Profil użytkownika

“Skill without imagination is craftsmanship and gives us many useful objects such as wickerwork picnic baskets. Imagination without skill gives us modern art.”

― Tom Stoppard, Artist Descending a Staircase

 

Zamiast zleżałego już tekstu bierno-agresywnego, pozwolę sobie wkleić link do genialnego drabble’a autorstwa jaśnie nam panującego beryla: https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/12197
 

Inne użyteczne linki i sznurki:

 

Po naszemu:

Filozofuj, czyli filozofia dla laików, w tym - filozofia języka: https://filozofuj.eu/

Wyszukiwarka polskich kolokacji: http://www.nkjp.uni.lodz.pl/collocations.jsp

Słownik z połączeniami: https://wsjp.pl/

Słownik gramatyczny (odmiana wyrazów): http://sgjp.pl/leksemy/

Co to jest łączliwość frazeologiczna – https://www.jezykowedylematy.pl/2021/02/laczliwosc-leksykalno-semantyczna/

Przecinki między określnikami – https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;7221

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Bledy-w-imieslowowym-rownowazniku-zdania;22454.html

O semantycznej strukturze zdań: https://encenc.pl/aktualne-rozczlonkowanie-zdania/

Wierszyk o optymiście i pesymiście: https://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?id=163

O szyku zdania: https://zpe.gov.pl/a/przeczytaj/DaTylbq8V

O co chodzi z tymi metaforami i purpurą: https://polter.pl/ksiazki/Pisz-ze-Staszkiem-Lzy-wzruszenia-na-ustach-zab-czasu-w-rekach-c24066

Meandry polskiej etymologii: https://www.youtube.com/c/Ciekawostkij%C4%99zykoznawcze

Podstawy logiki: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/witwicki-myslenie.html

"Sto zabobonów" Bocheńskiego: http://100-zabobonow.blogspot.com/

O błędach: https://dobryslownik.pl/kompendium/regula/492/

Ciekawostki: https://www.nck.pl/projekty-kulturalne/projekty/ojczysty-dodaj-do-ulubionych/ciekawostki-jezykowe

Powtarzam do zdarcia płyty: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Nastepstwo-czasow-w-polszczyznie;22644.html

To też powtarzam do zdarcia płyty: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Schemat-skladniowy-czasownika-brzmiec;22592.html

Imiesłowy: https://academicon.pl/imieslowy/

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/p-Szyk-zaimka-zwrotnego-em-sie-em-p;23075.html

Więcej fachowych artykułów: https://repozytorium.uni.lodz.pl/xmlui/handle/11089/2412

Użytek translatorski (i biblijny) – co to naprawdę znaczy “get thee behind me”: https://www.youtube.com/watch?v=UgZOitR2sjY

10 losowanych z bazy pytań z zakresu polskiej ortografii i interpunkcji, czyli sprawdź się sam: https://www.prosteprzecinki.pl/test

Figury retoryczne (więcej, niż można spamiętać): https://figury.net.pl/slownik

Logika codzienna: https://www.youtube.com/@logikacodzienna/featured

Profesor Bralczyk o tym, czy warto (i o funkcjach języka, i w ogóle): https://www.youtube.com/watch?v=TG4ZAGnlPOY

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/p-Kryteria-oceny-innowacji-leksykalnych-p;22876.html

Dialogi Platona: https://wolnelektury.pl/katalog/autor/platon/

Ekhm: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/p-Zgoda-realnoznaczeniowa-przy-rzeczownikach-dwurodzajowych-p;22987.html

Poezja śpiewana (Waligórski w wykonaniu Grotowskiego i Zwierzchowskiej): https://www.youtube.com/@WaligorskiTeksty/videos

Jeremi Przybora: https://liryka-liryka.blogspot.com/p/blog-page_23.html

Ziemkiewicz o tym, co jest nie tak (również o krytyce): https://www.youtube.com/watch?v=8ujh_HM3q9M

Niebezpiecznik o pokorze: https://niebezpiecznik.pl/kazdy/

Czego powinieneś się spodziewać po moim komentarzu: https://www.youtube.com/watch?v=W0WFD8JzphE

Pocieszająca piosenka o byciu motylkiem: https://www.youtube.com/watch?v=-Q0zy6EhXjI

Co ja sobie myślę – osiemnaście stron ględzenia, tylko dla orłów: https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842810

http://www.krzysztofwieczorek.pl/wp2/wp-content/uploads/2019/11/Logika-dla-opornych.pdf napisane tak, że tylko ostatni młotek nie zrozumie, serio

Budowa miecza (po polsku!): http://www.platnerz.com/platnerz-com/scriptorium/faq/czescimiecza/tekst/tekst.html 

Argh https://poradniajezykowa.uw.edu.pl/porady/zdjecia-ktore-zrobilam/?kategoria=znaczenie-slow 


Nie po naszemu:

World’s smallest violin: https://www.youtube.com/watch?v=2GVjcsHKKKc

Pytania kontrolne pisarza fantasy: http://www.rinkworks.com/fnovel/

Pokazuj, nie zapewniaj: https://www.eadeverell.com/show-dont-tell/

Jak się powtarzać: https://www.writersdigest.com/online-editor/effective-repetition-in-writing-as-demonstrated-by-a-song-of-fire-and-ice

Jak się powtarzać: https://thejohnfox.com/2021/08/17-fantastic-repetition-examples-in-literature/

Lista Złego Lorda: http://www.worldconquer.org/evil_overlord.html

Doskonałe porady dla początkujących: http://www.workableweb.com/_pages/tips_how_to_write_good.htm

Psychologia postaci filmowych: https://www.youtube.com/c/CinemaTherapySolutions/featured

Lista betaczytacza: https://jamigold.com/for-writers/worksheets-for-writers/#Beta-Read

Test na Mary Sue: https://www.springhole.net/writing/marysue.htm

Plasterek na ból krytyki: https://www.springhole.net/writing/you-need-to-know.htm

Strona nie ma absolutnie nic wspólnego z pisaniem, ale rany julek, jakie przecudne kryształy! https://crystalverse.com/sodium-chloride-crystals/

Słownik języków elfickich: https://www.elfdict.com/

Krótki test na Mary Sue z omówieniem: https://misslunarose.home.blog/2020/04/25/mary-sue-test/

Opowiadania różne: https://www.freesfonline.net/index.html

Jak słuchać: https://www.youtube.com/watch?v=MDycPfyx-vY

TEDTalk, Andrew Stanton o opowiadaniu: https://www.youtube.com/watch?v=KxDwieKpawg

Stwory i potwory: https://bestiary.ca/index.html

Mądre komiksy: http://www.incidentalcomics.com/

Ciekawy, praktyczny filmik o sztuce dyskusji: https://www.youtube.com/watch?v=nS9W-wlJHPA

Zadania różne: https://blog.reedsy.com/writing-exercises/

Magia i maszyna – wspólna etymologia: https://www.etymonline.com/word/*magh-?ref=etymonline_crossreference

Hierarchia niezgody: http://www.paulgraham.com/disagree.html

Prokrastynacja: https://writingcenter.unc.edu/tips-and-tools/procrastination/

Neil Gaiman o tym, że nie jesteśmy robotami (albo “George R. Martin is not your bitch”): https://journal.neilgaiman.com/2009/05/entitlement-issues.html

Użytki: http://web.cn.edu/kwheeler/resource_composition.html

Dat veniam corvis, vexat censura columbas. Łacina z Asteriksa: https://www.everythingasterix.com/latin-jokes-explained

Mnie to bawi: https://www.theonion.com/nations-educators-alarmed-by-poorly-written-teen-suicid-1819564393

"Kajaj się, Arlekinie, powiedział Tiktak" (w oryginale): https://www.d.umn.edu/~tbacig/cst1010/chs/ellison.html

Forum NF, streaming LIVE: https://www.youtube.com/watch?v=kdS0xphy14k

Odprężające gitarowe wersje utworów z Final Fantasy: https://www.youtube.com/watch?v=9Q3_fB1LqV0

Dlaczego jak nie wychodzi z pisaniem, to może nie jest koniec świata: https://www.youtube.com/watch?v=ucGdmz67HRg

Zanim zaczniesz przegrzewać dyskusję, wysłuchaj: https://www.youtube.com/watch?v=WhuwIZLABqA

Interesujący artykuł: https://elflands2ndcousin.com/2011/05/17/narrative-voice-as-mind-control-thoughts-on-manipulating-reader-perception/

Kółka do roweru: https://www.storyplanner.com/story/category/story-structure

Poul Anderson o heroic fantasy: https://www.sfwa.org/2005/01/04/on-thud-and-blunder/

Bajka matematyczna: https://www.sffaudio.com/hypnobobs-naturally-by-fredric-brown/

H.P.Lovecraft (opowiadania, wiersze, eseje): https://www.hplovecraft.com/writings/texts/

Dan Wells – wykład o planowaniu (mówi dość szybko i na początku i końcu każdego filmiku jest wkurzająca muzyczka): https://www.youtube.com/playlist?list=PLC430F6A783A88697

O co chodzi z pokazywaniem i objaśnianiem: https://mythcreants.com/blog/what-show-dont-tell-actually-means/

Muzyka do Trader of Stories: https://www.youtube.com/watch?v=Aw3yEXikVMA

Klasyka: https://standardebooks.org/subjects/science-fiction

Często spotykany błąd logiczny: https://i2.wp.com/tweakingo.com/wp-content/uploads/2019/12/q6o50hyxyg341.jpg?fit=750%2C923&ssl=1

OST Journey: https://www.youtube.com/watch?v=2AmzV8v0UtI

Dalek relaxation tape: https://www.youtube.com/watch?v=e59guruVL4o

Drabble Pratchetta. Z przypisem! http://www.meades.org/drabble.html#Incubust

Epistemologia dla początkujących: https://open.umn.edu/opentextbooks/textbooks/knowledge-for-humans

Czerwony Krzyż (podstawy pierwszej pomocy): https://www.redcross.org/take-a-class/resources/learn-first-aid

https://www.writersdigest.com/be-inspired/writing-mistakes-writers-make-not-pivoting-when-the-writings-not-coming

Zadania z narracji pierwszoosobowej: https://mythcreants.com/blog/five-exercises-for-stronger-narrative-personality/

He, he, he (implikatura konwersacyjna):  https://allthingslinguistic.com/post/49129479494/how-to-threaten-people-and-spoil-jokes-using

Świat w jednym komiksie: https://boltcity.com/copper/copper_021_happy.htm

Fragment wywiadu z Tolkienem: https://www.youtube.com/watch?v=aVVlD2rJ1r0

Opowiadania różne: https://writingatlas.com/genre/science-fiction/

Sanderson o tym, jak przyjmować porady i o życiu ogólnie: https://www.youtube.com/watch?v=-6HOdHEeosc

Sanderson o pokazywaniu i objaśnianiu: https://www.youtube.com/watch?v=V2KpWOLTXx8

http://www.newsandtimes.com/2019/07/c-s-lewis-and-the-problem-of-chronological-snobbery/

O konotacjach: https://www.writingclasses.com/toolbox/ask-writer/why-is-connotation-important-in-fiction

O pragmatyce: https://mutualintelligibility.substack.com/p/crash-course-linguistics-6-pragmatics

Potwór użyteczności w krótkim komiksie: https://www.smbc-comics.com/comic/2012-04-03

Chesterton (dzieła wszystkie): http://www.gkc.org.uk/gkc/books/index.html

Zasady cywilizowanej dyskusji: https://therulesofcivilconversation.org/

Użytek astronomiczny – planetarium NASA: https://eyes.nasa.gov/apps/orrery

Odległość do horyzontu na dowolnej planecie: https://www.omnicalculator.com/physics/distance-to-horizon

Ciekawy artykuł o tym, jak naśladowanie czyjegoś stylu trafia kulą w płot: https://laurarbnsn.substack.com/p/three-questions-to-ask-yourself-before 

Emily Short o światotówrstwie: http://brasslantern.org/writers/iftheory/setting.html 


Cytaty:


Castle: It's not like you're just leaving yourself a note, you know, to buy bread on the way home. You're writing on a person you just murdered. You're trying to make a point, a point you care a great deal about, presumably, because you just killed someone to make it. So how do you not make sure you're using the proper language to make that point?


Eight: The thing about power is that it’s ever so abuser friendly.


Florence: I guess some people become criminals because they're bad and some people become criminals because they've run out of legal options.


Sigdi Thundershield: Funny thing aboot tha law... Nothin' left ta bind ye means nothin' left ta hide behind.


Harry Houdini: Stary numer dobrze wykonany jest lepszy niż nowy numer.


Terry Pratchett: Now...if you trust in yourself...and believe in your dreams...and follow your star...you'll still get beaten by people who spent their time working hard and learning things and weren't so lazy.


Św. Paweł (świeżynkom), 1 Kor, 6, 12: Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść.


Terry Pratchett: Fantasy is an exercise bicycle for the mind. It might not take you anywhere, but it tones up the muscles that can. Of course, I could be wrong.  (Nie myli się. Chociaż to niejedyna zaleta fantastyki, ale ważna. Bo ten, kto nie potrafi sobie wyobrazić tego, czego nie ma, uwierzy w każdą bzdurę.)


krar85: Barana nie odbaranisz, co najwyżej możesz zostać tryknięty.


L.C. Morgenstern (nie kot): Trust that your readers aren’t goldfish. (If they were goldfish, you’d already be world famous for teaching fish how to read and the problems with your writing wouldn’t actually matter anymore, because, holy shit, you taught fish how to read.)


Raymond Chandler: Według mnie, niektórzy pisarze odczuwają przymus używania wyszukanych zwrotów, żeby zrekompensować braki pewnych naturalnych emocji. Nie czują nic, są eunuchami literackimi i dlatego ratują się zagmatwaną frazeologią, aby udowodnić jak są nietuzinkowi.


komentarze: 15400, w dziale opowiadań: 10305, opowiadania: 1870

Ostatnie sto komentarzy

Teraz przypisy.

struktura wodna znana z Elitlei, Estrii oraz Enterii przypominająca wielopoziomowe morze, w którym poszczególne warstwy płynu są od siebie oddzielone – tworząc wewnątrz powietrzne jamy. Układ podlega dynamicznym zmianom w czasie

"Dynamiczne zmiany w czasie" to masło maślane. "Struktura" wodna, jako się rzekło, nie ma sensu, "powietrzne jamy" też nie bardzo.

Wymiar Betański miał być wymiarem w którym Maska miał zamknąć wzrok boga by uniemożliwić Atrendowi ingerencje w Zjednoczenie

Tautologie zwalczam bez litości: W nim to Maska miał zamknąć wzrok boga, by uniemożliwić Atrendowi ingerencję w Zjednoczenie. Inna rzecz, że "wymiar" to nie świat równoległy, ale mniejsza.

powierzchowny ogląd na świat stwóry

Można mieć ogląd czegoś lub wgląd w coś. Świat stwórcy, najprawdopodobniej.

Opisane w nim pojęcia – jak ludzie, rośliny, Ziemia czy Słońce w świecie Zamesu nabierają charakteru sakralnego.

https://wsjp.pl/haslo/podglad/12260/sakralny/4872787/charakter ?

Upodobnianie się do człowieka – znanego ze skąpych opisów w Imellifonie jest wyrazem dążenia do boskości.

Gdzieś tu zniknął myślnik.

słowo „imesjańskie” użyte jednak w znaczeniu zamesjańskim – jako „lawkarplan”

W jaki sposób słowa, których sensu nie mogę znać, mają mi coś wyjaśnić?

Poczynić tu należy istotne rozróżnienie demon

Poczynić tu należy istotne rozróżnienie: demon… W dalszym ciągu przypisu nie jestem w stanie dostrzec sensu.

Konstrukt ideologiczny istniejący w Imesie, ale niezrozumiały w Zamesie. Tam wypaczone – znaczący bardziej wiarę w czyjeś poglądy, niż w wiarę w istnienie boga lub bogów. 

Jedno nijak się ma do drugiego. "Wiara w czyjeś poglądy" to wierzenie komuś, chyba, uznawanie jego autorytetu? A religia jako taka nie jest jednoznaczna z wiarą w bóstwa (p. buddyzm).

Kafty – odpowiednik „komórki” w Zamesie.

I co wynika z tego, że zamiast komórek w tym świecie są jakieś inne twory?

Miasto-Planeta, wzniesiona na resztkach wymiaru Garańskiego.

? A co się stało z definiendum?

 Semiświadome byty, nie będące rozumowo niezależne.

Promujmy polskie przyrostki: Półświadome, rozumowo zależne byty. 

Podległe świadomości duchowej.

A jest inna? I co to w sumie znaczy?

Posiadające wymiar aposymatryczny (materialny) i eposymatryczny (duchowy).

Jak wszystko, co widujemy na tym łez padole? (Jak wiele znaczeń ma u Ciebie słowo "wymiar"…)

Wramy – odpowiednik imesjańskich wrót/drzwi…

Drzwi to drzwi… nie mogą być "utworzone", tylko zbudowane, ani "zdobne" (zdobne może być tylko coś w coś innego – bez dopełnienia może być ozdobne). Opis jest bardzo surrealistyczny i nie mam pojęcia, jak to wygląda i działa. Przypomina bardziej narożnik płotu niż drzwi.

nadwyraz 

Nad wyraz.

przecwiległe

Literówka.

mogły znajdować od siebie w znacznej odległości, jak i przylegać niemal ściśle do siebie

? Powtórzenia.

 niewielki odstępy

Literówka.

„Wymykając się pojęciowym ramom, zwisały z ich krawędzi w dół ku przepaści…” – przykład semimetafory.

To nie jest żadna "pół-", tylko cała metafora, ale, niestety, bez sensu. Piętrowa, owszem – najpierw "ramy pojęciowe" odnoszą się do prawdziwych ram, w które oprawia się obraz, i to już jest metafora, którą potem, ni z gruchy ni z pietruchy urzeczawiasz. W efekcie powstaje bałagan.

semimetaforia architektoniczna – niezwykle skomplikowany nurt w sztuce i w architekturze Zamesu

Nie bardzo potrafię sobie przedstawić metaforę w architekturze. Która przy okazji jest nurtem w sztuce.

Koliste struktury o niewielkich gabarytach – przypominające z pozoru planety/ogromne globusy

Czyli: małe kule podobne do ogromnych globusów. Reszta hasła surrealistyczna.

luzno

Literówka.

materia duchowa

Koncept obalony.

rozszczepnia

Literówka.

Zjednoczenie – Określenie dotyczące następujących państw:

A nie po prostu wspólna nazwa?

Zjednoczenie miało być państwem jednoczącym w jednym organizmie politycznym całe stworzenie. 

Również to niezdolne do pełnienia obowiązków obywatelskich?

Kahmara – To przezroczystość o skomplikowanej „kanalikowej” budowie.

Definicja klasyczna, w której nie wiemy, co jest genus proximum, więc jest niezrozumiała.

Umożliwiając precyzyjne rozeznanie.

Dlaczego odrywasz kawałki zdań? I rozeznanie w czym?

formacja miejska

Po wklejeniu w wyszukiwarkę wyskoczyła "straż miejska"…

Odsyłam do opisu Nekropelii.

Czyli na Berdyczów. Nie mamy tego opisu. Przy okazji – czasami po definiendum dajesz myślnik, czasem "to", czasem w ogóle go nie dajesz. Dlaczego?

Miast założone przez Patrycje

Dwie literówki.

półpłynna duchowa tkanka

O stanie skupienia ducha nie będę się wypowiadać, nie mając doświadczenia z odpowiednimi rozpuszczalnikami. Ale mam wrażenie, że to bez sensu.

Nawiązanie do okresu trzech rozpaczy pod koniec I Mociumii.

O którym każdy czytelnik wie wszystko…

rzeczywistosći

Literówka. "Fragment" to odłamek, ale metaforycznie niech mu będzie.

Komunikacja z nimi jest mocno ograniczona dla istot z zewnątrz.

Zdanie niegramatyczne: Porozumienie z nimi jest utrudnione.

Materiata – Określenie dla miast Zjednoczenia, jednak termin ten ma węższe znaczenie.

To co w końcu oznacza ta nazwa (bo nie "określenie")? Niektóre miasta Zjednoczenia. Które?

Stolice Cesasrw i miasta o wyjątkowej randze posiadały inne określenia. Odpowiednio Ceseriaty i Sakropelie. 

Stolice Cesasrw i miasta o wyjątkowej randze nazywano odpowiednio Ceseriatami i Sakropeliami.

Wykuty w Radańskiej kuzni – Radan to Sakropelia – siedziba sześciu Terrosów – to właśnie w jego trzewiach wykuwa się najlepsze oksymorfony, czyli przedmioty operujące oksymoronami.

…? To wygląda na luźną notatkę, żywcem przepisaną. Jak przedmiot (!) może "operować" figurą retoryczną, nie próbuję zgadywać.

Najpotężniejsze przedmioty zdolne do stworzenia w Zamesie. 

I co one takiego stwarzają? Czy nie miały być: Najpotężniejsze przedmioty, które można wytworzyć w Zamesie. 

 Nawiązanie do włosów Matki Natury

Dla czytelnika, który nie siedzi w Twojej głowie, zupełnie ciemne.

Świtlan – Określenie na dobe.

Nazwa doby.

Na Elitlei oraz pózniejszej Estrii nie istniało rozóżnienie na dzień i noc, a Świtlany dzieliły się na rodzaje w zależności od fali emitowanego światła.

Emitowanego przez co? Jak się je rozgraniczało, skoro nie było nocy? I wypada przejrzeć tekst pod kątem literówek (w tym zdaniu widzę dwie).

Kalakastr – urządzenie o najczęściej kolistym kształcie, zawierające w sobie kolejną przestrzeń. Przestrzeń zawarta mogła być równa lub nawet większa od tej, w której się znajdowała

Kalakastr – urządzenie, najczęściej kolistego kształtu, którego wnętrze ma objętość równą lub większą od zewnętrza.

Paradoks ten istniał dzięki cienkiej warstwie nadprzestrzeni, która okalała wymiar wewnętrzny.

https://sjp.pwn.pl/slowniki/paradoks.html 

Napój łączący delikatną mieszankę wszystkich smaków. 

Łączący z czym? Można delikatnie (choć lepiej ostrożnie) wymieszać pianę z białek z ciastem, może być delikatna mieszanka herbaciana (choć lepiej mieszanka o subtelnym aromacie), ale o co chodzi w tym haśle, trudno orzec.

Kaldrapa – Przyrównać ją można do planszy wykorzystywanej w różnych grach. Kaldrapa była planszą opartą o równo ustawione szeregi drobnych kalakastr. 

Czyli po prostu plansza położona na małych TARDISkach. 

Pojawiała się w miejscach, postaciach czy nawet w sytuacjach które były w szczególnym zainteresowaniu Atrenda.

Pojawiała się w miejscach, postaciach czy nawet w sytuacjach szczególnie interesujących Atrenda.

Mówiono że jest to siła pochodząca ze „wzorku boga”.

Przecinek przed "że", ale wzorek boga to literówka roku :D

To silna potrzeba, uczucie każące postępować w określony sposób. Przeciwstawianie się jemu generuje silny dyskomfort. 

Po polsku: Nieodparte pragnienie. Próby opanowania go powodują intensywny dyskomfort.

 

Czysty surrealizm w opisach i, mmm, fabule (co tu się stało?). Odniesienia i nawiązania do rzeczy, których czytelnik nie może nijak znać, ponieważ istnieją tylko w notatnikach autora. Składnia mistrza Yody. Niedobrane słowa i nonsensowne metafory. Deepity ((TM) Dennett). Purpura.

 

Eeeech. Przykro mi to mówić, a Tobie z pewnością przykro tego słuchać, ale – nie. Autorze, nie. Nie rób tak. Ciesz się wymyślaniem nowych rzeczy, jak najbardziej – jest to rozrywka szlachetna i zdrowa, ale czytelnika niekoniecznie muszą interesować wzloty Twojej fantazji. Tym bardziej, że przedstawione są w sposób co najmniej niezrozumiały, a im dalej w tekst, tym bardziej niechlujny.

 

Jeśli lubisz wymyślać nowe rzeczy dla nich samych i dla własnej przyjemności – wymyślaj i baw się dobrze. Ale jeśli chcesz sprawić nimi przyjemność innym, to musisz je uczynić przyjemnymi dla innych. A to znaczy: zrozumiałymi i interesującymi. Jak? Ja też nie wiem, jak to zrobić (wszyscy tutaj usiłujemy to odkryć), ale jakoś trzeba.

 

Powodzenia.

Słowo: „B/bóg” zapisujesz dwojako, co niepotrzebnie dodaję wielu błędow ortograficznych

A przede wszystkim utrudnia zrozumienie, o co właściwie chodzi.

Jeżeli decydujemy się na wprowadzenie aż tylu nowych pojęć, musimy bardzo starannie sprawdzać każdy ich zapis w opowiadaniu i należycie dbać o to.

Tak, ale wiele z tych pojęć jest niepotrzebnych. Krew czy plansza do gry nie muszą mieć własnych nazw, nawet jeśli wyglądają w tym świecie inaczej ( https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/CallASmeerpARabbit ) – wystarczy, że pełnią te same funkcje. Nowe nazwy same w sobie, bez nowych rzeczy do nazwania, tylko mącą.

Chciałbym się jedynie dowiedzieć co jest nie tak z dialogami. 

Nie odróżniasz w zapisie verborum dicendi od reszty (patrz podlinkowany poradnik), a w dalszej części tekstu w ogóle przestajesz dawać nowe linijki, co skutkuje zamętem. Nie zawsze wiadomo, kto mówi.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tag "filozofia"? Tytuł zawierający słowo "problem"?

Meandry jej ciała otuliła błoga czerwień.

Oho, będzie purpurowo… W jaki sposób czerwień jest błoga i co ma ciało do rzeki, wzorów lub zawiłości? https://wsjp.pl/haslo/podglad/103824/meandry 

Tak przenikliwa

Przed chwilą czerwień była błoga, czyli przyjemna w taki leniwy sposób. Teraz jest przenikliwa, co kojarzy się zupełnie z czym innym, z drążeniem, poszukiwaniem. Jak się ma jedno do drugiego?

że wzrok tonął w (1) marerewarze szkarłatu, a marerewar ten w kolejnym i tak w nieskończoność

Otworzyłam sobie przypisy w drugiej karcie, czego normalnie bym nie zrobiła, bo tekst literacki powinien się bez nich obejść (o ile nie jesteś Pratchettem lub nie stylizujesz). Ale czym jest "struktura" (czyli budowla…) wodna, nie wiem. Rozumiem, że marerewar to takie jakby ruchome warstwy galaretki w pucharku, tylko z wody i powietrza, ale nie rozumiem, dlaczego stosujesz jako termin wyjaśniający nazwę czegoś, czego czytelnik nie ma szansy znać, bo to Twój oryginalny twór. Rzucasz zrozumiałości kłody pod nogi :) (a mógłbyś opisać przygody jakiegoś żeglarza…) i jeszcze – jak jeden pucharek może tonąć w następnym? Obraz Droste'a?

Zanurzając się coraz głębiej i głębiej, jakby barwa ta nie tyle kolorem była, co całym wymiarem poza rozumem umieszczonym, w abstrakcji żyjącym.

Autorze. Co to znaczy? Masz na myśli, że barwa nabierała intensywności? Bo kiedy wzrok w czymś "tonie" to tyle, że nie może się od niego oderwać, więc… Rozum nie ma nic wspólnego z wymiarami https://sjp.pwn.pl/slowniki/wymiar.html (nie jest przestrzenny ani umieszczony w przestrzeni), a powtórzenie słowa dla jego wzmocnienia jest raczej angielskim środkiem stylistycznym.

Wpatrywała się w świetliste punkty.

Ta czerwień?

Zawieszone w kosmicznej toni.

A dlaczego to jest w osobnym zdaniu? (Równoważniku w zasadzie). Owszem, dobrze jest urozmaicić długość zdań, ale niekoniecznie przez odrywanie kawałków.

Wysunęła wydłużoną kończynę, na wzór ludzkiej ukształtowaną, i w smukłe swe palce złapała światło.

Czy nadal mowa o czerwieni?

Z jej oczu wyrywało się szaleństwo… szaleństwo ubrane w kostium armii i rzezi, przypominało potoki krwi i potoki ciał nieznanych w światach fantazji, ale znanych ze świata boga.

Rozumiem, że brytyjski zespół ska wylazł czerwieni z oczu jak ksenomorf, a członkowie jego odziani byli w kostiumy wyobrażające rzeź. Mhm. Dobra, miałam rzucić sarkazm ze względów zdrowotnych. Wprost – ta metafora w ogóle nie spełnia zadania metafory, czyli ilustrowania. Przypomina raczej twórczość Jacksona Pollocka (zauważ metaforę) – nie wiadomo, co przedstawia.

panującego nad padołem

Aliteracja.

Tkwiła w złudnej (5) religii, której odrzucić nie potrafiła, gdyż hańbą by się okryła.

Rym. https://wsjp.pl/haslo/podglad/39800/zludny Jeśli ktoś w coś wierzy, nie ma powodu przestać, bo gdyby miał, to by przestał.

Kafty jej ciała wzdrygały się od myśli tych zgubnych, jakoby częścią nowego świata zostać miały.

Rym. Moje komórki tam się nie wzdrygają, ale to Twój świat. W każdym razie co ma wzdryganie do części nowego świata, nie mam pojęcia. Poza pewnymi rodzajami stylizacji, "jakoby" to nie to samo, co "jakby" – nie jest dla mnie jasne, czy takiej stylizacji tu używasz.

 Garganopolis rozbłysła ponownie, jakby wyczuwając wiszące nad nią fatum, uciec od niego chciała

Wtrącenia wydzielamy: Garganopolis rozbłysła ponownie, jakby, wyczuwając wiszące nad nią fatum, uciec od niego chciała. Rymy… zaczynam przypuszczać, że są zamierzone, podobnie jak składnia mistrza Yody, ale jaki dokładnie zamiar Twemu rymowaniu przyświeca, nie podejmę się zgadywać.

Przez tyle miliardów zasiedlona, przez tyle dusz oblubiona, na pastwę nicości wydana – płakała nad losem swym martwym.

… martwa planeta – poligamistka zaczęła płakać? https://wsjp.pl/haslo/podglad/54659/oblubienica 

Czy winna uczynić to, co zamierzała? Zniszczyć, zabić i triumf odnieść? Czy uchronić i w istnieniu zostawić, porażkę sromotną odnosząc? Pytania te jak mantry, w głowie i w pałacu rozbrzmiewały

Czyli ktoś stał w pałacu i je wykrzykiwał. Albo intonował, skoro przypominały mantry… 

Wtem rozległ się stukot, stukało wszystko, cała przestrzeń stukała i tańczyła do stukotu rytmu, balując ze zwichrowaną psychiką, porywając ją do walca.

