Profil użytkownika


komentarze: 1312, w dziale opowiadań: 532, opowiadania: 259

Ostatnie sto komentarzy

Czy aby nie publikowałeś opowiadania na początku 2017 w NF, coś o diable i wstrętnym sołtysie na jakiejś wiosce? Było bombowe.

Chętnie przeczytam książkę. Co to za wydawnictwo?

Cóż, nie spodziewaj się zbyt głębokich myśli, bo to raczej satyryczne zwrócenie uwagi na zapędy niektórych, którzy są postawieni ponad nami. Głębszych rozważań nie zmieściłem w tym opowiadaniu, ale jeszcze będzie gdzie takie poczytać :)

Interesujące nazwiska są zapowiedziane w antologii. Będzie lubiana przeze mnie proza Jacka Łukawskiego, a reszta autorów nie ustępuje mu rozpoznawalnością.

Dyskusja nie tylko da rozgłos, ale powinna wpływać na kształt i formę tekstów w myśl wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom czytelników. Dobrą rzeczą dla NF będą takie spotkania z redakcją, jakie zostało przygotowane na Pyrkonie (bodaj 2015, kiedy miałem okazję być) czy nawet tym nieszczęsnym Comic Conie (który niestety obiera sobie target zbyt filmowy, czym zniechęca do przyjścia). W końcu zaczną ściągać należne tłumy.

Myślę, że czytelnicy być może ożywiliby się przy tematycznych spotkaniach z redakcją NF, jak te fantastyczne środy czy literackie wydarzenia w Big Book Cafe. Oczywiście to życzeniowe próby cofnięcia czasów na te przedinternetowe. Przyznam, że, choć szukam, takich wydarzeń jest jak na lekarstwo albo są w terminach przeznaczonych dla freelancerów, a nie pracujących ludzi.

 

Na nowofantastycznych spotkaniach, szczególnie jak wpadnie DJ Jajko, ciężko zmienić temat dyskusji na nie-NF smiley

Przy okazji informuję, że 20 stycznia, kiedy odbywa się konwent, wypada święto portera bałtyckiego, czyli gatunku piwa, które rozsławia nasz kraj wśród piwoszy świata. Podwójny powód do spotkania.

Te regularnie ukazujące się recenzje blogowe – niezależnie od gustów – to jedna z najlepszych zmian jakie objęły czasopisma w 2017 roku. Wcześniej opinie były praktycznie tylko na portalu, a to o wiele za mało.

Btw., jakie wysłaliście opowiadania? Mój tytuł raczej tego nie sugeruje, ale wysłałam SF (bardziej F niż S) z kosmitami, trochę socjologiczne, trochę ezoteryczne, w ogóle pokiełbaszone. Zrobiłam to głównie przez Cobolda, bo reklamował Fantazmaty na piwie :P Nie miałam pomysłu na to opowiadanie, wzięłam motyw motyla zagłady z tekstu, którego nigdy nie opublikowałam, a potem spróbowałam zabawić się w Kinga, gdy pisał “Carrie” – pomiędzy narrację prowadzoną przez różnych bohaterów wplótł fragmenty wymyślonych książek, artykułów itp.

Brzmi ciekawie :)

Ja napisałem (myślę, że dość aktualną) historię o tym, że siły wyższe za bardzo pragną decydować o naszej wolności… czy nawet odmawiać prawa do umierania. Całość ma formę humoreski, groteski z intertekstualnymi nawiązaniami, skrytymi pod płaszczykiem fantasy. Odtwarzany świat jest ten sam, co i w publikowanym przeze mnie w Smoko (nr 4) “Wiecznym odpoczynku”. W ogóle zbiera mi się z tego “światka” już niezły zbiór niepublikowanych nigdzie opowiadań.

Dużo, choć nie aż tak jak w Geniuszach. W takim razie słusznie, że część tekstów wyjdzie w październiku.

Od Maga czekam na drugą część Dawcy przysięgi, interesujący jest też Stephenson, ale przede wszystkim muszę zapoznać się z klasyką: Jestem legendą. Chyba już od zeszłego roku to zapowiadają, a ciągle nie widać.

