Profil użytkownika

Takie coś z takim czymś bez takiego czegoś.

Moi dziadkowie twierdzą, że moje opowiadania mają jakiś poważny morał, ale nie jestem tego taki pewien. d:


komentarze: 437, w dziale opowiadań: 396, opowiadania: 137

Ostatnie sto komentarzy

Przyjemne, zabawne opko. 

Był kiedyś taki odcinek, w którym Tygrysek mianował się królem, sporządziwszy kukłę jakiego groźnego zwierza. I kiedy ktoś kwestionował coraz głupsze jego nakazy, pociągał za sznurek, straszna bestia się zjawiała, a on ją pokonywał, udowadniając, że wciąż musi być królem.

Operacja pod fałszywą flagą, jak się patrzy.

Serdecznie pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Robercie Raksie, cześć!

Rad jestem, że Ci się spodobało. Fajnie też, że mój skromny research wystarczył… ;)

Dziękuję za klika.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Jest to pewna odpowiedź, chociaż wiesz… jak miałem dziesięć, albo może nawet dziewięć, lat, to z tatą oglądałem Człowieka z wysokiego zamku. :] Jak kogoś katowali, albo była publiczna egzekucja, to kazał mi zasłonić oczy, ale jednak słysząc serię z karabinu nietrudno było sobie dopowiedzieć resztę. Często też zapraszał mnie do siebie, bym popatrzył, jak gra w gry. Podobno byłem przy tym jak grał w Mafię, ale osobiście tego nie pamiętam. Najlepiej pamiętam, jak grał w Kerbal Space Program.

Ale mimo wszystko Twoje uzasadnienie brzmi dosyć sensownie,

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, ależ oczywiście. Zwyczajnie zastanawia mnie, co tak niezwykle atrakcyjnego jest dla Was, dorosłych, w okresie dorastania. Bo jeszcze trzy albo dwa lata temu nie słyszałem od kogokolwiek, że chciałby być w moim wieku. Ale po trzynastych urodzinach dorosłych twierdzących, że chcieliby być w moim wieku, pojawiło się zaskakująco wielu. I to mnie zastanawia.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Jim, jesteś już którąś osobą, która mówi mi, że chętnie zamieniłaby się ze mną z racji na wiek. Ja Was, ludzie, nie pojmuję. Czternaście lat? To Wam się marzy? Zrozumiałbym, gdybyście marzyli, nie wiem, o dziewiętnastu, dwudziestu, albo o byciu stricte dzieckiem. Ale Wy wybieracie właśnie wiek nastoletni, i to ten wczesny. Dlaczego? Dlaczego chcecie wylądować akurat pośrodku hormonalnej burzy? Jesteście szaleni, czy to dorosłość jest tak bardzo do dupy?! d:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Robercie, wyrażam takie samo zaskoczenie i rozbawienie pointą, jak przedmówcy. Nawet ostrzejsza niż w Rodzinie. Świetny szorciak.

„Bielik, wersja 21.37”

Wybitny ukryty żart, milordzie. 

 

Pozdrawiam i życzę wszystkim tu zgromadzonym, by odwrócony efekt Flynna jednak nie postępował tak szybko. :p

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Przeczytałbym te notatki. ;p

Zresztą, z dwoma innymi świrami mojego pokroju tworzę polityczny role-play, a na jego potrzeby…

na ten moment mam teczkę map

zeszyt z fikcyjnymi herbami

Może herby nie, ale…

A oprócz tego na youtubie kilka hymnów i takich tam…

Ale apogeum mojego szaleństwa jest banknot, którego kilka sztuk mi wydrukowano i dumnie służą za zakładki.

Więc w pełni Cię rozumiem i szanuję.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

To jest bardzo ciekawe pytanie. Myślę że to właśnie dlatego, że jest tak zuy. Wtedy można się zastanowić, jak by to zuo wyglądało po wygranej wojnie. Czy Rzesza by się zliberalizowała? A co gdyby Rzesza weszła w posiadanie Afryki, co z lokalną ludnością? Czy zamiotłaby swoje zbrodnie pod dywan? (Jak w Vaterlandzie) Jak by wyglądało życie Aryjczyków? Czy żyliby sobie wesoło w Lebensraum i mieli piętnastoosobową służbę złożoną ze Słowian, czy nękałaby ich partyzantka, czy może totalitaryzm to totalitaryzm i oni też żyliby w strachu przed donosem na jakieś odstępstwo od linii Partii? I uważam, że można w ten sposób bardziej namacalnie podejść do tematu totalitaryzmu i rzeczonego zła. Bo czytając 1984 myślałem sobie “No, tak, tak, Oceania, Wielki Brat, niefajne rzeczy się dzieją”, ale gdy czytałem Vaterland, miałem gęsią skórkę i bałem się naprawdę, gdy Harris opisywał ten rygor, albo turystów i Niemców niezdających sobie sprawy z tego, że Słowianie i Żydzi wcale nie wyjechali za Ural…

I myślę, że rzeczony Vaterland dobrze pokazuje, że mówiąc o nazistach nie trzeba pokazywać czytelnikowi “O, a tu Polaczki pracują szesnaście godzin dziennie i padają z wycieńczenia, o a tu masowa mogiła, o a tu…” tylko przedstawić niezwykle eleganckie zło w białych rękawiczkach i z dyplomatycznym językiem.

Więc czytaj Vaterland! Ale już!

O, widzisz, to jest IMO bardziej interesujące!

Tiaaa, tyle że, jak mówiłem, przejechałem się na tym niesamowicie… ale oczywiście Tobie może pójść lepiej. ;)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

SNDWLKR, witam!

Jeśli nie czytałeś, przeczytaj Vaterland Roberta Harrisa. Jest świetny, a mimo że śledzimy funkcjonariusza kripo, to jest nieco czasu poświęcone na wspomnienie, co się dalej działo ze śmietanką NSDAP.

Ogólnie to jakoś w styczniu pisałem opowiadanie opierające się na pomyśle “Traktat z Tordesillas wszedł w życie, a Hiszpania i Portugalia rzeczywiście mają świat po połowie”, ale kompletnie się na tym przejechałem i teraz leży sobie na dysku, a do drugiego podejścia do historii alternatywnej wybrałem najczęstszy motyw.

wciąż trwającą fascynację nim uważam za cokolwiek niepokojącą

Taak, Volkshalle to był odjechany koncept.

Pozdrawiam!

 

Marzanie, cześć!

Co robić, skoro politycy tylko mówią, nie robią? ;)

Nie miałem okazji wpleść się między polityków i podsłuchać ich rozmów, ale zapamiętam to sobie na przyszłość.

Dziękuję za dobre słowo i klika.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, cześć!

Tak, jak najbardziej to rzecz dość charakterystyczna dla totalitaryzmów zbudowanych wokół konkretnego człowieka. A poza tym Hitler miał w zwyczaju przydzielać różnym instytucjom/osobom nakładające się kompetencje i zadania. W wyniku tego w NSDAP trwały ciągłe przepychanki między dygnitarzami, co zapewniało, że nikt nie zdobędzie takiej siły, by wykurzyć Hitlera ze stołka. Więc gdyby Rzesza wygrała i Hitler umarł, to kociołek wykipiał by pewnie jeszcze bardziej niż np. w ZSRR, jak starałem się przedstawić.

Cieszę się, że pokazana Melendurowi bibliografia była wystarczająca. :p

Pozdrawiam!

TheGuru

tak jak zachód nie zaatakował zbrodniczego ZSRR tak samo by nie zaatakował Niemiec.

Pełna zgoda! Ale skąd pomysł, że to zachód by zaatakował? :p Nie zdziwiłbym się, gdyby Himmler uznał, że Wschód to jednak za mało i może by do kolekcji dołączyć Reichskommissariat Amerika? d:

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

eskalację konfliktu Rzesza-USA wyobrażam sobie raczej tak, jak poniżej… (wyobraź sobie, że zamiast Rosji jest Rzesza)

A w takim scenariuszu nikt się zajmowaniem czegokolwiek nie przejmuje…

gdyby im się powiodło to nie widzę siły, która by ich powstrzymała

O! Ja znam taką jedną, z którą niezbyt dobrze radzą sobie socjaliści (także narodowi).

Ale tak, tak, pogdybać zawsze można.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

TheGuru, (masz jakąś sektę albo chociaż piramidę finansową?) witam.

Jak najbardziej, to nie mój najoryginalniejszy pomysł. Ale trochę sztampy nie zaszkodzi. ;p

czy ktokolwiek miałby siły i chęć przeciwstawić się im?

Pięćset amerykańskich bombowców strategicznych na przykład.

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć!

Temat przewodni może i nie najoryginalniejszy pod słońcem, ale udało Ci się go ująć w delikatnie inny sposób. Czytało się dobrze.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam.

Przeczytałem przedwczoraj, ale dziś patrzę i mój komentarz zaginął w tajemniczych okolicznościach.

Opko bardzo mi się podobało, zarówno Nilas jak i polityczne knowania. Chociaż przy tych drugich myliły mi się nazwiska i musiałem się zatrzymywać, by pomyśleć, kto kim jest, to wciągnąłeś mnie w świat polityki i czytałem z zaangażowaniem. Ale jednak Nilas wymiata. ;)

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Melendurze, witam!

bo na studiach pisałem pracę magisterską o technikach polskiego wywiadu w latach 1920–1939, na kierunku niemieckim.

Pogranicze w ogniu?! :D

 

Hmm, o przyćmiewaniu akcji rekwizytami bym nie pomyślał, ale to ciekawa uwaga. Political fiction zawsze mi się kojarzyło właśnie z taką dokładnością. Modelami samochodów, stanowiskami i chłodem. Co do postaci – tak, jak najbardziej są tylko swoimi poglądami. Uznałem, że przecież w political fiction chodzi, no, o politykę. Więc nie skupiałem się na portretach postaci.

Jest taka zasada – pokazuj, a nie mów. Tutaj więcej mówiłeś, niż pokazywałeś.

Tak. Potwierdzam.

Niech oni czasem mówią mniej, a więcej zdradzają reakcją, opóźnieniem odpowiedzi, zmianą tematu, krótkim zdaniem rzuconym mimochodem.

