Debiut książkowy (napisany wespół z Cieniem Burzy)
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5094224/za-kamien-i-za-ciemnosc
Mój profil autorski na Instagramie
https://www.instagram.com/soniakorta/
komentarze: 1800, w dziale opowiadań: 1373, opowiadania: 704
Debiut książkowy (napisany wespół z Cieniem Burzy)
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5094224/za-kamien-i-za-ciemnosc
Mój profil autorski na Instagramie
https://www.instagram.com/soniakorta/
komentarze: 1800, w dziale opowiadań: 1373, opowiadania: 704
Mam mieszane odczucia. Z jednej strony są rzeczy, które mnie przekonały – klimat i wrażenie refleksyjności – a nawet, z początku, zaintrygowały. Z drugiej – coś mi mówi, że limit pocisnął i zabrakło miejsca na namalowanie pełnego obrazu historii, skutkiem czego czytelnik zostaje ze szkicem i musi sam sobie pewne rzeczy dorysować. Z każdym kolejnym enigmatycznym akapitem słabło moje zainteresowanie tą historią. Dla mnie czytanie jest jak transakcja: ja Ci daję swój czas i uwagę, a Ty w zamian dajesz mi ciekawą historię. Tutaj, mam wrażenie, historia ta została dostarczona w formie krzesła z Ikei, bez instrukcji, za to z notką Złóż se sama XD Końcowa rozmowa Umi z Laną co nieco rozjaśnia, ale wciąż nie na tyle, bym czuła się w pełni usatysfakcjonowana po lekturze.
Ale, żeby nie było, że tylko marudzę i się wyzłośliwiam, kreowanie klimatu i melancholijnego nastroju wyszło znakomicie. Gdyby tylko poświęcić kilka tysięcy znaków więcej na wyraźniejsze zarysowanie relacji między siostrami, konfliktu i jego podłoża – wtedy byłaby to bardzo emocjonalna i poetycka opowieść.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Sympatyczne opowiadanko, które stylizowaną narracją stoi. Kilka razy coś mi zgrzytnęło, ale przez większość czasu udawało Ci się utrzymać wysoki poziom, zarówno językowy, jak i humorystyczny. Mój wewnętrzny Janusz parsknął na głos na tym fragmencie:
Opukałem ją i obejrzałem przez lupę, po czym obróciłem dwa kąty na zachód, na próbę.
Tak pierdolło, że mnie zmiotło do sąsiedniej wsi.
Bohaterowie (czy raczej bohater, bo pozostali nie mają wiele pola do popisu), mimo pozornej prostoty, wzbudzili sympatię, aż mi się ich szkoda zrobiło na koniec.
Dziękuję za miłą lekturkę :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, kasjopejo!
Początek bardzo mnie wymęczył, przyznaję. Zaczęłaś od zagłębiania się w emocje i odczucia bohatera, które przez większość czasu przytłaczały całą resztę. W dialogu z policjantami panował chaos: gubiący się podmiot, mylący zapis dialogów, trudno było się połapać, kto wypowiada daną kwestię.
Podobnie chaotyczny wydawał mi się świat, zarysowany bardzo pobieżnie, na zasadzie rozrzucania tu i ówdzie okruchów informacji, które jednak później okazują się tylko rekwizytami. Ja to odbieram trochę jak udawane światotwórstwo, rzucanie czytelnikowi kilku pozbawionych kontekstu słów mających go przekonać, że ma do czynienia z rozbudowanym uniwersum.
Fabularnie było okej. Pomysł na kradzież myśli moim zdaniem miał ogromny potencjał, ale ostatecznie odczuwam niedosyt. Może dlatego, że motyw grzebania w cudzym umyśle, wykradania wspomnień, powinien nieść za sobą nieco większy ciężar emocjonalny, a tego mi w Twoim opowiadaniu zabrakło. Możliwe, że to po części moja wina, bo po początkowej męczącej introspekcji nie starałam się wczuć w tych bohaterów, nużyła mnie forma, w której przedstawiłaś ich myśli i wspomnienia. Nie wiem, nie kliknęłam z tym opowiadaniem.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, NaN!
Ciekawy pomysł na kradzież oraz oraz interesująca forma opowiadania, skacząca przez czas i miejsca, to moim zdaniem najmocniejsze punkty Twojego tekstu. Jednakże. Forma miała plusy, takie jak pokazanie różnych perspektyw i tego, jak zmieniało się podejście ludzi do księżyca (od strachu wynikającego z nierozumienia, przez bogobojne oddawanie czci, po całkowicie naukowy racjonalizm), ale z drugiej strony miała także minusy. Brak jednego, konkretnego bohatera utrudniał wczucie się w historię, przez co trochę się przeze mnie “prześlizgnęła”. A na samą kradzież, która w konkursie złodziejskim powinna grać pierwsze skrzypce, poświęciłeś bardzo mało miejsca. Za każdym razem złodziejstwo działo się gdzieś w tle, a my nie poznawaliśmy szczegółów tych wydarzeń, a tylko reakcje ludzi na zezłodziejowanie księżyca.
Styl był całkiem przyjemny, aczkolwiek odbiór utrudniały drobne babole oraz przecinki.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Duago!
Bardzo fajny tekst z solidnym światotwórstwem i ciekawie zarysowanymi postaciami. Jest brudno, jest soczyście, jest wartka akcja i sporo złodziejskości. Znakomity początek, zmyślnie wprowadzający czytelnika w świat i plany bohatera: lekko, z delikatnie jajcarską nutą, a jednocześnie ponuro, z darkfantasowym sznytem. Postacie Thomy i Klemen fajnie zarysowane, oboje właściwie nie wzbudzają sympatii, ale przez to są autentyczni i pasują do konwencji. Rouk wypada na ich tle nieco bardziej mdło, stanowi dodatek do głównego duetu.
Ale żeby nie było tak różowo: zakończenie wydało mi się pospieszne, urwane. Liczyłam na jakąś bombę albo chociaż mocniej zarysowaną puentę, tymczasem okazało się nieco enigmatycznie, nie wyjaśniło wszystkich kwestii, które, moim zdaniem, wyjaśnione zostać powinny, jak chociażby natura ośmiornicy. (Aaaale ode mnie masz plusa za samo wykorzystanie ośmiornicy, hoduję jedną atramentową na dłoni i ogólnie bardzo te istotki lubię
).
Gdyby nie te niedopowiedzenia i niedociągnięcia końcówki, widziałabym Cię na podium. Przede wszystkim za klimat i interesujące kreacje postaci.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Folan!
Na początek uprzedzam, że komentarz będzie nieco brutalny, ale poniekąd zasłużyłeś, bo nie ułatwiłeś czytelnikowi lektury ;)
No, nie czytało się tego dobrze. Używasz barokowego, kwiecistego, pełnego ozdobników języka, ale jeszcze nie do końca panujesz nad takim stylem. Zdarza Ci się szykować bardzo mylący szyk zdań, momentami wpadałeś w purpurę, która zwyczajnie śmieszyła i wprowadzała jeno zamęt, czasami źle stawiasz przecinki, nadużywasz zaimków. Wszystko to sprawia, że narracja wydaje się kakofoniczna, jak dziesięć różnych orkiestr próbujących zagłuszyć się nawzajem.
A pod chaosem formy kryje się nie mniejszy chaos treści. Prawidła świata pozostają dla mnie zagadką, w postaciach co rusz się gubiłam (za dużo ich jak na opowiadanie), intryga zaś przerosła mój chłopski rozumek i ostatecznie nie wiem, co tam się wydarzyło.
Świat również wzbudził konsternację. Z jednej strony nawiązania do antyku, greckich bogów i mitologii, a z drugiej neony, alfabet Braille’a, pierogi oraz… Zanais ;)
Wrażenia po lekturze mam więc takie: działo się dużo, z wieloma postaciami, ale Pandorę z puszką temu, kto mi wyjaśni, o co w tym wszystkim chodziło.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Ananke!
