“Pan Croup uśmiechnął się szeroko, ukazując zęby, które wyglądały jak wypadek na cmentarzu”. – Nigdziebądź
komentarze: 250, w dziale opowiadań: 231, opowiadania: 105
“Pan Croup uśmiechnął się szeroko, ukazując zęby, które wyglądały jak wypadek na cmentarzu”. – Nigdziebądź
komentarze: 250, w dziale opowiadań: 231, opowiadania: 105
Całkiem niedawno czytałam właśnie artykuł o tym człowieku. Niesamowita historia, dająca dużo do myślenia, że pomoc czasem otrzymuje się z nieoczywistych miejsce i od ludzi którzy niczego nie oczekują w zamian.
Prawdę powiedziawszy po tytule myślałam, że będzie tu historia, tej arystokratki z ameryki, która wydała cały swój majątek na pomoc młodym wykorzystywanym dziewczynom w Ameryce pn. Nie pamiętam jej nazwiska, wiem jedynie, że zmarła w wieku 57 lat, a jej organizacja nadal działa.
Nie mniej ten podwójny drabelek też jest super.
Pozdrawiam i weny życzę.
Cześć betweenthelines. Dzięki za przemiły komentarz.
Niestety sama w tym starym opowiadnku, widzę różne mankamenty
Wyzwanie jakie sobie postawiłam poprawiając je, to czy dam radę sprawić mu nowe życie i czy nikt się nie zorientuje, że ma już piętnaście lat. Zrobiłam co mogłam, żeby było dość dobre do wstawienia go tutaj, a skoro masz dobre wrażenia, to niezmiernie się cieszę i zapewniam, że od tego czasu trochę się rozwinęłam.
Pozdrawiam cieplutko.
Witaj OldGuard. Wszystkie zaimki odnoszące się do Boga, piszemy z dużej litery. Sprawdzone :)
Super sprawa. Coś dla mnie
Hestket bardzo dziękuję, za propozycję. Już odpisałam. Muszę powiedzieć, że twoje rysunki, do których wysłałeś link naprawdę robią wrażenie.
UnaBomba, musiałam sobie zerknąć i wygoglować o co chodzi. Jak to człowiek cały czas się niechcący doucza :)
maciekzolnkowski. Oczywiście, że będzie. W końcu to 364 dni :)
Michael gdzie ja rysownika znajdę. Chociaż sam pomysł dobry.
jeroh rozsypana sól ponoć kłopoty i kłótnie przynosi, a w takiej ilości to pewnie jakaś tragedia by była.
Hesker, też mam kotkę i widzę ten sam schemat, albo wróble przynosi, albo myszy i jaszczurki, a kiedyś nawet dorodny szczur się trafił. I jeszcze żeby to martwe było, to nie wszystkie ofiary gonią przerażone po domu, a ona patrzy co robimy. Powiem szczerze, że Belzebub ma dużo z Galarety :) Jeśli chodzi o coś dłuższego to oczywiście pracuje nad tym.
Reg, Belzebub zawsze dobrze się bawi. Ma ogromną radość z dokuczania innym.
beeeecki, tak sobie myślę, że chyba dopiszę dalszą część, akurat do tego tekstu, bo faktycznie sporo osób pisze, że jest ucięty i niedokończony.
MichaelBullfinch bardzo dziękuję
No przecudne te kandydatki i kandydat.
Hesket – Nie wiem czy kiedyś to mówiłam, ale uwielbiam koty. Są strasznie wdzięczne.
JolaK - Bardzo dziękuję za komentarz.
GalicyjskiZakapior – Cieszę się zajrzałeś, a przede wszystkim, że spodobał ci się Bub.
OldGuard -Dzięki za komentarz. Zastanawiałam się czy na końcu czegoś jeszcze nie dopisać, ale stwierdziłam, że rozróba Buba powinna wystarczyć.
