- Opowiadanie: MichaelBullfinch - Szwy

Szwy

Moda na sztucz­ność kie­dyś się skoń­czy. Py­ta­nie tylko co bę­dzie dalej.

 

Trosz­kę body hor­ror, ale tak tro­szecz­kę.

 

Wiem, że krót­kie, ale mam na­dzie­ję, że wy­star­cza­ją­co tre­ści­we. 

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Szwy

– Mamo! Zdo­by­łam pie­nią­dze! Bę­dziesz miała ope­ra­cję! – krzy­cza­ła od progu Agniesz­ka. – Gdy szef mnie zo­ba­czył, od razu zło­żył ofer­tę!

Wbie­gła do kuch­ni. Matka stała przy bla­cie, a jej łysa głowa od­bi­ja­ła się w szkle wi­try­ny. Pierw­szy raz od mie­się­cy ten widok nie spra­wił dziew­czy­nie przy­kro­ści. W końcu zebrała kwotę, która mogła kobiecie uratować życie.

Matka otworzyła usta, a niedowierzanie rozszerzyło oczy. Nagle upu­ści­ła kubek. Ce­ra­mi­ka roz­trza­ska­ła się o pod­ło­gę, roz­le­wa­jąc bru­nat­ną kawę po pa­ne­lach.

– Panie, się zmi­łuj… córuś… co ci się stało?

Agniesz­ka od­ru­cho­wo do­tknę­ła ban­da­ży na szyi.

– To nie­waż­ne. Mamo, bę­dziesz żyć.

 

*

 

Chłod­nie w Cen­trum Pięk­na bu­cza­ły jed­no­staj­nie. Białe świa­tło od­bi­ja­ło się od folii po­li­ety­le­no­wej, która szczel­nie opi­na­ła ludz­kie twa­rze. Każda le­ża­ła osob­no na sty­ro­pia­no­wej tacce, za­pa­ko­wa­na ni­czym świe­ża ryba. Pod spodem wid­nia­ły ety­kie­ty z ce­na­mi, da­ta­mi po­bra­nia i krót­ki­mi opi­sa­mi.

„Sło­wiań­ska mo­del­ka, top jeden w uwo­dze­niu”.

„Ide­al­na linia żu­chwy, wzrok sil­nej ko­bie­ty”.

„Sy­me­trycz­ne kości po­licz­ko­we, de­li­kat­ność”.

„Ko­re­ań­skie rysy, naj­go­ręt­szy krzyk mody”.

Na każ­dej ety­kie­cie migał in­te­rak­tyw­ny kod QR pro­wa­dzą­cy do cer­ty­fi­ka­tów po­twier­dza­ją­cych brak wcze­śniej­szych in­ge­ren­cji chi­rur­gii pla­stycz­nej.

„Na­tu­ral­ne” pięk­no stało się do­brem luk­su­so­wym. Rynek wtór­ny rósł tak szyb­ko, że bo­ga­cze mogli prze­bie­rać w twa­rzach doj­rzal­szych, do­stoj­nych, de­li­kat­nych, a nawet skraj­nie cha­rak­te­ry­stycz­nych, po­żą­da­nych głów­nie przez fe­ty­szy­stów. Naj­droż­sze i naj­bar­dziej po­szu­ki­wa­ne były jed­nak te młode i pięk­ne. Czas od za­wsze po­zo­sta­wał luk­su­sem.

Agniesz­ka pa­mię­ta­ła jesz­cze lata, gdy ko­bie­ty pom­po­wa­ły usta, wy­gła­dza­ły zmarszcz­ki i wstrzy­ki­wa­ły si­li­kon gdzie po­pad­nie. Wtedy my­śla­ła, że świat osią­gnął szczyt próż­no­ści. My­li­ła się. Nowa moda oka­za­ła się znacz­nie okrut­niej­sza. Teraz bo­ga­ci nie chcie­li już uda­wać pięk­na. Ku­po­wa­li je od ludzi, któ­rych nie było stać, by je za­trzy­mać.

– Prze­pra­szam?