Bardzo nie lubię pisać takich komentarzy i mam nadzieję, że nie poczujesz się zraniona, ale Twoje opowiadanie zupełnie do mnie nie trafiło. Przez 90% czasu nie miałam pojęcia, co się w ogóle dzieje w fabule, miałam wrażenie, że czytam ciąg niepowiązanych ze sobą scen, które do czegoś prowadzą, ale po skończonej lekturze nadal nie wiem, do czego. Zarówno świat, jak i historia, wydały mi się bardzo chaotyczne, umykało mi kto, z kim, gdzie i po co. Wiele akapitów czytałam po dwa albo trzy razy, żeby się zorientować w miejscu i czasie akcji.
Bardzo mi przykro, ale zmęczyłam się lekturą.
Z plusów mogę jednak wskazać na pewno Twoją wyobraźnię oraz kilka ładnych, poetyckich opisów. Myślę, że po prostu za dużo zostało w Twojej głowie, albo to ja nie zauważyłam jakichś istotnych niuansów potrzebnych do zrozumienia fabuły, chociaż, bogowie mi świadkami, starałam się czytać uważnie.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia przy pisaniu kolejnych tekstów!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Perrux!
Przygody Wichurki opisałeś lekko, całkiem zgrabnie, chociaż nie mogłam się oprzeć wrażeniu, podobnie jak Verus, że to opowiadanie kierowane do nieco młodszego czytelnika. Pomysł fajny, myślę, że spokojnie do dalszej eksploatacji, ale jakoś nie mogłam się “wgryźć” w historię. Przyznam, że mniej więcej w połowie zaczęły mnie trochę męczyć zarówno postać Wichurki z jej cocky attitude, jak i natłok szczegółów. (Teraz, z perspektywy czasu – dopisuję ten fragment komentarza kilka miesięcy po przeczytaniu tekstu – nie pamiętam z intrygi prawie nic.)
Więc, podsumowując, o ile światotwórstwo interesujące, zadbane, o tyle trochę legło na płaszczyźnie prezentacji pomysłu, która to wydawała mi się nieco zbyt chaotyczna, żeby czytelnik mógł sobie na spokojnie, bez poczucia przesytu, przyswoić wszystkie potrzebne informacje. Ale – jeśli Cię to pocieszy – chętnie poczytałabym coś jeszcze w tym świecie. Może coś nieco mniej skomplikowanego fabularnie albo dłuższego, żeby wszystkie fajne elementy uniwersum dobrze wykorzystać.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
A Loki generalnie miał bardzo podobne viby, też nigdy nie było wiadomo, co zza rogu wyskoczy, stąd skojarzenia XD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
I cóż mam z tym począć?:P
Bo mi ogólnie chodziło w uwadze pierwszej, że to, co sprawdza się w medium filmowym, nie sprawdza się tak samo dobrze w medium literackim :V Filmy mają zupełnie inne tempo, więc błyskawiczne dialogi nieraz tam pasują, książki siłą rzeczy są trochę “wolniejsze”. A viby działają niezależnie od tempa :P Mam nadzieję, że wyjaśniłam XD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Piszesz lepsze :P Ja najwyżej nieco bardziej obrzydliwy.
Czasem obrzydliwy znaczy lepszy :P
Miło mi, że nasze pojęcia dark fantasy są podobne. Istnieje też możliwość, że jesteśmy psychicznie zwichrowani ;)
A, to na pewno XD
Tego się nie trzeba obawiać.
Trzeba.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Trening zawsze się chwali <3 Miłego pisania horroru!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Greasy!
Fajny, organiczny półświatek z własnymi zwyczajami, regułami oraz powiedzonkami. Mam słabość do złodziejskich slangów, więc fajnie było zapoznać się z Twoją wersją :3
Trudno polubić Ernesta. Rozumiem, że typ miał być zwykłym, narwanym młodzikiem, ale był w nim pewien dysonans, który nieco działał mi na nerwy. Z jednej strony zielony, potrzebuje przewodnika po fachu złodziejskim, ma skłonności do impulsywnego postępowania, z drugiej zaś – okrada swoich ziomków (bez żadnych konsekwencji), pyskuje, zachowuje się arogancko. Sama antypatyczność bohatera nie jest oczywiście wadą tekstu, rzucam jedynie moimi przemyśleniami.
Dziwi fakt, że nigdy wcześniej nie słyszał o tych zegarach, skoro wszyscy dookoła zdawali się o tym wiedzieć – w końcu natykał się na nowe zegarki, gdziekolwiek się udał. Bardzo wygodne zrządzenia losu notabene.
Złodziej postanowił działać, choćby nawet po to, by się rozejrzeć po poddaszu. Musiał w końcu wrócić do kamratów, a nie chciał wracać z pustymi rękami.
Ale właściwie czemu? Wyszedł, kiedy wszyscy spali, nikt nie wiedział, gdzie i po co poszedł, więc nie ciążył na nim żaden obowiązek. Więc po co głupio ryzykować?
Fajny pomysł na zegary, ale mam poczucie niewykorzystanego potencjału. Tutaj można upchnąć naprawdę solidne fajerwerki, pobawić się konceptem (patrz Incepcja czy Tenet), tymczasem u Ciebie akcja jest krótka, ledwie prześlizgujesz się po tym oceanie możliwości, który otworzyły przed Tobą magiczne zegary.
Podsumowując: nie umiem dokładnie określić, co mi nie zagrało w tym tekście, ale nie zachwycił. Jest poprawny, czytało się dobrze, ale ostatecznie mam wrażenie niedosytu. Przydałoby się jeszcze porządnie przetrzepać tekst, bo zauważyłam sporo literówek, gramatycznych zawirowań i niezręczności. Przecinki również trochę wymknęły się spod kontroli.
Dziękuję za udział w konkursie i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Caern!
Przyznam szczerze, że miałam ogromny problem z napisaniem komentarza, bo Twój tekst jest obiektywnie dobry, ale coś mi w nim nie zagrało.
Najmocniejszym punktem jest główna bohaterka. Fantastyka skandalicznie rzadko sięga po taki typ postaci: wyraziste kobiety w średnim wieku. Może aż nazbyt wyraziste, bo w pewnym momencie zaczyna wypadać na tle innych postaci jak nakoksiony superman między przedszkolakami.
Motyw złodziejski nieco przewrotny, przynajmniej z pozoru, dopóki prawda nie wychodzi na jaw. Takie wodzenie czytelnika za nos bardzo na plus.
Świat przedstawiony z początku robi wrażenie ciekawego, ale w moim przypadku zaciekawienie dość szybko ustąpiło miejsca zmęczeniu. Nie eksplorujesz żadnego aspektu swojego uniwersum głębiej, wspominasz za to wiele rzeczy i nazw, które nigdy nie zostają później wykorzystane. Przez to trudno się opędzić od myśli, że chciałeś w ten sposób powiedzieć: "Patrzcie, mam bardzo rozbudowane uniwersum, a na dowód rzucę w was 2137 nazwami własnymi, które nigdy nie doczekają się wyjaśnienia ani umiejscowienia w konkretnym kontekście". Przyznam, że gdzieś od połowy opka ten zalew nazw własnych, imion i wzajemnych zależności między wspomnianymi frakcjami zaczął mnie nużyć i musiałam walczyć ze sobą, żeby dociągnąć do końca opowiadania.
Z plusów: świat bardzo mocno kojarzył mi się z Grishaverse Leigh Bardugo; tylko w bardziej dorosłej odsłonie. To nie wada, porównanie do świata Szóstki Wron dało mi jakiś punkt zaczepienia dla wyobrażania sobie Twojego uniwersum; punkt, którego Ty nie dałeś ;)
Najsłabszym punktem opowieści były moim zdaniem fragmenty, w których dochodziło do akcji. O ile dialogi wypadają bardzo naturalnie i widać, że masz do nich dryg, o tyle opisy akcji wydawały się suche, zdystansowane, wręcz, momentami, skrótowe. Nie pobudzały wyobraźni, nie budziły emocji.
