- Opowiadanie: maciekzolnowski - Astro-kajdany, czyli kiedy E.T. wystawia fakturę

Astro-kajdany, czyli kiedy E.T. wystawia fakturę

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

Outta Sewer, Użytkownicy V

Oceny

Astro-kajdany, czyli kiedy E.T. wystawia fakturę

W dawnych czasach, gdy gwiazdy wydawały się zaledwie iskrami marzeń, poznałem grupę entuzjastów – astronomów-amatorów, filozofów z kawiarnianych stolików i marzycieli o międzygalaktycznych mostach. Wierzyli święcie, że gdzieś tam, w bezkresnej tkaninie kosmosu, czają się bracia w rozumie: pokojowi mędrcy, gotowi podzielić się mądrością wszechświata. Wyobrażali sobie pierwsze spotkanie jako symfonię harmonii – wymianę idei, technologii, może nawet receptur na eliksir nieśmiertelności. "E.T. wróci do domu z podarkami", mawiali, śmiejąc się przy piwie, podczas gdy ich radioteleskopy skanowały niebo w poszukiwaniu szeptów z daleka.

I stało się. Pewnej bezchmurnej nocy, gdy Księżyc wisiał nisko jak lampa w opuszczonym teatrze, sygnał wreszcie nadszedł. Nie był to melodyjny świergot, lecz gromki ryk – flota statków, lśniących jak diamenty w słońcu, zstąpiła na Ziemię. Kosmici, o skórze jak rtęć i oczach, w których odbijały się tysiące gwiazd, obiecali postęp: lekarstwa na wszystkie choroby, energię z niczego, wiedzę o początkach wszechrzeczy. Ludzkość, zachwycona, otworzyła ramiona. Ale pod maską dobrodziejstwa kryła się żelazna pięść. W ciągu miesięcy skolonizowali kontynenty, przemianowując oceany na swoje imiona, a z ludzi czyniąc cienie w ich imperium – robotników w fabrykach marzeń, które produkowały tylko kajdany. "To dla waszego dobra", szeptali, podczas gdy ich algorytmy przejmowały umysły, a drony patrolowały sny.

Nim jednak zdążyliśmy się zbuntować, nadeszła druga fala. Jeszcze potężniejsza rasa, z planety oświetlonej tysiącem słońc, zaatakowała z furią burzy. Ich statki, wielkie jak góry, miażdżyły poprzedników w pył. Obiecywali sprawiedliwość: równość pod ich panowaniem, koniec wyzysku, nową erę braterstwa. Ale ich "sprawiedliwość" okazała się łańcuchem hierarchii – podzielili ludzkość na kasty, gdzie jedni żerowali na drugich, a oni sami siedzieli na szczycie piramidy, żądając hołdów w formie myśli i krwi. "Walka o pokój wymaga ofiar", głosili, budując świątynie swej chwały na ruinach naszych miast. Czyż nie przypominało to dawnych ziemskich imperiów, tych z koronami i sztandarami, co niosły "cywilizację" na ostrzach mieczy?

Wtedy przylecieli oni – istoty ostateczne, szczyt ewolucji wszechświata, Aszkenazyjczycy kosmosu. "Wybrańcy", jak się nazwali, o inteligencji tak ostrej, że kroiła rzeczywistość na plasterki. Nie potrzebowali armii; ich broń to słowa, obrazy, narracje splatane w sieć, która oplata umysły. W imię postępu krzewili kulturę: przejęli media, strumienie informacji, ekrany w każdym domu. Cenzurowali historie, które nie pasowały do ich wizji – stare powiedzenia, jak "wasze ulice, nasze kamienice", wyparowały z ksiąg i pamięci zbiorowej, zastąpione hymnami o jedności pod ich parasolem. Ludzkość, zmęczona walkami, poddała się temu iluzorycznemu pokojowi, nie zauważając, jak ich cień pochłania światło wolności. Bo w kosmicznym tańcu cywilizacji, postęp zawsze oznacza, że ktoś inny płaci rachunek – a oni, mistrzowie handlu gwiazdami, wiedzieli, jak wystawić fakturę. I byli inteligentni. Porażająco.