Agniesz­ka pod­nio­sła wzrok. Przed ladą stała wy­so­ka ko­bie­ta w ja­snym płasz­czu. Pach­nia­ła dro­gi­mi per­fu­ma­mi. Nie wy­glą­da­ła na osobę, która przed za­ku­pem pa­trzy na ceny. Nawet w Cen­trum Pięk­na. Uśmie­cha­ła się sze­ro­ko, pod­eks­cy­to­wa­na jak dziec­ko przed świę­ta­mi.

– Po­pro­szę tę. – Wska­za­ła pal­cem jedną z tacek. – Łał, jest ide­al­na. Widzi pani te po­licz­ki? I ten nos… do­kład­nie o tym ma­rzy­łam.

Agniesz­ka wy­ję­ła opa­ko­wa­nie z chło­dziar­ki. Folia za­skrzy­pia­ła pod jej pal­ca­mi. Długo przy­glą­da­ła się wy­bra­nej przez ko­bie­tę twa­rzy. Była pięk­na, młoda. Ide­al­na.

Znie­cier­pli­wio­na klient­ka od­chrząk­nę­ła.

– Do­sko­na­ły wybór – po­wie­dzia­ła cicho Agniesz­ka.

Ko­bie­ta za­śmia­ła się ner­wo­wo.

– Mąż zwa­riu­je. Już umó­wi­łam ter­min prze­szcze­pu. Och! I muszę jesz­cze po­dejść na dział biu­stu. Do nowej twa­rzy po­trze­bu­ję du­żych, na­tu­ral­nych pier­si. W końcu wszyst­ko musi do sie­bie pa­so­wać, praw­da?

Agniesz­ka jesz­cze raz spoj­rza­ła na twarz za­mknię­tą pod folią. Słod­kie piegi. Ma­lut­ka bli­zna przy ustach do­da­ją­ca twa­rzy pa­zu­ra. Kie­dyś jej nie­na­wi­dzi­ła.

– Pięk­na – szep­nę­ła bar­dziej do sie­bie niż do klient­ki. – Mnie nie było na nią stać.

– Och, pani też wy­bra­ła… hm, dość ory­gi­nal­ną twarz – rzu­ci­ła klient­ka, lu­stru­jąc ją wzro­kiem i wy­raź­nie sta­ra­jąc się za­brzmieć uprzej­mie.

Agniesz­kę coś ści­snę­ło w gar­dle. Po­wo­li prze­su­nę­ła pal­ca­mi po cien­kim szwie, który biegł wokół jej głowy i scho­dził ku szyi. Niżej, pod ma­te­ria­łem uni­for­mu, wy­czu­ła chłod­ne, syn­te­tycz­ne po­szy­cie tym­cza­so­we­go kor­pu­su so­cjal­ne­go z od­zy­sku. Z oka spły­nę­ła jej po­je­dyn­cza łza.

Ale wtedy po­my­śla­ła o matce.

Agniesz­ka uśmiech­nę­ła się de­li­kat­nie, star­ła wil­goć z po­licz­ka i po­pra­wi­ła sztucz­ną skórę przy szczę­ce.

– Za­pra­szam – po­wie­dzia­ła pro­fe­sjo­nal­nym, wy­uczo­nym tonem. – Chęt­nie po­mo­gę do­brać ide­al­ny, na­tu­ral­ny biust, który uzu­peł­ni nowy wi­ze­ru­nek. Chyba nawet wiem, co pani po­le­cić.

Koniec

Komentarze

Witaj. :)

 

Tu tylko mam wątpliwość, czy przy Wołaczu nie ma być przecinka, ale ja zawsze i wszędzie bym je wstawiała, zatem mogę się mylić, sorki:

– Panie (TU?) się zmiłuj… córuś… co ci się stało?

 

Gorzkie, mocne, ale – napisane tak, że wygląda, jak prawdziwa rzeczywistość, która może nastąpić całkiem niedługo… W szorcie padło określenie: “okrutniejsze” i ono najlepiej oddaje całość zagadnienia. :)

Pozdrawiam serdecznie, kliczek. ;) 

Pecunia non olet

Cześć, Michael

Szkoda, że tak krótko. 

