- Opowiadanie: Adexx - Tańczący z wiatrem

Tańczący z wiatrem

Krótki short z ćwiczeń — może się komuś spodoba.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Tańczący z wiatrem

Prawo, lekko w lewo, a potem w dół – ten rytmiczny taniec towarzyszył mi przez całe życie. Jak walc, tylko bez partnera, bo wszyscy wokół tańczyli samotnie. Choć było nas tak wielu, żadne nie zderzyło się z innym. Swoją obecnością zasłanialiśmy całe niebo. Brakowało jedynie spokojnej, rytmicznej muzyki, przerywanej nagłymi, energicznymi przyspieszeniami tempa.

Pamiętam dzień swoich narodzin. Powietrze nagle stężało z zimna, a drobny obłok pary wodnej zderzył się z ciężką chmurą. W tej chwili zacząłem rosnąć. Rozwijałem swoje kruche, białe ramiona – delikatne kończyny rzeźbione chłodem. Wokół mnie rodziły się miliony podobnych istot, każda inna, każda jedyna i wyjątkowa. Miliony drobnych, białych znaków spadały w dół, szarpane niecierpliwym wiatrem.

Przebudziłem się w chwili, gdy zimno zaczęło kreować moje ciało. Pierwszy przebłysk świadomości był czystym zachwytem. Łagodne, przenikliwe zimno opanowało mój umysł, szczypiąc świeżo narodzone ciało. Świat był piękny – wszędzie panowała biel, cisza i blask. Cudownie było sunąć na zimowym wietrze niczym na niewidzialnym wierzchowcu, po prostu jechać przed siebie, ku dalekim, nieznanym przestrzeniom. Zmieniałem kierunek pod wpływem jego szarpnięć, tańczyłem w powietrzu i brałem udział w porywającym wyścigu ku ziemi.

Lecąc, próbowałem nawiązać kontakt z innymi, lecz nikt nie odpowiadał. To życie było piękne i ciche. Słuchanie melodii i szumu wiatru dodawało mi otuchy i nadawało sens istnieniu. Jaki był cel mojego życia? Nie wiedziałem. Jako nowo narodzony dopiero uczyłem się świata.

– O wietrze, jaki jest sens mojego istnienia? 

Odpowiedział mi bezlitosnym szeptem: tak jak ja mam wyć i dąć, tak ty masz po prostu spaść i stopnieć.

Pragnąłem czegoś więcej. Czułem, że mogłem osiągnąć tak wiele.

– O wietrze, dlaczego moje życie jest tak krótkie?

Koniec

Komentarze

Cześć, Adexx

Bardzo dobry szort. Chociaż za śniegiem nie przepadam… No, dobra, nie znoszę, to potrafiłeś mnie przekonać i urzekłeś szortem. Chce się przeczytać więcej w tym klimacie. 

Pozdrawiam 

Dziękuje bardzo. Pozdrawiam.

Króciutka miniaturka, na jedno kłapnięcie paszczą. Taka jak lubię. Bardzo zgrabnie napisana. Początkowo nie do końca domyślałam się o co chodzi, ale końcówka wyjaśniła wszystko.

Wokół mnie rodziło się miliony podobnych istot, każda inna, każda jedyna i wyjątkowa.

Nie powinno być: Wokół mnie rodziły się miliony podobnych istot?

: tak jak ja mam wyć i dąć, tak ty masz po prostu spaść i stopnieć.

Rozważyłbym kursywę.

 

Krótkie, ale bardzo ładne. Mógłby z tego powstać piękny wiersz. Kliczek.

Pozdrawiam

You cannot petition the Lord with prayer!

Dzięki wszystkim za komentarze i klika. Pozdrawiam.

Ładnie opowiedziana rzecz o istocie i przeznaczeniu płatka śniegu. ;)

W dziedzinie szortów robisz postępy. Oby tak dalej. :)

Idę do klikarni.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuje za klika. Pozdrawiam. 

Zdałem sobie sprawę, że przecież szorty też można klikać.

Również, klik

;-)

Cała przyjemność po mojej stronie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka