
komentarze: 742, w dziale opowiadań: 623, opowiadania: 400
komentarze: 742, w dziale opowiadań: 623, opowiadania: 400
Kayah i Bregowicz – Kiedyś byłam różą
Kot uciekł, kiedy zaczęłam śpiewać. Uprzejmie proszę o rezerwację, to obiecuję, że więcej nie będę.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Zgłoszę się, a co mi tam.
Minimum 49 tysięcy, a maksymalnie 50 tysięcy znaków według licznika portalowego.
Do tej pory pamiętam klepanie 80 k znaków na Polski Horror, nawet nie próbuję narzekać.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Raz jeszcze dziękuję za przeczytanie, Bruno :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje :-)
Staram się słuchać waszych w miarę na bieżąco, mega mi się podobają wersje audio.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Dziękuję, Michale. Ano, widzę, że ta przemiana tak zbyt czytelnie mi nie wyszła. Cieszę się, że opowieść przypadła Ci do gustu :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ja poproszę rajd dynamicznych twarzy.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cieszę się, Anet :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Darconie! Bardzo dziękuję za dobre słowo. Powieść jest w trakcie produkcji, a konkretnie riserczu ;-) Idzie to powoli, ale idzie. Kto wie, może skończę do połowy przyszłego roku? Zobaczymy, opowiadania są po to, żebym za bardzo się nie fiksowała, bo mam tendencję do szybkiego pałania nienawiścią do swoich bohaterów.
Krarze, skoro nie Twoje klimaty to tym bardziej dziękuję za przeczytanie i miły komentarz. Hmm, tu gdzie mieszkam teraz, czuję się bardzo bezpiecznie, ale w poprzednim mieszkaniu oprócz sprawdzania własnych drzwi, miałam jeszcze nawyk schodzenia do klatki schodowej. Dziwna to była kamienica, z dziwnymi gośćmi od czasu do czasu. Jeśli choć trochę nastraszyłam – to dobrze, bardzo się cieszę.
Pozdrawiam serdecznie! :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje! :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ale fajnie . :-) Gratki!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Miło widzieć reakcję pod starym tekstem, Outto. :-) Skoro chciało Ci się czytać dwa razy, czuję się bardzo wyróżniona. :-) Bardzo się cieszę, że element fantastyczny przypadł Ci do gustu, bo przyznam szczerze, że sama wracam do tego opka z pewną hmm… niechęcią? Może to za mocne słowo, ale czuję, że dziś napisałabym to lepiej.
Miało być swojsko, miało być śląsko, cieszę się, że wyszło. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Finklo, dziękuję za przeczytanie i komentarz. Ano, tym “czegoś więcej” miał być Element Fantastyczny w połączeniu z obsesją, ale chyba nie wyszło to tak czytelnie, jakbym sobie życzyła. Cieszę się, że znalazłaś jakieś zalety w tekście. :-)
Zygfrydzie, dla mnie to jasny znak, że muszę pisać jaśniej. ;-) Miło, że historia wciągnęła. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Bruno! Pięknie dziękuję!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Mam nadzieję, że reszta ekipy dalej dobrze się bawi :-)
Było super, dzięki!
Nie wiem, czy jestem większą fanką deseru od Śniącej, czy jednak chleba Outty :D
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
A witam serdecznie szanowną Jurorkę. :-) Cieszę się, że coś w opowiadaniu przypadło do gustu, a nad narracją obiecuję popracować. :-)
Dziękuję za komentarz i obnażam wampirze kły przesyłam uśmiech za wyróżnienie w konkursie.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Będzie ich chyba na tyle dużo, że nawet jak nikt inny niczego nie zrobi, to z głodu nie padniemy
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Krokusie!
No nie ukrywam, ja też pewniej czuję się pisząc o przygodach na łonie natury. ;-) W następnym opku, jak się nic nie wykolei po drodze, zaprezentuję wam długą wycieczkę. Cieszę się, że mimo rozjechanego klimatu, coś Ci się w opowiadaniu spodobało. :-)
Hej, Edwardzie!
Bardzo się cieszę, że Czesiek wypadł ludzko, wolałam go nie przerysować ani nie pisać złola stuprocentowego. Miło mi, że jesteś zadowolony z lektury. A tak spojlerując, ciało, które pożerał hipopotam, wyglądało jak ciało Czesława – to on miał zostać pożarty, jednak chciałam zostawić Czytelnikom trochę swobody w interpretacji. Mogły to być zarówno zwidy wywołane wyrzutami sumienia, jak i metaforyczny ojciec pożerający swoje dziecko – Czesiek był w znacznie gorszej sytuacji niż Pan Volvo, jego rodzina (choć raczej to mi trochę uciekło, kiedy cięłam tekst) nie należała do miłych i wspierających – w moim rozumieniu przeszłość i kiepski start pożarły już dorosłego człowieka.
Ale weź, proszę, pod uwagę, że ja często nie umiem przekazać tego, co mi w głowie siedzi. Przynajmniej nie tak, jakbym sobie życzyła. ;-)
Miłego wieczoru!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
A ja popieram opcję z grillem. Przeczytałam tę wiadomość po tym jak przytargałam rzeczy na szaszłyki XD
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje! :-)
Tak na ślepo celowałabym w Sonatę i Edwarda. :-) Ciekawe, czy trafimy?
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ananke, jeszcze raz bardzo dziękuję za komentarz. Wczoraj zaniemogłam, migrena się przyczepiła. Ano, autorce chodziło o to, że Czesław stał się Panem Volvo dopiero po rozmowie z duchem ojca. Wcześniej ta przemiana czasem zachodziła – uwolniona z toalety Monika przestraszyła się jego twarzy, seniorka w domu Ptaszyńskich sądziła, że ma przed sobą Adama, ale finalnie Czesiek przeobraził się po nocy spędzonej w garniturze. Skoro muszę wyjaśniać, znaczy, że wyszło mało czytelnie – moja wina.
Bardzo się cieszę z łapanki pisanej na świeżo, dla mnie to świetny sygnał, bo wiedzieć o czym Czytelnik myśli w danej chwili, to jednak złoto.
Niektóre powykręcane zdania to w dużej mierze narracyjny zamysł, ale wszelkie błędy zaraz poprawię.