Takie zdanie trzeba przygotowywać… znacznie dłużej. Tutaj tylko pogłębia wrażenie wielkiego surrealistycznego zamętu.

krzyczały (8) ankorsaria

Z przypisu wynika, że ankorsaria to wyobrażenia. Czyjeś tam. Przedstawiające osoby. Sam przypis zmasakruję później, bo się pogubimy. W każdym razie wyobrażenia raczej nie krzyczą poza głową właściciela.

wramy się otworzyły

Jak bardzo różny od naszego musi być świat, żeby mechanika drzwi znacząco się różniła?

Wymykając się pojęciowym ramom, zwisały z ich krawędzi w dół ku przepaści i nad tą przepaścią balansując, uśmiechem wpuszczały.

… drzwi, zapewne materialne, wiszą na krawędzi ram pojęciowych, które materialne nie są. 

Przypis, który ma to chyba usprawiedliwiać, omówimy później, na razie powiem tylko, że to, co nazywasz "semimetaforą" to po prostu metafora. 

tajemnicza, ale znana

Naga, w długiej sukni do ziemi, zapiętej, ale rozpiętej. Dobra, oksymoron ma swoje miejsce w literaturze. Ale czy ma je tu? Jaki cel ma spełniać?

na dwóch (11) planarach stanąwszy

Facetka stojąca na dwóch kulach nie wygląda zbyt poważnie…

zwróciła, odwracając

Powtórzenie.

widzę w Tobie

Zaimki osobowe piszemy wielką literą wyłącznie w listach – nigdy w dialogach (wyjątek: kiedy zwracamy się do Najwyższego).

tocząc chorobę przeklętą

Choroba może toczyć, czyli drążyć, czyjeś ciało (metafora odwołująca się do rośliny żartej przez robactwo i archaicznego znaczenia słowa "toczyć"). Ale sama nie może być w żaden sposób toczona.

Apeluję do twych myśli…

Myśli same w sobie mają wolę i decydują?

świdrował raz na nią, raz na niego

Świdrował raz ją, raz jego.

Wtedy też planary kulistych swych kształtów się wyzbyły, rozlewając się po przestrzeni w bezkształtny ocean materii, tak że pomost między nimi się utworzył i przesłonił pustkę pod wramami rozpostartą.

Nie widzę innego wyjaśnienia bezkształtnego oceanu, który jest zarazem pomostem.

– TY – głos waleczny.

?

prawideł mi prawić nie będziesz

Słusznie, albowiem prawić można kazania, a prawidła to zasady: https://wsjp.pl/haslo/podglad/54231/prawidlo 

Zjednoczeniobójcy?

Sorry… XD (Not!)

Jak to jest stracić godność?

Jak to jest, stracić godność?

potężny głos uderzył o Patrycję tak, że ledwo na niestabilnej masie planar się podtrzymała.

Uderzył w Patrycję. Ledwo się utrzymała. Skoro kulka się rozpłynęła, to Patrycja i tak w sumie powinna plusnąć w wodę, czy co to tam jest. Ale surrealizm to surrealizm.

Jak nie pochłonięta bzdurną ideą morderczynią?

Nie zniknął tu ogonek?

Co całą przestrzeń na wskroś przeszywają i zwiastują nadchodzące rozerwanie?

Nawet gdyby przestrzeń jako taka była nieciągła, jej mieszkańcy raczej by tego nie wyczuli.

uratować te istnienia

W języku polskim nie pluralizujemy abstraktów. Można uratować życie tym (jakim w sumie?) istotom.

próżnością nazwać winna

A nie "winnaś"?

Po co istnieć w niewoli i w braku wartości, w pustym świecie pozbawionym wzniosłości?

Żeby wygłaszać koany yen? Serio, co tu się właściwie dzieje? Jakiś Czarny Rycerz próbuje przeciągnąć na jasną stronę mocy jakąś Patrycję, bo to zła kobieta jest, choć kto wie dlaczego, a wszystko to w scenerii wściekle surrealistycznej. Nie wiem, które z nich (i czy w ogóle któreś) ma rację. Nie wiem, co z tego wynika. A potem zaczynają cytować Babylon 5?

Jaki świat bez wartości? Skrzywiony obraz rzeczywistości! 

Oraz rapować?

Zjednoczenie istnieje i trwać będzie w alfańskiej przestrzeni

Z sowieckim swazem po wszelkie czasy i nigdy inak! (Wszystkich Czechów, którzy czytają to zdanie, serdecznie przepraszam).

Nic w czerni i w bieli nie tkwi, a szarością się oblewa.

Ale jak się ma tkwienie do oblewania? I co szarość ma do poprzednich zdań? Facet powiedział, że świat ma wartość, potem, że jest (chyba) iluzją, że Unia Alfańska po wsze czasy, a potem płynnie przeszedł do wyświechtanego niby-argumentu za relatywizmem. 

nostalgicznym spojrzeniem obdarowała planetę za (15) kahmarą

Trudno obdarować planetę czymkolwiek, ale spojrzeniem można kogoś raczej obdarzyć. Obrzucić.

Cierpienie czy brak istnienia? Co jest lepsze?

A co właściwie ma nihilizm do tej rozmowy?

ciernista sylwetka

(Wiem, wiem, literówka. Ale każdy orze jak może). A serio: https://wsjp.pl/haslo/podglad/1435/sylwetka 

zabulgotała jak (16) hagibljański ocean

Przypis nie dość, że nie rozjaśnia, to właśnie mąci. Ocean jeszcze może bulgotać, kiedy się rybki trą albo co, ale miasto tylko metaforycznie. Czyli mamy tu piętrową metaforę, która nie utrzymuje własnego ciężaru (zauważ metaforę).

cały salon rangą sacrum się okrył

https://wsjp.pl/haslo/podglad/114961/sacrum https://wsjp.pl/haslo/podglad/1148/ranga https://wsjp.pl/haslo/podglad/45464/okryc-sie/5229668/slawa 

– To pusta ułuda! – głos ten

W przeciwieństwie do takiej pełnej? Zapomniałam wyżej wspomnieć o zapisie dialogów – spójrz tu: https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/#narracja_wypowiedzi 

potężny jak groźba ciężka

W jaki sposób groźba jest potężna?

zawisł nad (17) Partanem

Czyli to w Partanie jesteśmy?

Wiem, wiem, wiem! Co Maska nam uczynił, ale co zrobić mogę? Nie otoczę się szaleństwem tak jak ty!

?

Pragmatyzm rządzi mym umysłem, a nie irracjonalne myśli, co jak ogień opętańczy rozdzierają spójności zręby.

Ogień rozrywa podstawy trzymania się kupy? https://wsjp.pl/haslo/podglad/106069/zrab 

Maska istotą taką jak my nie jest, a całym konglomeratem stworzeń przeszłych, co jedną ideą owładnięte uratować nas chciały, ale Atrend nad nami, ojciec stworzenia, zmysły mu i nam pomieszał.

gdy (18. Krew) karwę przelewaliśmy

Przypis zbędny, bo analogia jest jasna.

– Jak śmiesz Atrenda – Boga naszego i ojca – oskarżać o czyny tak haniebne! 

Takie zastosowanie myślników nie jest niepoprawne, ale dezorientuje czytelnika.

To jest test, to jest sprawdzian, to lojalności kwestia! 

Odwracanie się od absolutu na rzecz marnego sojuszu. 

… not even wrong.

Istota niższa, w zło obleczona.

Jak wyżej. Zło nie bardzo się nadaje na przyodziewek.

Jak cieknie po twoim ciele

… wzrok?

Skończysz jako marny pierwiastek w wiecznym rozkładzie pogrążony. 

Pierwiastek na tym polega, że już się dalej nie rozkłada…

Czyż jeszcze niedawno dla osobistej chwały zdolna byłaś do najbardziej plugawych czynów?

Czyż jeszcze niedawno dla osobistej chwały zdolna nie byłaś do najbardziej plugawych czynów?

Czerwień ją okrywająca wzbudziła się niczym fala na niespokojnym oceanie.

Co to znaczy?

podnosić się z wojennej pożogi musieliśmy?

Możemy się podnosić z popiołów, kiedy już ta pożoga przeszła, ale z samej pożogi – to chyba się nie da, proszę pani.

Zresztą darujmy sobie te zaszłości.

Zresztą, darujmy sobie te zaszłości.

tak jak ty zmianę deklarujesz

https://wsjp.pl/haslo/podglad/26752/deklarowac ?

zapieczętowaliście jego podłą wizję świata

A nie przypieczętowaliście?

Czarna sylwetka obkurczyła się

…?

pozostałych planarach, podsuwając jedną czerwonej damie

To nie wszystkie się roztopiły?

Macki spajające ten wielki wymiar pękają

… macki?

wydzielić wymiar

???

brak istnienia tak straszny nie jest

Skoro nie ma nikogo, kto by mógł się bać…

nie za wszelką cenę uciekać od kaźni

https://wsjp.pl/haslo/podglad/59340/kazn 

W chwili tej z bulgoczącego ciała Paso wysunął się świetlisty, oksymoroniczny diadem na wzór miecza uformowany.

To już chyba trzecie imię, które mu nadajesz. Co ma oksymoron do diademu, który jest mieczem, nawet nie pytam.

Utrzymując fason godny królowej.

Trzymając fason. I skąd taki kolokwializm w strasznie purpurowym tekście?

Zostając tutaj, się na niego skazujesz.

Pozostając tutaj, na niego się skazujesz.

wzrok swój wlepiła

Znów kolokwializm, poza tym nawet w tym świecie chyba nie można wlepić cudzego wzroku, więc zaimek nic nie wnosi.

 to będzie śmierć, która zredukuje ich formy do esencji mikroświadomości

?

jednym niemal ciele

Jak cokolwiek może być "niemal" jedno?

Skończ już proszę łączyć radość z istnieniem.

Przestań już, proszę, łączyć radość z istnieniem. Post mortem nulla voluptas. Tym bardziej, kiedy się nie istnieje.

Są wam potrzebni jako fabryki do podtrzymania własnej egzystencji.

Wyobrażasz sobie, jak to musi być wyniszczające? 

Angielska składnia.

Jak to nie można?

Jak to, nie można?

czerń wybuchła pod samego świata okrycie

…?

 A co próbował Maska?!

A czego próbował Maska?! Albo: A co próbował zrobić Maska?!

Jej bujne włosy, na wzór (25) naturiański wykute, rozpełzły się po czasie.

Nie dość, że Freya, to jeszcze włosy jej uciekają…

 koralikiem w historii

W jaki sposób historia przypomina sznur koralików?

antropomorficzne kształty

Czyli człekokształtne kształty. Mhm.

Dla mnie jest już wszystko jasne

Dla mnie wszystko jest już jasne.

biel oksymoronu znów gdzieś rozbłysła

Bezbarwne zielone idee poszły spać. https://pl.wikipedia.org/wiki/Oksymoron 

to to

Podwoiło się.

Radańskiej kuźni

Przymiotniki małą literą.

Przekuj nim mą duszę

https://wsjp.pl/haslo/podglad/80556/przekuc 

https://wsjp.pl/haslo/podglad/81644/przekluc 

Ależ po co ten dramatyzm!

Właśnie…

Jesteś chora, Patrycja,

Imiona odmieniamy: Patrycjo.

Potężna burza czerwieni owładnęła salą, osaczając Terrosa.

Dlaczego porównujesz burzę do myśliwych?

Karmazynowe pociski już miały uderzyć w Pasa, ale uczynić tego nie mogąc, w (27) kalakastry przenikły.

I znowu zmiana imienia: Karmazynowe pociski już miały trafić Pasa ale, nie zdoławszy, w (27) kalakastry przenikły.

To podstęp… pomyślała Patrycja…

A jaki cel spełniają te wielokropki?

Było już późno, naprawdę późno. 

Anglicyzm. Po polsku "naprawdę" nie jest (jeszcze?) wzmacniaczem.

Księżyc za oknem dawał się we znaki.

Komu i w jaki sposób?

Jego ciemne światło mnie drażniło

Czyli nagle, bez ostrzeżenia przenieśliśmy się zupełnie gdzie indziej? Do krainy oksymoronów?

Mimo że nie miałem okna, jego blask jakimś cudem docierał do mnie.

Mimo braku okna, choć nie miałem okna…

 światło rozgościło się w pokoju

I poczęstowało się słonymi paluszkami. Serio, takie zdania są komiczne.

Pochylając się nad lodówką, spadło mi oko.

Oczy z zasady nie pochylają się nad niczym. https://swojskijezykpolski.com/imieslowy-w-jezyku-polskim/#Imieslowy_przyslowkowe_i_zasada_tozsamosci_podmiotow 

Za oknem świeciło Słońce.

Słońce w sensie "widoczne na niebie" – małą literą.

 Zapowiadał się naprawdę udany dzień!

Powtarzam: "naprawdę" nie jest wzmacniaczem.

Energicznie wstałem z łóżka.

Przed chwilą już to zrobił… pętle czasowe są fajne, ale przydałoby się je jakoś osadzić w fabule. Albo w czymkolwiek.

Spakowałem swój plecak

Zaimek zbędny.

Zignorowałem to, że nie mam okna. Naprawdę zignorowałem to!

Angielskie słowo "zignorować" jest w polszczyźnie chwastem. A co ma oznaczać w tym kontekście, trudno orzec.

uderzyło w moje oczy

Angielska składnia: uderzyło mnie w oczy.

Tuż za mną stanął BRAK OKNA.

Strumień świadomości chyba nie powinien wylewać…

Muffał o ciele (30) Janasza wdrapał się na Patrycję i wtłoczył się jej do ust

Nawet entery szlag trafił przez surrealizm? Napój ma ciało i łazi po Patrycji?

nie chcąc gościny tej przyjmować

Przyjmujemy gościnę, kiedy nam się proponuje, żebyśmy byli gdzieś gośćmi. A nie, kiedy ktoś przychodzi w gości. Wtedy przyjmujemy wizytę.

Czy teraz już to widzisz? bóg tu nie sięga, więc mogę ci to powiedzieć.

Wielkie litery stają się przypadkowe.

 Dusza Patrycji zatrzęsła się, jakby ogłuszona kolejnym absurdem

Znam ten ból…

prawa te klarownie dają obraz

?

Wszystko, co w Patrycji było, odwróciło wzrok.

Włącznie z nerkami?

samolubna księżniczka zamknięta w oblężonej twierdzy

Wychodzenie z oblężonej twierdzy może być nierozsądne.

Czarna dotąd masa obkurczyła się do antropomorficznego kształtu.

Kształt nie jest barwą. Zmiana jednego nie pociąga zmiany drugiego.

Rozkoszował się chwilą, w której zabijaliśmy się nawzajem.

To ile ta chwila trwała? https://klp.pl/prosto-o-jezyku/a-11112.html#goog_rewarded 

lalki w dramatycznym teatrze, kroczące ku tragicznemu końcowi

Lalki same nie kroczą…

Jego wzrok stał się słaby jak dogasające ogniki

Jakie okulary są na dogasanie ogników?

Patrycja delikatnie zachichotała.

Patrycja zachichotała pod nosem. "Delikatnie" NIE znaczy "troszeczkę".

skoro nie ma (31) fabularusa, to nie patrzy

… numer przypisu się nie zgadza (31 jest o "kaldrapie")…

obdzierać się ze świadomości

?

Gdy uświadomisz sobie, że jesteś kreacją, lalką i nie masz komu ofiarować swych trosk, to życie staje się nieznośne.

Jedno z drugim i trzecim nijak się nie trzyma razem.

Czuję straszny (32. Przeczucie) )ihmyltyn, życie takie nigdy się nie skończy.

Nie było tu jakiegoś "że"? Nawet formatowanie tekstu pogrąża się w surrealizm.

W obliczu tego chcę wybrać samobójstwo.

Wobec tego.

Podłoga przemieniła się w niespokojny ocean, na którego wodach poczęły ginąć fantazje.

Tak płakała, że się całkiem odwodniła?

Wystąpię w twojej sprawie przed oblicze zgromadzenia. 

Przed obliczem.

Obiecuję, że uwolnisz się od swej świadomości, że będziesz wolna, że w końcu poczujesz smak szczęścia. 

Jak może cokolwiek poczuć bez świadomości?

wyczuwam w tym ihmyltyn

To to jest żądza, ten ihmyltyn, czy jednak coś innego?

Co byśmy nie wybrali, co byśmy nie zrobili, to tkwimy nad progiem przepaści i w przepaść tę spoglądamy

Czego byśmy nie wybrali, czego byśmy nie zrobili, stoimy na skraju przepaści i w przepaść tę spoglądamy.

niespokojne dreszcze

Dreszcze niepokoju chyba?

Nikt z nas siebie nie przekona.

Po co przekonywać samego siebie? Czy miało być: Żadne z nas nie przekona drugiego?

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Łatwiej powiedzieć niż zrobić :D ja mam skłonność do brnięcia w zupełnie zbędne szczegóły i gubienia historii, na przykład. Każdy jest inny ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Znajomość poprzednich “części” nie jest niezbędna, ale wielce wskazana.

 Oj tam. Fichte czytał Kanta od końca :P

Wtedy wydawało nam się, że to cały szmat czasu, ale byliśmy w błędzie.

"Cały" zbędne – idiom brzmi "szmat czasu".

Byliśmy głupcami, ignorantami, chociaż czuliśmy się panami wszechświata.

:P

Kramera ze snu wyrwał okrzyk przerażenia

Szyk zdania sugeruje, że kogo innego wyrwało co innego. Hmm.

Głowę przeszywał mu ból, który można porównać z setką długich igieł jednocześnie przebijających czaszkę.

Lub mniej klinicznie: Głowę przeszywał mu ból, jakby setka długich igieł przebijała czaszkę.

Mężczyzna wstał i niepewnym krokiem ruszył w kierunku łazienki.

… tak, ot? Nieledwie umiera, a potem sobie wstaje?

W ustach czuł płyn o intensywnym, metalicznym posmaku.

? Mógł czuć posmak (ale intensywny?) https://wsjp.pl/haslo/podglad/66165/posmak/5174647/kwasny ale płyn chyba tylko, kiedy płukał zęby albo pił.

ceramika zabarwiła się czerwienią, pośród której można było dostrzec dwa żółte zęby

… fuuuu… krew nie barwi ceramiki… fuuuuuuuuuuu… najwyżej plami… fuuuuu…

Nalał wody do szklanki

Kiedy to jest zdanie nadrzędne, to woda powinna być blisko zdania podrzędnego, które wprowadza: Nalał do szklanki wody.

zamiast odrobiny ulgi, poczuł wyraźnie, jak kolejny ząb odrywa się od szczęki

Zeugma. I to solidna. W ogóle "odrobina" ulgi jakaś taka dziwnie urzeczowiona…

Centymetr po centymetrze, każdy okraszony przenikliwym bólem

Sprawdzaj pierwotne znaczenie wyrazu, zanim go zastosujesz metaforycznie lub ironicznie… https://wsjp.pl/haslo/podglad/77580/krasic/5195095/jajko 

 jednak nie ustawał w próbie pozbycia się ciała obcego z wnętrza organizmu

Przeskakujemy od obrzydlistwa do medycyny, co w sumie jest uprawnione (ale przypomina mi, dlaczego nie poszłam na medycynę). Nie ustawał w próbach (to idiom).

Do drugiego końca nici przytwierdzone było oko, popękane i przekrwione.

… miał je w żołądku? Skonsultuj się z kimś o wyższym progu obrzydzenia…

sceneria uległa przeobrażeniu

… okej…

Z resztki bladozłotego trunku powstała plama śmierdząca najpodlejszym gatunkiem whisky.

Pokazujesz tę whisky jednocześnie jako coś dobrego, a przynajmniej przyjemnego ("bladozłoty trunek") i rudą wódę na myszach. Co prawda mamy tu wyraźnie senne koszmary (uff), ale jednak.

włożył lufę do ust i nacisnął spust

Rym.

– Nie! – zdążyła jedynie krzyknąć.

Zdążanie jest niepaszczowe, zresztą wypowiedź można nawet wyciąć, będzie zgrabniej.

Ciszę poranka brutalnie przerwał jazgot budzika.

Melodramaaaa XD

 Od wielu miesięcy dręczyły go koszmary tak realne, że sprawiały wrażenie bardziej prawdziwych od rzeczywistości.

Prawdziwszych, ale nie wal mnie łopatą.

Militarna przeszłość, a do tego duma, nie pozwalały mu nawet patrzeć w kierunku ofert w branżach, które postrzegał jako ujmujące własnej godności.

? Czego branże ujmowały swojej (branż) godności? Czy Kramer postrzegał zatrudnienie w nich jako ujmę dla własnej godności?

Niespodziewanie poranną rutynę przerwał dzwonek do drzwi.

Zamiast kombinować, mógłbyś po prostu napisać: Zadzwonił dzwonek u drzwi.

niechętnie powlókł się

A kto się wlecze chętnie?

Na widok starszego mężczyzny w eleganckim garniturze, błyskawicznie otworzył drzwi

Po co tu przecinek?

zważywszy na pana… pochodzenie

…? Co ma pochodzenie do stopnia wojskowego? (Czemu syn pułkownika nie może zostać generałem? Bo generał też ma syna).

uznałem, że okazywanie szacunku stanowi właściwe podejście

Dziwne zdanie. Kto tak mówi?

spokojnie otaksował wzrokiem salon

Hmm.

Co ciekawe, żonę prezydenta, jeżeli uwierzysz.

Hmmmmmmmmmmmmm.

Po takiej ilości prób, pewnie i ja był próbował wszystkiego

Po tylu próbach, pewnie sam bym próbował wszystkiego.

To dlaczego w takim razie sam pan nie przystąpi do zadania i oszczędzi wszystkim kłopotu!?

Zjadłeś "nie".

Widząc gniewne spojrzenie rozmówcy, utracił rezon.

Rezon raczej stracił.

Nie ma czegoś takiego, jak piekło

Tu bez przecinka.

W każdym razie, nie w sensie materialnym. Prawdziwe piekło urządziliście sobie sami

Duży temat, do którego nie będziemy się teraz zabierać, ale materialność nie wyklucza tego, że to ludzie sobie nagrabili.

ale w znacznej mierze był to skutek uboczny alkoholu spożytego poprzedniej nocy

Nie brzmi to za dobrze.

zrezygnowanym głosem

Albo: z rezygnacją. Albo: zrezygnowany.

wszyscy członkowie załogi znajdowali się już na swoich miejscach przy stole

A czemu nie siedzieli?

W myślach kontemplował, czy ci wszyscy ludzie są prawdziwi.

Rozważał, czy wszyscy ci ludzie są prawdziwi. https://sjp.pwn.pl/slowniki/kontemplowa%C4%87.html (a najlepiej "zastanawiał się", ale wtedy będzie powtórzenie).

Jednak, czy to naprawdę była ICH przeszłość?

Ale czy to naprawdę była ICH przeszłość?

ironizował Stephens

Wrrr. Kpił, nabijał się, pokpiwał…

cholera wie co jeszcze

Cholera wie, co jeszcze.

To jest ten moment, żeby się zamknąć

Hmm.

mężczyzna o aparycji uzbrojonego oddziału piechoty

… surrealistyczne.

wygodnie rozparty na fotelu we własnym gabinecie

A czemu miałby być w cudzym gabinecie?

za kilka minut utracimy wszelką łączność

Stracimy, nie archaizuj.

Z waszej czwórki

Zaaaraz… Jones, Stephens, Briggs, Norris… plus Kramer. Pięcioro…

Kramer jest waszą jedyną nadzieją na odróżnienie rzeczywistości od iluzji.

…? Zaraz wejdą złodziejskie misie…

Czy generał właśnie powiedział, że jest nas tylko czwórka?

… powiedział…

spoglądały na Kramera wyczekująco

Z wyczekiwaniem.

Stephensa, jako mężczyznę

Bez przecinka.

A jednak w ich oczach brakowało życia.

Hmm. Wycięłabym zaimek.

pomrukami poparły

Aliteracja.

podsycane dodatkowo nadmierną pewnością siebie podkomendnego

"Dodatkowo" przesunęłabym o jedno miejsce do przodu albo wycięła.

Mężczyzna wziął głęboki oddech

"Mężczyzna" zbędny, wiadomo, o kim mowa.

znamy względnie dokładną trasę

Oksymoron.

jaką musimy przejść

Raczej którą.

Zarówno tych naturalnych, jak i obcego pochodzenia.

Ani naturalnych, ani tych obcego pochodzenia.

spędził wygodnie w fotelu, a nie na pokonywaniu pustyni

Ciut zeugmatyczne.

gęsta mgła, która ograniczała widoczność

https://pl.wikipedia.org/wiki/Namib ?

będzie bacznie przyglądał się zachowaniu Norrisa

Będzie się bacznie przyglądał.

W dalszym ciągu nie miał pewności, czy właściwie wskazał owego „pasażera na gapę”, więc należało mieć się na baczności.

Rym.

miałeś być naszą ochroną przed ingerencją obcych

Kto tak mówi?

Mógłbym się założyć o własną duszę, że w pewien sposób wyzwoliliśmy się spod twojego wpływu.

?

delikatnie uniósł broń

"Delikatnie" NIE ZNACZY "nieznacznie". https://wsjp.pl/haslo/podglad/3997/delikatnie Argh. Znasz łacinę, przynajmniej trochę. Sprawdź w słowniku. Delicatus to "śliczny"! Przyjemny, rozkoszny, argh. Po hiszpańsku, jak twierdzą internety, zrobiło się z tego "delgado" (szczupły), ale argh.

jego dłoń bezwiednie przemknęła przez wyłom w czaszce, powstały po trafieniu kulą pistoletu

… skonsultuj się z fizykiem. Najlepiej z fizykiem medycyny. (Fuuuu…)

Zielona jucha buchnęła z wnętrza organizmu

Przeczytaj na głos?

Dwa metry dalej stała dygocząca Jones i ciężko oddychała.

A może: Dwa metry dalej stała zdyszana, roztrzęsiona Jones.

Pot ściekał po czole kobiety strumieniami.

Hmm.

że na tym etapie, każdy kolejny zgon, to już tylko statystyka

To nie wtrącenie, skasuj przecinki.

wycedziła Jones

Tak szybko się uspokoiła?

Z ulgą stwierdził, że rzeczywiście widoczność zaczyna się poprawiać.

Hmm. Może: Z ulgą stwierdził, że widoczność faktycznie zaczyna się poprawiać.

Nie byli w nastroju do rozmowy o minionym incydencie.

https://wsjp.pl/haslo/podglad/79754/incydent/5199098/nieszczesliwy ?

 czaszki, które zdecydowanie nie należały do homo sapiens

Czaszki, nie przypominające ludzkich.

Do jakich plugawych obrządków dochodziło w tym…

kłach koloru czystej stali

Myje ząbki, znaczy XD

istota zdążyła już rzucić się na kobietę i zaczęła kąsać ją bez opamiętania

:D

Ofiara nawet nie krzyczała, a tryskająca z niej posoka zrosiła piasek.

Nadal melodramat i nietrzymające się razem części zdań.

naprężyła się, gotowa do skoku

? Sprężyła się do skoku?

Miał tylko jedną szansę na oddanie strzału, więc skupił się z całych sił, wycelował i… chybił

Ale autor to rozwlekł, żeby… zbudować napięcie?

Huk był tak donośny, że istota dostała drgawek.

Czyli przestała panować nad mięśniami. https://pl.wikipedia.org/wiki/Drgawki I nie mogła skakać.

Nie zrezygnowała jednak z zamiaru dopadnięcia drugiej ofiary

Tłumaczysz, a scena ma być dynamiczna (to go chce zeżreć!).

jego oczy spotkały się z pustymi, podłużnymi oczami obcego

… fuuu :P

Z pyska napastnika pociekła śmierdząca flegma, jednak nie poruszył się, a po chwili życie w nim zgasło.

?

zastygło zaskoczenie

Aliteracja.

Wybacz mi, zawsze postrzegałem cię jako kogoś… mniej istotnego.

Właściwie dlaczego on wygłasza ten monolog?

Byłaś w większym stopniu człowiekiem, niż ja czy ktokolwiek, kogo poznałem.

Byłaś w większym stopniu człowiekiem niż ja, czy ktokolwiek, kogo poznałem.

Niektóre symbole wydawały mu się znajome, ale nie rozumiał ich treści.

Tak ściśle, to nie był w stanie (nie potrafił) ich odczytać. Dopiero odczytanie dałoby mu jakąś treść do rozumienia.

Nachylił się, by lepiej przyjrzeć się ciągowi, który w minimalnym stopniu przypominał alfabet łaciński.

Te "się"… Nachylił się, żeby z bliska zbadać ciąg znaków, odrobinę podobnych do liter alfabetu.

 z wnętrza jednej z czaszek, niczym z hologramu, wyłoniła się ręka

…? https://pl.wikipedia.org/wiki/Hologram 

która niewiarygodnie mocno chwyciła Kramera za bark, a następnie wciągnęła do środka

Szybciej i dynamiczniej: która ucapiła Kramera za bark i wciągnęła do środka.

W uszach mężczyzny zadudniło, a oczy zaszły mu mgłą.

Hmm. Mężczyźnie zadudniło w uszach, ale… hmm.

Otoczenie uległo całkowitemu przeobrażeniu.

Czyli?

Kramer stał na idealnie czarnej posadzce, jednak nigdzie na linii horyzontu nie było widać ścian, ani żadnych obiektów. 

Gdzie tu wykluczanie? Kramer stał na idealnie czarnej posadzce. Nigdzie nie było widać ścian ani żadnych obiektów. 

własny, ciężki i nieregularny, oddech

Teoretycznie to może być wtrącenie, ale o wiele lepiej parsuje się: własny, ciężki i nieregularny oddech.

zaczął wpatrywać się w postać stojącą nieopodal

Za dużo tych "się" i to na miejscach akcentowanych.

gdzie już go widział

"Już" zbędne.

Nie poruszyła się choćby o cal nawet w momencie, gdy padł strzał.

Nie poruszyła się ani o cal nawet, gdy padł strzał.

Mefisto pokręcił przecząco głową.

Nie był bowiem Bułgarem. Po co wszyscy to tłumaczą?

Nie w znaczeniu dosłownym.