Tak, chciałem coś takiego osiągnąć, zwłaszcza na linii Himmler-Goebbels. Ale jeszcze pogrzebię, może znajdę jakiś moment, w którym milczenie będzie złotem. d:

Z ciekawości – używałeś AI?

Tak, jako wygadanej wyszukiwarki, jak najbardziej. To ajaja pytałem o to, jakie papierosy palono w III Rzeszy, jaki samochód by pasował i mimochodem dowiedziałem się, że SS bawiło się też w gospodarkę. Myślałem, że to było stricte fanatyczne wojsko. No a więcej powodów by wkurzyć Speera to lepiej powodów by wkurzyć Speera.

 

Bibliografia, mówisz…

Co do Alei Zwycięstwa i takich tam o Berlinie Speera, w moim wydaniu Vaterlandu była taka ładna graficzka.

Co do Reichskomissariatów i takich wesołych rzeczy, Hearts of Iron IV na modyfikacji The new order.

Swoją drogą, zagrałem też w Thousand week Reich, a tam…

A tak, to kim był Speer, Bormann i tego typu wiedza, to gdzieś mi się kręciła w głowie po filmach historycznych i właśnie czytanym Vaterlandzie. :)

(wiem, wiem, porywająca bibliografia)

Sam swego czasu czytałem sporo Vladimira Wolffa i Piotra Langenfelda z WarBooka

O! W ramach nauki pisania political fiction sięgnąłem po Jakuba Pawełka.

I teraz z ciekawości: kto ci betował tekst?

Po trzech rundach moich poprawek tekst dostał mój tata. Wytknął językowe pomyłki, które przeoczyłem i takie tam. Przede wszystkim kazał mi się zastanowić, czy chcę to publikować, żebym nie wyszedł na neonazistę. ;)

starego wyjadacza

Dawno się tak nie uśmiałem. ;D

 

Pogmeram jeszcze, może rzeczywiście coś można unaturalnić, gdzieś nie bić czytelnika po łbie itepe. Dziękuję za uwagi. I klika.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Fajne, krótkie opko. Język mi się podobał i zainteresował. Zachęciłeś mnie, by poczytać trochę o Nawojce. d:

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Nie, nie słyszałem… Aha, czyli ten film był na podstawie książki? Dobra, przyjrzę się, poszukam. d:

Myślę, że żeby doprowadzić do sytuacji z mojego opka, kluczowa byłaby udana operacja Barbarossa (Odwołać mi tę zimę, ale już!) może nawet wsparta od wschodu przez Japończyków, którzy zmieniliby priorytety. Bardzo pomocny by był dalszy izolacjonizm w USA. I wtedy, jak myślę, po upadku ZSRR Wielka Brytania rzuciłaby w cholerę dumę i podpisała traktat pokojowy. Tym samym wszystko skończyłoby się szybciej, a niemieckie wojsko mogłoby się skupić na pilnowaniu Słowian.

Ale nie sądzę, bym o tym napisał, bo to by wymagało pewnie kilku scen militarnych, a je zawsze pomijałem w książkach. d:

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

LesnyLutek, witam!

Rad jestem, że Ci się podobało! O Göringu nie wspominałem, bo jestem gotów wysnuć śmiałą tezę, że do 1963 zaćpałby się na śmierć. Bormann, jak mi się zdaje, miał już jakąś nadwagę. I, tak jak powiedziałeś, myślę, że przez kolejnych dwadzieścia lat jeszcze by przytył. Podobno partyjna dieta tuczy bardziej niż ta babcina. ;)

(Bormann oczywiście po lewej)

Pozdrawiam! :D

 

Bruce :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Hej! Przepraszam, że zwlekałem trzy miesiące, ale egzamin ósmoklasisty robi jakieś dziwne rzeczy z czasem i przestrzenią… Jak to dobrze, że już czerwiec.

– Takiś cwany? Widziałeś duszę, która dobrowolnie wybrałaby piekło? – parsknął czarny.

C.S. Lewis twierdził, że drzwi do piekła są zamknięte od środka. d:

 

Miły szorciak Ci wyszedł, Misiu. Teraz już wiem, co robić, gdy dwóch podobnych delikwentów pojawi się w moim pokoju. Tylko gdzie oni by tam mieli się siłować…? To znacząco komplikuje sprawę… Myślisz, że jak im dam szachy, to się zgodzą?

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Bruce, cześć! 

Bogu dzięki! – nie znam tego języka i poznawać nie zamierzam.

Też bym tak chciał…

Świetnie pokazałeś i szczegółowo przedstawiłeś metody, tak charakterystyczne dla reżimów totalitarnych.

Miło mi to słyszeć. :D

Czy dobrze rozumiem – fantastyką jest jedynie inny czas akcji?

Myślałem, że historia alternatywna jest z zasady fantastyką. d:

 

Dziękuję za poprawki, zabieram się do ich wprowadzenia.

Czytelnicy nie wiedzą, jak ostatecznie zamierzałeś napisać to określenie

Ja sam nie wiem. d:

Słuszna uwaga, nie zauważyłem tego. Chyba stanę na tysiącletniej Rzeszy.

nazwisko „Bormann” pada 28 razy, lecz niestety raz je zmieniłeś

Uuuuuuch! Co Niemcy mają z tymi podwójnymi literkami?! Bormann, Speer, Himmler, Goebbels…

Kolejna bardzo celna uwaga.

– błędny zapis dialogu?

Kropki wciąż mnie nękają…

tu się całkiem posypała składnia zdania?

Składnia zdania:

czy tu nie miało być: „wchodzących”?

No, nie, bo wychodzą z samochodu… doprecyzuję to.

 

Dziękuję za poprawki!

Serdecznie pozdrawiam.

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dobre, klasyczne opowiadanie o koszmarze wojny i nękających wyrzutach sumienia. Wciągnęło mnie, kilka razy nawet wstrzymałem oddech. Kawał świetnej roboty.

Tylko z justowaniem się coś stało…

Serdecznie pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Aha, i przeczytałem Człowieka…Czy androidy… i Ubika. Bawiłem się świetnie. Dziękuję za polecajki.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

O MATKO, DROBNY MANEWR ZAKOŃCZONY.

Czas na rosyjską Odę do radości. Zaraz wracam.

 

No, to jestem. Jak tam Ci idzie polowanie na szczury?

Nieźle, nieźle, zwłaszcza jak na tekst pisany w pięć dni

O radości, iskro bogów, kwiecie elizejskich pól…

(wrrrr… zjem Twój mózg)

Tarnino… ale Ciebie o bycie zombie bym nie podejrzewał.

Trochę Ci się plączą charaktery protagonistów

E… y… e… no, a o co chodzi?

Ale patrz też

Ale cool skarpetki.

Oj tam. Lody chcesz? :)

Bierę.

Nie, ale feminatywy traktuję tak:

Hmm.

Ważne, żebyś był wielki duchem.

Podobno matka Göringa powiedziała kiedyś, że jej syn będzie albo kimś wielkim, albo przestępcą. Ja na przykład mogę być, podobnie jak on, wielkim przestępcą. Ekhem, albo może pozostanę przy byciu karłem. To nie takie znowu złe.

 

Za poprawki serdecznie Ci dziękuję (że też Ci się chce…) i życzę, byś przy następnych spotkaniach miała mniej roboty. :D

A za poznanie terminu anokracja najserdeczniejsze pozdrowienie płyną z Keihonu, z siedziby Organizacji Handlu Drugiego Świata – największej… no, organizacji zrzeszającej państwa autorytarne, anokracje i wadliwe, ale co do zasady trzymające się kupy, demokracje. 

Gratuluję.

I dziękuję.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Z czym?

No, z losem. Doprecyzuję.

Zdecydowanie nie stwierdził. Powiedział.

Racja. Co ja miałem z tym “stwierdził”?

"Ponowne" w sumie nic tu nie wnosi.

Zastanówmy się lepiej, czy czegoś nie wynosi. d:

Imiesłowy: krzyczał Jori, skacząc wokół szefa. Sięgał rosłemu mężczyźnie nieco poniżej ramion.

Tak jest.

A na kogo mieli założyć? Zatem włożyli płaszcze.

Taajest.

Schylając się w drzwiach, oczywiście, ale – hmm.

Hmmm…?

LICZNIK: 16

Jasny gwint. Sprawdzić. Sprawdzić, kurka wodna, dlaczego telewizja robi mi koło pióra? :(

Jeśli kiedyś w naszej pięknej Polsce pojawi się drugi Ted Kaczyński, ale biorący za cel stacje telewizyjne, będę miał pewne podejrzenia.

A może: Od ciągłego schylania Simo rozbolał już kark.

Dobre.

? Wcześniej zabraniał?

E… y… e… racja.

Przecinki: pierwszym, co usłyszeli, był chrzęst.

Tak, przecinki…

Hmm. Krok w dobrą stronę, ale drzwi nie są odgłosem.

Trzaśnięcie drzwi lepsze, co?

LICZNIK: 17

Hmm?

Hmm?

LICZNIK: 18

A jaki las jest mały?

Taki z jednym drzewem. :) (nie bij)

Zawołał, albo krzyknął po prostu.

Matko, zawołał! Właśnie! Jak ja mogłem zapomnieć o takim wspaniałym słowie?!

Zawiniętych w sreberka (zawinięcie dotyczy tabliczek, nie siedmiu).

Taajest.

Kolejna dziwna, rozpowszechniająca się maniera, za którą pewnego dnia podłożę bombę pod telewizję (…) Rozwinął sreberko, kropka.

Wiedziałem, że jest w Tobie potencjał na telewizyjnego Teda Kaczyńskiego… ale może lepiej wyślij im tę miotłę. Za zamach mogliby Cię zamknąć i co ja wtedy zrobię? ;)

Zbędny zaimek.

Taajest.

Euforia zaraz ustąpiła miejsca.

Dobre.

Rym: Jori bardzo wolno żuł czekoladę, zmusił się, żeby ją połknąć i mruknął:

Może powinienem zacząć pisać trzynastozgłoskowcem? Chociaż nie, u mnie by to pewnie był dwunastozgłoskowiec… :D

XD

Wyobraź sobie, że jesteś takim wesołym elfikiem, przez całe życie jesz tylko słodkie rzeczy i nagle dostajesz gorzką czekoladę. Potrzebne by było skierowanie do psychologa na NFZ.

