- Opowiadanie: barniusz - Usuniemy to panu hurtowo

Usuniemy to panu hurtowo

Dzień dobry.

Wy­da­je mi się, że po­mysł na tekst leży gdzieś przy gra­ni­cach tego, co można jesz­cze uznać za fan­ta­sty­kę. Je­że­li linia de­mar­ka­cyj­na prze­bie­ga bli­żej – prze­pra­szam roz­cza­ro­wa­nych! 

 

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

Użytkownicy, Użytkownicy II, AP

Oceny

Usuniemy to panu hurtowo

Ma­ciej Tom­czyk sie­dział w skó­rza­nym fo­te­lu na środ­ku sa­lo­nu. Na sto­li­ku obok, w krysz­ta­ło­wej po­piel­nicz­ce, tlił się na wpół wy­pa­lo­ny pa­pie­ros. W po­ko­ju, oprócz Ma­cie­ja, był jesz­cze An­drzej Per­liń­ski – jego ko­le­ga z sej­mo­wej ławy oraz naj­lep­szy kum­pel od pod­sta­wów­ki.

Pa­nu­ją­ca cisza była pełna na­pię­cia, któ­re­go cen­trum sta­no­wi­ła le­żą­ca na opar­ciu fo­te­la ko­mór­ka Ma­cie­ja. 

Wresz­cie ekran roz­świe­tlił się i te­le­fon za­wi­bro­wał.

Tom­czyk ode­tchnął, od­cze­kał dwa sy­gna­ły i – mając na­dzie­ję, że głos mu nie za­drży – ode­brał.

– Tak, panie pre­ze­sie?

Przez chwi­lę w po­ko­ju sły­chać było tylko nie­wy­raź­ny męski głos prze­wod­ni­czą­ce­go par­tii. Tom­czyk co jakiś czas kiwał głową. Nie­świa­do­mie się­gnął wolną ręką do ko­szu­li i po­lu­zo­wał kra­wat. 

– Oczy­wi­ście, panie pre­ze­sie – ode­zwał się po dłuż­szej chwi­li. – Tak, jak naj­bar­dziej. Dzię­ku­ję.

Odło­żył te­le­fon. An­drzej wpa­try­wał się w niego z wy­cze­ki­wa­niem.

– Jest tak, jak mó­wi­łeś – po­wie­dział Ma­ciej Tom­czyk. – Mam za­stą­pić Strze­lec­ką. Będę pre­zy­den­tem.

 

***

 

Kiedy na­za­jutrz rano wy­brał się na prze­bież­kę po Ła­zien­kach, tro­chę po to, by na spo­koj­nie po­my­śleć, a tro­chę, by prze­wie­trzyć ska­co­wa­ną głowę, uzmy­sło­wił sobie, że użył wczo­raj nie­wła­ści­wych słów. Żeby zo­stać pre­zy­den­tem, bę­dzie mu­siał naj­pierw wy­grać wy­bo­ry.

Zer­k­nął na ze­ga­rek, aby spraw­dzić tętno. Po­czuł, że spo­co­na grzyw­ka za­czy­na mu się lepić do czoła.

Jesz­cze nie ogło­szo­no ofi­cjal­nie, że Strze­lec­ka re­zy­gnu­je z udzia­łu w wy­bo­rach, choć opi­nia pu­blicz­na była prze­ko­na­na, iż jest to tylko kwe­stią czasu. Po tym, jak do prasy wy­cie­kły zdję­cia, bez­sprzecz­nie do­wo­dzą­ce ro­man­su ak­tu­al­nej po­słan­ki, de­cy­zja nie mogła być inna. Nie, kiedy jej ha­słem wy­bor­czym było Wier­na Pol­sce. 

Tom­czyk mu­siał przy­znać, że ich prze­ciw­ni­cy po­li­tycz­ni tym razem sta­nę­li na wy­so­ko­ści za­da­nia. Nie mi­nę­ło pół dnia od pu­bli­ka­cji ar­ty­ku­łu, a aferą żył już cały kraj.

Zwol­nił, by prze­pu­ścić wy­cho­dzą­cą z bocz­nej ulicz­ki ko­bie­tę z wóz­kiem. 

– Dzię­ku­ję – po­wie­dzia­ła. – O! Dzię­ku­ję, panie pośle! – po­pra­wi­ła się, gdy go roz­po­zna­ła. Uśmiech­nę­ła się i ru­szy­ła w prze­ciw­ną stro­nę.

Ma­ciej Tom­czyk nie mógł po­zbyć się myśli, że nie był to uśmiech wy­ra­ża­ją­cy sym­pa­tię. Ta ko­bie­ta śmia­ła się z jego spo­co­nych, przy­wie­ra­ją­cych do głowy wło­sów.

