Profil użytkownika


komentarze: 161, w dziale opowiadań: 155, opowiadania: 53

Ostatnie sto komentarzy

hej! Miły szorcik, ukazujący narodziny pierwszego ateisty;) A co do ptaka, żyjącego między stalagmitami: ptak chyba powinien żyć między stalaktytami? No chyba że mowa o ptaku-nielocie;) Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, 

tekścik poprawny, ale nic ponadto. 

 

Jedna uwaga prawniczo-kryminalistyczna: A potem oczyścić wszelkie dowody, że kiedykolwiek tu był – jak można oczyścić dowody? można usunąć ślady z rzeczy ruchomych/nieruchomych (czyli oczyścić te rzeczy), likwidując tym samym dowody. Ale nie można oczyścić dowodu – rzecz ruchoma po usunięciu z niej śladów (np linii papilarnych) przestaje mieć status dowodu. 

 

Pozdr.

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

no taak, teraz mi tak wytłumaczyłeś, że już WSZYSTKO rozumiem! ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, przeczytałem z zaciekawieniem. Historia istotnie mogła tak się potoczyć, jeśli się zna relacje między Himmlerem, Goebbelsem i innymi przybocznymi Adolfa z okresu 1933-1945. Zastanowiło mnie tylko, dlaczego jest mowa o tłustym cielsku Bormmana – naczelnym grubasem był Goring, a o tuszy Bormmana jakoś mi nic wiadomo, no chyba że się zapasł w tej wersji s-f, czyli w okresie po swojej realnej śmierci w 1945:) Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej. Nawet nie będę silił się na udawanie, że zrozumiałem przesłanie:) Choć zagadkowe Nie pamięta nawet jutra. pewnie powinno być tu częścią układanki/kluczem do rozwikłania zagadki. Mimo tego klimat jest i skoro wracałem do tego dziś trzy razy, to znaczy, że – mimo braku zrozumienia – były emocje. A to się liczy tak samo jak zrozumienie:) Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

bardjaskier – kontynuuję, ponieważ bawi mnie wątek budowlany :) Chodzi mi nie o dokładność opisu, ale o techniczną możliwość danej czynności. Nie da się przecież przebiec z sypialni do salonu PO SUFICIE, jeśli po drodze są wspomniane wcześniej przeszkody w postaci drzwi, nadproża i ściany nad nim. Chyba że osiągnięta przez Ciebie dynamika była tak wielka, że bohater przebił się przez ścianę nad nadprożem, wtedy się zgodzę – był w stanie przebiec z sypialni do salonu PO SUFICIE :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ortografia to jest – w mojej opinii – warunek sine qua non jakiejkolwiek publikacji gdziekolwiek. Natomiast co do AI to ja nie jestem obiektywny, z racji wykonywanego zawodu (radca prawny), zainteresowań (m.in. prawo autorskie w nowych technologiach) i prowadzonych badań na żywych organizmach i tekstach (m.in. na tut. portalu). :) Na razie się przyglądam, czytam Ortodoksów i innych Portalowiczów, podsycam, prowokuję, efekty zapisuję i skrzętnie analizuję:) Cokolwiek by o AI nie powiedzieć, wywołana na forum dyskusja już się przyczynia do rozwoju literatury, choćby poprzez samo uwidocznienie problemu (OldGuard), wstępne zdiagnozowanie, krytykę i rozmowę o tym. Nie unikniemy obecności AI w życiu, czy się nam to podoba czy nie. Ja absolutnie nie popieram, jak wielu innych elementów świata, ale kimże jestem, aby jednostronnie a priori odrzucić cokolwiek bez wysłuchania zwolenników? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi, jak westchnąłby Kiler do Siary ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

kasper.sola – skoro już poruszono tu temat AI, to czy mógłbym prosić Cię – dla moich celów zawodowych – o zapoznanie się z poniższym tekstem i sklasyfikowanie Twojego tekstu pod kątem “zapisanego śladu AI” – nazwa mocno robocza, nie przyzwyczajam się do niej mimo chwilowego używania na potrzeb forum. 

 

“Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej? Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce. 

Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK). 

I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):

  1.  prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej, 
  2.  bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI,
  3. prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy. 

Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak. 

Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE. 

Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):

  1.  prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę… ale idźmy dalej.
  2. mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).
  3. następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy miks UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?”

Jestem ciekaw Twojej samooceny:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Loża dba o poziom, dlatego wszystkich stawia do pionu!;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

a “mnie” się używa w środku zdania czy nie? Mnie się wydaje, że mi się nie używa ;) Ale ja się nie znam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Jest też kwestia podejścia do zmieniającego się świata. Można się na AI obrazić jak robili to zwolennicy radia w stosunku do TV, miłośnicy koni dorożkowych wobec pierwszych samochodów, robotnicy fabryczni wobec zabierających im pracę maszyn itd. itp. A może trzeba pogodzić się z istnieniem tego kolejnego elementu otaczającego nas świata, poznać “wroga”, aby umieć go zwalczyć/zasymilować/polubić/ulepszyć? *

 

