- Opowiadanie: tlok303 - Samiczy Świat

Samiczy Świat

Co praw­da nie mają kciu­ków, ale kto wie?

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Samiczy Świat

Hrum­blgl wła­śnie skoń­czył ostat­nie z wy­zna­czo­nych mu zadań na przed­po­łu­dnie. Po­sta­no­wił, że wy­ka­że się ini­cja­ty­wą i roz­ma­su­je ko­pyt­ka­mi kark jed­nej ze swo­ich żon. 

Musi ją już bar­dzo boleć po tak dłu­gim cza­sie czy­ta­nia – po­my­ślał i pod­biegł ocho­czo do Pi­frbr.

– Och, Hrum­blgl, po­my­śla­łeś… je­steś jak za­wsze nie­za­stą­pio­ny – za­mru­cza­ła, gdy roz­po­czął po­wol­ne ugnia­ta­nie.

– Dzię­ku­ję, ale wiesz, że to mnie uszczę­śli­wia słu­żyć tobie – od­po­wie­dział bez cie­nia iro­nii. 

– Tak, wiem. – Uśmiech­nę­ła się, odło­ży­ła py­skiem książ­kę na półkę obok i od­chy­li­ła, aby uła­twić za­da­nie mę­żo­wi. 

Do szopy we­szła nie­licz­na grup­ka ko­lej­nych żon Hrum­blgl. Jedna z nich gło­śno za­kwi­cza­ła na widok pary przy fo­te­lu.

– Iiik!! Przed­po­łu­dnio­we ugnia­tan­ko?! – ska­ka­ła na ko­pyt­kach jak jakaś ga­ze­la. 

– Uspo­kój się, Fiu­krtl! – krzyk­nę­ła Ola­lal. – Mu­si­my naj­pierw umyć fu­ter­ka, bo pa­mię­tasz, że ostat­nio nie za­cze­ka­łaś i nasz bied­ny Hrum­blgl zła­pał ja­kieś ro­bac­two – do­da­ła już spo­koj­niej. 

– Nie przej­muj­cie się mną. Naj­waż­niej­sze, aby­ście wy były za­do­wo­lo­ne – mach­nął nóżką Hrum­blgl po czym wró­cił do ugnia­ta­nia ze zdwo­jo­ną siłą. 

– Ja idę się umyć. I tak bę­dzie ko­lej­ka – za­wy­ro­ko­wa­ła Ja­vppv. Ob­ró­ci­ła się, ale po­zo­sta­łe dwie sa­mi­ce wy­prze­dzi­ły ją, wska­ku­jąc na raz do ob­szer­ne­go, ziem­ne­go za­głę­bie­nia, gdzie zbie­ra­ła się woda z przy­szo­po­we­go, sztucz­ne­go wo­do­spa­du. 

– Iiik!! Pierw­sza! – za­czę­ła kwi­czeć i śmiać się Fiu­krtl. – Po­śpiesz się, bo bę­dziesz ostat­nia!

– I tak się szyb­ciej myję od was – od­fuk­nę­ła Ja­vppv. – Ale za­cze­kam spo­koj­nie na swoją kolej i zo­ba­czę przy oka­zji, co Hrum­blgl przy­go­to­wał dla nas do zje­dze­nia.

– Ojej… ja też je­stem głod­na. – Ryjek Fiu­krtl na chwi­lę się zmarsz­czył, ale szyb­ko od­zy­ska­ła humor wra­ca­jąc do ra­do­sne­go chlup­ta­nia w "wan­nie".

– Pierw­sza! – wy­krzyk­nę­ła Ola­lal i wy­sko­czy­ła na brzeg. 

– Nieee, Ola­lal oszu­ki­wa­łaś! – Tym razem Fiu­krtl za­smu­ci­ła się na dłu­żej. Za­nu­rzy­ła się w wo­dzie po pysk. – To ja zo­sta­ję tutaj.

– Ah, przy­da­ło­by się wię­cej sam­ców… – Ola­lal wes­tchnę­ła. – Hrum­blgl jest taki cu­dow­ny, a my cią­gle mu­si­my na coś cze­kać. – Stuk­nę­ła ze zde­ner­wo­wa­niem ko­pyt­kiem w kle­pi­sko.

