Dzięki wszystkim za uważną lekturę i tak różnorodne komentarze. Zanim odpowiem każdemu po kolei, chciałbym zacząć od czegoś ogólnego.
Czytając Wasze komentarze, widzę pewien wyraźny wzorzec. Bardzo wiele osób zwraca uwagę na te same rzeczy: że pierwsza scena bywa przeciążona technicznie, że scena polityczna jest zbyt długa i przegadana, że zakończenie może odsłaniać za dużo. I myślę, że macie po prostu rację. To jest tekst, w którym próbowałem zrobić kilka rzeczy naraz: fizyczny thriller, polityczną deliberację i filozoficzne rozważania o podmiotowości i automatyzacji – i nie ze wszystkim sobie poradziłem równo. Scena gabinetowa jest za długa i miejscami zbyt łopatologiczna. Pierwsza scena miejscami tonie w technikaliach kosztem motywacji bohatera. To są realne problemy i teraz je widzę.
Ale właśnie na tym polega nauka i doskonalenie! Każda z waszych uwag, nawet ta najbardziej krytyczna, jest dla mnie cenniejsza niż ogólna pochwała. Niezależnie od tego, jak się to rozstrzygnie z piórkiem, ta dyskusja jest dla mnie najważniejszą częścią całego procesu.
A teraz – po kolei:
Outta Sewer (Q) – bardzo dziękuję za tak uważny i życzliwy komentarz, a szczególnie za zgłoszenie do piórka! To dla mnie wiele znaczy, zwłaszcza że jest to decyzja poparta konkretnymi obserwacjami warsztatowymi. Bardzo doceniam to, że doceniłeś warstwę polityczno-społeczną, nawet jeśli nie wszystko dynamicznie zagrało i że zauważyłeś jej prawdopodobieństwo. Co do zakończenia i odkrywania kart –masz rację, że w opowiadaniu trzeba zostawić więcej szczelin niż w powieści. To jest coś, nad czym pracuję. Skojarzenia z Frostpunkiem i „Lodem” traktuję jako wielki komplement.
Berig – bardzo dziękuję za odczytanie zakończenia. Cieszę się, że to wszystko wybrzmiało. Twoja uwaga, że czytelnik zaczyna rozważać możliwe zakończenia już w trakcie lektury i że ostateczne rozstrzygnięcie przesuwa pytanie na inny poziom, jest dla mnie jednym z najcenniejszych odczytań, jaki dostałem. To właśnie sedno całego tekstu. Dziękuję.
betweenthelines – dziękuję za ciepły komentarz! Cieszę się, że klimat elektrowni zadziałał i że pomysł z syntetykami dał Ci do myślenia. To, że dialogi w części politycznej były trudne do śledzenia, to faktycznie wracający motyw w komentarzach. Biorę pod uwagę.
regulatorzy – dziękuję za przeczytanie tekstu i za uwagę interpunkcyjną dotyczącą cudzysłowu – poprawiłem. Rozumiem, że polityka mogła być męcząca. Jak dałem znać na początku, teraz też dostrzegam ten problem. Tym niemniej doceniam, że tekst dało się przeczytać bez przykrości.
Jim – bardzo dziękuję, że jednak zdecydowałeś się na zgłoszenie tego opowiadania do piórka! Jest mi niezmiernie miło. Nasza wcześniejsza wymiana, szczególnie wokół ekspozycyjności dialogów politycznych, dała mi sporo do myślenia o tym, jak działa krótka forma i gdzie warto zostawić więcej szczelin dla czytelnika. To zostanie ze mną przy kolejnych tekstach.
Bardjaskier – dziękuję za kliknięcie i za interesujące skojarzenie ze Śląskiem lat 90. w przyszłości. Chciałem w tym tekście oddać klimat postimperialny, pomiędzy materialną biedą a próbą zbudowania czegoś nowego. Cieszę się, że poczułeś, że to „tu i teraz”, nawet jeśli polityka okazała się mozolna. To jest uczciwa diagnoza i biorę ją pod uwagę.
marzan – dziękuję za szczerość i za to, że mimo niechęci do polityki dałeś tekstowi tyle uwagi.
Twoja uwaga o motywacji w pierwszej części jest trafna – zarzut „walczy o to, żeby jakiś węzeł działał, ale może zepsuć całą elektrownię, czemu służy wyłączenie całości” to jest coś, nad czym muszę pomyśleć. Założyłem, że ekstremalne zimno i to, że odcięcie ciepłowni przy minus siedemnastu stopniach skazuje dwadzieścia tysięcy ludzi na realne zagrożenie, wystarczająco buduje stawkę. Ale widzę, że dla części czytelników to za mało, bo brakuje szerszego osadzenia (jaki to świat, jak ludzie tam żyją, czy mają alternatywy). Być może w ogóle to za szeroki temat na 40 tysięcy znaków, przy założonym przeze mnie światotwórstwie.
