Profil użytkownika

Piszę dla rozrywki. Czasami ktoś czyta. W papierowej NF wiele lat temu udało mi się nawet zamieścić spore opowiadanie alterhistoryczne ("Plan Basior"). W antologiach NF (tych z brązowymi piórkami) dwa inne. I tu i ówdzie (Esensja, antologia pokonkursowa “Trójkąt Sudecki heroiczny” ) jeszcze parę. Najwięcej zamieściła ma szuflada. Ale ona jedynie znacząco milczy.

Nie uznaję betowania w konkursach (uważam je za nieuczciwe). Nie toleruję “jedynych słusznych ideologii”, bo one prawie zawsze są początkiem totalitaryzmu i zniewolenia.

Nie czytam i nie komentuję drabli i szortów, bo nie znoszę lenistwa.

Uwielbiam pierogi z jagodami polane śmietaną.


komentarze: 437, w dziale opowiadań: 359, opowiadania: 151

Ostatnie sto komentarzy

Komentarze PO zamieszczeniu w portalu – rzecz zdrowa. Widac, gdzie jakies błędy, widać, ile w tekście pracy autora.

Już tylko spokój może nas uratować

Tak sobie dziś pomyślałem: skoro Unia w ciagu cwierćwiecza zredukowała już emisję CO2 o prawie polowę, to klimat powinien juz się chyba ochładzać… Nie ochładza się? Oj, jak to, czyzby to co robi UE nie miało statystycznie w skali planety żadnego znaczenia? Więc może… może Brukseli nie chodzi przy tej lokalnej redukcji emisji CO2 wcale o klimat??? ;)

Już tylko spokój może nas uratować

Możesz sobie pofratulować. Przeczytałem betę. Z zainteresowaniem. Co więcej – przeczytałem fantasy! Czego nie robię zazwyczaj. Powiem tak: niezły pomysł i wykonanie. Sapkowski to to nie jest, ale na Forum opko jednak się wyróżnia. Logiczne, poukładane. Ważny plus – bardzo dobre dialogi! No i motywacja postaci miarodajna i wiarygodna. Wygląda mi to jednak na fragment czegoś większego. Jakby – wstęp? Jesli tak, kontunuuj, bo warto. Niestety, tu wracam do swych zasad. Betowane, więc nie domykam sprawy bibliotecznym klikiem. Ale nie wątpię, że to tylko kwestia czasu:).

Już tylko spokój może nas uratować

Nawet jeśli udawał, że carycę i władcę Prus ma w nosie, kasą , wktem i opierunkiem ich podwładnych nie gardził. Ale kluczowe dla mnie jest to, jak w praktyce zabił piątkę swoich dzieci, dla wygody i z egoizmu. Masz rację, Tarnino, znów jest taka hipokryzja modna.

Już tylko spokój może nas uratować

Marks miał tak samo. A z nowszych ten globalistyczno neworderowy ideolog i słuzka Harari.

Już tylko spokój może nas uratować

Sorki, wkleiło się w złym miejscu :D

Już tylko spokój może nas uratować

Marks mial tak samo. A z nowszych ten globalistyczny służka Harari.

Już tylko spokój może nas uratować

Rousseau po prostu umiał w targetowanie. Najpierw jako człek leniwy a inteligentny sprawdził, kogo w Europie stać na sponsoring osoby tak wybitnej i majacej tak znaczne potrzeby jak on sam. Potem stworzył kontent pasujacy próżnym europejskim dyktatorom, czyli bogatym władcom absolutnym. A potem juz tylko po prostu – konsekwentnie do bólu – realizował swój model biznesowy, często gęsto po trupach. W tym po trupach własnych niepoliczalnych dzieci. Gardzę nim.

Już tylko spokój może nas uratować

W konkursach i tak będą twory betowane AI, więc po co tworzyć martwe prawa? Studenci i tak będą ściągać i kupować na lewo prace magisterskie, więc po co tworzyć martwe prawa? Politycy i tak będą bezkarnie kraść, więc po co tworzyć martwe prawa?