Mleczna też XD 

A co dopiero pancerna… ;)

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Nie jest źle :)

laugh

Nieźle, nieźle…

laugh

Chłopie, po pierwszym roku filozofii zna się wszystkie dowcipy o specjalistach od bytu :P\

Przekonałaś mnie, żeby iść na studia.

Zamarłe?

No, robiły coś, usłyszały Joriego i stanęły jak wryte.

Ewakuacja z definicji jest na zewnątrz.

Taajest.

Aliteracja.

Racja.

Weźcie z tymi "gdyżami"… a dopowiadanie o kolizjach zbędne.

Tak jest.

Tu bez przecinka.

Tak jest.

Dokąd oni biegną? Nie chcieli dotrzeć do bramy?

Biegnij, Forest, biegnij…

Hmm.

Hmm…?

LICZNIK: 9

W sumie całe to didascale bym wycięła – tłumaczy łopatą. Swoją drogą, czy elfy oddychają jakimś innym układem, niż mówią? Bo trudno wygłaszać przemowy w biegu :)

Mmm… anatomia elfa…

A nie: tymczasem?

Może być tymczasem.

Hmmm.

Jak rozumie, chodzi o to, że paluszek jest mały z definicji, tak?

LICZNIK: 10

wut. Raz, że mierzenie tego nie ma większego sensu, a dwa, wystrzał i miejsce wystrzału to nie to samo.

Racja stanu.

Imiesłowy: by przebić prawy but Joriego i wbić mu się w stopę.

Taajest.

No, ale to właśnie jego reakcja? I – imiesłowy!

Imiesłowy… tak jest.

Tniemy: Simo w ostatniej chwili zdołał się chwycić ściany.

Tniemy…

Przystrzyż.

Strzygę…

Z maślanego masła :)

To tak ma być. Przedstawia sobą wielkie walory humorystyczne.

On wisi na rękach. I nie spada, kiedy jedną puszcza? Samo zdanie: Zbliżył ją do ust, żeby wyjąć strzałkę, co wydawało się sensowne.

Taajest.

…?

Zniknął przecinek.

On tam zawsze był, po prostu założył pelerynę niewidkę. Ale już mu ją zdjąłem.

Abstrakcyjne trochę. Porównaj:

Upadek z może trzech metrów nie byłby taki ekscytujący.

"Mimowolnie wypuścić w rąk" to po prostu "upuścić".

Tak jest.

Hmmm?

Hmm…?

LICZNIK: 11

Hmmmmmmmm. Dziwnie to brzmi i cokolwiek ukrywające.

Owszem.

LICZNIK: 12

Również przed nim stała lampka, oświetlająca lewy policzek.

Taajest.

Mącisz, i pamiętaj o imiesłowach: Przypomniał sobie, co zrobił, i spróbował wstać, uciec przed spodziewanym losem. (Patos gratis ;D)

Mącę? Tak, to ja. Jak gratis, to biorę.

A może to pokaż?

Może…

Imiesłowy… Spojrzał na towarzysza, który powoli się budził.

Tak jest.

Tnij

Tnę.

Lampshade jakby.

Co jakby?

A po czym to poznał?

Doświadczenie…

Czyli niedokładnie tak. A od czego się różniły?

No tak, niedokładnie…

Głębiej?

Dobre.

Aliteracja.

Tak jest…

Czemu tu jest imiesłów?

Wepchnął się.

Oooj, brzydko :D

Bzydko i nieładnie.

Spojrzeniem.

Oczywiście.

I nagroda za najbardziej przekombinowane zdanie roku… XD

Zawsze to jakieś osiągnięcie. Życiowe.

Dążenie jest z zasady stopniowe: podsufitowe lampy zaczęły z wolna rozjaśniać mrok.

Tak jest.

Obszyty chyba?

Zapewne.

"Co więcej" wydziel, to wtrącenie.

Tak jest.

Tnij te imiesłowy: spojrzał na niego przerażony.

Tak jest.

Jak już, to potwierdził.

Hmm, może postwierdził?

… co było w tych strzałkach, wyciąg z tezaurusa? XD Serio, wcześniej dialogi były trochę drewniane, ale tutaj to już musi mieć przyczynę. Ciekawe jaką XD

Jori w sytuacji stresowej stał się profesjonalnym związkowcem.

Raczej: efektywność naszej pracy.

Pełna racja stanu.

?

Hmmmmmmmmmmm, rzeczywiście.

Serio, zawodowi pisarze też tak piszą

HURRA, JESTEM JAK ZAWODOWI PISARZE

a przecież to bez sensu!

A… no, dobrze…

Naturalniej: w dobrze znanych Simo, czarnych uniformach.

Naturalniej, naturalniej, naturalniej… jesteś ekolożką? Ekhem, tak jest.

Im nogi. To była jedna lina?

Mnie też to teraz zaiste zdziwiło.

I jeden bark?

No… no… no… no… no, nie.

Tnij

Taajest.

Chodzi o obrazy w ramach?

Spotkanie z ramą…

Hmm:

LICZNIK: 13

Hmm.

Hmmm…?

LICZNIK: 14

Może lepiej:

Lepiej.

Opisujesz tę ławkę, więc nie musisz tłumaczyć, że była niska

Zupełnie jak ja.

"Się" nie powinno być akcentowane: Simo rozejrzał się niechętnie.

Co za mowa nienawiści wobec “się”! Daj mu wybrzmieć choć raz.

Ekhem, bo ja nie dam.

W ścianie.

A gdyby były tylko namalowane…?

Szaroniebieskiej. Brązowy dąb. Hmm. A poza tym Simo właśnie je zauważył.

No, przecież kurz jest szary. :)

LICZNIK: 15

 

 

Uhhh… tak blisko…

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Na kuchence.

Tak jest.

Konstrukcja zdań robi się monotonna.

Możliwe.

Oprócz, i przecinek przy nim niepotrzebny, ale – jak niby udając?

Kręcąc się, niby coś dosypując… ale po namyśle to bez znaczenia i rzeczywiście dość nieintuicyjne.

Cute :)

Zaiste.

Co Wy wszyscy z tym "by"? A koledzy wcześnie robili na drutach, nie szydełkowali, to nie to samo.

¯\_(ツ)_/¯

Hmm? Może tak: Po półgodzinie pierwsza zmiana zaczęła pracę, druga porę odpoczynku.

Dobre.

LICZNIK: 6

Koszyk z włóczką, bo to substancja. I nie jest tak całkiem tym samym, co wełna.

Taajest.

Szyk cokolwiek łamie język.

Lepiej?

– Świę­ty kazał dziś wszystkim pro­du­ko­wać ja­sno­zie­lo­ne skar­pet­ki

Ruszyły? A kosztować mogły czego? zupy.

Taajest.

Sztucznie przedłużone: Zanim doszli do zgody w kwestii, o jaki odcień zielonego konkretnie chodzi.

Dobre.

A swoją drogą, skoro chcą wiać, czemu zwracają na siebie uwagę?

Bardzo dobre pytanie. Nie wiem, co mi siedziało w głowie w grudniu.

Szyk: druga zmiana zdążyła ich kilka razy wyśmiać za nieróbstwo; albo: druga zmiana kilka razy zdążyła ich wyśmiać za nieróbstwo.

Racja.

… ktoś ukradł sól i udał się z nią w bliżej nieznanym kierunku? XD I to była jakaś konkretna, przywiązana do tej solniczki bryłka? Bo to wynika z tego zdania :)

To pierwsze jest dość prawdopodobne.

Hmmm. Kumam dowcip, ale trochę kolanem wepchany.

¯\_(ツ)_/¯

LICZNIK: 7

A może: mruknął, przeliczając je od nowa w nadziei na cudowne rozmnożenie.

Dobre.

… wepchaj kłębek włóczki do pudełka po ciastkach. (Sprawdzić, czy nie gallifreyańskie). Znaczy, ja trzymam te mniejsze, pięciodekowe w tych większych plastykowych pudełkach po herbatnikach korzennych (wiesz, taniocha z marketu), ale zmieszczą się maksymalnie trzy. A w takie małe nie da rady.

Myślę, że Mikołaj akurat na pierniczkach nie oszczędza, w obawie o rewolucję październikową.

Istnieją prostsze i skuteczniejsze metody zrobienia torby (…) choć przyznaję, bardziej czasochłonne.

A elfom się spieszy. Na dodatek Jori nie był szkolony na stratega.

Trochę jednak nadużywasz tej strony biernej.

Bierne społeczeństwo, to strona też bierna…

Szyk (i aliteracja, ale nie mam na nią pomysłu): potem pomógł Simo się wspiąć.

Taajest.

Mało naturalne zdanie (pokaż tę groźbę pęknięcia, siatka może się np. uginać), i jaką siatkę? Co tu fizyka leży…

Siatkę takiego mniej więcej kosza. Dałem:

Stąpali niepewnie po uginającym się materiale.

A może tak: Simo podsadził Joriego na ściankę działową, żeby mógł wciągnąć towarzysza do siebie.

Dobre.

Co powiesz na: – Nie spodziewałem się, że tyle ważysz – sapnął Jori.

Co powiem? Genialne.

Bardzo przekombinowane zdanie, i podmiot się zgubił: Trzeba Świętemu przyznać, że nas nie głodzi – mruknął Simo.

Taajest.

Jest ich tylko dwóch: Ruszyli jeden za drugim prostopadle do linii produkcyjnych.

Dwóch ich było, więc mieli zdecydowaną przewagę…

…? Imiesłowy oznaczają jednoczesność. Jak można coś zrobić jednocześnie i po chwili?

Bardzo celna uwaga.

Oni idą po ściankach działowych? I nie robią hałasu? Jak szerokie są te ścianki? Ile miejsca w fabryce marnuje się na przepierzenia?

Na tyle dużo, że fabryka wygląda mniej więcej tak: (tylko wyobraź sobie śnieg)

I robią postoje – idąc po ściankach? Gdzie je robią?

