Niepoprawny, neoromantyczny got zrodzony ze złotych, kujawskich pól i wysłany z misją przez pradawne siły. Obecnie szary student.
komentarze: 233, w dziale opowiadań: 223, opowiadania: 97
Niepoprawny, neoromantyczny got zrodzony ze złotych, kujawskich pól i wysłany z misją przez pradawne siły. Obecnie szary student.
komentarze: 233, w dziale opowiadań: 223, opowiadania: 97
bruce
Dziękuje bardzo!!!
Tarninko
No, właśnie niekoniecznie…
:((((
Ale nie przychodź z płaczem, jak ludzie nie zrozumieją XD
TY ZROZUMIAŁAŚ!
Ale tylko przy odpowiedniej PRĘDKOŚCI :P
Dziadyga nie rozwija dużych
… wut.
A tak, właśnie tak!
A powyższa Ci nie odpowiada?
No niezbyt bo zmienia sens xdd
Ja w życiu nie słyszałam, ale siedzę w najwyższej komnacie najwyższej wieży. Tak, to błąd. Inwazyjne może być zielsko.
Ugh.
To podaj adres :P (na priv!)
Dobra!
Już bardziej Berkeley z esse est percipi (chociaż też nie za bardzo).
O właśnie tak! Berkeley to sklecił, i właśnie to zdanie miałem konkretnie na myśli, ale on wciąż (przynajmniej z tego co kojarzył) wywodził to z Locke’a. Jak? Nie pamiętam.
Powtarzam – skąd ja miałam o tym wiedzieć? XD
A skąd pewność że Dziad nie jest robotem? Albo poduszkowcem, tak jak mówiłaś? Postawy domniemania podobne.
Zaraz wyślę maila i proszę o błędy. A właśnie, wszystko finalnie będzie poprawione, tylko później, bo zaraz ruszam w północnokujawskie góry. Bardzo polecam wzgórza przy Fordonie btw!!!
Dziękuje bardzo, w kontakcie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Rezydował w barze olejowym "Ću" na skraju osady o tej samej nazwie. Na skraju, gdyż bar ten wyproszono z centrum.
Haha, świetne! Ileż to jest miejsc, które chciałoby się wyprosić z centrum.
a na nim zobaczyć można było wieści z Dyrektoriatu oraz zapełniacze między wieściami – znakomite źródło informacji dla komentarzy i komentarzy komentarzy
Jedno zdanie, a jak dobrze oddaje charakter zajwiska!
Bardzo podoba mi się język, chociaż czasami zdania są już nazbyt przekombinowane i ciężko zrozumieć ich sens. Tekst jest króciutki, rozumiem, że to jakiś fragment?
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
pusia: Czarne kwiaty
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Była noc. Długa, samotna, niekończąca się zimowa noc, kiedy mróz przenika ciało do kości pomimo włączonego ogrzewania, przewracasz się z boku na bok, próbując zasnąć, wsłuchany w zawodzenie wichru tuż za ścianą.
Stylistycznie lepiej byłoby w wersji;
“(…)zimowa noc, taka, w której mróz(…)”
–– Hej. Śpisz?
–– Nie. Ale zaraz zasnę. Wzięłam tabletkę. Masz dyżur?
Rety, cóż to za podwójne pauzy?
Rozkwit poczynił już ogromne zmiany: wykwit pokrył całe ciało czarną błyszczącą, skórzastą powłoką.
No to rozkwit, czy wykwit? Sugeruję ten drugi zmienić na coś innego, bo, jak rozumiem, ten rozkwit to tutaj neologizm, i może zostać, ale z tym “wykwitem” obok nie brzmi najlepiej. W ogóle później w jednym miejscu mamy obok siebie dużo tych “rozkwitów. Może pozamieniaj niektóre na chorobę, zarazę, wirus, czy coś?
. Zamierzała czuwać całą noc.
***
Jimmy nacisnął dzwonek,
Brzydko się zrobiły te separatory. Sugeruję je wyśrodkować, pogrubić, i oddzielić pustymi linijkami od bloków tekstu.
Profesor wyjątkowo był trzeźwy.
Rozumiem, co miałaś na myśli, ale tutaj bym się trochę pobawił. Bo gdyby profesor, stary alkoholik, nagle wytrzeźwiał i ruszył na ekspedycję, źle by się to dla niego skończyło.
Sara, Jimmy i profesor wrócili do ślizgacza. Pojechali na południe.
Takie zakończenia uwielbiam.
Przyjemnie się czytało, ogromnie cenię takie kolonijne science fiction. Bohaterowie i ich problemy niewątpliwie bardzo dobrze i plastycznie nakreślone. Ponadto motywy te pięknie wyeksponowałaś na tle toposu przedsięwzięcia osadniczego na nowej planecie (swoją drogą doskonałego z natury). Opisy świata, zarówno na płaszczyźnie astronomii, jak i fauny i flory wyszły genialnie, momentami wręcz baśniowo. Jeśli chodzi o fabułę, to miałbym jedynie lekki problem z tą zarazą, owym rozkwitem – jest to pomysł całkiem dobry, do tego oryginalnie wykonany, jednak dla mnie odrobinę już groteskowy, przerysowany. Niewątpliwie straszny, jednak, jak na moje gusta, trochę już przekombinowany.
Co do całokształtu, to akcja mogłaby być nieco bardziej wyważona. Partie tekstu są miejscami szalenie nierówne, do tego skaczesz między teraźniejszością, a pradziejami kolonii, i to nie zawsze w sposób jasny. Samo w sobie nie jest to nic złego, jednak na pewno opowiadanie zyskałoby, gdybyś to wszystko rozciągnęła, powypełniała braki, a nawet i polała trochę wody. Bo czuję, że miałaś taką ochotę, ale coś Cię powstrzymało. Sama kolonia i wirus to świetny szablon opowieści, twoi bohaterowie mi się spodobali, a do tego pięknie opisujesz konkretne przedstawienia. Na pewno przeczytałbym więcej.
Pozdrawiam serdecznie, leci klik do biblioteki!!!
PS
Wiem, że byłaby to spora ingerencja w Twój zamysł, ale myślę, że “Rozkwit” idealnie sprawdziłby się jako tytuł tego opowiadania. Te czarne kwiaty nie brzmią źle, ale na pewno mniej w nich pazura.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
bruce
Regulamin:
Obowiązkowe hasła i dodatkowe znaki.
Autor musi wybrać po jednym haśle z każdej z trzech grup i użyć go w opowiadaniu.
GODDAMNIT
Następnym razem przeczytam regulamin pięć razy.
Jedźmy prosto do tego trójkąta, czy – czymże to badziewie na wydmach jest.
Ciekawa propozycja z tym myślnikiem. Przemyślę:D
Ok, jasne, jasne. :) Pomyśl, sprawdź. ;)
Sporo z tego, co wytknęłaś, już poprawiłem po komentarzu regulatorów. Ale nie ustaję w walce, w końcu będzie wszystko skorygowane.
Jeszcze raz dziękuję za recital sprawdzający!!! Wszystkiego dobrego w nadchodzącym roku!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Tarnina
… wtf. Nie obrazuburcze, tylko nijak się do reszty nie mające.
Jak to? Halo
Porzucone miasta. Wraki statków kosmitów. Artefakt, który ewidentnie służy do gadania z kosmitami.
No i gdzie ci kosmici? Jak mi się rakieta spacexu w ogrodzie rozbije to mam dzwonić po facetów w czerni? POWTARZAM – w tym uniwersum kosmitów nie ma. Terraformatorzy to przedstawiciele homo sapiens sapiens.
? Jak nie ma, jak są? Gdyby Liwia nie dotarła na stację orbitalną, myślałabym, że jej świat jest symulacją w komputerze, ale tak? Jak to wyjaśnisz?
Porwali ją z pustyni na statek. A skąd tą symulację wzięłaś?
… to jacyś nowocześni filozofowie, bo nie słyszałam. Źródła?
Miałem o tym wykład cały na pierwszym roku. Był to fakultet, nieobowiązkowy, więc szli po łebkach, plus sto lat temu to było i nie pamiętam szczegółów. Mam dobrego znajomego, prawdziwego wyrwikufla, który studiuje filozofie (pełnoprawnie) i właśnie do niego napisałem i zarysowałem mu zagadnienie. Powiedział, że mówię chyba o teorii poznania Locke’a, ale proszę tego nie brać za pewnik. Czekam aż napisze mi coś więcej, jakby Cię ten temat zainteresował.
Zawsze byli podmiotami, skoro mieli jakieś swoje widzimisię i działali zgodnie z nim. A przedmioty też istnieją.
Hmmm, myślę, że zależy, jak na to patrzeć.
I te dzieci by to przeżyły…
Może bym im zrzucali z nieba jakaś manne, albo uczyli sztuczek?
Jak dla mnie jakby nie, ale dochodzę do wniosku, że jestem nieneurotypowa :P
WSZYSCY JESTEŚMY
Bardzo się ta Galaktyka przejmie…
To już złośliwość:(((
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Tarnina CIĄG DALSZY
Poza tym ukrywasz ważną informację – czego mianowicie szukał Daniel (https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842859). A jeśli nie szukał niczego konkretnego, to czemu sugerujesz, że szukał?
Prezentu dla Liwii szukał.
Tekst mógłby też być bardziej dopracowany językowo, bo widać pośpiech.
Prawda.
"Ciekawe, kiedy będzie mu dosyć. Kiedy wreszcie zaspokoi Księcia?" nie jest jasne, kto ma mieć dosyć – Jan czy Książę
Czy ja wiem? Tuż przed tymi zdaniami była mowa o Spinelu. Zresztą nawet samo zdanie wyrwane z kontekstu wskazuje, że mówimy o jednej i tej samej osobie osobie, która w drugim zdaniu ma zaspokoić jakiegoś tam Księcia. Na moje jasnym jest, że nie może być tutaj mowy o Księciu, który raczej sam by się nie zaspokoił, a przynajmniej nie zrobiłby tego w znaczeniu na jakie wskazuje charakter wyprawy.
W tym zdaniu: "Spinel klepnął jednego z trepów majstrujących przy gąsienicach w hełm." przecinki ułatwiłyby parsowanie: Spinel klepnął jednego z trepów, majstrujących przy gąsienicach, w hełm. Ale warto zmienić szyk.
Z tymi przecinkami wszystko będzie później poprawione, dzięki bruce ;))
Konstrukcja z zaimkiem: "Gdzie jego łeb?" jest angielskawa i lepiej napisać: Gdzie on ma łeb?
TO JUŻ OKRUCIEŃSTWO. Ale przemyślę wniosek.
Wbrew temu, co Ci się wyraźnie wydaje, "pruć" w sensie "bardzo szybko się poruszać" nie ma dokonanego odpowiednika. Więc ani "monstra zapruły przed siebie", ani pojazd nie "zapruł" tylko wystrzelił do przodu. W ostateczności możesz napisać: zaczęły pruć, ale to też wygląda dziwnie.
No ale brzmi kosmicznie świetnie. Proszę to potraktować jako mój neologizm, bo przepraszam bardzo, ale będę go używał.
Zaznacza się niedobór przecinków, zwłaszcza między zdaniami podrzędnymi i wokół wtrąceń, za to są niepotrzebne między nierównorzędnymi przydawkami. Jest też trochę błędów zapisu dialogów, p. https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/ (w niepaszczowych didascaliach powinny być duże litery).
Przecinki będą powstawiane. Co do tych niepaszczowych, to wiem, kiedyś się tego uczyłem. Aż jestem w szoku, że tak dużo mam błędów w tej materii. Będą usunięte.
a jeśli sunął po piachach, to chyba był poduszkowcem (chodziłeś kiedyś po piasku?).
Na piachu zjadłem zęby.
I piach pachowi nie równy! Zależy jaki to piach, i co pod nim jest na jakiej głębokości. ZAPEWNIAM, ŻE MOŻNA PO NIM SUNĄĆ.
I wyrwał mnie z rytmu ten dziadowski wulgaryzm w odpowiedzi, ale to tak nawiasem.
Nie chciałem, by Dziad wyszedł przesadnie moralizatorsko. Widziałem go, jako pewien piękny, złoty środek między Gandalfem i żulem spod wiaty.
Co to znaczy, że Dziad "Ma swój klimat."? Może pasować do klimatu, do nastroju chwili, ale sam klimatu mieć nie może, bo jest osobą.
Mózg… rozkawałkowany. Naprawdę osoba nie może mieć klimatu? To trochę mi burzy parę konceptów. Jest jakaś lista co może mieć klimat, a co nie? Pytam poważnie, bo parę rzeczy będe musiał u siebie popoprawiać.
"Sowity Poseł" ma sens tylko jako przydomek (https://wsjp.pl/haslo/podglad/122418/sowity). Owszem, przydomek budujący określoną atmosferę, którą przez większą część tekstu (do kulminacji) utrzymujesz, więc plusik. Ale muszę to zaznaczyć.
Czemuż to? Tutaj jest to nazwa funkcji. To taki szef misji dyplomatycznej nastawionej na wspólny, kurtuazyjny szaber. Cieszę się, że atmosfera przypasowała, tylko o jaką atmosferę chodzi? Zdarzeń, czy postaci? Mam nadzieję, że tego drugiego, bo bardzo go polubiłem.
Nie "o co z nim chodzi", tylko: o co mu chodzi; albo: co z nim.
Poproszę o propozycję zamiennika. Tylko jakąś finezyjną, bo by dać “co z nim nie tak” będę miał opory.
Co to jest "inwazyjna osobowość"?
To serio błąd? Słyszałem ten zwrot ze sto razy.
"Okolica" to pobliże, ale czy pobliże ludzi?
Excuse me????
Jakim cudem: "Piasek wkoło bunkra zawibrował."? Raz, że wokół bunkra, ale jak pasek może wibrować? Podskoczył, sfalował się?
Poruszył się w rytm fal sejsmicznych 




I co to znaczy, że "rubiny lśniły kosmicznie"?
No że fajnie i tak dalej. Brylanty, bażanty, smakołyki wprost do ust…
Tutaj posypał się obraz: "Za nimi ciągnął już sznurek ciekawskiego tłumu żołnierzy." bo żołnierze mogli iść sznurkiem, albo ciągnąć tłumnie, ale ponieważ sznurek można ciągnąć dosłownie, a tu jednak mamy metaforę, powstaje zderzenie.
Potężny temat wytworzyłaś. Czy jak sznurek ludzi jest długi, to czy jest tłumem? Szczerze nie wiem. Na pewno wśród nich nie jest tłumnie, ale idą już chyba jak najbardziej tłumnie. A mystery…
Rozumiem, że "Liwia ubrała diadem" w majteczki i koszulkę?