Z czego wynika chęć udoskonalania się estetycznego? Z potrzeby bycia pięknym, czy może z ukrytych kompleksów? A może jest to modne? Takie czasy? Przypomniałem sobie teledysk Rammsteina, jak wokaliście rozlewa się z twarzy skóra i zszywa to taśmą. Polecam. 

Szort bardzo dobry.

Klik

To jest dobry szort, ale mam wrażenie że czegoś mi zabrakło po przeczytaniu. Puenta jakoś mnie nie uderzyła jak powinna.

Tymczasowy lakoński król

Dobrze się czytało, chociaż było trochę ckliwe na samym początku. Jeżeli moda na sztuczność ma się skończyć, to może jednak nie tak:( 

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Bry!

 

W końcu zebrała kwotę, która mogła uratować kobiecie życie.

Szyk:

→ W końcu zebrała kwotę, która mogła kobiecie uratować życie.

 

a niedowierzanie rozciągnęło powieki.

Mmm… <myśli, ale nic nie może wymyślić>

 

Białe światło odbijało się od folii polietylenowej

od streczu

 

 

których nie było stać, by je zatzrymać.

zatrzymać

 

Kupowali je od ludzi, których nie było stać, by je zatzrymać.

– Mnie nie było na nią stać.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Sprzedaż twarzy jest jedyną opcją na przetrwanie w tym uniwersum? Nie chodzą normalnie do pracy czy coś? W sensie, nie rozumiem, jak ktoś może nie pozwolić sobie na zatrzymanie własnej twarzy? Chyba że Centrum Piękna żerowało wyłącznie na takich ludziach jak Agnieszka, którzy są w trudnej sytuacji życiowej.

 

Hm. Nie wiem, czy mnie to przekonuje. W sensie, jeśli wróci moda na naturalność, to nie wystarczy po prostu sobie jakoś “odsysnąć” tych botoksów i kwasów z twarzy? :P Nie wiem, nie znam się. Jednak znając historię ludzkości w sumie nie można wykluczyć, że ktoś by na taki pomysł wpadł.

 

Sprawnie poprowadzony szorcik, to, co miało być pokazane, zostało pokazane, zbędnymi szczegółami nas nie zalewałeś i zdołałeś zmieścić w tym tragedię jednostki. Kliczek się należy.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Cześć, Michaelu!

 

Mocny króciak. Niepokojąca wizja tego, jak może wyglądać kolejny poziom mody na “upiększanie” własnego ciała.

Do tego sygnalizacja lekko dystopijnego charakteru przyszłości (ten fragment o braku środków na zatrzymanie własnej twarzy), która też robi robotę. 

Szkoda, że tak krótko, ale czasami nie trzeba rozwlekać tekstu, by zrobić wrażenie. Twój zrobił.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Treściwe i przykre. W moim guście :)

 

Obawiam się, że nie jest to wcale takie nierealne fantasy. Próżność, konsumpcjonizm i głupota obecnych czasów, zwłaszcza wśród “elit”, mogą doprowadzić i do takich rozwiązań. Temat-rzeka. Sama staram się nad tym nie główkować za mocno, bo i tak nie mam na to wpływu. Jednak mam w domu małą dziewuszkę i siłą rzeczy czasem się boję tego, co ją czeka w przyszłości. Zwłaszcza jako kobietę.

 

A tak po dłuższym namyśle – może przeredagowałabym wstęp. W porównaniu do dalszej części wypada on dość… miękko? Ckliwie? To tylko drobna sugestia, bo i tak bardzo mi się podoba.

 

Pozdrawiam :)

Hej!

 

Ciekawy pomysł i dobrze napisane. Rzeczywiście, coś jest na rzeczy z tą pogonią za ulepszaniem wyglądu, aż do poziomu groteski. Pokazałeś to w brutalny sposób, ale właśnie taki prowokuje do zastanowienia się. Ekstremalne modyfikacje ciała prowadzą do upiornych konsekwencji. Inne pytanie: na ile wygląd wpływa na naszą tożsamość?

