- Opowiadanie: Anonimowy bajkoholik - Program telewizyjny

Program telewizyjny

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Program telewizyjny

W studiu telewizyjnym przy dużym, okrągłym, szklanym stole siedziało sześć osób nie licząc dziennikarki prowadzącej program. Wszystko było gotowe do rozpoczęcia dyskusji prowadzonej na żywo.

Już za chwilę miał rozpocząć się dawno zapowiadany i bardzo oczekiwany wywiad z osobami, które pamiętały swoje poprzednie wcielenia. Zaproszono też dwóch duchownych bowiem temat nie był obojętny instytucji kościoła.

Kamerzyści dali znak i Grażyna Konieczka zaczęła.

– Witam państwa przed telewizorami. Mam przyjemność poprowadzić niezwykły program, w którym porozmawiamy z osobami, które twierdzą, że doznały reinkarnacji. Szukaliśmy ich ponad trzy tygodnie po całej planecie. Zaprosiłam także dwóch mnichów, którzy, jak państwo zaraz usłyszycie, sprzeciwiają się rozgłaszaniu takich rewelacji…

Grażyna mówiła jeszcze chwilę, a potem przedstawiła swoich gości. Gdy formalności zostały wykonane można było rozpocząć wywiad.

– Panie Władysławie – dziennikarka zwróciła się do mężczyzny siedzącego najbliżej niej – pamięta pan swoje poprzednie życie. Proszę o tym opowiedzieć.

Potężnie zbudowany, wysoki jegomość, w wieku około czterdziestki jeszcze raz się przywitał i zaczął spokojnie powoli mówić:

– Zacznijmy od tego, że pamiętam nie jedno, a dwa poprzednie wcielenia. Obydwa prowadziłem na innej planecie, która nazywała się Ziemia. Nie mam pojęcia jak dawno to było. Natomiast mam w głowie mnóstwo szczegółów. Pamiętam to tak jak na przykład pamięta się swoje dzieciństwo. Mógłbym opowiedzieć wszystko, ale wtedy program trwałby bardzo długo. Przejdę więc do konkretów, bo chyba tego oczekuje pani i telewidzowie. A więc w pierwszej swojej egzystencji byłem pomocnikiem rycerza, człowieka który walczył w bitwach. Nazywano takich giermkami. Wywodziłem się ze stanu szlacheckiego, to znaczy z ludności uprzywilejowanej i w przyszłości sam miałem być pasowanym na rycerza. Wtedy poruszano się na czworonożnych zwierzętach zwanych końmi, nie było jeżdżących ani latających maszyn. Walczyło się mieczami, a nie laserowymi karabinami. Zabiła mnie choroba zwana gruźlicą, bakterie zniszczyły mi płuca, a wtedy na tą chorobę nie było lekarstwa. Umarłem w wieku dwudziestu lat. Po śmierci, mój duch zaczął się unosić, widziałem z góry bliskich, którzy płakali przy moim ciele, lecz po chwili wszystko zniknęło. Otoczyła mnie nicość. Ten stan nie trwał długo. Zjawił się bowiem blisko mnie człowiek. Miał białą szatę i długie włosy, a także wielką brodę w kolorze szaty. Powiedział do mnie tylko: „Dobrze przeżyłeś swoje pierwsze życie, czeka cię teraz etap przejściowy zanim zostanie przygotowana twoja następna droga”. I zniknął, a ja zostałem przeniesiony do ciasnego pomieszczenia, w którym żyłem przez jakiś czas. Trudno mi określić ile dokładnie to trwało. Potem ciasnota zaczęła mi bardzo przeszkadzać. Aż nagle ściany pomieszczenia pękły, a ja wydostałem się na zewnątrz. Ujrzałem plażę i morze. Instynkt podpowiedział mi abym pospiesznie udał się do wody. Zrobiłem to, w innym przypadku zostałbym zjedzony przez jednego z ptaków, które żerowały na takich jak ja. Tu mogę zakończyć i dać się wypowiedzieć innym. Dodam jeszcze, że jak się domyślacie, w drugim życiu byłem jakimś wodnym zwierzęciem, prawdopodobnie czymś na kształt żółwia. Moja egzystencja wolna była od trosk. Pływałem sobie między ławicami kolorowych ryb i koralowcami. Trudno mi określić dokładnie ile trwało to życie, lecz z pewnością dłużej niż wcześniejsze.

– Doprawdy niezwykła historia – podsumowała prowadząca – tym bardziej teraz ja, jak i z pewnością telewidzowie jesteśmy niezwykle ciekawi następnej opowieści. Dodam tylko, że w późniejszej części programu będzie czas na pytania moje i telewidzów.

