komentarze: 3060, w dziale opowiadań: 2226, opowiadania: 520
komentarze: 3060, w dziale opowiadań: 2226, opowiadania: 520
Gratki!

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gdyby nie było jasne: to z kałamarzami to był żart.
Moim zdaniem sposób, w jaki teraz przyznawane są piórka jest po prostu ok i nie wymaga żadnych zmian.
Owszem – zawsze będą nia zadowoleni – przykładowo taki ja mógłbym być niezadowolony, bo nigdy nie dostałem piórka i nigdy nie dostanę i mógłbym być z tego nawet bardzo niezadowolony, tak bardzo by chcieć robić z tego powodu rewolucję – ale nie chcę. Czy chciałbym brązowe piórko? Pewnie tak, ale na pewno nie chciałbym go niezasłużenie.
Żaden z moich utworów, które tu zamieściłem na piórko nie zasługiwał, a ten, który był do piórka nominowany – zasługiwał na to najmniej.
Uważam, że im trudniej dostać piórko – tym lepiej – i dobrze, że teraz trudniej o piórka niż kiedyś, bo tak jak pisałem, duża część starych utworów piórkowych wydaje się słabsza niż te dzisiejsza (ale może po prostu czasy się zmieniły i akcenty).
Wprowadzanie nowych nagród? Kałamarzy? Orderów? Przypinek?
O tyle zbędne, że:
System nie jest doskonały, to na pewno, ale to nie znaczy, że trzeba koniecznie go całkiem zepsuć, a większość proponowanych zmian właśnie to by spowodowała.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Jeśli już musi być coś publiczności, niech to będzie kałamarz, by nie mylić z piórkami:

…bo w końcu w czymś muszą być te piórka maczane (w poklasku publiczności? ;-) )
Byłyby to dwa zupełnie inne porządki nagród.
(powyższy obrazek został wygenerowany przez Gemini)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
nie wiadomo, czy zamieścił, czy wyjął z kopii roboczych – możliwe, że tekstów nie da się dodawać, ale modyfikować istniejące – się da.
Pytanie tylko, czy jak mityczny nowy portal zawita będzie miał wersje tekstów już zmodyfikowane, czy sprzed paru dni, z początków przenosin.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
W polskim sądownictwie jest coś takiego jak “Siła wyższa”.
Jest to "zdarzenie zewnętrzne, niemożliwe do przewidzenia i niezależne od woli stron".
Myślę, że migracja bazy portalu robiona za pomocą żółwi pocztowych (bo gołębie byłyby szybsze) jest takim wydarzeniem i rzeczywiście byłoby miło, gdyby organizatorzy konkursu wzięli pod uwagę to opóźnienie.
Nieprzedłużenie tego byłoby po prostu niesprawiedliwe względem piszących.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Ewidentnie potrzebujecie tego wątku na głosowanie. :D
Trzeba umieć odróżniać pragnienia (pożądania i apetyty) od potrzeb.
To rozróżnienie jest fundamentem najważniejszej i najwyższej wartości w ludzkim życiu, stanowiącej fundament człowieczeństwa – wolności – bo podążanie za zachciankami jest gorszą niewolą, niż jakiekolwiek zewnętrzne zakazy.
Więc wątku nikt tak naprawdę nie potrzebuje, choć wiele osób ma na niego chętkę ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Ci, którzy potrafią to rozpoznać, za niedługo też przestaną potrafić, więc się nie przejmuj zbytnio.

To tak zwana kompozytowa twarz Polki i Polaka – w uproszczeniu – uśredniona twarz z wielu tysięcy fotografii naszych rodaków.
Taki typowy Polak i typowa Polka. Istnieją takie dla każdej grupy etnicznej itp.
Nie jest to żadna konkretna osoba, ale wydaje się, że wszyscy kogoś podobnego znamy – poza tym ci ludzie są – przynajmniej dla polskiego odbiorcy – ładni.
Ładni, ale nie piękni.
Podobnie jest z tekstami.
Teksty, by były piękne muszą odbiegać od norm.
Sztuczne inteligencje nie są uczone po to, by tworzyć teksty literackie – gdyby tak było, tworzyłyby dużo lepsze utwory – w skrajnym uproszczeniu sztuczne inteligencje są uczone by przewidywać dalszy ciąg danego tekstu lub wymiany zdań, na podstawie wzorców jakie odnalazły w milionach tekstów.
Nic dziwnego więc, że to wszystko będzie gdzieś ciążyć do jakiejś średniej.
Do tego, co jest najczęściej.
Dlaczego ludzie używają nieobronionego SI do zamieszczania tu tekstów?
Nie tylko dlatego, że tak jest łatwiej i szybciej, ale także, dlatego, że te teksty są lepsze niż te, które by sami stworzyli.
Podobnie jak te sztuczne osoby powyżej są “ładniejsze” od większości realnie istniejących osób. Ich twarze są symetryczne, proporcjonalne, ich nosy proste, ich uszy równo rozstawione, ich brwi ani za grube, ani za wąskie, ich oczy duże i dobrze wykrojone.
Cóż, pora na uderzenie między oczy: teksty tworzone przez SI własnie takie są – są lepsze niż 90% śmieci tworzonych przez ludzi.
I ci ludzie to dostrzegają. Bo sami nie potrafią wymyśleć dobrych metafor, a te tworzone przez SI brzmią mądrze, gładko i odkrywczo.
”Wspomnienia rzucały długie cienie”
”Iskra nadziei rozbłysła w jego sercu”
”Światło prawdy przebiło się przez mgłę kłamstw”
”Stał na moście między tym, kim był, a tym, kim miał się stać.”
”Cisza była jak świeżo spadły śnieg, tłumiący każdy dźwięk”
To wszystko powyżej teoretycznie mógłby napisać człowiek (zupełnie pozbawiony wyobraźni) – nie brzmi to z pozoru robotycznie i źle. Dopiero jak się pochylimy nad zdaniem dłużej niż pół sekundy dostrzeżemy, że to bełkot. Na ostatnim przykładzie:
Jeśli człowiek by wymyślił coś takiego (nawet pomijając głupotę tej metafory) to poprzestałby na:
“Cisza była jak świeżo spadły śnieg.”
Nie ma nic durniejszego niż tłumaczenie metafor a “tłumiący każdy dźwięk” – jest właśnie taką próbą wytłumaczenia.
Jednak – ludziom też zdarza się tak pisać (niestety).
Czytam teraz książkę, wydaną dłuuuugo przed pojawieniem się pierwszych ogólniedostępnych SI a w niej pada coś takiego:

I nie wiem, czy to wina tłumaczki czy autorki (bo oryginalnie to ta książka jest po angielsku a nawet po amerykańsku).
Tłumaczka przetłumaczyła ponad czterdzieści książek (przynajmniej z tych wydanych w Polsce), autorka wydała ich tyle samo. Zdawać by się mogło, że powinny umieć pisać…
A powstaje tekst, którego Gemini by się powstydził, ChatGPT by się zapadł pod ziemię, a Grok by popełnił samobójstwo po ostatniej kropce.
Czytam tylko dlatego, bo głównym bohaterem jest Jim :)
Ponieważ w ekonomii i przyrodzie króluje zasada kopernikańska, gorszy pieniądz zawsze wypiera lepszy, to niedługo wszyscy będą tak pisać, bez względu na to, czy będą używali SI, czy nie, bo się to stanie smutną normą.
Więc @bruce klikaj.
Po prostu oceniaj jakość tekstu, a nie zastanawiaj się, czy jego autorem jest maszyna czy człowiek.
Pewnego dnia ktoś stwierdzi, że w pisaniu tekstów literackich też są znaczące pieniądze i LLMy będą wtedy pisać lepiej niż ktokolwiek na tym forum…

PS. napisałbym to jako osobny post albo artykuł itp. – ale jak wiadomo nie można, więc proszę wybaczcie ten spam w wątku do tego nie przeznaczonym, przyznacie jednak, że gdyby bruce przestała klikać, to by było wielką szkodą dla tej stronki.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gratulacje @Melya!!!
Taka młoda, a już taka rozchwytywana ;-)
Znów jest czego zazdrościć :)

Gratki!
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
NIech formacja mułowców zetrze się w smiertelnym boju z Formacją Nieżywych Schabuff.
A potem niech wszystko zaorają rycerze, którzy mówią Ni.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gratulacje Wilku który jest!
Ekhmm… jeszcze jakieś wilki się czymś pochwalą?
Zaraz wpadnie tu cała wataha?
W końcu Polak Polakowi wilkiem, czyż nie? ;-)
(…i to nic, że homo homini lupus est – nie wskazuje na narodowość).
Więc – wilki gurom ;-)
Winszuję (z mieszaniną zawiści i zazdrości, lol) takie typowe brawo ale dlaczego nie ja (mimo że nic ne zrobiłem, a moich książek nie tłumaczą na obce języki).
Ostatnio trochę się wnikliwiej przyglądam takim emocjom ludzkim jak zawiść czy zazdrość i wśród swoich poszukiwań natrafiłem na gówno-badania (zaraz się okaże, dlaczego gówno, a nie porządne) – że Polacy niby sa bardziej zawistni niż na przykład Skandynawowie czy Amerykanie.
Oczywiście nagłówki wielkie, ale jak wczytałem się w sam sposób przeprowadzenia, to prawie poplułem monitor (nie jadem, akurat coś piłem) – ze śmiechu.
Bo oczywiście badania miały charakter ankietowy i jedno z pytań brzmiało mniej więcej:
Pytanie 69: Określ, jak bardzo ucieszyłoby Cię, jakby sąsiad odniósł wielki sukces.
No i jak byk wyszło, że Amerykanie się cieszą z takich sukcesów w 90%, Skandynawowie w 69%, a Polacy w ledwo 6%.

Cóż, dlaczego te badania były z czterech liter, chyba tłumaczyć nie muszę.
Co do poważniejszych badań – owszem wychodzi z nich, że w porównaniu z innymi nacjami bardzo słabo wypadamy od lat pod względem zupełnie innego współczynnika, a mianowicie – zaufania społecznego.
Ale to temat na obszerny artykuł (na który nie mam czasu) a ja tu przyszedłem pogratulować, pora kończyć offtop…
…więc wilki wszystkie – jak najwięcej sukcesów Wam życzę, niech mi oko zbieleje z zazdrości, a może z tej zazdrości ruszę leniwe cztery litery i coś zrobię (zazdrość może być motywująca).
Gratulacje raz jeszcze!

Gratki jeszcze raz!
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Ale to forum (ani ten konkurs) – nie jest 18+
;-)
więc oglądacie na własną odpowiedzialność…
.
.
.
.
.
.

Ciekawe, czy nowy portal będzie miał funkcję “spoiler” :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Termin kredowy:
![]()
z kredy najlepszy koniak:

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
To zależy, czy mieszańcy / mieszańce są czy nie są osobowe.
Przykład bardziej nam współczesny, oba poniższe zdania są poprawne, choć znaczą co innego:
W przypadku 1 zdania, to jacyś agenci (ludzie) pracujący dla wywiadu, wyciągnęli informacje.
W przypadku 2 zdania, to jakieś agenty (sztuczne inteligencje) pracujące dla wywiadu, wyciągnęły informacje.
Więc to zależy z grubsza od tego, jaki status mieszańcom przyznasz :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gratulacje Wilku Zimowy!

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Wątek do zamknięcia? ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Proponuję zacząć od poradników drakainy:
Poradnik 1, Portal dla żółtodziobów: https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842842
Poradnik 2, Jesteś nowy? Nie ogarniasz? Zajrzyj tutaj!:
https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842843
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Jeśli to przez mój nietrafiony komentarz o aliteracjach rezygnujesz z dyżurowania, to się tu publicznie kajam i przepraszam!
Było to głupie i nieprzemyślane – i choć nie miałem nic takiego na myśli – mogło to sugerować, że umniejszam Twoje komentarze, a one wnoszą bardzo dużo dobra, światła i ciepła w ten ponury świat.
Wiem, że to wątek dotyczący dyżurnych, ale @bruce złożyła rezygnację tuż po moim durnym komentarzu i próbuję sytuację ratować, choć nie wiem za bardzo jak.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
@bruce <3
Oj bruce, bruce, bruce, dobrze, że i Ty mnie znasz szmat czasu i wiesz, że 99,999% czasu żartuję, a pozostałe 0,001% czasu się nabijam ;-)
Ale dla tych, którzy by mieli tego nie zrozumieć – @bruce zawsze ma dużo ważnego i mądrego do napisania.
A moja uwaga była tylko względem tych, którzy wyskakują z aliteracją jaką jedyną rzeczą w komentarzu.
Pewnie masz rację, choć ja bym akurat na tego sędziwego sepleniącego satanistę uwagi nie zwrócił, widocznie jestem zbyt mało spostrzegawczy, a może po prostu inaczej odbieram teksty (zwykle jako zdania, nie jako literki) – samo seplenienie jest trochę groteskowe i pewnie na nie bym bardziej zwrócił uwagę, a może i na to, że “sędziwy” sugeruje też znaczeniowo pewne poważanie i szacunek, a “sepleni” jest wyrazem pozbawionym poważania i szacunku, więc powstaje swoisty oksymoron i dlatego “seplenienie” tu nie pasuje.
Przykładowo: stary satanista sepleni – nie miałoby dla mnie już ładunku komediowego, więc uważam, że chyba jednak nie o literki chodzi a o znaczenia.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
celowa aliteracja?
Nie. Powinienem unikać tego?
Osobiście mam to za portalową fanaberię. Serio Ci @bruce przeszkadzają w czymkolwiek aliteracje?
Mam wrażenie, że ktoś tak wpisuje jedynie wtedy, gdy nie ma nic mądrego do napisania, choć widziałem tę plagę tutaj.
Czy ktoś tak kiedyś tu, na portalu powiedział, że to nieładne i nagle się zaczęły nie podobać?
Wydaje mi się, że aliteracje mogą rzeczywiście przeszkadzać w językach, w których jest dużo krótkich słów, na przykład w angielskim – w polskim słowa są długie, dostojne, dwu-, trzy– lub czterosylabowe albo nawet dłuższe, a prozy nikt przecież nie czyta wokalizując, więc co to ma za znaczenie, jakie tam po drodze migną literki na początku wyrazów?
Może polonistki na to zwracają uwagę? Nie wiem. Czytelnicy? Nie sądzę.
Kiedyś nawet stworzyłem taką bohaterkę, która nie cierpiała aliteracji, ale w chwilach stresu się nią uspokajała – że tak zacytuję sam siebie (jak już cytować, to kogoś mądrego, prawda?):
„Stukotem stóp stworzyłam straszliwy, sygnalizujący spóźnienie, solidnie ssący szemrzącym staccato, szarpiący sumienie spiętrzonym spokojem spadających sekund, spychający w szczelinę szaleństwa stoper” – próbowała uspokoić się aliteracją. Cóż jednak to mogło pomóc? Aliteracja była niekompletna, wadliwa i bezsensowna – psuł ją spójnik „w”, psuły dwuznaki „sz” w miejscach gdzie powinna się pojawić pojedyncza litera „s”, psuła ta „szczelina” na siłę przyklejona do „szaleństwa”. Ale nawet gdyby aliteracja była idealna i tak by nie mogła zmienić faktu, że spotkanie się już rozpoczęło. I to dziesięć minut temu (…)
Ja też jestem fanem otwartych zakończeń. A jeśli gdzieś jest i 10% fantastyki, to znaczy, że więcej niż zero.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Przeczytałem opowiadanie ponownie, także w kontekście niedawnej dyskusji dotyczącej różnych narzekań odnośnie działań loży.
I doszedłem do wniosku, że sam jestem takim narzekaczem trochę, bo marudzę, że utwory o dobrze przedstawionej psychologii postaci i ukazujące głębię ludzkiej psyche nie uzyskują piórek ani nominacji.
W ramach więc rachunku sumienia…
…uznałem, że utwór zasługuje na dużo więcej niż Bibliotekę.
Dwuklik.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Ramshiri – "Odzyskam cię"
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
A wracając do poprzedniego offtopu na sekundkę – Bielik to jest trochę taki przekop Mierzei Wiślanej – niby jest, ale przepłynąć tamtędy możesz tylko kajakiem.
Poza naszym krajem – praktycznie znany tylko jakimś skrajnym pasjonatom, poza selfhostingiem i odpalaniem lokalnym – tylko chyba w Huggin Face, Ollamie i Illamie (ale tam chyba jakieś forki, nie interesowałem się tym aż tak bardzo). Słowem Bielik jednocześnie jest i go nie ma :)
Ale wiesz co robimy tym Bielikiem? Tym Bielikiem otwieramy oczy niedowiarkom! ;-)

