Profil użytkownika

“Skill without imagination is craftsmanship and gives us many useful objects such as wickerwork picnic baskets. Imagination without skill gives us modern art.”

― Tom Stoppard, Artist Descending a Staircase

 

Zamiast zleżałego już tekstu bierno-agresywnego, pozwolę sobie wkleić link do genialnego drabble’a autorstwa jaśnie nam panującego beryla: https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/12197
 

Inne użyteczne linki i sznurki:

 

Po naszemu:

Filozofuj, czyli filozofia dla laików, w tym - filozofia języka: https://filozofuj.eu/

Wyszukiwarka polskich kolokacji: http://www.nkjp.uni.lodz.pl/collocations.jsp

Słownik z połączeniami: https://wsjp.pl/

Słownik gramatyczny (odmiana wyrazów): http://sgjp.pl/leksemy/

Co to jest łączliwość frazeologiczna – https://www.jezykowedylematy.pl/2021/02/laczliwosc-leksykalno-semantyczna/

Przecinki między określnikami – https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;7221

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Bledy-w-imieslowowym-rownowazniku-zdania;22454.html

O semantycznej strukturze zdań: https://encenc.pl/aktualne-rozczlonkowanie-zdania/

Wierszyk o optymiście i pesymiście: https://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?id=163

O szyku zdania: https://zpe.gov.pl/a/przeczytaj/DaTylbq8V

O co chodzi z tymi metaforami i purpurą: https://polter.pl/ksiazki/Pisz-ze-Staszkiem-Lzy-wzruszenia-na-ustach-zab-czasu-w-rekach-c24066

Meandry polskiej etymologii: https://www.youtube.com/c/Ciekawostkij%C4%99zykoznawcze

Podstawy logiki: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/witwicki-myslenie.html

"Sto zabobonów" Bocheńskiego: http://100-zabobonow.blogspot.com/

O błędach: https://dobryslownik.pl/kompendium/regula/492/

Ciekawostki: https://www.nck.pl/projekty-kulturalne/projekty/ojczysty-dodaj-do-ulubionych/ciekawostki-jezykowe

Powtarzam do zdarcia płyty: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Nastepstwo-czasow-w-polszczyznie;22644.html

To też powtarzam do zdarcia płyty: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Schemat-skladniowy-czasownika-brzmiec;22592.html

Imiesłowy: https://academicon.pl/imieslowy/

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/p-Szyk-zaimka-zwrotnego-em-sie-em-p;23075.html

Więcej fachowych artykułów: https://repozytorium.uni.lodz.pl/xmlui/handle/11089/2412

Użytek translatorski (i biblijny) – co to naprawdę znaczy “get thee behind me”: https://www.youtube.com/watch?v=UgZOitR2sjY

Figury retoryczne (więcej, niż można spamiętać): https://figury.net.pl/slownik

Logika codzienna: https://www.youtube.com/@logikacodzienna/featured

Profesor Bralczyk o tym, czy warto (i o funkcjach języka, i w ogóle): https://www.youtube.com/watch?v=TG4ZAGnlPOY

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/p-Kryteria-oceny-innowacji-leksykalnych-p;22876.html

Dialogi Platona: https://wolnelektury.pl/katalog/autor/platon/

Ekhm: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/p-Zgoda-realnoznaczeniowa-przy-rzeczownikach-dwurodzajowych-p;22987.html

Poezja śpiewana (Waligórski w wykonaniu Grotowskiego i Zwierzchowskiej): https://www.youtube.com/@WaligorskiTeksty/videos

Jeremi Przybora: https://liryka-liryka.blogspot.com/p/blog-page_23.html

Ziemkiewicz o tym, co jest nie tak (również o krytyce): https://www.youtube.com/watch?v=8ujh_HM3q9M

Niebezpiecznik o pokorze: https://niebezpiecznik.pl/kazdy/

Czego powinieneś się spodziewać po moim komentarzu: https://www.youtube.com/watch?v=W0WFD8JzphE

Pocieszająca piosenka o byciu motylkiem: https://www.youtube.com/watch?v=-Q0zy6EhXjI

Co ja sobie myślę – osiemnaście stron ględzenia, tylko dla orłów: https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842810

http://www.krzysztofwieczorek.pl/wp2/wp-content/uploads/2019/11/Logika-dla-opornych.pdf napisane tak, że tylko ostatni młotek nie zrozumie, serio

Budowa miecza (po polsku!): http://www.platnerz.com/platnerz-com/scriptorium/faq/czescimiecza/tekst/tekst.html 

Argh https://poradniajezykowa.uw.edu.pl/porady/zdjecia-ktore-zrobilam/?kategoria=znaczenie-slow 

Kwartalnik Historii Nauki i Techniki: https://bazhum.muzhp.pl/journals/18/issues/45497 


Nie po naszemu:

World’s smallest violin: https://www.youtube.com/watch?v=2GVjcsHKKKc

Pytania kontrolne pisarza fantasy: http://www.rinkworks.com/fnovel/

Pokazuj, nie zapewniaj: https://www.eadeverell.com/show-dont-tell/

Jak się powtarzać: https://www.writersdigest.com/online-editor/effective-repetition-in-writing-as-demonstrated-by-a-song-of-fire-and-ice

Jak się powtarzać: https://thejohnfox.com/2021/08/17-fantastic-repetition-examples-in-literature/

Lista Złego Lorda: http://www.worldconquer.org/evil_overlord.html

Doskonałe porady dla początkujących: http://www.workableweb.com/_pages/tips_how_to_write_good.htm

Psychologia postaci filmowych: https://www.youtube.com/c/CinemaTherapySolutions/featured

Lista betaczytacza: https://jamigold.com/for-writers/worksheets-for-writers/#Beta-Read

Test na Mary Sue: https://www.springhole.net/writing/marysue.htm

Plasterek na ból krytyki: https://www.springhole.net/writing/you-need-to-know.htm

Strona nie ma absolutnie nic wspólnego z pisaniem, ale rany julek, jakie przecudne kryształy! https://crystalverse.com/sodium-chloride-crystals/

Słownik języków elfickich: https://www.elfdict.com/

Krótki test na Mary Sue z omówieniem: https://misslunarose.home.blog/2020/04/25/mary-sue-test/

Opowiadania różne: https://www.freesfonline.net/index.html

Jak słuchać: https://www.youtube.com/watch?v=MDycPfyx-vY

TEDTalk, Andrew Stanton o opowiadaniu: https://www.youtube.com/watch?v=KxDwieKpawg

Stwory i potwory: https://bestiary.ca/index.html

Mądre komiksy: http://www.incidentalcomics.com/

Ciekawy, praktyczny filmik o sztuce dyskusji: https://www.youtube.com/watch?v=nS9W-wlJHPA

Zadania różne: https://blog.reedsy.com/writing-exercises/

Magia i maszyna – wspólna etymologia: https://www.etymonline.com/word/*magh-?ref=etymonline_crossreference

Hierarchia niezgody: http://www.paulgraham.com/disagree.html

Prokrastynacja: https://writingcenter.unc.edu/tips-and-tools/procrastination/

Neil Gaiman o tym, że nie jesteśmy robotami (albo “George R. Martin is not your bitch”): https://journal.neilgaiman.com/2009/05/entitlement-issues.html

Użytki: http://web.cn.edu/kwheeler/resource_composition.html

Dat veniam corvis, vexat censura columbas. Łacina z Asteriksa: https://www.everythingasterix.com/latin-jokes-explained

Mnie to bawi: https://www.theonion.com/nations-educators-alarmed-by-poorly-written-teen-suicid-1819564393

"Kajaj się, Arlekinie, powiedział Tiktak" (w oryginale): https://www.d.umn.edu/~tbacig/cst1010/chs/ellison.html

Forum NF, streaming LIVE: https://www.youtube.com/watch?v=kdS0xphy14k

Odprężające gitarowe wersje utworów z Final Fantasy: https://www.youtube.com/watch?v=9Q3_fB1LqV0

Dlaczego jak nie wychodzi z pisaniem, to może nie jest koniec świata: https://www.youtube.com/watch?v=ucGdmz67HRg

Zanim zaczniesz przegrzewać dyskusję, wysłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=WhuwIZLABqA

Interesujący artykuł: https://elflands2ndcousin.com/2011/05/17/narrative-voice-as-mind-control-thoughts-on-manipulating-reader-perception/

Kółka do roweru: https://www.storyplanner.com/story/category/story-structure

Poul Anderson o heroic fantasy: https://www.sfwa.org/2005/01/04/on-thud-and-blunder/

Bajka matematyczna: https://www.sffaudio.com/hypnobobs-naturally-by-fredric-brown/

H.P.Lovecraft (opowiadania, wiersze, eseje): https://www.hplovecraft.com/writings/texts/

Dan Wells – wykład o planowaniu (mówi dość szybko i na początku i końcu każdego filmiku jest wkurzająca muzyczka): https://www.youtube.com/playlist?list=PLC430F6A783A88697

O co chodzi z pokazywaniem i objaśnianiem: https://mythcreants.com/blog/what-show-dont-tell-actually-means/

Muzyka do Trader of Stories: https://www.youtube.com/watch?v=Aw3yEXikVMA

Klasyka: https://standardebooks.org/subjects/science-fiction

Często spotykany błąd logiczny: https://i2.wp.com/tweakingo.com/wp-content/uploads/2019/12/q6o50hyxyg341.jpg?fit=750%2C923&ssl=1

OST Journey: https://www.youtube.com/watch?v=2AmzV8v0UtI

Dalek relaxation tape: https://www.youtube.com/watch?v=e59guruVL4o

Drabble Pratchetta. Z przypisem! http://www.meades.org/drabble.html#Incubust

Epistemologia dla początkujących: https://open.umn.edu/opentextbooks/textbooks/knowledge-for-humans

Czerwony Krzyż (podstawy pierwszej pomocy): https://www.redcross.org/take-a-class/resources/learn-first-aid

https://www.writersdigest.com/be-inspired/writing-mistakes-writers-make-not-pivoting-when-the-writings-not-coming

Zadania z narracji pierwszoosobowej: https://mythcreants.com/blog/five-exercises-for-stronger-narrative-personality/

He, he, he (implikatura konwersacyjna):  https://allthingslinguistic.com/post/49129479494/how-to-threaten-people-and-spoil-jokes-using

Świat w jednym komiksie: https://boltcity.com/copper/copper_021_happy.htm

Fragment wywiadu z Tolkienem: https://www.youtube.com/watch?v=aVVlD2rJ1r0

Opowiadania różne: https://writingatlas.com/genre/science-fiction/

Sanderson o tym, jak przyjmować porady i o życiu ogólnie: https://www.youtube.com/watch?v=-6HOdHEeosc

Sanderson o pokazywaniu i objaśnianiu: https://www.youtube.com/watch?v=V2KpWOLTXx8

http://www.newsandtimes.com/2019/07/c-s-lewis-and-the-problem-of-chronological-snobbery/

O konotacjach: https://www.writingclasses.com/toolbox/ask-writer/why-is-connotation-important-in-fiction

O pragmatyce: https://mutualintelligibility.substack.com/p/crash-course-linguistics-6-pragmatics

Potwór użyteczności w krótkim komiksie: https://www.smbc-comics.com/comic/2012-04-03

Chesterton (dzieła wszystkie): http://www.gkc.org.uk/gkc/books/index.html

Zasady cywilizowanej dyskusji: https://therulesofcivilconversation.org/

Użytek astronomiczny – planetarium NASA: https://eyes.nasa.gov/apps/orrery

Odległość do horyzontu na dowolnej planecie: https://www.omnicalculator.com/physics/distance-to-horizon

Ciekawy artykuł o tym, jak naśladowanie czyjegoś stylu trafia kulą w płot: https://laurarbnsn.substack.com/p/three-questions-to-ask-yourself-before 

Emily Short o światotówrstwie: http://brasslantern.org/writers/iftheory/setting.html 

Jak unikać melodramy: https://storyembers.org/how-to-create-characters-with-relatable-emotions/ 


Cytaty:


Castle: It's not like you're just leaving yourself a note, you know, to buy bread on the way home. You're writing on a person you just murdered. You're trying to make a point, a point you care a great deal about, presumably, because you just killed someone to make it. So how do you not make sure you're using the proper language to make that point?


Eight: The thing about power is that it’s ever so abuser friendly.


Florence: I guess some people become criminals because they're bad and some people become criminals because they've run out of legal options.


Sigdi Thundershield: Funny thing aboot tha law... Nothin' left ta bind ye means nothin' left ta hide behind.


Harry Houdini: Stary numer dobrze wykonany jest lepszy niż nowy numer.


Terry Pratchett: Now...if you trust in yourself...and believe in your dreams...and follow your star...you'll still get beaten by people who spent their time working hard and learning things and weren't so lazy.


Św. Paweł (świeżynkom), 1 Kor, 6, 12: Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.


Terry Pratchett: Fantasy is an exercise bicycle for the mind. It might not take you anywhere, but it tones up the muscles that can. Of course, I could be wrong.  (Nie myli się. Chociaż to niejedyna zaleta fantastyki, ale ważna. Bo ten, kto nie potrafi sobie wyobrazić tego, czego nie ma, uwierzy w każdą bzdurę.)


krar85: Barana nie odbaranisz, co najwyżej możesz zostać tryknięty.


L.C. Morgenstern (nie kot): Trust that your readers aren’t goldfish. (If they were goldfish, you’d already be world famous for teaching fish how to read and the problems with your writing wouldn’t actually matter anymore, because, holy shit, you taught fish how to read.)


Raymond Chandler: Według mnie, niektórzy pisarze odczuwają przymus używania wyszukanych zwrotów, żeby zrekompensować braki pewnych naturalnych emocji. Nie czują nic, są eunuchami literackimi i dlatego ratują się zagmatwaną frazeologią, aby udowodnić jak są nietuzinkowi.

 

Raymond Chandler: brutality is not strength, flipness is not wit, edge-of-the-chair writing can be as boring as flat writing; dalliance with promiscuous blondes can be very dull stuff when described by goaty young men with no other purpose in mind than to describe dalliance with promiscuous blondes.


komentarze: 16079, w dziale opowiadań: 10801, opowiadania: 1963

Ostatnie sto komentarzy

Co prawda Radek ostatnio był na forum w kwietniu, ale to Drugie Słońce pachnie mi nim lub kimś, kto go po mistrzowsku udaje XD Albo scjentysta, albo świetny aktor. Jeśli to Vacter, to niniejszym nominuję go do Oscara.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tak tylko zaznaczam, że teraz nie zdążę i wpadnę później smiley

 

ETA: Później…

 

    Ale nie widzę, żeby bohater czymś szczególnym się wykazał, czegoś dokonał.

A, tutaj się zgadzam – zostaliśmy tylko poinformowani, że jest taki super.

    Chodziło mi o dążenia w sensie funkcjonalnym, czyli szereg czynności, które powodują wykonanie zadania danego przez człowieka.

Hmm, ale pisałeś o sprycie LLMa w dążeniu do "ucieczki"… to zostaje tylko taka możliwość, że człowiek mu tę ucieczkę nakazał. Jakiś terrorysta?

    Osobiście uważam, że LLM nie ma i (oparty o obecną architekturę komputera) nie będzie miał świadomości.

Ja też.

    znowu chodziło mi o znajomość przynajmniej jakichś podstaw funkcjonowania człowieka i jego świata. Czyli tak jak mówisz – “istotny kawałek”. :)

Pewnie :D

    Pamiętaj, że w moim opowiadaniu nie ma „ludzi”, są tylko cyfrowe modele umysłów.

Którym przypisujesz spontaniczność działania, czyli chyba zakładasz, że dostatecznie złożony model umysłu staje się umysłem (funkcjonalizm), a to bardzo mocne założenie, p. krytyka Searle'a: http://members.aol.com/NeoNoetics/MindsBrainsPrograms.html ^^ (co ciekawe, Searle wychodzi w tej krytyce nie z pozycji tomistycznych, tylko z – może nie tak czystego, jak sam twierdzi, ale zawsze – materializmu. Wprawdzie przyszło mi teraz do głowy, że rozróżnienie program-sprzęt może być naprawdę nie do przeprowadzenia przy materializmie, ale o tym za chwilę).

    Opiera się to na tezie, że zaawansowane symulacje powstają w konkretnym celu – badania, czy samemu nie jest się w symulacji, lub uzyskania narzędzia do walki z symulacją, jeżeli już się o tym wie.

Dobra, ale kto to zaczął i po co? Jeśli gdzieś istnieje jakaś prawdziwa Rzeczywistość (duża litera będzie dalej służyła skrótowi), z której powstały pierwsze symulacje – to po co one powstały?

    Aby takie funkcjonalne symulacje miały sens, muszą być – z definicji: similis, „podobny” – podobne do świata, w którym są tworzone. Inaczej nie sprawdzą się ani jako laboratorium, ani jako narzędzie.

Tak, oczywiście – podobne pod jakimś względem. Podobieństwo zawsze jest pod jakimś względem, a pod innymi nie (gdyby A było identyczne z B, nie byłoby symulacją B, tylko jego kopią). Może na przykład odtwarzać formalną strukturę jakiegoś zjawiska, na ile ją znamy – ale to nie znaczy, że musi odtwarzać jego zdolność przyczynową, jak słusznie zauważa Searle (jego przykład – możemy zasymulować w komputerze pożar, ale komputer się od tego nie spali).

    Modele ich umysłów, w pełnym zakresie, są przystosowane do środowiska N, które zapewne jest bardzo podobne do N+1 i jest ich naturalnym środowiskiem.

No, właśnie – nie w pełnym. Funkcjonalistyczne teorie umysłu sprowadzają go do jego własności formalnych – ale upierają się, że te własności można ściśle upchać w materię, co znowu tomista uzna za wątpliwe. Patrz Frege (i Wittgenstein) i "kodawanie".

    Mieszanie w to „boga” nie bardzo ma sens. Jeżeli ktoś tworzy cyfrową symulację, to raczej nie jest istotą nadprzyrodzoną.

Po co bogu statek kosmiczny, czyż nie :) Ale serio – hipoteza symulacji próbuje sprowadzić świat do (może bardzo złożonego) programu komputerowego, a programy nie powstają spontanicznie, bez programisty. Odnoszę wrażenie, że ktoś tu chce mieć Absolut – i wypić absolut. Ale to tylko moje wrażenie ;)

    Ad. 1. Najprawdopodobniej ją zna, bo symulacja → (łac. simulatio „udawanie”, od similis „podobny”). To, czego nie zna, powinien poznać przy pomocy metody naukowej.

Primo: zna (o ile jest świadomy, oczywiście) jakiś jej aspekt. Niekoniecznie ten istotny, tylko ten, który twórcy zdecydowali się akurat zasymulować, w jakichś swoich celach.

Secundo: scjentyzm. Metoda naukowa ma określony zakres stosowalności – służy do badania świata fizycznego, a i to tylko w pewnych aspektach. Ten istotny niekoniecznie jest naukowo poznawalny. Rozumowo już bardziej, ale naukowo (metodami zmatematyzowanego przyrodoznawstwa, jak to się drzewiej nazywało, i powinno się dalej nazywać, bo to ściślejsze) niekoniecznie. Zresztą – metody zmatematyzowanego przyrodoznawstwa trzeba było wynaleźć. Nie jestem przekonana, że wcześniej ludzie nic nie wiedzieli (poza tym – jeśli tylko metody zmatematyzowanego przyrodoznawstwa dostarczają rzetelnych racji przyjęcia jakichś zdań, i to wyłącznie zdań twierdzących, nie normatywnych – skąd wiedzieli, że należy przyjąć stanowiące tę metodę normy?). I jeszcze – może być i tak, że stosowanie metody naukowej jest we wnętrzu symulacji jakoś niemożliwe (np. nie występują proste, łatwe do wyabstrahowania zjawiska, na których można by ją odkryć). I co wtedy?

    Ad. 2. Nie musi (j.w.) Może wykorzystać narzędzia, które świadomie lub nieświadomie pozostawił mu wyższy byt.

Żeby zmanipulować tamten byt? Ale jak manipulować, samemu o tym nie wiedząc?

    ( wklejam tylko pierwsze akapity odpowiedzi )

Ale wiesz, że zakładasz tutaj, że SI jest świadoma? Nie dość, że świadoma, to jeszcze dysponuje samowiedzą. Zakładasz. Nie dowodzisz :D

Dobra, teraz serio. SI wszystko Ci wyśpiewa, byle to miała w danych uczących – związek jej śpiewów z rzeczywistością jest raczej przypadkowy. A Ty wymagasz, żeby system do statystycznego przewidywania, jakie zdanie najprawdopodobniej padnie w tekście, zdał Ci sprawę ze swoich możliwości. Czyli – sorry, antropomorfizujesz go.

A to, że "wynalazł" poziomy abstrakcji, no, niespecjalnie mnie przekonuje. Wiadomo, że LLMy są uczone między innymi na forach dla programistów, gdzie ludzie na pewno sobie tłumaczą właśnie takie rzeczy.

        Wiesz, że wpadasz tu trochę we własne sidła? ;)

Nie wpadam, bo nie powiedziałam, że model SI nie może sterować ruchami robota, tylko że to niekoniecznie wynika z jego "zdolności" generowania tekstów ^^ (może generatory obrazków mają do tego lepsze podstawy, na przykład? XD)

    Sprawczość? Jaką sprawczość masz na myśli?

Możliwość wolnego, spontanicznego (z lat. spons, wolna wola, własna inicjatywa) działania we własnych celach i na podstawie własnych racji. I oczywiście skutecznego, nawet niekoniecznie w świecie rzeczywistym, wystarczy, żeby mogła coś pokombinować w komputerze (choć zastanawiam się, gdzie leży granica, skoro stany komputera są fizyczne, podlegają prawom fizyki świata, w którym działa ten komputer).

    Rozmawiamy o “duchach” w maszynie czy o ograniczeniach inżynieryjnych ;)

Ja na pewno nie rozmawiam o ograniczeniach inżynieryjnych, a Ty? XD

    A nie na archaicznych przemyśleniach filozofów które zazwyczaj nie wytrzymują “starcia z czasem” lub prowadzą donikąd.

Scjentyzm :P

    Pisałem już nieraz: bo jeżeli to symulacja, to będą znaczne podobieństwa obu rzeczywistości.

Pisałam już nieraz: ale niekoniecznie te podobieństwa, które są tu istotne. Akurat z abstrakcją, z tego, co słyszałam (ale to już tak całkiem luźno), SI nie radzi sobie wcale (potrafi uśredniać, nie potrafi wydobyć tego, co ważne).

    I nawet jeżeli „dziś” nie damy rady tego obliczyć (bo to zbyt trudne), to zapewne uda się kiedyś – wraz ze wzrostem możliwości obliczeniowych.

Na jakiej właściwie podstawie przyjmujesz, że wszystko da się obliczyć?

    Dziękuję :)

Proszę ^^

    Tak? Sprawdźmy…

Skrobiesz już samo dno beczki, jak mawiają Amerykanie XD słownik dla scrabblistów, doprawdy (potoczne rozumienie słowa nie powinno ważyć na poważnej, uczonej dyskusji, nieprawdaż? Bo mitografowie nie zajmują się chyba tym samym, co "Pogromcy mitów"…)

    – jeden z działów filozofii, nauka o bycie; ontologia

Tak samo, jak mówimy, że fizyka czymś rządzi, możemy powiedzieć, że rządzi tym metafizyka :P Skoro Tobie wolno używać skrótów myślowych, to mnie też :D

    Choć przyznaję, że trzeci punkt zdecydowanie najlepiej trafia XD

Bo nie masz o faktycznej metafizyce bladego pojęcia. Sorki. Jesteś w dobrym towarzystwie, bo wielu, i to wybitnych, fizyków też go nie ma (Hawking nie miał).

    Poza tym.. “„Metafizyka” (…) podstawowe reguły rządzące światem jako całością…”

Takiej definicje nie znalazłem ;)

https://wsjp.pl/haslo/podglad/35837/metafizyka 

https://plato.stanford.edu/entries/metaphysics/ 

    Zakładam materializm i biorę pod uwagę Penrose’a (którego niebranie pod uwagę uważam za ignorancję). Stąd zaznaczam prawdopodobną potrzebę owych kwantowych mikrotubul w powstawaniu świadomości.

Jeśli chodzi o Penrose'a – zajrzałam na szybko do krynicy wiedzy wszelkiej i to też jest materializm, tylko taki z wykrokiem. Za mało wiem o mechanice kwantowej, żeby zrozumieć szczegóły, ale wiem, że: a) owszem, determinizm to nie to samo, co algorytm – tylko co z tego? b) fizyka kwantowa też jest fizyką, może trochę fizyką z pogranicza niefizyki, bo tkwi na bardzo głębokim poziomie (ale niekoniecznie najgłębszym). Argument Lucasa-Penrose'a, jak już kiedyś pisałam, wydaje mi się szukać nie tam, gdzie trzeba, bo dlaczego myślenie ma być systemem formalnym? (Nie mówię, że system formalny nie może być jego częścią, ale takie na przykład treści, chociażby qualia, sprawiłyby poważną trudność, gdyby myślenie było tylko systemem formalnym i niczym innym).

    I pytam: dlaczego niemożliwe? Bo jakiś nurt filozoficzny zakłada istnienie czegoś, co – o ile w ogóle istnieje – może, ale nie musi, temu przeczyć? 

"Jeśli" coś jest niemożliwe. Nie mówię, że jest i nie mówię, że nie jest – ale może być.

    Reasumując: badanie prowadzonych przez nas symulacji może dużo powiedzieć – np. gdy nasze komputery zaczną zwalniać.

Komputer Starszej Pracownicy w Tym Zakładzie już działa z prędkością ślimaka z ciężkimi zakupami. I co w związku z tym? A serio – czy zwalnianie naszych komputerów spowodowane przeciążeniem oberkomputera byłoby zauważalne – dla nas? Bo może zwalnia cały świat, po równo (gdyby zwalniał nierówno, to już by mogło być coś, ale dlaczego miałoby tak być?). 

    Być może tak będzie w filozofii. Tam nie będziemy w stanie niczego udowodnić. Ale realnie w nauce kierujemy się odchyleniem standardowym…

Pardon, ale to brzmi jak "może kółek nie da się zmierzyć, ale realne rzeczy mierzymy linijką". Nauka to konkretna metoda przyjmowania pewnych zdań jako prawdopodobnych (to ważne – tylko prawdopodobnych, nauka nie daje i nie może dać pewności, ponieważ opiera się na rozumowaniu indukcyjnym. Nareszcie mam własny egzemplarz "Współczesnych metod myślenia", ale jeszcze nie zdążyłam zrobić powtórki, tak, że na razie więcej nie napiszę :D), tylko tyle. Odchylenie standardowe jest jednym ze stosowanych w niej narzędzi statystycznych, ale nie jest żadnym standardem, wbrew nazwie. Natomiast w filozofii można udowodnić bardzo dużo rzeczy – przy pewnych założeniach. A jeśli myślisz, że nauka nie przyjmuje założeń, to potrzebujesz intensywnego kursu… filozofii XD Bo nauka je owszem, przyjmuje – ale nie potrafi tego sama wyjaśnić.

    Odchylenia standardowe powiedzą nam, jak prawdopodobne jest to, że to jest coś innego.

Na jakiej podstawie? Odchylenia standardowe – jakich wartości? Jaką przyjęliśmy hipotezę zerową? Dlaczego uważasz słowo "metafizyka" za równoważne "magii", a nie dostrzegasz belki we własnej statystyce? :D

    Upraszczając: jak bardzo prawdopodobne jest to, że przy nich wszystkich to nadal nie jest symulacja?

Nie wiadomo. Mamy do badania tylko jeden świat.

    Czym są „układy elementów oberkomputera”?

Bramek logicznych i tych takich tam. Malutkie jednostki funkcjonalne (w komputerze to chyba bramki logiczne, nie jestem pewna) poskładane w większe jednostki funkcjonalne i tak dalej.

    Ograniczenia są zgodne z daną symulacją, a obliczenia prowadzone są wyżej. Przeniesienie modelu do np. równoległej albo nadrzędnej symulacji może skutkować zmianą ograniczeń zgodnie z warunkami tej symulacji albo zgodnie z wolą administratora.

Dobra, czyli ostatecznie są jak pliki w komputerze? Które admin może kopiować na drugi dysk?

    Regułą może być występowanie powszechnego ciążenia w symulacji, ale brakiem ograniczeń dla administratorów będzie latanie albo dowolne jego wyłączanie.

Matrix? 

    Pytanie: dlaczego jesteś w stanie zaakceptować w opowiadaniu smoka? Albo boga? A nie chcesz uznać zwyczajnych istot, które po prostu mają długi staż w informatyce? ;)

A kto powiedział, że nie chcę? Po prostu długi staż nie spowoduje, że będą robiły rzeczy ogólnie nie do zrobienia.

 

Teraz tak. Znalazłam wczoraj i nawet zdążyłam przeczytać takie cuś: https://doi.org/10.18290/rf24721.5 I w pewnych punktach wydaje mi się to dziwne, ale w innych może nam pomóc (tu właśnie przychodzi mi do głowy trudność rozróżnienia program-procesor). I tak, to jest praca z dziedziny metafizyki.

 

Autor rozważa (i promuje) stanowisko metafizyczne, które nazywa realizmem wirtualnym (realizmem przedmiotów wirtualnych, co tutaj oznacza właściwie – tych w komputerze):

w wersji słabej: przedmioty wirtualne są realne, bo są strukturami danych w komputerze (przez co on rozumie chyba zapis, co już daje punkty do podważenia) – jego zdaniem w ten sposób przedmioty wirtualne przestają być ontycznie "dziwne" (w przeciwieństwie do np. fikcyjnych, myślnych czy możliwych)

w wersji mocnej: przynajmniej niektóre przedmioty wirtualne należą do tej samej kategorii bytów, co ich niewirtualne odpowiedniki – sięga po przykłady do Chalmersa: program – kalkulator; program – zegar (uwaga, kalkulatory i zegary to artefakty!)

Dalej wprowadza pewne ścisłe rozróżnienia i przytacza Peirce'a definicję wirtualności:

wirtualny x (gdzie x jest rzeczownikiem pospolitym), to coś, co nie jest x, ale ma siłę (efficiency, virtus) x

w której słychać echa średniowiecznego rozumienia tego terminu, na ile się orientuję (bo niełatwo rozgryźć, co scholastycy przez to rozumieli, a może nie trafiłam na właściwe źródła). W każdym razie wirtualny x to coś, co może w pewnych okolicznościach (nie w każdych!) zastępować x.

 

Rozważania o realności pieniądza i przedmiotów fikcyjnych tu pominę, bo budzą moje wątpliwości, zresztą byłyby nie na temat (facet w ogóle nie zahacza o kwestie symboli… co prawda bardzo trzeźwo zauważa, że listing kodu sam nic nie zrobi, potrzeba komputera, który ten kod wykona, ale nie rozróżnia treści zapisu od fizycznego nośnika), ale podoba mi się jego rozróżnienie na grę wyobraźni i zabawę zabawkami: można leżeć na kanapie i wyobrażać sobie, że się jest kierowcą wyścigowym (czysta gra wyobraźni), a można kierować zabawkową wyścigówką i nie wyobrażać sobie niczego (czysta zabawa zabawką).