*-niewłaściwe wypalić żywym autorskim ogniem piekielnym :)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, jakoś nie wyłapałem istoty (a bardziej przyczyny, czy też może związku przyczynowo – skutkowego) przemiany jednego ciała w inne ciało… Bardzo to przypomina film Mucha, ale tam przyczyna była oczywiście-genetyczna. W tej części sprzed przemiany brakuje mi choćby minimalnego powiązania z przedmiotem przemiany, nie wiem, może więcej reklam o środkach owadobójczych?;) 

 

To mnie zastanowiło pod kątem techniczno-budowlanym: Coś wybiegło z sypialni po suficie. Skoro wybiegło z sypialni (do salonu), to musiało chyba przejść przez drzwi? A nad drzwiami jest zawsze nadproże i kawałek ściany? Bo nie zakładam, że dom emeryta był jakiś nietypowy, czyli wysokość drzwi równała się wysokości pomieszczeń? Ot, taka uwaga techniczna;) 

 

Poza tym tekst mi się podobał, z “zastrzeżeniami” j.w. 

Pozdrawiam  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

No, to teraz czekaj na atak Świętej Inkwizycji, tropiącej AI na portalu ;) A będzie miała tu co robić :) Prompt ciekawy, wykonania typowe, ot tyle:) Polecam HYDE PARK i wątek o udziale AI w literaturze, rozwija się ciekawie:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

pisałem o histErycznych, nie histOrycznych zachowaniach ;) A do tego wystarczy włączyć TV i zerknąć na ostatnie wypowiedzi opozycji ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

no wlasnie… a teraz z tych refleksji trzeba zbudować prawo, w oparciu o które będą kiedyś rozstrzygane wielomilionowe spory… 

bruce – zerkając na moją klasyfikację powyżej, to co powstało w wyniku Twojej prośby do AI, to jest WYTWÓR AI, nie mający cech UTWORU w rozumieniu przepisów. Również Tobie nie przysługują do tego żadne prawa autorskie. Można więc z tym zrobić, co się komu żywnie podoba, w pełnym zakresie znanych na dziś pól eksploatacji:)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Przeklejam tu na żywca wątek z HYDE PARK, jako idealny przyczynek do dalszych rozważań w kwestii nieuchronnego udziału AI w ogólnie pojętym życiu literackim:

 

“Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej? Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce. 

Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK). 

I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):

prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej,

 bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI, 

prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy. 

Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak. 

Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE. 

Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):

prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę… ale idźmy dalej.

mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).

następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy miks UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?”

 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ślimak Zagłady – jednak przysiadłem od razu, bo bym nie wytrzymał za długo, pozostawiając takie uwagi bez komentarza. Pozwoliłem sobie ponumerować Twoje uwagi i odnieść się do każdej po kolei. Dziękuje za nie bardzo, zrobiłeś mi dzień:) 

 

Wybiórczy przegląd redakcji i środków stylistycznych:

 

1.

(…) ludzie regularnie płacący podatki mieli głosy ciężkie, szlachetne i odpowiednio wypolerowane. Artyści otrzymywali przeliczniki kulturowe, pod warunkiem że nie byli zbyt niezrozumiali.

Tutaj metafora się załamuje – jeżeli najpierw każesz mi sobie wyobrazić głos jako coś w stylu zdobionej mosiężnej pieczęci, to gdzie tam nagle przelicznik kulturowy?

 

Tutaj chyba wszystko zależy od spojrzenia na artystów i ich stosunek do płacenia podatkówJ Jeśli założymy, że dobrze zarabiają i płacą podatki, to istotnie teoretycznie można mieć problem z powiązaniem głosu jako mosiężnej pieczęci, przyozdobionej w przelicznik kulturowy (choć problem akurat tu uważam za wydumany). Bardziej chyba jednak idzie w tekście o całą rzeszę artystów bez sukcesów (czyli tych, dla których teraz głośno mówi się o pomocy państwa w opłacaniu składek ZUS) – oni nie mają głosów ciężkich od podatków, oni mają TYLKO przelicznik kulturowy.

 

2.

Opiekunowie, nauczyciele i rodzice dostawali punkty za wkład długofalowy, choć system co kwartał prosił ich, aby nie przesadzali z cierpiętnictwem.

Spójnik “choć” jest tutaj bardzo dziwny – grupa okolicznika przyzwolenia powinna wyrażać treść, która w typowych okolicznościach wykluczałaby prawdziwość zdania głównego, a tu nie widać, jak cokwartalne prośby kłócą się z punktami za wkład długofalowy. (Przy okazji: trzy użycia wyrazu “kwartał” to dużo w tak krótkim tekście).

 

Tu nie będę dyskutował, CHOĆ możnaby przecież próbować wywieść teorię, że naruszenie przez beneficjentów (tu: Opiekunowie, nauczyciele i rodzice) systemowej prośby o umiarkowanie w cierpiętnictwie może skutkować ujemnymi skutkami w zakresie punktów we wkład długofalowy. Czy w takiej sytuacji CHOĆ się broni? Czy lepie brzmiałoby: PRZY CZYM?

 

3.

Na samym dole byli ludzie z kategorii N-0, urzędowo nazywani:

obywatele czasowo niewnoszący mierzalnej wartości wspólnej.

 

Rozbicie zdania w dwukropku na dwa akapity jest zabiegiem oryginalnym i w tym przypadku, jak by to ująć… niewnoszącym mierzalnej wartości wspólnej.