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Tłuczenie termometrów dziś w modzie.
Nic dodać nic ująć.
W punkt.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Ale może warto przedyskutować, czy odrębne piórka ze względu na gatunek miałyby rację bytu. Na przykład Nagrody Nobla nie są przyznawane ogólnie „za naukę”, tylko osobno w konkretnych dziedzinach.
Ale literacki Nobel jest jeden.
Moim zdaniem ten portal jest po prostu za mały (w sensie zbyt małej liczby użyszkodników i tekstów) – by przyznawać specjalne wyróżnienia z podziałem na kategorie.
Ile miesięcznie wrzucanych jest tu komedii? Serio sądzicie, że będzie wśród czego wybierać?
Kiedyś naraziłem się tu paru osobom, gdy po lekturze wielu tekstów piórkowych, szczególnie tych starszych (wbrew opiniom, że “kiedyś to było”) stwierdziłem, że większości z nich nawet nie widziałbym w bibliotece. Gusta są różne, ale po to właśnie jest dziewięciu lożan (czyli mniej więcej jedna czwarta najbardziej aktywnych portalowiczów, lol XD ) – by przekrój rozróżnych gustów to grono oddawało.
Przez chwilę myślałem, że to dyskusja na poważnie, jak coś usprawnić, ale widzę, że ona jest chyba głównie po to, by narzekać.
A pomysły – no cóż – powiem tak, niektóre z nich mogłyby mieć sens, owszem.
Ale na dużym portalu.
Nie na takim małym jak ten.
Po prostu kwestia skali.
Nie da się wybierać “najlepszej komedii” – jeśli komedie wpadną dwie miesięcznie. Nie da się wybierać najlepszych erotyków, gdy nie ma erotyków.
Nie da się zrobić osiemnastoosobowej loży, gdy aktywnych użytkowników jest około trzydziestu pięciu.
(nie aspiruję do różwnie poważnych statystyk i opracowań, jakie przeprowadził @Robert Raks jeszcze raz chylę przed Tobą czoła, że Ci się chciało – wszystkie poniższe dane są z bardzo krótkiej kwerendy i opracowaniu tychże przez niskiej jakości darmowe modele – dotyczy to wszystkich poniższych danych)
Małe porównanie:
Portal ma PageRank na poziomie 2 i około 3-4 tysięcy unikalnych odwiedzających dziennie, z czego na zarejestrowanych użytkowników przypada (szacunkowo) około 500, może 1/5 z nich w miarę coś komentuje / czasem publikuje. Mamy więc (szacunek, na podstawie ostatnich danych) 100-120 osób w miarę aktywnych, bywających tu codziennie i coś robiących i około 40 bardzo aktywnych.
Stronka o Anime (o takich Chińskich Bajkach, jakby ktoś nie wiedział), której byłem właścicielem miała PageRank na poziomie 4, a nie była to nawet największa strona tego typu w polskim necie (owszem, była w pierwszej trójce, ale to szczegół), miała około 200 tysięcy odwiedzających dziennie, miliony odwiedzin miesięcznie, 60 tysięcy zarejestrowanych userów z czego około 1/10 – czyli około 6 tysięcy było aktywnych, 1500 bardzo aktywnych (regularnie komentujących, dodających czasem własne prace) a około 300 userów było ekstremalnie aktywnych (tworzących często nowe treści itp.).
Owszem, na tej stronie mieliśmy system nagród dla użyszkodników, który miał wiele kategorii, plus różne metody aktywizowania (stronka miała własny ezin – zrobiony oddolnie przez użyszkodników, własne radio internetowe – także zrobione oddolnie, brała udział w konwentach itp.) – ale było to możliwe jedynie dzięki temu, że po prostu userów było dużo.
Tu jest ich tyle co kot na płakał.
A aktywnych – jeszcze mniej.
Patrząc na poczekalnię (nie wiem, czy to adekwatne) – tu wpada około 25 tekstów tygodniowo, czyli jakieś 100 miesięcznie. A Wy tą setkę jeszcze chcecie podzielić na kilkanaście kategorii? A co jeśli w kategorii “dramat” znajdzie się wtedy powiedzmy 50 tekstów, a w kategorii komedia będą 2? Czy nagroda za kategorię dramat będzie tej samej mocy, skoro dramat musiał pokonać 49 innych tekstów, a komedia tylko 1?
To jest stosunkowo mały, niszowy portal, z niewielką społecznością
___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___ ___
Z ciekawostek, skoro już pomęczyłem LLMy o statystyki – AI zwróciło mi uwagę, że w naszej społeczności jest więcej aktywnych kobiet (nie w sumie, a aktywnych właśnie), niż zwykle to bywa w społecznościach SF/F – choć nie wiem, czy to nie jakiś artefakt – “Mężczyźni stanowią około 74%, a kobiety 26% aktywnych użytkowników. Średnia wieku (wyłączając żartownisia Starucha, który wpisał 109 lat i inne tego typu przypadki) to około 36–38 lat. “ → @Robert Raks dla Ciebie do sprawdzenia, skoro lubisz się bawić statystykami – czy AI tu nie halucynują (choć poprosiłem o zestawienia dwa modele i wyniki były zbliżone, więc chyba nie).
Co do aktywnych userów: 15% aktywnych i bardzo aktywnych userów zarejestrowało się przed 2015 rokiem, świeża krew – nowi użyszkodnicy z 2026 roku to około 12% – to też do sprawdzenia, bo robiłem to na podstawie chwilowych danych (możesz do mnie napisać na priv to wyjaśnię, jakie dane i skąd wziąłem pod uwagę).
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Chyba już pora napisać nową Satyrę na lożan ;-)
Spoiler:
Narzekania użytkownika Darcon wtedy nie przyniosły żadnego skutku poza chwilowymi bullshitstormami ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Wolę mieć miliony minionków niż jednego geniusza, więc Rachel Luna, nawet Terra to będzie za dużo – dziś to w ogóle testowałem dość egzotyczne modele, które mają super stosunek cena / jakość. Poza tym ja często potrzebuję szybkości, a Luna będzie najszybsza.
Tylko w takiej skali szerszej trochę mnie niepokoi, że my w Polsce się stajemy powoli takim Trzecim Światem, jeśli chodzi o AI.
I to nie tylko z oczywistych przyczyn gospodarczo-technologicznych (nasze LLMy nie liczą się na świecie i już tego nie zmienimy, bo nie ma pieniędzy na ich rozwój) i ten proces będzie przyspieszał, tym bardziej, że ludzie AI nie rozumieją, boją się, demonizują, zapominając, że to po prostu inteligentne narzędzie.
Nie ma pomysłów na uczenie, jak używać AI w edukacji, jak uczynić je sprzymierzeńcem w nauce – tylko sposoby jak zapobiec ściąganiu itp. Słowem, próbujemy zawracać Wisłę kijem, zamiast spróbować korzystać z jej nurtu.
Nawet wśród naukowców świadomość tego, czym są a czym nie są współczesne modele (o ile ktoś się tym bezpośrednio nie zajmuje) jest niewielka. W zeszłym tygodniu tłumaczyłem pewnej pani doktor podstawy wielowarstwowej orkiestracji multiagentowej stosując dostosowany do jej poziomu język (czyli jak dla czterolatki) – i się chyba udało, potrafiła potem to powtórzyć własnymi słowami – ale mam wrażenie, że bez utrwalenia ta wiedza szybko jej uleci.
Zresztą co tu się dziwić osobom spoza IT, skoro nie raz musiałem takie rzeczy wyjaśniać programistom, a potem się okazywało, że jeszcze trzeba coś doprecyzować, bo pochopnie założyłem, że jak ktoś całe życie sobie jakoś radził z kodem, to pewne rzeczy rozumie niejako same przez się.
Nie ma żadnych sensownych strategicznych rozwiązań w skali państwa, byśmy na AI zyskali.
Nieuchronnie, jako kraj, zostajemy w tyle.
Truizmem jest, że jeśli nie realizuje się własnych marzeń, to pracuje się na realizację cudzych – więc staniemy się wyrobnikami dla tych, którzy potrafią z AI korzystać.
I żadna siła polityczna w Polsce się tym nie przejmuje, wolą się zajmować jakimiś nieistotnymi pierdołami – a nam właśnie odjeżdża (a właściwie to już odjechał) pociąg – a niedługo odjedzie nawet peron.
I to przykre.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
@melendur88 Tak z ciekawości: Luna, Sol czy Terra? ;)
Ciekaw jestem czym się będą różnić wersje stabilne od preview, ale to się jutro przekonamy.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Twój komentarz robi robotę ;) Także dokładasz cegiełkę do tego, żebym pisał więcej takich tekstów.
To pewnie częściej będę zaglądał, zobaczyć, jak się wywiązałeś z obietnicy ;-)
Jednego przyszłego czytelnika już masz – choć mój notoryczny brak czasu sprawia, że będzie to czytelnik sporadyczny ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Wobec ostatnich zmian w regulaminie poratlu uważałbym na miejscu autora z wrzucaniem nieobrobionych treści wygenerowanych przez SI.
Szczególnie w zęby bolą te typowe sztuczne i kalekie metafory i rzeczy, które są jakieś już tylko z przyzwyczajenia, albo bardziej z obowiązku niż przekonania.
Jak wiadomo, ja sam nie mam nic przeciwko utworom powstałym z pomocą sztucznej inteligencji, wręcz przeciwnie, jak najbardziej popieram (wbrew zdaniu większości) używania narzędzi generatywnych, o ile ich użycie jest odpowiednio oznaczone i choć odrobinkę oszlifowane ludzką ręką.
Ten tekst niestety ma chyba ludzki tylko pomysł.
Pomysł jest w miarę ciekawy, ale to za mało, bo pomysłów można mieć czterysta na minutę i jakiś na pewno będzie dobry.
Samo wykonanie dość słabiutkie, proponuję zainwestować w lepszy model SI i przynajmniej minimalnie ukryć, że się z niego korzystało, chyba że celem jest załapanie tutaj szybkiego bana.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Ramshiri: Odzyskam cię
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Właśnie o takie teksty nic nie robiłem.
Narrator wiarygodny w swej niewiarygodności – pięknie odmalowany obraz psyche osoby uzależnionej – w jakże krótkim tekście.
Fajne są te sygnały, które od początku rozsiewasz (to się chyba foreshadowing nazywa czy jakoś tak?) – jak budujesz to, w co jeszcze nie dowierzamy. Cóż, przyznam się, że spodziewałem się, że to zmierza do czegoś dużo bardziej drastycznego (choć jest na tyle niedopowiedziane, że to drastyczne można sobie wciąż dopowiadać).
Dobrze odrobiona lekcja z psychologii. Ogólnie – utwór na poziomie, chciałbym tu więcej takich. Klikam.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Nie, nie brzmi to abstrakcyjnie, mam tak samo, ale radzę sobie z tym w prosty sposób – przyspieszam tempo czytania i czytam po kilka / kilkanaście książek na raz. To pozwala na budowanie tak złożonych sieci skojarzeniowych w locie, że konkretna historia opisana w danej książce staje się po prostu jednym z wielu wątków w tej plątaninie, a przez to, że jest to wątek i wizja inna od mojej staje się cokolwiek ciekawa (choć niestety zatraciłem już umiejętność bycia zaskakiwanym – liczba kombinacji elementów tworzących fabuły jest skończona i praktycznie każdą dobrze skonstruowaną fabułę przewiduję na samym początku – źle skonstruowane fabuły potrafią mnie zaskoczyć na takiej samej zasadzie jak zaskakuje burak w rosole).
A jeśli to nie pomoże – można przyspieszyć jeszcze tempo czytania. Jak się czyta dostatecznie szybko nie pozostaje już czasu na rozkminy.
Z drugiej strony jestem w stanie w jakimś sensie zrozumieć taką niechęć do czytania beletrystyki – przykładowo mój syn też nie przepada za czytaniem (pod tym względem zupełnie się w rodziców ani dziadków nie wdał) i przez długi czas mnie to martwiło, aż w końcu martwić przestało, gdy zrozumiałem, że przecież nie trzeba świata spostrzegać przez literackie filtry, a jego zainteresowanie filmami czy grami też przenosi go do innych rzeczywistości, czasem równie bogatych jak te literackie – choć podanych w inny sposób. On pewnie by nie powiedział, że nie lubi czytać, tylko raczej, że go to po prostu nudzi, ale podobnie jak Ty – lubi pisać.
Może to po prostu znak czasów współczesnych?
A może i niekoniecznie współczesnych – bo znam pisarzy fantastyki, którzy owszem lubią czytać, ale nie fantastykę, twórców kryminałów, którzy żadnych kryminałów nie czytają i literatów spod których ręki wychodzą horrory i powieści grozy, mimo że takowych na ich półkach nie uświadczysz.
Życzę powodzenia na forum i może kiedyś nawet pojawię się pod jakimś Twoim tekstem, choć na pewno to nie nastąpi szybko, bo mam strasznie długą kolejkę utworów do odwiedzenia, a zero czasu na to.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
By było sprawiedliwie: odebrać wszystkim piórka i nikomu nie dawać nowych! ;-)

