Tu kiedyś była zapisana naprawdę mądra treść, ale strzeliła focha i znikła.
komentarze: 3051, w dziale opowiadań: 2251, opowiadania: 793
Tu kiedyś była zapisana naprawdę mądra treść, ale strzeliła focha i znikła.
komentarze: 3051, w dziale opowiadań: 2251, opowiadania: 793
Cześć, Tarnino!
Dzięki za wizytę.
Nie chciałbym żebyś odebrała to, jako brak szacunku dla wykonanej przez Ciebie pracy, ale nie będę już poprawiał dalej tego tekstu. Nie mam na to ani ochoty ani siły.
Przy okazji Twojego komentarza sam przeczytałem opowiadanie raz jeszcze i zgadzam się, że jest bez sensu. Szkoda czasu na reanimację padliny.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Zakapiorze!
Dzięki za odwiedziny i podzielenie się oponią o tekście.
Muszę przyznać, że nawet po przeredagowanej przedmowie, do końca nie miałem pewności, czy nie jest to tekst w jakimś sensie pożegnalny.
Nie ukrywam, że przeszło mi przez myśl żeby wrzucić tekst, odczekać trochę a następnie usunąć konto i wyrzucić wszystkie dotychczasowe opowiadania.
Może nie używałbym tak mocnych słów, ale istotnie, nie wpadłbym na taką interpretację. Te myśli o śmierci i predestynacji są tu tak mocne, że ta właściwa, a bardziej ukryta, warstwa nawet nie przyszła mi do głowy.
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to są po prostu braki warsztatowe po mojej stronie. Mam problem z wyważeniem między tekstami prostackimi (jak to ładnie określiła Verus przy okazji opowiadania o wąsach), które biją patelnią po głowie, a bardziej subtelnymi "intrygami" i warstwami fabularnymi. W głowie wszystko wydaje mi się na swoim miejscu, a potem Czytelnicy mnie brutalnie weryfikują.
Celowy żarcik?
Niestety, wyszedł zupelnie przypadkiem.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, OldGuard!
Po pierwsze, gratuluję piórka! W mojej ocenie jest w pełni zasłużone i gdybym dalej był Lożaninem, to także głosowałbym na TAK.
Tekst zdecydowanie stoi klimatem i emocjami. Świat się kończy, jakieś napięcie z tym związane zawisa w powietrzu (trochę jak ta kometa), a bohater dość spokojnie domyka różne rozdziały swojego (i tak naprawdę: naszego) życia. Bardzo mi się podobało, że postawiłaś serię trafnych pytań egzystencjalnych, ale nie domknęłaś ich żadnymi nachalnymi odpowiedziami. Niech każdy wyrobi sobie własne zdanie.
Pod względem językowym jest naprawdę bardzo ładnie. Przemknąłem przez całość na jednym wdechu, na niczym po drodze się nie potykając.
Przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, dziękuję za satysfakcjonującą lekturę i pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Gratulacje!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
bo nie ma w opowiadaniu żadnej szczególnie rozwiniętej postaci kobiecej. Ale brakło mi już miejsca po prostu.
Spokojnie, jesteśmy tu normalni i nie przejmujemy się parytetami.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Michaelu!
Mocny króciak. Niepokojąca wizja tego, jak może wyglądać kolejny poziom mody na “upiększanie” własnego ciała.
Do tego sygnalizacja lekko dystopijnego charakteru przyszłości (ten fragment o braku środków na zatrzymanie własnej twarzy), która też robi robotę.
Szkoda, że tak krótko, ale czasami nie trzeba rozwlekać tekstu, by zrobić wrażenie. Twój zrobił.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Zakapiorze Galicyjski!
Z góry muszę przeprosić, bo nie jestem dzisiaj w kondycji do napisania odpowiednio wartościowego komentarza, na jaki zasługuje Twój tekst.
Niemal do samego końca głowiłem się nad tym, jak zepniesz wszystkie wątki i dwie rzeczywistosci/linie czasowe i muszę przyznac, że rozegrałeś to po mistrzowsku. Bardzo podobało mi się także, że w zasadzie każda postać (no może poza Lady Godecin, która jest głównie rekwizytem) jest nieoczywista i wnosi sporo do historii.
Ale największy ukłon należy Ci się za rewelacyjnie poprowadzoną narrację. Pod względem lekkości czytania to najlepszy Twój tekst, jaki dotychczas mialem przyjemność czytać. Po ostatniej kropce byłem lekko zdumiony, że całość ma 35k znaków, bo przemknąłem przez tekst jak orzez shorta.
Tekst zdecydowanie piórkowy, ale odpuszczę sobie nadmiarową nominację, bo mój głos obecnie i tal jest bez znaczenia w głosowaniu.
Dzięki za rewelacyjną lekturę!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
SPW
Dzięki za wizytę. Super, że tekst Ci się podobał.
Michaelu
Tobie również dziękuję za odwiedziny. A także za dobre słowa i mini łapankę!
towarzyszyło mi nieodparte wrażenie, że dużo jest tu symboliki z życia Autora, albo nawet jego prywatne rozterki
Wrażenie Cię nie oszukało.
Mam nadzieję, że nie borykasz się z podobnie zawiłymi myślami, co zmyślony Cezary
Powiedziałbym: to skomplikowane.
jestem pełen podziwu tego, jak potrafisz luźno, sarkastycznie i ciekawie prowadzić narrację. Mocne, intrygujące zakończenie, fajnie to wymyśliłeś
Bardzo mi miło!
mam nadzieję, że wrócisz na stałe
Taki mam plan, ale póki co znowu robota i życie trochę przytłoczyło, więc jest mnie mniej, niż bym chciał.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Leśnylutek!
Miło, że wpadłeś, a tekst się spodobał. Uszanowanie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Ostamie!
Dzięki za lekturę i miłe słowa.
Szkoda, że i dla Ciebie druga warstwa opowiadania okazała się mało czytelna. Biorę to na klatę, ewidentnie przekombinowałem w tym zakresie.
jeśli przeciwstawimy wybór jednego czy drugiego słowa temu uderzeniu w twarz
Bez tego fragmentu miałem wrażenie, że aż zbyt oczywiste jest to, że narrator mówi z ekranów. Więc postanowiłem trochę zmylić Czytelników, a w efekcie całkowicie rozwaliłem koncepcję tekstu. Brawo ja.
Dzięki za łapankę, jak będę przy komputerze, to poprawię babolki.
Pozdrawiam!
Edit: w sumie troszkę zmieniłem ten fragment z uderzeniem, teraz powinien grać.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Melendurze Rocznik Osiemdziesiąty i Ósmy!
W sumie sztuczna inteligencja w kościele brzmi sensownie. Przy tym całym kryzysie powołań i wchodzeniu w XXI wiek…
Trafił do mnie humor, lekko cyniczny, w moim stylu. Narracja sprawia wrażenie lekko urywanej przez nagromadzenie krótkich zdań i równoważników, ale pasuje do tematyki i sprawnie buduje tempo, więc ostatecznie szafa gra.
W zasadzie moim głównym (i w sumie jedynym) zarzutem jest to, że całość to raczej scenka, a nie pełnoprawne opowiadanie. Jest garść spostrzeżeń narratora, minimum rysu historycznego w dialogach oraz twist z AI księdzem, ale jako takiej historii mi troszkę zabrakło.
Niemniej, czytało się dobrze gdzieniegdzie uśmiechnęło, a do tego pobudziło do przemysleń, więc w mojej skromnej opinii biblioteka w pełni zasłużona.
Pozdrawiam!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Heskecie!
W sumie całkiem niezły horror Ci wyszedł. Spodziewałem się, że tym złym będzie tytułowy Wiewiór, więc fajnie, że poszedłeś w inną stronę. Warsztatowo nie mam nic do zarzucenia, zrobiłeś spory postęp od czasu, gdy poprzednio czytalem Twój tekst (aczkolwiek jak pamiętam, tez mi się podobał).
Pozdrawiam i klikam.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Robercie!
Dzięki serdeczne za wizytę oraz dobre słowa pomimo, że nie wszystko zagrało.
To sugeruje, że spółka nie jest czymś całkowicie mistycznym czy ukrytym, skoro figuruje w rozporządzeniu dotyczącym pracy w warunkach szkodliwych.
Bo i praca wyjątkowo ciężka i niewdzięczna.
Brzmi trochę tak, jakby był wyrwany z kontekstu – Ubrudził?
To było takie nieoczywiste nawiązanie do faktu, że narrator rozmawia z poziomu ekranu odbiornika (telewizora, smartfona, czegokolwiek). Pracownik podchodzi przetrzeć brudny ekran i dostaje salwę bluzgów. Słabo to po prostu opisałem.
A może to po prostu przypadkowe porwanie w biały dzień, przy świadkach, bo była ładna?
Była kolejną klientką, jej pochodzenie jest bez znaczenia. A dlaczego została klientką w pierwszej kolejności? Cóż, niezbadane są wyroki informacje pochodzące od Spółki…
Na klika się spóźniłem, więc zostaje symboliczny pozdroklik.
Dzięki!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Gdzie tam! Szara strefa.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Grześku!
Bardzo mi miło, że doceniłeś klimat opowiadania.
Mi się akurat podobało, że Spółki po przeczytaniu raczej nie da się wyszukać w KRS ;).
Racja, to by mogło się okazać niezwykle niepokojące…
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Reg!
Dziękuję Ci za wyłapanie kolejnych babolków, wszystkie bezlitośnie usunąłem.
dziwne to opowiadanie.
Cóż… ostrzegałem!
I mocno niepokojące.
Taki efekt był zamierzony, więc coś tam wyszło.
przy czym najbardziej nie wiem, czym jest Spółka
Jednej odpowiedzi nie ma, a posłużyłem się nią głównie jako rekwizytem.
Mam nadzieję, że ten tekst opublikowany po dłuższej przewie jest pierwszy, a po nim będą kolejne. :)
Kilka pomysłów mam, więc niczego nie wykluczam.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
A jak w tym kontekście wygląda gadka, że lubi dorywać klientów na wakacjach, bo w Polsce zimno?
Trochę jak zmyłka. Z drugiej strony, będąc postacią z odbiornika uderza klienta w twarz, ma uczucia, emocje. Poza tym, temperatura wpływa też na sprzęty. Niemniej, źle to wszystko chyba przemyślałem.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
B(4xe)cki
Witaj! Dzięki za mini łapankę i komentarz!
Celowo powtarzasz które-których w pierwszym zdaniu?
Nic z tych rzeczy, po prostu była to jedna z miliarda usterek, które przegapiłem.
trochę skojarzył się z Raportem Mniejszości, jeśli chodzi o refleksję na temat nieuniknioności.
Bardzo przyjemne skojarzenie, miło mi!
Ale przyznam, że nie potrafię tego rozgryźć do końca. Ale też ostatnio średnio mi w ogóle wychodzi rozgryzanie :)
Mi znacznie gorzej idzie przekazywanie myśli, jak czytam w komentarzach. Moją intencją było “ukrycie” faktu, że bohater rozmawia z klientami z ekranów (i tak, wiem, że raz komuś przyłożył w twarz). Chciałem pokazać jak telewizja (i analogiczne media) odeszła od przekazywania wiadomości w ich pierwotnej formie, do kreowania światopoglądów. Stąd też oburzenie Krzysztofa i konsekwencje “odejścia od scenariusza” po stronie narratora. Pierwszą wskazówką miała być wzmianka o “inżynierii społecznej” w tytule, a potem różne “telewizyjne” dodatki. Najwyraźniej jednak poległem na tej linii.
Fajnie, że napisałeś, pozostań chociaż na orbicie Portalu, bo któż będzie teksty opakowywał takimi pięknymi tytułami?
Dzięki, nic nie obiecuję, ale się postaram!
Finklo
Tobie również dziękuję za wizytę!
Nie wiem, czym właściwie jest Spółka
Tym, co w niej dostrzegamy. Dla mnie posłużyła głównie za rekwizyt.
Czy pierwszy facet zginąłby, gdyby zasnął zwyczajnie, we własnym łóżku, a nie za kierownicą?
Trudno powiedzieć, dlatego też celowo nie pokazałem żadnej sceny, w której klient po prostu ślepo idzie za przekazaną informacją.
Bruce
Jak zawsze dziękuję Ci serdecznie za czas poświęcony na łapankę. Prawie wszystkie Twoje uwagi wykorzystałem, ale jak już tłumaczyłem wcześniej:
Nie widziałeś, co powiedzieć? – literówka? – czy tu nie miało być z „e”?
Akurat ten zapis jest celowy i nawiązuje do niewidzialnego promptera.
Bohater uwikłany w dziwaczną sytuację przywodzi mi na myśl kafkowski świat, z którego nie ma wyjścia. :)
A tak, sam miałem podobne skojarzenia podczas pisania.
Dzięki za dobre słowa!
Betweenthelines
Serdeczne dzięki za odwiedziny i komentarz!
Bardzo mi miło, że doceniłaś klimat opowiadania.
dzięki niemu historia daje do myślenia.
To też był mój cel. Żeby tekst został w głowie po zakończeniu lektury. Fajnie, że coś tam wyszło.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Jakąś podpowiedzią niech będą słowa Krzysztofa:
– Możliwe, że niepotrzebnie naciskałem na twój powrót – kontynuował Krzysztof. – Rozstroiłeś się, zapomniałeś, jakie są zasady. Zupełnie ci umknęło, że informacji nie wolno skracać, modyfikować, bo wtedy przestaje być faktem, a staje się opinią. A sprzedawanie opinii, to nie nasze zajęcie
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bliźniaczko
Bardzo miło mi Ciebie widzieć! Dziękuję za dobre słowa oraz łapankę. Babolki poprawiłem, ale…
Nie widziałeś, co powiedzieć?
Literówka, choć znowu nie taka bez sensu :)
Otóż nie tym razem. W pewnym momencie pojawia się też "prompter" i mialem nadzieję, że Czytelnicy dostrzegą moje (nieco zbyt) subtelne wskazówki odnośnie tożsamości narratora i tym samym drugiej warstwy tekstu. Trochę zawiodłem na tym polu.
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej! Nie znikaj!
Dziękuję, to bardzo miłe. Póki co jestem na urlopie, więc mam czas. A później się zobaczy.
Melendurze
Dziękuję za wizytę! Cieszy mnie, że lektura Cię nie zawiodła. Aczkolwiek, z kronikarskiego obowiązku, nadmienię, że Lożaninem już nie jestem. Tylko plakietka została.
Trochę mało odsłoniłeś tajemnic tutaj, ale zakładam, że to część większego uniwersum. Jak znajdę czas zaglądnę. (proszę o polcenie jak :))
U mnie wszystkie teksty jakoś się łączą, więc tak naprawdę można je czytać niezależnie od siebie. Tajemnica w tekscie jest zasadniczo jedna, ale póki co Czytelnicy raczej idą z interpretacjami w innym kierunku. Prawdopodobnie to niedoskonałości warsztatowe po mojej stronie, albo trochę za dużo zostało w głowie.