Następny w kolejności był znacznie starszy od poprzedniego osobnik. Miał siwe włosy i był zgarbiony. Bujał się też cały czas do przodu i do tyłu, jak ludzie mający chorobę sierocą. W czasie swojej opowieści nie przestawał tego robić. Całkiem fajnie się to łączyło z dziwnością jego opowieści.

– Urodziłem się, tak samo jak mój przedmówca, na Ziemi, z tą różnicą, że z pewnością jeszcze we wcześniejszych czasach. Żyłem w liczącej kilkadziesiąt osób grupie. Mieszkaliśmy w jaskiniach, a zamiast mieczy mieliśmy zaostrzone kije i maczugi. Gdy miałem zaledwie kilka lat, nasz obóz zaatakował niedźwiedź, nie ocalałem. Moje pośmiertne przeżycia były identyczne jak przedmówcy. Starzec o białych włosach i długiej brodzie powiedział mi natomiast, że żyłem za krótko i narodzę się na nowo. Tak też się stało. To były czasy kiedy ludzie na Ziemi dopiero co wynaleźli silnik na parę. Urodziłem się socjopatą, zabijałem i gwałciłem kobiety. Gdy nadeszła śmierć miałem pięćdziesiąt sześć lat. Zamiast starca ujrzałem przerażającego demona niepodobnego do żadnej istoty, które znałem, o spojrzeniu tak strasznym, że człowiek mógłby umrzeć ze strachu, gdyby je ujrzał. W tych czarnych oczach było tyle niepojętego zła i agresji. Nie dam rady tego opisać. „Zapraszam do piekła” powiedział lakonicznie. I stało się coś niezwykle dziwnego, co bardzo trudno zrozumieć. Zacząłem żyć zamiast jednym życiem, miliardem żyć. Każde odczuwając jakby oddzielnie. Byłem jednocześnie w miliardach ciał. Mało powiedzieć, że odczuwałem wielki ból, gdyż okazało się, że jestem jakimś latającym insektem. Jednocześnie odczuwając jak jestem złapany w pajęczynę, zjedzony żywcem przez żabę, zabity kapciem, czy torturowany przez jakieś dziecko, które wyrywało mi skrzydełka. Trwało to może miesiąc, ale trzeba by ten czas pomnożyć o miliard. I to cała moja historia.

– Doprawdy niezwykłe – prowadząca program była zdumiona, tak samo jak wszyscy w studiu, oprócz zaproszonych gości.

Następną historię miała opowiedzieć kobieta. Ładna brunetka w wieku trzydziestukilku lat.

– Moje dawne życie było podobnie osobliwe, jak nas wszystkich tutaj, którzy opowiadają o reinkarnacji i tak samo działo się ono na Ziemi. Byłam żoną bossa narkotykowego w czasach, kiedy zaczęto budować komputery osobiste. Opływałam w luksusy i folgowałam sobie sadystycznym rozkoszom, które wtedy posiadałam w swoim charakterze. Przynoszono mi młodych mężczyzn… ale to nie jest program o dewiacjach, więc powiem tylko, że umarłam ze starości w wieku osiemdziesięciu dwóch lat. Pamiętam jak mój duch unosił się coraz wyżej, tak, że w pewnym momencie widziałam całą rezydencję moją i mojego męża. I podobnie jak u przedmówcy, wszystko po chwili zniknęło, a pojawił się taki sam demon, który powiedział „Zasłużyłaś sobie na wielkie męczarnie. Zapraszam do piekła.” Pamiętam te wielkie czarne oczy i przerażający uśmiech. I nagle powróciłam do świata. Leżałam na brzegu jakiegoś jeziora. Widziałam otoczenie w odległości zaledwie dwóch, trzech metrów. Nie mogłam się poruszać ani mówić. Także nic nie odczuwałam fizycznie. Lecz moją koszmarną sytuację zrozumiałam dopiero po kilku godzinach. Niemożność zrobienia czegokolwiek doprowadzała mnie do szaleństwa. Potem zrobiło się to tak nieznośne, że nie sposób tego opowiedzieć. Byłam uwięziona w kamyku leżącym nad jakimś zbiornikiem wodnym. Czas ciągnął się bardzo, bardzo powoli. Po kilku latach jednak zdarzyło się coś, co na jakiś czas choć trochę ukoiło mój ból. Nad jezioro przybyły jakieś dzieciaki. Zaczęły się kąpać, a później „puszczali kaczki”. Jedno dziecko wzięło kamień, którym byłam, do ręki i rzuciło w wodę. Odczułam to zdarzenie jak wybawienie z mąk. Moje otoczenie zmieniło się, od tego czasu za towarzyszy miałam małe rybki i wodorosty.

