Profil użytkownika

Z wykształcenia jestem politologiem, ale nigdy nie pracowałem w zawodzie. Studia dobitnie mi pokazały, że jestem zbytnio uczulony na ściemę, żeby słowa polityków brać na poważnie. Jednocześnie bywam bardzo bezpośredni, więc dopiero byłyby jaja i święte oburzenie na całą Polskę, gdybym wyszedł na mównicę sejmową i powiedział, co myślę. Musze jednak przyznać, że studia dały mi też bardzo szeroki zakres wiedzy, umiejętność jej zdobywania oraz weryfikacji faktów. Studiowałem również reżyserię i montaż filmowy.

Zawodowo jestem kwantowy. W zależności od tego, w jakim stanie zostanę zaobserwowany, to tym się właśnie zajmuję. Najczęściej będą to prace związane z produkcją audiowizualną. Część z tych prac na pewno oglądaliście ;) W literaturze moim ulubionym gatunkiem jest s-f, ale dobrym fantasy nie pogardzę również. Marzy mi się umiejętność podróżowania w czasie.

Listę moich publikacji możecie sprawdzić tu:

https://opowiescizywiolaka.com/publikacje/


komentarze: 372, w dziale opowiadań: 263, opowiadania: 114

Ostatnie sto komentarzy

Dziękuję również! To był świetny konkurs. I w ogóle nie dziwi mnie ilość zgłoszeń, ponieważ Twoje obrazy są naprawdę piękne i inspirujące, i aż chce się do nich pisać.

XXI century is a fucking failure!

Jupi! laugh

Dziękuję serdecznie Lożeńcom za wyróżnienie. Naprawdę to ma dla mnie wielkie znaczenie i jest to coś, czym mogę się z podniesionym czołem chwalić.

Gratuluję też wszystkim nominowanym. Sam też zawsze czuję się niezwykle zadowolony, kiedy mój tekst zyskuje nominację. Specjalne gratulacje dla Outta Sewer za Piórko – tekst absolutnie na nie zasługiwał.

XXI century is a fucking failure!

To jest jeden z tych tekstów, przy których człowiek siedzi przez chwilę w ciszy po ostatnim zdaniu. I to nie dlatego, że jest ciężki, choć jest, ale dlatego, że jest przemyślany do kości.

Kazik to bohater, który mnie kupił właśnie przez to, że jest prawdziwy w swoim fałszu. Myśli o sobie jako o obrońcy, gieroju, kimś kto zostanie i będzie walczyć, a potem rzeczywistość jednym podmuchem bombardowania rozsypuje to wyobrażenie na kawałki. Jego arch nie polega na przemianie, tylko na demaskacji: widzimy, czym naprawdę jest człowiek, kiedy zostanie sprawdzony. I to boli bardziej niż jakakolwiek sztampowa historia o wojnie.

Klimat opowiadania robi robotę od pierwszego akapitu. Ta mgła, która nie ma odwagi wejść na ścieżkę, maki wysysające czerwień. To nie jest ozdoba, to jest fabularna zapowiedź. Stopniowe odkrywanie prawdziwego wymiaru tej sceny, przeplatanie teraźniejszości z retrospekcją, działa jak zaciąganie wodzie. Wie się, że źle się skończy, i mimo to nie można wyjść.

Styl masz konkretny, nienapuszony, emocje wynikają z faktów, nie z melodramatu. Te zdrowaśki przy topieniu Franka zostało ze mną długo. Właśnie dlatego, że nie dramatyzujesz tam, gdzie dramatyzm byłby najłatwiejszym wyjściem.

Mocne, celowe, warte przeczytania dwa razy. Dobra robota.

Dzięki za super lekturę!

XXI century is a fucking failure!

Najpierw jeszcze tylko podziękuję za drobiazgi, które wychwyciliście. Właśnie je przejrzałem i doklikałem.

Dziękuję Wam bardzo za uznanie, uwagi oraz za wnikliwą analizę tekstu. Dziękuję również za Wasze głosy piórkowe. Być może niekoniecznie wszyscy portalowicze zwracają jeszcze na te wyróżnienia uwagę, nie wiem tego. Dla mnie mają jednak ogromne znaczenie, więc tym bardziej doceniam uznanie głosujących.

Co do opowiadania, to macie absolutną rację pisząc, że gra ono przede wszystkim na emocjach i takie właśnie było jego założenie. Sądzę, że nie każda historia musi kipieć przygodą i oferować czytelnikowi zaskakujące zwroty akcji. To samo dotyczy filmów, to samo dotyczy każdej formy storytellingu. Niektóre opowieści są właśnie po to, aby poruszyć emocje, skierować myśli czytelnika na tory, które autor sobie wymyślił.

Niedługo przed rozpoczęciem pracy nad tekstem konkursowym czytałem zbiór opowiadań Czechowa. Lubię klasyków, szczególnie tych sprzed stu czy dwustu lat, ponieważ oferują oni nie tylko wgląd w warsztat, ale ciekawą perspektywę. Pozwalają spojrzeć na sposób narracji, który został stworzony w czasach tak bardzo odmiennych od naszych. I mimo różnic między światami, emocje opowieści są czytelne, motywacje bohaterów zrozumiałe, nawet jeśli kontekst historyczny i kulturowy może nam umknąć. Tamte opowiadania Czechowa były miniaturami, scenkami. Dziś byśmy powiedzieli – shorty. A jednak to, o czym myśleli i co przeżywali bohaterowie tych tekstów bardzo mnie poruszyło, szczególnie że czaiło się tam ciągle poczucie zagrożenia. Nie do końca świadome, nie do końca zrozumiałe. Tym zagrożeniem był rosyjski imperializm i wszystko, co się z nim łączy. Mocno mnie to zainspirowało. Choć rosyjski imperializm nadal nam zagraża, to nie w tak bezpośredni sposób, jak bohaterom Czechowa. Moja perspektywa jest inna, więc i problematyka tekstu dotyka spraw, które martwią mnie dzisiaj najbardziej (oczywiście oprócz rachunków za prąd). Stąd mowa o rozwarstwieniu społecznym, o postępującym analfabetyzmie, o wyzysku, naiwności i fałszywej nadziei.

Dziękuję, że zaprezentowałeś nie aż tak gorzką końcówkę. Bez niej chyba byłbym gotów do końca dnia leżeć i martwić się strasznym światem :).

Cieszę się, że to Ci się spodobało. Bo mimo wszystko staram się być optymistą i w tych drobnych aktach dobroci szukać nadziei.

XXI century is a fucking failure!

Co tu dużo mówić. Wciągnęło mnie i bardzo mi się podobało. Opowiadanie wciąga od pierwszego akapitu i nie puszcza do samego końca. Pomysł na Damę jako uwięzioną boginię Śmierci jest świeży i zaskakujący – połączenie melancholii z rubasznym humorem działa znakomicie.

Bohaterki są pełnokrwiste i zapadają w pamięć. Dama, zmęczona klątwą, ale zdolna do miłości, oraz Japonka – cyniczny Skarb Narodowy z papierosem w zębach – tworzą duet, który ogląda się z przyjemnością. Ich relacja dodaje historii ciepła i dynamiki.

Język jest plastyczny i obrazowy – widziałem te muzeum, czułem kurz na płótnie i słyszałem pijacką „Barkę" w tle. Sprawnie przechodzisz od humoru do wzruszenia, nie gubiąc proporcji. Scena na dachu muzeum i opowieść o narodzinach Śmierci należą do najpiękniejszych fragmentów.

Zakończenie domyka historię z gracją – wolność wywalczona przez miłość, a nie magię. Bardzo dobre, nieoczywiste opowiadanie. Zwycięstwo w konkursie w pełni zasłużone!

Dzięki za świetną lekturę!

XXI century is a fucking failure!

To naprawdę urokliwe, nastrojowe opowiadanie, którego największą siłą jest klimat. Z wyczuciem budujesz egzotykę stepów i kirgiskiej kultury – opisy jeziora Songkul, aułu z haftowaną kapą przy wejściu czy uczty z piławem bucharskiego kucharza są plastyczne i angażują zmysły. Pomysł z obrazem jako portalem między światami jest oryginalny i spójny fabularnie – płótno nie jest tylko rekwizytem, ale motorem całej historii.

Przemiana Anny wypada przekonująco: zaczyna jako snoberka marząca o Warszawie i luksusowych samochodach, a kończy jako kobieta, która rozumie, że wolność to odwaga wyboru – i rusza w nieznane. Scena z lustrem i „drugą Anną" to jeden z mocniejszych pomysłów: wewnętrzny dialog o miłości i wygodzie brzmi naturalnie i nie moralizuje.

Są też słabości. Timur jako postać wydaje mi się niedopracowany – przez większość tekstu to beztroski kolega, a nagle pali obraz z okrutnym uśmiechem, bez żadnego wcześniejszego sygnału tej mroczniejszej strony. Motywacja tej sceny pozostaje niewyjaśniona, na co poprzedni użytkownicy już zwrócili uwagę. Zakończenie jest zbyt pospieszne – decyzja Anny o wyjeździe do Biszkeku zapada w kilku zdaniach, przez co poryw emocjonalny, który miał zabrzmieć, traci na sile.

Mimo tych mankamentów opowiadanie zasługuje na uznanie – ma własny głos, prawdziwy klimat i emocje, które zostają po lekturze. Moje ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne. Dobrze mi się ten tekst czytało.

Dzięki za przyjemną lekturę!

XXI century is a fucking failure!

Przeczytane. W pierwszej kolejności muszę powiedzieć, że ilustracje wrzucone w środku tekstu bardzo mi przeszkadzały. Nie dość, że w układzie ekranu (na kompie i na komie) rozbijały spójność tekstu, to jeszcze nachalną kolorystyką wybijały z klimatu. Na dodatek wyczuwalna sztuczność modelu generatywnego powodowała dodatkową irytację. Obawiam się, że obrazki mogły wpłynąć negatywnie na moją ocenę opowiadania, które przecież nie było złe! A jednak fakt, że obrazki wybiły mnie z rytmu, spowodował, że trzykrotnie zaczynałem czytanie i pewnie również z tego powodu nie poczułem tekstu.