Modelowy ksiądz, zarpaszam :P
Z pewnością zajrzę!
Dzięki za klika!
Kronosie Maximusie
Tobie rrównież dziękuję za odwiedziny oraz kliknięcie!
Dlaczego słowo “spółka” w dialogu czasem z wielkiej, czasem z małej litery?
Moja gafa, już poprawiłem.
Literówka?
Nie, celowy i przemyślany zapis. Tylko najwyraźniej mało czytelny w kontekscie reszty tekstu.
Pozwolę sobie zatem na małą podpowiedź: czy mamy pewność, że narrator jest fizycznie obecny podczas spotkań?
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Dziękuję za Wasze komentarze!
Ślimaku
Dopiero po lekturze Twojego komentarza dotarło do mnie, że tekst w połączeniu z przedmową może brzmieć dwuznacznie. Dziękuję za troskę, ale nie ma powodów do niepokoju. Niemniej, przeredaguję tę przedmowę.
nienajlepszą, sprawiającą wrażenie dziwnego pośpiechu redakcją
Tutaj kłania się pisanie podczas urlopu. Tekst powstawał sobie spokojnie, napędzany słońcem, odpoczynkiem i sangrią. Aż tu nagle uparłem się żeby go dokończyć w środku nocy i opublikować. Przejrzę jeszcze całość pod kątem redakcyjnym, bo wyraźnie sporo mi umknęło.
Co do samego tekstu, kwestia przeznaczenia czy wolnej woli, to tylko jeden z aspektów, które chciałem poruszyć i wbrew pozorom nie najważniejszy. Starałem się troszkę wcisnąć podpowiedzi, szczególnie odnoszących się do prawdziwej natury narratora, ale jest szansa, że troszkę zbyt głęboko się to wszystko ukryło.
Marzanie
Z tym głosem masz rację, poprawię.
Bardzo mi miło, że po odłożeniu na bok usterek technicznych, tekst zrobił na Tobie dobre wrażenie.
Serdeczne dzięki za klika!
Heskecie
Dziękuję za tak pozytywny odbiór i klika!
Czym jest Spółka? Nie wiadomo, ale czy to ma znaczenie?
Zasadniczo ten aspekt nie musi być wyjaśniany, aczkolwiek pewne wskazówki starałem się jednak zamieścić, odnoszą się one też do prawdziwej tożsamości narratora. W zamyśle dojście do tego powinno dać też nieco inny odbiór całości.
Dzięki raz jeszcze!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Opowiadanie było po prostu bardzo słabe i źle napisane, ot cała historia.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
OldGuard
Tak, zostało opublikowane, a następnie usunięte.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Skoro termin został przedłużony, to ja rezygnuję z obrazu “ostatnie światło”, może komuś innemu uda się na jego podstawie napisać wartościowy tekst.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Czyli za duży kontrast?
Dość duży, ale czy za duży? To pewnie kwestia osobistych preferencji. Podejrzewam też, że na większej ilości znaków można by zrobić nieco łagodniejszy przeskok ciężkości.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Bardzie!
Mam lekki rozjazd z tym tekstem. Wydarzenia w akademii sugerują zdecydowanie luźniejsze tony, niż późniejsze opisy misji. Zaczynasz klimatem w stylu “Top Gun” czy “Do Gwiazd” Sandersona, a potem (podobnie jak Ty posłużę się analogią do gry komputerowej, a co!) serwujesz taki trochę Total War w kosmosie.
Jak już “pomarudziłem”, to przejdę do pozytywów. W normalnych warunkach raczej nie trawię militariów i opisów działań wojennych, ale Tobie udało się to opisać w sposób, który mnie realnie zaciekawił. Czapki z głów!
Jak zobaczyłem obraz, który wybrałeś, to za Chiny Ludowe nie byłem w stanie sobie wyobrazić, jak go wykorzystasz w swoim SF, ale wybrnąłeś z zadania bardzo dobrze.
O niesamowitym postępie językowym, jaki zrobiłeś, wiesz sam, więc nie będę pisał oczywistości.
Naprawdę udany tekst, życzę powodzenia w konkursie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Bliźniaczko!
Intrygujący tekst. Pod względem klimatu i języka wyszła Ci taka poetycko-oniryczna wariacja na temat Solaris mistrza Lema. Napisane jest bardzo ładnie i podczas lektury nie opuszczał mnie przyjemny nastrój (no może poza samą końcówką, która dość mocno zaburza konwencję pozostałej części tekstu).
Czytałem z zaciekawieniem i satysfakcją, ale przyznam Ci bez bicia, że jestem jednak większym fanem absurdów w Twoim wydaniu. Tutaj zabrakło mi trochę pierwiastka szaleństwa (aczkolwiek mam pełną świadomość, że pasowałby do opowiadania jak grzyb do ściany).
Życzę powodzenia w konkursie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Witam serdecznie kolejnego Jurora!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Heskecie!
Szkoda, że tekst Ci nie siadł, ale rozumiem to i szanuję. Tym bardziej dziękuję, że pozostawiłeś po sobie komentarz.
EDIT:
Po Twoim komentarzu przyjrzałem się ilości “Robertów” i “mężczyzn” w tekście i rzeczywiście stanowczo tego zbyt dużo. Odchudziłem bez litości.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Ambush!
Przyjemny tekst, podszyty lekkim humorem. Zapamiętam na przyszłość, żeby przypadkiem nie pomagać staruszkom w gęstym, ciemnym lesie.
Tomek wypada trochę na ofiarę losu, ale pasuje to do historii, więc zastrzeżeń nie zgłaszam.
Pod względem językowym tekst jest bardzo “ambushowy”, czyli ładnie napisany i w charakterystycznym dla Ciebie stylu.
Diabeł-transwestyta zrobił mi dzień.
Polecam do biblioteki i życzę powodzenia w konkursie.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Dzięki, Koalo!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bardzie, dziękuję!
A gdzie tag horror?
Był w rodzaju tekstu, ale dodałem też tag “survival horror”, chyba pasuje.
Akcja, akcja i dużo ciemności. Trochę miałem wrażenie jakbym oglądał scenę z gry. Krótkie wprowadzenie, a dalej rozgrywka w świecie gdzie noc przynosi straszydła.
Nie myślałem o tym w tych kategoriach, ale w sumie…
P.S Obudziłem się dość wcześnie i by nikogo nie budzić postanowiłem przeczytać opowiadanie. Jak skończyłem zaczęło świtać :)
I to jest właściwe podejście do tematu immersji!
Bruce, naprawione.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Gratuluję!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Prosiaczku!
Dwukrotnie podchodziłem do lektury Twojego tekstu, by mieć pewność, że zrozumiem należycie fabułę. No i chyba coś mi nie kliknęło. Znaczy, dostrzegam “sztuczne” dzieci i swoisty “eksperyment” ojca, samobójstwa, rosnącą świadomość bohaterów i ciekawe introspekcje. Niemniej całość sprawia dla mnie wrażenie pociętych scenek, które jedynie luźno się ze sobą łączą. Trochę jakbyś skupił się nie na tym CO chcesz pokazać, ale JAK.
Doceniam niejednoznaczność tekstu i naprawdę kawał solidnej pracy językowej, ale najwyraźniej nie jestem docelowym odbiorcą, ponieważ lektura okropnie mnie wymęczyła. Z tego względu będę na NIE.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Bardzie!
