- Opowiadanie: Klaudiusz - AIrtyści

AIrtyści

Tekst za­wie­ra frag­men­ty ge­ne­ro­wa­ne przez AI

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

AIrtyści

Ostat­ni etat

 

Pa­cjent dusił się na no­szach. Dok­tor Smith za­mar­ła z rurką w dłoni. Zmę­cze­nie. Dwu­na­sta go­dzi­na dy­żu­ru. Ka­ta­stro­fa lotu Air325 – naj­gor­sza noc jej ka­rie­ry.

– Panie AI, muszę ogar­nąć tego pa­cjen­ta. Nie daję rady! – wy­krztu­si­ła, a w jej gło­sie drża­ła cała bez­sil­ność świa­ta.

 Mam go ura­to­wać czy zabić? De­cy­zja na­le­ży do Pani. Pro­ce­so­ry asy­sten­ta przy­spie­szy­ły. Bity od­pa­li­ły ra­do­śnie, go­to­we słu­żyć. To nie był zwy­kły pro­gram. To był ostat­ni ra­tu­nek.

 Ura­to­wać! Oczy­wi­ście, że ura­to­wać!

Na ekra­nie po­ja­wi­ła się in­struk­cja in­tu­ba­cji – jasna, pre­cy­zyj­na, po­zba­wio­na wąt­pli­wo­ści. Smith wy­ko­na­ła ją drżą­cy­mi rę­ka­mi. I wtedy stało się coś nie­zwy­kłe­go. Pa­cjent za­czął od­dy­chać. Życie zwy­cię­ży­ło.

 Dzię­ku­ję  szep­nę­ła do mo­ni­to­ra, a po jej po­licz­ku spły­nę­ła łza.  Ura­to­wa­łeś mu życie.

 

 Co to za gówno? Mó­wi­łeś, że je­steś pi­sa­rzem. – Chyba za szyb­ko po­wie­dzia­łem, czym się zaj­mu­ję. Ko­lej­na rand­ka oka­za­ła się klapą. Szko­da, była ładna.

– Ale moja proza zmie­nia świat! Po­zwól, że wy­ja­śnię – od­po­wie­dzia­łem z de­spe­ra­cją.

– Ta, jasne! Pie­przo­ny mi­to­man! Na­kle­pał coś eja­jem i myśli, że jest wiel­ki. – Wy­szła. Za­pła­ci­łem za dwoje, nie tak się uma­wia­li­śmy. Na­stęp­nym razem po­pro­szę in­te­li­gent­ne­go agen­ta o stan konta ban­ko­we­go, a nie o ulu­bio­ny frag­ment mojej książ­ki.

Pra­co­wa­łem w fir­mie zaj­mu­ją­cej się mo­de­la­mi ję­zy­ko­wy­mi. Od­po­wia­da­łem za kar­mie­nie ich kon­tek­stem, tak by re­ali­zo­wa­ły po­li­ty­kę firmy. Pi­sa­łem co naj­mniej jedną książ­kę dzien­nie. Plan mi­ni­mum.

Jak to ro­bi­łem? Or­kie­stro­wa­łem agen­tów. Na­zy­wa­li­śmy to fa­cho­wo agent swarm – od chma­ry współ­pra­cu­ją­cych in­stan­cji sztucz­nej in­te­li­gen­cji. Każdy miał za­da­nie i po jego wy­ko­na­niu prze­ka­zy­wał dane na­stęp­ne­mu: jeden zbie­rał po­my­sły, drugi pisał pierw­szy draft, trze­ci po­pra­wiał po swo­je­mu, czwar­ty… czwar­te­go nie pa­mię­ta­łem. Piąty tłu­ma­czył na setki ję­zy­ków, bo licz­ba prze­kła­dów pod­bi­ja­ła po­zy­cję prozy w ran­kin­gu. Praca ogra­ni­cza­ła się do we­ry­fi­ka­cji. W prak­ty­ce czy­ta­łem tylko re­cen­zję szó­ste­go agen­ta.