Opowiadanie ma całkiem przyjemny klimat, bajkowy i nieco oniryczny, odrobinę w stylu “Alicji w krainie czarów”, choć bez językowej głębi i antylogicznego absurdu. Niestety brak płynności czytania pogłębiła wrażenie niezrozumienia. Za dużo tu zagadek, ślepych zaułków i niejasności. Moim zdaniem tekst jest po prostu niedopracowany, a wydaje mi się, że ma potencjał. Mógłby być naprawdę fajną opowieścią fantasy, gdyby go dobrze przemyśleć.

XXI century is a fucking failure!

Powinniśmy zacząć wydawać czasopismo: “Konkursy portalowe NF” z opkami  – to by była niezła konkurencja na rynku!

Totalnie się zgadzam. To jest super pomysł. Było tu wiele konkursów, które wydały na świat mnóstwo genialnych tekstów. Powinny ujrzeć światło dzienne. Ja bym kupował jak szalony laugh

XXI century is a fucking failure!

Dziękuję wszystkim za Wasze opinie. Cieszę się niezmiernie, że tekst znalazł Wasze uznanie, mniejsze lub większe, ale jednak. I chylę czoła przed czujnością, bo wyłapaliście jeszcze drobiazgi, które wcześniej przegapiłem. Właśnie usiadłem przed chwilą do tekstu i sprawdziłem wszystkie potknięcia – chyba jest już ok smiley

Tu tylko jeden drobiazg:

mamy premia z marketu.

Tutaj mamy jest w znaczeniu “matka Floriany”, zatem jej premia (kto? co?) z marketu.

Serdecznie również dziękuję za piórkowe nominacje. Myślę, że teraz, po tych poprawkach, tekst może bez wstydu ubiegać się o laury heart

XXI century is a fucking failure!

To była zaleta tego konkursu, że dostaliśmy okazję skonfrontować swoje wyobrażenia z innymi autorami, zobaczyć, jak myślą i co czują. W tym wypadku muszę powiedzieć, że Twoje skojarzenie z obrazem, o którym pisałem również i ja, jest niezwykle oryginalne i w życiu bym o tym nie pomyślał.

Chciałbym zwrócić uwagę na dwa aspekty Twojego tekstu, które chyba nieco ograniczyły jego sukces. Po pierwsze – myślę, że należało dać sobie więcej znaków i rozbudować opowieść. Miałem kilka momentów podczas lektury, w których autentycznie zabrakło mi dopowiedzenia sceny. Na przestrzeni całego opowiadania to jest pewnie kilkanaście zdań, ale jednak. Głównie zabrakło mi rozbudowania relacji między Witkiem a Miriam podczas okupacji, aby potem jego powrót miał nieco mocniejsze, emocjonalne uderzenie.

Po drugie – mimo wszystko Twoje skojarzenie – jakkolwiek świetnie napisane i zbudowane (o czym więcej napiszę zaraz) moim zdaniem zbyt daleko odchodzi od bazowego obrazu. Kładka na Chmielnej, Warszawa – to wszystko są elementy, które, przynajmniej ja, znam dobrze, mam te obrazy wdrukowane w pamięć wystarczająco silnie, abym miał kłopot z poczuciem Twojego skojarzenia obrazu z fabułą. Ja po prostu patrząc na ten obraz – te kable, ten kanał między kamienicami – nie jestem w stanie zawiesić niewiary i zgodzić się, że to jest Warszawa z lat 40tych. Oczywiście, jak sama widzisz, to jest totalnie subiektywne ujęcie tematu.

Przede wszystkim jednak opowiadanie bardzo mi się podobało, mimo tych rzeczy, które wymieniłem wyżej. Świetnie się czyta, moment przejścia jest zaskakujący, obraz Warszawy podczas okupacji niezwykle sugestywny. Świetnie zbudowałaś napięcie. Mając podłoże w postaci wiedzy historycznej, czułem tę gęstą atmosferę getta, czułem lęk o bohaterów za każdym razem, gdy jakiś hitlerowiec pojawiał się w scenie. To było mocne.

Temat nie był łatwy – pisanie na bazie obrazu w połączeniu z interpretacją, którą wybrałaś, wysoko podniosło poprzeczkę. Jeśli chodzi o mnie, to przeskoczyłaś ją z zapasem.

Dzięki za super lekturę!

XXI century is a fucking failure!

Nie jestem pewien, co powiedzieć. Na pewno DZIĘKUJĘ, oczywiście. To był niesamowity konkurs, o niezwykle wysokim poziomie, ale niezwykle trudny. Pisanie historii na podstawie tak sugestywnych obrazów z pozoru jest proste. Wystarczy pomyśleć, z czym się kojarzy i zrobione. Ale od skojarzenia do spójnej historii, na dodatek takiej, która ma głębszy sens – to już zupełnie inna sprawa.

Dla mnie wyróżnienie od jury jest niezwykle ważne i jestem Wam bardzo wdzięczny. Wskoczyłem do grona zawodników trochę na ostatnią chwilę, ale pisanie tego tekstu było mi bardzo potrzebne. To ciekawe, bo w sytuacji, w której zmagam się z kłopotami w uniwersum “Ziemia XXI wieku”, nie sądziłem że praca nad opowiadaniem w warunkach ścisłego reżimu czasowego i literkowego posłuży za niemal terapeutyczne doświadczenie. Poziom skupienia nad historią Flory, jaki osiągnąłem, był zaskakujący i pozwolił przez te godziny pisania nie myśleć o rybach, wszechświecie i całej reszcie. A dodatkowo miałem okazję przelać trochę żali, które obraz Anny Słoncz tak perfekcyjnie poruszył i skanalizował w postaci koncepcji na opowiadanie.

Muszę tu przy okazji podziękować szanownemu Jimowi za odstąpienie mi miejsca w konkursie i za wiarę w moje możliwości i motywację do pracy.

Gratuluję też wszystkim, którzy wzięli udział w konkursie, oczywiście przede wszystkim zwycięzcom i wyróżnionym. Jeszcze nie zdążyłem się zabrać za Wasze teksty, więc ta uczta dopiero mnie czeka ❤️

Podsumowując – jestem szczęśliwy stojąc na podium w tym konkursie, spełniony i zadowolony. Jestem wdzięczny jurom za organizację i przeprowadzenie konkursu, betującym za szybką pomoc w dopracowaniu tekstu i wszystkim komentującym za ich uwagi.

Serdecznie wszystkim dziękuję i idę oślepiać rodzinę i przyjaciół blaskiem chwały laugh

XXI century is a fucking failure!

Jim

Dzięki serdeczne za nominację – w moim obecnym stanie duszy, taki gest jest jak miód na oparzenia.

Bardzo mnie Twój komentarz ucieszył i serdecznie Ci za niego dziękuję. Dałeś mi w nim popalić – pozytywnie i negatywnie – i to właśnie to mnie cieszy najbardziej. Bo ten tekst miał prowokować, kłuć w oczy i uszy, denerwować i poruszać.

Postacie drugoplanowe są dokładnie takie, jak napisałeś. Nieco płaskie i jednowymiarowe, w zasadzie są rekwizytami i niczym więcej. Ale tym miały być, bo faktycznie przestrzeń znaków pozwalała tylko na tyle, ile jest, a z drugiej strony mieli tylko robić tło i dawać kontekst Florianie. Czy przy większym limicie dałbym im więcej miejsca? Nie jestem pewien. Poruszałem się w zakresie znaków, jaki został nam przydzielony i nie myślałem o tym zanadto. Czuję, że gdybym miał więcej znaków, to dałbym im ciut więcej, ale nie na tyle, żeby robić z nich więcej, niż tylko rekwizyty.

Co do rodziców, to w tym wypadku pozwolę sobie na wytłumaczenie, z jednoczesnym odsłonięciem inspiracji. Miałeś idealne skojarzenie z matkami, które wysyłają córki na konkursy miss. Bo i faktycznie inspiracja dla rodziców pochodzi z programu reality show – a tych w 25letniej karierze zrobiłem ponad setkę odcinków, min. Top Model, Mam Talent itp. I napatrzyłem się na rodziców nastolatków, którzy dla całego wachlarza różnych motywacji i chciejstw, popychali dzieci do robienia z siebie pajaców, a czasem szkodzenia sobie. Rodzice Flory są właśnie taką parą – połączeniem ignorancji z chciejstwem, a jednocześnie z infantylną wiarą w siłę pieniądza i kapitalizmu. Co gorsza – oni właśnie mieli wierzyć w to, że robią dobrze, a przynajmniej nie robią gorzej, tylko dają szansę, otwierają drzwi. Ile ja się razy nasłuchałem takich wynurzeń, to nie jestem w stanie zliczyć. I akurat w przypadku rodziców Flory odczułem ciasnotę limitu. W przeciwieństwie do postaci drugoplanowych, chętnie dałbym im więcej miejsca. No, ale wiesz – decyzje, decyzje wink

Podsumowując – muszę Ci podziękować podwójnie, bo nie tylko za opinię, ale też za to, że udostępniłeś mi miejsce w konkursie i zmotywowałeś do wysiłku. Czasu było naprawdę niewiele, liter do wykorzystanie również. To było niezapomniane doświadczenie, które to Tyś częściowo mi zgotował heart

XXI century is a fucking failure!

Hesket

Dziękuję za komentarz i dobre słowo smiley Cieszę się bardzo, że mój tekst skojarzył Ci się z Pohlem. Ten jego transhumanizm, to coś, co wielokrotnie inspirowało mnie do pisania. W wypadku tego opowiadania, Flora dołącza do programu zmiany na nieco innych zasadach. Roger Torraway był rezerwowym astronautą w programie Man Plus. Kiedy pierwszy kandydat zmarł, Roger zajął jego miejsce. Formalnie wyraził zgodę, ale Pohl wyraźnie pokazuje, że stało się to pod ogromną presją psychologiczną, poczuciem obowiązku patriotycznego oraz w wyniku manipulacji ze strony rządu i naukowców. U mnie w pewnym sensie jest gorzej, ponieważ dziecko nie zostało nawet zmuszone do eksperymentu, a chętnie wzięło w nim udział ze względu na brak wiedzy, naiwność i przyzwolenie (w sumie to aktywny udział) rodziców.

Co do basu – przyznaję Ci się bez bicia, że popełniłem większą zbrodnię, niż by Ci się zdawało. Wiem, że bas to bas, a mimo tego zupełnie świadomie napisałem o gitarze basowej. Po konsultacji uznałem, że jeśli napiszę w ten sposób, to osobom zupełnie niezorientowanym w temacie bęzie mimo wszystko łatwiej zwizualizować sobie (a właściwie zwerbalizować) metaforę. Wybacz, proszę. 