Fajny tekst o tragikomicznym wydźwięku, ale traktuję go bardziej jak wprawkę, niż pełnoprawną historię. Ot sympatyczna scenka w (nie-tak-odległej) przyszłości z udziałem AI i wszelkiej maści robotów domowych (i rozrywkowych!) doprawiona do smaku absurdem.
Czytało się dobrze, biblioteka w pełni zasłużona, ale na piórko to jednak zbyt mało.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Ramshiri!
Nie odkryję koła na nowo. Tekst czytało się bardzo dobrze, językowo jest naprawdę solidnie (widać, że nanosiłeś skrupulatnie sugestie czytelników odnośnie poprawek). Opowiedziana historia jest w sumie prosta i dość przewidywalna, ale nie mogę napisać, że mnie zawiodła. Ostatecznie, nie w każdej opowieści musi znaleźć się karkołomny twist fabularny i miliard wątków. Niby nabrałem podejrzeń co do prawdziwej tożsamości Sergio, ale do ostatnich akapitów nie miałem całkowitej pewności, że okaże się potworem.
Dość duży problem mam natomiast z głównym bohaterem, Daxem. Jest tak jednoznacznie i wprost zły, że choćbym nie wiem jak się starał, to nie ma szansy żebym przejął się jego losem. Dobrze, że spotkała go kara (w dodatku konkretnie okrutna), ale to w zasadzie tyle. Myślę, że porządna zła postać powinna mieć jakieś głębsze tło, odrobinę dobra, albo cynizmu niezbędnego do funkcjonowania świata przedstawionego. Tutaj tego zabrakło, więc realnie mnie nie obchodziło, co się z nim stanie.
Niestety powyższe wątpliwości powodują, że tym razem zagłosuję na NIE.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Dzięki za wizytę, Zygfrydzie! W zasadzie Twoje wątpliwości pokrywają się z opiniami części innych użytkowników – odnosiłem się już do tego, więc w zasadzie wypada tylko dodać, że ewidentnie poległem w kwestii wiarygodności/tożsamości Krzysztofa.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Póki co muszę zrezygnować z dyżurowania, mimo najszczerszych chęci nie wyrabiam się na zakrętach.
Wrócę w przyszłości.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Vycherpiousie!
Po pierwsze, gratuluję debiutu! W Twoim pisaniu zdecydowanie jest potencjał, więc pisz, publikuj i dalej się rozwijaj.
Sama fabuła, podobnie jak przesłanie (arogancja nie popłaca, jak rozumiem?) nie są może przesadnie odkrywcze, ale czytało się całość lekko i przyjemnie, więc przymykam na to oko. W trakcie lektury nie mogłem się pozbyć skojarzeń do twórczości Pratchetta, co potraktuj jako komplement.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Tilio!
To chyba pierwszy Twój tekst, jaki miałem okazję przeczytać (ale dopuszczam myśl, że coś pokręciłem) i była to całkiem udana lektura. Doceniam delikatny absurd oraz wykorzystanie Tkaczek w nieco mniej oklepany sposób, niż to zazwyczaj w literaturze bywa. Nawiązanie do Muminków całkiem zabawne.
W zasadzie niezbyt siadła mi tylko sama końcówka i ten pękający szczur. Jakoś to mało pasowało do pozostałej części króciaka, który raczej wydawał mi się dość lekki.
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Adexxie!
Mam już serdecznie dość zimy, ale Twój króciak o śniegu (pojedynczym płatku śniegu?) przeczytałem z przyjemnością. Ładnie napisane.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, d.pankovski!
Podobało mi się, naprawdę obrazowo przedstawiona scena. Emocje bohatera towarzyszące… rzucaniu czaru/przeprowadzaniu rytuału (nie mam tutaj pewności) pokazałeś naprawdę umiejętnie.
W zasadzie pozostał tylko lekki niedosyt, że nie skusiłeś się na pełnoprawną historię, bo materiał ewidentnie jest.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
betweenthelines
Dziękuję za odwiedziny i komentarz!
Te propozycje, które stawia, nie są przypadkowe
Dokładnie tak.
Świetnie zbudowany klimat.
Bardzo mi miło, dziękuję!
Dzieliush
Tobie również dziękuję za wizytę. Cieszy mnie, że opowiadanie Ci się podobało.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Tarnino, jak już wspominałem wcześniej – ewidentnie przekombinowałem i moje założenia rozjechały się z treścią opowiadania.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bardzo mi miło. Dziękuję, Anet!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Robercie
Dziękuję!
Zasadniczo moja wizja była następująca: Krzysztof testuje moralność “ofiar” i stawia pytanie: czy są w stanie posunąć się do ostateczności, by uratować własną skórę? Aż trafia na człowieka złego do szpiku kości, co pokazuje, że nie musimy szukać zła na zewnątrz, bo najgorsze tkwi w człowieku. Jednocześnie, wraz ze “śmiercią” Krzysztofa wraca światło, co miało (w zamyśle) podkreślić symbolikę dobra i zła.
Jednocześnie chciałem, żeby tekst był na tyle otwarty, by pobudzić Czytelników do własnych interpretacji, co częściowo się udało.
Reg
Dziękuję, że przeczytałaś mój skromny tekst. Dobrze, że chociaż wykonanie okazało się porządne.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bardzie
Robercie
Beeeecki
Dziękuję za Wasze komentarze! Cóż mogę napisać? Możliwe, że przekombinowałem, pewnie też za dużo fabuły zostało w głowie. Niemniej, mam kilka pomysłów na rozwinięcie tego "uniwersum", ale tym razem postaram się lepiej ubrać to w słowa.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ostatnie światło
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
A mi się ten Twój eksperyment bardzo spodobał, Bliźniaczko.
Scenka sama w sobie przyjemnie absurdalna, w dodatku okraszona osobliwymi bohaterami. Niemniej, osią króciaka jest garść nieporozumień pomiędzy narratorem i autorem (Autorką, przepraszam!).
A to jest zwyczajnie złoto:
Wrzycimłot nie wiedział, co powiedzieć. Ja bym wiedział, (jako narrator), ale autor się po prostu nie wysilił.
Cóż więcej mogę napisać? Lubię burzenie czwartej ściany, eksperymenty i absurd. A przede wszystkim zawsze chętnie sięgam po Twoje teksty i tym razem również się nie zawiodłem.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Tarnino, dzięki za wizytę, garść uwag i wskazanie usterek. Zajmę się tematem, ale dopiero w przyszłym tygodniu, bo pierwszy raz od wielu lat nie zabrałem laptopa na urlop, a telefonem to lipa, nie poprawki wychodzi.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bruce
Dziękuję za wizytę i dobre słowa!
nieopisane wręcz i bezgraniczne zło wzięło górę nad tym, co dotąd postrzegaliśmy jako straszliwe zło. W gruncie rzeczy natura człowieka pokazała tu swoje prawdziwe oblicze. Nie wiem, czy dobrze to interpretuję. :)
Bardzo podoba mi się Twoja interpretacja!
Co do samego pojęcia prawnego – AI mi podaje, że tzw. “prawo należności” to “gwarantowane prawem (głównie cywilnym) uprawnienie wierzyciela do otrzymania od dłużnika określonego świadczenia pieniężnego lub rzeczowego w wyznaczonym terminie
AI lubi tworzyć definicje z kapelusza. Czasami mam ochotę pójść na skróty i skorzystać, ale ten badziew potrafi tworzyć "cytaty" z orzeczeń, które są wzięte z kosmosu. W nazwie "prawo należności nocy" nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości, nazwa powstała na potrzeby tekstu.