Ciekawe opowiadanie. Tym bardziej, że informacji na temat tego jak przebiegały wiedźmińskie próby jest znikoma ilość. W pierwszej części, próbowałeś je delikatnie opisać, omijając drastyczne szczegóły. Z tego co wiemy z gier, były one tak brutalne, że nawet wiedźmini nie chcieli o nich mówić. Miałam nadzieję, że sypniesz jakimiś informacjami ty jednak bardziej skupiłeś się na historii i emocjach bohatera. Jego relacji z Sygrid i kolegami. To robi klimat i można nawiązać więź z Konreadem.
Drugą część to zniszczenie twierdzy i moim zdaniem zasługuje ono na szczególne dopieszczenie. Tak samo brakowało mi opisu przepytywania przez Keldara. Z drugiej strony suche fakty to takie typowe dla wiedźmińskich opowieści i to według mnie jest też niezłym zabiegiem, bo skupiamy się tylko na głównym bohaterze.
I oczywiście wisienka na torcie. Keldar i Konread w Kaer Morhen byli tu wiedźmini ze Szkoły Wilka, co samo w sobie jest plusem bo podobała mi się nakreślona tu relacja. Lambert był chamski, a Vesemir wymagający, czyli tak ma być.
Czytało się płynnie, mogłam wczuć się w historię :)
Dlatego kliczek.
Ps: Każdy wiedźmin powiedziałby ci, że pięść do nosa pasuje idealnie. Bo pięść jest twarda, a nos miękki.
Bruce, podobają się twoje historyczne kawałki. Zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć.
Anonim. To mamy podobnie. Też piszę najpierw odręcznie. Lubię kontakt z papierem i jak długopis po nim sunie.
UnaBomba, a co to tak spokojnie w twoim tekście? Zaskoczyłaś mnie tą relacją rodzinną (bardzo zgrabnie napisaną). Potem na szczęście się poprawiłaś.
Cześć. Serdecznie witam na portalu.
Mam kilka uwag do tego tekstu i mam nadzieję, że nie obrazisz się.
Ośmioletnia Kasia nie mogła chodzić do trzeciej klasy. Pierwsza klasa to siedem lat, druga – osiem, trzecia – dziewięć. Chyba że poszła rok wcześniej, ale to trzeba by może zaznaczyć.
Zdążyła włączyć swój komputer, połączyła się z Internetem pijąc słodkie kakao i jedząc bułkę z dżemem śliwkowym. Przejrzała ostatnie wiadomości wysłane na jej skrzynkę e – mailową.
– Może się czepiam ale po co mail 8 latkowi? Do kontaktów z rówieśnikami, dzieci zazwyczaj używają mesengera z klasową grupą, bo to najszybszy sposób żeby się porozumieć.
Trochę się zaniepokoiła, bo różni ludzie używają Internetu, także przestępcy i hakerzy. - Trochę za poważne myślenie jak na dziecko. Tzn na pewno wiedziała, że różni ludzie są w sieci ale czy by się tym niepokoiła, aż tak bardzo?
Ogólnie bardzo rozczulający i tkliwy szort. Bardzo sympatyczny i poruszający. Ratowanie przyjaciół piesków jest przecież najważniejsze. Szkoda tylko, że nie spotkała już Ariela, bo to mógłby być fajny pomysł na taką krótką serię.
Moja koleżanka ma takiego. Piękna bestia i nawet jestem skłonna uwierzyć, że ciągnęły ten rydwan, bo jest olbrzymi.
https://fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34682
BardJaskier: Słońce nad Sierrą
Na malarstwie to ja się za bardzo nie znam i to trochę nie moja bajka. Chociaż nie powiem lubię pooglądać obrazy, a Goye zna chyba każdy.
Szort mnie zachwycił, szczegółami i miękkością opisów. Czytało się szybciutko, płynnie.
Także kliczek.
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i kliczki.
Błędy poprawione.
MichaelBullfinch Przekleństwo po namyśle, zostaje. Jak człowiek sobie smacznie śpi i nagle wyrywają go z bajkowej krainy, to nie tylko skrzywiony leci ale i wszystkie uje. A słownik przekleństw jest różnorodny. Ostatnio spaliłam czajnik, do tego stopnia, że plastikowa rączka zaczęła płonąć. Wszystkie okna otwarte w środku nocy.