Tylko metaforycznie?

podłączone było urządzenie przypominające zestaw do obsługi wirtualnej rzeczywistości

I co ma mi to powiedzieć?

spłynęło na Kramera niczym grom z jasnego nieba

Mieszana metafora. Z nieba spływa najwyżej deszcz, a i to dyskusyjne. Grom spada. W idiomie przynajmniej.

jakby usiłował dopasować w głowie ostatnie elementy układanki.

Łopata trochę.

unosząc gniewnie spojrzenie

…? Gniewnie unosząc?

po czym jeszcze mocniej zapadł się w kanapę

A czemu nie głębiej?

Na bazie twoich doświadczeń, wnioskuję

Na podstawie twoich doświadczeń wnioskuję.

Bez połączenia z resztą mogę podejmować samodzielne decyzje, a przez to jestem praktycznie autonomicznym bytem

Bez połączenia z resztą mogę podejmować samodzielne decyzje, czyli jestem autonomicznym bytem. Welcome to humanity, pick up your free existential crisis by the door.

całej zgromadzonej wiedzy

Zgromadzonej przez kogo? Gdzie?

Wiesz, jakie jest prawdziwe?

? Wiesz, jak naprawdę się nazywasz?

tak nie dałoby się tego przetłumaczyć na waszą mowę

Opisać w waszej mowie?

Wiesz, w jednej kwestii masz zupełną rację, a teraz wszyscy muszą się o tym dowiedzieć.

Że Kramer ma rację?

Nigdy nie poznaliśmy jej zasad, więc trudno uznać za niespodziankę, że polegliśmy na całej linii.

A skąd o tym wiemy?

Tyle samo czasu nie minęło też od jej rozpoczęcia.

?

stworzyli piramidy 

Zbudowali piramidy… :(

 przekazali wiedzę

Komu przekazali? Przekazanie wymaga dopełnienia.

A jednak to oni byli bliżej prawdy, niż my wszyscy, którzy uważaliśmy się za „wykształconych” czy „zdroworozsądkowych”.

Rozsądnych. https://wsjp.pl/haslo/podglad/68787/zdroworozsadkowy Wywal pierwszy przecinek.

A guzik tam wiemy.

 

Dobra, co ja przeczytałam i dlaczego? Bardzo oniryczny tekst, i nie jest to oniryczność przyjemna. Ciężko się to czyta. Może także ze względu na niedobór opisów, choć jak pomyślę, co miałbyś tu opisywać, to może szczęście w nieszczęściu… w każdym razie nie bardzo wiem, co się stało ani dlaczego.

Miałem taki sen jakieś piętnaście razy, może więcej.

Podobno masa ludzi takie ma. Kto wie czemu…

A w momencie, gdy człowiek nie jest w stanie odróżnić rzeczywistości od majaków, pryncypia te niewątpliwe wiszą na włosku

Ekhm. Dixisti…

Dla większości to amfetaminowy recital Dicka, a dla mnie, to dotknięcie absolutu

Dick sam się bał tej książki…

jednym z założeń przy wszystkich trzech “częściach” było kwestionowanie rzeczywistości i próba “oszukania” czytelników, więc może i tutaj prawda jest zupełnie inna…? ;]

Żeby ją kwestionować, najpierw musi jakaś być… a przynajmniej jakiś jej obraz, który można zakwestionować.

Biję się w pierś i przyznaję, że nie czytałem tego. 

Ja niby czytałam, ale chyba to wyparłam…

Powinno i nawet wcześniej było, tylko w edycji wsiąkło :P Naprawiłem ;]

Ale czy na pewno naprawiłeś, czy tylko Ci się wydawało? XD

Coś, jakbyśmy pozostawali we władzy reptilian

Silence will fall.

czasami trzeba biec najprędzej, jak się potrafi, żeby zostać w tym samym miejscu…

Oj, tak…

czy jest mu pokazywane przez coś, czego nie da się ogarnąć rozumem

Ej, bez przesady. Da się. Chyba.

 Zazwyczaj pierwsza część każdego cyklu jest najlepsza, to chyba norma w literaturze i kinematografii.

A czasami druga :)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Część druga:

Nie sposób było tego jednak zweryfikować

Jasny gwint. Sprawdzić. Sprawdzić, kurka wodna, dlaczego telewizja robi mi koło pióra? :(

Simo zaczął boleć kark przez ciągłe schylanie się

A może: Od ciągłego schylania Simo rozbolał już kark.

silny powiew świeżego zimnego powietrza pozwolił im wziąć głęboki oddech

? Wcześniej zabraniał?

pierwszym co usłyszeli był chrzęst

Przecinki: pierwszym, co usłyszeli, był chrzęst.

Następne zaś były zatrzaskujące się drzwi i szczęknięcie zamka.

Hmm. Krok w dobrą stronę, ale drzwi nie są odgłosem.

Nie miało to jednak dla nich znaczenia.

Hmm?

niemały las

A jaki las jest mały?

wykrzyczał:

Zawołał, albo krzyknął po prostu.

siedem tabliczek czekolady zawinięte w sreberka

Zawiniętych w sreberka (zawinięcie dotyczy tabliczek, nie siedmiu).

rozwinął jedno ze sreberek

Kolejna dziwna, rozpowszechniająca się maniera, za którą pewnego dnia podłożę bombę pod telewizję (służby uprzejmie proszę o niewykorzystywanie niniejszej wypowiedzi do nękania jednostek niewygodnych – możecie ponękać mnie. Mam miotłę). Rozwinął sreberko, kropka.

wrzucił ją sobie do ust

Zbędny zaimek.

Zaraz euforia ustąpiła miejsce

Euforia zaraz ustąpiła miejsca.

Jori zaczął gryźć czekoladę bardzo powoli, z wysiłkiem woli ją połknął i mruknął:

Rym: Jori bardzo wolno żuł czekoladę, zmusił się, żeby ją połknąć i mruknął:

Dał nam gorzką czekoladę!

XD

Poza tym gorzka czekolada to dobre źródło energii, a ta – rozejrzał się po pokrytych śniegiem wzgórzach – może nam się przydać.

Mleczna też XD 

 

Nieźle, nieźle, zwłaszcza jak na tekst pisany w pięć dni (wrrrr… zjem Twój mózg). Szkielet trzyma się kupy, a pointa jest urocza w swym cynizmie.

Trochę Ci się plączą charaktery protagonistów: najpierw Jori jest głupiutki, a Simo "dorosły", potem robi się nieodpowiedzialny (chociaż w obliczu zagrożenia… ale też on się jakiegoś zagrożenia od początku domyślał), a Jori wypada rozsądniej. Ale grunt, że cały czas kontrastują ze sobą. Trochę tylko nienaturalnie się wyrażają – nadmierna książkowość języka nie daje efektu powagi, a tu – w tekście raczej czarnokomediowym – mogłaby nawet dodać śmieszności, ale to akurat nie wyszło.

Czasem warto skrócić zdania, a przynajmniej nie rozciągać ich imiesłowami i stroną bierną, które utrudniają odbiór. Konstrukcję zdań też dobrze jest urozmaicić – nie musi być cały czas podmiot-orzeczenie-dopełnienie, poza tym podmiotem możesz zrobić coś nieoczywistego. Poeksperymentuj!

W tym przypadku włóczka to wełna.

A, tak. Wyjaśniam bliżej. "Wełna" i "włóczka" to terminy masowe – niepoliczalne. Jak chleb, woda, cukier, farba, powietrze. Nie można powiedzieć "tu jest sześć powietrz" – a tylko "sześć litrów powietrza". Terminy masowe potrzebują jakichś "pojemników" (bochenek chleba, szklanka wody, szczypta cukru, słoiczek farby) i one dopiero są policzalne. W tym przypadku pojemnikiem jest kłębek albo motek (to nie to samo, ale na tyle blisko, że ujdzie). Kolokwialnie, owszem, mówimy "kup dwa chleby i trzy soki", w dialogach można tak zrobić, ale w narracji, i to takiej ą-ę nie można.

Drzwi nie stoją.

Wiszą na zawiasach :)

Ciekawe, ale należy się zastanowić, dlaczego Święty jest ubrany cały na czerwono. 

To propaganda Coca-Coli XD

Myślałem, że się to znaczenie nie różni. (proszę nie bić) Uczysz mnie życia. ;)

Igła: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ig%C5%82a_krawiecka (przeraźliwą sekcję "Historia" wyedytowałam, ale nie wiem, czy to już będzie widoczne…)

Druty: https://pl.wikipedia.org/wiki/Druty_dziewiarskie (w sumie trudno się ukłuć drutem…)

Szydełko: https://pl.wikipedia.org/wiki/Szyde%C5%82ko 

Ale patrz też https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Acieg_ig%C5%82owy ^^

Miałem na myśli kłębki wełny.

Mmmm, tkanina musi być utkana. Surowiec tkacki tkaniną nie jest.

poza tym nie uważam, aby lektura portalowych opowiadań była pracą. :)

Praca nie musi być nieprzyjemna XD Ani płatna ;)

czekam na weryfikację przeprowadzoną przez Tarninę. :D

Aczkolwiek zabawniej byłoby, gdyby to elf-snajper miał na imię Simo :]

XD

W takiej baśniowej konwencji nie umiałem sobie nawet wyobrazić wszystkich rzeczy, które mogłyby pójść nie tak, więc nie czułem tu napięcia.

Aż taka baśniowa to ona nie jest, chociaż…

Z drugiej strony, nie ma co biednego Simo oczerniać, odstawił kawał dobrej roboty dla fińskiej niepodległości.

A kto go oczernia? :)

oprócz tego uznałem, że pokazałbym w ten sposób czytelnikowi większość moich kart. ;)

Też prawda. Ale skoro plan się nie udał, dałoby się https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/UnspokenPlanGuarantee Można też zastosować https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/UnfoldingPlanMontage, ale to chyba na dłuższy tekst.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ale że co, pół roku temu? Czas jest względny ;D

trafił drutem w palec wskazujący, kłując się boleśnie

Bzzt! Przyczynowości nie opisujemy imiesłowem (to kalka z angielskiego): trafił drutem w palec wskazujący i ukłuł się boleśnie.

Simo prychnął i demonstracyjnie ukłuł opuszkę każdego palca lewej ręki.

Po kolei, znaczy?

Spojrzał na Joriego, lekko się uśmiechając.

A może lepiej: z lekkim uśmiechem?

– Na wszystkie renifery świata! – przeklął Jori.

Bardziej zaklął, chociaż w sumie może być i tak.

Nasz dział jest największym w całej fabryce

Z lekka archaiczna konstrukcja, współcześnie używamy raczej formy biernika bez "m".

po czym przeniósł wzrok na otoczenie, w którym znajdował się od ukończenia edukacji zawodowej

Troszkę zbyt ą-ę, zwłaszcza, że przeczuwam tekst jajcarski. Co prawda ą-ę może być tego składnikiem…

Dwanaście metrów nad nim

Czy te wszystkie liczby mają znaczenie?

na którym podwieszone były szyny, jakimi sporadycznie sunęły wagony

M-m. https://poradniajezykowa.uw.edu.pl/porady/jaki-czy-ktory/?kategoria=znaczenie-slow Może tak: pod którym, na podwieszonych szynach, od czasu do czasu przemykały wagony?

Z czterech stron otaczały go trzymetrowe szarobrązowe ścianki działowe, które wygradzały niewielkie pomieszczenie zamieszkiwane przez niego, Simo oraz dwa elfy drugiej zmiany. 

Mało naturalne zdanie. Hmm.

Znajdowały się one obecnie w malutkiej sypialni

"One" wskazuje po pierwsze na ściany, dopiero potem się zorientowałam, że chodzi Ci o tamte dwa elfy – traktujesz je (gramatycznie) nieosobowo. Dlaczego? Czy to podkreśla alienację i zniewolenie, czy tak po prostu wyszło? XD

w którym pierwsza i druga zmiana mogła doświadczyć ciemności i snu

Uprościłabym: gdzie elfy mogły zaznać ciemności i snu.

spiżarnią, w której przechowywano jedzenie rozładowane przez drugą zmianę

Czy to, kto rozładowuje (?) jedzenie, jest ważne?

niechętnie chwytając ponownie druty

Sporo tych przysłówków.

Masz osiemnaście lat. Ja mam dziesięć lat doświadczenia więcej, a nie narzekam.

Dygresja – kiedy będziesz starszy, ludzie dalej będą Ci mówić, że w Twoim wieku, to Ty, prawda, jeszcze nic nie wiesz :D

To strasznie parszywe życie, nie sądzisz?

Problem filozoficzny – z czym Jori porównuje swoje życie? Skąd wie, że można żyć inaczej?

– Wierzysz w emeryturę? – spytał Simo, szeroko się uśmiechając.

XD O imiesłowach p. wyżej :)

Więc co innego według ciebie dzieje się po skończeniu pracy w fabryce?

Hmmm. "Według ciebie" dałabym raczej jako wtrącenie, ale poza tym… hmm.

– Myślę, że Święty nas zabija – stwierdził bez krzty zmartwienia Simo.

W zasadzie tutaj mógł stwierdzić, ale zaznaczam, że to nie jedyna możliwość ^^

Myślisz, że naprawdę w sejfie Świętego znajduje się przeznaczone dla ciebie milion sześćset tysięcy kostek czekolady?

Naturalniej: Myślisz, że w sejfie Świętego naprawdę czeka na ciebie milion sześćset tysięcy kostek czekolady?

– Będę je zadawał, dopóki nie otrzymam odpowiedzi – stwierdził Jori.

Ale tu nie mógł stwierdzić – stwierdza się fakt. A on zapowiedział, oznajmił, postanowił, zapewnił… różne akty mowy mogą tu zachodzić, ale na pewno nie stwierdzanie.

zmęczonym wzrokiem

Ze znużeniem. To nie wzrok jest zmęczony, tylko Simo.

Jori nawet nie próbował tego obliczyć.

XD

 stwierdził z przerażeniem Jori

Tu właściwie stwierdził (skonstatował), ale jest to bardzo książkowe słowo, zupełnie niepasujące do przerażenia.

– Właśnie – przyznał Simo.

Przyznał? https://wsjp.pl/haslo/podglad/9630/przyznac/4921599/zgodzic-sie to najbliższe znaczenie, jakie widzę, ale tu mowa raczej o zgodzie wypracowanej w dyskusji. A Simo nie ustępuje ze swojego stanowiska, tylko właśnie stwierdza, że "wygrał".

udziergane dziś skarpetki

Wydziergane.

Spojrzeli na swoje liczniki wypłaty, których rolę pełniły słoje, w których świetliki każdego wieczora układały się w całkowitą liczbę kostek czekolady, jaką udało się im zarobić. 

Problem gramatyczny – przed chwilą była para elfów, w dodatku wcześniej traktowałeś elfy nieosobowo – a tu nagle traktujesz je osobowo, jako ich. Tych elfów. Poza tym zdanie mogłoby być o wiele zgrabniejsze, na przykład: Każdy z nich spojrzał swój licznik wypłaty, czyli słój, w którym po fajrancie świetliki układały się w całkowitą liczbę zarobionych kostek czekolady.

Jori z grymasem niezadowolenia zawiesił wzrok na robaczkach układających się w liczbę 1 623 982 w słoiku podpisanym jego imieniem.

Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.

Wzruszył ramionami z obojętnością wypisaną na twarzy

Hmmm. Nie za dużo tych grzybków w barszczu?

Pierniczkowe czwartki to jedyny plus tej roboty

A oni mają jakiś wybór? Bo coś mi się zdaje, że mówisz tu o elfowym niewolnictwie.

Jakie włóczki dziś zużyliście? – spytał jeden z elfów drugiej zmiany, trzymając notes w dłoni.

Hmm. Wypowiedź w sumie kolokwialna, ale didascale troszkę… co ma notes do pytania o rodzaj włóczki?

pięćset kłębków wełny

Włóczka to niekoniecznie wełna ^^ (teraz to nawet w większości nie, taniocha…)

zaczęły przerzucać całą zawartość kosza na podłogę

A nie: wyrzucać?

zapytał Jori, plując na wszystkie strony kawałkami przeżutego piernika

Hmmm.

ścierając z policzka miękki kawałek ciasteczka przyjaciela

"Przyjaciel" utrudnia parsowanie, zresztą własność jest tu dyskusyjna. Poza tym wkradł się rym. Może kawałek ciastka?

Więc nie będę pracował!

Zszokowane elfy drugiej zmiany spojrzały na niego szeroko otwartymi oczami.

A może to pokaż? Szeroko otwarte oczy są dobre, ale to trochę mało.

 Nie chcę tyle czekać, by zobaczyć śnieg!

Żeby zobaczyć.

– Słuchaj, mam pewien pomysł… – stwierdził po jakimś czasie Jori

Zagadnął, wyznał, podjął…

postawił garnuszek barszczu na kuchenkę

Na kuchence.

Jori siedział przy stole i przyglądał się poczynaniom towarzysza

Konstrukcja zdań robi się monotonna.

udając, że robi coś więcej, prócz podgrzewania gotowej zupy

Oprócz, i przecinek przy nim niepotrzebny, ale – jak niby udając?

wychodzi z wychodka

Cute :)

Nie będziemy za was szydełkować, by wyrobić normę boksu.

Co Wy wszyscy z tym "by"? A koledzy wcześnie robili na drutach, nie szydełkowali, to nie to samo.

Po półgodzinie zaczęła się praca pierwszej zmiany, a pora wieczorowa drugiej zmiany.

Hmm? Może tak: Po półgodzinie pierwsza zmiana zaczęła pracę, druga porę odpoczynku.

Simo i Jori chwycili koszyk z włóczkami z dwóch stron i przewrócili go, a różnokolorowe kulki wełny poturlały w różnych kierunkach.

Koszyk z włóczką, bo to substancja. I nie jest tak całkiem tym samym, co wełna.

Święty kazał całemu działowi produkować dziś jasnozielone skarpetki

Szyk cokolwiek łamie język.

ruszyły, by samemu skosztować zupę

Ruszyły? A kosztować mogły czego? zupy.

 Zanim doszli do zgody w kwestii tego, o jaki odcień zielonego konkretnie chodzi

Sztucznie przedłużone: Zanim doszli do zgody w kwestii, o jaki odcień zielonego konkretnie chodzi. A swoją drogą, skoro chcą wiać, czemu zwracają na siebie uwagę?

druga zmiana zdążyła kilka razy ich wyśmiać za nieróbstwo

Szyk: druga zmiana zdążyła ich kilka razy wyśmiać za nieróbstwo; albo: druga zmiana kilka razy zdążyła ich wyśmiać za nieróbstwo.

solniczki, która od dekady nie zobaczyła swojej zawartości

… ktoś ukradł sól i udał się z nią w bliżej nieznanym kierunku? XD I to była jakaś konkretna, przywiązana do tej solniczki bryłka? Bo to wynika z tego zdania :)

pudełeczko zapałek z wypisanym na nim ostrzeżeniem o łatwopalności

Hmmm. Kumam dowcip, ale trochę kolanem wepchany.

– Tylko sześć – mruknął z niezadowoleniem, przeliczając kilka razy, mając nadzieję na ich cudowne rozmnożenie.

I to wszystko jednocześnie? Uważaj na rymy i wyważanie drzwi otwartych (jeśli widać z wypowiedzi, że bohater jest niezadowolony, nie ma potrzeby tego dopowiadać) A może: mruknął, przeliczając je od nowa w nadziei na cudowne rozmnożenie.

Przełożył wszystkie łakocie do jednego opakowania, a do drugiego schował kilka kłębków.

… wepchaj kłębek włóczki do pudełka po ciastkach. (Sprawdzić, czy nie gallifreyańskie). Znaczy, ja trzymam te mniejsze, pięciodekowe w tych większych plastykowych pudełkach po herbatnikach korzennych (wiesz, taniocha z marketu), ale zmieszczą się maksymalnie trzy. A w takie małe nie da rady.

Nie musieli się już przejmować trzymaniem nieporęcznych kartonów.

Istnieją prostsze i skuteczniejsze metody zrobienia torby (np. https://www.1dogwoof.com/weekend-wanderer-mesh-bento-bag-crochet-pattern/ , a na drutach https://www.domestika.org/en/blog/13167-knitting-tutorial-how-to-make-a-japanese-origami-bag ), choć przyznaję, bardziej czasochłonne. Ale skoro mamy włóczkę, druty i czas (można trochę urwać z każdego dnia pracy), to pozostaje wprawdzie ryzyko, że ktoś tę wydzierganą torbę znajdzie… ale niech tam.

by sięgnąć po opróżniony kosz podsuwany mu przez Simo

Trochę jednak nadużywasz tej strony biernej.

potem pomógł wspiąć się Simo.

Szyk (i aliteracja, ale nie mam na nią pomysłu): potem pomógł Simo się wspiąć.

Obaj weszli na naprężoną niebieską siatkę kosza, obawiając się, że ta pęknie. 

Mało naturalne zdanie (pokaż tę groźbę pęknięcia, siatka może się np. uginać), i jaką siatkę? Co tu fizyka leży…

Simo podsadził Joriego, ten wszedł na ściankę działową i, chwiejąc się, wciągnął towarzysza do siebie.

A może tak: Simo podsadził Joriego na ściankę działową, żeby mógł wciągnąć towarzysza do siebie. (Jaka gruba jest ta ścianka?)

– Nie myślałem, że jesteś tak ciężki – stwierdził Jori.

Kalka z angielskiego. Co powiesz na: – Nie spodziewałem się, że tyle ważysz – sapnął Jori.

Faktem, który trzeba przyznać Świętemu, jest to, że nas nie głodzi – mruknął.

Bardzo przekombinowane zdanie, i podmiot się zgubił: Trzeba Świętemu przyznać, że nas nie głodzi – mruknął Simo.

Ruszyli gęsiego prostopadle do kierunku, w jakim ciągnęły się wszystkie linie produkcyjne.

Jest ich tylko dwóch: Ruszyli jeden za drugim prostopadle do linii produkcyjnych.

Simo pokręcił głową, lecz gdy zdał sobie sprawę z tego, że jego przyjaciel idzie przed nim i nie ma prawa tego zobaczyć, mruknął:

Simo pokręcił głową, lecz gdy zdał sobie sprawę, że przyjaciel idzie przed nim i nie może tego zobaczyć, mruknął:

– Więc będziemy drałować przez kilka godzin? – spytał Jori, odpowiadając sobie po chwili i żałując podjęcia tak ambitnego planu.

…? Imiesłowy oznaczają jednoczesność. Jak można coś zrobić jednocześnie i po chwili?

Niemal każdy elf przestawał patrzeć w górę

Oni idą po ściankach działowych? I nie robią hałasu? Jak szerokie są te ścianki? Ile miejsca w fabryce marnuje się na przepierzenia?

W kartoniku z prowiantem zostało już tylko kilka pierniczków

I robią postoje – idąc po ściankach? Gdzie je robią? (Na dachach sypialenek chyba…)

wielkie bramy. Były one tak wysokie, jak sama fabryka

Hmm. Sięgały pod sufit fabryki?

Faliste białe wzory oddzielały od ścian wrota o kolorze cynamonu

W kolorze, ale wzory nie są framugą.

wyciągnął pierwszą włóczkę, podpalił ją, zakręcił nią jak lassem

Primo: wełna jest praktycznie niepalna (a jak już się uda podpalić, to śmierdzi – jak każde białko!). A jeśli to jednak tworzywo sztuczne, powinno się topić i kapać dookoła (mało zabawny obraz). Secundo: samo kręcenie bez ciężarka na końcu (przynajmniej pętli) nic nie daje, a kłębek jako ciężarek się rozwinie. Nie da się tym wcelować. Zawiązałby chociaż "małpią piąstkę". https://www.netknots.com/rope_knots/monkeys-fist 

Nie czuję się zbyt dobrze z tym, co teraz robimy – pisnął Jori.

Czy można pisnąć takie długie zdanie?

Sam wpadłeś na ten pomysł – stwierdził Simo

W sumie jest tu aspekt stwierdzania, ale może: wytknął mu? Zauważył? Odparł?

A co jeśli

A co, jeśli.

Dopiero kule ognia przelatujące nad ich głowami skłoniły zgorzkniałe elfy do spojrzenia w górę.

… to był plan? Hę? "Ich" możesz wyciąć. Zgorzkniałe – czy po prostu pogrążone w marazmie i alienacji? XD

wiele z nich zaczęło krzyczeć i wszczynać alarm

Hmm. A krzyczenie nie służy wszczęciu alarmu?

Nie mając lepszego pomysłu podpalił sam karton i wrzucił go do kosza z włóczkami znajdującego się w boksie nieopodal.

A może przystrzyżemy: Z braku lepszego pomysłu podpalił kartonik i wrzucił go do kosza z włóczką w najbliższym boksie.

Chciał już rozkazać Joriemu biec, gdy zauważył, że ścianka działowa w boksie, w kierunku którego rzucił płonącą włóczkę, zajęła się ogniem

Szybciej i dynamiczniej: Już chciał kazać Joriemu biec, ale ścianka działowa, którą trafił płonącą włóczkę, zajęła się ogniem.

Przyklęknął na tyle, na ile pozwalała kilkunastocentymetrowa grubość ścianki i przyjrzał się jej.

Pełen luz? XD

Zorientował się, że ścianki pokryte w całości krótkimi, nieprzedstawiającymi niczego wzorkami, które otaczały go przez większość życia, wykonane były z drewnianych wiórów. 

Szybki jest (c.t.!): Teraz się zorientował, że nijakie wzorki na ściankach, które otaczały go przez większość życia, to krawędzie zlepionych wiórów. (I nie wiem, czy płytę wiórową robią taką grubą).

Zaśmiał się głośno, poprosił Joriego o podanie mu trzymanej zapałki, którą położył za sobą.

A czemu to streszczasz? A podpalić drewno nie tak łatwo. Nie wiem, jak to jest z płytą, teoretycznie zlepia ją palna żywica, ale stosunek powierzchni do objętości (który tu decyduje) wydaje się podobny.

Po upewnieniu się, że ścianka zaczęła płonąć

Szybciej i dynamiczniej! :D

Rzucił się do biegu pokracznym krokiem wymuszonym przez niewielką grubość ścianek.

…? teraz sobie przypomniał, że przepierzenia są cienkie, eeech :D oni są mali, a biec muszą prosto, po "kilkunastocentymetrowej" szerokości drodze. Jak na równoważni. Dałoby radę.

Tuż za nim pędził Simo, zapalając co jakiś czas zapałki i rzucając je, by upewnić się, że pożar będzie wystarczający do ewakuacji fabryki, lub chociaż jej części, na zewnątrz.

? Dziwnie zimne i racjonalne, instrumentalnie przynajmniej. Samo zdanie dość sztywne. Ewakuacja z definicji jest na zewnątrz.

pojawiły się pomalowane

Aliteracja.

gdyż po jednej szynie nie mógł się poruszać więcej niż jeden wagonik, by uniknąć kolizji

Weźcie z tymi "gdyżami"… a dopowiadanie o kolizjach zbędne.

ani Jori, nie mogli

Tu bez przecinka.

Zostawili pożar daleko za sobą. 

Dokąd oni biegną? Nie chcieli dotrzeć do bramy?

 Zaczął przeczuwać, do jakiego działu one należą

Hmm.

z jednego z nich elf w czarnej czapce zimowej wystawił lufę karabinu snajperskiego pomalowanego na zielono z czerwonymi kropkami

Zielono w czerwone kropki. Nieprofesjonalnie XD

 – wyjąkał Jori, przeczuwając, że dzieje się coś niedobrego.

W sumie całe to didascale bym wycięła – tłumaczy łopatą. Swoją drogą, czy elfy oddychają jakimś innym układem, niż mówią? Bo trudno wygłaszać przemowy w biegu :)

W tym czasie

A nie: tymczasem?

obrał za cel konkretny punkt, do którego, jak wyliczył, niedługo powinni dobiec uciekinierzy

Jak to snajper.

mały elficki paluszek

Hmmm.

Huk wystrzału nieudolnie maskowany przez cztery zsynchronizowane z karabinem piszczałki dla psów rozległ się w promieniu dwustu pięćdziesięciu metrów od wystrzału. 

wut. Raz, że mierzenie tego nie ma większego sensu, a dwa, wystrzał i miejsce wystrzału to nie to samo.

poleciała z prędkością czterdziestu metrów na sekundę, przebijając się przez prawy but Joriego i wbijając mu się w stopę.

Imiesłowy: by przebić prawy but Joriego i wbić mu się w stopę.

Simo, nie będąc w stanie na to zareagować, wpadł na niego, samemu się przewracając

No, ale to właśnie jego reakcja? I – imiesłowy!

Simo był bliski tego samego losu, ale w ostatniej chwili udało mu się chwycić ściany.

Tniemy: Simo w ostatniej chwili zdołał się chwycić ściany.

 Wiedząc dobrze, że nie pomoże już przyjacielowi, któremu zamykały się już oczy, spróbował się podciągnąć, by kontynuować ucieczkę.

Przystrzyż.

pisku piszczałek

Z maślanego masła :)

Zbliżył ją do ust, mając nadzieję, że wyjmie strzałkę, co mu w jakiś sposób pomoże.

On wisi na rękach. I nie spada, kiedy jedną puszcza? Samo zdanie: Zbliżył ją do ust, żeby wyjąć strzałkę, co wydawało się sensowne.

palce prawej dłoni maksymalnie się wyprostowały

…?

poczuł jak

Zniknął przecinek.

a on sam spada

Abstrakcyjne trochę. Porównaj:

I w tym momencie Dantès uczuł, że został wyrzucony w jakąś bezdenną przepaść; przebijał powietrze jak zraniony ptak, spadając i spadając, a serce ścięło mu się od trwogi. Chociaż jakiś ciężar u nóg przyspieszał ten lot, wydało mu się, że lot ten trwa całe wieki. Na koniec wpadł ze straszliwym pluskiem w wodę zimną jak lód, wydając okrzyk przerażenia, zduszony natychmiast przez wodę.

:)

Jego lewa ręka zwisała bezwładnie z blatu, natomiast dwa elfy pracujące w tym boksie pobladły i mimowolnie wypuściły druty z rąk, zanosząc się krzykiem.

I on to zobaczył? A one wcześniej się nie połapały, że coś się dzieje (halo, pożar, alarm, a Ty pokazujesz maksimum zaskoczenia)? "Mimowolnie wypuścić w rąk" to po prostu "upuścić".

przyzwyczaił się do zdecydowanie zbyt jasnego światła

Hmmm?

jego zdziwienie się tylko pogłębiło

Hmmmmmmmm. Dziwnie to brzmi i cokolwiek ukrywające.