Cała fabuła w moim odczuciu to taki specyficzny rachunek sumienia człowieka przy każdym, nagłym umieraniu – na ile może sobie pozwolić autentyczna natura ludzka w obliczu bezgranicznego cierpienia? Ile może poświęcić? Ile zła może dokonać? Gdzie jest dla niej nieprzekraczalna granica? :)
Bezbłędnie trafiłaś w mój zamysł. Czapki z głów!
Finklo
Ja to zinterpretowałam, że Niosący Światło trochę zmienił modus operandi. Ale wymiękł po napotkaniu prawdziwego psychopaty
Też ciekawe rozumienie, podoba mi się.
Trochę dziwne, że przybrał imię Krzysztof, bo to imię napakowane chrześcijańskimi odniesieniami po ostatnią kreseczkę w f.
I tak i nie. To nie jest zła postać, ale dobra też niekoniecznie. Poza tym Krzysztof pełni w moich opowiadaniach rolę Hoida z powieści Sandersona. Jest obecny i miesza wszędzie po trochu.
Dziękuję, że wpadłaś i zostawiłaś komentarz.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Gratulacje! W grudniu obsypało rewelacyjnymi tekstami.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Michaelu!
Dzięki za wizytę i garść dobrych słów!
mam rozumieć, że to pierwszy człowiek, który przyjął propozycję?
Tak!
No i te beczki…
Nawiązanie celowe.
Co nie zmienia faktu, że mocno tajemnicze opowiadanie, wielu kwestii jestem dalej ciekaw i zgodzę się z komentującymi, że napisanie kolejnej części może jest dobrym pomysłem.
Jakiś tam pomysł nawet mam… Pomyślimy.
Dzięki raz jeszcze!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Maćku!
Serdeczne dzięki za dobre słowa!
Dodatkowo przypomnieł mi się jeden, jak ja to mówię, nocny film – horror, którego akcja dzieje się właśnie w lesie. I jest ta istota. Jak jej tam było, hm? Siewca zla? Coś takiego.
Niestety nie kojarzę, z horrorów oglądam tylko takie, w których występują zombie.
PS. Brawa za tytuł “w Twoim stylu”.
Dzięki! Chociaż tym razem wyjątkowo nie miałem weny do jego tworzenia i jest taki trochę “na siłę”.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Hej, Holly!
Dzięki serdeczne za solidną porcję łapanki i rozbudowany komentarz! Większość babolków poprawiłem, a co do reszty:
Hm, a jak to się robi po przyjacielsku? Bo on go spoliczkował, to raczej nie jest możliwe, żeby zrobić to po przyjacielsku.
Naoglądałem się sporo Rodziny Soprano i wydaje mi się, że można kogoś plasnąć po przyjacielsku, z serdecznością (i groźbą).
Narracja jest prowadzona co prawda w trzeciej osobie, ale nadal oczami bohatera. Więc pierwsza wzmianka imienia tajemniczego pana w garniturze występująca dopiero w didaskaliach wypada mało naturalnie i wprowadza lekki zamęt.
Słusznie, dodałem fragment, w którym się przedstawił.
Nie jest? ;p
No właśnie nie jest… Chyba zabrakło mi warsztatu, żeby to należycie pokazać. Krzysztof uprawia grę pozorów, ale w gruncie rzeczy wcale nie jest zły.
A jak się śmieje chochoł?
Wiemy jak tańczy, pewnie śmieje się analogicznie.
Bo trudno krzyczeć z odciętą głową.
Ale w trakcie ucinania można.
Nie widzi przez szybę, że ktoś tam jest?
Panuje ciemność.
Hm. Chyba nie zrozumiałam ;p
Biorę to na klatę i przyznaję się do porażki. Chciałem pokazać różnicę między złem pozornym, a prawdziwym, co dodatkowo miała podkreślać “zabawa” zasadami światła i ubiór Krzysztofa. Najwyraźniej poległem na całej linii.
Dlaczego tu musiało być zawsze prawo należności nocy (czy tam pierwszej nocy, już nie pamiętam, jak się ta barbarzyńska reguła nazywała)? Tego nie rozumiem.
Element gry Krzysztofa.
choć zachęcam Cię do stworzenia dłuższego tekstu w tym uniwersum
Do przemyślenia.
Dziękuję raz jeszcze!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ujmę to następująco: zarówno wypowiedzi Krzysztofa, jak i opisy jego zachowań były przeze mnie dość mocno przemyślane i nie mają charakteru przypadkowego. Do rozważenia jeszcze jedna kwestia: czy on do czegoś faktycznie nakłania? Zależało mi na tym, żeby po wnikliwym przeczytaniu nie było to takie pewne.
Ale oczywiście, najwyraźniej (jak to mi się zdarza regularnie) dość mocno przekombinowałem i wyszło bez sensu i nieczytelnie. Tak to niestety bywa z eksperymentami ze słowem.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Zakapiorze!
Dzięki za wizytę, rzeczowy komentarz oraz mini-łapankę (usterki naprawione)!
Natomiast samo zakończenie, w którym Krzysztof siada i umiera odebrałem jako wyraźniej bardziej komediowe, niż reszta tekstu – i to jest właśnie ten dysonans. Dlaczego siewca wyjątkowo ohydnego zła miałby umrzeć skonfrontowany ze złem? Może czegoś nie zrozumiałem.
Cóż, komediowy wydźwięk nie był zamierzony, to bardziej kwestia mojego stylu pisania (chyba). Odnośnie zakończenia, nie chcę go zbyt mocno tłumaczyć, chciałem żeby miało pewien wymiar uniwersalny. Niemniej, poza oczywistą kwestią nieudzielenia pomocy, czy mamy dowody na to, że Krzysztof rzeczywiście popełnił jakiekolwiek złe uczynki?
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
To była jedynie moja subiektywna opinia, która nie oznacza, że tekst jest zły. Najgorsze jest bowiem nie kilka uwag, lecz sytuacja, w której nikt tekstu nie zauważa, to znacznie gorsze niż jakakolwiek drobna krytyka.
Pójdę krok dalej, osobiście zdecydowanie wolę komentarze krytyczne, bo dzięki nim mam realną informację zwrotną na przyszłość, które aspekty tekstu wymagają większej uwagi.
Także ucinając nasze małe nieporozumienie, raz jeszcze dziękuję Ci serdecznie za komentarz.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Słuszna uwaga! Dodam zdanie, że ich też nie ma
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Heskecie
Dziękuję za odwiedziny!
Przez las nie jechał w zupełnych ciemnościach, dopiero zachodziło słońce. Światła samochodu, jak i jakiekolwiek inne formy sztucznego oświetlenia, nie działają. Starałem się to wprost przekazać tutaj:
Tomek wrócił myślami do czasów, gdy jeszcze działały sztuczne źródła światła.
Natomiast po zmroku, jest już całkiem ciemno.
d.pankovski
Nic z tych rzeczy, przyjmuję wszelką krytykę z pokorą. Natomiast konstrukcja Twojego posta i wykorzystane słownictwo jest bardzo podobne do recenzji generowanych przez AI (nawet sprawdziłem to, przed skomentowaniem), stąd moja uwaga. Jeżeli się pomyliłem, a Ty poczułeś się dotknięty, to oczywiście przepraszam, bo nie taką miałem intencję.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Shreka? XD
Ano, Shreka. O, tutaj:

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
d.pankovski
Dziękuję za wizytę. Doceniam wszelkie uwagi, także te wygenerowane przy pomocy AI.