Melendur Powinieneś docenić ich aktywność, bo po prostu oznaczały cię jako swojego ziomka i teraz żaden obcy nie podejdzie.
marzan Naprawdę bardzo się cieszę, że zajrzałeś i skomentowałeś. Faktycznie miało być: zatoczyła się. Już poprawiłam.
Popoprawiam, otaguję, nawet to przekleństwo usunę, bo faktycznie tak słabo tu brzmi. Komentarz porządny napiszę, tylko dojadę do domu. Żeby nie było też w realu rzucam czym popadnie.
Finkla, no niezła. Swoją drogą taki kot z trzema głowami, to by dopiero wymiatał.
Oczami wyobraźni widzę małą Ninę, jak z niewinną miną wypytuje o Cerbera. Bardzo sympatyczny kawałek. Jako kociara żałuję, że w mitologii nie ma trójgłowego kota.
bruce, dziękuję za komentarz i kliczka. Dla ciebie również zdrowych i wesołych świąt.
Reg. Jak to skąd je brać. Z między czasu :). Pozdrawiam i dobrej nocy
UnaBomba - Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że zajrzałaś, i że spodobał ci się pomornik. Oczywiście będę pisać dalej, więc spokojnie możesz czekać na kolejne części.
MichaelBullfinch – Wstawię linki i oznaczę jako fragment. Cieszę się, że zajrzałeś i doceniłeś opisy. Bardzo długo pracowałam nad tym żeby były w miarę celne i barwne. Początkowo w opowiadaniach nie miałam ich wcale, ale stwierdziłam, że fajnie jakby czytelnik miał je dopracowane i poczuł, że naprawdę jest w miejscu akcji, stąd może to przekombinowanie.
Nie mam co wybaczać, bo bycie fer ze samym sobą (uważam) jest najważniejsze.
MichaelBullfinch – Przede wszystkim chciałam podziękować za komentarz i kliczka. Twoje uwagi wezmę sobie do serca. Tym bardziej, że obserwuję jak piszesz i jestem zachwycona tym jak tworzysz historie.
Co do pośpiesznego zakończenia, to zawsze boję się czy czasem nie przeciągnę opowiadania i nie stanie się nudne i rozwlekłe, więc faktycznie należałoby nad tym popracować.
Reg - Bardzo dziękuję za zajrzenie i komentarz. Wszystkie poprawki naniesione. Co ciekawe tekst był już sporo razy poprawiany ale jak widać zawsze się coś znajdzie.
Faktycznie ucięte trochę w połowie i przydałoby się zakończyć.
Dziękuję, za zajrzenie i komentarz.
Historia wciągająca, trochę straszna. Dla mnie trochę makabryczna bo opętania to nie jest to co lubię. Porwałaś się na sceny erotyczne według mnie jest to jeden z trudniejszych tematów do opisania, ale akurat nie wdawałaś się w szczegóły.
Mało było emocji bohaterki, jej strachu, kiedy zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży. Zastanawiające jest też to, że nie zorientowała się co się dzieje wcześniej, że nie było takich maleńkich kroczków, tylko od razu z grubej rury wyskoczyłaś.
Ogólnie historia i jej konstrukcja oraz pomysł bardzo mi się podobały. No brakło trochę emocji, ale nie zawsze muszą być.
Ode mnie kliczek.
Ślimak Zagłady – Bardzo fajne opowiadanie, poetyckie. Końcówka zaskoczyła mnie.
OldGuard – Plastyczna i ciekawa historia. Przy pierwszym czytaniu wpadła mi do głowy myśl, o filmie z Jimmym Carrey – Maska, ale to raczej błędny pomysł. Tu masz zupełnie inną historię, równie interesującą i chętnie dowiedziałabym się co dalej.
Berig – Nie przepraszaj, że długie bo czytało się bajecznie. Było poetycko, bardzo ładnie. Dziewczyna z tatuażem zostanie ze mną na dłużej. A same tatuaże nabrały innego znaczenia.
lugosi – Ładne. Świetne opisy.