Gdzie zanosić noworoczne życzenia o piękne wznowienia A. C. Clarka czy Burgessa? :(

Miła rzecz się dostać, całkiem niespodziewanie wink Jakby Cet nie była aniołem przynoszącym dobre informacje, to zupełnie bym przegapił! Jestem ciekaw profilu pozostałych opowiadań i chętnie spojrzę na dotychczasowe teksty już przyjętych. Brawo dla wszystkich wyróżnionych!

Czy klaruje się powoli, ile tekstów będzie w antologii? Bo idea zakłada teksty konkursowe + teksty zaproszonych autorów, jeśli dobrze rozumiem?

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy po zobaczeniu numeru (poza piękną okładką!), to reklama Smokopolitana. Super gest! Reklama nie tyle w jakiś sposób konkurencyjnego pisma, co współdzielonego zamiłowania do fantastyki, literatury i fandomu.

Właśnie czytam Zapach szkła i jestem zszokowany brakiem researchu autora… Przy Waniliowych plantacjach Wrocławia łapałem się co chwilę za głowę, jakież to bzdury zostały tam wypisane. Ten zbiór opowiadań to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z Ziemiańskim.

 

Co do kolekcji… Pojedynczy tom Materii Prima, gdy trzeci tom jest w drodze, to trochę dziwny zabieg. Wolę mieć na półce całą trylogię. Cała seria jest mało urozmaicona. Kolekcja Wydawnictwa Literackiego bije na głowę wybór Fabryki Słów.

Tak, mnie również zaskoczyło pojawienie się tak wielu recenzji i ich poziom. Bardzo podobały mi się teksty Driada i Starucha :) Oby ich więcej. I fajnie, żeby w NF od czasu do czasu pojawiały się recenzje co lepszych nowości (wolę to od komiksów).

 

Brawa dla wyróżnionych :)

Nie, nie, ja wieczorem zlecenie mam na zrecenzowanie pewnego wydarzenia dla gazety, więc odpadam. Tyle co zajrzę przed 15 na Targi i może się tam z kimś zaczepie

Zapomniałem napisać, że odwołanie do "Bladego ognia" Nabokova w jednej z pierwszych scen nastawiło mnie do filmu niezwykle pozytywnie :) na cały dzień po seansie, nadal zostaje w głowie. Koniecznie trzeba iść do kina.

Ta muzyka w filmie jest bardzo subtelna, dobrze, że nie ma jej za dużo.

Wizualnie to chyba najlepsze s-f, jakie do tej pory zaproponowało kino.

Mnie zaskoczył stary, dobry Ford. Faktycznie jest tu dobry, bardzo dobry. Nie kojarzyłem go z taką formą. A i Gosling wyciąga ze swojej postaci dużo. Drugi plan też bardzo dobrze się prezentuje. Nie tylko scenografia, efekty, ale i ludzie dali radę.

Film ma w sobie coś z pierwszego Łowcy androidów. Niby się nie dłuży, a jednak nie ogląda się go z rozkoszą. Najlepsze w tym filmie są chyba smaczki wyciągnięte z pierwszego filmu, to, jak została pociągnięta historia. Fabuła całkiem ok, właściwie nie miałem specjalnych oczekiwań, to i się nie rozczarowałem.

 

Abstrahując, czy film ogląda się przyjemnie, Blade Runner to zjawisko.

A, no i oczywiście do Fantomu się czeka na publikację tyle, ile ustali się z redakcją – czyli jak opowiadanie pasuje do konkretnego tematu numeru. Długie teksty również mają osobną kolejkę, o wiele dłuższą, do publikacji. Ale w NF wygląda to podobnie.

 

Właśnie, nie ma tu nigdzie Nowej Fantastki? :D

Fajny pomysł z zebraniem tego. Myślę, że nawet do podpięcia. Warto by dodać też, które pisma dają gratyfikację finansową, choćby była symboliczna. Które pisma mają nabór publicystyki (bo np. Histeria od tego stroni), bo w tym zakresie zupełnie inaczej wygląda nabór tekstów.

 

Co do Fantomu: w następnym numerze ma być wydrukowane moje opowiadanie, które będzie miało grubo ponad 20 tys. znaków (zobaczymy, na ilu po walce z redaktorem się skończy); myślę, że jak dobry tekst, to i 30 tys. znaków będzie bez problemu. Wychodzą 4 razy w roku + wydają książki.