Dziękuję za udział w konkursie, gratuluję piórka i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Zygfrydzie!
Początek przyciężkawy, telling bez showingu, niezbyt emocjonalnie angażujący. Prawdę mówiąc czekałam z niecierpliwością, aż skończysz streszczać historię życia Isny i pokażesz mi wreszcie świat. (I'm a sucker for floating rocks.) Zwłaszcza że historia Isny nie była tak naprawdę do niczego potrzebna – nie dowiedziałam się z niej niczego o bohaterce, nie była jakoś szczególnie ciekawa, nie była niezbędna do zrozumienia czegokolwiek. Tak naprawdę opko spokojnie mogłoby się zaczynać od spotkania z bratem w gospodzie, a kilka niezbędnych informacji zawsze można wrzucić tu i tam w dalszej części rozmowy. Początek byłby dzięki temu dynamiczniejszy.
Światotwórczo mocno kojarzyło mi się z Łowcami smoków, moją ukochaną bajką z dzieciństwa. Motyw unoszących się skał i latających między nimi statków to nic nowego, pojawił się już w wielu tytułach, ale to jedna z tych estetyk, które nigdy mi się nie znudzą. Jest coś niezmiernie urzekającego w wizji lądów dryfujących przez przestworza, podobnie rzecz się ma z latającymi statkami (takimi legitnymi, drewnianymi statkami z żaglami i w ogóle).
Świat stworzyłeś bogaty i interesujący, a specyfika Twojego heistu jest świetnie do niego dopasowana. Świat nie jest tylko jedną z części składowych "Erozji" – jest w pełni wykorzystany, stawia przed bohaterami unikatowe przeszkody i narzuca im konieczność szukania rozwiązań zgodnych z prawami, które rządzą tym uniwersum. Nie wiem, czy nie popadam w tym momencie w zbytnią bełkotliwość, ale mam nadzieję, że rozumiesz, co próbuję przekazać. W regulaminie pisaliśmy o tym, żeby uczestnicy "wykorzystali w pełni elementy świata przedstawionego" i dokładnie o to nam chodziło.
Szkoda tylko, że opowiadanie tak wolno się rozpędza. Początek mnie nużył, miałam wrażenie, że jest po prostu zbędny. Ale już od momentu samego włamu lektura stała się znacznie płynniejsza, historia "gęstsza", śledziłam ją z zainteresowaniem. Postaci do końca wydawały mi się nieco papierowe – nie były bohaterami, lecz nośnikami historii, potrzebnymi, żeby wykonywać działania wymyślone przez autora i pchać opowieść do przodu. Na tym polu szczególnie kuleje Nadzieja – miała być strażniczką, a tymczasem kiedy ma w końcu okazję rzeczywiście czegoś strzec, chowa się przed intruzami, nawet nie próbując stawić im czoła.
Zdziwiły mnie drewniane miecze. Rozumiem, nie mieli materiału do zrobienia prawdziwych, ale w takim razie czemu upierać się przy kształcie miecza? Już nie lepiej zrobić włócznię z kamiennym grotem albo chociaż jakąś solidną pałkę?
Pomysł na sprowadzenie lądów na dół, choć sam w sobie fajny, nie wydaje się rozsądny z punktu widzenia postaci. Jak już zauważyli poprzedni komentujący, trzeba być prawdziwym ignorantem, żeby założyć, że takie dupnięcie z wysokości nie skończy się istną rzezią. Mam ogólnie wrażenie, że ta historia, odmienianie świata, ma trochę zbyt duży rozmach jak na opowiadanie. Tutaj przydałby się książkowy format, wyraźniejsze zaznaczenie motywacji bohaterów, rozbudowanie ich procesu decyzyjnego itd. No i w dłuższym tekście uniknąłbyś skrótowości – najpierw we wprowadzeniu, a potem w końcówce. Bo od momentu zatonięcia przyjąłeś formę narracji, która mi się skojarzyła z filmowymi migawkami, pokazującymi na szybko jakiś długotrwały proces.
Dziękuję za udział w konkursie i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, krzkocie! (Tak się to odmienia?)
Od początku bardzo spodobała mi się narracja, lekka, podszyta humorem, powiedziałabym, że samoświadoma (wybroniłeś się na przykład z dialogowego infodumpu tym: Chłopak nie dawał za wygraną, cierpliwie tłumacząc partnerce rzeczy oczywiste.) Tak napisane historie bardzo lubię, czytanie sprawia wtedy radochę nie tylko na płaszczyźnie fabularnej, ale i na poziomie zdań: w narracji, w dialogach (zwłaszcza w tym, jak Mal i Abe sobie dogryzają), w bohaterach, którzy są "żywi" i niepozbawieni osobowości.
Sama fabuła obfituje w zwroty akcji i chociaż nie ma w niej nic szczególnie oryginalnego, to jednak udało Ci się stworzyć przepisową opowieść złodziejską. Fajnie przemyślałeś sprawę zarówno włamania, jak i napotkanych przez bohaterów przeszkód. Podobało mi się to, że kolejne trudności pojawiają się wraz z rozwojem wydarzeń, podbijając stawkę i cały czas podtrzymując czytelnicze zainteresowanie. Minusem jest to, że praktycznie za każdym razem to magia stanowi idealne rozwiązanie problemów. Bardzo to wygodne, bo pozwala dowolnie naginać reguły, w zależności od tego, czego autor potrzebuje. Podobnie wygodny był fakt, że dziwnym zrządzeniem losu, przypadeczkiem zupełnym, księżniczka postanowiła pomóc Aberusowi i Mal. A co by zrobiła, gdyby nie napatoczyła się akurat na dwójkę włamywaczy nadających się idealnie do zadania, które przed nimi postawiła?
Kolejny minus: końcówka. Nie ma niczego złego w otwartych zakończeniach, czytelnik może sobie wtedy potworzyć własne headcanony, pointerpretować, zastanawiać się. Tylko że… cóż, Twoja końcówka jest chyba nazbyt otwarta. Zupełnie jakby limit przygryzł w pięty, na pokładzie HMS Krzkot wybuchła panika i trzeba było błyskawicznie płynąć do jakiegoś brzegu – a jedynym, który znalazł się w pobliżu, był brzeg Wyspy To Be Continued. I głównie przez to (oraz przez magia ex machina) minąłeś się z podium o włos.
Pamiętam to uniwersum z Czerp z życia, póki trwa i już wtedy mi się podobało. Tutaj jest lepiej; historia wydaje się dojrzalsza, widać, że poczyniłeś postępy. Potrafisz pisać lekko i wciągająco, i tchnąć życie w swoje postaci. To, moim zdaniem, bardzo cenny talent i warto go wykorzystać do napisania czegoś dłuższego :3
Dziękuję za udział w konkursie i życzę powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Golodh!
Szalone opowiadanie. Misz-masz gatunków i konwencji, akcja non-stop, spora dawka humoru. Postaci sympatyczne, zwłaszcza Łajka <3
Tempo wydawało mi się momentami nazbyt podkręcone – w opku nie ma właściwie ani chwili na złapanie oddechu, wydarzenia dzieją się szybko i jedno po drugim. Do tego dochodzi dużo krótkich akapitów (które zawsze podkręcają tempo, moim zdaniem) oraz błyskawicznych dialogów, które oczami wyobraźni widziałam jako serie wystrzeliwanych niczym z karabinu przekomarzanek, coś w stylu współczesnych filmów akcji, Marvela itd.