Nie widzę przeszkód, żeby jedli je w ruchu.

(Na dachach sypialenek chyba…)

Też dobre.

Hmm. Sięgały pod sufit fabryki?

Jeszcze lepsze.

LICZNIK: 8

W kolorze, ale wzory nie są framugą.

Taajest.

wełna jest praktycznie niepalna

A-ha… dobrze wiedzieć.

Czy można pisnąć takie długie zdanie?

Hmm, no, no… no… no, nie…

W sumie jest tu aspekt stwierdzania, ale może: wytknął mu?

Genialne!

A co, jeśli.

A co, jeśli Loża rzeczywiście jest masońska i rzeczywiście rządzi światem?

… to był plan? Hę?

Czy mówiłem już, że Jori nie jest strategiem?

Hmm. A krzyczenie nie służy wszczęciu alarmu?

Można krzyczeć “Pomocy! Pali się!!!!!!1!!1!” a można też krzyczeć “AAaAaAAaAaAaAAaAAAaAAAaAAaaaaAA”. Ale zasadniczo masz rację.

A może przystrzyżemy

Przystrzyżemy.

Szybciej i dynamiczniej:

Ale że elficcy szybcy i wścieknięci?

Pełen luz? XD

Nie ma co się stresować. Galaktyka to wesołe miejsce.

Szybki jest (c.t.!)

Szybki i wścieknięty!

Teraz się zorientował, że nijakie wzorki na ściankach, które otaczały go przez większość życia, to krawędzie zlepionych wiórów. (I nie wiem, czy płytę wiórową robią taką grubą).

Myślę, że jest złączonych płyt wiórowych, żeby szybki i wścieknięty elf nie mógł się przebić z rozbiegu.

A czemu to streszczasz?

Akurat na polskim omawialiśmy streszczenie i jakoś tak wyszło.

Szybciej i dynamiczniej! :D\

Szybciej i wścieklej!

…? teraz sobie przypomniał, że przepierzenia są cienkie, eeech :D oni są mali, a biec muszą prosto, po "kilkunastocentymetrowej" szerokości drodze. Jak na równoważni. Dałoby radę.

Masz pełną rację. Rację stanu nawet. 

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Kurtyzana, ile o tym trąbię?

E… y… e… pewnie dużo, tak?

Czynność wskazywana przez imiesłów współczesny zakończony na -ąc – jak wskazuje sama jego nazwa – odbywa się w tym samym lub zbliżonym czasie co czynność zdania głównego.

No, no, no… bo on trafił drutem w palec i tym samym ukłuł się boleśnie…

Ekhem. Co powiesz na to: 

– Ała! – pisnął Jori. Ukłuł się boleśnie, gdy zamiast w oczko robótki trafił drutem w palec wskazujący.

To może: i kolejno ukłuł opuszkę każdego palca?

Hmm, dobre.

Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm. Brakuje jednego "od".

A już myślałem, że to zajmie tylko pięćdziesiąt jeden lat…

Jori podmuchał na ukłuty palec i rozejrzał się po ciasnych ścianach, w których spędził ostatnie trzynaście lat, więc całe życie od ukończenia szkoły zawodowej. 

Brakuje jednego "od".

OSTRZEŻENIE PRZED INFANTYLNYM, NASTOLETNIM HUMOREM. 

Czy wiesz, co powstaje po połączeniu rzeczownika “byt” i przyimka “od”…?

XD

A co? Zaprzeczysz? Ma wiele dzielników i w ogóle taka fajna jest.

Hmm. A gdybyś się tak pozbył strony biernej?

Ekhem, to ja może siądę do tego później.

A poza tym – hmm :)

JAK MAM ODBIERAĆ TO HMM?

Mam nadzieję, że zapamiętam, dzięki

Podziękowania przesyłam pewnemu Geo-świrowi, który wytłumaczył mi to pojęcie na potrzeby politycznego RP… Niech żyje Republika Połyniu, a panu prezydentowi Snøvtonowi życzę piątej reelekcji…

 

----------------

 

Problem filozoficzny – z czym Jori porównuje swoje życie? Skąd wie, że można żyć inaczej?

Prawdopodobnie, nie wierzę, że to mówię, ze szkołą. Myślę, że młode elfiki nie byłyby tak ciśnięte, jak dorosłe.

"Według ciebie" dałabym raczej jako wtrącenie, ale poza tym… hmm.

Tajest. I niniejszym ustanawiam licznik hmm.

LICZNIK: 2

W zasadzie tutaj mógł stwierdzić

Uff…

Naturalniej: Myślisz, że w sejfie Świętego naprawdę czeka na ciebie milion sześćset tysięcy kostek czekolady?

Dobre.

Ale tu nie mógł stwierdzić – stwierdza się fakt. A on zapowiedział, oznajmił, postanowił, zapewnił… różne akty mowy mogą tu zachodzić, ale na pewno nie stwierdzanie.

Taajest. 

Ze znużeniem. To nie wzrok jest zmęczony, tylko Simo.

Taajest.

XD

Nauka pisania i liczenia nie była priorytetem w elfiej szkole.

Tu właściwie stwierdził (skonstatował), ale jest to bardzo książkowe słowo, zupełnie niepasujące do przerażenia.

To co, zauważył? Lepiej?

Przyznał?

No, to pokiwa głową…

Wydziergane.

Taajest.

Poza tym zdanie mogłoby być o wiele zgrabniejsze

Dobre.

Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.

???

LICZNIK: 3.

Hmmm. Nie za dużo tych grzybków w barszczu?

Racja.

LICZNIK: 4.

A oni mają jakiś wybór? Bo coś mi się zdaje, że mówisz tu o elfowym niewolnictwie.

Czy żeby mówić o plusach potrzeba woli beneficjenta? Teoretycznie pewien wybór mają – mogą ich nie jeść.

Hmm. Wypowiedź w sumie kolokwialna, ale didascale troszkę… co ma notes do pytania o rodzaj włóczki?

No, żeby złożyć centrali raport, jakiej włóczki potrzebują. Ale racja, nie wyjaśniłem tego. Więc teraz kilka akapitów dalej jest:

Dwa elfy mruknęły coś pod nosem i zaczęły przerzucać całą zawartość kosza na podłogę, odhaczając kolejne kolory na liście, by wreszcie znaleźć ten, na który muszą złożyć zamówienie.

Włóczka to niekoniecznie wełna ^^ (teraz to nawet w większości nie, taniocha…)

¯\_(ツ)_/¯

A nie: wyrzucać?

Racja.

Hmmm.

Hmmmmmmmmmmm…?

LICZNIK: 5.

Poza tym wkradł się rym. Może kawałek ciastka?

Tak jest.

A może to pokaż? Szeroko otwarte oczy są dobre, ale to trochę mało.

Może być?

Zamarłe elfy drugiej zmiany spojrzały na niego szeroko otwartymi oczami.

Żeby zobaczyć.

Tak jest.

Zagadnął, wyznał, podjął…

Rzeczywiście. Miałem jakąś dziwną fiksację na punkcie stwierdził.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Więc czas się zabrać za poprawki…

(Do zobaczenia na emeryturze. Mojej. Jeśli w ogóle ją dostanę.)

(Będę odpowiadał na każdą Twoją uwagę, by oznaczyć sobie, dokąd doszedłem. Pogrubię odpowiedzi na te, wobec których mam pytania albo się sprzeciwiam.)

Bzzt! Przyczynowości nie opisujemy imiesłowem (to kalka z angielskiego): trafił drutem w palec wskazujący i ukłuł się boleśnie.

Dlaczego nie? Nigdzie nie natrafiłem na wzmiankę, że tak nie można. 

Po kolei, znaczy?

Po kolei znaczy: kciuk, palec wskazujący, środkowy, serdeczny i mały. Albo mały palec, serdeczny, środkowy, wskazujący, kciuk. 

A może lepiej: z lekkim uśmiechem?

No, lepiej.

Bardziej zaklął

Faktycznie.

współcześnie używamy raczej formy biernika bez "m".

Tak jest.

Troszkę zbyt ą-ę, zwłaszcza, że przeczuwam tekst jajcarski. Co prawda ą-ę może być tego składnikiem…

Co myślisz?

Jori odwrócił wzrok od ukłu­tego palca i rozejrzał się po oto­cze­niu, w któ­rym ślęczał od ukoń­cze­nia edu­ka­cji za­wo­do­wej, więc co naj­mniej trzy­na­stu lat.

Czy te wszystkie liczby mają znaczenie?

Ależ oczywiście, że nie. Ale zrobiłem risercz co do wysokości hali fabrycznej, a poza tym dwanaście to fajna liczba.

Może tak: pod którym, na podwieszonych szynach, od czasu do czasu przemykały wagony?

Dobre.

Mało naturalne zdanie.

Masz rację. Teraz, czytając to, pomyślałem, że można by zrozumieć, iż to dach okalały ścianki… 

Co myślisz?

Wokół Joriego stały cztery sza­ro­brą­zo­we ścian­ki, które tworzyły pokoik za­miesz­ki­wa­ny przez niego, Simo oraz dwa elfy dru­giej zmia­ny.

"One" wskazuje po pierwsze na ściany, dopiero potem się zorientowałam, że chodzi Ci o tamte dwa elfy – traktujesz je (gramatycznie) nieosobowo. Dlaczego? Czy to podkreśla alienację i zniewolenie, czy tak po prostu wyszło? XD

Jeśli Serce ze Złota podleci kiedyś do mojego domu i napęd nieprawdopodobieństwa na mnie zadziała, może się tak stać, że zostanę uznany za czwartego wieszcza narodowego. A wtedy biada wszystkim polonistom, którzy będą doszukiwać się drugiego dna w popełnionych przeze mnie głupotkach.

Opinia?

(…)tworzyły pokoik za­miesz­ki­wa­ny przez niego, Simo oraz dwa elfy dru­giej zmia­ny obec­nie smacznie śpiące w ma­lut­kiej sy­pial­ni, która jako je­dy­na miała wła­sny dach.

Uprościłabym: gdzie elfy mogły zaznać ciemności i snu.

Tak jest.

Czy to, kto rozładowuje (?) jedzenie, jest ważne?

