Profil użytkownika

Chmury pomysłów pod sklepieniem czaszki zbierały się od bardzo dawna. W końcu nadszedł czas, żeby spadł deszcz i uderzyły pioruny.


komentarze: 38, w dziale opowiadań: 32, opowiadania: 21

Ostatnie sto komentarzy

Opowiadanie mi się podobało, czytało się przyjemnie, sposób poszatkowanej narracji też in plus – dodatkowo gmatwa historię. Nici plączą się gęsto i niespodziewanie, nie od razu wszystko jest oczywiste. 

Treść jest miejscami mocno abstrakcyjna, dużo tu symboliki i ezoterycznych wycieczek, niewiele akcji, ale tak miało chyba być.

 

Drobne uwagi:

– “usiadło przy półokrągłym stole o blacie z zielonego marmuru” – ta konstrukcja nie pasuje mi do stołu i blatu, powinno być raczej “usiadło przy półokrągłym stole z blatem z zielonego marmuru”,

– “Kobieta nie odrywała piwnych oczu od twarzy technika.” – wcześnie była informacja, że miała zasłoniętą twarz; rozumiem, że nie całą, ale dobrze byłoby to doprecyzować, bo mam dysonans poznawczy.

Szafirowy Smok

Dobrze napisane opowiadanie, wciągające, z twistem. 

 

Nie rozumiem tylko, czemu na końcu Łowca nie zdecydował się na wskrzeszenie partnerki od razu?

 

Subiektywne uwagi:

– “raźnieo terkotał”,

– skakanie pomiędzy konarami drzew to nie latanie,

– nie odbłysk, tylko odblask,

– “wymierzył broń przed siebie” albo “wyciągnął broń przed siebie” albo “wymierzył” w jakieś konkretne miejsce,

Szafirowy Smok

Świetne opowiadanie! Bardzo dobrze napisane, historia wciąga, narracja z humorem. 

 

Fabularnie jedyne, nad czym się zastanawiam, to czemu Dziadek udawał przygłupa? Czy policja znała podmiot liryczny i wiedziała, że wysławia się on w ten, a nie inny sposób? To jedyne tłumaczenie, które przychodzi mi do głowy.

 

Drobne uwagi:

– “Sami wyciągaliśmy im dolce z kieszeni, potem napełnialiśmy strzykawki soczkiem i ładowaliśmy prosto do żył?”,

– “nafukani” to chyba raczej nie tym do palenia.

Szafirowy Smok

A kto powiedział, że akcja toczy się w Polsce? :)

Szafirowy Smok

Dobrze napisany tekst, lekkie pióro, stylistycznie poza drobnostkami j/n bez zarzutu.

 

A pomysł bardzo ciekawy, natomiast od inspiracji odeszłaś dość daleko i dobrze. Zręczne żonglowanie pomiędzy życiem, a śmiercią, rzeczywistością, a fikcją – to daje tekstowi głęboki smak, bynajmniej nie surowej wątróbki ;)

 

Subiektywne uwagi:

– “Przez moment zastanawiałam się, czy w ogóle istnieją. Czy ja istnieję, czy nie jestem czasem tylko szaloną myślą.” – tu dałbym znaki zapytania zamiast kropek,

– kątem oka raczej ciężko dostrzec, że ktoś ma “ciężką pelerynę”,

– “– Podano do stołu – powiedział głębokim głosem, wskazując na rzeźbiony stół.” – powtórzenie,

– “Zamilkłam, nie mając ochoty rozmawiać ani słyszeć go” – ja bym raczej napisał “Zamilkłam, nie mając ochoty z nim rozmawiać ani go słyszeć go”..

Szafirowy Smok

Już samym tytuł jest chwytliwy – ciekawe słowotwórstwo. Historyjka też interesująca, choć trochę mało rozbudowana – można by na tym koncepcie napisać ciut więcej o świecie po Powstaniu.

Natomiast na duży plus styl – bardzo dobrze, lekko napisane.

