komentarze: 594, w dziale opowiadań: 513, opowiadania: 187
komentarze: 594, w dziale opowiadań: 513, opowiadania: 187
Gratulacje dla “Wybrańców” i nominowanych!
HollyHell91 – dziękuję Ci serdecznie za tego focha. Bardzo mi miło :)
Pojedynek ulicznych surferów Godzilla
Hej, zygfryd89
Dzięki za komentarz i za miłe słowa :)
…z drugiej strony szkoda, że tekst nie wbija się mocno w pamięć.
Pozdrawiam!
Ave, cezary_cezary
Dziękuję za miłe słowa z pierwszej części Twojej wypowiedzi :)
Druga część: rozumiem i biorę to na klatę. Komentarz odnośnie “złego-złego” powtarza się trochę. Jest to coś, na czym najbardziej przejechałem się w tym tekście.
tym razem zagłosuję na NIE.
Rozumiem, szanuję i dziękuję za przeczytanie. Pozdrawiam :)
Spoko, wszystko jest git ;)
Podsumowanie fajne. Widać, na co zwracać uwagę, żeby dostać od Ciebie “TAKa”.
Hej, Bardjaskier
Nie ma sprawy. Pogubiłem się.
Wyszło na NIE. Powodzenia z następnymi tekstami.
To mnie zmyliło najbardziej, bo zabrzmiało jakby z tym tekstem to już był “koniec”. :) zamiast “Jestem na NIE, ale powodzenia z tym tekstem”?
Pewnie się czepiam, bo do tej pory nie wiedziałem jak ten proces wyglądał. ;) Tak czy siak dziękuję Ci bardzo i będę wiedział co i jak na przyszłość :)
Hej, HollyHell91
Przez chwilę pomyślałem, że to już decyzja, a wyniki oficjalne pojawią się na dniach. Bo niby wiem gdzie zawsze pojawiają.
Twój tekst obecnie jest poddany głosowaniu Loży i zazwyczaj w dniach 19-23 dnia danego miesiąca są publikowane wyniki wszystkich nominowanych opowiadań.
Dziękuję, będę wypatrywał.
Pozdrawiam i już nie sieję zamętu ;)
Aaaa… Dziękuję Ślimak Zagłady
… a ja już podziękowałem i rzuciłem mikrofon :p
Myślę, że sformułowanie “końcowa ocena piórkowa” wypadło nadspodziewanie kategorycznie, na pewno nie miał na myśli tego, o czym piszesz.
W takim razie przyznam, że zinterpretowałem to… no cóż: kategorycznie :)
Hej, Bardjaskier
Dziękuję – może innym razem ;) Ten tekst i tak poszedł dużo szerzej, niż mi się spodziewałem.
Ale rozkminiam tę ocenę (nie to żebym miał pretensje) i nie wiem jak ją czytać. Myślałem, że loża głosuje indywidualnie, a z tej grafiki wynika, że…? Tekst musi spełniać wymagania dodatkowe, żeby móc wziąć udział w głosowaniu. Dobrze to rozumiem?
No i jeszcze raz dziękuję komentującym, klikającym, nominującym i wszystkim innym -ącym! :)
Hej, HollyHell91
Też to tak odczytuję :)
Swoją drogą: dziękuję Ci serdecznie za pomoc z tekstem i wrzucenie go na wokandę :)
Hej, GalicyjskiZakapior
Dziękuję, że do mnie zawitałeś. Na początku powiem: poprawki wprowadzone.
Pierwszym, co uderza, jest jak wolno opowiadanie się rozkręca. 9k znaków zajmuje przedstawienie sytuacji
Tak, nie śpieszyłem się w tym tekście :) Wyciągnę wnioski!
Fabuła zmierza od punktu A do punktu B niemalże po geodezyjnej.
Zgadzam się. Tekst jest częściowo “mocno przewidywalny”. Tak chciałem, z racji na zakończenie, ale sporo osób to wytyka – co sprawia, że zaczynam się nad tym ponownie zastanawiać.
Mimo tego, poza tym przydługim wstępem, jest to bardzo przyjemne opowiadanie…
Dziękuję. Cieszą mnie plusy, które wypisałeś. Komentarze przy tym tekście dały mi sporo do myślenia. Co oczywiście wezmę (a właściwie już wziąłem) pod uwagę przy konstruowaniu i pisaniu kolejnego tekstu.
Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję :)
Ślimak Zagłady
I przekonał! Zmieniam, dziękuję ;)
Również Ci dziękuję, życzę owocnej i przyjemnej pracy!
Dziękuję ;)
Hej, JolkaK
Dziękuję, za opasły komentarz. Już poprawiam i odpowiadam.
Nie podoba mi się to sformułowanie – czy dłoń może wniknąć? Zapadła się, utknęła?
Przez chwilę myślałam, że wpadł do wody…
Poprawione. Z tym zanurkowaniem świata jednak nie mogę przesadzać. Podobało mi się to, ale jest bardzo mylące.
A tu logicznie się nie spina, skoro czuł go mimo deszczu, to deszcz nie mógł ustać.
czuł go, mimo że był cały mokry po deszczu, który na chwilę ustał. Wiedział, że niebo już zbierało się do kolejnego natarcia.
Logika. Deszcz lał nie przerwanie, ale wcześniej ustał…
Strumienie wody lały się z nieba. (bez “nieprzerwanie”)
Po niemal godzinnej wspinaczce dotarł wreszcie do otworu.
Zapis jest niekonsekwentny – albo z myślnikami po obu stronach, albo przecinek.
Na razie zostawiłem bez zmian. Nie znalazłem jeszcze tych zapisów niekonsekwentnych. Mam za to sporo jednoliniowych myśli zapisanych kursywą. Muszę jeszcze raz do tego usiąść i poczytać o zapisach.
On nigdy nie uciekał – to inni uciekali przed nim. Sergio będzie błagał o śmierć, nim nadejdzie jego koniec.
Najpierw myślałam, że to akcja, która działa się wcześniej, tak jak to zrobiłeś w poprzednich akapitach. Jednak w połowie okazuje się, że to opowieść bohatera. Może tak ją właśnie potraktować i „włożyć” w usta Daxa? Jako wypowiedź przy ognisku?
Tu mam problem. Właśnie chciałem skołować czytelnika i Daxa. Jakby nie było, właśnie chciał zabić staruszka, a tu nagle siedzi i sobie dalej z gościem gawędzi. Do zastanowienia, na razie zostawię to z komentarzem na docs.
Opowiadanie jest z pewnością dobre – fabuła zaplanowana i przeprowadzona tak, że czyta się z zainteresowaniem…
Dziękuję za miłe słowa :)
Minusy to z pewnością charakterystyka bohatera – zbyt jednoznaczna, zła, aż oczywista.
Dziękuję. Zgadzam się.
Drugi to przewidywalność zakończenia. Gdy dowiedziałam się, że starzec miesza w głowach, to już wiedziałam, czym to się skończy. Potem już mamy tylko opowieść potwierdzającą „potworność” Daxa i nieuchronny koniec dla złej postaci.
Pytanie, które należałoby tu zadać, czy przewidywalność zakończenia to wada?
Końcówki będę trochę bronił. Nie planowałem tu twistu z wywróceniem wszystkiego do góry nogami. Czy to dobrze? Czytam dalszą część Twojej wypowiedzi i…
Czytelnicy czasem lubią przewidzieć, co się stanie i lubią mieć rację (wiedziałem, że tak będzie!), więc mam tu mieszane odczucia. W końcu zło ponosi karę, a my odruchowo lepiej przyjmujemy takie zakończenia.
Tak, tu było od początku jasne, że Dax zginie. Zaskoczeniem miało być jak. Tak… wiem, że Sergio na dobrą sprawę powiedział mu dość jasno co się z nim stanie ;)
Z drugiej strony, zaskoczenie często sprawia, że opko zostaje w pamięci, a czytelnik częściej do niego wraca.
Trudny orzech do zgryzienia… :)
Racja. Sam wolę tekst z “niespodziewanką” na końcu. A czy czy moje zakończenie zostaje w pamięci zakończenie, czy nie? :)
Jestem wielkim fanem twistów. Rzadko kiedy go sobie odpuszczam. Tutaj poszedłem trochę inną drogą niż zazwyczaj.
Poprawki w większości zrobione.
Dziękuję Ci za ten komentarz. Mam o czym myśleć ;)
Hej, Ślimak Zagłady
Najwyraźniej mam serię nadrabiania autorów, którym nie zdarzyło mi się dotychczas napisać komentarza. Bardzo mi miło do Ciebie trafić!
Ano racja, nie zetknęliśmy się jeszcze nigdy w moim tekście. Bardzo mi miło.
Tak w skrócie: mafijny egzekutor spotkał w górach potwora, który go wyspowiadał i pożarł. Słabym punktem jest ta prostota fabuły i brak odcieni moralnych
Bardzo ciekawe podsumowanie :) Ach ta prostota bohatera. Wychodzi w wielu komentarzach – biję się w pierś.
Końcowy zwrot akcji wydaje mi się nieźle przygotowany: wprawdzie od razu odgadłem, że główny bohater nie wyjdzie żywy ze spotkania ze starcem i raczej będzie to coś subtelniejszego niż zatrute jedzenie, błysnęło mi też, że sam posiłek chyba jest iluzją, ale nie poszedłem dalej tym tropem.
Dziękuję :) Miałem nadzieję, że posiłek wyda się dziwny, cieszy mnie to bardzo.
Plusem jest też, że poszczególne myśli i reakcje Daxa, jego nagłe przejścia między beznamiętnością a gniewem, sprawiają wrażenie wiarygodnych dla tego rodzaju postaci.
Tego się bałem najbardziej. Cieszę się, że wyszło.
Język opowiadania niestety nie jest najlepszy, sporo wyrażeń wydało mi się niefortunnych. Spróbuję zaproponować choćby przykładowe poprawki redakcyjne:
Szkoda… ale już biorę się za poprawki.
Prawdopodobnie raczej “wyrywać kończyny ze stawów”, to bardziej praktyczna i historycznie częściej używana metoda tortur.
Podoba mi się.
Dziękuję! Sporo tych baboli.
90% poprawek zrobionych. Te nie zrobione, wrzuciłem sobie w komentarz do zastanowienia. Przykład:
Tu nie miało być coś w rodzaju “arystokraci albo i hołota”?
Arystokracka hołota bardzo mi się podoba.
Reasumując: odniosłem wrażenie, że po poprawie co bardziej uderzających błędów będzie to solidny tekst biblioteczny, ale do jakości piórkowej jeszcze mu brakuje. Dziękuję za możliwość lektury i pozdrawiam!
Rozumiem i dziękuję Ci serdecznie! :) Mam sporo do popracowania jeszcze.
Hej, Anet
Dziękuję! Cieszę się bardzo :)
Tak sobie przeglądam, a tu taki miły wątek.
A odbiór własny Grodzisk Mazowiecki – około 30 numerów SFFiH… znajdzie się ktoś chętny przygarnąć i dać temu użytek?


Hej, Fasoletti
Bardzo luźny i przyjemny tekst. Dobrze się czytało. Ostatni akapit – szacun ;)
Mini łapanka:
tak poważną sprawę[przecinek] jak zostanie chrzestnym dla czyjegoś dziecka
podskakując radośnie[przecinek] przemierzałem kolejne kilometry
przypominała nie budynek mieszkalny, a jakąś futurystyczna[Ą?] konstrukcję
Aby nie spaść[przecinek] trzymałem się sierści,
Pozdrawiam ;)
Hej, CZARNA2
Mocny tekst, opisy bardzo obrazowe. Straszny jak zabłąkana kula, która zupełnie przypadkiem może zakończyć czyjeś życie.
Ciekawe zakończenie.
Pozdrawiam ;)
Hej, Adexx
Bardzo przyjemny mini-tekst. Od razu pomyślałem o krótkości/kruchości życia.
Super się czytało – pozdrawiam :)
regulatorzy
Ramshiri, życzę Ci, aby starania zawsze były zwieńczone sukcesem. :)
Dziękuję! :)
Hej, Marszawa
Już się trochę uspokoiło ;)
Te “dwie drobnostki” już poprawione.
Dziękuję Ci bardzo za miły komentarz. Cieszę się, że tekst spodobał Ci się, a końcówka zaskoczyła.
Jedyna rzecz, którą bym zmieniła, to początek. Skróciłabym go nieco, bo zanim ruszyła właściwa akcja, minęło trochę czasu i nie mogę powiedzieć, że zostałam wciągnięta od pierwszych zdań. Czytałam dalej, bo wiedziałam, że będzie ciekawie. I zdecydowanie było!
Zdania są tu podzielone, ale gdybym cokolwiek miał zmieniać w tym tekście, to rzeczywiście byłoby to minimalne skrócenie początku. Szybsze zasiądnięcie* do ogniska. Potraktuję to jako nauczkę na przyszłość.
“Uczta” miała być szortem – rozwlekanie to moja przypadłość.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za piórko! :)
Dziękuję serdecznie – sam jestem ciekaw werdyktu.