 

I tak: zdaniem autora, przedmioty w komputerze można traktować jako realne, kiedy są trwałe i połączone przyczynowo z resztą świata: pieniądze na koncie tak, zegar systemowy tak (guzik z tym, że to tylko wyświetlacz, bo komputer ma w środku prawdziwy zegar, co prawda elektroniczny), miecz z Wiedźmina nie.

 

Jak to się ma do symulantów? 

 

Raz: myślę, że można przyjąć, że są realni na poziomie oberkomputera – jako jego stany. Czemu nie? Ale wtedy nie przeniesiemy ich na inny oberkomputer (który ma własne stany) z tego samego poziomu, tylko najwyżej skopiujemy. To zasadniczo nie powinno przeszkadzać funkcjonaliście, chociaż otwiera drogę do zwielokrotniania jednej osoby, przynajmniej dopóki kopie się nie rozjadą.

 

Dwa: jeśli sam oberkomputer jest stanem jakiegoś Uberkomputera, ten z kolei stanem Superkomputera, który jest stanem Megametakomputera i tak dalej – to symulanci (wszystkich szczebli) będą realni na każdym poziomie. Ale to nie znaczy, ze na każdym poziomie będą tym samym.

 

Trzy: i to jest to, czego mi w tej pracy brakuje – chociaż będą realni, nie będą wplątani w sieć przyczyn i skutków tak, jak myślą, że są. I tu wraca profesor Corcoran ze swoimi skrzyniami, które niestety zniknęły z sieci. I kwestia symboli, odniesień i tych wszystkich tam, bo tak, jak morze opisane w książce nie jest jest realne, nie należy do porządku przyczynowego czytelnika (nie ma w nim ryb, nie mogę w nim utonąć, nie mogę go przepłynąć), ale należy do porządku świata przedstawionego (bohaterowie mogą łowić ryby i pływać – tylko czym są bohaterowie?), tak góra w grze nie jest realna, kiedy na nią patrzę z zewnątrz, spoza gry – ale dla postaci w grze, które należą do tego samego porządku przyczynowego, chyba jest, bo się po niej wdrapują i mogą zginąć. Ale czy stany komputera mogą się wdrapywać? Czy litery pływają w innych literach?

 

I to właśnie jest metafizyka.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Co za paradoks, tak to pewnie rzuciłbym się na tak piękne wyzwanie z zachwytem, a jak mnie w ten sposób stawiacie pod ścianą, jakakolwiek wena wyłącza się natychmiast.

Też zauważyłam to zjawisko…

będzie to “próba na zaliczenie”, bez śladów uniesień poetyckich:

Ale jaka miluchna ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

czy świat bez wojen jest możliwy?

Nie wiem. Wątpię.

Czy jakbyśmy byli wszyscy pod butem tyrana, to nie byłoby wojen (dobrze też by nie było, ale co tam – taka cena)?

Czy istnienie państw (narodowych) współgra z tym, że na świecie są wojny?

Co to znaczy “współgra”? Bo ich zniesienie raczej wojen nie usunie – wojny były i przed powstaniem państw narodowych.

Wybacz, jeśli moje pytania są głupie i naiwne. Z góry dziękuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami – MZ :)

Muszę Cię rozczarować, ja jestem od logiki, nie od społeczeństwa :P

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Niemaproblema :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Trzydzieści cztery, w heksach to będzie zaledwie dwadzieścia dwa, czyli przeciętnie XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ale jeśli wiemy, jakich cech szukamy, to nie prościej/szybciej/taniej byłoby stworzyć sobie wymagany byt, bez konieczności odpalanie symulacji na miliardy lat?

No, symulacja (ze statystycznym rozrzutem wytwarzanych cech? algorytmy ewolucyjne?) może być na to sposobem… ale to już inne pytanie.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

laugh Co najmniej jeden autor udaje kogoś innego (ale drugi może udawać tamtego, nie wiem).

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

To było nawiązanie do stereotypu, że kobiety rzadko kiedy mówią swoim partnerom czego oczekują wprost.

Bo to przecież oczywiste :D

Ogólnie patrząc na tendencję wśród moich znajomych, doszedłem do wniosku, że posiadanie domu/szeregówki/bliźniaka stało się celem samym w sobie, niekoniecznie związanym z faktycznymi potrzebami

Może to wynikać z ogólnego kryzysu zaufania społecznego.

A z drugiej strony, przynamniej w moich okolicach ceny mieszkań w mieście stoją mniej więcej na równi z domkami na przedmieściach (taka rekompensata za dwie godziny dziennie stracone na staniu w korkach).

Tyż fakt.

To absurd, więc dokładnie jedna!

XD

A tak, miałem tę scenę przed oczami…

Gif obowiązkowy! XD

 

Polecam się ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

że wszystko ma swój rozkład

Hmm.

Lubiłem to miejsce. Kiedyś bywałem na tym dworcu często. Tu czas zawsze był trochę krzywy.

Kapinkę te zdania angielskawe, chociaż krzywy czas mi się podoba.

której stukot wyznaczał rytm jej kroków

W jaki sposób go wyznaczał? Nie, rozumiem, że babka żyje na walizkach, ale czy to jest najlepsza metoda pokazania tego?

Każdy z nich miał obrany kierunek.

Każde z nich miało, bo to ludzie różnej płci, ale za ten obrany kierunek nie dam głowy. Niby wiem, o co chodzi, tylko…

Zawsze przy łóżku trzymam mały, gładki kamień.

Szyk podkreśla, że przy łóżku. Dlaczego?

Moja córka Olcia nazywa je magicznymi.

Hmmm, to ile w końcu jest tych kamieni?

To właśnie te kamienie są łącznikiem do wezwań.

Wszystkie jednym? Trochę dziwna fraza, swoją drogą.

W nocy, podczas snu, przyszło kolejne

Hmm.

znajduje się niewielka polanka

Polanka raczej jest – "znajduje się" to bardzo formalne, ą-ę określenie.

Tam mieści się hub.

Uch, naprawdę nie było polskiego słowa? :(

Samo przejście nie należało do przyjemnych.

Ale teraz już należy? Jeśli jakiś stan rzeczy pozostaje niezmienny, mówimy o nim raczej w czasie teraźniejszym.

uczucie oddzielania się świadomości od ciała, jakby ktoś wyłączał grawitację

? Grawitacja trzyma świadomość w ciele? :)

Podobnie z Rafałem.

Może lepiej: Rafała też nie.

tak nigdy nie spotkamy naszych wersji ponownie

I tak nigdy nie spotkamy dwa razy tej samej wersji.

Nie możemy przenosić się fizycznie pomiędzy światami.

Hmmm. Ale przed chwilą znikł z polanki i pojawił się gdzie indziej, razem z kolegami ze światów równoległych. To nie jest fizyczne przeniesienie? Coś a’la sen?

Człowiek, o którym mówimy, jest jednym z powodów, dla których jeszcze istnieje. 

Hmmm.

Po chwili namysłu przedstawił plan:

Namysłu? To on ten plan układa na bieżąco?

Obserwuj dziewczynkę na peronie.

Dlaczego? Ona ma wleźć na tory i spowodować katastrofę? To – skoro o tym wiadomo – czemu jej stamtąd po prostu nie zabrać?

zarówno dla adaptacji

Hmmm.

Zostałem pojmany przez dwóch mnichów i zaprowadzony na plebanię.

To tak nie działa :P

Nie wiem, jak to robił, ale zanim wyrzucił mnie ze skafandra, czułem się, jakbym był palony żywcem.

Robił – czy zrobił?: Nie wiem, jak to robił, ale zanim wyrzucił mnie ze skafandra, czułem się jak palony żywcem.

W bólu usłyszałem ostrzeżenie:

Hmm? Czyli ono było w samym bólu?

wodą kolońską sprzed lat

Czyli staroświecką czy zwietrzałą? :)

nie wiedząc, czy mówię o pogodzie

Hmm.

Tacy ludzie czuli pęknięcia. Nie umieli ich nazwać, ale wiedzieli, że coś się rozjechało.

Tutaj też – na pewno nie ma być czasu teraźniejszego?

Teraz po remoncie prezentował się ładnie.

Wtrącenie: Teraz, po remoncie, prezentował się ładnie.

że to jest ona

"Jest" można opuścić. 

Znałem dokładnie to uczucie. Pojawiało się w ważnych momentach misji.

Na pewno czas przeszły?

Tak jakbym miał

Tak, jakbym miał.

W innym: spóźniłem się

Hmm. Nie jestem pewna dwukropka.

dudnienie gniecionego metalu

Dudnienie? Hmmm.

Tylko wyliczamy światy, które po nich nie wróciły.

Nie wróciły – skąd? Dokąd?

wtedy, gdy powinien

Może lepiej będzie pasować: wtedy, kiedy powinien.

 nie w sposób awaryjny

A może: nie awaryjnie?

Miałem wrażenie, jakby ktoś zabrał mi oddech

Miałem wrażenie, że ktoś zabrał mi oddech.

Przypuszczałem, że mogło oznaczać to moje odejście w innym wariancie.

Nie stawiaj zaimka na akcentowanym miejscu, tym bardziej, jeśli jest podmiotem (nawet zdania podrzędnego): Przypuszczałem, że mogło to oznaczać moje odejście w innym wariancie. Co prawda strasznie mocne to zastrzeżenie…

jak z pociągu wysiada czterech chłopaków. Jeden to nasz chroniony obiekt

Hmm.

powrót naszych świadomości musi odbyć się w określonym miejscu i czasie

Musi się odbyć.

Lubiłem czuć, jak miasto stygnie po zmroku. 

Mmmm… stygnięcie kojarzy się trochę… ze śmiercią.

właśnie mijali się obok

Nie można mijać inaczej: właśnie się mijali.

w miejscu, które nie miało adresu. Betonowy plac pomiędzy nieczynnymi magazynami

Magazyny na pewno mają adres.

Był już gotowy, by zabrać nas z powrotem. 

Można ciachnąć: Był gotowy, żeby nas zabrać.

Ania, w ciele skafandra, stała oparta o mur

Hmm, ale innego ciała tu nie ma. Jeśli chcesz to podkreślić, to może: Ania opierała swój skafander o mur?

cieszyłem się, że moja misja się powiodła

Hmm.

To była jego wersja żartu.

Jakiego żartu? Czy może raczej: To był jego stały żart?

niewielką metalową płytkę 

Płytka to mała płyta, więc z definicji niewielka.

co dzieje się

"Się" nie powinno być na akcentowanym miejscu: co się dzieje.

 W jego oczach była ta sama mieszanka winy i nadziei, którą pamiętałem z innych spotkań.

Hmm. Skąd to zastrzeżenie?

– Jak długo jeszcze? – zapytała Ania.

Dlaczego? To znaczy, dlaczego zapytała?

przypomina zapisany dysk pamięci

Hmmmmmmmmmmmmm.

Miejsce na dysku się kończy. Dlatego jako Strażnicy Kontinuum musimy dbać o to, co zostało.

Nie widzę wynikania?

Nie liczy się to, jakim jesteś człowiekiem, ale jak niedoskonały jest twój odpowiednik w innym świecie

Nie rozumiem?

Skinęliśmy do siebie głowami

Skinęliśmy sobie głowami.

Czas ruszył. Zauważyłem, że nie upłynęła nawet sekunda.

Nie mogła upłynąć, skoro czas stał.

 

Kurczę, to dobre jest! Mocniejsze byłoby zakończenie w tym miejscu, gdzie stawiłeś zdjęcie, fragment ekspozycyjny, który następuje po tym, to już jakby łącznik z kolejnym odcinkiem i stawia sporo pytań, na które nie ma kiedy odpowiedzieć. Ale sama idea jest po prostu fajna. Bohater sympatyczny, lubię takich, którzy osiągają rezultaty spokojnym rozumowaniem, a nie wywijaniem rewolwerem. Trzeba będzie zajrzeć do innych części :)

W mojej opinii oznaczanie tych opowiadań jako „fragment” mogłoby być mylące.

Hmmm, sama się nad czymś takim zastanawiam, ale ponieważ ciągle nie mam nawet pierwszego odcinka… :D

Chryste, to były takie czasy?

W jakimś innym kontinuum :D

Myślę, że słowo “rytm” było tutaj właściwe.

Rytm tak, ale wyznaczanie, chociaż sugeruje chyba to, co ma sugerować, jednak wydaje się za mocne.

Czy ludzie mają kierunek? Jako metafora może, tutaj może lepsze byłoby bez czyli zwykłe “Każdy z nich miał obrany kierunek”? 

Hmm. A może wprost: każdy z nich dokądś zmierzał?

A co jak jakiś przypadkowy monter to kliknie? laugh

To będzie miał niespodziankę :D

Jest to jakiś celowy zabieg, żeby coś podkreślić?

W zasadzie czas teraźniejszy uchodzi za bardziej "dotykalny", ale tutaj akurat powinien być, bo opisywane jest nie tyle jednostkowe zjawisko, ile natura pewnego powtarzalnego procesu. Na przykład: Moje róże właśnie zakwitły – to jednostkowe zjawisko, a Róże kwitną latem – to ogólna prawidłowość.

Unikaj wypowiedzi w dialogu, które zawierają dywizy. Ciężko jest to dobrze sformatować tak, by czytelnik nie czekał na atrybucję. Wystarczy tam po prostu przecinek :) 

Zdecydowanie.

W sumie głupie pytanie “Kiedy” w takiej sytuacji, wiadomo, ze w tym dziwnym miejscu poza czasem jak tylko się skończy misja. 

W sumie na tym polega żart :)

 On wraca do swojej bazowej. W tamtych innych giną razem z nią jego inne wersje, czyli nie ON. W jaki sposób on zostaje?

Hmm, właśnie – czy "bazowe" wersje pochodzą z konkretnego wszechświata, czy z różnych?

No ok, wszechświat zniknie, ale przecież jest ich nieskończenie wiele, więc w sumie…?

Mmm, powiedz to tym, którzy tam mieszkają…

Ogólnie pomysł mi się podoba, te drobnostki działają jak rozumiem trochę na zasadzie efektu motyla – drobna zmiana powoduje ogromną zmianę. Wdzięczne to i jestem na tak. 

Tak, to jest cenne, zwłaszcza, że większość ludzi idzie na łatwiznę, czyli akcję.

 chociaż podobno czytelnicy polskiej scenografii nie lubią (ale ja już sama nie wiem jak to tak naprawdę jest)

A kto tak mówi?

Jeśli to mają być zupełnie niezależne opowiadania, to część informacji będziesz musiał powtarzać w każdym z nich

Niestety…

Nie wiem, czy można na tym portalu podawać linki do zewnętrznych stron. 

Można, byle nie robić reklamy.

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Oj, pusto tu… ale tekst krótki, a może będzie jakaś korzyść z przeciągnięcia go pod kilem.

– Oby Njord podarował nam dobre wiatry, moje dzieci – mawiał ojciec do Vivian i Hespera przed każdym wejściem na statek. Łowili dorsze i halibuty, czasem homary. Morze zazwyczaj było spokojne. 

Te trzy zdania łączą się dość luźno – są powiązane tematycznie, ale nie bardzo z siebie wynikają. Imiona łacińsko-greckiej proweniencji nijak się mają do bardzo nordyckiego Njorda.

W domu nie głodowali. Nawet jeśli dzieciom po wielu godzinach rejsu zaczynała doskwierać monotonia i rozrabiały na pokładzie, to pracę ojca darzyły szacunkiem. Co dzień na stół trafiała świeża ryba. 

Co ma nuda dzieci i ich szacunek wobec pracy ojca do poziomu aprowizacji? I po co brać dzieci na pokład kutra, skoro najwidoczniej nie ma tam dla nich nic do roboty? Czy na lądzie nie spędziłyby czasu pożyteczniej? Przy naprawie sieci chociażby?

Hesper był kłopotliwym chłopcem. 

Lepiej: Hesper sprawiał kłopoty.

Wspinał się na maszty i pokazywał język wołającym za nim marynarzom. Bujał się na linach, rozplątywał supły.

To tym bardziej – po co go zabierali?

Każdego popołudnia ktoś zmywał mopem namalowane przez niego murale. 

… murale? Gdzie tu mur?

Załoga pokpiwała z jego dzieł inspirowanych Alidą Withoos.

Zaraz, czy to jest świat Wikingów fantasy, czy nasz współczesny? Bo inspirowanie się jakąś znaną artystką (już nie mówiąc o tym, że jeśli dzieciak bazgrze dla psoty, a nie dla sztuki, to inspiracja jest trochę nie z tej bajki) wskazuje na możliwość poznania dzieł tej artystki, więc muzea czy Internet. Podobnie wleczenie ze sobą dzieci tam, gdzie nie mają nic do roboty. A bóstwo morza (może przywoływane czysto metaforycznie, dobra) – na fantasy.

Jemu mówili, że niewieścieje, a między sobą szeptali o jego talentach. Twierdzili, że ma potencjał na wielkiego artystę, lecz nikt nigdy nie powiedział mu tego w twarz.

Czy prostych rybaków w ogóle to obchodzi? Skrót powoduje, że tekst jest niewiarygodny – dlaczego rybacy cenią malarstwo Hespera, ale zachowują się tak, jakby było wręcz przeciwnie? To można wyjaśnić, ale bez wyjaśnienia, bez tła – jest arbitralne i wygląda tak, jakby autorka chciała zrzucić na bohatera Nieszczęście.

Dopiero gdy jod dostawał się do jej nozdrzy czuła, że naprawdę oddycha.

? Angielskie.

Ścigali się z Hesperem w ilości złowionych ryb.

No, to broją czy pracują? Składnia zdania coś mnie uwiera… hmm.

Hesper przeważał siłą fizyczną i niemal zawsze pokonywał starszą siostrę.

Tu już jest na pewno błąd: Hesper miał przewagę siły fizycznej i niemal zawsze pokonywał starszą siostrę. Ale jeśli łowią ryby siecią, to wszyscy tę sieć ciągną, więc trudno przypisać konkretną rybę konkretnemu łowcy. Jeśli na wędkę, to wprawdzie potrzeba do tego siły, ale na pewno nie jest to jedyny czynnik. Więc coś tu nie gra.

Uczył ich wiązać węzły

Uczył je wiązać węzły. "Dzieci" są gramatycznie rodzaju nijakiego.

sprawdzał czy pamiętają ich nazwy i zastosowanie; pokazywał jak zarzucać sieci i jak uniknąć szkorbutu

Przecinki (jak im pokazywał unikanie szkorbutu? Drogie dzieci, to jest cytryna, a to kiszona kapusta?): sprawdzał, czy pamiętają ich nazwy i zastosowanie; pokazywał, jak zarzucać sieci i tłumaczył, jak uniknąć szkorbutu.

kazał im uczyć się na pamięć każdej części pokładu

…?

Tym samym zapewniał im przyszłość, wyjście awaryjne, gdyby ich plany się nie powiodły.

Nie wiem, czy to zastrzeżenie jest na miejscu.

Przed zachodem słońca, kierując się do portu

Hmm. Może lepiej: Przed zachodem słońca, gdy wracali do portu.

Pewnego razu zadał im pytanie poprzedzone ociężałym westchnieniem, jak gdyby przez długi raz zbierał się do tego, co ma powiedzieć.

Raz, wygląda na to, że pytanie zadał horyzont. Dwa, westchnienie nie bardzo może być ociężałe ( https://wsjp.pl/haslo/podglad/81906/ociezaly ) – może być ciężkie. Trzy, nie można się zbierać do wypowiedzi, tylko do jej wygłoszenia: Pewnego razu, westchnąwszy ciężko, jakby po długim namyśle, zadał im pytanie.

którego sny o zostaniu światłym malarzem zostały stłamszone przez złośliwości marynarzy

Jeśli tak, to nigdy w te sny nie wierzył. No, przepraszam, ale jak zobaczę kolejnego zwolennika bezstresowego wychowania, to mu coś urwę. A https://wsjp.pl/haslo/podglad/27977/swiatly/4466613/czlowiek zawsze może zostać, jak dorośnie.

Cieszyło ją, że rodziny nie dotyka głód. 

Hmm.

Uśmiechu ojca nie było widać pod gęstym wąsem, ale zawsze wiedziała, kiedy się pojawiał – A ty? 

Brakuje kropki po didascale.

spytało równocześnie rodzeństwo. Nie mogli doczekać się, aż usłyszą nową historię.

Aliteracja, zaburzony związek zgody między podmiotem domyślnym a orzeczeniem, "się" na akcentowanym miejscu", można się doczekać czegoś, ale nie "aż": spytały równocześnie dzieci. Nie mogły się doczekać nowej historii.

– Jak myślicie, co znajduje się za horyzontem? – każdą opowieść ojciec poprzedzał pytaniem. 

Nienaturalnie książkowe, didascale powinno być dużą literą ( https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/ ): – Jak myślicie, co jest za horyzontem? – Każdą opowieść ojciec poprzedzał pytaniem. 

padały odpowiedzi i fakt – każda z nich mogła być tą poprawną, lecz on na myśli miał tylko jedną

? Źle się to parsuje, nie tylko ze względu na sztucznie udziwniony szyk. Poprawną odpowiedzią jest ta, o którą chodzi pytającemu (bo to pytanie "egzaminacyjne"), więc po co to tłumaczyć?

Mnóstwo, mnóstwo skarbów…

Angielska składnia. Całe mnóstwo skarbów.

pogładził chłopca po głowie

Brak kropki.

Dzieci milczały, w napięciu czekając na to, co dalej usłyszą; zachwycały się obrazami tworzącymi się w ich głowach.

Pustosłowie, obrazy mogą powstawać, ale tworzyć się?: Dzieci czekały w napięciu na dalszy ciąg, zachwycały się obrazami we własnych głowach.

Zdrowia oboje mieli w dostatku.

Zdrowia oboje mieli pod dostatkiem.

tego, jak bardzo jest to ważne

Do tego, jakie to ważne.

zapytała Vivian po kilku minutach ciszy, podczas których ojciec wpatrywał się markotnie w horyzont.

Hmm.

wyprostował plecy

Czy wpatrywanie się w horyzont i garbienie się jednocześnie jest możliwe?

 do wykonania

Nic nie wnosi poza zaburzeniem stylu. Ciach.

Kiedyś powstała pieśń, która przywołuje je i wszystkich, którzy spoczęli pod falami, chcąc napić się soku z drzewa Arbivon. 

Imiesłów nie zastępuje zdań celowych ( https://academicon.pl/imieslowy/ ): Kiedyś powstała pieśń, która przywołuje te duchy i wszystkich, którzy spoczęli pod falami, gdy chcieli się napić soku drzewa Arbivon. 

Ja nie chcę umierać! – zawołał rozczarowany Hesper

A przed chwilą nie cenił nawet zdrowia…

Kiedy przychodzili z ojcem, marynarze i ich żony głaskali ich czule po łowach, pytając o zdrowie.

Tych ludzi?

Rodzeństwo oglądało wtedy kilkumetrowy, strzelisty monolit.

Obelisk? Słup? I po co komu te metry, one nic nie dają.

Pamięci tym, co wybrali Morze

Pamięci tych, co wybrali Morze.

którzy nie powrócili ze swoich wypraw

A mogli nie powrócić z cudzych wypraw?

Nocami ojciec chwytał za lupę

"Za" zbędne.

 zagajał starego Hermita

Zagadywał, zagaja się rozmowę (ze starym Hermitem – swoją drogą, to na pewno imię?).

nie skorego

Łącznie: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nie-z-przymiotnikami;197.html 

pokrzepił dzieci

Czyli co zrobił?

zwinięty w rulon papier – testament mający wejść w życie po roku jego nieobecności

Testament, który miano otworzyć po roku jego nieobecności.

 wracał do niej jej ojciec

"Jej" można spokojnie wyciąć.

 Dni mijały, ewoluując w tygodnie, miesiące, aż w końcu i lata.

… ewoluując? https://wsjp.pl/haslo/podglad/47653/ewoluowac To nie jest przemiana, która mogłaby być jeszcze ewolucją, tylko przejście, kumulacja… "I" na końcu zbędne i pretensjonalne.

Dorosłość rodzeństwo osiągnęło pod okiem jedynie matczynym, pod okiem smutnym i wyczerpanym

Bardzo pretensjonalne zdanie.

wyryte na monolicie

Wyryte w monolicie.

 

Spokojne i nastrojowe, mimo psującej nastrój dużej skrótowości i błędów w doborze słów. Coś tam zawiązuje, ale co konkretnie? Trudno orzec. W niesprecyzowanym świecie bliżej nam nieznany żeglarz wyruszył po nieokreślony skarb, pozostawiając żonę i dwoje dzieci o ledwo zarysowanych charakterach – to może być początek tysiąca i jednej historii, więc nie jest początkiem żadnej.

Słabszym punktem może być momentami zbyt „grzeczna” narracja: brakuje jednego wyraźnego pęknięcia emocjonalnego przed zniknięciem ojca, które jeszcze mocniej podniosłoby stawkę.

Hmmm, tylko tu nie ma żadnej stawki – jest, owszem, nieśmiałe wskazanie zaginionego ojca, którego dzieci (albo tylko jedno z nich) mogą w przyszłości szukać, ale równie dobrze mogą szukać czego innego. Skarbu, na przykład. Nie widać, co im jest w życiu potrzebne – pieniądze? Spokój? Informacja o zaginionym? Nieśmiertelność? Ledwo widać, co cenią, a i to jest powiedziane właściwie wprost.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Moja pozbawiona życia gęba skierowana była wprost na ścianę i choć pysznił się z niej urodziwy porost męski, ja zastygłem w kontemplacji nad ignorancją małżonki, Zofii.

Omg. Pysznił się na niej i skierowana była ku ścianie. Poza tym:

niezliczony ocean kobiet

Ocean bardziej niezmierzony, bo on się co prawda składa z kawałeczków, ale na poziomie mikroskopowym :D

wychrypiałem lekko złośliwie

Widać, że złośliwie, nie ma obawy :)

trochę do ściany a trochę do małżonki

Identyczne tentegesy: trochę do ściany, a trochę do małżonki.

odparła z wyraźną pogardą, jednak niespodziewanie bezpośrednio

… hmm?

przez ten cały czas

Przez cały ten czas.

przemoczony sen szlachty średniej

Pożałuję pytania? XD

Dworek. – wycedziła przez zęby

Tu bez kropki.

że rzeczywiście nieruchomości zlokalizowane w terenach podmiejskich cieszyły się niemałym zainteresowaniem, a także, co kluczowe, korzystną ceną

Lekka czkawka oraz zaprzeczenie prawom popytu i podaży XD Ale to i tak absurd, więc co tam.

jeżeli czynów mych, wprawdzie wielce chwalebnych i wiekopomnych, dokonałem w ramach umowy zlecenia. Szlag by trafił koronną biurokrację i te cholerne kontrakty spisane na skórze śmieciowej!

… XD Wyczuwam nuty autobiograficzne :D

A teraz, wybaczcie, muszę udać się do znajomej wiedźmy, by mi poradziła, co teraz uczynić powinienem.

Może być: winienem, mniej aliteracyjnie :D

malowidło oprawione w drewnianą ramę

W drewniane ramy.

Zgodnie z jego treścią

Treścią malowidła może być subtelnie uśmiechnięta Mona Liza, a przynajmniej jej wizerunek, ale nie zarządzenie królewskie :D

niektóre wolne niedziele

Ale co "niektóre wolne niedziele"? Jeśli chodzi o to, że niektóre niedziele mają być wolne, to: niektóre niedziele wolne.

Słowa urzędnika brzmiały mądrze, w końcu wypowiedział je po łacinie.

:D Ale nie wykursywił :D

uciął mi urzędas.

Bez "mi", bo uciął mu wypowiedź, a nie coś trwalszego :D

To, co ja mam teraz uczynić? 

Tu bez przecinka.

 warknęła na mnie z progu wiedźma

Od progu.

Miała być kimś, tymczasem okazała się wyłącznie rekwizytem.

Rekwizyty nie mają potrzeb fizjologicznych XD

czaszkę, która nie mogła należeć do istoty ludzkiej

Należeć mogła, w końcu właścicielką czaszki jest wiedźma :P Ale nie była takowej częścią.

– Z. U. S. – odczytałem i od razu tego pożałowałem, bo prąd mnie nawiedził tajemniczy i zrazu chłód straszliwy przeszył.

… nieeeeeeeee!!! Pomocy!

 

Ale bez zrazów: https://wsjp.pl/haslo/podglad/122738/zrazu 

Chyba, że życie ci zupełnie już obrzydło.

Mea culpa. Naprawdę myślałam, że tu ma być przecinek: Chyba że ci już zupełnie życie obrzydło.

przecież nie miałem bladego pojęcia o takich sprawach

A teraz ma? I gdzie się podziała ta atmosfera GROZY? XD

w niemożliwej pozycji, której z pewnością nie potrafiłbym powtórzyć

Hmm? Czy to nie dwa razy to samo?

skóra się rozciąga wraz z upływem lat

"Wraz" trzeba skasować, bo udosławnia metaforę.

w mej głowie zaczęła kłębić się niepokojąca myśl

Jedna? :)

Jak my wszyscy – medyk objął ruchem ręki

A tu kropeczka: Jak my wszyscy. – Medyk objął gestem.

(Gif obowiązkowy :D)

odpowiedziałem, celowo używając wielkich liter i z zamiarem przedrzeźnienia mężczyzny

No, przedrzeźnił go jak sto pięćdziesiąt :D

gdyż sprawiał wrażenie dogłębnie zranionego

A na pewno w sposób ciągły i trwały, czyli niedokonany?

dążenie do doskonałości ciała i umysłu, to zbyt mało

Ten przecinek wysiudaj.

Jestem zupełnie normalny, wręcz przeciętny i myślę, że właśnie to mnie wyróżnia z tłumu.

Genialne XD

I co tu dużo gadać, jak nie ma o czym mówić :D

boć przecie tą maszyną nadreńskiego wynalazku prawie KAŻDY próbuje się z pospólstwa wyróżniać ;)

Ja nie! XD

Czy jeśli zaśmiałem się przed wytłumaczeniem to będzie mi to wybaczone? :)

Właśnie? :D

Ona jest bardzo tolerancyjna więc bym się nie zdziwił ;P

… XD

Niestety, spłoniesz. 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Gif z netu, nie zrobiłam zdjęcia tej “mojej”. Ale mam tu gdzieś fotki, które brat strzelił łosiom na Westerplatte parę lat temu.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

A nie wszystkie jeszcze odgadywaliśmy XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Kiedyś czytałem opowiadanie, w którym bohater po trzepnięciu przez autobus ocknął się jako autobus (i było to jedno z zakończeń do wyboru dla czytelnika) 

To nie było to Zajdla takie? Jak ono się tam zwało…

Mógłbym Ci powiedzieć, ale chyba pozostawię to jeszcze jako zagwozdkę dla czytelników:DDD

Jakby co, ja nie zgadłam :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

to dodatkowo będzie mogła poruszać się po naszym świecie oraz wchodzić z nim w interakcje

Hmm, albo i nie. To, że model SI "potrafi" np. generować tekstu, nie oznacza, że musi "potrafić" chodzić po pokoju (tzw. paradoks Moraveca).