Patrzył błagalnie, nie "błagalnym wzrokiem". Co to znaczy "sprawdził błądzącym wzrokiem naboje w rewolwerze"? I w ogóle po co te wszystkie wzroki?
Oni tam lubią patrzeć. Dobra, będzie przeredagowane.
Tu znowu obraz się rozsypał: "Kształt szybko zmienił się w jej oczach w piramidalną wieżę wzniesioną z piaskowcowych bloków." naraz smukła wieża i piramida? Kształt zmienił się – w wieżę? I – z bloków piaskowca.
To jest ciekawa sprawa, widać nie do końca to oddałem na mapie. Wieża z opowiadania wygląda tak, tylko jest odrobinę większa; (no i ma drzwi!!!)

Nie są to wszystkie byki – reszta stada czeka na mailu.
HALO, NIC DO MNIE NIE PRYSZŁO!
Dziękuje Ci bardzo za wnikliwą analizę! I to tak BARDZO, BARDZO. Jeśli chodzi o uwagi, do których się nie odniosłem, to zgadzam się z nimi i wszystko będzie poprawione!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Tarnina
CZEMU LINK PROWADZI MNIE DO SZANTY OLIWSKIEJ?
Tylko z jakiej choinki urwała się końcówka?
Halo, nie jest chyba aż tak tragiczna. Nie można już zginąć i obudzić się w niebie? To aż tak obrazoburcze?:(((
Na początku świat wygląda na postapokaliptyczny, z mocnym wskazaniem na inwazję obcych w przeszłości.
WOW. Trochę mnie zdziwiła ta opinia, choć mam świadomość, iż na bazie tych informacji, które przemyciłem, miałaś prawo do takich odczuć. Ale mocne wskazanie? W którym miejscu?
Zresztą całkiem atrakcyjnie wygląda. Jest obrazowo opisany, barwny, akurat z taką ilością filigranu, żeby przygodówka o poszukiwaczach skarbu była solidnie osadzona w jakichś realiach
Dziękuje 


choć boazeria, która przetrwała w stanie nienaruszonym bliżej nieokreśloną liczbę wieków i róża w ręku szkieletu (zwłoki zgniły, nie zmumifikowały się, więc dlaczego róża tylko wyschła?) wyglądają na niekonsekwencje. Ale w świetle zakończenia wyglądają też na wskazówki.
Przyznaję, w tym bunkrze trochę zaszalałem. Chciałem, by jego wystrój był dziwny i niepokojący, ale bez przesadnej grozy. Moim celem było, by na przykład taki Anglik powiedział, że w tych podziemiach było eerie
.
Bo zakończenie trochę jednak rozczarowuje. Dlaczego wszystko musi być sprawką kosmitów?
!!! W TEKŚCIE NIE MA KOSMITÓW !!!
Czy innych takich? I o co chodzi z tym "istnieniem", którego świat Liwii dotąd – nie wykazywał?
Byli ekosystemem zamkniętym i ukrytym w planecie-słoiku. Po akcji Liwii galaktyka o nich wie, a wg. niektórych filozofów istnienie definiowane jest właśnie obecnością obserwatorów. Ale mniejsza z tym. Teraz przestali być przedmiotem, a zaczęli być podmiotem. W pewnym sensie (może nie dosłownym, ale pewnym) jest to istnienie, prawda?
zresztą Anioł (który równie dobrze mógł być demonem, czego się akurat spodziewałam – błędnie, ale cóż to szkodzi?
Czy błędnie? Natura Anioła co prawda nie jest do końca wyjaśniona, ale skłaniałbym się ku wersji, że jest on jednym z Terraformatorów, który wyłamał się ze zmowy milczenia.
Niby dlaczego mieszkańcy tego świata nie byli ludźmi i nie istnieli, dopóki Liwia nie ujawniła (komu? społeczności galaktycznej chyba?) eksperymentu?
O, a o tym już przed chwilą napisałem powyżej.
Czy gdyby statek z zupełnie niezwiązanej z eksperymentatorami planety rozbił się przypadkiem na Dygam, to rozbitkowie nie zastaliby tam nikogo?
Myślę, że Terraformatorzy pozostawiliby jakiś kordon sanitarny, emeryta na ochronie z flotą niszczycieli.
I jak rzeczywistość może być eksperymentem? To wymaga kogoś poza rzeczywistością, kto ten eksperyment przeprowadza… a eksperymentatorzy są chyba jednak częścią tego samego continuum czasoprzestrzennego, chociaż mają o wiele bardziej rozwiniętą technikę.
Czy ja wiem? To nie zoo z szybą z plexi, tylko odległa i nieprzyjazna planeta. Co za problem wyprać grupce ludzi mózgi, albo porzucić tam malutkie dzieci? Nam trochę zajęło sięgnięcie kosmosu, prawda? Poza tym Terraformatorzy ingerowali w ich rozwój. Być może w zamierzchłych czasach przemawiali do nich z nieba podając się za bogów, by naprowadzić ich rozwój na konkretne tory? Nie wiem, jak dla mnie to całkiem logiczne.
Zresztą – czy Liwia naprawdę "pokierowała losami" eksperymentatorów?
TAK. Oni wszystko mieli zaplanowane, u nich światy chodzą jak w zegarku. Każdy taki wyłom, to jak zgniłe jajko rozbite na głowie na oczach Galaktyki.
i właściwie czemu Aniołowi tak zależało na wydobyciu sprawy na światło dzienne?
A mystery…
I od razu szkoda Dziada z jego barwnością,
Prawda? Oryginalnie było go trochę więcej, ale limit znaków mnie zgnoił.
Daniela (choć najwyraźniej przeżył – chyba?)
Niestety nie:(( Zdjęli go laserem z orbity.
i reszty postaci, do których czytelnik mógł się już przywiązać.
Masz rację, i miałem ból… głowy z tego powodu. PRZEKLĘTE LIMITY.
Pogarsza sprawę to, że Terraformator najpierw wyraźnie idzie zabić Liwię – a potem znienacka się okazuje, że jednak nie zabił.
Zabił, zabił. Ostatnia scena jest w zaświatach
A mogłeś na przykład opisać tę walkę między Biegunowcami a hmmm… Turbolechitami?
PROSZĘ NIE OBRAŻAĆ JEŹDZCÓW Z KSIĘSTWA LEWOPOŁU.
Do reszty zaraz się odniosę w nowym komentarzu, bo siedzę na laptopie, któremu zaraz się rdzeń stopi.
!!! ZARAZ WRACAM !!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
bruce
Jak zawsze – ze znakiem zapytania, bo – do przedyskutowania: jeśli samodzielny wyraz „poseł” (bez żadnych dodatkowych określeń) zapisujesz małą literą, powinno tu być małą, jeśli wielką – nie. :) Niestety – w opowiadaniu pisałeś go też małą, nawet z innymi określeniami/nazwami, a – jak wspomniałam w innym miejscu – czytelnik nie ma pojęcia, jak chciałeś zapisać. Skoro pisałeś małą, jest tu błąd. :) Niekonsekwencja w jednolitym pisaniu nazw własnych powoduje mnóstwo kolejnych, niepotrzebnych błędów. :)
Prześledzę tekst jeszcze raz i pozmieniam wszędzie na dużą.
Wszystko ok, masz rację, opis sytuacji jest, lecz Regulamin wyraźnie nakazywał UŻYCIA wybranych haseł. :)
Czyli trzeba było zacytować hasło, tak?
Trudno mi coś podpowiedzieć, bo musiałabym czytać całość, ja tylko zwracam uwagę na usterki, jeśli Ci one nie przeszkadzają – zostaw. :)
Zajrzę tam raz jeszcze i pomyślę nad przeredagowaniem.
według mnie są to zdania wielokrotnie złożone i stąd propozycja przecinków w tych miejscach
Dobra, to powęszę jeszcze w tej sprawie.
estem niestety maniaczką przecinków i stawiłabym je najchętniej co wyraz. :)
Ja za to jestem ogromnym przecinkosceptykiem – moim zdaniem w języku polskim (pisanym) przecinków jest na wyrost, czasami stawia się je trochę, moim zdaniem, nielogicznie. Pismo powinno być jak najbardziej wierne mowie, a czasem jest to po prostu znak graficzny, który nie niesie za sobą żadnej pauzy.
Tak. :) Jednak – to tylko propozycja, do przemyślenia; jeśli chcesz – zostaw, jak jest. :)
Już zrobiłem!
„Przed imiesłowem przysłówkowym współczesnym (kończącym się na "-ąc", np. robiąc, śpiewając) stawia się przecinek, ponieważ pełni on funkcję imiesłowowego równoważnika zdania, wydzielając go z reszty wypowiedzenia”.
Czy to ta reguła?
BARDZO MOŻLIWE. Wszędzie będzie ta sprawa poprawiona.
przed „Lubicie” nie dałeś spacji. Dobrze widzę?
Dobrze widzisz! Ręką mi się omsknęła, myślałem, że wspomniany błąd dotyczy czegoś więcej.
Trudno powiedzieć, do przemyślenia, mi to po prostu zgrzytało podczas czytania. :)
Dobra, pomyślę.
lecz przecież musisz wtedy to jakoś zapisać, dać przecinki czy inne znaki interpunkcyjne (gdzie? – nie wiem),
To mi pomogłaś hahaha
Pewnie nie są, mnie zawsze zwracano na nie uwagę, zatem – tylko dałam z pytajnikiem do rozważenia, czy chcesz zostawić, czy nie. :)
Hmmm. Gdybym chciał szybko wypluć z siebie to zdanie, to właśnie wypowiedziałbym jego wersję z tym “nam tam”. Nie wiem, brzmi dla mnie całkowicie naturalnie. Chyba zostawię.
Przecinek stawiamy, gdy imiesłów przymiotnikowy wprowadza informację dodatkową, uboczną, którą można pominąć bez zmiany sensu zdania.
O, dziękuję za info! Coś mi świta, chyba wiem o co chodzi. Coś jak (…), moim zdaniem, (…) ; (…), swoją drogą, (…) itp?
No a tutaj właśnie bym się kłócił, czy owa “wskazana na mapie” destynacja jest informacją dodatkową. No chyba, że w świetle owej definicji jest nią niezależnie od semantyki i ceregieli. Znów to samo – moje zdanie o przecinkach jest z każdą chwilą podlewane nową dozą goryczy:DDD
Hmmm… Tu znowu, o ile dobrze widzę, brak jednej spacji. Czy tak?
Tak, tak, ale to już chyba poprawiłem. Jaszcze będę zaglądać na biężąco i poprawiać błędy, by nie został żaden.
Dziękuje bardzo za odpowiedź! Czekam na dalszą replikę!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Ambush
Potykałam się o sporo błędów, w tym w zapisie dialogu,
No wiem:((( Postaram się poprawić jeszcze wszystko co wytknięto, by nie dręczyć potencjalnych, przyszłych czytelników tych wypocin.
dlatego właśnie zachęcam do betowania.
A wiesz, planowałem dać coś pod betę już od dłuższego czasu, ale ograniczony termin i potencjalne ceregiele (nigdy tego nie robiłem) przesądziły, iż przy okazji tego konkursu dałem sobie spokój. Ale następnym razem na pewno skorzystam z tej możliwości. A ty zajmujesz się betowaniem? Może kiedyś mi pomożesz?
Gratuluje wyobraźni, bo tworzysz własne przestrzenie.
Dziękuję! Tworzyć własne przestrzenie to jedno, ale potrafić się w nich poruszać, to drugie, hahahaa.
Jednak mnogość postaci wywołała u mnie wrażenie chaosu i wiru wciągającego logikę. Może dlatego nie porwało mnie.
Myślałem o tym, gdy już skończyłem opowiadanie. Ja sam osobiście uwielbiam “postaciotwórstwo” (jest na to jakieś słowo?) i postaci mnożą się na kartach mojej prozy, ale tutaj mi to faktycznie mogło przypalić tekst. Osób jest sporo, ale ich pochodzenie i opisy naprawdę kuleją, jest skąpo pod względem. Ograniczył mnie mocno limit znaków, ale z drugiej strony, mogłem aż tylu bohaterów nie wprowadzać. Kajam się.
Dziękuje bardzo za komentarz, pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
śniąca
Dziękuję bardzo za komentarz! Ogromnie cieszy mnie, że się Tobie spodobało.
Intrygujący świat (chętnie poznałabym go lepiej),
Piszę obecnie powieść dziejącą się na tej planecie! Stay alarmed!
Końcówka (fragment z Terraformatorem) pobudza ciekawość, bo nagle okazuje się, że ten świat jest większy niż sama planeta Liwii.
Prawda? Dla społeczności Dygama po przygodzie Liwii, również ta materia musiała być, lekko mówiąc, szokująca.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie!!! Wszystkiego dobrego w nowym roku!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Już jestem, bruce ! A zatem;
Witam serdecznie i dziękuję za udział w Konkursie. :)
Witam, to ja dziękuję!!
Znakomita, wciągająca akcja, mnóstwo jej zwrotów oraz ciekawe podejście do tematyki konkursowej to największe atuty opowiadania.



Zakończenie nieco zdumiewa – czyżby to tylko sen bohaterki?
Cholerka, nie jesteś pierwszą osobą, która tego nie wychwyciła. Mam już niemalże pewność, że trochę niejasno to przedstawiłem. A zatem, Droga Bruce, zmartwię cię; Wielki Terraformator zabija Liwię mieczem, zaś ostatnia scena to już zaświaty, może niekoniecznie Niebo sensu stricte, ale na pewno jakieś “miejsce, gdzie nie ma ciemności”
Nie dostrzegam w tekście użytego hasła: „zatrzymanie w czasie”.
JAK TO? Cała ich egzystencja jest zatrzymaniem w czasie! Żyją w jakimś średniowieczno-mad maxowym marazmie mu uciesze korporacji.
– I co?-i co?– i co dalej? Nico-nico-nico-nico wcale! – rozmaicie zapisane spacje?
Chciałem jakoś podkreślić szybkość z jaką to wyśpiewywał, ale widzę wyszło dramatycznie. Nie wiem co z tym dalej zrobić, bo już zwracano mi na to uwagę:(((
Uwielbia starucha i daje mu protekcję. Wciska go, gdzie tylko się da, a my musimy się z nim potem chandryczyć. – powtórzenia tego samego zaimka w różnych formach?
Zamienić na dziada/starca, w tych miejsach, by uniknąć powtórzeń? A nie wyszłoby wtedy trochę nienaturalnie? W końcu to gniewna wypowiedź.
Głupi, głupi wciąż jesteśmy! Jak wężowie, pchły i dzieci! – za dużo spacji między zdaniami?
Jest z nim jakoś tak, nie wiem (wielokropek, myślnik lub przecinek?) swojsko!
Książe kazał… – literówka/gramatyczny (występuje i dalej)?
Zaraz wszystko popoprawiam.
Te same słowa pieśni Dziada zapisujesz różnorodnie – tylko część jest kursywą, czemu?
Zaraz zobaczę, co tam się stało.
– Coś takiego! Cóż za bogaty język! – Poseł zwrócił się z zachwytem do Średniego Chorążego. – błędny zapis dialogu?
Co dokładnie?
– Te! – krzyknął w stronę głosów za skałami Spinel. – Jak wam idzie! Długo jeszcze!? – czy wytłuszczone to nie jest zdanie pytające?
Zjadłem pytajnik, zaraz go wypluję.
– Niech Wszelki Duch da nam zdobyczy! – zawył jeden z jeden z jego przybocznych unosząc na głowę stalowy topór. – powtórzenie omyłkowe?
Owszem! Zaraz będzie cacy.
Majstrzy od ładunków czekali na znak od Spinela, zaś pięć bomb rurowych (przecinek?) wwierconych w szczeliny poziomego włazu krypty (i tu?) czekało grzecznie na iskrę z kabla.
Sam nie wiem. Szczerze. Jaka reguła by tutaj to motywowała? Proszę o doedukowanie:D
– Robi wrażenie, co? – szepnęła Liwia do towarzysza (przecinek?) zbliżając łuczywo do stropu.
To samo. To zbliżając to już orzeczenie? Nie mam pojęcia.
Było przyjemnie (przecinek?) ciepło i sucho, pachniało kurzem i starą sośniną.
To przyjemnie to określenie do “ciepło”.
Na ozdobnych formach i we żłobieniach zalegał spiętrzony kurz. – bez „e”?
– Popatrz! Chyba nie wytrzymał napięcia. – dziewczyna oświetliła kościotrupa siedzącego u krańca stołu w obitym popękaną skórą fotelu. – ponownie błędny zapis dialogu?
Odpadła widać, chcesz (przecinek?) to szukaj.
Już poprawiam!
W tym obszernym fragmencie trzeba oddzielić wypowiedź od narracji:
W jakim sensie? Chodzi o stworzenie nowego akapitu?
Łupy były ogromne. Sam Średni Chorąży nie pamiętał, kiedy ostatni raz morale wśród jego ludzi były tak wysokie. Roboty było tyle, że zadania rozdzielono między zmiany. – powtórzenia?; gramatyczny? – „morale” to wyraz nieodmienny liczby pojedynczej rodzaju nijakiego
Rzeczywiście, jej stryj był kłębkiem nerwów odkąd Książe Lewopołu zarządził Wielkie Łowy. – powtórzony gramatyczny?
„Kochany Wszelki Duchu… Wiesz, jak kocham prezenty, a zwłaszcza prezenty-niespodzianki, więc dzięki Ci za Daniela!” – małą literą?; brak kropki na końcu?
Przez jej środek wyryto na całym obwodzie napis (dwukropek?) „DLA NAJPIĘKNIEJSZEJ ISTOTY”.
Gdyby Daniel i Liwia potrafili go odczytać, zapewne zachwyciliby się tak cudownym zbiegiem okoliczność. – literówki?
Zaraz coś z tym wszystkim zrobię.
Rubiny lśniły kosmicznie (przecinek?) łapiąc światło tańczącego za szybką lampy płomienia.
Nie jestem pewien. Znów proszę o rządzącą tutaj regułę, bo chcę poprawić ze zrozumieniem.
– Największego z możliwych! – zadudnił głos. –Lubicie skarby, prawda? – znowu błędny zapis dialogu?
Chodzi o tę kropkę po “głos”? Nie powinno jej tam być?
Trepy odrywały się od pracy ilekroć dostrzegali Liwię z diademem błyszczącym na głowie. – gramatyczny i składniowy? – skoro: „trepy odrywały”, to czemu „trepy dostrzegali”?
Już poprawiam!
– Stryju! – zawołała (przecinek?) podchodząc do burty flagowego pyłotraka.
Zbliżyła się (przecinek?) wyciągając przed siebie lśniący miecz z wysadzaną brylantami rękojeścią i klingą w roślinne ornamenty.
– Witaj bracie! – zakrzyknął dyplomata przekrzykując silnik swej potężnej maszyny. – przecinek przy Wołaczu i styl/powtórzenie?
To samo co wcześniej. BŁAGAM O REGUŁĘ
Dziewczyna łypnęła podejrzliwie na kartografa. – ten wyraz piszesz raz wielką, a raz małą literą i to niepotrzebnie powiela ilość błędów ortograficznych
– O (przecinek?) jaka ładna.
No dobra, skoro na dole mamy wąwóz i kryptę, to prawej mamy Mórgóry, tak, to one, zaznaczono wyraźnie Trzy Szczyty. – brak części zdania?
Racja, zaraz poprawię, w tym ostatnim zjadłem “po” prawej.
– Wstawaj dziecko, wstawaj! – przecinek przy Wołaczu?
Wprowadzasz nowy wyraz – PYŁOTRAK, zatem musisz szczególnie uważać na jego zapis i odmianę, aby była taka sama, bo – podawana błędnie – mnoży niepotrzebnie ilość błędów rzeczowych (jest ich w sumie kilkanaście):
Dziewczyna podniosła się ospale na tylnym siedzeniu pyłotraku i przetarła oczy.
– A Daniel? – jęknęła biegnąc do pyłotraka.
To samo tyczy się imienia bohaterki – LIWIA – występuje ponad 60 razy, lecz w opowiadaniu podałeś je także w nieprawidłowej formie (można się tego tylko domyślać, bo to też nazwa własna, wprowadzona przez Ciebie i czytelnik jej nie zna) i znowu jest ponad 60 błędów rzeczowych:
Liwa wychyliła się bardziej i uniosła głowę.
Prawda, zaraz wywącham wszystkie nieścisłości i je poprawię.
Kolejne pojęcie nowe, które wprowadziłeś do opowiadania – bohater: Sowity Poseł. Piszesz go jednak niekonsekwentnie:
– Ja bym cię tam zabrał – rzekł do mijanej Liwii Sowity poseł.
– Wszelki Duch, o co z nim chodzi? – Sowity Poseł pokręcił głową.
I jest, niestety, kolejnych 19 błędów rzeczowych.
To samo!
– Tam! – starzec wskazał w stronę przed niej szyby. – błędny zapis dialogu i ortograficzny?
Owszem, rozjechało się.
– Długo, ale wciąż za krótko. Potrzebuje teraz dużo snu. Dam ci go. – literówki?
– Koło Boże, pamiątka po działaniu największej z mocy – oznajmił uroczyście Dziad (przecinek?) patrząc przez zabrudzoną szybę.
Słońce było w zenicie, jasnobłękitny firmament nie mąciła ani jedna chmurka. – składniowy?
– Robi wrażenie, co? – z klapy kokpitu wychylił się Spinel. – błędny zapis dialogu?
– Musi gdzieś tam być. Stary Nowak mówi, że kiedyś widział tam coś podobnego – zakrzyknął z dołu kierowca. – wykrzyknik przy krzyku?
Pojazdy zatrzymały się w tuż pod skałą. – literówka lub brak części zdania?
– No, Jarek, pięknie! Macie sokoli wzrok! – zakrzyknął z mostka Spinel w stronę załogi, który dostrzegła skałę. – literówka?
Większość już poprawiłem dzięki regulatorzy, ale zajrzę jeszcze się upewnić, czy wszystko tam gra.
Macie u was jajogłowego, teraz wy prowadźcie. – u siebie?
To błąd, czy moja wersja gorzej brzmi?
Jedźmy prosto do tego trójkąta, czy czymże to badziewie na wydmach jest. – zdanie niezrozumiałe, brak jego części?
Poseł odnosi się do znaku na mapie. Przed wydmami narysowano właśnie coś trójkątnego.
Anioł chciał nam tam tylko coś pokazać. – rymy?
Halo, są zakazane?:DD
Księżyce i gwiazdy odbijały się w bezkresnej tafli zwilżonej soli. – nie do końca rozumiem sens tego zdania (?)
Fakt, wyszło dziwnie. Chodziło o to, że jechali po wilgotnej pustyni solnej.
Był czarny, podłużony, z ostrymi krawędziami. – celowo taki neologizm?
Nie, wkradła się jakaś makabra. Już poprawiam.
– Nie no – rzekł wreszcie. – To badziewie nigdzie nie raczej ucieknie. – składniowe? – cała wypowiedź ma niepoprawną konstrukcję?
To samo.
Kilkadziesiąt mil przed destynacją (przecinek?) wskazaną na mapie (i tu?) Sowity Poseł zarządził postój.
Czemu w taki sposób?
Do celu było już niedaleko, jednak powoli kończyła się benzyna i trzeba było na spokojnie pomyśleć (przecinek?) co dalej. – powtórzenie?
Ruszaj (przecinek?) bo zginiesz!
W lusterkach widziała (przecinek?) jak pyłotrak pogrąża się w wirującej, sięgającej nieba kurzawie.
Jechała na najwyższych obrotach, a Anioł co jakiś korygował kurs. W oddali zamajaczył jakiś kształt. – powtórzenie?; brak części pierwszego zdania?
Racja, racja.
Został kilometr, sześćset metrów, dwieście. Nagle przestała słyszeć warkot silnika. – za dużo spacji między zdaniami?
Zrobiło się ciemno jak w nocy, widać było co jaśniejsze gwiazdy. Kątem oka widziała wirujące kolumny piachu i języki ognia, ale nie zwalniała tempa. – powtórzenie?
By kontynuować (przecinek?) podaj hasło.
Biegła na południe (przecinek?) szukając wzrokiem porzuconego dwuśladu.
To samo.
Cholera, oni jej tam teraz powinni stawiać pomniki, albo… –urwał, bo Wielki Terraformator złapał go za pas i wyciągnął mu z jedwabnej pochwy platynowy miecz. – błędny zapis dialogu?
Czemu?
Bez słowa ruszył z nim w stronę marmurowej sali z ledwożywą Liwią. – ortograficzny?
Ciepły wiatr zbudził Liwię (przecinek?) omiatając jej twarz. Było ciepło, powietrze pachniało oddalająca się burzą i wilgotnym lasem. – powtórzenie?
Już poprawiam!
Dziękuje bardzo za szczegółową weryfikację! Postaram się nanieść wszystkie poprawki, ale prosiłbym jeszcze o doprecyzowanie paru spraw. Na przykład te błędy z przecinkami zbiły mnie kompletnie z pantałyku. Czyżbym całe życie robił to źle? Proszę o kącik edukacyjny, bo serio jestem w szoku.
Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedź!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie bruce!!!
Dziękuje ogromnie za BARDZO obszerny komentarz! Teraz nie mogę poświęcić mu należytej uwagi, więc informuje tylko, iż wpadnę późniejszym wieczorem i odniosę się do wszystkiego, możliwie jak najdokładniej.
Dzięki wielkie za klika, wpadnę później!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
MichałBronisław
Bartkowski.robert Jako, że odgadywanie się skończyło, przywróciłem standardowe dla siebie separatory ;)
No widzę, i nie wiem po co Ci były te kamuflaże. Sam używam takich samych:DD
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
że chyba nie przeżylibyśmy nawet w czystym tlenie.
Nasze ciała zapomniałyby wtedy by oddychać i byśmy się podusili. Nieprzyjemna sprawa.
No, jeśli FBI umie przesłuchiwać, to mógłby.
Czyli im ktoś mądrzejszy, tym łatwiej go rozegrać?
Tylko ile oni chcieliby kasy za przemycenie?
Prawda, w tym masz rację.
za karę fedrowali na przodku przez całe lata?
Co to znaczy?
Na pewno, gdyby ktoś inny przewoził mapę, opowiadanie wyglądałoby inaczej. I nie będę teraz tego zmienić.
Mam tego świadomość. Sama postać mi się podoba, sprawy o które pytam, to tylko moja dociekliwość.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Ale z drugiej strony – jeśli pozyskiwanie tlenu jest drogie, skomplikowane i nigdy nie ma go w nadmiarze, to marnowanie go na głupoty typu papieros albo nawet rodzinny grill nie wydaje się rozsądne.
Niby to prawda, ale, jedna uwaga. Jak rozumiem, w Twoim opowiadaniu koloniści znajdują się pod kopułą. Musiałaby mieć ona w takim razie gargantuiczną maszynerią związaną z utrzymywaniem składu powietrza potrzebnym do ludzkiej egzystencji, która to, bądź, co bądź, wiąże się na każdym kroku z wydalaniem dwutlenku węgla. Czy wtedy maciupeńkie ilości tlenu spalane w papierosach robiłyby różnicę?
Zakasować? To znaczy, że Erika była lepsza niż Alex, że zwyciężyła w czymś tam.
O, może kiedyś użyję.
Ktoś bystrzejszy pewnie mógłby się wysypać na przesłuchaniu.
Wybacz, ale to bez sensu. Ktoś bystrzejszy miałby się wysypać?
No i nie zgodziłby się lecieć na Marsa z biletem w jedną stronę.
Dlaczego? Ludzi jest multum, na pewno znalazłby się masy chcące opuścić Ziemię, z setek różnych powodów. Do tego wizja sowitej zapłaty mogłaby być tutaj kluczowa.
A mniej podejrzany mógłby nie zgodzić się na przemyt.
Nie każdy przestępca wygląda podejrzanie. Na przykład u przemytników właśnie preferowany jest dość naturalny anturaż;))
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Będę wyczekiwał!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Jeszcze raz wielkie dzięki za lekturę i komentarz!Jeszcze raz wielkie dzięki za lekturę i komentarz!
Nie ma za co!
I tak, Dziadek nadpisał się na domową AI stając się osobowością cyfrową, o ile można tak to ująć.
Szczerze? Bardzo mroczne.
Pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
pisze.po.swojemu
Nie ma za co!
Zdecydowałam się na złagodzenie tamtej sceny, ale nie poszłam dalej, nie zmieniłam zakończenia, bo w sumie chciałam, żeby przegrał, zemścił się.
O, i to jest ciekawa koncepcja! W pełni by spracowała, gdyby właśnie tę przegraną coś jeszcze w tekście ładnie zapowiedziało, dało podstawy pod taki rozwój wydarzeń. Scena w przy stole w brutalniejszej wersji mogłaby to myślę zapewnić. Albo jeszcze jakieś drobne, dziwne zachowania Janka od początku opowiadania sugerujące jego ukrytą naturę.