Pozdrawiam ;)
Hej, beeeecki
Wewnątrz budynek bardzo wyraźnie odbiegał od typowych elfickich gustów, przede wszystkim dlatego, że całą przestrzeń porastały rośliny; sufit i ściany pokrywał intensywnie zielony mech, a w wysokim holu posadzono niemałe drzewo, w którego liściach siedziały poćwierkujące ptaki.
Zaprowadzono je do szerokiej sali,
Ptaki zaprowadzono ;)
– Sądziłem, że przesłuchania będą przeprowadzane pod zaklęciem prawdomówności.
Jak dotarłem do tego momentu, to się zastanowiłem – po co to dochodzenie. Potem oczywiście wszystko się wyjaśniło ;)
Nie wyłapałem za wiele, bo i łapać nie było co :)
Największy plus to świat i kreacja głównej bohaterki – specyficzna jest, co tu dużo gadać.
Minusem dla mnie jest sama zagadka, która zbyt łatwo i “częściowo” bez głównej bohaterki została rozwiązana. Tym bardziej jak zobaczyłem, że pani detektyw jest specyficzna, to zakładałem, że będzie dociekliwa, arogancka i łokciami dotrze do prawdy. I tego ostatniego elementu trochę mi brakło.
Zapraszam na kolejny tekst z mojego uniwersum…
Niemniej jednak fajny tekst, dobrze się czytało. A skoro jest to jakieś uniwersum, to mnie ten tekst zachęcił do dalszego czytania.
Pozdrawiam :)
Jeszcze raz dziękuję, regulatorzy :)
Cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatnie i jestem pewna, że w kolejnych opowiadaniach będzie coraz mniej usterek. :)
Jak zawsze Twoje komentarze są na wagę złota. Będę się starał :)
Pozdrawiam!
Hej, regulatorzy
Ojojoj! Tyle tego jeszcze wyłapałaś. Szok…
Choć początkowo Sergio nie mówił zbyt wiele, pozwalając wygadać się Daxowi, to tak naprawdę intrygujące były właśnie jego półsłówka i zachowanie, a makabryczny finał naturalnym zwieńczeniem tego, co zostało zasugerowane wcześniej.
Dziękuję za miłe słowa :)
Szkoda tylko, że wykonanie pozostawia tak wiele do życzenia.
Biję się w pierś i poprawiam!
Wszystkie poprawki zrobione, ale odniosę się do niektórych:
gdy dojrzał na coś, co wywołało spazm gorzkiego śmiechu.
Zmieniłem na:
gdy dojrzał coś, co wywołało spazm gorzkiego śmiechu.
Tak powinno być – dobrze rozumuję? Bez “na”.
Metry zamieniłem na kroki.
Podkoszulek na koszulę.
…wchodzę prosto w paszczę Śmierci? → Dlaczego wielka litera?
Pozostałość po czymś – zmieniam.
– Ghule, Wypaczeni, słudzy ciemności… całe to ścierwo. → Wypaczeni – kim są i dlaczego wielka litera?
Wypaczeni to bardzo ważne stworzenia w tym świecie – tak ważne, że autor niepotrzebnie zaznacza to wielką literą.
To jest rasa. Zmieniłem na małą literę :)
Dziękuję Ci serdecznie za łapankę.
Byłem przekonany, że jest już naprawdę dobrze – a tu taka niespodziewanka*
Pozdrawiam ;)
Hej, mbeck
Najpierw łapanka, potem ogólna opinia.
Granica była co prawda płynna[przecinek] ale bardzo wąska – wystarczyło przekroczyć niewidzialną linię o metr, by świat zmienił barwy.
Roślinność wewnątrz była zupełnie inna niż ta [przecinek] jaka znajdowała się poza.
To udawało się powstrzymać, niestety nie udało się powstrzymać dzikich przelotów nad nią, nawet pomimo surowych zakazów i wysokich kar. Zawsze byli tacy, dla których zobaczenie tego miejsca na własne oczy było warte najwyższych kar, nie mówiąc już o zdjęciu na tle niebieskich słupów.
Były surowe kary za latanie. Ale ludzie płacili te kary – bo chcieli widzieć to na własne oczy… zakładałem, że oni dronami latają, a to samolotami? Dobrze rozumiem?
Pod ziemią, dokładnie kilka metrów, przypadkiem odkryto fundamenty.
Jakby było “dokładnie” to podane byłoby ile metrów. A tak jest “około kilka metrów”.
Materiał był czymś, czego ludzkość nie znała.
Materiał był czymś, czego ludzka nauka nie znała.
Powtarzasz za bardzo.
Zdobyli też neutrina; byli tacy, co zamiast rzucać, przytulali się, sproszkowane rozpuszczali w wodzie i pili. Kiedyś ktoś pokazał mi ogłoszenie na darknecie, oferujące to jako przyprawę w cenie luksusowego samochodu za gram. Palono to, skanowano wszelkimi falami i nic.
W tym miejscu pogubiłem się.
znewicowanym
Literówka.
co myślisz odkryć
Dziwny zwrot.
ogromnymi uniwersytetami.[przecinek zamiast kropki] ośrodkami
Ci którzy nad tym myśleli w efekcie trafiali do gabinetów terapeutów, którzy je wynajmowali od tych od exeli i slajdów.
Pogubiłem się :)
Po kilku latach nastąpił przełom.[spacja]Okazało się
egzotyczną meterię
Literówka + wcześniej pisałeś to wielką literą
chyba mógłbym skończyć.Został jednak
Brak spacji.
Podsumowanie
Tekst ciężko mi się czytało. Jest sporo potknięć. Język trudny – ale to jest mocno subiektywna opinia.
Dałeś dużą obietnicę na początku: “pokażę czemu ludzie to idioci” i… nie do końca czuję satysfakcję.
Całkiem niedawno, ktoś zainteresował się tymi „badziewiami”, które sto lat wcześniej geolodzy wyrzucili na śmietnik. Po wnikliwej analizie kwantowej struktury jednego z kamieni, udało się odczytać zakodowaną wiadomość.
Nie czuję, jakby to była prosta kartka zostawiona przez kosmitów, którą łatwo było odczytać. Instrukcja, którą ludzie zdeptali, a którą mógł odkryć każdy.
Oczywiście pokazana jest zachłanność ludzka i to na plus. Pomysł też fajny.
Tekst trochę do poprawy, ale mógłby być naprawdę spoko. Takie rzeczy mogłyby wyjść na becie – polecam, swoją drogą.
Pozdrawiam serdecznie. Powodzenia w poprawianiu i kolejnych tekstach :)
Dziękuję za komentarz. Poprawki na pewno będą naniesione.
Nie ma sprawy. Działaj, poprawiaj – i wrzucaj kolejne ;)
Ostatnio czytałam twoją ucztę i miałam bardzo pozytywne odczucia bo wszystko ładnie się zgrywało i było na wysokim poziomie, ale jakoś nie odważyłam się komentować.
Dziękuję za miłe słowa!
Śmiało zostawiaj wszędzie komentarze – chociażby dwa zdania. Autor na pewno zawsze się ucieszy, że ma więcej czytelników… i nie mówię tu tylko o swoich tekstach, ale ogólnie :)
Pozdrawiam!
Finkla, MichaelBullfinch
Jest decyzja w sprawie tagów: wywaliłem obcego :p Nie chcę, żeby ktoś się zawiódł, gdy na koniec nie wyskoczy Xenomorph i nie pozabija wszystkich.
bruce
:)
Hej, CZARNA2
Zacznę od łapanki, nie przestrasz się… na koniec napiszę ogólnie co sądzę :)
Tekst naprawdę fajny :)
Karczma była ledwo widoczna w szarówce wieczoru. Był to nieduży, kwadratowy budynek o słomianej strzesze i niskich drzwiach.
Powtórzenie.
Dopóki drzwi będą zamknięte, żaden potwór w nocy nie wejdzie.
Może → żaden potwór nie wejdzie. To i tak jest zrozumiałe, że w nocy.
Zastąpiła je duszna cisza, kiedy mężczyzna zrzucił z głowy kaptur. Paskudne blizny, zdobiące policzki wyglądały na ledwo zagojone. Ale to nie one przykuły wzrok, lecz bursztynowe oczy o podwójnych tęczówkach i hebanowy kostur w dłoni mężczyzny – misternie opleciony czarną dratwą, z przeplecionymi metalowymi drobiazgami, kolorowymi koralikami i kruczymi piórami.
Mężczyzna poruszył się powoli i skierował bezszelestne kroki w stronę lady.
Za dużo tu trochę tych mężczyzn.
Podobni do upiorów, na które polowali[przecinek?] nie przepadali za dobrymi duszami.
odparł chropawym głosem, ciężkim i nie przywykłym do mowy.
Chropowatym? Nieprzywykłym razem pisane.
Powiesił płaszcz, aby wysechł, a sam rozparł się na drewnianej ławie[przecinek?] opierając plecy i kostur o ciepłą ścianę.
Nakrył głowę cienkim kocem [przecinek] ale potępieńcze wrzaski nie ustawały.
– Pierdolić – mruknął [przecinek] podejmując decyzję.
– Zabiła Mietka i Daszbora
Coś mi ten Mietek nie pasuje do dark fantasy w tym klimacie – ale to tylko luźna uwaga. Niekoniecznie słuszna – to Twój świat.
Obrócił w dłoniach kostur i zanim mrok rozprzestrzenił się w pomieszczeniu, gasząc wszelkie światło, wbił go w podłogę, szepcząc zaklęcia.
Na początku zastanawiałem się, czy wbił mrok w podłogę :)
Nachylił się nad nią [przecinek] dotykając lodowatą dłonią jej głowy.
wątła smuga[przecinek] jaka snuła się
Podsumowanie
Gratulacje! Pierwszy tekst na portalu – super! :)
Przyciągnęło mnie tutaj dark fantasy, karczma i groza.
Fajny tekst. Jest trochę potknięć – co mogłem, wypisałem – ale podobało mi się. Jest klimat i mrok a dla najważniejsze.
Jest też zadowalające zakończenie. Bohater uważany za tego “najgorszego” wcale nie jest taki zły. I dobrze, że nie próbuje innym tego tłumaczyć.
Świat ciekawy. Wydaje się wielki – większy niż to, co pokazałaś w tekście. To bardzo na plus.
Pozdrawiam ;)
HollyHell91
Wybacz, że tak Cię męczę, ale zależy mi na pozytywnym werdykcie pozostałych Lożan, bo moim zdaniem jak najbardziej zasługujesz na Piórko :)
Dziękuję Ci za to :) Męcz! Cieszy mnie to.
Na: → Reszta możnych i dworzan miała u niego dług.
Zmienione.
Najwyższy czas!
;)
Aa, ok, niecierpliwa ja…
Hehe :)
Zamarł.
Ano, skomplikowałem trochę.
Poprawki dodane od razu na portalu.
Jeszcze raz dziękuję :)
Poprawki wrzucone!
Dziękuję serdecznie wszystkim – jeżeli kogoś pominąłem to przypadkiem i trzeba dać mi kopa, albo podać okulary.
HollyHell91
Z zanurkowaniem świata – jeszcze nie wiem. Wrzuciłem sobie komentarz w docs i czekam wenę! :p
Żartuję – jeszcze myślę o tym.
Nikt nie ląduje w więzieniu bez powodu ;p Dodałabym, ale jedno zdanie powinno wystarczyć, nie ma też co tu się rozdrabniać, bo nie jest to aż tak istotne.
Trochę przebudowałem:
Wystarczył jeden nowy arystokrata w mieście – taki, który jeszcze nie wiedział, jak załatwia się tu sprawy – i Dax wylądował za kratami. Reszta możnych i dworzan była mu winna. Nikt nie chciał, żeby jego ludzie zaczęli mówić. A mieli o czym.
Kilka słów rzuconych we właściwe ucho sprawiło, że więzienne kraty stanęły dla niego otworem.
Cieszę się, że pochwały motywują Cię do dalszej pracy i nie osiadasz na laurach. To bardzo dobry znak.
Za długo w tym siedzę ;) Ale ten tekst bije rekordy popularności – nigdy tak nie miałem.
EDYTKA: Ale tu nadal wynika, że gulasz zastygł…
Tak – dopiero wrzuciłem całe poprawki. Przerobiłem już wszystkie komentarze przerzuciłem z docsa na portal ;)
Dziękuję i pozdrawiam ;)
Hej, MichaelBullfinch
Zgadzam się z Tobą w łapance. Zdanie przesunąłem do nowego akapitu.
Sergio będzie błagał o śmierć, zanim z nim skończy.
Tu poprawiłem…
Dax zastygł.
Utalentowany gulasz → tu dodałem podmiot :)
Sporo metafor, bystrych uwag. Nawet rubasznego humoru. Ciekawy klimat, zdecydowanie na plus. Ja też uwielbiam retrospekcje, szczególnie jak są osobnym rozdziałem, więc tu też subiektywnie bardzo doceniam.
Dziękuję za wszystkie miłe słowa – a trochę ich jest ;)
Fakt, wstęp i wspinaczka dłużyły się, ale od wejścia do jamy ruszyło pełną parą i mnie wciągnęło.
No… nie śpieszyłem się. Zabawny fakt: to miał być szort – prosta rozmowa przy ognisku.