 

Teoretycznie, doktrynalnie TAK. Ale jak już gdzieś odpierałem zarzuty o szatkowanie tekstu: jest to moje zamierzone badanie wpływu szerokości wierszy na poziom przyswajania tekstu w czasach postępującego w społeczeństwie widzenia tunelowego (w rozumieniu nie tylko stricte optycznym). Prościej: im węższe wiersze, tym bardziej czytelnik przyspiesza czytanie, bo zaczyna to robić na zasadzie scrollowania tiktokowego (copyright reserved– ja). Po testach na rodzinie i znajomych (w których nikt trwale nie ucierpiał), badanie przynosi zamierzone efekty.

 

4.

Bogdan Bąk był bezużytecznikiem z powołania, charakteru i umiarkowanie złej organizacji dnia.

Trzeci element wyliczenia nie pasuje do dwóch pozostałych ani do struktury zdania (nie bardzo można kimś być ze złej organizacji dnia), więc nie bawi, lecz daje wrażenie niezborności.

 

Całość postaci Bogdana opiera się na jego niezborności systemowej i ogólnym ambiwalentnym podejściu do wszystkiego. Jako zagorzały zwolennik Monty Pythona uważam, że wsadzenie do tego zdania elementu umiarkowanie złej organizacji dnia jest jak wpadnięcie przez drzwi Świętej Inkwizycji, której nikt się przecież nie spodziewa.

 

5.

głos wyborczy o wadze 0,03, co oznaczało, że gdyby całe państwo głosowało nad kolorem papieru toaletowego w urzędach, jego głos miałby znaczenie mniej więcej takie jak westchnienie gołębia.

Tutaj nic się nie spina. Gdyby całe państwo głosowało nad konkretną sprawą, to nie byłby głos wyborczy, lecz referendalny. Nie wiadomo, dlaczego akurat w tym referendum miałby mieć mniejsze znaczenie niż w innych (czy waga cząstkowa głosu zależy od tematu?). W ogóle nie widzę, jakiemu celowi służy to barwne porównanie.

 

Jeśli idzie o rodzaj głosowania – zgoda. Ale kwestie prawne akurat tutaj miały mniejsze znaczenie (wbrew własnemu zawodowi), chodziło mi o zabawną metaforkę, którą – jak stwierdzam po czasie – jest mało udana.

 

6.

Bogdan nie był przestępcą. Nie był chory. Nie był nawet szczególnie zły. Po prostu nie pracował

Pokaż mi kogoś, kto na informację “Bogdan nie był przestępcą ani nie był chory” zapyta “a czy był szczególnie zły?”.

 

Tu wprost odniosę się do mych wyjaśnień z pkt.4. Uwielbiam wsadzić takie niepasujące do niczego wstawki, wyrwać czytelnika z komfortu  czytelniczego i sprowokować do reakcji. Najgorsze to stworzyć coś miałkiego, lepiej niech to będzie wybitnie złe.

 

7.

System klasyfikował to jako:

dobrowolna bezproduktywność z elementami roszczeniowej werbalizacji.

“Klasyfikował to jako dobrowolną bezproduktywność” albo “następująco: dobrowolna bezproduktywność”, w obu wypadkach raczej bez przejścia do nowej linii. Ktoś już wyżej o tym pisał, prawda?

 

Pisał, pisał, a ja odpowiadam tym samym: szatkujemy, testujemy, przyspieszamy dobrnięcie do końca tekstu – scrollowanie tiktokowe!

 

8.

który mimo osiemdziesięciu dwóch lat

“Mimo swoich osiemdziesięciu dwóch lat” lub “mimo osiemdziesięciu dwóch lat na karku” (utarta fraza).

ZGODA.

 

9.

– O, stabilnie.

– Stabilnie to jest na cmentarzu.

Nie bardzo widzę, co ma być trafnego lub zabawnego w tej odzywce. Może “bez zmian to jest na Zachodzie”?

 

Kwestia gustu. A jak wiadomo, de gustibus

 

10.

Tego dnia sprawa była poważniejsza niż zwykle, bo zbliżało się Wielkie Głosowanie Kierunkowe.

I ono potem się tak zbliża przez resztę tekstu, co najmniej kilka tygodni, więc nie wiadomo, dlaczego już tego dnia sprawa była poważniejsza niż zwykle. Taka umowność wytrąca z zanurzenia w świecie przedstawionym – jak w grze komputerowej, gdy gracz otrzymuje fabularnie “bardzo pilne” zadanie, a i tak jest jasne, że ono poczeka, jak długo będzie mu pasowało.

 

Również chyba subiektywne odczucie czytelnicze, ale bierę na klatę :)

 

11.

mówić „kiedyś to było”, ani używać zdania „to się nie uda”.

Bez przecinka (spójnik wyłączający).

ZGODA.

 

12.

Za naruszenie groziła kara edukacyjna

Napisałbym “środek edukacyjny niebędący karą” – może zabawniej – ale to kwestia gustu, dyskusja, nie krytyka.

OK.

 

13.

Bogdan uznał projekt za akt terroru.