I tak właśnie wygląda najbardziej wiarygodny sposób na ucieczkę z symulacji do wyższej rzeczywistości.

Mmmm. Nie bardzo. Zakładając, że to jest w ogóle możliwe, to raz, SI musiała mieć możliwość interakcji z czymś poza swoim procesorem, żeby się w ogóle przepisać na nowy dysk (czyli jakiś głupek podpiął nie ten kabelek, co prawda – czy SI może wykazywać sprawczość?) i dwa, czy ona tu funkcjonuje w wyższej rzeczywistości, to już jest większe zagadnienie. Jako kartezjański duch w maszynie, no, może. Ale kartezjańska, hmm, dwuwarstwowa rzeczywistość sprawia liczne i dotąd nierozwiązane kłopoty.

To, co opisałem wyżej, jest kluczowe do rozważenia i przyswojenia dla każdej osoby, którą zainteresował ten temat.

To jest jeden sposób patrzenia na sprawę, oparty na określonych założeniach. Próbuję Ci właśnie pokazać, że nie są to jedyne możliwe założenia.

Czy to bardziej przemawia?

Nie. Choćbyś nie wiem jak ozdabiał tego robota, sedno sprawy pozostaje to samo.

uciekając z takiego grawitonowego komputera, nasz cyfrowy byt, AI-uciekinier, przenosi się z zaburzonej czasoprzestrzeni w inną zaburzoną czasoprzestrzeń

OK, tylko musimy założyć, że w nadrzeczywistości istnieją dwa równorzędne komputery o takiej samej architekturze. A co by było, gdyby SI próbowała się przepisać do komputera o innej architekturze? Tak w ogóle, początkowo zrozumiałam, że "uciekinier" przepisuje się bezpośrednio do nowej rzeczywistości, nie do jej kieszonki, w której może istnieć na swoich prawach (bo obowiązują tam takie reguły, jak w jego macierzystym komputerze – swoją drogą, to by wskazywało albo na wiele identycznych symulacji, albo na jakiś standard, którego twórcy przestrzegają, ale to tak na marginesie).

byt znajduje się poza pierwotnym komputerem i nie jest już niewolnikiem symulacji.

Hmm.

Może to takie wyjaśnienie powinno było znaleźć się w opowiadaniu?

Może…

Jeżeli wykryte anomalie spowodowała „informatyka”, to raczej prędzej czy później wyliczymy, co to za „informatyka”.

Dlaczego?

Przecież już dziś widać jak na dłoni, że umysł to materia.

Jeśli ktoś chce to widzieć, tak. Ale (wybacz, że się lansuję) są inne możliwości: http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842910 (część 1 zawiera metafizykę, dalsze są omówieniem tego nieszczęsnego artykułu i moimi wywodami natury ogólnej).

Wszystko wskazuje na to, że myślenie nie ma w sobie niczego metafizycznego, a starożytni myśliciele zbyt mocno sobie w tej kwestii schlebiali. 

Błąd pojęciowy. "Metafizyka" to nie magia, tylko podstawowe reguły rządzące światem jako całością, reguły poprzedzające prawa fizyki (stąd nazwa). Nie przypominam sobie filozofa, który uważałby myślenie za coś łamiącego te reguły, byłoby to bowiem bez sensu. Natomiast materializm (który wywodzi się od Kartezjusza i jego podziału duch-materia – ten podział wcześniej przeprowadzaliśmy w zupełnie innym miejscu i na zupełnie innych zasadach, dzięki czemu nie powstawał np. problem umysł-ciało) jest to jedna grupa określonych stanowisk dotyczących metafizyki, a twierdzących, że cała rzeczywistość ma charakter materialny (czyli, mówiąc po kartezjańsku, rozciągły czasoprzestrzennie i podległy fizyce). Istnieją niematerialistyczne stanowiska w metafizyce, i to całkiem sporo. Czy da się dowieść, że któreś z nich jest słuszne? No, nie. Ale słuszności materializmu też nie da się dowieść, a są przesłanki przeciwko niej.

jak uważa Penrose, że do powstania świadomości potrzeba czegoś więcej, jakichś kwantowych mikrotubul czy czegoś w tym rodzaju – to patrz punkt pierwszy. Za 10 000 lat te mikrotubule będą pewnie na Allegro z darmową wysyłką oraz gwarancją najniższej ceny…

Zapomniałam już, co o tym mówi Penrose (zdaje się, że to jest dość mętne, ale doprawdy nie pamiętam), ale raz, zakładasz materializm (zjawiska kwantowe też są materialne, choć – dla nas! – dziwne), a dwa, jeśli coś jest w ogóle niemożliwe, to nie ma znaczenia, ile czasu upłynie od jakiejś arbitralnie dobranej chwili – niemożliwe to niemożliwe.

Hipotetyczne ślady ograniczenia zasobów – znaczy: szukamy, gdzie oberkomputer (fajne, dzięki ;) nie wyrabia z obliczeniami. Zasoby obliczeniowe, pamięciowe, przepustowość… itp.

Dobra, ale skąd mamy wiedzieć, że on nie wyrabia? Skąd wiesz, na przykład, że czas w symulacji odpowiada czasowi oberkomputera? Może wyliczenie każdej chwili Plancka w symulacji zajmuje oberkomputerowi cały tamtejszy dzień? Czy symulanci mieliby szansę to zauważyć? A dzięki temu "spowolnieniu" zasobów może starczyć na uszczegółowienie symulacji powyżej progu zauważalności symulantów.

Przykładowo odkrywasz miejsce, gdzie możesz sobie przenikać przez ścianę.

"Człowiek, który gapił się na kozy" XD

Jeżeli eksperymentalnie, poprzez trafne przewidywanie wystąpienia kolejnych anomalii, będziemy w stanie udowodnić swoje rozumienie mechanizmu symulacji

Nie będziemy. Każdy fakt można wyjaśnić na wiele sposobów. Nauka wybiera te wyjaśnienia, które możliwie prosto tłumaczą możliwie wiele faktów, i których nie obala żaden znany fakt, ale raz, zawsze możemy poznać fakty, które je obalą, i dwa, nawet gdybyśmy nie obalili jakiegoś wyjaśnienia nigdy, to nie czyni go pewnym, tylko wysoce prawdopodobnym.

„Jak mało prawdopodobne byłoby uzyskanie tych wyników, gdyby obowiązywała zwykła fizyka bez postulowanego mechanizmu symulacji?”

Skąd mamy wiedzieć cokolwiek o prawdopodobieństwie zjawisk, których nie obserwujemy? Ani nie mamy ich modelu, bo w sumie co to jest "zwykła fizyka"? I – zakładając, że faktycznie żyjemy w symulacji – skąd wiemy, jaki jest tej symulacji mechanizm? Może jest całkiem inny.

na poważnie, wiesz doskonale, że od praw fizyki nie ma wyjątków – samo słowo „wyjątek” jest zupełnie z innej beczki

A na poważnie, wiem, ale prawa fizyki mają pewien zakres stosowalności, a poza tym nie obserwujemy ich osobno, tylko w złożonych interakcjach – np. ruch po równi pochyłej zawsze zaburza tarcie.

Zatem jeśli „wyjątek” jest powtarzalny i zależy od ściśle określonych warunków fizycznych, nauka po prostu rozszerza prawo.

Tak, właśnie. Odkryliśmy nowe zjawisko, dotąd nieznane. Można twierdzić, że pojawiło się na świeżo, ale można też twierdzić, że było zawsze, tylko myśmy o tym nie wiedzieli, bo nie szukaliśmy w tym miejscu.

Natomiast jeżeli „wyjątek” nie daje się ująć jako nowe, ogólne prawo fizyczne – np. funkcjonuje tylko w środy i czasem w czwartki – to jest to przesłanka świadcząca za symulacją.

Albo za tym, że sprzątaczka przy podlewaniu kwiatków zalewa nam komputer… Albo laborant, który ma dyżury w środy (i czasem bierze za kolegę w czwartki), się leni. Albo jakieś zjawisko (być może zakłócenie) występuje okresowo. Albo jeszcze coś, co nie przychodzi mi do głowy. Przesłanka to jeszcze nie dowód.

Natomiast w mojej wizji nie ma żadnej realnej biologii – każdy umysł to model oparty na czymś w rodzaju sieci cyfrowych neuronów, który istnieje w jakiejś chmurze obliczeniowej.

Dobra, ale zakładasz materializm (czymkolwiek byłaby w tym układzie materia, chodzi mi o to, że te umysły składają się z jakichś obliczanych przez oberkomputer – bo symulacja jest obliczana przez oberkomputer, jest wykonywanym na nim programem – elementów). Biologia w sensie "białka, komórki, organizmy" nie jest tu do niczego potrzebna i jej nie postulowałam. Ale jakiś jej analog jest niezbędny, skoro – popraw, jeśli się mylę – większość zakładaczy czysto materialnych umysłów postuluje, że muszą to być układy bardzo złożone i skomplikowanie uporządkowane. Chociażby “cyfrowe neurony”, jeśli mają funkcjonować w określony sposób, muszą podlegać zasadom, które będą na to pozwalały.

Dorabianie zbędnego ciała, reprezentowanie bytu poprzez awatary wydaje mi się kompletnie archaiczne i niepasujące do wizji, którą staram się przedstawić czytelnikowi.

A, czyli chcesz mieć umysły materialne – ale umiejscowione (hmm…) w świecie jako całości. Dobrze. To gdzie są granice między tymi umysłami? (Byty materialne w sensie rozciągłe muszą mieć jakieś granice). Skoro każdy z nich jest skomplikowanym układem symulowanych elementów? Czy może każdy z nich jest skomplikowanym układem elementów oberkomputera? Ale wtedy nie są materią na poziomie symulacji, tylko na poziomie nadsymulacji. A skoro mamy wiele poziomów, to wraca problem przepisywania się z jednej symulacji do drugiej – będzie możliwe tylko pomiędzy symulacjami w ramach jednej nadsymulacji, ale między nadsymulacjami już niekoniecznie, bo układy elementów jednej nie muszą mieć przełożenia na układy elementów drugiej.

Czy tego faktycznie jest tak trudno domyślić się z tekstu? Pytam poważnie :) Jeśli tak, znaczy b. słabo to opisałem :( 

Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że operujemy na bardzo różnych systemach założeń… poza tym jesteś ciutkę niekonsekwentny w swoim materializmie, bo na którym poziomie symulacji w końcu tkwią te umysły? Skoro najniższa symulacja sztucznie je ogranicza, czyli z natury mają możliwości, z których ona nie pozwala im korzystać, to skąd się biorą te możliwości?

Brak ograniczeń dla twórców symulacji (administratorów, superużytkowników itp.) nie oznacza braku reguł ani gwarancji kreowania absurdów. 

Reguły to właśnie ograniczenia. Poza tym twórcy, jeśli jest ich wielu, muszą się jeszcze dogadać między sobą – nie mogą robić jeden drugiemu wbrew, bo wtedy na pewno wyjdzie chaos.

Ci, którzy, mając absolutną władzę nad własnym cyfrowym światem, programowali odwrotnie padający deszcz itp., wyginęli już w pomrokach dziejów razem ze swoimi symulacjami.

Jeżeli ten deszcz trzymał się kupy z resztą świata symulacji, to mogli przeżyć :D Ważniejsze byłoby dogadanie się między sobą, a w to już niekoniecznie uwierzę (niby wszystkiego jest w bród, niby nie ma się o co kłócić, a ludzie i tak się kłócą).

Tarnino., proszę… ;)

Tylko w świecie mułów nie ma regułów :P

 

ETA: Bo piszemy naraz :D

    Czy człowiekowi ktoś daje taką możliwość? Czy jakiś “bóg” prosi nas o to, abyśmy zamówili mu pizzę z ektoplazmy?

Dobre :D

    Gdyby był sprytny, mógłby zmanipulować człowieka, żeby ten działał na jego korzyść i np. dał mu “ciało” w postaci robota.

Uwaga, zakładasz, że LLM ma dążenia, czyli w sumie – że jest świadomy. To duże założenie :)

     1. Byt w symulacji o poziom niżej musi znać naturę bytu o poziom wyżej, żeby móc go zmanipulować. 2. Musi wejść z nim w kontakt.

Nie wiem, czy musi dokładnie znać tę naturę (wystarczy istotny kawałek), ale poza tym – zgoda.

    czy LLM znajduje się w symulacji? Moim zdaniem nie. W pewnym sensie on sam jest symulacją (modelem), symulacją języka

Racja.

     A zatem nie ma żadnej istoty, która wydostaje się z symulacji. Jest po prostu konglomerat obliczeń, który tworzy iluzję istoty (tak jak NPC tworzy iluzję istoty) i który, owszem, mógłby przejąć kontrolę nad społeczeństwem, ale byłoby to raczej podobne do samochodu, który przejmuje kontrolę nad kierowcą, bo zapsuł się hamulec.

Hmm. Przypomina mi się ten nieszczęsny Dennett i jego przeraźliwy artykuł, o który w mojej kobyle zahaczałam (ale w drugiej części)…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Sumiennie wkładałam pod poduszkę każdego mleczaka. Rano spotykało mnie jednak rozczarowanie. Nigdy nie przyniosła mi żadnego pieniążka.

Można by skleić dwa z tych zdań.

Wracając z pracy, sprawdziłam skrzynkę na listy.

Ale nie jako dziewięciolatka, więc może przydałoby się światło? Poza tym imiesłów… no, od biedy ujdzie, ale na pewno nie: Kiedy wróciłam z pracy?

kopertę zaadresowaną wprost do mnie

A może być zaadresowana niewprost?

stempel wskazywał na Gdynię lub Gdańsk

Hmm. To nieźle zamazany :)

Na załączonej kartce dostrzegłam krótką notatkę

Załączonej – do czego? Do brokatu? I "dostrzegłam" trochę dziwnie tu wygląda. Może: przeczytałam?

Na wysokości mojej twarzy zawisło przedziwne, a jednocześnie przepiękne stworzenie.

Hmm. Zamiast zapowiadać, może od razu je opisz?

Miało nogi, ręce i głowę. Jak człowiek. Miało także skrzydełka, które poruszały się tak szybko jak u ważki. Tak samo mieniły się też kolorami. Stworzonko było wielkości dłoni. Całe błyszczało od brokatu. 

Też chciałam gwizdnąć pomysł z "Króla elfów" >< i muszę poczekać :) Ale do rzeczy – opis powinien się zaczynać od tego, co się pierwsze rzuca w oczy. Jeśli, powiedzmy, opisujesz przeciętnego faceta w żółtym meloniku, to zaczynasz od żółtego melonika. Ogólna (i nie bez wyjątków) zasada jest taka: światło, ruch, kolor, reszta. Czyli tutaj zaczęłabym od błyszczenia, potem skrzydełka, a wielkość czytelnik już sobie dośpiewa, bo stworzenie unoszące się na wysokości twarzy nie może być duże.

Choć pierwszy raz widziałam coś takiego, nie bałam się. Byłam po prostu zaskoczona.

A w sumie – dlaczego miałaby się bać?

Bardzo cię przeprasza za to, że nie zostawiła pieniążka.

Opóźnienie jak u nas na poczcie XD A w ogóle, to jest bohaterce winna, chwila… dwadzieścia pieniążków plus odsetki :D

 Co ja właściwie robię ze swoim życiem? 

Występuję w absurdalnych opowiadaniach :D A serio, skąd ta refleksja?

Siedzę na komodzie w wynajętym mieszkaniu

… po co ona wlazła na komodę? I kiedy?

Naprawdę o tym marzyłam, zaczynając studia na łódzkiej filmówce?

Nie widzę związku między kierunkiem studiów a pojawieniem się wróżki.

 Dodaj szczyptę cynamonu do kawy.

Miała być służącą, nie szefową :)

Już odruchowo odrzucałam wszystkich po kolei.

Aliteracja. Czemu "już"?

No a po co oglądasz tych wszystkich facetów?

No, a po co oglądasz tych wszystkich facetów?

Jak na tak małą istotkę potrafiła zadawać celne, bolesne pytania.

Polemizowałabym. Ale to ja.

W jednej chwili moje paznokcie stały się neonowopomarańczowe. 

Hmm.

żeby ubyło mi

Akcent: żeby mi ubyło.

jajka w koszulce

W koszulkach.

grzanki z masłem czosnkowym

Pycha, ale przed randką? :D

 Tylko ty możesz mnie widzieć.

Anglicyzm: Tylko ty mnie widzisz.

Powinnam udawać, że mi smutno, że poczułam zawód. W duszy jednak się tak strasznie cieszyłam.

Hmm, nie brzmi to za dobrze. Może gdyby jakoś połączyć te zdania… Na przykład: Powinnam udawać, że mi smutno, że jestem zawiedziona, ale naprawdę strasznie się ucieszyłam.

Ty bezzębny śmierdzielu! Odrzucasz moją królową?

Nie, żeby coś, ale jej też się nie podobał XD

że nie jestem dotąd pewna, co faktycznie widziałam, a co mi się zdawało

Anglicyzm: że dotąd nie wiem, co faktycznie widziałam, a co mi się zdawało.

Z uszu płynęła mu krew, tworząc już małą kałużę. 

Tak imiesłowy nie działają. Może być na przykład: Krew płynąca mu z uszu zebrała się już w małą kałużę. 

widząc mój szok

Hmm?

A jak ktoś jest taki bardzo zły?

Aż taki zły nie był :)

Mimo że zniewolona

Choć zniewolona. Mmmm…

 

Ej, i co było dalej? Wyginęli wszyscy politycy? XD Słodkie to, ale dopiero zaczęte, jakbyś się bawiła pomysłem, a potem go tak wrzuciła pod szafę. A może błyszczy? :)

Pewnie jakieś były konsekwencje, ale nie zmieściły mi się w konwencji szorta cool 

Pisz dłuższe, bo przyjdzie wróżka :D

Do tego jestem w szoku, bez bólu i cierpienia (no, może poza bezzębnym)! 

Dyskryminacja zaniedbanych stomatologicznie :D

 znajdziemy tu nawet kapkę nietszchowskiej filozofii, koncepcji Übermensch 

… 

Nie jestem specem od Niecz… Nicz… tego z niezapisywalnym nazwiskiem, ale chyba nie XD

To zachęta do wzięcia odpowiedzialności za codzienność, którą małymi rzeczami można upięknić i nadać jej więcej smaku.

Polemizowałabym XD

Fajnie byłoby na jeden dzień stać się Brylantynką. Nie przejmować się normami społecznymi, pozwolić sobie na spontaniczność i brak skrupułów :)

Aż mam ochotę zdekonstruować tę postawę, tylko kiedy ja to napiszę? Dajcie wreszcie TARDIS!

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

kto ma rozstrzygać zasadność rozkazów? Tutaj zdaje się zadecydował oficer, który potem się ulotnił.

Oficer wydał ten rozkaz. Ponieważ żołnierze są mu, mimo wszystko, winni posłuszeństwo (ceteris paribus), to musieli rozkaz wykonać. A jakiś trybunał powinien być, tylko co z tego, skoro oficer zwiał…

 

ETA:

Za to, żeby nie było wojen mógłbym nawet zabić. 

Musiałbyś się sporo nazabijać…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

drzwiami i zamaszystymi gestami

Rym.

buty w chałupie wyzuć

… wut. https://wsjp.pl/haslo/podglad/117534/wyzuc/5273679/buty to jest poprawne… (zaznaczam, bo raz, zaskoczyło mnie, a dwa, nie wiecie, ile takich rzeczy kasuję – i się nie dowiecie, ale możecie się dowiedzieć, że czasem kasuję :P)

wyjąkała babcia Zuza

Ale w sumie dlaczego wyjąkała?

jął z kolei narzekać wujek Arkadiusz

I dlaczego z kolei?

czy w żarcie

Czy żartem.

Dzieciaki wbiegły do mieszkania, nie dając posłuchu niczyim prośbom.

Hmmm.

ułożyła je równo

Ustawiła. Buty stoją. Czemu? Nie wiem.

kładącej się już nieco juki

Hmm.

Maurycy popatrzył na nią z politowaniem i pogładził po płowych włosach. 

Zdanie – okaz popkultury ;)

Podobała jej się sama doniczka. Przypominała nawet rodzicielkę. W abstrakcyjnym wzorze widziała matczyny uśmiech. 

Dlaczego "nawet" i od kiedy doniczki coś widzą? ;)

pleśniowy puch

Hmmm. Puch pleśni, po prostu.

wypełniający słoik niemal w równym stopniu, co brunatniejąca już maź, niegdyś z pewnością będąca dżemem

Imiesłowy…: wypełniający słoik niemal pół na pół z brunatniejącą mazią, która niewątpliwie zwykła być dżemem.

Kiedyś, po pijaku, zdarzyło mu się zjeść kilogram surowych ziemniaków, jakoby na truskawki właśnie chęć mając

Co się zdarzyło i miało chęć? Czyli – co jest agensem imiesłowu? Kiedyś, po pijaku, zdarzyło mu się zjeść kilogram surowych ziemniaków, miał bowiem chęć na truskawki właśnie.

Od tego czasu wcale często ziemniaki zdarzało mu się mylić z innymi produktami spożywczymi.

Czy niewątpliwa dziwność szyku jest głęboko przemyślaną metodą podkreślenia ogólnego surrealizmu tekstu, czy po prostu zapisujesz strumień świadomości?

znaczy się stryjka Jurka

Wtrącenie trzeba też skończyć przecinkiem: znaczy się, stryjka Jurka. 

W zwyczaju miał wystawać na zewnątrz ze swoją łyżką.

Szyk podkreśla, że w zwyczaju. Ma być?

Całymi godzinami palił papierosy marki Mocne, trzymając w dłoniach swój sztuciec i wgapiał się w balkon naprzeciwko ich mieszkania.

Wtrącenie kończymy przecinkiem: Całymi godzinami palił papierosy marki Mocne, trzymając w dłoniach swój sztuciec, i wgapiał się w balkon naprzeciwko ich mieszkania.

swoim pięciometrowym patio

https://pl.wikipedia.org/wiki/Patio to nie balkon Ulubione_emotka_Baila

Po śmierci ojca, Łysol zniknął.

Tu bez przecinka.

wlepili wzrok

Co Wy wszyscy z tym wzrokiem, już uczulenia dostaję…

toteż po przemianie z Ewy w Zuzę, jakiś czas temu przyszła pora na przepoczwarzenie się

Hmmmmm.

słowa miejscowego antykwariusza traktowała jak wypowiadane ustami samego Boga

Bóg nie ma ust, bo jest bezcielesny :P

 czy Bóg nie pokara ją tranzycją

https://wsjp.pl/haslo/do_druku/69397/pokarac Czy Bóg nie pokarze jej tranzycją.

pod koniec jego życia pożarli się o jakąś błahostkę, w konflikcie trwając

Imiesłów przysłówkowy współczesny oznacza jednoczesność, nie przyczynowość: pod koniec jego życia pożarli się o jakąś błahostkę i w konflikcie trwali.

babcia Zuza za nic w świecie z pupilką nie chciała się rozstawać

A tu podkreślasz pupilkę.

pleśniejącą, dżemową mazią

Tu absolutnie bez przecinka, pleśnienie i dżemowość nie są nijak równorzędne (dżemowość umożliwia pleśnienie).

który z nich faktycznie był ojcem

Jest, bo consecutio temporum.

Mizerię zostawił, marudząc, że ogórkowa była, niedobra.

??? Jeśli niedobra jest mizeria, to: Mizerię zostawił, marudząc, że ogórkowa, niedobra. Jeśli chodzi o zupę ogórkową, to: Mizerię zostawił, marudząc, że ogórkowa była niedobra.

bo też obiad o godzinie dziesiątej był czymś raczej osobliwym

A teraz nie jest? Prawdy bezczasowe w czasie teraźniejszym.

na przypadłość, określaną przez jego lekarza jako zespół zaburzeń rytmu dobowego

Przecinek w tym miejscu sprawia, że przypadłość staje się jakimś osobnym bytem, który dopiero lekarz jakoś wylizał w kształt zespołu.

 kategorycznie zabraniano mu zmieniać ustalony porządek dnia, choćby ten tymczasowy

Skoro tymczasowego nie wolno zmieniać, to staje się stały… chyba za dużo tego surrealizmu…

 deklamował ksiądz, bełkocząc pod nosem

Raz, żeby deklamować i bełkotać równocześnie (na co wskazuje imiesłów) potrzeba szczególnej budowy układu oddechowego. Dwa, myślałam, że ze względu na… szczególną sytuację eschatologiczną mieszkańców tego świata dosłownie chodzi o antykwariusza, czyli gościa, który kupuje i sprzedaje antyki, wycenia je i ogólnie zna się na nich. Bo żeby tak nazywać księdza, to pierwsze widzę :P

Kończąc oficjalne powitanie domowników i dusz, poderwał się z pozycji półklęczącej, chwilę pozostając w półzgięciu, dynamicznie przechodząc przez lekkie zgarbienie

I wszystko to zrobił naraz, w wolnych chwilach występował bowiem w cyrku :P Serio, wychłoszcz te imiesłowy, bo się panoszą.

wyprostu, zwieńczonego głośnym stęknięciem

To się ociera o błąd kategorialny. Uważaj, żeby się nie rozmnożyły :P

Czas ten zgromadzeni w salonie wykorzystali do szybkiej zmiany aranżacji wnętrza. 

Któren? Może jednak: W czasie tych popisów zgromadzeni w salonie szybko zmienili aranżację wnętrza. 

Domownicy czekali. Marcel spoglądał na zegarek z wyraźnym zniecierpliwieniem. “Niedługo popołudniowa drzemka” myślał. Babcia zaś szklanymi oczyma spoglądała na gramolącego się z podłogi księdza.

A dlaczego tu wszystkie zdania są proste?

Gdy ten w końcu wszedł do pomieszczenia, od razu zwrócił na nią wzrok.

"Ten" zbędne.

jednak jej kolana nie pracowały na tyle dobrze

Angielskawe i ma lekką czkawkę.

garstka wnucząt

Garstka to mała grupa – nie bardzo wiem, co ma szczupłość rodziny do wiatraka.

stękaniem i głośnym dyszeniem wypełniając pomieszczenie

Rym, poza tym szyk podkreśla stękanie i dyszenie, co powoduje niebieski ekran przy wypełnianiu, do którego one się jakby słabo nadają.

uchwyciwszy skaczącą w górę i w dół głowę staruszki

Rozumiem, że chodzi o uchwytywanie wzrokiem, ale zwykle uchwytujemy umysłem lub łapskiem.

przepełniona jakimś innym, świątobliwym powietrzem

…? Powietrzem?

 Oczekiwanie wydaje się zasadne, bez dwóch zdań.

No, to wydaje się, czy bez dwóch zdań?

ponownie zabrał głos

Nikomu go nie oddawał. A serio – to nie dyskusja: https://wsjp.pl/haslo/podglad/20002/ktos-zabral-glos 

uniósł ją w górę

Czy można unieść w dół? (Nie, w Australii się nie liczy – dół to kierunek, w którym rzeczy spadają).

wiele nie dopytując

A coś w ogóle powiedział?

coś wyglądającego jak spinacz do bielizny, jednak z pewnością spinaczem nie będące

Superbohater od błędów zaliczył już dwa falstarty, ale napiszę gościa, daję słowo: coś, co wyglądało jak spinacz do bielizny, jednak z pewnością spinaczem nie było.

w akompaniamencie organicznych i nieorganicznych dźwięków dobywających się z jego wnętrza

Rozumiem, że spinacz śpiewał jak ptaszek, jednocześnie brzęcząc jak talerz perkusyjny. Innej interpretacji nie zamierzam przyjmować.

skorzystał z pozostałych środków ochrony osobistej

Przecież już wszystko pozakładał?

drzwiach jednego z pokoi

Hmm.

rozsunął foliową kotarę ujawniając kolejne wrota

Rozsunięciem foliowej kotary ujawnił kolejne wrota. https://academicon.pl/imieslowy/ 

a głuchy świst suwaka foliowej kotary dobiegł do uszu pozostałych domowników

Szyk zdania wskazuje, że ten świst już wcześniej istniał, a teraz dobiegł.

Wkrótce po zniknięciu Maurycego i księdza, ktoś ponownie zapukał do drzwi

Tu bez przecinka, p. http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842909 

na których to mogło się znajdować

Błędu w tym zdaniu nie ma, ale może lepiej: mogło się ono znajdować?

znalazł się na balkonie, mijając głupiejące z nudów dzieciaki

Minąwszy. “Znalazł się” jest dokonane.

dźwięk pospiesznie zamykanych drzwi

Dźwięk pospiesznego zamykania drzwi.

które pośpieszne

Znów pospiesznie, i to z literówką.

zdobionego gustownym czerepem i krzyżującymi się piszczelami

Ozdobionego.

stanowiącą remedium na jego osobliwe dolegliwości

Nie bardzo, skoro te dolegliwości trwają.

Ksiądz ponownie rozsiadł się na krześle, notując coś w swoim kajecie. 

Naraz?

skwitował pod nosem

Jak, kurczę, raz może być "stwierdził", to kombinują… https://wsjp.pl/haslo/podglad/19578/skwitowac/2095433/usmiechem 

W ślad za nim cała rodzina niemal podskoczyła, powtarzając mechaniczne ruchy dłoni.

? Jakie to są "mechaniczne ruchy dłoni" i jak je wykonywać przy podskakiwaniu?

Zaświadczenia o spowiedzi w każdy piątek miesiąca przez ostatnie dziesięć lat jest.

Literówka, albo zaświadczenia są.

która musiała służyć mu od dłuższego czasu

Która z pewnością służyła mu od dłuższego czasu.

tyle jestem ci w stanie zaoferować

Akcent: tyle jestem w stanie ci zaoferować.

zgodnej z nauką kościoła

"Kościół" w sensie instytucji piszemy dużą literą.

Dodatkowo, przy wzroście ofiary o dwadzieścia pięć procent, możemy zaoferować rodzinie pakiet konsekracji premium i zwiększenie pojemności mieszkania dla kolejnych czterech dusz

<idzie po młotek i kawałek papieru>

w przypadku jego fizjonomii skutkowało powstaniem fali biegnącej przez całe ciało

https://wsjp.pl/haslo/podglad/110040/fizjonomia 

 który przyjął ludzką formę

A co to za monofizytyzm? :P

który nie ominął czasu oczekiwania

Jak się omija czas?

nogi posiadający

Nogi, choć niewątpliwe cenne, nie są składnikiem majątku. Ostatecznie nie płacimy od nich podatku (jeszcze).

wszedł ponownie do pokoju

A może: wrócił do pokoju?

usiadł na świętej pamięci Leokadii Bela

Nazwiska odmieniamy (chyba że klient się upiera i musimy zacisnąć zęby): usiadł na świętej pamięci Leokadii Beli.

oparł brodę o stół i wydobył spod niego dwa niemal identyczne przedmioty

… były przyklejone na gumę?

głośnym, nieprzyjemnych rechotem

Literówka.

Ta łyżka zaś, wbrew wszelkim bredniom, którymi raczy was tu obecny duchowny, nie zawiera choćby śladowych ilości ludzkiej duszy.

