Profil użytkownika


komentarze: 1356, w dziale opowiadań: 1112, opowiadania: 519

Ostatnie sto komentarzy

Dziękuję! Trochę jak Belzebub, do którego też muszę zajrzeć ;)

Those who don't believe in magic will never find it

Hmm, skoro zostałam niejako wywołana, to się odniosę krótko do jednego zdania i nie będę potem zaśmiecać sekcji komentarzy autorce na prywaty :)

 

Ja tam lubię jak ktoś, np. OldGuard wypisuje mi takie subiektywne, kosmetyczne zmiany, najwyżej się nie zgodzę, zresztą już się dogadaliśmy. 

Rzuciłam okiem na komentarze, które zostawiłam pod twoimi opkami. Dotyczyły zazwyczaj powtórzeń, siekozy/zaimkozy czy nie do końca poprawnie użytych słow (np tętent, gdy konie nie biegły). W większości były to więc raczej uwagi językowe i stylistyczne, które mają na celu wygładzenie tekstu, a nie ingerencję w jego sens. Najbardziej subiektywna i upierdliwa mogła być informacja o ciszy powracającej w różnych tekstach w dużym nagromadzeniu. Jeśli jednak taka szczegółowość jest męcząca w odbiorze, to będę ją u ciebie kondensować. 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

Kiedyś byłem piękny. Istotą czystości, nienaruszalnym kryształem, uosobieniem czystego ideału

 

Przeczytałam i w sumie tyle mogę o tym powiedzieć. Pierwsza część podobała mi się bardziej od drugiej ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

Mogę pobetować jak coś ;)

 

Ooo i gdzie ona tam była? Też pod górą?;D

 

W sumie, była jakaś na szczycie góry, ale z niej wychodziły demony :P

Those who don't believe in magic will never find it

Po namyśle dorzucam głosik do piórkowych nominacji, niech Loża tutaj zajrzy, bo opowiadanie z potencjałem :)

Those who don't believe in magic will never find it

Pani Anno,

 

to ja się cieszę, że mogłam wziąć udział w takim konkursie. Sama jestem zaskoczona tym, gdzie ten obraz mnie poniósł, ale to jest właśnie piękne w sztuce (różnej), że daje tak szerokie pola do interpretacji.

 

Dziękuję za komentarz heart

Those who don't believe in magic will never find it

MichaelBullfinch,

 

dziękuję heart to kawałek dość mocno osobisty, stąd pewnie jego “moc”

Those who don't believe in magic will never find it

Nie rozumiem, przecież to są tylko sugestie, nie robię na złość Autorce, że je wypisałem. A przecież często robisz tak samo i wiele Twoich sugestii jest czysto subiektywna. Mnie zatrzymało, to wypisałem. Jak Autorka nie będzie chciała to nie wprowadzi. 

 

Jasne, nie był to atak (może powinnam złagodzić zdanie emotikoną, bo słowo pisane można różnie odebrać :P), po prostu pytanie, bo o ile w drugim chyba faktycznie brzmi lepiej, to “już” przed albo po czasowniku nie robi mi osobiście różnicy. Ale może są na to jakieś zasady? 

Those who don't believe in magic will never find it

Ładne. Smutne, ale bardzo ładne. Zrobiło na mnie spore wrażenie. Klikam.

 

PS. Pozwolę sobie to tutaj, zostawić (kiedyś opublikowałam dribble w podobnym temacie i Twój tekst mi go jakoś przypomniał):

 

“Świat się nie zatrzymał. Za oknem ciągle szumiał wiatr, a sznur samochodów zdawał się nie mieć końca. Dziecięcy śmiech też nadal rozbrzmiewał, a przecież nie powinien. Z radia płynęły stare przeboje, ktoś kochał się i śmiał. Życie toczyło się dalej swoim rytmem.

 

Bo to był Twój, nie mój, koniec świata.”

 

 

Czyli już przyszła wiosna?

Czyli przyszła już wiosna?

Szybko zdmuchuje go kolejny podmuch.

Kolejny podmuch szybko go zdmuchuje.

 

MB, czy ta kolejność naprawdę ma znaczenie? 

Those who don't believe in magic will never find it

Haha mówisz poważnie?

 

Tak jest ;)

 

Myślałem szczerze, że skonfrontujesz moje rozwinięcie z pryncypiami/prawami Twojego uniwersum, które wykluczyłyby taki ciąg zdarzeń, bądź (a tego chyba bałem się najbardziej), że szczelina to czysta przenośnia, jakiś eteryczny portal, a nie rzeczywiste rozdarcie światów w posadzce:DDD

Moje uniwersum w tym tekście ograniczało się chyba do dwóch stron A4 :P więc nie ma tego za wiele. Przyznam jedynie, że u mnie Lysanthir i Zumra to była jedna osoba (imię i nazwisko :P), ale z fragmentu to nie wynikało i podoba mi się rozdzielenie :D 

 

A szczelina to szczelina, właśnie w ten sposób ją widziałam, jako miejsce mocy (teraz sobie przypominam, że fragment powstał chyba wtedy, gdy ogrywałam Dragon Age Inkwizycję ^^)

Those who don't believe in magic will never find it

Mehiko,

 

nie do końca. Z punktu widzenia kota, człowiek znajduje się w podrzędnej pozycji ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

– Już niedługo to będzie niezapomniana chwila! – krzyknął Rush, chcąc uspokoić ludzi, od których właśnie zebrał setki tysięcy dolarów.

 

Jakby mi się Stockton darł nad uchem, to by mnie nie uspokoił. No, ale ja też nie wyobrażam sobie wejścia do takiej puszki.

 

Sprawą się kiedyś mocno interesowałam. Na Netflixie jest dobry dokument na ten temat, ale Sci-fun nagrał jeszcze lepsze omówienie. To było proszenie się o tragedię, ale głównie z powodu ego. 

Those who don't believe in magic will never find it

Dziękuję, za pozytywny odbiór, dostałam tutaj więcej 6 niż przez cały okres szkolnej edukacji :P

 

Aferix

 

Nierealistyczne. Kot zaraz po zamknięciu by wyszedł, bo akurat wtedy by mu się znudziło

 

To wydarzyło się w nienapisanej części numer 2 ;)

 

MichaelBullfinch,

 

A jak! Koty rządzą światem!

 

betweenthelines,

 

życie za smaczki (życie właściciela!) :P

 

reg,

 

człowiek w walce z siekozą stracił sens (zdania). Poprawione! :)

 

SNDWLKR,

 

miau!

 

melendur88,

 

Nie przeszkadzaj mi teraz, jestem w superpozycji

 

nieskromnie przyznam, że to jedno z najbardziej udanych zdań, jakie napisałam xD

 

Finkla,

 

cała zasługa w inspirujących kotach!*

 

Robert Raks,

 

ha! cieszę się, że się podobało :) Dziękuję za wirtualnego klika w takim razie, na szorta jednak nie zmienię, bo lubię formę drabbli, mimo że zostają w poczekalni :P

 

AdamKB,

 

100% racji, koty mile widziane, zawsze i wszędzie!

 

marzan,

 

eksperymentator ma szansę doświadczyć stanu na wpół żywego ;)

 

Tak, w takim przypadku może zostać aktywowany protokół “pazury” :P

 

kronos.maximus,

 

Bardzo zgrabny i czysty tekst. Wiadomo, że właściciel należy do kota, a nie odwrotnie. 

 

Otóż to! Starożytni Egipcjanie już to wiedzieli!

 

ostam,

 

Chociaż kot ma dużo lepsze teksty. Może sobie pożyczę :P

 

Proszę bardzo! Każde “miau” w tekście dobrze mu służy :P

 

 

*INSPIRACJA:

 

Those who don't believe in magic will never find it

U mnie licznik pokazuje, że masz ich 173 (bo liczy się wszystko, nawet “i” czy “a”), dodasz trochę i będzie droubble na 200 słow. 

 

Na forum szorty to teksty do 10.000 znaków, powyżej oznaczamy już jako opowiadania. Czy to wolisz zmienić na szorta? A może jednak pomyślisz nad dodaniem zdania czy dwóch i wyjdzie Ci droubble ;)

 

Co do puenty, nie mówię, że jest zła, tylko jak dla mnie mało zaskakująca jak na wymagania drabbli. Ale to oczywiście tylko opinia i może inni czytający będą widzieć to inaczej.

 

Podrzucam Ci kilka poradników forumowych, które mogą Ci się przydać, jeśli będziesz chciał pobyć dłużej na forum:

 

http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842843

http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842842

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

to bardziej jakaś bardzo krótka historyjka niż drabble. Drabble ma równo 100 słów (dribble 50, drouble 200). Poza tym drabble to też mocny twist/ zaskakująca puenta na końcu. Tu jakaś jest, ale niekoniecznie zaskakująca.

 

Pozdrawiam. Widzę, że jesteś nową osobą na forum, mam nadzieję, że się tutaj rozgościsz :)

Those who don't believe in magic will never find it

jadordooku,

 

na komentarz pod innym swoim opowiadaniem mi nie odpowiedziałeś, więc zostawię tutaj parę słów.

 

Jaki jest cel Twoich publikacji na forum? Bo widzę, że wszelkie uwagi mniej lub bardziej krytyczne przyjmujesz z oburzeniem. Jeżeli chcesz tylko pochwał, zaznacz to może w przedmowie, unikniemy nieporozumień ;) 

 

Jeśli każda krytyczna uwaga spotyka się z taką reakcją, to trudno traktować Twoje publikacje jako zaproszenie do dyskusji. Warto mieć na uwadze, że forum działa dzięki zaangażowaniu użytkowników. Ktoś czyta Twój tekst i poświęca czas, aby dać Ci feedback, a to raczej coś, co warto docenić, nawet jeśli nie zawsze jest wygodne.

 

Those who don't believe in magic will never find it

Takie zacne rozwinięcie mojego dość nijakiego fragmentu nie powinno "marnować" się w wyzwaniach. To pełnoprawne opowiadanie! Zachęcam do publikacji ;) Zwłaszcza, że czyta się to bardzo fajnie. Czy mi żal, że Lysanthir zginął? Bynajmniej. Zresztą sam jest sobie winny – mógł siedzieć w wirtualnej szufladzie kolejne lata :D Robercie, mam nadzieję, że będziesz zaglądać do naszych kolejnych wyzwan, bo wychodzą Ci one doskonale!

Those who don't believe in magic will never find it

jeroh,

 

hej, dzięki za wizytę i komentarz! Przewija się w nim słowo “melancholia” i to też miało wybrzmieć, co u mnie raczej nie jest trudne, bo mam wrażenie, że często uderzam w te tony. Tutaj to zagrało, ale muszę na to uważać :)

 

Kurczę, same ładne skojarzanie to w Tobie wywołało ;)

 

Co do szczegółów technicznych, widocznie mści się na mnie opuszczanie lekcji fizyki w LO. Zdecydowanie wolałam j. polski ;) W każdym razie uwaga pewnie słuszna i osoby bardziej “techniczne” mogą się na tym zatrzymać. Z drugiej strony to nie jest też żadne sci-fi, asteroida to tylko pretekst (chociaż ogromny) do pokazania emocji.

Zgaduję, że zamiana “asteroida” na “kometa” pewnie niewiele by tu załatwiła i trzeba by tu dodawać jakieś techniczne szczegóły, które w zasadzie nie wiem, czy są tutaj potrzebne?

Tę falę uderzeniową postaram się jakoś ograć, chociaż psuje mi to ładne zdanie :( :P

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Dziękuję OldGuard za szybką betę :) 

Betą to trudno nazwać, bo beta jednak wymaga wyłapania jakichś potknięć, literówek itd, na co niestety nie miałam czasu. Ot, rzuciłam okiem na tekst wcześniej niż inni :)

 

A tekst sam w sobie ciekawy, inny. Fajnie, że wyszedłeś poza swoją bańkę, jak widać, dobrze się to sprawdza. Niby fantastyka, ale za kilka lat może się okazać, że już niekoniecznie. Jest jeszcze trochę problem z przecinkami czy jakieś nie do końca wygładzone zdania, ale nie będę “zołzą” i nie będę ich punktować.

 

Biblio jest, więc zostawiam wirtualnego klika. 

Those who don't believe in magic will never find it

Podoba mi się, jeśli to jakiś spoiler przed wiadomym tekstem, to czekam z niecierpliwością ;P

Those who don't believe in magic will never find it

OldGuard, Twój drebbelek jest dobry i na czasie, jak bardzo na czasie, wystarczy spojrzeć na ilość komentarzy pod tekstem. I o to chodzi. :)

Ano, ale w końcu książki to chwytliwy temat, zwłaszcza na forum literackim :P

 

Przeczytałam Twoją horrorowatą wersję wczoraj na telefonie, jak skończyłam, coś akurat stuknęło w okno :P

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

 chcą kupić każdą ilość, płacąc złotem za każdą sztukę, ile waży.

W takim razie każdą liczbę (skoro na sztuki), bo ilość tylko do rzeczowników niepoliczalnych.

 

Hmm, jak na drabble to ta puenta taka mało mocna ;) zgodzę się więc z kolegą wyżej, miałeś lepsze kawałki :))

Those who don't believe in magic will never find it

Iyumi,

 

dziękuję heart sprawiłaś mi dużą przyjemność swoim komentarzem. Trochę wierzę, że w tej codziennej zwyczajności dużo się kryje, więc ogromnie się cieszę, że historia zadziałała właśnie w ten sposób :)

Those who don't believe in magic will never find it

Dlatego moj komentarz miał jeszcze drugą część -> "A nawet jeśli ktoś nie zna dokładnie kontekstu Ludwika XVI, to i tak z samej konstrukcji zdania (“miększe niż charakter…”) złapie sens." ;)

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć!