Mała uwaga – na miejscu matki nie zgodziłbym się chyba na takie poświęcenie ze strony córki. 

 

Pozdrawiam!

Dziękuję za wszystkie komentarze i miłe słowa. Postaram się odpowiedzieć na każdy wpis późnym wieczorem!

You cannot petition the Lord with prayer!

Wyjątkowo przerażająca wizja, zwłaszcza że nikomu nie pozwoli zachować twarzy.

 

Matka otwo­rzy­ła usta, a nie­do­wie­rza­nie roz­cią­gnę­ło po­wie­ki. → Próbowałam. Nie udało się. Nie wiem, jak niedowierzanie mogło rozciągnąć kobiecie powieki.

A może miało być: Matka otwo­rzy­ła usta, a nie­do­wie­rza­nie rozszerzyło oczy.

 

– Panie się zmi­łuj… córuś… co ci się stało? → Winno być: – Panie, zmi­łuj się… córuś… co ci się stało?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Myślę, że ta wizja nie jest tak nieprawdopodobna, jak by się zdawało. Myślę tak dlatego, że nie widzę granicy ludzkiej głupoty i ludzkich okrucieństw.

Pozdrawiam.

Przygnębiający tekst. A wizja wydaje mi się możliwa. Niestety.

Babska logika rządzi!

bruce, bardzo dziękuję za komentarz i klika. Przecinek dodany. Tak, ja też uważam, że to okrutne, ale jednak w pewien sposób tak widzę branżę beauty – nawet obecną, więc jak myślę co się z nią stanie w przyszłości to aż się boję.

 

Hesket, wiem, że krótko, ale miał to być drabble, więc i tak przedłużyłem. A też nie wiem, czy właśnie mocna cecha tego szorta to nie to, że jest powiedziane dużo w mało znaków. Nie wiem czy byłby tak ciekawy, jakby zrobić z niego dłuższy tekst. Teledysk Rammstein oczywiście znam, w sumie fajne skojarzenie. Cieszę się, że tyle pytań ostatnio do Ciebie przychodzi po moich szortach. 

Z czego wynika chęć udoskonalania się estetycznego?

Myślę, że z wszystkich, które wymieniłeś, a i jeszcze by się coś znalazło. Mnie to osobiście jakoś przeraża, może stąd pomysł na szorta. Dzięki za miły komentarz i klika!

 

OneTwo, dzięki za przeczytanie i komentarz. Kurczę, myślałem, że puenta i twist są tu najmocniejszą częścią.

 

TeoMax, dzięki za przeczytanie i komentarz. Początek ma spełniać kilka celów, nawet podświadomie, więc jest mi tu potrzebny taki. Pomaga też wybrzmieć bardziej twistowi na końcu. Cieszę się, ze dobrze się czytało!

 

Holly

od streczu

XD

Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Sprzedaż twarzy jest jedyną opcją na przetrwanie w tym uniwersum? Nie chodzą normalnie do pracy czy coś? W sensie, nie rozumiem, jak ktoś może nie pozwolić sobie na zatrzymanie własnej twarzy?

No jak nie chodzą do pracy skoro nasza bohaterka dosłownie jest w pracy w tym szorcie XD

Kupowali je od ludzi, których nie było stać, by je zatzrymać. – to jest bardziej metafora. Oczywiście, że nie zabierali każdemu twarzy. Ale moja wizja jest dość dystopijna, gdzie konsumpcjonizm rządzi światem jeszcze bardziej niż dzisiaj. Ceny twarzy pięknych, naturalnych kobiet są olbrzymie, co jest podkreślone w szorcie kilkakrotnie. Jak możemy się domyślić, skoro Agnieszka jest w stanie opłacić operację itd umierającej matce, to są to gigantyczne kwoty. Więc młode, piękne, ale biedne dziewczyny w moim świecie dostają po prostu propozycję nie do odrzucenia i zastępcze, sztuczne twarze socjalne. Zresztą piersi też, bo mam nadzieję, że wyłapałaś, że ona właśnie idzie jej doradzić swoje własne piersi, które również sprzedała, co ma być podwójnym twistem.