Tarnino
Oczywiście! Uparłem się, że opublikuję tekst od razu i mi wskoczył chochlik w tytule (plus kilka innych, które wyłapałem w treści, ale to już przeszłość…)
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Marszawo!
Z góry muszę Cię przeprosić, ale niestety warstwa, nazwijmy to, światopoglądowa opowiadania zbyt mocno rozjechała się z moim spojrzeniem na świat, bym mógł obiektywnie podejść do oceny. Chyba perfekcyjnie problem nakreśliła Tarnina, więc posłużę się cytatem:
Ci niewinni fantastyczni imigranci, i ci ludzie, tak doskonale podli i tak dokładnie tych imigrantów wykorzystujący, że zaraz zaczną robić zapalniczki z ich stawów (poza, oczywiście, nawracającą się główną bohaterką), i takie to wszystko proste i jasne…
Sytuacji nie ratują nawet pewne skojarzenia z pierwszą częścią Shreka, gdzie na bagnie zorganizowano mu tymczasowy obóz dla magicznych stworzeń…
Natomiast bardzo na plus muszę zaliczyć pierwszoosobową narrację. Naprawdę dobrze to się czytało, można było się wczuć w emocje pani narrator. Niemniej, z przebiegu fabuły raz sprawiała wrażenie wytrawnego detektywa, by za chwilę jawić się raczej jako dość zagubiona istota.
Absolutnie złego słowa nie powiem na temat języka. Jest po prostu bardzo ładnie i chyba stało się to Twoją wizytówką.
Serdecznie gratuluję Ci wygranej w konkursie, ale piórkowo niestety zagłosuję na NIE.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, AP!
W momencie, gdy w żołądku narratora pojawił się kredensik, nabrałem przekonania, że ostatecznie sam sobie wlezie do środka i będzie zamknięty (narrator, nie kredensik). Introwertyk, chciałoby się napisać, kompletny z tego jegomościa. Także końcówka mnie nie zaskoczyła, ale nie mogę napisać, że jestem rozczarowany.
Bardzo podobała mi się narracja, to chyba najmocniejszy element opowiadania. Bo tak, stopniowo rozbudowujesz stężenie absurdu, aż zaczyna ono zupełnie przekraczać skalę, a narrator relacjonuje to, jak gdyby nigdy nic. Krytyczne uwagi odnośnie innych ludzi robią dodatkową, bardzo dobrą, robotę.
Półotwarte zakończenie wypadło bardzo dobrze. Nie wiemy, kto ostatecznie “wygra” próbę sił, ale takie rozwiązanie bardzo pasuje do całości.
Językowo bardzo wysoka półka, lektura była przyjemnością.
Z kronikarskiego obowiązku wskazuje, że oddam głos na TAK.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Betweenthelines!
Dzięki za wizytę i komentarz!
Kiedy myślę, że coś takiego mogłoby naprawdę mieć miejsce, ogarnia mnie lęk. Ta wizja jest tak niepokojąca, że trudno się od niej uwolnić nawet po skończeniu lektury.
Ano niestety. Najgorsze, że wcale nie jest nieprawdopodobna.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Sajmonie!
Kobieta spojrzała na wyrastającego spomiędzy pokrywającej olchowy pień grzybni, okazałego sromotnika bezwstydnego o białym trzonku i ciemnej główce.
Okej, jest dziwnie!
W pierwszej reakcji chciałem skrytykować zakończenie. Bo jak to? Znowu wysyłają Iwana na front, przecież mają innych żołnierzy, potencjalnie roboty czy inne cuda… Ale gdy zabrałem się za komentarz, to uderzyło mnie, że właściwie to bardzo takie rozwiązanie pasuje do całego tekstu. Skoro wysyłali go dalej, mimo stopniowej utraty kończyn, to dlaczego nie po utracie (prawie) całego ciała i jego swoistej “rekonstrukcji” w… warhammerowego dreadnoughta…?
Bardzo podobało mi się, jak zagrałeś emocjami Natalii. A także jak te emocje ukazałeś. Pod tym względem opowiadanie to naprawdę mocna rzecz. Kobieta przeżyła chyba wszystkie możliwe stany w trakcie wizyt w Azylu.
Językowo jest naprawdę solidnie. Nic mi nie zgrzytało, a lektura w zasadzie minęła niepostrzeżenie.
Piórkowo będę na TAK.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Maćku!
Generalnie jest tak, że tekst o objętości 4k znaków musi na mnie zrobić ogromne wrażenie, żebym w głosowaniu piórkowym był na TAK. Cóż mogę napisać, Twój takie właśnie zrobił.
Po pierwsze, język. Króciak jest napisany zwyczajnie pięknie, trochę jakby w zamyśle miał być poezją, a nie prozą. Na niczym się nie potykałem, za to zdarzyły mi się fragmenty, które mnie zachwyciły. Jak chociażby tutaj:
Struny były nowe. Ciepłe. Jedna uniosła się leniwie i owinęła wokół mojego nadgarstka. Delikatnie – bardzo delikatnie.
Po drugie, klimat. Trochę melancholijny, trochę niepokojący (ostatecznie skrzypaczka okazała się duchem), ale chwytający za serce.
Siłą rzeczy okrojona została fabuła, na takiej ilości znaków nie byłoby możliwe jej rozbudowanie. Nie mogę jednak napisać, że mi to przeszkadza, skoro lektura, chociaż bardzo krótka, była fantastycznym doznaniem.
Gratuluję znakomitego tekstu!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
To nigdy nie wchodziło w grę!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Reg! Jak zawsze, dziękuję Ci serdecznie za wyłapanie usterek.
szkopuł w tym, że, niestety, nie zdołałam pojąć, co tam się wydarzyło.
Tekst jest specyficzny i nastawiony na lekkie “oszukanie” czytelnika, więc spodziewałem się podobnych reakcji. Grunt, że chociaż czytało się dobrze.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Lyumi! Dzięki za odwiedziny i pozytywny odbiór. Super, że tekst rozbawił!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Hej, Godzilla!
Dziękuję za potrójną wizytę! Bardzo mi miło, że pozytywnie oceniasz cykl, jako całość.
Z chęcią poznam dalsze (a może wcześniejsze) losy Kramera i Bronsona. Jeszcze kilka rozdziałów i byłaby z tego całkiem fajna książka
Aktualnie nie mam w planach powrotu do cyklu, ale w przyszłości… kto wie?
Pozdrawiam serdecznie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Serdeczne dzięki, Koalo!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Zakapiorze!
Dzięki za wizytę i garść dobrych słów. Bardzo mi miło, że dostrzegasz w tekście tyle zalet.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Maćku!
Cóż, o taką creepy pastę walczyłem. Czy może bardziej – walczyłbym, gdybym musiał. Przyjemnie mroczny, klimatyczny króciak. Chyba przez jakiś czas będę unikał wycieczek do lasu. Szczególnie, jeżeli znajdę ostrzeżenie o grasujących w nim diabłach.
Sprawnie napisane.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Maćku!
Problem z alkoholem mnie zupełnie nie dotyczy, ale i tak dostrzegam mocny wydźwięk Twojego tekstu. Napisany sprawnie i chociaż krótki – mam wrażenie, że zostanie mi w głowie na dłużej.
Fantastyki nie dostrzegłem, ale mi to nie przeszkadzało.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Agato!