 

Ostatnio nawet myślałam, co się stało z tym opowiadaniem. Cieszę się, że w końcu ujrzało światło dzienne ;)

 

Ok, pobetowo parę słów zanim kliknę, gdzie trzeba.

 

Język jest dość surowy i techniczny, ale przeplatany humorem, co dobrze oddaje klimat. Dla mnie fragment z korpointrygą wypada fajnie, bo dodaje kolejną warstwę – z przygodówki o przypadkowym odkryciu, dostajemy opowieść o grze interesów. Jeśli miałabym wskazać jakiś słabszy punkt, to momentami widać lekkie przegadanie i nadmiar ekspozycji, ale nie razi to jakoś bardzo mimo wszystko :)

 

Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze coś w tym uniwersum ;)

 

Zapewniam cię, Miquel, że skały w tym rejonie są miększe niż charakter Ludwika XVI –

Ja i dieta to jak Karol Marks i maszynka do golenia.

W tej chwili mam o tym takie pojęcie, jak Einstein o skoku przez płotki.

 

Trochę średnio trafione te metafory. Nawet jako historyk stwierdzam, ze ktoś 600 lat potem by takich uwag nie robił. Ja oczywiście to zakumałem, ale nie wiem czy randomowy czytelnik to zrozumie :) Uwierz mi, nie wszyscy wiedzą, jaki charakter miał Ludwik. Z Marksem może być różnie. Ale to takie TBD, na przyszłość. 

To nie jest wcale takie oczywiste, że po 600 latach te odniesienia byłyby niezrozumiałe. Poza tym to element stylizacji języka niż próba precyzyjnego komentarza historycznego ;) A nawet jeśli ktoś nie zna dokładnie kontekstu Ludwika XVI, to i tak z samej konstrukcji zdania (“miększe niż charakter…”) złapie sens.

 

Czemu ten tłusty kutas z

 

Angielski zwrot. Zmień to, bo strasznie to kłuje w oczy. Może “Czemu ten pierdolony grubas”? Będzie brzmieć bardziej swojsko. Ja wiem, że mówią to nie-polacy, ale czytają Polacy:)

To też jest do obrony, o ile zwrot faktycznie jest “angielski”. Mówi to Hemmer, a w jego środowisku korpogadka jest przesycona angielskimi wtrętami, więc dla mnie wypada wiarygodnie.

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Finkla,

 

Może moja biblioteczka przejęła charakter po mnie i ma wywalone na takie drobiazgi. ;-)

Cudna postawa. Próbuję ją w sobie wyrobić! :D

 

 

Jim,

Pięknie ta Księga wygląda pod “I <3 LIFE”.

Nic, tylko taką fotką ją promować :)

Wykorzystam ją przy swojej “recenzji”, jak w końcu przeczytam całość :P

 

Prestidigitator,

 

wiem, że jest jeszcze ze 20 poprzednich. I do tej pory wahałem się, czy oglądać broken heart

 

Serii (jak podpowiada Wiki) jest 41 ;) I to jest mój problem z serialem, bo chciałabym obejrzeć WSZYSTKO, ale zaczynać od ‘63 roku i znaleźć przestrzeń na kilkaset odcinkow? Trudne. A w ogóle nie wiem, czy wszystko da się obejrzeć. 

Those who don't believe in magic will never find it

Reg,

 

Pewnie bal nie byłby dla mnie najlepszą oprawą końca wszystkiego,

U mnie też nie, bo nie umiem tańczyć, chociaż może w takich okolicznościach bym się tym nie przejmowała ;)

 

Dziękuję za wizytę i miły komentarz! heart Cieszę się, że tekst przypadł do gustu!

 

Ślimaku,

 

tak, tytuł clickbaitowy, w końcu to Interia i jeszcze sprzed 2,5 roku, gdy tego typu zabiegi były wyjątkowo modne. W każdym razie artykuł odnosi się bardziej do Grupy Apolla i Grupy Ateny (z jej słynnym ostatnio Apophisem). 

 

Niemniej astronomią interesuję się kompletnie amatorsko, więc też chętnie poznałbym opinię eksperta, na ile da się to obronić.

Ja też, czasem tylko wyceluję sobie teleskopem w księżyc. Mam jednak nadzieję, że jeśli gdzieś naciągam rzeczywistość, uda się to wybaczyć w imię fabuły – w końcu nawet lepsi ode mnie sięgali po ten motyw (pierwsze z brzegu: Armageddon czy Dzień Zagłady). Chociaż pewnie Dariusz Hoffmann rozjechałby ich w swoich “poważnych analizach” ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

 Śli­ma­ku,

 

cie­szę się, że wi­dzi­my się po­now­nie pod moim opo­wia­da­niem i że tym razem ko­men­tarz jest bar­dziej przy­chyl­ny smiley

 

Przy­po­mnia­łem sobie, jak kie­dyś czy­ta­łem aneg­do­tę o pa­cjen­cie, który był na pro­fi­lak­tycz­nym ba­da­niu USG i tech­nik sta­ży­sta ucie­szył się gło­śno, że widzi pro­sta­tę (zna­le­zie­nie zdro­wej pro­sta­ty nie jest, nomen omen, pro­ste). A ten de­li­kwent uznał to za wyrok, prze­mo­de­lo­wał swoje życie dość ra­dy­kal­nie, za­czął speł­niać różne ma­rze­nia

W sumie wy­szło mu na dobre. Py­ta­nie, czy po zwe­ry­fi­ko­wa­niu, nadal utrzy­mał tę mo­ty­wa­cję carpe diem, czy jed­nak wszyst­ko wró­ci­ło do “normy”.

 

 

Pod wzglę­dem ję­zy­ko­wym opo­wia­da­nie wy­da­je mi się lep­sze od Two­ich po­przed­nich, które czy­ta­łem, dobór słów i fraz wy­wa­żo­ny, pa­su­ją­cy do te­ma­tu.

Sta­ram się wy­cią­gać wnio­ski z ko­men­ta­rzy, a Twój o pew­nej przy­pad­ko­wo­ści w do­bo­rze słów dał mi do my­śle­nia. Dla­te­go do­ce­niam każdą uwagę, a już szcze­gól­nie te, które punk­tu­ją kon­kret­ne man­ka­men­ty, bo widzę do­kład­niej na co zwra­cać uwagę.

 

Nie je­stem na­to­miast prze­ko­na­ny w spra­wie wy­bo­ru aste­ro­idy (pla­ne­to­idy) jako przy­czy­ny ka­ta­stro­fy.

Dzię­ki za linka, cie­ka­wy wątek. Po­grze­ba­łam też sobie w tym te­ma­cie i może da się to obro­nić – jeśli taki obiekt nad­le­ciał­by od stro­ny słoń­ca, mógł­by nie zo­stać wy­kry­ty do czasu, aż by­ło­by za późno [w tym miejscu był link, ale po kliknięciu pojawia się błąd, więc zostawiam tytuł artykułu: Słońce ukrywa śmiercionośne asteroidy. Tych kolizji nie unikniemy… / geekweek]

 

Gra­tu­lu­ję szyb­kie­go tra­fie­nia do Bi­blio­te­ki. Widzę już, że doj­dzie też do gło­so­wa­nia piór­ko­we­go. Jak wspo­mnia­łem, nie jest to ory­gi­nal­ny po­mysł, ale czy cała li­te­ra­tu­ra musi być na siłę ory­gi­nal­na? Mam jesz­cze pra­wie mie­siąc do na­my­słu, prze­ko­nam się, na ile tekst mi za­pad­nie w pa­mięć i czy przyj­dą mi do głowy ja­kieś nowe uwagi, ale w tej chwi­li skła­niam się wy­raź­nie w stro­nę TAK-a.

Cie­szę się smiley cho­ciaż oczy­wi­ście cze­kam na osta­tecz­ną de­cy­zję. Wszel­kie ko­lej­ne uwagi, jeśli przyj­dą do głowy, też chęt­nie przyj­mę.

 

Those who don't believe in magic will never find it

No i ja się pytam, gdzie jest mój dzień ustawowo wolny od pracy w takie święto? Przeznaczyłbym na świętowanie…

Tak jest. Polać mu (no, może dopiero wieczorem, ale polać!)

Those who don't believe in magic will never find it

Finkla,

 

więc zapewne Twoja biblioteczka jest dla Ciebie bardziej wyrozumiała ;) moja ma prawo robić mi takie wyrzuty, co przyznaję ze wstydem ;)

 

marzan

 

“się” zostawiłam, bo mi do stówki zabraknie, może wpadnę w międzyczasie na coś. Drugie zmieniłam, bo brzmi lepiej, a to “w ogóle” nie brzmiało w ogóle ;)

 

Moja wyobraźnia działa dziś na opak, więc przypomniał mi się otwarty konkurs Tarniny na historię o świecie, w którym przetrwało mało książek – nie pamiętam już, czy miała być jedna, czy może trzy? Wyobraziłem sobie świat, w którym w ogóle nie ma książek. Jest samotna bohaterka, która siedzi w bunkrze i pisze, a potem jest jedyną czytelniczką swoich dzieł. Tam nie byłoby stosu wstydu.

A nie wiem, czy by nie było ;) ja np nie lubię za bardzo do swoich starych tekstów, bo zazwyczaj mi się już nie podobają, a może i żenują.

 

stos wstydu to ta sterta papierzysk na moim biurku, z której i tak nigdy nic nie będzie.

Zawsze można z niej zrobić ognisko, a to już “coś” :P

Those who don't believe in magic will never find it

jadordooku,

 

prezentujesz dość osobliwą postawę jak na debiutanta i takie konfrontacyjne podejście raczej nie pomoże w zdobyciu nowych czytelników, a chyba to jest celem prezentowania opowiadań na tym forum?

 

Zdecydowanie bardziej oczekuję opinii o treści, niż o technikaliach. Literówki i błędy się zdarzają, nawet korekty w wydawnictwach przepuszczają ich całą masę

To nie znaczy, że nie warto dążyć do tego, aby tekst pod względem technicznym był lepszy. Reg ma sporą wiedzę w tej kwestii i każdy na forum powie Ci, że jej uwagi są wartościowe, a jeśli się z nimi nie zgadzasz, wypadałoby to uzasadnić trochę inaczej niż “nie, bo nie”.

 

A skoro chcesz opinii o treści, to ją też zostawię: klimat i wizja są bardzo mocne, ale tekst tonie w opisach – serwujesz opowiadanie, w którym proporcje są przesunięte na korzyść atmosfery kosztem akcji i klarowności, a do tego dochodzą dość duże bloki ekspozycji (historia Schowka i Kombinatu). Mimo wszystko czytało się nieźle.

Those who don't believe in magic will never find it

melendur88,

 

kupki wstydu mają różne rozmiary i niebezpieczną tendencję do rozrastania się ;)

 

MichaelBullfinch,

 

byle Cię nie przysypał :P

 

Tarnina,

 

czy to już ten moment, aby obejrzeć pierwszy w życiu odcinek Doktora Who? :P

 

CZARNA2,

 

u mnie wypożyczone książki mają swoją osobną kupkę wstydu, ale tam do czytania mobilizują ponaglenia z biblioteki.

 

Jim,

 

Księga łypie na mnie swoim rozkosznym oczkiem, cierpliwie, lecz nieubłaganie domagając się uwagi ;)

 

 

Storm,

 

Trzymam kciuki, mi dziś doszło (wirtualnie) wiele kolejnych pozycji ^^

Those who don't believe in magic will never find it

zygfryd89,

 

dzięki za komentarz :) Sama nominacja do Piórka była już miłym wyróżnieniem, ale spodziewałam się, że opko go nie dostanie, bo trochę tych mankamentów w tekście było. Mimo wszystko cieszę się, że są i plusy ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

Hmm,

 

przeczytałam bez efektu wow, ale też bez większych zgrzytów. Niektóre zdania zalatują jednak trochę ej ajem, szczególnie to:

 

Mieszkanie przywitało go ciszą, która wcale nie była brakiem dźwięku. 

 

Albo lepkość różnych zjawisk (w ogóle dużo tych odwołań do lepkości jak na tak krótki tekst)

 

Cisza w serwerowni stała się nagle lepka, ciężka od elektrycznego napięcia.

Sen przyszedł natychmiast – ciężki, lepki i czerwony.

Czarna woda rozciągała się pod sklepieniem – gęsta, lepka jak atrament,

 

Niekoniecznie tak musi być, ale AI wyeksploatował tak mocno niektóre środki, że zaczynają brzmieć jak generyczne gotowce, a nie świadomy wybór autora. Podobnie jak niektóre efektowne zdania, które niby brzmią ładnie i obrazowo, ale jak się im przyjrzeć trochę bliżej, to co się za nimi kryje? Bo o co chodzi w ciszy, która nie była brakiem dźwięku albo w lepkim śnie?

 

Otworzył lodówkę. Na środkowej półce, w ostrym świetle żarówki, stało plastikowe pudełko. W środku pokrojone w plastry ramiona ośmiornicy, ułożone koncentrycznie wokół kropli wasabi. Nigdy nie kupował owoców morza. Ich zapach zawsze wywoływał u niego mdłości.

