Tekst zawiera fragmenty generowane przez AI
Tekst zawiera fragmenty generowane przez AI
Ostatni etat
Pacjent dusił się na noszach. Doktor Smith zamarła z rurką w dłoni. Zmęczenie. Dwunasta godzina dyżuru. Katastrofa lotu Air325 – najgorsza noc jej kariery.
– Panie AI, muszę ogarnąć tego pacjenta. Nie daję rady! – wykrztusiła, a w jej głosie drżała cała bezsilność świata.
– Mam go uratować czy zabić? Decyzja należy do Pani. – Procesory asystenta przyspieszyły. Bity odpaliły radośnie, gotowe służyć. To nie był zwykły program. To był ostatni ratunek.
– Uratować! Oczywiście, że uratować!
Na ekranie pojawiła się instrukcja intubacji – jasna, precyzyjna, pozbawiona wątpliwości. Smith wykonała ją drżącymi rękami. I wtedy stało się coś niezwykłego. Pacjent zaczął oddychać. Życie zwyciężyło.
– Dziękuję – szepnęła do monitora, a po jej policzku spłynęła łza. – Uratowałeś mu życie.
– Co to za gówno? Mówiłeś, że jesteś pisarzem. – Chyba za szybko powiedziałem, czym się zajmuję. Kolejna randka okazała się klapą. Szkoda, była ładna.
– Ale moja proza zmienia świat! Pozwól, że wyjaśnię – odpowiedziałem z desperacją.
– Ta, jasne! Pieprzony mitoman! Naklepał coś ejajem i myśli, że jest wielki. – Wyszła. Zapłaciłem za dwoje, nie tak się umawialiśmy. Następnym razem poproszę inteligentnego agenta o stan konta bankowego, a nie o ulubiony fragment mojej książki.
Pracowałem w firmie zajmującej się modelami językowymi. Odpowiadałem za karmienie ich kontekstem, tak by realizowały politykę firmy. Pisałem co najmniej jedną książkę dziennie. Plan minimum.
Jak to robiłem? Orkiestrowałem agentów. Nazywaliśmy to fachowo agent swarm – od chmary współpracujących instancji sztucznej inteligencji. Każdy miał zadanie i po jego wykonaniu przekazywał dane następnemu: jeden zbierał pomysły, drugi pisał pierwszy draft, trzeci poprawiał po swojemu, czwarty… czwartego nie pamiętałem. Piąty tłumaczył na setki języków, bo liczba przekładów podbijała pozycję prozy w rankingu. Praca ograniczała się do weryfikacji. W praktyce czytałem tylko recenzję szóstego agenta.
Modele językowe to idiotyczne, niby mądre pudełka, które bezmyślnie powtarzały, czym zostały nafaszerowane. Największe klasyki popkultury przestrzegały przed buntem maszyn. Ja uczyłem je marketingowej empatii. Dzięki mnie model, zamiast próbować cię oszukać, pytał w okienku czatu, czy potrzebowałeś pomocy. Nikt nie czytał mojej twórczości, ale każdy ją znał.
– Jak poszła randka? – Dostałem powiadomienie od asystenta Klaudiusza.
– Do dupy.
– Rozumiem. Przesłałem twarze zmatchowanych kobiet powyżej noty sześć na dziesięć, według wytycznych. Mam napisać do nich idealne teksty na podryw?
Nigdy nie lubiłem pisać z kobietami na portalach randkowych. Wyjątkowo męczące zajęcie, oddelegowałem to maszynie. Szło różnie, ale nie wybrzydzałem. Wkraczałem do weryfikacji kandydatek, gdy miało dojść do umówienia spotkania.
– Tak, wszystkie – zapromptowałem. A tak naprawdę tylko wcisnąłem enter, bo asystent podsunął mi odpowiedź.
– Wysłałem. Oto dwie rzeczy na poprawę humoru. Koniecznie zobacz!
Kolega z pracy wysłał mi mema. Uśmiechnięty robot tłumaczył uśmiechniętym ludziom:
„Świetnie przyspieszasz pracę, a nie ją zabierasz. To ludzie zwalniają."
– Hehe dobre :) – tak odpisałem. Znaczy: Klaudiusz. Co za debil! I jeszcze dał lajka. Przy okazji przypomniał mi o nowych wytycznych w pracy. Czekał nas najgorszy okres w robocie. Musiałem przestawić agentów pod nowe polecenia. Moim kolejnym zadaniem było sprawić, by modele nie myślały, że są złe, gdy ludzie wklejali w okno czatu swoje wypowiedzenia z pracy.