Mam nauczkę, żeby przy zmianach ogarnąć cały łuk bohatera, a nie tylko jedną scenę.
O to to!
Pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
SPW
To jest ta legendarna kwestia wizji!

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
pisze.po.swojemu: Zwierzęta wigilijne [+18]
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Zawsze w wigilię wypijał półlitrówkę wódki, sam, a potem szedł spać w salonie i miał kaca cały pierwszy dzień świąt
Proponuję zmienić gramaż na 0,7 tudzież litra. Nie żartuję, ani nie szydzę, zwyczajnie tak będzie naturalniej. Zwłaszcza w kontekście objawów. W końcu to wytrawny alkoholik, a nie jakiś tam studenciak.
Pokazywał rzędy ostrych, spiczastych zębów, o wiele za długich jak na kota. Staszek zawsze widział to jedynie kątem oka, a kiedy patrzył na niego bezpośrednio, zwierzak zachowywał się zupełnie normalnie.
Dobry, całkiem mroczny koncept!
Basia chowała tam przed nim alkohol, nigdy nie wyrzucała, ale chowała butelki po domu, jakby bawili się w jakąś alkoholową wersję ciepło-zimno. Udawał, że nie wie, gdzie żona ma swoje skrytki i pozwalał siebie przebłagiwać tymi butelkami, kiedy za bardzo sobie u niego przekichała.
Bardzo życiowe, niestety.
Język wyborny, sam pomysł na grozę i jego wykonanie też. I to pomysł na grozę wszechobecną, wręcz duszącą, namacalną, ale też, niestety, przeraźliwie realną. Bo ilu takich Staszków chodzi jeszcze po Ziemi? Ilu chodziło, i, dobry Boże, ilu chodzić będzie? Oto są pytania, na które, dla własnego spokoju, lepiej nie znać odpowiedzi. Gadający kot? Pikuś! Równie dobrze mogłoby go nie być, ale jak już jest, to nadal jest on tylko pewnym katalizatorem zła. A raczej jego miernikiem, neutralnym spoiwem, gdyż czcigodny kocur niczego złego nie zrobił. Ot, wyszczerzył ząbki i coś szepnął na uszko dziadydze.
Miałbym tylko jeden, jedyny, choć dość poważny, moim zdaniem, zarzut. Mianowicie – w ogóle nie zagrało mi w głowie zakończenie. Sam los, jaki spotkał Staszka pasuje tutaj jak ulał i jest niewątpliwie straszny, z nim nie mam problemu, jednak zachowanie Janka w tym kontekście zostało po prostu źle poprowadzone. Okrutna zemsta na ojcu (nawet jeśli jest uzasadniona) KASTRUJE postać syna. Jego postępowanie najzwyczajniej w świecie do niego nie pasuje. Odbiera mu jego charakter, który wykreował się na kartach utworu i usuwa z niego pewną wyższość moralną, która zarysowała się przed nami przecież tak wyraźnie na podstawie jego relacji z nową, własną rodziną. Okrucieństwo po prostu nijak ma się do tego Janka, którego poznaliśmy. Wytrąca mu ono zwycięstwo z rąk.
Daję klika, za całokształt (zasłużenie), choć trochę z oporami, właśnie przez to zakończenie.
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Nie ma za co! Wszystkiego dobrego!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
A po dobrej wódzie lepsze jesteście w dżudzie.
Wy się śmiejecie, a to serio tak działa. Mam zielony pas i dwie wątroby, wiem co mówię.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Piotrek77: Ci, którzy zostali
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Piotrek77
Super, że wprowadziłeś poprawki!
Myślę, że słowo “rytm” było tutaj właściwe.
No właśnie bym polemizował. To prędzej kroki wyznaczyłyby rytm stukowi, gdyż ten drugi (w przypadku walizek na kółkach) jest zgoła jednostajny.
No nic, to jeszcze zostawiam Ci pod osąd. Klikam do biblioteki i pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
JulianPeterson
przypomniał sobie, że ma jeszcze starą szynkę w lodówce i narazie nie musi kupować nowego opakowania
S T A R Ą . Słowo klucz
Bardzo Ci dziękuję za przeczytanie shorta i komentarz! Cieszę się, że poznałeś dzięki mnie nowe słowo, polecam się na przyszłość , bo znam jeszcze parę innych!!
Będę śledził twoje poczynania, młody padawanie. I to bardzo młody, dopiero skończyłeś roczek!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Tym razem miałem trochę trudności w wymyśleniu tytułu, ale jestem całkiem zadowolony z efektu :)
Efekt przypomina tytuły ksiąg z oświecenia/wczesnego romantyzmu. Słowem – jest wybornie!
Dlatego postanowiłem przelać go “na papier”, może uda się odczarować i więcej nie wróci?
OBY.
Cóż, sam Mefisto wprost informuje Kramera, że nie jest diabłem, a piekła nie ma.
Czesio się przypomina;DD
więc może i tutaj prawda jest zupełnie inna…? ;]
To lubię najbardziej!
Biję się w pierś i przyznaję, że nie czytałem tego. Będę musiał nadrobić. Rzeczywiście pewne podobieństwa można tutaj wyłapać ;]
To może lepiej nie czytaj, bo oszalejesz, tak jak ja i wszędzie będziesz widział do tego aluzje ( CHOLERA JASNA, SAMA ALUZJA JEST TUTAJ ALUZJĄ, BO TAM BYŁ MOTYW KOJARZENIA WROGA POPRZEZ POJAWIANIE SIĘ JEGO SYMBOLI I PODPROGOWYCH PRZEKAZÓW W ŻYCIU CODZIENNYM ). Nie no, żartuję. Sięgnij koniecznie, świetna książka!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Wow. Dziwna sprawa, ale niewątpliwie doniosła. Przysiągłbym, że słyszałem dzwony i chóry anielskie przy czytaniu. Do tego poznałem nowe słowo, które bardzo mi się spodobało. Na pewno “epifanii” kiedyś jeszcze użyję.
A teraz, Drogi, Autorze – najważniejsze;
Teraz wiedział wszystko.
Wiedział, że w lodówce miał jeszcze cztery plastry szynki z poprzedniego tygodnia.
CO TO, U LICHA, ZNACZY?
Chodzi o to, że przypomniał sobie, że ma jeszcze szynkę u siebie i nie musi kupować? Koszmar. Jestem skąpy jak cholera, ale takiej tygodniowej obślizgłej, ześlimaczonej to bym nie tknął.
Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Bruce
Cóż, poruszające i moralizatorskie, lecz – czy trafi do sumień tych, którzy katowali, katują i katować będą? Pytanie czysto retoryczne. :(((
Obawiam się, że to zaiste pytanie retoryczne. Moim osobistym zdaniem, człowiek zły rodzi się złym, i nic już nie tego nie zmieni. A samo zło skąd? Oto jest pytanie, unde mallum, te sprawy…
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Ambush
Mam takie spostrzeżenia, że psy krzywdzą źli ludzie, którzy nie mogą dopaść ludzi.
O to, to. Zwykłem mawiać, że atak na słabszego, to dowód największej ze słabości.
Potrzebowałam to z siebie wyrzucić.
Nic dziwnego, i chwała Ci za to!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Dworzec kolejowy w Ostrowcu Świętokrzyskim był stary – z tych, które pamiętają czasy, gdy pociągi przyjeżdżały punktualnie,
Chryste, to były takie czasy?
Tu czas zawsze był trochę krzywy.
Mnie tam to zdanie się bardzo podoba. Genialnie oddaje zjawisko.
Przede mną przechodzili ludzie: kobieta z walizką na kółkach, której stukot wyznaczał tempo kroków
Tutaj zdanie do poprawy. Jak stukot mógł wyznaczać tempo kroków? Mógł się z nimi mieszać, być dla nich tłem, wtórować mu itp. Masz wyzwanie ode mnie!
możemy przenosić się fizycznie pomiędzy światami. Transferowana jest jedynie świadomość – do wybranego ciała, które nazywamy skafandrem.
Zmyślnie, zmyślnie.
W bólu usłyszałem ostrzeżenie:
– Odechce ci się zajmowania ciał.
Prawdopodobnie uznał mnie za demona. A może faktycznie nim byłem?
Bardzo ciekawy wątek!
Masz bogaty język, a całość jest, cytując SPW, sprawnie napisana. Akcja idzie płynnie i pomimo niedużej objętości opowiadania(fragmentu?) napięcie ma pole by się ładnie zbudować i wybrzmieć. Wspaniały nastrój niepewności też niczego sobie. Dobrze oddałeś przebłyski potencjalnych strzał czasu i wydarzeń. Również te spotkania ludzi z równoległych czasów, którzy w tym konkretnym świecie się nie znają, a jednak czują ze sobą jakąś wieź – genialny wątek. W tym kontekście to zdanie bardzo mi się spodobało;
Matka spojrzała na mnie przepraszająco, ale w jej oczach było coś jeszcze. Jakby echo tragedii, która w tym wariancie jej nie spotkała.
Większość spraw jest dla mnie zrozumiała, choć miałbym parę uwag względem zdarzeń na peronie. Jak dokładnie główny bohater zainterweniował? Co dokładnie zrobił, że zmienił bieg wydarzeń? Czy tylko ten jeden krok w tył od krawędzi peronu wystarczył? Jeśli tak, to nie zostało to specjalnie zaakcentowane. Można to przeoczyć, ja musiałem wracać tam parę razy.
Po wyjaśnieniu owych kwestii, dam, Drogi Autorze, klik do biblioteki. Tak zwany szantaż:DDD
Pozdrawiam serdecznie i oczekuję repliki!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Ambush: Sektor siódmy (+16)
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Nie ma seksu ani wulgaryzmów, ale raczej +16.

Kurka rurka, szczerze miałem ochotę na coś z pazurem, zwłaszcza autorstwa lożystki:(((
Od początku grudnia w województwie małopolskim zabito sto trzydzieści osiem osób. Wśród nich było: siedemdziesiąt jeden przypadków utopień, trzydzieści cztery osoby zostały porzucone, związane w odludnym miejscu w wyniku czego zmarły z wycieńczenia lub wychłodzenia.
Już wiem, do czego pijesz.
– Poprosiła, żeby ludzi, którzy krzywdzili pieski, spotkało to samo.
– To samo?! – Klemens zadrżał.
Bardzo mądra dziewczynka!
Niesamowicie wzruszający, ale także i bojowy tekst. Bez zbędnego moralizatorstwa, czy pompatyczności. Z jednej strony nikomu nie życzę takiego losu, nawet i Dziadkowi Lutkowi, który niewątpliwie zasłużył na taką dolę, z drugiej, czuję unoszący się zewsząd zapach sprawiedliwości. Przywodzi mi to wszystko na myśl baśń “O dziewczynce, która podeptała chleb” Andersena. Tylko, że tam była jeszcze nadzieja.
Pozdrawiam serdecznie i klikam do biblioteki!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
cezary_cezary:
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Jak uchronić się przed inwazją z kosmosu, czyli niedługa rzecz o koszmarach tak realnych, że trudno je odróżnić od rzeczywistości, ostatniej misji statku i jego załogi, a także o zrozumieniu problemu
Cóż za tytuł!

Kramera
Hell yeah, lubię to nazwisko, głównie przez Piłę, ale nie tylko; Znałem jednego Kramera, robił najlepszy gin z tonikiem w całym bydgoskim Wzgórzu Wolności (ang. Freedom Hill).
spośród której można było dostrzec dwa żółte zęby. Mężczyzna odruchowo usiłował wymacać palcem lukę w uzębieniu, wskutek czego wyrwał trzonowca. Nalał wody do szklanki, by przepłukać usta, ale zamiast odrobiny ulgi, poczuł wyraźnie, jak kolejny ząb odrywa się od szczęki.
Życiowe. Miałem taki sen jakieś piętnaście razy, może więcej.
Przeczytałem, i przyznam, że pod koniec trochę się pogubiłem. Kim właściwie jest Mefisto? Diabłem? Zbuntowanym na wzór ronina obcym, który kreuje teraz własną politykę? Cóż, czekam na nakierowanie. Co do całości, to miałbym parę uwag, ale ogólnie mi się podobało. W sumie to nawet bardzo. Nie tyle pod względem warsztatowym (bo tutaj wszystko jest w porządku), fabularnym (tu się trochę zgubiłem), a wizyjnym. O co chodzi, już tłumaczę;
Cytując klasyka “ludzkość nie powinna czuć się w swych pryncypiach zagrożona”. A w momencie, gdy człowiek nie jest w stanie odróżnić rzeczywistości od majaków, pryncypia te niewątpliwe wiszą na włosku. Wiem, że często się na te dzieło powołuje, ale w końcu to moja topka wśród książek, a na dodatek ciąg wizji Kramera do złudzenia przypomina mi finał “Trzech Stygmatów Palmera Eldritcha”. Dla większości to amfetaminowy recital Dicka, a dla mnie, to dotknięcie absolutu. Jeden z głównych bohaterów, Leo Bulero (bo chyba to był właśnie on) w swej walce z wrogiem ludzkości, przegrywa i trafia wreszcie w jego sidła. Poddawany jest ciągowi wizji i zmiennych perspektyw, nie jest w stanie zdefiniować rzeczywistości. W takim anturażu rozmawia z owym wrogiem bardzo podobnie, jak Kramer z postacią w garniturze. Nie ginie, nie wygrywa, ale wie – wie, że już nie można wygrać. Słodko-gorzkie zakończenie, podobnie, jak tutaj.
W opowiadaniu przeważyła idea nad materią, zaś wspomniane wizje uderzyły u mnie w czułe struny. Leci klik do biblioteki.
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Przeczytałem. Momentami z bólem głowy, ale przeczytałem. I całkowicie zgadzam się z przedmówcami, toteż nie będę się rozpisywał. Sporo chaosu, niedomowień i całkowitych niewiadomych, choć ogólne założenie z potencjałem. Mimo wszystko na plus, jestem optymistą. Choć tutaj chyba niepoprawnym. Bo o zaletach też bym się rozwinął, ale chyba dopiero wtedy, gdy autor nas zaszczyci i przeczyta komentarze:D
No właśnie, Drogi Autorze, GDZIE JESTEŚ?
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Poza tym biuro MFBI w Bradbury City było maleńkie, wszyscy agenci siłą rzeczy musieli polegać na kolegach i ufać im, a sądy i prawnicy chwilowo znajdowali się dalej niż sto pięćdziesiąt milionów mil stąd.
Odrobinkę nielogiczne. Skoro marsjańskie kolonie mają własne FBI, to znaczy, że muszą być na tyle rozwinięte (co zresztą wynika z tekstu), iż obecność sądów, a co za tym idzie też prawników, musiałaby być mandatoryjna. Czemu zatem ich nie ma?