 

***

 

Jesz­cze raz przej­rzał się w czę­ścio­wo za­pa­ro­wa­nym lu­strze i po­pra­wił grze­bie­niem fry­zu­rę. Po­ran­ne bie­ga­nie do­brze na niego wpły­nę­ło. Całe szczę­ście, że spo­tkał tamtą ko­bie­tę – gdyby nie ona, nie wpadł­by na tę oczy­wi­stą rzecz: bę­dzie teraz na świecz­ni­ku. Skoro udało im się ze Strze­lec­ką, będą chcie­li zro­bić to samo z nim. Zna­leźć brudy i skom­pro­mi­to­wać, aby ich nudny jak flaki z ole­jem kan­dy­dat wy­grał przez brak kon­ku­ren­cji.

Szczot­ku­jąc zęby, robił w my­ślach ra­chu­nek su­mie­nia. Żony nigdy nie zdra­dził, bo jej nie miał – zbyt szyb­ko i mocno za­an­ga­żo­wał się w po­li­ty­kę. Tyle że nie tylko nie­wier­ność można w ta­kiej sy­tu­acji wy­ko­rzy­stać. Czy zdję­cia z osiem­nast­ki Perły są jesz­cze gdzieś w necie? Czy ktoś pa­mię­ta, co po­wie­dział po pi­ja­ku na wy­jeź­dzie ko­mi­sji? Czy da się jesz­cze usu­nąć ko­men­ta­rze z forum Legii z dwa ty­sią­ce siód­me­go?

Wy­szedł z ła­zien­ki i usiadł w fo­te­lu z lap­to­pem. Od czego za­cząć?

Kom­pro­ma­ty? Nie, nikt tak nie mówi.

Jak usu­nąć brudy na sie­bie – wpi­sał w prze­glą­dar­kę i na­ci­snął enter.

Pierw­sze wy­ni­ki nie były obie­cu­ją­ce. Wy­świe­tla­ły się głów­nie re­kla­my środ­ków czysz­czą­cych i jakiś temat z forum me­dycz­ne­go o prze­bar­wie­niach skóry. Ma­ciej już miał zre­zy­gno­wać i spró­bo­wać przy­po­mnieć sobie, ja­kie­go maila uży­wał do lo­go­wa­nia się na stro­nie Legii dwa­dzie­ścia lat temu, gdy tra­fił na jedną in­te­re­su­ją­cą stro­nę. 

TheC­le­ana­cja – od­mie­ni­my twoje życie.

Klik­nął.

TheC­le­ana­cja to firma z dłu­go­let­nią hi­sto­rią, gło­sił na­głó­wek. Ni­cze­go nie zo­sta­wia­my przy­pad­ko­wi.

W TheC­le­ana­cji wie­rzy­my, że czło­wiek nie po­wi­nien być de­fi­nio­wa­ny przez chwi­lę sła­bo­ści. Chce­my, aby nasi klien­ci mogli cie­szyć się nie­ska­zi­tel­ną opi­nią każ­de­go dnia. Prze­szłość zo­staw w tyle, przy­szłość za­czy­na się z nami.

Prze­biegł wzro­kiem po stro­nie. Wy­glą­da­ło na to, że zna­lazł, czego po­trze­bo­wał. Wy­peł­nił for­mu­larz kon­tak­to­wy i po­sta­no­wił cze­kać na te­le­fon. Ko­mór­ka za­dzwo­ni­ła, zanim zdą­żył nalać sobie whi­sky. 

– Je­steś go­to­wy? – Tom­czyk za­stygł, za­sko­czo­ny. Do­pie­ro po chwi­li zro­zu­miał, że roz­ma­wia z Jan­kiem Brac­kim, prawą ręką pre­ze­sa. – Dziś chce­my wy­pu­ścić ogło­sze­nie. Ogar­ną­łeś już sobie za­stęp­stwa? 

Tom­czyk po­czuł, że serce mu przy­spie­sza. Jak to – dzi­siaj? Tak szyb­ko? Przed ocza­mi sta­nę­ły mu na­głów­ki, które mogły za­cząć po­ja­wiać się w pra­sie. Kan­dy­dat na pre­zy­den­ta chciał ode­brać prawa wy­bor­cze prze­ciw­ni­kom Legii. Albo: Pi­ja­ny w sztok Tom­czyk na ko­la­nach in­ne­go męż­czy­zny. Co z tego, że to tylko głu­pie zdję­cie z im­pre­zy sprzed lat. Pi­sma­ki mu nie od­pusz­czą. 

– Nie sądzę, żeby dziś był dobry mo­ment – po­wie­dział, sta­ra­jąc się za­pa­no­wać nad drże­niem głosu. Przy­po­mniał sobie ofer­tę ze stro­ny TheC­le­ana­cji. W trzy dni do czy­sto­ści. – Po week­en­dzie. Myślę, że le­piej bę­dzie ogło­sić to w po­nie­dzia­łek.