Chyba że Centrum Piękna żerowało wyłącznie na takich ludziach jak Agnieszka, którzy są w trudnej sytuacji życiowej.

O ile byli wystarczająco ładni :D

Hm. Nie wiem, czy mnie to przekonuje. W sensie, jeśli wróci moda na naturalność, to nie wystarczy po prostu sobie jakoś “odsysnąć” tych botoksów i kwasów z twarzy? :P Nie wiem, nie znam się.

Nie do końca rozumiem logikę tutaj. To już chyba nawet wizja z tego szorta jest bardziej realna haha. Przecież jak masz osobę, która wstrzykiwała botoks, bo chciała wyglądać “młodziej”, a botoks był w modzie, to jak nagle się go pozbędzie to nie będzie ani młoda, ani ładna, ani już na tym etapie naturalna (naturalne twarze miały nawet certyfikaty, co zaznaczyłem specjalnie).

Żeby wytłumaczyć – korporacja wyszukiwała dziewczyny naturalne, piękne, młode, i biedne. Przedstawiała im ofertę, której raczej nie odrzucały, bo tych pieniędzy potrzebowały. Oczywiście twarze były różne, co też zaznaczyłem, więc inne “rodzaje” też były na rynku, ale szort skupia się na najdroższym wypadku, twarzach młodych, pięknych i naturalnych. Do tego mamy biusty, co działa bardzo podobnie, możliwe, że i coś więcej, ale nie chciałem brnąć tak daleko, żeby nie rozmyć treści właściwej.

Więc w tym krótkim tekście chciałem przedstawić ponurą wizję konsumpconistycznej przyszłości, gdzie bogaci będą też kraść też piękno biednym i to drastycznie, a zauważ, że Agnieszka się na to godzi, jest jej trochę przykro, bo akurat trafiło się jej sprzedawać własną twarz, ale to sytuacja raczej niecodzienna, większość dziewczyn jednak po prostu sprzedaje twarz i tyle ją widziało, akceptując nowe reguły świata. Dostają socjalne twarze, piersi itd, a bogaci mogą dalej czuć się lepsi, tylko dzięki forsie i braku skrupułów. 

Sprawnie poprowadzony szorcik, to, co miało być pokazane, zostało pokazane, zbędnymi szczegółami nas nie zalewałeś i zdołałeś zmieścić w tym tragedię jednostki. Kliczek się należy.

Dzięki! Rozpisałem się, ale stwierdziłem, że zadałaś fajne pytania, więc odpowiedziałem szerzej, bo pewnie gdzieś się powtórzą w komentarzach!

 

Cezary, dzięki za tyle miłych słów. Cieszę się, że szort do Ciebie trafił!

Szkoda, że tak krótko, ale czasami nie trzeba rozwlekać tekstu, by zrobić wrażenie. Twój zrobił.

Bardzo mi miło!

Dzięki za komentarz i klika!

 

Pozdrawiam wszystkich!

You cannot petition the Lord with prayer!

heart I ja dziękuję. :) 

Popieram Twój strach, Michaelusad

Pecunia non olet

Ale moja wizja jest dość dystopijna, gdzie konsumpcjonizm rządzi światem jeszcze bardziej niż dzisiaj.

Czy konsumpcjonizm hmmm

 

Agnieszka nie biduje wydawszy wszystkie pieniądze na sojowe latte, ajfona pincet i weekendowe wypady do Paryża po selfiaka, tylko ze względu na wydatki medyczne.

 

Postawę dzianej niuni ze sklepu z buziami można określić jako konsumpcyjną, ale też raczej tylko w przybliżeniu, przecież kupuje (przynajmniej w jakimś sensie) realne dobra – o ile standardy piękna różnią się w czasie, to sama chęć posiadania urody nie wydaje się wynikać z konsumpcjonizmu, nawet paleolityczne społeczeństwa stosowały różne zabiegi upiększające, nie mówiąc już o wczesnych rolnikach.