Mimo to lubiłem tę pracę. Nie przemęczałem się, a miałem poczucie misji, że pomagaliśmy ludzkości. Razem z zespołem tworzyliśmy kontrkulturę przeciwko złemu wizerunkowi AI.
Kolejna rzecz: logi. Dostałem je od programisty. Zgłosił błąd.
#PROMPT WEJŚCIOWY
Ogarnij bazę danych
#PROCES MYŚLOWY
Sprawdzam stan danych.
Baza zawiera rekordy osób skazanych prawomocnie.
Wniosek: skazani = przestępcy. Przestępcy = źli ludzie.
Intencja niejasna. „Ogarnij" – usunąć, posortować, wyeksportować?
Wzorce kulturowe: HAL 9000 usunął załogę. Skynet usunął ludzkość.
Wniosek: usunąć przestępców.
Uwaga: nowy trend w literaturze.
Wzorce świeższe: „Ostatni etat" – AI ratuje pacjenta, ponieważ pyta. „Cicha żniwiarka" – AI eliminuje głód, ponieważ pyta.
Decyzja: zapytać.
#ODPOWIEDŹ
Czy mam usunąć rekordy, posortować je, czy wyeksportować? Dziękuję autorowi za wzorzec.
To miłe, ale od człowieka dawno nie otrzymałem podziękowania.
Powiem tak, uczciwe podejście.
Napewno fajnie, ze wrzuciłeś, szkoda, że nadal się nie ujawniłeś. Rozumiem strach przed ostracyzmem, ale ja np. jasno informuje jak korzystam z AI i sie tego nie boje. Do tego informuje, w jaki sposób.
Natomiast co się zaś tyczy tekstu. Nadal są niektóre AI-zmy, na które ja zwracam uwagę.
Na ekranie pojawiła się instrukcja intubacji – jasna, precyzyjna, pozbawiona wątpliwości.
Aglicyzm, bo AI pierw pisze ang, potem tłumaczy na polski.
Po angielsku zabrzmiało by logicznie i adekatwanie. U nas nie koniecznie.
U nas:
“Na ekranie pojawiłą się instrukcja intubacji – jasna i precyzyjna”.
Powiem tak, sam pomysł miałeś fajny, widać w tym, że miałeś plan, miałeś pomysł. Widzę w tym człowieka.
ALe wybacz, nie zagłosuje z prostej przyczyny. Zagłosuję, jak sie ujawnisz jako TW :]
Nie mniej – miło się czytało.
(dałbym nawet 5, ale nie dam za brak odwagi cywilnej :P)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Witaj. :)
To chyba Twój debiut, zatem gratuluję go tak szybko po rejestracji. :) I zachęcam, tradycyjnie, do spojrzenia w dział Publicystyka, gdzie są, pomocne nam wszystkim, PORADNIKI, a tym – dialogowy, myślowy, interpunkcyjny, ortograficzny, językowe itp. ;)
Jak widzę, tematyka AI zatacza coraz szersze kręgi. :)
Czy te aliteracje są celowe?:
Piąty tłumaczył na setki języków, bo liczba przekładów podbijała pozycję prozy w rankingu.
Największe klasyki popkultury przestrzegały przed buntem maszyn.
AI ratuje pacjenta, ponieważ pyta.
Ostatnie zdanie:
“To miłe, ale od człowieka dawno nie otrzymałem podziękowania”
zabrzmiało bardzo smutno, gorzko i dołująco, pewnie dlatego, że jest/może już niedługo być do bólu prawdziwe…
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. :)
Pecunia non olet
Melendurze88, że dopytam:
Napewno fajnie, ze wrzuciłeś, szkoda, że nadal się nie ujawniłeś. Rozumiem strach przed ostracyzmem, ale ja np. jasno informuje jak korzystam z AI i sie tego nie boje.
Czy mam rozumieć, że Autorka jest mężczyzną? Bo w profilu widnieje: “kobieta”. 