Kobieta skończyła, a prowadząca program podniecona powiedziała:

– Mogę szczerze powiedzieć, że ten program jest najciekawszym, który kiedykolwiek prowadziłam. No i został nam jeszcze pan Rafał. Czym pan nas zszokuje?

Ostatni mężczyzna był znanym graczem koszykówki charakteryzował go bardzo wysoki wzrost. Miał włosy przefarbowane na niebiesko-czerwono i związane w kucyk.

– Moja opowieść jest tylko trochę podobna. – zaczął – Za życia byłem kobietą, która prowadziła organizację humanitarną na ogromną skalę. Po śmierci na raka spotkałem wymienionego już starca o długich siwych włosach. Zapewnił mnie o szczęściu, którego zaznam przez całą moją wieczną przyszłą drogę. Potem stało się coś niezwykłego i mogę powiedzieć, że teraz o tym wiem, ale nie pamiętam żadnych szczegółów. Ujrzałem Boga takiego jakim on jest w swojej normalnej postaci. To było tak cudowne, że nie sposób mi tego opisać. Nie pamiętam też ile to trwało. To wszystko co jestem w stanie powiedzieć.

Prowadząca pani Grażyna podziękowała wszystkim i zaczęła swój kolejny punkt programu.

– Mam teraz niezwykłą wiadomość – zwróciła się do telewidzów – to co teraz powiem trzymaliśmy w tajemnicy. A świadczy to o prawdziwości przedstawionych tu opowieści. Otóż trzy tygodnie temu odkryto w odległym układzie planetę, która na pewno jest wymienianą przez naszych gości w studiu, Ziemią. Znaleziono tam wymarłą cywilizację, a nasi naukowcy badają już zostawione ogromne ilości informacji zapisane nie tylko w formie elektronicznej ale także na papierze. Już rozszyfrowano nazwę tej planety i jest to „Ziemia” – teraz pozwolę się wypowiedzieć duchownym, którzy nie pochwalają rozmów o reinkarnacji.

Obydwaj zakonnicy ubrani byli w brązowe habity i mieli podobny wiek. Jednak znacznie się różnili. Pierwszy był szpakowaty, krótko obcięty i gładko ogolony, a drugi łysy z średniej wielkości brodą. Obydwaj panowie mieli lekką nadwagę.

– Oddaję braciom głos!

Szpakowaty zaczął pierwszy.

– Od razu chcę powiedzieć, że coś takiego jak reinkarnacja nie istnieje. Opowiedziane historie są wytworem umysłów o wielkiej wyobraźni i niczym więcej. Robicie takie sensacje tylko po to, żeby podnieść sobie oglądalność. Odstawiacie bardzo złą robotę. Ilu pobożnych ludzi może przez was uwierzyć w te brednie? Ile dzieci zgorszycie? Osobiście jestem bardzo zbulwersowany i mogę zapewnić, że tak tego nie zostawimy.

– No dobrze – powiedziała bez żadnych emocji prowadząca – co jeszcze doda pański kolega?

Ten gdy został wywołany sięgnął do wielkiej torby, którą ze sobą przyniósł. Wyjął z niej grubą księgę.

– To święta księga – powiedział – i zacytuję co w niej zapisano. Jedynie fragmenty, bo tekst jest rozległy. „… każdy ma jedno życie, po którym następuje sąd…, …będzie wielu fałszywych proroków, którzy zostaną w szybkim tempie ukarani…, …ziemia i żywioły zbuntują się i ukarzą wszystkich, którzy mówią nieprawdę…

Miał czytać dalej, kiedy nagle studio się zatrzęsło. Szklane ściany i podłoga popękały. Ludzi w pomieszczeniu ogarnęła panika. Telewizyjne studio mieszczące się na dziesiątym piętrze dwunastopiętrowego wieżowca zawaliło się uśmiercając wiele osób.

Kilka godzin później w wiadomościach podano informację:

– Nigdy na tym obszarze nie zanotowano trzęsienia ziemi! Czy to kara boska? W takim razie należy podziwiać ludzi, którzy mają taką wielką wyobraźnię, by wymyślać te wszystkie niezwykłe historie o reinkarnacji.

Koniec

Komentarze

Czytałam z prawdziwą przyjemnością. Bardzo sugestywne. Szkoda tylko, że kiedy zapowiedziałeś mnichów, przemknęła mi myśli, jak to się zakończy :((

Życie po śmierci jest fascynujące. Pięknie o tym piszesz.

 

Pozdrawiam serdecznie :)

 

 

Witaj. :)

Opowieść interesująca, natomiast trzeba jeszcze poprawić w zdaniach pewne technikalia, jak np. interpunkcję, powtórzenia/styl (np. bardzo często powtarzasz formy czasownika: “(od)powiedzieć”) i połączyć w jedno wypowiedzi poszczególnych bohaterów, bo bez tego istnieje chaos. 