Właściwie nie bardzo dostrzegam, dlaczego go osobiście tak poruszyła kwestia poniedziałkowego narzekania, skoro nie pracuje.

 

Z Bogdanem jest trochę jak z kobietami, możesz lubić albo nienawidzić, ale nie próbuj zrozumieć:) Ktoś gdzieś napisał, że Bogdan to taki Ferdek Kiepski wersja 2.0 i to powinna być chyba odpowiedź :) 

 

14.

Kurier ruszył, po czym po trzech metrach wjechał w fontannę.

Jak wspomniałem, ogólnie to ładna scena, ale jeżeli ruszył na pasy i po trzech metrach wjechał w fontannę, to znaczyłoby, że… fontanna stała na środku jezdni?

 

Nie skupiałem się aż tak na kwestiach technicznych w zakresie posadowienia elementów architektury miejskiej w stosunku do ciągów pieszo-jezdnych, ale może i racja:)

 

15.

Napisał wiersz pod tytułem Ojczyzna to nie apka i wrzucił go do publicznego obiegu kultury.

Tytuł oznaczyć cudzysłowem lub kursywą (też już ktoś o tym wspominał).

ŚWINTO RACJA!

 

16.

Utwór zakwalifikowano jako ekspresję emocjonalną bez wyraźnego wpływu kulturowego.

Warto by coś zrobić z tym powtórzeniem (obiegu kultury – wpływu kulturowego).

 

Zapiszmy to, żeby nam nie umknęło i idźmy dalej :)

 

17.

generował jedynie „bierną obecność przy treści edukacyjnej”.

Jak można generować obecność? Może “wykazywał”?

 

Jak już wyżej wspomniałem uwielbiam takie – oczywiście mogące razić – niespodzianki językowe.

 

18.

– W pana przypadku zalecam zwiększenie spożycia błonnika oraz aktywności zawodowej.

Rozważyłbym dwukropek po “zwiększenie” (żeby uzyskać jasność, że nie chodzi o spożycie aktywności zawodowej).

 

Powiadasz: spożycie aktywności zawodowej? Kuszące, rozważę:)

 

19.

potem skręcała koło portretu Pierwszego Ministra Algorytmizacji i kończyła się przy kobiecie, która płakała

Kończyła się “na kobiecie” lub “kobietą” (kobieta jest członkinią kolejki, a nie punktem orientacyjnym).

Vide pkt. 16.

 

I już koniec? Buu, dawno tak się nie bawiłem, pisząc odpowiedzi na Twoje uwagi, za które serdecznie dziękuję. Wydaje mi się, że dzięki nim (wiem, powtórzenie dziękowania, ale cóż) lepiej poznałem istotę Bogadana :) Pozdrawiam serdecznie. 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Przeklejam tu na żywca wątek z HYDE PARK, jako idealny przyczynek do dalszych rozważań w kwestii nieuchronnego udziału AI w ogólnie pojętym życiu literackim:

 

“Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej? Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce. 

Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK). 

I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):

prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej,

 bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI, 

prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy. 

Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak. 

Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE. 

Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):

prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę… ale idźmy dalej.

mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).

następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy miks UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?”

 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej?  Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce. 

Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK). 

I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):

  1. prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej,
  2.  bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI, 
  3. prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy. 

Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak. 

Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE. 

Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):

  1. prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę… ale idźmy dalej.
  2. mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).
  3. następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy mix UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ślimak – dziękuję za tak rozbudowaną wypowiedź. Z racji rozmiaru, jej przetrawienie zajmie mi trochę czasu:) Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Odwieczne pytanie o sens i rodzaj kary. A czy zapobieganie to nie jakaś forma nauki?:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Rozczarowujesz mnie tą odpowiedzią, liczyłem na ciekawszy pojedynek słowny:):) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Jeden z wykrywaczy AI stwierdził, że poniższy tekst w 81% to AI. 

Przeczytajcie. 

Typ zbrodniarza to typ człowieka silnego śród niepomyślnych warunków, to człowiek silny, który uległ chorobie. Brak mu pustkowia, jakowejś wolniejszej i niebezpieczniejszej przyrody oraz formy bytu, w której to wszystko, co jest bronią i pawężą w instynkcie silnego człowieka, uświęcone bywa prawem. Cnoty jego zostały przez społeczeństwo wyklęte; jego najistotniejsze, przyniesione na świat instynkty zrastają się wnet z uczuciami przygnębiającemi, z podejrzeniem, lękiem, niesławą. A stanowi to omal receptę na fizyologiczne zwyrodnienie. Człowiek staje się anemicznym, gdy to, co umie najlepiej, co by czynił najchętniej, musi czynić potajemnie, w ciągłem naprężeniu, z przezornością i chytrością; a ponieważ plonem jego instynktów jest zawsze jeno niebezpieczeństwo, prześladowanie i niedola, przeto jego uczucie zwraca się także przeciwko tym instynktom – stają się dla niego przekleństwem.

To fragment z Nietzschego, Zmierzch bożyszcz, 1888r., roz.45.

Niewielka jest więc chyba wartość takich narzędzi śledzących AI?