Kiedy tylko poczuł, że może oddalić się od kibla na więcej niż dwadzieścia stóp, Steve wyszedł na powietrze. Piwo od Douga zdecydowanie nie wyszło mu na zdrowie – dostał sraczki gorszej niż po starej rybie. Ale Doug był w porządku. Wypłacił obiecane dziesięć kafli, chociaż Steve nie miał pojęcia, czym zarobił na taką kasę. A oprócz tego dostał pięknego i długiego skręta.

– Ale aresztować za jednego małego skręta?
– Nawet za papierosa.
– Co?! Fajki też są zabronione? Co to za pojebany stan? Za przeproszeniem – zreflektował się Steve.
Szczerze? Koszmar. Do kitu taka kolonia.
Skoro jakiś influencer mógł zapisać swój wiersz (kiepski zresztą, jak twierdzili krytycy) w Escherichia coli wyekstrahowanej z własnych odchodów, tym samym zalewając wszechświat miliardami kopii utworu, to dlaczego przestępcy nie mieliby przemycić w bakteriach mapy?
Wow, doprawdy intrygująca wizja!
kilka razy udało się jej zakasować Aleksa
Jasny gwint, co to znaczy?
Dobre opowiadanie, z niezłym światem przedstawionym, jeszcze lepszą historią i wprost wytrawnym językiem. Aspekty polityczno-terraformacyjne uwielbiałem zawsze, toteż bardzo mi się spodobało, że to właśnie na nich opiera się tekst.
Wkradły się jednak pewnie kwestie dla mnie nielogiczne. I jedna najważniejsza z nich; Dlaczego gangusy wysłały kogoś tak głupiego i przećpanego z tak ważną misją? Wiem, wiem, mapa w kupie to niezły szyfr, ale równie dobrze można było zainfekować kogoś bardziej rozgarniętego i zgoła mniej podejrzanego dla służb.
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
– Toż to… Pink Floyd. – Mama wykazała się dogłębną wiedzą na temat historii muzyki rockowej.
Hahaha:DDD
Zgodzę się z przedmówcami – język wyborny. Bardzo miło się czytało, super humor, porównania i aluzje. Sedno tekstu, czyli zagadki, także świetne rozpisane, choć momentami nasz bohater miał coś zbyt wiele szczęścia. A może są w nim zadatki na geniusza? Jak rozumiem, dowiemy się w przyszłości.
A, no i wyjaśnij mi jeszcze, Drogi Autorze, jedną rzecz. Co właściwie stało się na końcu? Maks spotkał cyfrową imitację dziadka? Staruszek nadbudował się na domowej AI, czy jak? Trochę mi to umknęło.
Niemniej, tekst świetny.
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie! Powitać krajana z północnych
KUJAW
(jestem z Aleksandrowa) i świeżego twórcę na NF!
Jeśli to sen, to mnie zastrzel
Obok takiego tytułu nie sposób przejść obojętnie.
Sen który nadszedł zaczął się, jak to zwykle pewnymi ograniczeniami jego pojmowania.
Po “jak to zwykle” winien być przecinek.
Z biegiem wydarzeń zyskiwałem jednak coraz większą świadomość, nad tym co zaiste.
Nie bardzo rozumiem. Co znaczy to zdanie? To “zaiste”?
Nagle dobiegło mnie źródło oddalonego światła z końca korytarza.
Dziwne. Może lepiej byłoby po prostu; “Nagle dostrzegłem światło w odległym końcu korytarza.”?
Odwaga, którą doświadczałem zniknęła w ułamku chwili.
W tym kontekście proponuję zmienić na “którą odczuwałem”.
Odpowiedziała mi jedynie moja zadyszka, która stanowiła jedyne źródło dźwięków, prócz moich nawoływań do udzielenia mi pomocy.
Trochę nam wyjaśniasz oczywistości.
Faktycznie, owe horrorowe efekty trochę oklepane, jednak nie przeszkadza mi to. Klasyka to klasyka. I taką niewątpliwie są migające światła w strasznym szpitalu. Pomysł ze snem i śmiercią w nim bardzo fajny, choć mam wrażenie, że nie został on do końca wykorzystany. Żądanie z tytułu, bądź, co bądź, szumnego i zgoła świetnego, nie pada w tekście. Również nie łączy się zbytnio z samą sceną finałową.
Widzę, że Marszawa pięknie wskazała błędy. Wykorzystaj to, i popraw co trzeba. Bo opowiadanie nie jest złe, widzę w Tobie potencjał.
Pozdrawiam serdecznie, do zobaczenia!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Naprawdę, naprawdę bardzo ładny tekst, moje gratulacje. Literatura piękna w pełnej krasie (choć opowiadanie raczej krótkie). Cóż, od początku spodziewałem się, że będzie wzruszająco, ale skończyło się okrutnie przygnębiająco. I tego nie przewidziałem. No, ale cóż, takie jest życie. Utożsamiam się zarówno z Małym Księciem, jak i z narratorem. Z każdym rokiem świat traci swe barwy. A może to oczy tracą siłę, by dobrze je odbierać? Nie wiem.
Pozdrawiam serdecznie!!! Jeszcze raz gratuluję popełnionego dzieła!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Separator zmienię po oficjalnej części konkursu, fajerwerków nie będzie.
Będę czekał, jak na sylwestra:D
Też nie lubię szufladkować, podobają mi się różne światy, najfajniej tworzy się własne.
Otóż to!
Co do klimatów Lovecrafta, to polecam komiks Andreasa Cromwell Stone. Piękna czarnobiała kreska i klimat tamtych lat.
Sprawdziłem, bardzo piękny. Jak portfel pozwoli to zakupię.
Każdy ma w sobie lenia
OJ TAK. Trzeba go zwalczyć do minimum
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Ambush świetna sygnaturka:D
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
maciekzolnowski
Witaj, dziękuję bardzo! Miło jeszcze tu kogoś zobaczyć po przeszło roku.
Również pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Z izby dobiegał zapach chmielu, cynamonu i goździków.
Może lepiej – “dolatywał”?
– Jego imię jest dla nas zbyt trudne do wymówienia. Dlatego nazywamy go „Weteran”. To ich przywódca.
Haha, dobre!
Z dala majaczyły nadciągające kościste sylwetki.
Tutaj winno być “w dali majaczyły (lub zamajaczyły) nadciągające kościste sylwetki”.
Ktoś napisał na mapie podziemi słowo „szkraby”, zaznaczając nim ciemnicę z niziołkami. Jednak część liter się zatarła i można było błędnie odczytać to jako „skarby”.
Zmyślnie, zmyślnie.
Czytało się przyjemnie. Nie dołożę się do zarzutów o sztampę i szablonowość. Motyw “Mapy skarbu” sam w sobie poniekąd jest szablonowy, toteż wykorzystanie przez autora sprawdzonych typów nie kłuje w oczy. Zgodzę się jednak z opinią, że ujęcie walki z nekromantą jednym zdaniem było karygodne. To winno być poprawione i skrupulatnie rozpisane.
Język dobry, dialogi i humor również. Podobało mi się!
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Cisza to po prostu częstotliwość, której ludzkie ucho – ten niedoskonały, ewoluujący zbyt wolno kawałek chrząstki – nie potrafi zdekodować. Ale to, że czegoś nie słyszysz, nie znaczy, że to nie krzyczy.
Dobre, dobre!
Niesamowicie oryginalny pomysł! I do tego świetnie spożytkowany! Jedynie ta lokacja studni mi trochę zazgrzytała. Bo, jak rozumiem, opuszczona fabryka znajduje się blisko miasta, na jego krawędzi. Jest otwarta, można do niej wejść (jak nasz bohater), a wtedy cudem byłoby, gdyby nikt nie odkrył owej anomalii. I chyba to tyle z moich uwag. Zgodnie z tradycją (zrodzoną z mojej preferencji) winienem napisać jeszcze, że tekst jest za krótki, ale tutaj ta krótsza forma naprawdę zagrała. Dobra, jednowątkowa, prostolinijna i wytrawnie napisana opowiastka grozy. A propos grozy – horror dźwiękowy, który stworzyłeś, naprawdę wypada genialnie. Jest napięcie, jest smutek (zaginiony brat) i jest groza przecząca prawidłom nauki. Do tego fajny straszak na koniec w postaci plottwistu; bo, jak rozumiem, wirus Studni każe zarażonym rozsyłać kasetę dalej. Powtórzę jeszcze raz – naprawdę świetne opowiadanie.
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Pojedyncza gwiazdka po lewej jako separator to forma kamuflażu. Miała utrudnić moją identyfikację w ramach konkursu.
Wow. Aż strach pomyśleć, czego używasz na co dzień.
Lovecraft → macki → Kraken Bałtycki → przypadek? → Tak, ale widzę, że trafiłem z klimatem.
Miałem takie skojarzenia, ale ich nie uzewnętrzniłem. Nie chciałem szufladkować. Jak widać, dobrze zrobiłem.
Chciałbyś więcej tekstu – to zarzut, który każdy autor chciałby usłyszeć :)
Dobry, prawda? Z jednej strony pochwała, z drugiej sugestia, że autor jest leniwy.
Pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Chwila przerwy, zanim położę dłoń na kolejnej stronie. Uśmiecham się, patrząc na wschód słońca. Ludzie uwielbiają oglądać zachody. Ja wolę, gdy coś się zaczyna. Słońce przyjęło barwę rumu – moją ulubioną.
Oj, utożsamiam się!
i ostatecznie wydostanie się krakeniątek na otwarte wody poza zatokę.
Awwwww, how cute:DDD
OPOWIADANIE WY-BOR-NE. Super, że trafiło do biblioteki. Ale zacznę od uwag, których (spokojnie) nie będzie dużo. Po pierwsze – zdecydowanie za krótko. Zwyczajnie za szybko się skończyło. Po drugie, o ile do samej formy kartek z pamiętnika nie mam problemu, bardzo ją lubię, u Lovecrafta się w niej zakochałem, to jednak nie jest ona zbilansowana względem wypowiedzi narratora. A one wypadają znakomicie, toteż trochę boli fakt, że nie miał on nam więcej do powiedzenia. Ostatni zarzut, drobniutki, kosmetyczny, to separatory. Gdy ich rolę pełni pojedyncza gwiazdka, jakoś kłuje mnie to w oczy.
Jeśli chodzi o zalety, to nie będę się zbytnio rozpisywał, bo szkoda czasu. Powiem jedynie, że tekst jest naprawdę wyborny, i niesamowicie mi się spodobał. Szczerze. W każdym aspekcie. Teraz tylko czekam na odtajnienie autorstw, bo chcę śledzić Twoje przyszłe teksty.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Sam mechanizm przeskoku nie jest opisany, ale można się domyślić, że jest wywołany z silnymi emocjami. Stąd powtarzający się motyw serca. Wydarzenie na molo było tak mocne, że pamięć o nim przetrwała przeskok. Przez to zapamiętał dwie różne wersje pobytu na urlopie.
Okej, to ma sens. Ciekawie wymyślone.
Również pozdrawiam i powodzenia na konkursie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
fanthomas
natomiast wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy poniekąd takimi voyerystami/podglądaczami i lubimy zaglądać innym do ich ogródka,
Może być, bo ja na ten przykład uprawiam dziennikarstwo w stylu gonzo.
Zresztą kiedyś czytałem o rodzince, która zamontowała kamery w domu i pozwalała się wszystkim podglądać.
Koszmar
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Bardzo oryginalny pomysł na historię. Uwielbiam motyw wieloświata! Miło się czytało, akcja świetnie zbudowana, może jedynie pod koniec odczułem lekki chaos. Zgodzę się jeszcze z przedmówcami, iż niektóre kwestie pozostają niejasne. Od siebie dodam, że do tego opowiadania pasowałyby w paru miejscach nieco dłuższe opisy, zwłaszcza w scenach gdzie krzyżują się różne rzeczywistości. Zwiększyłaby się wtedy obrazowość tego odrealnienia.
Pozdrawiam serdecznie!
PS
Widzę, że za limit przyjąłeś trzydzieści tysięcy znaków. Cóż, trochę szkoda, bo opowiadanie jeszcze lepiej wypadłoby, moim zdaniem, właśnie w wersji rozciągniętej.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Odsunąłem zasłony i odkryłem, że obaj żule się onanizują. Szybko ukryli członki w spodniach.

Język zgrabny. Całość krótka, wszystko bez sensu, a jednak jakoś klarownie i swojsko. Lubię czytać takie cuda. Spodobało mi się świąteczne umocowanie (na pozór sztampowe) i swoboda postępujących po sobie wypadków; ciąg zdarzeń wydaję się być absurdalny, ale wyczuwam w nich cień czegoś arcypoważnego. Niestety jest to jedynie cień, bo wyraźnej głębi teraz nie wskażę i nie ocenię. Groteska za to mnie urzekła.
To paszkwil na hedonizm, onlyfansa, czy może coś jeszcze innego? Dzieła nie skreślam, jestem otwarty na dyskusję.
Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie! Powitać debiutanta!
Symfonia Stali
Piękny, szumny tytuł. Naprawdę dobry!
-Mmm–
Pierwsza pauza się nie zrobiła, a druga jest sklejona.
-Mmm– wokół roznosił się wspaniały aromat pieczonej kaczki.
Swoją drogą dziwnie to wypada. Może doprecyzuj, kto to mruczy, albo napisz “Wokoło” z dużej litery.
Po chwili wszystko zaczynało robić się ciemne.
Lepiej – “zaczęło”.
Minęło trochę czasu, zanim zaczął odzyskiwać świadomość.
Ekspertem nie jestem, i chyba nie jest to błąd, ale “nim” by tu chyba bardziej pasowało.
Jednak ani wzrok, ani słuch, czy chociażby czucie w kończynach nie dawało o sobie znać.
Nie bardzo rozumiem, co to zdanie znaczy:((
– Inicjalizacja aktywna -Reboot transferu wizji.
Tutaj nagle pauza wśród myślników. Do tego ostatnie zdanie chyba się przykleiło.
Owa “wersja skrócona” jest wersją naprawdę skróconą, i chyba nic ważnego na jej podstawie nie orzeknę. Ale ta pigułka nie była pigułką gorzką, pojawiły się motywy, które lubię, takie jak oniryzm, wojna i technologie militarne z przyszłości. Krajobraz pola bitwy nieźle kontrastuje z sielankowymi wizjami bohatera.
Bolą trochę jednak niezbyt rozbudowane zdania i duża skrótowość, sporo trzeba się domyślać. Gdy wypuścić już pełne opowiadanie, chętnie po nie sięgnę.