Sęk w tym, że wsadziłeś tu tak dużo ozdobników, że momentami ginęło pod nimi sedno opowiadania. Trudno mi było nadążyć za akcją, kiedy trzeba było jednocześnie pilnować postaci, żeby się w nich nie pogubić, szukać nawiązań, śledzić rozwój fabuły itd. Problem z tym opkiem określiłabym jako "albo mniej, albo więcej" – albo mniej wszystkiego, albo więcej objętości, żeby móc wprowadzać czytelnika w świat stopniowo. Jasne, nie jest to tekst oparty na światotwórstwie, które jest raczej umowne i z przymrużeniem oka, ale mimo wszystko ten chaos momentami męczył.
Kolejna sprawa, która wpłynęła na poziom satysfakcji z lektury, to łatwość, z jaką bohaterowie po prostu weszli do skarbca. Trudno w ogóle mówić o włamie, kiedy kiedy skarbiec stoi otworem :P Podobnie rzecz się ma właściwie ze wszystkim – żadne wyzwanie nie stanowi wyzwania, że tak powiem. Nadal jest to sympatyczna opowiastka, przy której można miło spędzić czas, ale emocji w trakcie lektury czytelnik raczej nie doświadczy, a historia nie zostanie w głowie na dłużej.
Z jednej strony narzekam, ale z drugiej – wiem, że to miał być absurd, fantastyka z przymrużeniem oka, i to udało Ci się dobrze uchwycić. Żarty w większości mnie bawiły, były sympatyczne. Sam pomysł, żeby połączyć w jedno tyle pozornie sobie obcych postaci, konceptów i konwencji również zasługuje na uchylenie kapelusza, nawet jeśli do chęci zerwania okrycia z głowy nieco brakuje xD Plus na pewno za viby w stylu Strażników Galaktyki czy Lokiego (wiem, że czekałeś na ten komplement, wiem o tym, nie zaprzeczaj, ja wiem).
Przejrzeć kolejny stos, sprawdzić pod obrazem, może między posągami dwóch jednakowych kaczek…
:>
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Szonato!
Bardzo ładnie napisany tekst. Plastyczność opisów i lekka poetyka, która na szczęście nie wpada w zbytnią kwiecistość i purpurę, są chyba największymi atutami tego tekstu. Przepłynęłam przez tę historię bez większych zakłóceń. Z technikaliów: zatrzymałam się właściwie wyłącznie na "jedwabiście bladej" twarzy. Jedwabisty, czyli gładki. Jedwabista bladość wywołała zgrzyt. Poza tym jednak bardzo ładnie malowałaś przed moimi oczami obrazy, a vibe całego opka mocno mi się kojarzył z Miyazakim, co proszę odczytywać jako duży komplement – totalnie widziałabym tę historię jako jakąś ładną animację.
Na samym początku miałam lekkie wrażenie przytłoczenia informacjami: mamy sporo gadania o mocach bohaterki, wyjaśnienie jak działają, zaraz potem kawałek o zarazie, a wszystko podane bezpośrednio w narracji. Zwykle nie jestem przeciwko infodumpom, uważam, że to normalne narzędzie narracyjne i można z nich korzystać, ale akurat w przypadku Twojego tekstu coś mi w nich nie zagrało. Może fakt, że znalazły się na samym początku i zamiast mocnego "wejścia" w historię, zarzucenia haczyka, dostałam sporo podanych na sucho danych, potrzebnych do zrozumienia tekstu.
Niemniej opowiadanie ciekawe, osadzone w interesującym świecie, który chętnie poeksplorowałabym dalej. Było tu dużo elementów, które mnie zaintrygowały, jak na przykład zaraza, moce bohaterki czy jej relacja z siostrą oraz obietnica złożona matce. Ślimakowi czarna diaskia skojarzyła się z Hanahaki, mi z kolei przypominała softową wersję grzybowej zarazy z cyklu o Ambergris Vandermeera.
Trochę szkoda, że bohaterce wszystko przychodziło bez większych trudności, a rozwiązanie problemów wygodnie wynikało z prawideł świata, jak choćby przemiana w myśl. Bohaterka musi się zamienić w myśl, żeby osiągnąć cel, a świat akurat dopuszcza możliwość, by istoty materialne przemieniały się w myśli. Nie zrozum mnie źle, motyw myślowej kradzieży bardzo mi się podobał, nasunął skojarzenia z Incepcją. Po prostu rozwiązanie pojawiło się w sposób wręcz cudowny i dlatego uderzyło jako swego rodzaju imperatyw. Zwłaszcza, że wcześniej nie było ani słowa o zdolnościach bohaterki do przemiany.
Pomijając jednak te drobne uwagi, opowiadanie czytało się bardzo przyjemnie i szybko. 60k znaków zleciało jak z bicza strzelił. Plastyczność opisów – miodzio.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w dalszym pisaniu!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Bardzie!
Przyznam szczerze, że początek mocno mnie odrzucił z powodu nawałnicy nazw własnych, które na tak wczesnym etapie tekstu niczego czytelnikowi nie mówią i głównie wprowadzają zamęt. Trochę przeszkadzało mi także, że często gubi się podmiot i nierzadko nie wiadomo, o kogo w zdaniu chodzi. Szczególnie mocno widoczne było to w przypadku sceny walki, kiedy zginął Heim – czytałam ją ze trzy razy, a nadal nie jestem pewna, kto tam kogo postrzelił, kto był dryblasem, kto szpiegiem, kto agentem. Dość długo trwało, zanim zaczęłam się orientować, kto jest kim i jaką rolę odgrywa, że już nie wspomnę o zawiłościach politycznych i skomplikowanej sieci relacji pomiędzy zainteresowanymi frakcjami. Z uwag dorzucę jeszcze: przecinkologia i błędy w zapisie imion postaci (Hiem zamiast Heima, Firg zamiast Friga itp.), czasami źle zapisany dialog lub dziwny szyk zdania.
Fabularnie tekst wydał mi się dość letni – niby jest quest, jest drużyna, jest skok, ale zabrakło mi w tym pazura, czegoś oryginalnego, co wyróżniłoby "Wieżę Ansalemiego" spośród innych, podobnych opowieści. Bohaterowie to chodzące archetypy, z którymi trudno sympatyzować czy przejąć się ich losami, bo zwyczajnie zabrakło w nich życia, charakteru. Najlepiej wypada Frig, bo on jeszcze przynajmniej ma jakąś iskierkę osobowości, ale nadal jest bardzo stereotypowym wyszczekanym złodziejem.
Natomiast od początku chwycił mnie klimat, trochę grimdarkowy z domieszką Abercrombiego. Od razu dało się wyczuć brud i brutalność tego świata, lubię taką stylistykę. Szkoda tylko, że ostatecznie worldbuilding również okazał się bardzo schematyczny i niewykraczający poza dobrze już wszystkim znane w fantasy schematy.
Dziękuję za udział w konkursie i powodzenia w pracy nad kolejnymi tekstami!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Cezary!
Początek wprowadził mi pewien dysonans: z jednej strony masz ewidentnie okołowspółczesny świat, z drugiej – zarówno sposób wysławiania się postaci, jak i forma zalotów Jakuba, wydają się żywcem wyciągnięte z romansidła z końcówki dziewiętnastego wieku. Potem dialogi stają się już nieco naturalniejsze. Całość ogólnie czytało się nieźle, chociaż kilka fragmentów było, w moim odczuciu, przegadanych.
Mam poważne wątpliwości co do motywacji Jakuba. Albo inaczej, bardziej wprost – jaki ciąg myślowy doprowadził zdrowego człowieka do konkluzji, że jeśli ukradnie Marię, zdobędzie jej serce? Co miałoby mu to dać? Większość ludzi na miejscu Marii zareagowałaby całkiem uzasadnionym wkurłem i dziwię się, że Jakubowi nawet przez myśl to nie przeszło. Można by to uzasadnić faktem, że Jakub był w jakiś sposób zaburzony, ale na początku nic tego nie sugeruje.
