komentarze: 812, w dziale opowiadań: 453, opowiadania: 136
komentarze: 812, w dziale opowiadań: 453, opowiadania: 136
Dziękuję bardzo. 
Serdecznie gratuluję opierzonym :-)
Oraz nominowanym, bo to też zaszczyt.
MichaeluBullfinchu, nawet nie wiesz, jak mi miło czytać taki komentarz. Bardzo się cieszę, że tak spokojne, nastrojowe opowiadanie może się podobać. Że potrafię napisać też coś pozytywnego. ;-)
Z tym skracaniem to mam taki sam dylemat. Nie chcę przeszarżować, nie raz mi sie to kiedyś zdarzało, ale nie chcę też, żeby było skrótowo, SMSowo. Mam takie poczucie, że musi być troszkę przegadane, żeby wybrzamiło w pełni, przynajmniej w przypadku mojego pisania.
Pavel faktycznie był mniej rozbudowany. Nel gra pierwsze skrzypce. Na część córki, której już nie mogę się doczekać. :-) Chciałbym, żeby miała siłę sama o sobie decydować, kiedy dorośnie.
Dzieki za poprawki – wprowadzone.
Pozdrawiam serdecznie
Robert Raks, witaj! Dziekuję za odwiedziny. Cieszę się, że uznałeś opowiadanie za dobre. :-)
Pozdrawiam
Dziękuję, regulatorzy. 
OldGuard, dziękuję za odwiedziny. Cieszę się, że Ci się podobało. Dziękuję za klika. :-) Z tym, że zrobił sobie, to akurat pasuje do Pavla, który jest trochę, początkowo, mocno skupiony na swoich potrzebach. Dzieki za poprawki, część wprowadziłem.
Odnośnie wiarygodności, z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że jest to jak najbardziej prawdopodobne. Oczywiście takiej sytuacji nikt nie przeżył, bo w opowiadaniu mamy fikcję, ale na pewno wiesz, co mam na myśli. Oczywiście szanuję każdą wątpliwość, zwłaszcza w tak delikatnej materii, o jakiej mówimy.
regulatorzy, dziekuję Ci bardzo. Poprawki wprowadzone. Jak zawsze pomagasz mi udoskonalać warsztat. Cieszę się, że również byłaś zadowolona z decyzji Nel. W końcu to moje pierwsze opowiadanie z pozytywnym zakończeniem. Tekst jest niespieszny, ale właśnie taki miał być. Lubię japońską literaturę, tam wszystko sobie spokojnie płynie, szemrze na granicach percepcji.
kronosie.maximusie, osobowość anankastyczna była efektem traum doświadczonych w dzieciństwie. Pragma mogła je, pewne cechy, bardziej uwidocznić. Już na pierwszym etapie Sztuczna ingerowała w jakimś stopniu w funkcjonowanie móżgu.
Celna uwaga na temat sprzężenia tych rzeczy, ich wzajemnego wzmacniania. Trafnie również zauważyłeś, że relacja z Pavlem rozhermetyzowała jej wewnętrzny świat. Pavel był zupełnie inny od jej ojca. Relacja z nim była dla Nel uzdrawiająca. Myślę, że przyczynił się do tego też trzeci bohater – wyspa. Spokojnia, przetrzenna, pozwalająca wciąć głębszy oddech, zatrzymać się, nie tylko snuć refleksje, ale również się refleksjom z dystansem przyglądać. :-)
Dziękuję za ciekawą dyskusję.
bruce legendaria
kronosie.maximusie, dzięki za odwiedziny i komentarz. Fantastyka może nie gra pierwszych skrzypiec, ale, przynajmniej dla mnie, nie była drugoplanowa. Ma podstawy naukowe, które jakoś tam sobie ekstrapolowałem.
Czy to miłość? Nie sądzę. To raczej ważne relacja dla bohaterów, być może z czasem rozwinie się z tego coś więcej. Sądzę, że jest szansa.
Czy historia utrzymałaby zręby logiczne? Być może. W każdym razie w opowiadaniu różnicę robi to, że Pragma zmienia nie tylko formę, ale też naturą konfliktu. Tekst jest o świadomej, etycznej decyzji o poświęceniu siebie dla rozwoju gatunku. Oczywiście jest ta decyzja podszyta traumą relacyjną. Fantastyka ma podwójną funkcję – stanowi tutaj nie tylko tło, lecz również narzędzie do postawienia pytania o to, czy można świadomie wybrać swoje unicestwienie w imię czegoś wyższego. No i, oczywiście, co mniej fantastyczne, co może tą decyzją zachwiać.
Myślę, że fantastyka nie zawsze musi grać pierwsze skrzypce. Tła i obiekt mogą być w różnej relacji. Do głowy przychodzą mi Solaris Lema, Droga McCarthy’ego czy film Ex Machina.
Niemniej doceniam mądry komentarz, wnoszący ciekawy aspekt do dyskusji.
Dzięki za klika, pozdrawiam serdecznie!
Cześć, bruce!
Choć wolę dłuższe formy, to ten króciak wyjątkowo mi się spodobał. Czułem drapieżność syreny, co wywoływało podczas czytania podskórne napięcie. Czułem, że zaraz coś się wydarzy. Ładny język, czytało mi się gładko i przyjemnie. Faktycznie szkoda, że scana walki jest taka krótka. Chętnie przeczytam coś dłuższego od Ciebie. :-)
Pozdrawiam serdecznie!
Teo Max, dziękuję za odwiedziny i komentarz. :-)
AdamieKB, witaj!. To i tak najbardziej optymistyczne opowiadanie, jakie napisałem. Tylko faktycznie bardziej w skali mikro niż mikro, w kontekście psych-, a nie socjologicznym. :-) Cieszę się, że nie przesłodziłem.
Hesket, cześć! Dzieki, w wolnej chwili poprawię błędy. Najważniejsza była faktycznie dla mnie ich relacja i zmiana Nel. :-)
OldGuard – Bal z okazji Końca Świata
Cześć! Ładnie napisane, oszczędne, ale nie proste, poruszające opowiadanie. Potrafisz zarzucić hak na uwagę i ją utrzymać bez strzelania fajerwerkami. Każdy bohater jest jakiś, łatwo było mi uwierzyć i wyobrazić sobie to wszystko.
Gratuluję udanego tekstu, to dobra literatura. :-)
Kilkam!
Jimie, rozumiem. Zaintrygowałeś mnie i chętnie poznam Twoją opinię, ale nie czuj się zobligowany, a już z pewnością nie czuj żadnej presji.
Ambush, dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że plastyka opowiadania przypadła Ci do gustu. Następnym razem mam nadzieję napisać i przystępniej, i głębiej.
BasementKey, dzięki za odwiedziny! Owocem można się zadławić, więc nie rozumiem wyłuszczenia. Natomiast z apetytem coś jest na rzeczy. Pomyślę.
Zygfrydzie89, dzięki wielkie. To miłe, że tekst tak Ci przypadł do gustu. Cóż, z piórkiem było blisko, ale powiem Ci, że wręcz jestem zadowolony, że wyszło tak, a nie inaczej. Wespół z doświadczeniem z wyjazdu zmotywowało mnie to do napisania czegoś zupełnie innego, z inaczej rozłożonymi akcentami.
Pozdrawiam Was serdecznie
bruce, dzieki :-)) OldGuard, dziękuję za opinię. Biorę uwagi do serca!
Serdecznie gratuluję nagrodzonym i nominowanym. :-) Dziękuję za głosy oddane na mój tekst!
ŚlimakuZagłady, cięszę się, że wpadłeś. Doceniam Twoje opinie i to, że wysoka stawiasz poprzeczkę opowiadaniom. Sam uznałem, że niniejsze jest ok, ale trochę brakuje do naprawdę dobrego. Pokazałem świat przez dziurkę od klucza, może zbyt małą, może faktycznie patrzy się przez nią niewygodnie. Cieszę się, że doceniasz pewne walory tekstu. Sądzę też, trochę intuicyjnie, że jesteś bardzo wyrobionym czytelnikiem, pozwól więc, że zaryzykuję i włożę w szprychy kij, pytając – po cóż ta skromność? ;-) A serio, to dzięki raz jeszcze za dający do myślenia komentarz.
JolkaK, cześć! Z pewnością coś jest na rzeczy z logiką. Myślę, że pewne rzeczy nienależycie wyłuszczyłem. Faktycznie zbyt wiele jest tu niedopowiedzeń. Grzech autora mającego w głowie wyjaśnienia i uznającego, że jakimś cudem czytelnik będzie miał w swojej to samo. Dziękuję za słowa krytyki oraz te docenienia.
Dlaczego przyjął tylu do swojej głowy? Niestety odpowiedź jest banalna – bycie na dnie, może też chciwość.
Następnym razem mam nadzieję pozytywnie Cię zaskoczyć!
Pozdrawiam Was serdecznie!
Skusiłem się na Twój tekst i nie żałuję :-)
To dobre opowiadanie, plastyczne, z rytmem jak w tańcu. Lejtmotyw ze stukaniem udany. Przez chwilę pojawiło się sporo “ale”, ale to nie jakiś wielki grzech. Doceniam poczucie humoru. Trochę Gaiman ze szczyptą Pratchetta – takie miałem skojarzenie. Pomysł sam w sobie uważam za nieodkrywczy, ale umiejętnie przetworzony.
Pozdrawiam serdecznie.
Witaj, HollyHell91. :-)
Możliwe, że z wgryzaniem byłoby lepiej, możliwe. Muszę pomyśleć.
Z tym gestem i spotkaniem chodzi o to, że on bardzo by tego chciał, ale nie sądzi, aby zasługiwał.
Dobra uwaga z posążkiem Buddy. Muszę pomyśleć, jak to zmienić :-)
Poprawki wprowadzone.
Dziękuję za miłe słowo i za głos na tak. Obiecuję przestać wrzucać teksty na jakiś czas. Oecnie piszę coś, co jest najbardziej przyziemne z moich ostatnich tekstów, jednocześnie najtrudniejsze, żeby to warsztatowo ogarnąć.
GalicyjskiZakapiorze, witaj! Dziękuję za opinię. :-) Same incydenty są incydentami, nie ma tak ukrytego trzeciego dna. Z tej relacji z ojcem niewiele zostało, ponieważ nigdy nie wyglądała, jak wyglądać powinna relacja ojca z synem, stąd w opowiadaniu mało o niej samej. Natomiast rozumiem Twój punkt widzenia. Pisałem już teksty kładące mocny nacisk na to, co między bohaterami, piszę taki też teraz, więc może bardziej wpasuje się w Twój gust. Zobaczymy.
