zamek Yeti – łatwizna. Wchodzę do… O ja cię kręcę… To znów wygląda jak zamek. W stojaku na parasole stoi okuta żelazem pochwa od miecza.

Dobra, co na to teoria? W książce „Włamania dla opornych” znajduję rozdział o tym, gdzie szukać hajsu. No wiadomo, że w zamrażalniku lodówki. Nawet w czerwonej ramce to napisali.

Kuchnia… Za drzwiami z pękniętą matową szybą zlepioną taśmą… Skrzyp… Wchodzę. Na blacie leżą rozbite, przygotowane na patelnię schabowe. Obok nich potężny dwuręczny miecz, utytłany w bułce tartej i jajku. Na nasadzie ostrza, spod zaschniętego żółtka, przebija grawer: trzy splecione runy i znak młota. Krasnoludzka robota z Mahakamu, najwyższa półka. Nie stępi się od krojenia cebuli i mrożonego mięsa jak noże z marketu.

Teraz lodówka… W środku wielki emaliowany gar z napisem markerem: „Smalec z trola (ostrożnie, zgaga!)”. Obok, w słoiku po majonezie, moczy się woreczek z suszonymi ziołami i etykietą: „Czarne ziele na eliksir zdrowia od niziołkowej zielarki (brać max połówkę, bo goni do kibla)”. Zamrożonej gotówki nie widać.

To może w salonie? W rogu pokoju, na starym fotelu leży rzucona niedbale ciężka kolczuga. Na brzuchu rozcięta i związana sznurówką od trampka – znak, że właściciel potrzebował miejsca na jakieś czterdzieści dodatkowych kilogramów.

Kartkuję następny rozdział „Włamań dla opornych” – w zielonej ramce napisali, że banknoty są między kartkami książek. Regał jest, ale zamiast książek tylko kasety VHS z tytułami po niemiecku i słoik z nalepioną kartką. Wódką pachnie, bo pokrywka nieszczelna… W środku pływa jakieś wielkie, zębate oko. A na karteczce: „Oko smoka. Nie spożywać zalewy, nawet jak Żabka zamknięta”.

Jest! Jest! Szkatułka. Nie muszę zaglądać do podręcznika. To jasne, że schował tam to, co ma najcenniejszego. Muszą tam być kosztowności, talary i dukaty. Przecież żaden król nawet za zabicie smoka nie dałby ręki córki i połowy królestwa facetowi z taką nadwagą. Po co poddani mają gadać, że się z danin tak utuczył? Jeszcze się wkurzą, rewolucję zrobią, króla zetną i jakiegoś prezydenta wybiorą… Żaden król nie lubi rewolucji. Wniosek jest prosty: za rezygnację z połowy królestwa i ręki córki na pewno monarcha dobrze zapłacił.

Pójdę po ten miecz z kuchni… Szkatułka solidnie wygląda, ale to ostrze powinno sobie poradzić… Wsuwam w szczelinę pod pokrywą. Heh, nawet niezamknięta… Żadnych dukatów, talarów, magicznych ani niemagicznych pierścieni… Jest za to pożółkły pergamin z wielką czerwoną pieczęcią z wosku. Nadanie ziemi? Rozwijam…

DECYZJA

Na podstawie art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, po rozpatrzeniu wniosku z dnia 12 kwietnia br., Zakład Ubezpieczeń Społecznych

PRZYZNAJE:

świadczenie emerytalne z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego oraz zakończenia czynnej służby militarnej w charakterze: Likwidacja Zagrożeń Gadziogłowych i Smokopodobnych.

I. Od dnia 1 maja 2026 r. ustala się emeryturę w kwocie zaliczkowej.

II. Podstawa wymiaru świadczenia, z uwagi na brak możliwości udokumentowania okresów składkowych i nieskładkowych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przed rokiem 1999 i brak imiennych raportów z urzędów emerytalnych innych Królestw, wynosi 0,00 zł. W związku z powyższym, na mocy art. 85 wyżej wymienionej ustawy,

wysokość świadczenia podwyższa się do kwoty najniższej emerytury, która wynosi:

1 780,96 zł brutto (słownie: jeden tysiąc siedemset osiemdziesiąt złotych 96/100).