No, zaimponowałeś mi, to naprawdę dobry tekst, który chętnie polecę do Piórka.
Łoł! Dziękuję serdecznie. Miło mi bardzo :)
Dzieje się :o
EDIT: Mam wrażenie, że tag “obcy” odnosi sie bardziej do kosmitów, przynajmniej ja myślałem, że o tym będzie tekst. Może warto przemyśleć usunięcie go.
Hmmm… Na razie zostawię. Bo czytam dalszą konwersację i zastanawiam się i… nie wiem.
Ten “obcy” był umieszczony w zupełnie innym kontekście – i zgadzam się, że jest on mylący trochę. Równocześnie bardzo pasuje mi do Sergio (mimo że z kosmosu nie przywędrował).
Do zastanowienia.
I właśnie – wracając do obcego…
Finkla
No i pytanie – czy to zachęca do tekstu, czy zniechęca?
Chyba, że ktoś czyta to w ten sposób: dark fantasy o inwazji obcych – to mogłoby zniechęcić.
Jak już jesteśmy w temacie gry o tron (w tym kontekście) to jest taki żart…
Nie! Dobra. Przepraszam – ja i moje żarty.
MichaelBullfinch wracam do Ciebie.
To oczywiście Ramshiri sobie zdecyduj. Podbiłem tylko, jakby zrobił to nieświadomie. Nie przeszkodziło mi to w lekturze, mimo, że czekałem na starożytnych kosmitów. W sumie Sergio był na tyle tajemniczy, że mógł te kryteria spełniać XD
Dziękuję – jeszcze nie zdecydowałem. Pomyślę, a nóż widelec coś wymyślę… :)
Już prawie na finiszu jestem – zaraz opublikuję poprawki – trochę mi się zeszło.
Hej, Bardjaskier
Wskazałeś sporo rzeczy, z którymi się zgadzam:
Dax jest ciekawą postacią, choć zbyt jednolitą
No i równocześnie dajesz do zrozumienia, że spotka go kara.
Środek – czyli przekonywanie mnie, jak zły jest Dax wypada słabiej. Sergio, jest interesujący ale przez chwilę, bo środek histori upewnił mnie, że będzie strasznym potworem,
Słodko-gorzki komentarz, ale zgadzam się z nim. O Daxie nie napisałem nic pozytywnego. Zrezygnowałem też z twistu na zasadzie: strzelby nie było w pierwszej scenie, ale i tak wystrzeliła – co czasem uskuteczniałem. Pomyślałem, że od początku dam znać czytelnikowi co się stanie – a zostawię z pytaniem: jak? Trochę na zasadzie “wiemy, kto zabił, ale nie wiemy jak mu się to udało”.
Może powinienem delikatniej sugerować pewne rzeczy? – muszę to rozkminić.
Wędrówka górskim szlakiem jest opisana bardzo dobrze.
Dziękuję :)
No ale już zakończenie, jest ciekawe, bo pułapka stwora jest sprytna i straszna, no i miło, że zostawił coś ghulom;). Podoba mi się, że cały misterny plan Sergio jest zdradzany Daxowi, czyli jak zostanie załatwiony i że ghule też będą miały z niego uciechę, ale w taki sposób, żeby nie zepsuć finału.
Sergio to taki poczciwy nie-człowiek. Dzieli się jedzeniem z innymi ;)
Z tego, co wyczytałem, całość spięła się bardzo dobrze Twoim zdaniem. Nie-twist wyszedł. Cieszę się bardzo.
Podsumowując: jest fajnie, ale mógłbym się zastanowić nad tym, żeby aż tak bardzo nie podkreślać pewnych spraw aż tak mocno… oraz nie podkreślać, jak “bardzo źli” są Dax i Sergio. Bo z odcieni szarości, poszło to za bardzo w czarne.
Tak to czytam :) I chodź tutaj mleko się już rozlało – postaram się pamiętać o tym na przyszłość.
Czytało się dobrze , klika już nie mogę dać, więc pomyśle, jaki głos oddać w sprawie piórka :). A na razie pozdrawiam :)
Bardzo mnie cieszy. Dziękuję – ze zniecierpliwieniem będę śledził piórkowe newsy!
Pozdrawiam serdecznie :)
Hej, czeke
Dziękuję Ci za miłe słowa. Słowo “majstersztyk” brzmi szczególnie dobrze w moich uszach.
Bardzo cieszę się, że tekst Ci się spodobał.
Za majstersztyk uważam też to, że w opowiadaniu, w którym (jeśli odliczyć retrospekcje) niewiele się dzieje, tak wiele się wydarza. Chapeau bas! :)
Tutaj zatrzymam się na moment.
Nie zliczę, ile razy próbowałem napisać opowiadanie, w którym ludzie “gadają” albo mierzą się wzrokiem – i do tego jest ciekawie. Moja pierwsze próba była żałosna i nie! Nie powiem, o które opowiadanie chodzi.
Dziękuję Ci, że zwróciłeś uwagę na ten element.
Pozdrawiam ;)
Skoro lecę po kolei to jeszcze raz:
bruce – dziękuję serdecznie za drugi klik/zgłoszenie ;)
Od razu przejdę do kolejnego komentarza od Ciebie – i zaraz “cofnę się wstecz”.
To ja dziękuję za oryginalny tekst, tak mocno zapadający w pamięć. :)
Dziękuję, miło mi to słyszeć.
Też nie bardzo wiem, jak to działa, długi czas nawet nie zdawałam sobie sprawy, że mogę tu dawać jakiekolwiek kliki. :)
Trochę już poczytałem. I chyba ja też mogę coś klikać… do sprawdzenia jeszcze. Do biblioteki i tak klikam, ale tu więcej możliwości jest.
Piszę tak wyłącznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, zapewniam. :) Wraca, a zatem – nie daje o sobie zapomnieć i ciągle go widzę przed oczami, pamiętam fabułę i myślę o poszczególnych wątkach. :) A to znaczy dla mnie tylko jedno: trzeba nominować! :)
Pozdrawiam także, dzięki, powodzenia. :)
Jeżeli ten tekst aż tak zapada Ci w pamięć, to cieszę się bardzo – dobrze, że pozytywnie. Bo równie dobrze mogłyby wracać tylko obraz uczty na głównym bohaterze ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
beeeecki
Chyba jak masz od dwójki dyżurnych nominację, to już nawet będziesz głosowany przez Lożę, jeśli dobrze rozumiem. I fajno :)
Ooooo! Super.
Już jestem zachwycony, bo chyba same te nominacje sprawiły, że pod opowiadaniem zaczęła się robić kolejka. Nie nadążam odpowiadać :)
HollyHell91
No to teraz mogę się przyznać, bo i tak dojdzie do nominacji, że ja sama nominuję tekst ;)
Dziękuję! Jeżeli to dobrze rozumiem, to znaczy, będę już rozważany do piórka. A dzięki Twojej nominacji – mam zagwarantowany jeden głos.
Wreszcie mam szansę zrozumieć, jak to działa ;)
Hej, hej,
Porobiło się! Tyle komentarzy :o Dziękuję i już biorę się za odpisywanie/poprawki.
Do wszystkiego się odniosę, wszystkim odpowiem – ale lecę chronologicznie.
Hej, HollyHell91
Zaimponowałeś mi ostatnio “Świetlaną przyszłością”, toteż z podrasowanym zainteresowaniem przechodzę do czytania:
Miło mi bardzo, dziękuję za Twój obszerny komentarz. Jest nad czym kminić. Lecimy po kolei →
Poprawki zrobione – ale pracuję jeszcze nad zmianami od pozostałych, więc wszystko wleci za jakieś dwie godziny.
O! Ciekawa perspektywa. Tak jak często się spotyka “świat zawirował”, tak można przecież użyć “świat zanurkował”. Genialne!
Zaraz, to on nie wpadł do wody?
Z jednej strony – inaczej i ciekawie, z drugiej trochę mylące :) Miało być, że spada tak szybko, że wydaje się, jakby właśnie nurkował.
→ Błyskawica rozerwała świat na dwoje i rozświetliła krajobraz. Setki ton skał przypominały nieskończone cmentarzysko.
Zgadzam się i zmieniam :)
Może krwawiącą zastąpić poranioną?
Tak. Tego mi brakowało!
Tak samo z poprzednią poprawką → dodałem dodałem “swoją” przy dłoni.
Wyłapałaś też kilka fajnych fragmentów, za co serdecznie dziękuję. Zawsze dobrze wiedzieć też co zadziałało :)
Legend o Skalnej Dolinie krążyło tyle, co chętnych na darmowe piwo
Zresztą wkroczyć nie oznaczało przeżyć, a przeżyć, nie oznaczało być w stanie o tym opowiedzieć.
– Kurwa rucha za pieniądze, a urzędnicy na pieniądze
– Dużo tam jeszcze masz? – zapytał zamiast tego, wychylając się w stronę pakunku.
– Nie mam tylko dziwki – odpowiedział tym samym dziwnym, zachrypniętym głosem.
Dax zagłębił się w otworze, zmuszając do ostrożności.
Dax zagłębił się w otworze – ostrożnie, bez pośpiechu.
Trochę przebudowałem. Siękoza mnie tu gryzła, więc wywaliłem drugie “się” nie myśląc o podmiocie. Tak jest chyba z większością miejsc, gdzie podmiotu brak… :/ Za bardzo kombinowałem.
Zaczynał co prawda od drobnych kradzieży, ale dość szybko zorientował się, że z sylwetką niedźwiedzia daleko w tym fachu nie zajdzie. Pobicia i wymuszenia przychodziły naturalnie.
Dodałem niedźwiedzia.
Nie wiem, czy dobrze rozumiem. Arystokraci wtrącili Daxa do więzienia, bo bali się, że nagle jego ludzie zaczną chlapać jęzorem? A wcześniej się nie bali?
W sumie to nie ma powodu, dla którego jest w więzieniu. “Wpadł” ale, że jako ma koneksje, to arystokraci go wyciągną. Myślisz, że warto dodać o tym kilka zdań?
Można jedną czaszkę zastąpić głową.
A może lęku? Lepiej wybrzmi wtedy całe zdanie.
Okej.
Do tego Darkańskie piwo
Muszę się dokształcić na ten temat. Zmieniam na małą literę. Nadużywam trochę WIELKIEGO pisania.
Gulasz zastygł? :)
Hehe :) Na to wychodzi – poprawione.
Zaraz, o jakich stworzeniach on mówi? Myślałam, że mówi o ghulach właśnie.
– W takim razie nie będę się obawiał – odparł Sergio. – Martwym i tak nie robi różnicy, czy pożrą ich robale, czy coś większego. Powinieneś raczej lękać się tych, co jedzą żywych.
Tutaj Sergio zaczyna rozprawiać o tych, co jedzą żywych. Przejrzę to jeszcze raz.
– Najpierw paznokcie. Potem zęby – powiedział, jakby opisywał przepis, a nie wspomnienie. Spojrzał na Sergio, próbując dojrzeć jakikolwiek ruch nieznajomego świadczący o emocjach: – Później wykonałem jeszcze akcję, którą nazywam odwróceniem. Wyłamałem młodej wszystkie palce do zewnątrz.
Czasem mięśnie wciąż drgały, jakby próbowały czegoś dosięgnąć. Zawsze go to bawiło.
– Wtedy mówię: potrzymaj mi łamak, bo muszę zająć się twoimi nóżkami. – Kręciło mu się w głowie od piwa, ale kontynuował. – Najważniejsze, żeby ojciec patrzył.
Trochę zmieniłem – dodałem Sergio wcześniej, żeby nie było to aż tak mylące.
Pracowałem dalej, czekając aż wściekłość przegra z rozpaczą
Zmieniłem na wściekłość.
Pozostałe drobne zmiany również zrobiłem bez narzekania ;) Lecę do podsumowania.
Ale to jest dobre. Poczułam taką satysfakcję z czytania, że aż mimowolnie się wzruszyłam.
To jest dla mnie największy komplement. Jestem w szoku, jak pozytywne komentarze pojawiają się pod tym tekstem. Wypisałaś bardzo dużo plusów i wszystkie mnie bardzo cieszą – odniosę się do części zaraz.
Ten pomysł na tekst krążył mi po głowie od jakiegoś czasu. Opowiadanie było już gotowe – ale dzięki rozmowie z Tarnina (której dziękuję serdecznie za pomoc) przepisałem wszystko na nowo – tekst spuchł o prawie dwie strony. Zmienił się głównie język/warsztat/styl – ale i dialogi przepisałem zupełnie.
Po czwarte: świetnie pokazałeś wątek zamroczenia, mącenia umysłu, czy jak to inaczej nazwać. Sama czułam się zamotana, zaniepokojona, lekko ogłuszona.
Tego obawiałem się najbardziej. Czyli zadziałało – dziękuję :)
Sergio jest postacią jak najbardziej świadomą, więc on… też jest potworem? A czy można nazwać potworem kogoś, kto pozbywa się potwora?
Po trzecie: główny bohater jako złol rzadko się broni w literaturze i trzeba mieć nie lada umiejętności, by przedstawić go w sposób zachęcający do czytania. Tobie się to udało.
