- Opowiadanie: Anonimowy bajkoholik - Zostawcie Titanica

Zostawcie Titanica

Podwójny drabble, zapraszam serdecznie, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

Tytuł oczywiście pochodzi z kultowej piosenki Lady Pank – Zostawcie Titanica.

 

“18 czerwca 2023 r. pojazd podwodny „Titan” operowany przez amerykańską firmę OceanGate wyruszył na ekspedycję w pobliże wraku RMS „Titanic” na Oceanie Atlantyckim. 22 czerwca tego samego roku amerykańskie służby przybrzeżne potwierdziły, że pojazd podwodny implodował z pięcioma osobami na pokładzie: Stocktonem Rushem – współzałożycielem i dyrektorem generalnym OceanGate, Hamishem Hardingiem – brytyjskim biznesmenem, Paulem-Henrym Nargeoletem – francuskim nurkiem i ekspertem od „Titanica” oraz pakistańsko-brytyjskim biznesmenem Shahzadą Dawoodem wraz z synem Sulemanem.” – Wikipedia.

Oceny

Zostawcie Titanica

Schodzili powoli, odliczali metry w głębinach oceanu. Stockton Rush mówił dużo – o odwadze, o przełamywaniu granic, o tym, że przygoda należy do tych, którzy nie znają strachu. Czwórka pasażerów słuchała chętnie. Za takie pieniądze nie kupuje się przecież ostrożności, tylko unikatowość.

Jeszcze kilkadziesiąt minut i mieli być na miejscu.

– Już niedługo to będzie niezapomniana chwila! – krzyknął Rush, chcąc uspokoić ludzi, od których właśnie zebrał setki tysięcy dolarów.

Wtedy coś poruszyło wodę, łódź się zatrzęsła, a kontrolki zaczęły świecić w różnych barwach.

Rush wyjątkowo zapalił reflektory. Coś ciemnego, wielkiego zmierzało ku piątce milionerów. Najpierw ledwo zauważalnie. Potem cień przesunął się wzdłuż kadłuba. 

Z ciemności zaczęły wyłaniać się sylwetki. Rozmyte, blade, pozbawione twarzy. Było ich zbyt wiele, by liczyć. Otoczyły łódź powoli, bez pośpiechu. Niektóre ubrane w drogie garnitury, inne w łachmany. Tysiące martwych postaci było już przy nich. 

W świetle reflektora widzieli jak sylwetki zapierają się, splatają ręce i zaciskają się na metalu.

Kadłub zadrżał. Najpierw lekko. Potem mocniej, jakby coś napierało z zewnątrz. Zgniatało.

– Zostawcie nas w spokoju – powiedział jeden z topielców ściskających łódź.

Konstrukcja jęknęła. Ściany skrzypnęły, wgięły się do środka.

Śmierć trwała ułamek sekundy.

A potem wszystko zniknęło.

Na dnie znów panowała cisza, jakiej nie powinno się zakłócać.

 

(Fragment rufy „Titana” na dnie Oceanu Atlantyckiego – Wikipedia.org)

Koniec

Komentarze

Witaj, Anonimie, sięgnąłeś po bardzo ciekawy fragment historii, w dodatku nawiązując do jednego z moich ulubionych utworów jednego z moich ulubionych zespołów. :) 

Myślę, że z jednej strony rzeczywiście dobrze jest zostawić takie wraki samym sobie, bo faktycznie zakłócanie spokoju/burzenie pamięci tym/po tych, którzy na nich zginęli, nie powinno mieć miejsca, ale – z drugiej – wszelkie badania zatopionych statków pozwalają zrozumieć ogrom tragedii, pojąć, co było nie tak, jakie błędy popełniono, a celem tych “ingerencji” jest niwelowanie podobnych zdarzeń w przyszłości. Nie wszystkiego da się oczywiście uniknąć, natura zawsze jest nie do końca przewidywalna, zaskakuje i sieje grozę, lecz błędy poprzedników mogą być pewną nauczką na przyszłość. :)

Mnie zawsze historia “Titanica”, jeszcze daleko przed kultowym, filmowym wyciskaczem łez, napawała niesamowitym smutkiem. Im bardziej imponujący i wspaniały był, tym większa tragedia do spotkała… crying

Pozdrawiam serdecznie, klik. :) 

Nowa Fantastyka