POUCZENIE: Od niniejszej decyzji przysługuje prawo wniesienia odwołania do Sądu Okręgowego – Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, za pośrednictwem tutejszego Oddziału ZUS, w terminie miesiąca od dnia doręczenia decyzji. Wytopiona woskowa pieczęć królewska oraz certyfikaty dworskie nie stanowią podstawy do zwolnienia z podatku dochodowego od osób fizycznych.

Z upoważnienia Kierownika Sekcji

(nieczytelny podpis urzędnika)

Dobrze dopracowane główne elementy gatunku.

Nick Freeman to ciekawa postać, której losy chce się śledzić. Co prawda taki nieco tajemniczy, trochę sfrustrowany typ profesjonalisty jest dość częsty. Ale przecież po to są kanony gatunku, żeby mniej więcej wiedzieć czego się spodziewać. Stacja New Vegas ma wręcz filmowy klimat. Bogaty opis świata, co by było pewnie wadą w opowiadaniu, ale jak masz zamiar coś dłuższego pisać to jest ok. Na pewno napisałeś coś, co sprawia, że zajrzę jak pojawi się kolejna część. Mam nadzieje, że akcja się rozwinie.

Pozdrawiam!

Słodki i miły obrazek z dalekiej przyszłości bardzo podobnej do dnia dzisiejszego, właściwie tylko daty i lokalizacja są różnicą. Nawet wiewiórka z grubsza podobna. Ale na to wszystko niepokojące ostatnia część o tym siłowym tłumieniu buntów.

I też ciekawe spostrzeżenie że nauka, historia staje się religią… A może to pomysły władzy z centralnego układu, żeby łatwiej było rządzić? W każdym razie pobudza do myślenia o tym.

Pozdrawiam! 

@Cytryna Cieszę się, że Ci się podobało. Pisząc miałem nadzieję, że jakimś momencie czytania zapomina się, że Staś to nie jest prawdziwe dziecko, tylko “trochę lepsze tamagotchi”…

Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam.

Dziękuje za lekturę opowiadania i komentarz.

To prawdziwe imię, więc miło mi poznać imiennika.

Duża cześć w tych komentarzach to “łapanki”, bo błędów interpunkcyjnych była cała masa, a nawet i jakiś “ortograf” się zaplątał.

Nauka vs fikcja w opowiadaniu:

Polimery elektrochromowe istnieją naprawdę i tatuaż z takim barwnikiem mógłby zmieniać kolor pod wpływem tzw. reakcji galwanicznej skóry. Problemem byłoby działanie tego emtatoo (“em” od “emotional”) w wodzie, bo zawsze są w niej jony H3O+ i OH-, a dodatkowo żelazowe, magnezowe, chlorowe, itp i w tych warunkach zmiany ładunku powierzchni skóry pod wpływem emocji byłyby raczej nie do wykrycia. Ale bardzo mi do tej sceny jacuzzi pasowało, więc tak to wygląda. W tym momencie jest to fikcja, choć można by sobie wyobrazić jakąś powłokę hydrofobową na takim tatuażu.

Tatuaż pojawia się głównie po to, żeby było coś, co odróżnia aktualny wzorzec Mai od tego z poprzednich filmów. No i też przy okazji łatwo zobaczyć kiedy jest podniecona – wiem, że może są i inne oznaki, ale było mi łatwiej pisać o fantazjach Hao w ten sposób;)

Przemyt w mózgu, potrzebne miejsce na holofilm… Mózg ma 10-100 bln synaps. Jeśli przyjąć że to 1 bit (0/1) to daje 1,2-12 mln GB,. Bez kompresji to 30-300 godz. filmu w rozdzielczości 4k. Jeżeli Lee ma specjalne zdolności, to jest raczej bliżej wyższych wartości i takie 200 filmów w głowie, o których mówi gen. Brewster nie jest “z sufitu” ;). Z jednej strony imafilmy pewnie wymagałyby więcej danych, ale z drugiej strony komputer renderuje zawartość mózgu wypełniając dziury – coś jak kodeki. Wystarczy przewozić klatki kluczowe (np. 1 na 10).