Nie wspo­mniał, że na so­bo­tę umó­wio­ne miał jesz­cze ba­da­nia, na które cze­kał od kilku mie­się­cy. Na pre­ze­sie i tak nie zro­bi­ło­by to naj­mniej­sze­go wra­że­nia.

Po dru­giej stro­nie za­le­gła cał­ko­wi­ta cisza. Tom­czyk był prze­ko­na­ny, że Brac­ki wy­ci­szył się i roz­ma­wia z kimś na żywo. 

– To nie jest takie głu­pie, Ma­ciek. – Sły­sząc to, ode­tchnął z ulgą. – W so­bo­tę jest finał Pu­cha­ru Pol­ski, na który pre­zes ma już bi­le­ty. Chciał­by móc sku­pić się na meczu. Bądź pod te­le­fo­nem.

– Bę… – za­czął, ale Brac­ki już się roz­łą­czył.

 

*** 

 

Kon­sul­tant z TheC­le­ana­cji za­dzwo­nił po go­dzi­nie. Tom­czyk czy­tał aku­rat po­de­sła­ny przez Brac­kie­go tekst prze­mó­wie­nia, które miał wy­gło­sić zaraz po upu­blicz­nie­niu jego kan­dy­da­tu­ry. 

– Wy­ba­czy pan ko­niecz­ność ocze­ki­wa­nia. – Głos kon­sul­tant­ki był nie­ska­zi­tel­ny, miły dla ucha. – Przed te­le­fo­nem wy­ko­na­li­śmy wstęp­ne ro­ze­zna­nie w pana te­ma­cie. Pro­szę po­wie­dzieć, który po­ziom usłu­gi pana in­te­re­su­je?

Tom­czyk nie za­sta­na­wiał się długo. Ocza­mi wy­obraź­ni uj­rzał zmi­zer­nia­łą, za­pad­nię­tą twarz Strze­lec­kiej. 

– Naj­wyż­szy. 

– Czy chce pan, abym od­czy­ta­ła teraz wszyst­kie wa­run­ki usłu­gi? Są także do­stęp­ne na na­szej stro­nie in­ter­ne­to­wej. Jeśli nie od­czy­tam ich teraz, po­świad­czy pan za­po­zna­nie się z nimi pod­pi­sem elek­tro­nicz­nym przy za­wie­ra­niu umowy.

Trzy dni, po­my­ślał Tom­czyk. Ani chwi­li do stra­ce­nia.

– Pro­szę prze­słać na maila. Kiedy go otrzy­mam?

– Je­że­li jest pan zde­cy­do­wa­ny, mogę go prze­słać na­tych­miast.

– Je­stem zde­cy­do­wa­ny.

Usły­szał pik­nię­cie in­for­mu­ją­ce, że w jego skrzyn­ce ma­ilo­wej po­ja­wi­ła się nowa wia­do­mość. 

– Kiedy za­cznie­cie pań­stwo dzia­ła­nia?

– Nie­zwłocz­nie po otrzy­ma­niu do­ku­men­tów. 

 

*** 

 

Wy­peł­nił do­ku­men­ty, czy­ta­jąc je tylko po­bież­nie. Oprócz pod­pi­su i płat­no­ści, lu­dzie z TheC­le­ana­cji ocze­ki­wa­li jesz­cze listy nic­ków, ja­ki­mi po­słu­gi­wał się w sieci, ad­re­sów ma­ilo­wych, z któ­rych ko­rzy­stał i kilku in­nych rze­czy. W pięt­na­ście minut było po wszyst­kim.

Teraz do­pa­lał pa­pie­ro­sa na bal­ko­nie, cze­ka­jąc na Strze­lec­ką. Z oczy­wi­stych przy­czyn nie mógł za­pro­po­no­wać jej spo­tka­nia na mie­ście. Sta­no­wi­ło­by to nie­bez­pie­czeń­stwo dla jego wi­ze­run­ku.

Gdy przy­szła, za­uwa­żył, że nawet mocny ma­ki­jaż nie był w sta­nie ukryć zmę­cze­nia.

– Jak cię do­pa­dli? – za­py­tał bez ogró­dek, gdy przy­wi­ta­li się i usie­dli. 

– Nie wiem, Ma­ciej – od­po­wie­dzia­ła po­wo­li. – Serio. Byłam cho­ler­nie ostroż­na.

Ma­ciej mil­czał, wpa­tru­jąc się w nią.

