To moje kolejne krótkie opowiadanie (po angielsku short story). Zabawa konwencją science-fiction. W co będą wierzyli ludzie w odległej przyszłości? Czy religia będzie wtedy jeszcze istniała? Czy też staniemy się zupełnie racjonalni i praktyczni?
To moje kolejne krótkie opowiadanie (po angielsku short story). Zabawa konwencją science-fiction. W co będą wierzyli ludzie w odległej przyszłości? Czy religia będzie wtedy jeszcze istniała? Czy też staniemy się zupełnie racjonalni i praktyczni?
Alex spacerował z córeczką po parku miejskim. Trzymali się za ręce. W końcu zmęczeni usiedli na ławce nad stawem, po którym pływały dostojnie dwa złocistopióre łabędzie. Obok stał pomnik z brązu. Przedstawiał człowieka w mundurze.
– Kto to jest? – spytała mała Lidka.
– To wielki Jurij Gagarin. Nasz święty. To on, dawno temu, był pierwszym człowiekiem, który poleciał w kosmos, narodowości radzieckiej. Związek Radziecki to wielkie mocarstwo na dawnej Ziemi. Od startu statku Gagarina liczymy lata Ery Kosmicznej. Wcześniej na Ziemi trwała Era Prehistoryczna.
Obecnie mamy już 12.230 rok Ery Kosmicznej.
– To było dawno temu. Trudno to sobie nawet wyobrazić!
– Tak, bardzo dawno. Na długo przed twoim i moim urodzeniem – wyjaśniał cierpliwie tata. – Wszyscy ludzie w kosmosie pochodzą z Ziemi. Ziemia i Układ Słoneczny znajdują się bardzo daleko stąd – ojciec wskazał na niebo, po którym wędrowały białe obłoki. – Od kiedy ludzie zaczęli podróżować w kosmos, najpierw zdobywać planety Układu Słonecznego, a potem latać do gwiazd coraz nowocześniejszymi statkami, skolonizowaliśmy wiele planet w całej galaktyce. Mieszkamy na jednej z nich: Euforii, która krąży wokół naszego słońca, mało znaczącej gwiazdy, która należała na ziemskim niebie do Konstelacji Oriona.
– Jak długo istnieje nasza kolonia?
– Ponad trzysta lat. Tysiąc pierwszych kolonistów przybyło do tego układu na wielkim statku Exodus i zdołali przeżyć na dziewiczej planecie, mimo trudnych początków. Obecnie kolonia Euforia liczy ponad pięć milionów mieszkańców.
Na Ziemi żyło zbyt dużo ludzi u początków gwałtownego rozwoju techniki w XX i XXI wieku. Zapanowało na niej przeludnienie. Dlatego musieliśmy się przenieść na inne planety. Takie jak nasza. Mniej lub bardziej odległe.
W naszej galaktyce powstało już tysiące mniejszych i większych kolonii ludzkich. Jedne są bardzo stare. Inne rozwijają się dopiero od niedawna. Mieszkańcy niektórych z nich przenosili się jeszcze dalej, tworząc następne, na sprzyjających życiu planetach.
I tak ludzie zaludniają Galaktykę aż po jej granice. A przecież wszechświat jest dużo większy!
Po Gagarinie polecieli w kosmos następni dzielni ludzie. Bogowie nowej ery. Święty Neil Armstrong, który jako pierwszy postawił stopę na księżycu Ziemi. Święty Liu Kang, który wylądował na Marsie, sąsiedniej planecie. Święty Aaron Brahmapatmha, który dotarł jako pierwszy do Proximy Centaurii, gwiazdy znajdującej się najbliżej Słońca. I wielu innych. Ich portrety wiszą w naszej świątyni Kościoła Galaktycznego, a ich imiona i nazwiska są wymienione w naszym Piśmie Świętym. Jego Księgi opisują podbój kosmosu.
– A jaka religia panowała kiedyś na Ziemi?
– Tego już nikt nie pamięta. To zresztą mało istotne. Gdyby nie ci wspaniali ludzie u zarania Ery Kosmicznej nie odważyli się ryzykować życia, nie byłoby nas tutaj.
– Czy jeśli poproszę Świętego Gagarina, sprawi, że nasza kolonia zostanie przyjęta do Federacji?
– Z pewnością. Jeśli będziesz się szczerze modliła o dobrą przyszłość dla naszego świata. Wszyscy tego chcemy. Rada Euforii wkrótce przegłosuje petycję o wstąpienie do Federacji, która prześlemy nadajnikiem międzygwiezdnym na główną planetę. Tylko zbuntowane kolonie wyłamują się z przymierza, ale ich bunt jest surowo tłumiony przez wojenną flotę Federacji. My chcemy pokoju, wymiany handlowej i kulturalnej z sąsiednimi światami.
Na razie pomodlimy się o to, byś skończyła szkołę i została pożyteczną członkinią naszego społeczeństwa.