XXI century is a fucking failure!

regulatorzy

Dziękuję serdecznie za pomoc i czujne oko. Jak zwykle potrafisz wywołać u mnie wstydliwą reakcję “facepalm” wink Muszę przyznać, że tym razem jestem lekko pocieszony, bo w przestrzeni 40K znaków tych potknięć jest relatywnie niedużo, a to mnie cieszy. Literówki mnie nie martwią. Unoszenie w góręopadanie w dół martwią mnie o wiele bardziej, a już babol w postaci sprężone(go) powietrza spowodował poważny cios otwartą dłonią w czoło. Zastanawiam się, jak to zrobić, żeby nie pozwolić sobie na takie wpadki, nawet jeśli nie ma ich aż tak wiele. Czytając teksty innych autorów jest o wiele łatwiej je wychwycić niż u siebie. Tak czy siak, z czerwonymi policzkami wziąłem ołówek, gumkę i poprawiłem, co należało.

Cieszę się bardzo, że doceniłaś świat Flory, mimo jego czarnych (i czerwonych) barw. Opowiadanie było pisane w wąskim tunelu czasowym, więc nie wydziwiałem nadmiernie, ale przyznaję, że na początku pracy istniała wersja z bardziej optymistycznym zakończeniem. Zrezygnowałem z niej z dwóch powodów. Po pierwsze – logiczne doprowadzenie do sytuacji pozytywnej wymagałoby większej przestrzeni znaków. Po opracowaniu drabinki zdarzeń odniosłem wrażenie, że skrót fabularny zrobił się o wiele za duży. Po drugie – uznałem, że w wersji, z jaką ostatecznie zostawiłem czytelników, emocje, które płyną z historii Flory, mają szansę odnieść większe wrażenie.

XXI century is a fucking failure!

Ok, wprowadziłem jeszcze parę drobnych poprawek. Mam nadzieję, że teraz będzie się lepiej czytało, chociaż, znając życie, nadal nie wyłapałem wszystkiego. wink

XXI century is a fucking failure!

Witam Szanownych Jurków i dziękuję za łaskawe odwiedziny :) Mam nadzieję, że lektura była co najmniej dobra.

 

lugosi

Cieszę się, że lektura przypadła Ci do gustu. Najbardziej jednak cieszę się z tego, że udało mi się trafnie opisać sprawy najważniejsze, które odczytałeś. To super! I serdecznie dziękuję za nominację.

 

OldGuard

Dzięki za odwiedziny i dobre znalezienie potknięć. To jest etap, na którym czytam niektóre uwagi i klepię się w czoło z myślą “jakim cudem nie zauważyłem” wink Część już wprowadziłem, ale jeszcze muszę niektóre przemyśleć.

Bardzo się cieszę, że lektura była satysfakcjonująca i dziękuję za klika! I z chęcią przeczytam zaraz Twoje, bo tez jestem bardzo ciekaw, jak ujęłaś temat.

 

melendur88

Witaj również! Bardzo doceniam Twoje słowa. Wykształcenie warsztatu zajęło niemało czasu i pracy, więc tym bardziej doceniam pochwałę. Prawda jest taka, że gdyby nie współpraca nad tekstami swoimi oraz innych użytkowników na portalu nauczyło mnie bardzo dużo. Dziękuję za klik, a jeśli uznasz, że warto nominować Florianę do piórka, to tym bardziej będę podbudowany.

XXI century is a fucking failure!

Bardzo dobry tekst, bardzo mi się podobał. Jest tylko jedna rzecz, która lekko mi zgrzytnęła. W dalszej części opowiadania odniosłem wrażenie, że narrator się nieco zgubił i nie potrafił zdecydować, czy chce być stylizowany, czy nie. Gdzie mi tam mignęły sformułowania zupełnie współczesne, które plątały się z tymi stylizowanymi. Jeśli znajdę czas, to przeczytam tekst ponownie i wskażę konkretne miejsca, które spowodowały te zamieszanie. Oczywiście to kwestia zupełnie subiektywnego odbioru i dla innych czytelników to wcale nie musi stanowić problemu. Mnie to jednak lekko zakuło. Co nie zmienia faktu, że opowieść mnie wciągnęła.

Nieokreślony dokładnie świat – czy to fantasy, czy jakaś prowincja z przeszłości – w zasadzie mogło to być wiele różnych uniwersów, ale zagrało to bardzo zgrabnie. Dzięki temu elementy świata wyłaniały się z jak cienie w teatrze, by pokazać tylko tyle, ile trzeba. Postacie również nakreśliłeś, autorze, wystarczająco. Na tyle, żeby prześledzić ich losy w cieniach ;) Wątek fantastyczny też jest tu schowany w cieniu, a odwrócenie kolejności pozwala zbudować ciekawość, zachęcić czytelnika, by dowiedzieć się, jak to się wszystko zaczęło.

Dzięki za świetną lekturę. Klikam z przyjemnością.

XXI century is a fucking failure!

Akurat ja również zdążyłem przeczytać tekst cezary_cezary i skomentować. Trochę zaskoczyła mnie ostra ocena, bo moim zdaniem tekst wcale nie był aż tak zły, żeby go kasować. Rozumiem jednak, że czasem praca po prostu nie spełnia oczekiwań w oczach autora. I mi się zdarzało wyrzucić tekst do kosza, bo nawet mimo poprawek, coś mi nie grało. Czasem trzeba sobie po prostu powiedzieć this is NOT the way wink

XXI century is a fucking failure!

Jestem świeżo po lekturze. Wpierw kilka detali:

Nikogo tam jednak nie było.

Może “nie znalazł”? Zawsze jedna “byłka” mniej wink I tu od razu uwaga do całości – tych nadprogramowych “byłek” trochę w tekście jest. Czasem za blisko siebie, więc warto by było pod tym kątem przejrzeć całe opowiadanie.

Ciemniało w zatrważającym tempie, a asfalt zdawał się chwytać mężczyznę za stopy, jakby usiłował nie dopuścić, by ten umknął.

To bardzo subiektywna uwaga, ale ten “ten” jakoś mnie gryzie. Może po prostu […]jakby usiłował nie dopuścić, by umknął. Albo (…) jakby usiłował zatrzymać go na zawsze, (…) jakby próbował wciągnąć go w głąb ciemności.

Budynek sprawiał wrażenie surowego, był zupełnie odarty z jakichkolwiek ozdób, zupełnie jakby wstydził się własnego istnienia.

Kolejna subiektywna uwaga. Mam wrażenie, że “ozdoby” w kontekście budynku średnio pasują. Może (…) był całkowicie pozbawiony ornamentów, jakby wstydził się własnego istnienia albo (…) stał surowy i bez wyrazu, jakby wstydził się własnego istnienia.

Całkowita ciemność nie wzbudzała niepokoju, gdy człowiek znajdował się wewnątrz murów, więc Robert pozwolił sobie wreszcie porządnie złapać oddech.

W tym zdaniu coś jest nie tak. Po pierwsze – jest jakaś dodatkowa spacja na początku zdania. Po drugie – człowiek/Robert – trochę się zgubiłem, kogo dotyczy opis. Czy bohatera? Czy jakiegoś innego człowieka wewnątrz murów? Bo już mamy ich dwóch – jest Robert i zakonnik.

– Zaczekaj! O co tutaj chodzi…?

Tutaj 3kropek jest raczej nieuzasadniony.

Nadludzkim wysiłkiem zmusił się by wstać (…)

Gdzieś przed chwilą było już nadludzkim i teraz zabrzmiało jak powtórzenie.

Poza pryczą, na której siedział, znajdowało się w nim jedynie stare (…)

Tu mi się poplątał podmiot. Wiem, że przed chwilą było pomieszczenie, ale w zdaniu jest domyślny on, który siedział i teraz wyszło na to, że to w nim znajdowało się stare biurko.

zaczął iść w kierunku „swojej” celi

Tu dwie rzeczy. Zaczął iść wydało mi się bardzo niezgrabne. Może po prostu ruszył? A druga rzecz – nie jestem pewien, czy cudzysłów jest tu potrzebny. Raczej wiemy, że to jest jego cela.

Słysząc to, nadludzkim wysiłkiem (…)

Znowu nadludzki wysiłek.

 

Kilka słów ogólnie na temat opowiadania.

Jest kilka momentów, kiedy nieco się gubiłem w sytuacji, ale tłumaczę sobie to tym, że jeśli sam poczułem się zdezorientowany, to lepiej odbieram emocje bohatera. Najważniejsze jednak było dla mnie to, że całość ma fajny klimat. Niedopowiedzenia wpisują się w tajemniczość i choć z chęcią dowiedziałbym się, co w tym świecie zjadło światło, kim był przeor i facet na końcu, to nie znając detali, bardziej skupiam się na poczuciu zagrożenia i zaszczuciu bohatera. A to jest duży plus.

Język, który stosujesz czasem brzmi jak relacja, jak raport ze zdarzeń, który należało złożyć przełożonemu. Czasem jest zaskakująco precyzyjny w opisie kolejnych czynności bohatera, właśnie jakby z raportu wzięte. Trochę to suche i dokumentalistyczne, ale jak dla mnie wpisuje się w gatunek, buduje ten horror.

Ogólnie opowiadanie poczułem, więc klikam z przyjemnością. Dziękuję za fajną lekturę!

XXI century is a fucking failure!

Cześć OldGuard!

Będziemy pisać ten sam obraz, więc umieram z ciekawości, co Ci z tego wyjdzie.

A w ogóle to moim zdaniem to jest spora zaleta forum, że czas płynie w nim trochę wolniej niż w reszcie internetów wink

XXI century is a fucking failure!

Lekka i w sumie pozytywna opowieść. Podobała mi się i z przyjemnością przeczytałem całość.

Jest tu klarowny i dynamiczny styl, który płynnie prowadzi przez kolejne sceny i angażuje czytelnika od pierwszych akapitów. A przynajmniej mnie zaangażował. Narracja tonie w sugestywnych detalach, dzięki czemu świat przedstawiony staje się żywy i sugestywny – odnosi się to zarówno do otoczenia, jak i emocjonalnych reakcji bohaterki.