– Nie spo­ty­ka­li­śmy się na mie­ście. Za­wsze u niego albo u mnie. Ni­ko­mu o tym nie mó­wi­łam. Te zdję­cia… Ma­ciej, on miesz­ka na siód­mym pię­trze, a zdję­cia zro­bi­li nam przez okno. 

Prze­łknął ślinę. Skoro nie po­wstrzy­ma­ło ich dwa­dzie­ścia me­trów wy­so­ko­ści, czym­że był pro­sty re­se­arch w sieci?

Roz­mo­wa ze Strze­lec­ką utwier­dzi­ła go w prze­ko­na­niu, że nie jest bez­piecz­ny. Nawet za­pro­sze­nie jej tutaj nie było mądre. Gdy wy­szła, ob­szedł całe miesz­ka­nie, za­sła­nia­jąc okna.

Otwo­rzył lap­top i wszedł na forum Legii. Wpi­sał w wy­szu­ki­war­ce swój nick. Zero wy­ni­ków. Upew­nił się, czy nie zro­bił li­te­rów­ki i po­now­nie na­ci­snął enter. Nadal nic.

TheC­le­ana­cja za­czę­ła dzia­łać bły­ska­wicz­nie.

Wszedł jesz­cze na Fa­ce­bo­oka i wy­szu­kał pro­fil Per­liń­skie­go. Przej­rzał udo­stęp­nio­ne al­bu­my. Kilka ko­lek­cji z me­czów żuż­lo­wych, któ­ry­mi Perła jakiś czas temu się za­in­te­re­so­wał. Wa­ka­cje w Chor­wa­cji. Ni­g­dzie zdjęć z osiem­nast­ki. 

Hej, Perła. Zmie­nia­łeś ostat­nio coś w usta­wie­niach pry­wat­no­ści na fej­sie? 

Sms z od­po­wie­dzią przy­szedł nie­mal na­tych­miast.

Nie, panie pre­zy­den­cie. ;)) Pra­wie już tam nie wcho­dzę, tylko X. I du­pecz­ki na In­sta­gra­mie ;)) Sły­sza­łem, że ogło­sze­nie w po­nie­dzia­łek. Da­jesz!!!

Tom­czyk od­pi­sał krót­ko i odło­żył te­le­fon. 

Po raz pierw­szy od po­ran­nej wi­zy­ty w Ła­zien­kach po­zwo­lił sobie ode­tchnąć z ulgą.

 

***

 

Na­za­jutrz rano skrzyn­kę ma­ilo­wą miał pełną no­wych wia­do­mo­ści. Przede wszyst­kim z par­tii. Gra­tu­la­cje, bo wieść o jego wy­bo­rze szyb­ko roz­nio­sła się w struk­tu­rach. In­struk­cje od PR-u. Har­mo­no­gram spo­tkań na naj­bliż­szy ty­dzień. 

Ra­port cząst­ko­wy | TheC­le­ana­cja – za­uwa­żył wśród wia­do­mo­ści.

Sza­now­ny Panie Tom­czyk,

uprzej­mie in­for­mu­je­my, że nasi Czy­ści­cie­le roz­po­czę­li dzia­ła­nia zgod­nie z tre­ścią umowy pod­pi­sa­nej dnia trzy­dzie­ste­go kwiet­nia bie­żą­ce­go roku.

Za­łą­cza­my ra­port cząst­ko­wy. W razie pytań, po­zo­sta­je­my do pań­skiej dys­po­zy­cji.

Tom­czyk otwo­rzył plik PDF pod­pię­ty do wia­do­mo­ści.

Zi­den­ty­fi­ko­wa­no i usu­nię­to 47 wy­stą­pień frazy po­wią­za­nej z nic­kiem użyt­kow­ni­ka.

Zneu­tra­li­zo­wa­no 12 ma­te­ria­łów gra­ficz­nych.

Ogra­ni­czo­no do­stęp­ność 3 źró­deł wtór­nych.

W toku: ana­li­za osób trze­cich.

Tom­czyk był pod wra­że­niem. Nie zda­wał sobie spra­wy, że w sieci dało się zna­leźć aż tyle po­wią­za­nych z nim po­ten­cjal­nie ry­zy­kow­nych tre­ści. I to w za­le­d­wie jedną noc. Nie ża­ło­wał, że zde­cy­do­wał się na pa­kiet pre­mium. 

 

*** 

 

Z te­le­wi­zji do­bie­ga­ły głosy eks­per­tów w stu­dio, któ­rzy w prze­rwie dys­ku­to­wa­li o kon­tro­wer­syj­nej de­cy­zji sę­dzie­go. Tom­czyk nie był fanem piłki noż­nej, ale chcąc utrzy­my­wać dobre re­la­cje z pre­ze­sem, mu­siał po­zo­sta­wać na bie­żą­co.

Za­dzwo­nił te­le­fon. Nie­zna­ny numer.