Lidka podniosła z ziemi brązowy kasztan i rzuciła daleko, do wody, wzbudzając koliste fale. Z gałęzi na gałąź przeskoczyła błękitna wiewiórka z Euforii. Trzymała w łapkach euforiański orzech. Zbliżała się jesień, więc robiła zapasy na zimę.
Ich świat jest przecież zwyczajny, nadal podobny do dawnej Ziemi. Dawniej ludzie wierzyli w jedność całej Ziemi, a teraz wierzą w zjednoczenie wszystkich planet, w międzyplanetarną wspólnotę ludzi i innych inteligentnych istot zamieszkujących Drogę Mleczną. Ludzie opanowują coraz większe przestrzenie kosmosu.
Lidka przyrzekła sobie w myślach, że kiedyś, gdy dorośnie, też wyruszy w kosmos zdobywać nowe światy i zostanie świętą jak Jurij Gagarin z brązu.
Co jest prawdą? To nieistotne. Ważne są: rozwój i ekspansja.
Witaj. :)
Kwestie językowe i sugestie oraz wątpliwości co do nich (zawsze – tylko do przemyślenia):
– To wielki Jurij Gagarin. Nasz święty. To on, dawno temu, był pierwszym człowiekiem, który poleciał w kosmos, narodowości radzieckiej. Związek Radziecki to wielkie mocarstwo na dawnej Ziemi. Od startu statku Gagarina liczymy lata Ery Kosmicznej. Wcześniej na Ziemi trwała Era Prehistoryczna.
Obecnie mamy już 12.230 rok Ery Kosmicznej.
– To było dawno temu. Trudno to sobie nawet wyobrazić! – czy wytłuszczone zdanie z tego fragmentu nie jest częścią wypowiedzi?; liczebniki w dialogach zapisujemy słownie
Mieszkamy na jednej z nich: Euforii, która krąży wokół naszego słońca, mało znaczącej gwiazdy, która należała na ziemskim niebie do Konstelacji Oriona. – powtórzenie?
Tu znowu fragment, znacznie dłuższy, gdzie z niejasnych przyczyn część wypowiedzi bohatera zapisałeś jako narrację:
– Ponad trzysta lat. Tysiąc pierwszych kolonistów przybyło do tego układu na wielkim statku Exodus i zdołali przeżyć na dziewiczej planecie, mimo trudnych początków. Obecnie kolonia Euforia liczy ponad pięć milionów mieszkańców.
Na Ziemi żyło zbyt dużo ludzi u początków gwałtownego rozwoju techniki w XX i XXI wieku. Zapanowało na niej przeludnienie. Dlatego musieliśmy się przenieść na inne planety. Takie jak nasza. Mniej lub bardziej odległe.
W naszej galaktyce powstało już tysiące mniejszych i większych kolonii ludzkich.(itd.) – takich fragmentów jest więcej
Takie jak nasza. Mniej lub bardziej odległe. W naszej galaktyce powstało już tysiące mniejszych i większych kolonii ludzkich.– powtórzenie?
W naszej galaktyce powstało już tysiące mniejszych i większych kolonii ludzkich. – powstały?
Wyraz „g/Galaktyka” zapisujesz dwojako, co niepotrzebnie tworzy błędy ortograficzne i rzeczowe, bo Czytelnicy nie wiedzą, jak w końcu chcesz go zapisać:
Od kiedy ludzie zaczęli podróżować w kosmos, najpierw zdobywać planety Układu Słonecznego, a potem latać do gwiazd coraz nowocześniejszymi statkami, skolonizowaliśmy wiele planet w całej galaktyce.
W naszej galaktyce powstało już tysiące mniejszych i większych kolonii ludzkich.
I tak ludzie zaludniają Galaktykę aż po jej granice.
Ich portrety wiszą w naszej świątyni Kościoła Galaktycznego, a ich imiona i nazwiska są wymienione w naszym Piśmie Świętym. – powtórzenie?
Gdyby nie ci wspaniali ludzie u zarania Ery Kosmicznej nie odważyli się ryzykować życia, nie byłoby nas tutaj. – składniowy i interpunkcyjny?
– Czy (przecinek?) jeśli poproszę Świętego Gagarina, sprawi, że nasza kolonia zostanie przyjęta do Federacji?
Rada Euforii wkrótce przegłosuje petycję o wstąpienie do Federacji, która prześlemy nadajnikiem międzygwiezdnym na główną planetę. – literówka?
Całość skojarzyła mi się z pewnego rodzaju streszczeniem dłuższego opowiadania lub nawet powieści. Dialog ojca i córki, opisujący zaistniałe wydarzenia SF, wydaje mi się mało – hmm… – ambitny, oryginalny i pomysłowy. :) Trzeba zaprezentować to wszystko z dynamizmem, z zaskakującą fabułą, ze zwrotami akcji, z ciekawostkami. A tak? – mamy zwyczajnie „podane na tacy” to, co zaszło. :) Nie angażujemy się w Twoją opowieść, bo to tyko opowieść ojca dla córki. :) Za mało, jak na tak epokowe w dziejach przemiany. :)
Wielka szkoda, bo potencjał jest. :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet