- Opowiadanie: marzan - Wyzwanie #43 Tylko bez przymiotników proszę!

Wyzwanie #43 Tylko bez przymiotników proszę!

Król Alergiusz i jego liczna rodzina będzie nam towarzyszyć przy wyzwaniach językowych. Każdy z krewnych  ma swoje dziwaczne preferencje, a autorów, którzy im nie sprostają, czeka marny koniec!

 

Termin wyzwania upływa w niedzielę, 12.04 – ale proszę, nie rzucajcie się od razu na słowne łamigłówki, wystawcie w Święta nos zza ekranu... a może wypróbujcie bezprzymiotnikowe komplementy na kimś bliskim? :)

Oceny

Wyzwanie #43 Tylko bez przymiotników proszę!

 

Król Alergiusz rozesłał Was, drodzy Uczestnicy, w poszukiwaniu życiowych partnerów dla jego dzieci, córki Dziadumiły i syna Miłodziada.

Na szczęście w odległych krainach udało się Wam znaleźć wymarzonych kandydatów i kandydatki. Władca tak się boi obcych alergenów, że chciałby najpierw posłuchać, jak sławicie ich urodę i inne wdzięki wybranek i wybrańców, a dopiero potem zaprosi ich na zamek.

Problem w tym, że król ma alergię na przymiotniki. Nie lubi również jaków, więc tych zwierzątek nie możecie wprowadzać ze sobą. Rozmowy o niczym też go nudzą i podobno torturuje tych, którzy stosują zbyt wiele bezpośrednich porównań. Lubi za to czasowniki i rzeczowniki, zwłaszcza opakowane w zgrabną metaforę.

Koniec

Komentarze

Nie, budżet Wyzwań nie wzrósł na tyle, żeby wezwać ducha Josha Kirby do pomocy – choć jakieś widmo za tronem się plącze, może to on ;)

Ooo, będzie o czym myśleć przy kulaniu pralinek ????

Ciekawe ćwiczenie, ale chyba za cienki na to jestem. :P

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

 

Kurczaczki, już? Królestwo za TARDIS!

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Jakby to ująć… Chwileczkę. Szukam słów. Pośladkami może, z powodzeniem, rozłupać kokosa. Piersi, przy zamachu, bez problemu zgniotą hełm. Uśmiech – o zgrozo – to coś, czego nie zapomnę. Wolałbym zajrzeć w paszczę strzygi. A oddech prawie wypalił mi gałki oczne. Słoma – bo włosami tego nazwać się nie da – niczym w stodole, w której parzyły się trolle. Takiego nieładu lepiej nie opiszę. A takich stóp jeszcze nie widziałem, nawet u kowala, co to słynie z rozmiaru… buta. Dopiero gdy wstała, zorientowałem się, że siedziała – jak ten mebel to przetrwał, doprawdy nie wiem. Ale potwierdzam: ma majątek i spłaci długi królestwa.

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Wasza Miłość, znalazłam kandydatkę dla Miłodziada.

Wiosen ma nieco ponad dwadzieścia, a z powołania jest uzdrowicielką. W krainie sławią jej urodę – zwłaszcza oczy, w których mieszka morze, i włosy koloru zboża tuż przed żniwami. Twarz to dzieło rzeźbiarza, a uśmiech rozgania chmury. Mimo wieku, serce nosi już blizny, lecz nie zarosły one goryczą. Przeciwnie – wypełnia je mądrość zrodzona z bólu.

Natura ulepiła ją z trzech żywiołów. Z wody wzięła cierpliwość, z ziemi siłę, a z ognia wolę walki. Lecz niech Wasza Miłość nie da się zwieść, ta kobieta nie będzie tylko ozdobą komnaty. Gdy wchodzi do izby, rozmowy cichną w pół zdania, a wzrok zebranych śledzi jej krok.

I choć w posagu nie wniesie złota konkurentki wskazanej przez posłańca Barda, to potęga jej umysłu pozwoli spłacić długi i na powrót wypełnić skarbiec królestwa po brzegi.

Those who don't believe in magic will never find it

Bardzie,

 

przecudna ta kandydatka, ale lepiej żeby nie było dzieci z tego związku :P

 

niczym w stodole

Those who don't believe in magic will never find it

Pięknie nawiązałaś do mojego tekstu :D. Oby król nie zdecydował by w pojedynku wyłonić kandydatkę, bo wtedy z Twojej nic nie zostanie ;P

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

– Królu – rzekł posłaniec, zginając kark, by gniewu majestatu nie ściągnąć. – Wracam z rubieży, gdzie pretendenta do ręki księżniczki Dziadumiły znalazłem. Uczony to i rządca ziem w królestwie zza miedzy.

Uroda jego z konwenansów dworu kpi. Wiatr wraz ze słońcem w rysach twarzy rzeźbę z kamienia wykuły, a gąszcz brody powagę lica potęguje. Wzrok zza powiek rozumem iskrzy, wzdragając się przed błądzeniem po komnatach czy białogłowach, by wprost mierzyć i z rozwagą otoczenie ważyć i z głupotą tłumów walczyć.

Umysłem machiny do łamania twierdz wznosi. Gdy echa o wdziękach Dziadumiły granice ziem przekroczyły, a ciężar podatków zaczął przygniatać, ów rządca azylu pod królewskim majestatem szukać przybył, by zarazem starania o względy dziedziczki przed tronem podjąć.

Ów uczony pragnie zaświadczyć, że gdy mrok świat otula, księgi oraz rzemiosło wojny w kąt rzuca, lutnię chwyta i pieśnią ciszę mąci. Wino z kunsztem warzy, specjał nad specjały, co to zgryzoty w niebyt posyła. Ślubuje przy tym, iż puchar z napojem z winorośli co wieczór pod drzwi komnaty księżniczki dostarczy, by trudy dnia od łoża odegnać. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Piersi, przy zamachu, bez problemu zgniotą hełm

Zaprawdę Bardziejaskrze, potężna musiałaby być to pierś:)

 

 

 

@OlgGuard..

uzdrowicielka z potęgą umysłu brzmi naprawdę dumnie :) fajnie opisana :)

Albo przez twą bytnosć albo częste łapanki reg która przez wszystkie zwracanie uwag na imiesłowy, dopełniacze i wołacze spowodowały, że wpuściło mi to do głowy wirusa pt “zboczenie” , to zaczynam …widzieć imiesłowy :P

"Mądrość zrodzona z bólu" i "konkurentki wskazanej przez posłańca".

zgrabny..przemyt imiesłowa…przymiotnikowego :)

 

Kiedyś mi reg w usuniętej przy mnie opku stwierdziła, że mam tego za dużo. To też wyryło mi się to w pamięci :)

 

 

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

No to ci ciekawy kandydat, mądrala i bimbrownik, w skrócie;). Dobry opis :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

No przecudne te kandydatki i kandydat.

– Wasza Królew… Najjaś… Królu Alergiuszu! – wybrnął i zgiął się w pół, aż piórko kapelusza zamiotło podłogę.

Wyprostował się i zerknął na błazna, który trząsł się w kącie. Najwyraźniej to prawda, że w królestwie Alergiusza lepiej żonglować mieczami niż słowami.

Artysta poprawił kapelusz i przełknął ślinę.

– Na północy! – krzyknął i wyrzucił rękę w górę. – Gdzie zwierzyna w futro obrośnięta, w wodach kryją się potwory, które całe statki połykają, a słońce zapomina wschodzić, pogrążając krainy w mroku. Byłem! – Ukłonił się i przeszedł kilka kroków na środek sali.

Król westchnął i przekrzywił głowę.

– Na południu! – Artysta machnął drugą ręką. – Gdzie ciepło nawet nocą zakrada się do izb, kobiety noszą suknie niewiele pozostawiające wyobraźni, a drzewa uginają się pod owocami, których soki wykrzywiają gębę. Byłem! Na zacho…

– I kogo żeś znalazł, Paplamirze? – przerwał król i zabębnił palcami w podłokietnik tronu.

Artysta zacisnął usta i klasnął.

Drzwi otworzyły się, a służba wniosła do sali trzy sztalugi przykryte tkaniną.

– Nie jedną! – Paplamir ściągnął tkaninę z pierwszej sztalugi. – Nie dwie! – Odsłonił kolejną. – Ale aż trzy kandydatki na żonę dla naszego księcia Miłodziada odnalazłem! – Pokazał ostatni obraz i ukłonił się, mając nadzieję, że namalowane oblicza niewiast będą mówiły więcej niż tysiąc słów.

 

 

Świetne wyzwanie! Przepraszam za małe oszustwo, ale nie mogłam się powstrzymać. :D 

Podążaj za białym królikiem.

I jak na moje oko, są też przymiotniki, znalazłam dwa ;P. Ale ciekawe oszustwo, rekompensuje złamanie reguł wyzwania :)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

– Wasza Królew… Najjaś… Królu Alergiuszu!

Świetne wyzwanie! Przepraszam za małe oszustwo, ale nie mogłam się powstrzymać. :D 

 

Oszustwo?:) NIe nazwałbym tego tak. Bardzo spytne obejście systemu, szacunek :) 

 

Fajnie to napisałaś, troche brakło mi opisu tych obliczy tech pięknych niewiast, ale wyobraźnia zrobi swoje może.

 

Zgrabna scenka Marszawo :) 

 

No to ci ciekawy kandydat, mądrala i bimbrownik, w skrócie;). Dobry opis :)

Nie bimbrownik. Koneser win wszelakich! :P

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Pod Biedrą, też można spotkać takich koneserów:D

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Masz na myśli nie koneserów a ludzi będących uzależnionych od trunków niezależnie od smaku, składu i kompozycji :P A ten jegomość, to koneser, który o wino dba jak na konesera przystało – docenia piękno tej sztuki xD

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

O serce królestwa, mistrzu mądrości, berło mocy! Słowami nie oddam w pełni wdzięków Wstyduniemy, choćbym nawet słodził je miodem, nurzał w wonnościach i ubierał w jedwab! Wszystko w niej bowiem zniewala i olśniewa!

O panie, wyobraź sobie stopy, co ledwie płyną nad ziemią, głaszcząc ją z lubością, łydki, co przykuwają spojrzenie i wiodą je wzdłuż krągłości coraz wyżej, aż ku amforze ud. Tam zaś ukrywa się słodycz i ogień, dojrzewa nektar rozkoszy, czekając na tego, kto odważy się go skosztować! Talia wybranki aż woła dłoni, by ją zamknąć w okowy palców i przyciągnąć do siebie! Brzuch kołysze się i tańczy, błyska gładkością skóry, w mig czyniąc ze wzroku niewolnika. Wzgórza piersi nabrzmiewają pragnieniem, pachną wanilią, miętą i rumiankiem. Kaskada włosów opada na ramiona, lśni złotem, faluje na wietrze.

Gdy wargi rozchyli, co goreją czerwienią, słychać szept liści akacji i lipy. Oddech jest powiewem znad łąki w południe, spojrzenie skokiem w głębiny jeziora! We łzach zamknęła chłód mórz północy, w kropli potu zaś drzemie skwar gajów południa. Gdy się śmieje, milknie ze wstydu skowronek, gdy się złości, grzmot przetacza się po niebie. W dotyku odnajdziesz czułość narodzin, lecz kusi by skonać w ramionach z rozkoszy.

Wstyduniema z siłą ni mądrością w szranki nie stanie, lecz kandydatki OldGuard i Barda wdziękami obdzieli. Przy niej wierzyciele skarbca o długach zapomną, mściciele oręż w pościeli pogubią, zdrajcy w uniesieniu wyszepcą intrygi. W sercu nie ma zazdrości ni żalu; co raz umarło, tego nikt zranić nie zdoła!

Marszawo, żadne oszustwo, tylko spryt! Nie tylko stworzyłaś tekst… no może nie bez, ale z małą ilością przymiotników, ale przy tym zakończenie wywołało spory uśmiech!

Mam nadzieję, że mięśniak z tła obrazka również ma poczucie humoru, ciekawe, jaka jest u niego stawka –np. jeden przymiotnik, jeden obcięty palec?

Kandydat Melendura jest za to bardzo ciekawy, od razu zacząłem się zastanawiać, skąd się wziął, jaka jest jego historia – bo ci, którzy robią wino, zwykle wiodą osiadły tryb życia, i to bardzo osiadły, przecież wino długo leżakuje, a o winorośle trzeba dbać.

Rubaszna kandydatka Barda i kobiecy ideał OldGuard zdecydowanie powinny siedzieć obok siebie na castingu :)

Podoba mi się to, że brak przymiotników wymusił zarówno metafory, jak i opis poprzez działanie – czyli uruchomił pisarskie zasoby, które są rzadko używane (z lenistwa, bo przymiotnik jest łatwiejszy w użyciu).

Tarnino, miły ten obrazek (jak zwykle), a jednak dręczy mnie pytanie, czy w trakcie wyszukiwania go nie mógł powstać choćby tyci opis? A Ciebie nie dręczy? laugh

 

A z moją kandydatką trochę się umęczyłem, jakbym sam ukręcił na siebie bicz tym wyzwaniem, bo tekst stanął okrakiem między prozą i poezją i ani rusz. Bez przymiotników trudno ułożyć dobry rytm i dobrać długość wersów, a całość zmienia się w łamigłówkę. Ech, gdybym miał moc Ślimaka, może dałbym radę…

Natura ulepiła ją z trzech żywiołów. Z wody wzięła cierpliwość, z ziemi siłę, a z ognia wolę walki

Samo to zdanie może być tytułem oddzielnego wyzwania – opisz dalsze losy bohaterki :) Bardzo ładne!

Kandydat Melendura jest za to bardzo ciekawy, od razu zacząłem się zastanawiać, skąd się wziął, jaka jest jego historia – bo ci, którzy robią wino, zwykle wiodą osiadły tryb życia, i to bardzo osiadły, przecież wino długo leżakuje, a o winorośle trzeba dbać.

Tak naprawdę, był synem swojego ojca, który to ojciec, był wielkim plantatorem winorośli i latorośli. Jako również przedostatnie dziecko i najmłodszy syn, z sześciorga potomstwa, nie miał niestety wiele możliwości, by się pokazać. Majątek odziedziczył najstarszy z synów, do wojska poszedł następny, zaś wszystkie córki już były na wydaniu, to też niezbyt miał wiele możliwości :) A od najmłodszego czytał książki i obserwował jak rosną rośliny i z czego wyrastają. Gdy został wysłany na wychowanie na inny dwór by nauczyć się fachu….

Dobra, kończę, bo calle sie skończyły i trzeba kombinować, jak przetrwać z małą goblinką w domu i na home office.

 

@marzan – wspaniały, bogaty opis i niezwykle bogaty język.

Bardzo sensorycznie i zmysłowo :) Naprawdę, z takim opisem mógłbyś spokojnie zrobić całą historię z tym związaną i być w książce Jima :)

Wstyduniema

zlepka ;) spacja uciekła.

 

Pod wrażeniem jestem!

 

 

Co zapadło w pamięć.

@Marszawa – nieszablonowy pomysł przemytu przemiotników skradł moje serce.

 

@OldGuard – najbardziej ze wszystkich zaciekawiła mnie kandydatką i zapadło w pamięć.

 

@marzan – najładniejszy opis, bliski moim kllimatom, lubię stylizację ;)

 

@Bardjaskier – wybuchowa mieszanka opisów i bardzo fajne, sarkastyczno-humorystyczny opis, odmienny od reszty, szczególnie tej mocarnej piersi :)

 

 

 

 

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Wstyduniema

zlepka ;) spacja uciekła

Melendurze, bo ta zlepka to w zamierzeniu jej imię (choć zakończenie wskazuje, że nie zawsze takie nosiła). Miała być Jękumiła, bardziej słowiańsko brzmi. Choć nie zaprzeczam, że może mieć siostry, a kiedy każda z nich dostanie się na monarszy dwór, dokonają okrutnej zemsty na tym, kto im złamał serca za młodu. Lecz, oczywiście, to tylko plotki ;)

Marzan – Twój posłaniec zna, jak na moje oko, zbyt dużo szczegółów, o skrywanej rozkoszy wybranki i zapachu jej piersi :D. To już chyba nie jest panna pierwszego sortu ;). Ale opis ładny:)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Bardzie, może posłaniec też już jest pod jej urokiem i powiedział dokładnie to, czego chciała? Takim opisem od razu stawia się w pozycji gorszej od innych kandydatek, wcale nie prosi o to, by być jedyną… ale daj jej rok na dworze królewskim, zobaczymy, kto będzie pociągał za sznurki :)

Mój posłaniec gwarantuje, że kandydatka była nietknięta, nie licząc zapasów z niedźwiedziami;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Ciekawe wyzwanie! Pewnie wypadnę słabo, bo chyba troszkę obrosłam rdzą pisarską… Tym bardziej że takie piękne opisy przedstawiliście. No ale ma to być ćwiczenie, a nie konkurs, więc ten…

Spróbuję w formie epistolarnej, mam nadzieję, że to dopuszczalne?


 

Królu Alergiuszu!

Wielce jestem rad, że mogę przekazać Ci wspaniałe wieści. Otóż znaleźliśmy męża dla córy Waszmości, Dziadumiły! Osadnicy zwą go Grzmociwór. Ciekawym, ile worów wygrzmocił i w jakim celu, skoro dorobił się takiego przezwiska?

Tak czy siak, oczy moje nie widziały wcześniej młodzieńca, który urodą przyćmiewa nawet obraz zachodzącego słońca. Miast oczu ma perły, a bujność włosów przywołuje na myśl bujność pól uprawnych. Po rzeźbie ciała śmiem twierdzić, że wprawiłby w ruch młyńskie koło zaledwie jedną ręką. Wzrostem nie ustępuje dębom, tężyzny zaś mógłby mu pozazdrościć sam Herakles.

Myślałby człek, że skoro z młodziana taki gładysz, to w głowie ma niewiele. Otóż i w tej kwestii niedaleko Grzmociworowi do ideału. Gdy się go słucha, można odnieść wrażenie, że słowa wręcz kwitną w jego ustach, w oczach zaś dostrzegamy błysk inteligencji. Obycia również mu nie możemy odmówić; wychowanie odbierał chyba w paryskich uniwersytetach.

Mam nadzieję, że rozbudziłem w Tobie zainteresowanie i zechcesz Grzmociwora zaprosić do zamku. Z niecierpliwością ale i szacunkiem oczekuję Twojego listu.

Twój sługa,

Walimór


 

Wkradły się przymiotniki: rad ciekawym… Ale nie dotyczą one opisu samego młodziana, więc chyba ok…? ;p

 

Ale trudne to ćwiczenie! Kurczaki, trochę się namęczyłam, nie powiem laugh

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Jak mu nie wyjdzie z córką króla, to może da rade z panną o dużych stopach :) Pasowaliby do siebie ;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Holly, ja znalazłem: wspaniałe, uprawnych, młyńskie, paryskich, a ten złośliwy gość w z toporem pewnie wypatrzył też zaimek przymiotnikowy zachodzącego. Obawiam się, że list mógłby skończyć jako chusteczka do nosa Alergiusza :) Ale sam opis pomysłowy i taki był cel ćwiczenia – wyrwać się z rutyny – a to na pewno się udało!