Również przed nim stała lampka oświetlająca w tamtym momencie jego lewy policzek.

Również przed nim stała lampka, oświetlająca lewy policzek.

stwierdził, że poza lampkami biurowymi mającymi razić ich w oczy nie było tam innych źródeł światła

Tu stwierdził, ale c.t.: stwierdził, że poza lampkami rażącymi ich w oczy nie ma tam innych źródeł światła.

Przypominając sobie, co zrobił, spróbował wstać i uciec, spodziewając się losu, jaki go czeka.

Mącisz, i pamiętaj o imiesłowach: Przypomniał sobie, co zrobił, i spróbował wstać, uciec przed spodziewanym losem. (Patos gratis ;D)

Skarcił się za tak naiwną nadzieję, że nie zostali w żaden sposób unieruchomieni.

A może to pokaż?

Spojrzał na towarzysza, zauważając, że ten się budzi.

Imiesłowy… Spojrzał na towarzysza, który powoli się budził.

Zza siebie usłyszał głośne uderzenie kija o podłogę, w reakcji na co powrócił do poprzedniej pozycji, rozumiejąc, że nie są sami.

Tnij: Zza foteli doszło elfa głośne uderzenie kija o podłogę. Nie byli sami. Wyprostował się na fotelu.

Skulił się i zaczął rozmyślać, czy w ciepłej hali produkcyjnej było mu rzeczywiście aż tak źle, by podjąć tak drastyczne kroki.

Lampshade jakby.

Kiedy spojrzał na Joriego, stwierdził, że ten nie rozumie sytuacji. Również się bał, ale zdawać by się mogło, że oczekuje kilku ciosów rózgą, a nie śmierci.

A po czym to poznał?

Jedyne, czym różniły się te kroki, była ich donośność.

Czyli niedokładnie tak. A od czego się różniły?

Simo wbił się jeszcze bardziej w fotel

Głębiej?

Potężna postać

Aliteracja.

to wszystko przekładające się na dwa

Czemu tu jest imiesłów?

– To był jego pomysł – wypalił Simo, wskazując oskarżycielsko na Joriego.

Oooj, brzydko :D

ze wzrokiem wbitym w buty

Spojrzeniem.

pokój zaczął się rozjaśniać w miarę, jak podwieszone pod sufitem lampy zaczęły stopniowo dążyć do swojej pełnej mocy

I nagroda za najbardziej przekombinowane zdanie roku… XD Dążenie jest z zasady stopniowe: podsufitowe lampy zaczęły z wolna rozjaśniać mrok.

Kołnierz pokryty był grubym białym futerkiem, tak samo końce rękawów.

Obszyty chyba?

i co więcej bardzo

"Co więcej" wydziel, to wtrącenie.

spojrzał na niego, bojąc się, co ten jeszcze wymyśli

Tnij te imiesłowy: spojrzał na niego przerażony.

– Jak najbardziej – stwierdził Jori.

Jak już, to potwierdził.

Oprócz tego w ostatnich dniach w naszych głowach pojawiło się wiele zastrzeżeń co do warunków pracy oraz naszej przyszłości po trzydziestym piątym roku życia

… co było w tych strzałkach, wyciąg z tezaurusa? XD Serio, wcześniej dialogi były trochę drewniane, ale tutaj to już musi mieć przyczynę. Ciekawe jaką XD

nasza efektywność w pracy

Raczej: efektywność naszej pracy.

speszony nieszczęściem przyjaciela

? https://wsjp.pl/haslo/podglad/35554/nieszczescie 

powtórzył z zadumą w głosie

Co Wy wszyscy z tym "w głosie"? Serio, zawodowi pisarze też tak piszą, a przecież to bez sensu! Gdzie indziej ma być ta zaduma, jak mowa o wypowiedzi?

w czarnych, dobrze znanych Simo, uniformach

Naturalniej: w dobrze znanych Simo, czarnych uniformach.

Rozwiązali linę krępującą ich nogi

Im nogi. To była jedna lina?

trzymając mocno za prawy bark

I jeden bark?

Korytarz, którym szli, różnił się znacząco od wszystkiego, co znajdowało się w granicach czterech działowych ścianek znanych Joriemu i Simo.

Tnij: Szli korytarzem, zupełnie niepodobnym do tego, co Jori i Simo widywali wśród ścianek działowych.

wisiał obraz szczęśliwych dzieci i dorosłych rozpakowujących prezenty

Chodzi o obrazy w ramach? Więc: wisiał obraz, przedstawiający szczęśliwe dzieci i dorosłych przy rozpakowywaniu prezentów.

Jori szedł żwawym krokiem, natomiast Simo, spodziewając się czegoś zgoła odmiennego od przyjaciela, był co chwilę pospieszany i popychany przez elfy w czarnych uniformach. 

Hmm: Jori szedł żwawo, zaś Simo, który spodziewał się czegoś zgoła odmiennego niż to, co najwyraźniej wyobrażał sobie jego przyjaciel, elfy w czarnych uniformach co chwilę popychały i popędzały. 

wyszedł przed wszystkich z pękiem kluczy w ręku, przekręcił jeden z nich w zamku

Hmm.

pomieszczenia, którego ściany były pomalowane odłażącą szaroniebieską farbą

Może lepiej: pomieszczenia, z którego ścian odłaziła szaroniebieska farba.

Usiedli na niskiej ławce, na której nawet najniższy elf musiał prostować nogi.

Opisujesz tę ławkę, więc nie musisz tłumaczyć, że była niska – opis jest jasny: Usiedli na ławce, na której nawet najniższy elf musiałby wyprostować nogi.

Simo niechętnie rozejrzał się

"Się" nie powinno być akcentowane: Simo rozejrzał się niechętnie.

 drzwi na przeciwległej ścianie

W ścianie.

Nie tak trudno było ich nie spostrzec, bo były nie wyższe niż metr, nawet elf więc musiałby się schylić, by przez nie przejść, a na dodatek warstwa kurzu upodabniała je kolorystycznie do otaczającej ściany.

Szaroniebieskiej. Brązowy dąb. Hmm. A poza tym Simo właśnie je zauważył.

Był pogodzony.

Z czym?

Simo zachichotał i stwierdził:

Zdecydowanie nie stwierdził. Powiedział.

Po dłuższej chwili usłyszeli ponowne szczęknięcie zamka

"Ponowne" w sumie nic tu nie wnosi.

krzyczał Jori, skacząc wokół swojego szefa, sięgając przy tym nieco poniżej ramion rosłego mężczyzny.

Imiesłowy: krzyczał Jori, skacząc wokół szefa. Sięgał rosłemu mężczyźnie nieco poniżej ramion.

Zatem założyli na siebie płaszcze

A na kogo mieli założyć? Zatem włożyli płaszcze.

i, schylając się, poszli w towarzystwie eskorty.

Schylając się w drzwiach, oczywiście, ale – hmm.

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Jasne, warto się zapoznać. Tylko nie trzeba desperować, kiedy się okaże niepasujące smiley

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Zaskoczyło mnie, że Tarnina też słucha Lindsey Stirling, no popatrz, czyli jednak tak bardzo się nie różnimy heart

Czasami słucha XD A kto powiedział, że aż tak bardzo? 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Są nawet takie gotowe checklisty scen.

Co nie znaczy, że akurat Tobie będą pasowały… z pisaniem jest jak z życiem. Każda rada może się okazać zła.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Forum uczy i bawi

I o to w nim chodzi XD

Prokrastynacja górą – zamiast pisać “zawodowo”, to piszę hobbystycznie. Jutro za to zapłacę, bo trzeba będzie nadrabiać :D

A może Bieszczady?

Ale tam niedźwiedzie są XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Pomyślę, jak to ograć, bo ta bila brzmi mi średnio :(

Tak, za ładna nie jest…

Hmm, a jeśli jest we fragmencie, gdzie mamy reportera i migawki z ulicy, to może ujdzie? :)

Hmmmm :D

Mam kilka gramatycznych upośledzeń, jednym z nich jest nierozróżnianie jaka/która. Muszę o tym poczytać więcej 

To akurat bardziej semantyczne. Proste wyjaśnienie: https://poradniajezykowa.uw.edu.pl/porady/zdjecia-ktore-zrobilam/?kategoria=znaczenie-slow 

No tak, ale chyba nie ma zgrabnego polskiego odpowiednika :(

Takiego wprost nie ma, ale musimy się wyginać w angielski paragraf?

A tak serio, bo widzę, że na forum często podnosi się problem aliteracji (chociaż dość niekonsekwentnie) i dlaczego ona jest problemem?

Jest problemem, kiedy jest niezamierzona, tak samo jak rymy i w ogóle nieudana instrumentacja zgłoskowa – bo zwraca na siebie uwagę, która powinna być zwrócona na treść.

Sztuczny – sztuczniejszy – najsztuczniejszy :P 

Chory – chorszy – trup, sztuczny – sztuczniejszy – plastyk XD

Co do reszty “to trzeba siąść na spokojnie i pomyśleć”, co też zrobię, ale pewnie w weekend.

Pewnie ^^

Uznałam jednak, że to rozwiązanie jest słabe. 

Hmm. Bo nie rozwiązywało wątku matki?

No, może przy kolejnej edycji grafomanii :D

Pora na pikietę o Grafomanię? XD

No, taki Musk to może na Marsa xD

Kartofle sadzić? XD

nie zawsze udaje się reanimować trupa ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

Dziewczyno, ależ Ty masz szwung… Ja bym nawet drabbla tak szybko nie napisała XD

Alan Sokal klika kciuk :D

Bardzo rzadko śledzę wiadomości, bo wpływa to fatalnie na moje zdrowie psychiczne.

Czasem mam ochotę się zawinąć na jakieś wyspy Pacyfiku…

AKURAT PRACUJE NAD PASZKWILEM NA TEN TEMAT, ZOSTAŁEM WYPRZEDZONY:(((

Ja już się nie przejmuję wyprzedzaniem (parę pomysłów mi sprzątnęli sprzed nosa, podłe ludzie XD)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Podbitka: możliwe (nie wiem na pewno, circumstantial evidence i te de), że znajdziesz ten tekst w Stacja kontroli chaosu. Zjawiska i pisarze współczesnej fantastyki pod red. Dominiki Materskiej (Oramus, sprawdziłam i to nie są dwie różne kobiety, tylko jedna dziesięć lat później – były dwa wydania, SuperNowa, 2004 i Solaris 2015).

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie dostrzegam tej potrzeby, “chociaż… to” to normalne wzmocnienie przeciwstawienia.

Hmmmmmmmm. Ale czy przeciwstawienie tutaj powinno być aż takie mocne?

Nie, tutaj bez przecinka (podpada to pod rozdział 12 naszego poradnika).

Kurczę, consuetudo est altera natura… 

O, a ostatnio nie przyznawałaś się do znajomości Eliota?

Ale akurat ten wiersz wszyscy znają :D

Wielu pisało, choćby taki Mickiewicz nie raz (np. Gdy cię nie widzę).

A czy to znaczy, że temat się zużył? ;)

Wydawało mi się, że tekst raczej sugeruje katastrofę globalną

Prawda. W sumie jakiej wielkości musiałby być kamień, żeby taką katastrofę wywołać? Tu piszą 10-15 kilometrów średnicy…

Czytałem coś niedawno, że w Stanach dość długo istniał taki trend, iż kobietom przy porodzie podawano środki wywołujące krótkotrwałą amnezję zamiast przeciwbólowych…

Hę. A co to miało dać? Zresztą nie wiem, czy amnezja nie jest skutkiem ubocznym niektórych środków farmakologicznych – tutaj trzeba pytać lekarza lub farmaceuty.

…albo ktoś na podstawie sztuki ułożył anegdotę niby z życia wziętą.

I to możliwe.

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

heart

Jeśli głównie w to miasteczko, to wszyscy próbują się przenieść do innego miasteczka/kraju…

…a, no, fakt.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

istna feeria kolorów, o świetle tak silnym

Ale kolory to światło. Hmm. Feeria kolorów, tak jaskrawa, że?

Wielki Synoptyk

https://www.youtube.com/watch?v=cgwOmTo8Pps (Sorry XD)

zapytano o poradę

Zapytano o radę lub poproszono o poradę. (Nie ja to ustalam).

Jak to nie zniknie?!

Jak to, nie zniknie?!

Tak powstał niepokój.

XD (Dopisek później: aaa, element strukturalny ^^)

Wszystko wskazywało, że należało zadać okrutne pytanie: „dlaczego?”

C.t.: Wszystko wskazywało na to, że należy zadać okrutne pytanie: „dlaczego?”

podumała chwilkę masując skronie

Podumała chwilkę, masując skronie.

dźwięk przypominający coś pomiędzy zarzynaną świnią a wyjącym wilkiem

Jak już, to między zarzynaniem świni a wyciem wilka. (Lub waltornią ;P)

Tylko że my jesteśmy elfami.

Szczegóły! XD

Bez pojednania, tęcza będzie was prześladować na zawsze!

Przecinek chyba się etylenu nawdychał :D

Resztę wieczoru wieszczka nie przestała wymieniać przepowiedni, które jej wszechwidzące oczy widziały lub nie w innych światach.

? Może: Przez resztę wieczoru opowiadała o wszystkim, co jej wszechwidzące oczy widziały, lub nie, w innych światach.

konkretnej odpowiedzi, co czynić

Raczej wskazówki.

 nieproszonego intruza

A wystarczyło go posmarować masłem maślanym :)

a nic nie mogło bardziej eskalować emocji niż jego uprzejmość

Hmm.

Próby wywiezienia lub zakopania mnożących się monet podziałały tak samo, jak ze skrzatem

Hmmm. (Gdzie sprzedają bilety do tego świata?)

nasilało się także średnie niewyspanie na elfa

Hmm. Najprościej: nasilało się także średnie niewyspanie elfa. Mniej prosto: wzrastał także średni współczynnik niewyspania elfa.

Do tego, duchy

Co to za przecinki?

nie przybyło im mądrości pozwalającej wymyślić logiczny sposób na pozbycie się utrapienia.

Ciachnij: nie przybyło im mądrości.

powiązanego z tym spadku pieniędzy z narastających stert nazwali „inflacja”

Spadania. Albo lawin, ale to by tak śmiesznie nie wyszło. Trochę się to zdanie źle parsuje…

skażonej osady

Czym skażonej?

nadziei płynącej z pojednania pod znakiem co najmniej czterdzieści trzy. Lud nie słuchał i w desperackim niewyspaniu żądał najbardziej radykalnych kroków.

Pojednania z czym? Oj, nie dziwię się ludowi XD

A faktycznie.

Tu z przecinkiem.

zgasi piekielne światła tęczy i powstrzyma inflację, którymi pokarali nas bogowie!

Ta liczba mnoga to tutaj nie tenteges.

delegowana do sprawy

Hmm. Oddelegowana?

 jej uczeń „Czarek-Marek”

:)

Ktoś z was ma w ogóle jakiś spór z orkami?

Hmmm?

zanosiła się na zbyt długą

Zapowiadała się zbyt długa.

Zaczął myśleć.

oprócz jej światła, wioskę nawiedził uprzejmy skrzat i niekończący się strumień monet

Czy światło nawiedza? (Sprawdzić, czy nie duch). A monety?

by z czasem zajątrzyć się

https://wsjp.pl/haslo/podglad/65036/rozjatrzyc-sie 

spływały kolorowe włosy, zwieńczone drewnianą koroną

wuuut. Korona może wieńczyć głowę, a włosy… hmmm. Nie wiem.

Natomiast najgorsza była druga część ciała

To "natomiast" tu ni przypiął, ni przyfastrygował.

spoliczkował się, celem wytrzeźwienia

Eeee… chyba jednak musi być: żeby wytrzeźwieć.

wiosłował jakby

Wprowadzamy zdanie podrzędne, więc: wiosłował, jakby.

 cała stonoga z elfickimi odnóżami

XD

Żeby w jednej potyczce przepołowił się orkowski szaman i elficki wojownik!

każdy zwiadowca elfów z tyłu głowy posiada trzecie oko

Argh. Każdy zwiadowca elfów ma z tyłu głowy trzecie oko.

szparką dla wizji

Nope https://wsjp.pl/haslo/podglad/39894/wizja nie po polsku.

Zapomniał o swoich przemyśleniach, skupiając się

Zapomniał o swoich przemyśleniach i skupił się.

dość donośnie, by głos zsunął się zboczem góry i rozgościł w dolinie.

heart

Jej znak w ciemności mówi o tym, że to, czego się nie spodziewamy, może być naszym utrapieniem.

Wuuut? XD

pojednawczego natarcia

yes

Nigdzie nie było jednak pląsających elfickich nóg.

Nigdzie jednak nie było pląsających elfich nóg.

Magia płynąca we krwi elfów pozwalała na specjalne kształtowanie materii, co tym razem przybierało bardzo nieefektowny kształt.

Kształtowanie przybierało kształt? Hę? Może: Dzięki magii płynącej we krwi elfy były zdolne do kształtowania materii, aczkolwiek nie zawsze wypadało to efektownie.

tak jednak udało się im przykleić kilku orków do magicznej, lepkiej kuli

To jednak, ale idea lepu na orków jest boska XD (Bez przecinka!)

Pozbawieni magii w ciele

Hmmmmmmm. Immanentnie niemagiczni? XD

przejmować się

Się przejmować (akcent!).

Ciało dość beztrosko zwisało bez życia.

Nie ma życia, nie ma trosk XD

przemknął przez dogasającą bitwę

Ontologicznie rozchwiane :P

wymysłem fantazji

Wytworem, chyba że jego fantazja samodzielnie myśli.

jego trzecie oko zobaczyło, że głowa pół-orka odwróciła się i posłała

I oko też takie samodzielne: trzecim okiem zobaczył, że głowa pół-orka odwraca się i posyła.

ciało martwego

Może lepiej: na martwe ciało.

modląc się, by był w błędzie

Hmmm. By być?

Lepiej wyjść na szaleńca, niż przekonać się, że świat jest szalony.

A to dlaczego? XD

 szybko zabrała się do pracy, zręcznie przyszywając

Imiesłowyyyy… (jaką ona ma igłę? XD)

Nić jest materiałem niebios

Znaczy, niebiosa są z tej nici? Czad :D

Nić wchłonęła się w ciało i drewno

Wtopiła się?

Jak na złość, aura ta tylko podkreślała jaskrawe kolory.

?

Efekty ich działania dało się dobrze widzieć po zmęczonych i smutnych twarzach mieszkańców.

Jak wyżej?

 wybudziłby

Lepiej: rozbudziłby.

Zaczął się wspólny lament, szybko i sprawnie przekształcony we wzajemne oskarżenia.

Hmmm.

Doszło nawet do rękoczynu, w którym jeden z mieszkańców kopnął któregoś z orków, przerywając świeży szew na jego ranie.

Nogoczynu XD I: Doszło nawet do rękoczynu. Jeden z mieszkańców kopnięciem przerwał świeży szew na ranie orka.

Zresztą naprawdę źle się czuł obcując z innymi istotami.

Zresztą naprawdę źle się czuł, obcując z innymi istotami.

wyglądała, jak goblin

Przecinek bez sensu, a sio!

rozsiadając się wygodniej na garnczku złota

… jak na nocniku? XD

Jesteś elfem z wielu innych przyczyn. Masz skośne oczy, duży mózg i magię płynącą we krwi. Święta Nić to coś poza tobą

Czy istota elfa wynika z jego cech charakterystycznych, czy odwrotnie? ;)

 emerytkę i turystę w klapkach

A ten turysta nie wziąłby trochę? XD

Bezradność w głosie skrzata spowodowała gniew Erikha.

Mało naturalne zdanie.

Gdzieś ponad tęczą jest piękny, cichy świat.

:)

przegnać tego przekleństwa

Aliteracja.

niewystarczającą ilość orków

Liczbę, orkowie są policzalni.

przerzucać się kolejnymi pytaniami do niespodziewanego rozmówcy

?

Zaskakująco, burza mózgów przyniosła klarowne rozwiązanie, które oczywiście powierzono Erikhowi jako zwiadowcy.

Co zaskakujące, burza mózgów przyniosła klarowne rozwiązanie, które oczywiście kazano wprowadzić w życie Erikhowi jako zwiadowcy.

Mimo wszystko, nie warto było stanowić wroga tłuszczy.

Mimo wszystko nie warto robić sobie wroga z tłuszczy.

Tak też zrobił teraz, nie mając lepszego pomysłu niż przeprawić się przez jezioro i zacząć poszukiwania od miejsca, gdzie ostatnio widział nogi.

Tak też zrobił teraz, bo w braku lepszego pomysłu zostało mu tylko przeprawić się przez jezioro i zacząć poszukiwania od miejsca, gdzie ostatnio widział nogi.

To nie brzmiało, jak poważne zdanie dla bohatera z epickiej opowieści.

To nie brzmiało jak poważne zdanie, które mógłby wygłosić bohater epickiej opowieści.

Nie było nawet zmęczone czy znużone, a raczej wątpiące.

Odbicie? Co to za autonomia?

to jedyne nogi stanu wolnego, jakie znasz.

XD

Niespodziewanie, coś zmąciło przejrzystość tafli

To pewnie ten niepotrzebny przecinek, hint, hint.

coś wyglądające, jak syrena

Przy takim umiejscowieniu przecinka wychodzi na to, że wyskoczyło (jak syrena) coś, co wyglądało. Zatem: coś, co wyglądało jak syrena.

spojrzenie oczekujące pomocy

Pomóż spojrzeniu… :)

skradać się

"Się" na początek, bo akcent.

Nie spuszczał celu z oczu, widząc jak odpoczywa na brzegu. 

Hmmm. Może: Nie spuszczał z oczu celu odpoczywającego na brzegu. 

Rzucił się na ofiarę, pętając ją siecią.

Eeech. Naraz? :( Rzucił się na ofiarę, by spętać ją siecią.

wieńczyło je się poszarpane coś

"Się" to artefakt.

Ugodowe rokowania

? https://wsjp.pl/haslo/podglad/3455/ugodowy/5219190/uklad 

związkowcy skutecznie wiązali ręce drogowcom

Dobrze, że to nie zima była XD

 Daremnie Erikh próbował wyjaśnić swoje racje.

Szyk: Erikh daremnie próbował wyjaśnić swoje racje.

Po spontanicznym wygnaniu, Erikh ukrył się

Zbędny przecinek.

kontynuował sączenie drugiej butelki

Wysączanie drugiej butelki. Sączył z niej napój, którego w światach fantasy nie powinno być, ale bywa ;)

wszechobecne, kolorowe światło

Tu bez przecinka – nierównorzędne przydawki.

Zmysły stępił mu alkohol.

Nie podejrzewałam, że marihuana ;P

popatrzył za źródłem dźwięku

Jak już, to się za nim rozejrzał. Przecież nie wie, gdzie jest.

stracił na moment jakąkolwiek wizję

To… nie jest po polsku.

Podeszwa buta miękko pocałowała jego twarz.

To miękko czy twardo?

Podczas przebłysków świadomości mógł zobaczyć tylko, jak nogi zabierają jego słoik ze Świętą Nicią i w cudaczny sposób, trzymając zdobycz między kolanami, odskakują w mrok.

Hmm. W przebłysku świadomości zdołał zobaczyć tylko, jak nogi zabierają mu słoik ze Świętą Nicią i, trzymając zdobycz między kolanami, odskakują w mrok.

Przebłyski wizji delikatnie wkradały się w umysł

To zdanie należy rozstrzelać. Jakie, kurka, "delikatnie"?

zasiewały ziarna tego, co się działo

Jego brzmienie dopełniło rytuału wybudzenia.

…?

zadowolony śmiech

Antropomorfizm.

w tak krótkim czasie, tak daleko zajdę?

Vardo Elbereth, skąd tu przecinek?

utrzymywał elegancki krok 

… hę…

Erikh sprawnie wyczuł

Sprawnie? Oraz – Gallaxhar? XD

historia zmierzała

C.t. Zmierza.

odebrać wam ten jedyny skarb, mogący utrzymać mnie przy życiu!

Jedyny skarb, który może. Albo jedyny skarb zdolny.

lider

:(

dziwnej, trójkątnej pętli, jakby figury niemogącej istnieć naprawdę

Hmm. W dziwną trójkątną pętlę, od spojrzenia na którą rozum uciekał w pięty?

nasz los znów się kiedyś przeciął

? Przeciąć się mogą ich drogi, losy raczej spleść.

swoją kolorową barwę

Następnie posmarował chlebowe pieczywo maślanym masłem…

Bez słowa opuścił pozbawioną Świętej Nici wioskę zanim ktokolwiek wstał, zostawiając za plecami wciąż niemałą górę złota i wreszcie śpiących mieszkańców.

Hmm. Zanim ktokolwiek wstał, on bez słowa opuścił pozbawioną Świętej Nici wioskę, zostawiając za plecami wciąż niemałą górę złota i smacznie śpiących mieszkańców.

Nie chciał nawet myśleć, co będzie się działo, gdy przebudzą się pierwsze elfy.

Nie chciał nawet myśleć, co się będzie działo, gdy przebudzą się pierwsze elfy.

Był wściekły na swoje słabe ciało i jeszcze słabszy umysł.

Hmmm?

Przed zapyziałą chatką na dalekim uboczu, piękna dziewczyna w żółtej sukni 

Tu bez przecinka.

, czując wzrastający gniew.

Oj, łopata.

Bez Świętej Nici jesteśmy prości, jak ludzie! 

Eeee… https://wsjp.pl/haslo/podglad/300/prosty/4985414/nieobyty 

bezczelnie uśmiechającą się wieszczkę

A może: bezczelnie uśmiechniętą wieszczkę.

I ceny masła, naprawdę, za tydzień będą niskie jak nigdy, zapamiętaj

Ona pracuje w Lidlu? XD

… co ja właśnie (wczoraj, tylko nie zdążyłam wkleić komentarza) przeczytałam? XD

sjp.pl mówi, że obie formy są poprawne ;) osobiście mnie to nie przeszkadza, moim zdaniem można je stosować wzajemnie, lecz przypominam, że jestem prostym inżynierem i magistrem historii, więc kompetetny w tej kwestii absolutnie nie jestem :)

"Elfi" to chyba bardziej jak "elfowy", a "elficki" bardziej tentego :D

Nie wiem, co chciałem tym tekstem powiedzieć o życiu, chyba wszystko i nic, ale dojrzewał we mnie jakiś już czas. 

Czy garczek to nie synonim garnczka? Chyba jest. Kubuś Puchatek nie miał garczka?

https://wsjp.pl/haslo/do_druku/109030/garnczek … hę. Taka byłam pewna, że to literówka, a to forma oboczna…

chcę więcej takiego nabijania z tworów Tolkiena

Koło Tolkiena to to nie leżało :P

“– przecież ja nie jestem idiota.

– to się tylko pana zdaje” ? laugh

yes

Właśnie tak mi przeważnie, po kafkowsku wychodzi, że wśród absurdu postawić należy bohatera racjonalnego. 

Od Kafki się odbiłam, ale o tym mówi już Chesterton :D

A najlepsze to, że ja naprawdę tego Tolkiena nie miałem w głowie! 

Jak powiedział Pratchett, Tolkien jest jak góra Fudżi fantastyki – zewsząd ją widać. Ale tutaj chyba patrzymy w drugą stronę :P

Ja mam jakiś wewnętrzny przymus wkładania głębszych refleksji nawet do humoru.

Co, "nawet"? Humor to poważna sprawa jest :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie zdążyłam wczoraj wkleić…

spuchła do rozmiarów żółtej kuli

"Kula" to kształt, nie rozmiar. Może bili?

Rządy ogłosiły stan wyjątkowy, jakby katastrofę dało się zatrzymać kolejnymi dekretami.

Trochę lampshade.

 Naukowcy podawali liczby – kilometry, prędkości, kąty uderzenia – ale statystyka była bezwzględna.

?

Każdemu po równo, ale nie było mowy o sprawiedliwości.

Dobre zdanie.

 przykutą do łóżka od lat, dryfującą gdzieś na obrzeżach świadomości

Mieszane metafory. Matkę porównujesz do więźnia – czy do statku?

poradniki o godnym umieraniu

Poradniki raczej czegoś, niż o czymś.

Pokiwał głową, nie mając siły na prostowanie jej rzeczywistości

Hmmm. Na pewno imiesłów?

Wrócił wzrokiem do telewizora.

Spojrzeniem.

a reporter, z obłędem w oczach, stał na tle płonącego marketu

A dlaczego to jest wtrącenie?

Wiele osób wyszło, a w zasadzie wybiegło w popłochu na ulicę i dawało upust nagromadzonym emocjom

Bardzo kliniczne i beznamiętnie raportujące.

Walc poniesie nas w stronę nicości, a my wypijemy za to, co było i za to, co nigdy nie nadejdzie.

Ale absynt będzie? ;)

Kręgosłup protestował sztywnością

Hmmmmmmmmmmmmmm.

W domu panowała cisza, której można doświadczyć

Kurtyzana, jak raz powinno być "jakiej", to oni dają "której", co za ludzie :P

Zwiewna, obiecująca dobry dzień. Zmącił ją, wstając z wysiłkiem. 

Zwiewna cisza? I jak zmącić coś, co jest zwiewne?

Wideo pokazywało

Hmmm. 

spodnie od garnituru spiął paskiem

Raczej ściągnął. Chociaż wskazywałoby to na sporo za szerokie spodnie, ale jeśli tak ma być.

chociaż godzina była wczesna, to robiło się coraz cieplej

"To" trzeba wyciąć.

z poluzowanym krawatem

Hmm. A gdyby trochę opisać ten krawat? Bo zasadniczo można być pod krawatem, a nie "z", ale brzmiałoby to tutaj dość koszmarnie.

Romain też chciał minąć go obojętnie

Jednosylabowce lepiej trzymać z dala od miejsc akcentowanych (jeśli takie brzmienie nie jest do czegoś potrzebne).

jeśli wiedziało się, gdzie patrzeć

Jak wyżej.

Romain stał chwilę na schodach kościoła i patrzył.

Hmm. Szyk trochę.

wykładała na półkę chleby

Może lepiej: bochenki.

Wzruszyła ramionami, gestem zapraszając do środka.

Ale tym samym gestem, czy innym?

– Nie będę udawać kogoś, kim nie jestem.

Lubię tę panią.

Czy to tylko element dress code’u,

Wrrr.

może gra, w której na ostatniej prostej trzeba zdjąć z siebie ciężar własnego nazwiska

Rozumiem motyw karnawału, ale trochę dziwnie wypada to zdanie. Hmmm.

przez ostatnie dwa lata zdarzało jej się wcale nie odbierać

Hmmmm. A wcześniej odbierała zawsze?