Kolejnym zgrzytem wydała mi się scena, w której Maria odbiera telefon od obcego mężczyzny, który przekazuje jej enigmatyczną i cokolwiek niepokojącą wiadomość, a Maria… po prostu jedzie się z nim spotkać? Sama, w ustronnym miejscu, nie mówiąc nikomu, gdzie się udała? Troszeńkę to niepoważne z jej strony i trudno mi sobie wyobrazić ogarniętą laskę z dużego miasta, która postępuje w taki sposób. Później, już na wieży ratusza, wchodzi niby wyjaśnienie, że sądziła, iż zwariowała: biorąc to pod uwagę i wykazując się odrobiną dobrej woli, można zatem dopowiedzieć sobie, że była zdesperowana i chciała za wszelką cenę dowiedzieć się prawdy. Ale, jeśli o to właśnie chodziło, to moim zdaniem powinno być mocniej podkreślone, pokazane w tekście, a nie tylko napomknięte gdzieś tam mimochodem w dialogu. Nie jest zadaniem czytelnika, żeby łatać dziury logiczne i dopowiadać rzeczy pominięte przez autora.
Końcówka wprowadza kolejne zgrzyty, tym razem w stosunku do reszty tekstu. Zacząłeś od niewinnego romansu, przeszedłeś do absurdu, skończyłeś horrorem. Nie byłoby to błędem, gdyby nie to, że przejścia pomiędzy tymi konwencjami zachodzą nagle, niezbyt płynnie, jakbyś sam nie do końca wiedział, jaki tekst chcesz napisać.
Podsumowując: nie było źle, ale moim zdaniem Twoje opowiadanie stanęło w rozkroku pomiędzy komedią a dramatem i nie wybrzmiało jako żadne.
Dziękuję za udział w konkursie, życzę powodzenia przy kolejnych tekstach!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Zan!
Czuję się niemal niekomfortowo z tym, jak bardzo udało Ci się wstrzelić w moje gusta xD Aż sprawdziłam, czy wszystkie moje notatniki są na swoim miejscu, bo zaczęłam w pewnym momencie podejrzewać, że musiałeś je ukraść i przeanalizować, żeby zrobić bezczelny gravservice. A potem złapała mnie zazdrość, bo Twoje opko to dokładnie taki typ literatury, który sama chciałabym pisać, a przy tym znacznie odważniejszy, poważniejszy i sprawniejszy niż najlepsze, na co mnie byłoby kiedykolwiek stać.
Prawdę mówiąc, nie chce mi się wypisywać wszystkich zalet tego tekstu, zresztą inni już się dobrze Tobą zajęli, więc ode mnie dostaniesz krótko: wszystko w tym opowiadaniu leży tam, gdzie leżeć powinno, gra, buczy i bangla. Znakomicie wykreowany świat, interesujący bohaterowie, odpowiednia doza obrzydliwości czyniąca fantasy prawdziwie dark. Zajebisty tekst, świetnie się bawiłam i chyba nie muszę mówić, że mocno liczę na to, że kiedyś do niego wrócisz? Najlepiej w jakiejś dłuższej formie.
Dziękuję za udział w konkursie, gratuluję zwycięstwa, ale powodzenia w dalszym pisaniu nie życzę, bo staniesz się zbyt potężny xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Żongler!
Bardzo dobrze się bawiłam na Twoim opowiadaniu, głównie dlatego, że jest przyjemnym (hehe) połączeniem dark fantasy i body horroru, a takie rzeczy są dla mnie mniam mniam (hehe). Ledwie zobaczyłam tytuł, byłam jak yesss. W dodatku używasz bardzo smakowego języka, ładnie malujesz obrazy… co jednocześnie okazało się swego rodzaju pułapką, bo – patrząc na tekst z perspektywy czasu – styl i estetykę pamiętam znacznie lepiej niż fabułę.
Fabularnie, choć nie zabrakło intryg i twistów, jest znacznie mniej różowo (tudzież purpurowo :p). Być może zabrakło znaków, być może ja nie czytałam wystarczająco uważnie, nie wiem. W każdym razie odniosłam wrażenie, że zabrakło jakiegoś czytelniejszego wyjaśnienia intrygi, porozrzucania większej liczby tropów dla odbiorcy, przez co twist wydaje się wyskakiwać z przysłowiowego wiadomo czego. Możliwe, że po prostu zbyt wiele grzybków wpadło do za małej miseczki barszczu. Możliwe, że przydałoby się pełnowymiarową książkę napisać (szturch-szturch).
Brawa wszelako należą się za to, że uczyniłaś swój świat tak uroczo paskudnym, a postaci skonfliktowanymi i generalnie również paskudnymi. Nikt tu nie budzi jakiejś szczególnej sympatii, ale praktycznie wszyscy są wyraziści, dążą do czegoś, knują i podrzucają sobie kłody pod nogi. Lubiem.
Marudzę, ale już tak mam, że łatwiej mi wskazywać, co się nie podobało. Nie zmienia to faktu, że przyjemnie się było zanurzyć w dopracowanym i ponurym świecie, który wykreowałaś, i że klimat mnie uwiódł. Bo tym dla mnie to opowiadanie stoi: gęstym jak gnijąca krew klimatem, stałym poczuciem zagrożenia, opisami plagi. No, podziałało to na wyobraźnię, co Ci będę gadać.
Dziękuję za udział w konkursie i gratuluję zajęcia drugiego miejsca <3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Rabarbarianie!
Wincyj!
Bardzo dobrze się czytało, szybkie tempo, ciągła akcja, pościgi, ucieczki. W ogóle się nie czuło, że znaki zatankowane pod korek. I bawiłam się świetnie <3
Ten świat ma naprawdę potencjał i najbardziej mi się podobały chyba właśnie te wstawki światotwórcze: takie drobne rzeczy, jak nazwy dzielnic (Kloaka i Brzuch, obrazowe i w klimacie) czy odpowiednio stylizowane przekleństwa robią zawsze największą robotę, bo powołują ten świat do życia. Widać, kiedy autor dobrze się czuje w uniwersum, które wykreował i w tym przypadku też tak jest. Ale to jest też miecz obosieczny, bo rozbudzasz w czytelniku apetyt na więcej i potem jest smutek, gdy okazuje się, że ten przeklęty limit nie pozwolił uwzględnić wszystkich smaczków. (Cały ten akapit czytaj jako zawoalowane Pisz wreszcie ahmesksiążkę, leniu, or else.)
Druga sprawa to Ahmes. Niby klasycznie, rogue with a heart of gold, z niewyparzoną mordką i attitude, było tego w literaturze już mnóstwo, ale to jest jeden z tych motywów, które mi się nigdy nie znudzą. No i nie sposób nie poczuć do Ahmesa sympatii. Bardzo lubię, kiedy charakter bohatera przesącza się do narracji i niejako nadaje kształt sposobowi opowiadania historii. Na przykład w tym fragmencie:
Przypasałem sakwę i wcisnąłem do niej aszu. Najchętniej zaszyłbym ją w sobie, połknął, cokolwiek. Takie bogactwo…
Niby prosty akapicik, mający uzmysłowić czytelnikowi, że przedmiot jest cenny, ale podałeś to w taki sposób, że to mówi sporo także o bohaterze. Ahmes wnosi sporo humoru, zadziorności, ironii – w tym autoironii, co się bardzo ceni – i jest dzięki temu wyrazisty. Takich bohaterów lubię :3
Złodziejstwo również na poziomie. Klasyczny heist, nutka przekrętu, twist. Jakaś bardziej wybredna część mnie chciałaby oczywiście więcej – więcej "zaplecza" planowania heistu, więcej problemów po drodze, itd – ale tak jak jest, nadal jest bardzo dobrze.
Natomiast ze zgrzytów, to trochę mnie drażniła zaimkoza, tu i ówdzie trafiły się niepasujące do kontekstu słowa czy inne pierdoły. Ale nie przeszkadzały za bardzo w lekturze, ostatecznie wciągnęłam się w tę opowieść na tyle, że właściwie nie zwracałam uwagi na potknięcia. Dopiero w końcówce trochę się zatrzymałam – widać, że limit zaczął podgryzać w pięty, w związku z czym scena w podziemiach jest niezbyt jasna, trudno nadążyć za wydarzeniami.