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Mam wątpliwości, czy naprawdę chciałbyś żeby forum pozwalało na wrzucanie tekstów z AI.
Nie. Po prostu uważam, że ten zakaz przyniesie skutki odwrotne od zamierzonych.
Ludzie nadal będą tu wrzucać teksty SI tylko jeszcze mniej chętnie niż do tej pory będą się przyznawać do tego, że je przy pomocy SI stworzyli.
Skoro i tak uważasz, że uważam wszystkich za idiotów, to napiszę jeszcze parę tautologii:
Kiepskie dzieło stworzone przy pomocy SI będzie nadal kiepskie.
Kiepskie dzieło stworzone bez pomocy SI będzie nadal kiepskie.
Dobre dzieło stworzone bez pomocy SI będzie nadal dobre.
Dobre dzieło stworzone przy pomocy SI będzie nadal dobre.
SI to tylko narzędzie, a nie jakiś demon. A naprawdę mam wrażenie, że tu robicie polowanie na czarownice.
To narzędzie.
Nie diabeł z pudełka.
Narzędzi używają ludzie. Więc dzieła “stworzone” przez SI, tak naprawdę są stworzone przez ludzi przy pomocy SI.
A ja bym chciał wiedzieć, czy to co czytam, jest stworzone przy pmocy SI, czy nie.
Na razie – potrafię to stwierdzić (jak to zauważył @melendur88 jako jedna z trzech osób na tym forum – choć sam bym obstawiał, że jest tych osób dużo więcej, kto wie może nawet i z pięć ;-) ) – ale za rok, dwa?
Szczerze wątpię, czy będę wciąż potrafił, chyba że rzeczywiście rozwój SI złapie jakąś ostrą zadyszkę, kolkę i czkawkę po społu (są takie sygnały, już się tak dzieje, dobry jest tu przykład Ubera, który wyczerpał roczny budżet przeznaczony na narzędzia AI dla programistów już po około czterech miesiącach i wprowadził limit 1500 USD miesięcznie na pracownika na swobodne używanie narzędzi AI – by używać więcej, trzeba uzyskać zgodę).
Skutkiem każdej prohibicji jest po prostu zwiększenie czarnego rynku.
Jestem przeciwko takim zakazom nie dlatego, że nie zgadzam się z ich duchem, a dlatego, że będą co najmniej martwe, a najpewniej – przeciwskuteczne.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Cóż, @ac,dopóki decyzyjni się nie wypowiedzą, możemy jedynie gdybać :)
Natomiast mała opinia co do Twojego systemu agentowego i dlaczego on będzie z pewnością gorszy niż Omnipotentus a czasem nawet gorszy niż Sebek czy nawet Sebix, który przeczytał Łysek z pokładu Idy w całości – czyli od “Łysek” do “Idy”.
Jeszcze parę lat temu LLMy “myślały” (w cudzysłowie, bo chodzi o ich funkcjonalny odpowiednik rozumienia i przetwarzania) po angielsku i proces przetwarzania odbywał się tak: wpisujesz pytanie po polsku → automatyczna translacja na angielski → przetwarzanie przez LLM → odpowiedź po angielsku → automatyczna translacja na polski.
Ale od dłuższego czasu już tak nie jest. LLMy już nie “myślą” po angielsku. Nie “myślą” też po polsku. “Myślą” w o wiele bardziej abstrakcyjnych, wewnętrznych językach reprezentacji pojęć.
W w wyniku czego, w trakcie treningu tworzy się coś w rodzaju wspólnej przestrzeni znaczeń.
Zdania:
„Kot siedzi na dachu”
„The cat is sitting on the roof”
„Die Katze sitzt auf dem Dach”
lądują blisko siebie w tej przestrzeni, tak blisko, że dla LLMa są niemal tym samym.
Z tego powodu Twója agent może Ci udzielać rad zupełnie z czterech liter, przykładowo, gdybyś chciał zmienić zdanie na:
„Na dachu siedzi kot.”
LLM może albo nie “zauważyć” różnicy, albo stwierdzić, że szyk jest nienaturalny i lepiej brzmiałoby „Kot siedzi na dachu” (bo temu zdaniu bliżej „The cat is sitting on the roof” i „Die Katze sitzt auf dem Dach”) – ogólnie bardzo wiele rad, które uzyskasz od LLMa będzie się świetnie sprawdzało w prozie anglojęzycznej, a nijak nie pasowało do polskiej (ze względu na to, że większość netu – a więc pożywki dla LLMów – jest anglojęzyczna i nawet po próbach balansowania – nadal większość większość „ścieżek skojarzeniowych” w tej abstrakcyjnej przestrzeni została wydeptana przez kulturę i składnię anglosaską).
Dlatego Twój agent, zamiast pomóc Ci napisać porywający, krwisty tekst po polsku, gładko zasypie Cię serią uwag na modłę amerykańskiego podręcznika kreatywnego pisania. Zacznie bezlitośnie prostować naturalny dla nas szyk przestawny, wyrzucać subtelne niuanse i eliminować zdania wielokrotnie złożone na rzecz krótkich, siekanych komunikatów, ogólnie nakaże Ci na każdym kroku skracać, usuwać siękozę i doszukiwać się błędu w aliteracjach, które po polsku brzmią pięknie i nadają rytm tekstowi, a po angielsku brzmią jak brzmią – czyli fatalnie.
Na wyższym poziomie – na domiar złego będzie chciał też spłycenia psychologii postaci, bo większość literatury, którym go karmiono to nie Proust ani Dostojewski a współczesne piśmidła.
Dlatego bym rady AI odnośnie pisania przepuszczał mocno przez swój własny filtr.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Rozumiem, @bruce ale nie rób ze mnie Anioła, którym sama jesteś.
Ja staram się być egoistycznym skurczybykiem, nie zawsze mi wychodzi, ale przynajmniej próbuję.
Pewna dawka egoizmu jest człowiekowi po prostu potrzebna – niektórzy mają ją przesuniętą bardziej w jedną, inni w drugą stronę – ale czasem jest tak (wiem z własnego niechlubnego doświadczenia), że pozorny altruizm czy wręcz heroizm zmienia się w cierpiętnictwo bez żadnego uzasadnienia.
Owszem, można lubić cierpienie i się w nim pławić, ale czasem się lepiej od niego spróbować odciąć – co bywa trudniejsze niż “pozostanie na posterunku” – Ty natomiast piszesz trochę tak, jakby to były zerojedynkowe sprawy.
Przykładowo – nie znam tej Twojej koleżanki – ale czy jesteś pewna, że wszyscy jej ukochani tak właśnie myśleli? A może próbowali, a jednak z jakichś powodów (nie twierdzę, że w niej, może w jej otoczeniu, środowisku, lub całkiem zewnętrznych, w stylu: odległość, choroba itp.) – nie wyszło?
Całkiem niedawno próbowałem sobie ułożyć życie z pewną dziewczyną – i mimo tego, że wydawało się, że pasujemy do siebie pod każdym względem i sobie odpowiadamy, to podjęliśmy wspólnie decyzję o rozstaniu, bo doszliśmy do wniosku, że jej środowisko (ściślej matka i brat) – nigdy mnie nie zaakceptują.
I czasem też tak bywa.
Nie tylko nie można nikogo zmusić do miłości, ale też nie da się magicznie usunąć wszystkich przeszkód na drodze tejże.
Tak czy siak, cieszę się, że Twymi rymami się podzieliłaś, bo skłoniłaś nas do bardzo ciekawej dyskusji / wspomnień / refleksji – a na tym przecież właśnie polega rola poezji, prawda? To co, że rymy krzywe, czy rytm nietęgi?
Wiersz ma trafiać, jak strzała prosto w serce.
Twój to robi.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Bo… ludzkość tak nie funkcjonuje. To uproszczenie tak daleko idące, że przekraczające granicę błędu.
Ludzie robią złe rzeczy nie dlatego, że nie wiedzą co jest dobre a co złe – te oczywiste rzeczy są rzeczywiście oczywiste dla ogromnej większości ludzi, z wyjątkiem osób, które mają jakieś bardzo poważne problemy psychiczne (lub uległy głębokiej indoktrynacji).
Naprawdę smutne jest to, że złe rzeczy robią dobrzy ludzie i to, że każdy z nas może się znaleźć (i wcześniej czy później znajdzie, lub już znalazł) w sytuacji, w której wyrządzi komuś zło. Nie da się przejść przez życie nikogo nie krzywdząc, nawet, gdybyś był świętym.
Wiersz pięknie mówi o tym, żeby ze wszystkich sił starać się minimalizować cierpienie wszystkich istot.
I tak się go nie wyeliminuje – ale to nie znaczy, że nie warto próbować.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Pytam, ponieważ jest to ten sam case, co zapytanie znajomego lub betowanie tekstu, tylko że wydawcą opinii jest SI, a nie żywy człowiek.
Tak, jest to ten sam case z prostego powodu – funkcjonalnie opinie wygłoszone przez białkowców i niebiałkowców niczym się nie różnią, a do czarnej skrzynki – jednej czy drugiej – nie masz dostępu, więc nie wiesz, jakie procesy za tym stoją.
Człowiek oczywiście nie jest tylko i wyłącznie sumą swych doświadczeń – posiadamy też hardware określone przez genetykę – ale to nie jest tu nijak istotne, czy w chwili urodzenia jesteśmy tabula rasa (nie, nie jesteśmy), czy nie i czy o naszej osobowości decydują tylko i wyłącznie doświadczenia (nie, nie decydują, bo to jak na nie reagujemy zależy od genów) czy nie.
Ważne, że z punktu widzenia funkcjonalnego – opinia robota, SI, systemu eksperckiego itp. – jest dla nas taką samą opinią jak opinia człowieka – bo przychodzi z zewnątrz naszego własnego systemu poznawczego (z zewnątrz naszej głowy).
Równie dobrze moglibyśmy użyć Księgi I Ching, w sposób w jaki się z niej wróży (przez heksagramy, nie chce mi się teraz tego objaśniać) – i uzyskana w ten sposób opinia o opowiadaniu byłaby zewnętrzną opinią, mimo że Księga I Ching nie myśli ani nie ma świadomości.
A czymże miałaby się różnić opinia bladawca?
Równie dobrze w naszych mózgach mogą być miliony stochastycznych papug grających w kości czy pokera – ale dopóki nie prześledzimy każdego pobudzenia każdej błony białkowolipidowej i wychwytu każdego neuropekrzaźnika w każdej z synaps od momentu pytania do udzielenia odpowiedzi – nie będziemy wiedzieć, czy mózg działa losowo czy deterministycznie. Jeśli za sąd uznamy akt uznania jakiegoś zdania za fałszywe czy prawdziwe, to zdolność do dokonywania sądów ma… termostat. Bo termostat może wyrokować, czy temperatura jest powyżej 22 stopni, czy nie. Jeśli porzucimy wymóg posiadania wewnętrznej, mistycznej „świadomości” i skupimy się na funkcji jaką pełnią sądy i opinie, możemy argumentować, że systemy niebędące osobami generują strukturę, która odpowiada sądom i opiniom – współczesne SI oparte o LLMy, będące prawnukami wzorca Transformer robią to przez probalistyczne mapowanie sensów i powiązań, które wykorzystują do przewidywanie kolejnych tokenów, termostat przez porównanie temperatury z wartością progową, a regulator obrotów silnika przez ciągłe szacowanie odchylenia od stanu pożądanego.
Jednak od zewnątrz się dla nas nic nie zmienia.
Dostajemy konkretny wynik.
Idąc tropem argumentu: że skoro odmawiamy SI prawa do posiadania "prawdziwych opinii" tylko dlatego, że pod spodem to "tylko matematyka i statystyka", to musielibyśmy odmówić go również homo sapiens, bo nasze mózgi to też tylko matematyka i statystyka, tyle że o wiele bardziej skomplikowana.
Wspominałem chyba już kiedyś, jak próbowałem rozrysować biochemię POJEDYNCZEGO neuronu, prawda?
A w głowach mamy ciut więcej niż pojedynczy neuron. Niektórzy nawet mają dwa lub trzy, by im się uszy dobrze trzymały ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
@bruce poezja silna w Tobie jest ;-)
Na wierszach rymowanych się nie znam… więc się wypowiem ;-)
Pierwsze zwrotki moim zdaniem wpadają w ucho i dałoby się pewnie je nawet zaśpiewać – i w takiej formie, w formie piosenki (czy wręcz protest songu) – to by mogło być dużo lepsze.
Problem mam z dwoma ostatnimi zwrotkami, które po prostu mi nie brzmią, może to jest kwestia rymów, może coś w tym rytmie mi zaczyna przeszkadzać, może o długość wyrazów chodzi – nie jestem pewien, coś mi zgrzyta, a musiałbym się dłużej zastanowić nad tym – co właściwie.
Może – ponownie – jakby do tego dodać parę akordów na gitarze – byłoby lepsze.
Przesłanie dość proste, wręcz oczywiste, stąd w komentarzach pojawia się rozpoczęty pierwszym wątek “Najsmutniejsze, że powinno być oczywiste, a jednak trzeba o tym pisać.“
Dla mnie samego o wiele ciekawsze od utworu okazały się jednak te komentarze, które wskazują, że tutejsi autorzy mają bardzo prostą wizję ludzkiej psychiki – a nie powinni, skoro chcą pisać o ludziach a nie o robotach. No chyba, że jednak wolą o robotach :)
Ponieważ mnie osobiście tak wkurza płycizna psychologiczna współczesnej literatury, może kiedyś zrobię o tym artykuł, jak takich, nieprzystojących pisarzom uproszczeń unikać (oczywiście wszyscy ludzie takich uproszczeń dokonują, bo człek to istota bardzo leniwa poznawczo).
Nie jest to przytyk do Ciebie, @bruce. Bo Twój “protest-song” miał walić mocno i nie można go osłabiać.
Recepcja tekstów, szczególnie protest-songów to temat na osobny felieton.
Najlepiej to widać na przykład z tekstami Kaczmarskiego – które są głębokie i nieoczywiste, a różne formacje z nich korzystają, zupełnie ich nie rozumiejąc (lub rozumiejąc błędnie) – chyba największym wypaczeniem sensu było śpiewanie Murów, jako piosenki rewolucyjnej – owszem, ona zarówno rytmem, jak i początkiem tekstu się do tego świetnie nadaje (dlatego tylko te początkowe wersy były z reguły śpiewane) – ale twierdzić, że Mury to utwór rewolucyjny może tylko ktoś, kto nie zna całego tekstu (lub go zupełnie nie rozumie).
Pisarz powinień patrzeć i głębiej i szerzej, zaglądać nie tylko do dusz dobrych i oczywistych, ale również do złych i pokręconych, odnajdując nieoczywiste powody tego pokręcenia, zamiast zadowalać się łatwymi etykietkami tak jak Obi-Wan Kenobi:
He’s more machine now than man, twisted and evil
Bo ludzie z natury są dobrzy, a na dnie każdej, największej ciemności znaleźć można iskrę światła.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Niestety, jak widać po wczorajszym zmianach w regulaminie, portal idzie w odwrotnym kierunku, ale rozwiązanie Waszych bolączek już dawno zaproponował Vacter:

Można podpiąć robotyczną Lożę, robotycznych dyżurnych i każdy zostanie przeczytany, oceniony, skomentowany, a niektórzy nawet nagrodzeni robopiórem ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Tak, choć chyba najbardziej zdumiewającym zbieg okoliczności zafundował chyba Edgar Allan Poe.
Poe napisał powieść, która opisywała losy czterech rozbitków, którzy zmuszeni sytuacją, losują wśród siebie jednego, którego zjedzą, by pozostali przeżyli. Pół wieku później doszło do katastrofy jachtu, z którego uratowało się czterech rozbitków – najpierw zjedli żółwia, a jak już potem nie mieli co jeść – tak, zdecydowali, że zjedzą jednego z czwórki.
Historia prawie identyczna prawda?
Ale żeby było jeszcze ciekawiej, danie główne w książce Poego stanowił chłopiec okrętowy o nazwisku Richard Parker…
…i tak, pół wieku później zjadanym był też chłopiec okrętowy i też nazywał się Richard Parker.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Rozumiem @beryl -u, cieszę się, że mogłem się tymi spostrzeżeniami podzielić :)

… i znów o włos uniknąłem banhammera ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Dzięki :) bardzo chętnie zamieniłbym te wszystkie anegdoty na to, by znów mieć czternaście lat (choć gdy miałem lat czternaście niecierpiałem tego wieku – może dlatego, że zarówno wyglądałem jak i zachowywałem się jak osoba dużo starsza, a jak mój prawdziwy wiek wychodził potem – to jakieś takie rozczarowanie się pojawiało… no tak, tu znów bym musiał przytoczyć kolejną nierealistyczną anegdotę, z czasu gdy miałem lat czternaście, ale sobie daruję :) )
Sytuacja, którą opisałeś w anegdocie, brzmi tak niedorzecznie, że aż musi być prawdziwa.
Niestety tak to już jest, że życie pisze najbardziej absurdalne scenariusze. Przykładowo moja szefowa, którą poznałem jako stateczną panią w średnim wieku, wystąpiła kiedyś w teledysku zespołu Lady Punk, a jej mąż robił do tego teledysku rekwizyty – rzecz, w którą nie mogłem uwierzyć, gdy ją usłyszałem do tego stopnia, że postanowiłem ją sprawdzić i… rzeczywiście tak było.
W moim życiu wydarzyło się mnóstwo niedorzecznych i nieprawdopodobnych rzeczy. I pewnie w Waszych też, jeśli jeszcze się nie wydarzyło – na pewno się wydarzy.
W literaturze – wszystko musi mieć jakiś sens, w świecie realnym – niekoniecznie.
Lubię na dowód tego, że życie nie musi być prawdopodobne, a literatura jednak powinna, podawać takie zestawienie faktów:
W 1994 Tom Clancy napisał książkę “Debt of Honor”, gdzie pilot pasażerskiego Boeinga celowo rozbija maszynę o amerykański Kapitol. Książkę krytykowano jako zupełnie nierealistyczną.
Nieco później inny twórca tego typu thrillerów, Ken Follet przyszedł do swego wydawcy z podobnym pomysłem na powieść sensacyjną – fabuła zakładała, że terroryści poruszają się po USA, przechodzą kursy pilotażu na małych lotniskach, a następnie porywają duże samoloty pasażerskie, aby użyć ich jako żywych torped do zniszczenia wieżowców w Nowym Jorku.
Wydawca Folleta odrzucił pomysł, twierdząc, że to jest tak niedorzeczne i zbyt naciągane i żaden czytelnik przy zdrowych zmysłach w to nie uwierzy.
W 2001 roku wśród planów ćwiczeń NORAD pojawiła się propozycja by przećwiczyć przypadek, gdyby porwany samolot pasażerski miał uderzyć w Pentagon. Projekt ćwiczeń odrzucono, motywując to tym, że to zbyt nierealistyczne.
W tym samym roku nieco mniej znany pisarz – Joel C. Rosenberg, przyszedł do wydawcy z książką, która zaczynała się od porwania samolotu przez islamskich terrorystów (z Iraku) i rozbicia go o wieżowiec w amerykańskim mieście – wydawca książkę przyjął, ale proces wydawniczy się przeciągał, została wydana już po zamachach, a sam Rosenberg… był przesłuchiwany :)
Bo nagle dziewiątego września rzeczywistość wywinęła kozła i pokazała, że pomysły, które są zbyt nieprawdopodobne i za bardzo naciągane na literaturę, bez większego problemu mogą zdarzyć się w rzeczywistości.
Cóż, pewnie Bóg jest po prostu grafomanem ;-)
A tak bardziej serio – współczuję komuś, kto chciałby napisać moją biografię, bo zważywszy to, że jestem domatorem i osobą unikającą wszelkich ekstremów, liczba wydarzeń niewiarygodnych zdecydowanie przekracza wszelkie dopuszczalne limity. Czasem sobie myślę, że w moim życiu nie wydarzyło się nic śmiesznego… ale patrząc z zewnątrz to pewnie jest niezła komedia :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Bo moim zdaniem, to wszystko ogranicza swobodę twórczości.
Bo wyobraź sobie taką sytuację – piszesz współczesne opowiadanie fantastyczne, o jakimś człowieku w mrówkowcu, który próbuje skonstruować maszynę do podróży w czasie, a jednocześnie jest jakimś samotnym, zakompleksionym, młodym facetem, który za jedynego towarzysza ma jakiegoś tam LLMa – powiedzmy chatGPT.
Co szkodzi przy pisaniu takiego opowiadania wykorzystać prawdziwe odpowiedzi chatuGPT?
(poza tym, że chatGPT będzie miał CIę potem za świra ;-) )
Chcesz koniecznie je pisać od zera, skoro i tak w opowiadaniu je włożysz w “usta” chatuGPT? Po co?
Skoro możesz użyć samego chatu?
To pierwsze z brzegu z zastosowań, które mi przychodzi.
I nie, nie tworzysz całej fabuły opka przy pomocy jakiego LLM-a, ale gdy LLM jest “bohaterem” opowiadania, to pozwalasz mu mówić własnym “głosem”.
A twardy regulamin spowoduje, że takie eksperymenty będą niemożliwe.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Heh, jedyny mój tekst, który kiedykolwiek został nominowany do piórka był w mojej ocenie, jednym z najsłabszych, które zamieściłem na tym portalu.
Teksty, które mam za naprawdę dobre ledwo wspięły się do biblioteki.
Może Bardzie czas się pogodzić z tym, że ani Ty ani ja nie piszemy zbyt dobrze, lub inaczej rozumiemy jakość tekstów (i co w nich jest naprawdę ważne) niż członkowie Loży… ale zaraz… zaraz… przecież Ty masz już dwa piórka (a więc o dwa więcej ode mnie :) ) i to oba za ponoć niewybierane przez Lożę horrory… to jak to jest z tą hipotezą, że Loża horrorów nie docenia?
Coś się tu nie spina, drogi Bardzie.
Rozumiem, że chciałbyś mieć piórek tyle co Zanais i zostać wodzem Apaczów – ale statystyki są raczej nieubłagane – Twój sposób pisania, horrory itp. – są dużo wyżej cenione na tym portalu niż mój. Mam z tego powodu założyć wątek, że za mało Loża docenia ponure jimolenie i preferuje mniej refleksyjne, a dużo bardziej akcyjne i radosne teksty? ;-)
Jedyne moje utwory, które wygrały tu jakiekolwiek konkursy – to był akcyjniaki. I to też przeczy Twojej tezie, że akcyjniaki są niedoceniane – dla mnie akcyjniaki to jakiś margines mojej twórczości, raczej przerywnik między pisaniem czegoś poważniejszego, jak wiesz cenię najbardziej ciężką sf z mocną nutką socjologiczną i głęboką psychologią postaci – ale tego nikt czytać współcześnie nie chce.
Po prostu takie czasy.
I może Loża też odzwierciedla swoimi gustami gusta portalowiczów. Nie pomyślałeś o tym?
Może właśnie takie są współczesne trendy?
PS.
To, że horrory nie są pomijane w nominacjach to widać na przykład po tym konkursie Ambush ze śmiercią (chyba serio coś na niego napiszę, jak się odrobię z innymi rzeczami) => jest przecież pełno nominacji z tego konkursu, więc jednak horrory nie są jakoś traktowane po macoszemu.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Edytory tekstu przytoczyłem tu dlatego, że (oczywiście się mogę mylić) – za niedługo wpiszesz np.
Potężny wojownik…
A Twój edytor tekstu podpowie Ci: …stał na wzgórzu przyglądając się odpływającemu w dal drakarowi ze zwłokami ukochanej, napiął łuk i w niebo pomknęła płomienna strzała.
Wystarczy, że stukniesz tab lub enter i zdanie jest dokończone.
Tylko czy to Ty je napisałeś, czy SI edytora?
Odczytaj ten mój post ponownie w 2027 :)
teksty wygenerowane przez SI nie spełniają definicji utworu. I tyle
ekhm… albo udajesz, albo słabo znasz historię sztuki…