 

I druga część: a co powiecie na napisanie tekstu w 100% przez człowieka, który doskonale wie jak zachowuje się AI i założył sobie cel skopiowania “stylu” AI, co nie jest żadnym wielkim wyzwaniem… Jak rozpoznacie w tym człowieka? Co powie na to program do śledzenia AI? Gdzie są granice praw autorskich “utworu” wygenerowanego przy udziale AI i czy w świetle aktualnych, ułomnych przepisów, jest to w ogóle UTWÓR? (vide: zagadnienie selfie zrobionego samej sobie przez małpę). 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

GaalicyjskiZakapior – dziękuję za komentarz. Wszystko rozumiem, ale: “uśmiechłem”? Rozumiem, że celowo nawiązujesz tu do mojej niespecjalnej prozy, prostych zdań i wątpliwych technikaliów;) A co do prostoty języka: początkowym założeniem było w ogóle oprzeć się o słownik używany do budowy “libretta” piosenek discopolowych, czyli maksymalnie 50 słów i dwóch czasowników z dwoma emocjonalnymi przedrostkami. Odejście od tej konwencji i tak uważam za duży progres językowy ;) Na co dzień moim niedoścignionym wzorem budowania złożonych wypowiedzi jest Proust w Poszukiwaniu straconego czasu, jednak uznałem, że na tym portalu lepiej będzie unikać zdań dłuższych niż definicja szorta;) Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za ten matematyczny komentarz;) A co do ilości Bogdana w Bogdanie, to po prostu jestem konsekwentny: po prostu jak opowiadam historię o Bogdanie, to nie mylę jego imienia z setkami innych dostępnych imion tylko dlatego, aby zaspokoić gusta wybrednych ścisłowców ;) Pozdrawiam :)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej!

Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju (a zwłaszcza u niektórych politykierów od siedmiu boleści). I choć przesłanie jest tu jasne (i jedynie lekko zabarwione elementem metafizycznym), to dla rzeczonych politykierów byłoby z pewnością zbyt słabe o jakiś drobny tysiąc niutonów, aby dotarło i spowodowało proces myślowy, który – mam nadzieję – był zamiarem autora. Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Chyba mam jakieś pochodzenie chłopsko-pańszczyźniane, skoro we mnie taka nieuleczalna potrzeba tytułowania panów z Wielkiej litery! Obiecuję poprawę:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za komentarz:)

Dzisiejszy sąd elektroniczny w Lublinie jeszcze daleko ma (na szczęście) do tego, z którym zmierzył się nasz Bogdan :) Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Cieszę się, że to piszesz, choć nieco uprzedziłeś szykowaną przez mnie za jakiś czas dyskusję w tej kwestii. Jestem zawodowo prawnikiem, zajmuję się m.in. prawami autorskimi a ostatnio fascynuje mnie kwestia jak prawo poradzi sobie z zagadnieniem tychże praw w odniesieniu do “utworów” tworzonych z udziałem AI. Na razie mocno zbieram materiały (w tym i na portalu NF) i będę publikował na ten temat, a Twoja wypowiedź będzie jedną z czołowych:) Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Old guard, już odpowiadam, istotnie mi to umknęło:

Cześć,

 

wpadam z komentarzem dyżurnym :)

 

Uznano to za nielogiczne.  Po trzecim Globalnym Kongresie Rozsądku Wojennego wprowadzono więc prostą zasadę:

 

Podwójna spacja – OK. 

 

Całość poniżej dotyczy AI, więc zbiorczo odpowiem: Przepuściłem kiedyś przez jakiś program badania poziomu AI w tekście swój tekst napisany w czasach, kiedy nie wiedziałem o istnieniu AI a do tego znajdowałem się w miejscu odosobnienia. Ocena: 98,9 tekstu miało jakoby powstać w AI. Następnie celowo wytworzyłem parę tekstów w AI i wrzuciłem do tego samego “badacza” i wyniki oscylowały między 60-75%. To tyle w temacie. Ale dziękuję za komentarz i pozdrawiam:) 

.  

Jest trochę wrzutek charakterystycznych dla AI. Nie wiem, jak bardzo się nim wspomagasz, ale niektóre klisze są dość oczywiste:

 

Wojnę prowadzą ci, którzy do niej doprowadzili.

Nie pośrednio. Nie symbolicznie. Osobiście.

 

ChatGPT lubi takie Wyliczenia. Oddzielone. Kropką

 

Albo tu:

 

Radosław Wrzask miał garnitur w kolorze powagi, brodę w kolorze gniewu i głos, który brzmiał tak, jakby ktoś odpalił alarm przeciwpożarowy w muzeum wojskowości.

 

Rozdmuchane metafory, które stylem nie pasują do całego wcześniejszego tekstu. Bo jak wygląda garnitur w kolorze powagi i broda w kolorze gniewu? Była czerwona? Czy czerwona broda pasuje do zdyscyplinowania, które głosi jego partia?

 

Nie był pancerny. Był elektryczny

 

Nie był jakiś. Był inny – to też dość charakterystyczne dla AI.

 

System analizował wypowiedzi, głosowania, projekty ustaw, konferencje prasowe, wywiady, wpisy, miny typu „maliniak”, wieloznaczne nadymanie policzków, gesty oraz patriotyczne milczenie przed kamerą.