Dzięki serdeczne i pozdrawiam :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Droga Reg, bardzo się cieszę, że opowiadanie dobrze się czytało. :-) Błędy oczywiście zostały poprawione (jeszcze jutro zerknę, czy na pewno wszystkie, bowiem już przysypiam). Pięknie dziękuję za łapankę – zawsze to wyjdzie człowiek trochę mądrzejszy i obiecuję, że więcej nie będę posądzać Kota o miałczenie. ;-)
Dziękuję za klika i pozdrawiam. :-)
Ananke, bardzo dziękuję za komentarz i kliczka. Na tekst spojrzę jutro, bo dziś obawiam się, że próby poprawiania raczej nie podniosłyby jakości opka. Pewnie też jakoś mądrzej odniosę się do Twoich słów.
Pozdrowienia!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ambush, bardzo dziękuję za wizytę i dobre słowo :-) Cieszę się, że choć to jednak nie horror, udało mi się wzbudzić w czytelniku gęsią skórkę. ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ja się dostosuję czasowo i myślę, że rzeczywiście będzie łatwiej, jeśli wszyscy spotkamy się u Ciebie. Weź później ogarniaj zagubionych ludzi. ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
To są te ogródki działkowe niedaleko Skałki?
E: A, dobra wiem, koło Lidla na Cwajce, nieopodal przystanku Chorzów Uniwersytet.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Przeczytałam już wczoraj, ale chciałam napisać jakiś mądry komentarz i liczyłam, że nowy dzień da nieco więcej weny. Chyba nie dał.
Przede wszystkim, bardzo mi się podoba połączenie Dziadów z przyszłością. Imo, wyszło super, a ponieważ łatwo było w tekst wsiąknąć, zaczęłam od razu się zastanawiać, co poradziliby mi moi przywołani bliscy. Uwielbiam opka, które prowokują refleksje i nieprzespane godziny. ;-)
Napisane pięknie, poniekąd prostym i zrozumiałym językiem, ale zarazem tak rytmicznie, miękko, no czułam, że każde słowo jest na swoim miejscu.
Nie wiem natomiast, czy jest tu dostateczne stężenie horroru, ale niech tym się już szanowne jury martwi, ja zamierzam cieszyć się z lektury. ;-)
Pozdrowienia!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Bardzo dziękuję, pusiu :-)
Kot odwzajemnia pozdrowienia.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Dziękuję za odwiedziny i tak miłe słowa, Żonglerko :-)
No właśnie chciałam odejść od takich typowo stalkerskich wątków i trochę się motywem “pobawić”. Home invasion to chyba coś, co przeraża mnie najbardziej i nieraz mam przez takie wątki koszmary. ;-)
Cieszę się, że hipcie przypadły Ci do gustu. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Coenie! Bardzo się cieszę, że opko trzymało w napięciu. W sumie wychodzę z założenia, że najbardziej niepokojące powinno być to, co nie wydaje się niepokojące w ogóle (choć nie wiem, czy to dotyczy akurat hipopotamów) więc cieszę się, że hipcie nadały odrobiny grozy. :-)
Zaraz poprawię błędy.
Dziękuję za komentarz i pozytywny odbiór tekstu :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Oooo, western! Ale super :D
Ledwo przeczytałam pierwszą scenę i nadałam szeryfowi twarz Clinta Eastwooda.
W drugiej odrobinę zazgrzytał mi opis dyliżansu – jakoś tak nie pasują mi do niego najciemniejsze zakamarki. Warsztatowo bywa różnie – niektóre opisy poszły Ci lepiej (choćby takiej panny Moore, z łatwością ją sobie wyobraziłam) inne nieco słabiej (jakoś tak zgrzytnęło mi to wyjaśnianie wszystkiego na koniec).
Imo, pomysł jest dobry – może nie odkrywczy, jednak nabiera świeżości w zaprezentowanej scenerii. Może opowiadaniu pomogłoby, gdyby więcej odpowiedzi pojawiło się wcześniej. Okej, kupuję to, że w dyliżansie dzieje się coś dziwnego, jednak może mocniejsze zarysowanie pewnych kwestii przed ostatnią rozmową Matta, dałoby lepsze wyważenie historii? Od wiecznej pasażerki mógł dowiedzieć się pewnych smaczków o przeklętym dyliżansie, ale gdyby sam miał bardziej wyklarowane podejrzenia, chyba siadłoby to lepiej.
Niemniej, opko w ogólnym rozrachunku mi się podoba. Sceneria robi robotę, choć nie obraziłabym się, gdyby było jej jeszcze więcej. To nie tak, że sprowadziła się jedynie do dekoracji, ale ja po prostu uwielbiam opisy, chcę czytać o preriach, bizonach i samotnych jeźdźcach przy zachodzącym słońcu. ;-)
Pozdrowienia!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Nawet jeśli pomysł nienowy, to czytało się dobrze. Fajnie wyszła ta zmiana narracji. Ech, pograłoby się w coś z zombiakami.
Pozdrawia Rossa i Koteł (który nie dawał napisać tego komentarza)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Jasne :-)
Coś zobaczyła… coś, co przypominało… Przybliżyła się, by obejrzeć to lepiej. To była ręka.
Wiem, że mega ciężko jest opisać te rzeczy, których od razu nie widać. Tutaj trochę mnie te wielokropki zniechęcają – one same w sobie nie są błędem, po prostu brakuje mi większej plastyczności, może jakiegoś zasiania niepokoju?
W ogóle, wielokropków masz w tekście sporo. Imo, lepiej je ograniczyć, ale to wyłącznie moja subiektywna rada.
– KRZYYYYYSIEK – wrzasnęła, a potem fala otępiającego bólu i gorąca zalała jej ciało.
Ależ tak, sama stosuję onomatopeje i tak, wiem, że one nie zawsze robią opowiadaniu “dobrze”. Już pomijając, że dodałabym wykrzyknik po “Krzyśku” chyba jednak zapisałabym jego imię normalnie.
Kobieta spojrzała na sztylet wystający z serca lasu i pokiwała z niesmakiem głową.
Jakoś tak mi to nie gra. Nie wiem, jak się kiwa z niesmakiem głową (proponuję – “pokiwała głową ze zniesmaczoną miną”) ale jest też szansa, że po prostu brakuje mi wyobraźni.