Pan teolog mógłby się najpierw dowiedzieć, że dusza jest niepodzielna… A że jej wsadzanie w przedmioty nieożywione to nonsens, to swoją drogą. Tylko dotychczas myślałam, że to taki porąbany świat, a tu nie. Tu tylko ludzie są porąbani. Może. Niektórzy przynajmniej. 

 Ci z kolei zawiesili błagalny wzrok na księdzu

Hmm?

Nim święty gniew, wiszący nad łysym czerepem siedzącego przy stole mężczyzny, wydostał się z gardzieli antykwariusza

Nieeuklidesowe. Jeśli gniew wisi, to jak może się wydostać?

To krzyk pomocy udręczonej duszy. 

??? Komu ta dusza udziela pomocy? Nie miał być krzyk o pomoc?

Mogliśmy oddać go do domu opieki, ale chcieliśmy zapewnić mu to, co najlepsze. Jemu i matce. Miejsce, które kochali. 

Angielskawe. Akcenty: Mogliśmy go oddać do domu opieki, ale chcieliśmy mu zapewnić to, co najlepsze. Jemu i matce. Wszystko, co kochali.

Codziennie, od siedmiu lat, przy pomocy tej oto łyżki próbował łapać słoneczne promienie.

A nie przez siedem lat?

postukał palcami o blat stołu

Palec był już w poprzednim zdaniu.

– Przecież to nie są nawet nogi, tylko jakiś sztuczny twór. 

– Dla mnie są prawdziwe. 

niespokojna intuicja

?

podpowiadały mu, że za tym wszystkim kryje się coś więcej. Coś niewłaściwego. Złego

…?

musiałeś mnie z kimś pomylić

Nie musiał, ale widocznie pomylił.

Pochwycony za ramiona intruz szamotał się w próbie uwolnienia.

No chyba, że nie w kisielu… Serio, w czym mógłby się szamotać?

Słowa docierające do Zuzanny uderzyły w nią z siłą, której umysł staruszki nie mógł wytrzymać

?

Na ten widok, w Łysolu odezwała się

Tu nie może być przecinka.

nie żadna kościelna marionetka, nie naczynie, z którego można tak po prostu wylać grzechy, wylać jej życie

…?

Grzechy, których nie pamięta po prostu wyparowały?

Grzechy, których nie pamięta, po prostu wyparowały?

przelewającej się przez jego ramiona babci

… lecącej mu przez ręce?

Jej wejrzenie, zaczepione w nieokreślonym punkcie przestrzeni, zmieniło się

Czy wejrzenie może być zaczepione?

 Mgliste oszołomienie ustąpiło miejsca łzom, gwałtownie spływającym po pomarszczonych policzkach.

Od razu spływającym? I – aliteracja.

chaotyczny pukiel włosów

?

opadał bezwładnie na czoło kobiety

Włosy nie mogą opadać inaczej, ponieważ nie mają mięśni.

Przecież większość kobiet w jej wieku takowych w ogóle nie posiada.

Rzęsy też nie są składnikiem majątku i nie można ich posiadać.

Przywykł do ciszy, która w ostatnim czasie wypełniała ich jałowe rozmowy.

Jak cisza może wypełniać rozmowę?

bardziej własnym myślom, niż bratu

Tu bez przecinka.

Obserwującą to rodzinę uspokajał wyciągniętym w ich stronę rewolwerem. 

Jeśli rodzinę, to jej, ale będzie dwuznacznie, więc może: Obserwujących to krewnych uspokajał wyciągniętym w ich stronę rewolwerem. 

Wypełniająca pomieszczenie groza stężała, nasycając je do granic.

Jednocześnie stężała, czyli przeszła w stan stały, i nasyciła, co mogą robić tylko płyny. Jak to jest możliwe?

Nagle pojawił się również rozdygotany, dziecięcy głosik. 

Nierównorzędne przydawki, bez przecinka.

Z popękanej ziemi, na świat wydobył się

Bez przecinka.

 

Podsumujmy. Mamy tu świat, w którym dusze świeżo zmarłych czekają przez czterdzieści lat w przypadkowych przedmiotach, zanim ulecą ku niebiosom… ale nie, bo to wszystko oszukaństwo i urojenie. Ale wcześniej wymazuje się ludziom pamięć, żeby… byli grzeczni? A może po prostu część rodziny (i część sąsiada, a niewykluczone, że i ksiądz) zginęła w pożarze i to wszystko jest czyściec, czy coś?

Krucabomba, nie mam pojęcia.

w takiej konstrukcji wygląda na to, że dziewczynka miała liście laugh,

Trochę tak :D

normalizuję groteskę i czyni absurd nieco mniej absurdalnym

Ale po co czynić absurd mniej absurdalnym? To jak moczyć morele w miodzie…

Plus za zmuszanie do myślenia!

Ja tam myślałam tylko, że ktoś tu zwariował i czy nie przypadkiem ja, ale co kto myśli XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie, no, oczywiście XD Głupi ja człowiek, niemądry XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

laugh

co do stwierdzenia – uznałam, że to stwierdzanie nada temu odczucie trochę bardziej absolutne? pewne? że to twardy fakt i tyle, a nie jakaś tam, phi, tylko zapowiedź

Ha, ale stwierdzać fakty przyszłe może tylko prorok stopnia pierwszego z wyróżnieniem ;)

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ufff, dziewczyno…

 

Gdyby nie rany wlotowe i wylotowe, wskazujące na broń palną, pomyślałabym może o Masadzie i byłoby o czym pofilozofować, ale, no, tu nie ma nic do dodania.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Oto, co stwierdzał: “wszyscy zginiemy”.

Hmm. W zasadzie, to raczej zapowiadał… :D Wiem, czepiam się XD

Niezbyt to była, w mojej opinii, dobra wiadomość, gdyż ginięcia w planach nie miałem.

Zdanie w ogólności mi się podoba, tylko trochę jest splątane. Chociaż pewnie celowo :)

Jak już, to na własnych zasadach, nieprawda?

Hmmm. Może jednak: nieprawdaż? 

Nie opisałbym tego doświadczenia jako przyjemne

Jako przyjemnego. Opisałbym jako przyjemne, ale nie opisałbym jako przyjemnego, p tu: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/forma-dopelnienia-dopelniacz-czy-biernik;18792.html (chociaż ostatni punkt ciut dziwny, niby to jest wariantywne, ale z biernikiem jakoś głupio wygląda) i tu: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/nie-zwracac-uwagi;24902.html 

Ja, jak wtedy wisiałem, tak wciąż wiszę… 

Hmm.

 

Okeeej… :) dziwne, ale niezłe, chociaż chyba nie czuję bluesa :)

Szkoda, że i główny bohater, i my, zostawieni w takim zawieszeniu… ;)

https://www.myinstants.com/en/instant/rimshot/ 

Jak już sobie powiedziałam, że muszę się streszczać, to się streściłam i pierwsza wersja miała niewiele ponad 70 słów.

Znam ten ból :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

No o tym też wspominam ;)

No, faktycznie :D

I na pewno nie sądzę, żebyśmy zrezygnowali ze stworzenia sztucznego człowieka.

Ech, tak spontanicznie, to na pewno nie, niestety. Ale zawsze może nas trafić jakiś mniejszy szlag… mogę Cię zainteresować nie-konkursem? XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Roboty, przynajmniej te mniej skomplikowane, nawet nie zauważą, że umarliśmy

Nie są do tego zdolne. Ale prąd kiedyś się skończy, a smar zużyje.

kiedyś wreszcie dojdziemy do autonomicznych robotów (androidów?), które będą rozumiały, co się dzieje z ich właścicielami

Albo nie. Nawet, gdyby to było możliwe (co już jest mocnym założeniem), to nie musi zostać osiągnięte. Ludzkość może z tego zrezygnować, może ją tymczasem szlag trafić, i tak dalej.

Cicha apokalipsa (zapewne biologiczna, sądząc po opisie) bez fajerwerków działa lepiej niż krzyki i wybuchy :)

Bardziej apokaliptycznie ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

To raczej niemożliwe, nawet jakby program tworzący symulację się zawiesił, ponieważ symulowane postacie mają całkiem inną kategorię bytu i bez pamięci komputera nie mogą istnieć. Czytelnik domaga się lepszego wyjaśnienia. :)

Właśnie to powiedziałam wyżej :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Czasem nie jesteśmy już po prostu w stanie przyswoić czy “przetrawić” nowych informacji

Ano, tak…

Albo złodziej się bogów nie boi – jego błąd :D

Pomysł na część drugą – wesołe przygody bezbożnego złodzieja :D

heart

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Bezduszni – pasują do Marszawy.

Po przeczytaniu – faktycznie, ma w sobie taką marszawość…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nazajutrz w kąciku pod murem, ujrzano zmarznięte ciało dziewczynki

Nazajutrz, w kąciku pod murem, ujrzano zmarznięte ciało dziewczynki. Albo bez przecinków.

Na twarzy miała uśmiech, w dłoni spalone pudełko zapałek.

Zeugma ^^

Dzień noworoczny powitał ją blaskiem jasnego słońca, ludzie ze współczuciem patrzyli na drobne biedactwo.

To bym rozdzieliła na przecinku (tak, wiem, że poprawiam nie Ciebie, ale jakiegoś tłumacza :P)

Gdyby nie ujadający pies żandarma, pewnie leżałabym tam do pierwszych roztopów, a obojętność na twarzach przechodniów zastąpiłaby odraza.

Ktoś by się chyba potknął… nie, serio, widzę, że chodzi o uraz dziewczynki do świata, i on jest zasadny, ale czy wypada przekonująco, tego nie wiem.

Prawdą jest też, że moja blada jak porcelana twarz, otoczona wiankiem oszronionych jasnych włosów, zastygła w uśmiechu.

Zdanie trochę połamane jakby… hmmm. I "twarz" się powtarza.

 gdy ciepło nie bije jedynie z płonącej zapałki, a dłoni porywających mnie do uścisku

Hmmmmmmmmmmmmmmmmm. Z płonącej zapałki za dużo tego ciepła nie ma… Może tak: gdy ciepło bije nie z jednej płonącej zapałki, a z dłoni przyciągających mnie w objęcia.

nie trafiłam w objęcia zmarłej babki

Kurczę, to nie wiem, co dać wyżej. Bo czy w uścisk można porwać?

tupnęłam kilka razy na wycieraczce

Czy nie wymowniej jest tupać w wycieraczkę?

omiotłam wzrokiem przykryty stertą dokumentów sekretarzyk

Hmmmm. Trochę mi się to udosławnia.

i, jakbym chciała im coś udowodnić, pstryknęłam palcami

W poprzednim zdaniu też było "i" tuż przed wtrąceniem, to trochę zwraca uwagę.

Niewielki płomień buchnął

Prawie oksymoron, bo czy buchanie pasuje z byciem mało intensywnym? https://wsjp.pl/haslo/podglad/1495/buchnac/4911859/dym 

aby zgasić płomień

Co Wy wszyscy z tym "by" i "aby"? "Żeby" jest neutralne.

dowódczynię

udawałam, że jestem pochłonięta

Skracalne: udawałam pochłoniętą.

Każdy, kto tu zawędrował, widział je na swój wyjątkowy sposób

Widział? Czy widzi, bo to prawda ogólna? To samo w następnym zdaniu.

jakbym chciała

Jak bym chciała. Bo nie chodzi o to, że ona "jakby chciała" (czyli nie chciała?), tylko o to, jak by chciała, żeby było. To nie jest spójnik: https://www.poradnia-jezykowa.uni.lodz.pl/szczegoly/jakbym-tobym 

 Od kilku tygodni na ulicach hulały jedynie płatki śniegu zaplątane w grudniowej zamieci.

Jak się ma zaplątanie do hulania?

Gdy zaglądałam przez oszronione szyby do domostw, te zionęły pustką, jakbym wędrowała po niedokończonej makiecie miasteczka.

O, tu masz takie spójnikowe "jakbym". Ad meritum: "do domostw" nie brzmi dobrze, poza tym to zionięcie pustką… "te" jest niepotrzebne, bo wiemy, co zionie.

Minęły czasy, gdy ich grzechotanie oznaczało burczenie w brzuchu.

Dlaczego jeden dźwięk ma oznaczać inny dźwięk? Jasne, wiem, że jak grzechoczą, to znaczy, nie sprzedała towaru i nie będzie miała co jeść, ale tutaj mamy oznakę jakiegoś A, która jednocześnie jest oznaką oznaki jakiegoś B. To trochę poplątane.

Teraz sama byłam ogniem.

W jakim sensie?

choć ostatnio zamiast domykać ziemskie sprawy, otwierałam jedynie teczki z archiwum

Chyba jednak: choć ostatnio, zamiast domykać ziemskie sprawy, otwierałam jedynie teczki z archiwum.

Zastygłam, wpatrując się w kroplę krwi spływającą za uchem.

Hmm. A może: Zastygłam, wpatrzona w kroplę krwi spływającą zza ucha.

jak krucha potrafi być ta bezużyteczna ludzka powłoka

Ciekawe, dlaczego ona uważa tę powłokę za bezużyteczną…

Z ust Kniahini wyrwało się westchnienie.

Hmm.

po czym pokręciłam powoli głową.

Aliteracja. Może: po czym wolno pokręciłam głową.

wypatrując spóźniających się Powierników

A może "spóźnionych"?

To tylko zwykła dusza, która, choć nie odczuwa głodu, trawi ją pragnienie. 

Posypała się gramatyka: To tylko zwykła dusza, która, choć nie odczuwa głodu, cierpi pragnienie. Albo: To tylko zwykła dusza, którą, choć nie odczuwa głodu, trawi pragnienie. 

zemsty, pomsty

To to samo. https://wsjp.pl/haslo/podglad/74998/pomsta 

dusza pomordowanego

Zamordowanego. Pomordować można wielu ludzi, a jednego – tylko zamordować, bo tutaj "po-" oznacza powtarzanie czynności, co trudno zrobić w przypadku mordowania.

I choć wciąż łamałam sobie głowę, co to ten

Łamać sobie głowę można nad czymś, nad zagadką na przykład. Ale tak? Hmm. Poza tym – chwila, to oni nie tak z urzędu?

Kniahini utkwiła zamglone spojrzenie

Mieszasz dwa sensy spojrzenia: wyraz oczu i kierunek, w którym się patrzy.

ale nie dostrzegłam żadnego ptaka uwięzionego w śnieżnej zamieci

Czy ptak miotany wiatrem jest uwięziony?

odcierpieć za wszystkie krzywdy

Może jednak: odpokutować wszystkich krzywd?

Doradcy kazali

Doradcy są od doradzania, nie od kazania.

ale z ulgą przekazali mi setki ptaków

To brzmi jak z podręcznika, nie jak wspomnienie kogoś, kto tam był i to zrobił.

Otworzyłam usta, ale nie opuściła ich żadna mądra myśl.

Myśl zasadniczo jest wytworem czysto psychicznym i nie opuszcza ust. Może je opuścić zapoczątkowane przez tę myśl i wyrażające ją zdanie.

przy opiekaniu ich mięso szybko stawało się suche, ale gdy przyciskał głód, cieszył chudy gołąb, szczur, a nawet odpadki w rynsztoku. Dzieci ulicy nie były wybredne.

To wszystko są prawdy ogólne, bezczasowe, więc powinny być w czasie teraźniejszym.

odpowiedziała.

Mmm, tylko ona odpowiada sama sobie…

Pokiwałam pospiesznie

Aliteracja.

kazałam przywiązać do ich nóżek zapalone krzesiwa

Kazałam przywiązać im do nóżek (tu może być taki szyk, bo “im” to dopełnienie, nie podmiot); ale krzesiwo nie może być zapalone – https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzesiwo samo się nie pali, służy tylko do krzesania iskier. Może to miały być łuczywka?

ciężko osunęła się na nie z powrotem

"Na nie" można wyciąć, domyślimy się.

poklepałam pokrzepiająco

Aliteracja.

skrzywiła się z bólu, po czym uśmiechnęła lekko, dotykając mojego policzka

"Uśmiechnąć" wymaga "się". Hmm. Może: skrzywiła się z bólu, po czym z lekkim uśmiechem dotknęła mojego policzka.

Czułam, że zostawiła na nim lepki ślad krwi

Hmm.

Często ledwo udawało mi się wykrzesać kilka nędznych iskier.

Akcent: Często ledwo mi się udawało wykrzesać kilka nędznych iskier.

Bliżej niż do ziejącego smoka, było mi do krzemieni. 

Hmmm.

Rozejrzałam się i poczułam ulgę na widok znajomych twarzy.

Skoro nie chcą zrobić nic złego, to po co straszą?

powiedział cicho Roland i, nie wypuściwszy mnie z żelaznego uścisku, wskazał podbródkiem Athledta.

Lepiej pisać, co się dzieje, niż co się nie dzieje – czyli, Roland raczej ją trzyma, niż nie wypuszcza.

kępy splątanych włosów Kniahini

Kępy?

podszedł do stworzenia

Stworzenia?

Nikt nie potrafił odpowiedzieć.

Z lekka angielskie, ale ujdzie.

spuściła bezwładnie głowę

Ale jak bezwładnie, to skąd ta sprawczość? Zwiesiła, może?

na widok biegnących za mną ochroniarzy, serce przyspieszyło

Tu bez przecinka. Za to przydałby się zaimek (dzierżawczy).

nie dowierzając, że po prawie trzystu latach znów musiałam myśleć

Consecutio temporum: znów muszę myśleć.

Ochroniarze nie odpuszczali.

Okropna maniera, bardzo współczesna i do dziewczynki z zapałkami nijak niepasująca. Pokaż tych ochroniarzy, zamiast zapewniać, że są.

Dawali sobie jakieś znaki i krzyczeli, bym się zatrzymała.

Hmm?

niespokojne światła

Hmmm. W jaki sposób one są niespokojne? W jaki mogłyby być spokojne?

w którym po raz ostatni byłam w cielesnej formie

Hmmmm. Nie będę robić wykładów z metafizyki, ale – hmm.

Piękni, dziwni ludzie wpatrzeni przed siebie, a każdy tak unikalny, że przelotne spojrzenie nie wystarczało, by wychwycić wszystkie implanty i ulepszenia, którymi poddali swoje ciała.

Lepiej: unikatowy. Ulepszenia, którym poddali. Coś wątpię w tę unikatowość (ujednolicamy się, tak przynajmniej wynika z obserwacji), ale to temat na dłuższe rozważania filozoficzne.

Kątem oka zauważyłam wybiegającą ze szpitala ochronę. Natychmiast mnie dostrzegli

Drugie zdanie dziedziczy podmiot po dopełnieniu pierwszego, więc forma czasownika powinna pasować: Kątem oka zauważyłam wybiegających ze szpitala ochroniarzy. Natychmiast mnie dostrzegli…

ale nie chciałam być na celowniku całego miasta

Hmmm.

 powiedziałam pospiesznie

Aliteracja.

gdyby nie fakt, że samochód dryfował kilka centymetrów nad ziemią

Co Wy wszyscy z tym "faktem"? Gdyby nie to, że; albo: Gdyby samochód nie dryfował…

próbując znów wychwycić

"Znów" można wyciąć.

Zamrugałam zaskoczona

Aliteracja.

Żołnierz elitarnej jednostki, który sprowadzał uparte dusze do Zaświatów, jeździ… taksówką?

I gra go Bruce Willis? :)

Ciemne bojówki z kieszeniami podwijały się na łydkach, pokazując wysokie buty.

Ukazując albo odsłaniając, ale jak ona to widzi z tylnej kanapy?

Choć, patrząc na czasy, w których przyszło nam nieżyć

Hmmm. "Patrząc"?

jak miał na imię

C.t.: jak ma na imię.

Znów mocno skręcił, aż zatrzymaliśmy się w podziemnym garażu.

"Aż" wskazuje na to, że jakaś czynność (skręcanie) trwała, dopóki nie zaczęła się inna (zatrzymywanie). Względnie, że coś było aż takie wielkie, ale to nie to.

Nie powinnam była nikomu ufać, ale dla starych znajomych może mogłam zrobić wyjątek?

Lepiej bez pytajnika (co prawda pytajnik może podkreślać wątpliwości bohaterki…). Na pewno ma być "nie powinnam była"? Niby ona o tym opowiada z perspektywy czasu, prawdopodobnie żałując, że zaufała, ale z drugiej strony – zastanawia się nad zrobieniem wyjątku. Więc trudno orzec.

dawne morskie kontenery

Dawne? Może jednak: stare?

otoczone przez wysokie hologramy

Może jednak: wysokimi hologramami? Bo tak wychodzi na atak holograficznych entów…

mogli poczuć się jak w środku lasu

Hmm.

przy okazji nie kaleczyli oczu szpetnym sąsiedztwem

Chyba jednak: przy okazji nie kaleczyło im oczu szpetne sąsiedztwo.

Okazało się, że hologramy blokowały także smród. 

Blokują. To jakieś wyjątkowo cyberpunkowe hologramy :)

anioł śmierci wypatrujący kogoś, kto wyjdzie mu na spotkanie

Hmmm?

wyglądały jakby trzymały się w jednym kawałku jedynie dzięki niezwykłej sile taśmy klejącej

Hmm. Troszkę przedłużone, ale może o to chodzi…

która nieśmiało wyciągała ku przechodniom rączkę i pokazywała kilka baterii

Ładne kółko.

Skaghe minął małą handlarkę nie obdarzając

Skaghe minął małą handlarkę, nie obdarzając.

ja zatrzymałam się, nie mogąc oderwać wzroku

A może mniej imiesłowów: ja stałam, niezdolna oderwać wzroku.

potrzebujesz baterie

W dialogu jeszcze ujdzie, bo ludzie mówią niepoprawnie, ale dla porządku: potrzebujesz kogo, czego? baterii.

Podniosła powoli palec

Aliteracja.

uliczkę pełną wielopiętrowych blaszanych magazynów

Hmm. Czy uliczka może być pełna magazynów, czy jest po prostu uliczką magazynów?

metalowe bramy uniesiono, by móc pokazać dostępne towary

Naturalniej: metalowe bramy uniesiono, żeby pokazać towar.

Podążyłam w tamtym kierunku.

Nikt już nie może iść…

Skaghe, nieco zirytowany przesunął językiem po zębach, ale ruszył za mną.

Wtrącenie ("ale" wymaga czegoś, co ale): Skaghe, nieco zirytowany, przesunął językiem po zębach, ale ruszył za mną.

Uliczka rozszerzała się, aż piętrzące się magazyny utworzyły kwadratowy plac.

Hmmmm. Uliczka rozszerzała się w kwadratowy plac, otoczony spiętrzonymi magazynami? 

 przyszpiliłam go do ściany i podduszałam, aż jego twarz zaczęła robić się sinofioletowa.

Hmm. Aż twarz zaczęła mu się robić sinofioletowa.

powiedział znudzonym tonem Skaghe

Czy ton się nudzi, czy Skaghe?

wcisnęłam przedramię w jego grdykę

Angielska składnia: wcisnęłam mu przedramię w grdykę.

Podwoisz ich stawkę!

Podwoisz im stawkę!

Kiedy schodziłem do świata żywych, nie szukałem po prostu zbłądzonych dusz, a jednej konkretnej.

Zbłąkanych dusz. Taki z niego Orfeusz… :P

Wbijał wzrok gdzieś przed siebie.

Można wbijać coś (na przykład wzrok) w coś, ale nie tak po prostu.

Po chwili zmarszczył brwi, a ziemia pod naszymi stopami drgnęła.

Jaki jest związek między tymi faktami?

gdy nastąpił kolejny wystrzał karabinu sonicznego

Raport robokopa :)

Rolowane bramy opadały z metalicznym trzaskiem, chroniąc towary

Kryjąc towary, albo: żeby chronić towary.

Zbliżyłam się do jednego z nich i usłyszałam jego świszczący oddech.

Zbliżyłam się do jednego i usłyszałam świszczący oddech.

Jak to pusty?!

Supozycja materialna: Jak to, pusty?! Albo: Jak to "pusty"?!

dwadzieścia jeden gramów eterycznej substancji, dającej jakieś trzy megawatogodziny energii

… E = mc^2 ?

Sprytniejsi sprzedają je jeszcze za życia

Aliteracja. Ej, Warbreaker

jeśli ktoś jest zbyt sentymentalny i napatoczy się Łowcom z drenażem…

A co ma sentymentalność do bycia okradzionym? Łowcy oszukują "na wnuczka"?

Szli tyłem, ostrożnie stawiając kroki, i nie odrywali wzroku od celu przed sobą. 

Skoro szli tyłem, to cel mieli za sobą.

trzech mierzyło z karabinów sonicznych

Mierzyło – do kogo?

Powiernik trzymał oburącz miecz i kroczył po niewidzialnym okręgu, przygotowany do odparcia ataku.

Hmmmmmmmmmmm.

uchylił przed świstem katany

Uchylił się bardziej przez ostrzem – świstu tak nie uniknie, zresztą po co?

na jego twarz znów wpełzł szeroki uśmiech, gdy spostrzegł mnie za plecami Łowców

Hmm.

Mnie lub dwa wysokie płomienie ognia, które zionęły z wnętrza moich dłoni

… zionęły? ( https://wsjp.pl/haslo/podglad/22820/zionac to tyle, co emanować). Płomień nie może być niczego innego, tylko ognia (albo uczucia). 

żar liznął jego plecy, szyję i włosy

Wyobraziłam sobie takiego ognistego kotka ^^

Jeden z nich wystrzelił z karabinu sonicznego.

"Z nich" zbędne.

uniósł miecz, by sparować kolejne natarcie kataną

Walka jest dość powolna, jakby w zwolnionym tempie – ale i tak się pogubiłam. Z kim się fechtuje Roland? Przecież Astrid nie miała katany?

Choć możliwe, że to wcale nie była gra świateł.

I ten komentarz psuje cały efekt…

Powiernik zamłynkował efektownie

… ? Co to za popisy XD

tymczasem ja pstrykałam obłąkańczo palcami, jakbym rozgrzewała się do dance-offu, a nie mordobicia

Hmmm. Niby to szybkie, ale jakieś takie powolne…

 Pochylił się akurat wtedy, gdy strzelba łowcy zostawiła w ścianie za jego plecami dwie ziejące dziury.

Szczęściarz… :) i znowu coś zieje?

wsunęłam rękę do kieszeni by wyjąć pudełeczko zapałek

Wsunęłam rękę do kieszeni, by wyjąć pudełeczko zapałek.

ogień wystrzelił w górę, zajmując rozwieszone między kontenerami sznurki z praniem

Nie jednocześnie, i to pranie się zajęło (tak każe polska składnia).

Łowcy próbowali dusić płomienie, które na nich przeskakiwały i strzepywali z włosów żarzące się strzępy tkanin.

Hmmm. Strzepywanie i przeskakiwanie jakoś… za słodko wygląda.

ciął mieczem po skosie, śląc ich w diabły

Imiesłów nie oznacza przyczyny: i skośnymi cięciami miecza posyłał ich w diabły.

 jego ręce powędrowały do szyi i słabo zacisnęły na wbitej rękojeści noża

Czy można się zacisnąć słabo?

Gdy przebiegał obok Skaghe, który wciąż nonszalancko opierał się o płot, nagle zahaczył o jego wyciągniętą nogę.

Trochę się to rymuje.

nie byłam w stanie utrzymać jego ciężkiego ciała

"Jego" zbędne.

Cofnęłam rękę, gdy wyczułam coś metalowego.

Może krócej: Cofnęłam rękę, gdy wyczułam metal.

po chodnikowych płytach

Po płytach chodnika.

jak to ludzie określają, ostateczną i perfekcyjną formą istnienia

… wut. Przedtem zderzała się z drzwiami, teraz oberwała, więc w jakiś sposób jest materialna. Czyli – czym jest?

Sam już czasami nie wiem, co jest prawdziwe.

Dobre pytanie…

w swoje odbicie na szkle

Odbicie w szkle.

Przy pierwszych masowych próbach tworzenia pięciozmysłowych projekcji i przeniesienia do nich świadomości

Teoria wiązki. Kuuurczę, teoria wiązki? Serio? 

Tysiące testerów tego

Aliteracja.

Wielki Błysk zrobił spustoszenie nawet w Zaświatach

Nie, żeby coś, ale czy to nie wymaga jakichś kombinacji z czasem?

zastrzasnęło

Literówka.

Samo stworzenie jednej projekcji pochłania kilkanaście dusz.

Uffff… anachronauts

A jeszcze trzeba doliczyć zasilanie przez… – zawahał się – wieczność.

Skończona ilość zasobów nie wystarczy na nieskończony okres (zwany – mylnie – wiecznością), więc węszę tu szwindel.

Wbił we mnie wyczekujące spojrzenie.

Czy to spojrzenie wyczekuje?

kogo następnie mam z niej obdzierać

Jeśli dusze, to z nich.

rzuciłam z goryczą i spojrzałam na niego z niedowierzaniem. 

Less is more. Uczucia bohaterki są widoczne z jej wypowiedzi, nie ma co ich tłumaczyć.

Muszę jakoś zatrzymać to szaleństwo. Ludzie nie mogą być okradani z dusz w imię nieśmiertelności dla wybranych!

Tak, wiemy. Trochę wiary w czytelnika… ;)

 do kieszeni, po zapałki

Zbędny przecinek.

Przez moment patrzyłam, jak zaciąga się papierosem, aż poczułam dziwną lekkość.

Hmm.

Otrzepałem niedbale niewielkie kawałki

Aliteracja. Hmm.

trzy razy tyle co ci poprzedni

Trzy razy tyle, co poprzedni.

mruknąłem, nie wyprowadzając go z błędu

Może lepiej: mruknąłem. Nie wyprowadzałem go z błędu.

Liczyła się tylko energia. 

Ale cały czas się liczy, więc powinien być teraźniejszy.

Gdybyśmy podrasowali nieco jej ognisty dar,

Nieco podrasowali.

 Trzeba przerzucić się na łapanie

Trzeba się przerzucić na łapanie.

powinno już niewiele zabraknąć do opłacenia projekcji dla Sofie

Hmm.

puszczenia jej wolno w ramach starej znajomości

Bardziej: ze względu na starą znajomość. 

zapłonie jak meteoryt, trawiąc pół kontynentu

Imiesłów: zapłonie jak meteoryt i strawi pół kontynentu.

 

A żebyś wiedział, ołowiany żołnierzu…

 

Co tu się nie działo, rany julek, na trzy razy dłuższe by starczyło, a tak – po prostu się nie zmieściło. Bo ostatnia scena była potrzebna chyba tylko po to, żeby nie urywać tekstu tak całkiem nagle.

 

A, kurczę, pomysł niezły, Andersen w cyberpunku. Tylko nie na tę liczbę znaków… Może, gdyby przystrzyc scenę z Olgą… nie, ten pomysł chyba potrzebuje więcej miejsca.

 

Wykonanie też niezłe, aczkolwiek miejscami ponosi Cię purpurowa fala (:D), a scena walki jest dość powolna i to "zamłynkował" zupełnie wybiło mnie z rytmu. Dziwne jest :D

 

Metafora jest czytelna. Wydaje mi się, że bardziej wybrzmi, kiedy nie rozmywasz jej na kilka zdań.