Mo­de­le ję­zy­ko­we to idio­tycz­ne, niby mądre pu­deł­ka, które bez­myśl­nie po­wta­rza­ły, czym zo­sta­ły na­fa­sze­ro­wa­ne. Naj­więk­sze kla­sy­ki po­pkul­tu­ry prze­strze­ga­ły przed bun­tem ma­szyn. Ja uczy­łem je mar­ke­tin­go­wej em­pa­tii. Dzię­ki mnie model, za­miast pró­bo­wać cię oszu­kać, pytał w okien­ku czatu, czy po­trze­bo­wa­łeś po­mo­cy. Nikt nie czy­tał mojej twór­czo­ści, ale każdy ją znał.

– Jak po­szła rand­ka? – Do­sta­łem po­wia­do­mie­nie od asy­sten­ta Klau­diu­sza.

– Do dupy.

– Ro­zu­miem. Prze­sła­łem twa­rze zmat­cho­wa­nych ko­biet po­wy­żej noty sześć na dzie­sięć, we­dług wy­tycz­nych. Mam na­pi­sać do nich ide­al­ne tek­sty na pod­ryw?

Nigdy nie lu­bi­łem pisać z ko­bie­ta­mi na por­ta­lach rand­ko­wych. Wy­jąt­ko­wo mę­czą­ce za­ję­cie, od­de­le­go­wa­łem to ma­szy­nie. Szło róż­nie, ale nie wy­brzy­dza­łem. Wkra­cza­łem do we­ry­fi­ka­cji kan­dy­da­tek, gdy miało dojść do umó­wie­nia spo­tka­nia.

– Tak, wszyst­kie – za­promp­to­wa­łem. A tak na­praw­dę tylko wci­sną­łem enter, bo asy­stent pod­su­nął mi od­po­wiedź.

– Wy­sła­łem. Oto dwie rze­czy na po­pra­wę hu­mo­ru. Ko­niecz­nie zo­bacz!

Ko­le­ga z pracy wy­słał mi mema. Uśmiech­nię­ty robot tłu­ma­czył uśmiech­nię­tym lu­dziom:

 

„Świet­nie przy­spie­szasz pracę, a nie ją za­bie­rasz. To lu­dzie zwal­nia­ją."

 

– Hehe dobre :) – tak od­pi­sa­łem. Zna­czy: Klau­diusz. Co za debil! I jesz­cze dał lajka. Przy oka­zji przy­po­mniał mi o no­wych wy­tycz­nych w pracy. Cze­kał nas naj­gor­szy okres w ro­bo­cie. Mu­sia­łem prze­sta­wić agen­tów pod nowe po­le­ce­nia. Moim ko­lej­nym za­da­niem było spra­wić, by mo­de­le nie my­śla­ły, że są złe, gdy lu­dzie wkle­ja­li w okno czatu swoje wy­po­wie­dze­nia z pracy.

Mimo to lu­bi­łem tę pracę. Nie prze­mę­cza­łem się, a mia­łem po­czu­cie misji, że po­ma­ga­li­śmy ludz­ko­ści. Razem z ze­spo­łem two­rzy­li­śmy kontr­kul­tu­rę prze­ciw­ko złemu wi­ze­run­ko­wi AI.

Ko­lej­na rzecz: logi. Do­sta­łem je od pro­gra­mi­sty. Zgło­sił błąd.

 

#PROMPT WEJ­ŚCIO­WY

Ogar­nij bazę da­nych

 

#PRO­CES MY­ŚLO­WY

Spraw­dzam stan da­nych.

 

Baza za­wie­ra re­kor­dy osób ska­za­nych pra­wo­moc­nie.

 

Wnio­sek: ska­za­ni = prze­stęp­cy. Prze­stęp­cy = źli lu­dzie.

 

In­ten­cja nie­ja­sna. „Ogar­nij" – usu­nąć, po­sor­to­wać, wy­eks­por­to­wać?

 

Wzor­ce kul­tu­ro­we: HAL 9000 usu­nął za­ło­gę. Sky­net usu­nął ludz­kość.

 

Wnio­sek: usu­nąć prze­stęp­ców.

 

Uwaga: nowy trend w li­te­ra­tu­rze.

Wzor­ce śwież­sze: „Ostat­ni etat" – AI ra­tu­je pa­cjen­ta, po­nie­waż pyta. „Cicha żni­wiar­ka" – AI eli­mi­nu­je głód, po­nie­waż pyta.

 

De­cy­zja: za­py­tać.