Nim moje oczy przyzwyczaiły się do mroku, głowa zdążyła podpowiedzieć różne scenariusze o dziwnych i przerażających bytach czyhających w ciemnych kątach. Mój nos wypełnił zgryźliwy zapach starej zaprawy i stęchlizny.
Mojoza to częsta dolegliwość, na szczęście zupełnie uleczalna. ;-) Nadmiaru zaimków raczej unikamy.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Dobra klamra z windą, a i klimat opowiadania jest zacny. Rzeczywiście, klaustrofobia daje się we znaki, a jakaś hmmm przaśność (?) otoczenia tylko ten niepokój podbija. Lubię grozę tego rodzaju, przemawia do mnie.
Klikam, a jakże.
Edyta: ja chyba dwa razy kliknęłam i teraz pokazuje mi się, że masz trzy głosy przy dwóch głosujących. Jak do tego doszło – nie wiem.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Wiesz, Bardzie, chyba spróbuję to zrobić. Nawet dla siebie, żeby nie nabierać wielkiego obrzydzenia do napisanych już tekstów.
Dziękuję raz jeszcze :-)
Sajmonie, pięknie dziękuję za komentarz i dobre słowo. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ano, mocne, jako że i horror mocny być powinien. Imo, tu jest groza na kilku płaszczyznach i dlatego to opowiadanie dobrze chwyta.
Od pierwszych akapitów nienawidziłam rodziców Antka, lekarka też wzbudziła moją najwyższą niechęć. A później było tylko gorzej.
Może są jeszcze pewne warsztatowe braki, może miejscami jest zbyt wiele dialogów (choć nie wiem, czy warto słuchać mnie w tej kwestii, wszak opisy to moje zboczenie) ale całość daje radę.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Cezary!
Miło Cię znowu widzieć pod moim tekstem. Dobrze, że napięcie trzyma, a skoro uważasz, że “językowo najwyższa półka” to mogę tylko spąsowieć z radości. Mówisz, że mało horroru wyszło? Skoro druga osoba tak twierdzi, to już chyba fakt, a nie opinia.
Pięknie dziękuję za lekturę i kliczka!
Witaj, Bardzie!
Ano, widać, te nasze okolice są bardzo inspirujące dla autorów. ;-) Trochę się obawiałam, że opisywanie Cześkowej codzienności może wyjść nużąco, bardzo więc się cieszę, że czytałeś z przyjemnością. Jeżeli chodzi o traumę z zoo – no, w Cześku Hipolit wzbudził wizualne skojarzenia z jego ojcem, zresztą w późniejszym życiu przypisywał wiele niepowodzeń swojej rodzinie. Sytuacja Adasia była dla niego czymś nieosiągalnym, a zarazem pożądanym. Pewnie za bardzo to zamotałam, ale stwierdziłam, że jeśli znów oddam się opisom pokoleniowej patologii, opko wyjdzie trochę wtórnie.
Tak, Hipolit to naprawdę Hipolit i naprawdę doczekał się z Hambą licznego potomstwa. I smutno mi się zrobiło, kiedy zobaczyłam jego głowę. :-( Wspomniana historia o ucieczce słonicy też jest prawdziwa. :-)
Dzięki za klika! Pozdro!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Holly, niech Cię Wielcy Przedwieczni błogosławią za łapankę. Zaraz biegnę do edytowalni. Nie no, Czesław miał być jak najbardziej żywy, a Element Fantastyczny przemienił go w człowieka, którym chciał być. ;-)
Ale tak serio, bardzo dziękuję za uwagę. Często łapię się na tym, że więcej dzieje się w mojej głowie, niż na klawiaturze. Ilość horroru w horrorze… hmm. W sumie miało to iść w stronę subtelnego straszenia, więc może wyszło trochę zbyt ubogo. Zobaczymy, co powie jury. ;-)
Pięknie dziękuję za klika, przeczytanie i rozbudowany komentarz.
Spokojnego wieczoru!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej. Fabularnie bardzo mocno kojarzy mi się z Wiedźminem 3. Nie jest to zarzut o wtórność, wszak lubię robić to zadanie, nawet jeżeli zakończenie trochę boli…
No ale, do rzeczy. Podoba mi się zamysł, uważam też, że całkiem nieźle łapiesz punkty narracyjne – dzięki temu tekst jest dla czytelnika interesujący. Nad warsztatem będziesz musiał jeszcze trochę popracować. Czasem niektóre zdania trochę kuleją, widać konstrukcje charakterystyczne dla początkujących autorów. Niemniej, uważam, że potencjał w Twoim pisaniu jest. Ćwicz, zostań na portalu na dłużej i trochę nas poznaj. Progres zobaczysz szybciej niż Ci się wydaje. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Dobry wieczór, pzarzycki!
Mocne, mówisz? A to dobrze, ja już w czasie pisania się fabularnie uodporniłam.
Błąd poprawiony.
Dziękuję za przeczytanie i komentarz. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Vrchamps, dziękuję pięknie i życzę powodzenia z Twoim tekstem :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ja też się pojawię :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Pierwszy Twój tekst, który czytam na portalu i już stwierdzam, że polubię to, co piszesz. Jest postapo, jest coś głębszego, jest dobra fabuła. I ta obrzydliwa plastyczność, na którą zwróciła uwagę Ambush.
Walorem tekstu jest też warstwa rozrywkowa. To jedno z tych opowiadań, w które wsiąknęłam, będąc ciekawa, co jeszcze się wydarzy i nawet postanowiłam nie mieć za wielu pytań. ;-) Są motyle, to są motyle, ja lubię wszelkie owady, więc nie zamierzam narzekać.
Klik, klik.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
choć według mnie akt jedzenia domniemanego szczura przyszedł trochę za wcześnie. Z drugiej strony bohaterka mogła stracić poczucie czasu, więc niech Ci będzie.
Aha, a ten zarzut akurat średnio rozumiem, ale tak, niech mi będzie :)
Żaden zarzut, po prostu wydaje mi się, że musi minąć kilka ładnych dni na głodzie, zanim człowiek zje coś, co normalnie uznałby za obrzydliwe/niejadalne. Tyle, że poczucie czasu (albo raczej jego brak) wiele wyjaśnia. Ostatnio słuchałam podcastu o zawalonym centrum handlowym w Korei i jedna dziewczyna przeżyła pod gruzami bodaj kilkanaście dni – z jednej strony ratowała ją woda, której użyto do gaszenia wyższych kondygnacji, a z drugiej to, że miała poczucie, że leży tak dopiero od niedawna.