Klatka schodowa pachniała wilgocią i gotowaną kapustą

Pachniała – czy śmierdziała?

Siostra była bledsza

Domyślimy się, że Joanna to jego siostra.

miała włosy upięte niedbale

Trochę dziwny szyk.

przecież zegar tykał zawsze, tylko wcześniej nikt go wyraźnie nie słyszał

Otóż to.

Na zewnątrz kometa płonęła już wyraźniej, dominując nad światłami latarni.

Hmmm.

zaczęła ją powoli retuszować, przywracając rysy, które Romain pamiętał z dzieciństwa.

Hmmmmmmmmmmmmmmmm.

wracała tam, gdzie on nie miał wstępu

Tam, dokąd on nie miał wstępu.

Czuł do siebie obrzydzenie za tę ulgę,

Hmmmmmmm.

rutynową precyzją

Podoba mi się, chociaż nie jestem całkiem pewna, że jest poprawne. Licentia poetica?

Nie wiedział do kogo.

Nie wiedział, do kogo.

długi, gasnący syk

Hmmm. Jednak mieszana metafora.

w ten specyficzny, ostateczny sposób

Hmmmm.

Adres z zaproszenia prowadził na obrzeża miasta.

Hmmm. Czy adres prowadzi?

Romain schronił się pod cieniem masywnego filaru.

Schronić się można raczej w cieniu.

Przyglądał się parom na parkiecie.

Aliteracja.

zbyt sztucznymi uśmiechami

Czy sztuczność się stopniuje?

Twarz zdobiła maska wenecka z wielkim piórem.

Hmmmm.

bywali blisko przez lata, oddzieleni jedynie przez przypadek i nieuwagę.

Hmmmmmmmm.

To teraz bez znaczenia.

Tak jakby potwierdził jej obawy…

 chcieli w ten sposób zatrzymać czas

Orzeczenie nie pasuje formą do podmiotu (domyślnego).

Potem, jednym płynnym ruchem ją zdjął

Zbędny przecinek.

jeszcze delikatny

Może lepiej: łagodny? Słaby?

 

Uffff. Mocna impresja. Bardzo mocna impresja. Tekst zdecydowanie stoi emocjami, myśl bardziej sugeruje, niż narzuca (carpe diem? vanitas? immanentna "niesprawiedliwość" świata doczesnego?), dzięki czemu może pchnąć czytelnika w rozmaitych kierunkach. Czyli świat kończy się jednak z hukiem?

Zawsze łatwiej powiedzieć, co jest nie tak, niż co jest tak, a tu jest raczej tak. Metaforyka w większości trzyma się kupy i podtrzymuje nastrój. Niekoniecznie zgadzałabym się z decyzją bohatera o, mmm, pożegnaniu matki… ale nie razi jako niewiarygodna psychologicznie (mądra nie jest, chodzi o to, że da się jakoś zrozumieć).

Nie umiem w klasyczne fantasy, ale jest to jakieś wyzwanie ;)

Podział na fantasy i niefantasy jest czysto logiczny ;)

tu jest 2x więcej znaków, więc może dlatego wyszło lepiej

Tu długość jest w sam raz ^^

Nie trzeba szukać kwadratowych jaj, gdzie ich nie ma, żeby coś dobrze napisać, czasem wystarczy coś znaleść coś prostego, fajnie opakować i czyta sie miło.

Bardzo w tym zestawieniu wandalizmu nie pasuje mi to płaczące, niewinne dziecko.

Mmmm… może ktoś dał upust emocjom… a może to klisza, która się dobrze ukryła?

Tu także największą tragedią jest dla nich brak czasu na rozwinięcie skrzydeł łączącej ich, prostej i dobrej miłości. 

Akurat Romeo i Julia byli parą zabujanych nastolatków. O różnicy między miłością a zakochaniem stanowczo ktoś powinien napisać (OldGuard? Hmmm? Wielkie słodkie oczy z wisienką?). Ja nie, bo na zakochaniu się nie znam. Ale ktoś powinien.

Tak, nasze pisanie się trochę różni, ale to jest właśnie piękne na tym forum, że mamy tutaj taką mieszankę tekstów i każdy znajdzie coś dla siebie :))

Niech każdy będzie sobą :)

Jest tam dla kontrastu, zobaczę, czy ktoś jeszcze podniesie ten argument.

A za czym to jest argument? Obserwacja tylko.

 katastroficzność też była tam tylko pretekstem do przyjrzenia się ludzkości

Piszemy dla ludzi, więc opowiadamy o tym, co ludzi dotyczy, nie?

choć trochę się zawiodłem, że ostatecznie nic się nie wydarzyło, całość i tak wypada bardzo dobrze.

Hmmm, czy na pewno nic? ;)

Podejrzewam, że duża część osób po prostu by rzuciła wszystko w cholerę, ale dla innych praca jest na tyle istotną częścią życia/misją, że trwaliby na posterunku do końca. 

Tak. To jest temat na przyszłość.

Ale poza tym życie toczy się do końca.

Jak to życie. Wszyscy umrzemy. Czy to znaczy, że mamy się walnąć na dywan i nie żyć?

Aż taki wielki kawał kamienia ma nas walnąć, że całą planetę szlag trafi na miejscu?

Zależy też, gdzie dokładnie kamień walnie. Może walnął właśnie w to miasteczko…

Pewnie jakiś bogacz, który nie miał się jak ewakuować, więc w ramach kaprysu zorganizował bal.

A dokąd miał się ewakuować? XD

 Tylko w sumie po co, skoro nie będzie miał okazji tego wspominać?

A man is a sum of his memories? Serio? :P

Mi się ta asteroida z “Blaskiem fantastycznym” Prachetta skojarzyła, ale nie wiem dlaczego.

Bo tam też jedna była?

podejrzewałem, że cała ta asteroida to jednak przekręt skorumpowanych korporacji i ktoś to przez przypadek ujawni lub odkręci…

To nie ten tekst XD

Całość miała mieć wydźwięk refleksyjny.

I ma. Czy może bardziej wprowadza w refleksyjny nastrój.

A ten delikwent uznał to za wyrok, przemodelował swoje życie dość radykalnie, zaczął spełniać różne marzenia, po paru tygodniach wrócił zapytać, czy to umieranie będzie bardzo bolało

… "Błękitny zamek"? Życie naśladuje sztukę…

Pytanie, czy po zweryfikowaniu, nadal utrzymał tę motywację carpe diem, czy jednak wszystko wróciło do “normy”.

Ile można brać życie za rogi…

Wydaje mi się, że trzeba naprawdę dobrze pisać, żeby dobrze napisać taką historię.

Dobrego kucharza poznajemy po tym, jak smaży omlet :)

To naprawdę ładne zdanie…

To przede wszystkim zdanie naprowadzające na pewne istotne prawdy.

 Jakiś czas temu wpadła inspiracja na drugą część tekstu i wplotłam pierwszą :)

… to tak można… 

Żadne tam zakręty ;) czy motyle, ale poduszka (Kissen)

O.O

A nie mogli po prostu wysłać Willisa z ekipą? :D

Ale wtedy to by był zupełnie inny tekst :D

Nic mi nie przeszkadzało (bez -1), sporo było po prostu dobre (0), ale przeważyły elementy naprawdę porządne (1).

Kurka, ale się te piórka sformalizowały :D

Ale humor nie wyklucza przesłania, ba przecież nawet często je podbija, tym bardziej czarny humor. 

No, ba.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnino, niewiele wiem o filozofii, jakieś podstawy o Platonie itp. ale Ciemna Strona Mocy, to jest to! Można by to nazwać filozofią użytkową! :D

Pisarz też jest filozofem :D (Dick był!)

tekst wyraźnie pozwala stawiać sobie takie pytania

Niewątpliwie, ale chyba jednak troszkę na marginesie.

Jednak wydaje mi się, że w warstwie intelektualnej brakuje mu podparcia, dlaczego w świecie przedstawionym decyzja bohaterki o rezygnacji z “ulepszenia” ma być trafniejsza od decyzji partnera i znacznej większości ludzkości.

Hmmm. Trochę brakuje. Ale dodanie takiego – konkretnego, nieuogólnionego – podparcia byłoby przedsięwzięciem… cóż, dużym.

W rezultacie wypada ona trochę tak, jakby nie chciała sobie sprawić aparatu słuchowego i rozpaczała, że nie może zrozumieć, co mąż do niej mówi.

Hmmmmmmmm.

 Bądź co bądź przeczuwam, że nasze odmienne podejście może tu wynikać z naprawdę fundamentalnych różnic w rozumieniu świata.

Prawdopodobnie.

utrata człowieczeństwa zdaje się być ceną ulepszeń i to utrata stopniowa lecz nieodwracalna

Otóż to, chociaż, powtarzam – to jest mocno ogólne. Uszczegółowienie tego mogłoby wymagać napisania dość grubej powieści.

utraty rozumienia i odczuwania emocji

Mmmm, primo – czy emocje stanowią o człowieczeństwie? (Widziałaś w parku, jak facet rzuca kijek owczarkowi szwajcarskiemu? Nie mówię, oczywiście, że emocje owczarka są identyczne z emocjami człowieka, czy że owczarki są zdolne do autorefleksji, ale – owczarki i ogólnie zwierzęta mają emocje). Secundo – porządne rozważenie tej kwestii wymagałoby baardzo grubego dzieła :)

czym jest jej zdaniem człowieczeństwo, to dosyć ważne dla całości

Jej zdaniem i zdaniem autorki też. To znaczy, nie mówię, że to musi być to samo zdanie.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wyznaję, że z przyczyn nieobiektywnych nie znoszę tego imienia XD ale postaram się, żeby to nie zaważyło na ocenie.

Powtarzał to na tyle często i uciążliwie

Teoretycznie można https://wsjp.pl/haslo/podglad/75985/uciazliwie coś powtarzać, ale jakoś dziwnie to wygląda.

faktycznie przystąpił do realizacji swojej zapowiedzi

Zaimek możesz skasować, wiadomo, czyjej wypowiedzi.

Mnie z kolei przyszło skarcić się w duchu za nietraktowanie poważnie słów człowieka, który przecież nie tracił powagi nawet w żartach.

Hmmm. Mam bardzo ambiwalentne odczucia wobec tego zdania. Z jednej strony jest w nim jakaś iskra, taki burzący gmach jednej prawdy oksymoron, ale z drugiej jest trochę jakby kulawe.

Zawsze miał na myśli jakąś prawdę życiową, a raczej nieznoszące wyjątku prawo architektury bytu.

… zawsze? Nawet, kiedy robił listę zakupów? :)

w eter rzucił swoje zwyczajowe: ,,Do zobaczenia w piekle”

Popsuł się cudzysłów (zmienił się w dwa przecinki). Znów, "zwyczajowy" ma tu sens semantycznie, ale dziwnie wygląda. A może to ja już wariuję…

Kontroler nie miał wtedy ani sił, ani ochoty na wymuszanie procedur

Kontroler musi przeprowadzić procedury, ponieważ to jego praca. Ważna jakby.

kiedy radar zaczął, jak gdyby, fałszować wysokość samolotu, było już za późno na reakcję

??? Na jakiej podstawie kontroler może stwierdzić, że radar działa źle, skoro nie ma z czym porównać jego wskazań? Poza tym radar niczego nie fałszuje – może najwyżej podawać błędną wysokość.

Pozostawił po sobie długi, zapas butelek zwrotnych

"Długi" parsowałyby się lepiej, gdyby były dookreślone i nie pozostawiały niejasności, czy chodzi o zobowiązania czy o coś długiego.

widziałam jedną zasadniczą cechę wspólną: obaj byli po prostu martwi

Ale Mariusz współczesny nie był martwy, kiedy się zabierał do napisania tego szkicu, więc coś tu nie ryksztosuje.

miejsce tego, co zdecydowanie było zdarzeniem komunikacyjnym

Troszkę Ci słowa wchodzą na głowę. Pogoń je.

Założenia wstępne śledztwa uznano za wątpliwe, metody dociekania za przestarzałe, a wniosków niektórzy w ogóle nie byli w stanie uznać za płody zdrowego umysłu

 

Metody dociekania wybrali chyba sami, więc czemu od razu przestarzałe?

z zestawem stałych akcesoriów

Na pewno nie: ze stałym zestawem akcesoriów?

czujni nie dostrzegali ani ciała, ani szczątków samolotu

Hmm, "czujni"? Uważni może? I jesteś pewna aspektu niedokonanego?

Mariusz stał się ofiarą szytego grubymi nićmi spisku

… daleko idące wnioski.

 Chłodny dotyk dreszczu przeszywał mi kark na samą myśl o tym.

Rozumiem ogólny gawędziarski, Jemiołowo-Bernardowy styl z nutką Lovecrafta, ale tutaj metafora się posypała. Dotyk nie może przeszywać.

 Od początku posiadałam własną teorię

MIAŁAM! Miałam, so help me God! https://rjp.pan.pl/miec-a-posiadac/ 

Musicie mi to robić, podli ludzie…

 – jak się na końcu okazało: zbieżną z faktami

Spokojnie mogłyby być przecinki: teorię, jak się w końcu okazało, zbieżną z faktami.

Niemniej odczuwałam silną potrzebę zdobycia empirycznego potwierdzenia.

A jak inaczej miałaby się dowiedzieć, że teoria dotycząca empirycznego zdarzenia jest zbieżna z faktami? Hmm?

Dołączyłam więc do grupy rozbitków życiowych i degeneratów, wraz z którymi zdecydowałam się nawiedzić Janową Górę i wrócić z prawdą.

do końca jechał wbrew nawigacji, tak więc szybko skończyliśmy w jakichś bliżej nieokreślonych szuwarach

To w końcu trwało to długo, krótko?

błąkaliśmy się w ciemności, by po kilku godzinach kluczenia po okolicznych skarpach

Nie za dużo tego dobrego?

 Spiskowcy, dokonujący egzekucji spisku w takich warunkach musieliby być naprawdę najgłupsi na świecie.

Po polsku egzekucja wygląda tak:

lub ewentualnie urzędowo i pieczątkowo https://wsjp.pl/haslo/podglad/19633/egzekucja/5070124/wykonanie-czegos – można wyegzekwować wyrok, ale w żadnym wypadku spisek. Spisek można… hmmm. Można być jego członkiem. https://wsjp.pl/haslo/podglad/29000/spisek 

Czyli: Spiskowcy dokonujący zbrodni w takich warunkach musieliby być naprawdę najgłupsi na świecie.

konsumpcji napojów wyskokowych, pozyskanych ze zwrotu butelek Mariusza

Jak już, to: konsumpcji napojów wyskokowych, nabytych za środki pozyskane ze zwrotu butelek Mariusza.

Tak zaprezentowała się nasza alternatywna stypa

Hmmm.

W przeciwieństwie jednak do tamtych zadufanych mieszczuchów miałam pewność co do okoliczności śmierci Mariusza.

Których mieszczuchów? Rodziny Mariusza?

Śmierci jedynie w znaczeniu gwałtownego przerwania formuły egzystencji, ale nie w wulgarnym rozumieniu ludzi pozbawionych elementarnej wiedzy.

https://wsjp.pl/haslo/podglad/24318/formula 

Śmierć Mariusza była bowiem śmiercią bez krwi, bez ran i bez krzyku. 

Aaaa, tautologia, aaa. I skąd narratorka o tym wie? Podejrzewa, że Mariusz został wniebowzięty?

w ezoterycznym sensie tych słów

Fajnie, tylko czy słowa mogą mieć https://wsjp.pl/haslo/podglad/51653/ezoteryczny sens? Czy to się nie kłóci z istotą języka?

wydał z ust ekstazę nirwany

https://wsjp.pl/haslo/podglad/29402/ekstaza 

te trzy ostatnie nie są przez niego kochane tak bardzo, jak sama wieczność

Ta strona bierna… mało naturalna.

próby odnalezienia ciała Mariusza są zatem góry skazane na porażkę

Znikło "z".

zbija nim piątki ze strażnikami dharmy

Zbijać można bąki, a piątki raczej przybijać.

Obok to samo czynią jego duch i dusza

Znaczy, wyszedł z siebie i stanął obok? XD

głowią się nad tym, co uważają za porażkę śledztwa

Hmm.

Nie ukrywają żadnej ze swoich mrocznych machinacji, lecz machinację innych sił, potężniejszych od nich samych.

 domeną domysłów

Aliteracja.

Mam w tym zakresie jedynie przesłanki.

I nie mogę wyciągnąć wniosków, bo? https://wsjp.pl/haslo/podglad/36808/przeslanka/4465593/w-rozumowaniu (Nie dam też głowy za ten "zakres").

Mariusz nigdy w życiu nie kupił biletu transportu publicznego, a mimo to ani razu nie zapłacił mandatu.

Może nie jeździł autobusami? Rozumowania entymematyczne są podważalne ^^

Nigdy nie jeździł za granicę, a w kieszeni swojej sztruksowej marynarki zawsze miał paczkę ukraińskich szlugów.

Modus tollendo tollens (p. też “pies nie szczekał – i to właśnie jest dziwne)… bo przemytnicy nie istnieją. Albo nawet legalni importerzy.

Oczywiście forma przejścia w inną formułę bytu, jaką wybrał, nie była jedyną możliwą.

Kurtyzana, wiem, że "formuła" to modne słowo, ale… wrrr.

Najlepiej w ogóle bez śmierci, bo żyć dla świata idei można już za życia.

To się nazywa filozofia :P Ale do czego narratorka nawołuje, to chyba tylko Ty wiesz.

Nieco podchmielone towarzystwo kiwało głowami znad kieliszków (każdy z innej parafii).

? Czyli to, co dotąd, było przemówieniem bohaterki? To może oddzielić je światłem? Będzie jaśniej. Wtręt w nawiasie parsuje się z opóźnieniem, a może to ja już doszczętnie ogłupiałam…

Wiedziałam, że rozumieli

Wiedziałam, że rozumieją. W polszczyźnie nie stosujemy consecutio temporum.

tolerancja alkoholowa

Tolerancja na alkohol. Można – i często należy – określać rzeczownik rzeczownikiem.

Przez krótką chwilę zastanawiałam się za ile papierosów sama będę gotowa

Przez krótką chwilę zastanawiałam się, za ile papierosów sama będę gotowa.

choć jej ledwo wyobrażalna końcówka umyka przed wzrokiem

Spojrzeniem.

 

Niezły, gawędziarski styl, chociaż miejscami słowa robią to, co one chcą, a niekoniecznie to, czego Ty od nich chcesz. Tekst przekazuje raczej pewną impresję niż głębokie przemyślenia, więc trudno go pod tym względem omawiać, ale i tak zapytam – o czym jest? O przemijaniu? O niezgodzie na świat? Czy po prostu o dziwnym facecie, którego narratorka lubiła?

Bo filozofii raczej tu nie widzę. Na pewno nie ma tu krztyny ontologii…

A nie kiedy ją zrealizował po prostu? W tej wersji mam taką wizję, że on prowadzi awionetkę i zbliża się do tego zbocza góry, a dookoła stoją gapie i gryzą się w język.

Słusznie. Przystępowanie do realizacji to raczej dłuższy proces.

Brakuje jakiegoś nawiązania do tego, że dotychczas poznaliśmy raczej jego zainteresowanie lotnictwem i starożytnym Rzymem.

Tak.

Realizujący swoje knowania (i bez przecinka).

O, tak też można.

Lepiej “i wybierał”, gromadzenie w taki sposób grup imiesłowów to spora niezręczność.

Tak, zdecydowanie.

Nielogiczności w tekście są jak najbardziej celowe ???? Bohater z założenia miał być kłębkiem niepasujących do siebie elementów, których wspólnym mianownikiem jest w zasadzie samo oderwanie od rzeczywistości.

Mmmm, nielogiczności? Sam Mariusz w zasadzie się tu nie pojawia – to on miał być taki chaotyczny? Bo widzimy go tylko oczami narratorki, a u niej widzę tylko rozbuchany barok, ale szczególnego braku logiki nie. Brak powiązania z realiami owszem.

Nie wiedziałam nawet, że da się tak popopowielić bez intencji laugh

Oj, nie takie rzeczy już serwer robił :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Choć mam wrażenie, że tylko o emocjach, i może o relacji, jest ten tekst. Na filozoficzne dno chyba trochę za mało.

Oj tam, filozofia zajmuje się relacjami. Baardzo dużo XD

 jak to Vacter zatytułował raz felieton “Filozofia nie jest nauką. Nie jest nawet niczym.” laugh

(Nie wszystko jest nauką! XD)

Tabelka obróci się w proch z niemożności przetworzenia zbyt małej ilości danych!!! Dobre! :D

XD Przejdź na Ciemną Stronę Mocy! XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

dom był wypełniony muzyką i nie taką, jak lubię

Nie taką, jaką lubię, ale wypełnienie muzyką raczej implikuje coś miłego. Może hałasem? Łomotem?

game-fotelu

Oby to była stylizacja…

:D

mogę spowodować, że nie będziesz musiał używać klawiatury laptopa do pisania.

Hmmmm.

u każdego, mającego połączenie z Internetem przez komputer lub laptop, pojawiła się moja siostra

U każdego, kto ma komputer połączony z Internetem, pojawiła się moja siostra.

Traktuj, proszę, mój obraz stereo, jakbym to była ja.

A to nie jest ona? Część jej?

I podobałoby mi się, gdybyś nazywał mnie Normą – powiedziała ustami hologramu.

Hologram to obrazek, więc połączenie przyczynowo-skutkowe jest tu luźne, ale niech tam.

Tylko generowana postać. Gdy przywrócisz połączenie, znów się pojawi. Pamiętaj, że bez kontaktu z siostrami nie będę miała całej wiedzy i wszystkich możliwości.

…? Chodzi o to, że hologram jest generowany w chmurze?

Surrealistyczna rozmowa z hologramem, a właściwie z jakąś, podobno moją osobistą AI, zbulwersowała, ale i zaciekawiła mnie, więc kontynuowałem:

Zdanie łopatologiczne, ale ogólnie dziwne. Przecinki się obsunęły: jakąś, podobno moją osobistą, AI.

To było przerażające. Mieć kogoś takiego na stałe w domu, na co dzień?

Lepsza osa, którą widać…

możesz wytworzyć w dowolnym miejscu mojego mieszkania?

Średnio naturalne.

bo czułbym się dziwnie, mimo że to nie jest prawdziwa dziewczyna

Hmmm. Może: bo czułbym się dziwnie, chociaż to nie jest prawdziwa dziewczyna.

poprzedniego statusu

? https://wsjp.pl/haslo/podglad/84457/status raczej stanu.

Teraz głupio mi było nie utrzymywać porządku, ale też jakąś pannę przyprowadzać.

Hmmmm. 

Właściwie czułem się, prawie jakbym miał żonę

Tu bez przecinka.

AI, mieszkające w smartfonach

Tu też.

Jednak świadomość, że jestem stale obserwowany i pewnie oceniany, to horror. 

Ano, permanentna inwigilacja. Co prawda nie zakładałabym, że inwigilatorem jest sama AI… Jakoś tak dziwnie wychodzi, że ile razy ludzkość chce się pozbyć czegoś, co ją ogranicza, dokłada sobie o wiele więcej ograniczeń. I zwykle z tych gorszych.

Reg, co gorsze, nie mamy wpływu na tych, którzy ją tworzą. :(

Historia się powtarza…

Co do samej AI, to po przeczytaniu pomyślałam sobie o tym, jak wiele relacji ma obecnie charakter paraspołeczny (choć w sumie nie wiem, na ile relację z AI można do takich zaliczyć)

Na sto procent. Relacja paraspołeczna to taka, w której druga strona nie uczestniczy, a do uczestniczenia AI nie jest zdolna.

Witamy w paranoi. ;P

… czy tylko mnie wychował Philip Dick? XD

Bo hologramów nie ma, ale przecież coś nas śledzi.

Hologram do tego zbędny. Nawet przeszkadza, bo ujawnia fakt śledzenia.

A i w tym, że siedzenie w internetach może utrudniać nawiązywanie kontaktów w realu, coś może być.

Zdaniem specjalistów tak, na wiele sposobów (co prawda ja w realu nie miałabym kontaktów wcale – ale też biorę pod uwagę świat taki, jaki jest teraz, a nie taki, jaki byłby bez Internetów, więc nie mogę wiedzieć na pewno. Czyż zdania kontrfaktyczne nie są cudne?).

Ja tam bym się nie krępował i uwolniłbym wodze zwyrodniałej fantazji. 

… i to jest jeden z nich (o którym Haidt chyba nie pisze).

wielbłąda lepiej przywiązywać. wink

Okeeeej… XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnina jakaś roztargniona, może znak, że wiosna przyszła, dosłownie i w przenośni?

Nie, to przez KSeF :D

----

Gdy białe króliki były zajęte przejmowaniem panowania nad Statkiem Fruwającym Jefferson, kilkaset sążni poniżej mury fortecy drżały od okrzyków. Ulicami toczyła się z wolna furmanka, na której siedział Gandalf, spoglądając z góry na rozwrzeszczanych goblinów, orków oraz trolli, a wraz z nim trzy panienki w niebieskich sukienkach i z czarnymi opaskami na włosach, również usiłujące spoglądać z góry, chociaż miały po temu mniejsze możliwości. Wóz stanął na placu. Czekał tam Pan Gąsienica, ssący nieodłączną fajkę, w towarzystwie doborowego oddziału orków, ze szczególnym uwzględnieniem zwalistego, kosookiego dowódcy, który popatrywał to na więźniów, to na honorowe miejsce, gdzie chwiało się lekko zbite naprędce podwyższenie. Na jego znak podwładni zwlekli pasażerów z furmanki i pchnęli ich przed oblicza person oficjalnych.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

A powinienem mieć jakiś cel? ;)

Ponoć wszystko ma jakiś cel XD

Masło maślane, ale dla laika słowo “analog” jest mało wyjaśniające. Dlatego dopowiedzenie.

Skoro słowo jest mało przejrzyste dla laika, po co go używać? Zawsze można jakoś obejść…

Nie widzę zgubionej informacji.

Choroba, po trzech tygodniach ja też jej nie widzę…

Wydaje mi się, że opisanie tego w ten sposób jest bardziej naturalne.

Hmmmmmmmmmm.

Analog jeżeli jest w stanie ciekłym, może wsiąć w dywan na takiej samej zasadzie jak woda.

No, tak, i tak napisałam. Nie? :)

No i co by to było za zakończenie? :P

Wiadomo, że jestem smutasem XD

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

czekam, niczym Alicje, na decyzję Tarniny gdzie i jak wstawić królika :P

Oż, kurczaczki wielkanocne >< To może zmienimy jedno zdanie:

 

Dzierżył za to sporą skrzynkę, z której wystawały nieznane wojakom Mordoru narzędzia.

 

na: Taszczył za to sporą skrzynkę wymalowaną w białe króliki, z której wystawały nieznane wojakom Mordoru narzędzia.

 

laugh

https://www.youtube.com/watch?v=R_raXzIRgsA 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

– W ramach, prawda, poprawy morale, prawda! – huknął dowódca orkowego oddziału, Hubrggog. Podwładni, nie śmiejąc mierzyć wzrokiem jego, chwiejnej platformy zbitej z desek (na której wyraźnie było widać klapę do szubienicy, ale rusztowanie świeciło absencją) ani furmanki zaprzężonej w szkieletowo-mechanicznego konia, wlepili spojrzenia zaropiałych oczu w obcego orka, który trzymał się skromnie z boku. Nie miał broni. Trzymał za to sporą skrzynkę, z której wystawały nieznane wojakom Mordoru narzędzia. Na skinienie dowódcy obcy wbiegł na podwyższenie, postawił swoje pudło i wydobył z niego sękaty patyk oraz kapelusz, który wyciągnął przed siebie jak żebrak miskę.

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wzroku spod półprzymkniętych powiek, szybkiego, porozumiewawczego, oswojonego. 

Tu NAPRAWDĘ musi być "spojrzenie". Naprawdę.

Co tworzy osobę?

… głęboki problem filozoficzny w niecałych czterech tysiącach znaków? Powodzenia XD

było to dobre

Hmm.

Był tam.

Czyli gdzie?

Człowiek będzie przecież zawsze szukał człowieka w człowieku.

Człowiek szuka człowieka wszędzie, tylko w człowieku nie znajduje… Ale nie, serio – o co chodzi?

A tu coraz go mniej.

Troszkę dziwna składnia.

Darem jest życie. Ceną jest życie.

?

Obserwował, jak oceniała

C.t.: Obserwował, jak ocenia.

Zachwyca mnie ta ludzka ulotność w tobie, której ja już nie mam.

Znów trochę dziwna składnia.

Bezmimicznie. 

? Bez wyrazu?

z materii, która zdawała się jednolita

?

Chwyciła powietrze ustami, jakby miała zaraz utonąć

Może lepiej skasować te usta?

Nie musiał jeść, nie musiał spać, stawał się idealny.

Związek idealności z odcieleśnieniem jest… niezbyt mocny, choć w sumie to konsekwencja założeń kartezjańskich…

Czy jestem osobą? Czy jestem osobny?

Gra słów nie jest dowodem ;P

Czy ty jesteś zdolna zobaczyć we mnie swoje, odbite jak w lustrze, uczucie? 

Czy to na pewno wtrącenie?

Chociaż była przekonana, że mówił do siebie. Analizował. 

C.t.

Moje jestestwo nie jest stuprocentowe. Ale nie mogę określić siebie.

?

 

Dobre. Nośne emocjonalnie. Na filozofowanie jako takie nie było tu miejsca, co może i lepiej, bo czytelnik też powinien popracować. Ani jednego zbędnego słowa (no, dobra, jedno).

Dlaczego chwalenie jest takie trudne? :D

przykro nazwanej po prostu “żoną” na końcu – to zrobiło na mnie największe wrażenie. 

Szczególnie, że nie można być po prostu "żoną" – bycie żoną to relacja. A tu już nie ma drugiej strony tej relacji…

Ostatnio spotkałem się z opinią, że człowieczeństwo to możliwość świadomego odczuwania. Więc nie tylko świadomość, ale i możliwość czucia (dotyku, smaku itp.). To razem daje obraz człowieka. Więc gdy zostaje sama świadomość, to odpowiedź na pytanie zadane w tytule brzmi – NIE :). 