– Nie­ste­ty. Taki okaz zda­rza się tylko raz na pięć ty­się­cy. Wiesz o tym. To i tak nie do prze­je­dze­nia. – Tym razem to Pi­frbr wes­tchnę­ła.

– Po­win­ny­śmy do­pu­ścić też brzyd­sze okazy. Do ugnia­tan­ka się nada­dzą. – Fiu­krtl wy­szła po­wo­li z wody i się otrze­pa­ła, za­chla­pu­jąc przy oka­zji po­ło­wę szopy. 

Resz­ta samic za­ję­cza­ła chó­ral­nie. 

– Teraz wszyst­ko jest mokre! Czy ty się nigdy nie na­uczysz? – krzyk­nę­ła Ola­lal, która stała naj­bli­żej, co zwie­lo­krot­ni­ło szko­dy.

– Prze­stań! Wiesz, że to nie moja wina! – od­py­sko­wa­ła Fiu­krtl szcze­rząc kły.

– Oje­jej, bar­dzo was prze­pra­szam. To ja po­wi­nie­nem po­my­śleć, aby usta­wić ekra­ny… Oje­jej. – Hrum­blgl za­czął ska­kać po całej szo­pie wy­cie­ra­jąc wszyst­ko tka­ni­ną nie­wia­do­me­go po­cho­dze­nia, zła­pa­ną w biegu. 

Miał bar­dzo zwin­ny pysk, więc po chwi­li wszyst­ko było już suche.

– Jesz­cze raz was prze­pra­szam, na­praw­dę, to się już nigdy nie po­wtó­rzy.

– Jemu przy­naj­mniej można uwie­rzyć. – Ola­lal po­ka­za­ła język w stro­nę Fiu­krtl i nadstawiła się do ugnia­tan­ka.

– Wra­ca­jąc do te­ma­tu – za­czę­ła wciąż tro­chę ob­ra­żo­na Pi­frbr. Nie­chcia­ny prysz­nic ze­psuł całą magię chwi­li z Hrum­blgl. – Teo­re­tycz­nie można by ich dzie­lić za­da­nio­wo. Plom­ba men­tal­na by to ogar­nę­ła.

– Albo, mimo wszyst­ko, zwięk­szyć pro­duk­cję, żeby każda miała jed­ne­go na wła­sność – nie ustę­po­wa­ła Ola­lal mru­żąc śle­pia z przy­jem­no­ści. Po­śpiech pod wo­do­spa­dem się opła­cił.

– Coś ty, obory mu­sia­ły­by po­kryć chyba cały glob, a ciała trze­ba by za­cząć wy­sy­łać w ko­smos. Po tym, jak już za­peł­ni­ły­by­śmy nimi wszyst­kie ja­ski­nie – wtrą­ci­ła się Ja­vppv, wcho­dząc do zbior­ni­ka. Wcze­śniej po­żar­ła na szyb­ko dwa­dzie­ścia kilo przy­pra­wio­ne­go mięsa i tro­chę ją mdli­ło. 

– No i co z tego? Nie na­le­ży się nam? – Ola­lal za­fa­lo­wa­ła fu­ter­kiem przy oka­zji nie­omal tra­cąc rów­no­wa­gę.

– Już je­ste­śmy tłu­ste, a co do­pie­ro przy ta­kiej ilo­ści – po­ki­wa­ła łbem Pi­frbr.

– Pfff, Hrum­blgl nie na­rze­ka, praw­da Hrum­blgl? – Ola­lal od­wró­ci­ła się do ugnia­ta­ją­ce­go ją męża i ro­ze­śmia­ła w głos.

– Je­ste­ście ide­al­ne – sko­men­to­wał, a jego pysk był esen­cją bez­brzeż­nej fa­scy­na­cji.

 

***

 

Lisa od­wró­ci­ła się od głów­ne­go ekra­nu most­ka, okrę­tu „Jedna Wizja”, znaj­du­ją­ce­go się obec­nie na or­bi­cie. Jak zwy­kle sie­dzia­ła w fo­te­lu z no­ga­mi po­ło­żo­ny­mi na bla­cie i przy­gry­za­ła zę­ba­mi sta­ro­daw­ny dłu­go­pis. Za­miast ko­men­ta­rza, mi­gnę­ła tylko dwu­krot­nie brwia­mi do Adama i uśmiech­nę­ła się szel­mow­sko. 