No i tak, obejrzałam Blair Witch – dziękuję, to przez Twoje opowiadanie odświeżyłam sobie film, który przeraził mnie za dzieciaka. Teraz bawiłam się wspaniale. :-)
Bardzo udane opowiadanie, Holly, może nie wybrzmiewa to z mojego komentarza tak, jak powinno. Może to jeszcze nie poziom piórka, ale gdyby istniała kategoria “biblioteki z plusem” to bym je tam wrzuciła. ;-)
Miłej niedzieli!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej. Lubię surwiwalowe horrory, dlatego też fabuła zdecydowanie przypadła mi do gustu. I ja pomyślałam o Blair Witch, które chętnie i z nostalgią obejrzę w wolnej chwili.
Nie wiem, czy Weles pasuje mi do tego uniwersum, ale niech będzie – z pewnością nie zepsuł mi odbioru. Dało się poczuć klaustrofobiczną atmosferę jaskini, choć według mnie akt jedzenia domniemanego szczura przyszedł trochę za wcześnie. Z drugiej strony bohaterka mogła stracić poczucie czasu, więc niech Ci będzie.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Korespondowałam kiedyś z instytucją państwową na straszliwym zadupiu za pośrednictwem faksu. Wtedy też dowiedziałam się, czym jest ta dziwna drukarka przy starym firmowym telefonie i jak się jej używa. ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Żongler : Animalia Profana
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Woah, i to jest moment, w którym żałuję, że opka powyżej pewnego limitu nie mogę polecić do piórka. Podobało mi się bardzo, każda scena była przepięknie odmalowana, a surrealistyczne dziwactwa i ta groza, co mi się kojarzyła i z Lovecraftem i z Poe – no to wyszło po prostu wspaniale.
Były piękne zdania z pointami, które mnie zatrzymywały: a to, że potworność umarła razem z wiarą, a to, że biskupa diabeł niesie po nocy. ;-) Naprawdę, to jedno z tych opowiadań, do których się przykleiłam i nie potrafiłam przestać czytać.
Powodzenia w konkursie i samych tak świetnych tekstów w przyszłości (ale krótszych, żeby można było piórkować)!
Edytka: a, jednak do 80 k znaków można nominować :-> Więc nominuję.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Misię. Akcja płynęła wartko, nawet nie wiem, kiedy przeczytałam to opowiadanie.
użyłeś słowa ochłapy światła.
Zmieniłem na plamy. Może to lepsze?
A moim zdaniem ochłapy brzmią wspaniale, ale wszystkim nie dogodzisz.
Bardzo podoba mi się temat podwójnego życia bohatera, świetnie się to zamknęło w narracji. Horroru w horrorze tyle, ile trzeba, dynamika wydarzeń sprawiła, że przez tekst popłynęłam.
Powodzenia w konkursie!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
O, misię. Właściwie to genialny motyw na długie opko – implant jako źródło nieszczęść, choroby, a wszystko okraszone odrobiną czarnego humoru – jakbym miała wena i zasoby czasu, to sama bym skrobnęła. ;-)
Czytało się super, zrobiłeś mi dobry początek wtorku. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje! :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Radku!
Dlaczego las borealny, a nie tajga?
Żadna ze mnie przyrodniczka, ale spędziło mi się całe życie w przekonaniu, że to mniej więcej to samo – niekoniecznie słusznie. No i w jednej książce coś takiego spotkałam, ale biorąc pod uwagę, że było to tłumaczenie, nie będę się upierać, że zachowała się prawidłowość.
Imię dla psa Miszka wydaje się szokujące, bo znaczy niedźwiadek (…)
Czemu zaraz szokujące? ;-) Pieseł sąsiadów wabi się Lisek, a ja mojego często nazywam Miśkiem.
Tak, Zojka była Nanajką, stąd też jednym imieniem mogła posługiwać się oficjalnie, a drugie, to które nadała jej rodzina, zachowała dla siebie.
Cieszę się, że opowiadanie się podobało. :-) Dziękuję za przeczytanie i komentarz!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
MaSkrolu, wszystkiego ognistego na dalszą drogę! ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
O, mnie też by taki przedział pasował. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
No i przeczytane. Powiem szczerze, że tematyka początkowo mnie odrzuciła. Akurat znajomi przeżywają rozwód, jest walka o dziecko i jako mimowolny świadek tych wydarzeń, aż się wzdrygnęłam. Bałam się, że to skręci w stronę baby złe, bidny ojciec, może nie wie, w której dzieciak jest w klasie, może sobie czasem popije, ale wiedźmy mają spisek i tera on musi robić na alimenty. Dlatego ucieszyłam się, że wykorzystałeś sądowe gierki w znacznie bardziej przerażający sposób.
Może trochę kalkowo wypadł ksiądz, może ta księga wyskoczyła jak królik z kapelusza, ale spoko, kupuję to. Horror, nazwijmy to, satanistyczny, nieszczególnie mnie rusza, ale to już osobista preferencja. Czuć było przerażenie ojca, jego bezsilność i świadomość, że walka jest skazana na porażkę. Nie wiem, jakim cudem udało Ci się nie skręcić w stronę obyczajówki i wszystko ograć grozą, ale IMO to zrobiło całą robotę. Dobrą robotę.
Fajnie się czytało, powodzenia w konkursie! :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
(magiczna był dróżka, nie dziewczyna)
była
Siostra Janka była wystrojona, jakby szła na randkę, więc nie chciała się ubrudzić, Po
kropka zamiast przecinka
Potem się pożegnały, obwicie
obficie
Skoro wena potrafi podsuwać sympatyczne rzeczy (jak szorcik powyżej) to mimo zajmowania łazienki, nie jest chyba taka zła. ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Kurde, Bardzie, tak sobie myślę, że to opko pokazało to, co w Twojej twórczości najfajniejsze: masz talent do akcyjniaków, do growo-filmowych fabuł (kojarzyło mi się z The last of us) i do tworzenia fajnych postaci. Polubiłam ten dziewczyński duet, ucieszyłam się, że to babki z krwi i kości i chętnie będę im kibicować, jeśli powstaną następne opowiadania.