 

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w Konkursie. :) 

Cześć!

Spodobał mi się pomysł na tekst – rozmowa w studio telewizyjnym daje potencjał na przedstawienie wielu perspektyw, a fakt, że śledzą ją masy przed odbiornikami dodatkowo potęguje ważkość każdej wypowiedzi. 

Mam jednak wrażenie, że z samych bohaterów i ich wypowiedzi można by spróbować wyciągnąć nieco więcej. Referują swoje doświadczenia dość beznamiętnie, nikt nie reaguje na nikogo. A przecież zmiana w chmarę owadów i przeżycie miliarda żyć przez godzinę to doświadczenie tak skrajne, że ktoś powinien się skrzywić, westchnąć, jęknąć. 

Pomysł jest naprawdę w porządku. Chętnie przeczytałbym nieco bardziej rozbudowaną wersję. :) 

Teo Max

 

Szkoda tylko, że kiedy zapowiedziałeś mnichów, przemknęła mi myśli, jak to się zakończy :((

Rzeczywiście szkoda :) No trudno. Pozdrawiam!!!

 

bruce

 

Dzięki! Spróbuję coś tam zedytować :) Pozdrawiam również!!!

 

barniusz

 

Z pewnością tekst mógłby być dłuższy. Przyznam się, że nawet miałem problem z dolnym limitem :) Dziękuję, że doceniłeś mój pomysł :))) Pozdrawiam serdecznie!!!

Wzajemnie, dziękuję. :)

Anonimie,

 

Pisane tak charakterystycznym dla Ciebie stylem, że trudno od pierwszych wersów nie zauważyć ;)

 

Miałem wrażenie, że każda historia mogłaby nieść ze sobą coś szczególnego. Bohaterowie sami ograniczają wypowiedź, kiedy robi się interesująco, a przecież zwykle robi to prezenterka. Wędrujemy przez epoki i widzimy wyraźny podział na niebo i piekło, poza tym zestawiłeś chrześcijański koncept z reinkarnacją.

Podobało mi się, że opowiadanie dąży konsekwentnie do finału. Jest zaskakująca pointa.

Zastanawia mnie tylko, co właściwie nie podoba się mnichom – czy właśnie dodanie owej reinkarnacji, która burzy im koncepcję, czy w ogóle sam pomysł, że osoba żywa może mówić o zaświatach. Elementy mistycyzmu występują w wielu wyznaniach i nie są aż tak ostro tępione. Byłem ciekawy, czy nie podoba im się również początek (do momentu spotkania z aniołem/diabłem) czy tylko druga część.

 

W stylu największy problem miałem z powtórzeniami i tłumaczeniem tego, co już zostało napisane.

 

Pozdrawiam! 

Witam marzan

 

Serdecznie Ci dziękuję, bardzo wiele dla mnie znaczy, że coś się spodobało :))))))

 

Chciałem zakomunikować, że nie będzie mnie przez tydzień. (piszę to, bo nie będę mógł odpisywać na komentarze). Ale jak wrócę na pewno przeczytam wszystkie konkursowe opki!! :)

 

Nie było mnie przez jakiś czas, pisałem wtedy dłuższe opowiadanie, które w końcu porzuciłem (rzuciłem się na zbyt głęboką wodę) potem pisałem następne ale z uwagi, że miałem możliwość spotkać się z jedną dziewczyną przestałem robić wszystko tylko zacząłem się masakrycznie dużo modlić by mieć wyższą inteligencję.

Ostatecznie dziewczyna i tak nie przyszła na turniej szachowy. Ale co zyskałem przez modlitwę to i tak moje.

 

Serdecznie pozdrawiam!

 

Nie było mnie przez jakiś czas, pisałem wtedy dłuższe opowiadanie, które w końcu porzuciłem (rzuciłem się na zbyt głęboką wodę) potem pisałem następne ale z uwagi, że miałem możliwość spotkać się z jedną dziewczyną przestałem robić wszystko tylko zacząłem się masakrycznie dużo modlić by mieć wyższą inteligencję.

Ostatecznie dziewczyna i tak nie przyszła na turniej szachowy. Ale co zyskałem przez modlitwę to i tak moje.

 

Anonimie, ściskam i życzę powodzenia. heart

 

Najszczęśliwszy dzień życia to ten, w którym się z nim rozstajemy.

/Fryderyk II Wielki/

Cóż, nie porwało, niestety. Szkoda, że wystąpienia gości zostały sprowadzone do suchych relacji ich kolejnych istnień.

regulatorzy

 

dzięki za przeczytanie :)

Bardzo proszę, Anonimie. 