AdamieKB, mam nadzieję, że ze zdrowiem jest, mimo Twoich słów, względnie dobrze. Bardziejaskrze, dzięki, doskonale rozumiem, też bym chciał rozwinąć te wątki, gdybym pisał drugą wersję. :-) Finklo, tak jak napisała Bruce, Maria jest programem. Myślę, że mogłem lepiej zaakcentować to, po co tajemnica. No a gdzie – to już zostawiłem Czytelnikowi do zagospodarowania. :-) Bruce, dziękuję za zaangażowanie :-)) Osobiście uważam, że ten tekst nie jest piórkowy, ale niezmiernie mi miło, że niektórzy mają inne zdanie. Wybaczcie, że skrótowo, alejestem na urlopie i mam tylko telefon,na którym komentarze pisze się bardzo niewygodnie. Pozdrawiam Was serdecznie
Serdeczne gratulacje!
AdamieKB, miło Cię widzieć! Trudno mi uwierzyć, że minęło aż tyle czasu od naszej ostatniej korespondencji. Od lat piszę niezbyt optymistyczne teksty, ale czuję, że dojrzewa we mnie coś pozytywnego! :-)
bruce, dziękuję za odwiedziny i komentarz. W tamtym zdaniu owszem, chodziło o dni. :-) Dzieki za czujne oko i wyłapanie błędów, poprawki wprowadzone. :-) Jedynie z tym przecinkiem w zdaniu “Stare dębowe bele” przymiotniki nie są równorzędne, więc, z tego co rozumiem, przecinek jest zbędny.
Cieszę się, że opowiadanie Ci się podobało. :-)
regulatorzy, dziękuję za komentarz i wskazanie błędów. Uwagi jak zwykle są bardzo pomocne. Poprawki wprowadzone. Cieszę się, że opowiadanie trafiło w Twój gust. Mi już sama świadomość tego, jakie będzie zakończenie, sprawiała dyskomfort, więc jest nadzieja, że wreszcie napiszę coś pozytywnego. ;-)
Cześć, Jimie. Dzieki, poprawione. Ok :-)
Pozdrawiam serdecznie
OldGuard, jak najbardziej to rozumiem. Myślę, że ta historia sprzed sześciu miesięcy zdążyłaby stracić na znaczeniu, nawet gdyby bohater nie doświadczył wojny. Zdarza się, naturalnie, ludziom przeżywać dłużej miłosne zawody. Z tej perspektywy doceniam zabieg literacki.
Pozdrawiam serdecznie!
Ładnie, poprawnie napisane opowiadanie. Bohaterowie nakreśleni, naszkicowani właściwie, przedwojennym ołówkiem; czuć ducha epoki. :-)
Poczuł dym zanim go jeszcze zobaczył. – tu przecinek przed zanim.
Czytało się płynnie, z zaciekawieniem, bo pojawia sie ulica, przy której pracuję, więc mogłem sobie tym lepiej pewne rzeczy wyobrazić. :-)
Nie zgadzam się z tym, że strata pracy czy koniec związku jest tylko dyskomfortem, a prawdziwe cierpienie zaczyna się tam, gdzie napisałaś. Widzę to jako pewne unieważnianie stanów emocjonalnych. W końcu każdy ma swoje cierpiania, dziecku płaczącemu z powodu zgubionej zabawki nie powiemy, żeby nie przesadzało ;-) Między dyskomfortem a cierpieniem jest jeszcze emocjonalny ból. Może to kwestia semantyki, ale przecież rzeczywistość nie jest czarnobiała, prawda? :-)
Ale rozumiem, że bohater mógł tak poczuć w tamtym momencie. Jest to dla mnie sensowne. Jest to zatem kwestia perspektywy. Niemniej uważam, że wojna nie powinna być arbitralnym, sztywnym i jedynym, punktem odniesienia, bo tym sposobem, potencjalnie, kręcimy sobie bat na własną dupę w postaci chociażby tłumienia emocjonalnego, poznawczego, i generalnie wypierania tego, co w duszy gra.
Jest też druga strona medalu – komuś może to pomóc złapać właściwy, zdrowszy dystans do własnych doświadczeń oraz utrapień.
Dziękuję za wyróżnienie! Gratuluję serdecznie wygranym i nominowanym.
Zygfrydzie89, dzięki za dobre słowo. Twoja druga interpretacja jest ciekawa i miałem podobną, kiedy kończyłem pisać tekst. :-) Chciałem napisać, że lżejsze pióro będzie normą, lecz to chyba życzeniowe z mojej strony.
Ambush, dzięki! Następnym razem postaram się, żeby logika świata była lepiej przedstawiona. :-)
bruce, dziękuję za wyjaśnienia. :-) To dobrze, bo sądzę, że opowiadanie Michaela zasługuje na nagrodę!
Pozdrawiam.
Jak to faceci ;-)
O kurczę, szkoda :-(
Będę pamiętał o terminach.
Sądziłem, że podsumowanie prawie końcowe oznacza to, że jeszcze można oddawać głosy.
Ja nie mogę, napisałem komentarz i przeładowałem stronę, zanim się przesłał..
Ślimaku Zagłady, dziękuję za wyczerpujący komentarz. Super, że per saldo tekst był według Ciebie ok. Dziękuję za uwagi. Cieszę się, że mogę się czegoś nauczyć. :-)
Co do mojego starego tekstu, o którym wspomniałeś – dzięki, to bardzo miłe. Choć sam nie uważam go za jakieś specjalne dzieło.