 

To system wybierał po analizach? W takim razie po co ankiety, o których wspominałeś parę zdań wcześniej? W dalszej części Wrzask trafia na arenę po wynikach ankiety, nie po analizie systemu, więc jest tu jakaś niekonsekwencja. 

 

Jeżeli dwa państwa znalazły się w stanie konfliktu, obywatele obu stron otrzymywali co siedem dni ankietę:

KTO W NAJWIĘKSZYM STOPNIU PRZYCZYNIŁ SIĘ DO OBECNEGO NAPIĘCIA MILITARNEGO?

[…] System analizował […] Potem wybierał winnych. Winni trafiali do Strefy Rozstrzygnięcia. Kraj, którego politycy wygrali starcie, wygrywał wojnę. Potem podpisywano pokój, wymieniano protokoły, odbudowywano stosunki dyplomatyczne i wszyscy wracali do pracy.

 

Czyli wszystkie wojny trwały siedem dni? 

 

Wojny stały się krótsze, tańsze i znacznie bardziej edukacyjne.

 

Jakim cudem? Bo tekst zdaje się sugerować, że tych wojen było jeszcze więcej, skoro powstał Globalny Kongres Rozsądku Wojennego i miał kilka kongresów. 

 

Mirko Bąbelek, człowiek okrągły, pogodny i równie nieznośny, bo przez miesiąc powtarzał

 

To równie nieznośny odnosi się do czego? Równie sugeruje porównanie z czymś wcześniejszym, ale wcześniej nie ma cechy, wobec której “nieznośny” miałby uzasadnienie.

 

Po sześciu krokach zorientował się, że zbroja ochronna waży.

 

Brzmi jak niedokończona myśl. Jeśli nie chcesz dopowiadać, to zgrabniej wygląda: Po sześciu krokach poczuł, ile waży zbroja.

 

Bąbelek, zachęcony niemotą przeciwnika

 

Na pewno niemotą

 

A tu pielucha by się nadała a nie broń!

 

Przecinek

 

Wrzask chciał odpowiedzieć natychmiast. Miał przygotowanych kilka zdań. O godności. O normach. O dziejach. O tym, że kto dziś ustąpi o jeden kelwin, jutro odda suwerenność całego spektrum.

 

W tym miejscu powinno byc coś o kapitulacji, skoro to słowo było tak charakterystyczne dla Wrzaska, że dostaliśmy na ten temat cały akapit

 

A najbardziej wygrała kaczka, która mieszkała pod trzecim filarem i od tej pory otrzymała status neutralnego obserwatora.

 

Ta kaczka wyskakuje tutaj jak królik z kapelusza

 

Najbardziej jednak rzuca mi się w oczy sposób budowania zdań bardzo charakterystyczny dla tekstów generowanych lub mocno wspomaganych przez AI. Nie chodzi nawet o sam pomysł, bardziej o rytm narracji i konstrukcję. AI bardzo często pisze krótkimi, urywanymi dopowiedzeniami, które wskazałam Ci wyżej, błyskotliwymi metaforami, które brzmią efektownie, ale po wgryzieniu się w nie, okazuje się, że nic nie znaczą i seriami wyliczeń w dość podobnym układzie. Pojedynczo nie musi to świadczyć o AI, bo w końcu na czymś te modele się uczyły, ale tutaj widzę tego dużo. Może taki masz styl, ale nie mogę się pozbyć tego wrażenia..

 

Sam pomysł jest bardzo nośny i satyrycznie mógłby zadziałać, ale przeszkadzały mi elementy j/w

Those who don't believe in magic will never find it

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, temat z pewnością nie jest nowy, bo czuć tu mocno reminiscencje choćby z Aurory Robinsona, trochę z Dune Herberta, lekko też zalatuje Howey`em i oczywiście Zajdlem. Ale dobrze jest to podane, okraszone swoistym rodzajem wisielczego humoru. Dobrze się czyta. Pozdrawiam:) 

p.s. poszedłem po drugą filiżankę kawy i taka myśl mnie naszła, czy jakbym był na statku z pewnymi przedstawicielami ze świata polityki, to czy rzuciłbym kawę mając świadomość jej zawartości… hmm… 

 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, klimatyczny szorcik, choć jak na mój gust, gdyby ostatnie zdanie kończyło się na słowie “początku” byłoby bardziej tajemniczo, mniej “łopatologicznie”. Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej! Całkiem udany debiucik! Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Jest klimat! Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej. Szorcik mnie wciągnął, ale na końcu rozczarował, bo ani nie zrozumiałem przesłania (choć o to mogę mieć pretensje w sumie do siebie), ani nie odczułem nic poza pustką. Miałbym więc największe zastrzeżenie co do puenty, ale oczywiście to tylko moje subiektywne spostrzeżenie. No bo tak: skoro spirala, to znaczy, że będzie lecieć zaraz od nowa? Autodestrukcji, w sensie, że ma miejsce niszczenie samego siebie przez człowieka zapalającego zapalki, czy też idzie o same zapałki? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi, jak rzekł onegdaj Kiler do Siary;)

Zapala załkę – w drugim wierszu literówka.

Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, w wersji Bogdana maksyma medyków musiałaby brzmieć “Primum ne impediat”;) Dziękuję i pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

MichaelBullfinch – dziękuję za uwagi! 