– Tom­czyk, słu­cham.

– Ma­ciek, wiesz, gdzie jest Per­liń­ski? – Dzwo­nił jeden z par­tyj­nej masy. – Miał spo­tkać się ze mną dziś rano, ale nie do­tarł. 

– Nie mam po­ję­cia. Nie ga­da­li­śmy od wczo­raj.

– Dobra, dzię­ki. Po­wo­dze­nia w po­nie­dzia­łek.

Tom­czyk za­koń­czył po­łą­cze­nie i spró­bo­wał za­dzwo­nić do Perły. Abo­nent nie­osią­gal­ny. Może był na meczu. Albo po pro­stu wy­łą­czył te­le­fon, żeby cie­szyć się ostat­nim wol­nym week­en­dem, zanim kam­pa­nia wy­bor­cza wej­dzie w nową fazę i wszyst­ko sta­nie na gło­wie.

 

***

 

– Dziw­na spra­wa. – Le­kar­ka spoj­rza­ła na niego znad oku­la­rów. – W sys­te­mie nie mam żad­nej do­ku­men­ta­cji me­dycz­nej przy­pi­sa­nej do pana nu­me­ru PESEL. 

– Pani dok­tor, prze­cież mnie pani zna. Wi­dzi­my się co naj­mniej dwa razy w roku.

– Mówię je­dy­nie, że znik­nę­ła cała do­ku­men­ta­cja. Moż­li­we, że to awa­ria sys­te­mu. – Spoj­rza­ła na mo­ni­tor. – Ale z tego co widzę, wszyst­ko inne dzia­ła po­praw­nie. 

 

*** 

 

Z sa­mo­cho­du za­dzwo­nił do TheC­le­ana­cji. 

– Dzień dobry, panie Tom­czyk – w ze­sta­wie gło­śno­mó­wią­cym roz­brzmiał per­fek­cyj­ny głos kon­sul­tant­ki. – W czym mogę pomóc?

– Usu­wa­li­ście moją do­ku­men­ta­cję me­dycz­ną?

– Chwi­lecz­kę… Tak, oba­wiam się, że tak. Nasi spe­cja­li­ści prze­ana­li­zo­wa­li pana wy­ni­ki z ostat­nich trzech lat. Za­cho­dzi re­al­na obawa, że jesz­cze w cza­sie trwa­nia naj­bliż­szej ka­den­cji pre­zy­denc­kiej roz­wi­nie się u pana cu­krzy­ca. Moż­li­we są także pro­ble­my z ser­cem. Gdyby takie in­for­ma­cje tra­fi­ły do opi­nii pu­blicz­nej, mo­gły­by panu po­waż­nie za­szko­dzić. Lu­dzie chcą wi­dzieć w przed­sta­wi­cie­lach wła­dzy okazy siły i zdro­wia. 

Tom­czyk w ostat­niej chwi­li wy­ha­mo­wał na czer­wo­nym świe­tle.

– Zaraz, chwi­lę. Grozi mi zawał?

– Nie je­ste­śmy pla­ców­ką me­dycz­ną, pro­szę pana. Mówię je­dy­nie, iż nasi spe­cja­li­ści oce­ni­li, że pana wy­ni­ki można zin­ter­pre­to­wać w ten spo­sób.

– Pro­szę przy­wró­cić moją do­ku­men­ta­cję. Po­wi­nie­nem się zba­dać!

– Przy­kro mi, ale to nie­moż­li­we. Czy­tał pan re­gu­la­min przy za­wie­ra­niu umowy. Je­ste­śmy sku­tecz­ni także dla­te­go, że dzia­ła­my nie­od­wra­cal­nie.

Sa­mo­chód z tyłu za­trą­bił prze­cią­gle. Tom­czyk zmełł w ustach prze­kleń­stwo i ru­szył z pi­skiem opon.

– A Perła? To zna­czy An­drzej Per­liń­ski. Macie coś wspól­ne­go z jego znik­nię­ciem?

Po­czuł, że się poci.

– Prze­pro­wa­dzi­li­śmy ana­li­zę osób trze­cich. Pan An­drzej Per­liń­ski po­sia­dał wiele zwią­za­nych z panem wspo­mnień, któ­rych ujaw­nie­nie mo­gło­by pana skom­pro­mi­to­wać.

– Na Boga, to mój przy­ja­ciel od dziec­ka. Oczy­wi­ście, że zro­bi­li­śmy razem dużo głu­pich rze­czy, ale prze­cież…

– Je­ste­śmy sku­tecz­ni, po­nie­waż dzia­ła­my nie­od­wra­cal­nie, panie Tom­czyk. Czy mogę pomóc w czymś jesz­cze? 

Serce ło­mo­ta­ło mu w pier­si. Za­koń­czył po­łą­cze­nie i zje­chał na po­bo­cze. 