Skąd zatem wzięły się owoce morza w lodówce?

 

Obudził się o 11:34

W pierwszym zdaniu godzinę masz zapisaną słownie, więc warto zachować konsekwencję.

 

Wiercenie ustąpiło skałę z szacunkiem, jakby materia czekała na nich od eonów.

Nie do końca wiem, o co tutaj chodzi?

 

Nagle poczuł to w pełni. Miliony połączeń.

Widział światłem każdej kamery przemysłowej w Londynie.

Myślał procesorem każdego serwera w Tokio.

Słuchał mikrofonem każdego smartfona w Warszawie.

vs

 

Dla Adriana – człowieka – było to rozerwanie. Bycie w ośmiu miejscach naraz bez możliwości powrotu do jednego punktu. Bez środka. Bez „ja".

Więc miliony czy osiem?

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Staram się nie czytać po łebkach, ale biorąc pod uwagę długość tekstu to uwag było malutko ;) 

 

Najdłużej męczyłem się z tym “że” – aż zacząłem rzęzić, ale się udało.

Wysiłek się opłacił, ładnie jest teraz ograne ;)

 

Wielokropków rzeczywiście sporo, hm, sprawdzę jeszcze, czy to moja maniera, przywara czy już może choroba nieuleczalna.

Chyba rzuciło mi się to w oczy, bo w ostatnim tygodniu w 3 różnych opkach to “wyłapałam” i po prostu wielokropkuje mi się w oczach…

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Gratulacje dla wszystkich, a dla piórkowiczów podwójne. Solidny miesiąc, Loża chyba wyrabiała nadgodziny :P

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Dzięki za miłe słowa, jak również – te krytyczne.

 

fajnie, że odpowiedziałeś, bo zastanawiałam się, czy tych krytycznych uwag nie było za dużo ;) W każdym razie intencji nie miałam złych ;)

 

Pozwól, że się wytłumaczę. Co do aktywności na forum… Czasu niewiele. Muzyka konkuruje u mnie z literaturą. Staram się czytać innych, ale mam spore zaległości. Nawet jak czytam, nie zawsze komentuję.

Zdaję sobie sprawę, że czas nie jest z gumy (jak na forum literackie to stanowczo zbyt wyświechtane porównanie, ale na razie nie przychodzi mi lepsze do głowy), ale zawsze można pójść śladem paru innych użytkowników i zostawić chociażby ocenę gwiazdkową, jeśli już przeczytałeś ;)

 

Jeszcze zdanie na temat konkursów… No cóż, sztuka to nie sport. Osobiście nie biorę w konkursach udziału i nie mam zamiaru brać. 

Rozumiem, że nawiązujesz do naszych wyzwań? Jeśli tak, to tam nie ma konkurowania, a jedynie zabawa ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

Przy okazji – grafik wykrzaczył się chwilowo, czy na stałe? 

Those who don't believe in magic will never find it

OK, jako że piątki to fajne dni, to wezmę sobie piątek – o ile Melendur nie ma nic przeciwko :)

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

czyszczę swoją kolejkę, więc dotarłam i tutaj ;)

 

 

Dość długie opowiadanie, nie czyta się źle, bo sprawnie napisane i pod kątem warsztatowym jest płynnie. Dałoby się jednak wyrzucić parę zdań, bez szkody dla tekstu (to w sumie kwestia bardziej mojej preferencji, bo lubię krótsze twory).

 

Dla przykładu:

 

– Mnie się pytasz? – Golenia wyciągnął z plecaka spodnie i koszulę.

– Ciebie.

Albo np info, że Tiulę rozwiązał Golenia, dostajemy 4 razy w różnych scenach zanim dochodzimy do kamer.

 

Na plus dialogi w szpitalu. Brzmią bardzo naturalnie, momentami nawet się uśmiechnęłam pod nosem. Ładny kawałek.

 

– Czy po ostatnich, jakże niemiłych dla ciebie wydarzeniach, nadal chcesz mnie wkurwiać? – zapytał?

Bez przecinka

 

Mam wrażenie, że opowiadanie trochę się rozlewa fabularnie – jest kilka wątków (anioł, szpital, Golenia), które nie zawsze są równo prowadzone, przez co momentami trudno złapać, co jest osią historii. Tytuł jest Diomo i chociaż bohater jest ciekawy, to trochę zdystansowany – trudno się z nim emocjonalnie związać. Golenia i Tiula wypadają jednak dużo wyraziściej. Najciekawsze momenty są na pewno w szpitalu i tam jest całe napięcie/dynamika. Wątki “anielskie” są bardziej opisowe i trochę spowalniają akcję. Ogólnie bardzo solidny tekst, tylko przydałoby się lekkie przycięcie i dopracowanie struktury

 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

przeczytałam wczoraj, jak wleciał, ale nie lubię komentować z telefonu, bo źle mi się wtedy piszę, więc komentarz dopiero dzisiaj :)

 

Największy atut to na pewno atmosfera tekstu. Lubię takie opowiadania w trochę melancholijnym tonie, a on pasuje tutaj do opowiadanej historii. Widać, że piszesz też świadomie, nie ma tutaj zapychaczy, a chociażby kruk jest przemyślanym elementem. To na pewno plus. Relacja matka-dziecka też wypada wiarygodnie – zwłaszcza dziewczynka.

 

Z drugiej jednak strony kruk i matka mówią często w sposób zbyt abstrakcyjny jak na sytuację i postaci. Jest to efektowne, ale w przypadku ptaka wydaje mi się momentami przedobrzone. 

 

I finał był dla mnie lekko rozczarowujący. Całość jest emocjonalna, praktycznie od początku wiadomo dokąd zmierza, ale to nie jest problem, bo w takiej historii nie potrzebujemy twistów. Jest pomyślana na to, aby pokazać trudne emocje. Ale właśnie to:

 

 – Zgubiłam cię…

Słowa wyszły ledwie słyszalnie. Tylko tatarak poruszył lekko łodygami, pamiętając wszystko.

Jest dla mnie zbyt proste. Fajnie spaja tekst ze wstępem, ale jako wypowiedź rozpaczającej matki wydaje mi się trochę za lekkie.

 

W każdym razie ładny tekst, klik biblioteczny się należy.

Those who don't believe in magic will never find it

melendur,

 

hej, fajnie, że odświeżyłeś kolejnego mojego starocia ;) Ja się boję do nich zaglądać, bo spodziewam się, że czytaniu będą towarzyszyć ciary żenady.

 

Ostatnie takie sci-fi czytałem – naprawdę – z czasów Drew’a Khaspyryna bo chociaż sc-fi znacznie bardziej wolę oglądać/grać, to to była ostatnia książka. Chociaż nie – jeszcze przesłuchałem “The Expanse”.

Tu sci-fi jest potraktowane po macoszemu, a z tego co pamiętam, elementy, które udało się tutaj ograć, to dzięki betującym. Ja z takich rzeczy jestem kompletna noga.

 

Nadal masz ten sam styl i fascynujące jest to, że pasuje do sci-fi, do horrorów a wydaje mi się, że super by pasował również i dark fantasy.

Po zastanowieniu to chyba dobrze, ale mam też nadzieję, że mimo wszystko się rozwijam ;)

 

Chociaż dotknięty poczułem się nadal trzema:

  1. Bal (tak, topka)
  2. Antywena
  3. Whintehorns

Oczywiście, mam też własną topkę swoich tekstów i 1 się zgadza, 2 kolejne miejsca zajmują teksty jeszcze nieopublikowane :P

 

Tymczasem czekam na koszulkę z mass effecta co zamówiłem w sobotę na temu i chyba w wolnej chwili zainstaluje sobie tego mass effecta :) 

Daj znać co do jakości. A każdy pretekst by instalować Mass Effecta jest dobry!

 

Nie jestem w stanie szukać błędów, bo nie chcę, gdyż tak się dobrze czytało. 

To chyba wyłączna zasługa uprzednio komentujących! 

 

Dzięki za odwiedziny i wyciągnięcie tego opka z niebytu ;)

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

wstyd, że tak późno, ale doczłapałam się tutaj ;) To najdłuższe opko, jakie przeczytałam na forum ;)

 

Przewoźnik znów spojrzał pytająco na Persefonę, lecz w szeroko otwartych oczach i wykrzywionych ustach bogini dojrzał tylko odrazę i lęk.

Plot twist i wylądują w Las Vegas?

 

Powtarzał sobie wiele razy, że powinien się cieszyć, że na brzegu nie ma szczupłej, jasnowłosej dziewczynki, bo to oznaczało, że wciąż jest wśród żywych.

Ciut za dużo “że” w jednym zdaniu 

 

Dotąd historie o śmierci brzmiały niczym bajki, a ja snułam swoją bajkę.

Nie wiem, czy druga bajka w tym zdaniu jest konieczna? Jeśli się skończy na “swoją” powinno też być dobrze 

 

Przypomniał sobie o kowalu. Odnalazł wysoki, kamienny komin i ruszył w tamtą stronę. W połowie drogi zauważył starą, siwą kobietę, która ukradkiem obserwowała go zza węgła drewnianej chaty. Zrobił dwa kroki w jej stronę, a zobaczywszy na jej twarzy przerażenie, odstawił drąg pod ścianę. Mimo tego staruszka gapiła się na niego i drżała, zapewne nie tylko z zimna i starości. Podszedł bliżej i przykucnął, bo przerastał ją o trzy głowy, a skulona starowinka wydawała się jeszcze mniejsza.

Może chociaż jedno da się usunąć, a staruszkę/starowinkę zastąpić wiekową kobietą, babulinką czy kimś takim?

 

Słyszę chichot. Z początku brzmi jak kaszel, ale potem zmienia się w śmiech, albo raczej w jego dziwną karykaturę

Czy to nie trochę masło maślane? 

 

Tak przeklinałem swą dziurawą pamięć, ale może wcale go nie wiozłem! Jeśli któryś z bogów strącił go tam bezpośrednio…

Trochę wielokropków się nazbierało (44) – czy to dużo? Średnio raz na 1,5k zzs (no trochę rzadziej), ale na tyle, by rzuciło mi się w oczy. 

 

Pochyla głowę i przez chwilę wygląda jak wielka, czarna litera „X”.

Elon Musk lubi to

 

Dywan mchów ugina się pode mną i kołysze, wiotkie łodygi turzyc chrzęszczą, przy każdym stąpnięciu osypuje się z nich szron.

Chyba bez przecinka

 

Po wyzwaniach zauważyłam, że lubisz pisać długo. Ma to swoje plusy i minusy. Plusy, bo przy takim stylu i przy takiej świadomości pisarskiej czyta się to bardzo dobrze. Całość jest przemyślana (nie tylko jako to opko, ale też wcześniejsze czy szorty/drabble, które wrzuciłeś w międzyczasie). Widać też, że nie powiedziałeś ostatniego słowa w tym temacie, chociaż zastanawia mnie, czy to już ten etap, że będzie trzeba znać wcześniejsze historie, aby wgryźć się w kolejne?

 

Minusy (chociaż to subiektywne, zresztą wszystko, co tutaj piszę jest subiektywne. A że podobno jestem zołzą w swoich komentarzach, to chyba muszę zastosować podobny wybieg jak Bruce i zaznaczać tę subiektywność w przedmowach do uwag ;))

 

No, serwujesz kolosa, do którego trzeba przysiąść na dłużej. Jego kolosalne rozmiary wynikają trochę z tego, co pisałam wyżej – lubisz bawić się tekstem, wrzucać smaczki, bez których opowiadanie by się obeszło (chociaż pewnie by na tym straciło?). Trochę tego zazdroszczę, bo ja raczej kondensuję treści, a chciałabym sobie tak płynąć z fabułą :)

 

Na razie wyzwaniem są objętości, Rzeka Nienawiści wychodzi na 120k i nie da się mniej, bo jest w niej tłum bohaterów. Będę też odkładał serię, żeby pisać inne rzeczy w międzyczasie.

OMG

 

No cóż, podobało mi się, to chyba oczywiste ;) Rzeka nadal bardziej, ale jest to godna kontynuacja i spodziewam się, że płynie do nas kolejna część :)

 

Those who don't believe in magic will never find it

Marzanie,

 

chyba próbujesz mnie zawstydzić, a mnie z rumieńcem nie jest do twarzy ;) Poza tym portal kreatywnymi użytkownikami stoi, co w sumie widać dobrze także w naszych wyzwaniach. Ale skoro mam pozwolenie, pewnie pobawię się z czyimś fragmentem ;)

 

Nade mną sprawdzanie kolokwium z zeszłego tygodnia też wisi. Na szczęście (albo nieszczęście) nie z prawa, tylko z ogniw paliwowych.

Wszystkim po 5 i można brać się za pisanie :D

 

Bartkowski.robert,

 

 to koniecznie trzeba uciekać spod katowskiego miecza (powodzenia!) A skoro mój bohater czekał chyba 3-4 lata na rozwinięcie swojej historii, to parę dni nie zrobi mu większej różnicy ;)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Ambush,

 

cieszę się, że wpadłaś z oceną :)

 

faktycznie, trochę się Witka nazbierało, postaram się coś z tym zrobić wieczorem!

 

Piórkowo będę na TAK.