Bardzo udane opowiadanie, idealnie wpisujące się w tematykę konkursową (i przy okazji w osobiste gusta przynajmniej 1/3 gremium jurorskiego xD).
Czekam na kontynuację Ahmesa, a tymczasem dziękuję za udział w konkursie i gratuluję zajęcia trzeciego miejsca w konkursie :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Kromkusie!
Bardzo fajen opek heistowo-kidnaperski. Językowo byłoby nieco do szlifowania (przynajmniej w tej wersji, którą czytałam, ale pewnie większość rzeczy już poprawiłeś, jeśli dostałeś łapankę od czytelników), ale jako juror autorytarnie nadałam sobie prawo olewania łapanek i skupię się wyłącznie na kwestiach fabularnych i tak dalej.
Podobała mi się dynamika i konstrukcja opowieści, historia właściwie cały czas podtrzymywała moje zainteresowanie, nawet w momentach przestoju akcji, a to za sprawą ciekawej relacji między Liją i Agrafem. Duet damsko-męski jest często eksploatowany, ale tym, czego w literaturze fantasy zdecydowanie brakuje, są małżeństwa.
No i ciekawe realia świata przedstawionego, tu znowu poszedłeś niesztampowo w stronę inspiracji latami dwudziestymi (o ile dobrze sobie to wszystko wyobrażałam xD). Przez to z kolei powiało trochę gangsterskimi klimatami a'la Peaky Blinders, co również mi się podobało.
Akcja złodziejska przemyślana. Ogromny plus za ciągłe podbijanie napięcia i piętrzenie przeszkód przed bohaterami. Szkoda tylko, że Agraf ostatecznie uratował się właściwie dzięki szczęśliwemu zrządzeniu losu, a nie własnej pomysłowości czy umiejętnościom. To jest jednak minusik o marginalnym znaczeniu, bo najważniejsze założenia konkursu – ciekawy heist w ciekawym świecie przeprowadzany przez ciekawe postaci – zostały spełnione.
Nie lejąc już wody: udany, fajnie przemyślany tekst. Dzięki za udział w konkursie i gratuluję zajęcia czwartego miejsca!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Dobra, macie wyniki, łapczywe pelikany.
three goblins in a trench coat pretending to be a human

Oto nadszedł moment, na który wszyscy czekaliście, ale którego nie spodziewaliście się tak szybko! Niniejszym prezentujemy Wam wyniki konkursu „Honor wśród złodziei”!
Rywalizacja o tytuł najlepszego portalowego złodzieja była niezwykle zażarta, podobnie jak dyskusje w gronie jury. Nasze zadanie okazało się równie trudne, jak Wasze, zwłaszcza że musieliśmy pracować w okrojonym składzie. Cień Burzy musiał z przyczyn osobistych zrezygnować z jurorowania, niemniej do końca wspierał nas (z cieni) swoją obecnością. Po wielu dyskusjach i debatach wraz z Verus wyłoniłyśmy zwycięzców.
Bez dalszego pitolenia, oto podiumiści:
Miejsce 3. skradzione i skonfabulowane przez BarbarianCataphract: Kradzieże i konfabulacje
Miejsce 2. dotknięte plagą przez Żongler: Przyjdź, Królestwo Plagi
Miejsce 1. zjedzone przez Zanaisa: Prawdy ukryte w mirażu
< minuta oklasków >
Ale! Obiecaliśmy Wam niespodziankę, więc niniejszym z radością ogłaszamy, że nasze podium jest lepsze niż inne podium i ma aż CZTERY miejsca! A na miejscu czwartym kwitnie podlewany wódeczką Krokus: Miłość, śmierć i wódka
< kolejna minuta oklasków >
Ale to wciąż NIE WSZYSTKO, bynajmniej.
O tutejszej Gildii Złodziei nie wiadomo praktycznie nic. Tak naprawdę nie ma nawet pewności, że w ogóle istnieje (wszelkie dowody znikają w tajemniczych okolicznościach). Ale jedno można o niej bez Cienia wątpliwości powiedzieć – jest niezwykle potężna, a jej wpływy sięgają daleko. Bardzo daleko. I tak oto, jak głosi plotka (za powielanie której ktoś może wykraść Wam krew z aorty, więc ciii…) Mistrzowie Gildii (o ile istnieje), nad wyraz ukontentowani postępami młodych adeptów sztuki złodziejskiej, osobiście udali się na najwyższą wieżę największego w Nowofantastykolandzie zamku (wiecie Czyjego zamku), pokłonić się (wiecie Komu), zdać raport i wykraść trochę łaski dla wiernych poddanych. Wśród łupów znalazły się:
ROCZNA PRENUMERATA Nowej Fantastyki dla zwycięzcy oraz dwakroć po jednokroć PÓŁROCZNA PRENUMERATA Nowej Fantastyki dla zajmujących miejsca drugie oraz trzecie
< co najmniej dwie minuty oklasków >
Wybór zwycięzców nie był prosty, gdyż poziom zgłoszonych opowiadań okazał się bardzo wysoki. Wszyscy wykazaliście się wielką podstępnością, sprytem i talentem, wszystkim też serdecznie dziękujemy za udział w zabawie. Zwycięzcom gratulujemy i chylimy głowy przed ich kunsztem zarówno pisarskim, jak i złodziejskim. Wszystkim dziękujemy za cierpliwość i wyrozumiałość. I życzymy powodzenia przy kolejnych pisarskich przygodach!
Czwórkę laureatów proszę o skontaktowanie się ze mną w wiadomości prywatnej w celu ustalenia szczegółów wysyłki nagród konkursowych.
(Komentarze jurorskie od gravel i Verus pojawią się wkrótce, ale nie jesteśmy w stanie stwierdzić dokładnie kiedy. I na pewno nie wszystkie naraz.)
Bądźcie czujni, pilnujcie sakiewek i nie śpijcie na warcie, bo Was okradną.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
UWAGA, WAŻNE OGŁOSZENIE JURORSKIE:
Wyniki pojawią się.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Gratki!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Ambush, to teraz macie motywację, by dożyć co najmniej setki ;)
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Wyniki pojawią się przed nową wersją portalu.
Znajcie dobroć Jurorów.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Dobra, dej mnie jeden: Lato, 3:00
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
AI ma ograniczone zdolności rozumienia moich komend ;(
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Elas!
Językowo do lekkiego szlifu (przecinki, szyk, zaimkoza, czasami dość dziwne konstrukcje albo niepasujące do kontekstu słowa), ale czytało się nie najgorzej. Momentami miałam wrażenie, że tempo trochę siada, zwłaszcza w środkowej części opka – dużo opisów, w dodatku niezbyt porywających, trochę zaczynały mi na nich błądzić myśli – gdzie moim zdaniem zabrakło nieco dynamiki. IMHO w tekście na 20k znaków zawalanie większej części tekstu opisami tego, co dzieje się z ciałem/umysłem głównej bohaterki zadziała raczej na niekorzyść opowiadania, uśpi czytelnika.
Przez motyw latarni oraz związanej z nią anomalii mocno mi się kojarzyło z trylogią Southern Reach Vandermeera. Przypadek czy inspiracja?
Najciekawszy wydał mi się świat; po tak krótkiej formie trudno ocenić, ale widzę potencjał na dalszy rozwój uniwersum, można by interesujące rzeczy z niego wciągnąć.
Powodzenia w dalszym pisanku!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Biesiu 
Na ile pamiętam z bety, bardzo przyjemne opeczko, takie akurat do kawki, do poczytania na rozluźnienie. Chociaż pamiętam, że było też trochę mroczniejszych momentów, ale humor i drama dobrze się uzupełniały. No i na pewno opowiadanie zachęca do sięgnięcia po inne teksty osadzone w tym świecie :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Legancko 
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Jak z bicza strzelił. Kolejne dwa na pewno miną równie szybko :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
No wykrzaczyło się coś po drodze no xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Pełźniem, pełźniem.