 

***

 

Ro­dzi­ce Tom­czy­ka miesz­ka­li w nie­wiel­kim domku pod War­sza­wą. Ma­ciej za­par­ko­wał na pod­jeź­dzie i przez chwi­lę sie­dział w sa­mo­cho­dzie, opie­ra­jąc ręce o kie­row­ni­cę. Bez­myśl­nie wbi­jał wzrok w przed­nią szybę, przez którą wi­dział bor­do­we Re­nault Me­ga­ne ojca.

Po roz­mo­wie z kon­sul­tant­ką wy­łą­czył te­le­fon. Wcze­śniej wy­słał SMS do Brac­kie­go, w któ­rym in­for­mo­wał, że źle się czuje i dziś bę­dzie nie­osią­gal­ny, ale w po­nie­dzia­łek od­mel­du­je się już zdrów jak ryba. 

Po­trze­bo­wał od­ciąć się na chwi­lę. Gdyby zo­stał sam w miesz­ka­niu, zwa­rio­wał­by. Na szczę­ście na ro­dzi­ców za­wsze mógł li­czyć. Byli dla niego opar­ciem w naj­gor­szych chwi­lach. Matka słu­cha­ła z tro­ską, gdy w li­ceum zwie­rzał jej się z pro­ble­mów mi­ło­snych, a oj­ciec był wy­ro­zu­mia­ły, za­wsze gdy Tom­czyk pro­sił go o pomoc w na­pra­wie w miesz­ka­niu cze­goś, z czym nie dawał sobie rady.

Zga­sił sil­nik i, nieco pod­nie­sio­ny na duchu tymi my­śla­mi, ru­szył przez po­dwó­rze. Drzwi wej­ścio­we nie były za­mknię­te na klucz.

– Nie­spo­dzian­ka! – krzyk­nął z ko­ry­ta­rza. – Mam na­dzie­ję, że jak zwy­kle ugo­to­wa­łaś za dużo na obiad! Hej, je­ste­ście? Mamo, tato! Mamo…? 

Koniec

Komentarze

Cześć, barniusz

Dobre opowiadanie. Dlaczego? Bo nie lubię polityków i polityki :-) I bardzo dobrze, że wszyscy zostali anihilowani. Szkoda, że bohatera nie wyparowałeś, coś jak był, a następnie pufff i chłopa nie ma. Wielka szkoda. Niby facet niczego wielkiego złego nie zrobił, ale już sam fakt, że zaczął się bawić w politykę sprawił, że wcale nie westchnąłbym ze smutkiem, gdybyś go postanowił wrzucić do studni.

Pozdrawiam

Hej, Hesket,

cieszę się, że tekst sprawił Ci przyjemność – powodów nie oceniam. ;) 

Cześć!

Świetny tekst. Bardzo mi się podobało. Dopadła mnie refleksja, że bardzo by się przydały wybory negatywne – czyli głosowanie na najbardziej znienawidzonego polityka/czkę, żeby go/ją nieodwracalnie wykasować.

Pozdrawiam! 

Dzięki, Grzesiek_W!

Mam nadzieję, że tekst nie będzie stanowić wody na młyn dla obecnych dyskusji, które toczą się w Hyde Parku. :D

Dobrze napisane, fajnie się czytało. No i mam nadzieję, że jeszcze tak wyspecjalizowanych firm nie ma :) bo a nóż znam jakiegoś przyszłego polityka…

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Witaj. :)

 

Fragmenty, które zatrzymały mnie przy czytaniu (sugestie oraz wątpliwości – jedynie do przemyślenia):

Kiedy nazajutrz rano wybrał się na przebieżkę po Łazienkach, trochę po to, by na spokojnie pomyśleć, a trochę, by przewietrzyć skacowaną głowę, pomyślał, że użył wczoraj niewłaściwych słów. – powtórzenie?

Po tym, jak do prasy wyciekły zdjęcia (przecinek?) bezsprzecznie dowodzące romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna.

Nie (i tu?) kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce. 

Co z tego, że to tylko głupie zdjęcie z imprezy sprzed lat. – czy to nie zdanie pytające?

– Dziwna sprawa – lekarka spojrzała na niego znad okularów. – W systemie nie mam żadnej dokumentacji medycznej przypisanej do pana numeru PESEL. – błędny zapis dialogu?

Wcześniej wysłał sms do Brackiego, w którym informował, że źle się czuje i dziś będzie nieosiągalny, ale w poniedziałek będzie już zdrów jak ryba. – powtórzenie?

Zgasił silnik i (albo tu też przecinek, albo kolejny usunąć?) nieco podniesiony na duchu tymi myślami, ruszył przez podwórze.

 

Ogólnie w całym tekście jest też mnóstwo innych powtórzeń (czyli błędów stylistycznych), szczególnie wyrazów: że, żeby, np.:

Kiedy nazajutrz rano wybrał się na przebieżkę po Łazienkach, trochę po to, by na spokojnie pomyśleć, a trochę, by przewietrzyć skacowaną głowę, pomyślał, że użył wczoraj niewłaściwych słów. Żeby zostać prezydentem, będzie musiał najpierw wygrać wybory. Zerknął na zegarek, żeby sprawdzić tętno. Poczuł, że spocona grzywka zaczyna mu się lepić do czoła. Jeszcze nie ogłoszono oficjalnie, że Strzelecka rezygnuje z udziału w wyborach, choć opinia publiczna była przekonana, że jest to tylko kwestią czasu. Po tym, jak do prasy wyciekły zdjęcia bezsprzecznie dowodzące romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna. Nie kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce. Tomczyk musiał przyznać, że ich przeciwnicy polityczni tym razem stanęli na wysokości zadania.

 

Wstrząsające. Znakomity pomysł na thriller psychologiczno-polityczny, brawa! Zakończenie dosłownie mrozi krew w żyłach. :)

Jeszcze tak naprawdę nie nadszedł poniedziałek, a już tyle się stało… I to – nieodwracalnie! :)

Klik, pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Dziękuję,  Bruce, za łapankę! Przejrzę jutro tekst pod kątem błędów, na które zwróciłaś uwagę. (Dziś wzywają już prace w ogrodzie – jutro ma lać). 

Cieszę się, że pomimo potknięć, które utrudniały Ci lekturę, tekst się spodobał.

Pozdrowienia! :)

To była bardzo ciekawa lektura, zapewniam, a usterek znalazłam naprawdę niewiele. :) Zresztą – to jedynie sugestie, mogę się mylić :)

My też z Córą dziś szybko kosiłyśmy w ogrodzie, póki nie leje. :)) 

Pozdrawiam, dzięki, miłego ogrodowania. :) 

Pecunia non olet

jakimi posługiwał się w Sieci

,,Sieci” chyba z małej, to nie cyberpunk.

Faktycznie, fantastyka dość umowna, taka na poziomie konspiracyjnych thrillerów (mało to ludzi ,,zniknięto” IRL?), co jednak nie przeszkadza poczuć ciarek. Morał – przeczytaj umowę zanim ją podpiszesz.

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

Siema @barniuszu,

 

Panująca cisza była pełna napięcia

Coś mi nie gra w tym zdaniu, ale nie potrafię powiedzieć, co. Chyba po prostu sformułowałbym to inaczej. Mam wrażenie, że ma to związek z “była”.

Poczuł, że spocona grzywka

Podejrzewam, że może to być tylko moja perspektywa, ale jakoś moja uwaga dziwnie została skierowana na tą grzywkę a nie na włosy ogółem, że spodziewałem się, że zostało to zrobione celowo. Jednak nic się z tą grzywką finalnie nie stało.

romansu aktualnej posłanki, decyzja nie mogła być inna. Nie kiedy jej hasłem wyborczym było Wierna Polsce

To zgrabne.

Ta kobieta śmiała się z jego spoconych, przywierających do głowy włosów.

Wydaje mi się, że za duży skrót myślowy. Nie wiem, czemu jego spocone włosy miały być śmieszne, więc raczej jak w nich wyglądał.

W ogóle, na małej przestrzeni trzykrotnie odnosisz się do jego włosów. Po tytule opowiadania spodziewam się, że pierwsze, co się stanie, to że będzie zaraz łysy.

aby ich nijaki, nudny jak flaki z olejem kandydat

To nie jest błąd, ale wydaje mi się, że osiągnąłbyś więcej gdybyś użył bardziej zróżnicowanych określeń. Te dwa niosą niemal tą samą informację. 

Czy da się jeszcze usunąć komentarze z forum Legii z dwa tysiące siódmego?

Forum Legii w tamtych latach, to było wyjątkowe miejsce. xD

TheCleanacja

Ładna gierka słowna.

W TheCleanacji wierzymy, że człowiek nie powinien być definiowany przez chwilę słabości. Chcemy, aby nasi klienci mogli cieszyć się nieskazitelną opinią każdego dnia. Przeszłość zostaw w tyle, przyszłość zaczyna się z nami.

Mnie przekonali.

gładki, miły dla ucha.

Podobnie jak z nijakim i nudnym.

zobaczył zmizerniałą, zapadniętą

zzz

Teraz dopalał papierosa na balkonie, czekając na Strzelecką. Z oczywistych przyczyn nie mógł zaproponować jej spotkania na mieście. Stanowiłoby to niebezpieczeństwo dla jego wizerunku.