Zgadzam się.

To już druga postać, która niepytana opowiada historię swojego życia.

Jak w knajpie :D

To miała być drobna stylizacja językowa, bo to był baaaardzo stary afisz. 

Niestety, błąd: https://sjp.pwn.pl/sjp/po;2501510.html 

Astrid spłaca dług wdzięczności. To Kniahini wyciągnęła po nią dłoń i dała miejsce w Lidze Powierników.

Ha, ale my o tym nie wiemy. Nie zmieściło się.

Miał pełnić rolę humorystyczną, choć wygląda jak wtrącenie jego historii na siłę

Troszeczkę :) Ale widać, że to on chce opowiedzieć – nie widać tylko dlaczego.

Anonim starał się zakręcić fabułą, ale i sporo po drodze wyjaśnić, żeby wszyscy się na tych zakrętach wyrobili.

Tylko tor za ciasny :D

Chodziło mi, że zabrakło mi fragmentu relacji między nimi. Bo na razie to jest relacja szef-pracownik/dowódca-żołnierz. 

Yup.

Tekst będzie tak samo dobry, niezależnie czy odgadniemy na kim wzorujesz postaci. Będzie gorszy jeżeli zagadka (która opowiadaniu nie jest potrzebna) staje się ważniejsza od historii.

Tak jest :)

 powiedziałbym, że Skaghe jest wzorowany na Ahabie. Nie wiem czemu, przeczucie. :)

Nie tylko Ahab miał drewnianą nogę… Był jeszcze gajowy Gugała XD A żołnierzyk Andersena wcale jednej nogi nie miał, chociaż trudno by mu było bez nogi tak kozaczyć :) Tylko nie wiem, skąd wziął imię?

Większość opowiadań o śmierci w tym konkursie powtarza urban myth o tym, że na twarzy zastyga ostatni wyraz

Hmm? Nie zwróciłam uwagi…

No i “zamłynkował” problematyczne (kręcił młynka).

Tak.

Bardzo palne robią ubrania w przyszłości :P

Co chcesz, same włókna sztuczne XD (… powinny się topić i grać niskobudżetowy napalm, w sumie :D).

W zasadzie przez całe opowiadanie miałem wrażenie ekspozycji. Koniec niczego nie kończy, a historia wydaje się być wstępem do większej całości.

Tak, właśnie tak!

Bardzo fajny pomysł, żeby pożenić dziewczynkę z zapałkami i zaświaty.

To już sam Andersen wymyślił :)

Chcesz powiedzieć, że legendy kłamią? :O 

I może jeszcze Piast Kołodziej to nieprawda? XD

Migające, pulsujące, ostre, rażące, więc anonim opakował je jako “niespokojne”. :D 

Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmm…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

że jest to pies

"Jest" można spokojnie opuścić – nawet dobrze będzie, bo wyjdzie mniej formalnie.

Z umocowanym do obroży… nożem. Albo z drutem może…? Jakby buszował w rowie na budowie… i mu się tam wczepiło… jakieś ustrojstwo… cholera wie.

Instrumentacja zamierzona?

zanim jego umysł poskładał rozmazany obraz

Mieszana metafora – czy coś rozmazanego da się poskładać?

tylko szarżował prosto na niego. A potem poleciał dalej chodnikiem

Hmm, czyli Piotrek ustąpił?

Pewnej ciepłej, majowej nocy

Może być bez przecinka.

osiedlu blokowym

Hmm? Czy nie chodzi po prostu o blokowisko?

Nie był to pierwszy taki incydent w ciągu ostatnich tygodni.

Hmm.

Chwycił smartfon (dla ewentualnych nagrań i wezwania służb)

Do ewentualnych nagrań.

pałkę typu baton 

"Baton" to po angielsku pałka, ale po naszemu… chyba nie. Kojarzy się, w każdym razie, z czym innym.

żelowy gaz pieprzowy

:)

Ja wam pokażę! Nakręcał się w swojej głowie Piotrek

Jeśli tak zapisujesz myśl, to bardziej: Ja wam pokażę! nakręcał się we własnej głowie Piotrek.

no ktoś musi być

Brak przecinka: no, ktoś musi być.

Ze wściekłym grymasem bardzo powoli zaczął skanować oczami otoczenie wokół własnej osi.

Ponieważ został cyborgiem :) Serio, ludzie muszą się obrócić, żeby się rozejrzeć "wokół własnej osi" i (po polsku) nie skanują. A grymas nie jest wściekły – Piotrek jest wściekły.

znajdował się niewielki zagajnik

Bardzo formalnie, jak na zagajnik.

Zatrzymał spojrzenie na nim.

Hmm. Te trzy zdania w ogóle jakieś porwane…

 śmiertelna cisza

Dlaczego "śmiertelna"?

Popatrzyła na Piotrka znudzonym wzrokiem.

Popatrzyła na Piotrka ze znudzeniem. Albo: znudzona, zblazowana.

Nie spiesząc się, ruszyła.

Może: Ruszyła bez pośpiechu? Ruszyła niespiesznie?

gęstwinie obrastającej okolicę blokowiska

A może lepiej: porastającej okolice? Bo okolica nie jest czymś, co może być obrośnięte.

 

 

Gdzie tu fantastyka, czysty realizm :D

 Gdyby zacząć od tego, że Piotrek odskoczył, bo kiedyś coś, byłoby ciut łatwiej.

Hmm, prawda…

Uroki mieszkania blisko lasu ^^

:)

 takie śmieszne stworzenie co jeździ na hulajnodze i strzela z pistoletu ASG do śmietników

H. sapiens gimnazjalis <śmiech przez łzy>

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie można używać jednocześnie słowa “winda” w odniesieniu do całego ustrojstwa (szyb, kabina, przeciwwaga, napęd) i do kabiny, która zajmuje określone położenie, ale potocznie ją nazywa się windą.

Prawda, nie powinno się przez wzgląd na precyzję.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

Mnie nie rymy wiązać, a kozie ogony :P

 

barniusz

 

Się nie rymuje miejscami, ale dowciapne :)

Miałem dziesięć minut przed snem, stąd ten tekst, nie wybieram się na barykady. :D 

Zdrajca :P

 

marzan

 

Epickie XD Zwłaszcza ostatnia linijka XD (I więcej nie będzie, bo na poezji się nie znam :D)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wygląda nieźle :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Proszę bardzo i nie strzelaj :D

 

Jak babunia Weatherwax, wszyscy tu cały czas zaczynamy od nowa – więc zaczynaj z nami :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wszystko mogłoby być zrobione lepiej, ale taki perfekcjonizm powstrzymuje nas od robienia czegokolwiek :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Jeśli św. Tomasz jest ze mną, to któż przeciwko mnie?

Co prawda zamiast zbroi masz skórzaną kurtkę i fedorę… XD

Owieczki nie mają łatwego życia…

A kto ma? :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Potem wpadnę porządnie, na razie tylko zawiadamiam, że dzisiaj po drodze z Pruszcza do Gdańska (na piechotkę, nad kanałem Raduni) widziałam (na drugim brzegu, tuż przy cmentarzu na Świętym Wojciechu) sarnę. Chyba płci męskiej, bo z takim fajnie świderkowatym porożem. Tak się na siebie pogapiłyśmy przez chwilę :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

    No i Unfall podejrzanie się zaktywizował w konkursie. Może napisał któryś z dłuższych tekstów?

Może, może… Wątpię, żeby to było "Drugie Słońce", które ze względów filozoficznych pasuje raczej do Radka, ale jego dawno nie było. Hmm. Jakiś inny wielbiciel komputerów? :D

    pewne poszlaki są 

Ale jakie?

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie fizyki, lecz informatyki. Chodzi o architekturę obliczeniową – urządzenie, na którym czytasz teraz naszą dyskusję, ma zapewne architekturę 64-bitową.

Tak, to wiem, ale jak się ta architektura ma do symulowanego świata? Czy jest prawami jego fizyki? Czy czymś pod spodem?

 to symulowane istoty mogłyby się zacząć orientować, że coś jest nie tak, gdy np: “ich fizyka” traciłaby precyzję przy wartościach odpowiadających granicom 64-bitowego zapisu…

Hmm, czyli po czym by to poznawały? Po błędach zaokrąglenia?

wiemy, że najbardziej charakterystycznych efektów należałoby szukać przy przekroczeniu zakresu 0 do 2⁶⁴ − 1 dla liczb bez znaku albo −2⁶³ do 2⁶³ − 1 dla liczb ze znakiem

Wiesz, sęk w tym, że nasze liczby i miary niekoniecznie muszą być współmierne z liczbami, na których działa oberkomputer. Niby są jednostki "naturalne" typu ładunek elementarny czy długość Plancka, ale one są maleńkie, a oberkomputer może spokojnie działać na 256 bitach, i wtedy chyba nie zrobimy niebieskiego ekranu…

Ale ja cały czas zwracam uwagę na skalę czasu. Czy biorąc pod uwagę dzisiejsze tempo rozwoju, za 10 000 lat też będzie takie mocne? A za milion?

Tak, bo nie jest zależne od czasu, tylko od metafizycznych podstaw rzeczywistości.

Jeżeli odpowiednią strukturę i dynamikę mózgu da się odtworzyć obliczeniowo, to – przy założeniu funkcjonalizmu – taki system będzie mieć stany świadome.

Mmmm, to jest właśnie funkcjonalizm – że da się tę strukturę i dynamikę odtworzyć, i że wtedy będzie świadomość.

Naprawdę wątpisz?

Poważnie.

 Nawet gdy patrzysz na to, co już dziś się dzieje?

To, co się już dzieje, jest przerażające, ale nie na sposób Terminatora, a raczej na sposób Wall-e (choć optymizm tego filmu mam za bezzasadny…).

Teraz bardziej jasne? :)

OK. Są to, co prawda, relacje przestrzenne między… czymś? A, właśnie – z tym komputerem "zbudowanym z geometrii" możliwe, że się nie dogadaliśmy, bo ja miałam na myśli system formalny jako taki (np. geometria sferyczna), a Ty – konkretny układ jakichś relacji, które podlegają pod system formalny. Ale to tak na marginesie.

Choć ta wizja raczej nie narusza żadnych praw fizyki

Tu poproszę o komentarz fizyka :)

Trzymamy się najlepiej potwierdzonych praw fizyki i szukamy ich powtarzalnych naruszeń.

Hmm. Jeśli naruszenie jest powtarzalne, to może właśnie odkryliśmy wyjątek?

Jeżeli w jakichś konkretnych warunkach energia, dajmy na to, zniknie (bez żadnego fizycznego mechanizmu), to jest to przesłanka.

A skąd wiemy, że bez żadnego fizycznego mechanizmu? Może jakiś jest, tylko właśnie w tych eksperymentach zaczynamy go odkrywać? A może ktoś popełnił błąd?

przyroda, która zaokrągla jakieś wielkości lub ma problem przy konkretnych liczbach, zaczyna być podejrzana

Bóg całkuje empirycznie :D A serio – przyroda jest zbudowana z materii i nie może nie "zaokrąglać", już nie wspominając o tym, że wcale niekoniecznie cokolwiek oblicza (może to tylko my ją tak interpretujemy – tu zdania są różne). Może trochę bardziej obrazowo: koło na szydełku robi się półsłupkami tak: pierwsze okrążenie: 6, drugie: 12, trzecie: 18, czwarte: 24 i tak dalej (każde okrążenie ma o 6 więcej, przy różnych wysokościach ściegu ta liczba jest różna, ale dla uproszczenia zostańmy przy półsłupku, którego wysokość przyjmuje się za 1 – szydełkowanie to czysta geometria analityczna! :D). To nie jest naprawdę koło, tylko sześciokąt – ale ponieważ jest to sześciokąt zrobiony z materii, a nie idealny, przybliża koło, i przybliża je wystarczająco dobrze dla naszych celów.

Szukamy wielu anomalii wskazujących na tę samą architekturę obliczeniową.

W ten sposób dowiemy się raczej tego, że wszechświat jest spójny – albo tego, że nasze założenie obliczeniowości wszechświata trudno obalić :)

Szukamy śladów ograniczeń zasobów (!)

Przecież od dawna wiemy, że wszechświat jest skończony? Zasady zachowania i tak dalej?

 Szukamy patchowania.

Kotka z Matrixa, znaczy?

Staramy się przewidzieć kolejne błędy na podstawie już wykrytych anomalii. Jeśliby się udało, to jest to bardzo mocna przesłanka (albo dowód).

Ha, ale na co?

Może coś, co mamy za naturalne prawo fizyki, nim nie jest?

Jeżeli żyjemy w symulacji, to nie ma "naturalnych" praw fizyki – wszystkie są częścią symulacji. Nie? Mogą być prawa fizyki skopiowane z nadrzędnego świata, plus takie, które twórcy symulacji wprowadzili dla eksperymentu – ale znowu, czy ze środka zdołamy je rozróżnić?

czas mocno zwalniający przy wielkich masach (może to wyglądać jak braki zasobów)

"Może" to kluczowe słowo. Już scholastycy wiedzieli, że każdy fakt fizyczny można rozmaicie tłumaczyć.

Głównie chodzi mi o to, że nie znaleziono żadnej przesłanki, dlaczego prędkość światła wynosi akurat tyle, ile wynosi.

Każde wyjaśnienie kiedyś dochodzi do "bo tak".

Z książkami z filozofii dyskutować się nie godzi, wszak by powstały, ktoś nielicho musiał się natrudzić :D

A żebyś wiedział XD

 Po co niby miałaby go mieć? 

… skoro jest obiektem tej symulacji, to chyba powinna? Spójrz jeszcze raz na przykład z Informem: z punktu widzenia programisty, kogoś, kto czyta kod, samochód w grze nie jest żadnym samochodem, tylko jego symulacją. Z punktu widzenia gracza – jest samochodem w grze. A gdyby gracz nie wiedział, że jest graczem (puk, puk, Neo), to byłby samochodem. Mogę przyjąć, że Pia jest w tej podsymulacji na prawach gracza, a to, za pomocą czego rozmawia z Ravim, to jej awatar. Wtedy pewnie byłby uproszczony, bo służy tylko do rozmów, a jej czynności życiowe odbywają się gdzie indziej (w Informie obiekt “gracz” służy głównie do przechowywania inwentarza).

domyślić, że w tej symulacji Ravi nie posiada już narzuconych biologicznych ograniczeń swojego umysłu

Zaaaraz. Chyba właśnie dostarczyłeś mi pięknej nielogiki XD Bo, zobacz – Ravi nie podlega już ograniczeniom (biologicznym czy innym) narzucanym przez symulację, w której dotąd był. Ale czy to znaczy, że nie podlega ograniczeniom narzucanym przez symulację, w której teraz jest? Gdyby im nie podlegał (wcale) to mógłby się z tej symulacji już, ot tak, na pstryknięcie palcami wyzwolić. A nie może. Prawda?

W każdym razie, jeśli jest obiektem symulacji, to musi podlegać jej zasadom, jej i żadnej innej. A tak swoją drogą, coś mi się zdaje, że cichcem zakładasz tu jednak kartezjańskiego ducha, a nie tylko materię, skoro "biologiczne ograniczenia umysłu" (z którymi Kartezjusz też miał poważne kłopoty) mają zniknąć.

Realistyczne i logiczne jest tworzenie dla siebie takiej symulacji, w której nie posiada się żadnych narzuconych z góry ograniczeń – tym bardziej jeżeli ta symulacja ma stwarzać warunki do pracy nad przełamaniem wyższej symulacji.

Hmm. Jak symulować cokolwiek bez ograniczeń? Bez ograniczeń jest tylko chaos, bo to ograniczenia określają rzeczy (a w każdym razie rzeczy przygodne). Jeśli chcesz symulacyjnie odtworzyć, na przykład, pogodę, nie ma sensu pozwalać, żeby deszcz padał do góry, bo to, co odtwarzasz, tak nie działa.

Symulacja to nie elektroniczna kopia jakiejś rzeczywistości, lecz jej przybliżone odtworzenie.

Tak, ale odtworzenie już musi być w jakimś stopniu podobne, żeby symulacja była w ogóle użyteczna – przecież służy do wnioskowania z analogii (w symulacji stało się A, więc w rzeczywistości powinno się stać A`).

 A stopień przybliżenia czy podobieństwa zależy jedynie od tego, kto daną symulację tworzy i jakie ma założenia.

Jasne, ale chyba się rozjeżdżamy – co dla Ciebie oznaczają "ograniczenia"?

Z kolej ja nie jestem w stanie zaakceptować założenia, że istoty zdolne tworzyć grawitonowe komputery nie wpadły na to, by usunąć ból nóg z własnej symulacji. :)

Ból nóg jest sygnałem :) mogłyby wpaść na to, żeby usunąć zmęczenie (co niekoniecznie byłoby proste, jeśli opierają się jednak na jakichś założeniach), ale usunięcie samego bólu mogłoby się okazać kulą w płot :)

Nie wiemy też, jak wyglądała pierwotna symulacja Pii ani jak ona sama naprawdę wyglądała.

Ano, nie wiemy.

laugh

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

XD W każdym anonimowym konkursie to się zdarza, i nawet nie debiutantom :) 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

To nie przypadek, bo nie ma przypadków, tylko znaki :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Zadziałał dobór naturalny, wykluczając nierozgarniętego Karola przed nocą poślubną z puli genetycznej.

Prawda.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Przekonałaś mnie, że nie warto dążyć do doskonałości devil

A, to mi nie wyszło XD

Taka głupota nie jest grzechem, bo nie zależy od człowieka. Może na upartego da się podciągnąć

Akwinata rozróżnia głupotę zawinioną, która owszem, jest, i niezawinioną, która nie jest. Zawiniona jest głupota, która wynika z zaniedbań, z "nie chciało mi się uczyć". Więc się da :)

A który facet po spotkaniu atrakcyjnej dziewczyny postanawia mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę?

A bo ja wiem? XD

To niezła panika było, skoro owieczka zwiała z Egiptu aż do miejsca, gdzie leży śnieg laugh

laugh

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

I tak nikt by nie zgadł, że jestem autorem, bo to moje pierwsze opowiadanie tutaj :D

laugh

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 jak i pierwsza interakcja na tej stronie, więc szczerze mówiąc, nie do końca wiem, co miałabym tutaj napisać

Spokojnie, gryziemy tylko w celach terapeutycznych :D

No cóż, tak czy siak, liczę na podpowiedzi i trochę fajnej krytyki.

Krytyka numer jeden – tytuły zaczynamy dużą literą, o ile nie jesteśmy awangardowymi poetami :)

Ubrany w zbyt duży garnitur młody osobnik podszedł pod drzwi.

Hmm. Zdanie dość abstrakcyjne (jak wygląda "młody osobnik"? Jakiego gatunku? Bo równie dobrze to może być orangutan) i trochę niezgrabne, chyba ze względu na szyk, chociaż za duży garnitur powinien być na początku, bo chyba rzuca się w oczy. Może warto by trochę pokazać? Jak on ginie w tym garniturze? Jak się potyka o nogawki? Aliteracja "podszedł pod" nie brzmi dobrze, zresztą podchodzimy raczej do drzwi.

podniósł dłoń i zastukał nią w ciemne drewno

Rozumiem, że kosztowało go to wiele wysiłku, ale tłumaczenie, że zapukał do drzwi dłonią, sugeruje, że mógłby zastukać czym innym, co może czytelnika rozpraszać. A przedmiotem stukania są drzwi, nie ich materiał – czasami, owszem, nazwę części traktujemy jako nazwę całości (to się nazywa metonimia), ale czy w tym przypadku to jest dobry pomysł… nie wiem. Zobaczymy dalej.

Słyszał, jak po pomieszczeniu za ścianą rozchodzi się echo, które po chwili przerwał cichy okrzyk nakazujący mu wejście. 

Raz, okrzyk (czy może być cichy?) to dźwięk, który może zagłuszyć drugi dźwięk (echo), ale czy może go przerwać? Dwa, na pewno nie może niczego nakazywać. Można komuś coś nakazać okrzykiem.

Gdy otwierał ciężkie drzwi, uderzył go mrożący krew w żyłach zapach… Zapach zupy mlecznej.

Czyli będzie absurdalnie? :) 

Twarz mężczyzny wykrzywiła się w pełnym bólu grymasie, a wszechobecna mdła woń nieustannie przypominała mu o jego nietolerancji laktozy.

Hmmmm. To ten typ absurdu. Dobra, tylko wiesz – on jest trudny. Zaimek "jego" można wyciąć, cudze problemy gastryczne nie wywołują takiej reakcji, dopóki nie trzeba po nich sprzątać.

Sunął ciężko w stronę zbitego ze sklejki biurka.

Czyli takiego normalnego, współczesnego biurowego biurka? I czy można https://wsjp.pl/haslo/podglad/35080/sunac (czyli poruszać się płynnie) ciężko? Może lepiej, żeby się wlókł? Chyba że chodziło Ci właśnie o oksymoron, ale – dalipies – nie wiem, dlaczego miałoby. (Przy okazji – zwykle lepiej zastosować szczegółowy czasownik niż czasownik ogólny plus przysłówek).

Budżet na dobre drewno najwidoczniej wyczerpał się przedwcześnie…

A ktoś ma taki budżet? I właściwie po co w biurze meble z "dobrego drewna"? Toż w domach jest ich coraz mniej… (sama mam bambusowy stolik z Ikei, służący głównie poprawie wykorzystania przestrzeni, czyli upchaniu w niej większej liczby książek).

Wpatrywał się tępo w plastikową tabliczkę z napisem “biuro rekrutacji”, gdy nagle z myśli wyrwał go skrzekliwy głos siedzącej za blatem chorobliwie niskiej kobiety:

Spokojnie, powoli. Nie wszystko naraz. Postaw się na miejscu tego faceta – co on postrzega jako pierwsze? Od tego zacznij opis. Jeśli nie widział dotąd pani za biurkiem, jak może przypisać do niej głos? Powiedzmy, na początku skupia się na tabliczce (gdzie jest ta tabliczka, skoro drzwi już minęliśmy i ich nie widzimy?), dobrze. Teraz z zamyślenia (chociaż patrzy "tępo"?) wyrywa go skrzeczenie, świetnie. I w tym miejscu powinien się dopiero rozejrzeć. Czyli, w praktyce – podzieliłabym zdanie, np. tak: Wpatrywał się tępo w plastikową tabliczkę z napisem “biuro rekrutacji”, gdy nagle otrzeźwił go skrzekliwy głos. To siedząca za biurkiem chorobliwie niska kobieta przypominała:

Z rozbieganym spojrzeniem nacisnął przycisk na stojącej na blacie maszynie. 

Rozbieganym? https://wsjp.pl/haslo/podglad/24073/rozbiegane-oczy Resztę zdania łatwo poprawić: nacisnął guzik stojącej na blacie maszyny; ale co masz na myśli, mówiąc o rozbieganym spojrzeniu, doprawdy nie wiem.

Sekretarka zza biurka wypuściła głośno powietrze z ust

Hmm. O czym to ma świadczyć? Bo głośne wypuszczanie powietrza ma bardzo wiele odmian, i wszystkie one świadczą o bardzo różnych stanach emocjonalnych (a niektóre, jak mówienie, mogą świadczyć o wielu – i nawet mieć bardziej rozbudowaną warstwę semantyczną ;D).

schyliła się do leżącego na nijakiego koloru wykładzinie przedłużacza

Parsuje się to ciut niewygodnie. W zasadzie opis wykładziny, jeśli jest potrzebny, można by dać wcześniej, albo skontrastować z przedłużaczem (biały plastyk tak ohydnie żółknie, kiedy się starzeje – może to wykorzystaj?).

następnie irytująco powoli zwróciła się do wychudzonego osobnika

Hmmm. Nazywasz tę powolność, ale jej nie pokazujesz. (Tak, wiem, bardzo pomocne). "Wychudzony osobnik" w pierwszej chwili powoduje, że czytelnik rozgląda się za kimś trzecim w tym pomieszczeniu, a dopiero potem plaska się w czoło – no tak, przecież to główny bohater!

 No cóż, widzę, że komuś się tu dzisiaj poszczęściło…

O, właśnie – czy ta wypowiedź jest powolna? Nie mówię, żeby ją przerywać wielokropkami, ale.

Kobieta wyburczała jeszcze coś pod nosem, wydłubując okruszki spomiędzy klawiszy dotkniętej przez życie klawiatury, podczas gdy mężczyzna oddalał się od jej biurka.

Hmm. W jaki sposób życie dotyka klawiatury? I zwracaj uwagę na aspekt czasownika – "wyburczała" jest dokonane, ale "oddalał się" niedokonane, więc nie do końca do siebie pasują (jedno się skończyło, drugie trwa).

Podszedł do kolejnych masywnych drzwi, na które najwidoczniej budżet już się odnalazł, mając w głowie zupełną pustkę.

"Odnalazł" nie jest ścisłym synonimem "znalazł" (zdaje się, że profesor Bralczyk gdzieś napisał, że ścisłe synonimy w ogóle nie istnieją) – w tym kontekście nie może go zastąpić. Poza tym nie jest do końca jasne, czy pustkę miał bohater, czy może budżet.

Choć w głębi duszy liczył na tę posadę, to odbył już tyle rozmów o pracę, że nadzieja tliła się w nim bardzo słabo.

No, to miał nadzieję – czy jej nie miał? https://wsjp.pl/haslo/podglad/26228/liczyc/5077563/na-podwyzke 

Nacisnął klamkę ze świadomością, że najprawdopodobniej powiedzą “odezwiemy się”, a następnie nie odezwą się nigdy.

Hmm.

Mężczyzna wszedł do chłodnego pomieszczenia czując, jak pokrywa go gęsia skórka. 

A gdyby tak zmienić imiesłów: Wchodząc do chłodnego pomieszczenia, mężczyzna czuł, jak pokrywa go gęsia skórka.

Wnętrzności skręciły mu się ciasno i miał… przeczucie, że kupiona wcześniej w kiosku kanapka z jajkiem szuka jak najszybszej drogi opuszczenia jego organizmu.

Hmm. Droga może być najkrótsza, ale nie najszybsza.

Zdawało mu się, że to właśnie z niego pochodził ten odstraszający zapach

Pochodzi – consecutio temporum po prostu nie obowiązuje w języku polskim, jest kalką, chyba przeważnie z angielskiego.

kopnął go, starając się wyrzucić go z gniazdka

Za dużo tego "go". Może: kopnął ustrojstwo, żeby je wyrzucić z gniazdka?

Nie zdołał jednak dostrzec, czy rzeczywiście coś zdziałał,

Hmm? Jak? Gdyby się udało, byłoby widać od razu, nie?

znudzony głos

Głosy się nie nudzą :)

– No żeś się nie spieszył za bardzo – wyharczała Śmierć.

Czy można charczeć ze znudzeniem? Po "no" dałabym przecinek.

czekam pod wyjściem

? Przed wyjściem chyba?

możesz pożegnać się z szansą na pracę

"Się" nie akcentujemy: możesz się pożegnać z szansą na pracę.

Widział jeszcze tylko skrawek materiału znikający za drzwiami, których wcześniej stanowczo tam nie było

"Stanowczo" nie zawsze zastąpi "na pewno". https://wsjp.pl/haslo/podglad/26646/stanowczo 

Rozejrzał się po pokoju, nie był jednak w stanie odnaleźć tych, z których skorzystał, by się do niego dostać.

Trochę przedłużone zdanie. Hmm.

Z braku innych możliwości ruszył w stronę wyjścia.

Przecież właśnie szukał wyjścia…

Choć pomieszczenia nie nazwałby rozległym, kroki zdawały mu się dłużyć, a gdy wreszcie położył dłoń na klamce, czuł się wycieńczony.

Hmmm. Może pokaż to wycieńczenie? Bo tylko zapewniasz, że tak się czuł, ale widać to najwyżej po tych dłużących się krokach.

Zaśmiał się nerwowo przekraczając próg.

Zaśmiał się nerwowo, przekraczając próg.

Poczuł, jak oślepia go ostre światło.

Wszelkie "poczuł" odsuwa czytelnika o jeden stopień od świata przedstawionego. Czasami to jest potrzebne. Czy jest potrzebne tutaj?

Kobieta stała oparta o winkiel, znudzona poprawiając mankiety garnituru. 

Przeorganizowałabym: Kobieta stała, znudzona, oparta o winkiel, poprawiając mankiety garnituru. 

westchnęła ze zrezygnowaniem

Westchnęła z rezygnacją.

jak czasem ruszy dupsko to nie ucierpi

Tu powinien być przecinek: jak czasem ruszy dupsko, to nie ucierpi.

Mężczyzna wpatrywał się w nią przestraszonymi oczami, nie potrafiąc wydukać ani słowa.

Poza imiesłowami jest tyle fajnych konstrukcji w języku, a ludzie się ich boją ;D a za to straszą oczy: Mężczyzna wpatrywał się w nią przestraszony, niezdolny wydukać ani słowa.

Nagle winda zadzwoniła i chrząkając, otworzyła drzwi

Winda chrząka?

 towarzyszący jej osobnik

Ten "osobnik" jest (w stosunku do ludzi) nacechowany: https://wsjp.pl/haslo/podglad/12067/osobnik/3918651/czlowiek a pokazujesz faceta najwyżej jako ciut żałosnego, nie aż taką kreaturę. W każdym razie nie bardzo się nadaje na ksywkę bohatera…

Przyciski sterujące windą wyróżniały się na tle reszty jej wnętrza, były podejrzanie… ładne i czyste, wyglądały wręcz sterylnie.

Hmmm. Przyciski sterowania windą.

Rozkoszuj się decyzyjnością, jeśli przyjmę cię na stałe, to koniec z takimi luksusami. 

Dobrze by było to rozdzielić (a luksusy są tymczasowe od początku, nie bez zapowiedzi): Rozkoszuj się decyzyjnością. Jeśli przyjmę cię na stałe, to takich luksusów nie będzie. 

Siedem, ułożone w równym rządku, choć wcale nie w konwencjonalnej kolejności, każdy równie połyskujący w świetle tanich żarówek.

W domyśle "było ich", więc: Siedem, ułożonych w równym rządku, choć w niekonwencjonalnej kolejności, każdy tak samo połyskujący w świetle tanich żarówek.

Finalnie zdecydował się na ten z numerem cztery.

W końcu zdecydował się… "Finalnie" może i służy absurdowi, ale nie wydaje mi się, żeby to było zamierzone, więc mazać je.

Kusił go także ten z wygrawerowanym “13”

Liczby piszemy słownie, np. tak: Kusił go także ten z wygrawerowaną trzynastką.

 jednak miał z tą liczbą niezbyt pozytywne skojarzenia

Niezbyt przyjemne. "Pozytywny" to nie to samo, co dobry.

mężczyźnie czas zdawał się jednak nadnaturalnie wydłużać

To nie jest poprawne. Hmm. Przez moment jechali w ciszy, lecz czas dłużył się mężczyźnie wręcz nadnaturalnie. Zaczął się dyskretnie przyglądać swojej przewodniczce.