Prosimy o cierpliwość, większość tekstów zatankowana pod korek, a w międzyczasie trzeba jeszcze pracować i czasami spać (o życiu nie wspominam, bo już nie ma na nie czasu xD).
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Odkupię te grzechy w postaci Aesuka, Ahmesa i Firari :>

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Dla mnie to opko klimatem stoi, klimatem i obrazami, które przywołujesz przed oczy czytelnika. Prym wiedzie tutaj ten fragment:
– Bo morze już nie jest dobrym domem. Morze jest złym domem, morze jest nieprzyjaznym domem.
– Powtarzasz to samo, tylko inaczej – sarknęłam i położyłam dłonie na biodrach. – Co jest nie tak z morzem?
– Morze się burzy, morze krzyczy, morze się pieni, morze wrze.
– Morze od zawsze się burzyło, pieniło i krzyczało. Ale wrzeć?
– Moje siostry poparzone, moje siostry uduszone, stworzenia morza brzuchem do góry obrócone.
– Poparzone, co? – Pogładziłam się po podbródku. – Morze goreje?
– Głębiny płoną, powierzchnia wciąż chłodna. Niedługo. Niedługo powierzchnia zapłonie, niebo zapłonie, chmury zapłoną, ziemia zapłonie.
Bardzo ładny, budzący ciarki fragmencik.
Widmo zagłady cały czas wisi nad bohaterką (która, żeby się czepnąć na siłę, jest bardzo niedopowiedziana, trochę jak niedorysowany szkic – ale szaleństwem byłoby się o to pultać w przypadku tekstu na tysiąc słów), a czytelnik czuje to od początku do końca.
Kliku za klimatu.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Bardzo misie.
Zręcznie rzucasz czytelnika na głęboką wodę, jednocześnie nie pozwalając mu zatonąć w braku wyjaśnień. Mamy krótką scenkę – no dobra, w zasadzie dwie – które ledwie z grubsza zarysowują jakieś tło, charaktery postaci, a jednak wszystko wybrzmiewa wiarygodnie, są emocje, napięcie, dialog, w który jestem w stanie bez problemu uwierzyć (w przeciwieństwie do niektórych przedpiśców, jak widać ;) mi się po prostu wydaje, że ludzka skłonność do kłótni i wbijania sobie szpileczek przezwycięża nawet widmo zagłady i czasami także w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzie nie dadzą rady współpracować). A najlepsze jest to, że pod tą pozorną skrótowością wydaje się kryć jakiś świat, pełniejsza opowieść o ciągnącym się od X lat konflikcie, doświadczenia bohaterów – gdybyś mi powiedział, że to wycinek jakiegoś dłuższego dzieła, uwierzyłabym bez zastrzeżeń i poprosiła o ciąg dalszy.
Fajna klamerka się tworzy na końcu, zarówno z tobołkiem pełnym kamieni, jak i powtórzeniem tytułowej frazy. No, ładne to po prostu, lubiem takie zabiegi.
Powodzenia w konkursie!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Dalej jestem ciekaw, czy mój tekst piórkowy dostałby od Ciebie głoś, ale też z drugiej strony, boję się trochę pytać, bo może powiesz, że nie :)
Jeśli po ogłoszeniu wyników konkursu nadal będziesz chciał wiedzieć, uwzględnię to w komentarzu jurorskim ;P
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Ich Jurorskie Mości!
W łaskawości Naszej zezwolę.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Caernie, nic się nie stało, portal się psuje czasem ;P
Krokusie,

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Po pytajnikach wnioskuję, że muszę uspokoić: wrócę z komentarzem po ogłoszeniu wyników konkursu ;)
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Interesujące zagadnienie.
In this essay I will
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Gratki potężne, niezmiernie cieszy, że autorzy na konkurs złodziejski takie sztosy wyprodukowali 
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Jasne, a gdyby czysto elektroniczna? Pytam hipotetycznie, to też, jak rozumiem, masa roboty :)
Format niczego nie zmienia, nadal trzeba w taki projekt włożyć środki, których jury nie posiada :P
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Przeczytałem wszystkie teksty konkursowe. Jestem zszokowany pomysłowością autorów.
Koalo, w imieniu swoim i pozostałych jurków dziękuję za Twoje zaangażowanie i zapał
Rzeczywiście, jakość tekstów konkursowych jest bardzo wysoka, co niezwykle mnie cieszy i napawa dumą. Już jedno piórko wpadło, mam nadzieję, że na tym się nie skończy :3
Nie odważę się oceniać i głosować.
A szkoda, bo autorzy na pewno by się cieszyli z dodatkowych opinii ;)
Jednego mi zabrakło. Oczekiwałem odniesienia do honoru złodziejskiego. Tylko w kilku opowiadaniach wspomniany został honor.
Honor złodziejski, choć pojawia się w nazwie konkursu, nie był elementem obowiązkowym, co zresztą podkreślaliśmy w regulaminie.
Greasy,
Oczywiście głupio coś sugerować organizatorom, którzy już i tak wykonali wielką pracę, tym bardziej czegoś się domagać. Zostawiam to tylko jako przemyślenie. Może taka antologia tematyczna byłaby fajną promocją portalu? Wiem też, że to jest ogrom niepłatnej pracy.
Zgadzam się, że fajnie byłoby skompilować antologię z tekstów konkursowych i w bardziej sprzyjających okolicznościach (więcej czasu, pieniążków i pojęcia o wydawaniu książek własnym sumptem), chętnie bym się tego podjęła. Niestety, jest to, tak jak mówisz, ogrom pracy, której na chwilę obecną nie bylibyśmy w stanie się podjąć :<
Mam też taką refleksję, że wiele tekstów po wygładzeniu jednej czy dwóch spraw w zasadzie byłoby materiałem książkowym.
Mam podobną refleksję i zamierzam rzucać takimi sugestiami w kilku komentarzach jurorskich ;)
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Znakomita wiadomość, Outta! :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Ziomeczki, ziomkinie i osoby ziomkowskie!
Dzisiaj upływa termin wpychania tekstów konkursowych do biblioteki. Przypominam, że jury czyta wyłącznie teksty, które dostały się do biblio i już ma sporo do przeczytania (21/28 tekstów w bibliotece, piękny wynik
), a do północy jeszcze wiele może się zmienić.
Dziękuję wszystkim za udział w zabawie, zarówno piszącym, jak i komentującym, klikającym, czytającym oraz po prostu plączącym się w pobliżu. Jestem z Was wszystkich bardzo dumna i cieszę się, że tłumnie ruszyliście do klawiatur!
Z pewnością chcielibyście dowiedzieć się czegoś na temat tego, kiedy podamy wyniki.
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Skryty, bardzo przykra sytuacja, ale, niestety, powszechna w środowisku wydawniczym. Nie wszyscy postępują w ten sposób, ale zdarza się to bardzo często i trzeba zachować stałą czujność. Obskoczyłam już kilka wydawnictw, głównie jako redaktor, i naukę z tego wyciągam taką, że zawsze trzeba domagać się umowy i w miarę możliwości trzymać jakąś kartę przetargową (np. nie wyślesz pliku z tekstem, dopoki nie dostaniesz umowy). W tym momencie zrobiłabym tak, jak sugeruje Golodh – upublicznij sprawę, zrób wydawnictwu najazd na social media, zostaw komentarze na insta czy fb. Kilka dni poślizgu to nic dziwnego, ale kilka miesięcy to już przesada.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Gratulacje dla obu opierzonych! A zwłaszcza dla Barbariana, który z virgin stał się chadem 
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Nigdy nie ma dobrego momentu na przedłużanie terminu.
