Cześć,
Dzięki za przeczytanie i za komentarze.
The Guru,
dobrze, że nie poszło. kolejny tekst opisany w ten sposób, czemu to ma służyć? autor od razu próbuje się pozycjonować “konkursowo”.
Łoj tam, zaraz pozycjonować “konkursowo”. Zwyczajna próżność i desperacka próba podbudowania nadwątlonego ego. Nazywajmy rzeczy po imieniu :D.
moim zdaniem tekst jest bardzo słaby warsztatowo
Szanuję Twoje zdanie.
Jeśli dłonie są ceramiczno-tytanowe, skąd „zerwane paznokcie”?
Paznokcie zrywa się zwykle z palców. Znajdują się na ich końcach.
Bohater traci hełm, staje się „prawie ślepy”, a chwilę później przeskakuje przez poręcze, pokonuje dwie kondygnacje i wspina się na żuraw budowlany w ciemności.
Tak, nogi i ręce ma dalej sprawne.
czyli co? cyborg zawiesza program bojowy, upuszcza broń bo… się wzruszył?
Skoro androidy mogą śnić o elektrycznych owcach, to cyborgi mogą chyba mieć uczucia?
Czołem, beeeecki
Zu lange, mein Gefährte, zu lange! :D
Zastanawiam się, czy nie lepiej wypadłoby jednak w narracji pierwszoosobowej.
Był zamysł i pewnie by się to dało zrobić, bo narracja i tak jest przyklejona do protagonisty, ale przyznam się szczerze, że tutaj wybrałem dystans. Czy się obroniło, nie wiem, ale chętnie się dowiem ;].
Chociaż ten schemat z zaczynaniem od “Drapieżca” każdego akapitu, jest niezły.
Zastanawiałem się, czy ktoś mi to wypunktuje in minus, czy jednak to zagra. Oryginalny pomysł był bardziej brawurowy, bo akapity miały być przeciwstawne – jeden zaczynał Drapieżca, a drugi Cel. Ale tutaj przyznaję, że zabrakło mi i cierpliwości i umiejętności, żeby to dało się czytać.
Przez ten styl narracji nie jestem też pewien, czy zrozumiałem akcję i czy główny bohater wypadł dla mnie wiarygodnie psychologicznie. Bo w sumie nie widzę jakiegoś przełomu, momentu, w którym się zbuntował i podjął inną drogę.
O! I to jest konstruktywna krytyka, na jaką liczyłem :D. Szczerze dziękuję. Jak ciąłem dłużyzny w początku, to widocznie przyciąłem za dużo, żeby wyszło to wiarygodnie. Generalnie to “szukanie celu” i “obieranie drogi” trochę mi się rozmydliło w całym tekście. Zwrócę uwagę i przemyślę co z tym fantem zrobić.
Cześć, bruce :]
Ślicznie dziękuję za babolarium :D. Nie nauczę się chyba interpunkcji do końca życia. Poprawię przed końcem weekendu.
Jak zwykle u Ciebie – genialne opisy: plastyczne, pełne reala i świetnie rozwijające wyobraźnię. :) Jestem pod wielkim wrażeniem. :)
Miód na moje serce :D.
Koniec tekstu w moim odczuciu daje pewną, minimalną nadzieję. Porzucenie broni pokazuje, że pierwiastek ludzki wygrał w świadomości Drapieżcy, w jego psychice i „częściach” osobowości. Pytanie (retoryczne, bo jakżeby inaczej?) – na jak długo…
To znaczy, że mi się udało co sobie wykoncypowałem :]. Przekaz może banalny i oklepany do bólu, ale przynajmniej czytelny :D.
Kapitalnie sformułowany, symboliczny tytuł. :)
Echo wystrzału, echo krzyków we wspomnieniach, echo ludzkich uczuć. Tutaj nie jestem do końca zadowolony, bo trochę tego nie widać w tekście i trochę się boję, że tu też za dużo wyciąłem.
Dzięki za pomoc i za kliki :D.
Cześć Adamie,
Fajnie, że klasyczne, a nie oklepane ;].
Co do logiki, to z kim walczyć, jeśli z wrogów zostały już tylko zasuszone szkielety?
“Gdy człowiek trzyma w ręku kij, to zawsze znajdzie kogoś, kogo nim uderzyć” – podobno tak Ghandi tłumaczył na czym polega pacyfizm. Jak chcesz przestać zabijać, to zostaw pistolet na trawie.
Dlatego, że logika nakazywałaby jednak odnaleźć hełm i podnieść pistolet.
I wtedy nic by się nie zmieniło. Hełm znowu połączyłby się z mózgiem Drapieżcy i kazał wykonywać procedury, które już dawno stały się bezprzedmiotowe. Wojna się skończyła. Wszyscy przegrali.
Cześć, betweenthelines
Jedyne, co mnie wybijało z rytmu, to to, że sporo fragmentów zaczyna się od „Drapieżca”. Miałam wrażenie, jakbym co chwilę zaczynała czytać od nowa, zamiast płynnie iść dalej.
A jednak :D. Dziękuję i za grzechy swoje przyjmuję! Tak, przyznaję że koncept nietypowy, chociaż nie do końca oryginalny.
Duży plus za sposób stopniowego odsłaniania Drapieżcy oraz motyw Głosu, który buduje ciekawy konflikt między procedurą a czymś, co wygląda na resztki człowieczeństwa.
Ok, czyli jednak było to widać. Już się bałem, że wcale nie wybrzmiało.
W moim odczuciu najlepiej wypada końcówka. Relacja z dzieckiem i decyzja bohatera są pokazane bez nadmiernego tłumaczenia, dzięki czemu wybrzmiewają naturalnie.
Dzięki, wartościowa uwaga. Trudno mi czasem wyważyć, co jest dla Czytelnika nieczytelne, a gdzie zaczyna się łopatologia. Cieszę się, że tu zagrało.
Cześć, ośmiornico
Dzięki za dobre słowo. Niedosyt, to chyba najlepszy komplement i motywacja do działania.
Jeszcze raz Wszystkim serdecznie dziękuję za uwagi. Zabieram się za poprawki i korekty.
Poza tym fajnie widzieć, że stara gwardia działa prężnie, a i nowych twarzy przybyło :D.
pozdro
M.
Jestem bandzior! Świr! Sadysta! Niepoprawny optymista!