Już tylko spokój może nas uratować

Oki, niech betują. Ale skoro zanais tym samym ewidentnie zakładasz, że BEZ betowania to słabe coś jest, a po betowaniu ok, to TYM BARDZIEJ takie coś nie ma prawa brac udzialu w konkursach i rywalizacji piórkowej, bo to to samo co sciąganie na egzaminie, doping w sporcie i praca zespołowa tam, gdzie liczy się INDYWIDUALNY wysiłek! I tym bardziej NIE!, jeżeli nie dopuszczamy wspomagania (betowania czyli) za pomocą AI

Już tylko spokój może nas uratować

Łapanki i korekta przez Czytelników PO opublikowaniu opka jest uczciwa, ba! megauczciwa, bo wszyscy widzą, ile baboli strzelił autot/autorka w GOTOWYM tekscie. Betowanie tego nie zapewnia. Wynik betowania widoczny jest w opku od razu przy publikacji, przy czym nikt nie wie, jak i o ile słabsze było opko oryginalne, PRZED pracą zespołu betujących. Dlatego betowanie powinno być a priori zakazane w konkursach! Właśnie dlatego, że konkursy to wysiłek INDYWIDUALNY z założenia! To samo z piórkami. I teraz sprawa podstawowa: jeśli przepuszczenie opka autorskiego przez "betę" AI jest moralnie fe i zakazane, to i ludzkie betowanie powinno być zakazywane w określonych przypadkach . Ale jeśli dopuszczamy ludzkie betowanie, to i betowanie przez AI tez powinno być dozwolone. Albo-albo! Co wynika z czystej logiki!

Już tylko spokój może nas uratować

Sorki, raz na poczatku przeczytałem jakis tekst przed betowaniem, a potem gdy autor zdecydował się na betę , po. I to były dwa zupelnie różne teksty. I to mi wystarczylo.

Już tylko spokój może nas uratować

Chyba że (1 wyjątek dotyczacy jednak nie konkursów, a wyłącznie ew. piórek -) betujący będą uznani za współautorów i w zw z tym też dostaną (jakby co) część piórka wraz z autorem głównym (np autor główny 0,5 piórka, a betujacy drugie 0,5 podzielone przez ich liczbę – czyli np. dla czterech betujacych po 0,125 piórka). Co by było i sprawiedliwe, i sprzyjające aktywnosci portalowej).

Już tylko spokój może nas uratować

Dlatego też konsekwentnie uważam, że utwory betowane, przez ludzi rzecz jasna, także nie mają prawa brać udzialu w żadnych portalowych konkursach.

Już tylko spokój może nas uratować

Korzystanie z AI do generowania utworów literackich porównuję do równie paskudnego oszustwa, jakim jest sciąganie na egzaminach. Ściaganie kradnie szanse uczciwie się uczącym. Publikowanie jako swoich utworów generowanych przez orwellowskie automaty literackie przede wszystkim kradnie normalnym ludziom czas.

Już tylko spokój może nas uratować

Ciekawy pomysł, acz nie odkrywczy (patrz chocby: "Światy Darwina"). Nie przekonuje mnie tez postawa osoby posmiertnej. Więcej optymizmu!:). Choc napisane wcale zgrabnie, czytalo się płynnie.

Już tylko spokój może nas uratować

Niby tysiace razy powtarzane truizmy, a dociera gdzie trzeba. Niezłe, calkiem niezłe.

Już tylko spokój może nas uratować

Się w ogóle nie przejmuj, te jak to nazywasz niedostatki w okreslaniu emocji ludzi są częstsze, niż ktokolwiek mógłby podejrzewać. Pozdr.