Ja jak zwykle na końcu
.
Poczytałam sobie i jestem pod wrażeniem tego co wymyślili autorzy.
UnaBomba -Bardzo fajny opis babci, a koniec mocny i zupełnie zaskakujący. Myślę, że takie babcie są w każdej okolicy.
HollyHell91 - Ujęłaś mnie pierwszymi trzema zdaniami. Tą złością epatującą z nich i zrezygnowaniem. Opis psychiki bohatera, zawsze wydawał mi się ważniejszy bo takie pozwala zrozumieć go. Bardzo mnie się podobało.
JolkaK - Międzygalaktyczna kura wyszła świetna, ale mam nadzieję, że nie kręci się ich tu więcej bo natężenie jedynastu, jak w moim przypadku byłoby nie do zniesienia. Opis pańci super. W ogóle czytając to przypomniały mi się Pingwiny z Madagaskaru, gdzie był właśnie o odcinek o magicznej kurze analityczce, która chciała przejąć rządy nad światem, więc wydaje mi się, że coś z tymi kurami jest.
beeeecki - Przeczytałam z nieskrywaną przyjemnością. Dźwięki, które opisójesz i sposób w jaki to robisz robią nastrój.
melendur88 – cieszę się, że wziąłeś udział w wyzwaniu. Bardzo fajne opowiadanko, w którym absolutnie nie widzę żadnych podobieństw (oprócz autobusu). Ciekawe opisy , które wprowadzają klimat.
Na razie tyle, ale na pewno tu wrócę.
A wiesz marzan, że to na autentycznych faktach, bo kiedyś na przystanku dosiadła się babcia, której dokładny opis masz wyżej. Nawet jej siatki niosłam i przystanek przejechałam bo nie zdążyłam wysiąść. Jedynie tira nie było:) Ps. Strasznie głupio się czuję jak tak do mnie piszesz, bo absolutnie nie zasługuję na takie tytuły. Ja tylko piszę co mam w głowie :)
Pragnę się wytłumaczyć, że nie pisaliśmy tego razem. Sam opis bez choćby minimalnego zachaczenia o historię, wydaje mi się wypadł by dość płasko, ale faktycznie może za dużo tej historii :)
bruce, ja jestem jeszcze z tych czasów, gdzie szło stare kino, bodajże w niedziele na pierwszym po 10 rano. I pamiętam jeszcze koncert życzeń i młodego Krawczyka. To były czasy, gdy Parostatek dudnił w całej kamienicy.
Niedawny deszcz zmył brud z drogi. Powietrze było świeże, a światła nielicznych latarni odbijały się w mokrej ulicy.
Przystanek był pełen ludzi.
Starszy mężczyzna z teczką, stojący od dłuższego czasu nieruchomo. Facet o brzydkim spojrzeniu, który nerwowo palił odpalając papierosy jeden od drugiego. Matka z dzieckiem biegnącym dookoła niej, wskakującym w co większe kałuże.
– Córciu. – Starczy głos oderwał mnie od oglądania trójki przyjaciół.
Przeniosłam spojrzenie na kobietę o ziemistej cerze i pobrużdżonej twarzy przypominającej korę bardzo starego drzewa. Siwe włosy zakrywała związana pod szyją kwiecista chusta. Ubranie stare, wysłużone, niezbyt czyste i dłonie z palcami powykręcanymi niczym korzenie starego dębu. Obok niej stały tobołki związane byle jak. Siatki z Biedronki wypchane pustymi puszkami i starymi szmatami, a wokół unosił się smród przypalonego mleka i sików kota.
– Zobaczyłabyś mi rozkład jazdy, bo nie widzę małych literek – powiedziała niemal przepraszającym tonem.
Jakoś nie mogłam w to uwierzyć, bo nie pasujące do wyglądu bystre, chabrowe oczy wpatrywały się we mnie z uwagą.
Powoli wstałam i przeszłam dwa metry do gabloty.
– Jaki numer?
– Obojętnie – odparła, jeszcze bardziej przepraszająco.
– Za dziesięć minut do Ochodzy.