Ben Laposki, Oscillion 40 (1952 rok)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuka_algorytmiczna
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuka_generatywna
Na naszym poletku generowanie tekstów proponował w Ars Combinatioria Leibniz (ten od monad) w 1666 i prawie jednocześnie z nim niemiecki Jezuita, Athanasius Kircher napisał coś takiego jak Ars Magna Sciendi Sive Combinatioria w 1669 roku (fragmenty można poczytać chyba tutaj) było to jedno z wielu Ars Magna w tamtych czasach, ale mniejsza o to – nasz mnich proponował tam między innymi generowanie tekstów przy pomocy pewnych reguł (dziś nazwalibyśmy te reguły algorytmami).
W XVIII wieku tworzono poezję przy pomocy… kostek do gry.
Tak, pamiętasz, że LLMy nazywają stochastycznymi papugami? To jak nazwiemy wiersze dosłownie losowane przy pomocy kostek?
Mozart stworzył generator muzyki wykorzystujący rzuty kostką.
Dadaiści robili jeszcze coś bardziej obrzydliwego – wycinali słowa albo i całe zdania z gazet (z pogwałceniem praw autorskich!) i kompletowali z nich swoje utwory.
Pierwsza literatura generowana komputerowo powstała w 1959 w Niemczech.
Pierwszy list miłosny skomponowany przez komputer to bodajże rok 60.
W 1961 Francuzi też dołączyli do tego swoje:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sto_tysi%C4%99cy_miliard%C3%B3w_wierszy
Ja sam napisałem program piszący wiersze (lepsze nieco niż te pojawiające się tu czasem na portalu) – w 1986 roku…
W imię czego własciwie chcecie ludziom ograniczać narzędzia, jakimi mają tworzyć sztukę?
Dla sztuki nie ważny jest sposób wygenerowania obrazu / tekstu / muzyki – a stojąca za nią idea.
A idee (przynajmniej jak na razie) – mogą tworzyć jedynie ludzie.
Więc nadal wydaje mi się, że w imię słusznego celu z którym się zgadzam i podpisuję się pod nim “ręcami i nogami” (powstrzymać powódź AI slop) – pozbawiacie też portal drogi w przyszłość.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Jeszcze troszkę pomarudzę :)
Mogę?
A edytory tekstu?
Coraz więcej SI jest w nie wbudowywane – owszem, ludzie mają uczulenie na “spinacza” z M$, ale jednak gdzieś tylnymi drzwiami jest wrzucane poprawianie wszystkiego w locie (między innymi dlatego wolę pisać w zeszycie i potem przepisywać na kompa, mimo że to trzy razy wolniejsze).
Zgodnie z definicją utworem może być tylko dzieło twórczości człowieka, więc teksty generowane przez AI nie spełniają definicji i już na podstawie obowiązującego od zawsze regulaminu nie powinny trafiać na portal. Dodatkowo kwestią dyskusyjną jest “wolne od wad prawnych”, biorąc pod uwagę że wykorzystywane modele były szkolone na materiałach łamiących prawa autorskie.
Wszystkie? Wszystkie łamały prawa autorskie? Bo wiesz, trochę w tym siedzę, a wcale nie jestem pewien.
Na codzień używam około czterystu różnych modeli SI. Znaczących ML-i jest prawie tyle co religii (kilka tysięcy), samych LLM-ów – kilkaset, różnych modeli SI niebędących ML-ami (do których należą LLMy) – są… miliony (gdzieś mi mignęła liczba 2,8 mln), narzędzi opartych o modele jest jeszcze więcej – samych tylko opartych o LLMy – około 90 tysięcy dużych i miliony mniejszych.
Sam nawet nie wiesz jak wiele używasz SI, w każdej chwili. Owszem LLM-y trochę wypaczyły ten obraz, ale sztuczna inteligencja jest z nami dużo dłużej i dużo głębiej, niż wielu osobom się wydaje.
Wrzucanie wszystkiego do jednego pudła, bo “kradły” – jest moim zdaniem srogim nadużyciem, nawet jeśli duży procent z nich tak rzeczywiście działał – skąd końcowy użyszkodnik ma wiedzieć, czy za tym konkretnym modelem (choć szeregowi użyszkodnicy raczej nie używają dziś konkretnych modeli a orkiestratory, za którymi stoi wiele modeli przełączanych dynamicznie i użyszkodnicy nawet o tym nie wiedzą) – stoi historia zbierania danych z czy bez pogwałcenia czyichś praw autorskich?
Inna sprawa, jak właściwie to zdefiniować – bo jak będziemy zakazywać LLMom nabywania wiedzy na podstawie lektur, to może i homo sapiens też powinniśmy zabronić czytać? Dostrzegasz absurd takiej ścieżki?
Doszukiwać się “wad prawnych” przez użycie LLMów to trochę tak, jakby teraz stwierdzić, że wszyscy kierowcy BMW to faszyści :)
Bo jeśli jeździsz jakimś niemieckim albo japońskim autem, lub używasz niemieckich albo japońskich narzędzi to idąc tym tropem – nabijasz kabzę firmom, które zbudowały swą potęgę na pracy przymusowej milionów ludzi (w przypadku firm niemieckich – głównie naszych rodaków), jeśli korzystasz ze sprzętu Apple, Google, Microsoft, Tesla, Samsung czy Dell – to wspierasz współcześnie przymusową pracę dzieci, podobnie jeśli sięgniesz po jakieś produkty Nestle, czy batoniki Mars, albo chodzisz w jakichś produktach Adidas czy H&M, nie wspominając już o firmach które wprost mają krew dzieci na rękach jak Unilever, Procter & Gamble czy Colgate-Palmolive…
Może więc powinniśmy zabronić do pisania opowiadań używać MacBooków?
Chyba wyzyskiwanie niewolniczej pracy dzieci to “wada prawna” ciut większa niż przeczytanie jakiejś publicznie dostępnej książki?
No i oczywiście zabrońmy też Samsungów.
Owszem wprowadzili u siebie “zero tolerance” wobec pracy dzieci, ale dopiero po serii afer, przy których nawet te z Apple nieco zbladły.
Chciałbym się mylić, ale przewiduję, że albo ten przepis będzie przez użyszkodników na różne sposoby obchodzony, albo bardzo się zmniejszy zainteresowanie portalem.
Obym nie miał racji.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Bycie Lożaninem to cholernie ciężka praca.
Do tego cholernie słabo płatna ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Pytanie czy serio przemyśleliście te nowe ustalenia?
Na moje oko – gdzieś tak 2/3, a może nawet 3/4 opowiadań trafiających na portal nosi ślady mniejszego lub większego wspomagania przez SI.
Co osiągnięcie takim zakazem?
Że ludzie będą:
Ukrywać, że korzystali z SI w jakikolwiek sposób.
2. Będą tropić czarownice (bo to sformułowanie wygląda mi na SI)
3. Próbowali być bardziej papiescy niż papież i twierdzić, że oni to nigdy nic z SI, nawet w tym samym pokoju nie byli.
To, że ktoś napisał “miasto oddycha gorącem” albo “to nie był rycerz, to była maszyna do zabijania”, czy zbyt idealne zdania i ciągłe trzymanie tej samej gęstości fabuły – może oczywiście wskazywać, że tekst został wygenerowany przez SI, ale może też być częścią dość dziwnego, specyficznego stylu danego pisarza.
Nie lepiej byłoby zobowiązać piszących do podawania informacji W JAKIM STOPNIU korzystali z SI?
Przykładowo:
Pomysł: mój,
Fabuła: moja
Główna treść: moja
Wygładzenie tekstu: SI (i najlepiej – wskazanie konkretnego)
Łapanki interpunkcyjno-ortograficzne: SI
Research: pani Beata (moja sąsiadka)
Beta: Arnubis (mój dobry przyjaciel)
SI w nieunikniony sposób będzie coraz więcej i jego autorstwo będzie coraz trudniejsze do ukrycia.
Nie lepiej pozwolić na stosowanie go, ale w oswojony i jawny sposób?
Część osób widząc taką rozpiskę jak wyżej – odpuści sobie czytanie – część – mimo wszystko będzie ciekawa, co się udało przy współudziale SI stworzyć.
Poza tym, tym zakazem blokujecie większość ewentualnych eksperymentów, które wymagają użycia SI.
Wiem, że prawo nie działa wstecz, ale czy w związku z powyższym mam usunąć stąd Czosnek ?
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Przypomniało mi to bardzo dawne wydarzenie, którego byłem świadkiem (a wręcz w pewien sposób współuczestnikiem), gdy znalazłem się z przyczyn zawodowych w studiu telewizyjnym i widziałem jak przed nagraniem instruowano pewnego polityka (z nieistniejącej już partii, której skrót się kojarzył bardzo informatycznie, z komputerem osobistym, a skrót komitetu mógłby się kojarzyć z jeszcze innym pojęciem informatycznym, które możnaby przetłumaczyć – gdyby ktokolwiek to tłumaczył – jako Dowód Koncepcji – ale to szczegół, bo mógłby to pewnie być poseł dowolnej z istniejących wtedy a nieistniejących już teraz formacji).
Nagrywano wtedy konferencję “na żywo”, która nie była na żywo, bo była nagrana, ale to też szczegół.
Polityk miał odpowiadać na “niewygodne” pytania, przy czym te niewygodne pytania wcześniej ustalono (cóż, początki naszej demokracji były dość… kręte).
Szkolenie było jednak o wiele bardziej skomplikowane niż to opisane w opowiadaniu.
Bo dla lepszego efektu w przypadku jednego z pytań, polityk miał się zdenerwować, zmarszczyć brwi, odpowiedzieć gwałtownie i jeszcze dla efektu uderzyć pięścią w biurko.
Niestety pierwsze dwie próby się zupełnie nie udały, bo polityk uderzał w biurko za mocno – a na tym biurku stały mikrofony, do tego jakieś kable, szklanka z wodą i inne cuda – i to się aż prosiło o awarię (a przede wszystkim strasznie waliło po uszach).
Stąd szef całej tej szopki (nazwijmy go z braku lepszego określenia reżyserem, choć wcale reżyserem nie był) wpadł na taki pomysł – Niech pan nie uderza, niech pan tylko symuluje uderzenie.
Parę prób – no i ok, ręka wyhamowywała tuż nad biurkiem, żadnego buczenia w mikrofonach, żadnych porozłączanych kabelków, żadnej wylanej mineralnej.
Ale nie było też odgłosu uderzenia, co więc z tym zrobić, później domontować?
No niby możnaby, ale jak ktoś zapomni? Zresztą montaż dźwięku wtedy nie stał na zbyt wysokim poziomie.
No to kolejny “genialny” pomysł.
Ktoś z tyłu będzie musiał uderzyć pięścią w dłoń, odgłos powinien być podobny. Parę osób spróbowało, odgłos był za słaby lub zbyt przypominający klaśnięcie.
W końcu jednak znaleziono praktykanta, który tę sztuczkę robił wyśmienicie.
“Reżyser” i tak się obawiał, że w trakcie “prawdziwej” konferencji polityk przez przypadek jednak uderzy w to biurko i będą słyszalne dwa uderzenia – ale na szczęście nic się takiego nie stało.
Jak widać, kiedyś politycy byli jednak sprytniejsi od dzisiejszych i potrafili dużo bardziej złożone zachowania opanować.
Co do opowiadania: fajne (na licencji Anet) – wzbudziło wspomnienia, więc chyba ok, c’nie?
Choć rzeczywiście – gdzie fantastyka? ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
A może się niepotrzebnie doszukujecie wzorców tam, gdzie ich nie ma? (o AI powiedzielibyśmy, że halucynują ;-) )
Może nominacje otrzymują utwory dobre, a nie otrzymują ich słabe?
W dramacie łatwiej zawrzeć dawkę emocji, która zapadnie w pamięć, poniekąd więc (uproszczenie, wiem), znośny dramat łatwiej napisać niż znośny akcyjniak.
A komedia? By napisać dobrą komedię, to trzeba być mistrzem.
Mistrzem jak @Zanais – do tego on dostał swoje piórka za komedie o muppetach, czy jakoś tak, a na pewno o żabie – wybacz Zanaisie, ale Lovin zawsze mi się z Kermitem kojarzył.
Spróbujcie napisać fanfika o muppet show i dostać za to piórko – to dopiero wysoko postawiona poprzeczka.
Kiedyś sugerowano, że powinienem zostać członkiem Loży i wielu ludzików chciało na mnie głosować (szaleńcy czy samobójcy?), wymigałem się z tego nie z lenistwa, a z braku czasu – ale gdybym był lożaninem, mielibyście jeszcze trudniej. Co prawda sporo utworów nominuję do piórek – ale to dlatego, że staram się troszkę obniżać wewnętrzną poprzeczkę, jaką gdzieś tam mam.
Bo jak czytam opka tutaj, to praktycznie pod każdym miałbym ochotę napisać: dlaczego bohaterowie tacy papierowi? Dlaczego psychologia postaci nie istnieje? Dlaczego wszystko jest takie powierzchowne? Gdzie jakakolwiek głębia? Gdzie jakakolwiek zgodność z wiedzą o zachowaniach, emocjach, przeżyciach prawdziwych ludzi? Gdzie konflikty wewnętrzne?
Więc cieszcie się, że macie Lożę, jaką macie, bo moglibyście mieć na przykład: Jima, Rybaka3, marasa, Caerna i paru jeszcze innych takich wesołych ludków i wtedy piórko wpadałoby raz na rok i to tylko dzięki głosom dyżyrnych ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Życie to rzecz z natury trudna do opanowania, droga wyboista, cele mgliste, ale ponoć samuraj celu nie ma a tę wyboistą drogę jedynie. Cieszę się, że napisałeś coś na ten konkurs śmierciowy – bo to oznaka życia. Ambush przekonuje mnie, żebym i ja coś napisał i pewnie to wkrótce zrobię tylko odrobię się z innymi rzeczami, choć mój sposób pisania jest tak charakterystyczny, że chyba sobie daruję anonimowość.
Z całego serca życzę zdrowia i sił.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Dzielnie walczysz już cztery lata
od czterdziestu ośmiu miesięcy bitych
mistrz nad wszystkie mistrze świata
napisałeś tyle tekstów wyśmienitych
To już dwieście jedenaście tygodni
godzin bez liku, minut ponad dwa miliony
i wciąż jesteś przez lożę niedoceniony
a może… to oni Twych wysiłków niegodni?
Drogi, Anonimie, po takim czasie,
już piórka zdobyć Ci nie uda się,
ale chcesz – piór możesz mieć bez liku
na stole, w pióropuszu, w słoiku
(a nawet – w piórniku!)
Co więcej, skoroś na nie tak pazerny
nie będę wobec Twych potrzeb bierny
oddam Ci wszystkie moje, niech stracę,
w końcu należy Ci się, za ciężką pracę
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Dyżurnym zostać?
Ale jakże temu sprostać?
Godzin w dobie dwa tuziny,
nie wydłużysz jej ani odrobiny.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gratulacje GalicyjskiZakapior i Marcin_Maksymilian
Brawo!
Trzymać ten kurs! ;-)