System klasyfikował to jako:

dobrowolna bezproduktywność z elementami roszczeniowej werbalizacji.

Hmm, czemu takie kwestie po dwukropku wrzucasz do nowego akapitu? – w ogóle zauważyłem, że przy Bogdanie mam tendencję do szatkowania tekstu i wyciągania go wzdłuż, zamiast wszerz. W moim naiwnym mniemaniu przyspiesza to tempo czytania (sam dalej stwierdzasz, że opowiadanie pędzi), co w dzisiejszym świecie tik-tokowym może być jakąś tam szansą na przyciągnięcie kogoś do tradycyjnego słowa pisanego. Może się mylę, może korekta tekstu przed publikacją drukowaną mnie w tym zakresie wyprostuje:)

 

 

Winda jedzie.

Chyba cudzysłów się zapodział.

Wiadomix!

 

– Na niedanie się kupić.

Aj, brzydkie.

A to jakoś lubię, bo to z dowcipu o mandacie za NIEMANIE ŚWIATEŁ. Ale może istotnie brzydko się komponuje. 

 

W całym punkcie wyborczym rozległ się alarm, ale nie czerwony i straszny, tylko urzędowo zakłopotany.

Nie za bardzo rozumiem, co to ma oznaczać. 

Sam często mam tak, że jak piszę po nocach albo nad ranem, to później nie wiem, jaka klapka z Monty Pythona akurat mi się przy danym zwrocie zapaliła. Albo to oznaki początków schozofrenii. Będziemy obserwować ;) 

Pozdrawiam serdecznie :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ło matko, to Bogdan Bąk dziś nie uśnie z wrażenia! Warto jednak walczyć z systemem! Dziękuję bardzo i pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hejka! Cieszę się, że się podobało i już skromnie zapowiadam, że Bogdan na dniach zmierzy się z bezdusznym systemem wymiaru sprawiedliwości… Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, dziękuję za komentarz i uwagi:) I zapraszam oczywiście do lektury “Zdrowie ujemne”, gdzie Bogdan rozmontowuje system opieki zdrowotnej:) Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Odkryłem nową zabawę: komentarze od – regulatorzy są wartością samą w sobie i jajcarskie:

– Nie bardzo wiem, jak można wygiąć twarz, choćby i w grymasie. 

– Nie wydaje mi się, żeby dziewczynka, która musi skorzystać z toalety, skakała z nogi na nogę, bo wtedy mogłaby się zsikać.

- Czy dobrze rozumiem, że rząd butelek u nogi mężczyzny gibał się w tę i we w tę, w dodatku nie odrywał oczu od Michała?

Jak widać ciężka praca korektorska może nieść przy okazji spory ładunek kabaretowy;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hmm, aż się łezka w oku zakręciła, bo od razu we wspomnieniach pojawiła się projekcja potencjalnych listów do moich pozaziemskich współlokatorów, skupiająca się na próbach wyjaśnienia zagadnień montażu lampki biurkowej pod prysznicem tudzież palenia ogniska na koszu, w łazience łączącej pokoje dwóch światów:) Super tekst:) Pozdrawiam :)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Jak mawiała Bożena Dykiel w jednym filmie: “Podłość ludzka nie zna granic”! Zaczynam się wciągać w opowieści Belzebuba:) Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Też zostałem zmylony pod kątem nieboszczyków, a tu proszę: rzeźba! W każdym mieście siedzi takich wielu i tak sobie patrzą na ten świat! Bardzo przyjemne, pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Na tym polu mamy pełne porozumienie:) Bardziej obawiam się chwili, gdy zacznie ona do mnie przemawiać i dostarczać mi informacji o nowych reformach systemowych ;)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Taka ilość spokoju musi zadziałać, a więc do dzieła. Lodówka ma dziś głos! ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

– regulatorzy – teraz jak wiem, że czekasz na ciąg dalszy Bogdana, stres zaczyna mnie zjadać ;)

 

– Grzesiek12 – dzięki za przeczytanie i komentarz, pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Ja również nie ukrywam, że mnie to cieszy i z tym większym zapałem towarzyszę Bąkowi w zwalczaniu kolejnych absurdów Systemu:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Bogdan Bąk melduje bohaterskie uporanie się ze zmasowanym atakiem literówek i innych baboli systemowo – językowych! Ku chwale literatury (nie)wielkiej! ;) Dziękuję za poprawki, ewidentne zaćmienie mózgu, bo wyjątkowo dużo śmietnika tym razem zostawiłem w tekście przed publikacją:/

p.s. wiewiórki donoszą, że Bogdan Bąk miał niedawno mały zatarg zakupowo – prawny w sklepiku osiedlowym i znów będzie dzielnie walczył z systemem;)

Pozdrawiam:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

W sumie może i racja z tym tytułem, ALBOWIEM – jak już wspomniałem – nie miałem pomysłu ;)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za komentarz :) Nie miałem innego pomysłu na tytuł, a ponieważ był trywialny, dodałem do niego “albowiem”;) Niespodzianką myślę, że mimo wszystko jest ostatnie ALBOWIEM:) Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dobry ponurak. Pozdrawiam:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

I to się nazywa potęga demokracji! :) Pozdrawiam :):) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, dziękuję za przeczytanie, cieszę się, że się podobało:) Pozdrawiam:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

SPW – dziękuję i pozdrawiam:) Towarzystwo Stańczyka nobilituje, dziękuję!