A tak serio, to jeszcze kupa czasu jest, proszę nie wzdychać błagalnie, tylko napi… napisać tekst ;P
three goblins in a trench coat pretending to be a human
30000 znaków? Minimum! Jeszcze nigdy nie napisałem tak długiego tekstu.
Doskonała okazja, by spróbować.
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Dziękujemy, Ninedin
Czekamy bardziej niż na Gwiazdkę xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cześć, Darconie!
Bardzo dziękujemy za tak rozbudowaną recenzję, jest nam niezmiernie miło, że poświęciłeś czas nie tylko na przeczytanie tego grubaska, ale w dodatku na napisanie tak długiej opinii. Właśnie dla takich chwil człowiek pisze <3
Czarna okładka z czachą i czerwonym tytułem to świetne rozwiązanie. Jest ascetyczna i ale przez to wyróżnia się na tle innych kolorowych okładek z ilustracjami. Doskonale też pasuje do treści. Autor okładki, Michał Korta (zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa;) ), zrobił tu świetną robotę.
Oj, tak xD Od początku chciałam, żeby to mój tata zajął się projektem okładki, bo ma doświadczenie w fotografowaniu czaszek i tak zwany "zmysł artystyczny", i wiedziałam, że nie zawiedzie. Niestety zarówno matowa okładka, jak i wypukły napis są rzeczywiście podatne na uszkodzenia. Ale nie można mieć wszystkiego :P
Dziękujemy zarówno za pochwały, jak i uwagi. Cieszymy się, że świat i treść się podobały. Pierwszy tom był w dużej mierze nauką jazdy i zdarzyło się sporo potknięć. Gdybyśmy pisali to teraz, z dodatkowymi pięcioma latami doświadczenia w konstruowaniu fabuły i przekazywaniu niezbędnych czytelnikowi informacji w sposób płynny i nienudny, powieść wyglądałaby już zapewne zupełnie inaczej, z inaczej – i pewnie lepiej – rozłożonymi akcentami. W drugim tomie na pewno będzie już mniej "wyjaśniania", a więcej akcji. Teraz już zwracamy większą uwagę na dłużyzny i infodumpy, i mam nadzieję, że uda się to przełożyć także na płynność narracji.
Isztaret i Baraghod to nazwy, które jakbym już gdzieś słyszał w innych powieściach. Za mało wyróżniające się. Imiona i nazwiska bohaterów nie do wymówienia, większość zapamiętywałem jako ciąg znaków i nawet po przeczytaniu całości potrafię z pamięci wymienić tylko Ryttera i Rafiego.
Większość nazw i imion to zabawy arabszczyzną i hebrajszczyzną, więc z zasady muszą być łamańcami językowymi xD
Dosyć późno pojawią się żeńskie bohaterki, już zaczynałem myśleć, czy to czasem nie jakaś szowinistyczna powieść. :)
Przyznam, że czekałam na ten zarzut od początku xD I nie mam nic na swoją obronę, nie wiem, co się stało, że tak mało kobiecych bohaterek. Ale w drugim tomie będzie ich już więcej, po prostu musiały poczekać na swoją kolej xD
Teraz podsumowanie. Rozpisałem się tak, bo to najlepszy debiut, jaki czytałem. Wskoczyliście mocno na rynek! Bez dwóch zdań. Nie mogę się doczekać, kiedy kolejny tom.
*w tym momencie nastąpiła przerwa na popłakiwanie ze wzruszenia*
Ps. Gravel, może warto zmienić nic nie znaczącego w świecie fantastyki awatara na tego z Insta? ;) Obierasz tam właściwy kierunek.
Jestem przywiązana do mojego awatara xD Ale przemyślę.
Jeszcze raz, bardzo głośno i z serca: DZIĘKUJEMY! Takie recenzje dają niesamowitego pozytywnego kopa i motywują do dalszej pracy. Cieszymy się, że "Za kamień i za ciemność" przypadło Ci do gustu <3
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Graty! Bies to była przyjemna lektura, akurat na zimowy wieczór <3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Najbardziej nieironicznie jak się da, życzę dobrej zabawy :> I gratulacje oczywiście.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
To spokojniej zdążysz całego Abercrombiego przerobić i jeszcze Martina napocząć xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Życzę smacznego wszystkim, którzy zamierzają przeczytać/już czytają :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Arnubis, to nie są szczurze szczątki na okładce!!
We don’t talk about nieszczurze szczątki na okładce!!
Pozdrawiamy Świngwardię 
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Gratulacje! Zawitam do opowiadań Krara i Greasy’ego asap, obiecuję.
Gravel w ramach warna powinna nie mieć możliwości zrezygnować z kolejnego roku lożingowania. :3

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Pozdrawiamy Perliczkę!
Bosman, zapraszam na priv tutaj albo na discordzie ;P
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
*excited Odór noises in the background*
three goblins in a trench coat pretending to be a human
A zastanawiałam się, o co z tym kciukiem chodziło xD
Barb, dawaj zdjęcie!
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Wpadaj, kiedy chcesz 
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Iluzja, Greasy, dziękujemy pięknie 
Ambush, tak jakoś wyszło xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
fmsduval, bruce, dziękujemy 
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Za rok? Szalony optymizm z Twojej strony xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
To ta książka jest nagrodą w złodziejskim konkursie?
No, innej nie mamy xD
Dzięki! I mam nadzieję, że wena, czas i motywacja już ukradzione :piesek:
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Kazik12, znaki ze spacjami, tylko pamiętaj, że licznik portalowy kłamie i pokazuje inne liczby niż edytor xD
three goblins in a trench coat pretending to be a human
– Dzieciaka nominował do Piórka – mruknął Arnubis, kręcąc ryjem z niedowierzania.
– Beryl na pewno wie, co robi – odparła Verus, obserwując oddalającego się herolda.
Spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem.
Przepiękne xD
Bardzo hermetyczny tekst, ale czytanie i wyszukiwanie easter eggów sprawiło mi dużo radości. No i dzięki za szczura wierzchowego, zawsze takiego chciałam 
Klikam, bo mnie uśmiechnęło, a to się nieczęsto zdarza w przypadku pastiszów.
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Dziękujemy za gratulacje 
oidrin, niestety na WTF nas nie będzie :c
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
W razie jakichkolwiek wątpliwości: słuchajcie Finkli.
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Taki obrazek AI wypluła dla promptu “burning distillery” xD Cieszę się, że się podoba!
Pozdrówka i powodzenia <3
three goblins in a trench coat pretending to be a human

three goblins in a trench coat pretending to be a human
Przeczytałem "ciepłe kucyki", które w zestawieniu z padającym później "kakao" mnie nieco zaniepokoiło :P
Yyy, Outta, zawróć z tej drogi póki możesz xD
Czy tytułowe nawiązanie do nicków zamierzone? :P
Żeby było śmiesznie, to nie, nawiązania są zupełnie przypadkowe i zostały mi uświadomione dopiero przez Barbariana jakiś tydzień temu xD
Jak uda się
wygrać konkursznaleźć chwilę to przeczytam.
Będzie nam niezmiernie miło, czekamy na Twoje opko konkursowe :3
three goblins in a trench coat pretending to be a human
Cykl?
Cykl.
I jak co, to proszę mi przypominać, że powinienem się tu udzielać (choćby po to, by nie rodzić podejrzeń, że jedyną autorką tej piaskowej cegły jest grv, a ja na okładce robię za figuranta jedynie, by książka lepiej się sprzedawała – hłe hłe hłe – podczas gdy w rzeczywistości personą własną dokarmiam szczury lokalne w jakiejś poniemieckiej piwnicy przez Niemca nawet zapomnianej).
Kłamczysz, żaden szanujący się szczur nie połasiłby się na Twoją personę.
Grav zapomniała dopisać, że w książce występują również koty, romanse i seksy, szczęśliwe zakończenia, ciepłe kocyki, kakao oraz stado uroczych źrebaków.
Spoiler alert!
three goblins in a trench coat pretending to be a human