 Chyba że pani bierze nową buzię co dwa tygodnie, to wtedy tak.

No i czy jej postawa jest toczącą społeczeństwo chorobą, czy objawem?

 

Tak czy inaczej, tekst jest oczywiście bardzo udany. Zastanowiłbym się jedynie nad przycięciem tych ekspozycyjnych dygresji w pierwszej połowie drugiej sceny (tak, tak, tekst ma 4k znaków a Zakapior by go przycinał…).

 

Pozdrawiam!

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

No jak nie chodzą do pracy skoro nasza bohaterka dosłownie jest w pracy w tym szorcie XD

 

Zresztą piersi też, bo mam nadzieję, że wyłapałaś, że ona właśnie idzie jej doradzić swoje własne piersi, które również sprzedała, co ma być podwójnym twistem.

Tak, to akurat wyłapałam, proszę Pana :)

 

O ile byli wystarczająco ładni :D

A no właśnie.

 

korporacja wyszukiwała dziewczyny naturalne, piękne, młode, i biedne.

Jak Epstein!

 

Dzięki! Rozpisałem się, ale stwierdziłem, że zadałaś fajne pytania, więc odpowiedziałem szerzej, bo pewnie gdzieś się powtórzą w komentarzach!

Sprytnie, chociaż wątpię, żeby ktoś jeszcze się tak czepiał jak ja :P

(Czyżbym słyszała kroki Tarniny? Nieee, wydawało mi się….)

 

No cóż, obym nigdy nie dożyła takich czasów!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

“Ckliwy początek” to nie zarzut. Końcówka też “chwytająca za serce”. W sumie – dopóki będzie ktoś gotowy do poświęceń, to ludzkość nie zaginie, to napawa optymizmem:) 

A czytało się dobrze.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

 

UnaBomba, dzięki za miłe słowa i komentarz. Tak, tez się boję co przyszłość przyniesie. I ze względu na moją przyszłość i przede wszystkim ze względu na przyszłość córki. Ale to tylko takie fantastyczne wizje, nie? Przecież to nie ma prawa się wydarzyć. A może? :D

Wstęp celowo tak, cisza przed burzą.

 

Kronosie.maximusie, dzięki za miły komentarz i klika! Cieszę się, że Ci się podobało. Ciekawe pytanie zadałeś. A może nawet na ile to, jak chcemy wyglądać, wpływa na naszą tożsamość. I ile jesteśmy w stanie za to poświęcić.

Tutaj matka też z pewnością nie zgodziłaby się na takie rozwiązanie. Córka zrobiła to w ramach “niespodzianki”.

 

reg, bardzo dobrze to ujęłaś. Dziękuję za przeczytanie i klika. Poprawki naturalnie wprowadziłem, chociaż z tym “Panie, zmiłuj się” zastanawiam się. Nie nad przecinkiem, a nad szykiem. “Panie, zmiłuj się” bardziej kojarzy mi się z kościołem, albo jak jesteśmy zawiedzeni. Ale moja babcia, jak była w szoku, zawsze mówiła “Panie, się zmiłuj”. I wiele osób, które znam, też. Co o tym sądzisz?

 

AdamieKB, dzięki za komentarz. Właśnie ja też miałem wrażenie pisząc tego szorta, że jest to dość realne. I zgadzam się z tezą, że to okrucieństwo i, przede wszystkim, głupota na to wpływają.

 

Finklo, ano, właśnie. Może dlatego bałem się tego bardziej rozwijać. Towarzyszył mi dziwny dyskomfort pisząc ten tekst. Tak jakby to się miało zaraz urealnić. Chyba takiego uczucia jeszcze nie miałem. Dzięki za komentarz!

 

Zakapiorze,

Agnieszka nie biduje wydawszy wszystkie pieniądze na sojowe latte, ajfona pincet i weekendowe wypady do Paryża po selfiaka, tylko ze względu na wydatki medyczne.