 

Subiektywne uwagi:

– nie “zacząłem na poprzednią jesień”, a “zacząłem poprzedniej jesieni”,

– skoro podmiot liryczny opowiada, jak po potrafi rozróżnić orzech od innych drzew, przydałaby się informacja, jaki to rodzaj orzechu,

– “Dekoracją co najwyżej, jak donica, albo budką telefoniczną” – tu chyba powinna być “budka telefoniczna”.

Szafirowy Smok

Pomysł ogólnie interesujący, z potencjałem, ale niestety zmarnowanym. Strasznie ciężko mi się to czytało, bardzo dużo błędów stylistycznych. No i historia zawieszona w próżni – nie do końca wiadomo, dlaczego podmiot liryczny podjął taką, a nie inną decyzję. Jest wprawdzie jakiś trop, ale mi tu brakuje choć odrobiny jego rozwinięcia – to mogłoby być potencjalnie ciekawe.

 

Subiektywne uwagi:

– wydaje mi się, że płomień nie może rozniecić się sam z siebie – w sensie stylistycznie :),

– uparte mroczki to chyba trochę za daleko posunięta swoboda literacka (chyba, że piszesz o “aktorach z M jak Miłość ;)),

– interpunkcja – przecinki nie tam, gdzie ich miejsce,

– w dialogach zdaje się powinno zaczynać się każdy myślnik z wielkiej litery,

– nie ślina wydawała się głośniejsza, tylko odgłos przełykania,

– “nabrać na masie” – jeśli już to “przybrać na masie”, ale tak czy owak to określenie nie pasuje do atmosfery,

– krzesła nie ułożone, a ustawione w kręgu (chyba, że leżały, nie stały),

– nie wiem, jak można powiedzieć niezgrabnie zwykłe “Dzień dobry”,

– “chylić się ku wyjściu” to jak dla mnie zbyt ekstrawagancka konstrukcja stylistyczna,

– “do stopnia, gdzie paznokieć wbijał mu się w skórę” – raczej “do tego stopnia, że paznokieć wbijał mu się w skórę”,

– “światy, bóstwa i inne duperele” – takie teksty w zaświatach raczej by nie przeszły,

– nie “czy rozbawił go napis, lub jego zdaniem zbyt prosta nazwa”, a “czy rozbawił go napis, czy jego zdaniem zbyt prosta nazwa”,

– co autor miał na myśli, pisząc o wyściełanych na długopisie miniaturach?,

– nie “wystrajały długi korytarz” – ewentualnie “stanowiły elementy wystroju”,

– oczy nie płaczą.

Szafirowy Smok

Pomysł ciekawy, ale niestety nic ponadto. Słabo stylistycznie napisane, z wieloma powtórzeniami. Postacie do bólu sztampowe, liczyłem na pytania od publiczności, to mogło trochę uratować tę ich nijakość. Niestety się nie doczekałem. 

No i niestety duża dziura fabularna – ok była reinkarnacja, ale ostatecznie można wywnioskować, że bohaterowie mieli trafić do Nieba albo Piekła. Natomiast trafili na inną planetę, i to wszyscy na tą samą? 

 

Subiektywne uwagi:

– gdzieniegdzie interpunkcja, brakuje przecinków,

– kościół jako instytucja – wielką literą,

– “Gdy formalności zostały wykonane” – nie brzmi to dobrze – może “gdy formalnościom stało się za dość”?,

– “Panie Władysławie (…) pamięta pan swoje poprzednie życie.” w tej sytuacji i kontekście raczej “twierdzi Pan, że pamięta…”.

– “w wieku około czterdziestki” – albo “w wieku czterdziestu lat” albo po prostu “około czterdziestki”,

– karabin to dość konkretny rodzaj broni, moim zdaniem nie może być laserowy,

– nie “tą chorobę” tylko “tę chorobę”,

– “Zacząłem żyć zamiast jednym życiem, miliardem żyć.” – zdanie to gruntownej przeróbki, 3x powtórzenie,

– nie “pomnożyć o miliard” tylko przez miliard,

– rozkoszy nie można posiadać w charakterze (z resztą samo określenie “posiadania czegoś w charakterze” też jest niepoprawne).

Szafirowy Smok

Dokładnie, sam chętnie się dowiem, jak powinno być :)

 

Odnośnie sęku: W wielu aspektach swojego życia przypominał sęk. Sprawiał wrażenie, że żyje komuś na złość. Zwinięty w worku wyglądał nawet podobnie, a przez wieloletnie przebywanie na słońcu jego skóra również przypominała coś, co przy próbie ruszenia może pęknąć (…)”.

Podobnie do sęku, jak mniemam? Jeśli tak, to naturalne wydaje się, że dalsza część zdania też jest o sęku.

Szafirowy Smok

Ok, nie będę się spierał o przecinek, choć nadal twierdzę, że jest zbędny.

 

Jeśli podmiotem nie jest sęk, to porównanie w pierwszym zdaniu jest kompletnie bez sensu – i w tym sęk ;)

Szafirowy Smok

Wyświechtany motyw, ale historyjka całkiem zgrabna i co najważniejsze ze swojego rodzaju drugim dnem.

 

Subiektywne uwagi:

– rdza jest w stanie stałym, nie może się sączyć – co najwyżej rdzawy płyn bądź woda,

– “Brodę miał skołtunioną i wtarte w nią resztki starego jedzenia” – raczej “(…)a w nią wtarte resztki starego jedzenia”,

– “Papier szeleścił, wznosząc tumany kurzu”,

– “podbite sinymi worami” – coś tu nie gra, oczy nie mogą być podbite worami,

– “Coś we mnie – ta zwierzęca furia – właśnie tak na nią patrzyło.” – jak furia, to patrzyła, chociaż to też nie jest poprawne sformułowanie – zdanie do gruntownego przemodelowania.

– “Widziałem powrotników, którzy wracali.” – masło maślane,

– nie ma w języku polskim takiej frazy jak “głodna pustka”,

– “zanim jeszcze otworzy oczy, wie” – bez przecinka,

– ciężko mi sobie wyobrazić, jak krzyż może się potoczyć.

Szafirowy Smok

Straaaasznie smutna historia. Podziałała na mnie mocno, bo kocham psy i sam mam 8-letnią córeczkę o blond włosach… 

Fabuła z pozoru prosta, ale drugie dno ws. prawdziwej tożsamości Łatka robi robotę. 

Zabrakło mi tylko jakiegoś podkręcenia tego tematu, kropki nad “i”.

 

Uwagi w pełni subiektywne:

– “mimo iż, jak poprzednie” – tu chyba bez przecinka,

– “opieram pysk na piersiach” – powinno być “na jej piersiach”, bo w obecnej formie brzmi to tak, jakby opierał pysk na swoich piersiach,

– “Napieram łapą na klamkę i na szczęście zostawiła otwarte drzwi.” – tu zamiast “i” lepszy byłby przecinek,

 

 

Szafirowy Smok

Ze względu na liczne komentarze, byłem bardzo ciekawy tego tekstu. Niestety, ze względu na pseudo-ukraiński i pseudo-rosyjski język, nie byłem w stanie przebrnąć do końca. Dobrze, że jest słowniczej wyrazów obcych, ale to niewiele zmienia w obliczu całości napisanej tak dziwnym językiem.

Szafirowy Smok

Cieszę się bardzo, gdybym nie miał łusek, pewnie bym się zarumienił ;) Faktycznie staram się być subiektywnie obiektywny w ocenach, choć mam też tendencję do typowo polskiego podejścia pt.: “szóstek nie daje”, no chyba, że Dukajowi czy innemu Sapkowskiemu z wcześniejszych okresów twórczości ;)

 

Także dzięki za ‘tak że’ – nawet smok cały życie się uczy ;)

Szafirowy Smok

Na dzień dobry tytuł mocno mnie rozbawił – przez większą część dzieciństwa byłem przekonany, że tak właśnie brzmią słowa popularnej modlitwy :D

Dobrze napisane, lekki styl i niewymuszony humor.

Historyjka zgrabna, choć bez fabularnych fajerwerków.

 

Drobniutkie uwagi:

– “(…), i numerki” – tu zdaje się nie powinno być przecinka,

– “Tak że tego” – a nie “także tego”?

– “Stu ludzi na kolanach, błagających niebo” – w tym przypadku Niebo powinno być napisane z wielkiej litery.

 

Szafirowy Smok

Drogi Anonimie, Twoja wolność artystyczna ma decydujący głos ;)

 

A odnośnie brakującego słowa, które zwykle ma się na końcu języka – cieszę się, że mogłem pomóc i polecam się na przyszłość!

Szafirowy Smok

To może inaczej – w tym zdaniu nie powinno być przecinka przed “i”: “Pan Ryba nie miał wielkich wymagań. Właśnie pół leżał, wciśnięty w stary, wypchany byle szmatami jutowy worek, i obserwował pustynny zachód słońca.”

 

“W wielu aspektach swojego życia przypominał sęk. Sprawiał wrażenie, że żyje komuś na złość. Zwinięty w worku wyglądał nawet podobnie, a przez wieloletnie przebywanie na słońcu jego skóra również przypominała coś, co przy próbie ruszenia może pęknąć (…)”.

 

Sorry za kufer, coś mi się przewidziało najwidoczniej ;)

Szafirowy Smok

Ja mam 40, więc też wiek że się tak wyrażę krytyczny, ale we mnie gość wzbudził tylko odrazę, czy wręcz obrzydzenie. Moim zdaniem w ogóle nie jest śmieszny, tylko żałosny. A nawet jak miał być z założenia odbierany negatywnie, to za mało dostał po dupie ostatecznie, żeby czytelnik miał z tergo frajdę ;)

Szafirowy Smok

Moim zdaniem napisane całkiem nieźle, dobrze się czytało. Natomiast sama treść trochę mnie zawiodła – zaczęło się bardzo ciekawie, a potem wkradł się chaos i historia jakby się rozwodniła, by zakończyć się zupełnie nijak.

 

Uwagi merytoryczne.

– moim zdaniem “krwawienie światłem” to niezbyt udane połączenie – rozumiem, że światło jest krwistego koloru, ale nadal,

– sposób chyba nie może być matematycznie wyliczony – może raczej schemat działania? Bardziej pasuje do matematyki,

– podziurawiony ser jest pełen dziur – to masło maślane,

– “nieruchome, zastygłe w bezruchu” – j/w,

– co autor miał na myśli pisząc o “feromonowych rozkazach”?

– rozumiem, że zakokonowani są karmieni obrazami wiecznego snu, coś na kształt Matriksa? Dlaczego więc główny bohater widzi wszystko takim, jakie jest naprawdę i w dodatku ma jeszcze własne wspomnienia?

– “oznaki siwizny”? Ona albo jest albo jej nie ma, mogą być ewentualnie jej pierwsze ślady,

Szafirowy Smok

Odnośnie gniewu – w innych punktach treść była spójna z tytułem, tu jest co najwyżej na zasadzie luźnego skojarzenia. Ale to oczywiście Twoja praca, Ty decydujesz :)

 

Sprawdziłem w PWN, można macać stopą, także zwracam honor :D

 

Boże, nie sądziłem, że on jest aż tak głupi (joke) ;)

 

To może Wiarołomstwo? Brzmi ładnie i chyba oddaje intencję. Kłamanie mi nie pasuje, bo to rzeczownik odczasownikowy, jedyny taki we wszystkich punktach i jakoś tak nie pasuje.

Szafirowy Smok

Zwracam honor odnośnie gardła ;)

 

Odnośnie kapłana w sumie to może być dowolna religia, niekoniecznie nawet z naszego kręgu kulturowego – także też zgoda.

Szafirowy Smok

Żeby była jasność – opowiadanie jest generalnie ok, ale moim zdaniem osadzenie w głównej roli i to w pierwszej osobie dość śliskiego typka z kryzysem wieku średniego nie zachęca czytelnika do identyfikowania się z nim.

Szafirowy Smok

Napisane ok, ale historia mnie nie porwała.

 

Uwagi merytoryczne:

– gardło nie ma mięśni,

– konwulsje z definicji są nieskoordynowane,

– kapłani z tego, co kojarzę, nie są zbyt chętni do grzebania samobójców,

 

Szafirowy Smok

Generalnie praca nie w temacie konkursu (chyba, że czegoś nie zrozumiałem?). Niestety niezbyt dobrze mi się to czytało – jest sporo błędów gramatycznych i stylistycznych, o których napiszę niżej. 

 

Moje uwagi:

– nie stawia się przecinka przed “i”,

– sęk nie żyje i nie może pęknąć przy próbie ruszenia,

– Krzemień najpierw narzeka na brak turystów, a gdy ktoś pojawia się na horyzoncie mówi “kogo niesie?” – to niespójne,

– “pozostała dwójka (…) sług” sugeruje, że przed nimi też przybył sługa, a nie ich Pan,

– “zszedł krótkim ruchem z siodła” – raczej szybkim ruchem,

– “na czerniejących szczapach” jak dla mnie brakuje informacji, szczapach czego? Domyślam się, że drewna,

– “piasek szurał, przesuwany przez kąsający wiatr” szuranie piasku kąsanego wiatrem nie brzmi po polsku,

– nie rozumiem powiązania ostrości umysłu z użytkowaniem tegoż w suchych miejscach,

– sformułowanie “prażący zmysły” jest raczej niepoprawne,

– “siedząc ze zwieszoną głową na jednym z kufrów” – powinno być siedząc ze zwieszoną głową na jednym z kufrów,

– “Krzemień, którego” moim zdaniem dla którego,

– “Piechotą to będzie ponad dwa.” dwa co?

– “co to ni wody, ni jadła” powinno być ni to,

– posągi raczej nie są w stanie rzucać przeciągłych spojrzeń – raz, że się nie ruszają, a dwa – w tym przypadku są ślepe….

 

Szafirowy Smok

Przede wszystkim praca nie w temacie konkursu.

 

Od początku główny bohater nie zyskał mojej sympatii, więc czytanie opowiadania zwłaszcza napisanego w pierwszej osobie było nieprzyjemne.

 

Kilka drobnych uwag:

– dźwięki The Prodigy raczej nie sączą się z głośników, to określenie kompletnie nie pasuje do tej muzyki,

– za dużo wielokropków – tym sposobem tracą swoje znaczenie i moc sprawczą,

– dlaczego akurat w mankowym niebie ma być EKG i kroplówka? To bez sensu.

Szafirowy Smok

Dziękuję :)

 

Hmm, nie znam tych legend, opieram się tylko na zdrowym rozsądku w tym zakresie ;) Ale oczywiście to może być w ramach wolności myśli i swobody literackiej – wtedy płonący wróbel może dolecieć nawet i do samego piekła :D

Szafirowy Smok

Ciekawe opowiadanie, składnie napisane. 

Mam kilka drobnych uwag.

 

Fabularnie:

– Śmierć to z założenia istota wszechmocna względem umarlaków – stąd wizja dyskusji z którymś z nich w obliczu jego buntu wydaje się nietrafiona. Wystarczyłoby pstryknięcie palców (kości paliczkowych?) i po problemie,

– umowa traktowała o tym, że Ted ma stworzyć idealny świat, gdzie Śmierć nie będzie potrzebna. Nic takiego się nie stało, a jego pomysł “na siebie” nie spełniał warunków umowy, więc nie do końca rozumiem, dlaczego Kostucha się na to zgodziła.

 

Stylistycznie:

– śmierć zamarła to chyba lekka przesada :D

– w oczodołach raczej nic nie może błysnąć,

 

Szafirowy Smok

Mi się podobał koncept, sposób narracji też był interesujący i mi osobiście dostarczył frajdy. Stylistycznie nie zauważyłem błędów, ale też brak fajerwerków. 

Fabularnie nie bardzo rozumiem, co takiego niesamowitego zrobił Waldek-rurka, żeby zasłużyć na taki hura entuzjazm i akredytację do Nieba.

Szafirowy Smok

Gratuluję – świetny tekst! Bardzo przystępnie napisany, stylistycznie ok, historia też ciekawa.

 

Gdzieniegdzie rzuciły mi się w oczy błędy interpunkcyjne. Merytorycznie – nie wydaje mi się, żeby płonące gołębie były w stanie wrócić do domu ;)

Szafirowy Smok

Bardzo dobrze się to czytało, bogate słownictwo, ładnie skonstruowane zdania, niewymuszony humor – super!

 

Merytorycznie jedna drobnostka – punkt 7. w ogóle nie pasuje mi do Gniewu.

 

Uwagi techniczne:

– “Lecę w stronę jasności, a może to ona w moją.” – jak dla mnie powinno być “Lecę w stronę jasności, a może to ona leci w moją.”,

– “– Zaniemówiłem. – A teraz siedź cicho.” – to w sumie naturalna konsekwencja ;D

– stopami się raczej nie maca, od tego są ręce ;)

– skoro labirynt, to musi mieć rozgałęzienia – taka jest jego definicja,

– nie można nasycić się wodą – sytość to określenie stricte związane z jedzeniem, ewentualnie metaforycznie z bardziej wzniosłymi pragnieniami,

– nie “Kłamanie”, a “Kłamstwo”,

– “Dostrzegłem lukę w samochodach nadjeżdżających z lewej” raczej lukę w np. sznurze samochodów,

– mission completed :),

– “Otuliłem się szczelniej świeżo odrodzoną marynarką.” – ja bym napisał raczej odzyskaną,

 

 

Szafirowy Smok

Koncept interesujący, bardzo fajnie złapane zakończenie.

 

Kilka drobnych dziur fabularnych:

– brak informacji, że Paul nalewa trunek do szklanki,

– kiedy android wymawia Somniosus Osiris w sumie nie wiadomo, że się przedstawia,

– Paul od początku denerwuje się spotkaniem, choć powinien być podekscytowany, przynajmniej do pewnego momentu. To trochę spoileruje twist.

 

Kilka uwag stylistycznych:

– jak dla mnie za dużo wielokropków – ta ilość odbiera im trochę znaczenie,

– “Od tamtej pory widziałem wszystkie rodzaje śmierci na własne oczy, jakie wymyślił ten świat.” powinno być “Od tamtej pory widziałem na własne oczy wszystkie rodzaje śmierci, jakie wymyślił ten świat.”

– nie “z pierwszego męża”, a z pierwszego małżeństwa.

Szafirowy Smok

Generalnie ciekawa historia, oryginalny motyw śmierci – zastanawiają mnie tylko te spazmy rozkoszy, dostarczane przez kościotrupa pozbawionego ciała… ;D

Podoba mi się zakończenie, motyw tykającego zegara.

 

Chciałem tylko zwrócić uwagę na kilka drobnostek, które kuły mnie po oczach:

– światła jako takie raczej nie są brutalne – ich oddziaływanie na oczy może ewentualnie takie być,

– pielęgniarki nie szurają, robią to ich stopy/buty,

– zapomina się o oddychaniu, nie oddychać,

– w opiekuńczym geście się nie otacza, a obejmuje,

– spodnie w kant, nie na kant,

– łzy nie chwytają za gardło, ewentualnie płacz,

– dłonie nie są krzepkie, ewentualnie silne,

Szafirowy Smok

Pokornie przyjmuję do wiadomości, Poradnik przeczytałem i niniejszym zobowiązuję się do jego stosowania ;)

I przy okazji sorry za faux pas pt. “zamiast się przywitać, od razu narzeka” ;)

Szafirowy Smok

Hmmm, a nie można prac konkursowych wysłać na jakiegoś mejla czy coś? ;) Strasznie (dosłownie i w przenośni) ciekawy temat i wpadł mi do głowy interesujący pomysł w tematyce śmierci.

Szafirowy Smok

Nowa Fantastyka