Podejrzewam, że opisany świat jest już w Twojej głowie znacznie szerszy, dlatego nieco obawiałam się, że pokażesz go trochę za mało. Ale wyszło imo dobrze, powiedziałabym, że wręcz narobiło apetytu na ciąg dalszy.
Lubię postapy, surwiwale i nabrałam ochoty, żeby pograć w Resident Evil.
Tym optymistycznym akcentem, gotowa do zabijania okien znalezionymi deskami, klikam Bibliotekę.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Duago :-)
Bardzo się cieszę, że opowiadanie dobrze się czytało. I dziękuję za cenne uwagi, pomyślę, czy może nie warto byłoby czegoś zmienić. Hmmm…
Jeżdżę trochę pociągami i, z mojego doświadczenia, współpasażerowie raczej ze sobą nie rozmawiają, a już w ogóle rzadko zawiązują znajomości.
Dla mnie to byłby dobry początek podróży pełnej grozy. ;-) Ale tak serio, oczywiście masz rację, chyba ostatni raz gadałam w pociągu hmmm kilka lat temu? A i rozmowa zadziała się tylko dlatego, że pewnej młodej studentce z drugiego końca świata zwiał autokar i szukałyśmy alternatywnych połączeń. ;-)
Pozdro!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Czy był ktoś z Was w Tatrach nad Czarnym Stawem Jaworowym?
Was, ci, tobie itp. piszemy małą literą. Chyba że mamy do czynienia z listem.
– Myślałem, że takie rzeczy tylko na Bahamach
Przydałby się znak interpunkcyjny na końcu zdania.
Pamiętam, że Twoje opowiadanie “W domu ojca” spodobało mi się między innymi dlatego, że czuć było chemię między bohaterami. Tu mamy jakieś boginki czy inne topielice, mamy też fajnie zachowanego ducha (dosłownie) górskich opowieści. Wiesz, ja bardzo lubię opisy – i tutaj dostałam ich dużo.
Tylko, kurcze, brak mi tu jakiegoś napięcia (może innego niż to, które dręczyło Maksa ), jakiejś odrobiny grozy, która by tę opowieść rozkręciła. Może z powodu wybranej formy ta część trochę siadła?
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
No i mam jak Reg – chyba nie zrozumiałam wszystkiego, ale przyjemność z lektury była duża. Mocno zarysowani bohaterowie, może przy dłuższej formie byliby aż “za mocno” jednak do szorta mi to pasuje. Klikam.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Adamie, skoro całościowe wrażenie jest pozytywne, bardzo się cieszę. :-) Sama mam co do tego opka coraz bardziej mieszane uczucia, bowiem mam wrażenie, że pewne rzeczy mogłam nakreślić bardziej, inne mniej… no cóż, taka autorska dola. ;-)
W każdym razie bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz. Pozdrawiam!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Danielu, nie zrażaj się pierwszymi niepowodzeniami. Myślę, że stanowcza większość z nas, kiedy postanowiła zacząć działać na tej stronie, niewiele wiedziała o pisaniu. Albo, jeśli wiedziała, to dopiero tutaj naprawdę się rozwinęła.
W opowiadaniu, które zaprezentowałeś, jest dużo błędów – a to jakaś literówka, a to szyk zdania siada, a to następuje niedobór przecinków.
Znajdziesz tu wiele poradników, które pomogą Ci być lepszym pisarzem. Możesz też skorzystać z betalisty – sama nigdy tego nie próbowałam, ale jednak wielu ludzi poleca, pewnie niebezpodstawnie.
Ten poradnik jest imo świetny: https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Kurde, miałam nie pisać, bo ten limit mnie nieco przeraża, ale, jak to podobno mówią Czesi, mam napad.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Jakie fajne. Jakoś rok temu mieliłam twaróg na sernik w takiej maszynce i też kuchnia mi się rozmywała w oczach XD Ale czego się nie robi dla babuni
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Sympatyczne, powtórzę za przedpiścami. :-)
Lubię Twoje pomysły, Koalo. Dawno nie czytałam nic o klonach, więc tekst wydał mi się przyjemnie odświeżający. A siedzenie na wydmie i unikanie ludzi na urlopie głęboko mnie przekonuje. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Tygrysico. Całkiem dobre to opowiadanie, choć nieco mi zgrzytnęło to:
Ośrodek, w którym pełniłem funkcję psychoterapeuty, miał problemy z obsadzaniem wakatów. Nie było chętnych do pracy. Za pomoc, obiecałem, że będę tutaj pracował, dopóki sam nie zwariuję. Już niewiele brakowało. Nie mógłbym zrezygnować. Byłem honorowy.
Psychoterapeuta ma takie narzędzia jak superwizja i przede wszystkim terapia własna (jeszcze w trakcie nauki). No ale rozumiem, że takie przedstawienie bohatera czemuś służyło. :-)
Fajny, krótki horrorek, całkiem dobrze napisany. Owszem, warto żebyś jeszcze pracowała nad stylem, jednak zdecydowanie masz bardzo solidną bazę do dalszego tworzenia. :-)
Klikam.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Dawidzie. Z Twoich tekstów, które przeczytałam do tej pory, ten przypadł mi do gustu najbardziej. Choć fabuła jest prosta, widać, że masz wyobraźnię i fajnie jej użyłeś.
Tekst miejscami wydaje się niedopracowany – było jakieś koślawe zdanie, a i ta reakcja włamywaczy na potwora jest coś za łagodna.
Niemniej, choć opko jest napisane prostym językiem, czyta się je dobrze. Czasem zgrzytały mi nadmierne doprecyzowania – ilość monitorów można określić jakoś zgrabniej niż “kilkanaście” choćby pisząc, że jedna ze ścian była niemal niewidoczna pod licznymi monitorami, nie ma też potrzeby precyzowania godzin, jeśli nie są istotne dla fabuły.
No ale, co mi się podobało – przede wszystkim fabuła, która zostawia niedopowiedzenia w odpowiednich miejscach, a zarazem pozwala dużo sobie wyobrazić. Wizja trzymania stwora w ukryciu fajna, karmienie go włóczęgami jest na pewno bardziej realne niż różne inne opcje dostarczania ludzkiego mięcha. No i, jak się rozkręcasz, zdania niekiedy tworzą fajny rytm. :-)
Kliczek na zachętę.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Misię. Świetna scena otwarcia, i ja się dałam nadziać na ten haczyk. ;-) Piszesz mocno, obrazowo. Odporność na ohydę (tę literacką) mam dużą, więc “fuj” element tylko dobił punkciki grozy.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Ananke!