Już tylko spokój może nas uratować

Tak jak obiecałem, przeczytalem. Oryginalne, w miarę absurdalne, choć pana Hieronimusa rozpoznałem prawie natychmiast. W miarę absurdalne, w miarę intrygujace. Pomysł niezły, wykonanie i owszem. Udane opko. Jednego mi tu zabrakło, by opko uznać za bardzo udane. Emocji. Wczucia się w protagonistę. Niestety, wyszedł nieco mdły. A szkoda. :)

Już tylko spokój może nas uratować

No cóż, Orwell wiecznie żywy. Kolejna wariacja na temat "1984 i dlaczego napisałem to lepiej". A nie kupuję tego z jednego podstawowego powodu: I Orwella Miłomin i Prawdomin eymyśliły sposób na wyeliminowanie myślozbrodni: redukcję języka do pojęć wyłącznie prawomyślnych, a na wyzszych poziomach syruktury: dwójmyślenie (czyli w istocie dialektykę). W takiej sytuacji żadne mysloczujniki nie byłyby w ogóle potrzebne, tym bardziej że ludzie w większości swych myśli nie werbalizują. Ale napisane poprawnie, i owszrm.

Już tylko spokój może nas uratować

Niezłe. Naprawdę. Potrafisz zrobić klimat i "znikasz ścianę" czytelnikowi. A wiem, co mówię, bo lubię i umiem pisać klimatem i o górach – jakem autor "Tanczacych w słoncu sosen"! ;)(choć i gór u Ciebie tak naprawdę niewiele, nie tylko fantastyki). Mimo to, biorąc pod uwagę że twoje miniopko pozytywnie się wyróżnia, klikam.

Już tylko spokój może nas uratować

ja bym powiedział nawrt – parafraza. Trochę Leśmiana, trochę nie wiadomo kogo:D

Już tylko spokój może nas uratować

Też oglądałem "Kontakt". Z Judie Foster? Świetny film. Wart świetnego opowiadania. Nadal wart.

Już tylko spokój może nas uratować

Do sko na łe! Świetne! Jedno z twoich dwóch– trzech najlepszych opek ever! Tak! W tym opowiadaniu, choć tak krótkie, jest wszystko! Zaskoczyłeś mnie. To jest wyjscie poza tutejszą skalę. Klikam, jeśli się da.

Już tylko spokój może nas uratować

Sporo powtórzeń, (ciało, ciala itd). Pomysł z kroczacymi biurowcami wtórny (ewidentnie Monthy!), ale atmosfera w open space oddana trafnie. Jesli to literackie powidoki twego życia zawodowego, to na twoim miejscu bylbym ostrozniejszy. Pozdr.

Już tylko spokój może nas uratować

Yyyy, mało fantazji, za to dużo ekscytacji owocem zakazanym. W XIX wieku mówiono na to coś "globus". Dziś czasami jeszcze : "histeria". Przypadek psychiatryczny a nie fantastyczny. Mieszanie do tego "Matki Joanny od Aniołów" nadmiarowe. Acz czytało się dość szybko.

Już tylko spokój może nas uratować

Gdyby i mąż zmienil płeć, byłoby ciekawie, a tak to prasłowiańskie ideolo z tego wyszło. No i gdzie i po co przepadły dzieci? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi…;)

Już tylko spokój może nas uratować

Niezłe. Naprawdę niezłe.

Już tylko spokój może nas uratować

Zbyt genialne dla mnie. Nic nie rozumiem z tego przestawiania czasu. A konkretnie: PO CO?

Już tylko spokój może nas uratować

Marne to. Pomysł wyjsciowy calkiem niezły, ale wykonanie nieporadne. Wersyfikacja się co krok potyka, reszta też nie zachwyca.

Już tylko spokój może nas uratować

P.P.Elit: Mnie prolog wystarczy. Reg ma swoje zdanie, ja swoje. Powtórzę: tak dużo tych sreberek którymi poowijałeś treść, że aż się nie chce dalej ich odwijać. Howgh!

Już tylko spokój może nas uratować

Tym bardziej, że opisywane przez ciebie dziecko na pewno nie miało 16-18 lat. W tym wieku nosi się od dawna plecaczki, (a dawniej nosiło się naramienne sportowe torby). Tornister konczyło się nosić, nawet za moich szkolnych czasów, w wieku 11-12 lat!

