Kolejna część, przygód Belzebuba zaklętego w kota, z powodu przegranego zakładu przez Lucyfera.
Kolejna część, przygód Belzebuba zaklętego w kota, z powodu przegranego zakładu przez Lucyfera.
Belzebub miał nogę w gipsie i bez względu na to, jakby się nie ułożył, sterczała do góry.
A wszystko przez Straszydło.
Tłumaczył Halinie, że przyszło i chciało ich zjeść, ale ona z jakiegoś powodu nie słuchała, tylko darła się, że zniszczył jej najlepszą kurtkę puchową. Krzyczała nawet wtedy, gdy okazało się, że złamał sobie łapkę. A potem było jeszcze gorzej, bo obcięto mu pazurki. Balbina oczywiście nie pomagała, trzęsąc się i śliniąc pod stolikiem.
Pokonany i obrażony pokuśtykał na posłanie, gdzie przez resztę dnia się nie odzywał. Obudził go dźwięk charczenia i mlaskania. Powoli uniósł powieki i ujrzał Balbinę leżącą na podłodze. Odgłosy wydobywały się z niej. Teraz doszło do nich dziwne bulgotanie i sapanie.
Belzebub intensywnie myślał. Wszyscy wrogowie, którzy zorientowali się, że jest bezbronny, będą chcieli go zniszczyć. A miał ich wielu. Nie zapowiadało się ciekawie, bo jeżeli Balbina została opętana, to co on może zrobić z trzema łapami bez pazurów. Egzorcystę trzeba by znaleźć albo zastosować starodawne, zapomniane metody.
– Balbina? – zapytał ostrożnie. Chrapanie i bulgotanie ustało. – Czy to ty?
Pies odwrócił łeb i spojrzał wielkimi, załzawionymi oczami na Belzebuba. Sapnął i poczłapał w inne miejsce.
– Balbina, bo jeśli jesteś opętana, to nie ręczę za siebie – powiedział, kuśtykając za nią na trzech łapach.
Balbina z westchnieniem weszła na posłanie, przez chwilę kręciła ciałem, by wreszcie odwrócić się tyłem i machnąć od niechcenia ogonem.
– Ale jak nic ci nie jest, to idę – mruknął kocur i udał się do kuchni. – Po pierwsze to potrzebujemy soli, żeby nikt się nie wślizgnął, wysypiemy ją pod drzwiami i na parapetach. Narysujemy pentagramy krwią… – Zamyślił się, liżąc łapkę. – Tylko skąd by tu krew wziąć. Halyna pewnie się wnerwi, jak jej trochę zabiorę. Balbina… tak, Halyna się wkurzy.
Przez chwilę mył sobie łebek. Stłumione chrupanie za lodówką uświadomiło mu, że jest jeszcze inna opcja. Trzeba by się tylko zaczaić.
– Belzebub! – Wrzask poderwał kota na wszystkie cztery łapy. – Coś ty zrobił!
W przedpokoju poniewierały się szczątki myszy, kafelki były umazane krwią w dziwne esy-floresy, a dookoła rozsypana była sól i mąka.
– Zabezpieczyłem dom – powiedział dumny z siebie.
Balbina wystawiła głowę z pokoju, zainteresowana hałasami. Halina zmrużyła oczy.
– Jak Boga kocham…
– Halyna, przecież Go nie znasz. Biblii nie czytałaś, więc jak możesz kochać, wierzyć w kogoś, kogo nie znasz. To trochę nielogiczne. Nie sądzisz? – Poczłapał za nią do łazienki i patrzył, jak zabiera mopa. – Ja na przykład przeczytałam dwa razy, bo wiesz, muszę wiedzieć, kogo mam nienawidzić. Chociaż z niektórymi rzeczami się zgadzam i ubolewam, iż połowę wycięto. Tę ciekawą oczywiście.
Halina pomasowała nasadę nosa.
– Nie wyskakuj mi tu z wiarą. Tylko o bałaganie gadaj.
– Oj, Halyna. Rysowałam znaki obronne przed demonami.
– Ty jesteś nim, podobno – odparła, wyciskając mopa, i zaczęła ścierać podłogi.
– No tak, ale okazało się, że mam mnóstwo wrogów, którzy chcą mnie wykończyć. A wiesz, nie chciałbym umierać.
Halina prychnęła.
– To wymyśl coś innego niż dewastowanie mojego domu.
Belzebub odwrócił się i pokuśtykał na posłanie.
– Jak zwykle nic nie rozumiesz – mamrotał pod nosem, układając się. – Robię to dla nas.
– No, jakbym mojego byłego słyszała – warknęła. – To chyba ta sama rodzina.
– Nie – odparł nadąsany Belzebub. – Nie pochlebiaj mu. Wiedz, że On oczywiście mu wybaczy, ale i tak jest szansa, że trafi do nas. Bo wiesz, kara musi być – wyszczerzył się złośliwie, wystawił łapę do góry i poszedł spać.
Rozbrajasz mnie tymi odcinkami :-) Tak się składa, że mam Balbinę, ale to kocica. Kocura też mam, ale wabi się Rudik. To nic, że umaszczenie kawa z mlekiem, ale jakoś pod rudy bardziej mi pasowało :-)
Rudik przynosi dziennie pod drzwi dwa, trzy upolowane ptaki i co tu począć? Taki łowny.
Super szort, plastycznie prowadzony, aż chce się czytać, bo wszystko przed oczami. Może napiszesz coś dłuższego, hę? Chętnie przeczytam :-)
Klik! Zdecydowanie!
Pozdrawiam
Rzeczywiście rozbrajające.
Z solą istotnie jest problem, chyba że równo posypana i nie pcha się pod bose stopy, bo to już dyskomfort. Natomiast ładnie narysowany pentagram, czemu nie, mógłby pasować do wystroju.
Total recognition is cliché; total surprise is alienating.
Hesker, też mam kotkę i widzę ten sam schemat, albo wróble przynosi, albo myszy i jaszczurki, a kiedyś nawet dorodny szczur się trafił. I jeszcze żeby to martwe było, to nie wszystkie ofiary gonią przerażone po domu, a ona patrzy co robimy. Powiem szczerze, że Belzebub ma dużo z Galarety :) Jeśli chodzi o coś dłuższego to oczywiście pracuje nad tym.
jeroh rozsypana sól ponoć kłopoty i kłótnie przynosi, a w takiej ilości to pewnie jakaś tragedia by była.
bez względu na to, jakby się nie ułożył,
Nie mamy tutaj porównania, w mojej opinii powinno być “jak by się nie ułożył”. Ale polecam jeszcze sprawdzić.
Odgłosy wydobywały się z niej
A może z jej wnętrza?
Ty jesteś nim
Ty nim jesteś.
Ja na przykład przeczytałam dwa razy,
Wkradł się rodzaj żeński.
Rysowałam znaki obronne
j.w.
Ciekawe, zabawne – jak cała seria. Fajnie, że decydujesz się ją kontynuować. Czytało się bardzo przyjemnie. Chociaż troszkę paradoks, że diabeł broni się przed demonami metodami pogańsko-egzorcystyczno-satanistycznymi XD Ale odbieram to jako żart, całkiem niezły.
Klikam i pozdrawiam!
You cannot petition the Lord with prayer!
Cześć,
zabawna historyjka. Podzielam słowa Michaela – „Fajnie, że decydujesz się ją kontynuować”. Kojarzy mi się to trochę z przygodami Garfielda. Na podstawie tych shortów mogłaby powstać seria krótkich komiksów albo animacji.
Pozdroklik