Pozdrawiam!

Podobało mi się, lubię takie cyberpunkowe klimaty. Historia ciekawa i dobrze opowiedziana. Pozdrawiam!

Wrażenia dobre. Ja z kolei zrobiłem eksperyment czy da się przerwać czytanie w połowie. Wynik: nie da się ;). Pozdrawiam!

@AP Dziękuję za komentarz.

Słuszne spostrzeżenie. Istotną zaletą tego stanu, na którym się tekst kończy jest jego trwałość niezależna od krachów giełdowych, wysokości emerytury, pakietu opieki medycznej i biologii. Imitacja jest tego, co dla Stasia ważne, to co zapamiętał, więc tak naprawdę niczego mu więcej nie potrzeba. Milena mówi, że przed Stasiem była w swoim życiu nieszczęśliwa. Wspomnienia Stasia dotyczą najlepszego okresu jej życia i z nich została odtworzona, więc to dla niej też dobre rozwiązanie.

Pozdrawiam!

Reptilianie są dziwnie podobni do nas. To się chyba nazywa konwergencja ewolucyjna ;). Bardzo dobre do przeczytania rano:). Pozdrawiam!

Hmm,,, nie można wykluczyć, że taką opinię dostaniesz. Jednak jest to portal z opowiadaniami i w takich krótkich formach nie ma miejsca na tego rodzaju sceny. Ale jak rozumiem piszesz powieść w odcinkach (nawet z tych do tej pory odcinków byłoby jakieś 300 tys. znaków pewnie) i takie sceny jak w tym odcinku w powieściach są. Pomagają polubić albo znienawidzić bohaterów. I u mnie jest tak, że jak bohater mi obojętny to prędzej czy później odłożę książkę. A pewnie i nie tylko u mnie tak jest. 

Jak dla mnie te główne postacie nabrały teraz nowej głębi psychologicznej. Robert.. taka lekka paranoja, którą chyba jest znana wielu facetom całkiem XXI-wiecznym :). Pisz tę historię dalej. Pozdrawiam!

@MordercaBezSerca

Cześć!

Dziękuję za komentarz i klik biblioteczny. Cieszę się, że Ci się tak podobało, bo tekstów nawet bardzo dobrych jest na portalu mnóstwo.

Błędów technicznych nie powinno już być, bo regulatorzy zrobiła już w tym “łapankę”, a to raczej gwarancja poprawności :).

Inspiracje… Element sztucznego dziecka jest w tych 2 filmach obecny, ale tam raczej obiekt w formie fizycznej, a nie hologramu. Dorzucić można też “Ex Machina” i “Her”, choć tam jest relacja “kobieta”-mężczyzna. W grze Cyberpunk 2077 jest technologia, która umożliwiałaby kupienie na nośniku np. wspomnień szczęśliwej matki.

Ale główna bohaterka, która tak bardzo emocjonalnie przywiązuje się od hologramu (w sumie trochę lepszego tamagotchi) wydaje mi się być niepodobna do niczego co “już było”.

“Chwyt za serducho” może być efektem ubocznym lektury;).

Pozdrawiam!

 

Dużo chciałeś “upchnąć” w opowiadaniu w sensie opisów. Jest pomysł na akcję i to jest plus. Sama sytuacja pokazana wygląda wiarygodnie. I dobry pomysł z takim nietechnicznym członkiem załogi – powrót ”kaowca” z PRL? ;).

Trochę męczyły mnie te akronimy. Ok, w większości wyjaśniane w nawiasach, ale jakoś się tego nie pamięta potem. Może by było lepiej jakby były wplecione jakoś w dialogi? Albo jakby po prostu było ich mniej.

Za dialogi już “łapankę” dostałeś, więc to pomijam.

 

“uwaga, tryb awaryjny, maksymalny udźwig 100 kg”. Jerry w kombinezonie ważył właśnie około 100 kg.”