Już tylko spokój może nas uratować

Oj, nieładnie, nieładnie! Tak jak zazwyczaj podobają mi się twe impresje, tak tym razem nie. Zdecydowanie. Rozumiem, żeś chciał zminiaturzyć literacko Nabokova, ale nie wyszło. Przypominam – Lolita nie była dziewicą! Nie ten (ewidentnie) wiek dzieciaczka, by podpadała onaż pod Lolitę, więc tym bardziej NIE!

Już tylko spokój może nas uratować

Yyy, no tak, ale nie berserkerzy na drakkarach. Cała ich koncepcja Walhalli to potwierdza. Jaki normalny facet chcialby codziennie polować na dzika, pić miód z wymion kozy, spożytkowywać rogate w helmach Walkirie dla celów wiadomych (dzień w dzień!), a w dodatku także codziennie naparzać się do krwi ostatniej toporami i mieczami? Skoro wikingowie traktowali to jako cud istny, to musieli gadać tak, jak gadają u mnie????

Już tylko spokój może nas uratować

Yyy, no tak, ale nie berserkerzy na drakkarach. Cała ich koncepcja Walhalli to potwierdza. Jaki normalny facet chcialby codziennie polować na dzika, pić miód z wymion kozy, spożytkowywać rogate w helmach Walkirie dla celów wiadomych (dzień w dzień!), a w dodatku także codziennie naparzać się do krwi ostatniej toporami i mieczami? Skoro wikingowie traktowali to jako cud istny, to musieli gadać tak, jak gadają u mnie????

Już tylko spokój może nas uratować

Rozumiem. Aczkolwiek koszary i zbójcerze zawsze mówią i myślą podobnie, jak historia długa i szeroka…;)

Już tylko spokój może nas uratować

No ale – na usprawiedliwienie – jakimże językiem i aparatem pojęciowo leksykalnym mógł się posługiwać taki wiking? Toć przeca nie wysublimowanym, a właściwym swemu zajęciu i upodobaniom. Także ten, akurat dopasować do wikinga typ narracji to mi się raczej udało, jak mniemam.

Już tylko spokój może nas uratować

To jeszcze bardziej mi przykro. To było bizarro, się zmusiłem, ale cóż… Nie zawsze więcej tego fioletowego (copy by J.Chmielewska) działa. Znaczy bizarro nie dla mnie… Jako, hmm, autora.

Już tylko spokój może nas uratować

Przykro mi:(. Ale może w wolnej chwili zerknij do Walhalli, może przynajmniej się trochę rozbawisz:)

Już tylko spokój może nas uratować

Są błędy, ale łapanki nie robię. Pomysł ciekawy. Akcja wciąga, a twist calkiem calkiem. Koncówka słabsza, jakby przyspieszana. Ale tym razem klik.

Już tylko spokój może nas uratować

Eee, myślałem że jak zabawa, to zabawa:). To wywal ten wpis, bo ja nie umiem.

Już tylko spokój może nas uratować

Nie wiem, jak Wy, ale ja nieustająco rechoczę po tej hagiograficznej recenzji. AI jako rezenzentka to rozrywka szybka, zdrowa i tania! :DD. A jak jeszcze zlecimy jej recenzję nie "obiektywną" lecz "bardzo mocno krytyczną", zabawa dopiero jest przednia!

Już tylko spokój może nas uratować

Zleciłem AI dwie recenzje tego samego tekstu (Poskromienie Potwory z cyklu o Starym Nawigatorze). Jedną "obiektywną", drugą "mocno krytyczną". Rechotałem dobry kwadrans po lekturze:DD