Główna bohaterka jest ciekawie zarysowana: jej motywacje są wiarygodne, a sposób myślenia i podejmowane decyzje sprawiają, że łatwo z nią sympatyzować i z ciekawością śledzić jej rozwój. Zgadzam się z wcześniejszymi opiniami, e niektóre sprawy poszły zbyt łatwo, a zbiegi okoliczności wydały mi się parokrotnie naciągane, ale w wypadku tego typu tekstu mogłem to zignorować. Szczerze mówiąc, całość skojarzyła mi się z “Projektem Hail Mary” Weira, w której mamy do czynienia z podobnym uproszczeniem nawiązania kontaktu. Dla mnie jest to bardzo pozytywne skojarzenie.

Dziękuję za miłą lekturę i klikam do biblio smiley

XXI century is a fucking failure!

Ciekawy klimat, który natychmiast skojarzył mi się z “Anihilacją” VanderMeera. Jakaś przestrzeń nawiedzona niezrozumiałą anty-fizyką, która częstuje ludzi niepojętymi oddziaływaniami – to nie jest nowy pomysł, ale w ujęciu tego opowiadania okazał się ciekawy. Być może to strona językowa nadała całości tego ciekawego wymiaru. Znajdują się tu sformułowania, które przekładają wrażenia zmysłowe na zupełnie absurdalne wyniki i skojarzenia, np. to:

Moje dłonie drżały nie ze strachu, lecz z nadmiaru istnienia.

Jest dla mnie zrozumiałe, skąd ten “nadmiar istnienia”, który pasuje do fabuły i efektu powielenia. Jednak te złożenie w jednym zdaniu jest dla mnie bardzo obce i nienaturalne, co w zasadzie pasuje do reszty. I gdyby nie to, to powiedziałbym, że niektóre akapity pisał model językowy, ponieważ te złożenia, te skojarzenia są zbyt abstrakcyjne jak na świadomego autora. Ale tutaj pasują, budują klimat niesamowitości i obcości.

Widzę w tekście ten sam problem, o którym wspomniała bruce. Masz dużo fajnych i zgrabnych porównań, ale jest z nimi jeden problem. Zauważalnie często poprzedzasz je “jakami”, czyli “jak” i “jakby”. Z tego robią się powtórzenia, które mocno rzuciły mi się w oczy. Dodatkowo konstrukcja zdania, w którym podmiot zrobił coś, jak coś też bardzo często się powtarza. Czasem jest to zdanie po zdaniu. Sądzę, że część tych sformułowań można nieco przerobić i będzie lżej, np:

Panel zapiszczał, jakby protestował

Tutaj można było pokusić się o inną konstrukcję, np. Panel zapiszczał w głośnym proteście. I już jednego “jak” się pozbyliśmy.

Brakuje właściwego zapisu dialogów.

słabo. – Operator – tu na Operator powinien być nowy akapit, bo to kwestia dialogowa.

o żebra. – Stabilnie – tutaj to samo.

Dziękuję za lekturę.

XXI century is a fucking failure!

Jim, Anet

No to żeście mi pojechali wink No pressure surprise

Naprawdę serdecznie Wam dziękuję za uznanie. Postaram się następną pracą nie przynieść Wam zawodu.

 

MichaelBullfinch, HollyHell91

Dziękuję za wyjaśnienia. Wszystko dla mnie zrozumiałe, doceniam skrupulatność jury i cieszę się, że tak stawiacie sprawę smiley

Czy w takim razie, skoro Jim się zaoferował, mogę poprosić o wpisanie mnie na jego miejsce z obrazem Tam, gdzie zaczyna się piekło”? Jim – to będzie ok?

XXI century is a fucking failure!

Piękne są te prace heart

A nie znajdzie się może jakaś jedna dodatkowa? Bo wszystkie już zajęte, a dopiero się zorientowałem, że miałbym czas coś napisać.

XXI century is a fucking failure!

Dobrze mi się to czytało. Opowiadanie ma fajny, mroczny mroczny klimat fantasy, ale fantasy nadal klasycznego.

Faren to postać pamiętna. Nie jest jednym z wielu bezdusznych wojowników, lecz człowiekiem rozdarty pomiędzy świętym obowiązkiem a trudną prawdą o naturze ludzkiej. Jego relacja z Anskarem wprowadza do historii nie tylko emocjonalny kontrapunkt, ale też przypomnienie, że nawet w brutalnym świecie fantastycznym nadzieja i niewinność mogą istnieć.

Narracja trzyma w napięciu od początku. Tropy dobrze prowadzą czytelnika przez historię zbrodni. Nie natknąłem się tu na proste rozwiązania, za co bardzo dziękuję aurotowi. To, co początkowo wygląda na śledztwo przeciwko „bestii”, okazuje się być skomplikowaną siecią ludzkich błędów, grzechów i pragnień zemsty. Fajne. Szczególnie poruszający jest moment, gdy wychodzą na jaw czyny Veriego, Kalinora i Sadida, a prawdziwe motywacje Brana ujawniają mroczny bieg wydarzeń – to zwrot akcji wart zapamiętania.

Uniwersum jest sugestywne i realistyczne, pełne szarości, zmusza do refleksji nad granicami dobra i zła. Konstrukcja bohaterów, miejsca akcji i kult Letesa są przekonujące i spójne, a finał przesycony ciężarem podjętych decyzji pozostawia czytelnika z autentycznym poczuciem, iż zwycięstwo nie zawsze oznacza triumf.

Styl jest oszczędny, ale jednocześnie sugestywny. Uniknąłeś autorze zbędnych ozdobników, stawiając na konkret i rytm zdań. Dzięki temu brutalność wydarzeń wybrzmiewa mocniej, a dialogi brzmią naturalnie i wiarygodnie. Lubię taki styl.

Całość przypadła mi do gustu. Dziękuję za super lekturę i lecę klikać smiley

XXI century is a fucking failure!

Faktycznie, zupełnie o tym zapomniałem. To dlatego, że przez dłuższy czas nie bywałem na portalu i wyszedłem z wprawy. Już załatwione smiley

XXI century is a fucking failure!

Tekst zaczyna się jak klasyczna katastrofa morska i przez pierwsze akapity sprawnie buduje napięcie i klaustrofobiczną grozę. Narracja przypomina realistyczny thriller survivalowy. Jest mocny moment otwarcia, który daje nadzieję na dalszą, wciągającą fabułę.

Niestety, im dalej w tekst, tym bardziej rozwidla się on w kierunkach, które nie zawsze współgrają. Druga połowa opowiadania szybko traci tempo i spójność, wprowadzenie wątków relacyjnych (np. Monika i Diego) oraz dramatów osobistych „na pokładzie Wonder” zmienia ton bardziej w banalną sensację niż konsekwentny thriller. Fragmenty romantyczne („– Jesteś miłością mojego życia”) pojawiają się nagłe i niepotrzebnie rozmywają główny wątek kryzysu.

Narracja jest miejscami zbyt chaotyczna i przegadana. Tekst momentami nie trzyma rytmu i klarowności. Choć klimat katastrofy i walka o przetrwanie mają mocne momenty, to konsekwencja w budowaniu postaci bywają nierówne. Niektóre opisy są sugestywne, ale inne – jak przypadkowe wstawki dialogowe – wydają się zakłócać rytm lektury.

Muszę też zwrócić uwagę na fakt, że tekst wydał mi się po prostu niedopracowany. Jakbyś go napisał, autorze, w pośpiechu a potem już do tekstu nie wrócił, nie przemyślał i nie poprawił. To taki pierwszy surowy tekst od razu wrzucony na portal. Jest dużo potknięć, które częściowo już wyłapała bruce, warto by było więc do opowiadania wrócić i nad nim popracować, a na pewno na tym skorzysta, bo potencjał jest.

Ogólnie – powiadanie z ciekawym początkiem i potencjałem thrillera katastroficznego, jednak jego rozwój fabularny nie zawsze go realizuje, a miejscami traci klarowność i napięcie.

XXI century is a fucking failure!

Odebrałem ten tekst jako opowiadanie, które przede wszystkim stawia na atmosferę i doświadczenie czytania, a dopiero w drugiej kolejności na klarowną fabułę. Od początku wciągnął mnie klimat niepokoju i poczucie obcości. Świat jest umiejętnie zbudowany, trudno w nim uchwycić granicę między tym, co realne, a tym, co jest projekcją lub zaburzeniem percepcji. Szczególnie dobrze wypadają fragmenty oparte na obrazie i zmysłach; są sugestywne i zapadają w pamięć.

Największą zaletą tekstu jest dla mnie jego konsekwencja. Motyw normy, kontroli i „oswojonego” szaleństwa przewija się przez całe opowiadanie i nadaje mu spójność. Doceniam też to, że jest to science fiction bardziej psychologiczne niż technologiczne. Nie dostaję tłumaczenia wszystkiego wprost i mam przestrzeń na interpretację.

Z drugiej strony, miejscami odczuwałem zmęczenie narracją. Tempo bywa nierówne, a długie fragmenty introspekcyjne potrafią rozmyć napięcie. W pewnych momentach brakowało mi wyraźniejszego zakotwiczenia w działaniach bohaterów, przez co emocjonalna więź z postaciami nie zawsze była tak silna, jak mogłaby być. Finał wydaje mi się logiczny i spójny z całością, ale raczej chłodny niż poruszający.

Ogólnie jest to, moim zdaniem, tekst ambitny i świadomy swoich środków. Nie jest to opowiadanie dla każdego, ale jeśli ktoś lubi nastrojowe, niejednoznaczne SF skupione na psychice i percepcji, znajdzie tu sporo dla siebie.

Dzięki za fajną lekturę!

XXI century is a fucking failure!

O, rety! Kompletnie mnie ten wątek ominął. I to już dawno temu. Dzięki Ślimak Zagłady za podrzucenie tematu. Właśnie czytam i rozkminiam.

XXI century is a fucking failure!

A dzisiaj wydawnictwo Planeta Czytelnika ogłosiło kolejną publikację: “Exterra. Antologia Science Fiction” Znajdzie się tam moje opowiadanie “Inni Ludzie”, które kiedyś w portalowym konkursie “Planety” zdobyło 3 miejsce.

Kto jeszcze z portalowiczów tam będzie mi towarzyszył? (Bo na pewno ktoś wink )

XXI century is a fucking failure!