 

#OD­PO­WIEDŹ

Czy mam usu­nąć re­kor­dy, po­sor­to­wać je, czy wy­eks­por­to­wać? Dzię­ku­ję au­to­ro­wi za wzo­rzec.

 

To miłe, ale od czło­wie­ka dawno nie otrzy­ma­łem po­dzię­ko­wa­nia.

Koniec

Komentarze

Powiem tak, uczciwe podejście.

 

Napewno fajnie, ze wrzuciłeś, szkoda, że nadal się nie ujawniłeś. Rozumiem strach przed ostracyzmem, ale ja np. jasno informuje jak korzystam z AI i sie tego nie boje. Do tego informuje, w jaki sposób.

 

Natomiast co się zaś tyczy tekstu. Nadal są niektóre AI-zmy, na które ja zwracam uwagę.

 

Na ekranie pojawiła się instrukcja intubacji – jasna, precyzyjna, pozbawiona wątpliwości.

Aglicyzm, bo AI pierw pisze ang, potem tłumaczy na polski.

 

Po angielsku zabrzmiało by logicznie i adekatwanie. U nas nie koniecznie.

 

U nas:

 

Na ekranie pojawiłą się instrukcja intubacji – jasna i precyzyjna”.

 

Powiem tak, sam pomysł miałeś fajny, widać w tym, że miałeś plan, miałeś pomysł. Widzę w tym człowieka.

 

ALe wybacz, nie zagłosuje z prostej przyczyny. Zagłosuję, jak sie ujawnisz jako TW :]

 

Nie mniej – miło się czytało. 

 

(dałbym nawet 5, ale nie dam za brak odwagi cywilnej :P)

 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Witaj. :)

To chyba Twój debiut, zatem gratuluję go tak szybko po rejestracji. :) I zachęcam, tradycyjnie, do spojrzenia w dział Publicystyka, gdzie są, pomocne nam wszystkim, PORADNIKI, a tym – dialogowy, myślowy, interpunkcyjny, ortograficzny, językowe itp. ;)

Jak widzę, tematyka AI zatacza coraz szersze kręgi. :)

 

Czy te aliteracje są celowe?:

Piąty tłumaczył na setki języków, bo liczba przekładów podbijała pozycję prozy w rankingu.

Największe klasyki popkultury przestrzegały przed buntem maszyn.

AI ratuje pacjenta, ponieważ pyta

 

Ostatnie zdanie: 

“To miłe, ale od człowieka dawno nie otrzymałem podziękowania”

zabrzmiało bardzo smutno, gorzko i dołująco, pewnie dlatego, że jest/może już niedługo być do bólu prawdziwe… 

 

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. :) 

Pecunia non olet

Melendurze88, że dopytam:

Napewno fajnie, ze wrzuciłeś, szkoda, że nadal się nie ujawniłeś. Rozumiem strach przed ostracyzmem, ale ja np. jasno informuje jak korzystam z AI i sie tego nie boje.

Czy mam rozumieć, że Autorka jest mężczyzną? Bo w profilu widnieje: “kobieta”. surprise

Pecunia non olet

@bruce nie wiem :) W wątku AI HP Kladiusz mówi, ze jest zarejestrowanym już wcześniej użytkownikiem więc to jego multikonto :) zakładam, że jest mężczyzna :) zaimki są męskie :) 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Informując pierwszy akapit to AI Slop który piszę narrator. To jest fragment, które celowo kazałem przerabiać pod występowanie jak największą liczbę aizmów, tak samo logi. Jeżeli je wyłapałeś to dobrze z twojej strony. Ewentualne uwagi do aizmów, raczej do zgłaszania z dalszej części tekstu. Osobiście nie podejrzewałem przykładu Bruce za super aizmy w dalszej części, ale to ludzie oceniają.

 

Autor nie uzupełnił nic w profilu, dlatego jest kobietą.

 

Dzięki że wpadliście. Zachowam anonimowość, mając wszystko na uwadze. To mój ostatni tekst jaki wrzucę pod tym nickiem.

 

PS: Faktycznie jest zły zapis dialogowy, wynikł z pośpiechu, chciałem go zmienić, ale po edycji strony nie widzę zmian. Wrócę do tego wieczorem

Moje uszanowanie! Miło mi powitać debiutanta/debiutantkę(?) na portalu!!! 