Pomysł ciekawy, ale niestety nic ponadto. Słabo stylistycznie napisane, z wieloma powtórzeniami. Postacie do bólu sztampowe, liczyłem na pytania od publiczności, to mogło trochę uratować tę ich nijakość. Niestety się nie doczekałem. 

No i niestety duża dziura fabularna – ok była reinkarnacja, ale ostatecznie można wywnioskować, że bohaterowie mieli trafić do Nieba albo Piekła. Natomiast trafili na inną planetę, i to wszyscy na tą samą? 

 

Subiektywne uwagi:

– gdzieniegdzie interpunkcja, brakuje przecinków,

– kościół jako instytucja – wielką literą,

– “Gdy formalności zostały wykonane” – nie brzmi to dobrze – może “gdy formalnościom stało się za dość”?,

– “Panie Władysławie (…) pamięta pan swoje poprzednie życie.” w tej sytuacji i kontekście raczej “twierdzi Pan, że pamięta…”.

– “w wieku około czterdziestki” – albo “w wieku czterdziestu lat” albo po prostu “około czterdziestki”,

– karabin to dość konkretny rodzaj broni, moim zdaniem nie może być laserowy,

– nie “tą chorobę” tylko “tę chorobę”,

– “Zacząłem żyć zamiast jednym życiem, miliardem żyć.” – zdanie to gruntownej przeróbki, 3x powtórzenie,

– nie “pomnożyć o miliard” tylko przez miliard,

– rozkoszy nie można posiadać w charakterze (z resztą samo określenie “posiadania czegoś w charakterze” też jest niepoprawne).

Szafirowy Smok bardzo ci dziękuję za przeczytanie i ocenę :)))

W studiu telewizyjnym przy dużym, okrągłym, szklanym stole siedziało sześć osób nie licząc dziennikarki prowadzącej program.

W studiu telewizyjnym przy dużym, okrągłym szklanym stole siedziało sześć osób, nie licząc dziennikarki prowadzącej program.

Wszystko było gotowe do rozpoczęcia dyskusji prowadzonej na żywo.

Wszystko było gotowe do dyskusji na żywo.

Już za chwilę miał rozpocząć się dawno zapowiadany i bardzo oczekiwany wywiad z osobami, które pamiętały swoje poprzednie wcielenia. 

Miał się rozpocząć. Nie wiem, czy na żywo to też wywiad.

Zaproszono też dwóch duchownych bowiem temat nie był obojętny instytucji kościoła.

"Kościół" w sensie instytucji piszemy dużą literą. Ale duchowny nie musi być chrześcijański – to ogólne określenie: Zaproszono też dwóch duchownych, bowiem temat nie był obojętny instytucji Kościoła.

Grażyna Konieczka zaczęła.

Czy nazwisko pani redaktor jest istotne?

Mam przyjemność poprowadzić niezwykły program, w którym porozmawiamy z osobami, które twierdzą, że doznały reinkarnacji.

Mało naturalnie to brzmi.

Szukaliśmy ich ponad trzy tygodnie po całej planecie.

Jest mnóstwo ludzi, którzy opowiadają takie rzeczy. Ogólnie zdanie brzmi mało wiarygodnie – niby opisuje wielką trudność poszukiwań, ale zupełnie jej nie oddaje.

Zaprosiłam także dwóch mnichów

Mnich i duchowny – to nie całkiem to samo. https://wsjp.pl/haslo/podglad/9439/duchowny https://wsjp.pl/haslo/podglad/22500/mnich/3051634/swiatobliwy Nie wszyscy zakonnicy są księżmi i nie wszyscy księża – zakonnikami.

Grażyna mówiła jeszcze chwilę, a potem przedstawiła swoich gości. Gdy formalności zostały wykonane można było rozpocząć wywiad.

Grażyna mówiła jeszcze przez chwilę, a potem przedstawiła gości. Formalnościom stało się zadość i można było rozpocząć dyskusję.

Potężnie zbudowany, wysoki jegomość, w wieku około czterdziestki jeszcze raz się przywitał i zaczął spokojnie powoli mówić:

Potężnie zbudowany, wysoki jegomość koło czterdziestki jeszcze raz się przywitał i zaczął powoli mówić:

Obydwa prowadziłem na innej planecie

Można prowadzić życie, ale nie wcielenie. Wcielenie może… hmm. Mieć miejsce?

Nie mam pojęcia jak dawno to było.

Nie mam pojęcia, jak dawno to było.

Pamiętam to tak jak na przykład pamięta się swoje dzieciństwo.

Pamiętam to tak, jak na przykład pamięta się swoje dzieciństwo.

sam miałem być pasowanym na rycerza

Miałem być pasowany.