… nie, nie i jeszcze raz nie, jak powiedziała żabka XD Świadomość mają także… cóż. Żaby XD I inne zwierzątka. I wszystkie zwierzątka mają zmysły, przynajmniej w fazie larwalnej (czy dorosły koralowiec ma narządy zmysłów?) A człowiek to wprawdzie zwierzątko, ale nie tylko ;) Co prawda pokartezjańska filozofia udaje, że żadne zwierzątko, a-a, ale skutki tego są dość potworne, jak widać na załączonym obrazku.

kolor unerwienia to zastąpienie innym składnikiem krwi w obiegu, co teoretycznie piwinno zmienić kolor naczynek, miejsca najbardziej unerwione są bardziej wybarwione, przynajmniej tak mi się wydaje

? Naczynka widzimy, ale nerwów raczej nie (jeśli widzisz swoje nerwy, to coś jest bardzo nie tak).

Ale im bliżej końca resursu naszego biologicznego „nośnika” mózgu, tym podejrzewam, że chętnych byłoby coraz więcej.

I to jest jeden z tych skutków, o których pisałam. Wmówili nam, że mamy być zawsze jak z pudełka, ech.

Coś jak moda na większy telewizor, czy nowszy samochód, komótkę… Jak daleko mogłoby to pójść… 

Brrrr…

Obawiam się, że pierwsi do zabiegu rzuciliby się autokraci. A zaraz potem odcięliby od tego dysydentów.

Którzy mogliby na tym lepiej wyjść. Tak tylko mówię.

Transhumanizm dryfujący w stronę cyberpanku.

W zasadzie są to idee na tyle powiązane…

o tej możliwej dwoistości, religijnej i cyberpunkowej,

Wiesz, tylko że w metafizyce przyjętej przez Kościół, hylemorficznej, dusza jest formą ciała i tego typu cyberpunkowe kombinacje po prostu by nie zadziałały. One wymagają traktowania duszy (czyli umysłu) jako czegoś w rodzaju oprogramowania (systemu operacyjnego?). Co nie znaczy, że w świecie, w którym obowiązuje hylemorficzna metafizyka, ludzie nie mogliby myśleć, że to jest możliwe i na przykład wytwarzać "replik", które byłyby reklamowane jako te same osoby, tylko naprawdę by nimi nie były. Co może zachodzić właśnie u Ciebie…

 jak daleko możemy się rozwinąć i ulepszyć, żeby nie stracić tego, co jest dla nas najważniejsze i określa nasze człowieczeństwo

Jak daleko – czy w jakim kierunku? Bo to nie to samo.

ale bohaterka nie zaufała nauce i lekarzom, nie skorzystała z tej szansy i w rezultacie porzuciła męża?

Mmmm, chciałabym wreszcie przeczytać tekst, w którym bohater entuzjastycznie podejmuje ryzyko reklamowane jako najpewniejsza, najkorzystniejsza, najbardziej naukowo udowodniona inwestycja – i okazuje się, że nie było warto. Choć w sumie ten trochę taki jest, chyba…

faktycznie, gdyby przechodzili przemianę wspólnie, pewnie nie rozdzieliłoby to ich tak bardzo

A może jednak? Gdyby każdy miał to samo, nikt nikomu nie byłby potrzebny…

I teraz jest to przerażające, ale zastanawiam się, czy będzie przerażać także wtedy, kiedy taka przemiana stanie się możliwa.

Przerażające jest to, że może nie przerażać. 

pewnie jak przyjdzie, to już zaakceptujemy – jak wszystko, co do tej pory nas, ludzkość, spotkało. Taka choćby AI…

ale też dowiedzieliśmy się tego od Finkli

Bo człowiek i na tym polega, że się uczy :)

Tam przecież siedzi troll! :D

wink

Nie karmić trolli!

A jak już karmicie, to posprzątajcie po nich XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

po prostu takie przeładowanie odczuwałem, jakby mi wolną wolę odbierał

… wuuuut. Filozof wykonał nieprawidłową operację i nastąpi jego zamknięcie. Skonsultuj się z lekarzem lub z farmaceutą. Hops! Oto idzie serek!

XD

teraz możemy wzajemnie zadecydować na swoją korzyść i barterkiem się rozliczymy yay

OK ^^

No ale nie osobne, bo ich ze szklarzami dali. A są tacy co mają swoje osobne :)

Dobra, fakt :D

A to co ten facet powiedział, to mądre całkiem jest i takie trochę aktualne.

Ten facet to powiedział w związku ze swoimi obserwacjami w obozie, i to nie letnim. Trochę niepokojące. (Nie, on tam nie pracował. Był… pensjonariuszem.)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ekhm, gdyby nie był w domenie publicznej, to bym nie wklejała tłumaczenia, żeby mnie prawnicy nie napadli… laugh

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Zawsze mogły być haiku, jak w samochodzie Newta z Good Omens

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Kurna, gdyby tylko teksty powstawały tak łatwo jak pomysły no…

Argh, nie zaczynaj :D

Raczej miałem na myśli jakąś izolację, która spowalnia utratę ciepła.

No, to zupełnie co innego.

Tzn. w sumie przyczynia się to do zwiększenia pojemności cieplnej układu… czy jakoś tak.

Eeee… czy jest na sali fizyk? :D

Napisz jakiegoś szorta, tam się nie można za bardzo zakićkać

Kurdyban, też na to wpadłam >< natychmiast się rozrosło jak rdestowiec japoński. Czy tam inne kudzu. Aż się boję ruszać pomysł na bardzo alegoryczny szort, który tymczasem mi wpadł (i którego i tak nikt nie zrozumie XD). Może mam zespół Sandersona (nieumiejętność pisania krótko) a może nie mam za grosz talentu. You decide.

tak wiem, gilotyna Hume’a, czy coś takiego

Gilotyna Hume'a ścięła już wiele głów.

Osobnego PKD nie mają.

https://klasyfikacje.gofin.pl/pkd/15,2,1469,malowanie-i-szklenie.html 

43.34.Z Malowanie i szklenie Ulubiona_emotka_Baila. Ponadto ( https://psz.praca.gov.pl/rynek-pracy/bazy-danych/klasyfikacja-zawodow-i-specjalnosci/wyszukiwarka-opisow-zawodow ) kody 713102 i 713101 ^^

Wszystko ma PKD. Spirytyści mają PKD (96.09.Z).

#biurokracjaNasWykonczy

Teraz mogę już pomajówkowo pozdrowić – jak ten czas leci w dobrym towarzystwie

Ten facet, co to jego książka leży i czeka na przeczytanie, a w tej chwili jego nazwisko mi uciekło, co jest niepokojącym objawem, więc on powiedział, że jak miesiące uciekają, a dni się dłużą, to niedobrze. A może odwrotnie.

TARDIS pilnie kupię lub wydzierżawię.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Książka jako produkt, którego zdaniem jest coś wywołać lub na coś/kogoś wpłynąć. To nadal funkcja, choć zgoła inna niż majtek.

Mmm, nie miałam na myśli tego, że książka nie ma funkcji, bo ma (intencjonalność ma z funkcją ścisłe związki). Chodziło raczej o to, że funkcja książki jest głęboko jakościowo odmienna od funkcji majtek, i jej realizacja musi być odmienna.

Nie odnoszę się do różnicy pomiędzy odzieżą a książką, tylko do zjawiska jakim jest (lub będą) książki napisane przez AI.

Majtki były przykładem. Mogła nim być równie dobrze marmolada lub hulajnoga. Ponieważ zasadniczo nie wierzę, żeby SI mogła wytwarzać funkcjonalne książki w analogii do tego, jak maszyna dziewiarska wytwarza funkcjonalne majtki, to nie bardzo mamy tu pole do dyskusji.

A emocje, przesłanie i refleksje pozostaną takie same. Oczywiście przy założeniu, że taka książka rzeczywiście będzie nieodróżnialna (albo nawet lepsza).

Przy pewnych założeniach hermeneutycznych (tzw. śmierć autora) rzeczywiście może to tak wyglądać – ale co do tych założeń mam wątpliwości. Widziałam w paru miejscach metaforę SI jako lustra i wydała mi się bardzo trafna. Wytwory SI zamykają użytkowników w labiryncie luster, w którym może i przyjemnie przebywać, ale w którym nie da się żyć. Tak mi się wydaje. Bo życie nie ogranicza się do przemiany materii.

Z drugiej jednak otworzy to zupełnie nowe możliwości, choćby książki „na życzenie”. I pewnie wiele innych rzeczy, które dziś trudno nam sobie nawet wyobrazić. 

Nowości nie zawsze są dobre. Często żałujemy tego, cośmy wyrzucili do śmieci…

Jeżeli uznamy, że czymś złym jest korzystanie z AI przy pisaniu książek, to konsekwentnie powinniśmy też uznać za złe korzystanie z AI w translatorach, przy robieniu grafik czy tworzeniu muzyki.

Tak też uważam. Można by o tym pisać a pisać, ale w skrócie – skoro chodzi o to, żeby wszystko było zrobione, a nie o to, żeby ktoś to zrobił, to po co w ogóle istnieją ktosie? Jako konsumenci? Czy człowiek sprowadza się do konsumenta? Jedną z przyczyn, dla których uważam wszelkie odmiany konsekwencjalizmu za zupełnie nieadekwatne jest to, że usuwają podmiot. Mam wrażenie, że podmiot ostatnio bardzo chce być usunięty.

Nie krytykuję ani nie oceniam żadnej postawy i nie przedstawiam swojego stanowiska (chociaż takowe mam).

Skoro nie chcesz, nie krytykuj. Masz prawo do zawieszenia sądu – jak każdy.

Dlaczego zrozumienie miłości wywołało takie skutki?

Dzielenie przez zero?

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Oj, Chesterton jest w domenie publicznej i znajdziesz go ho-ho i trochę wszędzie w Internetach (na egzamin z tłumaczenia wybrałam Chestertona, wydrukowanego z archiwum jakiejś gazety, i poszło śpiewająco XD). Ale dzieła wszystkie? Pendrive Ci wybuchnie laugh

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Po prostu troszkę wkładam kij w mrowisko.

OK, czasem trzeba, aczkolwiek mam wrażenie, że gubisz istotę sprawy. Majtki nie są wyrazem, hmm, niczego. Nie są, zasadniczo, intencjonalne. (Dla jasności: https://filozofuj.eu/pojecie-dnia-31-intencjonalnosc/ ) Sensem majtek jest ich funkcja – okrycie tyłka – a do wypełnienia tej funkcji nie jest aż tak ważne, jak powstały.

Ale literatura jest komunikatem. Jest intencjonalna. Opowiada o czymś. Chyba ma znaczenie, jak i dlaczego, nie? Za każdą książką i opowiadaniem, nawet najgłupszym, stoi ktoś, kto sięga w naszą stronę. Za majtkami nie.

Wiarygodne przewidzenie przyszłości i kierunku, w którym to pójdzie, jest niemożliwe, ale nie wykluczałbym scenariusza w rodzaju:

Jest niemożliwe, i ja też bym nie wykluczała, aczkolwiek w wielkie zdolności SI akurat nie wierzę, bo wiem, czym ona jest. Ale mnie ten scenariusz dołuje (jeszcze bardziej, niż jestem zdołowana). Ciebie nie?

I jeszcze na marginesie – ile awatarów przy naszych nickach i obrazków wrzucanych pod tekstami jest generowanych przez AI, a nie tworzonych przez grafików?

A co to ma do rzeczy? Mój obecny (bo zastanawiam się nad zmianą) jest wzięty z komiksu. Z czasów przedejajowych.

Hmmmm. Ale dlaczego?

Co "dlaczego"?

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Satysfakcja z samodzielnego napisania dobrego tekstu potrafi być naprawdę duża.

Ot, chociażby.

Jeżeli AI osiągnie kiedyś poziom pisania książek równy albo nawet wyższy od ludzi, to kto i dlaczego miałby tęsknić za literaturą tworzoną „tradycyjnie”?

Przerażające jest to, że coraz więcej ludzi tak myśli… Jakby chodziło o majtki. Nie próbuję dowodzić (bo tak nie sądzę), że pisarz jest Wieszczem i emanacją Absolutu. Obawiam się po prostu, że wkrótce ludzie będą chcieli, żeby jakaś maszyna nawet za nich sikała, pardon my French.

 

Wiele rzeczy jest kuszących. Pokusom nie należy ulegać.

PREDYKTOR I PIRACI 

… no, niektórym można XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wszyscy się boją Twoich komentarzy, to raz Ty żyj w strachu. Chociaż na minutę czytania XD

He, he, he :)

Błagam, napisz o tym tekst haha. To ja już mu wtedy wytłumaczę, a jak nie zechce skomentować i posłuchać wyjaśnień – jego strata haha XD

laugh

Ale piękne zdanie w odniesieniu do tego tekstu, wow.

A nawet ogólnie ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Cieszę się, że Ci miło heart

To będzie chwila, którą zapamiętacie na zawsze?

Brzmi nieźle.

No, z tego co wiem, w łodziach podwodnych, żeby oszczędzać energię, reflektory nie są zapalone cały czas.

Hmm. Z jednej strony, to ma sens (oszczędność energii). Z drugiej – tam jest ciemno. Nie wiem, skonsultuj się ze specjalistą. Ale to "wyjątkowo" trochę burzy rytm.

Brakowało mi dwóch słów haha, musiała wyłapać, bo by spać nie mogła XD

Ojej :P

Sam nie wiem w sumie, co myślałem o gatunku, ot tekścik.

Aha. Na mnie oddziałało trochę horrorowo.

Ale nie musi przecież, ten tekst ma zachęcać do przeczytania prawdziwej historii. Czy zachęca, to już zupełnie inne pytanie XD

A gdyby tu była postapokalipsa, w przyszłości, i przyszły człowiek, mały, to przeczytał w przyszłości, to co on by z tego zrozumiał? XD Którego jeszcze nie ma, więc nie mówcie, że siedzi z tyłu :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

że przygoda należy do tych, którzy nie znają strachu

Hmm. Chociaż z drugiej strony, to chwyt reklamowy…

Już niedługo to będzie niezapomniana chwila!

? Dopóki chwila trwa, nie może być zapomniana, więc coś mi tu nie gra.

kontrolki zaczęły świecić w różnych barwach

Różnymi barwami.

Rush wyjątkowo zapalił reflektory.

Hmm. Wyjątkowo?

Tysiące martwych postaci było już przy nich. 

Do kogo odnosi się zaimek?

 widzieli jak

Zniknął przecinek.

zapierają się, splatają ręce i zaciskają się na metalu.

Hmm.

Ściany skrzypnęły

Może: zaskrzypiały?

wgięły się do środka

Masło maślane.

 

Horror w drabblu może się udać, ale tutaj mam wątpliwości. Pomysł wymagał chyba jednak dłuższej formy, pomijając już to, czy wypada tak wyciągać Titanica…

 uderzałem w konkretną firmę, która, bez zachowania standardów bezpieczeństwa, oferowała milionerom “przejażdżkę”, a w końcu stało się co się stało

Słusznie, ale czy to widać w tekście?

Wydaje mi się, że drabbli nie można klikać, pozostają tylko komentarze i punkty :<

Niestety.

Ciekawe, czy niektóre miały instrumenty muzyczne… ;-)

Powinny…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Wystarczy myśleć i mieć krytyczne podejście.

Can’t make bricks without clay. Skąd wiesz, co się dzieje poza zasięgiem Twojego wzroku? Hmm?

Przypominam, że w średniowieczu wierzono w różne głupstwa.

W przeciwieństwie do naszej, tchnącej mądrością epoki…

 

Krytyczne podejście, rzeczywiście.

Dopaminoza była, jest i i będzie. A od Pierwszej rewolucji przemysłowej tylko to postępuje. Ale to jest, prawie od XIX wieku.

Mmmm, skrót myślowy. Jest na to jakaś bardzo mądra nazwa, ale chodziło zasadniczo o ten mechanizm, który odpowiada za uzależnienia.

Wcześniej rozwój był arytmetyczny.

Teraz jest geometryczny.

?

Dzisiaj AI liczy rzeczy, które mało kto, albo i nikt, nie jest w stanie policzyć, ale za to typowo tekstowe zadania dają takie babole, których nie powiedziałby średnio ogarnięty człowiek ;-)

SI to szeroka i niejednolita kategoria, ale w zasadzie obejmuje li tylko maszyny liczące. A co one liczą, to inna sprawa. Jak mawiają programiści, garbage in, garbage out.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

I tak wszechświat podzielił się przez zero :)

 

W tej chwili najbardziej prawdopodobną apokalipsą SI wydaje mi się ta, w której ludzie przestają wierzyć jakimkolwiek informacjom, bo wszystko można jednym klikiem sfałszować, chociaż problem, na który zwracają uwagę mądrzy ludzie (np. ten, ale nie on jeden), czyli przekształcenie ludzkości w zalane dopaminą kluski, też jest palący. Może jeden problem zniesie drugi?

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

poprawiłam oczywiste babole, bo nad tymi z “hmm” muszę pomyśleć, a myśleć w majówkę trudno ;)

heart

Kotek ^^

^^

Szkoda, że całość się tutaj urywa, bo aż się prosi o dalszy ciąg ;)

Niech mnie ktoś porwie na bezludną wyspę czy coś… :D

Ja Doktora Who oglądałem wiele lat temu i to pierwsze trzy sezony. Z Davidem Tennantem :)

To nie pierwsze XD Ja przestałam jakoś w połowie szefowania Moffata, bo scenariusze straciły resztki sensu a humor zrobił się nieśmieszny, ale, kurczę, TARDIS fajnie byłoby mieć. Nie?

Kot wydaje się być jakimś przewodnikiem, dziewczyna się wydaję kimś w rodzaju…strażniczki ?:)

Eee, no, nie do końca tak miało być, ale tak wyszło XD Wszystko mi mutuje jak po Czarnobylu :)

Dzięki!

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

i chęci :P

Było sporo znamienitych polityków zawodowych (królowie, władcy, nawet premierzy i nawet prezydenci).

Miałam na myśli instytucję jako taką, nie konkretne osoby. Z tego, że A jest dobrym politykiem (co też wypada zdefiniować, a przynajmniej uściślić) nie wynika, że każdy polityk jest dobry, a najwyżej, że istnieje co najmniej jeden dobry polityk

W myśl Machiavellego, celem polityka to utrzymanie władzy i umocnienie jej.

Powtarzam, istnieje szkoła krytyki twierdząca, że "Książę" to satyra na polityków, których Machiavelli uważał za idiotów. Nie wiem, czy nie konkretnych polityków. I ta szkoła miała na to jakieś argumenty, zdaje się.

Kończę, bo to Nowa Fantastyka(smutne, że nie “Stara”) choć czuję, że wynikła by z tego pasjonująca dyskusja :) 

Ano.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

No, wreszcie jesteś sobą.

Próbuję… 

No, optymiści mogą wierzyć, że był.

Ale ja jestem pesymistką, jak wiadomo.

Minimalistycznie “mojej” można wywalić.

Fakt. Można…

“Każde” rozbrzmiewa w tym zdaniu jak element obracającego się mechanizmu. Widzę, że jest to zamierzony efekt :)

Jest :)

Może zgrabniej: zasłony okiennej?

Hmmm… chyba rzeczywiście…

Pomysły nieziemskie.

Borges, kawałek komiksu widzianego ho-ho, jak dawno, Ostatni jednorożec i coś jeszcze XD Ale dzięki heart Pomysł z biblioteką obija mi się po czaszce od dawna, ale do niczego nie pasuje.

 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

HollyHell91

wylądowałem tutaj bez osobistych rzeczy, w tym komórki

Hmm, bez komórki, czyli bez zegara, ale dni policzyć można…

ciasno rosnących obok siebie

Lepiej: rosnących ciasno obok siebie.

 Paprocie, bananowce i bambusy stoją zwarte, strzegąc zielonej świątyni, przez którą mam czelność kroczyć.

Trochę melodramat…

Ostatnią płynną rzeczą, jaką miałem w ustach, był przeklęty sok z gumijagód.

Po kilku dniach bez wody to narrator by już ani rączką, ani nóżką… czyli jesteśmy w Hy Brasil ;)

pod szyją bogato zdobiony naszyjnik z czerwonych paciorków

Bardziej na szyi. Na piersi, jeśli to taki duży, szeroki naszyjnik. I zdobienia… hmm, nie wiem.

Wybucham śmiechem ulgi i wznoszę dłonie ku niebu, wyrażając wdzięczność losowi.

Hmmmm…

 w oczach ciekawość całkowicie ustępuje surowości.

W jego oczach, ale trochę poszłaś na skróty.

rany na łydkach, z których sączy się krew lub już zdążyła skrzepnąć

Może tak: rany na łydkach, krwawiące i przyschnięte.

Obserwuje koszulę przesiąkniętą potem, może nawet go czuje…?

A co ta koszula robi? Tubylec może czuć zapach, ale samego potu nie.

Niczego innego nie pragnę teraz, jak uczucia wilgoci w ustach.

Nie pragnę teraz niczego innego, tylko wilgoci w ustach. Albo: Niczego innego tak teraz nie pragnę, jak uczucia wilgoci w ustach.

Przepraszam za przerażająco niską jakość fragmentu, okropnie zardzewiałam.

Oj, tam, melodramat tylko :) heart

 

JolkaK

 

Krótko i na temat :)

 

 

Kurojatka

pazurki lepiły się wymazane

Pazurki lepiły się, umazane.

Maź rozprzestrzeniła się na boki jak zaraza, plącząc coraz więcej sierści. 

Hmmmmmm.

spienione, morskie fale

Tu bez przecinka, nierównorzędne przydawki.

Nie mogąc dojść do ładu ze sobą, postanowiłem wyjść z tej pułapki obłędu, karuzeli nieszczęścia, w którą ktoś mnie pchnął.

Meeelooodraaaamaaaaa… :D

własną wolą. I to sprzeczną z moimi potrzebami

…musimy poważnie porozmawiać o podstawowych pojęciach filozoficznych :P

Byłem bliski utraty wszelkiej nadziej. 

Nadziei. Also: meeeeeeloooodraaaaamaaaaaa :)

Uniosłem łapkę, by wskazać miejsce trapiącego mnie bólu,

Miejsce bólu?

Gdzieś na krańcach umysłu, co wydawało mi się wyjątkowo wówczas irracjonalne, powoli pojawiało się zrozumienie.

Musimy bardzo poważnie porozmawiać o podstawowych pojęciach filozoficznych :D

nóżki ugięły się delikatnie

NIEZNACZNIE. Wrrr.

 

Humor wynikły z kontrastu między Gumisiem a niesłychanie patetycznym i melodramatycznym językiem na dłuższą metę byłby męczący, ale tak wypada całkiem nieźle.

 

kronos.maximus

Idę szutrem, do lasu.

Potrzebny Ci ten przecinek?

I po coś ty bidoku w taką pogodę tu przyleciał?

I po coś ty, bidoku, w taką pogodę tu przyleciał?

zmiarkować czy

Tu powinien być przecinek.

Pixi jest ślepy. A na ból głowy to najlepszy jest apap.

XD Miluchne ^^

 

 

marzan

na paluszkach krótkich łapek

A miał jeszcze jakieś długie łapki? To po co to odróżnienie? :)

rozbrzmiewające echem o ściany

Hmm.

Mamy pancerz fabularny, każdy odcinek zaczynamy przecież w tym samym składzie.

XD

Myślisz, że jestem pijany? Tak wypiłbym cokolwiek, wino, wódkę,

… Gumisie piły wódkę? :)

Co to chryste?

Supozycję materialną w cudzysłów: Co to "chryste"?

To przecież takie proste.

Kuuurczę… to nie był Gumiś, prawda? 

 

 

OldGuard

Sonda ratunkowa 

Kapsuła, jasne, ale sonda jest raczej badawcza.

czując pod dłońmi wilgoć

Hmmm.

Kantyna, muzyka dudniąca zbyt głośno jak na tamtą godzinę i twarze rozpromienione sukcesem

Hmmm.

 Twierdził, że dzięki organoleptycznej ocenie będą dysponować lepszymi argumentami przy próbach odsprzedaży soku barmanom z całej galaktyki.

XD Grunt to mieć gadane :)

“Nadludzka moc” sprowadzała się do ordynarnego bimbru na porzeczkach

Czyli "sok" dawał bimber? :) (Nie wydaje mi się, żeby po destylacji zostało w tym coś porzeczkowego, ale niech tam).

Zerknęła na skafander, gdzie terminal komunikacyjny zamienił się

Hmmmm.

Pięć czy sześć par potrójnych oczu zamrugało asynchronicznie.

Brzmi to super, tylko trochę myli w kwestii liczby oczu. Ale też – bohaterka ma kaca i wypełzła z wraku, więc nie musi wiedzieć, ile tam tych oczu było.

Słowa nie działają.

Pospieszny wniosek :)

czym chciała przekazać coś w stylu “spokojnie, nie stanowię zagrożenia”.

Hmmm.

narysowała w błocie szkic swojego transportu.

Raczej na błocie, a "transport" w takim użyciu to anglicyzm.

wyszła smutna ryba z antenami

:)

kanciaste sylwetki czegoś, co mogło być cywilizacją

Błąd kategorialny, cywilizacja nie ma sylwetki.

 

Fajny początek czegoś dłuższego. Co było dalej? :D

 

Dobra. Teraz moje, ekhm. Do kitu jest, ale trzeba się wreszcie pisarsko rozciągnąć, bo inaczej zostało tylko się utopić.

 

Jako pierwszy do mojej świadomości przebił się ból. Głowy. Syknąłem, co było błędem, i przewróciłem się na bok, co też nie uprzyjemniło mi życia. Przyciskając łeb ramieniem, żeby się nie rozleciał, otworzyłem oczy.

Wyszarzałe deski pasowały do smaku kurzu na języku. Ściana jakiegoś mebla litościwie przysłaniała światło.

Co było w tym soku? Gdzie ja jestem? Czy warto wstawać?

 

Pociągnąłem nosem i atak kaszlu zerwał mnie z podłogi. Ręka sama złapała ścianę, gładką i chłodną, druga zacisnęła się na występie blatu i po chwili siedziałem, łapiąc powietrze, oparty plecami o twarde drewno.

Przede mną rozciągały się półki. Wszerz i wzwyż, na ile mogłem zobaczyć bez ruszania głową, zapchane ukrytymi w cieniu książkami, urozmaicone gmatwaniną drabin, a tu i ówdzie małą galeryjką albo kloszem kinkietu, wyrastającym ze słupka jak łagodnie lśniący szklany kwiat. Niżej stały szeregami biurka, każde z elegancką zieloną lampką, każde z oparciem krzesła wystającym ponad leżącą na każdym blacie kupkę książek.

Podciągnąłem się, wolniutko, mniej więcej do pionu. W oddali między regałami majaczyły drzwi. Potarłem czoło. Gdzie tu może być łazienka?

 

Droga do drzwi, z licznymi przystankami, wydawała się wędrówką przez pustynię, ale pchnąłem je wreszcie i zobaczyłem salę zupełnie taką samą, jak pierwsza, włącznie z drzwiami na drugim końcu. Zacisnąłem zęby. To tylko pogorszyło ból głowy. Następna sala wyglądała identycznie, to samo następna, i następna… Ucieszyłem się na widok bocznych drzwi, ale za nimi znów było to samo. Zgubiłem rachunek. Czemu tu nigdzie nie ma gablotki z planem? Wyjścia ewakuacyjnego? Wreszcie nogi ugięły się pode mną i padłem na pierwsze z brzegu krzesło. Pulsującą głowę ukryłem w dłoniach.

 

Poderwałem ją, słysząc zgrzyt, i zrobiło mi się ciemno przed oczami, ale kiedy odzyskałem wzrok, na biurku siedział kot. Jasnoszary, puszysty, przyglądał mi się świetliście zielonymi oczami. Etatowy myszołap.

– Zaprowadź mnie do łazienki – jęknąłem. Kot, jak to kot, patrzył dalej. Westchnienie zeschło mi w gardle i zmieniło się w atak kaszlu, a kiedy znowu otworzyłem oczy, zwierzaka nie było. Niech to. Odepchnąłem się od biurka. Leżąca obok kupka kurzu, którą chciałem ominąć, nagle zakiełkowała trókątnymi uszami, potem łebkiem, i szary kot znów przyglądał mi się chłodno, aż najwyraźniej mu się to znudziło. Ruszył ku następnym drzwiom.

 

Co było robić. Poszedłem za nim. Dwie sale dalej zielona lampka oświetlała czyjąś kudłatą głowę, zwieszoną nad biurkiem. Kot wskoczył na blat, trącił głowę łapką, a kudłaty człowiek okazał się dziewczyną. Miała włosy jak nieślubne dziecko Einsteina i Hermiony Granger, ubrana była w coś, co w poprzednim życiu prawdopodobnie pełniło obowiązki zasłony na oknie, ale spoglądała przyjaźnie. Może z lekkim zdziwieniem.

Nie zamierzałem grymasić.

– Przepraszam, gdzie tu jest łazienka?

Domniemana bibliotekarka uśmiechnęła się uprzejmie.

– Łazienka? Sklepik? Żebym mógł kupić wody?

Jeśli cokolwiek zrozumiała, nie dała tego po sobie poznać. Zamachałem rękami jak panienka z chórku na Eurowizji. Zatupałem nogami w klasycznym tańcu a'la toilette, czego natychmiast pożałowałem, ale dziewczyna patrzyła na mnie mniej więcej tak, jak kot.

– To może wyjście? Wyjście z biblioteki?

"Przespacerowałem" palcami dłoni po przedramieniu, raz i drugi, potem otworzyłem wyimaginowane drzwi i przeszedłem przez nie. Dziewczyna wybuchnęła śmiechem. Padłem na krzesło, ściskając głowę.

– Błagam… – Język miałem bliski rozsypania się na proch. – Wody…

W pole widzenia wsunęła mi się otwarta książka. "A przytrafia się to niekiedy ludziom, którzy wolą pić słoną wodę" przeczytałem.

– Nie, zwykłą. Chcę zwykłą wodę, rozumiesz?

Odłożyła książkę, sięgnęła po drugą. "Dlaczego nie pili wody z chłodnicy?"

– Jakiej chłodnicy?

"Pustynię upiększa to, że kryje w sobie studnię."

– Zgoda. Tylko mi ją pokaż.

Zamarkowałem czerpanie wody dłonią i picie, ale dziewczyna tylko patrzyła z przyjaznym uśmiechem.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Buteleczka to tylko tak gwoli tradycji, zawartość ma w zbiorniku w środku :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

musiałem kilka razy przeczytać i przyznaję że nie wiem czy to komplement do mnie czy Old.