Wróciłam na swoje miejsce i próbowałam oglądać czekających na przystanku.
– Ludzie stracili wiarę w starych bogów, na rzecz nowego bożka – powiedziała nagle, a ja wywróciłam oczami.
Znowu trafiłam na jakąś dewotę, która teraz się nie odczepi.
– A to bożek zły, bezlitosny. Lubujący się w cierpieniu innych – ciągnęła dalej. – Całe te internety pragną śmierci człowieka.
Udawałam, że jej nie słyszę. Wpatrywałam się przed siebie. Dlaczego zawsze miałam to szczęście, że przyczepiają się do mnie wariaci uważający internet za osobę mającą władzę nad ludźmi.
Dziecko nadal skakało wokoło matki, która gapiła się w telefon. Facet z papierosem miał upiornie oświetlona twarz przez wyświetlacz smartfona, a gość z teczką na laptopa ściskał go mocno pod pachą.
– Jest wiecznie głodny, wiecznie głodny – mamrotała staruszka zbierając swoje tobołki gdy autobus podjeżdżał. Kołysząc się jak kaczka wsiadła z nimi.
Dopiero jak drzwi się zamknęły zauważyła, że została jedna siata. Zerwałam się sięgając po nią. Uszy były lepkie.
Wskoczyłam do autobusu, bo kierowca otworzył jeszcze drzwi. Nie zdążyłam już wysiąść, bo ruszył.
Rozejrzałam się za staruszką, ale jej nie było. Stałam tam absolutnie wściekła na siebie i zaskoczona nagłym zniknięciem kobiety. Odjechaliśmy może dwieście metrów, gdy usłyszałam straszliwy huk. Dźwięk gięcia się metalu i krzyki ludzi. W miejscu gdzie był wcześniej przystanek leżał przewrócony na bok tir, z którego się dymiło. Miał wygięte blachy, a jeden z metalowych słupków wiaty wbity był w kabinę. Ściekała po nim gęsta krew. Jak na zwolnionym filmie widziałam biegnących ludzi. Większość robiła zdjęcia, nagrywała filmiki, ktoś dzwonił na sto dwanaście, inny próbował kogoś wyciągnąć, a jeszcze inny wymiotował.
– W świętym gaju pod starym dębem, śpi wojownik z mchu i kory. Nadejdzie czas, że zbudzi starych bogów. – Gdzieś wewnątrz głowy rezonował głos staruszki. – Oni pokonają bożka.
Miałam powiedzieć, że to nie jest bożek ale zamiast tego mruknęłam:
– Nie ma gaju.
- Córciu, córciu. Jest tutaj. Zawsze był. – Poczułam szturchnięcie w serce.
Mam taką zasadę, że jeśli ktoś zajrzy do mnie, zawsze może liczyć, że pojawie się przy jakimś jego opowiadaniu. Więc jestem. Osobiście opowiadanie tego typu, to niestety nie moje klimaty. I mimo naszego poprzedniego spięcia postaram się podejść tutaj obiektywnie.
Kilka uwag, do których nie musisz się odnosić wcale:
Nie musisz odpisywać.
http://www.nowafantastyka.pl/profil/532269
MichaelBullfinch: Ikhlwa i ihawu
tlok303, bardzo się cieszę, że zajrzałeś. Opisy bardzo lubię tworzyć, chociaż nie zawsze wychodzi mi to najlepiej, a średniowieczne klimaty, to faktycznie coś co lubie.
Kolejny raz zaskakujesz mnie swoją wiedzą. Bardzo ładny kawałek, jak zawsze zresztą.
A i kliczek, ale to jak na komputer wejdę.
Przejmująca historia, w której chce się wierzyć, że główny bohater jednak przeżyje i kibicuje mu się w walce. Z takich rzeczy, które trochę zgrzytnęły to: zapach stęchłej krwi. Jakoś nie pasuje mi tu ta stęchlizna, bo najczęściej krew ma cierpko-slodki zapach, taki specyficzny. Stara taki, ciężki duszny, zatykający gdzie nie chcesz oddychać. Raz w życiu przez moment poczułam ten odór i pod żadnym wzgl to nie jest stęchlizna.