Pocisk wychodzi teraz co 2 miesiące (tylko pierwsze kilka numerów działali jako miesięcznik).

Kontakt z Okolicą Strachu samą w sobie jest/był przeróżny, raz mi odpowiedzieli prędko, innym razem wcale. Ale kiedy zaproponowałem im konkretny tekst na konkretny temat, to kontakt jest wzorowy (w ostatnim numerze opublikowałem tam felieton, do kolejnych numerów również coś szykuję). Co do tej Okolicy i fantastyki w ogóle, to i tak, i nie. Trzeba poczytać kilka numerów i zorientować się, jaki określili profil pisma (kilka numerów można pobrać z ich strony za darmo w .pdf). Wychodzą 4 razy w roku + wydanie specjalne + weszli w wydawanie książek.

Jeszcze miesiąc temu i należałoby na tej liście umieścić Sofę, ale się zwinęli po 3 latach działaności. A szkoda, to piękne pisemko było.

Z tym kontaktem ze Smokopolitanem to jest ok, jeśli nie mają na głowie konwentu, konkursu czy czegoś jeszcze. A zazwyczaj mają, więc kontakt oceniam niżej niż w kilku innych pismach, z którymi współpracowałem. Natomiast redaktorów mają cudnych i jeśli już jesteśmy nad etapem pracy nad tekstem z redaktorem, można się tam sporo nauczyć. Częstotliwość mieli z założenia: kwartalnik. Ale im nie wychodzi. To chyba największa ujma dla pisma, ta nieterminowość. Bo poziom jest fantastyczny.

Silmaris to kwartalnik, więc 4 razy do roku (+ plany na wydanie specjalne z bajkami). Zawsze odpowiadają, jak przyjmą czy odrzucą. Dają uwagi redakcyjne. No,  śmietanka z forum NFa się za tym kryje… :)

Mega zin Lost & Found. Odpowiadają w zasadzie w ciągu kilku dni. Robią redakcję tekstu. PODPISUJĄ UMOWY LICENCYJNE z autorem (to też powinno obowiązkowo się znaleźć w tej rozpisce, świadczy o profesjonalizmie).

Esensja owszem, pięknie zawsze odpisuje, choć trzeba się naczekać.

Dawca przysięgi i Modyfikowany węgiel – na nie z chęcią zapoluje. I na Dana Simmonsa można też w ciemno stawiać. Bogata jesień!

Ciekawe, jak rozwiążą kwestie dystrybucji. Bo jednak, mimo atrakcyjnego poziomu, to Okolica jest dostępna dla tych, którzy się tym już interesują, a nie przeciętnych zjadaczy chleba. Z Bramą jest chyba podobnie, albo i słabiej – przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Smokopolitan zaś konsekwentnie celuje w konwenty, za konsekwencję szacunek. No i są w ebooku, więc nie ma co przyrównywać. Fantom odważnie szturmuje księgarnie, ale zobaczymy, jak z nimi będzie. Na starcie zapowiedzieli 4 numery i jak do tej pory wydali 3 – nie słychać zapowiedzi, co będzie po 4 (listopadowym/grudniowym). Chyba bardziej angażują się w promowanie książek, które wydają niż czasopisma.

Z felietonu sprzed półtora roku nie ująłem jedynie “Fantomu”. Wszystkie pozostałe magazyny, które wymieniłeś, już wówczas się pojawiały i o nich pisałem, Rogerze.

 

Okolica jest świetna w publicystyce – choć przeczytałem tylko 2 numery, to też nie do końca wiarygodne. Myślę, że do jakichkolwiek szans na rynku jest właśnie potrzebna publicystyka na poziomie. Inaczej to tylko zbiory różnej jakości opowiadań, a tych jest na pęczki.

Tak, pojawił się przede wszystkim “Fantom”. Ale, na dziś dzień, recenzenci mocno podkreślają jego jednorodność… Nie da się nie zauważyć, że 2-3 autorów tworzy większość treści w pierwszych numerach. Zobaczymy, jak dalej z nimi będzie, na teraz konkurencją nie są.