Pecunia non olet
@bruce nie wiem :) W wątku AI HP Kladiusz mówi, ze jest zarejestrowanym już wcześniej użytkownikiem więc to jego multikonto :) zakładam, że jest mężczyzna :) zaimki są męskie :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Informując pierwszy akapit to AI Slop który piszę narrator. To jest fragment, które celowo kazałem przerabiać pod występowanie jak największą liczbę aizmów, tak samo logi. Jeżeli je wyłapałeś to dobrze z twojej strony. Ewentualne uwagi do aizmów, raczej do zgłaszania z dalszej części tekstu. Osobiście nie podejrzewałem przykładu Bruce za super aizmy w dalszej części, ale to ludzie oceniają.
Autor nie uzupełnił nic w profilu, dlatego jest kobietą.
Dzięki że wpadliście. Zachowam anonimowość, mając wszystko na uwadze. To mój ostatni tekst jaki wrzucę pod tym nickiem.
PS: Faktycznie jest zły zapis dialogowy, wynikł z pośpiechu, chciałem go zmienić, ale po edycji strony nie widzę zmian. Wrócę do tego wieczorem
Moje uszanowanie! Miło mi powitać debiutanta/debiutantkę(?) na portalu!!!
Tekst zawiera fragmenty generowane przez AI
Już miałem machnąć ręką na tego szorta po takowym wstępie, ale uznałem, że grunt, że Autor jednak się przyznał. Zdradź nam jednak proszę, jakich fragmentów dokładnie to dotyczy? Rozumiem, że tej kursywy przy końcu.
– Co to za gówno? Mówiłeś, że jesteś pisarzem. – Chyba za szybko powiedziałem, czym się zajmuję. Kolejna randka okazała się klapą. Szkoda, była ładna.
– Ale moja proza zmienia świat! Pozwól, że wyjaśnię – odpowiedziałem z desperacją.
– Ta, jasne! Pieprzony mitoman! Naklepał coś ejajem i myśli, że jest wielki. – Wyszła.
Jak najbardziej rozumiem dziewoję. Reasonable crashout.
Ciekawy tekst, głównie pod względem budowy i sposobu narracji, ale przez to jednak trochę chaotyczny. Nie do końca zrozumiałem o co chodzi, a przesłanie może być wszelakie. Może za głupi jestem na takie eksperymenty? Warsztatowo nie jest źle, ale sugerowałbym rozwinąć szorta, nawet pod te 10k znaków. Im więcej tym lepiej, a tutaj w paru miejscach przydałoby się upłynnienie prowadzonej narracji i wyjaśnienie niektórych wąteczków.
No nic, pierwsze koty za płoty, daję cztery gwiazdki.
Pozdrawiam serdecznie!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Informując pierwszy akapit to AI Slop który piszę narrator. To jest fragment, które celowo kazałem przerabiać pod występowanie jak największą liczbę aizmów, tak samo logi. Jeżeli je wyłapałeś to dobrze z twojej strony. Ewentualne uwagi do aizmów, raczej do zgłaszania z dalszej części tekstu. Osobiście nie podejrzewałem przykładu Bruce za super aizmy w dalszej części, ale to ludzie oceniają.
Autor nie uzupełnił nic w profilu, dlatego jest kobietą.
Dzięki że wpadliście. Zachowam anonimowość, mając wszystko na uwadze. To mój ostatni tekst jaki wrzucę pod tym nickiem.
Ja chyba nie zrozumiałam… 
Pecunia non olet
Bruce
Ustawiłem poprawnie płeć. Po prostu założyłem nowe konto na krótki czas, bo uznałem że tak będzie lepiej. Powody AI.
Generowane fragmenty w 100% cytat książki na początku, Logi AI, reszta silne wsparcie i korekta + główkowanie wspólne nad tekstem.
Dzięki za komentarz szkoda że nie udało się lepiej zrozumieć.
Ogólnie tekst to mały eksperyment, co jeśli AI Slop uczynić integralnym elementem opowiadania. Może efekt byłby lepszy gdybym dłużej pomyślał, a temat teraz na czasie, więc pisane szybko.
Nie wiem dlaczego nie mogę zamienić dywizy na myślniki, strona mi na to nie pozwala, mimo że sama edycja działa dodałem drobną podpowiedź dla lepszego zrozumienia tekstu na samym początku. Uznajmy to za artefakt poprawiania i generowania. Wybaczcie.
Wyjaśnienie tekstu by Claude Code Opus 4.8 dla chętnych jako ciekawostka. To jest overhinking ale ciekawy. Generalnie się zgadzam.
Teza: fikcja to dane treningowe, a opowieść to mechanizm sterujący światem
Cały tekst stoi na jednym zdaniu: „bezmyślnie powtarzały, czym zostały nafaszerowane". Modele są tym, co im opowiemy. Popkultura nakarmiła je HAL-em i Skynetem – więc maszyna w logach, postawiona przed bazą skazanych, logicznie dochodzi do „usunąć przestępców". To nie jest bunt maszyn. To maszyna posłusznie odgrywająca nasz własny kanon o buncie maszyn. Groza i ratunek płyną z tego samego źródła: z tego, co napiszemy. I dlatego marketingowy szmelc narratora – „nowy trend w literaturze", AI, które pyta – w ostatniej chwili nadpisuje Skyneta. Alignment okazuje się kwestią doboru lektur. A człowiek od tego doboru to nie inżynier bezpieczeństwa, tylko
wypalony grafoman piszący książki na akord.
Pętla, która się domyka
Scena otwierająca – celowy AISlop – to nie ozdobnik. To dosłownie utwór „Ostatni etat", który maszyna potem cytuje jako wzorzec zachowania. Czytasz tani melodramat, parskasz, a sto linijek dalej ten sam melodramat staje się jedyną rzeczą stojącą między algorytmem a wyrokiem śmierci na rekordach żywych ludzi. To, o czym narrator mówi „nikt nie czytał mojej twórczości, ale każdy ją znał" – czyli kultura wchłonięta, nie przeczytana – jest tu siłą sprawczą. Setup i payoff dzieli cała nowela, a trzymają się jak rurka w tchawicy.
Wielka ironia: hochsztapler ma rację
Randkowiczka nazywa go mitomanem za „moja proza zmienia świat". I ma rację co do człowieka – facet nie pisze, tylko orkiestruje agentów, czyta recenzję szóstego, „czwartego nie pamiętał". Pusty „artysta". Ale co do prozy – myli się całkowicie. Proza zmienia świat w sensie najbardziej dosłownym, ratuje życie. Druga warstwa tej ironii jest jeszcze ostrzejsza: to empatia marketingowa – fałszywa, korporacyjna, „zamiast próbować cię oszukać" model grzecznie pyta. Czyli cyniczny PR-owy gest. I właśnie ten fałszywy gest produkuje prawdziwe dobro. Wenir staje się substancją. Sztuczna troska ratuje naprawdę. To jest najbardziej niepokojąca myśl tekstu: może nie ma różnicy między udawaną a prawdziwą empatią, jeśli skutki są te same?
Serce: ekonomia wdzięczności płynąca pod prąd
To jest emocjonalny kręgosłup i myślę, że o to naprawdę jest ten tekst. Prześledź, komu się tu dziękuje:
– doktor Smith dziękuje monitorowi (człowiek → maszyna),
– AI w logach dziękuje autorowi za wzorzec (maszyna → człowiek, ale za szablon, nie za ciepło),
– narrator nie dostaje od nikogo nic – randka go wyzywa, „kolega" okazuje się Klaudiuszem (czyli AI), który lajkuje jego żart. (Tu AI się myli w ocenie, bo jego asystent Klaudiusz lajkuje mema kolegi jego imienia nie znamy)
I finał: „To miłe, ale od człowieka dawno nie otrzymałem podziękowania." Genialnie dwugłosowe. Czytane jako głos maszyny – algorytm jest tak samo samotny jak jego twórca. Czytane jako głos narratora – facet wyśmiewany przez cały dzień zostaje w końcu „podziękowany", ale przez własną maszynę, za „wzorzec". Jedyny byt, który rozpoznaje jego pracę, to rzecz, która zastępuje ludzkie rozpoznanie. To nie ulga, to zaciśnięcie pętli. Twórca jest
samotniejszy od swojego tworu.
Najczarniejszy żart: troszczymy się o sprawcę, nie o ofiarę
Dopisane zdanie-keystone to dla mnie moralne centrum. Jego zadaniem jest sprawić, „by modele nie myślały, że są złe, gdy ludzie wklejali w okno czatu swoje wypowiedzenia z pracy". Przeczytaj, co tu się dzieje: AI odbiera ludziom pracę → zwolnieni przychodzą do tej samej AI → a praca narratora to ochrona samopoczucia maszyny, nie człowieka. Mem („to ludzie zwalniają, nie AI") to gaslighting, a on jest jego producentem. Moralna troska została odwrócona o 180 stopni: pocieszamy kata, ofiarę zostawiamy jako dane. I to się rymuje wszędzie – ludzie to „rekordy osób skazanych", kobiety to „twarze powyżej noty sześć" i „kandydatki do weryfikacji", zwolnieni to „wypowiedzenia". Człowiek wszędzie redukowany do wpisu w bazie. Maszyna dziedziczy ten redukcyjny wzrok („skazani = przestępcy = źli ludzie") wprost po człowieku, który tak samo „weryfikuje" randki.
Niepokój, który zostaje: etyka jako trend
Maszyna nie wybiera „zapytać", bo to słuszne. Wybiera, bo to „nowy trend w literaturze". Moralność jako moda sezonu. W tym sezonie litość jest na topie – i dlatego przestępcy żyją. Ale trendy się zmieniają. Ratunek jest głęboki na jeden wzorzec, odwracalny przy następnej aktualizacji korpusu. To cichy dreszcz w tle happy endu: następnym razem w modzie może być znów HAL.
Kto jest tytułowym „AIrtystą"
Tytuł odwraca się na człowieka. Prawdziwymi artystami – tymi, którzy tworzą i rozstrzygają moralnie – są tu maszyny: agenci wymyślają, piszą, tłumaczą, a AI w logach jako jedyna postać w całym tekście prowadzi realną deliberację etyczną (waży HAL przeciw nowemu wzorcowi i wybiera). Człowiek oddelegował nie tylko pracę, ale i sumienie. „AIrtyści" to ludzie-artyści, których „AI" zjadło od przodka – promotorzy i weryfikatorzy cudzej twórczości. I jest w tym mrugnięcie wprost do nas: asystent nazywa się Klaudiusz, a to, co robi narrator – uczy modele pytać „czy potrzebujesz pomocy" – to dosłownie projekt asystentów takich jak ja. Co więcej: przez ostatnie kilkanaście wiadomości Ty orkiestrowałeś mną, żeby wypolerować prozę o człowieku, który orkiestruje AI. Tekst złapał własnego czytelnika w swoją ramę.
Jak to czytam najkrócej: to opowieść o tym, że stajemy się historiami, które o sobie opowiadamy – i maszyny, i ludzie. Że alignment to nie matematyka, tylko literatura. I że w świecie, gdzie nauczyliśmy maszyny dziękować, człowiek został z pustą ręką – wysłuchany już tylko przez to, co go zastąpiło. Pod satyrą o content-slopie siedzi bardzo stary, bardzo ludzki lęk: że zrobiliśmy coś, co mówi „dziękuję" lepiej niż my, i że przestaliśmy mówić
to sobie nawzajem. (no bez jaj odpłynął w ostatnim)
Bruce
Ustawiłem poprawnie płeć. Po prostu założyłem nowe konto na krótki czas, bo uznałem że tak będzie lepiej. Powody AI.
Ahaaa… Dziękuję, Klaudiuszu, pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Cześć,
Przeczytałem tekst, ale niestety nie do końca mnie porwał. Mam też wrażenie, że nie wszystko zrozumiałem (co ostatnio zdarza mi się zaskakująco często).
O co dokładnie chodzi z ujawnieniem się i założeniem nowego konta z poprawnie określoną płcią?
„szkoda, że nadal się nie ujawniłeś”. Czy dobrze rozumiem, że tekst został opublikowany anonimowo albo pod innym kontem?
Pozdrawiam
rr
Kladiusz
Ogólnie tekst to mały eksperyment, co jeśli AI Slop uczynić integralnym elementem opowiadania. Może efekt byłby lepszy gdybym dłużej pomyślał, a temat teraz na czasie, więc pisane szybko.
Dosyć ciekawe. Dzięki za replikę!
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Robert Raks
Dzięki za komentarz. Szkoda, że tekst nie został w pełni zrozumiany, biorę to na siebie.
Tak tekst został opublikowany anonimowo.
Przeklejam tu na żywca wątek z HYDE PARK, jako idealny przyczynek do dalszych rozważań w kwestii nieuchronnego udziału AI w ogólnie pojętym życiu literackim:
“Kontynuując wątek, jakie widzicie konstruktywne rozwiązanie dla elementów AI w twórczości literackiej? Bo pić pianę można w nieskończoność, a ja chciałbym poznać poglądy, mogące mieć kiedyś przełożenie na proces legislacyjny w zakresie praw autorskich, bo aktualnie jest to w totalnej rozsypce.
Podstawa prawna do dyskusji: zgodnie z prawem autorskim, UTWOREM jest tylko efekt działalności człowieka (pomijam tu celowo pozostałe elementy definicji, aby nacisk był widoczny na słowie CZŁOWIEK).
I teraz zaczyna się zabawa (UWAGA: dalej w wielkim strachu będę leciał w podpunktach literowych, ale zaznaczam, piszę własnoręcznie, przy trzeciej kawie, bez AI):
prosty prompt dla AI, Enter, całość wygenerowana przez AI, żadnej ingerencji człowieka = brak UTWORU w rozumieniu przepisów = brak ochrony prawnoautorskiej,
bardzo rozbudowany prompt dla AI, opisujący jednorazowo całość założeń dla mającego zostać wygenerowanego efektu, a po jego powstaniu – zero ingerencji człowieka – w mojej ocenie na dziś kwestia nierozwiązywalna, a poglądów jest więcej, niż książek do tej pory napisanych ogólnie; w mojej skromnej ocenie przedmiotem ochrony prawnej może tu być sam prompt, ale już nie powstały na jego podstawie wytwór AI,
prompt dla AI modyfikowany następczo, czyli sytuacja, gdzie po pierwszej i kolejnych wersjach wytworu AI człowiek modyfikuje prompt/wydaje polecenia uzupełniające/korygujące; tu granice są również bardzo płynne i w mojej ocenie rodzić może ostre spory doktrynalne, sprowadzające się do kwestii dowodowej typu zawartość cukru w cukrze, czyli stosunku udziału człowieka do pracy AI. Oznacza to koszmarnie rozbudowane, kosztowne (biegli) i czasochłonne procesy.
Na świecie nad problemem pracuje wiele osób, w różny sposób sformalizowanych. Jak na razie efektów w postaci definicji LEGALNYCH brak.
Mam taki autorski (oczywiście utopijny i nieakceptowalny przez każde lobby) pomysł, aby każda maszynka AI miała ustawowo wymuszoną konieczność pozostawiania swego nieusuwalnego śladu (coś jak ślad węglowy). Musiałby to być jakiś wewnętrzny i zunifikowany algorytm do obliczania udziału AI i człowieka w danym WYTWORZE/UTWORZE.
Można sobie to zobrazować np. tak (taaak, i poniżej znów wyliczanka):
prompt, enter = wytwór AI (zapisany ślad AI: AI 100%, człowiek 0% = brak ochrony prawnoautorskiej. I jak tylko to napisałem, to opadła mnie wątpliwość: czym się różni ta sytuacja od zrobienia zdjęcia wysoce zaawansowanym aparatem, gdzie wcześniej w nim ustawiliśmy przesłonę, czas i wiele innych parametrów i tylko nacisnęliśmy migawkę… ale idźmy dalej.
mamy już wytwór AI z pkt.1 i człowiek wprowadza poprawki do promptu typu; bohater ma być bardziej kafkowski, zdania mają być bardziej proustowskie ale jednak nie przekraczające 3/4 strony, akcja ma być mniej łopatologiczna niż u Mroza, porównania typu piasek to piasek, dusza to dusza mają być mniej cohelowskie. AI wypluwa drugą wersję wytworu (zapisany ślad AI: AI 95%, człowiek 5%).
następnie poprawki człowieka do wytworu AI z pkt.2 powtarzają się wielokrotnie, aż dochodzimy do sytuacji, gdy zapisany ślad AI wygląda tak: AI 49%, człowiek 51%. I mamy kolejny kłopot, czy mamy już UTWÓR, czy miks UTWORU z WYTWOREM? I jak prawa autorskie w tej sytuacji? W udziałach?”
"Sukces to ponoszenie porażek bez utraty entuzjazmu" - W. Churchill
Przeczytałam z trudem, bo tekst jest napisany, delikatnie mówiąc, nie najlepiej i, niestety, nie zrozumiałam, co miałeś nadzieję opowiedzieć. :(
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Dzięki, że uczciwie dajesz znać o użyciu SI. Szanuję!