No tak, ale to nie o niej mowa, jeśli chodzi o konsumpcjonizm, a o bogaczach z tekstu. Agnieszka jest w sumie tutaj tylko produktem, a dokładniej jego źródłem. Myslę, że nawet dzisiaj wiele osób, z wystarczającym majątkiem, by się zdecydowało na nową twarz, nawet jeśli krzywda byłaby równomierna do tej z mojego tekstu.

przecież kupuje (przynajmniej w jakimś sensie) realne dobra – o ile standardy piękna różnią się w czasie, to sama chęć posiadania urody nie wydaje się wynikać z konsumpcjonizmu, nawet paleolityczne społeczeństwa stosowały różne zabiegi upiększające, nie mówiąc już o wczesnych rolnikach.

 Chyba że pani bierze nową buzię co dwa tygodnie, to wtedy tak.

Tu racja, chęć posiadania urody wynika z szeregu przyczyn. Ja mówiłem ogólnie o takiej wizji świata, trochę z cyberpunku jednak tu jest. Śmietanka bogaczy, biednym się zabiera już nawet urodę. Więc w sumie konsumpcjonizm to jakaś tam część, zgoda.

A założenie jest takie, że te twarze są dość, hm, wymienne. Może nie co dwa tygodnie, ale jednak tez się na logikę zużywają, skoro są naturalne. Ale do tego bym potrzebował pełnoprawnego opowiadania, może kiedyś to rozwinę.

No i czy jej postawa jest toczącą społeczeństwo chorobą, czy objawem?

Hmm

 

Dzięki za miłe słowa i szereg celnych pytań. Co do skrócenia, no, mimo wszystko nie zaskoczyłeś mnie, bo tego fragmentu byłem najmniej pewien, ale jednak chciałem chyba to powiedzieć, a i dodać jakąś mocną, według mnie, realną wizję tego, że w takiej wizji świata to właśnie bogaci fetyszyści mogą być idealnym przykładem tego konsumpcjonizmu, bo jednak te twarze by sprawiali dla swoich partnerek/partnerów. Troszkę symboliczne uderzenie w takie twory, jak OnlyFans, które już teraz działają często na zasadzie obsesji do jednej osoby.

 

Holly,

Jak Epstein!

Omg XD

Sprytnie, chociaż wątpię, żeby ktoś jeszcze się tak czepiał jak ja :P

(Czyżbym słyszała kroki Tarniny? Nieee, wydawało mi się….)

To zadowolenie, mieszane z przerażeniem, jak Tarnina  dodaje Twój tekst do kolejki XD

No cóż, obym nigdy nie dożyła takich czasów!

I ja!

 

TeoMax, ale jakim kosztem te poświęcenia :< Dzięki za kolejną dawkę miłych słów!

 

Pozdrawiam wszystkich!

 

You cannot petition the Lord with prayer!

“Panie, zmiłuj się” bardziej kojarzy mi się z kościołem, albo jak jesteśmy zawiedzeni. Ale moja babcia, jak była w szoku, zawsze mówiła “Panie, się zmiłuj”. I wiele osób, które znam, też. Co o tym sądzisz?

Sądzę, Michaelu, że skoro tak mówiła Twoja Babcia, to z pewnością wiedziała, co mówi, więc przestań się zastanawiać i nie szykuj zmian. Niech zdanie pozostanie w wersji pierwotnej. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

więc przestań się zastanawiać i nie szykuj zmian.

heart!

You cannot petition the Lord with prayer!

Tym sposobem i wilk jest syty, i owca cała. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wilk za babcię przebrany tym razem zadziałał :D

You cannot petition the Lord with prayer!

I oby tak było zawsze. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czołem! Krótko, bo z telefonu. Przykry tekst, ale dobrze poprowadzony. Chłodnia to idealna scena dla takiego spektaklu. Cóż "w przyszłości nie będziemy się starzeć!" *meanwhile przyszłość*. Zastanawia mnie tylko "wzrok silnej kobiety" w reklamie, bo o ile linia oczodołów to element twarzy, o tyle same oczy chyba nie (?). W sensie bardziej zrozumiałem, że to sprzedaż takiej maski, jeśli razem z oczami i wszystkim to robi się makabrycznie… Tak, czy inaczej, pomysł zacny ;)

I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...

regheart

 

beeeecki, dzięki za komentarz i miłe słowa! 