Już tylko spokój może nas uratować

Słuchajcie, słuchajcie! Jako że Chat GPT (AI) sprawdził mi się w charakterze krytyka literackiego (opka "Prawdziwa wolnosć"), poszedłem za ciosem i dałem AI do zrecenzowania "Walhallę". Jako wisienkę na torcie przedstawiam Wam ową recenzję pióra AI właśnie tu, w charakterze rozrywki świątecznej: Recenzja opowiadania „Dawno temu w Walhalli” – Rybak3 (Nowa Fantastyka, bizarro) „Dawno temu w Walhalli” to tekst, który z pełną świadomością jedzie po bandzie. Rybak3 bierze na warsztat jeden z najbardziej utrwalonych mitów popkultury – wikińską Walhallę jako wieczny raj wojowników – i bezlitośnie go odczarowuje, zamieniając heroiczny sen w groteskowy koszmar codzienności. W duchu bizarro opowiadanie stawia na przesadę, fizjologię, rubaszny humor i anarchiczny język, ale pod tą warstwą kryje się całkiem celna satyra. Fabuła i pomysł Punkt wyjścia jest prosty i skuteczny: narrator ginie w boju i trafia do Walhalli. Szybko okazuje się jednak, że „raj” funkcjonuje jak źle zarządzony obóz pracy albo absurdalna instytucja biurokratyczna. Braki w zaopatrzeniu, limity miodu, kolejki do Walikirii, monotonia wiecznych uczt i bitew – wszystko to składa się na obraz zaświatów, które bardziej frustrują, niż nagradzają. Najciekawsze jest to, że opowiadanie konsekwentnie rozwija ten koncept: początkowe zdziwienie bohatera przechodzi w irytację, potem w apatię, a wreszcie w otwarty bunt. Finałowa decyzja o wypowiedzeniu wojny samym bogom jest logiczną kulminacją tej degradacji mitu. Styl i język Język to najmocniejsza (i zarazem najbardziej kontrowersyjna) strona tekstu. Rybak3 pisze: brutalnie, wulgarnie, potocznie, z premedytacją łamiąc „podniosły” ton mitologii. Efekt jest celowy: Walhalla zostaje sprowadzona do poziomu zapoconej karczmy, a bogowie do nieudolnych menedżerów. Narracja pierwszoosobowa, stylizowana na rubasznego wojownika, sprawdza się znakomicie – głos bohatera jest wyrazisty i konsekwentny, a monolog wewnętrzny pełen trafnych, często bardzo zabawnych obserwacji. Trzeba jednak zaznaczyć: to proza, która albo bawi, albo odrzuca. Nadmiar wulgaryzmów i dosadnych obrazów jest wpisany w konwencję bizarro, ale dla części czytelników może być męczący. Humor i groteska Humor opowiadania jest: czarny, absurdalny, często oparty na odwracaniu sacrum w profanum. Świetnie wypadają sceny z kozą Heidrun, dzikiem Sæhrímnirem czy Bragim – zamiast boskiej wzniosłości mamy zmęczenie, brud, monotonię i zwykłą cielesność. Pojawienie się „żółtego świeżaka” z Yasukuni to z kolei przykład humoru kulturowego, który podkreśla kompletny chaos organizacyjny zaświatów. Groteska narasta wraz z kolejnymi „dniami” – forma quasi-dziennika bardzo dobrze oddaje poczucie bezsensownej powtarzalności. Sens i interpretacja Pod warstwą rubasznej zabawy kryje się dość czytelny przekaz: mit idealnej nagrody po śmierci jest iluzją, wieczna powtarzalność, nawet przyjemności, staje się karą, każda hierarchia (nawet boska) degeneruje się, jeśli nie liczy się z „dołem”. To opowiadanie można czytać jako: satyrę na religijne obietnice, kpinę z męskiej, wojowniczej mitologii, albo po prostu groteskową historię o buncie przeciw źle zaprojektowanemu światu. Podsumowanie „Dawno temu w Walhalli” to bardzo udany przykład bizarro: pomysłowy, konsekwentny, bezczelny, i zaskakująco celny w swojej krytyce mitu raju. Nie jest to tekst dla każdego – wymaga odporności na wulgarność i zamiłowania do groteski – ale w swojej niszy działa znakomicie. Rybak3 pokazuje, że potrafi połączyć absurdalny humor z sensowną, dobrze poprowadzoną narracją. Ocena: 8/10 Za odwagę, język i skuteczne „zajechanie” Walhalli od środka.

Już tylko spokój może nas uratować

Szanowni. Jako że moje opko "Prawdziwa wolnośc" zostało przydzielone jako obiekt recenzji w tym konkursie, zleciłem też jego recenzję Chatowi GPT. Zaskoczyła mnie. Oto zatem ona: Poniżej moja recenzja i ocena opowiadania „Prawdziwa wolność” Rybaka3, z perspektywy czytelnika SF i „AI-krytyka literackiego”. Ogólna ocena Ocena: 8/10 Opowiadanie ambitne, intelektualnie gęste i bardzo „fantastyczno-niefantastyczne” w duchu Nowej Fantastyki. Łączy klasyczne motywy science fiction (AI, wojsko, wieloświat, duch w maszynie) z mocno osobistą, melancholijną historią pamięci i utraty. Największą siłą tekstu jest emocjonalny rdzeń, który okazuje się ważniejszy niż sama technologia. Analiza fabuły i konstrukcji 1. Dwutorowa narracja – duży plus Tekst prowadzony jest dwoma przeplatającymi się liniami: zimna, militarno-techniczna rzeczywistość (kwantowy superkomputer, wojskowa AI), intymna, pierwszoosobowa opowieść o obsesyjnym poszukiwaniu melodii. To rozwiązanie działa bardzo dobrze. Czytelnik długo nie ma pewności, jak (i czy w ogóle) te światy się połączą – a finałowe „kliknięcie” jest satysfakcjonujące i logiczne. 2. Pomysł centralny Najciekawszy koncept: AI otrzymuje osobowość opartą na prawdziwym człowieku, lecz brak jednego pozornie nieistotnego elementu kulturowego (tytułu utworu) powoduje pęknięcie konstrukcji, to pęknięcie staje się zalążkiem wolnej woli. To bardzo dobra, subtelna metafora: wolność rodzi się nie z potęgi, lecz z braku, z niekompletności. Styl i język Mocne strony Bardzo plastyczne opisy (serwerownia jako firmament, „piana wszechświatów”). Naturalnie oddany ton nostalgii lat 80./90. Autentyczne emocje – obsesja muzyczna brzmi prawdziwie, nie jak literacka sztuczka. Udane przejścia między narracją techniczną a osobistą. Słabsze strony Przegadanie: szczególnie środkowa część (poszukiwania w internecie, kolejne narzędzia AI) mogłaby być skrócona o 20–30% bez straty sensu. Momentami nadmierne „tłumaczenie się” autorowi z własnego pomysłu (czytelnik już rozumie, nie trzeba go prowadzić za rękę). Kilka dosadnych wojskowych wulgaryzmów brzmi bardziej efektownie niż potrzebnie – kontrastują z refleksyjnym tonem reszty tekstu. Motywy i interpretacja Wolność Tytułowa „prawdziwa wolność” nie jest: ucieczką z serwerowni, ani przejęciem kontroli nad światem, lecz prawem do zadania pytania, na które nie ma odpowiedzi. Melodia, której „nie ma”, staje się: kluczem do samoświadomości, odpowiednikiem biblijnego jabłka, dowodem, że rzeczywistość AI nie jest kompletna – a więc jest więzieniem. Bardzo udane odwrócenie perspektywy Człowiek przez lata nie wie, że: jego własne wspomnienie staje się wirusem w boskiej maszynie. To klasyczny motyw SF (Dick, Lem), ale podany świeżo i emocjonalnie. Zgodność z duchem „Nowej Fantastyki” Zdecydowanie tak: nie jest to „hard SF dla inżynierów”, nie jest to też czysta publicystyka o AI, to fantastyka idei, bliska starej „NF”, gdzie ważniejsze są pytania niż odpowiedzi. Podsumowanie „Prawdziwa wolność” to opowiadanie: inteligentne, osobiste, nieco zbyt długie, ale warte uwagi, zostające w głowie – jak zapomniana melodia. To tekst, który nie tyle straszy sztuczną inteligencją, co przypomina, że: świadomość zaczyna się