Bardjaskier, dziękuję za odpowiedź. Ja również lubię wyzwania, bo jest praca nad własnym warsztatem i próba okiełznania weny, zmuszenia jej by była zawsze bez względu na nasze samopoczucie i chęci do pisania.
Najdroższy marzanie. Jaśnie wielmożną matronę, zwaną Czarną Drugą, po twoim, jakże przychylnym i miłym komentarzu, trochę zatkało, albowiem nie spodziewała się. Dlatego też nie będzie rzucać zabawkami, tylko słowami, ażeby nikomu krzywdy nie zrobić. Pozdrawiam serdecznie. Czarna2
Tutaj mogę wstawić wyzwanie w komentarzu, tak? A tak apropos oba wasze opowiadania są bardzo fajne. Nie wiem czy napiszę coś tak dobrego.
Ale fajny pomysł
Przypomniała mi się: “Bitwa o Ziemię” z Travoltą, w tym momencie:
Oko Dradeera czujnie przesunęło się po ekranach. Pacnął z wściekłością w stół tak, że aparatura zadrżała.
I już nie mogło odwidzieć.
Bardzo ładny i sympatyczny szort.
Na pewno tak zrobię
OldGuard dzięki za odwiedziny i faktycznie chyba powinnam wstawić link do poprzednich historii. Jakoś nie przyszło mi to do głowy. Dzięki za kliczka.
jerry, po co te wykrzykniki. Masz specyficzny styl pisania komentarzy, a ja mam bardzo krótki lont. Wyszło jak wyszło i każdy napisał to co myślał.
beeeecki, przez cztery “e”, bardzo się cieszę, że zajrzałeś i skomentowałeś, przede wszystkim jestem dumna, że udało się zainteresować.
To stare opowiadanie, więc jest tu sporo niedociągnięć, które mimo iż starałam się poprawić nie zawsze dałam rady.
W każdym bądź razie na tym przykładzie widać czy się rozwinęłam, czy zwinęłam.
Przyjemny szorcik, bardzo nostalgiczny. Szkoda tylko, że UFO nie przyleciało do Racławic, wtedy na pewno i telewizja by przyjechała. Podejrzewam, że niejedna.
https://www.fantastyka.pl/profil/373852
OldGuard – Studnia w Witherthorn Dell
Bardzo ładne opowiadanie z mocniejszymi akcentami. Barwne nostalgiczne opisy . Sama historia wciągająca i smutna na końcu.
kliczek ode mnie.
Jeszcze raz dziękuję za komentarze. Poprawki już naniosłam ale znając życie jeszcze coś by się znalazło.
Robert Raks dzięki za zajrzenie i komentarz, oczywiście dostosowałam się do uwag.
Żmija Teutońska, właśnie zapoznaje się z Kainem i powiem, że zachwycił mnie. z przykrością muszę zaznaczyć, że w życiu nie osiągnę takiego mistrzostwa w opisach.
melendur88 wielkie dzięki za komentarz i kliczek. Twoje uwagi zawsze są warte przyjrzenia się.
Drogi jerry_gainger, naprawdę nie nie wiem czego nie zrozumiałeś w poprzednim komentarzu. Więc wyjaśnię jeszcze raz. Tak, miało tak być. Jeżeli nadmiar słów jest dla ciebie problemem, to zapraszam na wattpad. Tam dziewczyny mają rozdziały po 100 słów.
I nie, nie jestem początkującą autorką.
Nie jest zwykły, jest zadziorny i uparty. 364? Jakoś tak, nie znam się na kalendarzu :)
Cieszę się bardzo i czuję zaszczycona twoimi słowami.
Możliwe. Dodatkowe utrapienie dla Belzebuba( jeśli to on), że jest kotką.