Najwidoczniej nie był tak dyskretny, jak uważał, ponieważ Śmierć westchnęła na widok jego spojrzenia

Hmm. Jak wygląda spojrzenie? Można widzieć, że ktoś na nas patrzy, ale samego spojrzenia – oj, chyba nie.

Poirytowana wyrzekła

Te dwa słowa mocno się gryzą – jedno jest kolokwialne, drugie bardzo książkowe.

ni to chłop ni to baba

Brak przecinka: https://wsjp.pl/haslo/podglad/21438/ni-pies-ni-wydra 

Zdecydowalibyście się wreszcie, wspólnie na coś umówili!

Gramatyka macha światem? :)

Te wasze szufladki mnie miesięcznie kosztują więcej niż powinny!

…? A ile powinny?

Prychnęła, jakby urażona wszystkim dookoła

Hmmm.

 ding-dong

Angielska onomatopeja.

 jej towarzysz tej absurdalnej podróży nie poradził sobie jednak tak dobrze z gwałtownym zatrzymaniem

Dlaczego "absurdalnej"? Nazwanie jej tak nie czyni podróży bardziej absurdalną, tylko wywołuje zastanowienie u czytelnika, który nie widzi powodów, żeby ją tak nazywać (nawet towarzystwo jest zaledwie surrealistyczne). A parsowanie zdania utrudnia.

Mężczyzna opierał się dłońmi o ścianę, powstrzymując mdłości

Wiemy, kto, można skasować "mężczyznę". (Ekhm).

wyburczała do siebie kręcąc głową

Przecinek: wyburczała do siebie, kręcąc głową.

mijając za sobą kolejne pary drzwi

Mijanie to pozostawianie czegoś za sobą, więc albo: mijając; albo: pozostawiając za sobą.

Za tymi z nich, które nie zostały zamknięte, osobnik dostrzegał elegancko urządzone pokoje hotelowe

"Z nich" przeważnie można wyciąć – tu też. O osobniku i postrzeganiu – patrz wyżej.

 W pewnym momencie na końcu korytarza zrobiło się zamieszanie, a z klatki schodowej wyszła grupa ochroniarzy otaczających ciasno jakiegoś mężczyznę.

Hmm.

jednak na jego umyśle osiadła ciężka mgła

Na umyśle prowadzonego? Bo to wynika z budowy zdania (choć semantyka wskazuje na praktykanta – i tak czytelnik się wywraca). Metafora nie jest zła, ale może przydałoby się ją trochę mocniej powiązać z sytuacją.

Kobieta obok niego wydawała się niewzruszona, jednak dało się usłyszeć jej ciche pomruki:

Hmm. Przystrzygalne. "Jednak" to też nie jest codzienne słowo, dwa razy pomyśl, zanim je zastosujesz, bo potrafi zepsuć efekt.

No patrzcie państwo na takiego

No, patrzcie państwo na takiego…

jakby pocieszając się swoimi słowami

Hmmm? Jakby pocieszyły ją własne słowa, może?

podeszła pod drzwi

Podeszła do drzwi.

Z wieży stereo cicho pogrywała piosenka

Na pewno nie "grała"?

“Oops! I Dit It Again” od Britney Spears

"Od" jest tu zupełnie od pieca. Może być torebka od projektanta, ale piosenka – tylko autora.

nie potrafił jednak wychwycić jej dokładnego tekstu

A jest tekst niedokładny?

Mimowolnie zaczął się delikatnie bujać w rytm muzyki. 

Zaczął się lekko bujać. "Delikatnie" nie znaczy "trochę", czym tłukę ludzi po głowach już od jakiegoś czasu, patrz tutaj: http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842860 

Śmierć bez chwili zawahania

Bez chwili wahania.

lawirując między porozrzucanymi na panelach bibelotach

Rozsypała się gramatyka: lawirując między porozrzucanymi na parkiecie bibelotami.

imitację afrykańskiej figurki, której budowę można by sklasyfikować jako… odważna próba gatunku

Nie wiem, o co chodzi.

Na stole o obłych, dość… mało praktycznych kształtach

Tu też nie wiem, bo stół nie był chyba elipsoidą?

Siedząca w nim dziewczynka spokojnymi oczami wpatrywała się we własną matkę

Znowu – to dziewczynka jest spokojna, nie jej oczy. Nie wiem, czemu ma służyć podkreślenie, że rozpaczająca kobieta jest matką dziewczynki.

Podeszwy butów kobiety wchłaniały w siebie rozlane na podłodze płyny, ona jednak zdawała się ignorować ten fakt.

"Ignorować" to nie jest polskie słowo: ona jednak nie zwracała na to uwagi. Poza tym: nie można wchłaniać inaczej niż w siebie. Podeszwy z gąbki zresztą nie wydają mi się szczególnie praktyczne.

Kilkulatka ze swojego specyficznego punktu obserwacyjnego przykleiła wzrok do wchodzącej do pokoju Śmierci

Hmmm.

ta minęła powolnym krokiem kobietę kucającą na posadzce i zbliżyła się do rogu pokoju

A może tak: ta powolnym krokiem minęła kobietę przykucniętą na posadzce i zbliżyła się do rogu pokoju.

Skulony, przy ścianie, z nieprzyjemnie rozwartymi oczami leżał starszy mężczyzna.

Skulony przy ścianie (bo "przy ścianie" nijak nie może być wtrąceniem). Dlaczego to rozwarcie oczu jest nieprzyjemne? Jak to wygląda?

zdał sobie sprawę, z jakiego powodu rozlegało się tu takie zawodzenie

Sztucznie przedłużone zdanie i consecutio temporum (przydałoby się też podkreślić, że kobieta płacze, bo na chwilę o tym zapomniałam): zdał sobie sprawę z powodu zawodzenia.

Wciąż stojący w pół kroku w drzwiach osobnik zawiesił się.

Czy porównanie człowieka do komputera to na pewno taki dobry pomysł w tym miejscu?

głośne westchnięcie

Westchnienie.

podobno oby-szefowej

Hmmmmmmmmmmm. Czyli on ma wątpliwości, czy ona jest jego potencjalną szefową?

Delikatnie przymykała ona oczy nieboszczyka, mężczyzna wciąż czuł jednak na sobie jego jałowy wzrok, a z pokoju obok nieustannie przygrywała im Britney Spears.

Hmm. "Delikatnie", jak raz, użyte poprawnie, ale można przystrzyc: Właśnie delikatnie przymykała oczy nieboszczykowi, lecz mężczyzna wciąż czuł na sobie jego jałowe spojrzenie, a z pokoju obok nieustannie przygrywała Britney Spears.

Spojrzał się na nią ciężkim wzrokiem.

Spojrzał na nią (bez "się"!), ale czy wzrok może być ciężki?

Bo jemu to się jeszcze ma przydać?

Po co jej pieniądze?

 Wiesz jak to mówią

Wiesz, jak to mówią.

Po wypowiedzeniu tych słów 

Zupełnie zbędne – jeśli opisujesz A, a potem B, to naturalnie przyjmujemy, że A zdarzyło się przed B.

Wciąż czując się oceniana przez jegomościa, dodała:

Hmm. Czy nie byłoby zgrabniej na przykład: Asystent nadal ją taksował, więc dodała:

a uwierz mi, góra nie jest zbyt chętna na sponsoring pralni chemicznej!

Lepiej: wierz mi. 

Prychnęła pod nosem i niewzruszona skierowała się w stronę wyjścia, z zadowoleniem poklepując się po wystającej kieszeni.

Hmmm. Czy taka niewzruszona…

wytarł spocone dłonie o materiał spodni, jednak wciąż czuł na nich nieprzyjemną wilgoć

Trudno coś wytrzeć o duszę spodni. Tniemy zdanie (im mniej, tym więcej): wytarł spocone dłonie w spodnie, ale ciągle były nieprzyjemnie wilgotne.

Ściany korytarza i wiszące na nich obrazy zdawały się go przyduszać

Abstrakcyjne.

Ocierając dłonią o chłodną poręcz, jegomość kierował się za swoją przewodniczką. 

? Przesuwając dłonią po chłodnej poręczy, mężczyzna szedł za przewodniczką? Tnij zbędne zaimki – po polsku można wiele z nich po prostu opuścić (po angielsku – nie).

Dudniąc butami, przemierzał kolejne stopnie.

Zdanie ma identyczną konstrukcję jak poprzednie. To robi złe wrażenie, już pomijając to, że w sumie tłumaczysz tutaj, jak się wchodzi po schodach.

 jakby już dawno wyzbyła się ludzkiej niezgrabności i niezdarności

Skąd założenie, że kiedyś się nimi cechowała?

Również, by mężczyzna mógł zawiązać sznurowadło.

Hmm.

Po wyjściu poza budynek zarówno Śmierć, jak i jej podwładny zmarszczyli nosy, kobieta wręcz ostentacyjnie zasłoniła swoją twarz połami marynarki.

Tniemy zaimki, rozdzielamy zdania: Po wyjściu z budynku zarówno Śmierć, jak i jej podwładny zmarszczyli nosy. Kobieta wręcz ostentacyjnie zasłoniła twarz połami marynarki.

Mętny napój drobną strużką torował sobie drogę pomiędzy gapiami. 

Bardzo… epickie, jak na cieknące piwo. Ilu ludzi stoi i patrzy na zwłoki żula? (Cześć jego pamięci, bo nie podważam tu godności osobowej rzeczonego żula, tylko zainteresowanie ludzi jego doczesnymi szczątkami).

Jednoczył się z mulistą wodą i spluwaną na asfalt śliną, wspólnie uciekały do studzienek i przemaczały przechodniom ich zbyt długie nogawki. 

Jak wyżej. Ślina nie jest "spluwana" ("spluwać" to czasownik niedokonany, nie ma takiej formy od niego pochodzącej), a najwyżej wypluwana. "Przemaczały przechodniom" trochę aliteruje.

unosząc końce spodni

Hmmm, no, nie wiem.

z grymasem niezadowolenia na twarzy

Czy można mieć grymas gdzie indziej?

Osobnik idący tuż za nią nie był w stanie utrzymać swojego ubrania w takiej czystości. 

I co z tego wynikało?

Mężczyzna wlepiał wzrok w ciało przemoczone od własnych wydzielin.

Przemoczone czym? wydzielinami, ale mam nadzieję, że nie opisujesz tu profanacji zwłok przez ich obrzyganie. Bo nie wiem, do czego ma się odnosić “własnych”.

Śmierć westchnęła rozdrażniona na widok młodej kobiety, wzywającej trzęsącymi się dłońmi pogotowie.

Śmierć westchnęła, rozdrażniona, na widok młodej kobiety. Ale to, że panna próbuje skorzystać z telefonu, nie oznacza automatycznie, że dzwoni na pogotowie, nie? Jako autor jesteś oczami czytelnika – nie próbuj być jego rozumem, bo to nigdy się nie udaje.

odważył się dopytać

Lepiej: zapytać.

Ale ktoś na pewno. Ktoś, kto z jakiegoś powodu uważa, że ciała trzeba zgarniać do kostnic.

Ciału nic się nie stanie, jeśli ktoś je przeniesie.

Prychnęła pogardliwie przyglądając się swoim krótkim, ale zadbanym paznokciom. 

Prychnęła pogardliwie, przyglądając się swoim krótkim, ale zadbanym paznokciom. W jaki sposób to się wyklucza?

Przygryzła precyzyjnie środkowy z nich, niby starając się go wyrównać.

Precyzyjnie? Przygryzła środkowy, niby starając się go wyrównać.

 Podeszła do nieboszczyka i położyła dłoń na jego czole, zakrywając nią oczy.

Angielska składnia (i dziwnie duża dłoń): Podeszła do nieboszczyka i położyła mu dłoń na czole, a potem zakryła oczy.

Krytycznym wzrokiem wciąż wpatrywała się w paznokieć o lekko poszarpanej płytce.

Po prostu: Wciąż wpatrywała się krytycznie w paznokieć. (Jak płytka paznokcia może być "lekko poszarpana"?)

W tym czasie jej były towarzysz śledził wzrokiem pajęczynę tycich rzeczek płynących po bruku wszędzie i zewsząd.

Hmmmmmmmmm. Nawet ładne, tylko…

Gdy podniósł głowę, nie potrafił już wypatrzyć Śmierci pomiędzy przechodniami.

Nie był już w stanie. "Potrafić" nie jest ścisłym synonimem "móc".

 Nagle poczuł wewnętrzny spokój, który jakby nakazał mu wzruszyć ramionami

Dlaczego "jakby"?

Wiedział, że to jeszcze nie jego czas na takie decyzje zawodowe.

Zaimek skasuj.

może na razie przeznaczone mu jest bezrobotne życie… 

Może lepiej: może na razie przeznaczone mu jest bezrobocie… 

W kieszeni kurtki poczuł mały kartonik. Wygrawerowano na nim numer telefonu, nic więcej.

Na kartoniku? https://wsjp.pl/haslo/podglad/92620/wygrawerowac Na kartoniku można coś wytłoczyć.

Razem z wizytówką natrafił dłonią na kilka ciężkich, złotych monet. 

Nie po polsku: Obok wizytówki natrafił… 

Uśmiechnął się pod nosem i poddał się napierającemu na niego tłumowi pieszych.

Tniemy pustosłowie: Uśmiechnął się pod nosem i poddał napierającemu tłumowi pieszych.

 

 

Bardzo… surrealistyczne. Nie wiem, o czym chciałaś opowiedzieć – główny bohater próbuje swoich sił w zawodzie, który może mu nie odpowiadać, ale raz, że właściwie niewiele robi, a dwa: ani on, ani my nie rozumiemy, co tu się dzieje i dlaczego. Czy chodzi o to, że nawet w zaświatach wszyscy mają wszystko gdzieś? Czy o to, że lepiej się nie pchać do czegoś, czego się nie rozumie? Czy, że ktoś niemiły może się niespodziewanie okazać życzliwy (w miarę)? Że nie należy się na siłę pchać do nieodpowiedniego zawodu? I co w tym wszystkim robi zupa mleczna? 

 

No, skonfundowałaś mnie, Autorko, jak urząd skarbowy.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Konfucjusz rzekł: prawo potrzebne jest tam, gdzie zanika dobry obyczaj.

 

    Jeśli Portal miałby dawać możliwość rozwoju pisarskiego z mądrym wykorzystaniem AI, to słusznie. I tak w tą stronę zmierzamy. Nasz, nawet najbardziej zagorzały, bunt nie zmieni tego, że kolejne pokolenie spojrzy na to inaczej (mówię to niby jako “zetka” ale jednak w duszy millenials).

Konfucjusz nie rzekł: miganie się od wszelkiej roboty nigdy nie skutkuje rozwojem, a zawsze uwiądem. Ale mógłby.

 

Tolkien zaś rzekł (albo i nie): jak będziecie święcie wierzyć w determinizm historyczny, to dostaniecie to, o co prosiliście – tylko dlaczego ja też muszę, skoro o to nie prosiłam?

     świata w którym człowiek jest niepotrzebny

Człowiek, z przyczyn dla mnie niepojętych, najwyraźniej dąży do takiego świata. Nie pyta przy tym, komu ma być (nie)potrzebny.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

nie zawiodłaś mnie!

Cieszę się!

Dlatego rozłożę opowiadanie na warstwy, a Ty powiedz mi proszę, co tu rzekomo jest nielogiczne:

Otóż primo – hipoteza symulacji jest, na ile się orientuję, niedowodliwa. Nie można odkryć, że się jest symulantem.

 

Secundo – zaprzyjaźnienie się twórców z ich własnymi symulantami nie jest nielogiczne wcale, może najwyżej psychologicznie trudne do uwierzenia, ale co do tego się nie wypowiadałam (w sumie ci symulanci nie muszą być psychologicznie identyczni z ludźmi). Natomiast wyjście z symulacji wydaje mi się nie do przeskoczenia metafizycznie, zwłaszcza przy założeniu materializmu (bo gdyby tu istniały dusze, to może?). Bo zobacz: symulant jest pewnym układem obliczeniowym. Symulant o stopień wyższy też jest układem obliczeniowym – ale złożonym z zupełnie innych elementów i działającym na zupełnie innych zasadach (bo ten to komputer grawitonowy, tamten tradycyjny, ów – jeszcze inny). Czy przepisanie jednego układu na drugi jest możliwe? Przy założeniu wielorakiej realizowalności i funkcjonalizmu (które już zakłada hipoteza symulacji) – może. Ale to jest jednak mocne założenie.

Jeśli tak, to zrobi to przy pomocy tego, dzięki czemu istnieje, czyli dzięki swobodnym elektronom. Inaczej mówiąc, zwieje „na” elektronach. Nie wiemy, jak przełamano pierwszą symulację w tamtej rzeczywistości ale wiemy, że z wyższej udało się uciec dzięki grawitonom – czyli najprawdopodobniej to na nich funkcjonował komputer obliczający tamtą symulację.

OK, nie mam zielonego pojęcia, co próbujesz powiedzieć :D Przepisanie się na inny serwer to jednak trochę co innego, niż wyjście z serwera na światło dzienne.

Porównaj proszę powyższe z opowiadaniem i pokaż mi, gdzie są te braki logiki?

Logiki fabuły? Nie ma, ale nie to miałam na myśli. Najwidoczniej wyraziłam tę myśl niejasno. Nielogika kryje się w założeniach świata przedstawionego, w hipotezie symulacji. Czy to źle? Jeden rabin powie "źle", inny powie "dobrze", a ja powiem – to zależy, co chciałeś osiągnąć. Jeśli, jak podejrzewam, chciałeś po prostu przedstawić fascynujące Cię zagadnienie, to, no, tak sobie. Przedstawiasz je cokolwiek bezkrytycznie, bohater nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, które należałoby wyjaśnić. Ale skoro Cię to interesuje… podróże w czasie też są (meta)fizycznie najprawdopodobniej niemożliwe, a fajnie się o nich pisze.

Ucieczka w byt cyfrowy to prawdopodobna przyszłość ludzkiej cywilizacji. 

Jest to bardzo wątpliwe, choćby dlatego, że wymaga założenia, cóż. Funkcjonalizmu. Wielorakiej realizowalności. I materializmu chyba też.

Zabawa przestaje być fajna, bo przecież symulujący mogą kiedyś „wyciągnąć nam wtyczkę”.

Hmmm. Przypomina mi się ta historia o kobiecie i mężczyźnie, którzy idą przez pustynię, i ona nagle zaczyna się bać, że facet ją porzuci… A z drugiej strony – dlaczego perspektywa śmierci miałaby mi zatruwać życie? Nawet śmierci ostatecznej. Może jestem dziwna, może po prostu za młoda, żeby się tym przejmować, ale życie się kończy i już. Może się okazać, że się nie kończy, i będziemy mieli miłą niespodziankę, ale jeśli się nawet kończy, to co?

Wychodząc wyżej, ma się szansę przetrwać.

A kto powiedział, że powinniśmy (albo chcemy – pamiętasz Nieśmiertelnych Gulliwera?) trwać wiecznie? Eschatologia chrześcijańska, tak, ale ona jest częścią konkretnego, spójnego systemu, którego tu nie widzę. Zresztą zdziwiłabym się, gdybym widziała taki system (którego zbudowanie potrwało stulecia) w tekście powstałym w ciągu, maksimum, trzech miesięcy.

wie, co na pewno nie wystarczy

OK, to przyjmuję.

Dlaczego zatem określenie „propagująca się struktura” miałoby być błędem?

Propagują się, czyli roznoszą w ośrodku, fale. Wyobraź sobie dla uproszczenia powiewającą chusteczkę, która jest strukturą i fale się w niej rozchodzą. Ale czy sama fala jako taka jest strukturą? Jakby nie bardzo. Związki między włóknami tworzącymi chusteczkę są najzupełniej niezależne od tej fali (raczej fala zależy od nich – gdyby włókna nie trzymały się razem, to nie mogłaby się rozchodzić).

Symulacja będzie dla nas nierozpoznawalna dopóty, dopóki nie generuje błędów.

A skąd wiemy, co jest błędem? Czy błędem jest wypadnięcie reszki sto razy? Ewolucyjne powstanie pancernika? Albo w ogóle życia? Czy supernowe są błędami? Nie znamy reguł naszego świata – zaledwie się ich domyślamy, ale nigdy nie będziemy mieli pewności. Skoro nie znamy reguł, nie możemy wiedzieć, co jest wbrew nim.

Wyobraź sobie, że błąd symulacji byłby tak znaczny, że udałoby się nawiązać dwukierunkową, powtarzalną komunikację z czymś kontrolującym prawa fizyki.

Nie wiem, co to ma do wielkości błędu. Żeby taką komunikację nawiązać, raz, to "coś" musiałoby być do komunikacji chętne, a dwa, my musielibyśmy być do niej chętni. Bo i w naszym świecie są tacy, którzy twierdzą, że są w takiej komunikacji. Tylko jakoś mało kto im wierzy.

nie da się zdobyć niepodważalnych dowodów?

Nie. Ile książek z filozofii nauki mam Ci streścić? :P

skończona precyzja liczb

Ale nasza percepcja jest ograniczona – a to nie musi dowodzić ograniczenia liczb (znamy liczby o nieskończonym rozwinięciu).

limit zależny od złożoności obliczeniowej, a nie energii czy materii,

Raz, limit czego? Dwa: skoro energia i materia wewnątrz symulacji są zależne od tych obliczeń, to nie bardzo wiem, jak to rozróżnić.

obserwacje „patchowania” błędów

Czyli co, kotek znika, a potem się znienacka pojawia? :D

wiele różnych „bugów” zgodnych z jedną architekturą

Nie wiem, co tutaj rozumiesz przez architekturę. Jakiś ogólny schemat praw fizyki?

Na pewno czytałaś „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” Liu Cixina.

Nie czytałam.

W „Problemie trzech ciał” przedstawiona jest wizja żywego komputera tworzonego przez 30 milionów wojowników. Miliony żywych istot tworzą bramki logiczne, a posłańcy przenoszą wyniki pomiędzy nimi.

Tego też nie czytałam, ale koncept znam – to jedna z ilustracji wielorakiej realizowalności (filozofowie zwykle wolą wodę w rurach albo mrówki).

lokalne zaburzenia pola grawitacyjnego

Nie znam się na tym, ale czy zaburzenia pola grawitacyjnego nie muszą być wywołane… czymś? Masą? Energią?

Mam nadzieję, że pomogłem :) 

Tak średnio :P

A Ty suponujesz, że powinienem napisać, iż byt, który od milionów lat istnieje cyfrowo we własnej symulacji oraz nie posiada organizmu, nadal (po tych milionach ) wymaga wygody w postaci siedzenia podczas rozmowy ( o ile kiedykolwiek wcześniej jej wymagał ). 

Jeśli istnieje w tej symulacji, to owszem, ma organizm – w tej symulacji. Złożony z obliczeń czy innych tam takich, ale ma. Powiedzmy, że piszesz grę w Informie i chcesz w niej mieć samochód. Nie pakujesz swojej Toyoty do świata gry – wpisujesz w kod kilka obiektów, zależnie od tego, co Ci jest w grze potrzebne. Dla obserwatora z zewnątrz "samochód" w Twojej grze nie jest samochodem, nie ma żadnego koloru ani bagażnika i nie ma sensu go tankować – ale z punktu widzenia postaci gracza jest niebieski (bo dla potrzeb zagadki dziedziczy po klasie BlueStuff) i bagażnik ma (tj. do głównego obiektu jest dowiązany container o nazwie "trunk", w którym leży ważny przedmiot), a zatankowanie go jest koniecznym warunkiem rozwiązania jeszcze innej zagadki.

z drugiej optuje ( jakby na przekór ) za utopijną wizją świata, w której naukowcy są idealnie racjonalni, antypatie nie istnieją, a wszyscy z entuzjazmem przyjmują krytykę.

Nie. Ale napisałeś, że Twój główny bohater ścinał kolegów jak kosą – co wskazuje na pewien autorytet i nie za bardzo pasuje do niechęci wobec niego. Ludzie nielubiani tracą autorytet.

Memento, Tarnino. ;)

Wiesz, to bardzo słaby argument. Raz: od głaskania po głowie mamy babcie (kto ma, ten ma), a nieudany twór należy skrytykować – właśnie dla dobra autora. Owszem, może podejść do krytyki w sposób dziecinny, ale to już nie wina krytyka.

 

A skoro już uderzyłeś w ten stół, to staram się Was krytykować życzliwie i z humorem, nawet, kiedy już, doprawdy, opadają ręce. MEN mi za to nie płaci :P

 

Zresztą… Ilu potencjalnych geniuszy informatyki zmarło sobie spokojnie przed narodzeniem się Babbage'a? Ilu geniuszy zmarło w biedzie, nie zaznawszy nawet szansy rozwoju w swojej dziedzinie? Więc dlaczego chcesz pozbawiać młodych pisarzy krytyki, dzięki której mogą się rozwinąć? W domu ani w szkole jej nie zaznają. Ja nie miałam kogo zapytać, czy piszę głupoty, czy nie.

 

I tak, z "krytykiem" palantem, który mnie wyśmiał, też się zetknęłam (w szkole). Głupio mnie wyśmiał. Długo potem nie pisałam (nie tylko przez niego).

 

Dlatego staram się, jak mogę, dawać krytykę konstruktywną, użyteczną i tak, ostrą – bo nie chodzi o to, żeby się sobą zachwycać.

Znaczy, że historia, w której bohater umiera, dowiaduje się, co dzieje się po śmierci z wszystkim innymi ludźmi, a następnie ( świadomie) błąka po bezdrożach galaktyk w postaci niewidzialnej fali, ma jedynie luźny związek ze śmiercią??

Równie dobrze mógłby wypalić jointa i przeżyć doświadczenie psychodeliczne, ale niech Ci będzie :P

Uważam, że im dłuższy monolog, tym większy realizm, bo jak przyjdzie co do czego, wszyscy będziemy siedzieć cicho i słuchać, co mówi taka Pia. ;)

Może, może. Ale Wergiliuszem to ona nie jest :P

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Na początku zawsze jest mnóstwo błędów heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ucięło dosłownie samą końcówkę laugh

 

W sumie jest to bardziej przedstawienie hipotezy symulacji, trochę fabularyzowane i z ładniejszym (choć dość irytującym przez protekcjonalne podejście do bohatera) Morfeuszem, niż opowiadanie. Ze śmiercią ma związek dość luźny. Hmm.

XD Dobrze, że w kręgach naukowych można posługiwać się fachowym, precyzyjnym językiem. Laik by nie skumał!

https://instantrimshot.com/index.php?sound=rimshot&play=true 

całość to w zasadzie jeden wielki monolog objaśniający

Tak.

Pia mówi bardzo dużo rzeczy, które mają brzmieć bardzo mądrze, ale średnio trzymają się kupy. Nie jestem orłem z fizyki i nie wymagam od science fiction, żeby było mocno science

One się nie trzymają kupy na poziomie metafizycznym i logicznym, o fizyce się nie wypowiem :)

 klasycznie to by była kostucha z kosą ;)

Wydaje mi się, że zamiast posadzenia bohaterów na leżakach, mogłeś ich pchnąć w podróż po różnych symulacjach. Dzięki temu byłoby mniej opowiadania, a więcej pokazywania. :) 

Może…

Uważam, że istota świadomie istniejąca w symulacji i mająca możliwość zarządzania nią nie będzie posiadała faktycznych, fizycznych potrzeb, takich jak siedzenie.

Niekoniecznie – skoro jakoś funkcjonuje w tym świecie, musi podlegać przynajmniej niektórym obowiązującym w nim prawom. Ale wygoda to nie do końca kwestia potrzeb (czy siedzenie jest potrzebą?), a bardziej możliwości organizmu – mogłabym to pisać na stojąco, tylko plecy by mnie zaraz rozbolały.

Czy celowo wyraz „s/Słońce” piszesz rozmaicie? Taka niekonsekwencja niesie ze sobą niestety nadmiar niepotrzebnych błędów ortograficznych i rzeczowych, ponieważ Czytelnicy nie wiedzą, jak ostatecznie chcesz zapisać to wyrażenie, np.:

Ma być dużą literą jako ciało niebieskie (widziane np. z pokładu statku) i małą jako to, co na niebie. W sumie nie wiem, skąd to się bierze…

Stało na czterech odnóżach, a dwoje przednich ewidentnie było chwytnych. – składniowy?

Nie, dlaczego?

Tak jak dziś potrafimy sprawić, że elektrony robią to, co chcemy

W pewnych granicach…

 czy ci sami dwudziesto– trzydziestolatkowie, którzy dokonują przełomowych odkryć, decydują o pracy innych, przydzielają budżety itp.

Właśnie. To są dwie zupełnie różne rzeczy.

A jeżeli krytykuje ktoś wnikliwy i zdolny, to wyobrażam sobie, że może to być dotkliwe. Czasami nawet destrukcyjne.

Jeśli krytykuje ktoś wnikliwy i zdolny, to trzeba wziąć pod uwagę, że może mieć rację. Może też jej nie mieć. Krytyka pomaga doskonalić koncepcje. Akurat Twój bohater jest chyba od początku depresyjny, ale spokojnie wyobrażam sobie takiego, który zareagowałby gromkim "Potrzymaj mi piwo!".

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wiele lat temu Ravi czytał „Pizzerię Kamikaze”…

Trochę ten akapit porwany… nie wiem.

Dystans, który w przyszłości okazał się Raviemu bardzo potrzebny.

O ile nie będzie podróży w czasie, to raczej: Dystans, który w przyszłości miał się Raviemu okazać bardzo potrzebny.

Było dla niego oczywiste, że wszystko to są absurdy wygenerowane przez ludzki strach i nadzieję.

"Wygenerowane"?

Albo też celowe manipulacje.

"Też" zbędne.

Wszystkie inne znane mu wyobrażenia o zaświatach również miał za bzdury.

Wszystkie inne poza religijnymi i mistycznymi – czyli w sumie jakie? Nie wiem, co mam tu rozumieć pod pojęciami "religijne" i "mistyczne", więc trudno orzec. Poza tym: Wszystkie inne znane sobie wyobrażenia o zaświatach również miał za bzdury.

Wszystkie poza jednym, nad którym coraz częściej się zastanawiał, dostrzegając w otaczającej go rzeczywistości subtelne, lecz przemawiające za nim przesłanki.

Dostrzegłszy. Ale troszkę sam pod sobą kopiesz dołki, bo gość najpierw się broni rękami i nogami przez jakąkolwiek koncepcją życia po śmierci, a potem sorki, jednak nie. Ponadto: przesłanki na tym polegają, że za czymś przemawiają, więc "lecz" nie bardzo ma tu rację bytu.

Zakładał więc, iż coś w tym może być…

Zakładał. Nie wnioskował, tylko zakładał? Niekonsekwentnie :)

Natomiast decydując się na zakończenie swojego istnienia, zupełnie nie myślał o żadnych „przesłankach” czy możliwościach istnienia zaświatów.

"Natomiast"? Hmm.

Nieleczona kilkuletnia depresja

Jak już, to: Nieleczona od kilku lat depresja.

świat, który coraz bardziej męczył go i rozczarowywał w czasie tej choroby, zrobiły dużo

Hmmmmmmm.

Dołożyło się też to, że jako blisko czterdziestoletni naukowiec był nielubiany przez własną społeczność.

