Nie katuje się leżącego,
bo nogi masz bliżej niż ręce.
Wystarczy drobny gest i silne ramię – nic więcej…
Nie związuje się psa w gęstwinie,
gdy lato atrakcją cię kusi.
Wyrazu tych oczu w pamięci nigdy nie zdusisz…
Nie porzuca się ukochanej,
kiedy kumple wciąż drwią i szydzą.
Uroda mija, a oni jej duszy nie widzą…
Nie zostawia się starej matki,
gdyż ciąży i niszczy ci plany.
Przez lata to ona jedna goiła twe rany…
Nie bije się dziecka dlatego,
że czujesz przewagę i siłę.
Nie strać sumienia ani serca nawet na chwilę…
Nie marnuje się człowieczeństwa,
wszak po coś zostało nam dane.
Nie warto, by życie głupotą zmienić w przegrane.
Ładne przesłanie. Najsmutniejsze, że powinno być oczywiste, a jednak trzeba o tym pisać.
Zgrzyta mi nieco styl. Z jednej strony są kumple, a z drugiej twe rany. Trochę jakbyś, Anonimie, nie zdecydował, w jakim rejestrze chcesz się poruszać i oddał decyzję rytmice i rymom. :)
Nie jestem specem z liryki i poezji, ale ładne przesłanie.
Co do stylu sie nie wypowiem, moze ktoś mądrzejszy w tej kwestii się trafi.
Najsmutniejsze, że powinno być oczywiste, a jednak trzeba o tym pisać.
Ano…
Co do wyrażonych wartości etycznych i moralnych w pełni zgoda, co do walorów poetyckich – pojęcia o wierszach nie mam zielonego, więc zamilknę tutaj, Kolego;)