komentarze: 16, w dziale opowiadań: 16, opowiadania: 4
komentarze: 16, w dziale opowiadań: 16, opowiadania: 4
Zielony_Rycerz, ten bohater ma u mnie już kilka historii, ale powiedzmy, że ich treść wymaga jeszcze solidnego szlifu i samodzielnej pracy, bo pisałem je dawno. I dopiero niedawno publikuję tu w nadziei na komentarze od prawdziwych recenzentów. No więc w tamtych wcześniejszych przygodach owe widmo wiąże się bohatarem. Ujawnia się lub nawet w pewnym momencie przejmuje kontrolę nad poczynaniami Krilla.
Świat przedstawiony jest inspirowany schyłkowym Rzymem i średniowieczem. “Syreni żer” jest zasadniczo początkiem innego tekstu, który mam w zamyśle (“Sól i piach” nie trafi na łamy NF za szybko). Widmo przeszkadza; jest tajemnicze, czasem pomoże, bo bohater musi dożyć do pewnego momentu (jak to w fantasy), to i zwiększa mu wytrzymałość. Wokół tego duetu ma się toczyć historia. Mam nadzieję, że pozwoli to “kupić” bohatera. Oczywiście do lektury – “Echa pozorów” – zachęcam.
Grzesiek_W, mam tylko nadzieję, że nie wywołałem jakiejś traumy z przeszłości :) Aby cię nie nawiedzało widmo poprzedniego pracodawcy. Ale jakiś efekt tekst wywołał – brawo, ja.
Hej, krótkie, ale puenta, okraszona czarnym humorem, zapada w pamięć – tak przynajmniej ja to czytam. na pewno teraz będę spoglądał czujnym okiem na dokumenty :) No i na pewno nie pójdę w politykę z przyjaciółmi od podstawówki. (P.S. o warsztacie kiedyś się wypowiedziałem, jak sam opanuję.) pozdrawiam.
Na Trójcę!… regulatorzy To było długie leczenie, ale pacjent powinien już lepiej się prezentować przed publiką. Wiem, że styl dialogów i narracji czasem się mieszał. No i ta zaimkoza/siękoza (to określenie bardzo mi się spodobało) Wtrzymam się jeszcze z publikacjami dalszych przygód Krilla z Varadu, tu w NF. Jest tego materiału sporo. Wiem, że “Echa pozorów” są – mówić ogólnie – dość typowym, może nawet wręcz generycznym tekstem fantasy. (W ramach spoilerów – pojawia się widmo, nieco romansu, więcej magii, absurdu i szaleństwa. Bohater nie ratuje świata, a wręcz przeciwnie). Może jeszcze jest szansa, że fala nostalgii za latami 90. i tą serię wyniesie na szersze wody. A jeśli nie – lepsze to niż doomscrolling na smatfonie.
Styl mowy i wyrażeń jest współczesny jak na sword & sorcery – ale to nie jest powieść historyczna. Ale wskazówki, jakie teraz dostałem, będą wymagać od mnie ponownego przeredagowania spisanego materiału. I to samodzielnie, a narzędzia LLM kuszą…
Dziękuję za uwagi, będę je sobie wprowadzał systematycznie. Mam nadzieję ze czas poświęcony na lekturę to będzie czas dobrze spędzony.
O matko, ocieram pot ręcznikiem, ręka mi odpada. pierwsza Operacja się udała. Pojemnik na zbędne słowa już pełen….
Dziękuje i właśnie dla tego pytam. :)
– No dobrze, chwile to potrwa… Gdzie ja mam te okulary i skalpel?
Podobno dobrze jest mieć problem tego rodzaju: mieć za dużo i skracać, zamiast na siłę rozbudowywać tekst. Wyciągnę zatem esencje i zrobię z tego krótsze opowiadanie.
PS.. Ale gdybym miał się okazać chirurgiem o za miękkim sercu i ręka dzierżąca literacki skalpel nie chciałaby odciąć ani grama tłuszczyku, to czy mógłbym taki tekst podzielić na części? – np. 2x ok 60K lub 3x 40K znaków. Czy byłoby to już naruszenie savoir-vivre'u?
Dziękuję za uwagę – regulatorzy dawno to już napisałem, i zapomniałem, że to nie mały tekst. Dobrze, skrócę go do fragmentu.