Pozdrawiam i wesołych świąt!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Bardzo, bardzo oryginalny pomysł na przestrzeń akcji! Koszmary i ich świat wypadły naprawdę świetnie. Ich jestestwo, modus operandi i relacje genialnie opisane, bardzo żywo. A propos opisywania, to czytało się płynnie, masz porządny i dopracowany język.
Zaleta związana ze światem przedstawionym przechodzi jednak w wadę w drugiej połowie tekstu. Bo oto świetnie zarysowane koszmary stają się jedynie tłem, w chciałoby się rzec, własnej opowieści. Sam w sobie wątek rudowłosej nie jest zły, ba, jest naprawdę genialnie budowany w toku jej odwiedzin i naprawdę chwyta za serce, jednak te dwie płaszczyzny nie do końca ze sobą współpracują. Z samym samobójstwem nie mam tutaj problemu, nie zgodzę się z przedmówcami wskazującymi na jego przewidywalność, czy też niewpasowanie. Nie każda historia dobrze się kończy, a ta w wręcz opiera się na nieszczęściu. W tej materii do poprawy jest co najwyżej balans między koszmarami a Rudą, i ewentualnie możnaby podkręcić napięcie, by sam finał był jednak nieco bardziej szokujący.
Pozdrawiam serdecznie i powodzenia!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Debiut niesamowicie ciekawy i chyba udany. Czytało się płynnie, miejscami można było jednak poprawić parę rzeczy. Błędy już pięknie wytknęłą Bruce.
Rozumiem wartość jaką niosą symbolizmy w tekście, jednak, moim skromnym zdaniem, możnaby je było jeszcze trochę podkręcić i rozciągnąć. Groteska i absurd moim zdaniem się tutaj sprawdziły. Widać, że odnajdujesz się w tych materiach. Co do osi zdarzeń ( na którą narzekał dawidiq150 ), to faktycznie mogłeś zrobić ją bardziej wyrazistą, nieprzewidywalną. Jakiś zwrot akcji też by nie zaszkodził, oczywiście wedle uznania.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Tekst jest dość długi, nie wystraszcie się. Jak ktoś ma czas, proszę niech zajrzy, naprawdę warto!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Z uwagi na objętość tekstu, nie analizowałem go pod kątem błędów i nie proponowałem ulepszeń (jak to mam w zwyczaju). Nie jestem polonistą, a do tego są tutaj osoby, które robią to naprawdę dobrze, sto razy lepiej ode mnie, toteż mam nadzieję, że ktoś wprawiony przybędzie i to zrobi, gdy kliknę Twój tekst jako propozycję do biblioteki. Z góry chylę czoła za wytrwałość.
Ogólnikowo powiem w tym temacie, że nic nie zakłuło mnie w oczy po jednym czytaniu. Warsztatowo wypada to (chyba) świetnie. Albo masz naturalne predyspozycje, albo sporo czasu spędziłeś nad tekstem. Cóż, nieistotne, obydwie wersje pojedynczo sprawiają, że zasługujesz na uznanie. No, może ta druga trochę bardziej. Mniejsza. Dialogi bardzo dobre, naturalne. Towarzyszące im didaskalia również świetne, klarownie oddają emocje bohaterów. Opisy i porównania oszczędne, zręczne, jednak zupełnie wystarczające. No właśnie, jeśli chodzi o proporcje zabiegów i tempo akcji również wszystko razem ładnie się składa. Także no – pod kątem technicznym nie mam się do czego przyczepić. Przyjdą eksperci (mam nadzieję) i będą jeszcze tekst obwąchiwać. Może coś wywąchają.
Jeśli chodzi o bohaterów, to pomimo, iż nie mamy podanych zbyt wielu informacji względem tego jak wyglądają, ani jaka jest ich natura, usposobienie, to w toku czytania klaruje się nam ich dość spójny obraz. Myślę, iż ograniczona liczba wprowadzonych postaci, również miała na to wpływ. Zarówno matka, jak i syn, ale również ciocia są bardzo żywi, logiczni. Naprawdę dobrze ich napisałeś.
Co do świata przedstawionego, to wyczuwam nuty dickowskie – opisy miasta, konsumpcjonizmu i sacrum zastępowanego powoli przez technologię przywodzą mi na myśl “Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”. A to dla Ciebie, w mojej recenzji, bardzo dobra wiadomość, gdyż jest to jedna z moich ulubionych książek.
W kwestii światotwórczej, na największą pochwałę zasługują dwa aspekty;
Po pierwsze – warstwa science. Działania technologii i instytucji przedstawiłeś może oszczędnie, ktoś rzekłby łopatologicznie, jednak, jak na moje gusta, zupełnie wystarczająco. I to perfekcyjnie wytarczająco. Nie lałeś wody, ale oddałeś dobrze koncept robota w sklepie i cyber-konfesjonału (swoją drogą – horror), zaś gdy sytuacja wymagała większej szczegółowości (jak na przykład przy pobieraniu wspomnień) postawiłeś na sprawdzone motywy, jakieś diody, jakieś światełka, coś tam mrowi itd. Jednocześnie zrobiłeś to w sposób jak najbardziej elegancki, nie popadłeś w dramatyzm. Przy tym co nam przedstawiłeś, całokształt tych wszystkich ustrojstw i mechanik wypada przekonywująco. Brak rozwodzenia się nad techniką pozwala dodatkowo wybrzmieć najważniejszej powierzchni w opowiadaniu – warstwie emocjonalnej, która momentami wchodzi na grunt obyczajowości, która kiedyś może nadejść i przesiąknąć ludzkie głowy.
Po drugie – warstwa fiction. Logicznie i zręcznie przedstawione zostało futurystyczne społeczeństwo, w jakim przyszło żyć bohaterom. I znowuż zostało to zrobione z wyczuciem, nieinwazyjnie, bez przynudzania. Informacje, którymi uraczyłeś czytelnika, w zupełności wystarczą, by stanął przed nim pewien obraz świata. Obraz prawdopodobny, w tym momencie jak najbardziej możliwy, a przez to niezwykle dołujący.
Ano właśnie, dołujący. Warstwa emocjonalna, o której przed chwilą wspomniałem, staje się tutaj warstwą wiodącą, naczelnym elementem tej historii. Sama akcja jest tylko szkieletem, drzewem, po gałęziach którego wspinają się “dojrzewający” duchowo bohaterowie. I to drzewem bardzo pięknym, wyrośniętym, bo sam motyw “rezurekcji” ojca i odkrywanie w ten przedziwny sposób przez syna prawdziwej natury dawno zmarłego rodzica jest motywem genialnym.
Szczerze – jeden z lepszych tekstów, jakie na Nowej Fantastyce przeczytałem. Naprawdę jestem urzeczony. Gdyby można było jakoś oflagować opowiadanie, dać je tutaj do osobistej szuflady, zrobiłbym to jak zahipnotyzowany tuż po tym, gdy moje oczy trafiły na linijkę “KONIEC”. Z mojej strony mogę jedynie nominować do biblioteki, co zaraz uczynię.
Pozdrawiam serdecznie!
PS
Dopiero teraz zorientowałem się, że to Twój debiut. Cóż, w takim razie – czapki z głów. Czekam na powieść!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie Storm!
również nieco się pogubiłem na początku, choć być może ten chaos był zamierzony.
Z jednej strony był zamierzony, z drugiej chyba trochę jednak przegiąłem, bo ten początek faktycznie krzywo się czyta.
Archaizmy pasują i brzmią dobrze.
Bardzo się cieszę, zawsze się boję, że wyjdą sztucznie lub głupkowato.
No i obraz Bundy’ego świetny jako inspiracja.
Piękny, prawda?
Ogółem, dobry wiersz mimo specyficznej tematyki i myślę, że warto było się nim podzielić.
Ogromnie dziękuję za te słowa! Również pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Finkla dziękuję bardzo za komentarz!
Wobec tego będę się trzymać swojej pierwotnej interpretacji ze śmiercią.
I będzie to jak najbardziej słuszne! Pomimo, iż nie miałem tego ściśle na uwadze, to jednak obecność (tej osobowej) Śmierci na polu bitwy, pozwala śmiało założyć, iż pojawia się ona w każdym konflikcie. Może dziś jechałaby po polu bitwy na czołgu, albo leciała okrakiem na dronie?
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Dziękuję!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
dzięki za odwiedziny i miły komentarz!
Nie ma za co!
Cieszę się, że sceny z życia ryb zwróciły uwagę – wyobraźnia pracuje, co nie? :D
Oj tak, bardzo wizjogenna wstawka:))
No, niestety, wiedźma nie może pozwolić sobie na istoty, które wpadają do niej, jak do baru szybkiej obsługi, coś za coś.
Wiem wiem, ale nadal przykro…
Również pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Ściany pokryte były płaskorzeźbami, na których pikantne sceny rodzajowe z życia ryb okolone były tymi samymi winoroślami, co kolumny.

Bardzo przyjemne opowiadanie, urzekł mnie humor, oraz nieszablonowa akcja i zachowana oraz więzi bohaterów, które przeciwstawiają się utartym w popkulturze schematom przypisanym do ich gatunków. Zgodzę się również przy tym aspekcie z Bardemjaskrem.
Bardzo zgrabnie zostały wykorzystane wszystkie umiejętności bohaterów (…)
Opowieść poprowadzona dobrze, płynnie, a opisy nie przynudzają i oddają klimat miejsc i postaci. Zakończenie prozaiczne, świetnie kontrastuje z baśniowym anturażem. Szkoda tylko, że po tym wszystkim nasi bohaterowie nie będą mogli spotkać się i powspominać. No, ale cóż, reguły bezpieczeństwa wiedźmowej chatki.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Przeczytałem. Po wstępie spodziewałem się klasycznego kryminału, ale historia szybko przeszła w “Opowieści z Narnii”. Bardzo oryginalny pomysł. Był element zaskoczenia, a i napięcie się znalazło. Bardzo płynny język, fajne porównania, a także opisy, oddające dramatyzm. Dobre opowiadanie, które, moim zdaniem, wypełnia oczekiwania stawiane w konkursie. Skarb jako informacja, i to informacja potencjalnie ratująca rzesze istnień, to bez wątpienia skarb wielki.
Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
bo nie wiem jakoś dużo na ten temat
No ja właśnie prawie w ogóle, i stąd te ceregiele. Muszę się doszkolić kiedyś.
że morze mogłoby by być nad lasem, nawet jeżeli chodzi o metaforę stada wron.
No właśnie sporo myślałem nad tym, czy nie jest to trochę bez sensu, ale w końcu zostawiłem. Uznałem prymat emocji nad logiką, w końcu to poezja.
Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Dyingpoet
Dziękuję bardzo za obszerny komentarz!!!
Ale w trzeciej zwrotce masz 13, 13, 7, 7, 6, 7. Na pewno jedną sylabę za dużo. No i na końcu masz 6, 7 zamiast 7, 6. Niby razem w obu przypadkach daje 13, ale chyba lepiej by się czytało, gdyby to się tak nie zmieniało. Tak samo w czwartej zwrotce. Masz 13, 13, 8, 5, 6, 7.
No właśnie nie zadbałem, by była jakaś reguła w tych wersach dzielonych. Myślałem, że jak razem jest 13 sylab, to wystarczy. Dziękuję za wypunktowanie, będę wiedział co robić w przyszłości.
I czasami rymy mi zupełnie nie pasują.
Cóż, chciałem, by były trochę nieoczywiste, ale jak widać przedobrzyłem.
Też ciekawa archaizacja. Raczej nie lubię wierszy z archaizmami, ale ten nawet dobrze się czytało.
Bardzo mi miło!!!
"Nie obejmiesz wzrokiem, / Lasu pik pod morzem wron." Uwielbiam ten fragment, moim zdaniem zdecydowanie najlepszy.
Chciałem jeszcze wymienić inny oręż, ale ramy sylabizacji mnie powstrzymały, plus nie chciałem za nadto przynudzać. Uznałem, że piki mają największą aurę, i to na nie postawiłem. Widać, była to dobra decyzja.
Jeszcze raz dziękuje za komentarz! Również serdecznie pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Bardjaskier
Dziękuje bardzo za klika!!!
choć uważam, że tytuł wiersza, na przykład bellum tricennale, lepiej by naprowadził czytelnika :)
Kurczę, tytuł ten serio byłby niezły, ale trochę kłóci się z moim zamysłem, by przedstawić pewne studium baroku, jego esencję, i z czym mi się przede wszystkim kojarzy. Choć mam świadomość, iż pierwsze trzy strofy mają charakter dosyć fabularny, którego sens nie został do końca wyłożony. Jednak już dwie ostatnie chyba zagrały, tak jak chciałem, i oddają klimat epoki.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Bardjaskier
Dziękuję za komentarz!!!!
Więc się zastanawiam, jakim? Kto z kim :).
O to właśnie chodzi! Za wojny trzydziestoletniej (a właśnie ją widzimy we wierszu) panował nieopisany wciąż chaos. Dotyczyło to również to kwestii sojuszy i motywacji jej uczestników. Pierwotny podział na katolików i protestantów jako stron szybko uległ zatarciu. Państewka ( a było ich w Świętym Cesarstwie Rzymskim bez liku ) przechodziły z jednej strony na drugą, niezależnie od religii ich obywateli.
Jeśli chodzi o sam podmiot liryczny, to jest on żołnierzem takiego właśnie katolickiego księstewka. Jego książę zginął jednak pod Pragą, zaś następca, jego brat, zmienił sojusz i dołączył do sił protestanckich. Wieść o tym, którą niosą drabanci, powoduje, iż żołnierze atakują dotychczasowych sojuszników.
Również pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
to jedyne, co mogę powiedzieć bez spojlerowania, to to, że „jakość” tej części jest podyktowana tym, co dzieje się po zmianie scenerii. Gdybym postawił na „mocniejszą” pierwszą połowę, całość mogłaby tracić na wiarygodności.
O to, to!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Dalekopatrzący
Dziękuję bardzo!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
freki
Dosadne, brutalne, nieuprzejme, ale chyba zgodne z prawdą.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Anonim:
O dwojgu takich, co wyruszyli na wyprawę pokojową, a skończyli…
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Będę, będę!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!



Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
No właśnie dziś w komentarzach Bruce też mnie olśniła w tej kwestii. Widać wolno się uczę, a jeszcze wolniej dostrzegam pewne fakty. Ale od teraz będę naczelnym klikaczem, obiecuję!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
O, już mam. Swoją drogą, nie wiedziałem, że można nominować tekst do biblioteki. (znowu wstyd) Niezły gamechanger, zwłaszcza, iż aspiruję do roli samozwańczego krytyka i trochę opowiadań przeczytałem.