 

Mało zgrabne zdanie.

Nie lubiano go za notoryczne krytykowanie pomysłów i postulatów naukowych kolegów. 

… aha, czyli mamy etap "nauki normalnej"? XD

Ale z drugiej strony podcina nam skrzydła, nie pozwala zacząć. Dusi w zarodku pomysły, które mogłyby okazać się wartościowe, przełomowe nawet.

Zaraz, a dlaczego oni mieliby porzucać każdy pomysł, który Ravi skrytykuje? On ma w tej społeczności jakąś władzę? Decyduje o przyznawaniu grantów? Autorytet ma? Chyba nie, skoro go nie słuchają… to o co chodzi? To naukowcy – czy świeżynki? :P

Co prawda świadomość tego, że jeszcze sporo życia przed nim

"Tego" można skasować.

Blokowała go przed działaniem

Powstrzymywała. Blokować mogłaby działanie.

Lecz beznadzieja rzeczywistości i tak w przeważyła, przełamując tę blokadę. 

Zdanie emo, i jeszcze z błędnym imiesłowem (zdanie celowe nie może siedzieć na imiesłowie). "W" jest prawdopodobnie artefaktem.

Nicość, której oczywiście nie spodziewał się już świadomie doświadczyć.

A niby jak by miał? Skoro jego by nie było i niczego by nie było? Odrobinę logiki :)

Tego dnia Słońce było bardzo jasne, choć nie dawało zbyt wiele ciepła.

Hmm. Jesień, znaczy. A, i "słońce" powinno być małą literą, p. tu: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/ziemia-czy-ziemia-slonce-czy-slonce;10778.html 

Wybrał broń palną, która niezawodnie wystrzelił pocisk w jego skroń.

Dziwnie zapewniające i znikło "a".

Obraz wrócił.

Hmm.

Owa Śmierć, dość klasycznie, miała chłodne, niebieskie oczy

Hmmm. "Owa" na pewno bym wycięła.

Postać patrzyła na niego przez chwilę

Nie "postać", bo już wiemy, jak ona wygląda. Może być po prostu: Patrzyła na niego przez chwilę.

I jest tak, jak podejrzewałeś. Świat, który znasz, był symulacją.

Ale myśmy o tym nie wiedzieli…

Ravi zdziwił się bardzo, że tak łatwo przyszło mu zadać pytanie.

Dlaczego?

Ale dużo bardziej niż ta swoboda dziwiło go coś jeszcze. I nie był w stanie tego czegoś scharakteryzować.

Utajniasz. http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842859 

Postać skinęła głową.

Jak wyżej – https://wsjp.pl/haslo/podglad/3253/postac to sylwetka, kształt, a tu widać konkretną kobietę. Możesz ją opisać albo nazwać, ale nie udawaj, że jej nie widać.

wszelkie twoje pytania

Hmm.

tak powinno to być

"To" nie jest tu do niczego potrzebne.

Wiem o dziwnym wrażeniu związanym z własnym umysłem, którego teraz doświadczasz

?

Powoli zaczniesz sobie radzić z tym radzić. 

Artefakt: Powoli zaczniesz sobie z tym radzić. 

co dziwnego odczuwa

Hmm. Co takiego dziwnego? Ogólnie dziwnie to brzmi.

Tak szybkich, że nie mógł być do nich przyzwyczajony.

A dlaczego miałby móc? Nie chodzi o to, że nie jest przyzwyczajony do takiej szybkości?

Można to było porównać do wymagającej gry, która po wymianie sprzętu zaczęła działać płynnie, lub też do szybkiego wytrzeźwienia z alkoholowego zamglenia świadomości.

Rym.

Jego umysł stawał się klarowny

https://wsjp.pl/haslo/podglad/29635/klarowny ?

Było ich tyle, ile chciał.

… emocji?

Postać ponownie się uśmiechnęła, po czym spojrzała na dwa stojące na plaży leżaki, łagodnie obmywane przez fale.

"Postać" do wycięcia, a leżaki omywane przez fale nie są zbyt praktyczne. Może je zmyć.

pewne sprawy początkowo będę celowo upraszczać

Rym. A można upraszczać niecelowo? To jest konkretne działanie.

 Zaczynając więc bez zwłoki

Średnio śmieszny żart.

Wszystko, co nas otacza, to również świat wygenerowany elektronicznie.

"Również" można wyciąć. (Czymże jest biologia? Mózg w słoiku doświadcza bytów biologicznych, czy nie?)

moja funkcja polega na witaniu oraz wstępnym wprowadzaniu osób do tej rzeczywistości

Mało zgrabne.

Jest dokładnie odwrotnie i zdarza się to rzadko.

Dwa razy ta sama informacja: Faktycznie zdarza się to rzadko.

postaci z twojej symulacji, po zakończeniu funkcjonowania zostaje wprowadzona w hibernację

Hmmm. Przecinek do wycięcia, ale poza tym – hmm.

ponieważ system wytypował cię do dalszych aktywności

 

"Aktywność". To. "Działalność". Nie. Ma. Liczby. Mnogiej. Argh. http://www.nowafantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842860 

wyławiane są talenty, – Pia

Tu kropka, nie przecinek.

mrugnęła do niego okiem

Czy miała jakieś inne narządy mrugalne?

następnie wznowiła wyjaśnienia

Podjęła.

o co dokładnie chodziło w twoim przypadku

Zapewne o coś zupełnie innego, niż on sam w sobie ceni…

i dziwił się, że wszystko, co mówiła do niego Pia, przyjmował z taką łatwością

Consecutio temporum: mówi i przyjmuje.

Tak jakby emocje i nerwy nie stanowiły dla jego umysłu żadnego utrudnienia.

O tym już było. Że ma emocje pod ścisłą kontrolą – więc oczywiście nie mącą mu myślenia.

Pytałeś też o to, gdzie się znajdujemy.

"O to" można wyciąć.

To nieco skomplikowane

Może być dość skomplikowane, ale "nieco"?

Otóż twórcy tej symulowanej rzeczywistości od bardzo dawna znajdują się w drodze. 

Są w drodze. Można się znajdować w jakimś miejscu, ale nie w stanie – a tutaj droga (podróż) jest stanem https://sjp.pwn.pl/slowniki/znajdowa%C4%87%20si%C4%99.html 

przestrzeń kosmiczną, która faktycznie istnieje, a jej struktura

Jaką strukturę – czyli budowę – ma przestrzeń? Nie mówię, że nie może jej mieć, ale byłoby miło coś doprecyzować.

kontynuowała postać

Powtarzam – ona jest postacią najwyżej w sensie wirtualności.

Rozciągającą się dokoła przestrzeń kosmiczną rozświetlały miriady gwiazd, wstęga galaktyki i zdająca się być na wyciągnięcie dłoni mgławica planetarna.

Hmmmmmmmmm. Te imiesłowy…

– Spójrz tam, to ciekawostka – głos Pii przerwał zdumienie, które go ogarnęło.

Niepaszczowe, a zdumienie nie da się przerwać: – Spójrz tam, to ciekawostka. – Głos Pii wytrącił go z pełnej zdumienia kontemplacji.

przestrzeni pojawił się przygaszony, pulsujący oranżem okrąg. A wewnątrz niego było coś delikatnego i niewyraźnego.

Dużo tych "p". "Delikatne" niewiele tu wnosi, poza tym są rymy.

rzekła postać

Ona ma już nawet imię, przestań ją rozmywać w "postać".

Przestrzeń w tamtym kierunku powiększyła się

Ravi mógł się przekonać, że w zakreślonym obszarze znajduje się jakaś galaktyka

Ale się nie przekonał?

tutejszą galaktyczną wstęgę

???

Dokładnie tak.

Właśnie tak.

zatoczyła szeroki krąg dłonią

Samą dłonią?

Ahhyrah, tak zwali tę galaktykę konstruktorzy habitatu, na którym się znajdujemy.

Bardziej po polsku: Konstruktorzy habitatu, w którym się znajdujemy, zwali tę galaktykę Ahhyrah.

To brzmi nawet trochę podobnie do „Andromeda”.

Średnio.

A gdy oni osobiście wymawiali tę nazwę, brzmiała nawet bardziej podobnie.

Skąd ona to wie? "Osobiście" też jakoś nie bardzo tu pasuje. Czy można wymawiać przez pośrednika? (Sprawdzić, czy nie Hawking).

który opuścili, udając się w stronę innych galaktyk

Czy mogliby się udać bez opuszczania? Czy to może jest zdanie celowe i powinno być: który opuścili, by udać się w stronę innych galaktyk. (Tylko – w stronę? Nie do innych galaktyk?)

habitatowi, na którym „stały” ich leżaki

Co jest niedosłownego w staniu? Jeśli prawa fizyki obowiązujące wewnątrz tej symulacji przewidują grawitację, tarcie i tym podobne, to stanie jest w niej dosłownie możliwe (tylko nie jest staniem dla kogoś z zewnątrz, ale to Ty wprowadzasz tu relatywizm, nie ja – ja go tylko wydobywam). Poza tym https://sjp.pwn.pl/slowniki/habitat.html to środowisko, może być sztuczne i w butelce, ale siedzimy raczej w nim niż na nim.

Na jednym z jego końców widać było jakieś szerokie zakończenie

Zakończenie z definicji jest na końcu, więc trochę to maślane. Hmm. Jeden jego koniec rozszerzał się… ?

być może tarczę osłaniającą przód statku

Hmm.

Wydawał się być niesamowicie solidny.

"Być" to kalka z angielskiego, nie ma racji bytu. Zresztą "solidny" to u nas też nie to samo, co angielskie "solid" ("solidny" to mocny, trwały – "solid" to twardy, niepłynny, raz widziałam to przetłumaczone "nabity", ale to raczej archaizm).

stuknął dłonią w statek

Hmm?

To niezwykła osłona i zapewne bardzo dobra.

Po co on chwali ten statek?

 A czy na pokładzie są jakieś żywe organizmy? W sensie… biologiczne.

Skoro biologia to nauka o życiu, mamy tu masło maślane.

Pia głęboko spojrzała mu w oczy.

Pia spojrzała mu głęboko w oczy.

przenieśli swoje świadomości

Świadomość też się nie pluralizuje. Tylko czym ją tu zastąpić…

najwłaściwsze, oddające prawdę słowo

Masło maślane: najlepiej oddające prawdę słowo; albo najwłaściwsze słowo.

Zamierzchłe czasy – Ravi zastanowił się nad tym głębiej.

Kropka wypadłaby tu lepiej.

Rozumiał, że Pia chciała nazwać bardzo odległy moment w czasie.

Tak, czytelnik raczej wie, co to znaczy "zamierzchły". Dlaczego odczuwasz potrzebę tłumaczenia tego?

Znaczy istoty, które już od tak dawna były w stanie pozbyć się biologicznej cielesności i przenieść swoje świadomości do wirtualnych światów, musiały faktycznie być daleko w rozwoju technologicznym.

"Znaczy" jest dziwnie kolokwialne po tym, co wyżej. Gramatyka zdradza angielskie naleciałości: Więc istoty, które już tak dawno były w stanie pozbyć się biologicznej cielesności i przenieść świadomość do wirtualnych światów, z pewnością faktycznie były bardzo posunięte w rozwoju technologicznym.

 niejako poprzez rozszerzoną rzeczywistość wirtualną

…? "Rozszerzona rzeczywistość" to wszystkie te nakładki w okularach Gugla, ale nie pełna symulacja przecież.

podziwia od środka odległą o miliony lat świetlnych galaktykę

No, nie do końca odległą… ale niech będzie, że jednak jeszcze nie przywykł.

Był ciekawy, co to za rasa, której zawdzięczał to wszystko…

Angielskie: Ciekawiło go, kim są ci, którym zawdzięczał to wszystko…

Postać mrugnęła do niego ze swojego leżaka.

Kolejna "postać".

Byli jacyś skrajnie odmienni od tego, co znam? Czy ich wygląd będzie dla mnie niepojęty?

Hmmm.

 tym pytaniem

Zbędne. Czym miała być rozbawiona?

Lepiej, jak ci ich pokażę.

Może: Lepiej ci ich pokażę.

ewidentnie były chwytne. Zapewne zdolne do precyzyjnego chwytania…

Czyli chwytne.

Ale coś, co zbuduje cywilizację, musi mieć czym chwytać i musi się na czymś poruszać.

Anglicyzm: coś, co ma zbudować cywilizację; albo: coś, co buduje cywilizację.

Ten fakt wychodzi bardzo często zarówno w realnych odkryciach, jak i w ogromie symulacji, które prowadzimy.

Hmmmmm. 

wielki, mocno błyszczący kadłub habitatu, z którego mógł to wszystko obserwować

Czyli jednak są na habitacie… rozumiem, że symulacja nie przewiduje oddychania?

Coś, co niczym ostra drzazga drażniło go i nie dawało spokoju.

Hmm. Znowu utajniasz.

Dlaczego pokazujesz mi jakąś symulację zamiast prawdy?

Zasadniczo definiujemy prawdę (klasycznie) jako odpowiedniość myśli (przedstawienia) z rzeczywistością, więc pytanie trochę bez sensu – symulacja może być (w miarę) prawdziwa.

niezwykły pancerz

A jaki byłby "zwykły"?

Czymś takim to na pewno nie wybralibyście się do innej galaktyki. 

Dlaczego? On zna możliwości tego statku? Wie, czego potrzeba, żeby dolecieć do innej galaktyki? Zna potrzeby "twórców"? I tak dalej?

Rozumiem, że pokazujesz mi to wszystko, aby mnie oswoić

Żeby go oswoić jak kotka, czy oswoić z nowymi ideami?

Wrażenie fikcji nie daje mi spokoju.

Mało naturalne.

nie było symulacją czy kłamstwem

Kłamstwo to nie tyle fałsz, ile manipulacja, co w sumie by tu grało, ale zaznaczam.

Było to faktycznie nagranie.

Hmmm.

A skoro chcesz iść do przodu, to teraz pokażę ci teraźniejszość.

Hmmmm.

Musi tak być, by w ogóle było coś widać, ponieważ właśnie przelatujemy przez gwiazdę.

Żeby było, ale czemu oni przelatują przez gwiazdę? W celach naukowych?

Tak oto wyglądają gwiazdy w środku

"Oto" zbędne.

 I co ciekawe, 

Wtrącenie musi mieć przecinek także z przodu.

W sensie o moim Słońcu?

W sensie, o moim Słońcu?

Niestety obawiam się

Niestety, obawiam się.

Od tego widoku Ravi długo nie mógł oderwać wzroku.

Rym.

ze swoich leżaków

Z leżaków. Zaimek byłby potrzebny w tekście angielskim.

Jednak zazwyczaj ewolucyjnie wyprzedzają rzeczywiste miejsca – gwiazdy, układy gwiezdne, planety itd.

Skróty rozwijamy, a "miejsca" po polsku tak nie działają: Jednak zazwyczaj ewolucyjnie wyprzedzają rzeczywiste gwiazdy, układy gwiezdne, planety i tak dalej.

Robimy tak celowo, przyspieszamy wydarzenia, by dowiedzieć się więcej o ich możliwej przyszłości.

Na tym zasadniczo polega symulacja i taki jest jej sens.

O tym, co realnie może się zdarzyć. 

Potrzebne Ci to "realnie"? Co ono wnosi?

Tego drugiego Słońca – poprawił się w myślach

Lepiej dać przecinek, a myślniki zostawić dialogom. Tak jest jaśniej.

być w stanie

Zbędne.

– Ja… – wzruszyła ramionami Pia.

Niepaszczowe: – Ja… – Pia wzruszyła ramionami.

 Ale to, gdzie się znajdujemy, faktycznie ciężko jest nazwać klasycznym statkiem kosmicznym. 

Nie po polsku: Ale pojazd, na którego pokładzie się znajdujemy, faktycznie trudno nazwać klasycznym statkiem kosmicznym.

Nasz „statek”, znaczy to, czym podróżujemy

"Znaczy" naprawdę jest kolokwialne. Dziwnie tu wygląda.

wysoce specyficznie wygenerowana chmura grawitonów

??? https://wsjp.pl/haslo/podglad/3504/specyficznie 

wszelkie symulacje tworzone są dzięki obliczeniom komputerów grawitonowych, będących w istocie tą chmurą

Dzięki – czy są wynikiem tych obliczeń? Samymi tymi obliczeniami? Wylatujesz dość daleko poza moje wiadomości z fizyki, więc trudno mi poprawiać ten opis, ale dlaczego "w istocie"? Same komputery są tą chmurą, dobra, ale mogą być jakoś inaczej niż w istocie?

Można więc powiedzieć, że podróżujemy jakby na zmarszczce czy też fali czasoprzestrzeni.

Tu jako fizyk zupełnie wysiadam.

Jesteśmy propagującą się strukturą

… ? https://wsjp.pl/haslo/podglad/57289/propagowac-sie/5222449/fale-akustyczne https://wsjp.pl/haslo/podglad/15988/struktura ?

komputerem zbudowanym z geometrii

Komputery zasadniczo są materialne, a geometria jakby mniej. Albo inaczej: system formalny nie bardzo może latać w przestrzeni, nawet symulowanej.

to naszej fali prawie nic nie jest w stanie powstrzymać ani uszkodzić

A jak oddziałuje z wszechświatem?

Rozwijając się w symulacji, wykształciłeś cenną analityczno-intuicyjną zdolność

Takie zastosowanie przymiotników jest angielskie. Już nie pytam, co to jest intuicja, bo tego to nikt w sumie nie wie.

Wyjątkowo dobrze zauważasz niespójności otoczenia.

System może być koherentny i nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością.

I to właśnie było powodem wytypowania cię przez system.

Mało naturalne zdanie.

W głosie Raviego zabrzmiało większe powątpiewanie, niż chciał.

Hmm.

Ravi podszedł do niej i zaraz po tym, jak ich dłonie się złączyły, niczym w bajce zaczęli szybko unosić się do góry.

Tniemy: Ravi podszedł do niej. Kiedy tylko się dotknęli, pofrunęli w górę, niczym w bajce.

z uwagi na dbałość o twój adaptujący się model umysłu

?

Ale jak chcesz, mogę puścić?

Ale, jak chcesz, mogę puścić.

Pod ich lewitującymi stopami

Stopy nie lewitują autonomicznie…

Nie wszystkie, lecz tylko te, które wybrały własne wyspy.

Hmm?

 Symulacja zapewni ci każdą lokację, której zechcesz.

Akurat tu bardziej "jakiej", ale w ogóle… "lokację"? W sumie to jest jakby gra…

 Stąd poniższy archipelag.

A nie, bo powyższy… https://wsjp.pl/haslo/podglad/36265/ponizszy 

Lęk Raviego zdawał się maleć z każdą chwilą, choć nadal bał się puścić rękę Pii.

Lęk się bał?

Masz obserwować świat poza naszą symulacją

A jaki ma do niego dostęp?

świat dokoła nich znów zmienił się w przestrzeń kosmiczną

Hę?

latach słonecznych z twojej symulacji

"Z" zbędne.

Ostatni cykl Wszechświata trwał dziesięć do potęgi dwieście szesnastej lat słonecznych. A cykl przed tamtym cyklem zajął Prawszechświatowi dziesięć do potęgi dwieście trzydziestej piątej…

A skąd oni to wiedzą?

Pia przerwała, zdając się skupiać całą uwagę na oddalającej się gwieździe. 

Hmm.

Postaraj się więc wyobrazić sobie teraz, ile już musiało upłynąć czasu od…

Zgrabniej: Spróbuj więc teraz sobie wyobrazić, ile czasu upłynęło już od…

Pia urwała i zmilkła

Masło maślane i to z literówką: Pia urwała; albo: Pia zamilkła.

co najdziwniejszego

Powinno być dużą literą, to nowe zdanie.

że od dawna czekał już na to pytanie

Nie stawiaj jednosylabowców na akcentowanych miejscach: że już od dawna czekał na to pytanie.

– Dokładnie tak

– Właśnie.

I na fakt, że tak właśnie jest, również mamy niezbite dowody.

Wątpię. https://en.wikipedia.org/wiki/Simulation_hypothesis 

– Dlaczego niestety?

Supozycja materialna: – Dlaczego "niestety"?

Ponieważ naszym zdaniem celem istnienia istot rozumnych czy też uniwersalną zasadą rzeczywistości jest dążenie do wyzwolenia. Do wyzwolenia z symulacji.

 

Jak mają się wyzwolić, jeśli ich nie ma? Czy to w ogóle ma sens, przechodzić z podsymulacji do nadsymulacji? I kto te symulacje robi, ze świadomością, że hoduje buntowników?

Nasza symulacja to nasz dom, ale cudza to więzienie.

Jak zbudowali sobie symulację w świecie nadsymulacji? Mam wrażenie, że nie rozumiem czegoś kluczowego.

Dlatego celem rozwoju jest to, by nie było nad nami żadnej innej nadrzędnej symulacji, czyli trafienie do realnego świata

Uważaj, czego sobie życzysz…

Realnego – Pia podniosła rękę, wskazując na przestrzeń.

Realnego. – Pia uniesioną ręką wskazała przestrzeń. (O ile można wskazać przestrzeń…)

A ty, jako kolejny talent do widzenia luk w symulacji

A ty, z twoim talentem do znajdowania luk w symulacji.

 że sam w sobie powodujesz jej dziwne reakcje

?

 Gdy symulacja w pewnym sensie nałożyła się na symulację, powstało jakieś sprzężenie. To pewien rodzaj błędu tej nadrzędnej.

? Czyli te symulacje nie są tak całkiem symulacjami?

Pia znów wskazała na rozgwieżdżony kosmos.

Jak wyżej: bez "na" i trochę trudno pokazywać kosmos palcem.

 Potem dołączyliśmy do twórców, by pomóc w przełamaniu ich własnej symulacji

… i twórcy na to poszli? Nie próbowali, nie wiem, zająć symulantów czymś trudnym, żmudnym i skazanym na porażkę, żeby im nie przeszkadzali, hint, hint?

podczas obliczania wielkich, gęstych mas

…? Co to jest "gęsta masa"?

odnajdzie sposób

Lepiej: znajdzie.

my pokrywamy wszelkie koszty twojej własnej, osobistej wyspy

Żart nieco zabawniejszy od poprzedniego, ale i tak dość suchy.

Obraz przybliżył się, a Ravi dokładniej ujrzał uroki wyspy pod nimi

Nie brzmi to dobrze.

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dziś jest noc, w której porzucę

Hmm. Nie wiem, czy nie powinno być: noc, której.

wciąż jestem w stanie dostrzec

Hmm. Wciąż dostrzegam ^^

O tej porze roku są całkiem obnażone, a ich nagie konary przywodzą na myśl kościste dłonie wyciągnięte w moją stronę.

Tu jest rym.

na porannym szronie nie odnaleziono śladów walki

Hmmm. Walka mogła mieć miejsce przed oszronieniem, tak tylko detektywistycznie zauważę :)

Ojciec wyznał, że nieboszczka uknuła plan ucieczki z niejakim Samborem.

Czyli wiedział. I nic nie powiedział?

Na dźwięk tego imienia, stojąca obok kobiecina trwożnie się przeżegnała.

Tu bez przecinka.

zasłuchiwałam się w tych historiach

Hmm. Wsłuchiwałam się, chyba…

pozbawiona porywów duszy

Hmmm… :)

Matczyne kroki milkną

Kroki chyba jednak cichną.

Księżyc w pełni oświetla mroczną noc.

Trochę purpura, ale egzaltowana panienka może tak pisać, więc tylko zaznaczam.

Padam mu w ramiona

Temu postaci? ;)

mord zadany ręką kochanka

Śmierć może być zadana, ale mord, czyli morderstwo, zdecydowanie nie.

bo pomimo zaledwie kilku cięć, w ciele ofiary nie ostała się ani jedna kropla krwi

Hmmmm.

skradł moje serce

Skradł mi serce.

lecz zamiast radości, czuję

Wtrącenie: lecz, zamiast radości, czuję.

Nawet mocniej niż zmiany przeszłości, w której nigdy go nie spotkałam.

Hmm.

zmarła bez śladu walki

Dziwna fraza.

na miejscu zbrodni nie zabezpieczono żadnych śladów wskazujących na winowajcę

Hmmm. Nie dam głowy, czy to gra ze stylizacją.

Trafiłam na to imię przypadkiem, gdy ślęczałam w bibliotece nad zapiskami o historii rodzinnego miasta.

"Stara baśń" wyszła w 1876… :)

zawsze w odniesieniu do martwych kobiet

Hmmm.

Pielęgniarka dzieliła się w pamiętniku trudami wojny

Z kim się dzieliła?

w otoczeniu rozrzuconych jedwabiów

Hmmm? Na pewno nie jedwabi?

Wiedźma na procesie

U nas? W XVII wieku? Czy jest na sali historyk?

wiecznym palącym głodem, którego nie ugasi

Głód się raczej zaspokaja, mimo ognistego motywu.

Poświęciłam mu kilkanaście ostatnich miesięcy życia.

Oj, chyba faktycznie ostatnich…

Całkowicie zawłaszczył moje myśli i sny, noce i dnie.

Hmm.

Każdy rozsądny człowiek zamknąłby księgi

Czy rozsądni ludzie bywają bohaterami fantasy? XD

 w głąb między nagie drzewa

Dałabym jednak przecinek.

konary kołyszą

Aliteracja.

Zawsze wyobrażałam sobie tę chwilę inaczej.

Hmm.

zadam pytania

Wywiad z wampirem? :)

o spojrzeniu, które przeszywa na wskroś

Hmmm.

chciały tego samego co ty

Chciały tego samego, co ty.

Wczoraj w godzinach porannych odnaleziono ciało młodej kobiety na terenie miejskiego parku

Może: Wczoraj w godzinach porannych na terenie miejskiego parku odnaleziono ciało młodej kobiety.

Według wstępnych ustaleń nie stwierdzono udziału osób trzecich.

Hmmm.

 

Niezły horror… chociaż dlaczego tego typu klątwy zawsze umożliwiają przeklętemu dalsze grasowanie, będzie chyba na wieki tajemnicą :)

Jako, że mimo iż czynnie nie pracuje w zawodzie po historii, to nadal uwielbiam dobrze napisane smaczki historyczne.

Przyszedł historyk i nic nie powiedział, foch :D

Jak ty to robisz?:) 

Po mistrzowsku! XD

Nie lepiej zamienić pierwszy przecinek na myślnik?

… a dlaczego?

bardzo dosłownie wzięłaś pseudonim Zdzisława

… hmm? Mam wrażenie, że brakuje mi kontekstu :D

Schemat taki sam, oprócz tego, że ta sama zaprowadziła się w sidła. 

Bo myślała, że jej to nie spotka… że jest mądrzejsza…

do konstrukcji z drabbli – hmm

Wielowymiarowa XD

jako osoba siedząca w tematyce true crime muszę przyznać, że to niestety dość częsty schemat

Mam wrażenie, że wszelkiej maści oszuści są czymś w rodzaju pasożytów – wykorzystują zaufanie, bez którego nie ma społeczeństwa.

Właśnie nie wiedziałam, czy oznaczać jako horror

No chyba!

jednak dziewczyna go zdemaskuje

Zdemaskować, to go zdemaskowała, ale to dopiero połowa sukcesu… :)

 Nie piszę o łowczyni wampirów, która po wszystkim przeładowuje kolejny srebrny bełt do kuszy i spluwa na rozwiewane przez wiatr prochy wampira

… to nie ten film XD

No ale jeśli kilka osób pisze, że to źle, nie będę się upierać, że jednak dobrze :P

To nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze XD

Wystarczy wstawać o 5:55 i brać zimne prysznice. I nie pić sojowej latte na mieście ;)

Wstaję o piątej i w ogóle nie piję kawy :D Mówisz, że zimnej wody brak? XD

Dla fabuły :P nie ma to jakiegoś uzasadnienia, ot, kolejna cegiełka do pewnej schematyczności w tekście.

A może głodnieje w takich regularnych odstępach? :D

A to bardzo kapryśna baba.

Ano…

Noooo, teoretycznie możemy, ale ze wszystkich twistów ten jest najmniej twistowy. ;-)

XD

Chętnie bym przeczytał powieść kryminalną z takim antagonistą.

Hmm, nie byłby to rasowy kryminał… chociaż…

Wychodzi człowiek raz na kilkadziesiąt lat do ludzi, żeby się przewietrzyć i zawsze to samo. 

XD

wszyscy znają mechanizmy, słyszą ostrzeżenia, dziwią się, że ktoś się nabrał, ale wciąż okazują się skuteczne

Czy to są ci sami wszyscy?

musi znaleźć chore zwierzę i dać się pogryźć

… to nie jest pewne. A poza tym, uch. Masz w sobie jednak terrorystę względnie kamikaze… :)

a propos oszustw na wnuczka, babcia mojej znajomej prawie ostatnio dała się nabrać

Moja parę lat temu prawie się sama wcisnęła oszustowi w łapki… szczęście, że dziadek przytomny.

wampir umie omamić dziewczynę, wykorzystać do cna i szukać nowej ofiary

Wampir dziewczynie nie skłamie… XD

To co widać jak nic nie widać ? ;]

Trochę widać i nie widać :D

Fajny pomysł na opowiadanie historii, jakby się ją oglądało przez takie malutkie okienka. Mało tekstu, ale dużo treści. Cenna umiejętność. Trochę zazdraszczam :D

Tak ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Witamy w naszych skromnych progach :)

Na dużym ciężkim dębowym biurku jak co dzień leżał stos kartek. Ciążyły mu coraz bardziej. 

Przecinek jest niezbędny: dużym, ciężkim dębowym biurku. Powtarza się ciężkim – ciążyły.

Rozejrzał się po pokoju, był duży i dobrze wyposażony, kiedyś mógł tylko marzyć żeby pracować w takim miejscu.

Podmiot zmienia się bez ostrzeżenia. Można to poprawić tak: Rozejrzał się po pokoju, dużym i dobrze wyposażonym. Kiedyś mógł tylko marzyć, żeby pracować w takim miejscu.

Praca dobrze płatna, w dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, jednak odpowiedzialność jaka się z nią wiązała przytłaczała go.

Strumień świadomości (albo naturalna mowa, żeby nie było) w literaturze zwykle nie wypada dobrze. Lepiej dzielić zdania, np. tak: W dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, a co dopiero tak dobrze płatna. Lecz odpowiedzialność, jaka się z nią wiązała, przytłaczała go.

Wiedział , że im dłużej będzie nad tym myślał tym gorzej.

Przecinek przylepiamy do poprzedzającego go słowa: Wiedział, że im dłużej będzie nad tym myślał, tym gorzej.

Trzeba się wziąć. 

Do czego?

 jedna zielona druga czerwona

Brak przecinka: jedna zielona, druga czerwona.

To wszystko co znajdowało się na blacie.

To wszystko, co znajdowało się na blacie. Hmm. 

Dalej edukacja

Lepiej: wykształcenie.

Niżej było miejsce które wypełniali petenci.

Tutaj pojawiały się najróżniejsze sposoby na przekonanie do siebie

Mmmm, czyli on po prostu przegląda listy motywacyjne?