Cieszy mnie to bardzo :)
Po Twoim komentarzu zaczynam żałować, że kolejny tekst z tego świata jest jeszcze w powijakach (też przepisywany jest zupełnie na nowo). Trzeba chyba zakasać rękawy.
Jeszcze raz dziękuję :)
Lecę chronologicznie – więc jeszcze się do Ciebie odezwę, w sprawie kolejnych Twoich komentarzy.
Pozdrawiam :)
Hej, beeeecki
Nie myślał jednak o poddaniu się – o nie!
Nie rozważał jednak poddania się – o nie!
Po małym przebudowaniu.
Postać przy ognisku najprawdopodobniej już się trzęsła, zdając sobie sprawę z tego, co nastąpi
Dziękuję! Twoja wersja jest o wiele lepsza!
Tekst skonstruowany z dobrym pomysłem i warsztatem. Atakuje z kilku stron mocnymi wrażeniami, a tu brutalnością…
Dziękuję. Miód na moje uszy. Tym bardziej że tekst przepisywałem na nowo pod kątem warsztatu właśnie :)
Bardzo dużo czasu zajęło mi zastanawianie się nad nominacją piórkową. Przeszkadzało delikatne wrażenie fragmentaryczności tekstu – wprowadziły je retrospekcje, z jednej strony udane, z drugiej pokazujące świat poza opkiem. Niemniej, lubię fantasy, także dark fantasy, a niesamowicie oddałeś ich klimat. Dam nominację.
Co do retrospekcji – to miałem z nimi dużo problemów – przepisywałem kilka razy na nowo.
Jeszcze raz dziękuję za nominację. Tak jak wspomniałem wcześniej – to moja pierwsza nominacja. Obiecuję powrót do tego świata dark fantasy ;)
Pozdrawiam :)
Już biorę się za komentowanie kolejnych wpisów i kolejne poprawki… wrzucę wszystkie na raz.
Dziękuję, bruce
Miło mi bardzo :)
Tyle tu jestem i nie wiem, jak to działa – zaraz sobie doczytam.
No i przepraszam, że ten tekst do Ciebie wraca. Nie jest przyjemny ;)
Pozdrawiam
Hej, HollyHell91 i beeeecki
Nie chcę zostawić tak miłych komentarzy bez odpowiedzi więc dziś krótko. Dziękuję serdecznie! :) Łał! Nie spodziewałem się aż tylu miłych słów – a tu jeszcze nominacja. Razem z tą nominacją, będę miał ich już… jedną :) Tym bardziej mnie to cieszy.
Jutro biorę się za poprawki. Wtedy też “nasmaruję” Wam dłuższy komentarz.
Pozdrawiam serdecznie :)
Hej, Robert Raks
Bardzo ucieszył mnie Twój komentarz :) Cieszę się, że tekst tak Cię wciągnął.
„są tylko odcienie szarości”.
Dark fantasy i odcienie szarości to temat, który coraz częściej wałkuję. Na pewno jeszcze wrócę do tego świata.
Dziękuję za miłe słowa, komentarz i klik. Biblioteko przybywam! ;)
Pozdrawiam serdecznie
Hej, Adexx
Pytanie, które nasunęło mi się na początku: czy można mieć poczytalność większą niż bazowa? Inaczej: czy 6 jest wartością maksymalną?
No nic –> wyskoczyłem przez okno. Ale ja już tak mam, ostatnio wyskoczyłem z pędzącego pociągu w połowie sesji :p
Wbij ołówek w dziurę i uderz pięścią w palec wystający z otworu → (32)
Powinno być chyba samo “Wbij ołówek w dziurę “ → bo palec wysuwa się dopiero w kolejnym paragrafie, więc jest to spojler.
Chciałeś, żeby to było krótkie – tak zakładam – ale fajnie byłoby mieć więcej decyzji. Szczególnie na początku prześlizgiwałem się przez zdarzenia i paragraf po paragrafie, nie musiałem dokonywać żadnych decyzji.
Jest klimat zaszczucia. Powtarzający się motyw robi fajny efekt.
Bardzo mi się podobało :)
Pozdrawiam!
Adexx – Dziurawy dom
Czy to science-fiction, czy tekst obyczajowy?
Hej, Bardjaskier
Bardzo przyjemny tekst, dobrze się czyta – tym bardziej że żadnych potknięć nie zauważyłem.
Z tego szorta wynikają ciekawe rozkminy odnośnie tego, gdzie to wszystko zmierza…
Pozdrawiam serdecznie ;)
Bruce
Co do aliteracji, mam tu na Portalu zawsze zwracaną na nie uwagę, zatem wolę też dopytać, czy to celowy zabieg, czy nie. ;)
Na razie uznajmy, że jest to celowy zabieg. Zapoznam się dokładniej z tematem i pomyślę.
Zgrzytało mi podczas czytania, bo lepiej by mi brzmiało: “odcisnęło”, gdyż to nie są same “dni”, lecz “kilka dni”, ale specem nie jestem, mogę się mylić, zostaw, jeśli lepiej Ci brzmi po staremu. :)
Z tym zrobię tak samo. Na chwilę obecną zostawię, ale dodam sobie w docs komentarz do tego i spróbuję dowiedzieć się co z tym zrobić.
– No i dziwkę, której, jak skończę, nikt nie będzie chciał tknąć nawet kijem.
O… lepiej. Dziękuję i poprawiam.
Dziękuję serdecznie Bruce! :)
Hej, Ambush
Pobetowo wspomnę, że opowiadanie dla mnie jest nieco zbyt brutalne, ale czyta się znakomicie.
Zwłaszcza od momentu, kiedy zaczyna się czuć niepokój, który akapit po akapicie narasta.
Dziękuję serdecznie za betę, za ten komentarz i za klik. Wyszło brutalnie – ale cieszę się, że czytało Ci się znakomicie :)
No i chwała Ci autorze, za przedstawienie sylwetki bohatera, bo wcale go nie żal.
A proszę bardzo. Niestety mam słabość do takich bohaterów :/ Może spróbuję coś innego w przyszłości.
Pozdrawiam serdecznie ;)
Hej, Koala75
Bardzo przyjemny szorcik. Nie spodziewałem się do samego końca. Tym bardziej, że ksiądz ją polecił. U dentysty, spodziewałem się raczej krwawych opowiadań… :)
Mini czepialstwo
właśnie odwołała przyjście. → wizytę? Odwołanie “przyjścia” brzmi dla mnie dziwnie, ale to może tylko dla mnie ;)
To chyba powinno być w jednym akapicie? Dziwne, że najpierw krzyczy “wychodź” a potem kulturalnie pyta: “przyjmie ją pan?”
– Wchodź! – stanęła w drzwiach i powiedziała z niewyraźną miną:
– Przyszła nowa pacjentka. Nie znam jej, ale jest polecona przez księdza Browna. Przyjmie ją pan, doktorze?
Pozdrawiam ;)
Hej, bruce!
Fragment Przedmowy: „Dołączajcie do uczty przy ognisku” skojarzył mi się ze słynnym przebojem Kabaretu Elita. :)
Aż sobie posłuchałem… gdybym słuchał tego, do pisania “Uczty” to tekst wyglądałby zupełnie inaczej :)
Poprawki zrobione – sporo. Ale mam nieliczne wątpliwości:
Kamienne, nieociosane ściany mówiły dużo o wieku tego miejsca – grota musiała powstać przed poprzednim Cyklem. – aliteracja?
Czy to jest błąd, który trzeba naprawić? Niby rozumiem, o co chodzi, ale nie wiem, czy powinienem to zmieniać.
Kilka dni głodówki odcisnęły na nim piętno. – składniowy?
Wydaje mi się, że powinno być właśnie “odcisnęły” a nie “odcisnęła/ło” bo te kilka dni odcisnęły na nim właśnie piętno.
– No i dziwkę, z którą jak skończę, nikt nie będzie chciał tknąć nawet kijem. – składniowy?
Tu mam duży problem. Generalnie miałem problem z napisaniem tego zdania. Nie widzę tu błędu. Możesz mi pomóc z tym zdaniem? :)
I przyszła śmierć,
Tak – w obu miejscach jest teraz dużą literą.
Zakończenie mocne, przerażające, wręcz makabryczne. Jak w sumie cała historia. :) Odczytuję tekst jako sprawiedliwą karę za dokonane w życiu okrucieństwa. :)
Super. Dziękuję, tak dokładnie miało być… trochę tego okrucieństwa nawet uciąłem.
Mimo zamknięcia całości mam wrażenie, że to może być fragment/rozdział obszernej powieści o arcyciekawym, mrocznym świecie fantasy. ;)
Co prawda kontynuacji konkretnie tego wątku nie planuję, to masz dobre wrażenie. Sergio jest jedną z grywalnych postaci w moim RPG. Planuję mu też kolejne opowiadania i coś dłuższego – może w opowiadaniu tego jeszcze nie widać, ale jest to gość, któremu czasem puszczają nerwy.
Świat Cykli jest dość spory, bo jest w nim kilka kampanii RPG, opowiadań i rozpisanych pomysłów na dłuższy format. Wałkuję to od lat, ale dopiero ostatnio dopracowałem wszystko i zaczynam realizować te pomysły.
Dziękuję serdecznie za przeczytanie, komentarz i za klik!
Pozdrawiam serdecznie :)
Hej, Finkla
Dziękuję za przeczytanie – i za klik :)
Początek trochę mi się dłużył
No… przyznam, że nie bardzo się śpieszyłem w tym opowiadaniu. Chwała betującym, bo dzięki nim ten początek i tak został skrócony.
Ciekawe, w jaki sposób skłonił ludzi, żeby przysyłali mu posiłki. Pewnie odpowiedni faceci zawsze znajdą kogoś odpowiedniego i nie trzeba ich długo przekonywać…
Gość taki jak Sergio, ma swoje sposoby ;) Mam nadzieję, że jeszcze wrócę do tego w innych tekstach.
Pozdrawiam :)
melendur88 – Hak na potwory
Złapałem się na ten hak :)
Hej, melendur88
Bardzo fajnie napisane, jest stylizacja – ale dobrze się to czyta. Tekst wciąga.
No i nie wiem w końcu czy ta Kasieńka diablicą była, czy bohater.
“Jeden hak mam na potwory, drugi…”
Pozdrawiam, klikam.
Hej, Adexx
Dziękuję za miły komentarz i za klik – no i za betę!
Na pewno coś z uniwersum jeszcze wrzucę, chociaż nie wiem jeszcze, kiedy to będzie. Po głowie chodzą mi 3 szorty, które pewnie rozciągną się na 25 tys. znaków ;)
Hej, melendur88
Twój komentarz to miód na moje uszy. Cieszę się, że twist okazał się smakowity ;)
a Sergio buduje niepokój detalem i spokojem
Sergio, plus klimat, to były dwie rzeczy, nad którymi chciałem najmocniej popracować przy tym opowiadaniu.
Gdybym mógł kliknąć kilka razy, kliknąłbym za klimat, konstrukcję napięcia i finał, który zostaje pod skórą.
Miło mi bardzo :)
Pozdrawiam!
Adexx Dajcie nam odejść…
Czołem, Adexx
Łapanki już były, teraz podsumowanie.
No co ja Ci mogę powiedzieć: przerażające to i obrzydliwe. Smutne i…
Bardzo podoba mi się ten styl – fantastyka mocno osadzona w emocjach. Wydaje się bardzo “realistyczna”? Sam nie wiem jak to określić.
Nie tylko opowiadanie jest fajne, ale i koniec satysfakcjonujący ;)
Ode mnie masz klik.
O proszę :o Dostałem wiadomość i przybiegłem.
Niestety nie wyrobiłem się z nowym tekstem, więc zapraszam… tutaj → Świetlana przyszłość
EDIT:
Dziękuję. Już mocna ekipa się zebrała na becie :)
Cześć, potrzebuję pomocy z opowiadaniem.
Ogólne wrażenia + przecinkologia, powtórzenia i braki płynności itp.
Tekst jest po dużym przebudowaniu.
Tytuł: Uczta
Znaki: 26 000
Gatunek: dark fantasy / horror.
Brutalne, obrzydliwe i przegadane. Tekst jest o podróży przez niesprzyjający teren. Na swojej drodze, mężczyzna natrafia na tajemniczego kapturnika, którego postanawia zabić. Najpierw jednak utną sobie pogawędkę.
Uwaga: w tym tekście nie znajdziecie bohaterów.
Wulgaryzmy: Nieliczne
bruce
“A co cię to obchodzi”?
Kurczę, nie znałem tego :)
Co do opowiadania, myślę, że masz z nim tak, jak miałam w dzieciństwie z “Alicjami” (bo klimat jest bardzo podobny, zagadkowość – także)
Może coś w tym jest. Mówili, że z wiekiem będzie inaczej – poważniejsza literatura, bogatsze słownictwo – a ja wciąż [prawie] tak samo dziecinny :p
Ślimak Zagłady
Zauważ jeszcze, że to Siła dał impuls do rozpoczęcia przygody, w wyniku której wypadł z grupy przyjaciół (czy raczej – w odczycie symbolicznym – przestał być częścią osobowości dojrzewającego Olka).