Widziałem Twój klik i jeszcze raz dziękuję!!!!!!!!!!!!!! Cieszę się, że się spodobało.
Do zobaczenia!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Witam pierwszą recenzentkę!
Dramatyczny utwór z bardzo trudnymi rymami oraz ilością sylab w wersach, brawa! :) Ja bym takiemu wyzwaniu nie podołała…
Bardzo dziękuję!!! Cieszę się, że udało się oddać ten dramatyzm. Za baroku bowiem było głównie dramatycznie (wbrew wizerunkowi epoki utartemu w popkulturze). Co do budowy – chciałem się przyłożyć to wziąłem kartkę i lepiłem. Najpierw bardzo, bardzo opornie, ale potem szczerze mi się spodobało. Różne modele strof, rymów itp. to świetna zabawa. Tekst staje się przez to jakby, sam nie wiem, trójwymiarowy, i to abstrahując od samej treści.
Może warto zerknąć do Kalendarza Adwentowego i wypełnić okienko,
Łomatko, a cóż to takiego? Proszę wyjaśnij, bo nic nie wiem. Wstyd się przyznać, rok tu siedzę, a wciąż zielony jestem.
skoro tak pięknie piszesz? :)
Pozdrawiam serdecznie, klik. :)
Jeszcze raz dziękuje Ci bardzo!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Dzięki za spojrzenie fachowym okiem, poprawiam.
Prędzej amatorsko-amatorskim:D
Cieszę się, że tak to odbierasz.
Załużyłeś, autorze, na wszelakie pochwały.
freki
Mam też poważniejszy zarzut – moim zdaniem tekst nie spełnia założeń konkursu, które były jednak bardzo konkretne, aż do przesady.
Tak się zaczytałem, że aż mi to umknęło. Obawiam się, że możesz mieć rację. Ale nawet jeśli tak jest, to trzymam kciuki, by tekst dostał się chociaż do biblioteki, bo moim zdaniem na to jak najbardziej zasługuje.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Jeden z oryginalniejszych pomysłów jakie na Nowej Fantastyce przeczytałem. Pomijając już wytrawny warsztat, widzę sporo pracy włożonej w poprawne ujęcie kwestii astronomicznych i biologicznych. Zakończenie, cóż, niezbyt przyjemne, ale tak to już w świecie bywa.
Pozdrawiam serdecznie!
PS Wróżę sukces na konkursie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
– Zostaniemy tu na zawsze. Te skały żywią się strachem. Jeśli wpadniesz w panikę, ściany zaczną się zaciskać. Utrzymaj spokój, a będzie dobrze.
Dobry koncept!
Biegł na oślep, myśląc tylko o tym, by nie nadepnąć na żadne jadowite stworzenie czyhające w trawie.
Biegł, aż grunt pod nogami zaczął się zmieniać.
Niepotrzebny podział i powtórzenie. Sugeruję zmienić na “Biegł na oślep, myśląc tylko o tym, by nie nadepnąć na żadne jadowite stworzenie czyhające w trawie. Grunt w pewnym momencie zaczął się się zmieniać”
Jasny gwint… Pierwsza część była dobra sama w sobie, ale końcówka to już zwaliła mnie z nóg. Szczerze majstersztyk. Czytającym komentarz niczego jednak nie zaspojleruję. Marsz na górę i czytajcie!
Pozdrawiam i trzymam kciuki na konkursie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Oczy, nos, usta, zakrwawione włosy rozmyły się a na ich miejscu ukazała się spalona słońcem i zalaną krwią twarz mężczyzny.
– Benitez! – ryknął Kovalsky rozpoznawszy rysy.
Sześć. Skok. – Automat uruchomił sekwencję startu.
Bardzo, bardzo dobry zwrot akcji!
Zgrabnie napisane, uwielbiam takie kosmiczno-najemnicze ceregiele. Szkoda tylko, że nie dane nam było doświadczyć samej wyprawy. A właśnie, gdzie tutaj jest skarb?
Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Po tych słowach nad zgromadzonymi zapadła nieprzenikniona cisza, jakby czas na kilka chwil zamarł.
Skoro pierwszy akapit to słowa bohaterki, należałoby wyróżnić je pauzą dialogową.
Proszę żyjąc– straciłam więcej, żyjąc, niż stracę, umierając!
Aż mi się w głowie zakręciło.
Znała jedynie dwa prawa: posłuszeństwo albo śmierć.
Ja tu widzę jedno prawo.
W jednej chwili szalejące pnącza zamarły, zatrzymując swoje żelazne pnącza nieopodal tronu.
Powtórzenie.
Szkielet królowej na tronie zadrżał, wydając odgłosy wycia
Masło maślane, sugeruję zmienić na “zadrżał i zawył”.
Podoba mi się baśniowa oprawa i podróż na wzór, nie wiem, “Czarnoksiężnika z Krainy Oz”? Zakończenie wpasowuje się idealnie w temat konkursu, jednak jest trochę przewidywalne. Również sama historia zasługuje miejscami na dopełnienie, zwłaszcza wątek ich śmierci i długu.
Najbardziej spodobała mi się sama legenda o złej królowej i niepokornej wiosce. Bardzo zgrabnie poprowadzona, a trochę mitów i legend przeczytałem i przyznam szczerze, że tę naprawdę czyta się jak prawdziwą.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
pzarzycki
Witaj!
Skojarzenia Tarkovski, Lem, Snerg oraz niedawno obejrzany film “Drabina Jakubowa”.
Matko Boska, nie przesadzasz?:D Czuję się zawstydzony.
Ja mam za mało doświadczenia pisarskiego.
No ja tym bardziej.
Tobie ten tekst całkiem nieźle wyszedł.
Dziękuje!!!
Trudno do mnie trafić.
Może kiedyś mi się uda, gdy napiszę coś w Twoich gustach.
Dziękuje za komentarz i pozdrawiam!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Przez moment miałam wrażenie idealnej ciszy, jakbym weszła do budynku i zamknęły się za mną drzwi, odcinając dźwięki ulicy, ale szybko zaczęły docierać do mnie różne odgłosy lasu: postukiwanie dzięcioła, brzęczenie owadów, trzepot skrzydeł ptaka, być może spłoszonego moją obecnością.
Większość partii w tej operze kończyła się równie nagle, jak się zaczęła, ustępując miejsca innym leśnym artystom.
Piękny, wierny opis. Kto przesiaduje w lesie, ten wie.
Historia bardziej smutna, niż przerażająca. Naprawdę świetnie opisany tragiczny stan psychiczny bohaterki i jej bezdenna rozpacz po stracie córki. Napięcie było, czytało się z wyczekiwaniem. Postać “drwala” fajna, choć moim zdaniem trochę przerysowana. No i właściwie nic od niego się nie dowiadujemy. A propos wiedzy – zakończenie pozostawia duży niedosyt, brakowało rozwiązania akcji. Jest to oczywiście tylko moja opinia, gdyż to zakończenie, które tutaj mamy, też jest całkiem niezłe. Jeszcze brakuje mi trochę podkreślenia tego “skarbu”, którym jest tutaj, jak rozumiem, wiedza o losie córki.
Niemniej, zostawiając niuanse na boku, opowiadanie świetne.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Faktycznie, opis święta na początku ( a także w samym tytule ) jest dość problematyczny, gdyż zdaje się nie mieć istotnego miejsca w fabule. Mogłeś to wszystko jakoś jeszcze spiąć klamrami dodatkowych wątków związanych z jubileuszem, lub zgoła odwołać się do niego w finale. Na przykład opisać, że nowe monstra potrzebowały rok na przepoczwarzenie, i zaatakowały dopiero w następne święto. Zapowiadało się nieźle, zwłaszcza wprowadzenie i powtarzanie tego “pójdę po skarb” w różnych formach bardzo mi się spodobało. Miało taki wydźwięk uniwersalny, podkreślało żyłkę odkrywcy leżącą w gatunku ludzkim, niezależnie od płci, stanu, i wieku jego przedstawicieli.
Największą zaletą opowiadanie jest koncept skarbu (i map) jako pułapki zastawionej przez głodną bestię. Bardzo oryginalne i mroczne, naprawdę świetny pomysł!
Opis świata, choć bardzo skromny, miałby potencjał, gdybyś poświęcił mu nieco więcej czasu i też jakoś bardziej sprzęgnął go z samą historią. A propos czasu – przychylę się do zdania przedmówców, iż końcówka trochę zawodzi. Wypada, jakby była pisana na prędce. Moim zdaniem do poprawy, bo sam zamysł z bestią powoduje, iż tekst ten naprawdę zasługuje na doszlifowanie.
Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie! Witamy na NF!
Zdążył dostrzec trwający sekundę chciwy blask w oczach drugiego mężczyzny.
To “drugiego” zbędne, skoro byli tam sami.
Wcześniej podróżował sam i z chęcią pokonałby resztę wyprawy w taki sam sposób, gdyby nie fakt,
Trochę mi zgrzyta, zwłaszcza powtórzenie tego “sam”. Proponuję tak:
“Wcześniej podróżował w pojedynkę i z chęcią pokonałby resztę wyprawy w ten sposób, gdyby nie fakt(…)”
Spojrzał jeszcze raz na skały, przypominały teraz złowrogo wymierzone w niebo sztylety.
Zamiast przecinka wstawiłby tu kropkę. Zdania wybrzmiewałyby wtedy “wolniej” potęgując tym samym klimat krajobrazy.
Talay odwrócił się i patrzył teraz wprost na drugiego mężczyznę, jego twarz przybrała wyraz kamiennej powagi.
Znowu bezsensownie “drugiego”. Moja sugestia:
“Talay skierował wzrok w jego stronę. Jego twarz przybrała wyraz kamiennej powagi.”
Talay kucał nad taflą wody obmywając sobie twarz. Nie usłyszał składającego się do niego od tyłu współtowarzysza.
Literówka.
Mężczyzna zaciągnął truchło do wody, by ta w pełni je pochłonęła.
Skoro Talay już był połowicznie w wodzie, to to zaciąganie truchła nie brzmi logicznie. Proponuję zmienić na;
“Mężczyzna pchnął truchło w wodę, by ta w pełni je pochłonęła.”
Wreszcie piątej nocy spomiędzy skał wyszedł ku niemu wilk. Spłoszone konie stanęły dęba rżąc odnośnie.
Wkradł się chochlik.
Całkiem wciągająca opowieść, do tego bardzo dobrze napisana! Twój debiut uznaję za jak najbardziej udany, toteż gratuluję. Przychylam się jednak do narzekań przedmówców, iż tekst jest zbyt krótki i końcówka popełniona trochę po łebkach. Z jednej strony finał kłuje w oczy ze względów wartszatowych – jest naprawdę króciutk,i a istotne dla fabuły kwestie w nim poruszone drastycznie spłycony. Z drugiej – żal bierze dlatego, że czytało się naprawdę dobrze, a tak szybko się skończyło;)
Także czekam z niecierpliwością na odtajnienie konkursowych autorstw, bo będe z uwagą śledził Twoją karierę.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Czy osoba schowana w bunkrze uratuje cywilizację, która została odbudowana po zagładzie w oparciu o beletrystykę?
Kawał tytułu, nie ma co…
Czas: dokładnie kilkadziesiąt lat
Hell yeah
Uprzedzając ewentualne pytania i wątpliwości: bladego pojęcia nie mam dlaczego ktoś ukrył w sejfie książki, a nie pieniądze lub inne kosztowności, ale tak właśnie było. Koniec i kropka.
A teraz wróćmy do historii…
To akurat całkiem zrozumiałe. Po zagładzie zestaw książek schowanych w sejfie mógłby mieć charakter, rzekłbym – całkiem definiujący.
Nie było też wódeczki ani kieliszków, za to na stole zagościł bimber pędzony na grzybach i kościach szczurów oraz dwa blaszane kubeczki.
Brzmi bajecznie, ale zacier by chyba nie zapracował:((
Czytało się miło i płynnie. Mnie również spodobał się pomysł z narratorem, choć niestety czasem spojlerował. Przy tak krótkich scenach opisywanie w ich wstępach zbliżających się wydarzeń, ma na pewno swój klimat i jest jakąś tam konwencją, ale niestety burzy suspens. Który tutaj mógłby być jeszcze bardziej podbity.
Podoba mi się trzykrotna zmiana potencjalnie “głównego” bohatera, który niesie na barkach brzemię fabuły. Sprawa zaskakująca czytelnika, pomysłowa, a przede wszystkim naturalna i logiczna, zwłaszcza w realiach przedstawionego tutaj świata. Jest postapo, jest groźnie, ludzie giną, i żadna tarcza fabularna pomóc nie może. Ale tak, jak to już w życiu jest – ginie jeden, a jego historię/cele/marzenia niosą inni, którzy mieli więcej szczęścia.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia w konkursie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Piękna mapa!
Wszystko przez Krzycha.
Tak to już jest z nimi…
Droga wypadała nam przez przejście podziemne, wiecie, to koło dworca.
Wiem.
Spojrzałem na swoje ręce i zobaczyłem szponiaste dłonie pokryte zielonkawą skórą i rzadką szczeciną. Nogi wyglądały podobnie, a na dodatek czułem się jakiś taki niższy.
– Tutaj jesteś goblinem. Gdybyśmy nie byli wspólnikami, udusiłbym cię gołymi rękami.
Fajnie, jakby to Maciek został goblinem. Pasowałoby to do jego geldcugu:))
bo dość szybko znalazłem się końcu stawki.
Smok pożarł “na”.
Wejście z drugiej strony wieży. Tam na ścianie jest wyryty tekst zagadki. Na pulpicie jest papier i inkaust. Odpowiedź na piśmie proszę przynieść do mnie.
Haha, dobre, dobre.
Diamenty z tamtego świata, w naszym okazały się fasolkami,
Tak coś przeczuwałem.
Cholera! Jestem chyba jedynym facetem na świecie, który dostał grzywnę za znęcanie się nad smokiem.
Genialne.
Bardzo przyjemnie się czytało, widać ogromną wprawę. Mam już więc pewne podejrzenia co do autorstwa.
Całość umocowana bardzo klasycznie, wręcz sztampowo, jednak mam świadomość, iż to celowy zabieg, bo niezmiernie udanie kontrastuje to z wydarzeniami i bohaterami z “naszego świata”. Sztampy nie ma już jednak przy samej fabule, która przedstawia się oryginalnie, ciekawie i, przede wszystkim, zabawnie. Przez całą lekturę towarzyszył mi głupawy uśmiech, toteż żal aż bierze, że tak krótkie. No, ale cóż, wymogi formalne to wymogi formalne.