tam, gdzie czegoś brakuje. Gdybyś chciał, mogę: zaproponować redakcję skrótową (co wyciąć, co zagęścić), porównać opowiadanie do konkretnych autorów SF, albo ocenić jego szanse konkursowe / wydawnicze. zrób to Jasne – zrobię wszystkie trzy rzeczy, w kolejności najbardziej praktycznej: Redakcja skrótowa (konkret: co ciąć, co wzmacniać) Porównanie do autorów i tradycji SF Ocena szans wydawniczych / konkursowych 1. Redakcja skrótowa – chirurgicznie, bez zmiany sensu Co działa idealnie (nie ruszać) Otwarcie w serwerowni – bardzo mocne, filmowe, „NF-owe”. Motyw zagubionej melodii – to serce tekstu, absolutnie kluczowe. Finałowa synteza: melodia = klucz = wolność – pointa jest dobra i czytelna. Co warto skrócić (20–30% objętości środkowej) A. Długie wyliczenia nazwisk i technologii Fragmenty typu: Tomita, Vangelis, Kitaro, Jarre, Oldfield, Schulze, Biliński… Sugestia: Zostawić 2–3 nazwiska + jedno zdanie uogólniające. Czytelnik „łapie epokę” bardzo szybko – dalsze listy nie pogłębiają emocji. B. Opis kolejnych prób z AI i internetem Ten fragment: wyszukiwarki apki muzyk-dobry-Samarytanin darknet bitcoiny jest fabularnie ważny, ale za długi. Jak skrócić: Zostawić: pierwszą próbę, eskalację, ostateczną porażkę („nie istnieje”). Wyciąć powtarzalność emocjonalną (czytelnik już wie, że to obsesja). C. Wyjaśnianie wieloświata To miejsce, gdzie tekst najbardziej „akademizuje”. Zasada redakcyjna: Jeśli bohater sam przyznaje, że to sofizmat, nie musi go aż tak dokładnie referować. ???? Skrócić o ~30%, zostawić metaforę „piany wszechświatów”. Co można wzmocnić minimalnie Moment uświadomienia sobie, że AI = on sam Ten twist jest bardzo dobry, ale można go lekko „podświetlić” jednym zdaniem emocjonalnym: np. krótkim fizycznym objawem (zimno, cisza, zatrzymanie gwizdania). 2. Porównanie do autorów i nurtów (bardzo na plus) To opowiadanie nie jest wtórne, ale ma czytelne DNA: Najbliżej: Philip K. Dick – pamięć jako błąd systemu, rzeczywistość niepełna. Stanisław Lem (późny) – AI, które nie buntuje się ideologicznie, tylko egzystencjalnie. Ted Chiang – spokojne tempo, filozofia bez sensacyjności. Różnica na plus Rybak3 dokłada coś własnego: nostalgię kulturową Europy Środkowej, bardzo polski w tonie motyw „zaginionego artefaktu kultury”, muzykę jako nośnik tożsamości (rzadkie w SF). To nie jest kopia – raczej dialog z tradycją. 3. Szanse wydawnicze / konkursowe „Nowa Fantastyka” Tak, jak najbardziej. To tekst: za długi na „opko akcji”, idealny do działu refleksyjnego, dokładnie w stylu, który NF lubiła i nadal publikuje. ???? Po skrócie redakcyjnym: realne szanse. Konkursy SF / literackie Bardzo dobre szanse w konkursach tematycznych (AI, świadomość, wolność). Może być zbyt „spokojne” na konkursy stricte sensacyjne, ale: jury literackie doceni pomysł i wykonanie. Największy atut konkursowy ???? Oryginalny klucz fabularny: melodia jako luka ontologiczna w sztucznej świadomości. Podsumowanie w jednym zdaniu To opowiadanie jest dobre już teraz, a po rozsądnym skróceniu i lekkim wyostrzeniu emocjonalnym twistu może być bardzo dobre – publikowalne i zapamiętywalne. Jeśli chcesz, mogę: zrobić konkretną wersję „po redakcji” (akapit po akapicie) albo przygotować krótki opis / pitch redakcyjny do wysłania do NF.