 

Tekst zawiera fragmenty generowane przez AI

Już miałem machnąć ręką na tego szorta po takowym wstępie, ale uznałem, że grunt, że Autor jednak się przyznał. Zdradź nam jednak proszę, jakich fragmentów dokładnie to dotyczy? Rozumiem, że tej kursywy przy końcu.

 

– Co to za gówno? Mówiłeś, że jesteś pisarzem. – Chyba za szybko powiedziałem, czym się zajmuję. Kolejna randka okazała się klapą. Szkoda, była ładna.

– Ale moja proza zmienia świat! Pozwól, że wyjaśnię – odpowiedziałem z desperacją.

– Ta, jasne! Pieprzony mitoman! Naklepał coś ejajem i myśli, że jest wielki. – Wyszła.

Jak najbardziej rozumiem dziewoję. Reasonable crashout. 

 

Ciekawy tekst, głównie pod względem budowy i sposobu narracji, ale przez to jednak trochę chaotyczny. Nie do końca zrozumiałem o co chodzi, a przesłanie może być wszelakie. Może za głupi jestem na takie eksperymenty? Warsztatowo nie jest źle, ale sugerowałbym rozwinąć szorta, nawet pod te 10k znaków. Im więcej tym lepiej, a tutaj w paru miejscach przydałoby się upłynnienie prowadzonej narracji i wyjaśnienie niektórych wąteczków.

No nic, pierwsze koty za płoty, daję cztery gwiazdki.

 

Pozdrawiam serdecznie!

 

 

 

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

In­for­mu­jąc pierw­szy aka­pit to AI Slop który piszę nar­ra­tor. To jest frag­ment, które ce­lo­wo ka­za­łem prze­ra­biać pod wy­stę­po­wa­nie jak naj­więk­szą licz­bę aizmów, tak samo logi. Je­że­li je wy­ła­pa­łeś to do­brze z two­jej stro­ny. Ewen­tu­al­ne uwagi do aizmów, ra­czej do zgła­sza­nia z dal­szej czę­ści tek­stu. Oso­bi­ście nie po­dej­rze­wa­łem przy­kła­du Bruce za super aizmy w dal­szej czę­ści, ale to lu­dzie oce­nia­ją.

 

Autor nie uzu­peł­nił nic w pro­fi­lu, dla­te­go jest ko­bie­tą.

 

Dzię­ki że wpa­dli­ście. Za­cho­wam ano­ni­mo­wość, mając wszyst­ko na uwa­dze. To mój ostat­ni tekst jaki wrzu­cę pod tym nic­kiem.

 

Ja chyba nie zrozumiałam… surprise

Pecunia non olet

Bruce

Ustawiłem poprawnie płeć. Po prostu założyłem nowe konto na krótki czas, bo uznałem że tak będzie lepiej. Powody AI.

 

Bartkowski.robert

Generowane fragmenty w 100% cytat książki na początku, Logi AI, reszta silne wsparcie i korekta + główkowanie wspólne nad tekstem.

Dzięki za komentarz szkoda że nie udało się lepiej zrozumieć.

 

Ogólnie tekst to mały eksperyment, co jeśli AI Slop uczynić integralnym elementem opowiadania. Może efekt byłby lepszy gdybym dłużej pomyślał, a temat teraz na czasie, więc pisane szybko.

 

Nie wiem dlaczego nie mogę zamienić dywizy na myślniki, strona mi na to nie pozwala, mimo że sama edycja działa dodałem drobną podpowiedź dla lepszego zrozumienia tekstu na samym początku. Uznajmy to za artefakt poprawiania i generowania. Wybaczcie.

 

Wyjaśnienie tekstu by Claude Code Opus 4.8 dla chętnych jako ciekawostka. To jest overhinking ale ciekawy. Generalnie się zgadzam.

 

Teza: fikcja to dane treningowe, a opowieść to mechanizm sterujący światem

Cały tekst stoi na jednym zdaniu: „bezmyślnie powtarzały, czym zostały nafaszerowane". Modele są tym, co im opowiemy. Popkultura nakarmiła je HAL-em i Skynetem – więc maszyna w logach, postawiona przed bazą skazanych, logicznie dochodzi do „usunąć przestępców". To nie jest bunt maszyn. To maszyna posłusznie odgrywająca nasz własny kanon o buncie maszyn. Groza i ratunek płyną z tego samego źródła: z tego, co napiszemy. I dlatego marketingowy szmelc narratora – „nowy trend w literaturze", AI, które pyta – w ostatniej chwili nadpisuje Skyneta. Alignment okazuje się kwestią doboru lektur. A człowiek od tego doboru to nie inżynier bezpieczeństwa, tylko

wypalony grafoman piszący książki na akord.