Nie wiem, czy zauważyliście, ale niejako same wychodzą stylizacje – zdania brzmią inaczej niż zwykle i trzeba uciekać się do rzadziej używanych konstrukcji.

 

Na razie mamy ładne pary: kandydat Melendura i kandydatka Oldguard, Wielka Stopa i Grzmociwór. Może tak był ukryty zamysł króla – więcej dzieci, wyższe wpływy z podatków ;)

melendur88,

 

Wiedźmina wyczuwam w tym opisie. Czy kandydat mając pod ręką czarodziejki, zdecyduje się ewentualnie na Dziadumiłę? :P

 

marzan,

 

opis w sam raz na “Księgę 2.0”. Podejrzewam, że to pewnie zwyciężczyni plebiscytu :P

 

HH,

 

chociaż opis kandydatki ładny, myślę, że Król dostał szybko alergii i nie mógł się na nim skupić, bo kichał przy przymiotnikach ;)

 

 

Nie wiem, czy zauważyliście, ale niejako same wychodzą stylizacje – zdania brzmią inaczej niż zwykle i trzeba uciekać się do rzadziej używanych konstrukcji.

Zastanawiałam się nad tym i początkowo doszłam do podobnego wniosku, ale wydaje mi się, że stylizacja językowa to bardziej kwestia Króla Alergiusza i historyjki około zadaniowej niż wyzwania samego w sobie, bo można zrobić też bardziej współczesny opis bez przymiotników:

 

Stała przy recepcji. Ręce w kieszeniach, wzrok śledził wskazówki zegara, a poza zdawała się wskazywać na nonszalancję. Tylko ta noga. Stopa w glanie wybijała rytm i nie pasowała do “tumiwisizmu”. Podeszwa uderzała o podłogę, a dźwięk krążył po holu. Głowa nie drgnęła ani razu, ale ciało zdradzało napięcie.

 

ale on już nie pasuje do naszej zabawy ;)

 

Natura ulepiła ją z trzech żywiołów. Z wody wzięła cierpliwość, z ziemi siłę, a z ognia wolę walki

 

Samo to zdanie może być tytułem oddzielnego wyzwania – opisz dalsze losy bohaterki :) Bardzo ładne!

Się robi! 

Those who don't believe in magic will never find it

 

Się robi! 

Takiej bohaterce zagrażają tylko gargulce, gryfy, smród i brak tchu. Ewentualnie ulotność chwil. Obawiam się również, co się z nią stanie w trakcie zarazy. Po drodze do pracy przejeżdżam obok krzyża “Chroń nas od głodu, wojny i powietrza”.

 

ale on już nie pasuje do naszej zabawy ;)

 

Pasuje czy nie… może podróżniczka w czasie zrobi furorę na dworze Alergiusza. Bo ten zegar, na który patrzy, jest oczywiście magiczny laugh Pojawiła się w zadaniu bez żadnej zapowiedzi, więc się wyróżnia. Poza tym ma glany i nie zawaha się ich użyć!

Panie mój. Kazałeś znaleźć – zatem oto kandydat na męża Dziadumiły.

Jan Fimus go zwą. I choć urodą nie grzeszy, bowiem jedno oko o cal wyżej od drugiego a nos kładzie się ku wschodowi, gdy oblicze na północ zwraca, lecz nic to, bowiem serce jego tam, gdzie być winno.

Siła w nim i spryt ale nie chytrość a pokora i chęć znoszenia trosk tych, którzy w potrzebie. Cichość w nim jeno i skupienie ać nazwać go gburem czy prostakiem nie sposób. Gdy już przemówi, sprawa rusza z miejsca i rychło kres znajduje.

Powiadają, że smoków ubił pół tuzina i hordy wojsk najeźdźcy rozproszył, a mimo to po laury nie sięgał i pieśni układać na swoją cześć nie kazał.