Bardziej ujęła mnie pierwsza część. Odwaga i determinacja tej dziewczyny, bo ciężko jest uciec od takiego traktowania. To zawsze zostaje gdzieś w środku i tak naprawdę, nigdy nie narodzisz się bo pępowina jest nadal. Potworek mi się spodobał. marzan pozwól, że wtrącę. Tacy ludzie nie mają sumienia, więc ja tam raczej diabła widziałabym. bruce, nigdy ale to nigdy nie mów o swojej twórczości "wypociny", bo naprawdę piszesz świetnie.
Bardzo dziękuję za komentarze, które dały sporo do myślenia.
Przede wszystkim, dziękuję bruce za jej wnikliwą analizę i wytknięcie przecinków, które są dla mnie prawdziwym utrapieniem.
Hesket bardzo się cieszę, że zainteresowałeś się pomornikiem, to dla mnie zaszczyt.
jerry piszesz, że użyłam za dużo słów. Moim zdaniem słowa budują atmosferę i klimat, a niektóre to po prostu kwestia stylu. Zdanie, które wskazałeś faktycznie jest, jak na moje pisanie nieco niezręczne.
Tak to Basset. Dobrze zgadłeś mam kota, niestety nie tak potulnego jak Belzebub
O dzięki, bo nie wiedziałam. Na pewno zajrze
Bardzo dziękuję za komentarz. Poprawki naniosę wieczorkiem, jak wrócę z pracy. Ruben ma słabość do czarodziejek, więc na bank będzie coś działał.
melendur, wielkie dzięki za komentarz. Cieszę się, że przypasowało, a Noże to w ogóle inny stopień zajebitności.
Bardzo fajne opowiadanie, ciekawe i wciągające. Postać Dimo dobrze zarysowana. Mnie osobiście najbardziej podobał się Tiul, który wszędzie węszy spisek.
Klikam.
Dzięki bruce. Co do tytułu, nie miałam pomysłu na niego. U mnie to akurat ciężka sprawa
Bardzo przyjemnie się czytało. Historia wciągająca i płynna. Dialogi bardzo rzeczywiste. Czekam na dalszy ciąg.
Dziękuję za komentarz. Wiedźmina to teraz tak z doskoku piszę, bardziej skłaniam się ku horrorom.
Na to wygląda. Coś te króliki mają do nas.
Spoko. Nic się nie dzieje.
Jak zwykle jestem pod wrażeniem. Taki powrót do młodzieńczych lat, trochę szalonych i bardzo wolnych, aż się łezka w oku zakręciła. Moja babcia nie miała palca wskazującego, zawsze jak pytaliśmy odpowiadała, że odgryzł jej pluszowy królik, więc coś z mini musi być na rzeczy.
Na krótszych tekstach łatwiej wyłapujesz błędy, jest bardziej zwarty. Mniej logicznych błędów i w sumie same plusy. Natomiast jeśli chcesz podzielić się książką, to zawsze możesz wstawić rozdział albo fragment.
“ na moich powiekach, gdy łódź kołysze się i płynie po zmieniających się kształtach, które oddzielają, odpychają mnie od mojego celu. Jednak, nie mogę usnąć, stracić przytomności. Jeżeli poddam się, wszystkie moje starania, starania mojej rodziny, fundusze oraz marzenia mojej matki legną w gruzach. Nie mogę na to pozwolić, chociażby biała piana tych fal miałaby mnie pochłonąć – powtórzenia. Przeglądnij cały tekst pod ich kątem bo bardzo zamulają i zwalniają czytanie.
– Przepraszam najmocniej, byłam lekko zdziwiona. Proszę, jestem bardzo zmęczona, samotnie przepłynęłam cały ten– tu coś ci się stało. Dodatkowo dziwnie urwałaś.
Może tak:
– Przepraszam najmocniej. – Byłam lekko zdziwiona. – Proszę, jestem bardzo zmęczona, samotnie przepłynęła cały ten…
– Tak, to prawda – powiedziałam, a mój głos wypełniony był gniewem – cały kraj jest – błędny zapis dialogów.
Tyle ode mnie. Popraw sobie tekst pod względem powtórzeń, zapisów dialogu.
Powodzenia w kolejnych opowiadaniach, z chęcią zajrzę.