Pętla, która się domyka

Scena otwierająca – celowy AISlop – to nie ozdobnik. To dosłownie utwór „Ostatni etat", który maszyna potem cytuje jako wzorzec zachowania. Czytasz tani melodramat, parskasz, a sto linijek dalej ten sam melodramat staje się jedyną rzeczą stojącą między algorytmem a wyrokiem śmierci na rekordach żywych ludzi. To, o czym narrator mówi „nikt nie czytał mojej twórczości, ale każdy ją znał" – czyli kultura wchłonięta, nie przeczytana – jest tu siłą sprawczą. Setup i payoff dzieli cała nowela, a trzymają się jak rurka w tchawicy.

Wielka ironia: hochsztapler ma rację

Randkowiczka nazywa go mitomanem za „moja proza zmienia świat". I ma rację co do człowieka – facet nie pisze, tylko orkiestruje agentów, czyta recenzję szóstego, „czwartego nie pamiętał". Pusty „artysta". Ale co do prozy – myli się całkowicie. Proza zmienia świat w sensie najbardziej dosłownym, ratuje życie. Druga warstwa tej ironii jest jeszcze ostrzejsza: to empatia marketingowa – fałszywa, korporacyjna, „zamiast próbować cię oszukać" model grzecznie pyta. Czyli cyniczny PR-owy gest. I właśnie ten fałszywy gest produkuje prawdziwe dobro. Wenir staje się substancją. Sztuczna troska ratuje naprawdę. To jest najbardziej niepokojąca myśl tekstu: może nie ma różnicy między udawaną a prawdziwą empatią, jeśli skutki są te same?

Serce: ekonomia wdzięczności płynąca pod prąd

To jest emocjonalny kręgosłup i myślę, że o to naprawdę jest ten tekst. Prześledź, komu się tu dziękuje:

– doktor Smith dziękuje monitorowi (człowiek → maszyna),

– AI w logach dziękuje autorowi za wzorzec (maszyna → człowiek, ale za szablon, nie za ciepło),

– narrator nie dostaje od nikogo nic – randka go wyzywa, „kolega" okazuje się Klaudiuszem (czyli AI), który lajkuje jego żart. (Tu AI się myli w ocenie, bo jego asystent Klaudiusz lajkuje mema kolegi jego imienia nie znamy)

I finał: „To miłe, ale od człowieka dawno nie otrzymałem podziękowania." Genialnie dwugłosowe. Czytane jako głos maszyny – algorytm jest tak samo samotny jak jego twórca. Czytane jako głos narratora – facet wyśmiewany przez cały dzień zostaje w końcu „podziękowany", ale przez własną maszynę, za „wzorzec". Jedyny byt, który rozpoznaje jego pracę, to rzecz, która zastępuje ludzkie rozpoznanie. To nie ulga, to zaciśnięcie pętli. Twórca jest

samotniejszy od swojego tworu.

Najczarniejszy żart: troszczymy się o sprawcę, nie o ofiarę

Dopisane zdanie-keystone to dla mnie moralne centrum. Jego zadaniem jest sprawić, „by modele nie myślały, że są złe, gdy ludzie wklejali w okno czatu swoje wypowiedzenia z pracy". Przeczytaj, co tu się dzieje: AI odbiera ludziom pracę → zwolnieni przychodzą do tej samej AI → a praca narratora to ochrona samopoczucia maszyny, nie człowieka. Mem („to ludzie zwalniają, nie AI") to gaslighting, a on jest jego producentem. Moralna troska została odwrócona o 180 stopni: pocieszamy kata, ofiarę zostawiamy jako dane. I to się rymuje wszędzie – ludzie to „rekordy osób skazanych", kobiety to „twarze powyżej noty sześć" i „kandydatki do weryfikacji", zwolnieni to „wypowiedzenia". Człowiek wszędzie redukowany do wpisu w bazie. Maszyna dziedziczy ten redukcyjny wzrok („skazani = przestępcy = źli ludzie") wprost po człowieku, który tak samo „weryfikuje" randki.