Miło mi, dziękuję! blush

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Tak, taki był plan – długo i sentymentalnie, z akcentami wybitymi krótko i dosadnie. Kiedyś opanuję tę technikę. Na razie jeszcze sobie nie do końca radzę z proporcjami, a zwłaszcza z przejściem między jednym typem narracji a drugim. Dzięki za zwrócenie na to uwagi.

Skoro był w tym zamysł, a nie przypadek, to już duży plus, bo starasz się, aby styl współgrał z opowiadaną historią. Fakt faktem, że mi te proporcje trochę zaburzały odbiór tekstu, ale doceniam pomysł ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

CZARNA2,

 

dziękuję! Tak, parę zdań (i data publikacji) nawiązują do Titanica, bo motyw orkiestry grającej do końca był tam chyba najsilniejszy.

 

beeeecki,

 

Żeby nie było, że jestem goniącym sensację, tekst dałem “do przeczytania” zanim zrobił aż taki szum.

Zrobił szum mówisz? :P Nie postrzegam tego tak, bo raczej w liczbie wizyt mieści się w portalowej normie, ale jeśli ten szum ma przyciągnąć nowych czytających, to bardzo się cieszę, bo o to w końcu chodzi na forum :)

 

Może też dlatego do samego końca podejrzewałem, że cała ta asteroida to jednak przekręt skorumpowanych korporacji i ktoś to przez przypadek ujawni lub odkręci…

Ciekawy pomysł, nie wpadłabym na to ;)

 

Baaardzo fajne metafory. Np.:

Dziękuję! Zauważyłam przy okazji, że nadużywałam tam “wygląda”, więc jedno podmieniłam :)

 

Delikatna nutka rozczarowania wynika z tego, że nie zaserwowałaś żadnej emocji, której bym się nie spodziewał po pierwszym akapicie i tytule. Nie zrozum źle, nie zarzucam “tanich emocji”.

Rozumiem, nie było w końcu żadnego twistu, który miałby przełamać schemat, ale też nie miało go być. Całość miała mieć wydźwięk refleksyjny.

 

Dzięki za wizytę!

 

MordercaBezSerca,

 

Cześć, cieszę się, że wpadłeś!

 

Opis syna zajmującego się matką po prostu rozwalił mnie na kawałki. Musiałem zrobić sobie przerwę w czytaniu i odejść od kompa na kilka minut.

Czyli nick to jednak droczenie się z użytkownikami, bo skoro ten kawałek poruszył, to jednak “Morderca” ma serce ;)

 

To nie jest poziom forumowy, to się powinno wydać i to dla szerokiej publiki. 

Dziękuję! Bardzo miło czytać coś takiego w poniedziałkowy poranek blush

 

Do zobaczenia pod innymi tekstami!

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Eve powiedziała mi, że fascynuje ją, jak dobrze radzą sobie

Bardzo ludzkie imię ;). Szkoda, że z radarów zniknął John, a nie “Adam” ;)

 

Szkoda, że nie wiemy za wiele o tych bohaterach. Mają dwie pary rąk, poza tym wyglądają ludzko i wydzielają zapachy zgodnie z emocjami. Pomysł ciekawy, prosi się o rozwinięcie, ale po tym szorciaku, mimo że sympatyczny, czuję niedosyt :)

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

Co się na pewno rzuca w oczy to fakt, że praktycznie każdy nowy akapit zaczynasz od “drapieżca”. Staje się to szybko monotonne i przewidywalne. 

 

Ok, jest klasyczne postapo, klimaty, czyli które lubię. Dość oszczędnie pokazane w obrazach, bardziej przez to, co odczuwa bohater, ale sprawdza się w takiej konwencji. Tę konwencję psuję jednak trochę nierówny styl – czasami jest to mocno metaforyczny, wręcz nimi przeładowany, innym razem oszczędny w słowach. Wybijało mnie to z rytmu. Być może taki jest zamysł, bo ścierasz tutaj cyborga/żołnierza z protokołem w głowie z jego bardziej ludzką stroną, i te dwa style mają to jakoś oddawać, ale w moim odczuciu nie do końca to zagrało.

 

Wszystko jest bardzo fajne i wszystko już w sumie było :) Nie jest to problem sam w sobie, bo przecież wszyscy lubimy to, co już znamy. Tu nie trafiłam jednak na nic takiego, co sprawiłoby, że tekst wybiłby się ponad znane schematy i zaproponował w nich coś nowego.

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

no to jedziemy!

 

Dobrze byłoby wyrównać tekst :)

 

Dał zapłatę, lecz rzucił mi to w twarz, mówiąc, że to stary, bezwartościowy grat, co zalega mu w ładowni i że mam sobie ten pergamin w ramach premii.

W ramach premii co? 

 

jakby krew w żyłach gwałtownie zmieniło rytm.

Literówka

 

aż zachrzęściła skóra rękawic

Czy skóra może chrzęścić?

 

– Posłuchaj. – Wiedźmin oparł się o biurko. – Do takiej roboty potrzebujesz czarodziejki, która rozbroi magiczne zabezpieczenia – choć z tym dwimerytem będzie miała cholerny problem. I cholernie dobrego włamywacza. Ty masz tylko mnie, a ja właśnie mówię "nie".

– Po pierwsze: mienia! A po drugie… Baron von Hess nie żyje! – Zszedł tydzień temu! – wyszeptał triumfalnie kondotier. – Umarł na zawał. Wieża stoi pusta. Kościół i Rada Miejska się o nią żrą. Mamy okno, rozumiesz? Dom bez pana!

 

W dialogach lepiej nie dawać pauzy, bo jest to mylące. Czy to wtrącenie didaskaliów, czy kolejna mówiona kwestia.

 

Pankratz, który sapał obok niego, próbując jednocześnie wciągnąć brzuch i nadać twarzy wyraz „światowca”, co rusz oglądał się za co zgrabniejszymi studentkami

Ty masz tylko mnie, a ja właśnie mówię "nie".

 

Ufam, panie Hoff, alias “Mielony”,

 

Cudzysłowy się rozjeżdżają, są aż 3 różne ich wersje ;) Ma to miejsce parę razy, warto przejrzeć i ujednolicić.

 

Pan Nacht?

Nadużywasz wielokropka. Sprawdziłam i jest tego lekko ponad 100. Wydaje się o dużo za dużo.

 

Jej palce, do tej pory błądzące po jakimś alchemicznym przyrządzie, znieruchomiały. Przesunęła po nim spojrzeniem od stóp do głów, a kącik jej ust drgnął ledwo zauważalnie.

Przesunęła spojrzeniem po tym alchemicznym przyrządzie? 

 

Uśmiechnęła się cieplej, lecz w oczach próżno go było szukać.

Niby wiem o co chodzi, ale na początku masz czasownik, więc to “go” nie pasuje. 

 

Jej rozbawiona mina zniknęęła bez śladu.

Literówka

 

To jest klucz Sławosza Habichta.

Aleksandra W-U lubi to laugh

 

Podobno Sławosz zrobił specjalną broszę, w której osadził właśnie jakiś Klejnot, który miał wielką moc

Troszkę nieładne

 

Ale Prawdziwym skarbem są notatki Sławosza.

Czemu z wielkiej?

 

Zanim Czarodzieje nie puścili ją z dymem.

właściwą energi

Energii

 

– Więc wiesz… On podważał istnienie bogów. Twierdził, że światem nie rządzi przeznaczenie, magia chaosu ani boska wola, ale precyzyjne, ukryte prawa. Szukał tego, co jest pomiędzy. Ukrytej osnowy świata. Materia Prima. Energii, która wypełnia pustkę między gwiazdami. Twierdził, wszyscy jesteśmy zbudowani z malutkich cząsteczek, które są właściwą energi. Czegoś, co trzyma to wszystko w kupie.

Koenrad milczał przez chwilę. 

– …Materia Prima… pierwotna energia, która ma tak naprawdę władać całością – mruknął w końcu, bardziej do siebie niż do niej. – Pierwotny chaos, który trzyma świat, by ten nie rozleciał się w cholerę. Takie… spoiwo do wszystkiego.

Opko jest dość rozbudowane między innymi przez takie fragmenty jak tutaj – podajesz dwa razy tę samą informację tylko innymi słowami. 

Albo inny przykład:

 

Pankratz Nacht nerwowo poprawiał pas. Hugo Hoff, “Mielonym” zwany

– Trzymajcie się! – wrzasnęła Margarita, próbujać rzucić zaklęcie, ruszając rękami, ale nic z tego nie wychodziło.

Zobaczył, jak palce Margarity zaczynają się ślizgać po kamiennej framudze, o którą się zapierała.

Chyba nie, skoro nie śmierdzi, pachnie i obudziłem się w czystej pościeli. 

 

To, że tak go zwą, wiemy z wcześniejszego rozdziału. To “ruszając rękami” nie stanowi jakiegoś błędu, ale też jest zbędną informacją w tym akurat momencie (jest mocna akcja, więc każde zbędne słowo ją spowalnia). To, że zapiera się o ścianę, wiemy z kilku zdań wcześniej. Skoro nie śmierdzi, to pachnie itd.

 

2 zbędne wyrazy tu, dwa zbędne wyrazy tam i w efekcie opko pęcznieje.

 

– Trafna diagnoza, wiedźminie. – Margarita po raz pierwszy spojrzała na niego z autentycznym, nieskrywanym podziwem.

No tak, trafna, bo sparafrazował jej słowa :P

 

wypowiedająć głośno i wyraźnie słowo:

literówka

 

Pan Nacht… (jej głos ociekał ironią) …weźmie swój "Klejnot".

Nie jest to najlepsze, gdyby wyjąć to poza nawias i napisać po prostu, a jej głos ociekał ironią, wypada już lepiej

 

Brzmiało jak początek bardzo złej fraszki.

W typie “Lambert, Lambert Ty c*uju”?

 

Kaptur osunął się, odsłaniając lekki, pełen wdzięku uśmiech.

Tzn wcześniej kaptur zasłaniał jej przód twarzy? Płaszcz ubrała tyłem na przód czy co? :P

 

Trzeba to zabezpieczyć jak i notatki Habichta.

Przecinek

 

– Co masz do Hugo? Ma talent – szepnął Pankratz.

– “Mielony”, to ma talent do wpadania w kłopoty

Czemu ten dialog nie odbył się wcześniej, gdy Koenrad uświadomił sobie, kogo Pankratz chce wziąć na misję?

 

Zdawał się być skupiony całkowicie na obserwacji. 

Zdawał się czy był? 

 

klejnot osadzony w bransolecie rozbłysnął oślepiająco, a następnie uniósł się w górę, pulsując intensywnym, unoszącym się czerwonym światłem.. Magia w pokoju zawrzała. Ze szkieletu Habichta buchnął czerwony dym, a całe laboratorium zaczęło drżeć.

Powtórzenia. O ile czerwonawe światło lub czerwonawy dym nie mają swojego magicznego uzasadnienia, też bym je zmieniła.

 

"Czuję… czuję, że energia magiczna ze mnie uchodzi," wyszeptała.

Czemu wypowiedź zapisana w ten sposób, skoro to nie jest myśl?

 

Wyrwana jakby ze snu, spojrząła na stół, na którym leżały porozrzucane notatki i księga.

Literówka

 

– On nie umarł! On… on próbował się przenieść, używając Materia Prima do … przeniesienia…swojej duszy do tego … klejnotu!

– Co to, kurwa, znaczy?! – wrzasnął Pankratz.

Powtórzenie + dobre pytanie ;)

 

To nie jest magia, to kaskada rozpadu eterycznego! Natychmiast nastąpi implozja materii

Brak kropki na końcu zdania

 

a pomruk zamienił się w ogłuszający, ssący ryk.

Jak brzmi ssący ryk? Rozumiem, że chodzi o to, że próżnia ich zasysa, ale nie brzmi to najlepiej.

 

Potem alembiki, pękające jak szkło.

A jak inaczej miałoby pękać szkło? ;)

 

Wieża ma zniszczoną piwnicę, zawalił się, częsciowo parter, a my mamy bezwartościową błyskotkę

Zbędny przecinek i literówka

 

Ale… cała Materia Prima, którą ten klejnot zawierał… – spojrzała na jego wciąż tlące się na niebiesko żyły na przedramieniu – …wchłonąłeś. Ty.

Wyczuwam tu nie tylko inspirację Wiedźminem, ale i BG3 (Gale i jego kula?)

 

Margarita wskazała podbródkiem na stół. Leżał tam. Matowy, szary i pęknięty na dwoje. Zwykły, brudny kamień.

– Do rzeczy, panie Nacht – przerwała mu lodowato.

– A, tak. Klejnot. – rzucił na łóżko wiedźmina martwy, szary kamień. – Szlag go trafił. Zdechł. Wessałeś go, czy co?

Czekaj, czekaj. Najpierw kamień leży na stole, a potem wtacza się Nacht do pokoju i rzuca nim na łóżko? 

 

– Boisz się nas – stwierdziła, nie pytała.

To, co pisałam wcześniej, zbędne wstawki, bo widzimy, że nie ma pytania :)

 

No tak. Geralt i Yen w trochę innym sosie. Ogrywasz to ciekawie, ku swojemu zaskoczeniu wciągnęłam się w historię i mimo przegadania, czytałam z zainteresowaniem. Wiem, że to wycinek z uniwersum, ale dość łatwo się odnaleźć w opowieści, bo znaczenie obco brzmiących nazw wynika z kontekstu. Z tych wszystkich historii z Koenradem, ta podobała mi się najbardziej. 

 

Kliknę, czemu nie. I w sumie zaskoczona jestem, że ten tekst nie ma ani jednego klika, bo do biblio trafiają prostsze opka, które IMO zasługują na to mniej :)

 

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć

 

Mijane osoby dziwnie się na niego patrzyły

 

Rozmowy tłumu ludzi dookoła niego powoli cichły

wiadomo, że ludzi ;)

 

Jednocześnie mi się podobało i nie podobało :P Podobał mi się pomysł, jest tu zalążek jakiejś ciekawej opowieści, chociaż nie do końca wybrzmiał w tej krótkiej scenie. Warsztatowo do doszlifowania, ale to akurat do zrobienia i przyjdzie z czasem, więc jestem ciekawa, co zaserwujesz następnym razem.

 

Those who don't believe in magic will never find it

Marzanie,

 

podejście Melendura mi się spodobało, może to lekkie obejście zasad, ale nie pierwsze w naszych wyzwaniach ;P Podobało, bo poznaliśmy kawałek historii Ragomiry i Korniwałda, a wyrastają oni na moich ulubionych bohaterów,

 

ale…

 

cieszę się, że Bartkowski.robert jednak pociągnie ten fragment, bo im więcej osób w wyzwaniach, tym lepiej. Czekam więc niecierpliwie :D

 

 

PS. Czy ja mogę dopisywać czyjeś fragmenty? Bo potem znów musiałabym wrzucić swój. Co prawda mam ich mnóstwo, ale nie wiem w sumie, czy pierwszą wrzutką nie wyczerpałam puli ;)

 

PS2. O ile znam naturę trolli (lubią kminek ;)) i pół-trolli, to nie wiem, czy braki w kulturze by ich zawstydzały ;)

 

Dopiera po chwili zdał sobie sprawę, że włosy kobiety zwisają do góry.

Tu się wkradła literówka

 

Zapewne przegrałby zakład,

To tak jak zazwyczaj ja, ale nie przeszkadza mi to zakładać się ponownie :P

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

dzięki za zrewanżowanie się :) skoro się nie spodobało to pewnie nieprędko się to powtórzy :(

 

Tak, staram się zaglądać z re-wizytą, jeśli ktoś zaglądnął do mnie :) A to, że ten tekścik do końca mi nie siadł, nie znaczy, że nie zajrzę znów :))

 

Nie wiedziałem co to infodump :)

Zanim nie weszłam na forum, też nie wiedziałam, a to najlepszy dowód, że można się tutaj sporo nauczyć :)

 

Feminizm słusznie głosi wyższość kobiety nad mężczyzną

Daleko mi do feminizmu, przynajmniej do tego wojującego, który stał się modny w ostatnim czasie :) 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie – odpowiedział bez cienia ironii. 

Chyba coś nie gra w tym fragmencie – albo zgubiony przecinek, albo trzeba trochę przeredagować

 

Niestety. Taki okaz zdarza się tylko raz na pięć tysięcy. Wiesz o tym.

Ale poleciałeś infodumpem :P

 

Niestety nie trafiło do mnie. Sam weird jeszcze, jeszcze, ale dziwność mocno przyćmiewa cały tekst i nie daje nic zamiast tego. Ot, jakaś scenka, trochę przegadana. Widziałam komentarz o feminizmie i ta myśl mi nie wybrzmiała. Na plus niektóre elementy humorystyczne.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

Spojrzała znowu w otchłań, było w niej coś dziwnie hipnotyzującego; absolutna nicość, nigdzie się nie zaczynająca i niekończąca.

Patrzyła tak chwilę, gdy przez jej głowę przeleciała pewna uwaga – Otchłań wydawała się być jakby większa? Niekoniecznie większa, ale zdawała się rozprzestrzeniać.

  1. No, chyba zaczyna i kończy się w rogu pokoju ;)
  2. Czemu w drugim zdaniu otchłań jest już z wielkiej litery?

To coś zaczęło się zbliżać do sparaliżowanej dziewczyny, coraz bardziej odrywało się od ciemności.

Było coraz bliżej i bliżej, aż w końcu stanęło nad Anną. Skąpana w czerni postać spojrzała na dziewczynę swoimi ostrymi jak u węża ślepiami.

Oczy dziewczyny zaszkliły się, prawie nic już nie widziała.

Panicznie próbowała zmusić kończyny do ruchu. serce podeszło jej pod gardło, zapłakana chciała krzyczeć, ale paraliż jej nie pozwolił. 

Albo przecinek, albo serce z wielkiej litery

 

Anna miała wrażenie, jakby ktoś wbijał jej kilof w potylicę. Wychodzące od sąsiadów pobrzękiwania zaczęły wbijać się w jej uszy jak igły. 

W jednej chwili presja zaczęła zbierać się w jej przełyku.

Na pewno o presję chodzi?

 

Chłopakowi opadła szczęka, przewrócił się na ziemię i bezradnie spoglądał na dziewczynę.

Czemu się przewrócił?

 

Nic nie mówiąc, zaczął nerwowo przytakiwać głową. Wstał i nie oglądając się pobiegł do inne pokoju. 

Innego

 

Tekst ma kilka fajnych pomysłów, na przykład ten z zapachem ludzi, ale całość wymaga szlifu, bo jest dość chaotyczna, przegadana i pojawia się całkiem sporo literówek, powtórzeń czy jakichś pokracznych zdań. Przestałam je wyłapywać gdzieś w połowie III rozdziału. Dobra wiadomość jest taka, że warsztat zawsze można rozwinąć, więc wtedy pomysł wybrzmi lepiej – a po tym kawałku widać, że kreatywności Ci nie brakuje :)

 

Those who don't believe in magic will never find it

Dobra, coś znalazłam, od dawna nie widzę potencjału na rozwinięcie, więc może ktoś uratuje temat :P

 

Lysanthir stał prosto, z rękami na biodrach i nikczemnym uśmiechem na twarzy. Przepływająca przez niego moc była prawie zbyt wielka, aby ją powstrzymać. Prawie, ale Zumra był podły, nie głupi. Wiedział, skąd bierze się jego władza i jakie asy trzyma w rękawie – nie zamierzał odpieczętowywać wyrwy.

Szczelina mogła być źródłem nieskończonej mocy, ale jej energie były chaotyczne, nieprzewidywalne i niebezpieczne. Aby czerpać z niej siłę, a jednocześnie trzymać ją w ryzach, trzeba było posiadać umiejętność przekształcania chaosu w materię. Mężczyzna wiedział, że może to zrobić prawie każdy – była to tylko kwestia woli i skupienia myśli. A jeśli złodziejskie życie czegoś go nauczyło, to właśnie cierpliwości i skupienia na celu, czego brakowało innym ludziom.

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

no to jedziemy!

 

Niespecjalnie lubię opowiadania “dentystyczne”, ale zobaczymy, co przygotowałeś ;)

 

Kątem oka zidentyfikował rannego towarzysza – rozcięty łuk brwiowy i zakrwawiona twarz wyglądały przerażająco, ale były niegroźne

Na pewno o identyfikację tutaj chodziło, a nie np. o ocenę stanu? 

 

Inspiracja?

 

 

Lekkie, całkiem przyjemne, ale nie trafi na pewno na podium ulubionych opek Twojego autorstwa ;) Ostatni zjazd czy Zbrodnia Ikara są wyżej ;)

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

czemu w tytule bez przecinka?

 

Instygator – w dawnym prawie polskim oskarżyciel publiczny, po raz pierwszy ustanowiony w konstytucji sejmowej w 1557 r. jako instygator królewski. W XVI w. pojawili się instygatorzy jako urzędnicy przy sądach szlacheckich, później instygatorzy miejscy oraz instygatorzy grodzcy. Odpowiednik dzisiejszego prokuratora śledczego.

To w sumie równie dobrze mogło znaleźć się w przedmowie

 

Gdy materiał opadł jej na ramiona, nie wyglądała już na dziarską kobietę.

– W pięć lat kolejne wilki nastały w borze – głos młodzieńca stwardniał.

Raczej kropka i z wielkiej

 

– Mistrz na zakupy mnie wysłał, więc i w pieniądz wyposażył. Nie dla siebie je niosę, lecz dla warsztatu – odparł Albert.

Więc lekką ręką wydaje 30 groszy?

 

Wraz z kordelasem, będącym insygnium władzy instygatora, bagno wypluło ze swych czeluści resztki wilczej sierści

5 lat i sierść przetrwała?

 

Zaskoczyłeś tą historią. Myślałam, że będziesz po prostu ogrywać dobrze znaną bajkę, ale ująłeś to w zupełnie inne ramy i wyszło ciekawie. Klikam zatem :)

Those who don't believe in magic will never find it

To wyzwanie bardzo dla mnie. 90% mojego pisania to fragmenty i rozgrzebane opka. Z niecierpliwością czekam też na inne wrzutki, które uda się Wam wyciągnąć z otchłani ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

jakby to napisać – to opowiadanie “jakozą” stoi – jakby 15x, jak podobnie, do tego kilka razy inne jaki. Jasne, to trudno wyplenić, ale nagromadzenie tego w takim szorciaku rzuca się w oczy. 

 

Masz imponującą normę wrzucania opek, szkoda, że w dużej mierze aktywność na forum ograniczasz do swoich tekstów ;)

 

Ok, pomarudzone. Szort przyjemny, bardzo w twoim stylu, gdyby nie ta “jakoza" czytałoby się dobrze.

Those who don't believe in magic will never find it

Finkla,

 

nie spodziewałam się Ciebie tak szybko z oceną :)

 

Asteroida niszczy świat, ale ratuje fantastykę.

Jeszcze smok mignął ;)

 

Ciekawe, kto zorganizował ten bal.

Pewnie jakiś bogacz, który nie miał się jak ewakuować, więc w ramach kaprysu zorganizował bal.

 

Tekst może skłaniać do refleksji. Jak to jest, kiedy każdy wie, że umrze, ale nikt nie przejmuje się pisaniem testamentów?

Pewnie w głównej mierze depresyjnie, ale może właśnie wtedy ktoś spełniłby dawno odkładane marzenie? Tylko w sumie po co, skoro nie będzie miał okazji tego wspominać? Chyba jedynie dla samego “tu i teraz”.

 

Mam nadzieję, że udałoby się coś zrobić z taką asteroidą, żeby odpowiednio wcześnie zmienić jej tor. W odróżnieniu od dinozaurów mamy spore mózgi i dużo narzędzi.

Ja też, ale mam nadzieję, że nie przyjdzie nam się o tym przekonać.

 

Dlaczego dla ludzi to ma być szybciutko?

Dla fabuły :)

 

Po długim namyśle, ale będę na TAK, czyli.

Czyli coś w tych polskich przysłowiach jest, skoro “do trzech razy sztuka” się sprawdziło ;)

 

Dzięki! smiley

 

Those who don't believe in magic will never find it

Zanais,

 

 komentarz i nominację robię chyba pierwszy raz od kilku lat… Więc widzisz, jak mi się spodobało :)

Jakkolwiek nie skończy to opowiadanie po wizycie Lożan, to już sam ten fakt poczytuję sobie jako sukces :)))

 

Jest w Fantastycznych Piórach 2021, więc możesz pobrać i przeczytać :)

Zgrałam, rzuciłam okiem na kilka pierwszych zdań i jednak czytałam, ale odświeżę sobie całość i tak!

 

Agroeling,

 

cieszę się, że wpadłeś pod kolejne opowiadanie :)

 

choć nie urzekło tak jak “Studnia…”

Cieszę się, że “studnia” tak się spodobała, bo mam motywację, aby napisać dalszą część :)

 

Jeśli czegoś mi zabrakło, to tła apokaliptycznego, jakie by się musiało dziać wokół bohatera, na ulicach, rozpaczających ludzi itp.

Hmm, jest – są m.in obrazki zniszczonych ulic (zarówno w pierwszym, jak i drugim fragmencie), jak i wzmianki o szukaniu pocieszenia/ratunku w Bogu. Może rzeczywiście mało i wypadałoby ten chaos podkręcić, ale potraktowałam to bardziej jako tło, a całość jest głównie o emocjach.

 

Daję brakującego (chyba?) kliczka.

A dziękuję bardzo, faktycznie jeszcze jednego brakowało! :)

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

Sztućce trzymane w upierścienionych dłoniach kroiły mięso, zgrzytały po zastawie; a może to zęby ścierały niewypowiedziane słowa? Ktoś komuś siedzącemu obok nalał z imbryka do filiżanki herbaty, rozlewając trochę na obrus. Wszyscy milczeli, lecz przestrzeń wypełniały dźwięki mlaskania, siorbania, przeżuwania. Jakby cofnęli się do fazy oralnej. Chrząknięcia, westchnięcia, wszystkie odgłosy niczym nuty splatały się w osobliwy muzyczny utwór.

Aj, z moją mizofonią to był trudny fragment :P

 

Mężczyzna z rudymi loczkami przetarł chustką usta i zabrał się za winogron.

A nie winogrono lub winogrona? Widziałam, że Reg proponowała do winogron, więc to chyba błąd przy niepełnym wprowadzaniu jej zmiany :)

 

w którym sześcioletni Adaś czekał na niego, żeby móc opowiedzieć o przygodach w szkole

Nazwy własne sugerują raczej amerykańskie/angielskie realia, więc to polskie zdrobnienie trochę wybija.