Finklo, dzięki! Z Damianam to chyba było tak, że nie zdążył zareagować. Plus był w szoku. No ale widocznie nie wybrzmiało to wystarczająco wyraźnie w opowiadaniu. Bardzo się cieszę, że spodobała Ci się końcówka. Zawsze miałem z nimi – zakończeniami – chyba najwięcej problemów. Żartem – ponoć mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, więc tak nieśmiało się zastanawiam – czyżbym wreszcie dojrzał? :-P
GalicyjskiZakapiorze, miło mi, że wpadłeś! Jestem zadowolony, że Cię wciągnęło. Dzięki za wskazanie, co warto przyciąć. Wciąż staram się pisać teksty tak, żeby były czytelne, i żeby pokazywały, a nie tłumaczyły to, co się w nich dzieje. Wiem, że jeszcze trochę pracy przede mną, ale ścieżka rozwoju to zaprawdę fascynująca droga!
Pozdrawiam Was serdecznie!
MichaelBullfinch – Plaża z kamienia
Łał, jestem pod dużym wrażeniem. Nie czytam wszystkich tekstów na portalu, a jak coś mi się nie podoba, to raczej nie komentuję. Tu muszę zostawić ślad. Niezwykle nastrojowe opowiadanie. Czułem schyłek dni starca, czułem jego oddech… Chylę czoła.
MichaeluBullfinchu, dziękuję za wizytę i opinię. Poprawki wprowadzone. Co do kolejności, to kiedy Marysia i Damian z Zegarnicą szli w stronę schroniska, Bonny ze schroniska szła do chaty Bonny i po prostu się minęli. Ale to prawda, dorze byłoby to w tekście zaznaczyć, żeby nie było niejasności. :-) Cieszę się bardzo, że podobała Ci się końcówka, bo często miałem z nimi w opowiadaniach problem, tzn z tym, żeby były dobre.
Pozdrawiam serdecznie!
JolkaK, dzięki za obszerny komentarz! Super, że zwróciłaś na zdania, które mogłby brzmieć lepiej. Kolejna lekcja dla mnie. :-) W tym drugim przypadku skrzypnięcie drzewa jest jednym z dźwięków, kolejne, runiczne, są niedopowiedziane. Zgadzam się, że lepszy byłby spójnik między koronami i krzakami, bo tak tekst robi się mniej czytelny. Poza tym pod koniec rzeczywiście można zgubić sens, kiedy zdanie jest takie… nie wiem, impresjonistyczne?
Jerry’ego już ujednoliciłem, mam nadzieję.
Dzięki za resztę uwag i sugestii. Biorę je pod uwagę. Z tymi końcówkami to też jest sztuka napisania ich tak, żey nie były zbyt krótowe, ani rozwleczone, trudno znaleźć złoty środek, którego, nawiasem mówiąc, chyba nie ma – kwestia gustu. Miło mi, że było blisko, żebyś dała głos na tak.
Pozdrawiam serdecznie.
HollyHell91, no jak to, po co piórko? Bonny pewnie chciałaby z pobudek narcystycznych. Ja jestem tylko gołym prosiaczkiem, który chce się trochę ogrzać. :-P
Dziękuję za wyłapanie baboli, poprawki wprowadzone! Jestem pozytywnie zaskoczony zaaTAKowaną tabelką. Dzięki też za miłe słowa. Staram się, żeby pewne sceny można było pełniej poczuć. Fajnie, że to zauważasz. Może kiedyś napiszę coś w tym uniwersum. Ale na razie chyba wystrzelałem się twórczo i trochę minie, zanim spłodzę coś kolejnego.
Serdecznie pozdrawiam!
TheGuru, dzięki za wizytę! Szkoda, że Cię nie wciągnął tekst, ale rozumiem i nie spodziewam sie, że każdemu się spodoba. Co do interpretacji, to myślę, że to jest super w opowiadaniach, iż ma się swoją, która nawet jeśli odbiega od założeń autora, może wyżej wymienionego miło zaskoczyć.
Pozdrawiam serdecznie.
Gratulacje! To trzeba kupić, skoro Fantastyczny konfrater znalazł się na łamach 
Bardziejaskrze, dzięki! Biorę uwagi do serca.
marzan, dziekuję, cieszę się, że opowiadanie może zapaść w pamięć :-)
Pozdrawiam!
Cześć! Dziękuję, MichaeluBullfinchu, że wpadłeś. :-) Cieszę się, że odkrywanie sprawiło Ci przyjemność. Dzieki za miłe słowa, ale też za uwagi, są cenne, niezbędne wręcz, żeby móc się stale rozwijać.
Pozdrawiam!
Cześć, MichaelBullfinchu!
Tekst na początku, mimo że rozpoczął się trzęsieniem jak u Hitchcocka, wciągnął mnie pod koniec pierwszego rozdziału. Później było ciekawie i dynamicznie. Fraza zwarta, precyzyjna, ostra.
Ojciec niezdejmujący maski tuż przed spotkaniem z żoną i dzieckiem zirytował mnie najpierw, wydało mi się to nielogiczne, ale – jak słusznie zauważyła bruce, której komentarz przeczytałem już po zapoznaniu się z Twoim opowiadaniem – na wojnie ludzie robią różne rzeczy, i koniec końców tę “niedorzeczność” poczułem jako rzecz wiarygodną.
