Profil użytkownika

Niegdyś tolkienomaniak, później fan twardego science fiction i Lovecrafta, obecnie miłośnik baśni i szeroko rozumianego dziecięcego fantasy, żyjący w świecie wróżek, syrenek, smoków, skrzatów i olbrzymów. Obsesyjny perfekcjonista. Przyznaję się bez bicia, że rzadko czytam opowiadania na portalu, głównie wtedy, gdy coś mnie naprawdę zainteresuje lub ktoś mnie o to poprosi. Mam tutaj oczywiście paru ulubionych autorów. Przyjmuję zaproszenia do betowania, szczególnie wzajemnego. Zastrzegam sobie prawo do nieodpowiadania na komentarze przesadnie uszczypliwe, niemerytoryczne i świadczące o braku umiejętności czytania ze zrozumieniem (ale jeśli nie odpowiem od razu, wcale nie znaczy to, że twój komentarz akurat taki jest).


komentarze: 958, w dziale opowiadań: 461, opowiadania: 190

Ostatnie sto komentarzy

Ta wypowiedź Tokarczuk już stała się viralem. Chyba też, wzorem naszej noblistki, zacznę zwracać się do sztucznej inteligencji per “kochana”. :-D

 

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za komentarz i klik, Finklo!

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Chyba nie zrozumiałem, o co chodziło w powtarzającej się scenie z Cyganką. Na czym polegał podstęp starej? Gdyby bohaterka zdecydowała się zapiąć jej perły, młodszy Cygan by ją obrobił? No i co to za kobieta z dzieckiem, o której śmierci wspominasz, autorko? Czy to Cyganie, uciekając, wjechali w kogoś i spowodowali wypadek? Nie jest to dla mnie dostatecznie jasne. Ale klimatu i stylu szorciakowi odmówić nie sposób.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Nawet niezły szorcik, ale – jak już zauważyli poprzedni komentujący – pozostawia uczucie niedosytu, a końcówka to taki trochę Bóg z maszyny.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Wpadam z zaległym komentarzem!

 

Kolejny sprawnie napisany tekst twojego autorstwa, przez który płynąłem gładko i bez większych zacięć. Regulatorzy wyłapała większość błędów językowych, które zdecydowanie powinieneś w wolnej chwili poprawić, żeby opowiadanie było doszlifowane. Historia jakoś szczególnie mnie nie porwała, ale sympatyzowałem z bohaterami i życzyłem im jak najlepiej. Końcowy twist nawet interesujący. To, czego mi zabrakło, to większego skupienia na relacji pomiędzy Markiem i Anną, więcej wzajemnego poznawania się i docierania. Zamiast tego dostaliśmy głównie zmaganie się z codziennymi niewygodami życia w zapuszczonym domu.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Aha, świnie mówią po francusku…

To wyjaśnia, dlaczego ich nie rozumiem. Nigdy nie uważałem na francuskim. XD

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dzięki za komcie. Fajnie, że udało mi się Was rozbawić tą miniaturką. cheeky

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Udane droubble, prezentujące optymistyczną wizję roli AI w naszym życiu w przyszłości.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Przeczytałem, nic nie zrozumiałem. Pozdrawiam.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Nie znałem aktora (nie moje czasy), a sama historia wydaje mi się dodana na doczepkę, ale całość ładnie ubrana w słowa.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Domyślam się, że Strugackim zarzuciłabyś, że w “Pikniku na skraju drogi” mają Lądowanie, a nie lądowanie?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Z treści to nie wynika.

Ja tam jakoś się tego domyśliłem.

 

A kto miałby go zapomnieć?

Wszyscy.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za komentarze i dopchnięcie tekstu do Biblio. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

albo wywieziono podczas Ewakuacji. → Dlaczego wielka litera?

Bo to było wydarzenie historyczne, a nie jakaś tam ewakuacja.

 

Jakiś zapomniany służbista zabezpieczył je antywłamaniowymi roletami… → Raczej: Jakiś wyjątkowy służbista zabezpieczył je antywłamaniowymi roletami

Dlaczego nie mógł być zapomniany?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Przeczytałem, ale nic nie zrozumiałem.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Udany, dobrze napisany tekst z zaskakującym zakończeniem, który betowałem, i który bez wahania zgłaszam do Biblioteki. Dodam, że miałem przyjemność poznać również obszerny fragment powieści Samuela, w której uniwersum osadzone jest opowiadanie.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Ładny, nostalgiczny obrazek.

 

Są miejscem, w którym czas czasem mruga okiem.

To mi się nie podoba.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

d.pankovski, kronos.maximus – dziękuję!

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dzięki za przychylne komentarze!

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Maćku, Heskecie – dziękuję bardzo za miłe słowa i za kliki. smiley

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Pomimo moich najszczerszych chęci nie przebrnąłem nawet przez przedmowę, a sam tekst tylko przebiegłem wzrokiem. Mimo to zauważyłem w nim źle powstawiane przecinki, pierwszy raz też widzę, żeby ktoś stosował tyldy zamiast myślników.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Niby zwykły zjazd na nartach, a ile w nim poezji. Fantastyki jako takiej trudno się doszukać, ale nie umniejsza to jakości tekstu.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Starszy kolega wredny.

Miałem takich właśnie kolegów. :-]

 

A wejście do piwnicy nie powinno być zamknięte?

Zico Zondler lubi zostawiać drzwi otwarte. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za komentarze – te przychylne i te bardziej umiarkowane. yes

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

L.Keller, Maćku – dziękuję za słowa uznania.

 

Czy to nie synonimy?

Trafne spostrzeżenie. Może wywalę jedno z tych określeń albo zastąpię je innym.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Całkiem sympatyczne. Zastanawiam się, jak to się stało, że wszystko poszarzało – jeśli rysunek był kolorowy, tzn. wykonany kredkami, to chyba Maciuś nie mógł wytrzeć go gumką jak zwykłego szkicu w ołówku, a nawet jeżeli miał jakąś specjalną gumkę do wycierania kredek (są takie?), to kolory powinny raczej zblaknąć niż zmienić się w odcienie szarości. No i jeśli kartka i tak miała iść do kosza, to po co było w ogóle cokolwiek na niej wycierać?

 

musieliśmy drylować przez te cholerne pola.

Eee… A nie “drałować”?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za komentarz i klik, Heskecie!

 

Troszkę też zaleciało Lovecraftem, ale również to mocna strona opowiadania.

Miło, że to zauważyłeś, bo istotnie starałem się nawiązać do jednego z opowiadań Lovecrafta – “Z otchłani” (“From Beyond”).

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Makabryczna opowieść. Nie zrozumiałem niestety morału ani jego związku z samą treścią. Wykonanie techniczne takie sobie, sporo dziwnych zdań i nietrafionych, w moim odczuciu, metafor.

 

opowieść o Lalkarzu, który poruszał pacynkami za pomocą cienkich sznurków

Pacynka to lalka nakładana na rękę. Za pomocą sznurków porusza się natomiast marionetką.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Kwestię prawdomówności narratora pozostawiam już do rozstrzygnięcia czytelnikowi. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Marcin kłamał, że zaglądał do domu Fałków. Wtedy domu już nie było.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Zapomniałem jeszcze o przecinku przed “co to jest” w “Dwa”. Widzisz, nie jestem taki idealny, mnie też zdarzają się przeoczenia. Ale zawsze chętnie pomogę. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Cześć! Z przykrością stwierdzam, że opowiadanie jakoś nie bardzo mi podeszło. Jeśli dobrze zrozumiałem, cała fabuła to taka matrioszka, tzn. niezbyt jasna dla mnie opowieść o Przodkach i Eui to treść książki czytanej przez Morgan, o której z kolei czyta Kayah, a o niej – ostatnia bohaterka, Julia? Pozostaje pytanie, czy wszystko przed Julią to fikcja literacka w obrębie twojego uniwersum, czy też kronikarski zapis przeszłości tego świata? Stawiam na to pierwsze, bo w końcu mamy tutaj “Green Daya”, który zakotwicza akcję w naszej rzeczywistości. Wykonanie techniczne oceniam jako takie sobie – dużo tu powtórzeń i innych błędów stylistycznych, kuleje interpunkcja.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Lekka, zabawna opowieść z wartką akcją i wartościowym przesłaniem: arogancja nie popłaca. Gdybyś tak poprawił nieco wykonanie, a zwłaszcza fatalną interpunkcję, chętnie zgłosiłbym tekst do Biblioteki.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Przejmujący szort, aczkolwiek przecinki sprawiają wrażenie powstawianych na chybił trafił, co obniża moją ocenę. Poniżej szybka korekta interpunkcji:

 

Dziesięć.

Grzegorz przygląda mi się martwym wzrokiem, kiedy jem ostatnią konserwę.

Nachylam się i zamykam mu oczy. Poprawiam płaszcz, zasłaniając dziurę w jego klatce piersiowej.

Jeszcze godzinę temu opowiadał kawał o ruskim i czołgu.

Jeszcze godzinę temu było nas czterdziestu.

 

Dziewięć.

Błysk i wszyscy kulimy się jeszcze bardziej. Grzmot. Wstrętne ptaszyska, kracząc, wzbijają się w powietrze i niczym eskadra meserszmitów krążą nad nami. Jest ich mnóstwo. Miliony, zasłaniające skrzydłami ołów nieba.

Czarne sępy.

Poławiacze oczu w morzu trupów.

 

Osiem.

Deszcz lunął z ukosa. Smagany wiatrem, nierównymi falami uderza o rozmokłą od krwi glebę.

Wciąż nabrzmiałe chmury brzuchami ocierają się o nas skulonych w rowie. Mam wrażenie, że ostre krople wbijają się w skórę, wdzierają pod ubranie przemocą, a pomaga im listopadowy wiatr.

Taki dzień nie jest dobry. Każdy z nas to wie.

 

Siedem.

Porucznik spogląda na naszą szóstkę wielkimi, dziecięcymi oczami. Poprawia hełm, sprawdza karabin i ostrożnie wygląda z miejsca, które zajęliśmy.

Nic się nie dzieje. Nawet kruki gdzieś odleciały.

Chwilę później jesteśmy gotowi. Krzychu daje znak.

 

Sześć.

Zegar ruszył.

Pierwsze kroki są ciężkie. Kolejne jeszcze gorsze. Nogi grzęzną w błocku.

Umarli łapią za kostki, powstrzymując bieg. Pętla strachu zaciska się na gardle.

Bieg o życie.

Wojna to wyprute flaki, krew i śmierć.

 

Pięć.

Odzywa się karabin maszynowy. Seria rozrywa Krzycha niemal na strzępy. Młody pada, wrzeszcząc. Wije się, trzymając za kikut nogi. Józek łapie go i przez chwile ciągnie, zanim zdaje sobie sprawę, że wlecze trupa.

 

Cztery.

Wpadam do okopu, spadając na umarlaki. Przynajmniej mam miękkie lądowanie.

Zaraz za mną zwala się Józek. Przez chwilę ciężko dyszymy. Na jego boku widać szybko rosnącą plamę czerwieni. Obaj wiemy, że nie przetrzyma nocy.

Wtedy będę sam.

Nawet przed sobą nie chcę przyznać, że mu zazdroszczę. Już niedługo będzie w lepszym miejscu. A ja nadal w ciasnym od trupów grobie.

 

Trzy.

Powoli otwieram oczy. Mimo iż jest ciemność, mogę zauważyć zakapturzoną sylwetkę pochylającą się nad Józkiem. W pierwszym momencie myślę, że to mnich odziany na czarno. Prostuję się powoli, a postać odwraca w moją stronę twarz.

 

Dwa.

Trupia głowa, wyszczerzona w uśmiechu, odbiera całą odwagę. W jego ręce coś się wyrywa i włoski stają dęba na grzbiecie, gdy uświadamiam sobie, co to jest. Wyciąga do mnie długą, kościstą dłoń.

Waham się tylko przez chwilę.

 

Jeden.

Śmierć zawsze przychodzi ostatnia.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Fajne. Aż mi się przypomniała kultowa książka z dzieciństwa “Baba Jaga u dentystki”. :-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję Ci bardzo, bruce. Muszę uważać na zaimki, zwłaszcza te powtarzające się. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Nie, nie mam w zwyczaju obrażać się za inne grupy etniczne. Niemniej jednak panująca obecnie swoista moda na antysemityzm już mnie trochę męczy. Gdzie nie wchodzę, tam j*banie na Żydów.

 

Oby tak było, choć osobiście gustuję w szortach. Koali nikt nie wypomina tego, że celuje w króciaki (ale fajne słowo). ;)

Sęk w tym, że niektóre pomysły bardziej się na króciaki nadają, a inne aż się proszą, żeby je rozwinąć. Wyobrażasz sobie takiego “Władcę Pierścieni” w formie szorta? Ot, wziął pierścień i poszedł. Niby treść ta sama, a jednak co innego.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Bardzo poetycko opisany “poranek” wampira.

 

nie mam pojęcia jak dobrze policzyć wyrazy

Word Ci policzy. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Ależ uroczy szort. Sam chciałbym mieć takie skrzaty, co by mi w domu sprzątały. Lecę klikać!

 

Czy to oznacza, że skrzaty potajemnie organizują się w większe społeczności? Piwnico-miasta?

Co ty, Gryzoku, “Kingsajza” nie oglądałeś? :-D

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dobry tekst, choć pewnie nie zaszkodziłoby mu skrócenie go do szorta, bo w pewnym momencie odniosłem wrażenie, że postacie zaczęły się powtarzać, a kolejne kwestie dialogowe nie wnosiły nic nowego. Klikam!

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dzięki za komentarz! Sam jestem psychologiem dziecięcym i na pewno gdybym planował wydać zbiorek, dokładnie przejrzałbym wszystkie historyjki pod kątem odpowiedniości przekazu dla grupy docelowej. Ale osobiście uważam, że nie wolno wciskać dzieciom kitu, że każde zło chce i daje się poprawić. Czasem, jak w klasycznych baśniach, musi zostać ukarane.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Wątpię, że Maćkowi chodziło o dosłowny zawał. Bardziej, jak o moment tuż przed jakąś katastrofą.

A może dajmy samemu Autorowi wypowiedzieć się w temacie? Zwrócił człowiek uwagę na jedną potencjalną usterkę, a już się zlecieli “obrońcy Częstochowy”.

 

Ja przecież nie uważam, że “Etiuda…” to zły tekst. Wprost przeciwnie. Ale po tzw. “piórku” spodziewałem się fajerwerków, których niestety nie dostałem – ot, ghost story w klasycznym wydaniu. Za bardziej udane i oryginalne uważam maćkowe “Wijowo”, które, o dziwo, nie dostało się nawet do Biblioteki.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

A ja chciałem tylko powiedzieć, pani adwokat, że porównanie jest cokolwiek niedoskonałe – mało precyzyjne, jakby niepełne.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Zawał serca był moim pierwszym, odruchowym skojarzeniem jako czytelnika, takiego typowego ankietowanego z “Familiady”. Akcja nie dzieje się przecież w kopalni, a ja, który nic nie wiem o górnictwie, nie mam pojęcia, czy w kopalniach są jakieś lampy, które miganiem ostrzegają przed zawałem.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Bardzo klimatyczny szorcik, skojarzył mi się silnie z “Muzyką Ericha Zanna”. Jest to chyba pierwsze “piórkowe” opowiadanie, które przeczytałem, i osobiście nie uważam, by należało do najlepszych na portalu, no ale to nie ja o tym decyduję.

 

Zaułek był pusty, latarnia migała jak przed zawałem.

To latarnia może mieć zawał serca?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję!

 

Wyobrażam już sobie księgę pełną takich opowieści do poczytania dzieciom przed snem. :)

Mam tylko nadzieję, że nie zabraknie mi pomysłów. ;-)

 

mam wrażenie, że wiesz, co robisz!

:-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dobre to było. Na plus dość nietypowi obcy – a może tylko jakieś drapieżne zwierzątka z innej planety przewożone przez obcych z rozbitego UFO? Daję klika.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Udany, klimatyczny tekst, choć przydałoby się poprawić błędy. Np. to:

 

Cisza w karczmie Karczma „Pod Wisielczym Korzeniem” tonęła w ciszy tak gęstej

 

Mimo wszystko daję klik.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Nie spodobało mi się. Alkoholizm to nie jest nic zabawnego.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Niestety, tekst mi się nie spodobał. Samo przesłanie niby wartościowe (walczyć i nie poddawać się, odnaleźć w tej walce sens życia), ale sposób przedstawienia pacjenta psychiatrycznego i personelu szpitala nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. W dodatku, co zauważyli już inni komentujący, fantastyki brak, bo smok był przecież urojony.