Tego nie wyłapałem.
Oczywiście takie sytuacje są realnym problemem osób o bardzo nietypowych nazwiskach (np. “Piszpan” czy “Cyps albo Zyps”).
Był kiedyś skecz o pewnym panu, co przyszedł do urzędu zmienić imię i nazwisko. A miał ładne – nadane na część słynnego austriackiego akwarelisty.
Dobra, bo się rozgadałem :p
Powodzenia w konkursie!
Ślimak Zagłady
Niemniej każdy ma inny gust i Twoje wątpliwości równie dobrze mogą wynikać z przyczyn zupełnie subiektywnych, jak z realnych wad, których nie udało nam się na razie zidentyfikować.
Dokładnie :)
Niektóre teksty widać, że są słabsze. Tutaj mam z kolej: wiem, że jest to dobrze napisane, ale “coś nie siadło”. Nawet nie wiem co.
skoro połapałeś się, że stopniowe rozcieńczanie różnic pomiędzy postaciami to świadomy zabieg
Ok, czyli coś jest na rzeczy. Jeszcze jedno przyszło mi do głowy odnośnie Siły z Twojego opowiadania.
Jak mówi stare chińskie przysłowie: "Dopiero gdy komar usiądzie ci na jaj***, zdasz sobie sprawę, że nie wszystko da się rozwiązać siłą"
Chyba gdzieś kiedyś słyszałem coś podobnego. “– Stulpyyysk! – Gdzie twoja kultura? – Zgubiłem ją. – To słychać”, dobrze kombinuję?
Coś takiego. W mojej wersji poszli zgłosić zgubę Zguby na komisariacie. Kultura został na zewnątrz.
Policjant na wejściu:
– Imię?
– Stulpysk.
– A gdzie kultura?
– Za drzwiami.
To tyle.
Pozdrawiam ;)
Może jeszcze coś niegrzecznego wymyślę w tym roku.
Czekam ;)
Hej, Ślimak Zagłady
Mam problem z tym tekstem. Jest bardzo dobrze napisany, postaci z charakterem – co prawda potem zlewają się w jedno, ale wydaje mi się, że taki był zamysł :)
Początek bardzo mi się podobał, ale potem tekst był dla mnie niezrozumiały i chyba po prostu nie trafił w mój gust.
Podsumowanie? Widzę, że tekst jest fajnie napisany, ale ja się w nim zgubiłem :)
P.S. Początek przypomniał mi żart o trzech gościach. Zguba, Stulpysk i Kultura poszli do lasu. Zguba się zgubił…
Pozdrawiam ;)
Hej, BasementKey
Żarciki zacne, ale zacznę od łapanki ;)
Marek wyciągnął szyję[przecinek] próbując zlokalizować źródło hałasu.
– Bardzo dobrze[kropka, czy dalej mała litera?] – Uśmiechnąłem się do niego łagodnie. – Może zatem to ty przypomnisz mi i obecnemu tutaj Rupertowi co jest naszą misją,[przecinek na końcu zdania?]
To, że przez chwilę zerknę na teren sąsiedniej posiadłości[przecinek] wcale nie oznacza, że tracę z oczu moje zadanie.
– Dobra, masz rację, skończmy tę dyskusję,[czemu przecinek, nie kropka?] Skoro nie
samochoów [literówka]
kończyny obalałe od [literówka]
ogromnne [literówka]
eskploratować [literówka]
A pies biegał wkoło [przecinek] wykrzykując szaleńczo:
jeszcze jednego doniosłego członka.[bez kropki] – przemawiał
Gdyby moje ręce nie były rozpięte od Marka do Ruperta, klasnąłbym z radości w dłonie.
lol :)
Więc teraz ogólnie:
Żarty wyszły świetnie. Bardzo w moje gusta. Tekst płynie jak inteligentna sztacheta strumieniem myśli, więc jest bardzo udany, mimo literówek.
Ale samej końcówki – mam wrażenie, że czegoś nie zrozumiałem. Dlatego po lekturze mam takie:
fajne… ale co dalej?
Pozdrawiam i powodzenia w konkursie ;)
maciekzolnowski – Istota karmiąca się ciszą
Hej, maciekzolnowski
Aż prosisz się o klik… mnie przekonałeś.
Kiedy przenieśliśmy się do Wrocławia, poczułem się jak instrument wrzucony do obcej orkiestry. Miasto dudniło jak ogromny bęben, szkoła muzyczna była wieżą prób…
Te opisy, porównania – szacun. Dalsze odnoszenie się do muzyki/instrumentów. Bardzo stylowo, klimatycznie to opisałeś.
Nie wyłapałem żadnych błędów, a nie lubię się o błędy potykać, więc na plus.
Minusy? W sumie to nie ma fantastyki, ale w tym przypadku mi to nie przeszkadza.
Pozdrawiam
Ułała, Ambush :)
Nie spodziewałem się takiego tekstu. To drugi, lub trzeci łird jaki czytam na portalu – po tym tekście, chcę jeszcze więcej!
Łapanka? Nic nie zauważyłem. Tak dobrze się czytało, że leciałem do przodu. Mocne…
Pozdrawiam ;)
Dziń dybry, HollyHell91!
Nie rozumiem, co tu się wydarzyło.
Nie w opowiadaniu, lecz na portalu. Dlaczego tekst nie trafił do Biblioteki? Skandal! Przecież to opowiadanie jest świetne! Powiedziałabym nawet, że poziom jest między Biblioteką a Piórkiem.
Miło mi bardzo, że ten tekst aż tak przypadł Ci do gustu :)
Odpowiadając na Twoje pytanie, bez żalu, pewnie tekst cieszyłby się większą popularnością, gdybym był bardziej aktywny na portalu. U mnie jest z tym różnie. Przez dłuższy czas nic nie komentowałem. Teraz czas świąteczny, więc wracam… ale później praca mnie przyciśnie i znów może być różnie.
Dziewczyna była niezwykle bystra, a na jej widok rozmowy cichły. Jednak Przydział nie patrzył na wygląd.
Przecinek umieściłem (ten z Twojej łapanki) ale nad tym zdaniem muszę się zastanowić jeszcze. Bohater jest przekonany, że jednak inteligencja jest ważna. Dlatego całe to zdanie może warto przebudować :)
Dlatego dodaję brakującego klika, na-ten-tychmiast!
Świetnie wykreowany i przedstawiony świat, zawarłeś tyle ważnych i ciekawych wątków w tak krótkim tekście, jednocześnie nie mieszając w głowie czytelnikowi zbyt dużą ilością informacji. Wszystko jest logiczne i wiarygodne.
Dziękuję! :) Biblioteko, przybywam!
Tak mi posłodziłaś, że aż siadam i szlifuję kolejne opowiadanie.
No i ten klimat… Tajemniczy zębacze, którzy byli kiedyś ludźmi, zielona, świecąca woda, bleeeh… Wspaniałe uniwersum! Czy powstała potem kontynuacja tekstu? Chętnie bym poczytała więcej w tym klimacie.
Pomysł został mocno rozpisany… jako materiał na książkę – i pewnie dlatego na razie nic nie powstało. Nie wykluczam, ale mam zbyt dużo pomysłów i za bardzo siedzę na razie w dłuższej formie, żebym mógł to kontynuować.
Dziękuję!
Przy okazji: dziękuję GalicyjskiZakapiorze za zaproponowanie tego tekstu w wątku prezentowym! :)
Idealnie w czas → skomentowane ;)
Czołem, Godzilla
Najpierw łapanka. Głównie przecinki.
Wieczorami sączył natomiast drinki na plaży [przecinek] pozdrawiając swoich fanów.
przejechał budzący grozę zakręt Eau Rogue [przecinek] stojąc na desce na jednym palcu.
Wcześniej chciał jednak odpocząć [przecinek] korzystając z walorów Francuskiego wybrzeża
– On Cię pokona – nie dawała spokoju blondynka.
Moja myśl: to raczej on nie dawał im spokoju ;)
Drzewa zamarły w bezruchu i przestały szeleszczeć [literówka?] liśćmi. Morskie fale zatrzymały się w miejscu. Przelatujące w pobliżu owady zaprzestały trzepotać skrzydłami bezgłośnie zawisając w powietrzu. Świadkowie twierdzą, że było wówczas słychać jedynie muczenie krów, choć najbliższa farma oddalona była o sto sześćdziesiąt kilometrów.
Bardzo fajny fragment – szacun ;)
On Cię [małą literą] pokona
udał się z nim do pobliskiej kawiarni [przecinek] zamawiając kakao z lodem
Król rozładowywał resztki gniewu [przecinek] dorysowując na zdjęciu Tarzana charakterystyczną grzywkę i
– W
wasza wysokość jest nader łaskawy.
– Tak wasza wysokość. Zawsze chciałem być najlepszy. A do tego muszę pokonać waszą królewską mość – Pewność siebie i pyszałkowatość młodzieńca
On tak go ładnie tytułuje – zupełnie nie widać tej pewności siebie. Tym bardziej pyszałkowatości.
sportowcy [przecinek?] jak i amato…
trwają tygodniami kosztując życie dziesiątki surferów.
Czai się tam tuż pod powierzchnią [przecinek] czekając na nadjeżdzającą [literówka] ofiarę.
ląduje na twardym asfalcie [przecinek] odnosząc zazwyczaj bolesne złamania,
Wystawia gumowy język [przecinek] smakując bieżnikiem spływającą po bitumicie krew.
próbuje się jeszcze uratować [przecinek] płynąc w stronę trawnika,
słysząc imię potwora [przecinek] bledną niczym ściana,
Co więcej [przecinek] ów
Gdy tylko jeden lub drugi wysunął się naprzód [przecinek] chociażby na długość deski, to wykonywał jakiś widowiskowy trick [przecinek] starając się tym samym upokorzyć swojego rywala.
odpychał się ze wszystkich sił [przecinek] rozgrzewając do czerwoności podeszwę lewego buta.
wystawiał obieżnikowany język [przecinek] smakując krew ofiary.
Następnie koziołkując [przecinek] wylądował…
Zanurzyła się w odmętach asfaltu [przecinek] zostawiając za sobą kauczukową smugę
Potwór wyskoczył z wody [???]
Nie wiem czemu z wody ;) Rozumiem, co chciałeś tu zrobić, ale nie jestem przekonany do tego zwrotu.
Na plus:
Bardzo podobał mi się humor i absurd tego opowiadania. Fajnie się to czytało.
Historia ciekawa i dla mnie zaskakująca, bo myślałem, że Król przegra ;)
Na minus:
Przecinki i literówki – ale to drobne rzeczy, z czasem będzie lepiej.
No i jeszcze te bycze akapity utrudniały sporo czytanie. Tnij je! Tnij! ;)
Popraw trochę literówek, żebym mógł Cię z czystym sumieniem kliknąć do biblioteki ;)
“Komentarz w prezencie” ;)
Pozdrawiam
Hej, AP
Wiadomo, chałupa to studnia bez dna :)
Zacząłem czytać ten tekst… nieświadomy, że to bizarro. Dzięki temu podobał mi się jeszcze bardziej.
Świetny pomysł. Chylę czoła.
Pozdrawiam ;)
Dla Ciebie, Asylum ;)
beeeecki → Jak Puchatek na wojnę szedł
Anet
Szczerze mówiąc też tak myślę, czasami rozwiązanie zagadki przynosi rozczarowanie, im więcej pytań, tym większe oczekiwania przecież ;)
Dokładnie!
Lubię być tym ostatnim klikaczem ;)
To rzeczywiście fajna funkcja.
Albo możesz skorzystać z tego linku.
Finkla – dziękuję! Szukałem jakiś czas temu tej opcji. Finalnie założyłem, że jestem ślepy :/
Chętny ;)
Finkla
Tak! Z tymi insektami głównie! :)
Hej, Anet
Dziękuję za komentarz :)
i jak to zwykle w takich przypadkach bywa, urywa się, zanim się wyjaśni…
Wychodzę z założenia, że pokazanie/wytłumaczenie wszystkiego, często odziera z tajemnicy – wtedy nie jest już tak ciekawie ;)
Czytało się całkiem dobrze, sympatyczne :)
Cieszę się, że dobrze się czytało i dziękuję za klik ;) Trochę zapomniałem już o tym opowiadaniu, a tu taka niespodzianka. Będzie biblioteka :o
Hej, Finkla
Dzięki za odwiedziny – i za klik ;)
Nie polubiłam ordynatora, więc nijak nie było mi go żal.
… to bardzo dobrze :) Coś za często tworzę takich bohaterów.
Fajne ulepszenia. O skrzelach już słyszałam wcześniej, ale łuski pod skórą niezłe.
Przydatna rzecz. Może niedługo będzie to standardowe wyposażenie każdego wojskowego.
Nie musisz zakładać, tak niestety jest. I świat dalej schodzi na psy…
To dobrze i nie dobrze – zależy jak na to spojrzeć. Jak ktoś bardzo chce, to może nawet wyda słabą książkę…
Spróbuj! Są co najmniej trzy polskie przekłady.