Wielkie gratulacje Marcin_Maksymilian!!!

XXI century is a fucking failure!

Ok, dzięki. Przyznam, że o kursywie nawet nie pomyślałem. Może to było zbyt oczywiste. Racja, że wtedy będzie to się wyróżniało, będzie czytelnie.

XXI century is a fucking failure!

Ok, kochani. To ja natknąłem się na zagwozdkę. Sytuacja pt. “dialog dwupoziomowy” wink Poszukałem trochę podpowiedzi w książkach i internetach, ale nie znalazłem niczego, co by mi jednoznacznie wyjaśniło sprawę. A zatem poproszę o pomoc grono zacne portalowe.

Sytuacja jest taka – dwójka bohaterów rozmawia ze sobą. Jednocześnie słuchają dialogu z nagrania, który na bieżąco komentują. Żeby było trudniej, nagranie to te same postacie, które odgrywają innych ludzi. Czyli – bohaterowie A i B, w nagraniu odgrywają postacie 1 i 2. Przykładowo:

– Dobra, włączam nagranie – powiedział A.

– Super – odparła B.

– 2, przestań się bawić z tym dildosem – poinstruował 1 głosem A.

– To zapis naszego ostatniego przedstawienia – szepnął A.

– Dobrze się wtedy grało – przyznała B.

– Dildos to moja ulubiona zabawka – mruknął 2.

Itd.

W zasadzie wypowiedzi 1 i 2 to cytaty, a nie na żywo tworzony dialog. Czy w takim razie nie powinno się tych kwestii jakoś rozróżnić? Może cudzysłów? Ale czy wtedy również pauza/półpauza? Oczywiście, można zrobić to opisowo, czyli “z głośnika usłyszeli swoje głosy, kiedy sprzeczali się o użycie dildosa”, ale w tym wypadku chciałbym zapisać to maksymalnie dialogowo.

 

XXI century is a fucking failure!

Wreszcie czytanie opowiadania na portalu w wolnej chwili, którą wreszcie mam laugh I od razu na główne danie bruce – sama przyjemność.

Drobiazgi:

trzymaliśmy się w czwórkę, razem odrabiali lekcje, chodzili do bibliotek, wymieniali notatkami czy streszczeniami lektur

Sądzę, że skoro wpierw jest “trzymaliśmy”, to dalsze czasowniki powinny utrzymać odmianę, czyli “odrabialiśmy” itd.

Odczuwalnie jest gdzieś w okolicach zera.

Jak pamiętam z lat 80tych z podstawówki (tak, wtedy chodziłem i się tego nie wstydzę, chyba że w CV, gdzie już mam ten wiek, że muszę go ukrywać ;) ) to pojęcie “odczuwalna temperatura” chyba jeszcze nie funkcjonowało. To nic istotnego, ale tak sobie pomyślałem.

tu jakiś film, albo organizują

Tu chyba bez przecinka.

klatki schodowej, pierwszy dotarł

Ja bym tu dał kropkę. Czyli “…klatki schodowej. Pierwszy dotarł…”

Nasłuchiwała rozbawiona Alicja, relacjonując konspiracyjnie.

Spróbowałbym podmiotu na początku zdania, czyli “Rozbawiona Alicja nasłuchiwała, relacjonując konspiracyjnie.”

Wiem, i pogodziłem się z tym.

Bez przecinka.

Powoli odzyskiwał on naturalne barwy.

“On” chyba jest tu zbędne.

demona swoją szablą

“swoją” zbędne

Dobrze mi się czytało, więc przyznam, że nie przyglądałem się specjalnie błędom. Całość zabrała mnie w fajną, wielopoziomową wycieczkę nostalgiczną. Wyprawa i szukanie kłopotów w klasowej paczce w latach 80tych to coś, za czym będę tęsknił aż do grobu ;) Natomiast wyprawa do pałacu, do czasów napoleońskich, taniec z duchami, tajemnicami i magicznymi ziołami – sama przyjemność,

Masz tu fajnie zarysowaną intrygę, która opiera się na wspomnieniach, dawnych czasach i silnych emocjach. Wrzucone w to wszystko dzieciaki wydają się całkiem trafnie pogubione, choć przyznam, że mogłaś czasem dać im nieco więcej strachu przed zjawami. To raczej moja osobista preferencja, ponieważ natężenie emocji, które wykorzystałaś kojarzy mi się trochę z kinem familijnym/przygodowym w stylu “Wakacji z duchami” (ok, to produkcja z lat 70tych, ale w 80tych też się oglądało). Dlatego wszystko mi tu do siebie pasowało.

Klikałbym, gdyby już nie siedziało w biblio :)

Bruce – jak zwykle dziękuję za przemiłą lekturę!

XXI century is a fucking failure!

Gratulacje Krokus i JolkaK! Teksty zdecydowanie trafiają na listę do przeczytania.

Sam jestem niezwykle zawiedziony, ale pisanie to też nauka pokory.

XXI century is a fucking failure!

zygfryd89

Cieszę się, że tekst Ci się podoba. Co do drugoplanowych postaci, to spełniają one bardzo konkretne funkcje i wydaje mi się, że nie jest tak, że niczego nie wnoszą. Faktycznie, nie są rozbudowane i nie powinny, ponieważ chciałem, aby tekst skupił się na relacji Ankeli i Johna. Ale bez obecności postaci drugiego planu niektóre z sytuacji po prostu nie miałoby miejsca albo wymagałyby jakiejś boskiej (?) ingerencji. Poza ich rolą fabularną są też elementem obrazu społeczeństwa przyszłości. Dzięki interakcji z nimi można dowiedzieć się więcej o sposobie funkcjonowania ludzi i ich relacji.

cezary_cezary

Dziękuję za dobre słowo i fakt, że doceniłeś warsztat. Natomiast przykro mi, że w efekcie zostałeś zmuszony do postawienia NIE. Mimo wszystko nie chciałbym zostawić Twojego komentarza bez odpowiedzi.

Inspiracje, które wymieniłeś nie były stricte zamierzone, ale cały klimat i pewnego rodzaju elementy, którymi posłużyłem się do budowy uniwersum faktycznie przewijają się w literaturze i popkulturze i to akurat jest efekt zamierzony. Może nawet nie efekt a raczej zabieg. Chodziło mi o zbudowanie świata przyszłości, który mimo wszystko opiera się na pewnej przeszłości, który rozwinął się ze świata, który znamy obecnie. A wszystkie inspiracje, o których pisałeś, wywodzą się wprost z pewnego sposobu myślenia, który – przynajmniej moim zdaniem – dominuje w fantastyce i przekłada się na kulturę. A opowiadanie miało właśnie opierać się min. na przeciwstawieniu starego z nowym. Ankela jest bohaterką, która próbuje zgłębić to, co stare i właśnie te skojarzenia, niebezpieśrednie nawiązania miały dać jej tło, na bazie którego miała tworzyć swoją “współczesną” sztukę. Dlatego wszelkie skojarzenia są jak najbardziej na miejscu.

To, że odniosłeś wrażenie “ja to już gdzieś widziałem” to oczywiście sprawa zupełnie subiektywna, co doskonale rozumiem i nie mam zamiaru z tym dyskutować. Piszę bardziej po to, aby wyjaśnić swoje motywacje i wybory, na jakie zdecydowałem się w pisaniu.

XXI century is a fucking failure!

Dziękuję wszystkim serdecznie za ocenę tekstu oraz za kliki. To naprawdę dla mnie wielkie wyróżnienie.

XXI century is a fucking failure!

A ja tylko wtrącę, że chciałbym podziękować nominującym za docenienie mojego tekstu heart

XXI century is a fucking failure!

Wreszcie znalazłem chwilę, żeby popracować nad babolami. Dziękuję wszystkim za wytknięcie potknięć.

Jeszcze tylko potrzebuję czasu, żeby przysiąść do paru kwestii merytorycznych (Jim wink ). Może jeszcze w tym miesiącu?

 

Bardjaskier

Ten brak zachwytu nad chłopakiem z XXI wieku (oczywiście z wyjątkiem Ankeli, która jest zafascynowana) to w pewnym sensie również inspiracja. Zainspirowało mnie parę filmów, min. “Misja” Ronalda Joffe. Jest tam scena (chyba nawet niejedna, jeśli dobrze pamiętam), w której plemienne dzieci śpiewają pięknymi głosami katolicką pieśń religijną (oczywiście w łacińskim), a papieski wysłannik wsłuchuje się w wysokie tony i piękne głosy. W rzeczywistości jednak gardzi dziećmi, bo uważa je za dzikusów, których można czegoś nauczyć, ale nigdy nie wyjdą z etapu “małpy”. I takie trochę miałem skojarzenie z Johnem – dla ludzi przyszłości jest on czymś dziwnym, może nawet niebezpiecznym (czego dowód później sam daje), ale zachwyt może być jedynie zachwytem ludzi, którzy obserwują dzikie zwierzę w klatce.

Dziękuję za dobre słowo na temat mojego tekstu. Cieszę się, że Ci się podobał smiley

XXI century is a fucking failure!

Z tego co sam testowałem GPT, Claude’a i Gemini to na razie żaden silnik nie radzi sobie z rymami.

XXI century is a fucking failure!

Życie pisze swoje scenariusze i nadal nie mam czasu przysiąść do opowiadania, żeby popatrzeć na Wasze uwagi i popracować dalej.

To jest taki moment, który jest nieco irytujący. W głowie brzęczą Ci zdania, konstrukcje, pomysły, ale czasu ni ma. Pół biedy, jak się da chociaż zanotować w notesie.

XXI century is a fucking failure!

Kirczę, Jim, nie jestem pewien, czy będę w stanie odpowiedzieć CI w sposób równie wyczerpujący, jak Twój komentarz. Bardzo Ci dziękuję za wszystko, co napisałeś oraz za pochwałę na końcu. Bardzo to doceniam. Postaram się usiąść w miarę możliwości niedługo i odnieść się do spraw, które poruszyłeś.

XXI century is a fucking failure!

M.G.Zanadra

Owszem, również myślę, że to dość pesymistyczna wizja i również wolałbym, aby się nie spełniła. Niestety muszę przyznać, że moim zdaniem powoli podążamy w podobnym kierunku.

 

Koala75

Tak, dokładnie tak samo myślę. Ludzie mają tam wolną wolę tylko pozornie, a de facto są zarządzani przez skomplikowany system. Obawiam się jednak, że to nie jest sytuacja aż tak bardzo odległa od tej, w którą powoli sami się pakujemy.

John nie zna słowa premiery w tym sensie, że z czasów jemu współczesnych premierę rozumiał tak, jak my, czyli jako pierwszy pokaz nowego dzieła. A tu założyłem sobie, że przez wieku pojęcie nabrało nowego znaczenia.

 

regulatorzy

Owszem, nie jest to budująca wizja i przyznam, że wynika ona trochę z moich własnych obaw o kierunek, w jakim podążamy. Co do trudności w czytaniu, to zdaję sobie z tego sprawę. Język bohaterów jest dla nas na tyle kanciasty, że utrudnia nam spokojny odbiór opowieści. Częściowo o to mi właśnie chodziło, aby zasiać w ten sposób niepokój u czytelnika. Natomiast fakt, że i tak złagodziłem te przyszłościowe konstrukcje zdań. W pierwszej wersji było jeszcze bardziej “memicznie” i hasłowo.

Dziękuję też za wskazanie potknięć. Zajmę się nimi w wolnej chwili.

 

Galahad

Faktycznie moim zamiarem było odrobinę namieszanie czytelnikowi w głowie, ale jednocześnie – jak napisałeś – prezentacja bohaterki i jej profesji właśnie miała ten zamęt wprowadzić. Mimo wszystko Twoja uwaga dała mi do myślenia i rzeczywiście, być może przydałoby mi się tutaj nieco więcej “znaków”. Muszę dać sobie na to chwilę.

Zabawa z formą językową faktycznie miała się wpisać w konstrukcję całego świata i tej jego “obcości”. Ale muszę przyznać, że pianie tego nie było łatwe i cały czas się zastanawiałem, czy ta obcość językowa nie będzie zbyt odpychająca dla czytelnika. Cieszę się, że dla Ciebie było to jednak wciągające.

A wrażenie deja vu idealnie wpasuje się w sposób funkcjonowanie premier wink więc trafiło się idealnie w punkt.

 

Finkla

Cieszę się, że tekst przypadł Ci do gustu, no i że sfera językowa Cie nie odrzuciła. Co do konstrukcji Johna to faktycznie jako astronauta, który był wysyłany na trudne i odległe misje musiał mieć za sobą odpowiednie szkolenie i też wykazać się po prostu odpowiednimi cechami – niech to będzie szeroko pojęta “twardość”. Myślę jednak sobie, że fakt zniknięcia jego świata, wszystkiego co znał i wszystkich, których znał mógł go psychicznie pokonać. Wyobrażam sobie, że na coś takiego nie da się przygotować. Faktycznie u Lema podobna sytuacja obeszła bohatera łaskawiej. Tamten rzeczywiście był twardszy, nawet sobie chodził na siłownię. Ja jednak uznałem, że to jest zdecydowanie poważniejszy wstrząs dla ludzkiej psychiki.

Podobny syndrom obserwowałem w rozmowach z żołnierzami, którzy wracali z frontu. Prawdziwi twardziele, którym bomby i śmierć nie straszne, a po powrocie do “cywila” potrafili załamać się z powodu zepsutej zmywarki. I tym się też trochę inspirowałem.

XXI century is a fucking failure!

Dziękuję Wam serdecznie za uwagi. Po dłuższej przerwie mam nadzieję znowu być bardziej aktywny na portalu, więc chciałbym, aby opko “powrotne” okazało się warte Waszego czasu.

 

Oblatywacz

Tak, te niezręczności językowe są dokładnie zamierzone. Są one niezręcznościami z naszego punktu widzenia, bo dla ludzi przyszłości jest czymś naturalnym. A inspiracja Powrotem z gwiazd jest jak najbardziej trafna – to jedna z moich ulubionych pozycji Lema i chciałem się do niej w pewnym sensie odnieść.

 

pnzrdiv.117

Dzięki za zwrócenie uwagi. Siądę jutro na spokojnie i przemyślę konstrukcję tego zdania.

Zgadzam się, że stylizacja językowa może przyprawiać czytelnika o dyskomfort. To celowy zabieg, bo chciałem, aby z naszej perspektywy te “przyszłe” czasy wydawały się obce i niekomfortowe, tak jak wydały się astronaucie. Natomiast przyznam, że w tej wersji i tak jest już lajtowo. W pierwszej język przyszłości był jeszcze bardziej kanciasty i obcy.

 

AdamKB

Dzięki za dobre słowo. Na koncepcję języka poświęciłem sporo czasu, lecz zanim w ogóle napisałem pierwsze dialogi, zrobiłem sobie research na temat rozwoju języków. Doszedłem na własny użytek do wniosku, że idziemy raczej w kierunku uproszczenia konstrukcji językowych. Rozwój technologii pozwala przekazać więcej treści z pomocą mniejszej ilości komunikatów – co zresztą moim zdaniem obserwujemy już dzisiaj.

 

Bruce

Wpierw dzięki za wytknięcie detali – postaram szybko znaleźć chwilę, aby je uwzględnić.

No i cieszę się bardzo, że tekst przypadł Ci do gustu. Dziękuję za kliki heart

 

M.G.Zanadra

Ponieważ zwykle omijasz SF, to tym bardziej się cieszę, że nie uznałaś moich literek za stratę czasu.

Co do konstrukcji głównej bohaterki – te “rozdwojenie jaźni” jest celowe, a wzięło się z dwóch powodów. Pierwszym jest wizja przyszłości, gdzie sądzę, że ludzie będą bardziej niestabilni emocjonalnie, skrajni w reakcjach i opiniach, co, mam wrażenie, że już się dzieje. Drugi powód to chciałem, aby Ankela była trochę rozdarta między właśnie wspomnianą przez Ciebie ciepłą osobowością, a jednocześnie zimną profesjonałką. Rozmarzoną twórczynią a jednocześnie pragmatyczną producentką.

XXI century is a fucking failure!

Dajcie spokój. Zawsze przychodzi ten moment, kiedy po opublikowaniu opowiadania wbijają portalowicze, wyłapują babole, a ja potem siedzę, czytam to , klepię się w czoło i mówię “ja p%!@&#*, jak mogłem to przegapić” wink

XXI century is a fucking failure!

Cieszę się, że wprowadziłaś poprawki z bety, bo to naprawdę dało dużo i opowiadanie, które było dobre, stało się jeszcze lepsze.

Tekst bardzo przypadł mi do gustu. Czytało się płynnie i z zainteresowaniem. Jedyne, na co mógłbym narzekać, to że chętnie dowiedziałbym się więcej o świecie przedstawionym.

Świetny debiut! Czekam na więcej Twoich prac.

XXI century is a fucking failure!

Kiedy zacząłem czytać, to od razu miałem skojarzenie ze sceną filmową. Ale nie było to skojarzenie z konkretnym filmem. Raczej to była kwestia stylu i sposobu opisania sytuacji. A ten styl podobał mi się bardzo. Nie znalazłem tu żadnej pisarskiej ekwilibrystki, tylko jasne i proste komunikaty, opisy i dialogi skromne i nie rażące nadmierną zawiłością. Nie było tu tego uporczywego unikania wyjaśnienia czytelnikowi o co tak naprawdę chodzi, żeby przypadkiem nie napisać za dużo albo nie wpaść w infodumpa. Po prostu konkretne informacje, jedna za drugą, do przodu. I przyznam, że było to odświeżające.

Zagubienie bohatera a jednocześnie uporczywość zjawy stworzyły ciekawy tandem, choć nie będę oryginalny, kiedy napiszę, że chętnie bym się dowiedział, co Rachwol wybrał. Ale otwarte zakończenie ma też zalety, bo dzięki niemu, w pamięć bardziej zapada historia i jej klimat a nie jej konkluzja.

Całość czytało się szybko i wciągnęło mnie od razu.

Niezwykle przyjemnie było mi po długiej przerwie zobaczyć Twój tekst, bruce.

Dziękuję za super lekturę!

XXI century is a fucking failure!

ninedin

Kurde, o kilka miesięcy za późno ;)

XXI century is a fucking failure!

Oj, przydało się i to bardzo!

XXI century is a fucking failure!

Larpy w Polsce, a szczególnie bitewne, przeszły długą drogę. Dzisiaj nawet rekonstruktorzy patrzą na larpiaków z zazdrością. Czasy glanów i płaszczyka z prześcieradła odeszły w niepamięć.

Jeśli zaś chodzi o frakcję, to mój oddział staje na larpach po różnych stronach, czasem bywa neutralny, czasem daje się wynająć za monetę. Fabuła jest taka, że jesteśmy chorągwią inkwizycji morryckiej Zakonu Rycerzy Kruka, powołaną do walki z nieumarłymi i bluźnierstwami przeciwko regule Morra, boga umarłych. Za duchowego patrona przyjęliśmy dawnego zwierzchnika, inkwizytora Ingmara von Kiel herbu Axeflügel. Potocznie Ingmaryci.

Członkowie oddziału to ludzie odratowani od stosu lub stryczka, ale nie bierzemy zwykłych bandziorów, tylko takich, którzy zostali skazani za kontakty z Chaosem. Ale ponieważ brzmi to okrutnie mrocznie, dlatego wymyśliliśmy sobie taką, a nie inną dewizę, żeby nie było za ciężko. Dlatego zło ciachać – owszem, koniecznie, ale potem w te pędy karczma i zamtuz laugh

XXI century is a fucking failure!

I jeszcze w obozie smiley

A to w ogóle ja:

Sztandar zagrał we wrześniu na larpie Inwazja i było epicko. A sentencja, która powstała z Waszą pomocą, zagrała istotną rolę w fabule mojego oddziału devil

XXI century is a fucking failure!

Trochę czasu minęło, ale sztandar został wreszcie wykonany.

Uszyła go krawcowa, która specjalizuje się w sztandarach. Na co dzień wykonuje sztuki dla straży pożarnych, szkół itp, więc to zlecenie przyjęła z wypiekami na twarzy i potraktowała je, jak prawdziwe wyzwanie. Muszę przyznać, że zrobiła rzecz zawodowo.