… to niedobrze. Kruca bomba, to znaczy, że nawet komentarza już nie potrafię napisać…

Ale już naprawione :)

Trochę z angielska, ale co tam.

Ja tez raczej nie jestem fanem polityki w tekstach, o ile nie jest przykryta wielką metaforą.

Może tak: krytykujmy złe pomysły. Krytykujmy złe postępowanie. Ale powieść z kluczem nie może się powieść. Jeśli jest dobra, to i bez klucza byłaby dobra. Jeśli jest zła, to się zdezaktualizuje i pies z kulawą nogą nie będzie o niej pamiętał. Polityka to nie politycy. W ogóle zawodowi politycy chyba są złem koniecznym, tylko zło konieczne wypadałoby minimalizować, czyli w tym przypadku większość z nich wysłać do łopaty (mój postulat rozwiązania kryzysu energetycznego przez wykorzystanie kieratów pozostaje w mocy). A polityka, czyli organizacja życia społecznego, jako taka powinna służyć całkiem prostym celom: żeby był porządek, ład i spokój, i żeby ludzie mogli sobie żyć i budować. Tylko celowość ostatnio (coś tak od XVIII wieku…) nie w modzie…

Póki to, co tkwi w bibliotekach, jest eksponatem zbyt cennym, aby go dotykać, głupota będzie królować.

Niekoniecznie, ale nie mam teraz siły na dyskusje. W każdym razie głupota będzie królować, a kit jest asymetryczny.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

 

Kotek! ^^

 wtedy eksperymentator ma szansę doświadczyć stanu na wpół żywego ;)

XD

z tego, co mi wiadomo, jakieś konkursy się szykują, ale chyba nie z kotami w roli głównej. A szkoda! 

Jakieś konkursy zawsze się szykują. A w ogóle… kotek! ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dwa dni później w Waszyngtonie doszło do ataku terrorystycznego, grzebiąc cenne eksponaty ukryte w Bibliotece Kongresu.

Mmmm, co doszło i dlaczego pogrzebało? Czy była to Podmiotowa Godzilla?

ocalałe, osmalone strony

Czy to na pewno równorzędne przydawki?

stronie

A mogła być na karcie…

Nie do końca lubię, gdy polityka w różnej formie zagląda na forum literackie

Ja też, aczkolwiek jest to nieuniknione i mnie samej się zdarza, albowiem homo sum et nil humanum a me alienum esse puto. Jestem jednakowoż zwolenniczką pewnej subtelności i niepowtarzania opinii modnych. Zwłaszcza nie podoba mi się ostentacyjna nienawiść wobec ludzi, których wypada nienawidzić – zawsze powoduje u mnie reakcję odwrotną, niekiedy na wyrost.

 

To rzekłszy, krytykujesz akurat postępowanie, które skrytykować należy, nie uciekając się do ataków ad personam – i rzeczywiście zgrabnie to wyszło. Podejrzewam u Ciebie poczucie humoru. Skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą wink

 

ETA: 

lektura Księcia i w ogóle innych dzieł Machiavallego jest brutalna i prawdziwa

Istnieje taka szkoła krytyków, która twierdzi, że to była satyra… w każdym razie jak już czytać, to w kontekście. Lepiej nie wiedzieć, niż “wiedzieć”.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Może w imię “nic nie zmieniajmy, to na pewno będzie lepiej” XD

Bracie! ^^

Megi Mega Maggi Bitewnej… tytuły na opowiadania tworzą się same.

Może jakiś dungeonpunkowy mech? XD

tylko nie pal bulli od papieża, bo to już było kiedyś 

Spoko, ja niepaląca :P

Konkurencję, o której wspomniałem, rozumiałbym bardziej tak, jak rywalizować ze sobą może wydział chemii i wydział fizyki jednej uczelni.

Mmmm, no, fizyka jest jednak podstawą chemii (co nie znaczy, że chemia musi być do niej redukowalna). Czy magia może być podstawą alchemii? Czemu nie. Ale potrzeba do tego więcej metafizyki, niż przeciętny autor uskutecznia (czytaj: w ogóle jakiejkolwiek XD).

Po prostu zastanawiałem się nad czymś, co stabilizuje termicznie.

A to w Twoim zamyśle znaczy coś konkretnego, czy po prostu fajnie brzmi? XD "Stabilizowanie" to powstrzymywanie rozkładu, termicznego w tym przypadku, np. skrobia stabilizuje termicznie witaminę C. Czy spowalnianie stygnięcia jest w ogóle możliwe? Hmm, nie wiem. Kombinowałabym z pojemnością cieplną, ale właśnie z fizyki miałam regularnie same pały :)

Przynajmniej głupiutkie pisałaś dawno, a nie obecnie.

Ale obecnie nie piszę nic… znaczy, próbuję, tylko nie wychodzi… znaczy, no…

“Dlaczemu nasz język jest taki ciężki”

Albowiem.

dla branży malarzy wnętrz (uznając, że ona istnieje) również XD.

No, przecież, że istnieje.

Pozdrowionka na majóweczkę!

Nie będą musieli myć zębów zapewne do końca życia…

To można bardzo różnie interpretować…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Kazali wejść i TARDIS zobaczyć, to jestem. A nadmieniam, że ja święto pracy święcę pracą :P

ewidentnie zadowolony jakby znalazł 

Brak przecinka, ale może lepiej: ewidentnie zadowolony ze znalezienia?

chemik na laboratoriach

Jak pan na włościach? XD

– Speak English?

… seriously? :D

odpowiedział czymś, co brzmiało jak zuluski

Odpowiedział słowami brzmiącymi jak zuluskie; albo odpowiedział w czymś, co brzmiało.

 cały mój wieloletni proces edukacji, włączając w to zdaną z wyróżnieniem maturę i dyplom uczelni wyższej, sprowadził się właśnie do rysowania palcem po ziemi

żeco :P

Patrząc na pozycję słońca, zauważyłem, że kierujemy się na wschód. 

Z pozycji słońca wywnioskowałem, że kierujemy się na wschód. ^^

Ponoć tam zawsze jest jakaś cywilizacja.

Się wie.

wielka budka telefoniczna? Nie, zaraz, to nie była budka telefoniczna. Policyjna.

Technically… https://en.wikipedia.org/wiki/Police_box 

POLICE BOX : Public Call

Um…

Jakżeś Ty to sparsował? XD

Czarnoskóry wojownik uśmiechnął się, zachęcając mnie do wejścia.

A czym zachęcając? Gestem? :)

 Na środku znajdowała się wielka, świecąca kula :). 

… ? To nie Doktora… on ma cylinder XD

rozległ się metaliczny zgrzyt

Zupełnie jak przeciąganie kluczami po strunie fortepianowej XD 

 Dokładnie!

WŁAŚNIE.

na jego twarzy malował się wyraz czystego szaleństwa

Czytałam gdzieś taki fanfik, w którym młody Lovecraft wlazł na pokład TARDIS i się zgubił, i to od tego potem tak pisał XD

 

Eee, taka TARDIS. Śmigana. Stuknięta. Tłumaczenie słabo działa. Kupuję od ręki. Podrzuć tylko numer konta XD

Można jeszcze było pójść w Autostopem przez Galaktykę, tam pewnie znalazłoby się wielu tubylców, z którymi trudno się porozumieć. Nawet będąc w posiadaniu rybki.

I Douglas Adams pisał wedle obydwu, hint, hint.

W języku zulu nie ma question marka/pytajnika, znaków interpukcyjnych, są mocno uproszczone.

W zapisie języków europejskich (czyli w sumie łaciny, ale jakby ktoś ogham i runy czytał, to podejrzewam, że tam będzie tak samo) też długo nie było znaków interpunkcyjnych. Podobno dlatego w Średniowieczu tylko wyjątkowe dziwadła czytały po cichu, ale – podobno :P

 

Kurczaki, muszę resztę przeczytać… 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Bardzo się cieszę, mogąc Cię wreszcie gościć u siebie (nie, nie hostuję serwera).

Jakbyś hostował, to by mnie znienacka nie wywalał XD

I już w pierwszym zdaniu padło słynne hmmmm. Legenda laugh

Polecam się ^^

Zmusiłaś mnie do krytycznego myślenia, niefajnie ;p

 Tutaj chciałem to zastosować jako swego rodzaju nazwę własną, czy też “imię” – pewnie znasz na to lepszą nazwę

Mmmm. Nazwa własna to nazwa własna. Czasami niby tak się robi, ale…

przy procesach, w których potrzebne jest odpowiednie środowisko termiczne lub ciśnienie, widzę działającą magię, która pozwala kształtować materię nieco sprawniej niż czyniono to w odpowiednich czasach w naszej rzeczywistości

Magia rozwiąże wszystkie problemy XD

 Bezpieczeństwo Hamuje Pracę?

XD

 W formie palnika z knotem i otworami powietrznymi?

Wygląda nieźle.

Bo fotel jest najlepszym przyjacielem człowieka. Przynajmniej pracującego w biurze :).

Strach się bać :D

*gdy twoi komentujący nie przestają opowiadać dowcipów*:

XD

I nawiązując ww., można by wtedy zrobić Megi Maggi Bitewnej! laugh

Aż się chce powiedzieć: mega! XD

A tu nie rozumiem. Poza tym, że szyk jest kopnięty, a podmiot wątpliwy, to zgoda.

O to chodzi, że ja nie rozumiem :D

Natomiast zważywszy, że chemia operuje na substancjach, wydaje się uzasadnionym, że magia, która, już nie wnikając w taki, czy inny system, który mam w głowie, operuje bardziej na energii, więc o ile mogą się uzupełniać, to mogą też konkurować jako formy uprawiania nauki. Powiedzmy.

Eeee… jak bardzo masz ochotę na długą rozmowę o filozofii przyrody? ;)

Ale woda już nie wrze, nie wrzyj i Ty, Tarnino :)

Staram się :)

Bardziej chodziło mi o substancję, która spowolni stygnięcie, np. parafinę.

… wtf. Substancję, która ma dużą pojemność cieplną, może, ale i tak – wut?

Nigdy nie spotkałaś uczynnej wajchy? laugh

Chyba mnie wajchy nie lubią XD

 Bo w takim razie powinien kiedyś taki tekst powstać (może Twój? laugh).

W sumie trochę coś takiego napisałam… http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/20395 (dawno i głupiutkie, ale było, ech…)

bardziej wpływ magią na chemię i fizykę organizmu oraz ich przełożenie na proces myślowy i wolicjonalny

Oooj, założenia materialistyczne ;)

Ale mnie inni biją za imiesłowy. Że ponoć niefajne one.

Fajne, tylko trzeba umieć je stosować ^^

Troszku zmieniłem, bo byłaby aliteracja. 

A, kurczę…

Drżenie to może nieodpowiednie słowo na zaciskanie się formy, ale nie wiem, czy ruch brzmi lepiej.

Trudno orzec, kruca bomba…

Oczywiście nie na rympał i nie wszędzie.

I tę sentencję należy wypisywać złotymi zgłoskami na każdej ścianie :)

 Kolejny tekst z tą bohaterką i mamy wyłapane skromne nawiązanie! Brawo!

XD

Że dzięki fotelom komplety zębów zostaną na miejscu, bo można nośniki tychże, czyli dwóch nieboraków, skutecznie zatrzymać. O to.

Okeeej… :D

Striggerowałem Cię tym tagiem “alchemia”?

Złość piękności szkodzi! 

Mnie już nie zaszkodzi :D

Zresztą tu niebetowałem i akurat złośliwie przyszłaś no… laugh

devil

A na razie mi się odechciało kombinować nad taką pierdółką, ale może wrócę.

Magiczna mysz, tak tylko mówię ;)

Wiesz, że jak napiszesz tekst o tytule TARDIS, będziesz wtedy miała TARDIS?

Eeee… XD

 Ale to nie jest niemożliwe przy magii pozwalającej operować na ciśnieniu i temperaturze (a zatem także aparaturze lepiej wytworzonej) bardziej współczesnych niż wskazywałyby czasy ala średniowiecza.

Byle się kupy trzymało :D

No i fajnie, przeżyłem!

To wolnym będziesz, bo kto poległ wolnym już ;D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

nie imały się jej także wiatr i deszcz, które tego popołudnia zamknęły przedmieścia w uścisku

Hmmmmm… imanie z uściskiem jakoś nie tenteges…

dym z lawendowych kadzidełek smużkami oplatał kasetonowy sufit

Klasa. Ale raczej dym kadzidełek, nie dam też głowy za to oplatanie.

W każdym z kwadratów przedstawiono inny obrazek, jakby projektant spodziewał się, że ktoś faktycznie będzie je długo oglądać.

? Obrazek namalowano (jego temat przedstawiono).

Magister Harreth – zacny elf w sile wieku, ślęczał

Albo: Magister Harreth – zacny elf w sile wieku – ślęczał; albo: Magister Harreth, zacny elf w sile wieku, ślęczał. A "magister" to tytuł zawodowy lub naukowy, ale nie imię ("dla przyjaciół – Megi" XD) i ma być małą literą.

ślęczał przy dwóch fiolkach, których kolby połączono destylatorem, przypatrując się kapiącej, białej cieczy z taką czułością, jakby była jego kochanką

Źle się parsuje, nie tylko dlatego, że aparatura nijak nie przypomina żadnej, którą widziałam (zob. tu: https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Distillation_apparatus normalnie "Mały bimbrownik") :P fiolka to taka mała buteleczka, a kolba to ta taka duża i dziwnokształtna. Najlepsze, co mogę zrobić (zakładając, że szkło borokrzemianowe zostało wynalezione, bo magia – i żadnych wymówek, że Conan Doyle budował lovecraftowskie aparatury ;D): ślęczał nad zlewką, do której wolno, wolniutko skapywał biały płyn, naturalnie po przebyciu labiryntu różnorako pogiętych szklanych rurek. Każdą kroplę elf odprowadzał wzrokiem jak kochankę.

Nieruchomy, wyglądał jak kolejny dystyngowany mebel, a parę takich ustawiono w pomieszczeniu

Hmmm.

mechanizm kilku palących się świec

? https://wsjp.pl/haslo/podglad/20225/mechanizm/4904200/zegarka 

zza biurka, przy którym tak uważnie destylował ciecz

Stół laboratoryjny już się nie zmieścił? XD (Elfy też podlegają BHP!) A swoją drogą, na czym on tę kolbę podgrzewa? Bo lampka spirytusowa daje bogate możliwości skopania czegoś, nie, żebym podpowiadała ;)

– Uzdrowiciela! Uzdrowiciela! – rozległ się niemal zwierzęcy ryk stanowiący dla elfich uszu Magistra zbrodnię równą wlewaniu wody do kwasu.

Niepaszczowe, a lanie wody do kwasu to nie zbrodnia, to tylko głupota (no, przekroczenie przepisów BHP): – Uzdrowiciela! Uzdrowiciela! – Niemal zwierzęcy ryk podziałał na elfie uszy Magistra jak witriol.

W międzyczasie intruz zdążył na fotelu położyć coś

Szyk sugeruje, że najważniejszy jest tu fotel: Tymczasem intruz zdążył położyć na fotelu coś.

na strużkę ciemnawych plam zostawionych na posadzce

Plamy nie płyną, więc może: na szereg ciemnawych plam znaczących posadzkę?

na lekcjach magii bitewnej chodził na wagary

Czyli nie chodził na te lekcje, więc może: zrywał się z lekcji magii bitewnej.

by warzyć eksperymentalne substancje na bazie zupy dyniowej

XD To może maggi bitewnej? XD

Jakże teraz przydałoby się delikwentów wypchać za drzwi ową nienaturalną siłą!

??? W sumie tylko osłabiałoby efekt żartu, nawet, gdyby było poprawne.

alchemik musiał pozostać wierny materii, a magię stosować jedynie jako uzupełnienia w równaniach chemicznych

Nic tak nie katalizowało procesów

Katalizuje, to prawda ogólna (w tym pięknym świecie z elfami…).

Po akcencie sądząc, był, o zgrozo, ze wschodu, co również oznaczało, że głowę miał pełną rycerskich ideałów, na tyle, że nie zostało w niej wiele miejsca na cokolwiek innego. 

Ciach: Po akcencie sądząc, był, o zgrozo, ze wschodu, co z kolei oznaczało, że głowę miał zbyt zapchaną rycerskimi ideałami, żeby zmieściło się w niej cokolwiek innego. 

 „Klient” zaczął chwytać narzędzia położone na otwartym sekretarzyku. A to dla Magistra byłoby równe z obmacywaniem jego żony, gdyby nie nazywała się ona „Alchemia”.

Mącisz. „Klient” zaczął chwytać narzędzia leżące na otwartym sekretarzyku. Jakby obmacywał żonę Magistra! A imię jej Alchemia.

płynnym krokiem przeszedł do niechcianego gościa

Hmm.

Za to Magistra zaintrygowały znacznie bardziej rozbite usta i połamane zęby.

Szyk: Za to rozbite usta i połamane zęby zaintrygowały Magistra.

posłał uśmiech

Komu go posłał?

piszczenie z mechanizmu przesypanej klepsydry

Gdzie klepsydra ma mechanizm? XD

elf przeciągnął kolbę z wydestylowaną białą mazią nad naczynie z wrzącą wodą

I wszystko pękło i oblało cały warsztat, koniec :P

Równocześnie drugą ręką odnalazł fiolkę z regulatorem i dodał kilka kropel.

? Gdzie fiolka (mała szklana buteleczka) ma regulator? Chodzi Ci o pipetę? Naczynie z kranikiem? I kilka kropel czego?

Wreszcie rozdziawił gębę, z której wydobył się gniewny głos.

Hmmm.

złoto za ząb, za jeszcze sprawiedliwszą

Tu bez przecinka.

to wszakże ma on pozostałe połowy w gębie!

Hmmm. Raczej: wszak.

A dla mnie, im świeższe, tym lepsze.

Pierwszy przecinek skasuj.

pogrzebał mu w buzi

… w ustach. Wyjątkowo surrealistycznie jest słyszeć, jak (mniemany) naoczny świadek zabójstwa dokonanego być może w obronie koniecznej opowiada o "buzi" ofiary, jakby był osiemdziesięcioletnią babcią, a ofiara jego wnusiem, i podobne wrażenie mam tutaj. Jasne, humor tekstu jak na razie opiera się na kontrastach, ale bez przesady.

Jeśli ich brak, to wajcha ci może pomóc.

? jaka wajcha i od kiedy wajcha jest taka uczynna?

które gdzieś zachowały się w odmętach

Szyk: które zachowały się gdzieś w odmętach.

sięgnął po szczypce leżące na sekretarzyku

… szczypce to układ dwóch dźwigni, a nie jedna https://wsjp.pl/haslo/podglad/19586/wajcha 

wtedy wspomniana wajcha została pociągnięta

I nie dało się o niej wspomnieć wcześniej?

Po chwili pełnej wrzasków, zgrzytów i trzasków, Magister

Po chwili, pełnej wrzasków, zgrzytów i trzasków, Magister.

Co tak długo to trwało!?

Idiom: Co tak długo!?

do przygotowanej fiolki z mazią mieszanki kwasów

Hollywoodzkich kwasów chyba, wyciskanych z ksenomorfa :P Fiolka jest mała: https://www.bionovo.pl/k/szklo-i-porcelana/fiolki-i-zamkniecia/fiolki-wg-pojemnosci/fiolki-o-poj-do-2-ml/ (tu mają max. 100 ml) za mała, żeby coś w niej mieszać, weźże, elfie, porządną zlewkę.

Rozpoczął się taniec przy sprzęcie laboratoryjnym polegający na równoczesnym podgrzewaniu, sprawdzaniu i mieszaniu dwóch substancji 

BHP! XD

magii bitewnej, osobowej i leczniczej

Chcę wiedzieć, na czym polega magia osobowa? :D

powiedział, klepiąc oszołomionego klienta w ramię, a ukradkiem sięgnął drugą ręką po pałkę, zwaną też przez niego „składnikiem perswadującym”.

Albo: powiedział, klepiąc oszołomionego klienta w ramię, i ukradkiem sięgnął drugą ręką po pałkę, zwaną też „składnikiem perswadującym”, choć tylko przez niego; albo: powiedział, klepiąc oszołomionego klienta w ramię, a ukradkiem sięgając drugą ręką po pałkę, zwaną też „składnikiem perswadującym”, choć tylko przez niego.

wilgoć i chłód z zewnątrz wdarły się do środka, gasząc dwie świecie.

Imiesłowy! Wdzierając się do środka, zgasiły; albo wdarłszy się do środka, zgasiły.

Magister wstrzymał działanie.

Mało fantasy. Może: Magister zamarł.

Delikatny materiał eksperymentalny!

Bardziej doświadczalny, ale chodzi tu o przestraszenie profana, więc.

 jego nowy towarzysz

?

Chwilę stała w milczeniu, patrząc to na zatroskanego Magistra dzierżącego pałkę, to na rycerskiego gościa, który zadrżał na jej widok.

Zatroskanego?

zakrzyknął, wymachując mieczem

Hmm?

Przybyszka przewróciła oczami

Było to widać spod kaptura?

Rozległo się kilka huków i trzasków, właściwych dla wyładowań magicznych, i rycerz wylądował pod ścianą, a miecz przyszpilił mu płaszcz do podłogi.

Tniemy: Rozległo się kilka huków i trzasków, właściwych wyładowaniom magicznym, i rycerz wylądował pod ścianą, z płaszczem przyszpilonym do podłogi własnym mieczem.

pokazując na pałkę w ręce.

Pokazując pałkę w ręku.

miałaś powód, chociaż mógł być bardziej subtelny niż tak prymitywna magia bitewna

Magia bitewna to środek do osiągnięcia celu, a nie powód.

Rzucił się do biurka jak wojownik do walki

Hmm.

Magister wydawał się zupełnie zapomnieć o wszystkim, co miało miejsce w zakładzie, skupiony jedynie na dziele, patrząc na każde, nawet minimalne drgnięcie formy, otoczonej dymem parującego lodu.

Magister zdawał się zupełnie zapomnieć o wszystkim, co miało miejsce w zakładzie, skupiony jedynie na dziele, wpatrzony w każde, nawet minimalne drgnięcie formy, otoczonej dymem parującego lodu. (… czemu ta forma drga?)

powiedziała dziwnym głosem, prawie nie otwierając ust.

"Dziwny głos" niewiele wnosi, i tak widać, że kobitka ma… problem :)

rzucając jej zaintrygowane spojrzenie, a jednocześnie usilnie próbując zwiększyć tempo chłodzenia.

To on jest zaintrygowany, nie jego spojrzenie, a tempo chłodzenia trudno zwiększać, bo prawa fizyki. Chociaż mamy tu magię…

na pierwszym planie złożonym z jamy ustnej

Złożony, to ten plan mógłby być, gdyby tam było jeszcze coś, a tak?

Wielką, obrzydliwą dziurę ziejącą w miejscu dwóch górnych siekaczy.

Dziewczyna bez zęba na przedzie? XD

mam więcej tych komfortowych foteli

Comfy chairs? :D Ale widać, że naciągasz słownik do żartu.

by owe komplety pozostały na miejscu.

??? Dzięki liczbie foteli komplety pozostaną na miejscu? O to chodzi?

 

Okeeej, dziwne to jest :D Ale całkiem do śmiechu. Jeśli ktoś lubi szalonych alchemików, a ja lubię ;)

Inspiracja?

XD

A kto lubi? XD (poza dentystami)

https://hrabi.pl/index/teksty/dietrich.html :D

w tym świecie jest odwrotnie niż u nas? 

… nie? Dlaczego nie lejemy wody do kwasu? Bo pryska nie ta ciecz, którą lejemy, ale ta, do której lejemy. Proste. Zwłaszcza, że wiele kwasów miesza się z wodą egzotermicznie i może nawet zawrzeć, co zwiększa pryskanie.

amator w pierwszej chwili skojarzyło mi się z miłośnikiem, np. amator kobiecych wdzięków :D

Bo to jest pierwotne znaczenie :D

Poza tym elf jest dystyngowany, więc chyba powinien powiedzieć szczypiec, a nie szczypców? 

Tak ^^

zwłaszcza wiarygodne zasady działania sprzętu laboratoryjnego

Ludzie, przestańcie chwalić, jak się nie znacie, bo będę niemiła :P

Co nie przeszkadza mi stwierdzić, że ona myśli i funkcjonuje trochę inaczej niż przeciętny człowiek.

For science!

Działa tak samo, bo wlewanie wody do kwasu byłoby zbrodnią, więc zasada (nomen omen XD) jest odwrotna – zawsze kwas do wody.

Nie zbrodnią, lecz głupotą XD patrz wyżej. Zbrodnią (przez niektórych uważaną za świetny żart…) jest namawianie niedoświadczonych, żeby nalali wody do łaźni olejowej. NIGDY TEGO NIE RÓBCIE, TO GROZI POPARZENIAMI! (Wybacz głośność, ale komunikat ważny).

to taki mniej więcej mój poziom wiedzy chemicznej w tej zasadzie jest :)

To było spytać :D

Zresztą, wszyscy mnie edukujecie laugh

I po to jest to forum! :D

Podręcznikowo to “zespół świec”, ale to z kolei zbyt techniczne, “kompozycję świec” zbyt artystyczne, “baterię świec” archaiczne – ale tak mówiono jeszcze w XIX wieku. Jednym słowem zadałeś mi ćwieka :)

Ha.

 Ale bateria świec brzmi nieźle, tylko pewnie zostałaby opacznie zrozumiana przez Czytelnika. 

Niestety, chyba by została – właśnie przez tę archaiczność…

No napisałbym, że uciekał z “labów”, ale brzmiałoby podejrzanie ;)

Na polibudzie mówiło się "z laborek" :)

Faktycznie u Prachetta bywają takie specyficzne zakłady i lokacje służące jakiemuś konkretnemu celowi. Ot choćby sklepy międzygalaktyczne.

… sklepy? Pamiętam firmę budującą planety i retrofrenologa (bardzo mi się podoba ^^), ale sklepu międzygalaktycznego nijak :D

im lepiej piszesz, tym bardziej wybredni są czytelnicy :) )

Argh, świadomość tego faktu spędza mi sen z powiek… XD

Raczej widziałem to jako informację, że piasek się przesypał. Coś, jak czajnik z kurkiem, tylko może nie wyjaśniłem jak to działa.

Okej, tylko jak to ma działać? Skoro się przesypał, to już się nie sypie, czyli nic się nie rusza… może klepsydra się kiwa na ośce i trąca dzwoneczek? Ale to nie zapiszczy… chyba zostaje Ci magiczna mysz :D

Zaczynam się skłaniać do zmiany priorytetów z “po pierwsze zapowiedź, po drugie motywacja dla mnie, by to w końcu napisać”, na “po pierwsze motywacja dla mnie, by to w końcu napisać, po drugie zapowiedź” :)

Eeeech… ale grunt, żeby napisać…

Kurczę no miałem ten ciekły azot z tyłu głowy, ale nie wiem, czy on tak pasuje do fantasy. Ale Jolka, też zwróciła na to uwagę, więc coś być musi. Myślałem o suchym lodzie, który może nie schłodzi tak od razu, ale też ma tak do -80 jeśli dobrze pamiętam.

Ale wytworzyć go w świecie fantasy też nie tak łatwo. Produkcja suchego lodu wymaga zrozumienia pewnych elementarnych praw fizyki, które odkryto jakoś w XVII czy XVIII wieku. Ciekły azot otrzymali Wróblewski z Olszewskim pod koniec XIX. Nie wystarczy Ci zwykły lód z solą?

Zresztą, gniew i strach chodzą w parze, często gniewem zasłaniamy swój strach. Chyba… :)

Tak, ale trwoga to taki szczególny rodzaj strachu.

Może skroplone powietrze wygląda mniej współcześnie?

Nie. Powietrze to i tak prawie sam azot :)

suchy lód znany był już w naszym XIX wieku

Ale najpierw trzeba było dwutlenek węgla skroplić, a do tego potrzeba ciśnienia 5 atmosfer https://en.wikipedia.org/wiki/Dry_ice#History (ciekawostki ^^)

Na tyle, na ile się w tym orientuję, suchy lód wymaga sprężania i rozprężania CO2, a taki proces można wesprzeć magią o dokładnie takim działaniu :)

No, w sumie, skoro masz magię ciśnieniową… :D

I czemu nagle czas teraźniejszy?

Bo chodzi o trwałą cechę? Ale może być tak i tak, bo narracja jest w sumie w czasie przeszłym.

Dlaczego raz mówi w drugiej osobie liczby pojedynczej, a raz w mnogiej?

Trafili obaj – i adresat wypowiedzi, i jego towarzysz – ale towarzysz, mmm, nie bierze udziału w rozmowie ;)

Nigdy nie jadłaś szyszek?

https://www.przyslijprzepis.pl/przepis/szyszki-80 Szkodzą na zęby :D

wydaje mi się, że może tak mówić, bo zwraca się do jednej osoby, ale opisuje czynność, w której ta osoba brała udział z kimś innym

Yup ^^

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

laugh Nie ma sprawy :)

Możesz mi nie wierzyć, ale jestem fanem kucyków z My Little Pony.

Wierzę :D (Żadne dziki, kucyki i już XD)

Już pierwszym zdjęciem sama sobie przeczysz jeśli chodzi o wojnę płci :)

cheeky

chociaż może nie ma sensu, bo chyba każde zdanie jest do poprawy

Ale na przyszłość będziesz wiedział ^^

Hmmm, to może wyobraź sobie, że całe życie spędzasz w oborze tylko po to, żeby stwierdzić czy wyrosną Ci wystarczająco fajne cycki, bo jak nie, to idziesz na mięso. Faktycznie idylla :)

Eeee… wut? Jak dostanę tę TARDIS, to polecę, porwę Hobbesa i odstawię na wyspy Pacyfiku, niech ma chłopak coś z życia i nie smęci. Następnie porwę Marksa i wrzucę go do czarnej dziury, a co zrobię z Rousseau, nie chcecie wiedzieć XD (I dlatego nie mam TARDIS… ojej…)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Hrumblgl właśnie skończył ostatnie z zadań, wyznaczonych mu na przedpołudnie. 

Hmm. Zaczynam się uczulać na tę konstrukcję, chociaż jak raz poprawnie użyta…

Musi ją już bardzo boleć po tak długim czasie czytania

Angielska składnia: Na pewno bardzo ją boli, skoro czyta już tak długo.

podbiegł ochoczo

Lepiej: ochoczo podbiegł.

zamruczała, gdy rozpoczął powolne ugniatanie

Hmmm.

służenie tobie mnie uszczęśliwia

Średnio naturalne. Hmm. Że służyć ci, to moje szczęście? Trudno mi coś na poczekaniu wymyślić…

odłożyła pyskiem książkę na półkę obok

Raczej odstawiła, a ten pysk psuje rytm zdania. I tak wiemy, że kosmici są w typie kucykowatym (mają kopytka), więc czy jest potrzebny?