No… eeeeee… ma to kluczowe znaczenie dla logistyki Fabryki… Dobra, dobra, już tnę.

Sporo tych przysłówków.

Dostałem kurierem, coś musiałem z nimi zrobić.

Dygresja – kiedy będziesz starszy, ludzie dalej będą Ci mówić, że w Twoim wieku, to Ty, prawda, jeszcze nic nie wiesz :D

¯\_(ツ)_/¯

Mogę powiedzieć tylko, że w odpowiedzi na mój komentarz pod Duchem sprawiedliwości Finkla przyznała się do nieznajomości pięknego słówka, którym jest anokracja. I to bardzo miłe, fajne i przyjemne, że tutaj ludzie potrafią się przyznać do niewiedzy. To bardzo ułatwia wzajemny transfer wiedzy. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

OMG! Mam nadzieję, że nie jesteś synem Mujikara! 

শালা, সত্যিটা তো বেরিয়ে এসেছে।

Niech żyją pożyteczne świry różnych maści.

Niech żyją!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, tutaj masz cały artykuł na Wikipedii, gdybyś chciała się wczytać. To, co ci pokazałem, jest ponoć z 2023, ale w angielskiej wersji jest też z 2024. Mam dobrą i złą wiadomość. Dobra jest taka, że jesteśmy wyżej od Indii i Malezji, a zła, że teraz to Słowacja jest odpowiedzią na Wielkie Pytanie.

Ale kto go tam wie…

Bo rozumiesz, jako syn jestem tym żywo zainteresowany. ;)

Ale, jak wspominałam wyżej, zrezygnowałam z czegoś konkretnego i postawiłam na azjatycką Nibylandię.

Tak, i myślę, że to była bardzo dobra decyzja. Jak teraz o tym myślę, przypomina mi się nieśmiertelna Krakozja z Terminala.

[ech, ta dzisiejsza młodzież – zna takie słowa, które muszę sprawdzać… ;-) ]

:)

Ten zacny termin poznałem dzięki pewnemu jeszcze zacniejszemu Geo-świrowi, z którym prowadziłem ożywioną dyskusję na temat tego, jaki system powinien być w Połaniu na potrzeby politycznego role-playu… Przez dwadzieścia minut ze szczegółami opisywałem, jaki mam na to pomysł, a potem miał miejsce taki dialog:

– Aha, czyli anokracja?

– Co?

– Takie trochę Węgry.

Do dziś podziwiam go, że wyjaśnił mi system polityczny trzema słowami – miszcz.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Hmm, skorumpowane państewko w południowo-wschodniej Azji, pewnie anokracja, w którym politycy partii rządzącej bogacą się, defraudując publiczne środki kluczowe dla obywateli? Pierwsze słyszę.

Zacne opowiadanie. Czytało się szybko i przyjemnie. Kota jestem w stanie spisać na straty, ale mnie bardziej interesuje, czy synem też by rąbnął o ścianę, gdyby Mujikar nie ustąpił?

Gratuluję, z początku myślałam o Bangladeszu właśnie

Hmm, ja myślałem o jakimś Laosie, Kambodży, Tajlandii, ewentualnie Malezji. 12 500 ofiar nie brzmi tak imponująco jak na Bangladesz.

Takie dobre opko, że aż kliknę z wrażenia.

Serdecznie pozdrawiam!

  1. S. Wikipedia podaje, że wskaźnik demokracji jest wyższy w Indiach i Malezji, niż w Polsce… Przynajmniej z pozytywów mamy zaszczytne czterdzieste drugie miejsce…

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam, Misiu.

Kilka miesięcy moja babcia też miała usuwaną zaćmę. Prawdę mówiąc, dowiedziałem się tego po fakcie jako krótką wzmiankę przy rodzinnym spotkaniu. Więc chyba nie potrzebowała interwencji ducha. :)

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Teraz musi być coś ciekawego już na początku, ponieważ ludzie mają usmażone mózgi.

Gdybym pisał dla moich szanownych rówieśników, to… no, to bym nie pisał

Vaterland zaczyna się od opisu chmur wiszących nad Berlinem. No dobra, w moim wydaniu wcześniej jest jeszcze ładna mapa, wizualizacja Alei Zwycięstwa i przysięga SS. Ale sama książka zaczyna się od opisu pogody.

Pomyśl o tym.

Pomyślę.

Dziękuję za poprawki, przechodzę do ich wprowadzenia. 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Lk, cześć. :)

Pozwolę sobie odpowiedzieć teraz na część… pozamerytoryczną…? Pozapoprawkową? Do sugestii zasiądę później.

Nie wydaje mi się żeby było możliwe przekształcenie Jowisza w gwiazdę

Ależ oczywiście, że nie jest to możliwe. Jeśli się nie mylę, to musiałby mieć ~piętnaście razy większą masę, by stać się brązowym karłem, a chyba coś koło osiemdziesięciu, by być biednym czerwonym karłem. Ale od czego mamy fantastykę? Clarke mógł zrobić z Jowisza Lucyfera, to ja też mogę! A że u niego zrobiła właściwie sonda von Neumana obcej, zdaje się bardzo rozwiniętej, cywilizacji, to inna sprawa. ;)

Dialogi po przebudzeniu się bohatera ze śpiączki wyglądają jak typowy infodump, po prostu plucie informacjami.

Nie zaprzeczam.

Zakończenie jednak mi pasuje, podoba mi się.

Bardzo mnie to cieszy! :D

Zastanawiam się, jakich autorów czytasz?

No to co – wycieczka po mojej biblioteczce.

Rafał Kosik (tylko Felixy, Nety i Niki, ale obecnie czeka na swoją kolej Kameleon), Stanisław Lem (oczywiście. Kocham Kongres Futurologiczny), George Orwell (1984 i Folwark Zwierzęcy), C. S. Lewis (ale to tylko Chrześcijaństwo po prostu, które zarzuciłem w połowie – widocznie jeszcze nie czas na rozważania teologiczne), ALDOUS HUXLEY (Nowy Wspaniały Świat jest w mojej opinii najlepszą książką, jaką przeczytałem i wracam do niego co roku), Arthur C. Clarke (Jak już zdradziłem), C. L. Moore, Fred Hoyle, Joe Haldeman, James Blish, Harry Harrison, Philip K. Dick (jak słusznie zauważyłeś), Jewgienij Zamiatin (pardon! Евгений Иванович Замятин), Nevil Shute, Hugh Howey, Stephen King (jedynie Wielki marsz), Douglas Adams, ostatnio Jakub Pawełek, a teraz czytam Vaterland Roberta Harrisa.

Duża część z tych autorów ma u mnie tylko jedną książkę. Najwięcej dotąd przeczytałem Arthura C. Clarke’a, Stanisława Lema, Rafała Kosika. Oprócz tego Dick ma cztery książki, a tak to głównie jedna/dwie książki na autora.

Musisz czytać bardzo dużo i bardzo dużo różnych książek.

Bardzo dużo? Na tle moich rówieśników – tak. Na tle rodziny – może. Na tle tej części społeczeństwa, która czyta – nie sądzę, chociaż nie to, żebym miał jakieś szczegółowe dane. Zwykle jedną książkę (~350 stron) czytam przez plus minus tydzień. Jeśli jest bardzo przystępna w odbiorze, albo się wciągnę, parę dni (mówię tu przede wszystkim o Autostopem przez galaktykę, Nowym wspaniałym świecie i Wielkim Marszu).

Czytaj dużo ciekawych książek! Jest nieźle…

He he.

Poleconych autorów rozpatrzę w dogodnym terminie.

 Pozdrawiam serdecznie! :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Tarnino, witam. :D

Wracam ze snu zimowego, by oczyścić kolejkę, patrzę, a tu Twój komentarz. Poprawki wprowadzę w wolnej chwili. Wróć, wolnych chwilach. I nie pytaj, jakie opóźnienie przewidujemy.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Zakapiorze, miło, że wpadłeś. :D

Cieszę się, że dobrze wyszło, nawet jeśli wstęp przydługi. Myślałem, że zapowiadane w wypowiedzi spikera myślonadajniki przykują uwagę.

Może jedynie te rzucane letką ręką ku*wy psują dobre wrażenie.

Cóż może być dla nastoletniego umysłu ciekawsze niż wulgaryzmy? :) Jak zejdzie mi temperatura i będę mógł w miarę myśleć, to spróbuję je zredukować.

To może zapaść w pamięć, a owszem, jak najbardziej :)

Póki co w sercu będę trzymał niebieskie piórko z konkursu. ;)

Dziękuję za przeczytanie, klika i poprawki, do których również się zabiorę, jak będę mógł myśleć.

Serdecznie pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Reg, właśnie jednego pytania co do Twojej uwagi zapomniałem zadać.

Zbędne półpauzy. Myślenie kursywą. Winno być:

Przydałoby się coś przygotować na tę ostatnią kolację z L – myślała kobieta. Bo skurwysyny z Urzędu Miłosnego nie przedłużą nam umowy. Nie, bo przecież rok spotykania się z jednym facetem to już zbyt wiele

Wszystkie myśli kontrolowanych obywateli zapisałem jako dialog, bo są wypowiadane przez głośnik i w ogóle. W opowiadaniu kursywą siedzimy w głowie tylko W i chyba lepiej i czytelniej by było, żeby myśli kontrolowanych były w dialogu, ale popraw mnie, jeśli się mylę. :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Reg, dziękuję za przeczytanie i poprawki! Wprowadzone. :D

SPW, yes sir.

Owszem, nie wymyśliłem prochu, ale patrząc na średnią długość życia mężczyzn w Polsce, mam na to jeszcze jakieś 61 lat. Albo, patrząc choćby na Ciebie, nawet więcej. :)

 

Serdecznie Was pozdrawiam. 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć, Finkla!

Facet ratujący książki nie może się mylić.

Hehe.

Akurat o Orwellu w ogóle nie myślałem, gdy rodził się koncept na to opowiadanie. Bo powstał on w ferie, kiedy siłowałem się z Zamiatinem i sądziłem, że to “My” będą powszechnie rozpoznaną inspiracją.