Ja myślę, że można się zebrać na Targach i o 15-16 ruszyć gdzieś, ot, do proponowanego Paradox Cafe przy ul. Anielewicza 2. Bardzo fajnym miejscem do dyskusji wydaje się też Big Book Cafe na Mokotowie (niedaleko szpitala na Wołoskiej), gdzie będzie o 19 spotkanie z Orlińskim i pokaz “Autora Solaris”. Wybierzcie spomiędzy tych obu (Paradox to około 15 minut drogi z Targów, Big Book Cafe około 25 minut), ewentualnie jest mnóstwo miejsc po drodze, choćby przy Nowym Świecie, bo Targi są praktycznie w samym centrum – jednak te miejsca mogą być dość głośne i ciasne, na co można narzekać.  Sporo zależy od tego, ile osób dotrze.

 

Ja w sobotę mam czas tak do 18, więc niestety nie zostanę do końca.

Widać, nie wszystko z tych przezpalcowych obserwacji się tutaj zestarzało.

 

Ale trzeba powiedzieć, że i NF, i Smokopolitan, i Okolica Strachu, i jeszcze któreś z pism z obszaru fantastyki, starają się regularnie o recenzje swoich numerów (a Esensja pracuje nad renowacją portalu). To jest kapitalna zmiana przez te półtora roku od czasu, gdy pojawił się felieton. Gdyby dziś napisać podobne obserwacje, a raczej zebrać i opatrzyć komentarzami wywiady z autorami publikującymi w czasopismach i redakcjami tych czasopism, wyszedłby zdecydowanie pozytywniejszy tekst, bo i zmiany zaszły pozytywne (w części zinów i czasopism).

Jakby ktoś był zainteresowany, to w sobotę możemy się wybrać ekipą na Blade Runnera do IMAX (niestety jedyny seans jest wczesny o 11:30) bądź do któregoś z kin (tu już dowolnie można wybrać godzinę), a potem uderzyć na spotkanie i dyskutowanie o filmie (i nie tylko).

Będzie to jakieś rozszerzenie naszych zwyczajowych, zastolikowych biesiad.

 

I chyba w końcu czas wybrać na miejsce fantastycznego spędu Paradox Cafe. Wcześniejsze miejsca  czterech już warszawskich spotkań, na które dotarłem, były ok, ale nie ma co przynudzać jedną miejscówką.

Dzięki, Staruch. Dobrze mi w tej NF i kombinuję, jak od czasu do czasu wyjść poza kącik z recenzjami.

Futu.re czytało mi się o wiele lepiej niż Metro 2034 czy 2035. Niemniej Głuchowski jest specyficzny i po kolejnych jego książkach przekonuję się coraz bardziej, że to nie będzie nigdy wielka literatura. Czekam, ale bez wypieków na twarzy.

W autobusie najwygodniejszy i tak byłoby e-book. Coś wyjdzie z przywrócenia prenumeraty cyfrowej?

Wśród gości naszych dotychczasowych warszawskich zlotów były wielkie gwiazdy fantastycznego świata, choć oczywiście wszyscy przybyli incognito ;) – stąd każdy niezdecydowany powinien do nas dołączyć, bo warto!

Hm… Muzyczno-teatralne? To niezła rzecz do porównania z musicalem Wiedźmin w Gdyni. To ja może napisałbym ładną recenzję z widowiska organizowanego w Warszawie?

Mnie spadła czapka z głowy – i to wielokrotnie – przy “Lolicie” Nabokova. Równie mocne wrażenie zostawił po sobie Steinbeck nowelką “Myszy i ludzie” i wspaniałą, genialną, nieporównywalnie dobrą finalną sceną książki “Grona gniewu”.  Pochwalę również jak ktoś powyżej “Inne pieśni”, polecę “Rzeźnię numer pięć”, powieść graficzną “Samotnik”.

I tak po prawdzie więcej jest książek z fabułą “wow” z zakresu literatury faktu niż beletrystycznych. Takie mam wrażenie.

Z tych rozrywkowych, przewrotnych i fantastycznych, polecę Diakowa i jego “Do światła” oraz “W mrok”. Do tego Norton i “Galaktyczni rozbitkowie” (jako lektura sprzed 15 lat, którą nadal mile wspominam) Dają radę. Też jest kilka wartych znajomości opowiadań Clarcka ze zbioru “Gwiazda”.

Z filmów to większość tego, co zrobił Kubrick. Warto z tych mniej znanych zobaczyć “Powrót” Zwiagincewa.