Może lepiej tu nie wnikać w kilogramy? Kilogramy to masa, ale potocznie w kilogramach mówimy również o ciężarze i dla wielu osób może to być mylące. W warunkach ziemskich sprawa jest prosta: człowiek o masie 100 kg ma ciężar 100 kg. Przy marsjańskiej grawitacji masa 100 kg to ciężar 38 kg. Może po prostu by weszli, a winda nie chce ruszyć, bo tryb awaryjny i udźwig zmniejszony? To eliminuje takie rozkminy jak moja tutaj ;)

 

Mam wrażenie, że to rzeczywiście mógłby być fragment powieści i wtedy ten temat miałby swoje porządne rozwinięcie, bo jest ciekawy.

 

Pozdrawiam!

 

@regulatorzy To znaczy, że zamiar “okolicznościowości” był nienachalny ;)

@regulatorzy Dziękuję za komentarz, uwagi redakcyjne i oczywiście klik biblioteczny. Poprawki naniosę. Cieszę się, że tekst Ci się podobał.

A szczęście w szufladzie? Ma to swoje dobre strony: nie trzeba martwić się o krachy giełdowe, wypłacalność ZUSu, zaległości płatnicze… Poza tym bohaterka ma już swoje lata i wobec braku pakietu abonamentu premium na karetkę mogła całkiem niedługo umrzeć z przyczyn naturalnych. Tylko czy wtedy ktoś byłby wstrząśnięty na tyle, że “zająć się” Stasiem?

Chciałem wrzucić coś okolicznościowego na Dzień Matki, więc mimo cyberpunkowego klimatu jakieś pozytywne zakończenie było pożądane :)

Pozdrawiam!

Ciekawie się czytało i dobry pomysł na opowiadanie. Dla mnie to trochę klimat jak Kapitan Bomba. Jeśli to część serii to zajrzę i do innych. Pozdrawiam!

@Robert Raks Dzięki za klik i twórczą dyskusję nad ostatecznym kształtem tekstu, który tu się znalazł. Pozdrawiam!

Coraz bardziej przekonuję się do tej bardzo wymagającej formy jak czytam coś, co potrafi wzbudzać emocje, mimo zamknięcia w tym limicie słów. Pozdrawiam!

@AdamKB Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. Dla większego realizmu i ponadczasowości mogłem napisać że limit NFZ się wyczerpał i zapraszamy w przyszłym roku;) Pozdrawiam!

@Lesnylutek Dziękuję za komentarz i cieszę się, że Ci się podobało. A tak z ciekawości – co by było oczywistym zakończeniem?

Pozdrawiam!

@ GalicyjskiZakapior Kropki poprawiam oczywiście. A “łopata” cóż… może jest to moje zawodowe skrzywienie – w marketingu przekaz musi być zrozumiały dla 80-90% ludzi. Wylazło to ze mnie chyba w momencie pisania tego akapitu…;)

Technik jest tutaj “nazwiskiem”. Coś jak np. Rejent w “Zemście”.

“Jednym ruchem” zmieniam na “Wprawnym ruchem” – będzie to po prostu rutynowa czynność.

Dziękuję za komentarz, uwagi i klik biblioteczny.

Pozdrawiam i cieszę się, że ogólnie się podobało. 

Jest w tym klimat. I rozbudowana fabuła, tajemnica, której czytający jest ciekawy, wiec czyta dalej. Nie bardzo rozumiem zmianę narracji z 3-osobowej na 1-osobowa i potem znowu. To trochę nietypowe. Celowy zabieg? Pozdrawiam!

@Silimaure Dzięki za komentarz. Cieszę się, że Ci się podobało. To, że się to poprawiło od “bety” to też Twoja zasługa :).

 

@Teo Max Cieszę się, że to wywołuje takie wrażenie.

Czy to dobrze gdyby świat miał tak wyglądać? Mam nadzieję, że nie będzie gorzej. Może technika nam pozwoli pozostać ludźmi? SomnioDomus jednak mówi swoim klientom “potrzebujecie kogoś/czegoś do kochania, macie uczucia, rodzicielstwo to radość”. Mimo wszystko bardziej niż świata, w którym żyją Milena, Staś i Eryk, boję się świata, w którym… ich nie będzie. A ludzie w ogóle nie będą rozumieć, co czuje Milena, ani tęsknić za tym ciepłem, którego brakowało Erykowi.

Nowa Fantastyka