Holmes’a sobie zacząłem. Dzięki :)
Najpierw trzeba się zmotywować XD
Pracuje mi się lepiej, odkąd przestałem wierzyć w motywację – oraz szukać sensu życia ;P
Ojoj… problem polega na tym, że znane wydawnictwa też zatrudniają tłumaczy. A ci tłumacze
No właśnie – tu też jest pies pogrzebany. Dobrze, przekłady przekładami, ale zakładam, że polscy autorzy również takie babole robią i również nie są poprawiani – co dalej idzie w druku… :/
Może i starsze wydania są dobrą opcją.
Studium w szkarłacie – to myślę, że będzie akurat dobra lektura dla mnie. Zastanawiam się tylko, czy nie musiałbym czytać takich wydań dużo, jedno po drugim, żeby zobaczyć prawidłowość :)
No nic, biorę się do dalszej pracy.
Mmmm, ale to nie ma tak, że wszystkie opisy mają być na tym samym stopniu złożoności! Zależy, co opisujesz, w jakim tonie i dla jakiego odbiorcy.
Zgadzam się. Generalnie zacząłem ten eksperyment z inną myślą, ale po naszych rozmowach zgadzam się z Tobą w zupełności. Na początku chciałem iść w długie opisy, nie do końca wiedząc, że to może się odbić czkawką.
Świeże oko :D
Hehe xD
Z dwóch nowych fragmentów – lepszy jest drugi (tradycja! XD) ale ostrożnie – powolutku zaczynasz wpadać w tę drugą skrajność, zwaną barokiem. Ale dopiero zaczynasz ;) ("Chętne na zgniliznę"? hę? Destruenci? Destruenci są potrzebni w ekosystemie, zresztą, co mają jeść te większe potwory? XD)
Rozumiem… na pewno muszę o tym pomyśleć. Chyba dobrze, że przestałem już cisnąć te fragmenty i zacząłem po prostu pracę nad opowiadaniem. Może trzeba teraz po prostu “popisać” :)
Swoją drogą, jestem ciekaw, jak przyjmie się na portalu tekst w moim nowym wydaniu.
ETA: A, i – krzyki do nikogo nie należą. Chyba nawet Amerykanie tak nie piszą, chociaż u nich należą ręce, nogi i głosy (u nas nie, chyba że piszesz o seryjnym mordercy).
Niby rozumiem – i nie kłócę się z tym. ALE!!!
Skądś to podłapałem, mam wrażenie, że to standardowy zwrot, który występuje w książkach. Dobrze mówię, czy chrzanię głupoty? Jak pod tym względem wyglądają książki wydawane przez wydawnictwa znane (dobre) – czy zawierają się w nich zwroty, których nie powinno być, a może dorabiam sobie ideologię, żeby usprawiedliwić używanie takich zwrotów?
Krótkie zdania i proste konstrukcje to nic złego – lepsze proste, a jasne i poprawne, niż purpurowe pitolenie o niewiadomoczym :D
To też prawda. Dlatego właśnie wskazałem McCommona. Ten gość ma tendencje do długich opisów, które są zrozumiałe. Lubię trudne książki, ale jak patrzę na niektóre, to mam wrażenie, że autor albo sam nie wiedział, co pisze albo pisał ze słownikiem, zastępując wszystkie proste słowa, tymi niezrozumiałymi :)
Czasem sam męczę się, próbując przebrnąć przez opisy, ale czuję, że moje są za proste i czegoś im brakuje.
A dlaczego tak uważasz? Tylko na podstawie porównania z Twoimi ulubionymi autorami, czy dawałeś tekst komuś, kto by na niego spojrzał świeżym okiem?
Tu mnie masz – to są moje widzimisie, ale… sama stwierdziłaś, że fragmenty nr 2 są lepsze w większości ;)
Porównania, dźwięki i zapachy można spokojnie zawrzeć w zdaniach krótkich i prostych ^^
Żeby nie było, do prostych zdań nic nie mam… tylko, że lubię pakować po pięć takich, jedno po drugim :) Krótkie zdania są przydatne, ale muszę wiedzieć jak konstruować dłuższe, żeby świadomie z nich korzystać.
I też nie mam zamiaru kopiować stylu innego autora. Bardziej chodzi o przemęczenie się kilka dni (bo tygodni do jednak za dużo) i nauczenia się czegoś więcej. Na przykład, dziś pierwszy raz odpuściłem sobie jakiekolwiek guglowanie i przerobiłem swój poprzedni fragment. Tym razem poszło mi w miarę szybko i bez bólu. Zerkniesz na oba fragmenty? :)
No i oczywiście dziękuję za tą rozmowę, bardzo otwiera mi ona oczy :)
To z opowiadania, na którym trenuję – będę chciał wkrótce wrzucić na portal.
Fragment 1
Skalną Doliną nie poruszał się nikt, kto nie był gotów zaryzykować życia. Legend o tym miejscy krążyło tyle, co chętnych na darmowe piwo. Przed Cyklem doliną podróżowali jedynie kapłani i bezimienni. W pustych jamach i podziemnych labiryntach, wydrążonych bogowie wiedzą, kiedy i przez kogo, grzebali swoich wiernych. Nic dziwnego, że chętne na zgniliznę stworzenia zalęgły się tu na dobre. Na szczęście te brudasy zazwyczaj unikały hałasu i ruchu, więc Dax nie zawracał sobie nimi głowy.
Fragment 2
Legend o Skalnej Dolinie krążyło tyle, co chętnych na darmowe piwo, lecz śmiałków gotowych tam wkroczyć było jak na lekarstwo. Zresztą wkroczyć nie oznaczało przeżyć, a przeżyć, nie oznaczało być w stanie o tym opowiedzieć.
Przed Cyklem dolina należała do kapłanów i bezimiennych, których każdy rozsądny unikał, jakby mijał pijacką zgraję włóczącą się nocnym traktem. Ponoć w jamach i podziemnych labiryntach – wydrążonych bogowie wiedzą kiedy – wciąż słychać było krzyki tych, których tam chowali. A może krzyki należały do kogoś innego.
Nietrudno było przewidzieć, że na te zapomniane przez życie ziemie prędzej czy później przypełznie coś innego. Chętnych na zgniliznę istot nie brakowało. Na szczęście te poczwary unikały ruchu i hałasu, więc Dax nie zawracał sobie nimi głowy.
Uuuu… niedobrze. W ten sposób się zamęczysz. A jaki styl przychodzi Ci naturalnie? Jakie książki lubisz czytać?
Naturalnie przychodzą mi te fragmenty przed poprawkami, oznaczone jako “gorsze” :) Kiedyś czytałem czysto rozrywkowe książki i na luzie – coś jak Pratchett, choć jego akurat nie dałem rady przebrnąć :p
Tak też pisałem, większość opowiadań z tego okresu to komediowe fantasy. Krótkie zdania, proste konstrukcje.
Już od dawna piszę co innego, a styl pozostał.
Teraz czytam Dana Simmonsa i Roberta McCommona (dwaj ulubieni autorzy) oraz staram się pisać brutalne, klimatyczne fantasy. Niestety, moim zdaniem, nie potrafię zrobić mrocznego, gęstego klimatu ani stworzyć ciekawych/realistycznych bohaterów. Stąd te moje warsztatowe eksperymenty. Jak chociaż trochę przesunę się, pod względem stylu, w stronę McCommona, to będę szczęśliwy.
Obecnie zdania tworzę krótkie i proste, a opisy pozbawione takich zmysłów takich jak dotyk czy zapach. No i zupełny brak porównań.
Oto historia mego życia – ale przyszłość jest dziś ;)
Bardzo proste i dobrze rozgryzłeś, ale dla porządku. Orzeczenie to centralny czasownik w zdaniu, np. "Troll polerował maczugę."
Wgryzłem się i jest to dla mnie zrozumiałe teraz. Dziękuję :)
Bo nie pamiętasz, co pisałeś przed chwilą – i teraz pytanie, czy to natchnienie tak Cię unosi, czy po prostu nie uważasz :)
Ten tekst był świeży jak podana Santosowi potrawka, dlatego chciałbym wierzyć w to, że natchnienie mnie unosi. Prawdą jest jednak, że na pewne rzeczy nie zwracam uwagi choćbym nie wiem ile razy przeglądał tekst – ta jest jedną z nich.
Tak, tylko "do niedawna" sugeruje raczej, że robotę w stajni już rzucił.
Słusznie, dzięki ;)
Nie tędy droga – myśl nie o tym, jak wykombinować nowe porównanie, którego jeszcze nikt nie użył, tylko o tym, jak dobrze opisać to, co chcesz opisać. Wtedy wyjdzie. I ruszaj się – wielu ludziom o wiele lepiej się myśli na chodząco.
Bardzo fajne uwaga, zastosuję ją dziś, przy kolejnej turze poprawek, które są tuż przede mną :)
Pratchett po skończeniu książki kasował wszystkie te kawałki, a po swojej śmierci kazał rozwalcować twardy dysk. Ale nie jesteśmy Pratchettem :D
Miał rozmach. Nie dziwię się, też nie chciałbym, żeby ktoś czytał wypociny przed poprawkami ;)
Hej, Tarnina :)
Pierwszy jest mocno niezręczny (jesteś – czy byłeś – jednym z bardzo nielicznych, którzy kopiują z angielskiego nominative absolute – zastanawiam się, czy to może nie jest dobry objaw, oznaka spostrzegawczości? ale trzeba sobie uświadomić, że polszczyzna nie ma takiej konstrukcji),
Dziękuję :)
ale drugi – o niebo lepszy! Z ciekawości, w jakim odstępie czasu pisałeś i poprawiałeś? Trochę błędów tam jest, ale wygląda obiecująco.
Tym bardziej dziękuję.
Pomiędzy jednym a drugim tekstem minęło ponad pół roku, ale muszę przyznać się bez bicia, że mój styl wciąż tak nie wygląda. Przy pisaniu tych nowych fragmentów muszę guglować, wertować książkę Roberta McCammona, szukać porównań, synonimów i generalnie mocno mi to utrudnia życie.
Także ten… :) Mam nadzieję, że z czasem będzie to prostsze, bo na dłuższą metę nie jestem w stanie tak pisać. To dopiero trzeci dzień warsztatów, a przede mną kilka tygodni pracy nad “fragmentami”. Bez obaw, nie będę codziennie przez cztery tygodnie wrzucał kolejnych fragmentów ;)
Tu warto zamienić szyk albo rozdzielić: Z zewnątrz Stodoła wyglądała na zwykłą ruinę
Zgadzam się.
Ten szyk orzeczenia imiennego (najpierw orzecznik) jest dość wysoki w tonie, oficjalny (archaiczny) – tak ma być?
Niestety zupełnie nie rozumiałem, o co chodzi :) Orzeczenia, orzeczniki, imiesłowy – przynajmniej wiem, czym jest podmiot :)
Przysiadłem do tego zdania i już chyba to rozgryzłem.
podmiot + BYĆ + orzecznik
podmiot + orzecznik + BYĆ
Żelazne drzwiczki rozgrzane były do czerwoności
Żelazne drzwiczki były rozgrzane do czerwoności
Robię to nieświadomie jak zresztą wiele rzeczy. Pewnie częściowo jest to chęć pisania “z przytupem”, przez co kładę nacisk na niewłaściwe słowa, a tekst świeci purpurą.
z dużą dawką mięsa, którego zapach był tak intensywny, że czuć go było, zanim jeszcze trafił na stół
Zapach nie trafił na stół, a mięso nie jest lekarstwem :) i nie musisz tłumaczyć, że był intensywny, skoro pokazujesz, że czuć go z daleka.
Okej, zatrzymam się tu na chwilę i poprawię, żeby dobrze zrozumieć.
Wyszło na to, że zapach trafił na stół – często zdarzają mi się takie przekręcenia.
z dużą dawką mięsa, którego zapach czuć było, zanim jeszcze talerz trafił na stół.
Rozumiem, że młody robi na dwóch etatach?
Dokładnie. W poprzedniej scenie natrafili na tego chłopaka i piratów przy stajni. To, co czytałaś, jest czwartą stroną opowiadania. Do tych “fragmentów” wybieram dłuższe opisy, zazwyczaj początki scen.
naczynka popękane jak pajęczyna
Dlaczego pajęczyna ma się kojarzyć z pękaniem? Mówi się o siatce pęknięć na szkle, ale to piętrowa metafora, a Tobie chyba uciekło jedno piętro.
Napisałem tak, bo miało być “fajnie” :) Pajęczyna wygląda jak pęknięcia na szkle, ale sama pajęczyna nie jest popękana, więc wyszło “zabawnie”?
No i właśnie o tym mówię – siedzę i siedzę – i z pół godziny minie, zanim wymyślę nowe porównanie.
Pięćdziesiątka na karku, twarz zniszczona alkoholem i popękana niczym jałowa ziemia, która od dawna nie zaznała deszczu.
To takie jakby nowoczesne.
Tak – “układ” jest zbyt nowoczesny – do zmiany :)
Dzierzba
Jak już jestem, to się wypowiem :)
Piszę online… a backupy mam offline.
Piszę w google dosc… a backupy mam na dysku stacjonarnie (kiedyś robione po każdym drafcie, bo i tak częściej nie trzeba).