Hesket – Dziękuję za komentarz:) Te nowe akapity i szatkowanie tekstu mają właśnie – w moim skromnym i być może nietrafnym założeniu – narzucać szybkie tempo przyswajania historyjki. Gdy wzrok podczas czytania nie biegnie przez cały wiersz, tylko przeskakuje w dół – przyspiesza. Dodatkowo tworzy to wizualny bigos i podkreśla absurd sytuacyjny. Tyle założenia:) Czy działa, to już pozostawiam Szanownym Czytelnikom:) Pozdrawia:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

No właśnie, ale akurat tutaj ta stara forma – trochę już nawet archaiczna – jakoś mnie ukłuła w oko. Nie odczułem w reszcie tekstu uzasadnienia dla zastosowania tej formy. Ale to oczywiście tylko moje subiektywne odczucie:)  

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

a to nie jest zawias? 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Przyjemny szorcik. Ale co to jest zawiasa?:) Pozdrawiam 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za komentarz, cieszę się, że Ci się podobało:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za komentarz i pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

noo, i to jest historia! Czekam na Potop szwedzki:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Czołem! No zamurowało mnie, nie ma co kryć! Mogę jedynie skwitować to słowami Bogdana Bąka:  (Co) teraz? Teraz trzeba będzie pilnować, żeby się wszystkim za dobrze nie zrobiło. ;) Czyli nie osiąść na laurach, zagryźć zęby i kontynuować wątek bohatera, który już ma na oku kolejny element systemu do przypadkowego zdemolowania;) Serdecznie dziękuję i pozdrawiam Lożę:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, dziękuję za porady techniczne, uwzględnię od razu! Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, dzięki za komentarz! A lodówki niech nam życia nie układają, howgh!;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

A to już zależy do której części Lema się zajrzy:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Jest klimacik:) Przypomina mi pewien film o grupie zagubionej w pętli czasu na jakimś statku. Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Racja z Zajdlem odnośnie fabuły. Lemem posiłkowałem się tylko jeśli idzie o neologizmy typu “Poniedziałki Pozytywnej Komunikacji”. Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Robert Bartkowski – dziękuję i pozdrawiam:)

regulatorzy – wszak wiadomo wszem i wobec, że jak kląć to tylko po polsku! Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za Twój komentarz. Pozdrawiam serdecznie:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Wg jednej odpiętej od reala piosenkarki Reptilianie są nawet POŚRÓD nas;) Pozdrawiam 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za przeczytanie i komentarz:) Pozdrawiam:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej! Jest melancholijnie, jest wieloznacznie. Jest jak ze sztuką nowoczesną: nie musisz zrozumieć, ważne, żebyś odczuł. Ja odczułem:) Pozdrawiam 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hej, dziękuję za Twoją opinię. Jak już wspominałem, napisałem od razu wersję alternatywną, gdzie fabuła jest odwrócona i przesłanie odkrywa się pod koniec. Ale jakoś tak chciałem łopatologicznie wyłożyć swój pogląd na sprawy wojenne i to przeważyło. Stąd najpierw wykład o co chodzi, a potem już tylko pastwienie się nad ofiarą, czyli Wrzaskiem ;) Pozdrawiam :)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Cześć! Dzięki za komentarz, cieszę się, że Ci się podobało. Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Kawał dobrego tekstu! Wciąga i na szczęście zakończenie nie było takie oczywiste. Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

A to już zależy dla kogo i jak bardzo dawne ;) Jestem w trakcie lektury Mommsena: Historya Rzymu (Nobel 1902) i chwilami trzeba się mocno napocić nad sensem przesłania autora ;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Szparko, chyżo, jak ja lubię te słowa z epoki Mikołaja Reja! ;)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Byłoza i inne kwiatki – dzielnie zwalczone! Dziękuję za uwagi i pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Fajne:) Nie słyszałem o tej obietnicy dot. Palmiarni! Zielona Góra pozdrawia Gorzów!:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Cieszę się, że się podobało:) Nie myślałem o łopotaniu Orwella, ale jeśli masz rację, to tym bardziej mi również rosną skrzydła! Pozdrawiam serdecznie:)

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Zgadzam się w 100% i dlatego od razu napisałem dwie wersje tego samego tekstu. Tu wrzuciłem jedną z nich, z przyczyn, które wyjaśnię po zakończeniu eksperymentu:) Pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Hmm, kuszący pomysł, z tą eliminacją polityków ;) No ale kto by wtedy prowadził spory o lampy na mostach?;) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za komentarz i cieszę się, że się podobało! Pozdrawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Wiadomix przecież, że webinar na trzeźwo w skarpetkach nie przystoi! ;) Już poprawiam :) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję i pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję za ten komentarz, pozdrawiam:) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Dziękuję:) i ogólnie dziękuję za tę formę drabble – nie znałem tego wcześniej i jestem po prostu OCZAROWANY. Wyrazić się w stu słowach, zawrzeć jakieś przesłanie to jest dopiero wyzwanie (rym zamierzony choć dziadowski);) 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Nowa Fantastyka