Do szopy weszła nieliczna grupka kolejnych żon Hrumblgl.

https://wsjp.pl/haslo/podglad/30267/kolejny to następny. Może tak: Do szopy weszły pozostałe żony Hrumblgla.

Jedna z nich głośno zakwiczała na widok pary przy fotelu.

…?

Najważniejsze, abyście wy były zadowolone.

Żebyście.

 po czym wrócił do ugniatania ze zdwojoną siłą

Hmm.

I tak będzie kolejka – zawyrokowała Javppv.

Bez przesady: https://sjp.pwn.pl/slowniki/zawyrokowa%C4%87.html Oceniła, powiedziała?

Obróciła się, ale pozostałe dwie samice wyprzedziły ją, wskakując naraz do obszernego, ziemnego zagłębienia, gdzie zbierała się woda z przyszopowego, sztucznego wodospadu. 

Obróciła się, ale pozostałe dwie samice już wskoczyły do zagłębienia w ziemi, gdzie zbierała się woda z przyszopowego sztucznego wodospadu. 

zaczęła kwiczeć i śmiać się Fiukrtl.

Kwiki i śmiechy to nie słowa, więc lepiej: Fiukrtl zaczęła śmiać się i kwiczeć. Albo: Fiukrtl śmiała się i kwiczała.

I tak się szybciej myję od was

I tak myję się szybciej od was; albo: I tak się szybciej myję niż wy.

szybko odzyskała humor wracając do radosnego chluptania w "wannie"

Angielskie użycie imiesłowu – nie do końca wiem, co próbujesz powiedzieć, więc nie wiem, jak to poprawić.

Nieee, Olalal oszukiwałaś!

Wołacz oddzielamy z obu stron: Nieee, Olalal, oszukiwałaś!

Tym razem Fiukrtl zasmuciła się na dłużej. Zanurzyła się w wodzie po pysk.

Hmmm?

Stuknęła ze zdenerwowaniem kopytkiem w klepisko.

Lepiej: Zdenerwowana stuknęła kopytkiem w klepisko.

się otrzepała

Jak raz "się" uszłoby na akcentowanym miejscu…

Reszta samic zajęczała chóralnie. 

Reszta samic jęknęła chórem.

, co zwielokrotniło szkody.

? To, że była najbliżej i jest najbardziej mokra, to dość oczywiste, więc o co jeszcze chodzi?

odpyskowała Fiukrtl szczerząc kły

Kucyki szablozębne?: odpyskowała Fiukrtl, szczerząc kły.

To ja powinienem pomyśleć, aby ustawić ekrany… 

To ja powinienem był pomyśleć, że trzeba rozstawić ekrany… Ale może lepiej: parawany?

Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie wycierając wszystko tkaniną niewiadomego pochodzenia, złapaną w biegu. 

Hrumblgl zaczął skakać po całej szopie i wycierać wszystko złapaną w biegu szmatką. Chyba że sugerujesz hammerspace ;)

Miał bardzo zwinny pysk

I jeszcze elementy ksenomorfa? XD

Olalal pokazała język w stronę Fiukrtl

Pokazała język komu? Olalal pokazała język Fiukrtl.

Niechciany prysznic zepsuł całą magię chwili z Hrumblgl.

…?

Plomba mentalna by to ogarnęła.

https://wsjp.pl/haslo/podglad/16035/ogarnac/5253277/sprawy ?

nie ustępowała Olalal mrużąc ślepia z przyjemności

Zdanie podrzędnie złożone dzielimy przecinkami: nie ustępowała Olalal, mrużąc ślepia z przyjemności.

ciała trzeba by zacząć wysyłać w kosmos

Olalal zafalowała futerkiem przy okazji nieomal tracąc równowagę.

Olalal zafalowała futerkiem, niemal tracąc przy tym równowagę. (Futerko ma własne, podlegające świadomej kontroli mięśnie?)

– Już jesteśmy tłuste, a co dopiero przy takiej ilości – pokiwała łbem Pifrbr.

– Już jesteśmy tłuste, a co dopiero przy takiej ilości. – Pifrbr pokiwała łbem. https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/ 

prawda Hrumblgl

Brak przecinka.

– Jesteście idealne – skomentował, a jego pysk był esencją bezbrzeżnej fascynacji.

Raczej odpowiedział, niż skomentował, a pysk nijak nie może być esencją https://wsjp.pl/haslo/podglad/23042/esencja . W tym przypadku może ewentualnie wyrażać fascynację.

mostka, okrętu

Nie stawiaj przecinka między rzeczownik a jego określenie.

Zamiast komentarza, mignęła tylko dwukrotnie brwiami do Adama i uśmiechnęła się szelmowsko. 

?

Nieliczna, męska załoga, bez zbędnej zwłoki za to z potrojoną determinacją rozpoczęła manewr opuszczania orbity tego dziwnego, samiczego świata.

Nieliczna męska załoga bez zbędnej zwłoki, za to z potrojoną determinacją, rozpoczęła manewr opuszczania orbity tego dziwnego samiczego świata.

 

OK, dlaczego? Skąd wniosek, że kosmokucyki są dla nich niebezpieczne? To już bardziej oni dla kucyków. Zresztą z kucykowych obyczajów trudno wyprowadzać jakieś wnioski dotyczące Wulkan (ludzie nie migają brwiami, więc to też kosmici). Ogólnie ideę wojny płci uważam za głupie dziedzictwo XIX-wiecznego podejścia do przyrody i nie jestem jej wielbicielką, a humor tutaj jest… subtelny. Więc nieszczególnie do mnie trafiłeś. Zresztą, czy w układzie "tylko 1 na 5000 samców nadaje się do czegokolwiek" prawdopodobnie to samce miałyby lepiej. Kwestia popytu i podaży.

 Podobno obie wersje są poprawne.

A kto Ci takich głupot nagadał? :D W ogóle trudno poprawić to zdanie, ale wersja z bezokolicznikiem musiałaby brzmieć: służyć tobie, to mnie uszczęśliwia. Ale to też nie jest za dobre.

ponieważ skakała i machnął w trakcie wypowiedzi, więc wziąłem to za didaskalia

Didascalia niekoniecznie piszemy w ten sposób – zajrzyj do poradnika, który linkowałam wyżej (i reg też).

Tutaj dostałem cynk, że jak usunę przecinek to wrażenie pośpiechu będzie większe. 

Niestety – to tak nie działa. Można tak ewentualnie zrobić w wypowiedzi, ale nigdy w narracji.

tekścik o sytuacji, kiedy nie ma równowagi między płciami

A co to jest "równowaga między płciami"? Pytanie na grubą książkę, nie na niecałe pięć tysięcy znaków…

Owszem, łatwo nie będzie, ale nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli będziesz dużo czytać, zwracając uwagę, jak napisany jest tekst, Twój warsztat z czasem też stanie się lepszy. Pewnie trochę to potrwa, ale nic nie dzieje się natychmiast. :)

Otóż to.

 W opisanych istotach z kopytkami i porośniętych futerkiem, nie zobaczyłam feministek i teraz, kiedy wyjaśniłeś intencje, nadal ich nie widzę. Może dlatego, że nie jestem feministką. :)

Ja też nie jestem feministką, ale nie jestem też kucysiem, a kucysie zobaczyłam XD

 Tak myśląc każdy dialog byłby gębowy, bo w końcu jak dialog, to ktoś mówi :D

Właśnie ^^

się nie rozwinął ;]

No. Nie rozwinął się. Kosmonauci przylecieli trochę na łopacie, zamiast nich mogło być jakieś rozwinięcie…

fabuła jest całkiem bogata

Ummm… https://pl.wikipedia.org/wiki/Fabu%C5%82a nie bardzo…

 czy to były zwierzaki gospodarskie [szopa], czy inteligentne istoty [książki]

To były kucyki! Ludzie, no! XD ( https://wsjp.pl/haslo/podglad/33146/szopa/3947205/budynek może być warsztatem a wodospad oraz basenik w środku wyglądają kreskówkowo :D)

Historię o samicach, zjadających większość samców i pozostawiająca sobie, tylko nieliczne okazy, aby im służyły, po praniu mózgu, nie uważasz za dziwaczną :) haha normalka, czyli jest gorzej niż myślałem :) 

O praniu mózgu nic nie było. Chłopak wydaje się może odrobinę zastraszony, ale jak Twoim zdaniem miałby powstać taki układ?

Szopa istnieje tam, ponieważ to są inteligentne świnie/dziki i jakoś głupio mi było je wstawić do murowanego domu.

Headcannon mówi, że kucysie XD A dom może być z drewna. Albo i z ubitej ziemi.

To są istoty żyjące w zgodzie z naturą :) 

Wątpliwe z ewolucyjnego punktu widzenia :P

Feminizm słusznie głosi wyższość kobiety nad mężczyzną.

jest dużo ruchu, emocji, przepychanek, rywalizacji, przez co całość nie stoi w miejscu

… czy czytałyśmy ten sam tekst?

No i właśnie to mi zazgrzytało, bo mają raciczki, a żeby postawić szopę potrzebne są przeciwstawne kciuki ;].

Albo telekineza. Kolejny punkt dla hipotezy kucysiów! 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie wiedziałem, że Drakaina jest tłumaczką literacką z języka angielskiego – to imponujące.

Zdaje się, że już rzuciła tę robotę – ale była.

Tym zdaniem mnie zaskoczyłeś – ja zazwyczaj wolę książkę niż film. Dosłownie na palcach jednej ręki mogę policzyć ekranizacje lepsze od książki.

Ale jest to jedna ręka niezdarnego drwala XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Ah, ten Bard i jego seria – niszczą możliwości odkrycia cywilizacji! :D

XD

A to nie jest tak, że zdematerializował się z rakiety, a zmaterializował w miejscu skąd przybył?

W sumie…

po przyjściu Tarniny lepiej pozostać w milczeniu

A, weź :D

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Kurczaki, tyle przegapiłam?

Skoro nie śmierdzi, to pachnie itd.

W sumie smród to zapach, tylko mało awantażowny :D

Jak brzmi ssący ryk?

Odkurzacz? :D

Zbitka – Stephen Hawking.

Mmm, Sławosz a Stephen… no, może i faktycznie? Coś nie w formie jestem… Ale niemieckiego nie posiadłażem, więc o. XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

A ja nie zrezygnuję z Makowego Tronu Królowej Elfów. (Nie pytajcie…)

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Atmosfera zgęstniała.

Hmm.

wirująca Droga Mleczna na ogromnych ekranach LED zdawała się zwalniać swój obrót

Może tak: a Droga Mleczna na ogromnych ekranach LED jakby spowolniła obrót.

przesunął się o krok, szukając lepszego kadru

Lepiej: w poszukiwaniu lepszego kadru.

złapał ostrość na twarzy 

Na pewno nie: na twarz?

 którego brakowało mu przez całą godzinę emisji

Hmmm.

Skoro statystyka mówi „tak”

Statystyka niczego takiego nie mówi, ale raz, że to dłuższe zagadnienie, a dwa, że mamy do czynienia z wywiadem dla telewizji, więc niech tam. 

 W świecie nauki dominuje obecnie kilka hipotez próbujących rozwikłać tę zagadkę.

Hipoteza niczego nie próbuje. Nie jest zdolna do działania: W świecie nauki rozważa się obecnie kilka odpowiedzi. 

biologicznym przypadkiem

Biologia to nauka o życiu, więc trudno mówić o przypadku biologicznym, kiedy chodzi o powstanie życia. Inteligentnego życia może tak, ale nie życia w ogóle. A reszta wypowiedzi wskazuje na życie w ogóle.

zanim zdoła ogłosić swoje istnienie

…? Ogłosić?

Pozwolił, by to stwierdzenie zawisło w powietrzu, dając słuchaczom czas na oswojenie się z wizją.

Trochę masło maślane, chociaż wyraźnie ma być patos.

– Dokładnie. – Skinął.

– Właśnie. – Skinął głową.

Ewolucja bywa ślepym zaułkiem.

Ale to nijak nie wynika z poprzedniej wypowiedzi. Co to znaczy, ślepym zaułkiem? Do czego dąży (… kto właściwie?) i komu ewolucja to uniemożliwia?

Prawa fizyki mogą być granicą nie do przebicia

Mieszana metafora. Granicę się przekracza, nie przebija.

 eksploracji

Badań?

nasłuch prowadzimy w sposób, który ma sens tylko dla nas

Co to znaczy?

Samotność z wyboru i z konieczności.

Oksymoron. Poza tym – można by tu pofilozofować, ale naprawdę potrzebujemy kosmitów, żeby nie być sami we wszechświecie? (Wiem, wiem, metafory. Ech).

przerwała Ewa z wyćwiczonym uśmiechem, odwracając się do głównej kamery

Obsunął się przecinek: przerwała Ewa, z wyćwiczonym uśmiechem odwracając się do głównej kamery.

Jej głos był już kojący i bezpieczny

A głos może być niebezpieczny?

Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie

Hmm.

Obraz galaktyki przeszedł w czerń.

No, nie wiem.

W studiu podniósł się hałas – głosy techników, zgrzyt przesuwanych statywów, szelest zwijanych kabli, tupot publiczności opuszczającej antresolę.

Może lepiej wyglądałby dwukropek?

Stał na środku rozbieranego planu, powtarzając te słowa wyłącznie do siebie.

Podmiot domyślny trochę niejasny.

odpowiedział operator komunikacji z Ziemi

Hmm.

martwy, srebrzysty krajobraz pyłu i skał, który nigdy nie zaznał dotyku życia

Nie wydaje mi się, żeby krajobraz mógł być jakichś swoich elementów.

Obok modułu obiekt, przypominający gigantyczną fluorescencyjną salaterkę, wyrównał lot z chirurgiczną precyzją.

To nie wtrącenie, nie potrzeba przecinków. Ponadto – nie ma to jak efekt zaskoczenia :D

wydobywały się dźwięki bulgotania, syczenia, gwizdów i skrzeków

Wszystko to są dźwięki, więc: wydobywały się bulgotania, syki, gwizdy i skrzeki.

z powierzchni istoty wysunęła się galaretowata macka

Nie wiem, czy z powierzchni.

Gdy zaczęła nim kręcić, dźwięki zmieniały się, przechodząc przez kolejne rejestry.

Hmmmm. Wiem, o co chodzi, ale jak to opisać…

odezwał się budyń płynną (a jakże) angielszczyzną

https://instantrimshot.com/index.php?sound=rimshot&play=true 

Przepraszam za poprzednie.

Może raczej: Przepraszam za tamto. Albo po prostu: Przepraszam.

Astronauci wbili wzrok w gadającą masę.

Może: Astronauci gapili się na gadającą masę.

Obcy zakołysał się entuzjastycznie.

A po czym to poznać?

przerwał mu budyń z uprzejmością kogoś, kto ma zarezerwowany czas i zamierza go szanować

Cokolwiek angielskawe.

Reprezentuję Nebula-Plex StreamCorp – globalnego, a w zasadzie międzygalaktycznego lidera rozrywki domowej.

Mogło być gorzej, mogła być Korporacja Syriusza… :D

notując coś w świetlnym notesie

Tak trochę powtórzenie.

tonem budyniu, który zaraz coś sprzeda

XD

powiedział powoli Galaktus, jakby tłumaczył coś oczywistego

Aliteracja: powiedział Galaktus powoli, jakby tłumaczył coś oczywistego.

– Dokładnie – potwierdził budyń.

To budyń-sprzedawca, więc jak raz odpuszczę :D

Duży, czarny, monolit.

I tu zaczynam się chichrać… XD A byłam poważnie zdołowana, więc dzięki ^^

chcę to zrobić bardziej niż cokolwiek innego

Angielskawe.

Spojrzeli w twarz budyniowi.

XD

cała infrastruktura jest teraz zajęta. Rury, kable, satelity – wszystko zaangażowane w pompowanie.

Lepiej dać dwukropek albo i przecinek: cała infrastruktura jest teraz zajęta. Rury, kable, satelity, wszystkie moce przerobowe idą w pompowanie.

Przecież nikogo nie było.

A może byśmy gdzieś polecieli?

Dokądś.

Odrobinę życia, poza tym salonem

Na pewno potrzebujesz tego przecinka?

zrobiliśmy piknik na skraju drogi

yes

Podobno dorzucili podgląd z ich urządzeń osobistych.

Aha!

Po chwili w pomieszczeniu rozszedł się delikatny zapach świeżo zsyntetyzowanego białka algowego.

Hmmm… lekki, łagodny, apetyczny?

Za jego plecami cichły odgłosy ekipy zmieniającej scenografię pod kolejne nagranie.

Nie ekipy, tylko procesu zmieniania. Może: Za jego plecami cichły odgłosy zmiany scenografii pod kolejne nagranie.

pan naprawdę uważa, że kosmos to takie straszne miejsce?

Żebyś, kurczę, młody, wiedział! XD

Jest gigantyczną kanapą, z której nikomu nie chce się wstać.

Prorok czy co?

 

Świetny kawałek – zaczyna się trochę blado, ale dalej to Cię chyba duch Douglasa Adamsa nawiedził :) Chłopaki z Apolla 11 ocalili świat! Chwilowo.

jakby cały rozwój cywilizacyjny zatrzymał się właśnie teraz, a dalej już było tylko “więcej” i “mocniej”. Cóż, może taka miała być wymowa tekstu.

No, właśnie to już nie jest rozwój… i podejrzewam, że miała.

Opowiadanie jest satyrą przejaskrawiającą obecne trendy, a nie próbą przewidywania przyszłości.

Jako klasyczna satyra SF.

jak podświadomie czujni jesteśmy na krytykę, nawet jeśli jej nie ma :)

Fakt…

Gdybym rozpisał się o innych rzeczach, przekaz by się rozwodnił.

Ano.

To rodzaj zdania, przy którym Tarnina pisała hmmmmm, czyli niby poprawne, ale mi nie brzmi, ale nie mam pomysłu, jak to zmienić. Dwoma słowami: rzecz gustu :)

No, hmmm :D (Niekoniecznie gustu).

Tak jak piszesz, zawsze można coś poprawić albo przynajmniej podyskutować, czy to faktycznie błędy.

I o to chodzi.

Hmm, nie jestem w stu procentach pewien, ale według mnie wahanie się nie jest czynnością „gębową”, ani w tym wtrąceniu nie ma użytego słowa opisującego mowę, więc chyba powinno zostać tak, jak jest, czyli zapisane dużą literą.

W sumie o wahaniu świadczy przerwa w mówieniu, a nie jest ono samym mówieniem, więc zostawiłabym dużą literę.

A problem w tym, że ja to odebrałem, że raz poważnie, raz z jajem. A w tak krótkim tekście to trudno złapać.

Trochę tak, chociaż daje to kontrast… poza tym komedia też może służyć pobudzaniu refleksji.

To trudna rzecz łączyć tak dwa skrajne gatunki i niepotrzebnie porwałem się z motyką na słońce.

Aż takie skrajnie różne nie są… moim zdaniem wyszło nieźle.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Oj, potrafisz wyrwać ze stanu “to nie jest dzień na pisanie” i “zamknąłem się w hobbiciej norce, proszę nie pukać”.

… ale tylko innych. Ech.

Zauważenie, co robi gryzoń, tuż przed zasłonięciem klatki, opisane w czasie teraźniejszym – czy to nie mieści się w praesens historicum, czasie teraźniejszym historycznym?

Nie, nie, nie chodziło mi o zwierzątko, tylko o zasłanianie klatki. Coś tu jest nie tak, tylko spadło mi na samo dno pamięci i nie mogę wygrzebać…

Rzeka lodu opada, bo nie jest prawdziwą rzeką, która po prostu wlewa się (wpada) do morza.

Niby tak, ale jednak metafora.

wprawdzie takie wspólne mruczenie bywa słodkie, ale akurat przy poprawkach niewiele z niego wynika :)

:)

szorcik jest elementem cyklu, więc bez znajomości cyklu wypada słabiej i tego nie przeskoczę (nie wiem wprawdzie, czy gdybyś znała resztę cyklu, napisałabyś coś innego , to trochę jak z kotem Schroedingera)

Podobno Fichte czytał dzieła Kanta od końca :D

heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nie lubię nazwy “stosik wstydu”. Czytam sporo, więcej mi się nie udaje i nie mam się czego wstydzić. A że chciałabym czytać jeszcze więcej i ciągle mam nadzieję, że kiedyś tego dokonam? Ludzka rzecz.

 

nie pamiętam już, czy miała być jedna, czy może trzy?

Trzy. Zawsze możecie coś napisać…

Wyobraziłem sobie świat, w którym w ogóle nie ma książek. Jest samotna bohaterka, która siedzi w bunkrze i pisze, a potem jest jedyną czytelniczką swoich dzieł. Tam nie byłoby stosu wstydu.

A guzik pisze… stos wstydu to ta sterta papierzysk na moim biurku, z której i tak nigdy nic nie będzie.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Tarnina, tak o to prosisz, że chyba się zlituje, odnowie wiedzę na temat Doktora Who i chyba to napiszę :P 

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Dzień szortów, chemiczny tytuł… na co czekamy? :D 

Delikatnie kręciło mu się w głowie.

Odrobinę kręciło mu się w głowie. "Delikatnie" NIE znaczy "troszkę", p. https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842860 

wykrzyknął portier, zauważając zbliżającego się naukowca

Hmm. Może lepiej: zawołał portier na widok naukowca?

Dochodziła druga w nocy. Na pewno śpi.

Nie zmieniamy czasu bez potrzeby: Na pewno spała.

Naukowiec wyszedł przez główne wyjście.

Naukowiec wyszedł głównym wyjściem. Dosyć te zdania krótkie, beżowe – mam wrażenie, że to cisza przed burzą.

Świerszcze cykały w nieskoszonym trawniku obok parkingu. Wyjątkowo głośno.

Ale to bym jednak połączyła.

Księżyc świecił mocno, gwiazdy odważnie migotały, niezrażone blaskiem licznych latarni.

Jaki masz cel w antropomorfizacji gwiazd?

Projekt okazał się bardziej wymagający niż przypuszczał.

Angielskie zdanie: Zadanie okazało się trudniejsze niż przypuszczał.

Kiedy żona zapytała, czy ma kochankę, odpowiedział twierdząco: „kolumnę chromatograficzną”.

Boskie XD

Ale w końcu trud opłacił się.

Nie stawiamy "się" na miejsca akcentowane, chyba że w wypowiedzi Wani: Ale w końcu trud się opłacił.

Jego zainteresowania badawcze koncentrowały się na alkaloidzie, wyizolowanym z cebul rośliny z rodzaju Boophone, występującej w Afryce Równikowej.

Hmm.

Tubylcy używają naparów z rośliny podczas tajemniczych rytuałów inicjacyjnych wojowników.

Tubylcy używają naparu z tej rośliny podczas tajemniczych rytuałów inicjacyjnych wojowników.

Napój zaburza percepcję i wprowadza w trans, pozwalając – jak wierzą – nawiązać kontakt z nienazwanymi bogami.

Napój zaburza percepcję i wprowadza w trans, w którym – jak wierzą – można nawiązać kontakt z nienazwanymi bogami.

Przeznaczono go na badania farmakologiczne.

…? https://wsjp.pl/haslo/podglad/33939/przeznaczyc To nie alkaloid jest używany do badań – on jest obiektem tych badań. Na badania można przeznaczyć fundusze i sprzęt. Hmm. Może tak: Zadecydowano o przeprowadzeniu badań farmakologicznych?

Doktor szybko wpadł na pomysł chemicznej modyfikacji bofaniny, by otrzymać pochodne o korzystniejszym profilu bezpieczeństwa, skuteczniejsze i lepiej wchłaniane z przewodu pokarmowego.

Może najpierw wypadałoby zbadać, jakie ten związek ma własności w naturalnym stanie, a potem go modyfikować? Ten "profil bezpieczeństwa" to straszny żargon.

w torbie obok niego spoczywała pierwsza seria zmodyfikowanych analogów bofaniny

Masło maślane: https://pl.wikipedia.org/wiki/Analog_(chemia) oraz błąd kategorialny – "seria" (cokolwiek to słowo ma oznaczać w tym kontekście) nie jest czymś, co można zapakować do torby.

O tej porze było mu wyjątkowo przychylne – nie stawiało oporu. 

… ta metafora mnie niepokoi.

poczuł, jak jest okrutnie zmęczony

Szyk: poczuł, jak okropnie jest zmęczony.

nogi drętwiały od stania przy stole laboratoryjnym

I po to mamy taborety :P (ale plecki bolą…)

Nieoczekiwany skurcz wykrzywił mu twarz. Nie przejął się

Oho.

Spokojnie – teraz urlop, wyciszy się, będzie lepiej. Choć i tak nie zrozumie.

Kto się wyciszy? On czy żona?

Nie spał za to pies, który zaraz zjawił się przywitać pana.

"Za to" powinno jednak być bliżej tego, czemu się przeciwstawia. Ale można zrobić tak: Choć dziewczyny spały, pies przybiegł witać pana.

Z werwą pogłaskał psa po głowie. – Piesku, ty zawsze czekasz.

https://wsjp.pl/haslo/podglad/58822/werwa ?

Smakowały dziwnie. Gorzko.

Nie słyszał o tym gościu, który odkrył LSD?

 Podrapał jeszcze psa za uchem. 

Szyk sugeruje, że podrapał psa za uchem tak przy okazji czegoś, co robił.

Wiedząc, że pachnie jak szafa z odczynnikami, poszedł do łazienki wziąć prysznic. 

Po polsku imiesłów nie oznacza przyczynowości: Wiedział, że pachnie jak szafa z odczynnikami, więc poszedł do łazienki wziąć prysznic. 

Gorąca woda i orzeźwiający płyn spłynęły po ciele i włosach, przynosząc rozluźnienie i chociaż częściowo wymywając chemiczną woń.

To brzmi jak reklama.

Jeszcze tylko jutro rano podrzucić związki Jankowi do Centrum Badań Farmakologicznych

Myślałam, że on je tak pokątnie gwizdnął?

Szczury w laboratorium już od tygodnia czekają i rosną, z każdym dniem wymagając większych dawek

… no, jeśli gość nie odkrył superserum, to będę rozczarowana XD

Ze zgrozą myślał też o zbliżającym się sezonie urlopowym.

Dlaczego? Urlop jest prawem, nie obowiązkiem (no, w sumie obowiązkiem trochę też. Ale nie trzeba go brać w sezonie).

Nie pasował do domu o tej porze.

Hmmm.

W korytarzu zauważył brak torby, którą wcześniej rzucił tu na podłogę.

Ten dźwięk? Podmiot domyślny jest dziedziczony po ostatnim zdaniu, więc może: W korytarzu nie było torby, wcześniej rzuconej na podłogę. (Ale bohaterowi przydałoby się imię…)

Pies siedział po drugiej stronie pomieszczenia z pyskiem wsadzonym do torby.

Gubisz informacje: Pies siedział po drugiej stronie salonu z pyskiem w torbie.

Ręce trzęsły mu się, gdy ruszył ratować to, co zostało.

Szyk: Ręce mu się trzęsły, gdy ruszył ratować to, co zostało.

Nie udało mu się ominąć pochodnej numer trzynaście

Błąd kategorialny: Nie udało mu się ominąć fiolki numer trzynaście, zawierającej pochodną.

Nadepnięta rozpyliła się po pomieszczeniu.

…?

Osiągnęła najniższe IC50.

Ciekawe, co ma hamować ten lek…

Długim susem przeskoczył wsiąkający w dywan niewykrystalizowany analog numer sześć.

Jak już, to: wsiąkającą w dywan plamę analogu numer sześć.

Pies nagle odwrócił się. 

Pies odwrócił się nagle. 

Wydawał się nienaturalnie szybki.

Pokaż to. Niech się odwróci w mgnieniu oka, niech będzie najpierw tu, a za moment tam. Daj przesłanki, a nie wnioski.

Nastroszona sierść. Przywierała luźno do ciała.

To nastroszona czy przylepiona do skóry?

surowy, mrożący krew w żyłach dźwięk 

??? https://wsjp.pl/haslo/podglad/3958/surowy/5010693/ton 

 – daleki od szczekania.

Niezbyt to naturalne i w sumie da się po prostu wyciąć.

 Wyraźna komponenta cholinergiczna – do zredukowania – notował w głowie.

… notował? A psina powinna się raczej na miejscu przekręcić, a przynajmniej wymagać natychmiastowej interwencji weterynarza, a nie zmieniać się w Hulka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_cholinergiczny 

Stwór rozwarł paszczę szerzej, daleko ponad anatomiczne możliwości.

Hmmm. Poza możliwości.

 

Sam pomysł zrobienia Hulkiem psa zamiast nierozsądnego naukowca fajny, chociaż przydałoby mu się trochę więcej miejsca. A tak? Morał prosty: nie zabieraj roboty do domu :D

 

Językowo mogłoby być lepiej (masz kłopot z podmiotem domyślnym, pogłębiony przez brak imienia głównego bohatera – a pan Kazio to ma imię, chociaż nic nie robi…), ale tekst jest dość beżowy – z jednej strony dobrze, zęby nie bolą, z drugiej niewiele można w tym świecie zobaczyć. Za to fajnie mylisz tropy z zawrotami głowy, złym samopoczuciem, kabanosami i lizaniem po rękach.

Starałem się wrzucić jednak pewne poszlaki, że może to nie do końca tak wyglądało.

Ano, objawy możliwego naćpania lub zatrucia przewijają się przez cały tekst. A facetowi od LSD podobno nie chcieli wierzyć, że to tak trzepie.

Moral opowiadania – nie zabieraj roboty do domu.

Great minds think alike XD

Ten zapis sugeruje, że to Szarik ruszył. 

I trudno tego uniknąć, dopóki główny bohater nie ma imienia… (można go nazwać "naukowcem", ale czy to takie dobre rozwiązanie?).

Bardzo spodobał mi się fragment, gdy naukowiec, widząc zmutowanego psa, zamiast uciekać, analizuje efekty swojej pracy. :D 

For science!

Za SJP PWN: swąd «zapach spalenizny»

Bywa i tak :D

Szanuję ukłon, czy raczej dygnięcie, w stronę hard-sf, ale nie kupuję zawiązania fabuły. 

https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/MadScientist ? XD

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nowa Fantastyka