Kto na to zarabia? Pani tkaczka B-3206. Jak ją aresztują, to cała gospodarka Państwa się posypie. ;)

Akurat pisząc to opko postawiłem sobie za zadanie zrobienie go jako jednej, długiej sceny, tak dla wyzwania, i wolałbym już tego nie dzielić. 

Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za klika, jak i za samo przeczytanie! :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Rybaku, dziękuję za przeczytanie! Czy ja gdzieś twierdzę, że cokolwiek zrobiłem lepiej niż Orwell? ;)

I Orwella Miłomin i Prawdomin eymyśliły sposób na wyeliminowanie myślozbrodni: redukcję języka do pojęć wyłącznie prawomyślnych

No, a u mnie nie wymyśliły. :)

W takiej sytuacji żadne mysloczujniki nie byłyby w ogóle potrzebne

A jako że nie wymyśliły, to nie ma takiej sytuacji. :)

Ale napisane poprawnie

Dziękuję. :)

Serdecznie pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Anno Bullfinch, udział w konkursie był dla mnie samą przyjemnością. Cieszę się, że Ci się podobało i dziękuję za udostępnienie zacnych obrazów. :D

Również serdecznie pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć, Marszawo! :D

Cieszę się, że Ci się spodobało. Jeśli udało mi się dobrze przedstawić nieciekawą sytuację Piotra i masowe ludobójstwo nieciekawą sytuację ludzkości, to super. :D

Ładnie Ci to wyszło!

 

Pozostałe drobnostki poprawię wieczorem.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

HollyHell91, cześć! Dziękuję za poprawki. Wprowadzę je jak najszybciej.

Fajnie, że Ci się spodobało! Satysfakcja czytelnika jest satysfakcją autora, czy jakoś tak. :D

jakoś trudno mi uwierzyć, że Piotr wpadł pod pędzący samochód, tylko dlatego że szukał miejsca odosobnienia.

Zapewne. Po prostu musiałem go wrzucić pod samochód, więc zrobiłem z niego panicznego introwertyka, a potem jeszcze uznałem, że to się fajnie łączy z zakończeniem. :)

Biorąc pod uwagę Twój wiek piszesz niepokojąco wprawnie i dojrzale.

He he.

Pozdrawiam serdecznie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Michaelu, hej!

Cieszę się, że opowiadanie zrobiło na Tobie dobre wrażenie. :) Nie zaprzeczam, że usterki są w opowiadaniu. Kilka dni przed publikacją drżącymi rękami ciąłem i dopisywałem tekst, by wyszło coś sensownego. :)

Jeśli ten tekst jest najlepszy jak dotąd, to się cieszę, bo to znaczy, że się rozwijam, a nie zwijam. :D

Piórko będę trzymał… eee… głęboko w sercu. ;)

A ja dziękuję Tobie za samą organizację konkursu i Twojej mamie za udostępnienie tego jakże zacnego obrazu. :)

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dobry dzień.

Bardzo mi się podoba koncept urządzenia, które z myśli artysty tworzy gotowy film. To musiałoby być naprawdę straszne, słyszeć śmiech ludzi, którzy nie są świadomi, że rozgrywająca się przed ich oczami komedia… jest oparta na faktach. I to z życia autora.

Kliknąłbym, ale inni mnie wyprzedzili.

Pozdrawiam i życzę pogodnych świąt!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć, Bruce! :D

Dziękuję za poprawki, choć większość z błędów na szczęście zastało mi już wypunktowanych. Jeszcze dokładnie przejrzę to, co Ty zauważyłaś i poprawię, jeśli coś nie zostało dotąd zauważone.

Dziękuję za miłe słowa. :)

Dziękuję za życzenia i sam kontruję: życzę Ci i Twojej rodzinie spokojnych i zdrowych świąt. :)

Pozdrawiam.

  1. S. Mam nadzieję, że tak bliskie położenie trzech dziękuję nie wywołało u Ciebie reakcji alergicznej. ;)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dobre to, Misiu. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, jestem tego w pełni świadom, ale mam już ładną kupkę książek do przeczytania, które dobrze by było odhaczyć, zanim znów wciągnie mnie Adams. :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Jeśli nie upodobnię się do dwóch pierwszych smoków do lat osiemnastu, to zgłoszę się do Ciebie z zażaleniem. :D

Tak sobie jeszcze pomyślałem, jak by Cię tu przekonwertować na jedyną słuszną wiarę w SF… Nie no, żartuję, ale i tak polecę Autostopem przez galaktykę, które kilka tygodni temu pożyczyła mi Pani od WOSu. Science tam nie ma, ale za to absurd, groteska i brytyjski humor tryskają ze stronnic jak socrealizm z Obłoku Magellana. Mnie ta książka zachwyciła i wchłonąłem ją w trzy dni, ale już Ty musisz ocenić, czy podpasuje. No, i jeszcze bym polecił Nowy wspaniały świat, który oczarował mnie półtora roku temu, gdy dostałem go na urodziny. To chyba najlepsza książka, jaką dotąd przeczytałem, więc zachęcam, byś uczynił to samo. :>

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Storm, cześć! Fajnie, że Ci się spodobało. :)

Bałem się, że zakończenie będzie absurdalne, bezsensowne i zostanie mi wytknięte, że bohater pije piwo i karmi wronę, gdy świat się sypie, ale widocznie udało mi się dobrze przewidzieć Wasze – tj. dorosłych – zachowanie. :D

Co do wieku – tiaaaaa, czuję się na tym portalu jak smok po prawej.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Reg, dziękuję! :D

Chalbarczyk, rad jestem, że Ci się spodobało. A tym bardziej, że bohater i masowe ludobójstwo tragedia ludzkości są udane. ;)

Och, jak to dobrze, że to tylko obowiązkowa fantastyka!

Tymczasem kilkuletni ja, kiedy całą rodzinką w letnie bezchmurne popołudnie szliśmy pięknymi wybetonowanymi ulicami Bydgoszczy bez centymetra kwadratowego cienia lub zieleni:

Niech ktoś wyłączy to Słońce!

(prawdziwa anegdota)

W ogóle jest dużo takich niepozornych rzeczy, których zniknięcie spowodowałoby, że byśmy padli jak muchy. Słońce, trawa, morska roślinność… Nowe scenariusze końca świata odblokowane.

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witaj, Reg!

Miło mi, że Ci się spodobało i dziękuję za poprawki. Wprowadzone. :)

choć nie pozostawia wątpliwości, co do losów Piotra i całej Ziemi,

Niektórzy w mojej rodzinie spodziewali się nagłego zwrotu akcji i happy endu. A dziadek chyba wystraszył się, że zapadłem na werteryzm, kiedy przeczytał o pojedynczym naboju… ;)

Pozdrawiam i dziękuję za klika. :) 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Betweenthelines, cześć!

Rad jestem, że Ci się podobało. Jeśli, pomimo mojego niewielkiego doświadczenia, udało mi się wiarygodnie ukazać tragedię osobistą i światową, to mogę odstawić na bok moją główną obawę dotyczącą tego opowiadania.

Jeśli końcówka wypadła dobrze, to najważniejsze, bo to ona jest najważniejszą częścią. Kiedy zobaczyłem obraz, poczułem ten chłód, a przed oczami stanął mi Piotr i wrona… Reszta opowiadania została wymyślona później, by dojść do tego momentu. :)

że w obliczu takiej tragedii najważniejsze okazuje się to, że nie jest się całkiem samemu.

Właśnie! :D Jeśli udało mi się na tyle czytelnie wyrazić ten przekaz, że udało Ci się go wydestylować z opowiadania, to drugi strach, że to opowiadanie będzie niezrozumiałym bełkotem, towarzyszący pisaniu też mogę odłożyć.

Co do dialogów, pewnie masz rację. Wciąż ćwiczę show not tell. No ale hej, średnia długość życia mężczyzn w Polsce to jakieś 75 lat, więc mam jakieś 61 lat na trening. :D O tym, że Piotr szybko akceptuje rzeczywistość nawet bym nie pomyślał, ale w sumie to bardzo możliwe. Nie mam punktu odniesienia, bo póki co nikt ani nic nie zburzyło całego znanego mi świata. Na początku mówiłem więcej o świecie, ale później uznałem, że większość z tego jest zbędna i wyciąłem. Może to był błąd, a może nie. :)

Miło, że wpadłaś. Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Bardzo przyjemne opko! Kilka razy wymusiłeś na kącikach moich ust podniesienie się. 

I choć moja rola w nim niezbyt przypadała mi do gustu, to przecież nie byłem tą osobą, która zrzuci na tory grubasa, żeby uratować leżących przed wagonem ludzi.

No, no, filozof, jak widzę.

Też kliknę, a co mi tam.

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Marzanie, wprowadziłem poprawki. Jeszcze raz dziękuję. :)

Misiu, miło, że zajrzałeś. Dziękuję. :D

Pzarzycki, dziękuję. :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, śmiech z taśmy. :)

Marzanie, miło, że wpadłeś! :D

Dziękuję za poprawki. Wprowadzę je jutro, jak tylko wrócę ze szkoły. No, kulę w łeb poprawię natychmiast, bo to zdanie było kilkukrotnie modyfikowane i chochlik się wkradł. Głupio wyszło.

Bardzo się cieszę, że Ci się podobało. Jeśli zaś wywołałem jakieś skojarzenia z Mistrzem Lemem, to jestem aż zakłopotany i nie bardzo wiem, co powiedzieć. (: Dziękuję.

A to z tymi nikczemnymi deweloperami, to w sumie prawdopodobne. Na Europie znajduje się dużo wody, więc chyba jest potencjał na tereny zalewowe. :D

Pozdrawiam!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

KoscianIx, :D

Finklo, podobno produkty z krótszym terminem przydatności są zdrowsze. laugh 

Początkowo myślałem, czy nie dodać czegoś o tym, jak miliarderzy się tam wpychają, ale uznałem, że na pewno sięgnęliby po rozum do głowy i myśleli o dobrze całej ludzkości, a nie o swoim. :) (moment, w którym należy puścić śmiech z taśmy) Ale zapewne i tak wcisnęli swoje dzieci, czy coś.