 

Na początku sądził, że wszyscy się popili i zasnęli, ale prędko zrozumiał, że patrzy na trupy.

Się popili? Chyba warto to “się” wyrzucić, bo w tym akapicie są potem jeszcze 2x się

 

Ciekawa koncepcja. Na początku trzeba się trochę wgryźć, nie kupiło mnie to opowiadanie od razu, ale im dalej w las, tym lepiej. Całość stoi dobrymi opisami, ale szkoda, że lepiej nie wybrzmiała relacja ojca i syna, bo chociaż jest najistotniejsza, to mam jednak wrażenie, że ostatecznie tylko zarysowana. Mimo wszystko bardzo satysfakcjonująca lektura :)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Marszawa,

 

A tak się ostatnio zastanawiałam, gdzie się podziała ostatnia jurorka ;) Mam nadzieję, że urlop się udał.

 

 

Lubię opowiadania z wojną w tle.

Jesteś w zdecydowanej mniejszości :) Komentarze pod tym opkiem zaczynały się zazwyczaj od hasła “nie lubię tematyki wojennej” ;)

 

I właśnie to wszystko znalazłam także w Twoim opowiadaniu.

Cieszę się.

 

PS. cudny gif, Johna Krasinskiego doceniam głównie za jego walory estetyczne, więc zawsze miło rzucić okiem :P

 

Finał jest trochę niepozorny ale za to bardzo emocjonalny i symboliczny. Motyw fotografii oraz powracającej opaski spina całość

A to chyba już moja “bolączka”, że nie umiem w spektakularne akcje. Na razie się to w miarę sprawdza, ale wypadałoby eksplorować inne rejony :)

 

Świetnie zinterpretowałaś obraz.

Cieszę się, że tak uważasz, bo głosy były raczej podzielone :)

 

Gratuluję udane opowiadania. Znalazło się w moim Top 8! :D 

Ooo, miło mi to słyszeć! 

 

Dzięki za wizytę i jurorski komentarz!

 

Those who don't believe in magic will never find it

Zanais,

 

wow, sprawiłeś mi sporą niespodziankę samą tą wizytą, bo nie wiedziałam, że jeszcze zaglądasz na forum. A komentarz, klik i nominacja to wisienka (a w zasadzie wisienki) na torcie. Dzięki wielkie, doceniam! blush

 

Trochę sparafrazuję komentarze, które sam otrzymałem przy opowiadaniu “Spleć z głosów kwiat piekielny”.

Szkoda, że opko zniknęło z forum, bo chyba nie miałam okazji się z nim zapoznać, a nadrobiłabym. Chyba, że jest w którejś z poprzednich antologii piórkowych? 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Tak ;) Skoro i tak komentuję, to mogę komentować też w ramach dyżuru :) 

Those who don't believe in magic will never find it

Hej,

 

nabór na dyżurnych otwarty? :) 

Those who don't believe in magic will never find it

melendur,

 

hej, dzięki, że wróciłeś z rozbudowanym komentarzem. Lubię takie!

 

Kurde, sam chciałbym w tak kompaktowy sposób powkładać do tekstu taką kontrukcję w taki sposób.

Umniejszasz sobie, w Twoich tekstach widzę sporo potencjału, mówiłam Ci już, że jak wyjdziesz z ram wiedźminowskich, to najpewniej rozwiniesz skrzydła, na co czekasz. Ale mimo wszystko bardzo dziękuję blush

 

To chyba najmocniejszy fragment całej opowieści, gdzie poczułem ten żal, że tak to się kończy :)

Tak, też mi szkoda, że nie mieli happy-endu, ale gdyby był, nie mielibyśmy Romea i Juliet. A nieszczęśliwa miłość porusza też bardziej jakieś struny.

 

Paradoksalnie romansideł nie lubię, ale jak melodramat jest podszyty odpowiednim sosem, jest dodatkiem, a tutaj tak jest i on wzbogadza co wymawia przez ten tekst

Ja też. Mało tego romansu w moich tekstach, ale staram się wychodzić poza swoje schematy, dlatego w kolejnym będzie więcej luzu i humoru (przynajmniej ja to tak widzę, a czy to odpowiednio wybrzmi, zobaczymy :))

 

Rzadko kiedy takie rzeczy piszę, ale też rzadko kiedy miałem okazje betować mam nadzieje piórkowy tekst ;)

Dziękuję! I raz jeszcze dzięki za błyskawiczną betę, bo była bardzo wartościowa.

 

czy kwestia piekarni miała jakieś znaczenie :) W sumie spełnia to rolę tego, ze piekarka po prostu robi to co robiła zawsze w obliczu tragedii i co ma robić jak robiła to całe życie, ale …. mogło by by też tego nie być.

Tak, obeszłoby się, ale jest tam przede wszystkim, aby uwiarygodnić ludzi, którzy w obliczu końca nadal wykonują swoją pracę. Podejrzewam, że duża część osób po prostu by rzuciła wszystko w cholerę, ale dla innych praca jest na tyle istotną częścią życia/misją, że trwaliby na posterunku do końca. 

 

ale i tak uważam, że diuk i whintehorn był spoko :) 

Być może w jednym i drugim nie powiedziałam ostatniego słowa. Zakończenia są tam na tyle otwarte, że można do tego wrócić.

 

Dzięki za rewizytę! heart

Those who don't believe in magic will never find it

 (potrzebna emotka: “brawa” smiley). 

O tak, też mi jej brakuje czasami. Może nowe forum ją przyniesie :P

 

MB,

 

EDIT: Po przemyśleniach zmieniłem na “Za to, że nas omamił”. Bo w sumie to jest sedno całej sprawy. Pewnie nie zmienia to za dużo w Twoim odbiorze, ale w tym co chcę powiedzieć już tak.

Trochę zmienia i uwiarygadnia całość bardziej

 

Mam ewidentne ciągotki do ciszy. Wiadomo, tekst jest bardzo długi, więc też łatwiej o takie eksploatowanie jednego słowa, bo jest to wtedy mniej zauważalne, ale fakt, może uda się coś jeszcze usunąć.

EDIT: Udało się usunąć ze dwie, ale jeszcze na spokojnie to przejrzę, jak znajdę chwilę.

Miałam nawet Ci pisać, że ta cisza ewidentnie Cię kręci :P Tak, tekst jest długi i brałam to pod uwagę, na tyle, żeby wyrywkowo sprawdzić sobie częstotliwość ciszy w różnych innych tekstach od kilkunastu do kilkudziesięciu tys znaków. Zazwyczaj tak do 4-5 razy, więc różnica jest zauważalna. I tak, cisza jest wdzięcznym słowem. Ale zapaść może też milczenie, zamiast ciszy może być słychać tylko ciężkie oddechy, żaden dźwięk nie zakłócił chwili itd. Określeń jest multum, więc nie zawsze trzeba usuwać, czasem wystarczy zmienić słowo :)

 

Dziękuję bardzo, odnośnie podobieństwa do Chrystusa wypowiedziałem się w komentarzu do Joli, jeśli masz ochotę zerknąć. Bardzo się cieszę, że Ci się podobało.

Rzuciłam okiem :)

 

BTW. Wiem, że rozpisuję się w tych komentarzach, być może czepiam, ale w to dobrej (nomen omen) wierze ;) Poza tym, jak już kiedyś pisałam pod swoim opkiem, w cudzych tekstach łatwiej zauważyć jakieś kwestie niż u siebie. W każdym razie ja tak mam. 

Those who don't believe in magic will never find it

Bruce,

 

Jak najbardziej rozumiem. :) Przyznam jednak, że mnie tu zachwyca sporo opek. :) A przecież i tak nie nadążam z czytaniem wszystkich. :) Mamy Wspaniałych Twórców, choćby Ciebie i Twoje niezwykle pomysłowe, świetne opowiadania. :)

Zarumieniłam się, a mi z czerwienią nie do twarzy blush Łatwiej przyjmować mi krytykę, ale dziękuję bardzo, to niezmiernie miłe heart

Co do czytania, to akurat Twoja norma jest imponująca! A jeszcze masz czas, aby wrzucać te urocze drabble :)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

MichaelBullfinch,

 

wezmę sobie te uwagi do serca i pomyślę nad nimi przez weekend z czystszym umysłem :)

 

Pozdrawiam jeszcze raz i powodzenia przy głosowaniu! 

Dziękuję i wzajemnie! heart

 

Robert Raks,

 

zawsze, gdy widzę Twój nick, nuci mi się “Autobiografia” ;)

 

Ciekawiło mnie, czym jest ów bal i co się tam wydarzy – i choć trochę się zawiodłem, że ostatecznie nic się nie wydarzyło, całość i tak wypada bardzo dobrze.

To prawda, chociaż nie można powiedzieć, żeby było bez fajerwerków. Czy tam jednego, potężnego fajerwerku.

 

Dziękuję za wizytę i miły komentarz! 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Agroeling,

 

Hej, widzę, że z Ciebie doświadczony użytkownik forum, a Twój nick mignął mi dopiero pierwszy raz :) Niemniej, cieszę się, że tutaj zajrzałeś.

 

Nominowałbym do Piórka, bo na to zasługuje, ale już chyba za późno.

Dziękuję, cudne otwarcie komentarza! wink

 

A tutaj to raczej weird fiction.

A do niedawna twierdziłam, że nie umiem w weird fiction.

 

Ja bym napisał “Codziennie zstępowała w głąb studni skoro świt

Tylko to sugeruje, że wchodziłaby do studni. 

 

Z krukiem racja, lepsza wersja. Podmienię :)

Those who don't believe in magic will never find it

Ale tak po prawdzie – czy to naprawdę ma znaczenie, czy trwałoby to kilka–kilkanaście sekund dłużej albo krócej?

I tak, i nie :) Skoro jest taka wstawka, to pewnie nie tylko jako ozdobnik. Ale też fakt, że nie każdy będzie to analizować. Piszę m.in. teksty do podcastów, więc rzuciło mi się to w oczy, bo sobie często przeliczam słowa na minuty czytania, więc spokojnie akurat ten fragment możemy zrzucić na moje czepialstwo/zboczenie zawodowe :)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

Wszyscy uciekać!!! – wrzasnął jakimś cudem Braniecki, leżąc z kawałem drewna we flakach. – Zostawcie… mnie… kapralu…!

Czy ten potrójny wykrzyknik jest konieczny? 

 

Olbrzym uderzył Kovacsa w pierś nieuzbrojoną ręką, bez wielkiego impetu. Mimo to stary łowca poleciał do tyłu, a bezużyteczny karabin wypadł mu z rąk.

 

Kilka bowiem miesięcy temu poznał doktora Goldo z Kompanii Południowej, człowieka o złej sławie,

Może lepiej przenieść bowiem za “poznał”

 

I znowu nie nadążał, znów przez chwilę nie wiedział, co się dzieje, gdy jej usta przywarły do jego, zaskakująco miękkie i pełne pasji.

Tak podejrzewałam, że będzie motyw from enemies to lovers

 

Trzech albo czterech wrogów odłączyło się wcześniej od głównej grupy,

W takich zbitkach (dwóch albo trzech, trzech albo czterech) mam zawsze problem, bo są to na tyle nieduże liczby, że widać od razu ilu ich jest. Wydaję mi się, że więcej sensu ma to przy większej liczbie.

 

Gwiazdy to geometria, czysta matematyka wygrawerowana w wieczności.

Fajne

 

W zamian

Często stosujesz wielokropek, licznik pokazuje 40-kilka. Czasem jest to uzasadnione, ale rzuca się mocno w oczy i nie jestem pewna, czy zawsze warto.

 

To był, niemądra pani kapitan… – Przerwał, żeby złapać powietrze. – To był o ten jeden… dwuosobowy wypad za dużo.

Tu jest literówka czy jemu plącze się tak język?

 

Początek był trudny do przebrnięcia, ale każdy kolejny “rozdział” czytało się coraz lepiej. Trochę moje zainteresowanie znów spadło przy tych metafizycznych wstawkach, ale później znów wzrosło. Satysfakcjonująca lektura, dobrze poprowadzona. Warsztatowo też dobrze.

 

Pozdrawiam i klikam :)

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

melendur,

 

Nie mogłem nie wykorzystać tych dwóch wspaniałych postaci ktore są urodzone by być…geniuszami :P 

laugh

 

Co do comebacku Ragomiry:

Piękna odpowiedź cudnym gifem laugh 

Zatem z niecierpliwością czekam na pojawienie się Ragomiry i Korniwałda

Those who don't believe in magic will never find it

Bruce,

 

Co do dobrego charakteru Tarina, wydaje mi się, że Michael miał na myśli wspomnienia Sery sprzed lat, kiedy mąż takim właśnie był. Teraz nędza, głód i susza wyzwoliły w nim straszne instynkty, lecz – nawet w takich warunkach – zdarzało mu się jednak słuchać czasem żony i postępować wbrew sobie. :)

Bardzo możliwe, tylko odnoszę się do tego, co mamy w tekście, a tam Tarin raczej nie wzbudził sympatii. 

 

Przy becie narzekałam Michaelowi na kilka powtórzeń (zazwyczaj pousuwanych), lecz odniosłam wrażenie, że wiele z nich jest użytych celowo, bo dzięki nim tekst ma przybrać formę religijnej przypowieści, stylizowanej na starożytną, co znakomicie się udało. :)

Hmm, w pewnym stopniu kupuję ten argument, ale zaznaczyłam 2 (no chyba, że odnosisz się do ciszy, to wtedy 3) fragmenty, gdzie rzuciło mi się to w oczy i te “nie” czy zaimki nie odbierałam jako element stylistyczny, ale może się mylę :)

 

Nad klikiem do nominowalni będę myśleć do ostatniego dnia miesiąca, bo przyjmuję zasadę 1 nominację na miesiąc. :) 

Tu mnie, Kochana OldGuard, mocno zaskoczyłaś. :) 

Muszę przemyśleć, czy i ja tak nie powinnam… wink

Nieee, żart, nie umiałabym. laugh

 

Ja ogólnie rzadko nominowałam, ale też przy poprzedniej bytności na forum, byłam mniej aktywna (albo aktywna w inny sposób :P). Pierwszą nominacją jaką kiedykolwiek dałam, była ta z zeszłego miesiąca dla “Damy”.

Jest prawdopodobne, że nagnę tę zasadę, ale chcę wskazywać opka, które naprawdę zrobią na mnie efekt “wow”. To jest pomysł, który zrodził mi się z rozmowy z jednym użytkownikiem forum i zobaczymy, czy przetrwa próbę czasu ;)

A opko MB jest na tyle dobre, że i tak ma już tę nominację, więc będzie uwzględniane przez Lożę w ich głosowaniu :)

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

no to jedziemy! 

 

Zatrzymała się, mrużąc oczy od słońca. Nie wyglądał na kogoś z okolicznych wiosek.

Nie ma wody – powiedziała, gdy podeszła bliżej. Głos miała zachrypnięty.

Nie odpowiedział od razu. Zajrzał między deski przykrywające studnię, jakby nie dowierzał. Dopiero po chwili uniósł wzrok na Serę.

– Jest – odparł spokojnie.

Poczuła nagłe ukłucie irytacji. Głodni i spragnieni ludzie nie mieli cierpliwości do żartów.

Nie ma od miesięcy – powtórzyła twardo.

Nie próbował jej przekonywać. Patrzył z taką pewnością, że Sera poczuła dziwny niepokój.

Może uda się usunąć chociaż 1-2, bo sporo tego w dość krótkim fragmencie?

 

– Chrysaim – odezwał się stary Belor. Słowo brzmiało obco, jak z dawnych legend, ale nikt go nie podważył.

W sumie to, że brzmi obco czujemy w samym brzmieniu słowa, więc nie wiem, czy to dopowiedzenie jest konieczne?

 

Sera milczała. Nie rozumiała go, ale czuła, że te słowa ważą nie mniej niż złoto, które trzymali w rękach. 

Jeśli dobrze rozumiem, to są małe krople, więc nie wiem, czy “ważą” jest najodpowiedniejsze. Może znaczą, może są równie cenne, może coś w ten deseń? Szczególnie że niżej (ale dość daleko, aby uznać to za powtórzenie :)), masz jakby ważył na szali nie tylko słowa, ale i losy całej wioski.

 

Odwrócił się bez pożegnania i ruszył w stronę opuszczonej chaty na skraju osady.

Skąd wiedział, gdzie iść? ;)

 

Bezwładna dłoń zwisała z boku, niemal szorując o kurz drogi.

To musiałby być kuc, nie koń w takim razie ;)

 

Pchnął chłopca na ziemię, a sam zamachnął się mieczem na Chrysaima. Ostrze drasnęło policzek mężczyzny. Cienka czerwona linia pojawiła się na skórze, lecz nim zdążył mrugnąć, krew stężała i zmieniła kolor. Na twarzy Chrysaima zastygła lśniąca, złota blizna. Napastnik otworzył usta z niedowierzaniem.

Drugie był wyrzuciła bez szkody dla fragmentu.

 

Blizna na twarzy Chrysaima świeciła w słońcu, przypominając każdemu, kto spojrzał, że prawda bywa tak samo okrutna jak głód.

 

Cały czas jesteśmy na granicy pewnego przesłania i to się sprawdza, ale w tym momencie wydaje mi się, że wykładasz całość za bardzo

 

Dopiero po chwili dotarł do niej rytmiczny tętent. Wiele koni szło miarowym, pewnym krokiem.

Tętent to odgłos biegnących koni.

 

We fragmencie z Cesarzem brakowało mi jeszcze “uwolnić Barabasza” ;)

 

– Mówisz do nich… a ja mówię przez nich. 

Wyprostował się powoli, a ich spojrzenia skrzyżowały się w ostatnim, niemym pojedynku. Cesarz zaszedł za plecy skazańca, dalej szepcząc.

– Naszą bronią są słowa, ale korzystamy z nich inaczej. Ty liczysz, że je zrozumieją. Ja sprawiam, że w nie wierzą. I to jest różnica między nami. Przegrałeś, Chrysaimie.

Coś pewnie można by usunąć :)

 

Za to, co nam wyrządził – wycharczał mężczyzna.

 

Trochę nie kupuję tego tłumu. Dość łatwo się od niego odwrócili i rzucili na człowieka, dzięki któremu ich dotychczas marny byt jakkolwiek się poprawił. Uzasadniasz to oczywiście, ale ten przeskok jest dla mnie dość nagły.

 

złożem złota

 

Zazwyczaj nie czepiam się aliteracji, ale ta tutaj mnie wybiła

 

Ten silny, dobry człowiek, jej mąż, stał nad szarpiącym się tłumem z twarzą wykrzywioną w grymasie, który był mieszanką czystej rozpaczy i zwierzęcego pożądania.

W zasadzie niewiele z wcześniejszych zachowań Tarina świadczyło o tym, że był dobrym człowiekiem. Raczej zarysowywałeś go jako dość chciwego czy szorstkiego.

 

Pola, które wiosną zaczęły nieśmiało kiełkować, słońce wypaliło do korzeni.

Trochę mi tu zgrzyta to zdanie. Pola mogą być miejscem, gdzie coś kiełkuje, ale nie podmiotem tej czynności. Może coś w stylu: Pola, na których wiosną zaczęły nieśmiało kiełkować rośliny, słońce wypaliło do korzeni.

 

Na targach w sąsiednich miastach najpierw zabrakło mięsa, potem ziarna, aż w końcu drogi opustoszały zupełnie.

Właśnie to mnie zastanawiało od początku. Mamy suszę, która musi dotyczyć większego obszaru, nie jednej wioski, gdzie dzieje się akcja, a jednocześnie za złoto kupowali sobie wodę i ziarna, więc ci handlarze mieli do nich dostęp.

 

Mając w pamięci jedną z uwag pod poprzednim opkiem, sprawdziłam coś tutaj:

 

Zapadła cisza tak głęboka, że słychać było jedynie świst suchego wiatru między domostwami.

W tłumie zapanowała martwa cisza. Ludzie patrzyli na trzy miski, w których lśniło łącznie dwadzieścia kropel.

Zapadła cisza, jakby wszyscy nagle zapomnieli, jak się oddycha

Słowo przecięło ciszę i zawisło w chłodnym powietrzu

W tej gęstej, dusznej ciszy z tyłu wystąpił Elor.

Zapadła cisza. Tarin nie odpowiedział. Sera próbowała sobie przypomnieć, kiedy ktokolwiek naprawdę zaglądał pod deski cembrowiny. Nie potrafiła.

Zapadła długa cisza. Chrysaim uklęknął obok niego.

Vorian został w pyle, długo ściskając martwą dłoń, gdy inni odeszli w ciszy do chat.

Przez chwilę leżała nieruchomo, nasłuchując napiętej ciszy wypełniającej chatę – gęstej i dusznej, niczym powietrze tuż przed uderzeniem burzy.

– Rzadko zdarza się, żeby ktoś dawał tak wiele. Powiedz mi tylko jedno – dodał ciszej, a tłum poruszył się niespokojnie – ilu ludzi już poświęciłeś za te oddechy?

pytał cesarz, a odpowiedzią była jedynie głucha cisza

Zapadła cisza, ale tym razem nie było w niej pokornej zgody. W powietrzu wisiał opór podszyty strachem.

W ciszy, która nastąpiła, Kaelion powoli skinął głową.

Cisza, która zapadła, była tak gęsta, że Sera niemal czuła jej ciężar w płucach.

Wydaję mi się, że jest tego całkiem sporo. Cisza robi robotę, ale przesyt takiego środka odbiera jej całą moc. Zwłaszcza, że 6 razy sięgasz stricte po “zapadła cisza”. 

 

Ok, żeby nie było, że się znęcam – wprost przeciwnie, bo ze wszystkich tekstów, które u Ciebie przeczytałam dotychczas, ten podobał mi się najbardziej. Trochę zgrzytało mi to bardzo mocne nawiązanie do Chrystusa, ale też rozumiem konwencję i doceniam konsekwencję ;). Światotwórstwo też na plus i całość bardzo w moich dystopijnych klimatach. 

Solidne, ładnie napisane opko. Klikam do biblio. Nad klikiem do nominowalni będę myśleć do ostatniego dnia miesiąca, bo przyjmuję zasadę 1 nominację na miesiąc.

 

Those who don't believe in magic will never find it

Cześć,

 

ciekawe, pierwsze opko, jakie opublikowałam parę lat temu na tym portalu, w pewien sposób ogrywa właśnie Paradoks Fermiego.

 

– Półtorej – odezwał się głos w słuchawce.

– Trzydzieści sekund – przypomniał realizator.

Wydaje mi się, że by się nie zmieścil w tym czasie z całym tym wytłumaczeniem. Przeczytałam to sobie nawet na głos ze stoperem. Musiałby mówić jednym ciągiem, aby się w tej minucie zmieścić, a w międzyczasie dajesz info Pozwolił, by to stwierdzenie zawisło w powietrzu, dając słuchaczom czas na oswojenie się z wizją. co kradnie kilka-kilkanaście kolejnych sekund.

 

Po pierwszej części spodziewałam się czegoś innego. Zaskoczyłeś, chociaż ten żart z części numer dwa wydawał mi się trochę przeciągnięty. 

Współcześnie oceany wymagają chyba jeszcze więcej pracy niż w latach 60. więc sporo pracy przed nami,

Those who don't believe in magic will never find it

melendur88,

 

koleżanka ograła to tak – cierpliwie przeprowadziła całą rozmowę, dopytywała o szczegóły, chciała wiedzieć wszystko, każdy detal. Na końcu “przypomniała sobie”, że mieszka w bloku i czy ewentualnie może umieścić fotowoltaikę na balkonie :P

Those who don't believe in magic will never find it

Szkoda, że takie przypadki nie pozostają jedynie fikcją :/ 

 

Niedawno czytałam o przypadku z Turcji, gdzie młoda dziewczyna wyszła za mąż (teoretycznie z własnej woli i sprzeciwiając się rodzinie, ale pewnie wchodzimy tu już w zawiłości ludzkiej psychiki) za byłego chłopaka, który powodowany zazdrością oblał jej twarz kwasem. 

Those who don't believe in magic will never find it

OZE-Sroze, eko-sreko i jakoś tak ;)

 

To moje marudzenie, ale takie maleństwa najbardziej lubię w drabblach i pochodnych, tu się aż prosi o 200 słów (są 252), szczególnie, że nadmiar dałoby się wyrzucić bez szkody dla tekstu. Całość fajna, uśmiechnęło :)

 

EDIT: oj, chyba wiem, kto się kryję pod anonimem ;) 

Those who don't believe in magic will never find it

betweenthelines,

 

cześć, dzięki za wizytę! 

 

Chyba najtrudniejszy w całym opowiadaniu, ale też najbardziej prawdziwy był motyw z matką.

Dopisałam go na końcu i nie byłam przekonana do niego praktycznie do ostatniej chwili. 

 

Jedynie Juliet trochę mniej do mnie przemówiła, miałam wrażenie, że jest bardziej symboliczna niż prawdziwa, ale nie psuło to jakoś mocno całości

Mogę się z tym w pewnym sensie zgodzićm bo ona wskakuję w drugiej połowie tekstu i pewnie można by ją rozbudować. Z drugiej strony całość jest zza pleców Romaina i dowiadujemy się o niej tyle co on, więc ta symboliczna rola pasuje w takim kontekście. Cieszę się, że jednak nie psuło to odbioru :)

 

Pozdrawiam i chętnie nominuję!

heart

 

JolkaK,

 

cieszę się, że ostatnio dość często do mnie zaglądasz :D

 

Przez pierwszą połowę miałam wciąż przed oczami film “Tylko nie patrz w górę”

Tak, to był m.in. powód, dla którego niektóre fragmenty przeleżały w wirtualnej szufladzie parę lat, bo uznałam, że motyw jest już za bardzo ograny. Ale przez ten misz-masz Romea i Julii w obliczu zagłady mogłam sobie po nie znów sięgnąć.

 

Klikam dwoma łapkami! 

Pozdrawiam wiosennie i idę myśleć nad piórkiem! :)

Dziękuję za klika i miły komentarz heart Pozdrawiam również, chociaż w moich rejonach wiosna nie chce się rozkręcić 

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

Prestidigitator,

 

Podoba mi się ta depesza ze “STOP”. Wymyślając wyzwanie, tak w sumie widziałam tę krótką formę, Ty ją do tego wplotłeś w dłuższą, co fajnie zagrało :)

 

JolkaK,

 

 obu z solą i kminkiem spożyli na kolację.

Z solą rozumiem, ale że z kminkiem, fuj. No, ale to trolle :P. Przyjemny fragment!

 

melendur88,

 

cóż, egoistycznie powiem, że Twój fragment podoba mi się najbardziej, a imię godne. Mam nadzieję, że biegła w śledztwie Ragomira jeszcze się u Ciebie pojawi! laugh Śmiechłam parę razy w trakcie czytania, na pewno sobie jeszcze wrócę do tego fragmentu :D

 

Those who don't believe in magic will never find it

To ja bardzo dziękuję. :) Uwrażliwiłaś Portal jeszcze mocniej dzięki tak świetnemu opowiadaniu. heartkiss

heartheart

Those who don't believe in magic will never find it

Szuwar,

 

hej, fajnie, że zdecydowałeś się wpaść w odwiedziny. Widziałam pod Twoim opkiem, że podnoszono małą aktywność i szkoda, aby z tego powodu Twoje teksty miały przechodzić niezauważone, bo “Głupimi Sukami” pokazałeś, że dobrze piszesz.

 

Miałem wrażenie, że jest to wstęp do czegoś dłuższego, świetne wprowadzenie. Mógłbym poczytać więcej o tej rezydencji i jej tajemnicach, stąd mam uczucie niesytości – ale i to wydaje się imo na plus.

W zasadzie nie miało być, bo całość była pomyślana jako eksperyment z takim stylem. Ale w międzyczasie urodził się pomysł i pewnie pojawi się kiedyś kontynuacja :)

Those who don't believe in magic will never find it

Ślimaku,

 

cieszę się, że tu przypełzłeś :)

 

Widywałem już taką myśl w literaturze

A to na pewno. Miłość i śmierć to chyba najbardziej “oklepane” tematy w jakiejkolwiek sztuce.

 

Świetnie, że nie chciałaś udawać, iż ten kawałek prozy to wiersz, szanuję takie podejście.

Chciałam na początku, ale nie wygłupiajmy się. Wychodzą mi co najwyżej rymowanki z rymami częstochowskimi ;)

 

Pozdrawiam ślimaczo i obiecuję się pilnie przyklejać do skał!

Cudownie! smiley

Those who don't believe in magic will never find it

UnaBomba,

 

Hej, cieszę się, że do mnie zajrzałaś i że ta wizyta była udana! blush

 

Lubię czytać takie czułe opowieści czasem, choć sama ani nigdy bym nie chciała, ani nie umiała takich pisać

Tak, nasze pisanie się trochę różni, ale to jest właśnie piękne na tym forum, że mamy tutaj taką mieszankę tekstów i każdy znajdzie coś dla siebie :))

 

MichaelBullfinch,

 

czyżbyś niedawno obchodził urodziny? Dotychczas wydawało mi się, że masz 27 lat ;) Jeśli tak, to wszystkiego dobrego!

 

 

Bardzo w tym zestawieniu wandalizmu nie pasuje mi to płaczące, niewinne dziecko.

Jest tam dla kontrastu, zobaczę, czy ktoś jeszcze podniesie ten argument.

 

Mam nadzieję, że linia była zautomatyzowana, bo jak nie, to maszynista musiał naprawdę kochać swoją pracę :D

To akurat nie maszynista, ot ktoś, kto odebrał sobie życie w zwykły wtorek. Ale może zastąpię zejście do metra parkową ławką, żeby nie budziło takich skojarzeń.

 

Powtórzonko bezczelnie się wkradło na bal bez zaproszenia.

Racja, zmienione!

 

Czy to jest to opowiadanie do którego zainspirowało Cię moje “Ikhlwa i ihawu”?

W zasadzie… nie :) Spodobał mi się pomysł mieszania doświadczeń podróżniczych z fantastyką. Słusznym argumentem było też to, że w naszych tekstach rzadko sięgamy do nietypowych krajów i miejsc. Moim pomysłem było więc opko osadzone w Dhace, bo miałam okazję kilka razy odwiedzić Bangladesz i wywarł na mnie spore, chociaż raczej negatywne, wrażenie. Jest zarys, są elementy fantasy, jest parę fragmentów, ale na razie idzie do szuflady, bo czegoś tam brakuje.

 

I tak, jest tu wyczuwalne “więcej żalu”, które lubię

Ale fakt, uwaga z “Mostu” dała mi do myślenia i w tym tekście starałam się, aby emocje wybrzmiały lepiej.

 

Szkoda w sumie, że nie dodałaś jakiegoś jedno-dwuzdaniowego wspomnienia z mamą przed wyłączeniem aparatury. Ale pozytywnego. Ta myśl o zajmowaniu się nią i poranną, sekundową ulgą trafiła, ale zabrakło mi jakiegoś kontrastu do tego.

1-2 zdania to nie jest dużo, pomyślę, czy da się coś takiego wsadzić.

 

Zgrzytnęło mi też to zaproszenie na bal, każdy je dostał? 

Hmm, pomyślę, jak to ograć.

 

No i może przekaz jest momentami zbyt czytelny, wręcz wciśnięty czytelnikowi. Brakuje mi miejsc, gdzie sam sobie mogłem coś dopowiedzieć, albo dłużej pomyśleć. Ale to też subiektywne, bo ja za to często zawijam. :D Ciężko złapać ten balans.

Tak, trudno znaleźć złoty środek, pewnie trafią mi się jeszcze teksty, gdzie przekaz będzie delikatniejszy i nie wybrzmi.

 

W moim odczuciu zasługuje na uwagę Loży, więc chętnie dobiję do nominacji. Gratuluję udanego tekstu.

Dziękuję za dwa kliczki heart

 

tlok303,

 

hej, chyba nie mieliśmy jeszcze okazji wpaść na siebie na forum. Dzięki za zajrzenie do mnie!

 

Od początku czytania zastanawiałem się kto by w takiej sytuacji poszedł do “roboty” (przykładowo kamerzysta, bo reportera bardziej rozumiem), ale piekarka mnie na chwilę uspokoiła. Na koniec zastanowił mnie jednak znowu lokaj. Z drugiej strony różni są ludzie. 

Starałam się właśnie pokazać, że reakcje mogą być przeróżne. Część osób, dla których praca to sens istnienia albo misja, działałaby do końca. Część miałaby to już gdzieś.

 

Wskazany fragment poprawiłam, dzięki!

 

bruce,

 

przecinek chyba zbędny, poprawiam :) Wskazany fragment również.

 

Uwspółcześnieni Romeo i Julia są równie tragicznymi postaciami, jak w słynnym dziele Szekspira.

Trochę się wahałam, czy te imiona nie będą zbyt dużym banałem, ale niech jest jak jest :)

 

Pozdrawiam serdecznie, podwójny klik, powodzenia. :) 

Dziękuję! heart

 

 

 

Those who don't believe in magic will never find it

melendur,

 

raz jeszcze Ci dziękuję, że znalazłeś na szybko czas, aby rzucić okiem na ten twór :)

 

nie ma fantasy, wiedźminów, orków, półorków, pólelfów, póolbrzymów, krasnoludów, półkrasnoludów, świętego Mikołaja i cholera wie czego jeszcze

Nie umiem w klasyczne fantasy, ale jest to jakieś wyzwanie ;)

 

Z dłuższym komentarzem uzasadniającym tę decyzję, niebawem wrócę ;) (kradzione od Jima)

Cieszę się, bo komentarzy nigdy dość wink

 

Podwójny klik :)

heart

 

marzan,

 

Ha, myślisz, że zaraz napiszę, jaki tu znalazłem błąd? Żadnego. Podobało mi się. Choć bez “tych” też by mi się podobało.

Tak, nabrałeś mnie :P ale, ale – usunęłam “tych”, bo minimalizm to dobra rzecz :)

 

 

A tu… masz powtórzonko. Błagam, zrób coś z tym, bo to finał.

Żeby tak się wy*** przed metą ^^ zmieniłam, dzięki!

 

 

No dobrze… już w “Cienie umierają dwa razy” czułem “coś” szczególnego – dobór słów, budowanie nastroju, metafory, które nie drażnią, tylko wywołują skojarzenia. Przede wszystkim umiejętność wywołania u czytelnika określonego nastroju, utrzymania jego uwagi, przyciągnięcia. Od “Cieni” jeszcze się odrywałem.

Ale przy tym opowiadaniu równie dobrze mógłbym mieć apokalipsę za oknem, a i tak bym jej nie zauważył, bo przeczytałem całość jednym tchem. Zupełnie wsiąkłem w opowiadanie i totalnie miałaś moją uwagę przez trzydzieści minut, Autorko.

Bardzo przyjemnie mi to czytać blush “Cienie” ucierpiały podobno na zbyt krótkiej formie, tu jest 2x więcej znaków, więc może dlatego wyszło lepiej. 

 

Motyw tak wyświechtany w literaturze i filmie, że tylko osnowa z niego została. Ale podałaś go prześlicznie i zupełnie oczarowałaś.

Tak, dlatego niektóre fragmenty z tego tekstu przeleżały w mojej prywatnej poczekalni 2-3 lata i niedawno przy odświeżaniu staroci je znalazłam. Leżałyby dłużej, ale zainspirowała mnie pewna piosenka na podstawie pewnego wiersza i potem było już z górki.

 

I na koniec coś zabawnego. Przeglądałem forum. Zajrzałem do nominowalni i pomyślałem właśnie o tym, że bardzo chciałbym zobaczyć tam Twój tekst, i że ucieszyłabyś się z piórka. A chwilę potem natknąłem się na to opowiadanie. 

Dziękuję za klika i nominację blush to zawsze cieszy, ale największą wartością są komentarze i fakt, że ktoś to czyta. A jeśli się podoba, to tylko lepiej :))). Ale fakt, z piórka bym się ucieszyła, bo chcąc dać komuś bibliotecznego klika, nie musiałabym iść do HP cheeky

 

Those who don't believe in magic will never find it

tomaszg,

 

miło widzieć nowych uczestników zabawy :D

 

zgadzam się z Marzanem, fajnie podszedłeś do zadania – jest tu i wprowadzenie historii z wersji krótkiej, jak i jej rozwinięcie. Od razu nasuwa się cytat-klasyczek, czyli “smoku, jesteś piękny” 

Those who don't believe in magic will never find it

Ślimaku,

 

I chyba poprawnie identyfikuję tę myśl: że współczesne trudności emocjonalne wynikają z tego, że ludzie nie zdają sobie sprawy, w jak dobrym świecie żyją, a krótka ekspozycja na prawdziwe cierpienie zaleczyłaby je natychmiast. Otóż nie zgadzam się z takim podejściem, bo – jak w powyższym wpisie – mnie ani większości ludzi, których znam, świadomość tego, że inni mają czy mieli gorzej, naprawdę nie poprawia nastroju ani nie ułatwia konstruktywnych działań, prawienie takich morałów budzi tylko (co przecież opisujesz) ogromny, jeszcze obniżający samopoczucie wstyd. 

Jeśli tak wybrzmiała główna myśl opowiadania, to wina leży po mojej stronie ;) Ekspozycja na cudze cierpienie może zmienić optykę – chwilo lub długofalowo – ale potem wkrada się proza życia i nawet jeśli mamy świadomość, że komuś dzieje/działo się źle, to jednak boksujemy się z własną rzeczywistością. Z drugiej jednak strony jest ten moment olśnienia, że problem problemowi nierówny. 

Dlatego pewnie masz rację w tym miejscu:

 

Gdyby doprowadzić historię do punktu, w którym dalsze funkcjonowanie Witka tylko się pogarsza, opowiadanie pewnie wydałoby mi się lepsze.

 

A tu nie mam czego bronić, poprawnie rozpoznajesz, do czego nawiązuję, a ponieważ mignęła mi gdzieś wyżej w komentarzu Twoja wzmianka o tragediach górskich przewartościowujących spojrzenie na świat, to pomyślałem, że może też chciałaś do tego nawiązać – ale to tylko takie ulotne skojarzenie, bez żadnego wpływu na całokształt tekstu.

Nie, ale poniekąd ten tekst był rozliczeniem z tym kawałkiem mojej historii. Jeśli masz ochotę rzucić okiem i wyrazić opinię, chętnie przyjmę ;) Początkowo chciałam iść w wiersz wolny, ale nie będę udawać, że umiem w poezję, więc skończyło się na dribble.

 

GalicyjskiZakapiorze,

 

Początek udany: było czuć napięcie. Najpierw pożar i pani na balkonie, potem nagle przenosimy się w czasie i jeszcze trafiamy do pełnej Niemców kamienicy. Ten początek rozbudził moje nadzieje, nie ukrywam.

Aj, biorąc pod uwagę, że podobno “nieważne, jak się zaczyna, ważne jak się kończy”, to całość musi w takim razie pozostawiać niedosyt :)

 

Niestety, potem dostaliśmy od losu przewodniczkę-ekspozytorkę i to napięcie bardzo opadło, a co gorsza nasz bohater, który od tego momentu pozwala się jej prowadzić (momentami dosłownie za rączkę), zupełnie stracił proaktywność, która była jego właściwie jedyną lubialną cechą.

Niby tak, ale czy wrzucenie w nowe miejsce i nowy czas, tego nie usprawiedliwia?

 

po takim wysokooktanowym zawiązaniu akcji wydawał się raczej nudnawy.

A benzyna coraz droższa 

 

Dzięki za wizytę. Dziś będę poprawiać językowe potknięcia, bo trochę ich tutaj wyłapano :)

Those who don't believe in magic will never find it

Nowa Fantastyka