– Le­ci­my stąd – po­wie­dział krót­ko Ka­pi­tan.

Nie­licz­na, męska za­ło­ga, bez zbęd­nej zwło­ki za to z po­tro­jo­ną de­ter­mi­na­cją roz­po­czę­ła ma­newr opusz­cza­nia or­bi­ty tego dziw­ne­go, sa­mi­cze­go świa­ta.

Koniec

Komentarze

Musi ją już bardzo boleć, po tak długim czasie czytania

Zbędny przecinek.

– Ohhh

Och.

– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie

Może: …uszczęśliwia mnie służenie tobie?

– Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela.

Skakała z wielkiej litery.

– Uspokój się Fiukrtl!

Przecinek przed wołaczem.

– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone – machnął nóżką Hrumblgl po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą. 

Kropka po zadowolone. Machnął z wielkiej. Przecinek przed “po czym”.

dwie samice wyprzedziły ją wskakując na raz do obszernego,

Przecinek przed wskakując.

– Ahhh, przydałoby się więcej samców…

Wiem, że chcesz podkreślić przeciągłe wzdychanie, ale to źle wygląda. Ah.

Fiukrtl wyszła powoli z wody i się otrzepała zachlapując przy okazji połowę szopy. 

Przecinek przed zachlapując.

– Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie wycierając wszystko, złapaną w biegu, tkaniną niewiadomego pochodzenia. 

Może: – Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie, wycierając wszystko tkaniną niewiadomego pochodzenia, złapaną w biegu?

Olalal pokazała język w stronę Fiukrtl i naddała się do ugniatanka.

Co znaczy naddała się?

– zastanawiała się.

Do wykreślenia.

Po tym jak już zapełniłybyśmy nimi wszystkie jaskinie – wtrąciła się Javppv wchodząc do zbiornika.

Przecinek po “po tym” i przed “wchodząc”

bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją

Przecinek przed za to.

 

Hmm. Dziwne, końcówka ratuje. Nie powiem, jest tu pomysł, próba humoru, troszkę w stronę weird. Nawet ciekawe. Gubiłem się troszkę przy takiej ilości dziwacznych imion, skąd Ty to brałeś? :D

Niestety jest sporo błędów – szczególnie, że to bardzo krótki tekst. Ale życzę powodzenia w kolejnych opkach!

Pozdrawiam.

You cannot petition the Lord with prayer!

Cześć, dzięki wielkie za komentarz i wskazanie błędów. Większość już poprawiłem. Będę wdzięczny jak odpiszesz na moją odpowiedź, bo cały czas się uczę tych dialogów i nie wiem, a do kilku uwag bym się niekoniecznie zgodził. 

 

– Dziękuję, ale wiesz, że to mnie uszczęśliwia służyć tobie

 Podobno obie wersje są poprawne. Mnie się ta bardziej podoba, ale jeszcze zobaczę. 

 

Iiik!! Przedpołudniowe ugniatanko?! – skakała na kopytkach jak jakaś gazela.

– Nie przejmujcie się mną. Najważniejsze, abyście wy były zadowolone – machnął nóżką Hrumblgl po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą.

W tych dwóch dialogach zrobiłem tak, ponieważ skakała i machnął w trakcie wypowiedzi, więc wziąłem to za didaskalia. W takim przypadku to dalej jest błędnie napisane?

 

Naddała się, u mnie znaczy tyle co nadstawić się. Często używam w kontekście oparcia się o kogoś, podstawić. Sprawdziłem, że według słownika to zupełnie co innego znaczy, więc zmieniam na nadstawiła się.

 

bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją

Tutaj dostałem cynk, że jak usunę przecinek to wrażenie pośpiechu będzie większe. Podobno poprawnie, więc wstrzymam się jeszcze i zobaczę.

 

Imiona wymyślałem na bieżąco :) Nie dziwię się, że się gubiłeś, bo sam to też odczułem, ale podobają mi się :)

Bardzo fajnie się czytało, taki tekścik troszkę o matryjarchacie, wiec wcale się nie dziwię, że obcy uciekli statkiem. Miła odmiana.

Dzięki Czarna2 :) Cieszę się, że się podobało :)

Nowa Fantastyka