Fabuła wydaje się ciekawa, natomiast przebrnięcie przez mnogą ilość powtórzeń i błędów, wymaga od czytelnika nie lada samozaparcia.
No i udało ci się rewelacyjnie. Mnie zainteresowałaś
Ponieważ nie siedzę w UfO, nie słyszałam nigdy tej historii. Wygląda jednak na wartą zapoznania się. Swoją drogą bardzo fajny i zgrabny kawałek.
Ok. Dzięki za informacje
Chciałam zapytać, czy oprócz fr reprezentatywnego i przedmowy, są jeszcze jakieś kryteria aby dostać się na str główną?
Podobają mi się twoje opowiadania. Są bardzo realistyczne. Każde słowo jest odpowiednio wyważone. Tak samo w Brokacie jak i tutaj, jest mocno, mroczno. Klimaty jak najbardziej odpowiadające mi.
ps. Widzę, że już jesteś w bibliotece, więc wysyłam wirtualny.
Dość ostrożnie podeszłam do tego opowiadania bo w końcu to bunt aniołów. Dodatkowo wybranie Michała na głównego bohatera było dla mnie ryzykownym posunięciem i szczerze powiedziawszy byłam pewne, że popłyniesz na nim.
Ponieważ Michał nie jest spolegliwy. To wojownik, zapatrzony w Światło, nie bojący się zaatakować swoich, jeśli się od Niego odwrócą. Udało ci się to uchwycić i za to wielki szacun i ukłony.
Historia może nie odkrywcza, ale za to pięknie opisana. Rozterki głównego bohatera, miodzio.
I tylko taka mała kwestia, ponieważ muszę się do czegoś przyczepić. Michał do buntu aniołów, był zwykłym aniołem. dopiero po tym został wyniesiony do roli archanioła.
Ode mnie kliczek i powodzenia w konkursie.
Horror Polaków. To dobre podsumowanie tego co napisałeś i co obecnie się dzieje.
Czy to polityczny wiersz? Bo odnajduje tu prezesa, i p.P. Tylko tytuł bym zmieniła.
Temu, którego nie potrafił ukarać, wysłał prezent w postaci szczurków. Tak mi się wydaje.
marzan, napewno się zgłoszę.
OldGuard, też myślałam o tym fragmencie, ale tamten mnie poprostu ujął.
Jak bardzo musiał się nachylać, żeby mu wciągnęła taśma krawat albo jak długi musiał być. Bardzo fajny miniak, czarny humorek też dla mnie na plus.
No cześć. W opowiadanku fajnie podanie szczurów jako, osobników roznoszących zarazę. Jeśli miałabym stawiać na nawiązanie do rzek, to stawiam na ten fragment: " Byłam pocieszeniem w smutku, ukojeniem w boleści, gasiłam ogień i wybaczałam nienawiść, cierpliwie ratowałam to, co zapomniane". Ogólnie bardzo fajnie się czytało, a pomysł na zagadki super. Czekam na kolejne części.
Koala, Mówią, że nie aż taki straszny. Krwiście jest pod koniec.
Cieszę.
Reg, dzięki za komentarz. Potknięcia poprawione.
Zgadza się, czasem początki bywają różne i może faktycznie Belzebub zaprzyjaźni się z Balbiną. Mam taką nadzieję, bo to przewrotny kocur.
Dziękuję za wizytę i klika. Nigdy nie wiedziałam jak się te psy nazywały ale to melancholijne spojrzenie i załzawione oczy, naprawdę skradły moje serce jeszcze za dzieciaka.
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/konkursy/217
melendur88; z miłości do nauki
Dużo lepiej po poprawkach. Klimat jest i Koenrad jak zawsze w swoim zwięzłym stylu.
Dla mnie kawał dobrej historii, w której widać dużo twojej pracy. Na plus postać Nawojki, tym bardziej, że jest to postać historyczna i wiemy jak skończyła się jej miłość do nauki. Kliczek ode mnie.
http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/konkursy/217
Tj: Dama od lugosi.
Bardzo mnie poruszyła, a to raczej nie łatwe zadanie.