 

Byłem zmęczony , ciągłą walką ze smokiem. → Zbędna spacja przed przecinkiem.

Wydaje mi się, że tam w ogóle nie powinno być przecinka.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Cóż, nie spodobało mi się. Tekst właściwie o niczym, żałuję czasu poświęconego na przeczytanie.

 

Mała szara kuleczka o migdałowych oczach na mój widok uniosła łeb i zaczekała radośnie.

Chyba “zaszczekała”?

 

Bo ta historia, to gówno prawda.

Niepotrzebny przecinek.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Presja go zjadła. A właściwie nie tylko presja.”

Druga część brzmi jak zapowiedź czegoś więcej, ale nic nie wynika z niej dalej.

To klasyczny fałszywy suspens – obiecuje, ale nie dowozi.

 

Orka czekająca przy łodzi

„gdzie na plaży czekała już łódź, a nieco dalej – orka”

Obraz ciekawy, ale niezakotwiczony fabularnie.

Czy to żart? Symbol? Fantastyka? Przypadek?

Bez dalszego kontekstu wygląda jak:

losowy absurd

albo niedopowiedziany element świata, który nigdy nie wraca

Czytelnik zapamięta orkę i będzie czekał na wyjaśnienie – które nie następuje.

Hę? Ale tu wyraźnie chodzi o to, że tym, co zjadło “naukowca”, była właśnie ta przyczajona orka. Dla mnie to było jasne i czytelne.

 

Interesujący szort, choć pozostawia uczucie niedosytu. Zgadzam się z SNDWLKRem co do rozbieżności między treścią a stylem narracji, który trochę przeszkadzał w zanurzeniu się w tę historię.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Podczas lektury miałem skojarzenia z “Końcem Wieczności” Asimova. Jako samodzielne opowiadanie tekst wypada w moim odczuciu średnio i pozostawia spory niedosyt, ale może lepiej działa jako część większej całości, nie wiem. Czytało się raczej bezboleśnie, zauważyłem parę brakujących przecinków, ale żadnych poważniejszych błędów nie dostrzegłem. Plus za Lublin jako miejsce akcji.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Zakładam, że znasz “Gatunek” z Natashą Henstridge i ogólnie prace H. R. Gigera?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Czytajcie “Twarz Bogini”, bo warto! Ode mnie kliczek za ciekawą polityczno-religijną intrygę i dobry styl.

 

Samuelu Zey, opowiadanie liczące ponad 80000 znaków, nie wchodzi do grafiku dyżurnych, więc ci nie mają obowiązku go czytać.

No właśnie, jak to jest z tymi dyżurnymi? Ja chyba jeszcze nigdy nie dostałem pod żadnym ze swoich tekstów komentarza od osoby, która figurowała przy nim jako “dyżurna”.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Pomyślałem sobie, że nadrobię zaległości i przeczytam jakiś twój tekst, którego jeszcze nie czytałem. Nie zaliczyłbym go do moich ulubionych – osobiście wolę te, w których mieszasz erotykę z grozą – ale nie mogę też powiedzieć, że mi się nie podobał, bo lubię twój styl i lektura jak zwykle była przyjemnością. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Chociaż tłumaczenie "Studium w szkarłacie" z 1947 jest tak złe, że nabijaliśmy się z niego dzisiaj z Tatką całą drogę do domu (ściągnął audio z Wolnych Lektur – swoją drogą, nie wiemy, co jest gorsze, przekład – czy "gra aktorska" lektora, który sobie ubrdał, że jest Holoubkiem).

Nie pamiętam, z którego roku było tłumaczenie, które czytałem, ale na pewno było pod tytułem “Studium w szkarłacie”, i jakoś czytało mi się je bezboleśnie, a przynajmniej nie pamiętam, abym się na nim potykał. Może to po prostu wina twoich wygórowanych wymagań, Tarnino.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Moim zdaniem to miało tylko zabrzmieć groźnie,  bo przecież się nie przyzna, że się jej podobało. Ale to tylko ja to tak odczytałem, może po prostu jestem jakiś dziwny.