Po śmierci, mój duch zaczął się unosić

Zbędny przecinek.

wielką brodę w kolorze szaty

A może lepiej: bujną siwą brodę?

„Dobrze przeżyłeś swoje pierwsze życie, czeka cię teraz etap przejściowy zanim zostanie przygotowana twoja następna droga”.

„Dobrze przeżyłeś pierwsze życie, czeka cię teraz etap przejściowy, zanim zostanie przygotowana twoja dalsza droga”.

ja zostałem przeniesiony do ciasnego pomieszczenia, w którym żyłem przez jakiś czas

Mieszkałem. Materialiści :D

Trudno mi określić ile dokładnie to trwało

Trudno mi określić, ile to dokładnie trwało.

Instynkt podpowiedział mi abym pospiesznie udał się do wody.

Instynkt podpowiedział mi, żebym pospieszył do wody.

Zrobiłem to, w innym przypadku zostałbym zjedzony przez jednego z ptaków, które żerowały na takich jak ja.

To instynkt – czy rozum? Zrobiłem to, inaczej zjadłyby mnie ptaki, jak wielu mi podobnych.

Moja egzystencja wolna była od trosk.

Podniosłe.

Trudno mi określić dokładnie ile trwało to życie, lecz z pewnością dłużej niż wcześniejsze.

Drugi raz trudno mu coś określić dokładnie: Nie wiem, ile trwało to życie, lecz z pewnością dłużej niż wcześniejsze.

– Doprawdy niezwykła historia – podsumowała prowadząca – tym bardziej teraz ja, jak i z pewnością telewidzowie jesteśmy niezwykle ciekawi następnej opowieści.

Hmm. – Doprawdy, niezwykła historia – podsumowała prowadząca. – I ja i z pewnością również telewidzowie jesteśmy tym bardziej ciekawi następnej.

Dodam tylko, że w późniejszej części programu będzie czas na pytania moje i telewidzów.

W sumie to mogła powiedzieć na początku. Mało naturalnie wypada.

Następny w kolejności był znacznie starszy od poprzedniego osobnik.

"Osobnik" użyte wobec ludzi ma nieprzyjemne zabarwienie.

Bujał się też cały czas do przodu i do tyłu, jak ludzie mający chorobę sierocą

Tniemy: Bujał się cały czas do przodu i do tyłu, jakby miał chorobę sierocą.

Całkiem fajnie się to łączyło z dziwnością jego opowieści.

Mmm, tylko jeśli faceta przedstawiasz jako obleśnie dziwnego, to czy coś w nim może być fajne?

Moje pośmiertne przeżycia były identyczne jak przedmówcy.

Kto tak mówi?

To były czasy kiedy

To były czasy, kiedy.

Urodziłem się socjopatą, zabijałem

Socjopaci (i psychopaci) niekoniecznie mordują…

Gdy nadeszła śmierć miałem

Gdy nadeszła śmierć, miałem.

„Zapraszam do piekła” powiedział lakonicznie.

Co wnosi "lakonicznie"?

Zacząłem żyć zamiast jednym życiem, miliardem żyć

Zamiast jednym, żyłem miliardem istnień. Lepiej tego nie poprawię.

Każde odczuwając jakby oddzielnie.

W sumie po co to oddzielać od poprzedniego zdania?

Mało powiedzieć, że odczuwałem wielki ból, gdyż okazało się, że jestem jakimś latającym insektem

Co ma jedno do drugiego?

Jednocześnie odczuwając jak jestem złapany w pajęczynę, zjedzony żywcem przez żabę, zabity kapciem, czy torturowany przez jakieś dziecko

Tu nie może być imiesłowu: Jednocześnie odczuwałem, jak wpadam w w pajęczynę, jak pożera mnie żaba, miażdży kapeć, czy torturuje dziecko…

prowadząca program była zdumiona, tak samo jak wszyscy w studiu, oprócz zaproszonych gości.

Hmmm. No, nie wiem, czy byłabym zdumiona na jej miejscu.

trzydziestukilku

Znikła spacja.

Moje dawne życie było podobnie osobliwe, jak nas wszystkich tutaj, którzy opowiadają o reinkarnacji i tak samo działo się ono na Ziemi.

Moje dawne życie było równie osobliwe, jak nas wszystkich tutaj, którzy opowiadają o reinkarnacji, i tak samo działo się ono na Ziemi.

folgowałam sobie sadystycznym rozkoszom, które wtedy posiadałam w swoim charakterze

Folgowałam sobie w sadystycznych rozkoszach, które mnie wtedy pociągały.

Przynoszono mi młodych mężczyzn

W pudełkach? Na tackach? XD

Pamiętam jak

Brak przecinka.