Twoje porównanie sceny politycznej do losowego rozdziału Martina jest celne – to jest cena formy opowiadania, w którym nie mam dwustu stron, żeby pokazać Marszałka jako człowieka, a nie funkcję. Ale też sam teraz widzę, że ta scena wygląda jak totalnie wyjęta ze środka większej całości, przez co bohaterzy nie zostali odpowiednio zbudowani.
Dziękuję, że mimo wszystko kliknąłeś!
Ślimak Zagłady – dziękuję za uważny komentarz i za gratulacje. Co do wyboru Narutowicza – bardzo się cieszę, że to wyłapałeś, bo była to faktycznie moja pierwsza inspiracja przy tym tekście. Mechanizm tamtych wydarzeń (prezydent wybrany głosami uznawanymi przez część za „nie do końca własne”, kampania delegitymizacji, atmosfera, w której zamach mógł być aktem woli narodu) wydał mi się niepokojąco aktualny i przekładalny na inne sytuacje, w których większość symboliczna ściera się z większością proceduralną.
Problem polega na tym, że to jest temat zdecydowanie za szeroki na czterdzieści tysięcy znaków. Z pierwotnej inspiracji wyszła ostatecznie taka mieszanka – scena syntetyka po jednej stronie i scena polityczna po drugiej, trochę jakby wyrwane z dwóch różnych całości i zespolone tematem sekwencji racjonalnych kroków prowadzących do nieracjonalnego rezultatu. To, że Weryński przeżywa, a sekwencja Darniła i tak się uruchamia (tylko wolniej, systemowo, przez optymalizację infrastruktury zamiast przez przemoc), było próbą pokazania, że tamten mechanizm ma też swoje cichsze warianty. Chciałem postawić pytanie: czy ludzie w ogóle są w stanie powstrzymywać mechanizmy społeczne? Twoja uwaga sugeruje, że w tej formie zamysł nie wybrzmiał wystarczająco wyraźnie, i to jest dla mnie cenna informacja.
Co do drugiej części, rozumiem zarzut o wrzucenie w środek rozgrywki bez znajomości postaci. To jest realne ograniczenie krótkiej formy, z którym muszę nauczyć się lepiej pracować.
bruce – ogromnie dziękuję za tak drobiazgowy i pieczołowity komentarz. Większość Twoich uwag interpunkcyjnych jest słuszna i biorę je do poprawy. „Regiony” pisałem wielką literą, kiedy chodzi o frakcję polityczną (reprezentacja Regionów, posłowie Regionów), a małą, kiedy chodzi o obszary geograficzne. Sprawdzę jeszcze raz, czy jest to konsekwentne. Aliteracje i powtórzenia są w większości celowe, ale rozumiem, że mogą zatrzymywać. Bardzo dziękuję za tyle uważności i za życzenia świąteczne. Wzajemnie, choć z dużym opóźnieniem.
Marszawa – dziękuję za szczerość. Faktycznie, to nie jest tekst łatwy ani uniwersalny, wymaga konkretnego rodzaju zaangażowania w technikę i politykę. Cieszę się, że doceniłaś dopasowanie do obrazu i klimat zdominowanego przez technologię świata.
MichaelBullfinch – dziękuję za szczery komentarz i za to, że mimo trudności w odbiorze doceniłeś tekst i przyznałeś mu granatowe piórko w jury konkursu. Bardzo cenię taką uczciwość, że napisałeś wprost, że oceniłeś go niżej, ale jednocześnie wskazałeś, co w nim doceniasz. Cieszę się, że druga część bardziej Ci się podobała – to jest informacja, której nie dostałem od żadnego innego komentatora.
Trzymam kciuki za piórko razem z Tobą.
HollyHell91 – dziękuję bardzo za tak ciepły i osobisty komentarz! I za to, że mimo niechęci do polityki dałaś tekstowi szansę. Słowa „jestem zachwycona” i to, co napisałaś o głównych wątkach – o zastępowaniu syntetyków zaawansowanymi systemami i o braku docenienia heroicznej postawy – naprawdę mnie poruszyły, bo to są dokładnie te rzeczy, które chciałem pokazać.