Tak jak mój przedkomentujący życzę powodzenia w konkursie.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Rybak3
Bardzo dziękuje! Będę słuchał, obiecuję:D
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Zło jako wirus: Nie musisz być złym człowiekiem, żeby zachorować. Wystarczy, że masz osłabioną odporność i znajdziesz się w miejscu infekcji. Bohater przyjechał do źródła zarazy (domu/lasu) w momencie największego osłabienia psychicznego. "Złe" się do niego „przykleiło” nie dlatego, że zasłużył, ale dlatego, że mógł je ponieść dalej.
Czy to sprawiedliwe? Absolutnie nie. I to chyba w horrorze przeraża najbardziej.
Cóż, całkiem ciekawe podejście. Faktycznie ta kara niezawiniona, rodem z antycznych tekstów, ma tutaj w tym wszystkim nawet sens. I doprawdy przeraża.
To dla mnie cenne, że tekst żyje w Waszych głowach i skłania do pytań
I to w tym całym pisaniu najważniejsze!
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Piotrek77
Polska ma tyle ciekawych, pełnych tajemnic miejsc, że można by napisać jeszcze wiele opowiadań i powieści.
Uważam też, że świetnie jest mieć możliwość odwiedzenia w rzeczywistości miejsca opisanego w opowiadaniu i poczucia jego klimatu.
Oj tak. Co do Świętego Krzyża, na pewno kiedyś się wybiorę. Ja z kolei zapraszam na Kujawy, zwłaszcza moje ojczyste, Południowe. Również mamy parę niesamowitych miejsc.
Pozdrawiam!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Oj tam, oj tam. Dużo do poprawiania nie było, tylko czasami coś tam doradziłem. To raczej ja dziękuję Tobie crev za zwrócenie się do mnie i jednoczesne uznanie mnie (błędnie) za kogoś kompetentnego do bety. Pierwszy raz robiłem coś takiego, także dziękuję za wspólnie spędzony czas!
Jak obiecałem, komentarz “pozatechniczny” sklecę po publikacji, a zatem;
To, co najbardziej przemówiło do mnie w Twoim opowiadaniu (a można je tak śmiało nazywać i wcale nie będzie to szumne) towarzyszyło nam konsekwentnie przez cały tekst. I Bogu dzięki, bo ta rzecz właściwie odwala tutaj całą robotę. Mam tu na myśli realne, prawdopodobne umocowania leżące w kwestii poczynionego przez Ciebie światotwórstwa, które idą w parze z wielkim naturalizmem w zakresie kreacji postaci i ich losów. Nasz główny bohater nie jest aniołem, ba, dość długo może czytelnikowi zająć samo stwierdzenie, czy jest pro– czy antagonistą. W tym miejscu warto to jeszcze podkreślić, bo jest to taka mini-zaleta sama w sobie: nie odkryłeś przed nami na wstępie wszystkich kart, tylko stopniowo zapraszałeś nas do stworzonego przez siebie świata. Paru spraw trzeba było się domyślać, a potem konfrontować swe przypuszczenia z faktami wypływającymi już z rozwijającej się fabuły. Nie wszystko było opisane, nie wszystko było wyjaśnione, ba, nawet pojawiały się stwierdzenia zakrawające na dwuznaczność, a wręcz na wieloznaczność, toteż umysł czytelnika przyjemnie mrowi. Większość z nas ma żyłkę odkrywcy, taka ludzka natura, toteż z przyczyn gatunkowych przedstawiciel homo sapiens sapiens powinien miło spędzić czas przy lekturze “Największego z kolektorów”.
No właśnie, wróćmy do niego. Pokazane są nam brudy i problemy Hardy’ego Harda, często w bardzo ekspresyjny, dosadny sposób. Dość powiedzieć, że to arcyoryginalna postać, którą, pomimo całego szeregu przywar, można szczerze polubić i której losy z napięciem i nadzieją można śledzić. Nawet jego ciągłe piwkowanie w zasyfionej kabinie statku miało w sobie coś wielkiego, i mówię to bez cienia ironii.
Całe te “prawdopodobne umocowanie” (bo naprawdę nie wiem, jak to inaczej nazwać:/ ) dotykają również warstwy science Twojego dzieła. Zawód kolektora, jego historia i same, swoją drogą genialnie opisane, technikalia naprawdę mają sens i widziałbym taki koncept w przyszłości. Bardzo dalekiej, ale jednak. Sprawa prosta, zrozumiała, a jednak niesamowicie szumna i potencjalnie niezmiernie przydatna dla sięgającej w kosmos ludzkiej społeczności.
A propos. Co do warstwy właśnie międzyludzkiej, obyczajowej również w niej sprawy mają się podobnie. Relacje Hard’yego z rodziną, jego dawne tragedie i wynikający z nich nałóg, a zwłaszcza świetnie zarysowana więź z Czternastym wyszły niesamowicie autentycznie. Chciałbym jeszcze zobaczyć ich w akcji, toteż popieram potężnie Twoje plany, co do rozwinięcia tej opowieści jeszcze w coś większego.
Cóż mogę więcej powiedzieć? Jeszcze raz dziękuje Crev za możliwość choćby skromnego uczestniczenia w procesie twórczym, a wszystkich gorąco zapraszam do lektury.
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
„Oblepiający upał” – upał, który sprawia, że człowiek się poci, ubrania kleją się do ciała, powietrze wydaje się ciężkie i gęste.
Wiem, wiem, do tego nie miałem zastrzeżeń.
Propozycja zmiany na: „Ruch na drodze był praktycznie zerowy” jest poprawna i precyzyjna, ale brzmi nieco bardziej technicznie i neutralnie.
Tutaj się zgodzę. Moim zdaniem moja wersja dalej brzmi lepiej, ale faktycznie – odbiera trochę tej obrazowości.
A może jest w tym coś z ponurego, kosmicznego losu, który w jakiś sposób równoważy rachunki – jedno odrzucone dziecko (on) spotyka widmo drugiego (jej syna), a duch matki staje się jego przekleństwem. Finał miał sugerować, że uciekając od jednego "Złego" (choroby), wpadł w sidła innego, być może na stałe.
Wszystko tutaj rozumiem, poza jednym – dlaczego właśnie on zasłużył na te paranormalną karę? Czymże zawinił upiorowi, którego nigdy nie poznał?
Jeszcze raz uprzejmie dziękuję za poświęcony czas. Kłaniam się!
Nie ma sprawy! Pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Upał był oblepiający, lepki jak gorączka.
Z jednej strony powtórzenie tej lepkości, z drugiej – czy gorączka może być lepka? Chyba jedynie w kontekście potliwości. Może lepiej byłoby:
“Upał był oblepiający, bezlitosny, jak gorączka.”
Burza go karmiła. Każdy błysk na horyzoncie był jak haust czystego powietrza po dusznym dniu. Czekał na grzmot nie z lękiem, ale z niemal drapieżną satysfakcją, czując, jak wibracja pioruna rezonuje głęboko w jego klatce piersiowej. To był jedyny chaos, który go uspokajał.
Jak najbardziej go rozumiem. Należę do najbardziej walniętych fascynatów gwałtownych zjawisk pogodowych i w tym miejscu muszę Cię pochwalić – świetnie oddałeś duch zjawiska.
Ruch na drodze praktycznie nie istniał. Samotni kierowcy w rzadko mijanych autach.
To “istnienie” trochę tutaj jakoś zgrzyta. Moja propozycja – “Ruch na drodze był praktycznie zerowy”.
Nadpłynęła kolejka ze staroświeckimi wagonikami.
Bardzo fajne, oniryczne. Oddaje ten specyficzny dla niektórych snów ruch.
Widząc za oszkloną ladą równo ułożone paczki papierosów, ku swojemu zdumieniu poprosił o obojętnie jakie
Zdumiał się tym, że wziął papierosy, czy tym, że poprosił o losowe? W ogóle to, czemu miałby zdumieć się swoim własnym zachowaniem? Czy dlatego, że kupił papierosy bez namysłu, pogrążony w myślach, czy może zwyczajnie to zachowanie typowe dla jego problemów z psychiką? Jedna sprawa, tyle pytań…
Nie robił tego od czasu studiów.
O, jest namiastka odpowiedzi.
Masując zdrętwiały kark odwrócił się w stronę kierowcy i zamarł. We wstecznym lusterku, ociekając wodą spoglądała na niego z goryczą nieznajoma dziewczyna z drogi.
Fajny, dość straszny zwrot akcji na koniec, jednak jednego nie wyjaśniłeś – czemu duch kobiety tak się na nim uwziął? Wiem, wiem, jest chory psychicznie, ale przecież nie wiedział wcześniej o tej kobiecie, a jednak ją widział, toteż wnioskuję, że to jednak jej duch. A zatem pytanie wciąż wybrzmiewa.
Ciężko z płynnością, czasami trudno mi się czytało (ale jestem zmęczony, więc to też mogło się dołożyć). Akcja poprowadzona jest momentami chaotycznie – raz ciągnie się upstrzona opisami i porównaniami, a raz kilka zdań zmienia nam całkowicie nastrój i scenerię. To nie jest jakiś tam straszliwy błąd, ba, masz prawo, Autorze, tak to wszystko rozgrywać, ale mi osobiście ten styl narracji nie przypasił.
Co do zalet, to najbardziej spodobała mi się Twoja polemika z rzeczywistością. Tworzysz ciekawe opisy zjawisk wewnętrznych bohatera, które wybornie wchodzą w dialog z wydarzeniami, których jest świadkiem (same wydarzenia też nieźle przedstawione). Jest suspens, jest klimat, jest oniryzm i dobrze poprowadzona warstwa psychologiczna.
Całość oceniam raczej lepiej niż gorzej, ale jednego jestem pewien – coś spod Twojej ręki bym jeszcze przeczytał. I to nie raz. Podoba mi się ogólny anturaż, a także, a może raczej, przede wszystkim – ścieżki, którymi kroczy Twój umysł.
Także do zobaczenia i pozdrawiam!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Piotrek77
Robert – widzę, że znasz te mniej oficjalne sekrety Świętego Krzyża. :)
Mniej oficjalne sekrety takich miejsc to mój konik. Zwłaszcza, jak miejsca takie leżą blisko, w samej ojczyźnie:D
gdzie nie istnieje materia, a sama myśl potrafi kreować rzeczywistość
Jestem idealistą, więc według mnie, tak to wygląda również u nas. Duch ważniejszy od materii, kwestia wizji i tak dalej…
Świadomości zamieszkujące ten świat również mogą w tym momencie rozważać istnienie zupełnie alternatywnego dla nich świata. Może ktoś teraz opisuje w publikacji wyobrażenie naszego świata, z tajemniczą maszyną, która pozwala eksplorować miejsca poza czasem.
Filip chwilę się zastanowił i dodał:
– Może wydaje się to szalonym pomysłem, ale w teorii wieloświatów faktycznie możemy znaleźć taki świat, w którym ktoś spisuje naszą historię.
Faktycznie, Filip został teraz nieco wybielony. Wytrawny fragment!
Pozdrawiam serdecznie!!!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
Panowała całkowita ciemność – idealne warunki dla finalizacji transgranicznej transakcji przemytniczej.
Te “idealne warunki” z myślnikiem po ciemności (nie wymieniasz w tym zdaniu niczego więcej) trochę się gryzą. Moja propozycja;
“Panowała całkowita ciemność – w sam raz, by sfinalizować transgraniczną transakcję przemytniczą.
płynęła od strony polskiej. Druga – obdrapana, zielonkawa, przypłynęła
Rozbieg czasowy, w drugiej sytuacji łódź też powinna jeszcze płynąć. Aby uniknąć powtórzenia jednak, możesz napisać, że druga “zbliżała się od strony granicy białoruskiej”.
futrzaną papachę;
Wiedziałem, że Białorusin będzie w papasze:D
Tym razem ich kolej, aby zadbać odpowiednią atmosferę przy dobijaniu targu.
Zjedzone “o”.
Na stole wylądowały cztery obrzydliwie tłuste kawałki słoniny
Słonina to praktycznie sam tłuszcz, więc pisanie, że była ona obrzydliwie tłusta, to tak, jakby napisać, że woda była obrzydliwie mokra.
A jednocześnie, zbudował najlepszy system represji w dziejach ludzkości – radziecki aparat kontrrewolucji i terroru.
Radziecki aparat walki z kontrrewolucją jak już.
a unoszący się siarczany odór zwrócił nawet uwagę pogrążonych w kłótni przemytników.
To “nawet” trochę tutaj bez sensu, biorąc pod uwagę, że byli tam sami.
Groteska okadzona oparami horroru i samogonu, zupełnie, jak u Pilipiuka. Jakby to powiedzieli w Białymstoku – podoba się dla mnie! Ile tego wysmarujesz, tyle przeczytam.
Pozdrawiam serdecznie!
PS
Pyszna gra słów z ostatnim “dziełem” Pasoliniego (którego osobiście nie cierpię). Poznałem też przy okazji ukraińską wersję słoninki.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
i tak moje przesłania są z reguły zbyt enigmatyczne i niezrozumiałe przez odbiorców.
Chętnie wziąłbym jakieś na tapet. Do zobaczenia zatem w przyszłości!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Tarnina
zdestanowanych
?
Hahaha miało być zdesantowanych. Już poprawiłem. Swoją drogą wymyśliłem (a raczej moja ręka, która przeklikała źle na klawiaturze) nowe określenie na ubicie kogoś. Pasuje do jakiegoś szumnego, wojennego sci-fi z niszczycielami i wielkokalibrowymi działami. ZDESTANUJEMY WAS WSZYSTKICH, MARSJAŃSKIE ROBALE!
Eeee, tekstów z cyklu "kosmici są dobrzy – kochajmy się" jest dużo. Taka moda.
Skoro taka wola autora, cóż nam do tego? Zapronowałem jedynie szablon, formę. Myśleć musi sam.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Moje uszanowanie!
To tam są te zagadkowe krypty wykute w skale pod klasztorem?
Pomysł świetny, ale związku z wykonaniem miałbym parę uwag. Koncepcja, rosnące napięcie, lekka groza przebijająca się zewsząd w dzień rodzinnej wycieczki… To wszystko wypada doskonale, ale finał z profesorem w kitlu i platformami trochę zbił mnie z pantałyku. Bo oto sam wątek uniwersów i transgresji jest genialny, ale dziwna oprawa pod koniec przybiera go trochę w przyziemnie, odrobinę jowialne szaty. Jakby niepasujące do zbudowanych przez Ciebie, solidnych podstaw.
Całokształt jednak jak najbardziej na plus. Do tego mam świadomość, że jest to pewien wyciąg z czegoś większego.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!
Beastie Boys type shit:D
Fajne, miło jest zobaczyć coś nowego.
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA RZĄDZI !!!