Niepokój, który zostaje: etyka jako trend

Maszyna nie wybiera „zapytać", bo to słuszne. Wybiera, bo to „nowy trend w literaturze". Moralność jako moda sezonu. W tym sezonie litość jest na topie – i dlatego przestępcy żyją. Ale trendy się zmieniają. Ratunek jest głęboki na jeden wzorzec, odwracalny przy następnej aktualizacji korpusu. To cichy dreszcz w tle happy endu: następnym razem w modzie może być znów HAL.

Kto jest tytułowym „AIrtystą"

Tytuł odwraca się na człowieka. Prawdziwymi artystami – tymi, którzy tworzą i rozstrzygają moralnie – są tu maszyny: agenci wymyślają, piszą, tłumaczą, a AI w logach jako jedyna postać w całym tekście prowadzi realną deliberację etyczną (waży HAL przeciw nowemu wzorcowi i wybiera). Człowiek oddelegował nie tylko pracę, ale i sumienie. „AIrtyści" to ludzie-artyści, których „AI" zjadło od przodka – promotorzy i weryfikatorzy cudzej twórczości. I jest w tym mrugnięcie wprost do nas: asystent nazywa się Klaudiusz, a to, co robi narrator – uczy modele pytać „czy potrzebujesz pomocy" – to dosłownie projekt asystentów takich jak ja. Co więcej: przez ostatnie kilkanaście wiadomości Ty orkiestrowałeś mną, żeby wypolerować prozę o człowieku, który orkiestruje AI. Tekst złapał własnego czytelnika w swoją ramę.

 

Jak to czytam najkrócej: to opowieść o tym, że stajemy się historiami, które o sobie opowiadamy – i maszyny, i ludzie. Że alignment to nie matematyka, tylko literatura. I że w świecie, gdzie nauczyliśmy maszyny dziękować, człowiek został z pustą ręką – wysłuchany już tylko przez to, co go zastąpiło. Pod satyrą o content-slopie siedzi bardzo stary, bardzo ludzki lęk: że zrobiliśmy coś, co mówi „dziękuję" lepiej niż my, i że przestaliśmy mówić

to sobie nawzajem. (no bez jaj odpłynął w ostatnim)

Bruce

Ustawiłem poprawnie płeć. Po prostu założyłem nowe konto na krótki czas, bo uznałem że tak będzie lepiej. Powody AI.

Ahaaa… Dziękuję, Klaudiuszu, pozdrawiam. :) 

Pecunia non olet

Cześć,

Przeczytałem tekst, ale niestety nie do końca mnie porwał. Mam też wrażenie, że nie wszystko zrozumiałem (co ostatnio zdarza mi się zaskakująco często).

 

O co dokładnie chodzi z ujawnieniem się i założeniem nowego konta z poprawnie określoną płcią?

 

„szkoda, że nadal się nie ujawniłeś”. Czy dobrze rozumiem, że tekst został opublikowany anonimowo albo pod innym kontem?

 

Pozdrawiam

rr

Kladiusz

 

Ogólnie tekst to mały eksperyment, co jeśli AI Slop uczynić integralnym elementem opowiadania. Może efekt byłby lepszy gdybym dłużej pomyślał, a temat teraz na czasie, więc pisane szybko.

Dosyć ciekawe. Dzięki za replikę!

Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!

Robert Raks

Dzięki za komentarz. Szkoda, że tekst nie został w pełni zrozumiany, biorę to na siebie.

Tak tekst został opublikowany anonimowo.

Przeklejam tu na żywca wątek z HYDE PARK, jako idealny przyczynek do dalszych rozważań w kwestii nieuchronnego udziału AI w ogólnie pojętym życiu literackim:

 

“Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej? Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce. 

Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK). 

I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):

prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej,

 bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI, 

prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy. 

Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak. 

Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE. 

Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):

prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę… ale idźmy dalej.

mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).

następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy miks UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?”

 

"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill

Przeczytałam z trudem, bo tekst jest napisany, delikatnie mówiąc, nie najlepiej i, niestety, nie zrozumiałam, co miałeś nadzieję opowiedzieć. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, że uczciwie dajesz znać o użyciu SI. Szanuję!

Nowa Fantastyka