Wiem, że nie można mieć wszystkiego, ale brakowało mi trochę tła. Chciałbym dowiedzieć się więcej o bohaterach, żeby móc bardziej poczuć ten rozgrywający się dramat. Niekoniecznie w formie opisów ich przeszłości, na przykład tego, jak wyglądało ich życie wcześniej, ale, powiedzmy, w formie krótkich akapitów albo nawet zdań pokazujących bardziej, jacy ci bohaterowie są. Wtedy końcówka w moich oczach wybrzmiałaby mocniej niż fabularyzowany reportaż. Z drugiej strony ten nie portret a szkic osobowościowy dobrze koresponduje z treścią opowiadania. Na wojnie ludzie są anonimowi, znamy głównie statystyki.
Poza tym zawiesiłeś umiejętnie moją niewiarę, z łatwością uwierzyłem w wykreowaną przez Ciebie rzeczywistość. To dobre opowiadanie, prezycyjne, ze świetnym rytmem, jestem zatem ukontentowany. :-)
Pozdrawiam!
Cześć!
Ciekawy, melancholijny, nastrojowy tekst. Rodząca się w bólu tożsamość… Miałem jakieś nie do końca uchwytne skojarzenia z Siostrą Sandra Maraia. Czuć w tekście, że pewne rzeczy się kończą, skończyć się muszą. No, gratuluję niebanalnego opowiadania. :-)
Klik
O, miło mi, dziękuję! Gratuluję nominowanym i nagrodzonym.
Dzięki, HollyHell91, regulatorzy, bruce, Finklo. :-)
Gratuluję, MichealBullfinch i BardJaskier, pióra. :-)
Prosiaczek kuca i mówi: Ślimak, ślimak, pokaż rogi…
Cześć, Ślimaku Zagłady! :-) Dziękuję za obszerny komentarz. Ależ wstyd z tym Jowiszem! Zmieniała mi się podczas pisania koncepcja i zapomniałem widocznie to zmienić. Ja nie mogę, ale gafa. Jak strzelam, to sobie w stopę lub w kolano. :-P
Wiesz co, z tą parentyfikacją jest tak, że tu ona występuje w postaci ekstremalnej/rozszerzonej. Dzieci przejmują rolę rodzica w znacznie szerszym zakresie – po jego dekompensacji, tworzą ojcu świat-regresję, czyli cofają go do pozycji dziecka pod kloszem. Całe to środowisko Lucjana, zarządzane przez stworzonego przez dzieci asystenta, jest takim niemalże sztucznym łonem. Dzieci wchodzą w to bardzo głęboko, ponieważ wręcz zapominają, że są dziećmi. To jakby wtopienie się w strukturę traumy. Lucja został cofnięty do stanu kontrolowanej bezradności.
Dzięki za zauważenie pewnych nieścisłości. Poprawki wprowadzone.
Pozdrawiam serdecznie!
cezary_cezary, dzięki za opinię :-)
Myślę, że tekstowi pomogłoby, gdyby był ze 20k dłuższy. Cóż, jest jak jest, i tak się cieszę, że wielu osobom przypadł do gustu, mimo że mam wrażenie, iż jest dosyć niszowy. W każdym razie biorę Twoje uwagi do serca, bo widzę w nich sens.
:-)
CZARNA2 to nieprawda, że zbyt wysoki iloraz inteligencji może hamować odczucie empatii. Raczej nie ma między nimi korelacji, a jeśli jakaś jest, to dodatnia, co ma sens, biorąc pod uwagę, że wyższe IQ może iść w parze z wyższym poziomem empatii poznawczej.
Dziękuję, regulatorzy 
O! Nawet nie wiedziałam, że coś kadruję :P
No przecież. Jesteś scenarzystką, reżyserką, producentką i aktorką. Albo przynajmniej rozstawiasz aktorów po kątach. Tak to widzę, kiedy pisze się tekst.
Tak, to zdanie było faktycznie usłyszane przez schizofrenika. Przed napisaniem tekstu oglądałam wywiady z chorymi.
Doceniam przegląd. To trudny temat.
“Hm, no cóż, może z czymś Ci się kojarzy :D”
Możliwe, ale to podświadome. Poza tym, owszem, jestem prosiaczkiem, ale z Mówcy Umarłych. :-P
Witaj, Ambush. To chyba dobrze, że opowiadanie jest okropne. Okropność umilana otoczeniem. Tak może w głębi czuł się bohater. Jak rybka, która jest nieświadoma, jak wiele jej odebrano.
Cieszę się, że opowiadanie Ci sie spodobało. :-)
Dziękuję Reg za miłe słowa. Cieszę się bardzo, że Ci się opowiadanie spodobało :-) Dziękuję za poprawki – wprowadzone. Człowiek zawsze się czegoś może nauczyć :-)
Cóż, nie udało im się, to prawda. Chciałbym kiedyś napisać coś z happy endem.
JolkaK, bardzo dziękuję :-) Jeśli będziesz miała czas i ochotę, zapraszam do mojego najnowszego opowiadania, N-arc: REGULACJA. :-)) Pozdrawiam serdecznie!
Serdecznie gratuluję! Ciekawa okładka :-)
Hej! Ciekawe opowiadanie, czuć napięcie, które budują krótkie zdania i umiejętne kadrowanie – to, co w głowie bohaterki – wieża – przestrzeń między nią a lasem; tekst oddycha, ale oddech jest rwany, jakby coś złego nie tyle miało się wydarzyć, tylko właśnie boleśnie się wydarzało.
Przy “młóciłam zboże”, sam nie wiem czemu, parsknąłem śmiechem.
Ostatnie zdanie przykuło moją uwagę.
Finklo, miło Cię widzieć. Hmm, z tymi mieszkaniami osobiście wyobrażałem sobie to tak, że są realne. Czyli bohater faktycznie przenosi się z miejsca na miejsce dzięki portalom. Cięszę się, że opowiadanie Ci się podobało na tyle, żeby być na tak :-)
HollyHell91, no jasne, sorki, pamiętam, że Ty nominowałaś. :-) Pisząc do BardaJaskra, miałem na myśli TAKa, ale, jak to ja – jedno mam na myśli, drugię mówię, trzecie robię. Na szczęście zazwyczaj się orientuję, po czasie, że coś się nie klei.

Dziękuję 
bruce, bardzo dziękuję za wyczerpujący komentarz. I za nominację. Nawet nie wiesz, jak się cieszę :-D Wybacz, napisałem wcześniej zbiorczo, ale mi sie początek poprzedniej wiadomości, nie wiem czemu, usunął :-/
Poprawki wprowadzę w wolnej chwili, czyli pewnie dziś wieczorem.
Pozdrawiam serdecznie
GalicyjskiZakapiorze, dzięki. Prolem miałem taki, że nie potrafiłem inaczej niż tym nieszczęsnym infodumpem tego wyjaśnić. PRzy złożoności koncepcji chyba byłoby mi za trudno. Też wolę, kiedy autor pokazuje, a nie opisuje, co zawsze staram się robić, ale czasem można sobie połamać zęby, chcąc tylko pokazywać. Może gdyby miało dłuższą formę, znalazłbym lepsze rozwiązanie :-)
Bardzo fajne graficzne tabelki! Dziękuję BardzieJaskrze(czy nicki się odmienia? I czy zrobiłem to dobrze?) za nominację. To zawsze poprawia humor :-)
Dzięki Anet za czujność, też do końca nie zrozumiałem ostatniego zdania, tzn wybrzmiało dwuznacznie, ale tak to jest – w pisanej formie komunikacja łatwo o nieporozumienia. :-)
marzan, dzieki za odwiedziny. Hmm, mi się wydaje, że Marysia czaem jest w takim trybie, innym razem jest bardzo dojrzała i zdyscyplinowana :-)
Dzięki, Anet, miło mi :-)
Tylu padło, ponieważ było zlecenie na pozbycie się ich, a Bonny przy okazji mogła się tym zająć.
Tak, Bonny zabiła obojętność Marysi :-)
Dzięki, Anet :-)
Regulatorzy, dzięki za wyłapanie bubli :-) Rozumiem, to pewnie specyficzny tekst, nie podejdzie każdemu.
pusia, dzięki za odwiedziny i komentarz. :-)
Anet, dziękuję za odwiedziny. :-) Teraz, kiedy wzrokiem przelatuję przez opowiadanie, podejrzewam, że sam mógłbym mieć problem z wystarczającym wyobrażeniem sobie tego świata.
Robert Raks, cześć! Dzięki za opinię. Cóż, nie wszystko jest dla wszystkich, zresztą ja nie uzurpuje sobie prawa do oceny tego, czy opowiadanie jest wystarczająco czytelne. Niech ocenią inni :-)
JolkaK, dzięki za odwiedziny! :-) Hmm, to niełatwe koncepcyjnie opowiadanie, ale po komentarzach tu i nie tylko zauważam, że większym prolemem niż zrozumienie treści jest poczucie tego świata. Z pewnością jest obcy… A dlaczego wszyscy się męczą? Myślę, że to bardzo ludzkie, kiedy człowiek jest w czymś, w miejscu w życiu, w pracy, w związku czy innej relacji, która/które mu/jej nie służy. Z zawodu jestem psychoterapeutą i znam wiele na pierwszy rzut oka niezrozumiałych historii. :-) Jakikolwiek nie byłby Twoj werdykt, cieszę się, że ogólnie Ci się podobało. :-) Pozdrawiam!
Caern, dzięki za odwiedziny. Coś mi się wydaje, że kiedyś betowałem Twoje opowiadanie. Mam rację? :-)
zygfryd89, fajnie, że wpadłeś. :-)
Cześć wszystkim!
CZARNA2, dzieki za odwiedziny i komentarz. :-) Masz rację, trochę skrótowe są pewne rzeczy, ale tak to widziałem, kiedy pisałem. Z kolei najnowsze opowiadanie, które niedługo wrzucę, będzie mocniej stawiało akcent na odmalowanie świata i pokazanie relacji między bohaterami.
melendur88, dzięki! No tytuł pewnie przyciąga uwagę, ale to naturalne, jesteśmy ludźmi. Natomiast tytuł nie jest wzięty z czapy, mocno mi się wpasował w treść i przesłanie opowiadania. Pisząc, myślałem o dojrzewaniu i budowaniu autonomii, które wiążą się często z wyjściem ze strefy komfortu. Człowiek musi się czasami rozsypać, aby później mógł poskładać własne ja. To taka mała śmierć, la petite mort, podczas której człowiek na chwilę zapomina, kim jest – tożsamość zdaje się rozpadać. Jak podczas orgazmu.
regulatorzy, dziękuję za miłe słowo. Poprawki wprowadzone. :-) Mam nadzieję, że najnowsze opowiadanie Cię nie zawiedzie. :-)
Dzięki za odwiedziny, Anet :-)
JolkaK, z Orsona. Uwielbiam Mówcę Umarłych. :-) No, bohaterowie mają przechlapane :-p
Ładny język. “Aszkenazyjczycy kosmosu” – dobre!
Dla mnie to taka metafora tego, co ziemskie. No i ostatnia rasa wydawała mi się najbardziej ludzka – jakby historia rozwoju zatoczyła koło. Kroili rzeczywistość na plasterki nie laserami, ale właśnie dzięki ostrej jak brzytwa inteligencji, która pozwoliła podbijać inne rasy za pomocą manipulacji.
Interesujące opowiadanie. Humorystyczne, błyskotliwe, z tragicznym finałem bohaterów, którzy czuli się niewystarczający, jak zapewne każdy autor czasem myśli, że jego pomysł jest włanie taki – za słaby, niepełny. Jakoś w głowie mi szumi fraza “nieznośna lekkość bytu” :-)
Regulatorzy, Pusia, dziękuję za odwiedziny, sugestie poprawek i opinie. :-)
Hej, Bardjaskier, witaj z moich skromnych progach :-)
Interpretacja o tym, że to są jedynie świadomości bohaterów, jest jak najbardziej ok, choć pisząc opowiadanie, jednak widziałem tam te karykaturalnie rozciągnięte ciała.
Dzięki za klika. :-) Ja stety-niestety lubię czytać trudne rzeczy, stąd też pewnie część moich opowiadań nie należy do najłatwiejszych. Kiedyś pisałem głównie hard sci-fi, które samo przez się nie było łatwe. Teraz skręciłem w stronę psychologicznych tekstów i staram się pisać je przystępnie, jak to możliwe, zachowując ducha tego, co pragnę przekazać. Nie zawsze i nie wszędzie wychodzi, ale staram się, jak mogę, a że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, to istnieje szansa, że właśnie buduję sobie piekielną rezydencję w kształcie kręgu, którego Dante nie miał ochoty opisać. ;-)
Pozdrawiam :-)
Istotnie. Kursywa zmieniona. ![]()
Cześć, HollyHell91! Jejku, bardzo mi miło, nie spodziewałem się, że może się tak spodobać.
Dziekuję za odwiedziny i komentarz! Myślę, że uchwyciłaś główny przekaz opowiadania, a reszta to interesujące interpretacje. Bo czyż proza nie jest maszyną do interpretacji? :-)
Stacja badawcza kursywą, żeby był ślad, żeby móc kwestionować, czym mnaprawdę było to miejsce. Choć powoli zaczynam zdawać sobie sprawę, że to przestrzelony pomysł.
Brokułów lubię, jeśli są dobrze doprawione. Ale pamiętam, że to jedna z tych rzeczy, których się nie lubi, bo jest się jako dziecko do nich zmuszanym.
Nie wiem, czemu napisałem koniec. Może w trosce o czytelnika, wiedząc, że w tych czasach wszyscy mamy tendencję do scrollowania w dół do upadłego; ten wspaniały kciuk, paradoksalnie, może nas cofnąć w rozwoju :-o
Lecę poprawić błędy.
Również pozdrawiam serdecznie!
Ambush, dziękuję za komentarz. :-) Na końcu po prostu nautra zagrała wszystkim na nosach. Zostawiłem za słaby foreshadowing.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. :-) Z tą naturą chodziło o to, że zaatakowała i pokrzyżowała plany właściwie niemalże wszystkich uczestników bankietu. Widocznie nie wystarczająco dobrze to opisałem.
Regulatorzy, dzięki za wyłapanie baboli. Większość poprawiłem. I się trochę uśmiałem z własnych potknięć. :-) Część wymienionych przez Ciebie rzeczy zostawiłem, bo uważam, że jest ok. Na przykład o drodze można mówić, że meandruje, a łyk można wziąć.
Finklo, obawiam się, że nie pamiętam już sam, o co mi chodziło…
Dzięki za odwiedziny!
Finklo, wstyd z tył Bułhakowem. Dobrze, że nie Bułchakov… Zawsze mogło być gorzej. Fantastycznym elementem jest to, że czytelnik musi doszukać się w opowiadaniu fantastyki :-P
Nikolzollern, z tym opcjonalnym zakończeniem to jest pomysł, ale moje opowiadania raczej kończą się tragicznie, więc chciałem to odmienić ;-)
Koalo75, dzięki. :-)
Anet, dzięuję :-)
Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
Babciu Jezusa, dzięki za uwagi. Przemyślę je.
Panowie, miło mi, że się wam spodobało :-)
Reg, poprawki wprowadzone. Bardzo dziękuję za wyłapanie błędów :-)
Dzięki za odwiedziny i komentarze :-)
“Nie do końca zrozumiałem, jak Marcin doprowadził do przerobienia Juliana bez jego zgody.” – też sądzę, że nie jest to wystarczająco jasno pokazane.
Dziękuję za komentarze. :-)
To prawda, bohater, delikatnie mówiąc, antypatyczny.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. :-) Fakt, fantastyki tu raczej nie ma. To raczej takie zbeletryzowane mini studium przypadku, stworzone ze zlepku moich doświadczeń związanych z pracą.
Reg, dzięki za poprawki :-)
Dzięki, zrobione.
Cześć, Psychofishu. Dzięki za odwiedziny i opinię. Fajnie, że mogłem ciekawie spędzić czas przy opowiadaniu.
Nie wiem, jak to jest z tą potoczystością tekstu i językiem. Mam tendencje do komplikowania chyba, ale staram się nad tym panować/pracować ;-) Jak podasz, które słowa są “chropowate”, to się przyjrzę.
Dziękuję za bibliotekę i głos :-)
Bruce, Reg, bardzo dziękuję za odwiedziny. Oraz wyłapanie błędów – wstyd, ale wziąłem na klatę i już poprawiłem ;-)
Bruce, miło mi czytać takie słowa, dziękuję. Daje mi to nadzieję, że jeszcze umiem stworzyć coś ciekawego. :-)
Reg, cóż, szkoda, że nie zrozumiałaś na swój sposób, ale fajnie, że pomijając błędy, dobrze Ci się czytało. :-)
Anet, och, gamoń ze mnie. Roztargniony jak zawsze…
Adamie, przykro mi to słyszeć. Mam nadzieję, że idzie ku lepszemu. Mnie Cixin zachwycił konceptami, natomiast nie bardzo podobała mi się część psychologiczna – naszkicowanie postaci. Na sprawy “sojuszowe” chyba tak bardzo nie zwróciłem uwagi.
Anet, jeśli chcesz, mogę przesłać Ci całość prywatnie. To jest właściwie powieść. ;-)
Adamie, miło Cię widzieć.
Cixina czytałem, nie jest to mój ulubiony cykl (bo tylko cykl znam), ale doceniam za niezwykłą wyobraźnię.
Jeśli chodzi o ludzi nie cierpiących na aberracje percepcji, to chyba moja “Gnijąca pękowina” taka jest, którą wrzuciłem na portal jakiś czas temu. Bohaterowie mają problemy osobowościowe i afektywne, ale to jest coś, co dotyka niemal nas wszystkich, w mniejszym lub większym stopniu. Natomiasy tam ich deficyty zazębiają się, co tworzy bardzo trudną i niejednoznaczną relację.
A jak tam Twoje ponapoczynane powieści i inne teksty?
Anet, nie wiem, czy ktoś by przeczytał, jeśli bym wrzucił całość. Postanowiłem wrzucać fragmentami. Ale, jeśli byś chciała, mogę przesłać Ci całość.
Anet, dzięki za wizytę!
Finklo, dzięki za dowiedziny i uwagi. Chciałem przedstawić skomplikowaną relację, która miała opierać się na czymś innym niż głupie gierki. Ale może tak to wybrzmiało.
Dzięki. Pewnie, że się przydałaś, zawsze mogę się czegoś nauczyć. :-)
Dzięki, ma to sens, pewnie masz rację.
PS – jak ktoś jeszcze czytał, zachęcam do podzielenia się opinią.
Zmieniłem tagi, bo ten z chorobą psychiczną raczej nie jest niezbędny.
Regulatorzy, być może się mylę, ale znalazłem w PWN cytat z jakiejś chyba książki:
“… kierował do ust i nie mógł się zdecydować, czy wziąć łyk alkoholu, czy może zagrać na saksofonie. Wówczas pomyślałem, że jest…”
Bo linku, jeśli dobrze pamiętam, wklejać nie można na stronie.
Nie szkodzi, że nie pojęłaś istoty opowiadania, może po prostu źle to rozpisałem.
Dziękuję komentującym. Bohdanie, mr.maras, krar85, maciekzolnowski, Anet – dzięki raz jeszcze, fajnie, że mogłem dać Wam trochę przyjemności z czytania. :-)
Dzięki, Anet. :-)
Za horyzontem, dzięki za dobre słowo, cieszę się, że Ci się spodobało. Tak, tytuł odnosi się zdecydowanie do treści.
Reg, dzięki, poprawki wprowadzone. Poza paroma. Czytam i widzę, że łyk można wziąć. A puchnące łzy to taka poetyzacja.
Nie sądzę, żeby trzeba było się znać na chorobach psychicznych. W opowiadaniu najważniejsza była dla mnie relacja.
Ja też mogę w Warszawie.
Dzięki, reg, zrobione. Nie wiedziałem.
Dzięki, Anet!
Dziękuję za opinię.
Dzięki, Koalo!
Dzięki, Finklo.
Dzięki, Anet. :-)
Cześć, Koalo. Ale trafiłeś – łatwy tekst u mnie? :D
Nie skojarzyłem Ciebie z Silmarisem, przepraszam. Ale spokojnie, ja mam czasami problemy nawet z identyfikacją swoich opowiadań. :-P
Skąd? Ja mam dziury w pamięci. :-(
Cześć, Finkla. :-) Fakt, bohaterka może wzbudzać odrazę. Och, z tymi emocjami to dlatego, że to niestabilna, egocentryczna osoba.
Regulatorzy, dziękuję za odwiedziny i opinię. Wiem, dziwne, taką miałem wizję. ;-) Taką, gdzie zachowując (przeze mnie) wewnętrzną logikę tekstu, interpretacja czytelnika może być bardzo różna.