Inteligencja to nie zło.

Inteligencja to zło. 

Koniec

Komentarze

Cześć, maciekzolnowski

Śmiałe stwierdzenie, że inteligencja to zło. Kiepski ze mnie filozof, albo inaczej

… żaden, ponieważ nie mam w tym zakresie jakichkolwiek kompetencji, ale uważam, że inteligencja to potencjał, dzięki któremu można narobić dużo dziadostwa, jak i dużo dobrego, bo… nawet, gdy człowiek chce dobrze, wychodzi w efekcie, co wychodzi :-) 

Nooo

To pofilozofowałem :-) 

Bardzo piękny, poetycki język. Lubię takie klimaty. Malujesz słowem – wspaniale!

Klik!

Zawsze inteligentniejszy ma przewagę, nawet jeśli na początku może się to wydawać stwierdzeniem mylnym lub zbyt uproszczonym. Siłą można zmusić innych do uległości, ale nigdy do prawdziwego posłuszeństwa. Strach rodzi opór, nawet jeśli jest on tłumiony i odłożony w czasie.

Inteligencją natomiast można wpływać na umysły, kształtować sposób myślenia i przekonania innych, sprawiając, że podporządkowanie staje się ich własnym wyborem. W ten sposób władza nie musi obawiać się buntu, bo bunt przestaje być potrzebny; zostaje zastąpiony przekonaniem, że nie ma innej drogi.

czyta się to jak kronikę kontaktów pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia, napisaną przez kogoś, kto już wie, że „oferta powitalna” zawsze ma drobny druk na końcu. Lekkie, ironiczne i boleśnie znajome – szczególnie moment, w którym kosmici przejmują media, bo najwyraźniej to uniwersalna metoda we wszechświecie :)

https://www.wattpad.com/user/Pankovski

Cześć, Maćku.

Temat przejmowania przez obce rasy władzy nad światem jest tak mocno wyeksploatowany, że trudno cokolwiek nowego wymyślić w tej kwestii. U Ciebie nie ma zaskoczeń, jest tak, jak już to opisano tysiące razy, za to jest ładny język i jakaś myśl na końcu. Bo tego typu historie można już pisać tylko w przypadku, w którym coś chce się przekazać, coś powiedzieć, jakoś spuentować ten wyświechtany schemat. Czy ta myśl jest dobra? Inteligencja to zło? Skłonny byłbym przychylić się do stwierdzenia, ale tylko, jeśli odnosiłoby się do tego, jak destrukcyjnie potrafi wpływać na nas samych.

Ci Twoi ostateczni kosmici, gdybym miał do czegoś ich porównywać, w jakimś stopniu przypominają mi obcą rasę, którą zadowolić chcą bohaterowie “Muzy ognia” Simmonsa. I w sumie nie wiem czemu, ale coś w tym musi być, skoro skojarzenie się pojawiło.

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

szczególnie moment, w którym kosmici przejmują media, bo najwyraźniej to uniwersalna metoda we wszechświecie.

Najwyraźniej. Jest taki kanał na YT: Filozofia Przebudzona. Warto posłuchać. Dzięki za wizytę tutaj i sklecenie komentarza. :)

Bardzo udane było to Twoje filozofowanie, Hesket. Dzięki. 

Witaj, Outta Sewer!

 

Miłe cię tu widzieć. Daj, proszę, znać, jak skrobniesz coś, gdzie pojawiają się wspomnienia z Twojego dzieciństwa. Lubię tego typu teksty, zwłaszcza w Twoim wydaniu.

A co do mojego szorta… Chodziło mi o to, by wywołać dyskusję. Sam nie wiem, czy ta myśl jest dobra, sam się zastanawiam:

 Inteligencja to zło? Skłonny byłbym przychylić się do stwierdzenia…

Nowa Fantastyka