Dziękuję za klika. ;)

Heskecie,

Zastanawiam się, jak to możliwe, że w ciągu roku była możliwa kolonizacja, włącznie z utworzeniem atmosfery z egzosfery na Europie, a ludzkość nie potrafiła sobie poradzić z klimatem :-) Czyżby emisja CO2 na Ziemi przerosła nasze oczekiwania? 

Ja tam nie wiem, ja tu tylko sprzątam.

Bardzo cieszę się, że bohater jest udany. :) Tworzenie wiarygodnych postaci zawsze stanowiło dla mnie problem, więc miło usłyszeć, że się poprawiam. Powtórzenia też od zawsze stanowiły dla mnie problem. Ale one chyba jeszcze poczekają na wykorzenienie… 

Z tymi gwiazdkami masz rację.

Dziękuję za klika!

 

 Dziękuję Wam wszystkim za to, że przeczytaliście. :)

Pozdrawiam serdecznie.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Przeczytałem. Nie powiem nic, co nie pojawiło się wcześniej. Było naprawdę ciekawie tak długo, jak trzymałeś się samej fantastyki, tych wizji i tym podobnych. Ale kiedy dawałeś upust swoim poglądom politycznym, to czasem musiałem rozchodzić ciarki zażenowania. Nie bronię Ci Twoich poglądów, przecież jestem tylko czternastoletnim szczeniakiem, ale przedstawianie ich w opowiadaniu po prostu przerywa poznawanie fabuły. 

No, to ten. Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Oficjalnie przedłużamy termin konkursu o tydzień, czyli do 14 marca (włącznie). 

Matko, czyli mam czas na gruntowne poprawki. Obym zdążył dorobić, co jest niedorobione,

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Tekst czytało się dosyć przyjemnie, pomimo początkowego dyskomfortu. Mimo to zarówno sny, rozmowa o Bogu i przejście na drugą stronę wciągnęły mnie i nawet nie wiedziałem, kiedy to wszystko minęło. Dobrze napisane.

Sam wymyśliłeś cały ten koncept z Pervitami, czy to zaczerpnięte z jakiegoś buddyzmu czy czegoś podobnego?

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć. :)

Czytało się przyjemnie, a przedstawiona historia wciągnęła mnie, chociaż z początku nie wiedziałem, do czego to wszystko dąży.

Akcja dzieje się w alternatywnej linii czasu

MATKOBOSKOCZĘSTOCHOWSKO, ktoś powiedział alternatywna linia czasu???

Dopiero co Philip K. Dick wciągnął mnie w historię alternatywną Człowiekiem z Wysokiego Zamku… :D

 – Mów mi Syrdaria – uśmiechnęła się

Syrdaria? ;)

Może by gdzieś wpleść Amudarię, żeby był komplet?

 

Zacne opko!

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Świetne opowiadanie! Pięknie budowałeś relację między Przewoźnikiem a Nil. Genialne! :)

Życzę powodzenia w konkursie, tekst jest wyśmienity!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dawidq

Boże jak ja chciałbym być w takim wieku.

;) 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam.

Tekst czytało się bardzo przyjemnie. Wizja hotelu jest bardzo zabawna i sprawnie zaprezentowana. Można powiedzieć, że to piekielnie dobry pomysł. (w tym momencie należy puścić śmiech z taśmy)

Tym opowiadaniem przypomniałeś mi pewien żart. To było jakoś tak:

Amerykanin i obywatel ZSRR umierają w tym samym momencie i trafiają przed oblicze diabła, bo byli złymi ludźmi. Diabeł mówi im:

– Panowie, dam wam wybór. Możecie pójść do piekła kapitalistycznego albo komunistycznego. Wasza decyzja.

Amerykanin bez zawahania wybiera piekło kapitalistyczne, a Rosjanin, z przyzwyczajenia do ojczyzny, komunistyczne. Po roku spotykają się i Rosjanin pyta:

– Więc jak tam u ciebie?

Amerykanin, cały blady, mówi:

– Tragedia, codziennie każą nam zjeść pełne wiadro gówna… Potem możemy robić, co chcemy. A co u ciebie?

– Świetnie. Odkąd przybyłem, nie zobaczyłem tego gówna na oczy. Przez pierwsze sześć miesięcy nie było wiader.

– A teraz? – pyta Amerykanin.

– Zabrakło gówna.

 

W każdym razie, czytało się przyjemnie. Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Po przeczytaniu jestem co najmniej wstrząśnięty, niezmieszany. Jednocześnie czuję, że doświadczyłem czegoś ważnego i głębokiego, ale nijak nie wiem, co o tym myśleć i jaki był przekaz.

Mogę tylko powiedzieć, że po przeczytaniu ostatniego zdania pierwszą moją myślą było, że muszę się wziąć za biblię.

Cóż, podumam, jak sugerujesz w przedmowie. Może wyklaruje mi się jakaś interpretacja.

Pozdrawiam.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć,

nie powiem Ci tu nic oryginalnego. To bardzo misiowe, relaksujące opowiadanko. :)

Nie myśl jednak, że nie zauważam tej dyskretnej propagandy pro-mycio-kafelkowej. Chociaż… jeśli w przyszłości będę miał żonę, to pewnie się nie wymigam… Zapiszę sobie ten tekst, by móc się w razie czego zmotywować. :)

A wizja smoka, który nie zabija i jest taki potulny przypomina Reksia i Czarodziejów… :)

Na zdjęciu smok przemieniony w żabę. Zasadniczo nieszkodliwy. Sąsiedzi twierdzą, że zawsze mówi “dzień dobry”.

 

Pozdrawiam. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Witam.

Czytało się przyjemnie, chociaż dotąd nie czytałem niczego o tematyce kryminalnej/śledczej.

Spodziewałem się, że to Tobias. Nie miałem co prawda dowodów, ale mu się po prostu źle z oczu patrzyło. :)

Zastanawia mnie coś. Skoro większość tekstu jest napisana z perspektywy pierwszoosobowej pani, to kto napisał ostatnie akapity rozdziału VI? Jest to dla mnie dość zastanawiające, że narrator pierwszoosobowy opisuje swoją własną śmierć. Może to jej dusza zaklęta w obrazie dopisała ostatnie słowa? Mam nadzieję, że mi to wytłumaczysz, bo to pytanie będzie mnie dręczyć dłużej niż Ostatnie pytanie. :)

Pozdrawiam i życzę powodzenia w konkursie.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Szkoda chłopa, ale mam ważne pytanie. Co on robił na Ziemi? W mojej opinii ten zieloniutki pan kolega to szpieg technologiczny! I jeszcze tak brzydko potraktował wierzbę. :(

Przyjemny szorciak.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Dobre opko. Czytało się płynnie, przypomina mi to Wieczną Wojnę Joego Haldemana, którą miałem okazję ostatnio przeczytać. 

Nie powiem, że wątek zdjęcia pozostawił mnie obojętnym, ale jednak bardziej przerażająca dla mnie była sama wojna.

Spomiędzy ruin jednego z domów wybiegła postać. Naga, osmolona. Czerwone plamy na skórze dziewczynki wyglądały na poważne oparzenia. Stanęła nad rozerwanymi ciałami ludzi i zwierząt. Patrzyła. Nie mogła zrozumieć, co się stało z matką, ojcem i rodzeństwem, którzy pracowali przed domem.

Ten fragment przypomniał mi relację amerykańskiego korespondenta wojennego – Juliena Bryana, który obecny był w Polsce we wrześniu 1939. 

Siedem kobiet kopało ziemniaki w polu. (…) Desperacko potrzebowały jedzenia. Nagle znikąd pojawiły się dwa niemieckie samoloty i zrzuciły dwie bomby na mały dom, zaledwie dwieście metrów dalej. Dwie kobiety przebywające w domu zginęły, Kobiety kopiące ziemniaki padły płasko na ziemię, mając nadzieję, że pozostaną niezauważone. Po oddaleniu się bombowców kobiety wróciły do pracy.

Ale nazistowscy piloci nie byli zadowoleni ze swojej pracy. Po kilku minutach wrócili i zanurkowali (…) tym razem ostrzeliwując pole z karabinów maszynowych. Dwie z siedmiu kobiet zginęły. Pozostałe pięć jakoś uciekło. Kiedy fotografowałem ciała, podbiegła mała dziesięcioletnia dziewczynka i stanęła jak sparaliżowana przy jednym z trupów. Kobieta była jej starszą siostrą.

Dziecko nigdy wcześniej nie widziało śmierci i nie mogło zrozumieć, dlaczego siostra nie chce z nią rozmawiać… Dziecko patrzyło na nas zdezorientowane. Objąłem ją ramieniem i przytuliłem mocno, próbując ją pocieszyć. Płakała. Ja też płakałem, podobnie jak dwaj polscy oficerowie, którzy byli ze mną…

 

Kliknąłbym, ale inni mnie wyprzedzili. :)

Powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Bardzo klimatyczne opowiadanie. Choć cel i motywacja głównego bohatera nie były niczym zaskakującym, kibicowałem mu przez cały tekst. Prosi się o cytat z “Dziadów”.

Pieśń ma była już w grobie, już chłodna, –

 Krew poczuła: z pod ziemi wygląda,

I jak upiór powstaje krwi głodna,

 I krwi żąda, krwi żąda, krwi żąda.

 Tak! zemsta, zemsta, zemsta na wroga,

 Z Bogiem – i choćby mimo Boga!

Czytało się przyjemnie. Życzę powodzenia w konkursie! :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Wow. Po prostu wow. Świetne opowiadanie. Nie dziwię się, że dostało się do biblioteki w dwa dni. Nawet nie wiem co powiedzieć. Chyba ocean i mnie oczarował. :)

Widocznie obraz świetnie na Ciebie zadziałał. :D

Powodzenia w konkursie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Widzę, że organizujesz wycieczkę po moich starych tekstach. :)

Co do narratora – masz pełną rację i nie zamierzam go bronić. Jeśli zaś chodzi o zakończenie, to wolę na nie nawet nie patrzeć, bo zapewne wypali mi oczy.

Pozdrawiam. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czeke, a kto by się przejmował najważniejszym aktem prawnym w państwie prawa? :)

A jeśli miałby to być projekt czysto polityczny na najbliższe wybory, to co pociągałoby wyborców do nadania skrzatom obywatelstwa?