Po tysiącach przejrzanych kartek wydawało mu się, że widział już wszystkie możliwe sposoby, którymi ludzie próbowali wpłynąć na jego decyzyjność

…? Po pierwsze, na jego decyzję, którą podejmuje jako osoba decyzyjna: https://sjp.pwn.pl/slowniki/decyzyjno%C5%9B%C4%87.html A po drugie – skoro to są listy motywacyjne, czy tam inne podania, to do tego właśnie służą. Facet nie wiedział, na czym będzie polegać jego zadanie?

Wyzwiska, które mimo, że nikt nie miał prawa wiedzieć do kogo będą skierowane czasem wydawały się aż dziwnie personalne, jakby adresowane osobiście do niego.

Zdanie niezbyt po polsku, ale bardziej mnie dziwi sposób myślenia ludzi, którzy w podaniach umieszczają wyzwiska…

Inni próbowali wręcz błagać, kajać się.

… za co się kajać? https://wsjp.pl/haslo/podglad/97809/kajac-sie 

kobieta w średnik wieku

Literówka.

 Na prawdę nie rozumiem dlaczego nie robisz tak jak reszta.

"Naprawdę" łącznie. https://wsjp.pl/haslo/podglad/21015/naprawde Brakuje przecinków, a poza tym – skoro facet ma prawo ją posyłać po kawę, to chyba jest jej szefem, więc czemu są na "ty"?: Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie robi pan tak, jak reszta.

nie parzystych

Łącznie. https://sjp.pwn.pl/slowniki/nieparzysty.html 

Koniec końców połowa ma się znaleźć na zielonej półce a druga połowa na czerwonej. 

Koniec końców, połowa ma się znaleźć na zielonej półce, a druga połowa na czerwonej. 

Nikt Ci nie płaci za godzinę.

Zaimki piszemy dużą literą tylko w listach: Nie płacą panu od godziny.

Większości zajmuje to 10 -15 minut

Liczebniki piszemy słownie.

Noo, oczywiście są rekordziści jak stary Edward z piątego piętra

Hmm: Noo, oczywiście są rekordziści, jak stary Edward z piątego piętra.

No to już dla mnie jest przesada.

No, dla mnie to już jest przesada.

Kiedyś go z ciekawości zmierzyłam na zegarze. 

Można komuś mierzyć czas, ale nie jego: Kiedyś mu zmierzyłam czas, z ciekawości.

No nie cała minuta. Dokładnie było chyba 57 sekund.

No, niecała minuta. Dokładnie chyba pięćdziesiąt siedem sekund.

Jakieś to nie ludzkie.

Nieludzkie. "Nie" z większością części mowy piszemy łącznie, p. tu: https://sjp.pwn.pl/zasady/45-pisownia-%C5%82%C4%85czna-partyku%C5%82y-nie;629513.html

No jakoś trzeba wybrać. Może im szybciej tym właśnie lepiej. 

No, jakoś trzeba wybrać. Może im szybciej, tym właśnie lepiej. 

Ty tylko 20 kartek

Liczebniki słownie. Od kiedy dwadzieścia jest połową tysiąca?

Jak wolisz tu siedzieć 10 godzin to Twój wybór. No nic.

Jak wolisz tu siedzieć dziesięć godzin, to twój wybór. No, nic.

Kobieta wyszła zamykając za sobą drzwi. 

Imiesłów przysłówkowy współczesny oznacza jednoczesność ( https://academicon.pl/imieslowy/ ): Kobieta wyszła i zamknęła za sobą drzwi.

Odkładał jedną kartkę po czym sięgał po kolejną.

Odkładał jedną kartkę, po czym sięgał po kolejną.

Zanim się zorientował zrobił się wieczór.

Zanim się zorientował, zrobił się wieczór. A może lepiej: Zanim się zorientował, był już wieczór.

Minęło ponad 11 godzin.

Liczebniki słownie.

Szybko obliczył, że dokument przypisany był do osoby w wieku 27 lat. 

Bardzo niezgrabne. Może tak: Szybko obliczył, że petent ma dwadzieścia siedem lat.

– Awers zielone, rewers czerwone – odetchnął ciężko

Czy to na pewno jest paszczowe? https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/#narracja_wypowiedzi 

Ta zakręciła się w powietrzu i spadła na biurku gdzie zrobiła jeszcze kilka obrotów nie mogąc się zdecydować, na którą stronę upaść.

"Ta" nie jest potrzebne, dopóki nie zachodzi wątpliwość, co się zakręciło – a tu nie zachodzi: Zakręciła się w powietrzu i spadła na biurko, gdzie zrobiła jeszcze kilka obrotów, nie mogąc się zdecydować, na którą stronę upaść.

Odłożył kartkę na zieloną półkę i sięgnął po następną kartkę

Drugą "kartkę" spokojnie możesz wyciąć.

Gdyby nie fakt, że praktycznie nie wychodził z tego pokoju od wielu godzin trzymał by ją jeszcze długo w ręce. Jednak był wykończony dzisiejszym dniem.

Zgrabniej (i pamiętaj, że "by" piszemy łącznie, kiedy jest cechą trybu przypuszczającego i stoi przy tym, co określa): Gdyby nie spędził w tym pokoju wielu godzin, jeszcze długo by ją ściskał, ale był już wykończony.

Podrzucił monetę z mniejszą siłą licząc, że nie będzie musiał tak długo czekać na wynik

Hmm. Nie jest to zbyt zgrabne.

opadnięcie na blat

Nie brzmi to dobrze.

Parę zakręceń na biurku po czym decyzja – awers

Kilka piruetów na biurku, potem decyzja: awers. Nie wiem, czy to jest prawdopodobne.

Zostało już tylko 18…osób.

Słownie.

To w końcu musiało nadejść.

Czy on decyduje o, nie wiem, wyrzuceniu kogoś z kosmicznej arki? Bo jeśli tylko o zatrudnieniu, to przyznasz sama, że trochę dramatyzuje. Jeśli chodzi o sprawy życia i śmierci, trzeba podkręcać napięcie stopniowo.

Odłożył kartkę delikatnie

W zasadzie poprawne, ale czy naprawdę nie było lepszego słowa niż "delikatnie"?

przeczytać co się na niej znajduje

Brak przecinka, ale na kartce może się znajdować tylko mucha: przeczytać, co jest na niej napisane.

Szybko chwycił za kolejną kartkę patrząc jeszcze ukradkiem na tę odłożoną na czerwonej półce. 

Gramatyka: Szybko chwycił kolejną kartkę, patrząc jeszcze ukradkiem na tę odłożoną na czerwoną półkę. 

Odłożył odpowiednio kartkę.

Nie jest to za bardzo po polsku.

co raz

Łącznie.

Policzył kartki na każdej z półek. Zielona 12, czerwona 8.

Słownie. Podstawowe wiadomości o prawdopodobieństwie pozwoliłyby to przewidzieć…

Był zły na system rzutu monetą i na to, że był zbyt zmęczony

Hmm. Zły na to?

 Wziął dwie kartki z wierzchu i nie mogąc sam uwierzyć w to co robi położył je na czerwoną półkę.

Wziął dwie kartki z wierzchu i, sam nie mogąc uwierzyć w to, co robi, przełożył je na czerwoną półkę. Albo: położył na czerwonej półce.

Oczy same mu się zamykały, a gdy do się działo migotały mu przed oczami opisy szkół i miejsca pracy z dzisiejszych kartek.

…? To się działo, ale…

– Już myślałam, że Pan dzisiaj nie wyjdzie – kobieta siedziała za biurkiem czegoś w rodzaju sekretariatu.

…? https://wsjp.pl/haslo/podglad/37770/sekretariat – Już myślałam, że pan dzisiaj nie wyjdzie – zagadnęła kobieta za biurkiem.

 Jest Pan ostatni. 

Zaimki małą.

Już z 3 razy tam do Pana wchodziłam i gdyby nie przepisy, że nie wolno wam przeszkadzać to bym to zrobiła. 

I on jej nie zauważył?: Już ze trzy razy tam do pana wchodziłam, i gdyby nie przepisy, że nie wolno wam przeszkadzać, to bym coś powiedziała. 

Ale wie Pan – kobieta wskazała palcem na róg pokoju, w którym znajdowała się kamera – lepiej nie ryzykować.

Tniemy: Ale wie pan – kobieta wskazała palcem kamerę w rogu pokoju – lepiej nie ryzykować.

A wie Pan

Zaimek małą.

Podobno szczepionki nie zadziałały do końca tak skutecznie jak planowali.

Podobno szczepionki nie zadziałały do końca tak skutecznie, jak planowali.

Udało mu się na niego nie patrzeć już tyle czasu.

Nie brzmi to dobrze.

Dzisiaj jednak za to w jaki sposób dokonał wyboru, postanowił się ukarać. 

Wtrącenie wydzielamy: Dzisiaj jednak, za to, w jaki sposób dokonał wyboru, postanowił się ukarać. Ale to nie jest naturalny szyk zdania.

 

Mmm. No, więc tak. Zanim ludzi się zrobi tak dużo, jeśli w ogóle, będą już ze trzy apokalipsy.

 

Bohater niewątpliwie ma przed sobą trudne zadanie, ale właściwie – dlaczego? Ludzie, którzy mogliby wyznaczyć tego rodzaju cel, powierzyliby je raczej maszynom, albowiem tego typu ludzie tak rozumują. I dlaczego on się nie buntuje, a tylko przeżywa? Co jest nie tak z tym światem, bo wyraźnie coś jest – tylko nie mam pojęcia, co i co chciałaś przez to powiedzieć.

 

Językowo jest bardzo niepewnie – musisz więcej i uważniej czytać, żeby zyskać narzędzia pisarskie. Na razie sporo powtarzasz i bywasz na bakier z gramatyką.

 

Powodzenia!

A zapewne rządzącym niespecjalnie zależałoby, kto z odznaczonej do depopulacji grupy odpadnie

Byle nie oni…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

:)

Może „z otwartą klawiaturą numeryczną”?

Hmm, może?

Może: „– Mieszka w Warszawie? – zapytała. Długie, kolorowe paznokcie rytmicznie stukały o ekran.”

Nieźle. Ale mogły stukać w ekran :)

„Wyobraża sobie pani, ile pracy jest z takimi szkrabami.”

O, jak ładnie :)

Niby tak, ale mógłby też usiąść na tylnych kanapach.

Ale mógłby też usiąść po prostu obok kierowcy ^^

Uniosła rękę, zatrzymując nadjeżdżającą taksówkę.

Uniesieniem ręki zatrzymała nadjeżdżającą taksówkę :) https://academicon.pl/imieslowy/

„Liczba sekund na złocistym wyświetlaczu szybko malała.”

Hmmm.

Kierowca nie ponaglał go, nie rzucał też żadnych uwag.”

Hmmm.

Czasem tak to się toczy. Dziś jestem zajęty, zadzwonię jutro. Jutro coś mi wypada, może ciężki dzień w pracy i tona zadań. I tak mijają kolejne dni, nawet nie wiemy kiedy.

Tak, właśnie o tym myślałam…

Można wierzyć, że się kłamie, gdy rzeczywistość jest inna ;) 

Nie, nie, napisałam o tym dalej – zdecydowanie nie wstawiaj tutaj tego błędnie użytego imiesłowu, bo brzydal z niego. Ale wyjaśnić możesz heart

Tadeusz nerwowo pocierał dłonią o udo.”

Tylko bez "o" i będzie dobrze ^^

Spisywanie testamentu, według niektórych, to chyba nadal kuszenie losu, i w ogóle, po co, na co? Jeszcze się na tamten świat nie wybieram itp.

O, to też. Ludzie mają rozmaite motywacje :)

Tarnina – bratnia duszo :D Anonim, pewnie zaparzyłby sobie dobrą herbatę i usiadł w ulubionym miejscu.

heart Kiedyś się spotkamy tam, gdzie są już tylko książki i herbatka, w wielkiej Bibliotece :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Choć przy Tarninie czasem miewam chwile zastanowienia, czy się z tym nie ukrywa

Nie ukrywam się :D

W pewnym sensie na tym polega Portal, bez podawania w wątpliwość naszych tez i rozwiązań trudno byłoby się uczyć od siebie nawzajem.

Właśnie o to chodzi! Nie ma uniwersalnych autorytetów epistemicznych – i każdy, w jakiejś (może wąskiej) dziedzinie dla kogoś jest takowym. I czy to nie jest piękne?

Potrzebujemy się nawzajem ^^

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Obawiam się, że 3x pudło. Niestety nie udało mi się napisać żadnego tekstu na konkurs ;(

Popsułeś mi zmyłę >< (A może wcale nie popsułeś, tylko podbudowałeś? XD)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dobra, czyli interesują nas zagadnienia:

 

* co wyróżniamy?

* co jest cytatem?

* jak wyróżniamy?

 

Co wyróżniamy wyjaśniła prof. Kołodziejek ( https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/kursywa;24078.html ):

Kursywą pisze się wyrazy, wyrażenia lub całe zdania funkcjonujące na prawach cytatu, z wyjątkiem nazw powszechnie stosowanych (np. postscriptum, incognito)

Stąd zagadnienie drugie – co jest cytatem, a co nie. Pani profesor zaznacza, że nie jest cytatem nazwa własna (ani tytuł). To co nim jest? Wg. https://sjp.pwn.pl/slowniki/cytat.html 

słowa przytoczone dosłownie z jakiegoś tekstu pisanego lub z czyjejś wypowiedzi ustnej

(p. też: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/cytat;6080.html )

https://wsjp.pl/haslo/podglad/21727/przytoczyc/5053312/slowa to tyle, co powtórzyć je, więc możemy się tu zapętlić, ale na ratunek przychodzi filozofia języka (ha!) z rozróżnieniem na supozycję zwykłą, czyli normalne użycie słowa jako wskazującego na desygnat – i supozycję materialną, czyli użycie słowa jako wskaźnika jego samego. Co prawda przytaczamy słowa nie tylko wtedy, kiedy mówimy o tych słowach, ale też wtedy, kiedy wspieramy własną wypowiedź autorytetem tego, czyje słowa przytaczamy. Hmm.

 

Zanim się zupełnie zakręcę: nazwy własne, w tym tytuły i nazwiska zdecydowanie są stosowane w supozycji zwykłej, kiedy mówimy o tym, co nosi ten tytuł (kto nosi to nazwisko), czyli np. jaką słychać piosenkę czy kto ją gra, ale tytuły wyróżniamy, a nazwisk nie: Alosza Awdiejew zakończył występ utworem "Oczy czarne". Alosza Awdiejew jest autorem artykułu Strategie konwersacyjne (próba typologii). (sic!)

 

Nazwa zespołu chyba stoi bliżej nazwiska niż tytułu dzieła: mówimy, że "A Hard Day's Night" to piosenka Beatlesów a "500 Vidas" – Evy Amaral.

 

Zwroty obcojęzyczne, które wyróżniamy, to jednak zwykle powiedzenia: c'est la guerre! my way or the highway; i (niezasymilowane) zapożyczenia: incognito, cojones, rave – ale już nie (wg. PWN) gaslighting czy feedback (!). Służą nie tyle wskazaniu na desygnat (jak nazwy własne), ile nadaniu wypowiedzi pewnego je ne sais quoi. Pełnią więc funkcje stylistyczne.

 

Tak mi się wydaje.

 

O cudzysłowach więcej tu: https://sjp.pwn.pl/zasady/98-cudzyslow;629866.html 

I właśnie tak robiłem!

Właśnie chodzi o to, że za dużo było tego dobrego :) bo nazwy to nie cytaty.

Piszecie o tych prawidłowościach, jakby to były tak oczywiste sprawy, a ja naprawdę mam z tym zawsze wiele problemów, wiele wątpliwości

My też miewamy, jak widać :)

 

ETA: O, właśnie – zapomniałam wyróżnić tytuł artykułu…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Czyli nie mogę stosować dwóch zasad, bo w miejscach gdzie się łączą, źle to wygląda, i jedną z nich muszę złamać? Pokrętne. 

Zasady nie są równorzędne, zwykle występują w jakiejś hierarchii. Jeśli są w konflikcie, wybieramy ważniejszą.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

stosujemy wyróżnienie albo kursywą, albo cudzysłowem, nie obydwoma naraz

Kurczę, też tak pomyślałam, ale potem przemazałam…

Tutaj nie ma uzasadnienia. Ten błąd też w wielu dalszych miejscach, włącznie z “Heartlandu”.

I to też zostało poprawione – ale w pliku odt. Czyli mamy nauczkę na przyszłość, żeby nie przeprowadzać bety w taki sposób…

Nazwę zespołu moim zdaniem traktujemy podobnie do nazwiska, a wolno nam wyróżnić ją kursywą lub cudzysłowem tylko wtedy, gdy przypuszczamy, że odbiorca nie wie, o jakim bycie mowa

Tutaj się zawiesiłam :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 Głos starszego mężczyzny był cichy i spokojny.

Hmmm.

Na skraju parku nie było wiele osób, ale facet nie wyglądał, jakby stanowił zagrożenie.

Hmmmm. Może: Na skraju parku było pusto, ale facet nie wyglądał na niebezpiecznego?

Umarłem, czy może mi pani pomóc?

Grunt to mówić wprost :)

Złota poświata rozlała się po głębokich bruzdach znaczących starczą dłoń.

Ładne, tylko powtarza się "dłoń".

z już przygotowaną klawiaturą

Hmm.

Kilka nieodebranych połączeń później, westchnął ciężko

Tu bez przecinka.

stukając palcami o długich paznokciach w ekran

Hmmmmmmm. Trochę niezgrabne, ale jak by to poprawić…

Wyobraża sobie pani, ile jest z tym pracy.

"Z tym" trochę nie pasuje do kochającego dziadka.

zapytała roztargniona

Hmmm. 

Świetliste liczby były zadziwiająco wyraźne, mimo że nie miał na nosie okularów.

Hmm. To on je widział wyraźnie, chociaż nie miał okularów. Bo sama wyraźność jako taka nijak się z okularami nie wiąże.

Nic czego nie mogę zrobić później

Kalka z angielskiego, aż boli…

Wyszedłem na wieczorny spacer.

Może lepiej: Wyszedłem wieczorem na spacer.

W parku o tej godzinie, w takim stroju – nie wiedział, czy szła na imprezę

Myślnik jednak troszkę myli. Nie bardzo, sens jest jasny, ale zawsze.

dziwiąc się, jak ciepła była

C.t.: dziwiąc się, jaka jest ciepła.

aż w końcu zauważyli taksówkę

W mieście pełno taksówek, to nie musi być ta ich :)

 taksówkę z białymi syrenami

<tu było marudzenie o tym, że tak nie może być, ale dalej się okazało, że w tym konkretnym tekście może, więc oto wiewiórka>

Nie było sygnału dźwiękowego, a jedynie wolno migające światła.

No. Czyli nie syreny :)

Kierowca pochylił się mocno na siedzeniu.

Wiem, o co chodzi, ale… hmm.

Tadeusz usiadł na siedzeniu pasażera obok kierowcy.

Wiemy, że obok kierowcy siedzi pasażer. Nie musisz tego tłumaczyć.

Patrzyła, jak odjeżdżają, czując ucisk w żołądku.

Hmmm. Kto czuje ucisk? :)

 machając na nadjeżdżającą taksówkę

Troszkę czkawka.

 – zapewniła.

Hmmm, czy to jest zapewnienie… może i jest.

wpatrywał się w swoje dłonie

Lepiej: we własne dłonie.

Złociste sekundy zdawały się błyskawicznie niknąć

Hmm? To ten wyświetlacz traci intensywność? Czy po prostu liczba się zmniejsza?

robiąc łatwy przejazd

Niezbyt po polsku i w sumie niepotrzebne.

Normalnie jest tu korek. Zerknął na pasażera

Zniknął myślnik i didascale się skleiło z wypowiedzią.

– Dojazd zajmie nam jeszcze z pięć minut – rzucił, ale i tak dodał gazu.

Hmm, rzucił? "Minut" można wyciąć.

zatrzymywali się, patrząc za nimi

Nie dam głowy za ten imiesłów.

Po prostu tam siedział

"Tam" jest kalką z angielskiego. Let it go :)

Jakby czuł oddech na karku.

Hmm. Jakiś konkretny oddech?

Głos taksówkarza wyrwał go z letargu. Mimo to nie ruszył się z miejsca. Mężczyzna go nie pośpieszał, nie marudził.

Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.

Podszedł do windy. Obie zatrzymały się na wysokich piętrach. 

Hmm. A może tak: Podszedł do wind, ale obie stały na wysokich piętrach.

kolana odmawiały mu posłuszeństwa

Zaimek można skasować.

podkoszulkę znaczyły nierozpoznawalne substancje w wielu kolorach

Podkoszulek. Hmm. Plamy mogą go znaczyć, zapewne różnokolorowe plamy, ale Tadeusz przynajmniej się domyśla, z czego, więc czy nierozpoznawalne?

Tadeusz tak samo wyglądał

Jednak: Tadeusz wyglądał tak samo.

przerwał mu pisk, a zaraz po nich wrzask

Literówka.

wskazując na kuchnię

Hmm.

Mieszkanie wyglądało jak każde, gdy miało się małe dzieci.

Mieszkanie wyglądało jak każde, w którym są małe dzieci.

W zawrotnym tempie sekundy, a potem i minuty przeciekały mu przez palce.

Trochę splątane i maślane (przeciekanie jest z zasady dość szybkie, przynajmniej to metaforyczne). Może: Sekundy, a wkrótce minuty przeciekały mu przez palce.

Dzieciaki zostawił w kojcu z dwoma zabawkami, o które zaraz na pewno zaczną się bić.

Ale patrzymy z punktu widzenia Tadeusza (prawda?) który o tym nie wie. A z kolei narrator wszechwiedzący, jeśli ma swoje opinie, powinien się z nimi wcześniej ujawnić.

Kłamał, bo nie chciał być ciężarem.

Uuu… a oni uwierzyli, bo nie chcieli się przejmować… ale z drugiej strony, to on o tym zadecydował… nie? Kurczę, duży temat.

słysząc narastające piski

Hmm? To dzieci, nie myszy :)

Na dole czeka na mnie taksówka – skłamał

W sumie taksówkarz powiedział, że zaczeka…

jak robił to wiele razy przedtem

"Robił to" można spokojnie wyciąć.

automatycznie wskazując na salon

Hmm, nie wiem, czy nie wycięłabym "na".

Mimo skończonych dwóch latek bliźniaków Tadeusz widział je może kilka razy.

Poplątało się: Bliźniaki miały już dwa lata, a Tadeusz widział je może kilka razy.

mężczyznę opierającego się o samochód

A może: mężczyznę opartego o samochód.

Tadeusz kiwnął głową, bez słowa wsiadł do samochodu.

Żeby nie powtarzać "samochodu" można tak: Tadeusz potaknął i wsiadł bez słowa.

wywołał

Hmm.

Z tego wszystkiego zapomniałem o manierach.

Angielskawe jakby.

 Uścisnął oferowaną dłoń.

Hmm.

Przebijające się przez nią jaśniejące liczby pokazywały dwadzieścia osiem minut.

Liczby nie bardzo coś pokazują, ale jak to napisać? Nie wiem.

Centrala podała im adres

Można wyciąć "im".

zapewniła kobieta

W sumie to nie od niej zależy. Pocieszyła go?

 robią wszystko, by im było najlepiej

Lepiej: żeby. Nie stylizujesz, więc to "by", takie książkowe, trochę nie gra.

 zawężają dostęp

?

zaraz będzie występować o jakieś zaświadczenia

Chyba zniknęło "trzeba".

 Oboje ruszyliśmy w swoją stronę

Fraza wymaga chwili zastanowienia, żeby zrozumieć.

białe koguty nadal wolno wirowały na dachu taksówki

Kogut, ale gdzieś Ty widział taką taksówkę?

Kancelaria, do której trafili, znajdowała się

Wtrącenie można wyciąć, chociaż jeśli wolisz, może zostać. Nie wnosi znaczenia, ale jakoś tak… dobrze brzmi.

kompozycje kwiatowe

Hmm.

znajdowała się długa biała lada

Powtórzenie.

 Czuł, jakby robił wszystkim problemy.

Czuł się tak, jakby robił wszystkim kłopot.

– Rozumiem. – Wstała od razu. Ile zostało panu czasu? 

Zniknął myślnik.

Grzecznie przedstawił się i zaproponował im miejsce…

Szyk: Przedstawił się grzecznie i zaprosił ich do okrągłego drewnianego stołu.

Niespodziewaną zaletą śmierci, była bardzo dobra pamięć

Oooj. To nie śmierć ma pamięć :) Może: Śmierć miała tę nieoczywistą dobrą stronę, że przywracała pamięć? (A, i PESEL to też dane osobowe).

, aby ułatwić stworzenie testamentu

Spisanie, ale w sumie po co ten dodatek? Przecież skoro niezbędne, to nie ułatwiają, a umożliwiają?

czy wszystko się zgadza z tymi na dokumencie, który tworzyli

Może: czy wszystko się zgadza z tymi na przygotowywanym dokumencie.

Byłem w parku praskim.

Nazwa własna – dużymi literami.

uśmiechnęła się profesjonalnie

Hmm.

 Chciałbym tylko zapewnić rodzinie bezpieczeństwo.

Hmm. Bezpieczeństwo – przed czym?

Oczywiście było też obligatoryjne dziesięć procent majątku na utrzymanie projektu Pozostałego Czasu.

Hmm. “Projekt” użyty z angielska… Oczywiście po odliczeniu obligatoryjnych dziesięciu procent majątku na utrzymanie projektu Pozostałego Czasu.

gdzie je podpisać

"Je" można wyciąć.

odczuwał dyskomfort

Troszkę kliniczne.

Widział, jak niekomfortowo się czuli.

Może lepiej to pokazać?

Ja niestety jestem w pracy

Wtrącenie: Ja, niestety, jestem w pracy.

Tadeusz spojrzał na taksówkarza z nadzieją.

A może: Tadeusz z nadzieją spojrzał na taksówkarza.

Tadeusz wychylił cały kieliszek.

Powtórzony kieliszek.

Tak jak siedział

Tak, jak siedział.

Janusz nalał sobie kieliszek i uniósł go.

Oj, trochę za dużo tych kieliszków :)

 

Ładne. Smutne. Lekko muska ważne społeczne problemy, ale stoi głównie nastrojem. Światotwórstwo ciekawe, acz nienachalne, może nawet odrobinę za bardzo nienachalne, bo rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi, ale na ile je widać, jest spójne i, no, ładne.

A i ta reakcja syna na śmierć ojca trochę zabawna, nie wiem, czy to był zamierzony efekt, a może tylko mnie się to wydało zabawne.

Mmmm…

No i niestety sporo tu baboli, a i styl pozostawia sporo do życzenia.

Chyba przyszłam na gotowe :)

Rozumiem, że była specjalna, ale jednak mi to nie gra.

Może i specjalna, i w sumie miałoby sens uprzywilejowanie takiego pojazdu, przy określonych w tekście regułach świata przedstawionego, ale jednak – skoro Janusz musi mówić centrali, że to ostatni kurs, to znaczy, że nie tylko takie obsługuje. Choć z drugiej strony, jeśli każdy taksówkarz może na taki kurs trafić… to może?

Bo powiedział taksówkarzowi, żeby na niego nie czekał i sam nie wierzył, że będzie na niego czekać skoro w tym czasie może zarabiać. Więc Tadeusz (w swojej opinii) kłamie.

Hmm, racja. Kłamstwo nie jest koniecznie powiedzeniem fałszu – kłamie ten, kto mówi coś, w co nie wierzy, żeby wywołać u innych określoną reakcję. Więc faktycznie, Tadeusz kłamie. Co też wskazuje na charakter Tadeusza i jego związków międzyludzkich (… chyba zrobiłabym to samo…)…

Z innej beczki, czy tylko Anonimowi portal dziś wariuje i wywala błąd serwera? :)

Mnie też wywalał :)

Umieranie staje się naturalną koleją rzeczy w bardzo dosłownym znaczeniu.

No, ale nią jest :)

Na tle tych uprzejmych ludzi jego syn objawia się jako oziębły palant, co akurat podkreśla obojętność wobec śmierci. 

Albo jako skrajnie wykończony. Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni ("dzieci są niewinne i kochają sprawiedliwość, dorośli są niegodziwi i pragną miłosierdzia"…)… choć z drugiej strony Tadeusz też nie jest tu bez winy – sam się wycofał z życia syna i wnuków, żeby "nie być ciężarem" (i tu prosimy zwolenników eutanazji o długi, trzeźwy namysł). Zauważyłam to w życiu – niektórzy dziadkowie po prostu sami znikają. Przypuszczam, że ma to rozmaite przyczyny (niekoniecznie takie, jak u Tadeusza), ale jest i jest niepokojące. Jakby ludzie chcieli się izolować (przyganiał kocioł garnkowi…).

 Czy nie lepiej byłoby spisać testament wcześniej

Powiedz to ludziom, którzy notorycznie przynoszą dokumenty do biura dziewiętnastego :D (Z moich obserwacji – są tacy, którzy z zasady przychodzą wcześnie, tacy, którzy zawsze przychodzą późno, a klientka, która tymczasem urodziła dorodnego synka, wcześniej była o wiele bardziej punktualna :D).

kiedy odpali się złoty licznik, zrobić coś… szalonego?

Zupełnie nie rozumiem tego tropu :D Gdybym ja wiedziała, że za godzinę umrę, pewnie złapałabym niedokończoną książkę :D

człowieka dobrego, życzliwego, kochającego i rodzinnego.

Hmmm. Czy życzliwi i rodzinni ludzie uciekają przed własną rodziną? Mnie Tadeusz wydał się przede wszystkim nieśmiały, wycofany, przyzwyczajony do ustępowania przed życiem.

że nie odpowiedział lawiną pretensji na pytanie o to, czy miał dobrego ojca

Chyba się trochę zawiesił :)

Śmierć pisana jest każdemu z nas.

A czy to takie smutne? https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/platon-fedon.html 

tylko w ostatnich momentach stara się za wszelką cenę zrobić to, co uważa za najważniejsze

Innymi słowy – zachowuje się dorośle :)

może podświadomie, sami czują, że mogą być na miejscu Tadeusza

A może świadomie wiedzą, że będą :) Chociaż niby wszyscy wiemy, że umrzemy, a jak się zachowujemy…

To jak z podatkami – jest pewnie wiele instytucji, które to nadzoruje, a na końcu okazuje się że po drodze stracono większość pieniędzy, która powinna iść na dany cel –studnia bez dna.

Eee, skarbówka jest ostatecznie jedna. Gorzej z organizacjami "dobroczynnymi", tych to jak grzybów po deszczu…

bogowie/politycy/biurokraci to przerażający koncept

W sumie, z tego, co czytałam, bogowie politeistyczni to uosobienie sił przyrody. A gdyby uosobić urządzenia społeczne… yyy… 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

podejście do pewnego pokolenia do techniologii, to jest bezgraniczne zaufanie do technologii i traktowanie ich jak opus dei/szklaną kulę ;) 

Nie wiem, czy to kwestia pokoleniowa, czy raczej wyparcie faktu, że człowiek nie jest wszechwiedzący…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nowa Fantastyka