Cieszę się, że opowiadanie oceniasz ogólnie na plus i bardzo dziękuję za tak rozbudowany komentarz :-) Ja też lubię Adama. Może daleko mu do Draculi, ale uważam, że całkiem sympatyczny mi wyszedł. ;-) Domyślam się, że komentarz powstawał równocześnie z czytaniem, za co jestem Ci bardzo wdzięczna, bowiem niezwykle ciekawie (i pouczająco dla autora) jest śledzić bieżący tok myślenia Czytelnika.
Cześć, Sonato!
Dobrze, że mimo niewielkich Twoim zdaniem nawiązań do hasła, opko wyszło chociaż mocno kolejowo. ;-) No i że ten wampir jakoś się obronił. ;-)
Pozdrawiam serdecznie!
(miło znowu być w “swojej” części świata i oficjalnie skończyć tegoroczne wojaże)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Żonglerko, szerokich torów!
Cześć, Outto!
Trochę mi przeszkadzało podejście a propos czczenia ruchu, bo to oczywiście jest mocno powiązane z prozą Grabińskiego, ale uważam że trochu to takie pójście na łatwiznę.
Ano, chciałam cokolwiek z tego Grabińskiego wyciągnąć, zrobiłam do czytania całe trzy podejścia i uznałam, że gość po prostu mnie męczy. Skoro jednak koncepcja zdała się ciekawa – super, chociaż tyle!
Dziękuję za wnikliwą lekturę i komentarz. :-) Zamysłów to tam było sporo, chyba w dużej mierze trafiłeś w moje intencje.
Anet, cieszę się bardzo!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratulacje! :D
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, AP :-) Myślałam, że nikt nie wybada mojego zamysłu, dlatego cieszę się bardzo, że jednak ktoś trafił. ;-)
Dobrze, że niektórzy lubią obyczajówkę. Dziękuję za lekturę i komentarz :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Gratki!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Taki Irving – wspomnienia po przeczytaniu pozytywne, ale dłużyło mi się co niemiara!
Czytałam “Czwartą rękę” ale wieki temu i pamiętam tyle, że ją przeczytałam. ;-)
Z takich jakby-onomatopej to bym rezygnował, podobnie jak z zestawień kilkuznakowych typu “!!??” (tego akurat u Ciebie nie ma, wiem)
A już myślałam, że przypadkiem wkleiłam swoje notatki. ;-)
Dzięki za uwagi, pomyślę o tych onomatopeicznych koszmarkach.
Cześć, Istro!
Nudna warstwa obyczajowa, mówisz? I tak bywa, każdemu niestety nie dogodzisz.
Bo tak: co obchodzi czytelnika, że Hela ma jakiś tam przydomek, a tamta to, tamci tamto?
A widzisz, ja uwielbiam takie szczegóły. No ale, jak napisałam wyżej, w każdy gust nie trafisz.
Na dodatek największy zarzut wobec niego:
Skoro był wampirem, to jaką miał niby osłonę przed słońcem?
Wampiry są już tak przemielone przez kulturę popularną, że chyba wielu autorów pisze “swojego”. Mój był słońcoodporny.
Szkoda, że wielu rzeczy nie udało Ci się wyczytać z opka (serio, myślałam, że wspomniane przez Ciebie kwestie wypadają dość jasno) ale to znak dla mnie, że może warto zaznaczać je wyraźniej.
Dzięki, że mimo niechęci przebrnęłaś do końca. I że chciało Ci się pisać taki długi komentarz.
Pozdrawiam :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Edwardzie :-)
Ano, horror polskiej kolei przede wszystkim, on był częścią paliwa do tego opowiadania. :-) A z tym wampirem to nic ponad moją wesołą inwencję twórczą. Skoro czegoś nie załapałeś, znaczy, że widać napisałam za mało czytelnie. Albo zachciało mi się zbyt wielu tajemnic ;-)
Skoro podobało się choć ogólnie – miło mi bardzo!
Dzięki!
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
I ja odebrałam tekst jako mocno oniryczny. Powody były mniej więcej takie same, jak te wskazane przez Marcina.
Nie jestem chyba targetem tego opowiadania. Nie znaczy to, że jest słabe, uważam nawet, że często budujesz ładne zdania. Warto byłoby jednak popracować nad warsztatem.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Nie wiem, Finklo, taka luźna myśl. Może ostatnio za dużo sensacyjniaków klasy B wpadło mi do obejrzenia ;-)
Cóż, ważne, że te dziwaczne rozkminy nie zabrały mi przyjemności z lektury. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Ale dlaczego samobójcy? Przecież właśnie nie ryzykował, nie bił się sam jeden z kolejarzami. Chyba że o kicanie po dachach Ci chodzi…
Ano, właśnie o to. No i przemknęło mi przez myśl, że pan gliniarz zrobi Rambo w pociągu, choć może lepiej, że nie zrobił. ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Opowiadanie napisane dynamicznie, subtelny humor w niektórych zdaniach tylko dodawał smaczku. Bardzo mi się podoba opis Jeżdżącego Holendra, a policjant z instynktami samobójcy zdawał się dość wiarygodny – wcale się nie dziwię, że tracił ducha w dziwacznym pociągu.
Natomiast chciałabym bardziej rozbudowanego zakończenia. Nie mówię, że to, które zaserwowałaś, jest słabe, ale jednak chętnie dowiedziałabym się o Holendrze czegoś więcej.
Pociąg, niejako zbudowany z ludzi, dał mi tyle horroru ile trzeba.
Bardzo dobre opowiadanie. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Dziękuję za komentarz, Hrabio :-)
W tym miejscu pomyślałem sobie, że napisałem coś w rodzaju prequelu do Twojego opka ;D
Ciekawe byłoby to uniwersum. ;-)
Wkradło się dużo obyczajówki, mówisz, i pewnie masz rację. Ale, o dziwo, doskonale bawiłam się przy tworzeniu tejże, więc mogę tylko pożałować, że zdała się nieco muląca. Hmm… nad immersją dalej pracuję, może trochę za mało czułam temat – imo, wszystkie cechy horroru ma sama koncepcja wielogodzinnej podróży pociągiem bez klimatyzacji. XD
Niemniej – podobało mi się, Rosso.