Baner jest doskonale zrobiony, obustronny, z naturalnych tkanin i ma różne, profesjonalne patenty, które np. pozwalają naprawiać powierzchnię i wymieniać elementy bez prucia całości. Okazuje się, że są sposoby szycia sztandarów, o których filozofom się nie śniło.

Tu jeszcze w akcji:

XXI century is a fucking failure!

Gratulacje dla zwycięzców!

Przy okazji też wielkie podziękowania dla wszystkich autorów, którzy dali nam wiele świetnych tekstów.

XXI century is a fucking failure!

gravel

Dziękuję za komentarz i jurkowanie w konkursie.

XXI century is a fucking failure!

Moje opowiadanie ma tytuł “O mieście, które kocha swych ludzi”.

XXI century is a fucking failure!

Ja też wink Ale chciałem się pochwalić z gotowym egzemplarzem autorskim w ręku laugh Co zresztą pewnie uczynię.

XXI century is a fucking failure!

RogerRedeye

Super! Gratuluję! Bardzo jestem ciekaw tego wydania, jak to będzie wyglądało.

Oficjalna premiera 10 września br. podczas “Bachanalii Fantastycznych” w Zielonej Górze.

Bachanalia odbywają się w dniach 20-22.09.2024.

XXI century is a fucking failure!

O, kurczę! O nie! Chwilowo nie jestem na bieżąco z portalem i kompletnie mnie to głosowanie ominęło! Ale widzę, że wśród wybrańców są również moje typy, gdybym głosował.

Gratuluję wszystkim serdecznie! Te opowiadania to kawał świetnej literatury!

XXI century is a fucking failure!

Fantastycznie! Gratuluję!

XXI century is a fucking failure!

Pozwolę sobie blush

W zeszłym roku popełniłem opowiadanko “O mieście, które kocha swoich ludzi”. Takie trochę w stylu Bajek Robotów wiadomo kogo wink No i opowiadanko trafi na łamy Rocznika Fantastycznego’24.

XXI century is a fucking failure!

Ale fajna bajka! Dobrze się czytało, ale aż bym chciał poczytać dłuższą wersję tej opowiastki. Muszę tylko jeszcze dodać, że kiedyś podobną baję opowiadałem córce, tyle że akcja toczyła się na warmińskiej wsi. Ale wątek znikającego gospodarstwa był podobny.

Dzięki za miłą lekturę smiley

XXI century is a fucking failure!

Gratuluję całemu podium!

cezary_cezary – super opowiadanie, gratuluję w pełni zasłużonego zwycięstwa!

XXI century is a fucking failure!

Łał laugh Warunki konkursowe bardzo przyjazne. Obserwuję z przyjemnością.

XXI century is a fucking failure!

Dzięki SzyszkowyDziadku!

Fajnie, że spodobała Ci się ta forma oddzielenia retrospekcji od teraźniejszości :)

XXI century is a fucking failure!

Cieszę się bardzo :)

XXI century is a fucking failure!

No to pozamiatałeś JeRzy. Dałem się nabrać 1 kwietnia na prawdziwą informację laugh

XXI century is a fucking failure!

Bardjaskier

Gratuluję!

Moja pierwsza publikacja również odbyła się w Białym Kruku, więc łączę się w radości. No i dzięki naszym portalowiczom wydawnictwo trzyma wysoki poziom!

XXI century is a fucking failure!

Myślałem, że może wreszcie zlikwidujecie ten dział opowiadań. Ciągle tylko czytać i czytać… Ile można?!

XXI century is a fucking failure!

Dzięki za komentarze :)

Finkla

Do opowiadania zainspirowała mnie faktyczna historia paleontologa, który przez lata marzył, żeby zejść do jaskini, w której jego asystenci badali znaleziony kości innych gatunków homo, a on mógł tylko z sąsiedniej pieczary patrzeć na monitorze. A nie mógł zejść właśnie ze względu na tuszę. Ale nie zdradzę nic więcej, bo może to kiedyś obejrzysz, więc nie chcę spalić zakończenia ;)

Eldil

Cieszę się, że czytanka była przyjemna.

Z tym bieganiem, to założyłem, że chłopak w stresie i napompowany adrenaliną mógł uciec, dodatkowo znając las lepiej niż oprawcy.

Reinee

Celne spostrzeżenie. W tym wypadku akurat konkretnie o Kingu nie myślałem, ale gdzieś mi to w głowie siedzi na pewno :)

XXI century is a fucking failure!

Outta Sewer

A niech Cię ;) I teraz człowiek będzie czuł się jeszcze bardziej zobowiązany. Ale przede wszystkim ogromnie dziękuję za uznanie heart

 

AmonRa

Bardzo się cieszę, że opowiadanko Ci przypadło do gustu.

No, nie wiem, czy to takie lekkie.

Tu muszę złożyć słowo wyjaśnienia. Z tą “lekkością” miałem na myśli raczej sposób pisania i łatwość w odbiorze. Jest sporo takich opowieści, które można określić mianem “familijnych” – czyli dla młodszych i starszych czytelników, ale nie oznacza to, że muszą być płytkie. Mogą poruszać poważne problemy, jednocześnie będąc strawnymi dla szerokiego grona czytelników.

XXI century is a fucking failure!

Wrócę z komentarzem później, na razie powiem, że mi się podobało, choć parę mankamentów bym doszlifował. Polecam do Biblio :)

XXI century is a fucking failure!

Dzięki wszystkim za komentarze.

Przyznaję się bez bicia, że tekst nie spowodował, że się spociłem podczas pracy nad nim. Potraktowałem go lekko i z takim założeniem go stworzyłem. Że miał się pisać lekko i czytać lekko. Co ważne, to że również potrzebowałem odpoczynku od ciężkich klimatów, a jednocześnie chciałem potraktować zadanie związane z konkursem jako ćwiczenie.

Nie oznacza to jednak, że miało to być byle czytadło. Jak wspomniał Realuc, klimat miał być trochę baśniowy, a trochę obyczajowy, jak zauważył Bardjaskier. Postać Rafiego to dzieciak z problemami, jakich są tysiące, ale on znajduje w świecie sposób na siebie. Znajduje motywację, która służy nie tylko do schudnięcia, ale do głębszej, wewnętrznej zmiany. Do znalezienia pomysłu na siebie i celu w życiu. Dlatego kości kosmitów nie są jedynie rekwizytem, ale również przyczynkiem do tych zmian.

Nie mam nic na swoją obronę w kwestii wiarygodności świateł. Dlatego owszem, są niedopowiedzenia, jak np. dlaczego te światła tyle lat tam krążą? Albo dlaczego akurat Rafi a nie któryś z łobuzów? Postanowiłem, że w tak krótkiej formie nie będę wszystkiego łopatologicznie opowiadał, a skupię się bardziej na przemianie postaci.

XXI century is a fucking failure!

Ambush

Cieszę się, że tekst wydał Ci się sympatyczny. Z takim zamierzeniem pisałem, żeby to było lekkie i miłe dla czytelnika, a nie ciągle te dramaty patologiczne ;)

 

Fascynator

Super :) Dzięki za dobre słowo. I dzięki również za wyłapanie babola. Już poprawiony.

XXI century is a fucking failure!

Golodh

Nie podejrzewałem się o to, że zostanę marysuistą ;) A na serio– dziękuję za Twój komentarz. Rzeczywiście ten zmienny rytm czasami mógł się wydawać zbyt szarpany i niektóre ze skrótów spowodowały nadmierne dociśnięcie gazu do dechy.

dobrze ubrany motyw feministyczny – w stylu trochę starszym, to znaczy sprzed powiedzmy kilkunastu lat (lub dalej), gdy trochę w tym stylu konstruowano bohaterki.

O tym akurat nie pomyślałem, że można odczytać wątek jako feministyczny, ale jeśli tak, to się cieszę. Moimi bohaterkami z młodości były Ripley i Sarah Connor, więc konkretne babki lubię również w swoim pisaniu. I może też stąd mogło się wziąć wrażenie nieco archaicznego konstruowania profilu bohaterki (choć o tym również nie pomyślałem w tych kategoriach).

Ogólnie – cieszę się, że tekst w całości kupiłeś, a także dziękuję Ci serdecznie za TAKa. Zdecydowanie mam zamiar popracować nad tym opowiadaniem, uzupełnić luki i wyprostować kwestię tempa.

XXI century is a fucking failure!

Tarnina

To tam gadają po łacinie?

Tak, w zależności od edycji i gry. W WH40K łacina wręcz dominuje w stronnictwie Imperium. W WH Fantasy Roleplay jest gęsto przeplatana z niemieckim, również w ujęciu impreialnym.

XXI century is a fucking failure!

Ha! Nie pomyślałem o tatuażu, ale jeśli się zdecyduję, to pośpieszę z dokumentacją fotograficzną laugh

Tu chodzi o napis na wstędze, która ma ozdobić sztandar ekipy na bitewne larpy w uniwersum Warhammera.

XXI century is a fucking failure!

AdamKB

Bardzo się cieszę, że mimo konkursowej tożsamości tekst Cię przekonał.

Tekst, pod warunkiem zachowania obecnych charakterów postaci i obecnego biegu wydarzeń, wart jest rozbudowania

Będę to robił z przyjemnością!

 

vrchamps

Super, że dobrze się czytało. To w końcu dość długi tekst, jak na portalowe realia, więc cieszę się, że nie zmarnowałem Twojego czasu.

 

ninedin

Dzięki wielkie za uznanie!

 

Zanais

Dzięki za przeczytanie i komentarz.

Skojarzenie z “Ziemią Obiecaną” jest całkiem trafne. Wymyślając sposób wypowiadania się bohaterki i jej towarzystwa z półświatka inspirowałem się trochę takim przedwojennym stylem cwaniaków i kombinatorów. Dołożyłem też do tego kilka powiedzonek, które zapamiętałem z czasów, kiedy w bramach wystawali cinkciarze. Ci to mieli gadkę, naprawdę ;)

czasem skróty fabularne wymagały ode mnie cofnięcia się o akapit czy rozdział

To jest coś, nad czym będę miał okazję popracować dzięki Srebrnemu Opierzeniu.

XXI century is a fucking failure!

Łomatko! Kolejne opowiadanie, które tak boli, że aż człowiek pęka ze śmiechu laugh

W mojej subiektywnej ocenie na podium bzdur lądują:

Spirytus z lekarstwa mógłby zareagować z etanolem

punktach wytypowanych przez astrologów z NASA

na czubku najwyższej góry na Jowiszu

A poza tym to naprawdę się uśmiałem.