“Droga królów” – mam mieszane uczucia. Właściwie niewiele się tam dzieje, a już z pewnością nie było żadnego “wow”, choć czytało się na zmianę przyjemnie i ziewająco. Tak samo “Gra Endera” była dla mnie mocno rozczarowująca.

Muszę się upewnić, ale jak JeRzy dał, to i ja mam swój malutki udział w recenzjach. Mam tym samym mocne postanowienie, że zapracuję sobie na utrzymanie regularnej obecności na łamach NF.

Też czekam na fajerwerki w numerze październikowym (będą, prawda?).

Czytałem w Smoko po premierze. I pamiętam, że dobrze spędziłem czas, podążając za światem wciągającym bohatera.

Pytania do tej rozmowy pojawiły się w mojej głowie już podczas czytania nominacji zajdlowych, kiedy przekazywałem na bieżąco gratulacje koledze i koleżankom. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się dopaść choćby w połowie tak ciekawych i zdolnych rozmówców :)

Tensza to cicha woda – przy każdym spotkaniu wypływa i wiedzie prym, w pozytywnym znaczeniu! Diriad ma mnóstwo celnych spostrzeżeń, a z Cet rozmawia się z przyjemnością. Powinniście poznać tę zacną ekipę na konwentach lub “nowofantastycznych piwach”, kto jeszcze nie miał okazji.

Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że moje nazwisko jest w tym samym numerze, co nazwisko Kosmatki – perły odkrytej dla mnie przez redaktora Zwierzchowskiego. Duża radość :)

Zachęcam do rozmowy z Tenszą, Diriadem i Cet (przeprowadzoną przeze mnie, tak skromnie napiszę). W niej między innymi kilka słów o naszym portalu. Cenne, wydaje się, przede wszystkim dla nowych użytkowników.

A ja publikuję w licowej NF kolejną teatralną recenzję fantastyki. Powoli się zadomawiam w publicystyce :) brawa za Poznań! Recenzowalem ostatnią antologię i są tam perełki. Mam nadzieję, że tegoroczna wygrana będzie jeszcze lepsza

Byłem zaraz po premierze w Teatrze Nowym. Napisałem recenzję, ale… o zgrozo!… zapomniałem ją uzupełnić i wysłać blush ( a raczej byłem przekonany, że to zrobiłem, a po sprawdzeniu feler… ) Nadrobię czym prędzej, gdy przejrzę literówki.

 

Ale uprzedzę: nie jest to dobry spektakl, choć ma momenty.

 

Z adaptacji klasycznych i fantastycznych tekstów w teatrze polecam Frankensteina w Teatrze Syrena (Warszawa). Ciary idą po skórze przez większość spektaklu, jest dobrze wyważony, z filmowym zacięciem, super charakteryzacją i scenografią, a choć wierny powieści, pozostawia niezwykle aktualną wymowę. To jest doprawdy dobrze zrealizowany spektakl.

O, bardzo chętnie. Przypoluję.

 

Natomiast dziś zobaczyłem i przypadkowo wpadłem na tegoroczne pokazy (3 spektakle!) “Nieznośnie długich objęć” (gościnne w Teatrze Powszechnym w Warszawie) w przyszłym tygodniu. Ja się wybieram koniecznie! :) (chyba jeden z dwóch najciekawszych tytułów, o których pisałem w artykule – wątek kosmicznej świadomości). Jak ktoś chętny, to zostało jeszcze kilka miejsc, z tego co widzę. I to w przystępnych cenach.

Teatr Kwadrat planuje wystawić “Misery” w grudniu w Łodzi, ale czy zawitają aż na Śląsk, to ciężko powiedzieć. Jest szansa, bo sporo jeżdżą po Polsce. Tylko zwykle trudno o bilety.

Driad: ano właśnie podążasz tropem, który porzucam w toku swojego wymieniania w artykule. Stawiam tam raczej pytanie nie o fantastykę w ogóle, ale fantastykę współczesną (ostatnich kilkudziesięciu lat) – czemu nie ma właśnie jej, a są same klasyki, baśnie, mity.