Bardzo się cieszę :-)
Hej, JPolsky, skoro w pociągu jest upalnie i duszno, znaczy, że przynajmniej częściowo osiągnęłam swój cel. ;-) Cieszę się, że opko przypadło Ci do gustu.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Nova, to ja dziękuję za miłe słowo :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Chętnie poczytałabym więcej o zabójczych afrykańskich pszczołach, a jeszcze chętniej usiadłabym do tekstu, który, jeśli już skupia się na realiach danego miejsca, mówi nam o nich nieco więcej. Wspomniałeś ludobójstwo w Rwandzie, zagrożenia, które dotykają zarówno miejscową ludność jak i przyjezdnych – okej, tylko wyszło tego trochę za mało.
Dialogi… no, nie wypadły najlepiej. Są mocno infodumpowe i jakoś trudno mi przejąć się losem postaci.
Co do wspominania ras bohaterów – trochę tego dużo, aż wypada nienaturalnie. Rozumiem, że główna dwójka jest biała, więc pewnie się wyróżnia. Skoro rzecz dzieje się w Afryce, śmiem twierdzić, że pozostali raczej nie są zieloni. ;-) Odchodząc od mniej lub bardziej fortunnych określeń, czułam się trochę tak, jakby w tekście ktoś uparcie określał bohaterów np. kolorem włosów, coś w guście “brązowooka powiedziała do blondyna”. Im mniej takich określeń tym lepiej, dajmy bohaterom wyróżnić się czymś innym :-)
Niemniej, żeby nie było, że tylko przyszłam i się czepiam, powiem, że pomysł jest dobry. Zakończenie też fajnie wypada. Pracuj nad warsztatem, a będzie w tym potencjał :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Cześć, Hrabio! Kopę lat :-)
COŚ OKROPNEGO – tak chyba najtrafniej mogę podsumować ten tekst, w którym sprzeniewierzam się własnym wartościom.
Świetnie, czuję się zachęcona do czytania. ;-)
A tak serio: mnie się to opowiadanie podoba, w ogólnym rozrachunku. Bo ładna jest opowieść o Syriuszu, bo ten pomysł na zasilanie, choć nienowy, bardzo przemawia do wyobraźni. No i motyw gościa-vlogera też jest dobry. Paranormal Activity ma już swoje lata, ale zapoczątkowało fajny nurt, myślałam więc, że pójdziesz bardziej w tę stronę. A że opowiadanie skręciło w całkiem inną – cóż, na tym portalu nigdy nie brakuje zaskoczeń.
Natomiast jeśli chodzi o elementy, które przypadły mi do gustu nieco mniej, zostały już wspomniane przez przedpiśców. Rzeczywiście, niezbyt wiele dzieje się w tym opowiadaniu. Może nie aż tak niewiele, żebym nazwała je nudnym (do tego daleka droga, spokojnie) jednak brakowało mi mocniejszych tąpnięć gdzieś tak od połowy tekstu.
Sama nie wiem, co myśleć o obsesji na punkcie lokomotywy. Kupuję to, chyba. Nawet jeśli nie z pełnym przekonaniem, to wystarczającym, by zawiesić niewiarę.
A, no i bardzo fajne ostatnia zdania. Chyba się rozckliwiam na stare lata, ale naprawdę miło mi było zobaczyć takie ładne, harmonijne domknięcie opka.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
I ja dołączam do grona zadowolonych czytelników. Nawiązania do Tuwima zawsze spoko, oniryzm też Ci wyszedł. Nie wiem jak z przypisami, bo choć nie znałam potocznych określeń konkretnych maszyn, tak wydaje mi się, że słowa takie jak “nastawnia” czy “sokista” są jednak kojarzone na tyle dobrze, by nie było konieczne umieszczanie ich wyjaśnień. Ale może się mylę.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Podeszło i mnie. Kawałeczek ciekawego bizarro, na swój sposób odświeżającego po wszystkich subtelnych straszakach. Mam nadzieję, Fanthomasie, że kiedyś wypuścisz tu coś dłuższego – pisać wszak umiesz, a czyta się Ciebie bardzo przyjemnie.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Jako lokalsowi podobało mi się szczególnie, miło jest poruszać się po znajomych stacjach. ;-) Może rzeczywiście mało tu grozy, może brakuje mi jakiegoś solidnego tąpnięcia gdzieś w trakcie opowiadania, jednak rozumiem, że postanowiłaś snuć tę opowieść właśnie w ten sposób. Wyszło dobrze. Fajnie, gdybyś została na forum na dłużej. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Pusiu :-) Wpadłam do Ciebie, żeby odpocząć od kolejowej grozy. To chyba Twój pierwszy tekst, który czytam, więc na początku powiem: jak Ty ładnie piszesz. Chociaż może rzeczywiście sporo tu zamieszania (albo to ja nie ogarniam wszystkich Twoich intencji, co też jest możliwe) miło mi się płynęło przez kolejne opisy. Bardzo plastyczne, napisane niemal zmysłowo. Masz rozmach!
Daleko mi do bycia specjalistką od sf, dlatego merytorycznie się nie odniosę. Ale, powtórzę, przeczytałam z przyjemnością :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Nawet jeśli to nie jest stricte horror, napięcia w historii nie brakuje. Niepokój towarzyszył mi od początku i zanim zdążyłam zacząć narzekać na czas teraźniejszy, zupełnie wsiąknęłam w opowiadanie. Bardzo mi się podoba ta turpistyczna senność, niemal jak u Schulza.
No i muszę zapytać, czy była tu jakaś inspiracja Disco Elysium?
Też o tym pomyślałam. Właściwie, gdyby w którejś scenie wszedł Harry i przypomniał, że on tu jest prawem, uśmiechnęłabym się tylko i natychmiast to zaakceptowała. ;-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Rzeczywiście, bardzo przygnębiające opowiadanie. Odczytałam je jako opis nieradzenia sobie ze światem, przytłoczenia samym sobą, a pod koniec niemal zdziwiłam się, że Olaf nie rzucił się pod pociąg – a może rzucił, tylko nie zostało to nazwane wprost.