Nie jesteś dziwny – odczytałeś zakończenie w 100% zgodnie z intencją autora. XD

 

 

Wprawdzie od razu odgadnąłem intencję, ale jedna rzecz w tekście z nią nie współgra. Otóż jeżeli narrator wszechwiedzący oznajmia, że “jej oczy rozszerzyły się w wyrazie zdumienia i przerażenia”, to ewidentnie znaczy, że się Ewce nie spodobało. Gdyby chociaż napisać “zdumienia i chyba przerażenia”, sens końcowej sceny byłby pewnie dużo czytelniejszy.

Celna uwaga. Wprowadziłem drobne poprawki.

 

W ogóle myślę, że utwór udusił się w wymiarze drabble’a

Może z czasem zrobię z tego droubble’a albo coś dłuższego.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Opowiadanie nawet interesujące, choć wyraźnie stanowi wstęp do większej całości. Nie za wiele w nim akcji i urywa się w najciekawszym momencie, a szkoda.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Ciekawy, przygnębiający szort, szkoda tylko, że tak mało ujawnia na temat realiów tego świata. Czy to jest jakaś kosmiczna kolonia robotów? Czy bohater sam jest robotem, czy też prawdziwym człowiekiem z jakiegoś powodu zamkniętym pod kopułą z samymi robotami? A może to wszystko to jakaś alegoria? Pytania mnożą się jak oszalałe.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Bardziej creepypasta niż klasyczne opowiadanie, ale czytało się w miarę przyjemnie, a zakończenie nawet lekko mnie zaskoczyło, dlatego daję ten brakujący klik do Biblio.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za odkopanie i skomentowanie tekstu, Finklo, a także za klika! wink

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Ciekawe, zabawne. Muszę poczytać więcej o kulturze Bali.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dlaczego “Bajka starego myśliwego” nie jest w Bibliotece, chociaż dałem ostatni, brakujący klik?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dzięki! A “Zico Zondlera” czytałeś?

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

bogdanoff, maciekzolnowski – dzięki za komentarze!

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Udany podwójny drabble. Syrenki, rusałki i tym podobne wodne stworzenia są jedną z moich słabości, podobnie jak wróżki. :-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Niezłe, klimatyczne, choć od pewnego momentu przewidywalne. Wyjustowałbym tekst, a fragmenty wujaszkowego dziennika dał kursywą, żeby się bardziej wyróżniały. Daję ostatni, brakujący klik.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

– Sytuacja została opanowana – ponownie zapewnił Penaram.

Tu masz błędny zapis dialogu. Bo ponownie nie jest gębowe, więc powinno być z dużej, a po opanowana kropka.

Nie zgadzam się. “Ponownie” może i nie jest gębowe, ale “zapewnił” jak najbardziej jest.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję, dziękuję. ;-)

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Postać niewątpliwie ciekawa i nietuzinkowa, aczkolwiek sam tekst jakoś tak średnio przypadł mi do gustu – może przez to, że wydawał mi się chaotyczny. Ale to tylko moje wrażenie.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dlaczego Leclerc

Wrzuca takie pierdoły

Durne haiku

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Bardzo smutna wizja relacji rodzinnych. No i dość aktualna, bo i dziś są przecież rodzice tak zapracowani, że zaniedbują swoje dzieci.

 

Wróci jutro między osiemnastą trzydzieści a dziewiętnastą.

Niepotrzebna kropka.

 

– Tata! – Zawołał chłopczyk z radością i podbiegł do niani.

“Zawołał” małą literą.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Zabawna scenka, rozpylacz kurkumy mnie rozwalił. :-D

 

Klikam na Bibliotekę, bo w sumie czemu nie.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za komentarze!

 

Zrobiłbym z Tymka sześciolatka, mam wrażenie, że myśli jak jednak już troszkę bardziej dojrzałe dziecko (i zna już pacierze, w liczbie mnogiej).

Babcia uczyła go pacierzy (a dziadek sprośnych wierszyków). Ale dla większej wiarygodności zrobiłem z niego pięciolatka.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Ale dlaczego mleczna czekolada? Team gorzka i deserowa. ;-q

Dzieci wolą raczej mleczną. :-P

 

Dziękuję za lekturę i cieszę się, że tekst i jego morał się spodobały.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Zawsze można spróbować skontaktować się z potomkiem danej postaci i poprosić o zgodę na wykorzystanie wizerunku.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Nowa Fantastyka