Gdy przyszła, zauważył, że nawet mocny makijaż nie był w stanie ukryć zmęczenia.

Mam trochę mało informacji, żeby wyobrazić sobie jakoś tą kobietę, a tu chyba byłoby na to dobre miejsce. Dwa słowa, wysoka/niska, postawna/drobna, etc.

Tomczyk zmełł w ustach przekleństwo

To najbardziej nadużywana reakcja w tekstach fantastycznych zaraz po “wzruszył ramionami”.

bordowe Renault Megane

To jest dobry konkret, dziwi mnie tylko, że chyba jedyny na cały tekst.

naprawie w mieszkaniu czegoś

O, tu miejsce na konkret. xD

 

Jak widzisz, wszystkie moje uwagi to tylko subiektywne kwestie, gdzie widziałbym miejsce, by pójść nieco “bardziej”. Trochę konkretniej, trochę więcej fantazji.

Napisane tak, że czyta się to łatwo i przyjemnie. Warsztatowo na żadnym zdaniu się nie wywalałem i fabułę śledziłem zaciekawiony, choć raczej spodziewający się do jakiego końca to zmierza. Finał skojarzył mi się z biedną Hermioną, która zobliviatowała swoich rodziców.

Mimo ilości znaków, a przez poziom skomplikowania fabuły i bohaterów traktuję, to bardziej jako szorta i w swojej formule wypada bardzo dobrze. 

 

 

 

 

 

 

Dobrze napisane, świetna puenta. Podobało mi się. Choć szkoda, że brakuje fantastyki.

bruce, u mnie było sadzenie kwiatów. :D Dziś już na szczęście pogoda zatrzymała mnie w domu, więc naniosłem poprawki. 

ac, dzięki za lekturę. Poprawiłem część fragmentów, na które zwróciłeś uwagę. Zabawne, że zwróciłeś uwagę na Renault, bo przy pisaniu tego zdania także naszła mnie myśl, że kurczę, chyba wcześniej zabrakło takich konkretnych obrazków. Ważna notatka na przyszłość. :)

SNDWLKR, pusia, zakładam, że najbardziej fantastyczne mogły być metody działania TheCleanacji, ale cóż – działali w cieniu.

bruce, u mnie było sadzenie kwiatów. :D

heartsmiley

Pecunia non olet

TeoMax, kompletnie zgubiłem Twój komentarz, najmocniej przepraszam! Obawiam się, że firmy tego typu zaczynają powoli istnieć. Inspiracją do opowiadania było usłyszenie właśnie o takim koncepcie w jednym z odcinków podcastu Czas Odzyskany. Myślę, że nie jeszcze nie działają aż tak radykalnie. Jeszcze :)

Nie martw się, że mnie “zgubiłeś”. Ale martwmy się, jeśli takie firmy faktycznie powstają. Nawet jeśli JESZCZE nie działają tak radykalnie.

 

Pozdrawiam :)

Szczególna wizja niedalekiej przyszłości. Finał zaskakuje. Dobrze się czytało. :)

 

In­struk­cje od PRu. → In­struk­cje od PR-u.

 

Wcze­śniej wy­słał sms do Brac­kie­go… → Wcze­śniej wy­słał SMS/ esemesa do Brac­kie­go

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, @regulatorzy, za wizytę i wskazanie błędów. Poreperowane! :) 

Cieszę się, że udało mi się CIę zaskoczyć, ale przede wszystkim, że dobrze się bawiłaś. :

Bardzo prosze, Barniuszu. I ja się cieszę, bo zabawa była przednia, więc postanowiłam odwiedzić kikarnię. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jestem zaszczycony! 

No proszę, jeden mały klik, a tyle satysfakcji! :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zaangażowanie na forum Legii i z drugiej strony:

 Tomczyk nie był fanem piłki nożnej

Tak jak podejrzewałem, prawdziwego kibola piłka nożna nie interesuje.

 

Gdyby jakieś ciemne strony kandydatów do najwyższych urzędów były przeszkodą w karierze, to nie byłoby tak źle. 

 

Pozdrawiam! 

Cóż począć, regulatorzy, miło to łechce. ;) 

AP, dziękuję za wizytę. Faktycznie, przeoczyłem ten detal w biografii Tomczyka – cieszę się, ze udało Ci się znaleźć własne wytłumaczenie dla tego potknięcia. Zmieniłem w tekście, że nie był już fanem piłki nożnej. :) 

Nic nie poczynaj, Barniuszu, niech łechce. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

udało Ci się znaleźć własne wytłumaczenie dla tego potknięcia

Nie uznałem tego za potknięcie, tylko jako żartobliwe odniesienie do faktycznych motywacji fanatyków klubów piłkarskich. 

Nowa Fantastyka