Widziałam otoczenie w odległości zaledwie dwóch, trzech metrów. Nie mogłam się poruszać ani mówić. Także nic nie odczuwałam fizycznie.

Odczuwała, skoro widziała (a metry nie mają sensu, skoro to nie Ziemia i nie było tu rewolucji francuskiej): Widziałam na odległość może dwóch, trzech metrów. Nie mogłam się poruszać ani mówić. 

Lecz moją koszmarną sytuację zrozumiałam dopiero po kilku godzinach.

Tyle potrzebowała czasu, żeby się połapać, że nie może się ruszać? Dlaczego?

Czas ciągnął się bardzo, bardzo powoli.

Jak powoli, to raczej się wlókł.

Zaczęły się kąpać, a później „puszczali kaczki”.

Jak dzieciaki, to puszczały.

Odczułam to zdarzenie jak wybawienie z mąk. 

Czemu? Jakaś odmiana, pewnie, ale wcześniej nie było nad jeziorem wiewiórek i innych takich? Rybki nie mogą się znudzić?

 prowadząca program podniecona powiedziała

Aliteracja.

Mogę szczerze powiedzieć, że ten program jest najciekawszym, który kiedykolwiek prowadziłam. 

Widzisz, a ja nie. Tak rozbieżność między opinią bohatera a wrażeniem, które odnosi czytelnik, sugeruje, że bohater kłamie.

Ostatni mężczyzna był znanym graczem koszykówki charakteryzował go bardzo wysoki wzrost. 

Ostatni mężczyzna, znany koszykarz, był bardzo wysokiego wzrostu. 

– Moja opowieść jest tylko trochę podobna. – zaczął

Kropka powinna być po "zaczął".

wymienionego już starca

Oni o tym mówią jak o drobnym przestępstwie. Bez uczuć.

Ujrzałem Boga takiego jakim on jest w swojej normalnej postaci.

Ujrzałem Boga takiego, jakim On jest w swojej normalnej postaci.

nie sposób mi tego opisać

"Nie sposób" znaczy tyle, co "nie da się", a nie "nie potrafię". Więc nie powinno być "mi".

Nie pamiętam też ile to trwało. To wszystko co jestem w stanie powiedzieć.

Brak przecinków: Nie pamiętam też, ile to trwało. To wszystko, co jestem w stanie powiedzieć.

zaczęła swój kolejny punkt programu

"Swój" zbędne.

to co teraz powiem trzymaliśmy w tajemnicy

Wtrącenie: to, co teraz powiem, trzymaliśmy w tajemnicy.

A świadczy to o prawdziwości przedstawionych tu opowieści. 

Nie, nie bardzo. Najpierw należałoby chociażby sprawdzić hipotezy konkurencyjne (czy nazwa "Ziemia" i postać starca nie pojawiają się w dziełach kultury? czy historie są spójne?).

która na pewno jest wymienianą przez naszych gości w studiu, Ziemią

Zbędny przecinek. Skąd wiadomo, że na pewno?

a nasi naukowcy badają już zostawione ogromne ilości informacji zapisane nie tylko w formie elektronicznej ale także na papierze

Jak mają je odczytać bez klucza? A nasi naukowcy badają właśnie ogromne ilości znalezionych tam dokumentów.

Już rozszyfrowano nazwę tej planety i jest to „Ziemia” 

Ile razy tłumaczyłam, że nazwy są konwencjonalne? Że język jest konwencjonalny i nie da się go (w trzy tygodnie!) rozszyfrować? Hmm?

Obydwaj zakonnicy ubrani byli w brązowe habity i mieli podobny wiek. Jednak znacznie się różnili.

Obydwaj zakonnicy ubrani byli w brązowe habity i byli w podobnym wieku, lecz poza tym znacznie się różnili. 

Obydwaj panowie mieli lekką nadwagę.

Czyli nie różnili się aż tak strasznie… tylko fryzurami.

zostaną w szybkim tempie ukarani

W szybkim tempie?

Telewizyjne studio mieszczące się na dziesiątym piętrze dwunastopiętrowego wieżowca zawaliło się uśmiercając wiele osób.

A reszta budynku przetrwała? Telewizyjne studio mieszczące się na dziesiątym piętrze dwunastopiętrowego wieżowca zawaliło się. Zginęło wielu ludzi.

Czy to kara boska? W takim razie należy podziwiać ludzi, którzy mają taką wielką wyobraźnię, by wymyślać te wszystkie niezwykłe historie o reinkarnacji.

Jak jedno wynika z drugiego?

 

Cześć, dawidzie :) Powiem tyle – nie za dobrze wypada to Twoje bóstwo, skoro karze ludzi za mówienie znanej z taką pewnością prawdy – nieprawdaż? Nie wiem, dlaczego umieszczasz fabułę poza Ziemią, chyba tylko po to, żeby łatwiej o tej prawdzie zaświadczyć, bo postacie wyglądają zupełnie jak Ziemianie.