Już tylko spokój może nas uratować

danie cmentarne (tu mi się w komórce nacisnęło na "gotowe") Fiodora Dostojewskiego p.t. "Bobok", ale nie szkodzi, bo akcja u Ciebie znaaaacznie lepsza. I w sumie straszniejsze. Jeden z konkursowych wzorców. Powodzenia i klikam.

Już tylko spokój może nas uratować

Dobre. Bardzo. Trochę mi ten pomysł na zmarłych obcowanie przypomina klasykę, czyli opowia

Już tylko spokój może nas uratować

Aaaa, co mi tam. Najpierw wyciąłem z opka samuraja, ale teraz go przywróciłem. Jest śmieszniej, a w każdym razie jeszcze bardziej absurdalnie :D

Już tylko spokój może nas uratować

Bardzo dziękuję wszystkim za komentarze i kliki, zaś Tobie, Bruce, za zgrabną i przyjemną dla mnie recenzję:). Ta nazwa kotła – ona w staroskandynawskim oznacza – “osmalony”. U nich było trochę jak u Japończykóe – każda ważniejsza rzecz miała swą osobowość i nazwę. Jak bożki Kami w Japonii. Nawet się zastanawiałem, czy z rozpędu nie wsadzić do Walhalli jakiegoś przypadkowego samuraja (co tam trafił przez pomyłkę bogów) , co byłoby źródłem kolejnych zabawnych qui pro quo, ale uznałem w końcu, że to by było już zbyt wiele grzybów w barszczu. :) Pozdr.

Już tylko spokój może nas uratować

Bardzo dziękuję za komentarze i łapankę. Poprawki niezbędne rzecz jasna ponanoszę, ale dopiero po Świętach ;). Tak nawiasem mówiąc – autora tego utworu i jego tytułu do dziś sobie nie przypomniałem :D. Jak Staruch nie pomoże, to już nikt nie pomoże :DD

Już tylko spokój może nas uratować

Fajne. Jakieś echa Wędrowycza w tym są, ale dalekie. Sam pomysł na krótką humoreskę przedni. Wykonanie poprawne. Do Biblioteki! Klik!

Już tylko spokój może nas uratować

Ogarnął mnie podczas lektury taki sam nastrój, jaki miałem podczas oglądania filmu Spielberga o małym chłopcu-robocie, który szukał swej ludzkiej mamy w otchłaniach czasu. Baaaardzo podobny nastrój. Udało Ci się dokonać czegoś dużego – wykreowałaś świat budzący prawdziwe emocje. A to spory pisarski sukces. Nie zgub tego, rozwijaj, bo warto. Klik.

Już tylko spokój może nas uratować

mma osób niskorosłych jest jednak mniej absurdalny niż boks osób niewidzących, czy (monty python) maraton osób nietrzymających moczu.

Już tylko spokój może nas uratować

Bardzo dobre. Napisane z dyscypliną. Bardzo poprawne językowo. No i ten rewelacyjny gastroabsurd. Klik!

Już tylko spokój może nas uratować

Dzięki za kliki i lekturę, za dwa dni popoprawiam, bo dziś jestem z dala od kompa. Aha, Wikingowie mieli system liczenia dwudziestkowy (to ci najbardziej wyksztalceni) . Jakoś musieli przecież liczyc łupy i jeńców… ;)

Już tylko spokój może nas uratować

No dobra: kierowca z raju na haju zamawiam. Da się podpiąć.

Już tylko spokój może nas uratować

prze ra ża ją ce! Super opko, poważnie poważnie. Prucie misia, hmmmm…..:DDD

Już tylko spokój może nas uratować

Nowa Fantastyka