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gratulacje :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Drogi Vacterze Anonimie,
może i nie wyjdzie mi laurka
ale prawdziwych poezyj krytyka się nie imie,
a kto we własną miłość upierzony,
temu nie straszne piórka,
i co kraczą kruki i wrony…
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Nie, nie chodzi o ten szczególny palec, a o kciuk – ale również – o tory kolejowe, choć nie o ich rozstaw, a o trasę kolei transsyberyjskiej – ale to już nie będę zaśmiecał wątku.
Co do Barabasza i Judasza (zrobienie z niego czarnego charakteru) – masz rację, że tu chodziło o funkcję symboliczną – ale nie do końca – owszem, taka funkcja istniała, bo wtedy wszystko musiało mieć charakter symbolu i to troszkę tak, jakbyśmy my wszędzie gdzie się da czterdzieści i cztery wpychali – ale o wiele ważniejsza była bieżączka polityczna. Ale to też wątku nie chcę zaśmiecać by tłumaczyć dlaczego właściwie drugiego Jezusa dodano (Barabasz w pierwszych zapisach miał na imię Jezus) i dlaczego z Judasza zrobiono zdrajcę – dość powiedzieć, że zadziałał tu po prostu swoisty instynkt samozachowawczy i gdyby nie te zabiegi, całkiem możliwe, że dziś o chrześcijaństwie wiedzieliby tylko fascynaci historii tego okresu.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Nie, nie chodzi o ten szczególny palec, a o kciuk – ale również – o tory kolejowe, choć nie o ich rozstaw, a o trasę kolei transsyberyjskiej – ale to już nie będę zaśmiecał wątku.
Co do Barabasza i Judasza (zrobienie z niego czarnego charakteru) – masz rację, że tu chodziło o funkcję symboliczną – ale nie do końca – owszem, taka funkcja istniała, bo wtedy wszystko musiało mieć charakter symbolu i to troszkę tak, jakbyśmy my wszędzie gdzie się da czterdzieści i cztery wpychali – ale o wiele ważniejsza była bieżączka polityczna. Ale to też wątku nie chcę zaśmiecać by tłumaczyć dlaczego właściwie drugiego Jezusa dodano (Barabasz w pierwszych zapisach miał na imię Jezus) i dlaczego z Judasza zrobiono zdrajcę – dość powiedzieć, że zadziałał tu po prostu swoisty instynkt samozachowawczy i gdyby nie te zabiegi, całkiem możliwe, że dziś o chrześcijaństwie wiedzieliby tylko fascynaci historii tego okresu.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
W sumie chyba najważniejsze co wyczytałem tak na szybko w tych wykresach – to rzecz bardzo optymistyczna – że jednak ludzie jeszcze chcą czytać science-fiction (obstawiałbym, że “inne” będzie królować z miażdżącą przewagą, na drugim miejscu będą smoki, a twarde sf na szarym końcu – miła niespodzianka).
Więc może jednak literatura nie ginie, a wije się sinusoidą i po chwilowym zachłyśnięciu miałkim magiomieczem (w wydaniu dark ostatnio), wracają czasy dobre dla sf i poważnych tematów dla fantastyki (poważne tematy można oczywiście wpleść też między smoki i krasnoludy, czemu nie)?
Oby.
Wychodzi na to, że taka inicjatywa jak Ocaleni (z najnowszą, przygotowywaną odsłoną 3,14) – ma sens :)
@Robert Raks Co do liczby zgłoszonych tekstów do Księgi miliona i jednej rozkoszy – zajrzę do tabelek sprzed trzech lat i dam Ci znać – może na priv, by już tu wątku nie zaśmiecać.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Dopisałbym pod wykresem informację, że konkurs w rzeczywistości miał większą frekwencję, ale nie wiedzieć czemu nie da się już edytować tego artykułu. Czy problem jest po mojej stronie, czy tak działa strona?
Tak działa strona.
Ja zazwyczaj dla bezpieczeństwa, jak tu wrzucam jakikolwiek artykuł, to robię tak – wrzucam najpierw tytuł i jakąś ładną przyciągającą oko grafikę rozebranej pani ilustrującą myśl przewodnią, a następnie dodaję komentarz, w którym zawieram myśl właściwą – wtedy komentarz ten można bez trudu edytować / przerabiać.
Co do poziomu tekstów, to mam taką może nieobiektywną uwagę, że wczesne piórka były dużo słabsze od późniejszych – czyli że jako społeczność zrobiliśmy się bardziej wymagający – ale może tylko tak mi się wydaje. Po prostu jak kiedyś zrobiłem sobie “wycieczkę” po starych piórkach, to ja osobiście części z nich nawet biblioteki bym nie dał lol ;-)
Ale może to być też kwestia zmiany gustów odbiorców, czy też zmiany rozłożenia akcentów – przykładowo w moim odczuciu tekst piórkowy musi nieść w sobie coś więcej, nie ma być tylko zgrabnym czytadłem i niezłym warsztatem – a zapadać w pamięć (przykładowo piórkowe teksty Outty czy Caerna takie są).
Tak czy siak, rozumiem doskonale, że musiałeś przyjąć jakieś mierzalne wartości – i podobnie jak poprzednicy jestem pod wielkim wrażeniem, a jak będę miał czas, wrócę przeczytać mniej pobieżnie.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Czasem mam wrażenie, że nie sposób poruszyć jakikolwiek tematu, by nie był Ci już w jakiś sposób znajomy. Dawno temu, bo jeszcze w ubiegłym tysiącleciu, nieco drwiąco, znajomi nazywali mnie omnibusem lub chodzącą encyklopedią, ale przyznać muszę, że mój zakres zainteresowań nigdy nie był aż tak szeroki jak Twój, nie mówiąc już o tym, że imponujesz wiedzą w każdym z tych zagadnień, szczególnie mnie zdumiewa zawsze, jak wiele wiesz na tematy, w których jestem ekspertem – wykracza to mocno poza zwykły poziom ogólnie oczytanego człowieka czy też nawet pasjonata.
Choć mam jeszcze jakiś cień nadziei, że może uda mi się kiedyś Cię czymś zaskoczyć – bo i mnie zdarza się być zaskakiwanym w dziedzinach, które znam dość dobrze.
Przykładowo – wyobraź sobie – pewnie się śmiać tu będziesz ze mnie do rozpuku, zważywszy jak często wypowiadam się o Biblii z miną eksperta – że dopiero parę lat temu się dowiedziałem, że Barabasz nie tylko nie istniał, ale istnieć po prostu nie mógł – a była to jedna z moich ulubionych opowieści biblijnych (już pomijając świetny utwór Kaczmarskiego – to ta przypowieść dobrze oddaje pewnego rodzaju sposób myślenia twórców religii chrześcijańskiej, podobnie jak nieprawdziwa anegdota o palcu Romanowa, mimo że wyssana, nomen omen, z palca, oddaje sposób myślenia Rosjan).
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Bardzo ciekawe wykresiki, pewnie jak kiedyś znajdę czas popastwię wgryzę się w nie bardziej…
…ogrom roboty i dość ciekawych spostrzeżeń, jednak ciekawi mnie jaką metodą ustalałeś ile było tekstów zgłoszonych do konkursów?
Pytam z ciekawości ale też dlatego, że wiem, że jeśli chodzi o konkurs Księga miliona i jednej rozkoszy – dane na wykresie są mocno przekłamane.

Jak widać Księga znajduje się tu na ostatnim miejscu, z liczbą zaledwie 10 zgłoszonych tekstów.
Co ważne: nie twierdzę, że nie powinna być na ostatnim miejscu – może rzeczywiście tak jest, bo może i co do pozostałych konkursów dane są mocno zaniżone.
A jakby nie patrzeć pisanie erotyki jest dużo trudniejsze niż pisanie o smokach czy wróżkach, niebanalne ujęcie bliskości seksualnej wymaga kunsztu i ponadprzeciętnego pióra, więc od razu stawia poprzeczkę wyżej, a forma szkatułkowa jeszcze te wymagania względem autorów podnosi – ale nawet gdyby to nie było trudniejsze niż inne konkursy – to wiele osób jest po prostu pruderyjnych, lub z jakichś przyczyn ideologicznych lub obyczajowych takiego tematu nie podejmie – więc wcale by mnie nie dziwiło, gdyby rzeczywiście ten konkurs był na szarym końcu jeśli chodzi o frekwencję…
Tyle tylko, że ta liczba zgłoszeń, którą wrzuciłeś w wykres nijak się nie ma do rzeczywistości.
Owszem, tekstów było mniej, niż się z @Ambush spodziewaliśmy, ale wystarczająco dużo, byśmy mieli pełne ręce roboty z przesiewaniem i odrzucaniem ich.
Dlaczego więc na portalu tego nie widać?
Bo… Księga znalazła wydawcę. A żaden wydawca nie chce, by teksty, które wyda na papierze poniewierały się gdzieś w necie i by każdy mógł je przeczytać bez kupowania książki.
Dlatego poprosiłem wszystkich autorów, których teksty są zamieszczone w Księdze, by swoje teksty albo usunęli całkiem albo wycofali do kopiie roboczych.
Zgłoszonych tekstów oczywiście nie było na setki – ale nie mogło też być ich dziesięć, tak jak na powyższym wykresie.
Spośród laureatów konkursu, trzy osoby zrezygnowały tuż przed zakończeniem prac redakcyjnych z udziału w Księdze. Ich prac też nie ma w tej chwili nigdzie, choć z tego co wiem, przynajmniej jedno z tych opowiadań miało trafić do innego wydawcy.
Ile w Księdze pozostało?
W ostatecznie wydanej wersji znajdują się opowiadania dwudziestu dwóch autorów i autorek. W sumie tekstów tych jest trzydzieści trzy plus opowieść ramowa mojego autorstwa.
Odrzuciliśmy z @Ambush całkiem sporo tekstów, nie pamiętam jednak w tej chwili ile – i nie wszystkie odrzucone widzę wśród tych 10, które się ostały na stronie.
Pytanie – czy skoro taki proces zaszedł w przypadku Księgi – czy nie było podobnie z innymi konkursami?
Nie chcę, byś robił jakieś przetasowanie na wykresie – bo i po co – ale byś zdał sobie sprawę, że te dane mogą mieć po prostu niewiele wspólnego z rzeczywistością, jeśli w przypadku innych konkursów autorzy też ukrywali / usuwali swoje prace.
To marudzenie już było, niszczenie dobrej zabawy również – a teraz na wiadro dziegciu po aptekarsku kropelka miodu – wykresiki naprawdę intrygujące – i jak kiedyś znajdę czas (czytaj: w jakimś innym życiu / równoległej rzeczywistości) – to chętnie przyjrzę się im uważniej.
Ciekawie to wygląda – dobra robota – mi by się nie chciało, nawet jeśli bym miał to od początku robić z pomocą SI :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Nie znam się, więc się wypowiem :)
Sam słyszałem, jak ktoś mówił “kościami” – ale miał na myśli kości pamięci. Kości (ludzkie), czy kości do gry – w narzędniku słyszałem tylko w formie kośćmi.
Co do księdza, “na słuch” jedynie prawidłową wydaje mi sie forma “księżmi”
Swoją drogą, Wy tu zgromadzeni pewnie o tym dobrze wiecie, ale ktoś z czytającym może nie będzie tego wiedział – słowo “ksiądz” ma dość ciekawą etymologię – bo wywodzi się ze starego słowa oznaczającego wodza / władcę – kńędz co z kolei jest pokrewne germańskiemu kuningez –> kuning –> king.
To prasłowiańskie kńędz się w poszczególnych językach słowiańskich różnie rozwinęło – przykładowo w rosyjskim z kńędz → kniaź, u czechów kńędz –> kniaże, a u nas grupa kń zmieniła się w kś i tak powstał ksiądz – co pierwotnie oznaczało po prostu władcę.
Syn księdza to… książę.
Etymologia ludowa twierdzi także, że wnuk księdza i syn księcia to księżyc…
To troszkę nie do końca prawda – jednak dość malownicza interpretacja. Księżyc to archaiczna forma dzierżawcza urobiona od księcia (dziś powiedzielibyśmy “książęcy”) – owszem mógł to być książęcy syn (a więc księżyc – bo dzieci były własnością, całkiem dosłownie – rodziców) – natomiast można się zastanawiać, dlaczego inne języki słowiańskie używają na określienie ciała niebieskiego (i zjawiska nocnego) słowa miesiąc a nie Księżyc jak my? Słowo miesiąc (określające również przedział czasu) – występuje w tej roli praktycznie we wszystkich językach słowiańskich poza polskim (przynajmniej ja się nie spotkałem z żadnym innym słowiańskim językiem, który by używał czegoś innego niż miesiąc).
Wróćmy jednak do tego, jak się właściwie ksiądz stał określeniem kapłana?
Ksiądz oznaczał władcę, kogoś wysoko postawionego – wraz z zaimportowaniem przez Polskę z Niemiec chrześcijaństwa, zaimportowaliśmy też stamtąd tytulaturę – papież jako głowa Kościoła był kimś ponad wszystkimi władcami, podobnie jak cesarz był ponad książętami i królami. Z początku słowem “ksiądz” określano tylko książęta kościoła (do dziś używa się określenia “książęta kościoła” na kardynałów) – czyli najwyższych urzędników – kardynałów i arcybiskupów. Potem ten wyraz jako oznakę szacunku, nieco “na wyrost” rozciągano na biskupów i mniej istotnych dostojników. Wreszcie – każdy duchowny się “uksiężył” by prosty lud czuł większy respekt wobec władzy kościelnej.
A jednocześnie słowo “ksiądz” przestało zostać używane względem władcy, zastąpiło je słowo “książę” oznaczające tego władcy spadkobiercę – podobnie jak wiele wieków później słowo “dziedzic” oznaczać zaczęło szlachetnie urodzonego.
Cóż, dygresja z formami narzędnika niewiele mająca wspólnego, ale postanowiłem zachować się trochę jak student na egzaminie, który wyrył wszystko o słoniach i tylko o słoniach, na pytanie o węże odpowiada:
Węże są długie i wiją się, zupełnie jak trąba słonia. A słoń to…
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Na ludzką głupotę nic nie pomoże, ale na opadanie ogrodniczek szelki są w sam raz :-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Mnie bardziej zdumiewa, że tej krytyki dokonują nie niepiśmienni chłopi, a ludzie piśmienni, a nawet, piórem się parający :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Hah, cieszę się, że ten wątek istnieje :)
Jak wspomniałem w innym wątku – moją ulubioną postacią jest Miksja – wrócę tu na pewno z dłuższym komentarzem, gdy czas na to pozwoli, bo zaległości się piętrzą, a doba nie jest z gumy :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
To ja jeszcze raz gratuluję i nie zabieram więcej “czasu antenowego” bo w końcu ten wątek jest poświęcony gratulacjom a nie dopytywaniu o ciotki i wujków ulubionych bohaterów :)
Jeszcze raz życzę dalszych sukcesów!
Tak trzymać :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gdzie można nabyć te cuda?
Mam nadzieję, że nie uśmierciliście w międzyczasie mojej ulubionej Miksji Iskier ani jej wujka Harolda? :)
Swoją drogą, skoro już “gadam” z Twórcą, to pytanko, czy imię Miksji oprócz mikstury czy miksu, miało się kojarzyć z mikcją, czy to tylko mój spaczony umysł takie rzeczy podpowiada?
Prawdę mówiąc za pierwszym razem przeczytałem jej imię Mikcja i nie potrafię się pozbyć tego skojarzenia :)
PS.
Przekaż Piotrkowi, że bardzo lubię jego kreskę – pewnie nie tylko ja zresztą – kojarzy mi się (wiem, szalone nieco skojarzenia) – jakby Janusza Christę połączyć z jakimś all-city kingiem, jakimś guru kultury graficiarzy czy kimś kto zjadł zęby na streat arcie – wygląda to na takie niedbałe, a zarazem lekkie. Tym bardziej doceniam, że sam rysuję ciężko, z wysiłkiem, takie typowe maczłorki – więc wiem, jak taka pozorna niedbałość jest trudna do osiągnięcia.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Przez całe życie, od malucha bazgrałem jakieś komiksy – przyszło to później niż pisanie i oczywiście było na tyle kijowe, że ich światu nie pokazywałem. Jako smark chłonąłem takie obrazkowe historie – może nie tak chętnie jak książki – ale jednak Kajko i Kokosz czy dwujęzyczne komiksy historyczne, potem Thorgal czy wizualne powieści takie jak Szninkiel – ukształtowały mnie na równi z Lemem, Vonnegutem czy Hellerem.
Przez całe życie była też ze mną Fantastyka – najpierw zwyczajna, potem Nowa – i zamieszczane w niej komiksy.
I, @Pańcio, wiesz co? Gdy po czterdziestu latach wytrwałej prenumeraty rezygnowałem z jej odnowienia, zgadłbyś czego mi było najbardziej szkoda?
Twojego Lil i Puta.
Wielki szacun i gratulacje!
Życzę dalszych sukcesów!

Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Nie cierpię schodów ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
w końcu nagradzani autorzy powinni inspirować amatorów, a więc poczułam się zainspirowana ^^ A
W punkt :)
ta “publicystyka” mieści się w wymaganiach forum, bo fantastyka zaliczona :P
Racja :)
Drabelek naprawdę zgrabny, podziwiam za szybkość reakcji i sprawne pióro. Jak widać z komentarzy, wiele osób mogło mieć podobne pomysły, ale to Ty wykazałaś się refleksem, uchwyciłaś chwilę – i okazję – i powstała ta malutka perełka.
Ja sam niestety mam typowy esprit de l'escalier (nie, nie znam francuskiego, to określenie ukradłem od pewnej osoby, z którą kiedyś byłem blisko) – najlepsze riposty przychodzą mi do głowy na schodach, a “moje” opowiadania już nie raz zostały napisane przez kogoś innego – najbardziej mnie to walnęło obuchem w 1995, gdy przygotowywałem opowiadanie o konflikcie polsko-amerykańskim, ukazujące chwałę polskiego oręża, mocno eksplorujące modny wówczas temat chaosu deterministycznego… byłem mniej więcej w połowie pisania, gdy Fantastyka opublikowała świetne opko Konrada T. Lewandowskiego pt. “Noteka 2015”. Nawet gdybym dokończył swoje – zostałoby uznane za plagiat – do tego ze złością dostrzegłem wtedy, mimo swojego zarozumialstwa, że on to napisał po prostu lepiej – zabawnie, lekko, z polotem, moje było za to mocno bogojczyźniane.
Tak więc nie, nie mam refleksu – naprawdę Ci go zazdroszczę – ostatnio rozmawiałem ze znajomym pisarzem o tym, jak to rzeczywistość wyprzedza futurystów.
(Eliza powstała w 1966)
Bo niestety, muszę przyznać, że z większością moich prognoz – nie trafiłem.
W latach dziewięćdziesiątych jeszcze nie snułem rozważań co do rozwoju SI z konkretnymi datami, mimo że wtedy sam opracowałem pewną prostą sztuczną inteligencję. W latach wczesnodwutysięcznych pojawiły się moje artykuły na ten temat, ale też bez dat, i podobnie było do roku 2015, gdy na jednej z dyskusji z kolegami po fachu, bardziej dla żartu, niż na serio wyraziłem takie przypuszczenie co do rozwoju SI:
rok 2040-50 – sztuczna inteligencja na ludzkim poziomie IQ, rok 2060 – superinteligencja, rok 2100 – osobliwość technologiczna
zaledwie trzy lata później w 2018, pracując z modelami predyktywnymi, zrewidowałem te szacunki i znów w jakiejś rozmowie wyrokowałem: 2030 – upowszechnienie SI, 2035 – SI ludzkiego poziomu, 2050 – superinteligencja, 2070 – osobliwość technologiczna
w 2020 kłóciłem się tutaj, na tym portalu z @Asylum na temat nieuchronności rozwoju SI – główna linia sporu była mniej więcej taka, czy nasza cywilizacja może jeszcze w ogóle funkcjonować bez SI. Dla kontekstu – w 2020 nie było jeszcze powszechnego dostępu do SI w sposób, w jaki mamy to teraz, ale każde mniejsze czy większe korpo jej używało.
Wyraziłem wtedy przypuszczenie, że po roku 2025 SI będzie dostępna w jakimś powszechnym modelu (nie, nie myślałem o takim jak obecnie, tego nie przewidziałem), około 2030 SI osiągnie ludzki poziom, około 2045 superinteligencję, około 2060 – osobliwość technologiczną.
Jak wiadomo – pomyliłem się wtedy – w 2022 LLMy trafiły pod strzechy, podobnie jak wcześniej komputery, Internet, czy telefony komórkowe – dokonała się czwarta rewolucja informatyczna.
Ale nawet wtedy byłem ostrożny w prognozach – około 2024 roku napisałem, że nobliści zaczną używać na codzień AI do pisania swoich tekstów dopiero po 2030…
Jak widać, nie mam talentu do prognoz, przyszłość nadchodzi o wiele szybciej, niż się tego spodziewam.
Pora umierać? ;-)
Offtop straszny, za co przepraszam – cóż – ale chyba to jednak dobrze świadczy o tekście, że prowokuje do rozmyślań i budzi wspomnienia? ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
W duecie z genialnym Nickiem Cave’m to nawet Kylie Minogue da się słuchać :)
And if you want to bleed, just bleed
And if you want to bleed, just bleed
And if you want to bleed, don't breathe a word
Just step away and let the world spin
https://www.youtube.com/watch?v=5jjdlPWBX0Q
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Kto wie, może w przyszłości będzie zapamiętana, jako jedna z ostatnich noblistek, które zyskały uznanie za teksty bez SI.
A może jako pierwsza noblistka, która przyznała się do używania SI?
Obstawiam to drugie.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
A co to za publistyka?
Czy nie pomyliłem portalu? ;-)
Zacny drabelek.