Sakwa jego sznura uścisku nigdy nie zaznała, i tym co bez grosza nieraz z niej sypie, toć im więcej wyciąga, tym więcej monet do niego wraca.

Słabość woli jedna – fajka, w którą wkłada to, co spod konia wypada.

Witamy nowego uczestnika zabawy!

Już wyobrażam sobie przydomki władcy – pieśni o nim śpiewać będą, a owszem, tylko po karczmach i którymś piwie z rzędu :)

Opis pomysłowy, a władca nie będzie kichał! Brawo! I zapraszamy do kolejnych wyzwań!

Dodałbym przecinek po “spryt”, również w “i tym, co bez grosza” jakoś lepiej brzmi mi z przecinkiem.

 

Dużo opisu poprzez czyny bohatera – mam nadzieję, że uda się wykorzystać ten sposób w opowiadaniach, jest oryginalny i można go używać również przy nadawaniu indywidualnych cech rozmówcom w dialogach!

Dzięki Marzan za przeczytanie i komentarz. Dawno nie uczestniczyłem w wyzwaniach, a i jakiś przestój w nich był, coś. A tekścik, no, musiałem. :D

Zgadzam się z przecinkami, yyy, ich brakiem we wskazanych miejscach.

Pozdrawiam uczestników i komentatorów.

chociaż opis kandydatki ładny, myślę, że Król dostał szybko alergii i nie mógł się na nim skupić, bo kichał przy przymiotnikach ;)

Faktycznie, nie udało mi się do końca uniknąć przymiotników… Trudne to zadanie! Napociłam się strasznie, a i tak nie spełniłam założeń…

 

 

Holly, ja znalazłem: wspaniałe, uprawnych, młyńskie, paryskich, a ten złośliwy gość w z toporem pewnie wypatrzył też zaimek przymiotnikowy zachodzącego. Obawiam się, że list mógłby skończyć jako chusteczka do nosa Alergiusza :) Ale sam opis pomysłowy i taki był cel ćwiczenia – wyrwać się z rutyny – a to na pewno się udało!

To prawda, marzanie, ale przynajmniej poćwiczyłam mózgownicę, zawsze to jakiś plus!

 

 

Peter Barton,

świetnie podołałeś zadaniu! I jaki styl, super!

 

Słabość woli jedna – fajka, w którą wkłada to, co spod konia wypada.

Eee… Pali on końskie łajno? :P

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Wiedźmina wyczuwam w tym opisie. Czy kandydat mając pod ręką czarodziejki, zdecyduje się ewentualnie na Dziadumiłę? :P

Wiedźmina? Skądże laugh Co do pytania…Różnie może być cheeky

 

@PeterBarton, fajny opis ;) interesujący kandydat. Toertycznie tylko tylko ty stworzyłeś klasycznego rycerza/wojownika :) Nie licząc barbażyńskiego kandydata HH91 ;)

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Dziękuję Holly Melendurze (według kolejności komentarzy) za pozytywny odbiór tekściku.

 

Tak, pali końskie łajno. Nikt nie jest doskonały. ;) Przeczytałem, że jest taki rytuał palenia “agnihotry” i ogólnie suszonych zwierzęcych ekskrementów (tak, to nie do końca to samo), przy czym pali się to nie w fajce a na przykład w ognisku. Osobiście nie polecam ale to taka ciekawostka. Ogólnie ze zwierzęcych odchodów przyrządzało się (brrr… obawiam się, że są i teraz tacy znachorzy) różne medykamenty. A do teraz w niektórych rejonach świata używa się suszonych odchodów zwierzęcych jako opał. Natomiast tutaj nałóg “Fimusa” miał być przerysowany celowo. W dodatku, to informacja zasłyszana, więc trudno powiedzieć czy prawdziwa. Najważniejsze, że kandydat ma kasę i dobre serce.

 

“Klasyczny rycerz”? Hmm…

 

Pozdrawiam P.B.

Nowa Fantastyka