Zastanawia mnie tylko "wzrok silnej kobiety" w reklamie, bo o ile linia oczodołów to element twarzy, o tyle same oczy chyba nie (?). W sensie bardziej zrozumiałem, że to sprzedaż takiej maski, jeśli razem z oczami i wszystkim to robi się makabrycznie…

Zostawiłem w tym małe niedopowiedzenie, celowo :D Ale nie byłbym przekonany, czy dalej można nazywać to maską.

Tak, czy inaczej, pomysł zacny ;)

Dzięki!

You cannot petition the Lord with prayer!

Kurczę… Mam z tą historią dokładnie ten sam problem, co z ,,Modyfikowanym węglem”. Trudno mi kupić taką wizję świata (może to i dobrze?…). W sensie, ,,kradzież” twarzy (oraz cycków) to jest coś żywcem wyjętego z horroru i nie do końca rozumiem, jakim cudem weszła do mainstreamu. Próbuję sobie wyobrazić, jak to wyglądało na początku – podstarzała aktoreczka pojawia się pewnego dnia na gali z twarzą przeszczepioną od imigrantki ze wschodniej Europy? Nikt nie pomyślał, że to chore? Jasne, widzę, że to metafora, ale jednak…

Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...

 

Ależ makabryczny pomysł! Podoba mi się! :D I te twarze zapakowane jak świeże ryby, brr… 

Poświęcenie córki dla matki jest tutaj olbrzymie! Zastanawia mnie jak wygląda taka twarz socjalna? Wywnioskowałam, że nie jest zbyt piękna… Tutaj nasuwa mi się pytanie, czy pracownica takiego sklepu nie powinna być jego „chodzącą reklamą”? Szef mógłby zaproponować ładną twarz zastępczą (może taką, która z jakiegoś powodu nie chce się od miesięcy sprzedać i już traci na ważności, ale jednak lepszą niż byle jaka twarz socjalna). Chociaż może w tym dystopijnym świecie i tak nikt nie zwraca większej uwagi na szaraków stojących za sklepową ladą? Takie tam rozkminy przy kawie :D

 

Bardzo udany tekst! Symboliczny klik! 

Pozdrawiam :D 

 

 

 

Podążaj za białym królikiem.

SNDWLKR, no widzisz, ja właśnie lubię wizję z “Modyfikowany węgiel” i ogólnie takie wydziwianie z ciałem mnie dość straszy. Mimo wszystko wydaje mi się, że to dość realna wizja, jeśli zakładamy jakąś dystopię. Najpierw krytykowane, potem coraz bardziej akceptowane, jeszcze później norma, która przechodzi wręcz w promowanie. Ile już takich rzeczy było. Ale obyś miał rację, że jest to przesada. Dużo jest w tym tekście też rzeczy jakie chciałem powiedzieć o pewnych tematach, więc cieszę się, że to zauważyłeś.

Dzięki za komentarz i, że zawsze wpadasz przeczytać, bardzo to cenię!

 

Marszawa

Zastanawia mnie jak wygląda taka twarz socjalna? Wywnioskowałam, że nie jest zbyt piękna… Tutaj nasuwa mi się pytanie, czy pracownica takiego sklepu nie powinna być jego „chodzącą reklamą”?

W sumie ciekawe pytanie. Nie wyobrażałem sobie jej jako jakiejś bardzo brzydkiej. Tu samym problemem jest chyba, że to po prostu nie jest twarz właścicielki. I nie jest w modzie, bo nie “naturalna”, a sztuczna :D 

Pomysł, żeby szef zaoferował jej twarz na końcu daty przydatności w sumie ciekawy, ale chciałem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i wrzucić pomysł z twarzami socjalnymi, bo przeraża mnie ta wizja. Naprawdę czułem dyskomfort pisząc ten tekst XD

Dzięki za komentarz, symboliczny klik i miłe słowa!

 

Pozdrawiam!

 

You cannot petition the Lord with prayer!

Nowa Fantastyka