Czyli kiedyś miałem na każdym etapie pliki: około 10 różnych i nigdy do nich nie zaglądałem. A teraz mam około 3 sztuki – i też do nich nie zaglądam :)
Moim rozwiązaniem jest po prostu: nie mieć ich pod ręką, bo nie czuję wtedy przytłoczenia.
Teraz ćwiczę na tych fragmentach, więc posiadam wszystkie wersje w google docs. Ale jak siądę do całościowego poprawiania opowiadania, to zrobię backup, a w docs wywalę te stare fragmenty (bez litości). Nie ma co się oszukiwać – poprawiam po to, żeby było lepiej, dlatego raczej i tak do nich nie sięgnę.
Hej,
Jeszcze jeden dzień zabawy :) Pewnie wkrótce zamilknę i zacznę przerabiać cały tekst.
Jest to wyrwany fragment, więc od razu powiem, że “piraci” i “czerwoni” to te same złole są – i wcale nie są z zawodu piratami :)
Fragment 1
Stara stodoła wewnątrz była niezwykle zadbana. Na środku pomieszczenia znajdował się wielki piec, z którego buchały płomienie. Sąsiek po lewej stronie został oddzielony długim blatem, a za nim urzędowała otwarta kuchnia. Dodatkowa ściana tworzyła zaplecze, z którego raz po raz wychodziła młoda kobieta podająca strawę. Część główna i prawa strona zawierała okrągłe stoły – co najmniej dwadzieścia. Wysoki, dwuspadowy dach i kilka słabych lamp sprawiało, że pomieszczenie wydawało się przestronne, skąpane w półmroku.
Santos zamówił bulwy Markadau w tłustej zasmażce i dużą dawką mięsa. Orvil wziął coś, co przypominało gulasz. Obaj wzięli piwo, które zdążyli wypić do połowy, zanim chłopak, który jeszcze niedawno obsługiwał stajnię, przyniósł zamówione dania.
Większość gości znajdowała się już wewnątrz. Piraci usiedli dwa stoły dalej, co Orvil skwitował jedynie prychnięciem. Chwilę później głośna zgraja pijaków usiadła pomiędzy ich stołami.
– Piwa, piwa! – krzyknął jeden z nich, wyciągając sakwę i rzucając kilka srebrnych monet na blat. Za taką kwotę można było kupić kilka beczek.
Mężczyzna rzucający monetami był po pięćdziesiątce, jego twarz zniszczona przez alkohol. Do tego płaszcz pełen dziur i opasły tobołek, który dopiero co rzucił u swoich stóp – rozłażący się i cerowany kilkadziesiąt razy.
Skąd u licha u tego kmiota, taka suma? – pomyślał Santos.
Jedząc, przyglądał się mężczyznom i powoli zaczął rozumieć, kim dla siebie są. Dwóch bogatych, ale ubranych w łachmany pijaków stawiało piwo całej reszcie pijawek – około pięciu mężczyzn dostrzegając w tym okazję, zaczęło kręcić się obok tej dwójki.
Sposób, w jaki patrzyli na nich czerwoni, sprawiał że Santosowi cała ta sytuacja zaczęła śmierdzieć.
Fragment 2
Stodoła wyglądała na zwykłą ruinę z zewnątrz. W środku natomiast pachniała żywicą, ciepłym tłuszczem i takim rodzajem dymu, który zostaje w ubraniach jeszcze kilka dni po wizycie. Ktoś naprawdę dbał o to miejsce: deski były świeżo wyszlifowana, a między belkami biła złota poświata z płonącego pieca, stojącego w samym centrum.
Żelazne drzwiczki rozgrzane były do czerwoności, a żar rozlewał się po podłodze, podchodząc aż pod nogi przybyszów.
Sąsiek po lewej stronie, oddzielony porysowanym blatem, zamieniono w otwartą kuchnię. Z kotłów unosiła się para pachnąca cebulą, przypalanym mięsem i przyprawami z zachodu. Z zaplecza co chwilę wychodziła młoda kobieta w lnianej koszuli, donosząc wodę z taką lekkością, jakby niosła puste wiadra.
Druga strona stodoły należała do gości. Dwadzieścia grubych, dębowych stołów ze śladami po sztućcach i zapomnianych burdach. Dach był wysoki, dwuspadowy, a kilka marnych lamp rzucało słabe światło tak, że wszystko zdawało się zawieszone w półmroku.
Santos zamówił bulwy Markadau w tłustej zasmażce i z dużą dawką mięsa, którego zapach był tak intensywny, że czuć go było, zanim jeszcze trafił na stół. Orvil zamówił gulasz – ciemny i wyjątkowo gęsty. Obaj wzięli piwo, które zdążyli wypić do połowy, nim zjawił się chłopak, który jeszcze do niedawna obsługiwał stajnię. Zapachy zamówionych potraw zmieszały się ze smrodem końskich odchodów.
Goście zajmowali kolejne miejsca. Piraci usiedli dwa stoły dalej, co Orvil skwitował jedynie prychnięciem. Chwilę później, między ich stoły wtoczyła się zgraja pijaków – głośna, lecz nie szukająca zwady.
– Piwa, piwa! – wrzasnął jeden, rzucając kilka srebrnych monet na blat. Brzęknęły jak świątynne dzwony, ściągając na siebie uwagę wszystkich wokoło. Za taką kwotę można było kupić beczkę najprzedniejszego rumu.
Santos skupił wzrok na mężczyźnie. Pięćdziesiątka na karku, twarz zniszczona alkoholem, naczynka popękane jak pajęczyna. Płaszcz i tobołek miał tak dziurawy, że nadałyby się na sito.
Skąd u licha u kmiota, taka suma? – pomyślał Santos.
Jedząc, przyglądał się ich ruchom, spojrzeniom oraz podsłuchiwał rozmowy, aż w końcu zrozumiał ten układ. Dwóch żebraków, najwidoczniej rozbiło niedawno bank i stawiało pozostałym trunki. Reszta, pięciu obcych, kręciła się wokół nich jak muchy wokół słodkiej brei.
Sposób, w jaki czerwoni patrzyli na rozrzutnych pijaczków, sprawiał że Santosowi cała ta sytuacja zaczęła śmierdzieć bardziej niż chłopak, który przyniósł im strawę.
To nie moja zasługa, Tatce dziękuj XD
Hehe… w takim razie możesz przekazać podziękowania ;)
Od takiej obywatelskiej postawy – serce rośnie ^^
Obym nie zderzył się z rzeczywistością :) Jutro znów odezwę się “fragmentowo”.
Hej!
Dziękuję, że jesteś :)
Tutaj (przepraszam za skrót, ale męczyłam dzisiaj tekst konkursowy) zdecydowanie lepiej wygląda fragment drugi – ma swoje wady, ale wygląda lepiej.
Ufff. Cieszy mnie to bardzo.
Pierwsze dwie moje wpadki: rozumiem, o co chodzi. Jak czytam “nieopierające się żadnej stali” to zapadam się pod ziemię :)
Dokładnie – miała się nie imać :)
Też trochę purpurowe.
Oj… to “dobro i zło” – wcześniej miałem coś jeszcze o “chaosie” i zupełnie teatralnie wyszło :)
Generalnie – zaraz popracuję nad purpurami.
Dziękuję Ci serdecznie Tarnina. Wybiorę niedługo kolejny fragment z tego opowiadania i znów spróbuję przerobić. Oby wyszło jeszcze lepiej :)
Hej,
Przenoszę się do tego wątku z kolejnym pytaniem. Testuję sobie różne rzeczy. Jestem ciekaw Waszych opinii, który fragment jest lepszy i dlaczego? Ewentualnie, które zdania są ciekawe, a które psują wszystko?
Chodzi mi o ogólny styl/opis. Żadnego wchodzenia w przecinki czy rzeczy techniczne na ten moment.
To są fragmenty opowiadania “Ognisko”, które jeszcze przez długi czas nie zobaczy światła dziennego.
Pracuję nad warsztatem pisarskim.
Fragment 1
Poza archipelagiem nie istniało już nic, a przynajmniej tak mawiali wszechwiedzący chłopi, gdy postawiło się im kilka piw. Może nikt by się tym nie przejmował, gdyby nie to, że wtórowali im również niektórzy kapłani. Nikt nie mógł wiedzieć tego na pewno, faktem pozostawało jednak, że od ostatniego Cyklu do portu w Bellendare nie przypłynął ani jeden statek. Ponad rok ciszy.
Atramentowe Noce przybyły razem z Cyklem. Słońce potrafiło ukrywać się przed ludźmi nawet po kilka dni, aby później pojawić się nagle wysoko nad ich głowami. Plony padały, zwierzyny w lasach było coraz mniej. W tych trudnych czasach nie sposób było znaleźć pocieszenie u jakiegokolwiek bóstwa, ponieważ ich obecność, a właściwie jej brak, była wręcz wyczuwalna.
Potem jeszcze te Wyrwy i Wypaczeni.
Fragment 2
Poza archipelagiem nie istniało już nic.
Tak przynajmniej mawiali chłopi, gdy postawiło się im kilka piw – a po alkoholu stawali się nagle ekspertami od spraw wszelakich. Gdy jednak podobne słowa padały także z ust niektórych kapłanów – tych samych, którzy zwykli uspokajać ludzi opowieściami o równowadze i sprawiedliwych bogach – wtedy problem narastał. Człowiek zastanawiał się, czy odległy horyzont jest tylko horyzontem, a nie końcem świata zasłoniętym mgłą.
Od ostatniego Cyklu do portu w Bellendare nie przypłynął ani jeden statek. Ponad rok ciszy.
Portowe miasta od zawsze zależne od handlu – upadały. Proces ten przyśpieszali Wypaczeni – bestie kroczące nocą, nieopierające się żadnej stali i żądne krwi.
Atramentowe noce szły w parze z Wypaczonymi. Rozlewały się na nieboskłonie, zachłannie broniąc dostępu do światła. Słońce znikało na wiele dni, a potem wracało – nagle, agresywnie, w zenicie – zupełnie jakby chciało nadrobić stracony czas.
Plony marniały. Zwierzęta w lasach znikały – zupełnie jakby ziemia sama przestała chcieć rodzić życie.
Przez cały czas trwania ludzkości obecności bogów, zarówno ta dobra, jak i zła, była niezaprzeczalna. Teraz jednak modlitwy wydawały się puste, jakby ci, którzy je wypowiadali, wiedzieli podskórnie, że po drugiej stronie nikt nie słucha.
A potem pojawiły się Wyrwy.
Dziękuję, Tarnina!
Fragment 1 jest nowszy, ale mniej dopracowany. Testowałem: więcej detali drobnych (co chyba wyszło w miarę) oraz barwniejsze porównania/opisy/metafory, które wyszły komicznie.
To, co wyciągnąłem z Twojej odpowiedzi to: dodawać drobne “zmysłowe szczegóły” i odnosić się do wszystkich zmysłów.
To, co jeszcze wyciągnąłem: nie zabarwiaj języka aż tak bardzo, bo wychodzi to komicznie. Używaj metafor, ale nie przepełniaj nimi tekstu.
Żadnego powarkiwania, pohukiwania, trzepotu – świat brał cichy, uważny oddech.
A co by było, gdybym napisał:
Żadnego powarkiwania, pohukiwania, trzepotu – zupełnie jakby świat brał cichy, uważny oddech.
Czy to już jest akceptowalne?
“zupełnie jakby” “wydawało się jakby” “zdawało się, że”
Dziękuję Ci jeszcze raz za rozbicie tego tekstu na części. Pewnie będę się jeszcze odzywał w tej sprawie, ale już we wskazanym przez Ciebie wątku :)
Hej, testuję sobie różne rzeczy. Jestem ciekaw Waszych opinii, który fragment jest lepszy i dlaczego? Ewentualnie jakieś wskazówki jak pracować nad opisami – ulepszać je.
Chodzi mi o ogólny styl/opis. Żadnego wchodzenia w przecinki czy rzeczy techniczne na ten moment.
To są fragmenty opowiadania “Ognisko”, które jeszcze przez długi czas nie zobaczy światła dziennego ;)
Fragment 1
Ciemność sunęła od zachodu jak fala smoły, pożerając kolejne gwiazdy na swojej drodze. Kolejne konstelacje znikały, jakby znudzony bóg chlusnął w nieboskłon flakonikiem czarnego atramentu.
Nawet zwierzyna zamilkła. Żadnego powarkiwania, pohukiwania, trzepotu – świat brał cichy, uważny oddech.
Atramentowa Noc.
Santos poczuł jej ciężar niczym zimną dłoń zaciskającą się na karku.
Towarzysze wstrzymali konie i zeskoczyli do mokrej, wysokiej trawy. Woda natychmiast przesiąknęła spodnie. Pachniała słodkawo, jakby w błocie znajdowało się coś więcej.
Szkaradny bliźniak szczęścia coraz częściej stoi na warcie, pomyślał Santos, lecz nie był na tyle nierozważny, aby wypowiedzieć to na głos.
Przysiadł nisko w trawie i wytarł dłonie o i tak mokry już płaszcz . Sięgnął do torby, po przedmiot, który spoczywał na samym dnie.
Mrok rozgoniła lampa towarzysza.
Żółte światło rozlało się po trawie, ukazując więcej, niż Santos miał ochotę widzieć.
Fragment 2
Ciemność pożerała wszystko na swej drodze – kolejne gwiazdy i konstelacje znikały, zupełnie jakby bóg niebios wylał na nieboskłon flakonik czarnego atramentu. Nawet nieliczna już zwierzyna jakby wstrzymała oddech, obserwując nadejście ciemności.
Nadeszła Atramentowa Noc.
Dwóch mężczyzn zatrzymało konie i zeskoczyło w mokrą, wysoką trawę.
Szkaradny bliźniak szczęścia coraz częściej stoi na warcie, pomyślał Santos, lecz nie był na tyle nierozważny, żeby wypowiadać te słowa na głos.
Przysiadł na zroszonej trawie i uprzednio wytarłszy do sucha dłonie, próbował wyjąć jakiś przedmiot z dna torby.
Mrok rozgoniła lampa towarzysza.
Hej, SPW
Rozumiem, dzięki za komentarz :)
DyingPoet
Musiałem się dłużej zastanowić nad tą “ostatnią poprawką”. Wybacz, jakoś tak założyłem po nicku :)
Poprawione i dziękuję jeszcze raz ;)
Jestem za! Brzmi to dobrze.
Pytanie tylko, czy te osobniki będą zainteresowane takim “wynagrodzeniem”? :) Jakoś pewnie dałoby radę to ogarnąć, żeby działało.
Hej, DyingPoet
Siadłem do poprawek – wreszcie. Wątpliwość miałem tylko w jednym miejscu.
To sugeruje, że Logan gwizdał tak długo, że kompan zdążył go zgromić wzrokiem…
Tu dokonałem śmiałego założenia: że Logan gwizdał często i irytująco dla pilota. Dlatego ten bardzo szybko się na niego wnerwiał. Poza tym chciał się skupić, a tamten mu pogwizduje! Generalnie starałem się później “gwizdać Loganem” w trakcie tekstu. ;)
Reszta poprawek dodana z pokorą i uśmiechem! Sporo przecinkologii wyłapałeś wyłapałaś. Chwała Ci za to i serdecznie dziękuję! :)
Coś na ten temat oglądałem. Na każdym etapie nauczania, dzieci z najsłabszym wynikiem egzaminu były zabijane.
Każdy system może być dobry/zły ;)
To też materiał na dobre opowiadanie.
Hej, Finkla
Ciekawy świat – wodne postapo. To oryginalne zestawienie.
Dziękuję serdecznie za komentarz i za klik. Ta oryginalność to akurat przypadkowo, bo zakładałem, że coś takiego już jest. Jak się staram zrobić coś “innego” to zawsze wychodzi na to, że ktoś to już wcześniej napisał.
bo sam protagonista szału nie robi.
Często mam taką przypadłość: tworzę irytujących bohaterów, żeby ich potem zabić. Może powinienem się z tego wyłamać.
A jaki jest nasz algorytm wybierania przywódców? Czy na pewno lepszy?
Hmmm. Lepiej brać potulnych szaraczków, czy dawać władzę tym, którzy się do tej władzy pchają? ;) Potulny szaraczek może miło zaskoczyć.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ;)
Hej, DyingPoet
Ale ogólnie opowiadanie strasznie mi się spodobało, szczególnie końcówka.
W takim razie wybaczam brak akapitów ;) Cieszę się bardzo, że podobało się opowiadanie.
Jeżeli chodzi o Twoją łapankę: to ja również przepraszam. Zwlekałem tyle czasu z odpowiedzeniem na ten komentarz, bo liczyłem, że uda mi się je wprowadzić. Niestety ostatnio nie mam nawet czasu taczek załadować. ;)
Także do poprawek wrócę na dniach dopiero. Być może wtedy jeszcze raz odezwę się w komentarzu.
Jeszcze raz dziękuję! I pozdrawiam serdecznie – miłego ;)
Ahoj, cezary_cezary!
Przed napisaniem własnej opinii poczytałem komentarze, bo nie mialem pewności czy czegoś nie przeoczyłem.
Cóż, jak już pewnie po komentarzach wywnioskowałeś: autor stwierdził, że tego nie wytłumaczy. Powiedziałbym, że jest to najważniejszy zarzut odnośnie do tego tekstu, dlatego wbiję to sobie do głowy i następnym razem będę tłumaczył takie rzeczy.
Co do dalszej części Twojego komentarza: dziękuję serdecznie, bardzo mi miło. Zestawienie tego tekstu z wydaną antologią jest czymś, czego nigdy sam nie odważyłbym się zrobić – a równocześnie jest miodem na moje uszy :)
Antologia gdzieś mi tam mignęła, może warto wreszcie się z nią zapoznać.
Przykro mi tylko, że nie zdążyłem kliknąć do biblioteki.
Skoro “klikałbyś” to tym bardziej mi miło ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Hej, Adam Huzar
Szkoda tylko, że jest takie krótkie.
Mam brzydki nawyk rozwlekania wszystkiego. Trochę testowałem jak krótką formę dam radę napisać. I tak poległem, bo miał to być szort :p
Moim zdaniem, to idealny wstęp do znacznie dłuższej historii osadzonej w tym świecie.
Jeszcze to rozważam… ;)
Dziękuję serdecznie za komentarz. Wskazałeś sporo rzeczy, które Ci się podobały i cieszy mnie to bardzo. No i motywuje do dalszej pracy ;)
brzmi niepokojąco aktualnie :)
… i również mnie cieszy ;)
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!
Cześć, Wam!
A może sława i chałwa również… poczytamy, zobaczymy ;)
Hej, Anet
Dziękuję, cieszy mnie to bardzo ;)
Hej, TomaszObłuda
ale w pewnym momencie uznałem, że mam to gdzieś i chcę sobie poczytać.
Bardzo mnie to cieszy. Dokładnie z tego względu, który wskazałeś dalej:
Kiedy przestaję się skupiać na wykonaniu, a tylko na opowieści to uznaję, że jest dobrze.
O ile staram się w niektórych opowiadaniach filozofować, to jednak piszę głównie dla rozrywki. Mojej i czytelników :)
Pasuje na scenariusz do odcinka Miłość śmierć i roboty, albo do tego typu antologii.
W sumie racja. Nie pomyślałem o tym, ale schematem bardzo pasowałoby do tych odcinków.
Dziękuję! Za czytanie i komentowanie!
… no i wracam do pisania ;)
Hej, AdamKB
Dziękuję za komentarz. Jeżeli chodzi o oryginalność to raczej wyznaję zasadę: po prostu pisz.
“Pokaż mi swój oryginalny pomysł, a wskażę ci braki w lekturze” – powiedział kiedyś… nie wiem kto :)
,,Enemy mine”, albo bardzo podobnie, ,,Piloci purpurowego zmierzchu”
Jedno z tych obiło mi się kiedyś o uszy i może warto będzie wreszcie do tego usiąść.
Dziękuję, że przeczytałeś ten tekst i pozdrawiam
Owszem, jestem i nie mam zamiaru przestać być. :)
… i bardzo dobrze! :)
Zdarza mi się spotykać wielkie litery jako wyróżnienie określonego fragmentu…
Rozumiem i ma to dla mnie sens.
A skoro poprawiłes usterki, mogę udac się do klikarni. :)
Dziękuję serdecznie!
Pozdrawiam ;)
Hej, regulatorzy
Dziękuję, że jesteś ;)
Zajmująco opisałeś wędrówkę do statku i towarzyszące marszowi wzajemne animozje i tylko żałuję, że nie dowiedziałam się, ofiarami czego padli Logan i David.
Cieszę się, że chemia między bohaterami i wędrówka były dla Ciebie zajmujące. No tak… trochę przy tym grzebaniu się w bohaterach, nie pomyślałem, żeby skupić się bardziej na wątku istoty.
Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.
Poprawki wprowadzone – wszystkie, bez marudzenia… ale odniosę się do kilku.
Czy to celowe powtórzenie?
Zadałaś mi to pytanie chyba w dwóch różnych punktach opowiadania. Nie, niestety powtórzenia były przypadkowe. Już poprawiłem.
Umiał krzyczeć wielkimi literami???
Byłem przekonany, że tak można :) Fakt, duże litery a brak choćby jednego wykrzyknika. Poprawione.
Tu znajdziesz odmianę rzeczownika ząb.
Już poczytałem i poprawiłem :)
Sprawdź znaczenie słów przewidzieć i przywidzieć.
… że tak się pogrążę dodatkowo: mam wrażenie, że już kiedyś zwracałaś mi na to uwagę i nie zapamiętałem tego. Tym razem postaram się to wbić mocniej do głowy.
Dziękuję serdecznie za opinię i łapankę! :)
Hej, GalicyjskiZakapior
Opowiadanie bardzo mi się podobało. Jest tajemnica i emocje. Językowo: sztosik!
Końcówka sama nie trafiła do mnie… dlaczego? Chciałbym wiedzieć więcej! Co, jak, dlaczego :)
P.S. Czytałem komentarze i Twoje wytłumaczenie odnośnie końcówki.
Świetny tekst – pozdrawiam ;)
Hej, fanthomas
Smakowity ten tekst… przez chwilę zastanawiałem się co to za konkurs.
Brawa, czytało się wybornie!
tag wulgaryzmy informuje czytelnika o występowaniu w tekście co najmniej dwóch wulgaryzmów
Masz rację, Misiu. Kurczę, nigdy się nad tym nie zastanawiałem (nad mnogością tego słowa) ;)
Hej, Marszawa
Cieszę się bardzo, że tekst Ci się spodobał.
Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to trochę szkoda, że nie rozwinąłeś wątku tych tajemniczych istot.
Następnym razem trochę więcej worldbuildingu zrobię. Za mocno wkręciłem się w bohaterów, co ma swoje plusy dodatnie i… plusy ujemne ;)
Gdyby to była wypowiedź np. ”Idę się odlać” to ok, ale „lać” w narracji wygląda jakoś tak brzydko. :D
Przyznaję rację i już poprawiam.
Dziękuję serdecznie za klik przenoszący ;)
GalicyjskiZakapior
Dziękuję również i Tobie za klik. Nie zauważyłem go wcześniej :o
Hej, Misiu
Pierwsza moja myśl. Musisz sobie dodać tag wulgaryzmy ;p
Jestem u…satysf…fak…cjowany. Trudne słowo z przekleństwem w środku”.
Bardzo przyjemnie czytało się Twój tekst.
No i żarcik o orkach: przedni!
Pozdrawiam ;)
Hesket - Fungus
Hej, Hesket
Opowiadanie podobało mi się… ale… nie byłbym sobą, gdybym się nie czepił czegoś :p Więc od czepialstwa zacznę:
– Czy powiedziałam coś nie tak? Dziwnie się zachowujesz.
– Nie. Wszystko w porządku. Chyba jestem zmęczony.
– W takim razie odpocznij. Dobrej nocy.
Tak dobrze mu szło, a potem mrukliwy się stał.
Generalnie, to czekałem na ten moment – jak zagada, co powie, a Ty po prostu przeniosłeś nas do tego, że umówili się na kawę. Wolałbym zobaczyć tę scenę… tym bardziej że przedstawiłeś bohatera jako ciamajdę/niedorajdę itp.
– Śmierdzi tu, jak w starej chałupie – powiedział ten niższy.
Brzmi to troszkę sztucznie. Jak w “starej chałupie”.
Ale plusy: jest klimat. Są książki :) Nie rzuciły mi się w oczy żadne błędy. No i kryje się w tym tekście kilka prawd życiowych. Wbiłeś się głęboko w łepetynę głównego bohatera i za to klik.
Pozdrawiam ;)
Hej, Finkla
Cieszę się, że tekst Ci się spodobał.
W tle ciągle zastanawiałam się, czy pilot nie musi zdawać żadnych testów psychologicznych. Zwłaszcza przy dwuosobowej załodze. Bo ten by chyba nie zdał.
Cóż… trzeba zdawać takie testy. Widocznie go pominęli jakimś cudem.
Braki kadrowe? :)
Pozdrawiam i dziękuję serdecznie za klik :)
Hej, GalicyjskiZakapior
Nie, ja namotałem pisząc komentarz. W tekście jest bardzo jasno, że bestia ich zwabiła do siebie.
Hehe :) Ok, zwątpiłem i aż musiałem się upewnić.
Poprawki od Ciebie już wrzuciłem. Pozostała mi najważniejsza sprawa: zastanowienie się nad podróżą i urealnienie czasu, jaki im to zajęło. Najprościej mogę to zrobić przez zwiększenie liczby kilometrów (x2). Ale jeszcze chwilę się nad tym zastanowię.
Hej, Adexx
Cieszę się, że tu zawitałeś i dziękuję Ci za miły komentarz… no i za klik :)
Worldbuilding powiadasz? Mam taką przypadłość, że jak skupiam się na jednym aspekcie, to zapominam o pozostałych. Muszę z tym powalczyć albo pracować nad 2-3 aspektami tekstu na raz… chociaż.
Pozdrawiam i obiecuję pisać dalej ;)
Adexx – Po trzykroć… śnij… graj… gnij