Dzięki serdeczne, Finkla, za kłujące w mózg opowiadanie!

Idę łyknąć roztworu cukru ze spisrytusem na etanolu i wodzie.

XXI century is a fucking failure!

Rybak3

Super :) Dziękuję Ci bardzo. Jeszcze na dodatek się rymuje!!! Lepiej bym sobie tego nie mógł wyobrazić.

Tarnina

NIGDY nie używaj translatorów do tekstów łacińskich.

Nie pomyślałem nawet o tym, dzięki za podpowiedź. Choć muszę przyznać, że od dawna mam świadomość, że sieciowe translatory nadają się tylko do tego, żeby w sklepie zagranicą wklepać pytanie i pokazać pani w sklepie ;) W pracy często potrzebuję tłumaczyć między polskim i angielskim, czasem hiszpańskim i za każdym razem gdy wpadnie mi do głowy pomysł, żeby przyspieszyć pracę translatorem, to potem tego żałuję.

XXI century is a fucking failure!

Łomatko, ale ciężko się to czyta ;) W sensie, że czyta się świetnie i opowiadanie prowadzi do przodu naprawdę fajnie, ale te absurdy naukowe aż mnie bolą. Ale przecież o to w konkursie chodzi!

Oddech w kosmosie i kalorie są super, ale mój zdecydowanie ulubiony fragment to:

Każdy człowiek ma swoją indywidualną aurę, indywidualną energię, którą zdołałem uchwycić w cząstki różniczkowe. To, co widzisz, to owe cząstki właśnie; nasienie życia; iskra stworzenia; nuty przyszłości. […] To nanoboty, które potrafią przechować matrycę duszy i namnażając się, odwzorowywać ją w niezliczonych ilościach kopii.

No, aż boli!!!

Dzięki za bolesną lekturę wink

XXI century is a fucking failure!

Fajnie zarysowana sytuacja. Akapit za akapitem powoli nastawiają czytelnika emocjonalnie i rysują dramat bohaterki. Zwrot akcji na końcu świetny.

Super lektura, dziękuję!

XXI century is a fucking failure!

Na takie coś trafiłem:

 

Narravia

Ruszyliśmy właśnie z Fantastycznym Naborem, do którego serdecznie zapraszamy wszystkie osoby piszące! ✨????

Historie dostępne w Narravii przyjęły postać walkbooków, czyli opowieści w formacie cyfrowym, gdzie kolejne rozdziały można odblokować tylko poprzez pokonywanie wyznaczonych odległość.

✨ Skupiamy się na publikacji tekstów fantastycznych – i jest to jedyne założenie, jeżeli chodzi o gatunek. Przyjmujemy fantasy, science-fiction, horror, a także ich podgatunki i różnorodne mieszanki; historie na wesoło, ale i na poważnie – mile widziana jest każda opowieść, która ma w sobie fantastyczny element.

✨ Fantastyczny Nabór trwa od 23.02.2024 r. do 19.05.2024 r. do końca dnia, w tym czasie każdy uczestnik może zgłosić jeden tekst o długości 60-100 tysięcy znaków (liczonych ze spacjami). Autorzy muszą być pełnoletni i dysponować pełnią praw majątkowych oraz osobistych do utworu.

 

Pełne ogłoszenie:

https://www.facebook.com/narravia/posts/pfbid036Nti3LTkyzt27d3t6e4vfSKqyG68Xjs67rVfMjQvjRTTTuAsTB7N4fTMEBuzc4DSl

XXI century is a fucking failure!

Łał! Powrót Srebrnych Piórek to świetna sprawa! to rzeczywiście poważny upgrade dla użytkowników i świetna forma, aby docenić najlepsze teksty.

Przyznam, że przegapiłem zmianę koloru Piórka swojego opowiadania i zorientowałem się dopiero, gdy dostałem wiadomość od ninedin ;)

Dziękuję wszystkim serdecznie za uznanie, a betującym za pomoc. To wyróżnienie naprawdę dało mi kopa i przy okazji podreperowało nieco podupadły nastrój. Cieszę się niezmiernie!

Zanais – Twój tekst jest świetny i nic dziwnego, że dostał wyróżnienie.

XXI century is a fucking failure!

adam_c4

Bardzo mi się podobało :) Fakt, że mniej więcej od momentu, gdy android zaczął naciskać na wykonanie roboty zacząłem podejrzewać, jak to się może skończyć, ale końcówka i tak była satysfakcjonująca.

Jedna scena, która fajnie, krok po kroku wprowadza w sytuację i wystarczy.

Bardzo dobra lektura. 

XXI century is a fucking failure!

Łał! Super sprawa! Zupełnie przegapiłem fejsową odsłonę Piórek, więc fajnie, Golodh, że założyłeś ten wątek.

Chętnie się zgłoszę do współpracy, ale dopiero od czerwca, bo mój aktualny harmonogram pracy jest zbyt napchany i nawet nie mogę za bardzo czytać kolejnych tekstów na portalu.

a także (nawet chętniej!) publicystyka i recenzje

Czy masz na myśli jakiś konkretny zakres tematyczny? Czy po prostu cokolwiek, co dotyczy szeroko pojętej fantastyki? Pytam o to, bo sobie pomyślałem, że jak zobaczę kolejną recenzję kinowej Diuny, to zastrzelę monitor ;)

XXI century is a fucking failure!

marcinw

Trochę rozumiem, a trochę nie rozumiem.

Zrozumiałem sens kolejnych rozdziałów, zrozumiałem elementy rzeczywistości, na które zwracasz, szczególnie że niektóre z nich mnie również uwierają.

Nie rozumiem natomiast, o co w tym tekście chodzi fabularnie. Nie widzę spójności między poszczególnymi rozdziałami, nie widzę bohatera lirycznego ani jakiejś konkretnej linii fabularnej. Mam wrażenie, że przeczytałem zapis kilku oddzielnych scen, a końcowy rozdział był po prostu zapisem przemyśleń autora na temat współczesności z punktu widzenia niedalekiej przyszłości. I mam wrażenie, że ostatni rozdział mógłby w zasadzie być oddzielnym tekstem, bo serio, nie widzę fabularnego związku z tymi wcześniejszymi dialogami.

Nie widzę również związku tego tekstu z tematyką konkursu. Czy chodzi o to, że bohater (jeśli jednak jakiś jest) odkrył, że ludzkość poszła technologicznie w złym – jego zdaniem – kierunku?

Przepraszam, że zadaję tyle pytań i stawiam aż tyle wątpliwości, ale tekst mną po prostu zakręcił i się pogubiłem.

XXI century is a fucking failure!

Zanais

Pierwsze co muszę od razu napisać, to że dla mnie te opowiadanie jest bardziej brutalną wersją Howardowej epoki hyborejskiej. Taki mi się klimat od razu skojarzył i potem trzymał przez całość lektury. Klimaty w rodzaju boga skorpiona, ofiarnych dziewic i bitych niewolników – wszystko tu jest, okraszone nazewnictwem, które kojarzy się ze stylistyką dawnej Mezopotamii itp. Może nie wszyscy lubią Conana i oryginalne opowiadania Howarda, ale ja je uwielbiam, zatem te skojarzenie jest dla mnie jak najbardziej pozytywne. Oczywiście w Twoim wydaniu wszystko tu jest podniesione do potęgi entej, bo kult Oskórowanego Boga jest niezwykle brutalny, ale moim zdaniem to jest absolutny atut Twojego opowiadani.

Na 100% cała ta cielesność uniwersum – erotyka pomieszana z krwią i żywym mięsem – odrzuciłaby mnie od razu, gdyby nie było to wszystko tak dobrze napisane. Nie wiem, jak takie wyznanie świadczy o mnie, ale lubię krew, flaki i seks w jednym miejscu ;) Ale tylko pod warunkiem, że jest to wyważone, dobrze skonstruowane i służy czemuś więcej, niż tylko epatowaniu obrzydlistwem i cyckami. U Ciebie konstrukcja świata, w którym żyją bohaterowie opiera się na takich elementach, więc są one konieczne, aby fabuła potoczyła się tak, a nie inaczej. Gdyby ich nie było, wtedy i bohaterowie, i akcja w obecnym kształcie nie miałyby sensu.

Moją zdecydowaną faworytką tekstu jest Selez, a ulubioną sceną ta, w której pognębiła Maquiza z pomocą skolopendr*. Czytałem to z przerażającą wręcz satysfakcją, tym bardziej, że sam bardzo lubię takie fabularne rozwiązania**. Konstrukcja tej postaci kupiła mnie od razu. Jej upór w dążeniu, chęć podejmowania ryzyka, a wszystko napędzane chęcią zemsty – miód.

Nad resztą elementów tekstu pastwił się nie będę, ponieważ inni napisali już wszystko, co ważne. Dodam tylko na koniec, że moim zdaniem ocena Piórkowa jest bardziej niż zasłużona i z przyjemnością czytałbym więcej o tym uniwersum i o tych bohaterach.

Dzięki wielkie za lekturę!

 

* tak się składa, że w zeszłym roku sam doświadczyłem ugryzienia skolopendry i wiem doskonale, jak te zwierzęta są groźne, a ich ugryzienia bolesne. Skończyłem z gorączką w koszarach na cały weekend. A tu jeszcze zmodyfikowane skolopendry… świetna masakra :)

** muszę przyznać, że znalazłem wiele podobieństw z moim tekstem konkursowych. Na pewno to wpłynęło na mój odbiór Twojego tekstu, bo ja po prostu uwielbiam tego typu historie.

 

XXI century is a fucking failure!

O, cholejro! Nie wiem, co tu się wydarzyło, ale miała być emotka, a nie pytajniki! Przepraszam, to nie miało być ponaglanie ani nic w tym rodzaju, bo Twojego komentarza się spodziewałem właśnie po ogłoszeniu wyników, czyli jak zwykle w konkursie.

Sorki, mógł to być pośpiech w pisaniu odpowiedzi.

EDIT:

Już wiem, o co chodzi. Jak się wstawi w edytorze strony emotkę spoza edytora (czyli skrót windos+.), to po kliknięciu “gotowe” pojawiają się pytajniki.

XXI century is a fucking failure!

Nowa Fantastyka