Niemniej, tekst dobry. Dziwny, niepokojący, przypominający, że najstraszniejsze demony to te, które widać w lustrach.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Marcinie. :-) Dobry, choć dość mocno absurdalny tekst. Podoba mi się gonitwa myśli bohatera, a chowanie się przed konduktorem szczerze mnie rozbawiło. :D
Nawet jeśli nie lubisz opowiadań grozy, to w Twoim wydaniu rzecz wychodzi przyjemnie odświeżająca. Dość mocno skojarzyło mi się “Co robimy w ukryciu”. Pewnie przez ten początek, a że wspomnianą produkcję uwielbiam, lektura tego opowiadania dała mi dużo radości. :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
No i wprosiłabym się, bo odpadły mi jutro odwiedzinki u rodzinki, więc niemal natychmiast zadzwoniła do mnie przyjaciółka, że opieka jej latorośli zaniemogła.
Ale następnym razem będę :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Bardzie, można się jeszcze wprosić? ;-)
Edit: jednak nie, podrzucają mi dzieciora do pilnowania :p
Ale we wrześniu bardzo chętnie.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Wciąż mając w pamięci Twoje bardzo przecież dobre opowiadanie o zębach, nie spodziewałam się, że to zdoła wywrzeć na mnie jeszcze lepsze wrażenie. Ale stało się, przepadłam przy tej letniej opowieści, bardzo kingowskiej, znowu, w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Uwielbiam takie zgraje dzieciaków, co czynią rzeczy bezpieczne inaczej, te pierwsze zabawy w dorosłość, takie jak kurzenie fajek w zaciszu stworzonej bazy. Aż mnie wspomnienia dopadły, kiedy to siedziało się z własną zgrają w lasku i szukało śladów dzikiej zwierzyny – takie to u mnie były rozrywki. ;-)
Podoba mi się uchwycona beztroska, ten klimat absolutnego, pardon, zadupia w stanie Maine. No i wreszcie groza – subtelna, niespieszna, a zarazem nieubłagana. Musiało to się skończyć źle, oczywiście, że musiało, ale mimo wszystko z każdym akapitem starałam się złapać jeszcze coś z tych cudownych, leniwych wakacji.
Wiesz, przy niektórych działach Kinga, miałam pewien niedosyt przy zakończeniu. Tutaj tego nie ma. Owszem, nie dzieje się nic spektakularnego, ale domknięcie, na które się zdecydowałeś, tylko podkreśla efekt wow.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Wrażenie pozytywne przeważają, więc kliczek do Biblioteki leci. Zanim jednak pochwalę, zwrócę uwagę na to, o czym już wspomniał Krokus. Myślę sobie, że tej historii bardzo by pomogło, gdyby czytelnik miał większą szansę na przywiązanie się do bohatera. Bo to, w moim odczuciu, obyczajówka. Bardzo dobra, klimatyczna, trochę duszna i odrapana jak plac dworcowy w jakimś zapomnianym przez bogów mieście, że tak wysilę się na porównanie. Ale, w moim odczuciu, obyczajówka powinna bohaterami stać.
Bardzo ładnie pokazujesz kolejne sceny, pomyśleć można, że malujesz obrazy. Lubię taki smutny klimat, przemawia do mojej wyobraźni.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Chyba więcej tu absurdu niż horroru. Uśmiechnęło mi się kilka razy przy czytaniu, doceniam bardzo ładny, wyrazisty język i kolejowy Dzień Świra.
Klimat niezupełnie mój, ale bawiłam się bardzo dobrze :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Fantazja dziesięcioletniego Andrzeja skłoniła go do niebezpiecznej zabawy, polegającej na przebieganiu przez tory, tuż przed nadjeżdżającymi składami.
O, tu poczułam grozę po raz pierwszy XD
Nawet jeśli wkradło się trochę za dużo wyjaśnień przy zakończeniu, sam tekst przypadł mi do gustu. Taka groza vintage, jeśli mogę nazwać nurt w ten sposób, dodaje pewnego uroku. No dobrze, wiadomym było, że źle się to skończy, że z pociągiem jest coś nie tak, a mimo wszystko przyjemność z lektury odczuwałam. To jedna z tych opowieści, które mogłabym czytać latem, leżąc na kocu i pijąc lemoniadę. Jest coś kingowskiego w całości, może ta osobista zemsta na bohaterze, może mocno zarysowany wątek dzieciństwa? W każdym razie – misię.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hmmm… A mnie nie przypadło do gustu. Nie lubię używania czasu teraźniejszego w opowiadaniach, jeśli nie ma to jakiegoś dobrego uzasadnienia fabularnego (wyjątek mogę zrobić dla tekstów napisanych przepięknie językowo, a temu trochę jednak do tego brakuje). Dużo zaimków, a o pociągu niewiele. Właściwie akcja mogłaby dotyczyć choćby autobusu, a fabuła by na tym nie ucierpiała.
Na plus pomysł i konstrukcja, klasycznie horrorowa, z narastającym napięciem i mocnym (ale nie przegadanym) finałem.
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Jest w tym opowiadaniu coś niepokojącego. Dobry weird wyszedł, na dodatek świetnie napisany. I mają rację ci, którzy wspominają o wytworności – bo wytworne są słowa, bohaterowie, świat przedstawiony i pętla też.
Choć osobiście wolałabym nieco więcej mroku, opowiadanie bardzo mi się podobało :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Krokus Dojechać do końca
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf
Hej, Krokusie. Pierwszy raz czytam coś Twojego, więc nie wiem, czy to styl, w którym poruszasz się zazwyczaj, czy postawiłeś w tym konkursie na coś nowego.
Bardzo, bardzo, ale to bardzo podoba mi się oniryzm i pewien brak oczywistości w Twoim opowiadaniu. Jest smutno, nostalgicznie, przejmująco, a zarazem chowa się w tym jakieś piękno, nawet jeśli to piękno dość ponure. Przeszłość bohatera, jego lęk, to wszystko świetnie ze sobą gra.
Styl, o którym wspomniałam, zrobił na mnie wrażenie. I ten rytm słów i ta ulotność, nakazują mi powiedzieć, że jesteś świetny w takich sennych opowieściach.
Biblioteki już dać nie mogę, ale nominację jak najbardziej :-)
„Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje jest zarazem bestią i powodzią. Iluzje są tym dla duszy, czym atmosfera dla planety." - V. Woolf