Tekst całkiem niezły pod względem narracji i oddania emocji Eli. Szczególnie pasował mi ostatni “akt heroizmu” bohaterki.
Jednak fabuła jest jedynie szczątkowa, a element fantastyczny stanowią chyba tylko Zmory, których równie dobrze mogłoby nie być, gdyż i tak nic nie wnoszą do historii.
Także pisz, próbuj dalej, bo ewidentnie drzemie w Tobie potencjał.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Czyli bez nagrody za najlepszy wąs…?
Gratulacje dla laureatów!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Satyry nie miałem na myśli, więc jeśli tak to odbierasz, to zawiodłem
Myślę, że troszkę przesadzasz. Czytało się bardzo dobrze, a że wydźwięk był inny od zamierzonego, to już kwestia drugorzędna.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Pusia!
Ciekawy, dość klimatyczny tekst, który mocno stoi dialogami. Może odrobinę zbyt mocno, bo trochę ucierpiał na tym świat przedstawiony. Fabuła gna do przodu z szybkością błyskawicy i aż prosi się o delikatne spowolnienie.
W zasadzie mogłaś Pauli nie zabijać, pod względem fabularnym chyba nie było to konieczne.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Zakapiorze!
Czy przypadkiem nie zapomniałeś o tagu “absurd”?
Podobała mi się pierwszoosobowa narracja, taka trochę gawędziarska. Pod względem językowym też jest naprawdę dobrze, na niczym się nie zacinałem, płynnie wchłonąłem całość za jednym przysiadem.
Ale chyba coś mnie omija, bo horroru tutaj w ogóle nie dostrzegam. Bardziej satyrę na bazie horroru, jeżeli już. Pod tym względem ostatnia scena (choć dość niepokojąca i udana) pasuje do wcześniejszej części tekstu, jak grzyb do ściany, bo nagle zrobiło się mrocznie.
Niektóre wypowiedzi bohaterów są tak rozkosznie teatralne i przerysowane, że nie jestem w stanie uwierzyć, że to miało być na poważnie. Przykładowo:
– Von Gierke, hochsztaplerze, oszukałeś mnie! – krzyczałem. Zerwałem się z kolan i wyrwałem z kabury Berettę. – Zapłacisz za to!
No i ten nieszczęsny Von Gierke właśnie… Ciekawa, wręcz intrygująca, postać, ale nie wiem, co nim kieruje. Zastrzelił Emilię, bo tego wymagała fabuła, ale dlaczego to zrobił – nie umiem odpowiedzieć.
Przyjmując, że to jednak była satyra, jestem usatysfakcjonowany lekturą.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Michaelu!
Kawał dobrego tekstu napisałeś. Koncepcja “zniknięcia” wszystkich mocarstw, jako podstawa świata przedstawionego wypadła naprawdę elegancko. Jest zagrożenie z kosmosu, więc bogaci dają dyla, a reszta niech sobie radzi. No i ta reszta zaczyna brutalną walkę o zasoby.
Czy napaść Meksyku na Polskę jest bezsensowna? Przenosząc do naszych realiów, z pewnością, ale w Twoim świecie nie jest to takie jasne. Nasz kraj przedstawiasz jako największą siłę w Europie (czyli cały Zachód uciekł?), więc napaść może mieć znaczenie strategiczne. Tylko, że to jest historia (tragiczna) poszukujących się małżonków i ich dziecka, więc kwestie taktyczne mają dla mnie marginalne znaczenie.
Dobrą robotę zrobiła pierwszoosobowa narracja prowadzona z perspektywy każdego z małżonków. Tutaj ogromne wyrazy uznania dla Ciebie, bo naprawdę umiejętnie oddałeś ich emocje, tę atmosferę pędu, zaszczucia. Podczas lektury miałem przed oczami migawki z opisywanych przez Ciebie wydarzeń, a to wielka sztuka.
Końcówka mocna i uderzająca w czuły punkt. Przejąłem się losem bohaterów, a to o czymś świadczy.
Pod względem językowym na niczym się nie potykałem i całość wypadła naprawdę przyzwoicie.
Dziękuję Ci za naprawdę przyjemną lekturę. Z mojej strony leci nominacja do piórka.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Pusia! Dzięki za wizytę i komentarz.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bardzo mi miło, Anet!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Dziękuję, Anet!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Czyli jednak nie trafiłem z Autorem… Niemniej, gratki, Czeke! Bardzo dobry tekst.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Michaelu!
Dziękuję za odwiedziny i garść dobrych słów! Porównania do Lema traktuję jako ogromny komplement.
Ale pod koniec czytania jednak czegoś mi brakowało, sam nie wiem czego. To naprawdę dobre opowiadanie, ale jednak z przykrością stwierdzam, że nie zrobiło na mnie tego wrażenia co poprzednia część.
To ma akurat dużo sensu. Zazwyczaj pierwsza część każdego cyklu jest najlepsza, to chyba norma w literaturze i kinematografii. Tutaj zależało mi na domknięciu historii, więc siłą rzeczy musiałem trochę odejść od niepewności na rzecz wyjaśnień. A to z kolei trochę zgrzyta w kontekście konwencji całej serii. Z drugiej strony, po części drugiej pojawiły się głosy niezadowolenia, że za mało tam wyjaśniłem. Tak źle i tak niedobrze.
klik widmo się zdecydowanie należy
Dziękuję, to równie ważne, co "prawdziwe" kliknięcie.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Śniąca
Dziękuję za komentarz! Absurdy są specyficzne, więc zawsze mnie cieszy, gdy moje przypadną do gustu osobie, która normalnie od nich stroni ;)
Tarnino
Grunt, że nie wszystko poszło źle.
niewątpliwe i oczywiste, że czynisz tu sobie tak zwane kolokwialnie jajca. Część błędów (jak choćby "dokładnie kilkanaście") podejrzewam o bycie budulcem owych jajec. Nie zawsze się one udają. Tu i ówdzie udaje się tylko skołowanie czytelnika. Wyszedł Ci dowcip tak postmodernistyczny, że jego odbiór też jest postmodernistyczny, i to mnie śmieszy, to znów nie.
Tak, cały tekst zasadniczo jest zbiorem żartów. Podczas pisania dość dobrze się bawiłem (co mi się już praktycznie w ogóle nie zdarza), więc mogłem trochę zapomnieć po drodze o Czytelnikach.
Ale, podobnie jak ich Autor, niczego się z porażki nie nauczyli. Tak, że ten.
Widzisz, już przy pierwszym podejsciu pisałem, że rozumiem zadanie, ale tekst ułożyłem po swojemu, bo inaczej dopadała mnie blokada i nic nie wychodziło. Tutaj znalazłem się nieco bliżej założeń, ale to tyle.
Do trzech razy sztuka?
Nie, z pewnością nie będzie kolejnego podejścia do tematu. Możliwe, że w ogóle do pisania.
I co Ty z tym "otaksował"?
Kwestia preferencji językowych.
Ambush
Dziękuję za wizytę jurorską!
Co prawd nie domyśliłam się, jakie dwie książki ocalały, ale zastanawianie się również było intrygujące
Metro i Wehikuł czasu, ale niekompletne, więc świat był lekko (aczkolwiek celowo) ułomny w strukturach.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
To miłego czytania… ;)
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Bruce, dzięki! Poprawię babolki w wolnej chwili… ;)
Michaelu, przepraszam, ale zupełnie zapomniałem Ci "odpisać" obrazkiem… Dzięki za wizytę! ;)
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, B(4xe)cki! ;]
Skutecznie oddziaływałeś na moje emocje, więc tekst wchłaniałem, nie czytałem.
