- Opowiadanie: maciekzolnowski - O tym, co przeczytałem ostatnio w starym dzienniku – 1985

O tym, co przeczytałem ostatnio w starym dzienniku – 1985

Zobaczmy, czy w tak krótkim szorcie udało mi się zawrzeć sens i smak tamtych dni. Fantastyka symboliczna – sprowadza się do realizmu magicznego. Stasiukowe klimaty. 

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Użytkownicy

Oceny

O tym, co przeczytałem ostatnio w starym dzienniku – 1985

Wyszliśmy w plener, poza horyzont codzienności. W cieniu drzew i krzewów kryła się cała poziomkowa brać, a bezpańskie pszczoły zbijały się w chmurne, pulsujące kominy.

Nad opolską wsią wiła się droga – kurz, czereśnie, śmiech. My, dzieci Słodkopolski, nazwaliśmy ją Szmaragdową, na pamiątkę bajki o Szmaragdowym Grodzie. Nie wiedzieliśmy, dokąd prowadzi. Chcieliśmy wierzyć, że tam, daleko, na antypodach naszego grajdołka, czeka coś nie z tego świata. Że wydarzy się magia.

Za jednym wzniesieniem było drugie. Za drugim – następne. I jeszcze jedno. Szliśmy bez lęku, niemal pewni, że jesteśmy blisko celu.

Wtedy wybiła dwunasta. Głód okazał się silniejszy od mitu. Dom znaczył obiad. Znaczył powrót.

Lato się skończyło. Czereśnie zniknęły. Przemknął wrzesień, potem październik. Tęcza rozpłynęła się w szarości.

Szmaragdowa stała się zwykłym pagórkiem. Zniknęła we mgle wspomnień – takich, które już prawie nie bolą. Tylko czasem, bardzo cicho, jeszcze kłują.

Koniec

Komentarze

Hej, Maćku; ależ smutno i nostalgicznie się zrobiło… :) 

Myślę, że każdy ma taką kartę w swym starym dzienniku i podobne wspomnienia. ;) 

Opolszczyzna jest mi bliska, tam mieszka(ła) cała moja Rodzina ze strony Taty, począwszy od Dziadków, poprzez Ciocie i Wujków, skończywszy na Kuzynkach i Kuzynach, a także Ich Dzieciach. :) 

Pozdrawiam serdecznie, klik za klimat. :) 

Pecunia non olet

“Wyszliśmy w plener, poza horyzont codzienności.” – Bardzo ładne zdanie.

 

“…a bezpańskie pszczoły…” – pszczoły nie są bezpańskie. Pszczoły mają królową.

 

“… daleko, na antypodach naszego grajdołka, czeka coś nie z tego świata. Że wydarzy się magia…” – grajdołek to takie potoczne słowo, niezbyt pasujące do takiego całuśnego tekstu.

 

Miniaczek bardzo słodki, ładny i cieplutki. Lubię takie teksty.

 

 

Ech, bywa tak, że Magiczne Wzgórza z przeszłości stają się zwykłymi pagórkami, ale na szczęście są jecze tacy jak Ty, Maćku, którzy zachowali je w pamięci i dziś dzielą się dobrymi wspomnieniami. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo nastrojowy i subtelny tekst. Pięknie oddajesz dziecięce poczucie odkrywania świata i to ciche rozczarowanie, które przychodzi razem z dorastaniem.

Przy okazji dodam, że pochodzę z Opolszczyzny i często wracam w rodzinne strony, więc ten tekst szczególnie mocno ze mną rezonuje i budzi bardzo osobiste skojarzenia.

https://www.wattpad.com/user/Pankovski

Bardzo klimatyczny, emocjonalny obrazek.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Cześć, maciekzolnowski

Pamiętam nasze wyprawy. W dzieciństwie wraz z kuzynem, walczyliśmy z wyimaginowanym wrogiem tnąc powietrze kijami, które przyozdabialiśmy własnoręcznie wykonanymi rzeźbieniami; malowaliśmy też na nich tajemnicze, magiczne wzory. To był piękny czas. 

Dziękuję, że odświeżyłeś mi te wspomnienia. 

Tekst bardzo dobry.

Pozdrawiam

Wzruszające i pięknie napisane.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Dzięki Ci, Bruce, za docenienie klimatu i kliknięcie. Ty masz rodzinę na Śląsku Opolskim i ja mam tam nadal rodzinę, choć się wykrusza. Gdybym zaczął wspominać kumpli, którzy zginęli albo umarli, bliskich, którzy odeszli – powiałoby smutkiem i grozą. Życie ma coś z horroru – najgorzej mają ci, co zostają. Pozdrawiam serdecznie, MZ

Dzięki Bolly. Najbardziej zależało mi na klimacie właśnie.

Dzięki Galicyjski. Moje wzruszenia zw. z Racławią (Racławice Śl.) są autentyczne. Co ci będę mówił! Pewnie każdy ma takie swoje miejsce. 

Dzięki za konkrety, CZARNA2. Pszczoły nie są bezpańskie, to prawda. Chodziło mi o to, że są wyzwolone, że znajdują się poza pasieką. Co do wyrazu “grajdołek”, to w chwili obecnej nic nie przychodzi mi do głowy. 

Dziękuję, że odświeżyłeś mi te wspomnienia. 

Proszę bardzo, nie ma za co. A ja dziękuję za komentarz. 

D.pankovski, jak mogłeś zamienić Opolszczyznę na jakąś tam Warszawę! ;-)

Dzięki za miłe słowa. Podziwiam Twoją aktywność na tym forum. Prawie pod każdym tekstem, który czytam, jest jakiś Twój komentarz. Kiedy Ty masz czas, by wszystko na “Nowej” czytać? Pozdrawiam! :-)

Na Ciebie, Reg, zawsze mogę liczyć. Na Twój komentarz. Na Twoją łapankę.

na szczęście są jecze tacy jak Ty, Maćku, którzy zachowali je w pamięci i dziś dzielą się dobrymi wspomnieniami.

To prawda. Dzielę się dobrymi wspomnieniami i traktuję to, jak misję. 

Maćku, obrałeś sobie dziedzinę misyjną, w której świetnie się odnalazłeś, bo nie tylko robisz to, co umiesz i lubisz, ale swoim pisaniem sprawiasz przyjemność innym. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Maćku, przytulam… Ileż moich Kumpeli i Kumpli już nie żyje… crying

Pecunia non olet

Bardzo Ci dziękuję, Reg. 

Bardzo mi przykro, Bruce. Niestety znam ten ból. :(

Nowa Fantastyka