Referują swoje doświadczenia dość beznamiętnie, nikt nie reaguje na nikogo.

Tak.

Pisane tak charakterystycznym dla Ciebie stylem, że trudno od pierwszych wersów nie zauważyć ;)

Yup :D

Bohaterowie sami ograniczają wypowiedź, kiedy robi się interesująco,

Właśnie – mają coś do powiedzenia, mówią to i koniec.

Zastanawia mnie tylko, co właściwie nie podoba się mnichom – czy właśnie dodanie owej reinkarnacji, która burzy im koncepcję, czy w ogóle sam pomysł, że osoba żywa może mówić o zaświatach.

Właśnie – bo skoro to nie Ziemia, nie mogą to być mnisi chrześcijańscy, a i wyjaśnienie, dlaczego reinkarnacja nie pasuje z chrześcijaństwem, zajęłoby, tak z grubsza, co najmniej tyle znaków suchego, nudnego tekstu, ile ma ta historia. Tutaj w ogóle nie ma na to miejsca i wypada kompletnie arbitralnie.

Elementy mistycyzmu występują w wielu wyznaniach i nie są aż tak ostro tępione.

Mmm, reinkarnacja to nie to samo, co mistycyzm.

nie “tą chorobę” tylko “tę chorobę”,

Racja, przegapiłam.

pomnożyć o miliard

O, rany, to też przegapiłam… zasypiam…

Moje uszanowanie!

 

Pomysł jakiś tam jest, kij w to, że wywiedziono go z kliszy. Parę konceptów naprawdę niezłych, poruszono znane i bliskie mi tematy. Ale to tyle. Staram się zawsze, by jak najmniej krytykować, i skupiać się jak najmocniej na zaletach, ale przyznam z bólem, że tekst sprawia wrażenie pisanego na kolanie. Naprawdę. Mnóstwo błędów i jeszcze więcej dziur fabularnych. Błędy przeboleję, sam robię ich mnóstwo, ale ta opowieść jest okrutnie niespójna. Do tego mała objętość mu nie służy, wszystko pędzi, mało rzeczy gra, a sporo wątków zostało jednak rozpalonych. A szkoda, pomysł, powtórzę, był jakiś na pewno. Masz jeszcze czas, możesz sporo pozmieniać, może jakaś betunia?

Najlepsze co mogę dać na ten moment, to trzy gwiazdki. No, z małym pluskiem. 

 

Trzymaj się i zastanów nad propozycją! 

Cześć Bartkowski.robert

 

Dzięki!!! Liczę na to, że dzięki modlitwie zwiększy się moja inteligencja i wtedy wrócę do starych opek i będę je pisał na nowo :D

 

Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, tak rzeczywiście jest!

 

Dziękuję, rzeczywiście masz racje opko jest niedopracowane, w przyszłości postaram się bardziej. A wiesz akurat jestem w czasie pisania długiego opowiadania, w zamyśle zbyt długiego by je tutaj na portal umieszczać.

 

Jeszcze raz bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam!!!

Jakkolwiek śmiesznie to brzmi, tak rzeczywiście jest!

Wcale nie brzmi śmiesznie! Swoją drogą niezła intencja, chyba dołączę się do inicjatywy i pomodlę – i za Ciebie, i za siebie:D

 

A wiesz akurat jestem w czasie pisania długiego opowiadania, w zamyśle zbyt długiego by je tutaj na portal umieszczać.

Znam ten ból… Ale nawet te formy poboczne, krótsze, warto dopracowywać. Konkurs trwa, kości w grze. Pomyśl nad tym! 

 

Pozdrawiam serdecznie!!!

Hej ho!

Spodobał mi się wyjściowy pomysł na program telewizyjny i przedstawienie bohaterów, którzy pamiętają swoje poprzednie wcielenia. Jeśli interesują Cię podobne historie, polecam książkę „Poza czasem i nieśmiertelnością” Briana L. Weissa.

Wypowiedzi bohaterów brzmią bardzo sprawozdaniowo, a dziennikarka z kolei kojarzyła mi się trochę z nieporadną wersją Elżbiety Jaworowicz. :) Choć jak na nią, to zbyt mało się wtrącała.

Kiedy do tego wszystkiego doszedł jeszcze motyw innej planety, boskiej kary i trzęsienia ziemi, miałam wrażenie, że tych wątków zrobiło się po prostu za dużo. Trochę tak, jakbyś dokładał kolejne nadzwyczajne elementy, żeby zobaczyć, co ostatecznie z tego wyjdzie.

Pozdrawiam!

Nowa Fantastyka