Następne pokolenia będą wymyślać interwencje kosmitów, by uzasadnić, że ludzie potrafili napisać cokolwiek bez pomocy SI :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Wydawnictwo Wilki trzy i kot ogłasza nabór tekstów do Apokryfów.
Poszukiwane są historie, które rozbudzą wyobraźnię i zmysły czytelników, a jednocześnie będą nawiązywać do tematyki Księgi miliona i jednej rozkoszy.
Nabór otwarty jest zarówno dla doświadczonych autorów, jak i debiutantów. Szczegóły znaleźć można na stronie naboru.
Uwaga: nieco nietypowo – należy najpierw zadeklarować chęć udziału – i na to jest dość mało czasu, bo do 28.05.2026, na samo pisanie tekstów czas jest do 30.08.2026.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Napisałem to na SB, ale wrzucam i tu – by nie utonęło… bo przyznaję – znów się kurczę pomyliłem.
Często wprost rzucam maszynie pomysł do analizy z prośbą: »kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć? *
Nie wiem, czy pamiętacie, że z dwa lata temu pisałem, że literaccy nobliści zaczną używać na codzień AI do pisania swoich tekstów dopiero po 2030.
Kurczę.
Muszę zrewidować i inne moje prognozy.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Czy wzorem konkursów, mam wrzucać obrazki, że przeczytałem? ;-)
Na razie potwierdzam, że rzeczywiście przyjąłem zaproszenie, a wszystkim śmiałkom sprzedam przy okazji informację w stylu przecieku – że warto ostrzyć erotyczne pióra, bo…
[spoiler] [/spoiler]
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Klary, @melendur88, Klary :P
…owszem, była też mutacja z Klaudią a nawet Karoliną, ale Klara była najpowszechniejsza.
Co do bestariusza słowiańskiego, no cóż. Jeżeli tworzysz swoje własne uniwersum quasi-wczesno-średniowieczne-słowiańskie, ok.
A ja się z tym trochę pozwolę jednak nie zgodzić.
Może dlatego, że mitologia słowiańska to jeden z moich koników – ale jednak takie netflixowanie wierzeń to dla mnie profanacja. Jeśli już tworzyć coś na jej bazie – to niech to będzie przynajmniej spójne i sensowne.
Zrozumiałbym, gdyby to miała być komedia / pastiż – ale to jest podane (chyba) na serio.
A ja trochę mam już dość robienia z Kleopatry Murzynki, czy mieszania przedchrześcijańskiego Leszego / Borowego z Diabłem Borutą (owszem, jest to jego mentalny potomek, ale to tak samo jak żydochrześcijański bóg jest mentalnym potomkiem bogów kananejskich czy ugaryckich – ale nie jest z nimi tożsamy).
Branie naszej rodzimej kultury jako jedynie bardzo swobodnie użytej dekoracji, bez całej jej głębi – to jest trochę tak, jakby opisywać obce kultury w sposób i na takim poziomie, w jaki to robią niektórzy pseudodziennikarze-podróżnicy.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Przeczytaj jeszcze raz co cytujesz.
Pogrubię Ci:
w sferze demonologii chrześcijaństwo dokonało uproszczenia: dawne duchy przyrody zostały zepchnięte do wspólnego worka z etykietą bies lub czart
Jak słusznie zauważyła @CZARNA2
Bies, a Wodnik to dwie różne istoty.
To walczące z pogaństwem chrześcijaństwo je zrównało, nie Słowianie.
Co do samego tekstu… bądź łaskawa oznaczyć, z jakiej SI korzystałaś i na przyszłość, albo zainwestuj w lepszy model, albo dopracuj nieco prompt, albo – najlepiej – poddaj tekst wypluty przez sztuczną inteligencję przynajmniej minimalnej obróbce (jak sama nie umiesz, można wrzucić do innej sztucznej inteligencji, albo nawet do tej samej, by nieco to dopracowała).
Rozumiem, że korzystanie ze sztucznej inteligencji do tworzenia tekstów staje się powoli standardem, zresztą sam to przewidywałem parę lat temu – jednak mimo wszystko chciałbym zostać o tym poinformowany – nie unikniemy tego, podobnie jak telefonów od uroczej Klary Sobieraj.
Zobacz, jak sam zrobiłem z tekstem, który został wygenerowany (w dużej części) przez sztuczną inteligencję → Czosnek, gra paragrafowa ← nikt nie ma wątpliwości, że to SI, a i tak czytali.
Naprawdę – nie mam nic przeciwko tworzeniu tekstu przez SI – ale niech to będzie tekst dobrej jakości a nie po prostu pierwsze co bot wypluł w odpowiedzi na bardzo słaby prompt.
Pozdrawiam serdecznie i życzę bardziej udanych promptów w przyszłości!
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Hmm. Nie czytałem, ale udało Ci się mnie zainteresować. Gdzie takie dobroci można przeczytać?
Kiriarda po raz pierwszy pojawiła się publicznie w Ocalonych (pierwszej części), ale spotyka Muerte Muzingu dopiero w utworze Okruch Zaufania w Ocalonych 2.0.
No, już się bałem, że jesteś chory! :D
Troszkę mnie przewiało, ale nie na tyle, żeby porzucić swój talent do wytykania innym błędów, które sam nagminnie potępiam. Tu pasowałby pewnie jakiś cytat, może coś o belce w oku? ;-)
Hmm. Metafora odnosi się do strażnika, że zabiera zegarek, jakby tylko on miał prawo odmierzać tam czas. Muszę się zastanowić, bo wydawało mi się, że podmiot się nie traci.
Może to źle sparsowałem, ale jednak odniosłem to do zegarka.
O Ty! A ja Twoją książkę kupiłem! XD
A tak nieironicznie to uwielbiam Twoją bezpośredniość.
Cieszy mnie to :)
Gorzko i bez waty, prosto między oczy, słodycz zostawiając uroczej @bruce :)
Tutaj stwierdziłem, że będę zamieniał tylko drugi człon zdania, żeby powtarzalność została, ale jednak zdanie mówiło coś innego, inaczej opisywało La Catrinę. P
Tak, to w sumie ma sens, coś w rodzaju refrenu.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
MichaelBullfinch: La muerte es democrática
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Dość zgrabny szorcik.
Do tego – poczułem lekką nostalgię, bo tak jak wspomniał @Lesnylutek tekst przywodzi na myśl Sto lat samotności. Zresztą nie tylko to – ładnie łapiesz klimat południowoamerykański. Może jest też jeszcze jeden, bardziej egoistyczny powód, dla którego mi się to tak spodobało – w moim cyklu opowiadań o Kiriardzie pojawia się postać Mzungu / Muerte, który nosi tatuaż Nuestra Señora de la Santa Muerte, co stanowi ważną część jego tożsamości.
Ogólnie utwór jest napisany dobrze, @bruce świetnie ujęła jego zalety, ale skoro jestem jej demonicznym przeciwieństwem, to nie mógłbym zostawić tego komentarza bez wskazania paru istotnych potknięć, podwójnie denerwujacych w tak krótkim tekście:
"Chowa zegarek do kieszeni, jakby to on wyznaczał czas między tymi murami."
Ta metafora nijak tu nie pasuje i wybija mocno z zanurzenia w pięknie odmalowany świat.
Dlaczego? Bo zegarek, wyobraź sobie, to jest takie coś, co odmierza czas. Nie jakby, tylko po prostu.
Poza tym "czas między tymi murami" – też tu zgrzyta.
Całość brzmi więc idiotycznie, nie niesie żadnego znaczenia, wybija z narracji.
"Wnętrze willi spowija głuchy spokój"
Głuche co? Rozumiem, że chciałeś przełamać związek frazeologiczny "głucha cisza", ale "głuchy spokój" mi po prostu brzmi jak jakiś anglicyzm, a nie coś przynależącego do naszego systemu językowego.
"Potem kładzie kościsty palec na każdym czole."
Niezręczne, lepiej brzmiałoby: "Potem kładzie kościsty palec na czole każdego z nich."
Co do La Catriny trzykrotnie powtarzasz, że jest "Wysoka i elegancka" – nie jestem pewien, czy to dobry zabieg.
Nie wiem do końca co on ma na celu, a z pewnością osoby, które nie są fanami powtórzeń, w tak krótkim tekście mogą to odebrać jako błąd – choć mi się wydaje to nie błędem, a celowym zabiegiem, tylko nie wiem co on wnosi i czemu służy. U mnie to nie zagrało.
Mimo tych wad, uważam, że tekst mógłby po pewnym wygładzeniu trafić na biblioteczną półkę, więc w nadziei, że weźmiesz moje uwagi do serca – klikam.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Szanowni autorzy Księgi, ważna informacja (i inicjatywa – ino żeby było więcej rzeczy na “i”) – czeka na Was na discordzie Księgi.
Jeśli ktoś dawno nie zaglądał, do jest bardzo dobra okazja, żeby zajrzeć.
Bardzo bym nie chciał, byście potem pluli sobie w brodę, że coś ważnego przegapiliście.
Pozdrawiam serdecznie!
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Trzymam za Ciebie kciuki :)
Pisz. Poprawiaj. Udoskonalaj.
Pozdrawiam równie serdecznie :))
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Cóż, nawet jeśli tekst został napisany w całości Twoją ręką, droga autorko, to niestety ma on wiele cech, które czynią go podobnym do tworów Sztucznej Inteligencji.
Co na przyszłość zrobić by tak nie było?
– unikać wyświechtanych metafor
– nie pisać zdań w osobnych linijkach – postarać się utworzyć akapity – wiem, to trudne, ale możliwe
– po napisaniu przeczytać tekst przynajmniej raz
– czytając starać się sobie wyobrazić to, co tekst opisuje – od razu wyjdą te bardzo mechaniczne, charakterystyczne dla SI elementy – bo widać, że albo za autorkę napisał ten tekst LLM, albo autorka nigdy nie widziała świata rzeczywistego
– a nade wszystko: myśleć, zarówno podczas tworzenia pomysłu, jak i podczas pisania, jak i podczas czytania już napisanego tekstu
Wspomniałem o tym, by myśleć?
To jeszcze raz powtórzę: myśleć.
A teraz parę konkretnych przykładów, które wskazują na brak myślenia:
“Na kafelkach leżały rozsypane tabletki nasenne. Nie pamiętał, żeby je brał. A jednak opakowanie było puste.”
Czy autorko widzisz, co tu jest źle? Nie? To pomyśl. Fakt 1: na kafelkach leżą rozsypane tabletki nasenne. Fakt 2: Nie pamięta, żeby je brał. Fakt 3: Opakowanie jest puste. Czy Fakt 3 ma cokolwiek wspólnego z Faktem 2? Czy niesie jakąkolwiek nową informację? Czy pomaga we wnioskowaniu?
Czy skoro tabletki są rozsypane, a opakowanie jest puste, wynika z tego, że je brał, choć nie pamięta?
Musiałby w tym celu je przeliczyć co do jednej.
Wprowadzając to dodatkowe zdanie – o pustym opakowaniu – nie tylko nie pomagasz czytelnikowi, ale wręcz mu przeszkadzasz – bo widząc nielogiczność, potyka się, wybija z rytmu.
Lecz na prawej półkuli działy się rzeczy, które przeczyły logice binarnej
Czyli? Czemu właściwie przeczyły? Czy wiesz, droga autorko, czym jest logika binarna? Czym się różni binarna, od bardzo podobnej do niej – logiki dwuwartościowej? Po co w ogóle tu ten przymiotnik? Powoduje jedynie dwie możliwe reakcje u czytelnika:
To nie było programowanie. To był instynkt.
Co?
Po pierwsze – po polsku jest znacząca różnica pomiędzy wyrazem “programowanie” a “oprogramowanie” – o które Ci tu chyba chodziło (programowanie to albo proces wytwarzania oprogramowania, albo proces uczenia na zasadzie wzmacniania, czyli warunkowania instrumentalnego).
Z kolei instynkt to “wrodzona zdolność wykonywania pewnych czynności stereotypowych, niewyuczonych, mniej lub bardziej skomplikowanych swoistych dla danego gatunku istotnych dla jego przetrwania”
Czyli – bardziej po ludzku – instynkty to wrodzone zachowania typu bodziec-reakcja. Przykładowo dotykam dłonią rozgrzanej blachy – cofnę ją, nim myśl o tym w ogóle dotrze do świadomości – instynktownie (mogę się potem temu instynktowi świadomie sprzeciwić, ale instynkty zawsze będą szybsze od świadomości, bo świadomość jest skomplikowana i ociężała, a instynkty – nie).
Używasz więc słów, któych nie rozumiesz, zestawiając je w sposób, który niczego nie przenosi.
Nie rób tak.
Tak robią LLMy – wiem, że ludzie też tak robią (w końcu LLMy od kogoś się tego nauczyły) – ale to sprawia, że Twój utwór nie wyraża nic.
Życzę powodzenia w dalszym pisaniu i mam nadzieję, że w czasie tworzenia kolejnych tekstów postarasz się zastosować do nie tylko moich rad, ale też przedpiśców (przejrzałem je pobieżnie, wyglądają na dobre).
Nie zrażaj się, wiem, że mój komentarz potępia Twój tekst w czambuł, w całości, ale nie jest to krytyka Ciebie jako osoby, tylko tego konkretnego tworu, w którym niestety nie udało mi się znaleźć pozytywów – inni znaleźli, jak widziałem.
Może następny Twój szort mnie zachwyci? Któż to może wiedzieć. Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.
Więc – nie poddawaj się.
Pisz.
I myśl. Wiem – powtarzam się – ale wiele z tych błędów, które powyższy twór zawiera dałoby się uniknąć, gdybyś zechciała troszkę się nad tym pochylić i przez chwilę pomyśleć.
Skoro jesteś świeżynką, polecam wyśmienite poradniki Drakainy:
https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842842
i drugi
https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842843
Pozdrawiam serdecznie
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
marudzę wiersze cudze
spieszmy się czytać
myśli
nektar niech sączy
każdy
nim Miss Wykidajło wyłączy
nam prąd w środku dnia
pchajmy taczki obłędu
nim Zegarmistrz Światła przywróci porządek
a krosna naszej nowej kory
zamlikną niczym rozmowy
ostatni impuls nerwowy
zgaśnie
jak zgasła reduta
jak zgasną semafory
radość buta i poruta
zdania wyrazy metafory
bez chwały ale i bez pokory
a stada naszych wewnętrznych prządek
rozpierzchną się
już o nic nie pytać
myśli
więc spieszmy
spieszmy się
czytać
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Pięknie ta Księga wygląda pod “I <3 LIFE”.
Nic, tylko taką fotką ją promować :)
Czytając żyjemy po tysiąckroć. Więc nieczytanie jest dobre tylko dla tych, którzy nie lubią życia w jakiejkolwiek formie ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Fajne opko, @melendur88, osadzone w bliskiej przyszłości…
Natomiast rzeczy w nim opisane już się działy (w przeszłości) i dzieją (teraz).
Przykładowo w sierpniu 2024:
gdyby to było za paywallem, albo po prostu komuś by nie chciało się czytać artykułu w języku zgoła obcym, wrzucam tu fragment tłumaczenia:
”Mały, skromny kościółek od dawna uważany jest za najstarszy w szwajcarskiej Lucernie. Jednak kaplica św. Piotra stała się synonimem wszystkiego, co nowe, po zainstalowaniu w niej Jezusa napędzanego sztuczną inteligencją, zdolnego do dialogu w 100 różnych językach.
„To był prawdziwy eksperyment” – powiedział Marco Schmid, teolog z kościoła Peterskapelle. „Chcieliśmy zobaczyć i zrozumieć, jak ludzie reagują na Jezusa sterowanego sztuczną inteligencją. O czym by z nim rozmawiali? Czy byliby zainteresowani rozmową z nim? Prawdopodobnie jesteśmy pionierami w tej dziedzinie”.
Po projektach eksperymentujących z wirtualną i rozszerzoną rzeczywistością, kościół zdecydował, że kolejnym krokiem będzie instalacja awatara. Schmid powiedział: „Rozmawialiśmy o tym, jaki to będzie awatar – teolog, człowiek czy święty? Ale potem zdaliśmy sobie sprawę, że najlepszą postacią będzie sam Jezus”.
Z powodu braku miejsca i poszukiwania miejsca, w którym ludzie mogliby prowadzić prywatne rozmowy z awatarem, kościół zastąpił księdza, który zainstalował komputer i kable w konfesjonale. Po przeszkoleniu programu sztucznej inteligencji w zakresie tekstów teologicznych, odwiedzający byli zapraszani do zadawania pytań długowłosemu wizerunkowi Jezusa wyświetlanemu na ekranie z siatki. Odpowiadał on w czasie rzeczywistym, udzielając odpowiedzi generowanych przez sztuczną inteligencję.
(…)
Oczywiście – tłumaczenie maszynowe. Ilustracja Jezusa w artykule też wygenerowana przez sztuczną inteligencję.
Wiadomo, nie wszędzie się to przyjęło, przykładowo tego AI-Księdza dość szybko wycofano:
Dostępne są też apki do spowiedzi, przykładowo “One Day Confession”, a już dziesięć lat temu w wielu miejscach na świecie pojawiały się pierwsze aplikacje do spowiedzi online.
Mimo wszystko opowiadanko całkiem przyjemne, mimo że opisuje jako przyszłość coś, co już mamy od pewnego czasu. Dotarcie tych nowinek na polską prowincję z pewnością trochę zajmie – tym bardziej, że według wykładni Kościoła Katolickiego, nawet spowiedź online jest niesakramentalna a co dopiero taka przez LLM.
Mimo to, i w Polsce podejmowane są próby użycia LLM do spraw religii – z pewnością słyszeliście o inicjatywie polskich teologów do zaprzężenia LLMów do wyjaśniania dogmatów wiary katolickiej, ale są też i takie pomysły jak ten w Poznaniu:
https://www.telepolis.pl/tech/aplikacje/nano-kaplica-poznan-chatgpt
Część polskich księży przyznaje się też do tego, że używa AI do pisania kazań.
Słowem: przyszłość była wczoraj :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Witaj, Śnie, mam nadzieję, że znajdziesz tu wszystko czego szukasz.
Jeśli jeszcze nie znasz, polecam “Poradnik Drakainy dla Żółtodziobów”.
A także – również autorstwa drakainy – Jesteś nowy? Nie ogarniasz? Zajrzyj tutaj!
Miłego czytania i pisania.
Powodzenia!
Pozdrawiam serdecznie.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Jakie victis? Tu jedynymi “zwyciężonymi” mogą być nienominowani. Nominowanie to już swego rodzaju zwycięstwo, a przyznawanie piórek to nie arena, w której piach wdeptuje się nieupierzone utwory.
Tu nie ma pokonanych, są sami zwycięzcy :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Światowy Dzień Braku Czasu na Czytanie? ;-)
A niektóre książki i Księgi wręcz krzyczą z tego stosiku ;-)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
banów?
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
“Znam osobę, która na własne oczy widziała, jak nowy portal jechał na jednorożcu, z feniksem na ramieniu.”
Ale że jednorożec miał feniksa na ramieniu czy Portal?
Gdziekolwiek by był, oznaczałoby to wrogie przejęcie, bo za dawnych czasów Fenix był największym konkurentem Nowej Fantastyki :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Spotkanie odbyło się w niewielkiej kawiarni, prowadzonej przez uroczą panią Kasię, która też była bardzo aktywna w wyłapywaniu sensów i ukrytych przesłań, nie tylko Księgi, ale też w wypowiedziach autorów i wydawcy. Mieliśmy okazję przekazać rozkoszującym się gorącą kawą uczestnikom, jeszcze gorętsze i smakowitsze kąski – fragmenty Księgi czytane przez autorów tychże. Dodatkowo – do menu dla każdego odwiedzającego doczepione były wydruki cytatów z różnych części Księgi. W ten sposób – ktokolwiek się tam napatoczył – to dostawał Księgą w twarz z każdej strony – nie dało się nawet ukryć za menu, bo i tam była Księga. Podejrzewam, że goście bali się poprosić o cokolwiek z lodówki, w obawie, że dostaną milion rozkoszy w wersji na miejscu.
I oczywiście @NaNa była najjaśniej świecącą gwiazdą, szczególnie po tym, jak powiedziała, że uwielbia tworzyć ociekające krwią kawałki grozy, w rytm słuchanej muzyki, która ją inspiruje i napędza – trudno uwierzyć, że (ponoć!) był to jej pierwszy wieczór autorski :)
https://www.instagram.com/reel/DXbL5qqxK65/?igsh=MWZmd2lub3BidDl6dw==
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Mi się, @prosiaczek, Twój tekst podobał – jak się trochę odrobię i znajdę czas napiszę komentarz (od dawna tam na to czeka) – to wyjaśnię też, dlaczego choć przez chwilę postała mi w głowie myśl, by tekst nominować, to jednak ją porzuciłem.
Uważam utwór za bardzo dobry, tak czy siak – ale to jeszcze Ci posłodzę w komentarzu (choć parę łyżek dziegciu też wpadnie).
Jeszcze raz gratki dla nominowanych – bo to już samo w siebie jest przecież wielkim sukcesem – i dla upierzonych – po raz kolejny :)
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gdy umiera członek Nocnej Straży,
w martinowskiej Grze o tron,
pogłębia smutek zwykle ponurych twarzy
i pada "nie spotkamy już takich jak on"
Nie będzie już Barda w loży,
jego warta dobiegła końca,
i któż w portal tyle serca włoży?
kto w mroku szukać będzie Słońca?
Taka mi się myśl płocha marzy,
że przecież to nie fizyczny zgon,
że może poza lożą się wydarzy,
że spotkamy – takich jak on
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz
Gratulacje!
Piórka w pełni zasłużone!
Cieszę się też jak Marsjanin blaszką z ziemskiego łazika, że wśród zgłoszonych przeze mnie do piórka utworów, czyli:
OldGuard – "Most Westchnień"
Jamesmas – Sekwencja
Outta Sewer – "Ostatni oddech lata"
Caern – "Gdy zostanę lepszym człowiekiem"
Aż połowa piórko zdobyła (choć jak widać – ja dałbym piórko wszystkim czterem powyższym).
Utwory, które nie dostały piórka – też były na wysokim poziomie, więc gratuluję autorom tak czy siak – z piórkiem czy bez, te teksty są naprawdę dobre.
Marzec po prostu obfitował w świetne dzieła i oby w następnych miesiącach było równie dobrze, czego autorom serdecznie życzę.
Do wszystkiego powyżej dodaj: moim zdaniem, nie wypowiadam cudzych zdań, chyba, że wyraźnie kogoś cytuję. // ksiegamiliona.pl // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz