Profil użytkownika

Jestem twórcą uniwersum Kronik Ybris. W swoich tekstach stronie od rycerzy w lśniących zbrojach, stawiając na krwisty grimdark, moralną szarość i bohaterów, z którymi strach zostać w jednym pomieszczeniu. Opowiadam historie, w których magia ma potworną cenę, a krew leje się gęsto.

 


komentarze: 36, w dziale opowiadań: 35, opowiadania: 25

Ostatnie sto komentarzy

Czołem dawidiq150 Wielkie dzięki za odwiedziny i tak ciepłe słowa! Niezmiernie się cieszę, że ten surowy, podziemny klimat przypadł Ci do gustu i że udało mi się wciągnąć Cię w mrok mojego świata. Pozdrawiam !

Bardzo mnie cieszy, że mój komentarz wywołał u Ciebie taką radość. Szczerze Ci powiem, że mam tak samo jak Ty – napiszę coś i od razu lecę pokazać żonie. Albo po pracy siadam i piszę do wieczora, analizując na drugi dzień to, co stworzyłem, po czym wywalam masę tekstu, bo coś mi się nie klei. Nie mówiąc już o redagowaniu, a w praniu i tak różnie to wychodzi… Ale podjarany jestem jak dziecko, kiedy to wszystko nabiera sensu. Zapraszam do siebie i czekam na Twoje kolejne teksty!

Powodzenia!wink

Cześć!

Przyznam szczerze, że nie jestem pewien, czy w stu procentach go zrozumiałem, ale powiedz, czy mam rację: czy tu chodziło o jakiś senny koszmar człowieka z zaburzeniami tożsamości, który gubi się we współczesnym świecie? Jeśli tak, to pomysł na pokazanie tego przez taką absurdalną, niekończącą się kolejkę i sklep z "przypominajkami, kim jesteś", jest genialny. Choć przez sam tekst jest ciężko przebrnąć z powodu ściany tekstowej, wiem, że to celowy zabieg, więc zrobiłem wszystko, by go doczytać i zrozumieć.

Cześć!

Dzięki za mega wciągający tekst.

Od razu powiem, że świat przedstawiony i Twoja wyobraźnia to jest po prostu odjazd. Te zmutowane bestie (jak owad z ludzką twarzą czy niedźwiedź z wbudowaną piłą) robią niesamowite wrażenie. A sam pomysł, żeby to wszystko spiąć twistem o międzygalaktycznym konkursie na najdziwniejszego zabójcę? Absolutna petarda! Świetnie to tłumaczy cały ten brutalny chaos.

Nie będę Ci tu absolutnie pisał o jakichkolwiek błędach czy potknięciach warsztatowych. Sam robię ich jeszcze mnóstwo, więc czytając teksty innych, w ogóle tego nie sprawdzam. Szukam za to czystej frajdy, a u Ciebie akcja pędzi tak szybko i tak mocno trzyma w napięciu, że po prostu przeleciałem przez to opowiadanie jednym tchem i na żadne błędy nawet nie zwróciłem uwagi. Skupiłem się w stu procentach na kozackiej akcji i Twoim rewelacyjnym pomyśle!

Cześć!

 

Tytuł: Monolog nad stygnącym ciałem

Gatunek: Dark Fantasy / Grimdark

Długość: 68980

Tagi: alchemia, alkohol, arystokracja, dark fantasy, intrygi, morderstwo, obłęd 

 

Wrzuciłem do betowania opowiadanie ze świata mojego autorskiego uniwersum (Kroniki Ybris). Główny bohater (Asaros) to cyniczny potwór w ludzkiej skórze, zmuszony do pożerania esencji i wspomnień ofiar, by powstrzymać własny obłęd. Będę bardzo wdzięczny za wyłapanie literówek, sprawdzenie płynności dialogów, ocenę logiki świata (szczególnie ograniczeń mocy bohatera) oraz czytelności choreografii w scenach walki. Przyjmę każdą, nawet najbardziej bezlitosną krytykę!

Dzięki za mega wciągający tekst.

Powiem Ci, że motyw starego, zmęczonego życiem łowcy, który mimo bólu i własnych słabości dąży do celu, to tutaj absolutna miazga. Bardzo realistycznie oddałeś jego zmagania z własnym ciałem, to czuć w każdym zdaniu. Ale to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to sam tytułowy Dzwon i ten ukryty twist. Zderzenie prymitywnego świata z czymś, co wygląda i zachowuje się jak zaawansowana ludzka technologia (wielka dysza silnika rakietowego/statku?), to po prostu kosmos! Finałowa scena, w której głuchy łowca maluje ten kształt własną krwią na ścianie jaskini, jest niesamowicie filmowa i zostaje w głowie.

Hej! Kupiłeś mnie tym zakończeniem w karczmie – sam chętnie postawiłbym bohaterowi kolejny kufel rumu za taką historię.

Świat, który tu zbudowałeś, jest mega intrygujący. Latające statki na Mag-Rudę to jedno, ale pomysł z Nawigatorem, który wpada w trans i śpiewa szanty, żeby omijać podniebne skały, to absolutny strzał w dziesiątkę! Bardzo podobał mi się też upadek na rozlanym rumie podczas abordażu – taki mały, życiowy detal, a świetnie przełamuje patos bitwy. No i ta przedziwna, przezroczysta macka na koniec… Niezły odlot.

Sam dopiero uczę się pisać, więc nie wchodzę w rolę redaktora i nie szukam u innych potknięć warsztatowych. Szukam za to dobrej wyobraźni i przygody, a tego u Ciebie zdecydowanie nie brakuje.

Hej,Bardzo fajne ale za szybko przeleciało.

Cześć! Dzięki za piękny, choć mocno łamiący serce tekst. Powiem Ci, że klimat mrocznej baśni siadł tu idealnie, a sam pomysł z tą pętlą pamięci – że bohater przypomina sobie ukochaną tylko wtedy, gdy ją zabija – no to jest po prostu petarda. Bardzo fajnie malujesz słowem, te kontrasty krwi i śniegu mocno działają na wyobraźnię. Naprawdę robi to wrażenie.

Nie będę Ci się tu rozpisywał i wytykał jakichkolwiek błędów warsztatowych, bo sam robię ich jeszcze mnóstwo i wciąż się uczę. Dlatego czytając opowiadania innych, analizuję głównie sam pomysł, fabułę i klimat – a te masz tutaj po prostu znakomite. Wciągnąłem się od pierwszych zdań.

Haha w punkt! :D Ewoki z patykami rozwaliły Imperium, to i tu prosty chłop załatwił wielką technologię. Z prawami IT w fantasy nie wygrasz! ;)

Cześć! Dzięki za tekst. Bardzo ciekawy, wręcz abstrakcyjny pomysł na historię! Personifikacja form czasu i pojęć (Czas Przeszły, Zmarnowany, Pieniądz) przypomina trochę stylistykę "Alicji w Krainie Czarów" albo bajek filozoficznych. Super wyszła Ci ta zabawa słowem i żonglowanie abstrakcyjnymi pojęciami.

Cześć. Przeczytałem z dużą przyjemnością. Kawał solidnego tekstu! Od razu rzuca się w oczy, że masz bardzo dobrze przemyślany świat, a polityczne intrygi i podróż Davrela na Północ budują fajne napięcie. Ekipa Wesołej Kompanii też super ożywia akcję, a scena potyczki na trakcie to czysta dynamika. Zdecydowanie czuć tu epicki klimat fantasy.

Siemka! Dzięki za tekst, przeczytałem z przyjemnością. Powiem Ci, że klimat jest tu naprawdę dobry, a sam pomysł – sztos. Zderzenie prostych, chłopskich lęków z tą zaawansowaną technologią perłowego rycerza robi świetną robotę. Twist na końcu, gdzie potężny byt umiera przez zwykłą niewiedzę, ma super ironiczny posmak. Potencjał w tej historii jest ogromny!

Nie będę Ci tu jednak rozpisywał i punktował każdego błędu warsztatowego czy logicznego z osobna. Powiem po prostu, że tekst ma jeszcze sporo rzeczy do poprawienia i wymaga solidnego szlifu. Sam jestem świeżakiem w pisaniu, akurat aktualnie przerabiam to wszystko na własnej skórze i uczę się tych samych zasad, więc dobrze wiem, z czym to się je. ;)

Grunt, że masz fabularne mięso i świetną wyobraźnię. Szlifuj warsztat, poprawiaj i pisz dalej, bo zdecydowanie warto. Trzymam kciuki!

Cześć!

Początek w teatrze fajnie ustawia nam bohatera – gościa, który już nic nie ma do stracenia i po prostu chce się trochę wyrwać. Relacja z Resą jest napisana całkiem naturalnie, ich dialog ma lekkość i dobrze buduje ten specyficzny, słodko-gorzki nastrój gościa, który nie wie, czy to jego ostanie chwile, czy zwidy. Sama końcówka, gdzie świadomość Fexa przeskakuje do ciała dziewczyny (albo raczej dowiadujemy się, jak działa ta dekonstrukcja umysłu), jest super trippowa i robi fajne wrażenie.

 

Hej!

Przeczytałem Twój tekst. Sam jestem tu świeżakiem, więc potraktuj to po prostu jako luźne wrażenia zwykłego czytelnika.

Co mi się mega podobało:

Początek to absolutna petarda. Ten klimat na galerze, rytm bębnów, smród, pot i totalna beznadzieja – wszystko to wyszło Ci świetnie. Serio, czytając to, prawie fizycznie czułem ten ból. Bardzo fajnie pokazałeś, jak facet odcina się od rzeczywistości i staje się po prostu maszyną do wiosłowania. Super mroczny klimat.

Z czym miałem lekki problem:

Widmo: Nie byłem pewien, o co z nim chodzi.Czy to tylko zwidy ze zmęczenia, czy jakiś prawdziwy duch?

Momentami nie do końca widziałem, co się dzieje, kto kogo bije.

Powodzenia w dalszym pisaniu!

Świetnie wyszła Ci relacja między Corinem a Mykelem – widać, że to zgrany duet, a nie jakieś sztucznie doczepione postacie. Czuć, że się znają i szanują, co rzadko wychodzi tak naturalnie. A zakończenie? Zamiast taniego happy endu, zaserwowałaś nam coś, co zostawia z gorzkim posmakiem – i to jest super, bo takie historie pamięta się znacznie dłużej niż te z prostym rozwiązaniem.

To jest naprawdę kawał dobrej roboty! Ten motyw cmentarzyska potłuczonych przedmiotów i zbierania elementów witrażu to totalny sztos – jest oryginalny, świeży i aż chce się czytać, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej.

Kawał naprawdę mocnej i świetnie napisanej prozy. Największym sztosem jest tu narrator – ta mroczna, starożytna siła w głowie Marianny robi genialny, duszny klimat.

Kapitalnie oddałaś też samą relację z Pawłem – ta narastająca frustracja, gaslighting, subtelne manipulowanie bohaterką i próba uwięzienia jej w schemacie 'rodziny' uderzają autentyzmem. Wstawki z social mediów i nagłówki gazet też świetnie budują poczucie, że świat dosłownie staje na głowie.

Czołem laugh

Zdecydowanie widać, że tekst przeszedł solidny remont i zaliczył potężny krok naprzód. Początek to teraz absolutna petarda – od razu wrzucasz nas w mrok, a skazany, złamany starzec w jaskini błyskawicznie ustawia fajny, poważny klimat i pokazuje, że stawka jest wysoka.

Świetnie też stonowałeś anioła Diomo. Teraz ma w sobie odpowiednią powagę i moc, co kapitalnie pokazuje scena z topieniem miecza gołymi rękami, a jednocześnie nadal potrafi rzucić ironicznym tekstem, co dodaje mu charakteru.

Finał z powrotem do jaskini i zamknięciem jej głazem elegancko spina całą historię klamrą i zostawia bardzo przyjemne, klimatyczne wrażenie.

Jedyna rzecz, nad którą jeszcze bym się pochylił przy kolejnych szlifach, to lekki dysonans w nastroju opowiadania. Z jednej strony mamy naprawdę świetny, ciężki mrok i dylematy o bogach, a w środek wplatasz bardzo luźne, komediowe wstawki, jak dłubanie w nosie, żarty żołnierzy czy ucieczka z więzienia z popisaną cebulą i skokiem do siana. To są bardzo sympatyczne motywy, ale odrobinę gryzą się z tą powagą i wybijają czytelnika z tego super napięcia, które zbudowałeś na początku.

Spróbuj przy okazji ujednolicić ten klimat – warto trochę stonować te najbardziej humorystyczne momenty, żeby utrzymać dramatyzm historii. Odwaliłeś już jednak przy tym tekście kawał naprawdę świetnej, redakcyjnej roboty i z zaciekawieniem patrzy się na to, jak Twój warsztat ewoluuje, więc tak trzymaj! Oczywiście pamiętaj, że to wszystko to tylko moje osobiste odczucia z czytania, więc absolutnie bez urazy.

 Wielkie dzięki Zielony_Rycerz za przeczytanie tekstu i wyłapanie technicznych błędów z wrotami i dowódcą. Masz bardzo bystre oko, te detale faktycznie uciekły mi podczas redakcji i na pewno je poprawię.

Jeśli chodzi o samą fabułę – opowiadanie przedstawia po prostu historię jednej z wielu krasnoludzkich centurii w moim autorskim uniwersum Kronik Ybris. To zamknięty obraz ich fanatycznego oddania, który nie będzie już dalej rozwijany. W pełni jednak rozumiem, że taka mroczna konwencja nie każdemu musi przypaść do gustu.

Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas i pozdrawiam serdecznie!

Kawał naprawdę gęstego, lepkiego horroru. Czyta się to z rosnącym niepokojem i autentycznym obrzydzeniem (w tym najbardziej pozytywnym dla gatunku sensie!).

Cześć! Bardzo dziękuję za ten komentarz. Muszę przyznać, że to niezwykle odświeżające usłyszeć na portalu, że powinienem tekst wydłużyć, a nie ciąć. Rzeczywiście, zależało mi tu na bardzo mocnym tempie, brutalności i poczuciu zaszczucia, stąd prawdopodobnie ten efekt . Biorę jednak Twoją radę mocno do serca na przyszłość. Przy kolejnych opowiadaniach postaram się lepiej balansować dynamikę z "przestrzenią" na złapanie oddechu. Pozdrawiam serdecznie!

Finał to absolutny sztos. Hasło „Nigdy się nie poddajemy” pompuje patos, po czym na końcu bezbłędnie to gasisz. Wyciągnięcie białej flagi przez dowódcę, który woli zepchnąć własną dumę na boczny tor, niż posłać resztę chłopaków do piachu, robi robotę. Zamiast pustego heroizmu dałeś świetny realizm.

Kawał mocnego, mocno dołującego opowiadania. Super pomysł, żeby pokazać tych zwykłych ludzi, którzy dostają po tyłku przez wielkie walki superbohaterów. Zakończenie zamiata – to, jak matka po przeczytaniu listu po prostu wraca do wycierania blatów, robi mega przygnębiające, ale mega realistyczne wrażenie. Zostawia z gulem w gardle. Czekam na więcej!

Bardzo dziękuję za kolejne tak szczegółowe i wnikliwe pochylenie się nad moim tekstem. Przyznaję bez bicia – znów wpadłem w pułapkę zbyt współczesnego słownictwa. Słowa takie jak „ozon”, „katharsis”, „kadr” czy „milimetr” to moje ewidentne przeoczenia, które psują immersję w świecie dark fantasy.

Dziękuję również za cenną lekcję mechaniki broni (lotka bełtu w barku to faktycznie fizyczny absurd) oraz poprawę gramatyki przy „targu bydła”. To dokładnie te detale, które decydują o autentyczności wykreowanego świata.

Zabieram się za poprawki. Usunę CAPS LOCK, wyrzucę nowoczesne wtrącenia i wygładzę zaimki. Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas i pozdrawiam serdecznie!

Masz bardzo ciekawy pomysł na świat i relację między bohaterami – ta dwójka (Rajko i Etok) ma potencjał, z chęcią dowiem się, jak potoczą się ich losy.

Ale to było dobre! Klimat 'Oczu jelenia' totalnie mnie kupił, trzyma w napięciu do samego końca. Muszę jednak uczciwie napisać, że ciężko się to czytało przez brak akapitów – przydałoby się trochę 'oddechu' w tekście. Jak już to poprawisz, to będzie czytało się wyśmienicie.

Podoba mi się sposób, w jaki dawkujesz informacje o przeszłości. Nie wrzucasz wszystkiego na raz, tylko pozwalasz czytelnikowi odkrywać tajemnice powoli. Bardzo angażujące tempo.

Dziękuję za szczegółową analizę i wyłapanie błędów! Co do odległości – wyszedłem z założenia, że weterani w walce instynktownie oceniają dystans "na oko". Przyznaję jednak pełną rację w kwestii użytego słownictwa. Współczesne wtrącenia (metry, ekosystem) i wpadka matematyczna to moje niedopatrzenia. Biorę się za poprawki w tekście. Pozdrawiam!

Genialny zabieg z wprowadzeniem postaci Hammurabiego jako uosobienia pragnienia zemsty.Końcówka uderza w samo sedno – pokazuje, że największe zwycięstwo i największa walka odbywa się w nas samych, a nie z mieczem (lub kwasem) w dłoni.

O rany, ogromnie dziękuję za to ostrzeżenie! Użyłem złego słowa i niechcący sam wprowadziłem Cię w błąd. Pisząc „wycinek większej całości”, miałem na myśli rozległe uniwersum, a nie jedną, pociętą powieść. Zarówno „Wiedźmy…”, jak i „Wodospad”, to w pełni samodzielne, zamknięte opowiadania. Niektóre z nich opowiadają historie, które działy się setki lat wcześniej (jak losy krasnoludzkiej Centurii), a inne pokazują genezę postaci, o których bohaterowie z mojej głównej, wciąż pisanej linii fabularnej będą tylko słyszeć w legendach. Bałem się dodawać daty i adnotacje pod tekstami, żeby na starcie nie wprowadzić chaosu, stąd to nieporozumienie. Traktuję te opowiadania jako narzędzie do rozbudowy świata i – szczerze mówiąc – jako taki poligon doświadczalny. Chciałem po prostu sprawdzić, czy ten ciężki, brutalny klimat w ogóle „chwyci” i spodoba się czytelnikom, zanim wypłynę na głębsze wody. Emocje związane z publikacją trochę przejęły stery, dlatego „Poradnika dla Nowicjuszy” nie przeczytałem jeszcze od deski do deski. Biję się w pierś i idę nadrabiać portalową lekturę! Jeszcze raz wielkie dzięki za czujność i wzięcie pod skrzydła! Pozdrawiam

Cześć!

Przyznam szczerze, że nie jestem wielkim znawcą poezji, na co dzień siedzę i tworzę w zupełnie innych, fantastycznych klimatach, ale Twój tekst bardzo mi się podoba.

Ujmuje właśnie tą swoją zwyczajnością i prostotą formy.

Cześć Bruce!

Niezmiernie mi miło widzieć Cię pod kolejnym moim tekstem! :)

Bardzo dziękuję za czujne oko i poświęcony czas. Właśnie naniosłem poprawki w tekście i wyczyściłem wszystkie wyłapane przez Ciebie techniczne detale.

Nawet nie wiesz, jak ogromnie mnie cieszy, że zechciałaś podzielić się takimi radami – to dla mnie niesamowicie cenne wskazówki i wielkie wsparcie, zwłaszcza że właśnie siedzę i tworzę już kolejne opowiadanie!

Super, że bitewny klimat i emocje wciągnęły Cię w ten kopalniany mrok. Jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc!

Pozdrawiam serdecznie!

Cześć!

Bardzo dziękuję za poświęcony czas, świetną analizę i wyłapanie tych technicznych byków!

Prawda jest taka, że dopiero raczkuję w świecie pisania od tej technicznej, rzemieślniczej strony. Za to głowę mam tak pełną pomysłów, że po prostu muszę je z siebie wyrzucić na papier. Przez to ten tekst padł ofiarą mojego specyficznego stylu – piszę szybko, w przypływie weny, a potem przy redakcji umyka mi prawidłowe formatowanie. Stąd ten chaos i sklejone dialogi. W kolejnym opowiadaniu, które wczoraj wrzuciłem, starałem się już dużo mocniej pilnować tych nieszczęsnych enterów! Literówki i płeć („stałyśmy”) też już poprawiłem w edycji.

Niesamowicie mnie jednak cieszy, że mimo tych potknięć klimat, drastyczność scen i zasady rządzące światem przypadły Ci do gustu. Masz świetnego nosa – to opowiadanie faktycznie jest wycinkiem znacznie większej całości, nad którą pracuję, czyli „Kronik Ybris”. Będę wrzucał kolejne historie z tego uniwersum i uczył się na błędach.

Dzięki za radę o czytaniu tekstów innych autorów, na pewno będę nadrabiał portalowe zaległości. Pozdrawiam serdecznie!

Cześć Prestidigitator!

Bardzo dziękuję za powitanie i za to, że poświęciłeś czas na przeczytanie mojego tekstu. To faktycznie mój debiut na portalu, więc tym bardziej cieszę się, że mroczny klimat "Kronik Ybris" przypadł Ci do gustu. Zależało mi na budowaniu napięcia bez epatowania zbędnym okrucieństwem, więc super, że to doceniłeś! :)

Co do uwag – przyjmuję je w 100% z wdzięcznością! Wyłapałeś trafne potknięcia. Przecinki przy "albo" i "po tym jak" to moje niedopatrzenia, a "bezszelestny szelest" to już w ogóle urocze masło maślane, z którego sam się uśmiałem. :D Mój problem polega na tym, że zazwyczaj przez cały tydzień spisuję masę tekstu na żywioł, a dopiero po tygodniu siadam i próbuję to wszystko zredagować. Przy takiej ilości materiału siłą rzeczy zawsze wpadnie mi tam parę takich byków :P Tym bardziej dziękuję za czujne oko!

Literówkę przy przekleństwie oczywiście poprawię, a co do jego zasadności w tym miejscu – jeszcze to przemyślę. Zdanie z szelestem też już zresztą przebudowałem.

Super, że można tu liczyć na tak konstruktywny i rzetelny feedback od innych użytkowników. Pozdrawiam i jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc przy szlifowaniu tekstu!

Nowa Fantastyka