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czytało się przyjemnie. :)

Myślałem, że opowiadania weirdzarro mnie przerosną, a moje styki mózgowe wyparują pod wpływem artystycznej awangardy. Ty tym opowiadaniem i JolkaK swoją Kolacją z kosmitą udowodniłyście mi, że się myliłem. :D

Fajne są opowiadania z tego konkursu. Chyba będę musiał nadrobić resztę. :D

A poza tym w pełni zgadzam się z tym, że gorzka czekolada jest najlepsza.

Pozdrawiam. :D 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Racja. Możliwe, że to pytanie jest ważniejsze od Ostatniego pytania

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Więc tak zapoznałeś się z weną? :)

Podłączam się do tego, co mówi Finkla. Mrugnij i mruknij, jeśli tajemnicza siła z innego wymiaru zmusza Cię do pisania szortów i drabelków.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Przeczytałem z uwagą, mimo że na publicystykę zaglądam raz na ruski rok. Mój wujek jest programistą, więc temat sztucznej inteligencji pojawia się na każdym spotkaniu rodzinnym. I nie bardzo mam coś do dodania w kwestii artykułu. Po prostu się zgadzam, nie sposób zrobić inaczej przy mojej ograniczonej wiedzy na ten temat.

no i oczywiście dochodzi pytanie, skąd będzie wiadomo, czy ktoś nie oszukuje

Jako człowiek, który ma nadzieję uczynić z pisania swoją profesję (czas, w którym należy puścić śmiech z taśmy) uważam, że spotkania autorskie, targi książki i inne sposoby kontaktu czytelnik-pisarz będą służyć za takowy weryfikator. Ale wiadomo, to tylko moja pierwsza myśl, którą zapewne szybko obalicie.

Sztuczna inteligencja rozwija się zadziwiająco szybko, ale tempem “rozwoju” naturalna głupota bije ją o kilka poziomów.

Obserwując moich rówieśników, mogę to potwierdzić. (ale teraz przysnobowałem)

 

Pozwolę sobie zacytować fragment posłowia Philipa K. Dicka zamieszczonego w zbiorze opowiadań, który wpadł w moje ręce. Ten konkretny fragment odnosi się do opowiadania Serwisant.

Kiedy to opowiadanie zostało opublikowane, wielu miłośników oburzyło się, ze względu na negatywne nastawienie, jakiemu rzekomo dałem w nim wyraz. Ale wówczas już zaczynałem bawić się w myślach ideą rosnącej dominacji maszyn nad człowiekiem, w szczególności maszyn, którymi z własnej woli się otaczamy, które więc powinny, wedle wszelkiej logiki, być najmniej groźne. Nigdy nie wydawało mi się, że jakiś szczękający metalem potwór będzie kroczył po Piątej Avenue, pożerając Nowy Jork; zawsze obawiałem się mojego własnego odbiornika telewizyjnego czy tostera, które w prywatnym zaciszu mego mieszkania, kiedy wokół nie będzie nikogo, kto mógłby przyjść z pomocą, oznajmią mi, że skończyło się, a oto jest lista reguł, których odtąd muszę przestrzegać.

[…]

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Czeke, podobnie jak Miś, jestem wielkim fanem tego pomysłu.

Trzeba się jednak zastanowić, czy w przypadku skrzatów nie zadziała ten sam mechanizm, co u ludzi – wzrost poziomu życia doprowadzi do zmniejszenia dzietności? Można by to obejść, traktując skrzaty jako obywateli drugiej kategorii i zaniżając ich poziom życia. Ale z drugiej strony, gdyby skrzaty się rozmnażały, a ludzie nie, to stałyby się większością i zaś by nam zrobiły czerwony październik…

Więc lepiej nie dyskryminujmy skrzatów. Sama wizja skrzatów zasuwających w polu, albo za kasą sklepową, mnie przekonuje. Ale zważywszy na ich tendencję do kłamania, należy się zastanowić, czy nie mielibyśmy nadprodukcji polityków i adwokatów (diabła).

W każdym razie jeśli o mnie chodzi, to ten pomysł jest świetny, wymaga tylko doprecyzowania.

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Finklo, miło, że wpadłaś. :)

Natomiast Rosja to ciężki orzech do zgryzienia. Widziałem ostatnio prasówkę, w której facet omawiał artykuł mówiący o tym, że gdyby doszło do wojny Rosji i NATO, to NATO by wygrało. Stwierdził, że to nie jest zbyt dobra informacja, bo Rosjanie, mając przed oczami swój ostateczny upadek, wywrócą szachownicę z użyciem atomu.

I tak źle, i tak niedobrze. 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Kto da więcej?

Ja dam więcej, chociaż bunt biblioteki to wysoko zawieszona poprzeczka. Proponuję bunt całego papieru, jaki jest na świecie. Papierowa wiosna ludów!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

I jak tam, w końcu zapoznałeś się z prawdziwym dziełem?

W wersji filmowej, owszem. Co do dramatu, to nie. Wszystkie istniejące dramaty odpychają mnie z użyciem jakiejś magicznej siły. :/ Nie rozumiem, dlaczego czytamy scenariusz do przedstawienia teatralnego zamiast obejrzeć ów przedstawienie lub chociażby film. Może to moja wyłączna przypadłość, a może nie. Nie bardzo mam jak stwierdzić, bo cała dostępna mi grupa porównawcza (tj. moi rówieśnicy) nie czyta nie tylko dramatów, ale w ogóle książek.

Jest to jakiś sprytny sposób na wybrnięcie z problemu, kiedy nie zna się lektury.

He he.

Pozdrawiam. :)

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Zabawny tekst. Przedstawieni kosmici są bardzo ciekawi, a bohaterska obrona planetarna głównego bohatera z użyciem spirytusu nie ujdzie mojej uwadze. Czy skoro mogli oszacować, kiedy osiągniemy pierwszy stopień, to znaczy, że już tu byli? (0_0) Czy może wywnioskowali to na podstawie sygnałów wysyłanych przez nas w ramach SETI albo czegoś jeszcze innego?

– Mówisz my.

Jewgienij Zamiatin może się wypowiedzieć na ten temat. Znaczy mógłby. Bo przecież leży w grobie. Ale z drugiej strony, może kosmici i na to znajdą jakieś rozwiązanie?

Zacne opko. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

naprawdę masz 14 lat? Czy to element fantastyczny?

Jakoś tak się stało, że posiadłem umiejętność czytania i pisania, a korzystanie z niej okazało się być całkiem fajne. I tak tu jestem.

:D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Fajny ten karkołomny eksperyment. Wielokrotnie zmusił moje kąciki ust do gimnastyki w postaci podniesienia się. 

Ja wiem, ale nie powiem, podroczę się, a co! 

Normalnie włączyłbym tryb smerfa Mądrali i zaproponował rozbicie na dwa zdania, ale Narrator pewnie odpowiedziałby mi taką ripostą, że bym się nie poskładał. :-)

Bardzo przyjemny w odbiorze tekst. Skorzystam z danego mi prawa do udziału w procesie demokratycznym i kliknę do biblioteki. 

Pozdrawiam i postaram się częściej do Ciebie zaglądać, bo najwidoczniej warto. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Michaelu, a jakie opóźnienie przewidujemy? :)

Żadne, Otis! Mamy trzy miesiące i koniec. To niewykonalne!

 

Tak jak przedmówca, zostawiam komentarz, by śledzić nowości.

I pomimo że znam się na sztuce tak samo jak na fizyce kwantowej, to obrazy Pani Anny są bardzo przyjemne dla mojego oka. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Uszanowanko.

Zawsze chciałem wziąć udział w jakimś tutejszym konkursie, a tematyka tego mnie zainteresowała.

Niniejszym zgłaszam swój udział i proszę o obraz pt. Ostatnie światło”. :)

 

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Cześć. :D

– Będę ćwiczył silną wolę i zjem tylko jedno serce dziennie.

Podziwiam.

Nasz doktor tak powiedział.

Czy to oznacza, że skrzaty potajemnie organizują się w większe społeczności? Piwnico-miasta? A jeśli tak, to czy to znaczy, że chodzą do pracy i odprowadzają składki na ZUS, mając nadzieję, że wspomniane w szorciku bliźniaki utrzymają ich emeryturę w przyszłości? Jeśli odprowadzają ZUS, to muszą mieć jakieś struktury państwowe… Czyżby skrzaty mają parlament, do którego wybory organizują co 4 lata? A może Skrzatostan jest państwem policyjnym, w którym Skrzacia Rada Ocalenia Narodowego nie respektuje podstawowych zapisów Karty Praw Skrzata i Obywatela??? Czy to znaczy, że skrzaty organizują się w związki zawodowe i…

Dobra, odpływam. Nie zmienia to faktu, że skrzaty ukrywają coś przed nami.

– Od jesieni w twojej piwnicy.

SŁUCHAM? A czynszu to nie płacą, co? Okupados normalnie.

Wypłoszyliśmy już myszy.

O! Sami zajmują cudze mieszkanie, a się nie podzielą z innymi potrzebującymi. Skandal!

Teraz biegnij do żony, bo pewnie myśli, że nogi ci wyrwałem zgodnie z obietnicą.

Czy skrzaci ZUS pokryłby koszty rehabilitacji, bo to wypadek podczas pracy? Może jakąś rentę rodzinną dorzuci, coś ten teges?

Mówi, że zjadłaby kiszonych ogórków

Widzę zaskakujące podobieństwo między ludźmi a skrzatami.

Na razie na strych nie zaglądam

A na strychu wszystkie ciocie, wujkowie, babcie, dziadkowie, przyjaciele rodziny… co najmniej kolejne 30 skrzatów na utrzymaniu.

 

Bardzo przyjemne niedzielne opowiadanko. Natomiast skrzaty w Twoim wykonaniu mają wielki potencjał. Mówię, coś na pewno ukrywają. ;)

Aż kliknę do biblioteki.

Pozdrawiam serdecznie!

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Miś zawsze będzie się piął do góry – przecież liście eukaliptusa nie leżą na ziemi. :D

ani pospolity, ani niepospolity, taki w sam raz

Nowa Fantastyka