Szczególnie zatrzymałem się przy tym fragmencie: „zbudowanie tak solidnego zawieszenia niewiary w tak skomplikowanym świecie jest czymś niesamowicie trudnym, za co czapki z głów”. Powiem szczerze – to jest dla mnie jeden z najmilszych komplementów, jakie dostałem kiedykolwiek do moich tekstów! Bo to było właśnie to, z czym najbardziej się mocowałem przy pisaniu: jak w czterdziestu tysiącach znaków zbudować świat, w którym czytelnik uwierzy w syntetyków, w postimperialną republikę, w mechanikę elektrowni i w polityczne stawki jednocześnie. To, że Tobie to zagrało mimo całej tej zawiłości, mimo Twojej niechęci do polityki o której piszesz, naprawdę dużo dla mnie znaczy.
Twoja uwaga o radiowym komunikacie o zwolnieniach jest trafna i dała mi do myślenia. Z drugiej strony świadomie chciałem, żeby to zabrzmiało jak rutynowa informacja w bloku newsów, żeby sama normalność tego komunikatu była częścią diagnozy.
Cieszę się też, że zdanie o fizyce odpowiadającej zgodnie z równaniami zadziałało dla Ciebie pozytywnie! Kilka osób się o nie potknęło, więc tym bardziej miło, że nie tylko dla mnie jest ono ładne 
Co do uwag technicznych: „wiedział, że jest” to rzeczywiście kwestia samego istnienia – specjalnie tak to napisałem, żeby każdy zinterpretował po swojemu. Pytanie, jakie tu stawiam, najogólniej brzmi: co daje nam podmiotowość?
GalicyjskiZakapior – dziękuję za uczciwy komentarz. Twoja uwaga, że trudność tekstu nie jest dostatecznie uzasadniona, jest bardzo cenna. To jest pytanie, na które autor zawsze powinien sobie odpowiadać. Ja sam uważam, że zarówno warstwa techniczna pierwszej części, jak i polityczna są tematycznie potrzebne, bo pokazują dwa różne wymiary tego samego mechanizmu (rozwiązywania kryzysu przez optymalizację i poświęcenie). Ale oczywiście rozumiem argument, że można było je przyciąć. Poszedłem w to szczególnie dlatego, że tak bardzo połączył mi się motyw „poświęcenia części dla ratowania rdzenia” z technicznym działaniem sieci.
Dzięki za zostawienie tej uwagi – będę o niej myślał przy kolejnych tekstach.
Rozumiem też, że to jest kwestia, która realnie waży przy ocenie piórkowej, i przyjmuję ten ciężar.
Finkla – bardzo dziękuję za poparcie piórkowe i za precyzyjne diagnozy. Masz rację co do nierównego rozłożenia napięcia. To jest cena wyboru kompozycyjnego, którą sam dostrzegam dopiero po czasie. Co do kartki w kieszeni Mareseen – zostawiłem to świadomie jako niedopowiedzenie. Czytelnik nie wie, co Darnił jej dał, widzi tylko sekwencję gestów (kartka pojawia się w kieszeni po wyjściu z pokoju Ligi, Mareseen jej dotyka, cofa rękę, zaciska i rozluźnia pięści, wchodzi środkowymi drzwiami). Dla mnie ważne było, żeby moment jej decyzji pozostał nieprzejrzysty, żeby czytelnik widział wagę wyboru, ale nie mógł zredukować go do prostej kalkulacji. Ale rozumiem, że jeśli to nie zagrało, to znaczy, że może wymagało więcej kontekstu.
JolkaK – bardzo dziękuję za to, że przeczytałaś tekst dwa razy, i za tak szczegółowy komentarz. Twoja uwaga o tym, że na końcu zabrakło Ci emocjonalnej więzi z Nilasem, że odbierasz ostatnią scenę jako „działa lepiej, koniec z prowizorką, czyli dobrze”, jest dla mnie ważna i niepokojąca jednocześnie. Chciałem, żeby ta cisza ostatniej części była gorzka, ale widzę, że bez wystarczająco mocnej emocjonalnej kotwicy w bohaterze ta gorycz może się rozmyć i czytelnik po prostu zobaczy uporządkowany świat. To jest cenna lekcja na przyszłość.
Co do uwag warsztatowych – powtórzenia w „skłamał co do twarzy” były celowe (rytm i żywy dialog), ale rozumiem, że mogą wybić z lektury. Przemyślę. Niezależnie od oceny piórkowej, takie szczegółowe i dwukrotne czytanie jest dla mnie wielką wartością. Dziękuję za docenienie wartości i nominację.