Że ma być rozmach, a nie ma na to pieniędzy… To pewnie dlatego kino odważniej korzysta ze współczesnej fantastyki, bo łatwiej o efekty specjalne. Natomiast da się: bo takie efekty wprowadzane są w przedstawieniach dostępnych na scenach. Np. we wspomnianej Romie w przedstawieniu “Księga Dżungli” scenografia zmienia się dzięki grze cieni na reflektorach. Podobny zabieg widziałem w grudniu w operze “Czarodziejski flet”, gdzie całość estetyki “robił” projektor. Z nagrań, kamer i projektorów korzysta bardzo często Teatr Rozmaitości (Warlikowskiego). Wymieniałbym tu jeszcze, ale nowoczesne techniki coraz częściej wchodzą do teatrów.

Takie “Solaris” w reż. Kościelniaka pojawiło się w czerwcu w Krakowie (Teatr Słowackiego). Wystawili to ledwie kilka razy, ostatnio w październiku, a nie mogę się za nic dowiedzieć, kiedy będzie wystawione ponownie, choć od listopada poluję na to przedstawienie (do kwietnia z pewnością się nie pojawi). A tekstów w zamkniętej przestrzeni, gdzie futurologia czy socjologia występuje, jest sporo i to w polskiej literaturze, nawet nie w powieściach, a opowiadaniach.

Zobaczymy, jak Kościelniakowi wyjdzie musical “Wiedźmin”. Zapowiada właśnie nowoczesne podejście do techniki w teatrze.

Co do tych spektakli, które wymieniłeś, to pewno, o części wspomniałem w artykule, ale faktem jest, że nadal jest mało adaptacji współczesnych tekstów podejmujących np. zagadnienie sztucznej inteligencji (jak to fajnie wyszło w krótkim i ograniczonym przestrzenią, więc i jakby teatralnym, filmie “Ex machina”). “Lód” wystawiono w Lublinie, nawet były pokazy w Warszawie chyba na scenie na Woli, ale w recenzjach nie pozostawiono na spektaklu suchej nitki. “Mistrz i Małgorzata” w Rampie jest świetne :) Byłem ze 3 lata temu, to chyba właśnie reżyseria Kościelniaka (Solaris i Wiedźmin). Natomiast o “Wrońcu” nie miałem pojęcia, dzięki za podpowiedź!

 

Werwena: ojoj, lalki. Chciałbym bardzo zobaczyć takie przedstawienie, bo właściwie nigdy nie byłem. I tu się zgadzam, sama magia, bo i jakby samo założenie jest baśniowe (ale i tak dopytuje głównie o te duże sceny i dorosłych widzów). W jakim miesiącu jest ten festiwal teatru lalek u Ciebie?

 

A: co do takich alternatyw nie wspomniałem jeszcze o przedsięwzięciach skierowanych dla rodzin z dzieciakami, czyli pokazach “Disney na lodzie” (połączenie lodowiska, widowiska, teatru). Raz czy dwa razy w roku w kilku miastach Polski wystawiają bajki disneyowskie. Znajomi byli i ponoć miazga.

Ode mnie poszły nominacje, bo stwierdziłem, że więcej powieści i tak nie przeczytam, a opowiadania już zdecydowałem. 4/5 głosów mają ode mnie osoby, które pokazują się tutaj na forum ;)

 

Na liście Finkli nie ma Dzazgi (Piotr Jedliński) i zrywoslawa, a chyba on coś w zeszłym roku opublikował.

Na CF mam mocną alergię, ale zastanawiam się mocno, czy nie przeczytać stamtąd opowiadania steampunkowego Przemka, bo styl gościa mi bardzo odpowiada. Hm. A kto się podejmie wypisania wszystkich portalowiczów z publikacjami fantastycznymi w 2016 roku – będzie łatwiej ogarnąć, co mam nadrobić laugh?

Jamiołkowski wystraszył mnie opowiadaniami w Szortalu, więc nie odważę się na dłuższą formę. Recenzję Clovisa Twojego autora chyba czytałem, tak mi się kojarzy. Może do końca kwietnia się zdecyduje przeczytać, bo faktycznie, z tej listy może z 10 pozycji przeczytałem czy też mam, ale przynajmniej 8 z nich nie wywołuje u mnie pozytywnych wspomnień. Mam odwrotnie niż Marta – to był słabiutki rok czytelniczy. W zeszłym miałem wiele więcej upatrzonych tekstów.

Ano jest lista. Widać dużo znajomych nazwisk. Ciężko nawet wszystkich wypisać tutaj, bo osoby z forum publikowały w antologiach Geniuszy Fantastyki, Metra 2033, Dreszczy, Fabryki Słów, Antymiasta czy czasopism począwszy od Smokopolitana przez Silmaris po, oczywiście, Nową Fantastykę.

Ze swojej strony z pewnością oddam głosy na opowiadania, które utkwiły mi w pamięci, czyli Magdy i Julka, no i jedno ze styczniowej jubileuszowej NF. Nad resztą muszę się zastanowić, przeczytać kilka zaległych. Tak samo jak nad powieściami, bo jeszcze nie doczytałem Piskorskiego i Raka, ale dobrze się zapowiadały w pierwszych rozdziałach, więc pomyślę nad nimi w pierwszej piątce. Ktoś jeszcze jakąś powieść zeszłoroczną poleca szczególnie?

Książki wydają, wreszcie i w końcu, chciałoby się napisać :) Brawo! Zaraz lawina wywiadów będzie… :)

Aż tu przy tym miernie wyglądać będzie, jak napiszę, że będę w marcowej NF z artykułem i recenzją (”Sceniczne niesamowitości” oraz “King na żywo”). 

Drugi sezon pojawił się półtora miesiąca temu. Obejrzałem. Klimat jest – ale z kolejnymi odcinkami nieco tracą bohaterowie (niezrozumiałe, zbyt nagłe przemiany czy irracjonalne zachowanie) i rozmywają się szczególiki przedstawionego świata, które stanowią największą zaletę ekranizacji. Niemniej akcji jest dużo więcej niż w pierwszym sezonie, oglądania się z przyjemnością.

Oczywiście jak i pierwszy, tak i drugi sezon jest tylko inspirowany książką Dicka. Ma to swoje plusy i minusy: przede wszystkim jest bardziej zwarte, zebrane do kupy, czego nie ma w książce i przez co czyta się ciężko.

Aktorstwo nadal na wysokim poziomie.

Ktoś widział, jakieś wrażenia?

Na ile ogłaszano w 2016 roku nie będzie więcej konkursów na opowiadania (na forum metro2033). Zresztą, jak ptaszki ćwierkają, zbiór, który ma wyjść w 2017 roku drukiem, będzie najsłabszym z dotychczasowych. I wcale nietrudno mi w to uwierzyć.

Cieniu, ale przypilnuj sobie  w wydawnictwie, żeby zrobili Ci korektę tekstu. Sam musisz się u nich z tym upomnieć – szczególnie, że jak piszesz, nie było bet u Ciebie. Coby później nie było wstydu za buble.

Może ktoś z Was będzie zainteresowany wypadem w sobotę, 4. lutego do Klubu Komediowego? Poza tym, że można tam wypić lampkę wina, to akurat wtedy wystawiają "Space operę w trzech aktach". Jestem ciekaw, ile w tym będzie fantastyki, a ile komedii.

To tak:

Kufle i kapsle (ale nie można rezerwować na piątki i soboty, a po 18 ciężko znaleźć więcej miejsca niż na 3 osoby) na Nowogrodzkiej. Jeśli nie KiK to są w bliskiej odległości jeszcze 3-4 knajpy z piwami rzemieślniczymi (mniam, mniam, mniam).

Paradox Cafe (Anielewicza 2) – knajpa dla miłośników fantastyki. https://www.facebook.com/ParadoxCafe/?fref=ts

Poza tym w gronie fantastów byliśmy już w Państwomiasto (bodaj na Andersa) i Miejsce Chwila (chyba Żelazna, w każdym razie na Woli).

Ledwo wczoraj czy przedwczoraj ten temat poruszaliśmy w kuluarach… :) Jestem jak najbardziej ze spotkaniem na tak, choć w marcu może być przeróżnie z terminami. W lutym będzie mi łatwiej znaleźć czas.

 

A ja się zapytam przy okazji: kto chce w Warszawie iść grupką już w niedzielę na Łotra 1 (tak, tak, to już za 3 dni)? Najlepiej Imax.

Przyznam, że choć pierwsze dwie strony opowiadania i cały konspekt napisałem już 3 tygodnie temu, to nie mam chwili tego dokończyć. Raz udało się kwadrans posiedzieć w spokoju. A taki ładny steampunk  w orwellowskich klimatach się szykował :( Kiedyś dokończę i wrzucę, choć poza konkursem.

Dokładniej: Dzazga :) Dobrze kojarzysz.

I Grand Prix to ten tekst, którego fragment był w Gońcu fantastycznym jakiś czas temu. Więc trzeba kupić grudniową NF, by przeczytać całość.

Trzymam kciuki za antologię.

Ja na Gwiezdne wojny bardzo chętnie, ale nie premierę 16-go. Sobotnio-niedzielny termin raczej.

 

A co do wczorajszego, to było kameralnie, acz bardzo sympatycznie – dzięki, dziewczyny za inicjatywę i zjawienie się! :) Jeśli jest jakaś chętna grupka na spotkanie, to 17-18 grudnia mógłbym się przyłączyć.

O tym też, Jerzy, rozmawialiśmy z Wojtkiem. Muszę się z nim zgodzić, że są lektorzy czytający w sposób bardziej przezroczysty, pozwalający na większe pole interpretacji niż np Krzysztof Gosztyła (który interpretuje, wg mnie, fenomenalnie, acz trzeba to polubić). Zachęcam, bo czasem nie ma czasu czytać, a audiobook może zrelaksować i towarzyszyć w najprostszych sytuacjach, od sprzątania i gotowania, po zakupy. Można nadgonić nieco zaległości z niekończącej się kolejki lektur.

Wywiad tak, ciekawy nawet dla mnie z półrocznej perspektywy, ale jak wiadomo, najciekawsze i tak jest poza nagraniem ;)

 

10 grudnia? Hm… Data na przyszłość do przemyślenia. Może uzbieramy większy skład, wcześniej się przygotowując?

Natomiast jutro, tj w sobotę 26 listopada  wieczorem spotykamy się w kilkuosobowym gronie w knajpce Miejsce Chwila. Jak ktoś chce dołączyć, to niech się nie krępuje.

Zwycięskie opowiadanie miałem przyjemność betować. Bardzo wiedźmińskie (język, humor, nawiązania do kultury, coś głębszego), i Geralt, i Jaskier, AS by się nie powstydził. Tylko brakowało trochę objętości, ale może udało się coś dopisać w trakcie redakcji? Jak będzie okazja przeczytać, to porównam sobie, czy zmiany były liczne.

A reszcie osób polecam inne teksty autora.

Czekam z nadzieją na wiedźmińską antologię.

Wiecie co?

Podbijam temat, bo mija rok od zeszłorocznego warszawskiego spotkania, a dość spontanicznie wyszło, że planujemy kolejne tego rodzaju wyjście.

W sobotę wieczorem, trochę po 18. Ktoś chętny (na chwilę obecną mamy około 5 osób)?

Co do Czarnobylskiej, to się zgadza. A poprzedniej nie znam.

Ok. To zagadka z jednej z moich nielicznych ulubionych książek:

 

Jedna Ukrainka sprzedaje na bazarze wielkie czerwone jabłka. Woła: „Kupujcie ludzie, jabłuszka! Czarnobylskie jabłka!”.

A drugi jej radzi: „Kobito, nie gadaj, że to czarnobylskie, bo nikt nie kupi”.

„Gadanie! Jeszcze jak kupują! Jeden dla teściowej, drugi dla szefa!”.

Lost&Found jest bardziej artystyczny niż literacki. W sensie, że literatura to to tylko taki dodatek do zdjęć i grafik, które są, bez owijania w bawełnę, dobre. Więc magazyn całkiem ok, natomiast robiony pod target, jak mi się zdaje, niekoniecznie lubujący się w czytaniu.

Byłem, widziałem, polecam, ale nie urywa. Film “trzyma”, choć są dłużyzny – a opowiadanie Chianga miejscami mnie “puszczało”. Poza tym w opowiadaniu i filmie podkreślone są różne sprawy (tzn. różnie rozkładają się naciski na to, co jest najdłużej eksponowane).

No i najgorszym elementem filmu jest ekran z tytułem i polskim jego tłumaczeniem po zakończeniu seansu.

Kosik, ta jest!

Sirin balował z wspomnianym wers wyżej na Falkonie, więc nie mógł potwierdzić od razu.

Nowa Fantastyka