Bardzo mi miło :D
Tylko co ja takiego właściwie wchłonąłem? Nie mam 100% pewności, ale przyjemne uczucie
Wytwór mojej dziwnej wyobraźni, ot co :P
Pozdrówka!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Gratulacje! ;]
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Hmm, skąd ja kojarzę ten tekst…? ;)
Cześć, Bardzie!
W pewnym sensie wpadam pobetowo… ;) Historia Toma, Liu i Kevina zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie za pierwszym razem i teraz nie jest inaczej. Obserwowanie, jak "przypadłość" pochłania Liu samo w sobie jest intrygujące. Ty poszedłeś o krok dalej i dołożyłeś element rodzicielski z wiarygodnymi reakcjami Kevina, który nie rozumie, że z mamą dzieje się coś bardzo złego, a tata jest u progu wyczerpania fizycznego i nerwowego.
No i te obleśne żuwaczki… ;)
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Cześć, Finklo!
Dzięki za wizytę i dobicie do biblioteki.
Te dwa teksty, do których odsyłasz w przedmowie, czytałam, ale dawno i niewiele pamiętam. Tak że tego…
Rozpatrywany praktycznie w oderwaniu, niniejszy wypada na niewielką historyjkę
Ewidentnie za długo się zbierałem do zakończenia historii. Sam też musiałem zaglądać do poprzednich tekstów, bo już mi się zaczęły zacierać niektóre sprawy.
Coś, jakbyśmy pozostawali we władzy reptilian. Może i tak, trudno orzec.
Tak, coś w ten deseń.
Ale napisane w porządku
W mojej obecnej formie, dobre i tyle. Niestety, ale przez wieczny deficyt czasu, mam wrażenie, że literacko zaczynam "cofać się w rozwoju".
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Bliźniaczko! :D
Miło, że wpadłaś ;]
Nie pamiętam poprzednich, lub nie czytałam, ale obroniło się samo, w pojedynkę
To dobrze, miałem początkowo obawy, że może być nieczytelne bez szerszego kontekstu ;]
Trochę, wg mnie, siadło w końcówce, od momentu, gdzie pojawia się czarna posadzka i dalej, ale to bardzo subiektywne odczucie.
Paradoksalnie to są sceny, które pisałem jako pierwsze, więc z pewnością nie była to kwestia zmęczenia materiału, czy “pogoni” za końcem pisania. Przemyślę to na przyszłość ;]
ale Mefisto w końcówce mnie nie przekonał. Może kwestia dialogów? Nie wiem.
Cóż, był to w pewnym sensie zabieg celowy. Mefisto został “zdemaskowany”, więc chciałem żeby to się należycie odbiło w jego wypowiedziach.
To było zdanie o oku. Oko zawyło? Wprawdzie to koszmar, ale jednak…
Tak, oko zawyło ;]
Czy tutaj nie powinno być gdzieś przeczenia? (sam nie przystąpi do zadania)
Powinno i nawet wcześniej było, tylko w edycji wsiąkło :P Naprawiłem ;]
Dzięki serdeczne za klika! ;] Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! ;]
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Sądząc po Twojej ocenie, nie wypadło to całkiem źle.
Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że wypadło naprawdę dobrze.
chociaż nie jestem pewien, co starasz się wyrazić, gdy piszesz, że teraz nie jest ono “z prawdziwego zdarzenia”.
Tutaj mogłem wyrazić się nieco jaśniej. Pisząc o zakończeniu “z prawdziwego zdarzenia” miałem na myśli klasyczne zakończenie, z wyraźną puentą i domknięciem wątków, zamiast mocno otwartej formuły.
Oczywiście jest to uwaga z gatunku “przyganiał kocioł garnkowi”, ponieważ sam regularnie korzystam z otwartych zakończeń, albo wręcz zapętlenia wydarzeń… ;]
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Ślimaku!
Byłem ogromnie ciekawy, co tak twardo stąpająca (pełzająca?) po ziemi osoba może stworzyć przy próbie zmierzenia się z gatunkiem, którego podstawowym założeniem jest dziwność. Świat przedstawiony początkowo zdaje się nielogiczny, ale z czasem dochodzi do głosu matematyka i staje się jasne, że pierwsze wrażenie było błędne. Świat jest bardzo logiczny, a do tego mierzalny i jest to jedyna droga do należytego odbycia tej wędrówki.
W czasie lektury miałem skojarzenia z Alicją w krainie czarów, trzecią częścią Matrixa (początkowa scena, gdy Neo jest uwięziony na peronie). Z kolei sama Alicja przywodziła na myśl postać Enei z cyklu Hyperion Dana Simmonsa, ponieważ pojawiała się zawsze w odpowiednim miejscu i czasie, by przekazać bohaterom (bohaterowi?) niezbędne informacje i wskazówki. Różnica polega na tym, że Twoja Alicja jest w zasadzie rekwizytem, a Enea stanowiła oś fabuły.
I tutaj przechodzimy do jedynego problemu, jaki mam z Twoim tekstem. Fabuła, jak rozumiem, pełni rolę drugorzędną względem samej drogi i poznawania siebie, niemniej tekst mógłby sporo zyskać, gdybyś wyposażył go w zakończenie z prawdziwego zdarzenia i odpowiednio mocną puentę. Z uwagi na Twoje ponadprzeciętne umiejętności w zakresie operowania językiem, przez lekturę dosłownie się płynie. Tylko… dokąd właściwie?
Niemniej, czas spędzony przy Twoim opowiadaniu, był czasem dobrze spożytkowanym, za co chylę czoła. Powodzenia w konkursie!
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
SPW
Dzięki za wizytę!
Heskecie
Miło mi, że się spodobały opisy kosmitów i iluzji ;] Dzięki za klika!
strzelanie na pokładzie statku jest dość ryzykownym zachowaniem :-)
Słusznie, dałem się ponieść wyobraźni :P
Bruce

Bardzie
końcówka już coś wyjaśnia – taki Matrix, ale z UFOkami;).
Już coś wyjaśnia? To ja się obawiałem, że wyjaśnia aż za dużo… :D
to daje możliwość pociągnięcia historii
Ej, ale planem było definitywne zakończenie historii, a nie wprowadzanie spin-offów… :D
Dzięki za odwiedziny i kliknięcie! ;]
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
O cholera, mocna rzecz…
Cześć, Ambush!
Humor gdzieś tam rzeczywiście się znalazł, aczkolwiek tak czarny, że mógłby zacząć rapować… Nie jestem ogromnym miłośnikiem zwierząt, niezależnie od gatunku, ale wszystkie są żywymi istotami, więc okrucieństwo względem nich należy tępić z całą stanowczością. Niemniej, zamordowanie dziadka (pozostawienie na pewną śmierć), to jednak lekka przesada…
Czytało się bardzo dobrze, mimo ciężaru gatunkowego. Odnoszę też wrażenie, że króciak pasowałby do konkursu Fanthomasa. Uważaj, żeby Ci dziwność za bardzo nie weszła w krew! ;)
Biblioteka w pełni zasłużona.
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ja również dziękuję za oddane głosy oraz gratuluję pozostałym wybranym ;)
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"
Ave, Bruce!
Serdecznie Ci dziękuję za łapankę! Naprawiłem babole, chyba nawet skutecznie… Jedynie wstyd, że tyle tego się pojawiło :/
Dzięki za miłą opinię i kliknięcie ;)
Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"