Możecie potraktować to jako żart, możecie jako lekką prowokację. :)
Możecie potraktować to jako żart, możecie jako lekką prowokację. :)
Byłem na niemieckim projekcie. Magazyn z ciuchami. Metalowe regały, przeciągi, chłód i monotonia. Skaleczyłem się w palec – niby nic, ale krew poleciała porządnie. Das Messer – nie lubię.
Zaprowadzili mnie do faceta od pierwszej pomocy. Chyba Syryjczyk. Chudy, uśmiechnięty, z twarzą kogoś, komu nie powierza się ostrych narzędzi ani cudzej skóry. Nigdy wcześniej ani nigdy później go nie widziałem.
Wziął nóż.
Uśmiechnął się.
Ja nie.
Usiadłem.
Przemywał ranę i cały czas się śmiał. Nie ze mnie – tak po prostu.
Żartował.
Mrugał.
Coś nucił pod nosem.
Im bardziej próbował rozładować ciszę, tym bardziej czułem napięcie. Patrzyłem na jego ręce.
Ciemne.
Spokojne – zbyt spokojne.
Przeszło mi przez myśl, że mógłby mnie skrzywdzić.
Zaraz poczułem wstyd. Opatrywał przecież delikatnie, staranniej niż niejeden swój.
Założył bandaż i klepnął mnie lekko w ramię.
– Polski? Fertig.
W tym momencie światło w hali na sekundę przygasło, choć nikt nie dotykał instalacji.
Kiedy wróciło, miałem dziwne wrażenie, że za jego plecami zobaczyłem coś więcej niż cień. Sam nie wiem, co to było.
Po wszystkim odetchnąłem.
Rana zagoiła się szybciej niż się spodziewałem. Ale czasem – teraz to wiem – wydaje się, że pod skórą coś zostaje. Napięcie, które nie chce minąć. Jak między białym a czarnym, jak między dobrym a złym.
Nie kaleczyłem się od tamtej pory. Pracowałem jak co dzień w hali pełnej przeciągów i metalowego chłodu i patrzyłem – uważniej niż wcześniej – na ręce, na noże, na maszyny, na ludzi.
A on – uśmiechnięty człowiek, którego już nigdy więcej nie zobaczyłem – został w pamięci. Każdemu życzę takiego… Stróża.
Hej!
Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju (a zwłaszcza u niektórych politykierów od siedmiu boleści). I choć przesłanie jest tu jasne (i jedynie lekko zabarwione elementem metafizycznym), to dla rzeczonych politykierów byłoby z pewnością zbyt słabe o jakiś drobny tysiąc niutonów, aby dotarło i spowodowało proces myślowy, który – mam nadzieję – był zamiarem autora. Pozdrawiam :)
"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill
Cześć, Maciej
Stróża warto mieć, ale… Właśnie – magiczne słowo: ale, nikt nie siedzi w głowie drugiego i nie wiadomo, kto przypał odstawi.
Tekst bardzo dobry i sprawnie napisany.
Klik
Pozdrawiam
Poważne problemy napisane tak lekkim piórem. Gratuluję
Pozdrawiam serdecznie :)
Dzięki za tekst!
Oglądałem był kiedyś w tv takowy program naukowy, w którym za pewne udawano, że człek białej rady odczuwa mimowolny niepokój w obliczu np. Murzyna i vice versa. Ergo zetknięcie się z lekarzem tej samej rasy ma być mniej niepokojące niż w przypadku, który tu został opisany.
Zatem, zakodowana “w genach” obawa przed obcym (inżynier Mamoń kłania się:)
Pozdrawiam!
PS białej rasy, rzecz jasna… sorki za literówkę:)
Moje uszanowanie!
Sprawnie napisane, nawet pojawiła się nutka napięcia, mimo krótkości, nomen omen, szorta.
Ciekawi mnie jednak przesłanie, które nie do końca zrozumiałem. Jak należy patrzeć na ten fragment?
Rana zagoiła się szybciej niż się spodziewałem. Ale czasem – teraz to wiem – wydaje się, że pod skórą coś zostaje. Napięcie, które nie chce minąć. Jak między białym a czarnym, jak między dobrym a złym.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
LesnyLutek
Tekst dobrze wpisuje się w dzisiejsze czasy antyimigranckich, histerycznych zachowań w kraju
To bardzo ciekawe, opowiedz mi proszę, jakie historyczne, antyimigranckie zachowania miałeś na myśli?
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Już teraz podziękuję za komentarze. Wrócę, by odpowiedzieć każdemu z osobna.
Jedno mnie zatrzymało – tutaj pełna zgoda z Robertem. To zdanie mianowicie: “Jak między białym a czarnym, jak między dobrym a złym.” nie jest potrzebne. Wpływa na całość przekazu i robi się… dziwnie.
Co do tytułu jeszcze: jest oczywiście żartem, ale bardzo osobliwym żartem. Powinno być być może “Latający imigrant z nożem” (albo “Latający z nożem”), czyli w nieco innym szyku. Latający, bo Anioł. Z nożem, bo na projekcie Pumy czy Adidasa operuje się nożami, i to, kurde, ostrymi. Imigrant, bo przyciąga uwagę. Mnie osobiście tytuł się nie podoba, ale pomysł, by Stróż pojawił się pod postacią Syryjczyka wydaje się interesujący. Rodzi się pytanie, czy taki, dajmy na to, Syryjczyk, Algierczyk, Ugandyjczyk wierzy w ogóle w stróżujące Anioły? I tu wchodzimy w różnice i podobieństwa religijne oraz kulturowe – temat-rzeka.
Mądralińska AI mi odpowiedziała:
“wiara w duchowych opiekunów jest w Syrii powszechna, choć jej charakter zależy od wyznawanej religii.
Krótka to historia, ale ładnie opowiedziana i pełna dobrych myśli. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Serwus,
Fajny szort i przyciągający uwagę, wręcz clickbaitowy tytuł.
Pomysł, że anioł stróż nie musi być białym mężczyzną, jest przedni. Wiadomo przecież, że wszystko, co ważne, dobre i słuszne, powinno być „nasze”, a najlepiej jeszcze „polskie i katolickie”. ;)
Przypomniał mi się przy tym tekst piosenki Siedmiu Nie Zawsze Wspaniałych zespołu Lao Che, w którym podmiot zastanawia się nad Bogiem symbolizowanym przez oko w trójkącie:
„Może oko tylko mydli oko i nawet nie należy do Polaka katolika”.
Pozdroklik
rr
Mnie osobiście tytuł się nie podoba, ale pomysł, by Stróż pojawił się pod postacią Syryjczyka wydaje się interesujący. Rodzi się pytanie, czy taki, dajmy na to, Syryjczyk, Algierczyk, Ugandyjczyk wierzy w ogóle w stróżujące Anioły? I tu wchodzimy w różnice i podobieństwa religijne oraz kulturowe – temat-rzeka.
W ogóle nie wychwyciłem jakoś anielskiego motywu, zaskoczyłeś mnie:D
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
pisałem o histErycznych, nie histOrycznych zachowaniach ;) A do tego wystarczy włączyć TV i zerknąć na ostatnie wypowiedzi opozycji ;)
"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill